netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

149 odpowiedzi123 124 wyświetleniazałożony przez Abra, 14.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 150 ]

66 Ostatnio edytowany przez Jennifer (2012-07-07 19:39:02)

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

pierwszy raz - w szpitalu psychiatrycznym - znalazłam się 17 lat temu - problemy mnie przerosły
wejscie miałam ostre - była powiązana - 24 godziny - to jest coś - czego najgorszemu wrogowi się nie życzy!!!
uspokoisz się - to Cię rozwiążą .....proste ...
oddział przyjazny - lekarze,pielęgniarki i salowe
spedziłam ogólnie - tam 4 miesiące  z tym,że po miesiącu masz codzienne przepustki - wtedy były jeszcze "weekendowe" - od piątku do poniedziałku - byłam w domu - potem leczenie dzienne...
wyszłam z diagnozą - zespół omamowo - urojeniowy ....
przez rok brałam zastrzyki ,potem "dopalacze" nasenne ... potem coraz mniej  aż w końcu przestałam brać -
i tak przez 10 lat - był spokój ....   cdn....

67

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Wiesz chyba o tym że ten lek po 3.20 może być zdjęty z listy i zapłacisz np. 663,80 i co wtedy  :-)

68

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

musiałam wejść = poprawić błędy ort .

za drugim razem - znalazłam się tam ponownie 4 lata temu
znowu ostre wejście - tym razem byłam powiązana - parę godzin ....
mój pobyt - trwał 3 miesiące - ponieważ jak mnie przyjmowali na oddział - nie wyraziłam zgody na leczenie !!!!
miałam "sądówkę " - nie wyjdziesz,że szpitala - aż lekarze zdecydują o tym ....
za każdym pobytem = poznałam szczerych fantastycznych ludzi - przyjaźnie trwają do dzisiaj ...
przedział wiekowy - 19-30   potem po 50-tce .... z tym,że mlodych było więcej ....
podobna diagnoza -  dość szybko doszłam do siebie .... biorąc lek

zaraz po tym szpitalu - startowałam - na rentę ( przez te wszystkie lata miałam! )
odmowa !! - lekarz orzecznik powiedział - każdy chciałby dostać rentę - tak hop siup - po szpitalu ...
byłam na komisji - odwoławczej - tam!!! dopiero Cię poniżą  ...i pokazują ,że jesteś nikim ...
oczywiście nic to nie dało - renty nie przyznali ... !
odwołałam sie do sądu - sprawę wygrałam ...... 

   cdn....

69

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Szanowni Państwo,
pewne jest, że każde z nas ma różne doświadczenia. I zapewne różny osąd tych samych problemów.
I dobrze, że te różne spojrzenia mogą się konfrontować. 

kms33 napisał/a:

Czytałem że leczenie zdegenerowanych alkoholików na oddziałach odwykowych w psychiatrykach kosztuje mies. 2.244 zł. Narkomanów pewnie jeszcze więcej. Takich trzyma się przykładowo pół roku, rok, może 2 mies. może 5 lat. Jakie to koszty generuje, każdy sobie może obliczyć. A mówią że w NFZ na wszystko brakuje.  :-)

Nie wiem, jak jest teraz, ale z pewnością nikt nie trzyma "zdegenerowanych alkoholików" w oddziale przez pół roku. Za moich czasów najdłuższa możliwa hospitalizacja trwała chyba 8 tygodni, o ile dobrze pamiętam.

kms33 napisał/a:

Podobno w miarę łatwo (w porównaniu do innych schorzeń) dostać rentę na schizofrenię. Najpierw się łazi do poradni, słyszę głosy w głowie, ciągle mnie śledzą  :-) potem pobyt w szpitalu, trochę prochów, wypis, komisja zus, i kasa jest. Potem np. za granicę do roboty na parę lat, a w tym czasie 700 zł na konto co miesiąc wpływa. Jak nie wyjdzie za granicą, to tu na czarną godzinę będzie.

Prawda to?

Być może prawda, ale nawet jeśli, to pewnie tylko częściowo. Myślę, że nikt nie musi opowiadać o głosach w głowie. Pamiętam pacjentów cierpiących na zespół depresyjno - rentowy, którym nie chciało się nawet udawać.
Na moje wielkie szczęście nie mam już do czynienia ze środowiskiem medycznym i tego typu sprawami, nie chcę więc wypowiadać się w sposób autorytatywny.
Z całą pewnością krajowa kombinatoryka rentowa (jak mam zwyczaj to nazywać, zdając sobie sprawę, że "kombinatoryka" to nie to samo, co "kombinowanie", ale tak mi się bardziej podoba) to jeden wielki skandal. A najbardziej drażni mnie postawa lekarzy, którzy najpierw pomagają pacjentowi załatwić lewą rentę, a potem narzekają, że tylu darmozjadów okrada skarb państwa (słyszałem takie bezczelne wypowiedzi wielokrotnie!) .
Nie znoszę obłudy w żadnej postaci, ale medyczna irytuje mnie najbardziej.

Pani Jennifer dziękuję za pozdrowienia (bardzo ładne imię, swoją drogą). Proszę się za bardzo nie unosić, wiem, to ja dałem zły przykład i szczerze tego żałuję sad

70 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-07-08 00:39:37)

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Nie mam pojęcia jak jest w szpitalach psychiatrycznych ale na własnej skórze przekonałem się że polskie prawo jest równie chore jak ich pensjonariusze. Mam w domu osobę która na skutek obrażeń jakie odniosła, miewa ciężkie napady psychozy urojeniowej, wszystko jest dobrze póki bierze leki i nie spożywa alkoholu. Ale jak już przyjdzie co do czego to jest dramat. Nakłonienie takiej osoby do brania leków jest niemożliwe, podejrzewa o próbę otrucia, rzuca bluzgami, podejmuje idiotyczne decyzje finansowe, chce się wyprowadzać z domu lub go sprzedawać, szasta pieniędzmi na prawo i lewo, oskarża o próby morderstwa itp. Wzywanie policji i pogotowia nic nie daje, władze rozkładają ręce bo nic nie mogą zrobić bez zgody osoby chorej... To dowodzi że ustawodawca był debilem pozbawionym zdolności logicznego myślenia, który sam chyba by się kwalifikował do leczenia. Jak człowiek chory psychicznie ma być niby zdolny do samodzielnego podejmowania decyzji?

kms33 napisał/a:

prozac

Brałem przez pół roku. Lista skutków ubocznych była tak długa że śmiałem się do rozpuku kiedy w połowie doszedłem do punktu "stany maniakalne". Ze wszystkich tych skutków nie wystąpił u mnie ŻADEN.

