Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 59 do 116 z 256 ]

59

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

A jeśli ktoś chce pogadać serio o tym co czuje, choć nic nie poradzę i nie pomogę, bo trzeba to przeżyć, to mogę pogadać moje gg;729915 wink

Zobacz podobne tematy :

60

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

co mam pisać niewiem ale to pamaga ja pie...... chleje od 2 tygodni9 i wiem że to nic niepomoże ale jest łatwiej udawać na drugi dzień tego samego dnia i nastempnego dzisiaj zdecydowałam że wypie .. z tont bo jak ja się nie zapije to ludzie mnie zniszczą
czy ja musze na pokaz płąkać czy ja musze tracić kolejny rok czy czy bo co ludzie powiedzą wali mnie to mam własny sposub  żeby to przedrwać i to przetrwam najwyżej będę niszyć każdego koło siebie a ktoś kto wie i mnie zrozumie będzie kołomnie tkwil proste nie dla każdego

61

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

ja pin....... zaczęło się najgorsze ale nie to że cierpie tylko to że każdy kto mi chce pomuc bezinteresownie jest oskarżany pytam dlaczego bo chce pomoc dziś usłyszałam u młodej wdówki ciepłe nużki o huj tu chodzi bo ja nieczaje jestem ciemna porostu n ciemna.....................

62

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Alutka....... masz dzieci i chlejesz? CzyśTy na głowę upadła? Dzieci straciły ojca a teraz maja jeszcze do tego patrzeć na zapijaczoną matkę? Weź się w garść kobieto......... dosyć krzywdy dla tych bezbronnych istotekLudzie pocieszają Cię jak umieją pewnie.....i stąd te cieple nóżki u młodej wdówki.Nie patrz na to........ na nic nie patrz- zostałaś z dziećmi i choćby dlatego stwórz Im ciepło i poczucie bezpieczeństwa.Jeśli nie...... zobaczysz - bardzo szybko będziesz tego żałowała.Nie Ty jesteś najważniejsza- Ty sobie poradzisz...... lepiej ..... gorzej.......... nie będzie Ci z pewnością łatwo..... ale przejdziesz to wszystko- myśl o dzieciach.

63

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Danusia dziękuje ale na głowę nie upadłam dzieci mnie nie widzą ale skończyłam z tym właśnie dzisiejszej nocy dopiero to zrozumiałam co się z stało ażeby uwolnić uczucia może potrzebowałam wspomagacza ale jest naprawdę teraz o wiele lepiej końcu poczułam ulgę że potrafię jeszcze płakać doprowadziłam się do ładu w głowie poukładałam i nie boje się iść na dwór i wiem że będzie dobrze bo mam dzieci a jego nad sobą i wiem że będzie nasnuj sposób pomagać ....
Może jeszcze napisze może nie ale będę tu czasem zaglądać....................

64

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Alutka...... kamień z serca- wiem,może to w jaki sposób Ci napisałam swoje odczucia ani nie był delikatny ani może taktowny -jednak uwierz mi dziecko moje drogie- wiem co mówię- sama przeszłam odejście swoich bliskich .Równocześnie moja córka leczy teraz właśnie takich "załamańców" życiowych i to Ona w głównej mierze przestrzega by w miarę możliwości unikać takich "pocieszaczy"- bo one owszem- może pomagają- ale na chwilę i tak naprawdę  to w pełni świadomie trzeba zmierzyć się z tym co los zgotował -na trzeźwo,czasem naprawdę na zimno- bo inaczej się nie da.To jest jedyne wyjście.Uspokoiłaś mnie póki co..... jesteś młoda.... dasz sobie radę ze wszystkim- choćby wydawało się to w tej chwili niemożliwe....ułożysz swoje życie na nowo w nowej sytuacji - a uwierz mi,tam gdzieś z dala...... z wysokości  wyczujesz tę z pozoru niewidzialną kuratelę Kogoś Kto był bliski i Tobie i Twoim dzieciaczkom.ŻyczęCi wiele sił i determinacji.Ufam w Twoją mądrość .

65

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Równocześnie moja córka leczy teraz właśnie takich "załamańców"- nie za bardzo to rozumiem........ ale nie mam zamiaru wiązać się z żądnym gościem teraz ja zajmuje się sobą i przyszłością a poprzeczka jest wysoko postawiona i może ją kiedyś zniżę ale na ranie nie mam takiego zamiaru  pierwszy kro to szukam pracy aby szybko wyjść z długów a później zobaczymy przynajmniej mam jakiś cel ..............a pozatym poto szukałam takiego forum żeby muc wypłakać i wyżalić tutaj a nie pierwszemu lepszemu

66 Ostatnio edytowany przez Danusia (2008-12-28 21:19:45)

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Alutko-pisząc "załamańców życiowych" miałam na myśli ludzi z problemami alkoholowymi- jest psychologiem.Pomaga wychodzić z nałogu,który robi tak wiele złego w rodzinach.Na wiązanie się z Kimkolwiek - jeszcze przyjdzie czas -jesli wogóle będziesz miała na to ochotę.Masz dzieci - i to One są teraz najważniejsze.Najpierw musisz Im stworzyć poczucie bezpieczeństwa- a dopiero wtedy pomyślisz o sobie.Absolutnie nie to Ci sugerowałam- wierzę w  Twoją mądrość i rozwagę.Sama stwierdzisz - czy będzie to dla Ciebie konieczne- nie czas teraz na to......... nie czas.

67

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?
Danusia napisał/a:

Alutko-pisząc "załamańców życiowych" miałam na myśli ludzi z problemami alkoholowymi- jest psychologiem.Pomaga wychodzić z nałogu,który robi tak wiele złego w rodzinach.Na wiązanie się z Kimkolwiek - jeszcze przyjdzie czas -jesli wogóle będziesz miała na to ochotę.Masz dzieci - i to One są teraz najważniejsze.Najpierw musisz Im stworzyć poczucie bezpieczeństwa- a dopiero wtedy pomyślisz o sobie.Absolutnie nie to Ci sugerowałam- wierzę w  Twoją mądrość i rozwagę.Sama stwierdzisz - czy będzie to dla Ciebie konieczne- nie czas teraz na to......... nie czas.

Cytam wasze posty i też zastanawiam się jak można sobie pordzić z odejściem bliskich, jest ciężko ale napewno alkohol nie jest dobrym wyjściem. Niestety nie ma złotego środka, mówią że czas leczy ran ale u mnie minęło ponad 2 lata i niestety ciągle jest ciężko. Myśle że każdy powinien poradzić sobie na swój sposób ale ja bym chciała  by ktoś dał mi recepte na to by ta pustka tak nie bolała ale to chyba nie jest realne.Napewno jest bardzo cięzko.