71 Ostatnio edytowany przez Jennifer (2012-07-08 07:19:02)

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

ok - nie unoszę się i daleko - mi do złośliwych komentarzy
wydaje mi się jednak,że tu powinni wypowiadać- pacjenci szpitali

może dokończę - o sobie ....tak w skrócie ...
po drugim pobycie w szpitalu ... był spokój przez 3 lata ....w tamtym roku ... ( biorąc lek )
znowu - podstępna choroba...zaatakowała mnie ....
po raz 3 wylądowałam .... na oddziale ....
tym razem ..... zgodziłam się na leczenie ..... a to daje możliwość - wypisania się ze szpitala  : na własne żądanie !
tj. ten komfort psychiczny ...
pogodziłam się z tym ....że jednak jestem chora !
przebywałam tam - równe 6 tygodni - taka jest przyjęta długość leczenia  .... ustawienia leków ...
tym razem diagnozę .... inną
ale taką ..... miał praktycznie każdy pacjent .... nie przybieram sobie tego do głowy...chociaż jestem świadoma  swojej choroby ....... biorę grzecznie lek .....

po wyjściu - zmieniłam lekarza w PZP ( błąd!) - przepisał mi leki - nie dopasowane ( tak to nazwę )
no i dopadła mnie - deprecha ....prawdziwa .... pierwszy raz w życiu .... tj. masakra !!!
leżałam - chodziłam w kółko po mieszkaniu .... paliłam kolejnego papierosa... wszystkie media miałam wyłączone ... hmm
żeby cokolwiek zrobić - było ...to ponad moje siły !!!
ten mój stan ....trwał jakieś 2 miesiące ... ciągle zmieniając lekarstwa ... schudłam 10 kg - bo nic przełknąć ...nie mogłam....
na kolejnej wizycie - poprosiłam o lek sprzed szpitala .... i po malutku doszłam do siebie ... tongue:
wróciłam do starego lekarza .........


- nie jestem samobójczynią
- nie piję alkoholu ..... sporadycznie - dla towarzystwa
- nie latam ze siekierą
- funkcjonuję "normalnie" .........

choroba nie wybiera wg zawodu i wykształcenia - szpital stoi otworem dla wszystkich  !!!!!
znam ludzi - którzy , leżą 2-3 razy w roku .... wracają .... np.  przestają brać leki na "wolności " .....
znam ludzi - którzy ,z własnej nie przymuszonej woli - kładą sie na oddział dobrowolnie ( renta)...
znam ludzi - którzy ,nie będąc w szpitalu - mają rentę .... bo umią odgrywać ... przecież na Komisji - jest tylko rozmowa !

72

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych
DoRota1984 napisał/a:

Bardzo mnie bolą te wspomnienia. ...... Do czego zmierzam pamiętam ten dzień rodzice podpisali jakieś papierki u lekarza którego sobie sami wybrali.Wmówili mi , ze to jest sanatorium obódziłam się na drugi dzień już w tym szpitalu. Zauważyłam , że coś sie dzieje bo te kobiety które tam były dziwnie się zachowywały jak wspomniałam wcześniej albo były głupie albo udawały. Przepraszam może nie głupie tylko chore,mam żal do moich rodziców nie tylko o ten szpital ale o wszystko nawet o to , że mnie mama urodziła.Teraz obawiam się,że chcą mnie ubezwłasnowolnić ale mam teraz dobrego lekarza psychiatrę który jest też sędzią i mnie wspiera ale nie stety tylko na chwilę wszystko gaśnie kiedy wracam do swojego domu.

Witam - nie znam przypadku - osobiście osoby ubezwłasnowolnionej !

mam znajomego - który jest częściowo!! - ubezwłasnowolniony !!!  - tak pisze na orzeczeniu ....
od strony prawnej - wygląda to tak,że to rodzina decyduje - o jego umieszczeniu w szpitalu
On - po wyjściu ze szpitala - przestaje brać leki - pije alkohol- ćpa lekkie narkotyki
jest w domu awanturny - jak przesadzi ląduje w szpitalu - i tak całe swoje życie ....
przykładowo jeszcze nie może głosować w wyborach !! nie ma praw obywatelskich....

73

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych
Yvette napisał/a:

Nie oceniam tej sytuacji, wszystko, co powiedziałam bazowało na moim doświadczeniu zawodowym związanym ze szpitalami psychiatrycznymi i nijak miało się do Twojej historii, swoją drogą bardzo smutnej.

Nie możesz zakładać, że jeżeli trafiłaś swoim zdaniem bezpodstawnie do szpitala to wszyscy pacjenci są tam "wepchnięci" przez rodziny i wrednych psychiatrów. Zdarzają się patologiczne przypadki, być może taki był Twój, ale większość ludzi jest w szpitalu, bo wymaga pomocy psychiatrycznej. Nie ma w tym nic złego.
Znów, być może Ty nie stwarzałaś zagrożenia dla nikogo, ale wiele chorób psychicznych, m.in. głęboka depresja czy choćby niektóre rodzaje schizofrenii sprawiają, że chory nie jest w stanie zadbać o swoje bezpieczeństwo lub często nie zdaje sobie sprawy z tego, jak tragicznie może się skończyć jego zachowanie.

Nie ma czegoś takiego jak "normalność". Jest zdrowie i choroba. Są ludzie chorzy - nigdy nie nazwałam ich "głupimi" czy "nienormalnymi" - oraz są ludzie szczęśliwie zdrowi. Tym pierwszym należy pomóc, a często niestety nie można zrobić tego poza szpitalem. I każde leczenie psychiatryczne ma na celu doprowadzenie chorego do stanu, w którym może on samodzielnie i z satysfakcją funkcjonować w społeczeństwie i we własnym domu.

Jest mi przykro, że masz tak traumatyczne przeżycia, ale nie powinnaś uogólniać ich do wszystkich szpitali oraz do leczenia psychiatrycznego samego w sobie.

Masz racje Ivette w 100% - nic dodać tongue:

74 Ostatnio edytowany przez Jennifer (2012-07-08 15:10:45)

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych
Abra napisał/a:

Yvette zgodzę się z Tobą.Poruszyłam ten wątek głownie dla tego by obalić ten mit.Oczywiście historia DoRoty jest miejmy nadzieję wyjątkiem.Jednak uważam,że praktycznie kążdy może trafić na taki oddział i nie powinno się osób przebywających w takich miejscach skreślać -jak to niektórzy robią.
Oczywiście DoRoto nie bierz tego do siebie.Wiem ze niektórzy mają jakieś takie "chore' podejście do osób którzy się leczą psychiatrycznie.

"chore " podejście  - do osób ,którzy leczą się psychiatrycznie ....

to jest to !!!! - media też mają wpływ na osąd ludzi "chorych" ....
ktoś tam - kogoś uszkodzi trwale  .... zawsze jest podsumowane : leczył się psychiatrycznie !

to dlaczego tylu "normalnych " ????  większość w społeczeństwie!! .... popełnia samobójstwa ??? porwania ??? morderstwa ???
jest tak nie-obliczalnych?????? zabija swoje dzieci ????

ludzie boją się !!!! - w PZP - jest poczekalnia w takim zaułku -  przechodzący do innych poradni - czmychają ze strachem w oczach !!!   nic bardziej mylnego ....

odrzucenie przez pseudo- znajomych ....

wszyscy pacjenci PZP - są zaszufladkowani jako  " wariaci " .... "obłąkani"... "seryjni mordercy "
"schizofrenicy " !!!!!

dlaczego są takie kolejki i długie terminy do psychiatry w PZP ?????

czemu jest !! po-otwierane .... tyle gabinetów prywatnych????? ... też nie dostaniesz się z "ulicy " - tylko trzeba ustalić termin wizyty ....    pod tymi gabinetami - stoją lepsze fury !!! 
to są gabinety - takie ... cicho-sza !   żeby tylko NIKT mnie nie zobaczył ...........

czemu w Polsce !!  - wstydem jest wizyta u psychiatry czy psychologa ????
czemu w USA  ????- każdy ma swojego -  "uzdrowiciela duszy " ..... i oficjalanie o tym mówi,pisze ...
nie jest  "naznaczony " tongue:

75

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Bo w USA jest więcej analfabetów wychowanych przez telesieczkę i marketingi. Wmówiono im że skoro Marylin miała psychoterapeutę  :-) to warto mieć, bo pomoże. Skończą na tym jak ona. Na nasze wyjdą jak Zabłocki na mydle.