68 Ostatnio edytowany przez anioleczek855 (2009-01-13 12:24:27)

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

ja straciłam kilka lat temu tate. tak naprawde nie ma recepty na pomoc w takiej sytuacji. jedna osoba lubi jak się z nią porozmawia i sie ją przytuli. ja w tej sytuacji tego nie chiałam. wkurzali mnie wszyscy którzy się do mnie uśmiechali i chcieli mnie pocieszać,chciałąm być sama i sama się wypłakać. mineło 8 lat od smierci mojego taty,ale ja mam wrażenie że 2 lata. i to nie prawda że czas leczy rany,fakt wraca się do codzienności ale czesto wspominam tate i wystarczy jakis film gdzie jest moment jak dziecko się przytula ze swoim tatą a ja od razu mam łzy w oczach.  przychodzą święta- łzy w oczach bo taty nie ma. matura- tata byłby ze mnie dumny, pierwsze egzaminy na stuidiach-tata napewno byłby dumny, przygotowania do ślubu-tata byłby szczęśliwy itp, wiele jest takich sytuacji w których myśle co by tata powiedział czy byłby ze mnie dumny. z tym poprostu trzeba się nauczyć żyć . nawet teraz pisząc mi łezka zatoczyła się w oku sad

69

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Ika- nie jest łatwo- ale trzeba dalej żyć.Trzeba sobie wytyczyć jakieś cele,zajęcia-  które sprawiają,że nie wpadamy w  marazm.Żadne słowa pocieszenia w pierwszym okresie - nie trafiają- przeciwnie- wywołują bunt,złość w stylu- łatwo Wam mówić- Was to nie dotyczy.Jednak tak naprawdę Ci ludzie mają dobre intencje.Rozumiemy to wtedy- gdy już emocje lekko opadną.Czas jak Ktoś tu napisał- nie goi ran.... on je jedynie zabliźnia.Nasi bliscy,którzy odeszli pozostają w naszych wspomnieniach,sercach.Ja na przykład przez około 2 lata- nie potrafiłam ugotować bigosu- bo za bardzo pamiętałam,że było to popisowe danie mojego męża.Nie potrafiłam sprzątnąć z ogrodu stołeczka,na którym siadał- gdy ja pieliłam warzywa.Macie rację- najgorsze są uroczystości rodzinne- w których powinni uczestniczyć bliscy- śluby,matura,Święta.Jednak Ich już nie ma z nami fizycznie- ale wierzę,że gdzieś tam z góry spoglądają i........ w ten sposób są.Dopóki moje miłe same nie poradzicie sobie z pogodzeniem się ,że Ktoś zadecydował ,że odeszli ...... Nikt nie jest w stanie pomóc.... Nikt i nic.

70

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

płaczę płaczę

71

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

i to prawda nie jest łatwo z każdym tygodniem dniem jest gorzej tęsknota poczucie bezsilności dopada zawsze wtedy co nie powinno Wydaje się że będzie dobrze że masz plan i realizujesz go ale jak? Jak samemu można
Na początku nie powiem chciałam męża znienawidzić bardzo mocno starałam się myślałam o nim źle ale pomagało do czasu (przynajmniej pomogło przez pierwszy miesiąc) teraz miłość wruciła silniejsza mocniejsza pełniejsza i tęsknota mocna spuzniona ale prawdziwa
Codziennie powtarzam sobie że ktoś zdecydował że odszedł ale ....... ale jest i będzie bardzo długo
co mam dalej robić jak żyć nie wiem i się nie pętko dowiem............... Nie wiem jak mam rozmawiać z jego matką wiem że cierpi ale ............jak z jego bratem też cierpi w sumie wychowywał go ale............. tego ale jest mnóstwo...........

72

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?
ika napisał/a:
Danusia napisał/a:

Alutko-pisząc "załamańców życiowych" miałam na myśli ludzi z problemami alkoholowymi- jest psychologiem.Pomaga wychodzić z nałogu,który robi tak wiele złego w rodzinach.Na wiązanie się z Kimkolwiek - jeszcze przyjdzie czas -jesli wogóle będziesz miała na to ochotę.Masz dzieci - i to One są teraz najważniejsze.Najpierw musisz Im stworzyć poczucie bezpieczeństwa- a dopiero wtedy pomyślisz o sobie.Absolutnie nie to Ci sugerowałam- wierzę w  Twoją mądrość i rozwagę.Sama stwierdzisz - czy będzie to dla Ciebie konieczne- nie czas teraz na to......... nie czas.

Cytam wasze posty i też zastanawiam się jak można sobie pordzić z odejściem bliskich, jest ciężko ale napewno alkohol nie jest dobrym wyjściem. Niestety nie ma złotego środka, mówią że czas leczy ran ale u mnie minęło ponad 2 lata i niestety ciągle jest ciężko. Myśle że każdy powinien poradzić sobie na swój sposób ale ja bym chciała  by ktoś dał mi recepte na to by ta pustka tak nie bolała ale to chyba nie jest realne.Napewno jest bardzo cięzko.

alkohol pomaga ale nie każdemu mi pomogło musiałam dać sobie dobrze w palnik aby zniknęły obrazy abym nie bała się własnego cienia ale nie każdemu to pomoże to nie jest recepta to tylko aspiryna która jak puści bardzo boli ale ja nie widziałam innego rozwiązania to była moja aspiryna przez kilka dni bo tego potrzebowałam tak jak % potrzebowałam żeby przestali mówić  o ..............tam to pomogło tylko uporać sie z obrazami a nie z tęsknotą ..........................

73

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Coś czuje że będę tu częściej niż myślałam bo tylko tu mam z kim "pogadać" moja siostra w tym samym czasie co ja miałam tragedie rozwodzi się  i w czym problem a w tym że ona robi z siebie ofiarę losu a ja muszę grać twardziele zadałam jej pytanie tylko 1 jak ona ofiara losu to ja kto?.......................................

74

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Mój tata zginął 9 lat temu.Był a za chwilę już go nie było...Rany minęło 9 lat,a wydaję mi się że tydzień temu był u Nas...
Wiem po sobie ,że nigdy nie można pogodzic sie ze śmiercią tak bliskiej osoby.Nie widziałam Ojca w trumnie.ponieważ był w tak ciężkim stanie i wydaję mi się ,że On gdzieś stąpa po świecie.Chodzę na cmentarz,wpatruję się w zdjęcie taty,ale nie czuję żeby On tam był.Pod ziemią.
Przechodziałm śmierć Ojca strasznie(tymbardziej że jestem dziewczyną,a małe kobietki ciągną do taty)
Wiem,że każdy przechodzi inaczej śmierć bliskiej osoby.Wydaję mi się że nikt nie ujmie bólu,nie ma takiego lekarstwa żeby było lżej...trzeba dać sobie czas,ta rana powolutku będzie się goić.Człowiek pużniej przyzwyczaja się,że tej osoby nie ma..Chociaż ile razy jeszcze wyje do księżyca i obwiniam gulajowatych kierowców.
Osoba,która odebrała mi tate,chodzi po świecie bez żadnych konsekwencj-uciekł z miejsca wypadku!Nie pomógł tatcie...mam nadzieje że Bozia ma to na uwadze!
Bądzmy wyrozumiali ale się nie użalajmy nad rodziną,która straciła kogoś bliskiego bo tylko ją pogrążamy..ale to tylko moje doświadczenia.

75

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Witam!

Moj Tata odszedl ponad miesiac temu. Byl wspanialym czlowiekiem. Nie zaznalam z jego rak krzywdy. Bardzo Go kochalam, bardzo Go kocham i bardzo bede Go kochac. Poswiecil mi 23 lata zycia i dal mi zycie. Byl cudowny, czuly, wrazliwy, opiekunczy a przede wszystkim dobry.

Brakuje mi Jego obecnosci, glosu, wiadomosci. Z ogromnym bolem patrze na zdjecia i pamiatki po Nim a wrecz nie moge na nie patrzec, nie potrafie. Najbardziej boje sie nocy. Dlaczego? Gdyz w godzinie smierci moj Tata przyszedl do mnie, przemierzyl tysiace kilometrow. Dlatego tez czuje strach przed ciemnoscia. Zasypiam przy wlaczonej lampce. Moj narzeczony pracuje w nocy i nie moze byc w tym czasie przy mnie. Nawet nie mowie mu o tym, ze czuje strach. Odkad pamietam balam sie mroku.

Nie wiem na ktorym jestem etapie zaloby, ale nie jest to dla mnie wazne. Wrocilam do pracy i dobrze, bo pozwala mi sie to oderwac mysli od tego co wewnetrznie przezywam. Zawsze uwazalam, ze czlowiek wiara i checia moze gory przenosic a teraz.. Teraz jest inaczej. Brakuje mi sily i brakuje mi wiary. Jestem slaba i towarzyszy mi nieodparte wrazenie, ze potrzebuje odpoczynku. Odpoczynku od szeregu spraw, z ktorymi normalnie bym sobie poradzila a teraz stanowia one dla mnie problem. Mecze sie wewnetrznie a mimo tego zaczynam sie czasami mimowolnie usmiechac.
Patrzac na narzeczonego, mysle sobie, ze musze miec z nim dziecko (chociaz nie wiem czy bede mogla mu je dac), bo jeszcze jego straty bym nie przezyla, gdyby nie pozostawil przy mnie jego czastki. Jednak czlowiek nie wie tak naprawde ile moze przezyc, a moze duzo.

Wiem a bardziej wierze, ze smierc to moment przejcia z jednej rzeczywistosci w druga. Na tym polega zycie, ze rodzimy sie i umieramy. Z prochu powstajemy i w proch sie obracamy. Takie to proste. Proste tak jak ten bol, ktory przezywamy. Na tym polega piekno zycia - na bolu i radosci. Jest ciezko, ale trzeba zyc dalej.

Moj Tata nauczyl mnie kochac. Ten niezwykly czlowiek nauczyl mnie wyjatkowej i najcenniejszej sztuki. Odszedl, ale we mnie pozostala Jego czasta. Jestem Jego krwia, Jego przedluzonym zyciem, jestem Jego-jego corka, tylko Jego.
W moich oczach Byl wielki i darze Go najwiekszym szacunkiem.


WIECIE... MAM NADZIEJE, ZE DLA NAS WSZYSTKICH KIEDYS ZASWIECI SLONCE...

76

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

niby z czasem przechodzi wszystko czy tak jest nie wiem jeszcze ale to że śpisz przy świetle to chyba normalne bo ja też tak miałam dokupi nie doszło do mnie że nie muszę się bać,  bałam się że chyba mój mąż przyjdzie a może chciałam żeby do mnie trafił tego nie wiem jeszcze .................

77

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

ALUTKA, wiesz, mojej siostry maz umarl kilka lat temu a byli razem nascie lat. To byl dla niej cios. Tylko, ze ona z nim nie miala dzieci..a Ty jestes szczesciara, bo masz juz na zawsze jego czastki przy sobie..
Nie wiem jak bedzie z Toba, ale moja siostra po 2 latach poznala pewnego mezczyzne i sa teraz juz razem, mozna powiedziec, ze na dobre. Ona ulozyla sobie zycie od nowa (a jest o epoke starsza od Ciebie) i to bylo najlepsze rozwiazanie, bo po prostu trzeba zyc dalej.. tak ludzie mowia, ale ja tez jeszcze w to do konca nie wierze.
Znam tez inna historie. Mojego narzeczonego babcia poznala swojego meza, ktory splodzil jej dziecko i krotko po tym, bylo to zwiazane z wojna a raczej z czasem powojennym, odszedl. Ona spedzila sama ponad 60 lat, taki byl jej wybor.
Spytasz, czemu to wszystko pisze? Bo masz 25 lat i cale zycie stoi przed Toba i mam szczera nadzieje, ze kiedys spotkasz na swojej drodze kogos kto zaopiekuje sie Toba i Waszymi dziecmi. Ogolnie czulam potrzebe, zeby Ci to napisac.
Pozdrawiam

78

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Ja natomiast nie moge pozbyc sie strachu. Wieczorami, gdy jestem sama (moj narzeczony pracuje na nockach), przychodza mysli i przychodzi strach. Jak juz pisalam wiem z czym to jest zwiazane, ale nie wiem czy moge sie tego uczucia pozbyc czy nie.. Wierze w zycie pozagrobowe i chyba dlatego sie boje. I mysli.. zal do siebie samej.. wyrzuty sumienia.. Jest mi ciezko

79

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

To co przezywasz, co opisujesz, jest bardzo na pewno dla Ciebie trudne. Trudno jest dojść do siebie, trudno jest poukładać w sobie emocje, w ogóle trudno jest uświadomić je sobie. Tak wiele uczuć, myśli ciśnie się wtedy do głowy, ze nie jesteśmy w stanie nad tym zapanować. Niestety noce są najcięższe bo wtedy kiedy jest cisza, dociera do nas bardzo wiele. Dobrze byłoby, myślę ze bardzo by Ci to pomogło gdybyś podzieliła się swoimi myślami z kimś. Myślę, ze właśnie wylanie z siebie żalu pomoże Ci bardzo. Teraz przede wszystkim potrzeba Ci czasu i obecności kogoś kto wysłucha Ciebie. Wierze, ze wiara tez pomoże Ci jednak to jeszcze nie ten czas. Daj sobie prawo do wypłakania się, to czysto ludzkie. Ludzkie jest, ze sie boimy, ze tęsknimy, ze jesteśmy wściekli, ze tego kogoś już nie ma. Nie obwiniaj się za to...wiara w Boga nie oznacza, ze nie mamy prawa do lęków, prawa do żałoby. To jest naprawdę bardzo ludzkie...