Ja pomagam sam sobie. Zamiast Lerivonu czytaj 10h snu śpię 3h. Zamiast szpitala wypad do parku. Zamiast towarzystwa w białych kitlach towarzystwo z "wolności". Szpital = obóz koncentracyjny. Jak masz szczęście to wyjdziesz, jak nie załatwią cię zastrzykiem. Skąd wiesz czy w igle nie ma zarazków nieuleczalnej choroby. A ta pigułeczka typu Efectin nie wiadomo gdzie jest produkowana, kto na jej produkcji zarabia, może temu właścicielowi zależy na jak najmniejszej ilości ludzi na świecie  :-)

Im mniej korzystasz z usług lekarzy, tym bardziej jesteś zdrowy  :-) Każda wizyta to kilka wykopań dołu więcej.

76

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Witam  - kms33 ! - wiesz co - dzisiaj sobie CIEBIE - poczytałam lol
pośmiałam się ... pokręciłam głową ... z nie-dowierzania tongue:  ogólnie poprawiłeś mi humor lol

w sumie szkoda,że nie skończyłeś studiów - a może się da????? ... to dokończ ...
a z pracą - to tak jak pisałeś :  ......." jakie znajomości - taka praca ".....
z tym Twoim dorobkiem - sprzedażą piwa z "marżą" dla siebie - dobry sposób ...
mój syn - też tak kombinował - gdy się jeszcze dziennie uczył tongue:

piszesz długie posty - mądrze i prosto = strzelasz poradami  z humorem czy bez tongue: -  tylko dlaczego tutaj ???????...na tym wątku ??????
piszesz w taki niefajny sposób .... popraw się

przyznaj,że 3 godziny snu !!! - to chyba jednak :  nie normalne !!! tongue: ????? co ?????

77

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

No jasne, lepiej spać 9, i zostaje 15 na wszelkiej maści zajęcia. Wolę 3-4, raz kiedyś się odrobi i wyśpi się 12. Spanie 8 h jest dobre dla małych dzieci i domatorów.

78

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

sorrki - ostatni reaguję na Twój wpis ...

przypadkowo wpadłam na Twój wątek "dno i wodorosty "  i " nie ufam psychologom"
rano poczytałam tylko posty na Twojej pierwszej i ostaniej stronie - pomyślałam o Tobie - nawet dość pogodnie tongue:

teraz po doczytaniu - Twoich wypowiedzi ....
przynajmniej doszłam do tego - dlaczego tak pisałeś - na tym wątku - tu : o szpitalu psychiatrycznym !!!
Ty się boisz!!!! - boisz  szpitala jak diabli hmm
nie jestem psychologiem ani psychiatrą - ale Ty masz głęboką psychozę urojeniową - jak nie ostrą schizofrenię
sam przed sobą !!- boisz się przyznać do tego faktu .....       to nie boli - to się leczy tongue:

czytać Cię będę - a jak.... - lol bardzo lubię słuchać  (czytać tongue:)    zawsze chciałam zostać psychologiem lol ,hi
                                                      AMEN  !!!!!- na Twój temat

79

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Śpiąc 3 godziny dziennie to nawet zdrowy psychicznie człowiek po pewnym czasie dostanie zaburzeń. Czytałem inny twój post kms i ewidentnie masz problem który trzeba jakoś zniwelować. Zdrowy człowiek się takimi bzdurami nie przejmuje.

80

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych
dominika25 napisał/a:

zgadzam się z waszymi wypowiedziami na takie oddziały trafiaja różni ludzie z depresjami po próbach samobójczych itp  ,oddziały te są podzielone, z tego co wiem to na oddziale żeńskim jest gorzej niż na męskim. Moja mama tam robiła sprzątała ,to nie raz atakowały ja pacjentki,. wylewały wodę a nawet potrafiły rzucać  się z łapskami .Mama bała się o swoje zdrowie ,jej koleżankę tak podrapały na buzi że masakra. A o czystości w toaletach nie wspomnę, i to kobiety potrafiły załatwiać się w szędzie ,a za papierosa zrobiły by wszystko. Mój tata jeżdzi w pogotowiu, jak wchodzi na taki oddział, to zaraz wszystkie go obskakują.A tacy chorzy ludzie maja siłę jak nie wiem, jeden facet przywiązany do tego ciężkiego łóżka pasami potrafił w złości przewalić całe łóżko razem z sobą i jak to możliwe ?Ale pacjenci są różni ,nie którzy są mniej chorzy .Moja ciocia zaś pracowała na oddziale męskim to sobie chwaliła, że niektórzy są całkiem normalni nawet kawki i słodycze jej dawali ,wszystko zależy od ludzi i stopniu ich choroby .

Witam .... Dominiko - opisujesz z wielką fantazją  ... i tworzysz kolejny "mit " o odziałach szpitalnych ...
u mnie w mieście - szpital jest damsko- męski
pokoje- są podzielone ... raz kobiety ...raz mężczyźni ...
czystość w toaletach .... to można porównać - do toalet na dworcach czy miejskich ....jest podobnie ...
biedne te salowe ,które musiały sprzątać !! - wystarczyło zgłosić ... i po problemie ....

"...za papierosa -zrobiłyby wszystko ..." - papieros to najlepszy środek płatniczy  !!!
załatwisz wszystko - nawet szybki "numerek " !! tongue:  to już epitafium poniżenia !
przeważnie ... jest tak na palarni - że przychodzą Ci wiecznie proszący o papierosa ..... staną nad Tobą... i proszą ...
dej papierosa .... "nowy" daje.....ale potem uczysz się asertywności - nie zostawiasz nawet .....pokurzyć ....

.... " moja mama tam sprzątała- nie raz atakowały ją  pacjentki "......  i co ????  dalej ... nie dokończyłaś .... ???
zapewniam,że w takim przypadku ... pacjentka jest uspokojona skutecznie ...czytaj ...powiązana....
w takie przypadki - to uwierzą na oddziałach zamkniętych ... gdzie są .... ciężkie choroby psychiczne ...a nie na oddziale szpitala !!!....   

fakt!!  napatrzysz się .... nasłuchasz ....
u mnie pierwsze piętro - jest najgorsze ... tam są sale obserwacyjne ( oszklone) 
tam każdy laduje po przyjęciu ..... potem przechodzisz ... na pokoje .. jeszcze na tym piętrze ....ale już 2-3 osobowe ...( normalne)  po jakimś czasie leczenia .... jest "awans " .... i przechodzisz na drugie piętro .... gdzie jest " normalnie " ....
tam jest pełny luz .... już..możesz używać noża!!! ...na jadalni ....
tam po południu ... są pustki ... bo pacjenci ...są na przepustkach ....do 18 ....
pielęgniarki .... bywają .... przeważnie - o porach gdy ....leki się wydaje ..... w nocy ...sprawdzają cicho pokoje ...czy każdy ...jest w swoim pokoju   .... bo nadal odział kobieco - męski .....   

pozdrawiam ,wszystkich tu zagladających na ten wątek - i czekam na wypowiedzi pacjentów  a nie bajko-pisarzy .....:P:

81

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

mam pytanie; czy w szpitalach psychiatrycznych pacjenci mogą mieć telefony kom lub laptopy?i czy są możliwe odwiedziny takich osób przez osoby spoza rodziny? i czy sale są odzielne dla mężczyzn i kobiet? osoba bliska memu sercu niedługo ma przebywać na terenie takiego szpitala i chciałabym się czegoś więcej na ten temat dowiedzieć.z góry dziękuje!

82

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Szanowna Pani,
odpowiedź na wszystkie Pani pytania brzmi "tak".
Co do odwiedzin - zawsze są możliwe, pewne utrudnienia można napotkać, jeśli stan psychiczny chorego jest bardzo ciężki i przebywa on na odcinku zamkniętym (lub w oddziale detencyjnym, ale to, jak podejrzewam, nie dotyczy bliskiej Pani osoby).

Ale pewnie zaraz odezwie się osoba, która trafiła do obozu koncentracyjnego, nazywanego przez przypadek "oddziałem psychiatrycznym", gdzie nie wolno było mieć nic swojego - różne są doświadczenia. Fajnie też będzie, jeśli opisze Pani swoje odczucia tutaj, na Forum, w końcu wiedzy nigdy za dużo.

Pewne jest, że żaden lekarz ani pielęgniarka nie ma prawa zabrać pacjentowi telefonu ani laptopa, no może w wyjątkowych okolicznościach (jeśli na przykład pacjent usiłuje komuś rozbić laptop na głowie).

Ja radzę nie przejmować się za bardzo, a jeśli stwierdzi Pani jakiekolwiek nadużycia, od razu alarmować.
Może też Pani napisać do mnie prywatnie, jeśli stanie się coś niepokojącego, a ja Pani powiem, jak w tej sytuacji można/trzeba postąpić.

83

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

tak jak p. Wojtek - potwierdzam można mieć wszystko !
radio... tv...

z tym,że na początku - jak pacjent jest na sali obserwacyjnej - takie rzeczy ma w depozycie - u pielęgniarek ...
laptop - polecam po pewnym czasie ...

odwiedziny - dozwolone ... kogo- kolwiek ... tylko bardziej po południu ... rankiem do obiadu są zajęcia etc. .......

p. Wojtku - każdy! zaczyna od  sali "obserwacyjnej "  - to nie prywatna klinika  tongue:

84

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Zależy, w którym szpitalu.
Być może w niektórych jest taki zwyczaj (ja akurat się z tym nie spotkałem w żadnym).

W innych, jeśli stan pacjenta nie wymaga ścisłej obserwacji, pacjent trafia od razu na zwykłą salę.

Pozdrawiam smile

85

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

p.Wojtku są różne oddziały .. w każdym jest inaczej
ja opisuje - szpital w swoim - mieście ...
u mnie nawet "prywatni"  protegowani pacjenci ... szybko!!! ... ale też przechodą te etapy ...    pozdrawiam tongue:

86

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

na brain-mystery jest fajny post,  to mi sie przypomnialo a propos twojego pytania

87

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Nie wiem, w szpitalu psychiatrycznym nie bylam, wiec nie moge sie wypowiadac w temacie.

Z drugiej strony leki antydepresyjne bralam, i nie tylko depresja mi przeszla, ale tez prawie zadnych skutow ubocznych nie mialam (schudlam tylko pare kilo na Duloxetynie, bo mi sie jesc nie chcialo), wiec sie dziwuje niektorym osobom tutaj, co cala farme za narzedzie diabla uwazaja.

88

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

wszystkim ktorzy pisza a szczegolnie net-expertowi powiem że zdaża sie zamykanie w szpitalach bez zgody pacjenta, moi rodzice tez mnie zamnkneli na sile w szpitalu a dlaczego mnie zamkneli bo maja duzo kasy i przekupia kazdego, zaplacili znajomemu ordynatorowi i mnie tam zamkneli a za co? za to ze ucieklam przed nimi z dziecmi za granice bo mnie wykanczali nerwowo i jezdzili po mnie psychicznie i sie juz coraz bardziej balam i balam sie o dzieci, gdy wrocilam do Polski, oni od razu zgarneli mnie do psychiatryka, moi rodzice uprawiaja sobie na mnie mobbing tak okrutny ze teraz po kilku pobytach w szpitalu (zawsze ta sama procedura zamkniecia na sile) jestem naprawde wariatka, czuje sie jak wariat, wstydze sie ludzi, unikam spojrzen mezczyzn, nie kocham siebie i brzydze sie soba bo jak mozna pokochac wariata

89

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Dominika, skoro rodzice wykańczali Cię psychicznie, czemu po prostu nie zerwałaś z nimi kontaktu? Zakładam, że jesteś dorosła skoro masz dzieci, w takim układzie nikt Cię nie może zmusić do przebywania z ludźmi, z którymi nie chcesz, nawet jeśli to rodzice.

90

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Dziekuje ci vian, to mile co piszesz ale wlasnie ja nie mam mozliwosci od nich odejsc bo sa dzieci a to ich wnuki i wtedy gdy prubuje zerwac wiezi to znowu zaczynaja ze poglebia sie moja choroba bo nie jestem dla nich mila i utrudniam im kontakty z dziecmi, cala rzecz w tym ze mobing wg ich stosowania polega na tym ze mam cicho siedziec, byc grzeczna i byc ofiara dla ich widzi mi sie a gdy probuje cos podskoczyc nazwijmy to czy odizolowac sie od nich to wsadzaja mnie z bratem na sile do auta i wywoza do psychiatryka placac przy tym niezle pieniadze, po czym ja sie tak boje szpitala ze wychodze z niego juz tak przestraszona ze na sile jestem uprzejma i grzeczna, teraz dlugo nie bylam w szpitalu bo caly czas jestem grzeczna bo wiem co mi grozi ale dusze wszystko w sobie, pisze na kartkach placze do przyjaciolki itd. a do nich milutko mimo ze oni ciagle ponizaja  i jezdza po mnie. to jest bez wyjscia, to jest sytuacja patowa

91

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Dominika, watpie, ze mozna kogos zamknac w szpitalu bez zadnych podstaw.