"Odkryj kim jesteś i pozostań sobą"


Gabinet psychologiczny

80

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

dziekuje Ci bardzo Marta  :*

81 Ostatnio edytowany przez Danusia (2009-02-18 19:54:30)

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

A ja mówiąc szczerze..... nie rozumiem czegoś takiego jak strach po śmierci bliskich.Bo czego się boisz??? Zmarłego?? Ich nie trzeba się bać - w Ich intencji tylko trzeba się modlić.Ja mieszkam sama..... w domu,w którym moi najbliźsi umarli.Jednak nawet o północy mogę iść do piwnicy bez jakiegokolwiek lęku.Przecież tym zmarłym nie zrobilismy nic złego...... więc jak można się bać????? Czasem rozmawiałam z moim mężem o śmierci- ale zawsze to było w stylu..... jak ja umrę pierwsza...... jak ja umrę pierwszy.......tylko żadne z nas nie miało świadomości,że to będzie tak szybko.Nieraz byłam wściekła........ z bezsilności - ale w końcu dotarło do mnie,że żadne z takich radykalnych odczuć- tak naprawdę nie ma sensu.Stało się........ i kropka.A my musimy żyć.....z jakąś pustką,raną....... ale do przodu.... bo przecież życie toczy się dalej.Ja tu nie rozgraniczam.... czy umierają rodzice czy współmałżonek...ja Ich straciłam wszystkich- ale zostały dzieci.... a One?/ na kogo mogły liczyć?????? Tylko na mnie.Róbcie moi mili to wszystko co Wam życie postawiło do zrobienia -myśląć,że Ci Wasi bliscy byli by z Was dumni....że sie nie poddaliście,że można na Was liczyć.

82

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

powiedz mi Danusia niby dlaczego trzeba się modlić dla kogo poco dla siebie dla innych hyy jestem wychowana jako katoliczka ale po śmierci męża nie czułam potrzeby modlenia się może źle to będzie o mnie świadczyć ale nie poszłam do spowiedzi do księdza poszłam do kościoła w myślach wyspowiadałam się do boga a nie do człowieka który czerpał zysk z mojego nieszczęścia gdzie jest napisane że musowo się modlić sądzę że tam wiedzą co myślę i mnie rozumieją...........................

83

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?
izba85 napisał/a:

ALUTKA, wiesz, mojej siostry maz umarl kilka lat temu a byli razem nascie lat. To byl dla niej cios. Tylko, ze ona z nim nie miala dzieci..a Ty jestes szczesciara, bo masz juz na zawsze jego czastki przy sobie..
Nie wiem jak bedzie z Toba, ale moja siostra po 2 latach poznala pewnego mezczyzne i sa teraz juz razem, mozna powiedziec, ze na dobre. Ona ulozyla sobie zycie od nowa (a jest o epoke starsza od Ciebie) i to bylo najlepsze rozwiazanie, bo po prostu trzeba zyc dalej.. tak ludzie mowia, ale ja tez jeszcze w to do konca nie wierze.
Znam tez inna historie. Mojego narzeczonego babcia poznala swojego meza, ktory splodzil jej dziecko i krotko po tym, bylo to zwiazane z wojna a raczej z czasem powojennym, odszedl. Ona spedzila sama ponad 60 lat, taki byl jej wybor.
Spytasz, czemu to wszystko pisze? Bo masz 25 lat i cale zycie stoi przed Toba i mam szczera nadzieje, ze kiedys spotkasz na swojej drodze kogos kto zaopiekuje sie Toba i Waszymi dziecmi. Ogolnie czulam potrzebe, zeby Ci to napisac.
Pozdrawiam

w sumie powiedziałaś wszystko i dodało to mi otuchy jakiejś Dziękuję
Ja zdam się na los jeśli mąż zdecyduje że potrzebuje pomocy to postawi mi taką osobę na drodze..........

84 Ostatnio edytowany przez izba85 (2009-02-18 22:55:13)

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Wiesz Danusiu skomentuje Twoj post w ten oto sposob.

Dlaczego czuje strach?
Po 1.  Bo nigdy nikt bliski mi nie zmarl i do konca nie wiem jak sie zachowac i co jak rozumiec.
Po 2.  Jestem mloda i malo o zyciu wiem w odroznieniu od Ciebie.
Po 3.  Wydaje mi sie, ze wszyscy jestesmy od siebie rozni. Rozni ludzie przezywaja rozne sytuacje w rozny sposob. Nie wszyscy jestesmy tacy jak Ty Danusiu.. madrzy i odwazni (sarkazm).

Twoj post mnie zirytowal tak samo jak wczesniejszy do Alutki. Spytasz dlaczego? Nie podoba mi sie osadzanie ludzi i MIERZENIE ICH SWOJA MIARA.
Jednak samo przeslanie idace z Twoich slow zrozumialam i dziekuje za nie.

Pozdrawiam

85

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

zycie pokarze

alutka napisał/a:
izba85 napisał/a:

ALUTKA, wiesz, mojej siostry maz umarl kilka lat temu a byli razem nascie lat. To byl dla niej cios. Tylko, ze ona z nim nie miala dzieci..a Ty jestes szczesciara, bo masz juz na zawsze jego czastki przy sobie..
Nie wiem jak bedzie z Toba, ale moja siostra po 2 latach poznala pewnego mezczyzne i sa teraz juz razem, mozna powiedziec, ze na dobre. Ona ulozyla sobie zycie od nowa (a jest o epoke starsza od Ciebie) i to bylo najlepsze rozwiazanie, bo po prostu trzeba zyc dalej.. tak ludzie mowia, ale ja tez jeszcze w to do konca nie wierze.
Znam tez inna historie. Mojego narzeczonego babcia poznala swojego meza, ktory splodzil jej dziecko i krotko po tym, bylo to zwiazane z wojna a raczej z czasem powojennym, odszedl. Ona spedzila sama ponad 60 lat, taki byl jej wybor.
Spytasz, czemu to wszystko pisze? Bo masz 25 lat i cale zycie stoi przed Toba i mam szczera nadzieje, ze kiedys spotkasz na swojej drodze kogos kto zaopiekuje sie Toba i Waszymi dziecmi. Ogolnie czulam potrzebe, zeby Ci to napisac.
Pozdrawiam

w sumie powiedziałaś wszystko i dodało to mi otuchy jakiejś Dziękuję
Ja zdam się na los jeśli mąż zdecyduje że potrzebuje pomocy to postawi mi taką osobę na drodze..........

86

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Izba = masz prawo nie zgadzać się z wszystkim co napisałam.Bo tak jak wspomniałaś- Każdy z Nas jest inny- jednak wybacz ale nie uważam- by moje odpowiedzi miały na celu irytację Kogokolwiek.Piszesz w emocjach- bo na świeżo.Ja nabrałam już do śmierci bliskich pewnego dystansu.Też była we mnie złość i wściekłość - na wszystko i na wszystkich- z jednym wyjątkiem - nie na Boga.Jednak i o tym wiem,że w obliczu takich tragedii ludzie obrażają się i na Niego.Mnie wiara pomogła.Pytasz po co modlitwa? Pewnie bardziej dla siebie..... bo tak naprawdę nie wiadomo co będzie dalej.Odejście moich bliskich było poprzedzone długimi chorobami- robiłam przy Nich wszystko co było możliwe.... teraz została tylko modlitwa i wiara ,że jest Im tam dobrze.Wypowiadam się w tym temacie -ponieważ jak wielokrotnie wspomniałam - wszyscy odeszli.Dlatego dałam sobie takie prawo.Ja nie chcę Nikogo ani wnerwiać ani mierzyć swoją miarą.Nie mam patentu na nieomylność.Moja jak to określasz twardość  i odwaga- to w gruncie rzeczy skorupa- bo nie chciałam okazywać jak jest mi źle.Też moja miła nie jestem pozbawiona uczuć .Z jednym masz rację- jestem dużo starsza i  minął już jakiś czas gdy to wszystko się działo.W moim życiu -po śmierci bliskich ustawiłam sobie pewne priorytety.Ja byłam gdzieś na końcu.Jednak nie myśl,że było łatwo- zapłaciłam za to udarem mózgu.

87

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

wiecie co?wydaje mi się śmierć jest tak bardzo przygnębiającym wydarzeniem że potyczki nie są nikomu potrzebne.Moim zdaniem nie ma znaczenia ile się ma lat,weźmy np.śmierć matki-czy się ma 18,20 czy 50 równie emocjonalne jest przeżycie i tak samo boli(jak by to matka nie była)
Izba85 nie rozumiem twojego sarkazmu-skoro nikogo jeszcze nie straciłaś to jak możesz zrozumieć to uczucie??a skoro go nie poczułaś i nie rozumiesz to jak możesz w sposób sarkastyczny zwracać się do kogoś kto pochował najbliższe sercu osoby i jest sam?Faktycznie jesteś jeszcze bardzo młoda i to nie tylko wiekiem ale i emocjonalnie skoro wzięłaś Danusię za kogoś kto jest twardy,czasami trzeba założyć skorupę żeby nie dać się rzeczywistości.
Ze swojej strony życzę ci obyś swoich bliskich miała jak najdłużej blisko siebie.

88 Ostatnio edytowany przez samiec (2009-02-19 22:04:36)

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Istnieją kultury na tym świecie, gdzie śmierć bliskiej osoby jest traktowana jako... chwile radosne i szczęśliwe. Wierzą oni, że Bóg nigdy nie jest smutny więc i oni się radują (skaczą, tańczą, jarają skręty... powiecie dzicz...)

A oni się nam dziwią, tak jak my dziwimy się im.

Bardzo prosty system przekonań narzucony przez chore społeczeństwo. Wmówiono nam, że trzeba opłakiwać tygodniami bliskich i tyle. To chore. Zwłaszcza, że ludzie są coraz słabsi psychicznie. I uwielbiają się pogrążać w smutku i użalać nad innymi. Wg mnie trzy dni wystarczy, tak jak jest w innych krajach.

Nie mówię, żeby być obojętnym ale...

Znać mnie to sztuka.

89 Ostatnio edytowany przez izba85 (2009-02-19 22:27:20)

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

A ja ci zycze, zebys miala oczy dookola glowy i jezeli wtracasz sie w czyjas dyskusje przeczytaj wszystkie posty! Swoja droga gdzie w moich wypowiedziach napisalam, ze DANUSIA JEST TWARDA? NIGDZIE! ''skoro nikogo jeszcze nie straciłaś to jak możesz zrozumieć to uczucie??'' ciekawe? ''Faktycznie jesteś jeszcze bardzo młoda'' a ty bardzo nieuwazna i poraz kolejny powtarzam.. NIE PODOBA MI SIE OSADZANIE LUDZI.

brysia napisał/a:

wiecie co?wydaje mi się śmierć jest tak bardzo przygnębiającym wydarzeniem że potyczki nie są nikomu potrzebne.Moim zdaniem nie ma znaczenia ile się ma lat,weźmy np.śmierć matki-czy się ma 18,20 czy 50 równie emocjonalne jest przeżycie i tak samo boli(jak by to matka nie była)
Izba85 nie rozumiem twojego sarkazmu-skoro nikogo jeszcze nie straciłaś to jak możesz zrozumieć to uczucie??a skoro go nie poczułaś i nie rozumiesz to jak możesz w sposób sarkastyczny zwracać się do kogoś kto pochował najbliższe sercu osoby i jest sam?Faktycznie jesteś jeszcze bardzo młoda i to nie tylko wiekiem ale i emocjonalnie skoro wzięłaś Danusię za kogoś kto jest twardy,czasami trzeba założyć skorupę żeby nie dać się rzeczywistości.
Ze swojej strony życzę ci obyś swoich bliskich miała jak najdłużej blisko siebie.

90

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Izba 85 przepraszam że mój post Cię zirytował ale powinnaś wiedzieć że niełatwo jest na pisać dokładnie to co się czuje i myśli przekazać tego tak aby ktoś to łatwo zrozumiał może z czasem na ucze się tej sztuki ale na to przyjdzie pora


zgodzę się z jednym Samiec troszki ma racji każdy to przeżywa na własny sposób jedni się bawią inni się smucą zamykają się ale ci co się bawią to mogą to robić tylko na zewnątrz bo w środku może tam wszystko krzyczeć i prosić o pomoc..............

Brysia ma rację że-czasami trzeba założyć skorupę żeby nie dać się rzeczywistości--.ja właśnie tak robię na co dzień nieużalam się na pokaz nie płacze jestem zimna na zewnątrz a w środku..............

91

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Izba-forum to możliwość ogólnego wypowiadania się a nie wtrącanie się do dyskusji,jeśli chcesz rozmawiać z kimś sam na sam to przejdź na prywatną rozmowę i nie będziesz miała problemu że ktoś napisał w dodatku coś z czym się nie zgadzasz.
Opinię na twój temat wzięłam z twojego wcześniejszego postu,więc chyba jest wiarygodna?
Nie podoba ci się osądzanie ludzi a piszesz że nie każdy jest taki mądry i odważny jak Danusia??no to nie osądzaj kogoś kogo nie znasz,i będziesz miała problem osądzania z głowy.
Jedyne czego brakuje ci na pewno(ale to pewnie z racji wieku) to kultura.Troszkę grzeczniej jakbyś się do ludzi zwracała to nic by się nie stało,piszę tu z wieloma kobietami i nie ma problemów z komunikacją ponieważ rozmawiamy grzecznie.Stwierdzenia w stylu :"miej oczy dokoła głowy" to szczeniacka pyskówka a nie rozmowa na wątku o śmierci bliskich.

92

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Izba idąc za twoją radą przeczytałam raz jeszcze cały ten wątek-ale nie doczytałam się niczego nowego.Straciłaś ojca którego bardzo kochałaś-zrozumiałe że przeżywasz to bardzo,każdy kto się wypowiada na tym wątku stracił kogoś,ja odpowiedziałam na twój post w którym napisałaś coś zupełnie innego,nie oznacza to jednak że nie rozumiem ciebie.Sama mieszkam w mieszkaniu w którym zmarła moja mama i babcia.Danusia napisała ci jak radzić sobie z lękiem wg.niej,w mojej opinii to ty ją zaczęłaś oceniać-niepotrzebnie bo każdy ma swój pomysł na lęki,tęsknotę,radzenie sobie sobie z problemami i forum jest takim miejscem gdzie można podać swoją receptę a czy ktoś się do tego zastosuje czy nie-osobista sprawa.
Czasami żeby iść dalej dla tych co są blisko trzeba stwarzać pozory i wiele z nas takie właśnie pozory stwarza.Pozdrawiam.