92 Ostatnio edytowany przez dominka36 (2013-01-04 11:48:03)

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

do przyjaciolki forum, powodem bylo to ze bylam przemeczona po urodzeniu synka, za duzo palilam papierosow, nie dopuszczalam rodzicow do domu, mialam tylko nianie ktorej ufalam, rodzice ciagle mi wytykali ze niedobrze sprzatam mieszkanie a ja bylam przemeczona sama po porodzie, ze za duzo spalam,ze klocilam sie z nimi gdy czepiali sie do mojego prowadzenia domu- robili mi nawet zdjecia niepozmywanych naczyn bo mialam je naprzyklad pozmywac jak bede miala na to sile i czas a oni wychwytywali te momenty w ktorych nieogarnialam mieszkania i robili fotki chcac udowodnic mi ze jestem chora, zamiast pomoc bo bylam po porodzie, zamiast porozmawiac bo bylam po rozwodzie porzucona samotna matka  z malym dzieckiem,  nie zycze ci tego. Pozdrawiam

93

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

A nie przyszlo Ci do glowy Dominika, ze zwyczajnie sie rodzice o Ciebie martwili, poniewaz wykazywalas objawy depresji poporodowej?
Nie przyszlo Ci do glowy, ze z powodu swojej choroby moglas doprowadzic do zaniedbania wlasnego dziecka?

Czasem sie po prostu nie widzi jak to wszystko z zewnatrz wyglada, szczegolnie jak sie jest zdolowanym, zmeczonym, po prostu brakuje perspektywy. To co dla Ciebie bylo "zmeczeniem", obiektywnie moglo byc postrzegane jako kliniczna depresja, ktora trzeba leczyc, poniewaz bylas zagrozeniem dla siebie albo dla dziecka.

94

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

a nie przyszło tobie do głowy że kobiete po porodzie nalezy otoczyc troska i miloscia, ze mna nikt nie rozmawial, wszyscy na mnie krzyczeli i mi docinali, smiali sie ze mnie, a gdyby tak pomogli, wsparli, podali reke? Wiele kobiet ma depresje poporodowa i z niej wychodza w domu a dlaczego? bo maja wsparcie, to ty chyba nie masz dzieci i nawet w polowie nie rozumiesz co to depresja poporodowa, nigdy tego nie przezylas wiec nie pisz bzdur skoro nawet w szpitalu nie bylas. Moi rodzice mnie pograzyli w depresji. poszli na latwizne zamykajac mnie w szpitalu bo nie umieli ze mna rozmawiac a na koniec ci powiem ze lekarze ktorzy nie byli podplaceni przez moich rodzicow- WYRAZNIE MI POWIEDZIELI ZE TO ONI POWINNI SIE LECZYC a moj ojciec nie dosc ze mnie pobil przed szpitalem to jeszcze pobil sanitariusz - i kto tu ma problemy ze soba, kobieto niewiesz o czym mowisz, zegnam ozieble i nie czytam juz twoich postow bo sa niskie bezpodstawne i nie opieraja sie na zadnym twoim dowiadczeniu wiec nie maja dla mnie zadnej wnoszacej wartosci

95

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Dominika, nie dzieci nie mam i depresji poporodowej nie doswiadczylam, ale dziesiec lat temu ciezko na depresje chorowalam. Mnie sie wydawalo, ze zachowywalam sie normalnie, tylko bylam troche przybita, a w rzeczywistosci zachowywalam sie bardzo dziwacznie i niepokojaco. Dzieki temu, ze kuzynka ze mna porozmawiala, poszlam do psychiatry. Tez sie oburzylam, kiedy mi pierwszy raz zasugerowala, ze potrzebuje specjalistycznej pomocy (no, bo przeciez zadna wariatka nie jestem!- tak myslalam). Teraz, z perspektywy czasu widze, ze ta rozmowa prawie literalnie mi zycie uratowala. Odpukac w drewno niemalowane, po kursie antydepresantow moja choroba nigdy nie wrocila.

Wiec nie obruszaj sie Kolezanko. Moze i Twoi rodzice sa niepomocni i nieprzyjazni, ale przeciez ich nie znam, wiec sobie tylko gdybam, ze Twoj odbior ich zachowania jest zaburzony przez depresje. Moze nie zdawalas sobie sprawy jak powazny byl Twoj stan. W koncu, jezeli tak zle nie bylo, chyba latwiej Tobie w domu pomoc, niz zaciagac Cie na sile do szpitala?

96

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Dziekuje bardzo kolezanko za te mile wreszcie slowa i za zrozumienie, mam tylko jeszcze jeden problem z ktorym nie moge sie uporac ale to juz chyba nie na tym forum. Pozdrawiam serdecznie

97

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Tak czytam i czytam ten wątek i postanowiłam i ja dołożyć kilka swoich spostrzeżeń. Kilka lat temu zachorowałam na depresję, gdy zaczęły mnie nachodzić myśli samobójcze sama zaczęłam szukać pomocy lekarza, zgodziłam się pójść do szpitala. Jednak gdy tam się znalazłam zaczęłam zastanawiać się co ja tutaj robię? Byłam ostrożna i podejrzliwa w stosunku do innych pacjentek, bo przecież one były chore, a ja (jak wtedy uważałam) nie! Szokiem była dla mnie wiadomość że pobyt tam to nie tydzień ani dwa, ale w najlepszym razie 6 lub  więcej. Z każdym dniem poznawałam historie innych pacjentek, przekonałam się że w takim szpitalu nie leczą się sami "wariaci" ale są też ludzie, którzy wcześniej funkcjonowali w społeczeństwie bardzo dobrze i z różnych powodów załamali się psychicznie. Bardzo dobrze wspominam ten pobyt, indywidualne i grupowe sesje z psychologiem, muzykoterapia i siłownia, poza tym szpital w Złotoryji (bo tam byłam) ma oddziały otwarte, więc kiedy chciałam mogłam wyjść na miasto, co dawało duży komfort psychiczny! Niestety nalegałam na lekarza na wypis choć mówił że powinnam jeszcze zostać, no ale wbrew mojej woli mnie nie zostawili i wróciłam do domu. Po dwóch tygodniach targnęłam się na życie i karetką zawieziono mnie ponownie do szpitala. Nie chciałam podpisać zgody na umieszczenie na oddziale zamkniętym, toteż zrobiono to wbrew mojej woli tłumacząc mi że sąd i tak przychyli sie do wniosku szpitala a ja tylko wydłużę tym pobyt na zamkniętym. Dzień później zgodę podpisałam. Pobyt na zamkniętym to koszmar! Koszmar wynikający ze świadomości zamknięcia, wszędzie kamery, więc zero prywatności, no i pacjenci w różnych stanach. Nie narzekam na personel i w zasadzie rozumiem konieczność surowych zasad tam panujących. Po tygodniu dano mnie na oddział otwarty i byłam tam przez kolejne  8 tygodni, aż lekarz stwierdził że mogę iść do domu. Od tamtej pory byłam w szpitalu jeszcze dwa razy i  pewnie jeszcze pójdę. Dlaczego? Choć nie jestem chora psychicznie, mam zdiagnozowaną depresję i bardzo źle reaguję na sytuacje stresowe. Biorę leki i normalnie funkcjonuję w rodzinie i pracy, ale gdy widzę ze znów zaczynam gorzej sobie radzić idę do lekarza po skierowanie do szpitala. Tam naprawdę stawiają mnie na nogi! Atmosfera w tym szpitalu jest taka trochę jak sanatoryjna, lekarze bardzo przystępni, pielęgniarki też a i wśród pacjentów poznałam wielu wartościowych ludzi. Regularnie leczy się tam np pewna pani stomatolog, lekarz weterynarii, dyrektor dużego przedsiębiorstwa, osoby z wyższym i niższym wykształceniem. Boleję nad tym że w środowisko wciąż postrzega szpital psychiatryczny wg średniowiecznych stereotypów, a wizytę u psychiatry jako coś wstydliwego o czym nie należy mówić.