93

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?
izba85 napisał/a:

Wiesz Danusiu skomentuje Twoj post w ten oto sposob.

Dlaczego czuje strach?
Po 1.  Bo nigdy nikt bliski mi nie zmarl i do konca nie wiem jak sie zachowac i co jak rozumiec.
Po 2.  Jestem mloda i malo o zyciu wiem w odroznieniu od Ciebie.
Po 3.  Wydaje mi sie, ze wszyscy jestesmy od siebie rozni. Rozni ludzie przezywaja rozne sytuacje w rozny sposob. Nie wszyscy jestesmy tacy jak Ty Danusiu.. madrzy i odwazni (sarkazm).

Twoj post mnie zirytowal tak samo jak wczesniejszy do Alutki. Spytasz dlaczego? Nie podoba mi sie osadzanie ludzi i MIERZENIE ICH SWOJA MIARA.
Jednak samo przeslanie idace z Twoich slow zrozumialam i dziekuje za nie.

Pozdrawiam

Osobiście nie dopatrzyłam się w postach Danusi niczego , co można by potraktować jako osadzanie , czy mierzenie innych swoja miara przez nią.
Wypowiadasz się w tym wątku , nie mając pojęcia o problemie , na dodatek traktujesz Danusię , która musiała doświadczyć straty bliskiej jej osobie
z sarkazmem , co nie świadczy o empatii z Twojej strony , ale o braku kultury osobistej.Jeżeli inaczej nie potrafisz , to daruj sobie takie odzywki na wątku , gdzie inni , którzy próbują się jakoś pogodzić ze stratą swoich bliskich, szukają pocieszenia, rozmowy , zrozumienia...
Danusia przez to przeszła nie raz , pozwól jej podzielić się z innymi jej mądrością i doświadczeniem.
Piszesz , że nikt bliski Ci nie zmarł , że jesteś młoda , nic o życiu nie wiesz...Może trochę pokory by Ci się przydało? To nie Danusia , tylko Ty sama osadzasz innych.I nikogo nie zirytowały posty Danusi , tylko Ciebie.Wyciągnij z tego wnioski.

94

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Wydaje mi się, ze izba po prostu potrzebujesz zrozumienia ze strony innych a kiedy Danusia pisze "A ja mówiąc szczerze..... nie rozumiem czegoś takiego jak strach po śmierci bliskich.Bo czego się boisz??? Zmarłego?? Ich nie trzeba się bać - w Ich intencji tylko trzeba się modlić.Ja mieszkam sama..... w domu,w którym moi najbliżsi umarli.Jednak nawet o północy mogę iść do piwnicy bez jakiegokolwiek lęku.Przecież tym zmarłym nie zrobiliśmy nic złego...... więc jak można się bać?????" to  znaczy, ze nie rozumie izby, tak?czyli to, czego oczekiwała izba, niestety nie otrzymała. Najważniejsza empatia... Kiedy ktoś mówi, ze mu ciężko i czuje strach, to tak właśnie czuje. I może lepiej wtedy skupić uwagę na tej osobie...

"Odkryj kim jesteś i pozostań sobą"


Gabinet psychologiczny

95

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Oczywiście Marto-tylko że Danusia napisała co robi ,i co jej pomaga że tego strachu nie odczuwa.Nie da się za kogoś zrobić tak aby pozbył się swoich lęków-można tylko podsunąć mu kilka metod na jego wyzbycie.Ja również mam chwilami odczucie że ktoś jest ze mną w pokoju,że jestem obserwowana,czasami wstaje w nocy i boję się od tak a czasami nie odczuwam lęku-wydaje mi sie że to zależy od nas samych,jak się nakręcimy,rozmyślamy,wspominamy a do tego wierzymy w wędrówkę zmarłych to strach będzie większy ale jak ktoś zrobi tak jak Danusia i na spokojnie podejdzie do kwestii śmierci jako do naturalnej kolei rzeczy,do tego odmówi modlitwę za spokój duszy(jak to napisała Danusia:bardziej dla siebie niż zmarłego) to strach zmniejszy się znacznie i pozwoli funkcjonować.

96

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?
Marta Gago napisał/a:

Wydaje mi się, ze izba po prostu potrzebujesz zrozumienia ze strony innych a kiedy Danusia pisze "A ja mówiąc szczerze..... nie rozumiem czegoś takiego jak strach po śmierci bliskich.Bo czego się boisz??? Zmarłego?? Ich nie trzeba się bać - w Ich intencji tylko trzeba się modlić.Ja mieszkam sama..... w domu,w którym moi najbliżsi umarli.Jednak nawet o północy mogę iść do piwnicy bez jakiegokolwiek lęku.Przecież tym zmarłym nie zrobiliśmy nic złego...... więc jak można się bać?????" to  znaczy, ze nie rozumie izby, tak?czyli to, czego oczekiwała izba, niestety nie otrzymała. Najważniejsza empatia... Kiedy ktoś mówi, ze mu ciężko i czuje strach, to tak właśnie czuje. I może lepiej wtedy skupić uwagę na tej osobie...

Zapewne masz rację smile Jednak uważam , że wszyscy , którzy piszą w tym wątku zasługują na uwagę.Nie neguję , że izba pisząc , że czuje strach  , nie czuje go.Ludzie różnie przeżywają te same problemy.Ale nie można traktować sarkastycznie kogoś , kto  chce się podzielić swoim doświadczeniem ,
przemyśleniami i tym , jak sam sobie radził w takich sytuacjach.

97

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Oczywiście, jednak izby tata odszedł zaledwie miesiąc temu. Pewnych etapów po śmierci kogoś nie da się przeskoczyć. Trudno jest od razu włączyć w sobie racjonalizm i tłumaczyć ze umarli nic złego nam nie zrobią, ze lepiej się pomodlić itd. Myślę, ze izba tak naprawdę zgadza się z tym, ale póki co czuje strach i smutek.
czy izba miała prawo poczuć się niezrozumiana ze strony Danusi?wg mnie tak, chociaż wierze, ze Danusia nie miała na myśli sprawić przykrości. Po prostu nastąpiła nadinterpretacja jej slow.
A czy Danusia mogla poczuć się sarkastycznie potraktowana?pewnie tak, skoro tak poczuła. Ale może tez nastąpiła nadinterpretacja slow?

"Odkryj kim jesteś i pozostań sobą"


Gabinet psychologiczny

98

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

no cóż,jeśli będziemy tak rozumować to wszystko można podpiąć pod nieporozumienie oraz nadinterpretację,tylko jak mam zrozumieć słowa że się wtrącam?skoro to jest forum?

99

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?
izba85 napisał/a:

Moj Tata odszedl ponad miesiac temu.

izba85 napisał/a:

Bo nigdy nikt bliski mi nie zmarl i do konca nie wiem jak sie zachowac i co jak rozumiec.

Więc jak mam to traktować? Jak nieporozumienie? Teraz to już nie wiem ...nadinterpretowałam jej słowa , czy izba z kogoś robi w bambuko ?

100

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Moze wcześniej nikt inny nie zmarł...

"Odkryj kim jesteś i pozostań sobą"


Gabinet psychologiczny

101

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Może być tak , że izba chciała napisać , że nikt wcześniej z jej bliskich  niż jej ojciec jej nie zmarł .No ale do tego trzeba było dojść droga dedukcji.
Tak czy siak , nic nie upoważnia jej do tego , żeby ironizować z cudzych przeżyć i doświadczeń.

102

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

oczywiście...:)

"Odkryj kim jesteś i pozostań sobą"


Gabinet psychologiczny

103

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Ja chciałam  tylko pomóc.Wiem- już minęło 8 lat- od dni kiedy przeżywałam tę  dla mnie bolesną stratę. To nie jest na świeżo jak w sytuacji izby. To co pisze -tylko i wyłącznie biorę to na karb właśnie tej świeżości rany,którą ma izba.W tej chwili żadne argumenty nie są w stanie dotrzeć do Niej....... i  ok.......Każdy musi na swój sposób zmierzyć się ze straszliwą absurdalnością sytuacji,że traci się Kogoś- Kto był ważny.Ja naprawdę chciałam dobrze.......... nie zostałam zrozumiana- właściwie nie ja a moje słowa....... trudno.Widocznie tak musi być.Ani nie chciałam jątrzyć ani uderzać w Kogokolwiek.Wydawało mi się,że moje przeżycia dają mi prawo wypowiedzi właśnie w tym temacie.Jeśli pomylilam się........tez trudno..... pozostawiam wobec tego te okoliczności fachowcom.

104

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

dlatego wlasnie zaczelam ironizowac, dlatego ten sarkazm, bo wlasnie te slowa odebralam za brak kultury osobistej i zareagowalam w taki a nie inny sposob. odebralam to w jakis sposob jako atak i wysmianie mojej osoby, moich uczuc, moich przezyc a nie pomoc. odwiedzilam to forum, poniewaz potrzebowalam pomocy, otuch, przytulenia w slowach a nie krytyki. nie jest mi ona w tej chwili potrzebna.

Marta Gago napisał/a:

Wydaje mi się, ze izba po prostu potrzebujesz zrozumienia ze strony innych a kiedy Danusia pisze "A ja mówiąc szczerze..... nie rozumiem czegoś takiego jak strach po śmierci bliskich.Bo czego się boisz??? Zmarłego?? Ich nie trzeba się bać - w Ich intencji tylko trzeba się modlić.Ja mieszkam sama..... w domu,w którym moi najbliżsi umarli.Jednak nawet o północy mogę iść do piwnicy bez jakiegokolwiek lęku.Przecież tym zmarłym nie zrobiliśmy nic złego...... więc jak można się bać?????" to  znaczy, ze nie rozumie izby, tak?czyli to, czego oczekiwała izba, niestety nie otrzymała. Najważniejsza empatia... Kiedy ktoś mówi, ze mu ciężko i czuje strach, to tak właśnie czuje. I może lepiej wtedy skupić uwagę na tej osobie...

105

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Tobie Danusiu chcialabym podziekowac, bo Twoje slowa mimo tego co wczesniej zaistnialo bardzo duzo mi daly. Za co dziekuje

Danusia napisał/a:

Ja chciałam  tylko pomóc.Wiem- już minęło 8 lat- od dni kiedy przeżywałam tę  dla mnie bolesną stratę. To nie jest na świeżo jak w sytuacji izby. To co pisze -tylko i wyłącznie biorę to na karb właśnie tej świeżości rany,którą ma izba.W tej chwili żadne argumenty nie są w stanie dotrzeć do Niej....... i  ok.......Każdy musi na swój sposób zmierzyć się ze straszliwą absurdalnością sytuacji,że traci się Kogoś- Kto był ważny.Ja naprawdę chciałam dobrze.......... nie zostałam zrozumiana- właściwie nie ja a moje słowa....... trudno.Widocznie tak musi być.Ani nie chciałam jątrzyć ani uderzać w Kogokolwiek.Wydawało mi się,że moje przeżycia dają mi prawo wypowiedzi właśnie w tym temacie.Jeśli pomylilam się........tez trudno..... pozostawiam wobec tego te okoliczności fachowcom.

106

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Dlatego ty jestes przykladem tego o czym piszesz..

brysia napisał/a:

Izba-forum to możliwość ogólnego wypowiadania się a nie wtrącanie się do dyskusji,jeśli chcesz rozmawiać z kimś sam na sam to przejdź na prywatną rozmowę i nie będziesz miała problemu że ktoś napisał w dodatku coś z czym się nie zgadzasz.
Opinię na twój temat wzięłam z twojego wcześniejszego postu,więc chyba jest wiarygodna?
Nie podoba ci się osądzanie ludzi a piszesz że nie każdy jest taki mądry i odważny jak Danusia??no to nie osądzaj kogoś kogo nie znasz,i będziesz miała problem osądzania z głowy.
Jedyne czego brakuje ci na pewno(ale to pewnie z racji wieku) to kultura.Troszkę grzeczniej jakbyś się do ludzi zwracała to nic by się nie stało,piszę tu z wieloma kobietami i nie ma problemów z komunikacją ponieważ rozmawiamy grzecznie.Stwierdzenia w stylu :"miej oczy dokoła głowy" to szczeniacka pyskówka a nie rozmowa na wątku o śmierci bliskich.

107

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Zdajesz sobie sprawe w jaki sposob to napisala? Zdajesz cobie sprawe z tego co mnie zdenerwowalo zirytowalo? Zadalas mi jakies pytanie, zeby mnie zrozumiec?


brysia napisał/a:

Izba idąc za twoją radą przeczytałam raz jeszcze cały ten wątek-ale nie doczytałam się niczego nowego.Straciłaś ojca którego bardzo kochałaś-zrozumiałe że przeżywasz to bardzo,każdy kto się wypowiada na tym wątku stracił kogoś,ja odpowiedziałam na twój post w którym napisałaś coś zupełnie innego,nie oznacza to jednak że nie rozumiem ciebie.Sama mieszkam w mieszkaniu w którym zmarła moja mama i babcia.Danusia napisała ci jak radzić sobie z lękiem wg.niej,w mojej opinii to ty ją zaczęłaś oceniać-niepotrzebnie bo każdy ma swój pomysł na lęki,tęsknotę,radzenie sobie sobie z problemami i forum jest takim miejscem gdzie można podać swoją receptę a czy ktoś się do tego zastosuje czy nie-osobista sprawa.
Czasami żeby iść dalej dla tych co są blisko trzeba stwarzać pozory i wiele z nas takie właśnie pozory stwarza.Pozdrawiam.