98

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych
nina101 napisał/a:

Tak czytam i czytam ten wątek i postanowiłam i ja dołożyć kilka swoich spostrzeżeń. Kilka lat temu zachorowałam na depresję, gdy zaczęły mnie nachodzić myśli samobójcze sama zaczęłam szukać pomocy lekarza, zgodziłam się pójść do szpitala. Jednak gdy tam się znalazłam zaczęłam zastanawiać się co ja tutaj robię? Byłam ostrożna i podejrzliwa w stosunku do innych pacjentek, bo przecież one były chore, a ja (jak wtedy uważałam) nie! Szokiem była dla mnie wiadomość że pobyt tam to nie tydzień ani dwa, ale w najlepszym razie 6 lub  więcej. Z każdym dniem poznawałam historie innych pacjentek, przekonałam się że w takim szpitalu nie leczą się sami "wariaci" ale są też ludzie, którzy wcześniej funkcjonowali w społeczeństwie bardzo dobrze i z różnych powodów załamali się psychicznie. Bardzo dobrze wspominam ten pobyt, indywidualne i grupowe sesje z psychologiem, muzykoterapia i siłownia, poza tym szpital w Złotoryji (bo tam byłam) ma oddziały otwarte, więc kiedy chciałam mogłam wyjść na miasto, co dawało duży komfort psychiczny! Niestety nalegałam na lekarza na wypis choć mówił że powinnam jeszcze zostać, no ale wbrew mojej woli mnie nie zostawili i wróciłam do domu. Po dwóch tygodniach targnęłam się na życie i karetką zawieziono mnie ponownie do szpitala. Nie chciałam podpisać zgody na umieszczenie na oddziale zamkniętym, toteż zrobiono to wbrew mojej woli tłumacząc mi że sąd i tak przychyli sie do wniosku szpitala a ja tylko wydłużę tym pobyt na zamkniętym. Dzień później zgodę podpisałam. Pobyt na zamkniętym to koszmar! Koszmar wynikający ze świadomości zamknięcia, wszędzie kamery, więc zero prywatności, no i pacjenci w różnych stanach. Nie narzekam na personel i w zasadzie rozumiem konieczność surowych zasad tam panujących. Po tygodniu dano mnie na oddział otwarty i byłam tam przez kolejne  8 tygodni, aż lekarz stwierdził że mogę iść do domu. Od tamtej pory byłam w szpitalu jeszcze dwa razy i  pewnie jeszcze pójdę. Dlaczego? Choć nie jestem chora psychicznie, mam zdiagnozowaną depresję i bardzo źle reaguję na sytuacje stresowe. Biorę leki i normalnie funkcjonuję w rodzinie i pracy, ale gdy widzę ze znów zaczynam gorzej sobie radzić idę do lekarza po skierowanie do szpitala. Tam naprawdę stawiają mnie na nogi! Atmosfera w tym szpitalu jest taka trochę jak sanatoryjna, lekarze bardzo przystępni, pielęgniarki też a i wśród pacjentów poznałam wielu wartościowych ludzi. Regularnie leczy się tam np pewna pani stomatolog, lekarz weterynarii, dyrektor dużego przedsiębiorstwa, osoby z wyższym i niższym wykształceniem. Boleję nad tym że w środowisko wciąż postrzega szpital psychiatryczny wg średniowiecznych stereotypów, a wizytę u psychiatry jako coś wstydliwego o czym nie należy mówić.

Witaj Nina prosto....i na temat ....              pozdrawiam
w tym wątku - powinni wypowiadać się tylko pacjenci ..... ewentualnie rodzina ...

99 Ostatnio edytowany przez Suzan_444 (2013-02-25 11:33:25)

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Witam.
Nigdy nie byłam w owym szpitalu psychiatrycznym i mam nadzieję , że nie będę .
Chciałabym się jednak spytać o pacjentki z zaburzeniami odżywiania. Wiadomo , że w wielu przypadkach na początku leczenia zwykle pojawia się bunt. Pacjentki odmawiają jedzenia , wymyślają różne formy aby uniknąć posiłków. Jaka wtedy zapada decyzja ? Dokarmianie. Rozumiem oczywiście , że służy to często ratowaniu życia , jednak czy to niezbyt "agresywna" metoda ? Temat ten wzbudza zawsze ogromne kontrowersje. Wiele osób uważa , że pasy czy sonda to dla młodych pacjentek zbyt dużo.
Czy nie można zrobić tego inaczej , niżeli posługiwać się takimi drastycznymi formami zmuszania ?
Rozumiem , że te pacjentki często nie zdają sobie sprawy z zagrożenia jakie sobie stwarzają , ale osobiście uważam , że metody owego zmuszania są zbyt wielkim ciosem dla człowieka , a zwłaszcza młodych ludzi.
Oczywiście to jest tylko moja opinia.
Chciałabym się dowiedzieć , dlaczego tak się dzieje ? Czy nie można zrobić tego inaczej ?
Koleżanka mojej znajomej była zmuszona podjąć się leczenia z powodu bulimii. Powiem tak  - zbyt dobrze nie wspomina tego.

Panie Wojtku , czy według Pana takie doświadczenia nie zostawiają zbyt dużego śladu na psychice młodego człowieka?
Pozdrawiam.

100

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Suzan, z dwojga zlego, lepiej na sile karmic, niz miec martwa pacjentke. Osoby z anoreksja nie maja racjonalnej mozliwosci oceny wlasnego stanu zdrowotnego.

101

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

jak ja bylam w szpitalu to anorektyczki spokojnie mogly sie na wlasne zyczenie wypisac.i nie byly karmione na sile.ale fakt faktem nie mialy tez terapii nic.tylko wiecej razy i z wiekszym zapalem wolane byly na posilki.w ogóle ja tam szpital wspominam nawet nie tak zle.w sensie wiele jest tam do zrobienia zeby bylo lepiej, ale ile ciekawych osob poznalam.no i doswiadczenie zyciowe tez nazbiarane dzieki temu miejscu. Oczywiscie nie mam zamiaru wiecej wracac. Jak kazdy chyba smile chociaz nie powiem widok potańcówy psychiatrycznej byl pierwsza klasa.w zyciu nie widzialam tak szczesliwych ludzi.