108

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Nie potraktowalam sarkastycznie jej przezyc i doswiadczen, ale ocene mojej osoby.
"więc jak można się bać?????" To i inne stwierdzenia w tym tekscie wedlug mojego mniemania krytykuja moja osobe i stawiaja mnie w negatywnym swietle. Dlaczego? Tekst ten mowi o tym, ze conajmniej smieszny jest moj strach? No bo jak mozna sie bac?! Tak ja to odebralam, wlasnie jako krytyke i wysmianie sie z moich odczuc i tym samym kpine z tego co pisze i czym sie dziele.
Takze sarkazm dotyczyl wlasnie tego, ze jestem mlodsza od Danusi o 27 lat a ona smie mnie oceniac, mnie i moj stan emocjonaly. Dlatego tez wspomialam o madrosci - tyczylo sie to wieku i spomialam tez o odwadze, poniewaz ona sie nie boi a ja sie boje i jest to nienormalne w jej odczuciu.

Jeanne napisał/a:
Marta Gago napisał/a:

Wydaje mi się, ze izba po prostu potrzebujesz zrozumienia ze strony innych a kiedy Danusia pisze "A ja mówiąc szczerze..... nie rozumiem czegoś takiego jak strach po śmierci bliskich.Bo czego się boisz??? Zmarłego?? Ich nie trzeba się bać - w Ich intencji tylko trzeba się modlić.Ja mieszkam sama..... w domu,w którym moi najbliżsi umarli.Jednak nawet o północy mogę iść do piwnicy bez jakiegokolwiek lęku.Przecież tym zmarłym nie zrobiliśmy nic złego...... więc jak można się bać?????" to  znaczy, ze nie rozumie izby, tak?czyli to, czego oczekiwała izba, niestety nie otrzymała. Najważniejsza empatia... Kiedy ktoś mówi, ze mu ciężko i czuje strach, to tak właśnie czuje. I może lepiej wtedy skupić uwagę na tej osobie...

Zapewne masz rację smile Jednak uważam , że wszyscy , którzy piszą w tym wątku zasługują na uwagę.Nie neguję , że izba pisząc , że czuje strach  , nie czuje go.Ludzie różnie przeżywają te same problemy.Ale nie można traktować sarkastycznie kogoś , kto  chce się podzielić swoim doświadczeniem ,
przemyśleniami i tym , jak sam sobie radził w takich sytuacjach.

109

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

To jest to co wczesniej napisalam
w ktorym miejscu sa slowa o wtracaniu?

A ja ci zycze, zebys miala oczy dookola glowy i jezeli wtracasz sie w czyjas dyskusje przeczytaj wszystkie posty! Swoja droga gdzie w moich wypowiedziach napisalam, ze DANUSIA JEST TWARDA? NIGDZIE! ''skoro nikogo jeszcze nie straciłaś to jak możesz zrozumieć to uczucie??'' ciekawe? ''Faktycznie jesteś jeszcze bardzo młoda'' a ty bardzo nieuwazna i poraz kolejny powtarzam.. NIE PODOBA MI SIE OSADZANIE LUDZI


brysia napisał/a:

no cóż,jeśli będziemy tak rozumować to wszystko można podpiąć pod nieporozumienie oraz nadinterpretację,tylko jak mam zrozumieć słowa że się wtrącam?skoro to jest forum?

110

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

hmmm.. z calym szacunkiem, ale to co napisalas jest naprawde niesmaczne: izba z kogoś robi w bambuko ?

Jeanne napisał/a:
izba85 napisał/a:

Moj Tata odszedl ponad miesiac temu.

izba85 napisał/a:

Bo nigdy nikt bliski mi nie zmarl i do konca nie wiem jak sie zachowac i co jak rozumiec.

Więc jak mam to traktować? Jak nieporozumienie? Teraz to już nie wiem ...nadinterpretowałam jej słowa , czy izba z kogoś robi w bambuko ?

111

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

chcialabym wszystkich pozegnac w tym miejscu, poniewaz juz nie odwiedze tego forum.
brysia bardzo zranila moje uczucia i niestety nie chce juz sie wiecej denerwowac, bo nie tego szukalam na tym forum.  myslalam, ze znajde tutaj szacunek i zrozumienie otuche, pocieche a tak naprawde musialam otpierac ataki. jest mi bardzo przykro.
zycze Wam powodzenia w zyciu i radzenia sobie ze wszystkimi problemami zwiaznymi z jego brakiem.

112

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

izba-jeśli jestes tak bardzo urażona że postanowiłaś obrazić się na całe forum-twoja sprawa masz takie prawo,tylko jak piszesz coś to pisz ze zrozumieniem!!piszesz na początku swojego postu że się wtrącam,przytaczasz go i nie widziałaś co napisałaś?

113

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Izba , zachowałaś się niefajnie.Wszyscy oprócz Ciebie właściwe odebrali intencje Danusi.Ona nie chciała szydzić z Twojego strachu , tylko powiedzieć , że to nic strasznego, że nie ma się czego bać.A Ty jak jakaś księżniczka obrażasz się i uciekasz z forum.
Najpierw piszesz sprzeczne informacje na forum , a pózniej masz żal , że nie jesteś zrozumiana.Może wyrażaj się bardziej komunikatywnie?
Piszesz, że zmarł Ci tata , póżniej , że nikt Ci nie zmarł...Masz żale do Danusi , że szydzi z twoich uczuć , a teraz jej za to dziękujesz...Zdecyduj się na coś.
Wyłuskaj z siebie odrobinę pokory, postaraj się zrozumieć innych , a nie tylko wymagaj zrozumienia.Na tym wątku nie tylko Ty masz problem .
Najlepiej jest w takich sytuacjach zrobić z siebie ofiarę i wzbudzić poczucie winy w innych .

114

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Izba może i nie napisze ale na pewno będzie czytać

nie powiem że mnie nie uraziło to co i do mnie pisała Danusia ale ja jej nie ... za to bo na początku 1 wrażenie było tylko takie ale przeczytałam 2 raz i zaczęłam między wierszami czytać i zrozumiałam jej intencje tak jak ja czy Izba na początku jest gniew ale to nie   jest innych wina że nie piszemy wyraźnie dokładnie to są emocje trzeba czytać między wierszami tak jak i odpowiedzi

podejrzewa Jeanne że Izba raczej miała namyśli to że dętej pory nikogo bliskiego nie straciła dopiero ojca a tu nie  trzeba filozofii tylko dokładnie się wczytać ja też do tej pory nikogo nie straciłam dopiero męża i też wiem że pisze bez składu i ładu .............

115

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

.LIST DO BOGA...

PISZE, BO JEST MI ZLE...
TAK BARDZO KOCHAM CIE...
NIE WIESZ CO TO STRACH I CIERPIENIE...
JUZ NIGDY SIE NIE DOWIESZ...
BOLU NIE ZAZNASZ,
RADOSCI TEZ.
BOG ZABRAL CIE DO SIEBIE,
ZOSTAWIAJAC MNIE...
-WIEM,
U CIEBIE MU LEPIEJ
ALE ZROZUM MNIE...
JA TAK BARDZO CIERPIE...
WEŹ MNIE TAM.
UWOLNIJ Z CIERPIENIA I
ZLACZ NAS RAZEM

116

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Witajcie.... nie daje rady nie mam juz siły moj chłopak 18 wrzesnia popełnił samobójstwo a ja bezniego nie potrafie dalej zyć

Posty [ 59 do 116 z 256 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018