102 Ostatnio edytowany przez Suzan_444 (2013-02-25 16:00:41)

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

No tak dziewczyny , wszystko zależy w dużej mierze od szpitala.
Adlernewman to prawda , lecz chciałam zwrócić uwagę bardziej na ich psychikę. Powstaje pewien schemat : Bunt - Odmawianie jedzenia - Zmuszanie - Ponownie bunt. Według mnie pacjentka z takiego traktowania nic dobrego nie wynosi. Oczywiście są dziewczyny , które postanawiają zmienić swoje nawyki i udaje się im wyzdrowieć. Jednak zobaczmy ile dziewczyn po osiągnięciu danej wagi i odpowiedniego BMI , po wyjściu ze szpitala wraca do swoich starych zachowań.
Osobiście nie wyobrażam sobie stosowania takich metod , według mnie jest to nie do przyjęcia. Ale jak mówiłam to tylko moje odczucia wink.

Pytam o to wszystko , gdyż w przyszłości chcę pracować z osobami , które cierpią na zaburzenia odżywiania. Oczywiście nie w szpitalu.
Dziękuję za odpowiedzi.

103

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Oczywiscie takie osoby potrzebuja terapii, a czasem nawet pomocy farmakologicznej. Samo dokarmianie na sile nikogo jeszcze nie wyleczylo.

104

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

JENNIFER - proszę Cię o kontakt gdyż nie można tu napisać do Ciebie na priv - moje gg 46271070

105

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Madness - witaj
nie mam gg - bo nie .....mam

czytałam i czytam cały Twój wątek :  dlaczego dałaś taki tytuł ?????      pozdrawiam

106 Ostatnio edytowany przez sięSzło (2013-03-09 17:08:56)

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych
Wojciech Imielski napisał/a:
Abra napisał/a:

Nela trudno się czyta to co napisałaś ale znasz takie miejsce z własnych obserwacji więc na pewno możesz coś o tym napisać.Masz racje że takie miejsca są bardzo potrzebne bo czasami ratują chorym życie.
A  jakie są "wymogi"kwalifikacje do tego by się znaleźć na oddziale psychiatrycznym?Prawdą jest, że głównie osoby mogące zagrażać sobie lub innym ?

Nie ma żadnych szczególnych "wymogów", jak Pani to określiła.
Przyjęcie do szpitala psychiatrycznego (lub na oddział psychiatryczny szpitala) następuje dokładnie tak, jak w przypadku każdego innego działu medycyny. Każda osoba, której przysługują świadczenia zdrowotne, może zgłosić się do oddziału psychiatrycznego, jeśli skarży się na określone dolegliwości leżące w obszarze zainteresowań psychiatrii. W normalnych warunkach pacjent zgłaszający się na leczenie do oddziału psychiatrycznego powinien dysponować ważnym skierowaniem uzyskanym od lekarza pierwszego kontaktu. Jeśli jednak stan pacjenta jest stanem naglącym - może on zostać przyjęty bez takiego skierowania.
Pozostaje tylko pytanie, czy jej stan wymaga koniecznie hospitalizacji - to ocenia już wykwalifikowany personel szpitala/oddziału.
Jeśli pacjent nie wymaga bezwzględnego leczenia szpitalnego, zostaje skierowany do leczenia w trybie ambulatoryjnym - np. w Poradni Zdrowia Psychicznego.
Osoby zagrażające własnemu życiu lub zdrowiu i życiu innych osób są czasem przyjmowane do psychiatrycznego leczenia szpitalnego wbrew własnej woli - jednak zapewniam, że odbywa się to przy zastosowaniu całej masy formalności, pod kontrolą wielu niezależnych osób i instytucji.
Zupełnie inny tryb postępowania dotyczy osób, które w radykalny sposób naruszają porządek prawny a ten stan rzeczy wynika wprost z występujących u nich zaburzeń psychicznych. Wówczas można podjąć decyzję co do tzw. detencji, czyli skierowaniu pacjenta na przymusowe leczenie psychiatryczne. Jednak, proszę mi wierzyć, skierowanie chorego na detencję wymaga naprawdę wielu procedur (m. in. wyroku sądu), dlatego wszelkie sensacyjne doniesienia o pacjentach bez powodu przetrzymywanych w szpitalu wbrew woli należy wkładać między bajki.

Inna sprawa, że pacjenci, zwłaszcza z zaburzeniami psychotycznymi, snują często najbardziej niesamowite opowieści na temat tego, jak na skutek zmowy najróżniejszych osób zostały "bez powodu" zamknięte w szpitalu. Opowieści takie są bardzo często elementem szerszego systemu urojeniowego o charakterze prześladowczym - jeśli na przykład pacjent głosi, że jest mesjaszem i pragnie umrzeć na krzyżu w sposób oczywisty odczuwa żal i urazę w stosunku do osób, które uniemożliwiają mu spełnianie posłannictwa, zamykając go w szpitalu.
Między innymi dlatego w diagnostyce klinicznej wywiad z pacjentem uzupełnia się o dane z tzw. wywiadu obiektywnego, czyli rozmowy z rodziną względnie otoczeniem społecznym chorego.
Dla przykładu - pacjent, przebywający w oddziale psychiatrycznym i zachowujący się zupełnie bez zarzutu twierdzi, że do dzisiaj sam nie wie, dlaczego został w ogóle do szpitala przywieziony. Tymczasem od najbliższych dowiadujemy się, że w okresie bezpośrednio poprzedzającym hospitalizację chory był agresywny, odmawiał przyjmowania posiłków, nie przyjmował przepisanych leków, groził samobójstwem lub nawet podjął próbę samobójczą, zaś w dzień przybycia do szpitala usiłował podpalić dom, co skończyło się interwencją policji. Takich przypadków we własnej praktyce klinicznej i sądowej spotkałem setki.
Sensacyjne doniesienia na temat osób dręczonych przez rodzinę i personel psychiatryczny zawdzięczamy przede wszystkim literaturze i kinematografii. Proszę zwrócić uwagę, jak ogromna liczba amerykańskich horrorów zawiera motyw szpitala psychiatrycznego lub przynajmniej choroby psychicznej któregoś z bohaterów.
W kinie i literaturze jednak takie wątki mają swój artystyczny sens i walor - proszę mi wierzyć, że prawdziwe życie  jest w tym zakresie dużo mniej szokujące.

Podsumowując należy powiedzieć, że oddziały psychiatryczne szpitali nie różnią się w znaczący sposób od oddziałów innych specjalizacji.
Do niedawna jedna z najwyraźniejszych różnic polegała na tym, że oddział psychiatryczny był jedynym oddziałem, w którym wolno było palić - zgodnie z nową ustawą o zakazie palenia w miejscu publicznym w tym momencie jest to chyba niezgodne z prawem ale przypuszczam, że taki zakaz w oddziałach psychiatrycznych umrze bardziej lub mniej oficjalną śmiercią.
Pacjenci psychiatryczni palą ogromne ilości papierosów - nie tylko z powodu własnych zaburzeń (np. o charakterze nerwicowym) ale najprawdopodobniej również dlatego, że nikotyna ma pewien pozytywny wpływ na farmakodynamikę leków psychotropowych.
Na przestrzeni ostatnich lat w psychiatrii bardzo dba się o zmiany, które uczynią hospitalizację dużo mniej uciążliwą dla pacjenta - na przykład zapewnia się chorym rózne rozrywki, terapię zajęciową, społeczność terapeutyczną itd. Personel oddziałów psychiatrycznych odchodzi również od noszenia fartuchów - a to po to, by nie odróżniać się od pacjentów i nie stwarzać dodatkowej, niepotrzebnej bariery.
Przekonania co do stosowanych w leczeniu psychiatrycznym najrozmaitszych tortur tkwią swymi korzeniami w średniowieczu.

Moj brat w ciągu 10 lat chorowania był hospitalizowany 19 razy!
Cóż- szpitale są bardzo biedne zazwyczaj, warunki okropne ale są to też konieczne miejsca...

Natomiast- już nie przesadzajmy z tą odpowiedzialnością lekarską- bo mojego brata potrafili wypisac w pełnej psychozie do domu!!!! W środe był w pasach a w pt moja matka miała go zabrać domu!
Po czym za dwa dni znów trafiał do szpitala- ale innego, i problem z bani mieli tamci lekarze.
To co się dzieje w polskiej psychiatrii woła o pomstę do nieba! Kilka razy udało się zapobiec jego śmierci w skutek działan w psychozie ( jak wychodził ze szpitala nie zaleczony choćby- to 3x zaginął, raz zimą.)

Niestety kolejnego takiego wyjścia już nie przeżył. To osobny temat- ale faktem jest, że w Gnieźnie go wypuszczono w pełnej psychozie do domu! ba- sami go wypisali!!!! Bo próbował uciec- więc po co komu "kłopot". A pielęgniara przy mnie darła się za nim per; Ty skurwysynie!

107

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych
Yvette napisał/a:

I moim zdaniem nie należy promować wizerunku oddziałów psychiatrycznych jako tych z "nienormalnymi ludźmi", bo choroby psychiczne, choć bardzo wstydliwe, też się zdarzają. Demonizowanie szpitali sprawia tylko, że Ci, którzy naprawdę potrzebują pomocy latami boją się po nią zgłosić, a niekiedy udręczone rodziny wstydzą się mówić, że mają w domu problem z kimś bliskim, bo jeszcze "nie daj Boże" ktoś się dowie.

Moim skromnym zdaniem jest tak, ze jeżeli zdrowy człowiek zdaje obie sprawę z jakiejkolwiek choroby, wówczas robi wszystko, żeby z niej się wydostać...
Choroba psychiczna polega na tym, że człowiek jest świadomy tego, co niesie zaniedbanie tejże dolegliwości i powinna leczyć się u psychologa natomiast osoby, które rzeczywiście nie są w stanie  (m.in. mimo chęci, czytania literatury psychologicznej bądź też udzielani się na forum)nie chce w jakiś sposób poradzić sobie ze swoją psychiką, nie potrafią odróżnić dobra od zła itp.) powinny wybrac sie do psychiatry, ktory poda leki na "uszczesliwienie", które działają tak jak alkohol czy inne używki: daja rozluznienie itd. ...zero pracy nad tokiem myslenia... zeby isc na latwizne...

108

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych
ShyShe napisał/a:
Yvette napisał/a:

I moim zdaniem nie należy promować wizerunku oddziałów psychiatrycznych jako tych z "nienormalnymi ludźmi", bo choroby psychiczne, choć bardzo wstydliwe, też się zdarzają. Demonizowanie szpitali sprawia tylko, że Ci, którzy naprawdę potrzebują pomocy latami boją się po nią zgłosić, a niekiedy udręczone rodziny wstydzą się mówić, że mają w domu problem z kimś bliskim, bo jeszcze "nie daj Boże" ktoś się dowie.

Moim skromnym zdaniem jest tak, ze jeżeli zdrowy człowiek zdaje obie sprawę z jakiejkolwiek choroby, wówczas robi wszystko, żeby z niej się wydostać...
Choroba psychiczna polega na tym, że człowiek jest świadomy tego, co niesie zaniedbanie tejże dolegliwości i powinna leczyć się u psychologa natomiast osoby, które rzeczywiście nie są w stanie  (m.in. mimo chęci, czytania literatury psychologicznej bądź też udzielani się na forum)nie chce w jakiś sposób poradzić sobie ze swoją psychiką, nie potrafią odróżnić dobra od zła itp.) powinny wybrac sie do psychiatry, ktory poda leki na "uszczesliwienie", które działają tak jak alkohol czy inne używki: daja rozluznienie itd. ...zero pracy nad tokiem myslenia... zeby isc na latwizne...

Mam pytanie czy byłaś kiedykolwiek w szpitalu psychiatrycznym i od kiedy lekarstwa dostaje się na rozluźnienie.Oprócz leków prowadzona jest z reguły psychoterapia.Czasami choroba np.dwubiegunowa depresyjno-maniakalna ma związek z mózgiem.
W szpitalu byłam 3 razy ,w poniedziałek idę ustalić termin przyjęcia pozdrawiam Iwona

109

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Puchata - pozdrawiam ....  a bywasz ???  na oddziele w jakich porach roku ????

dalej twierdzę,że TUTAJ powinni się wypowiadać pacjenci lub rodzina .....Ci co mieli do czynienia z oddziałem

p. Wojtku!!! Pan ma wiedzę czysto teoretyczną !!!! a nie "praktyczną " ..... pozdrawiam ....

110

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Jenifer leczę się od 2006 roku a w szpitalach byłam 3 razy od lipca 2011

111

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Puchata troszkę krótki okres - Twojego pobytu w szpitalu ....
ale głowa do góry ...

pytałam w jakich porach roku ????
bo dla mnie najgorszy okres - to teraz wczesna wiosna do lata
czuje się ok! .... czego Ci życzę ...

112

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Byłam w szpitalu psychiatrycznym w Gdańsku, w wieku 17 lat na oddziale dla młodzieży. Znalazłam się tam dobrowolnie, pobyt w szpitalu psychiatrycznym zaproponowała mi moja psychiatra. Spędziłam tam dwa miesiące. Byłam tam z ciężką depresją. Poza mną były tam osoby w wieku od 16 do 21 lat, choć od 18 roku życia powinni już być w oddziale dla dorosłych. Były tam osoby chore na depresję, tak jak ja. Po próbach samobójczych, samookaleczaniu się. Były też osoby ze schizofrenią, anoreksją, bulimią, uzależnieniem od narkotyków, hipomanią, nadmierną agresją. Było też dwóch chłopaków z wojska, zupełnie zdrowych, ale jeden uciekł stamtąd, a drugi groził, że się zabije jeśli będzie musiał tam zostać. Po prostu nie wytrzymywał w wojsku, nie było to dla niego. Większość jaka tam była to byli normalni ludzie z problemami, chorobami i zaburzeniami psychicznymi. Nie były to świry, jak myśli się o ludziach w szpitalach psychiatrycznych. Były tam może ze trzy osoby, które były w naprawdę ciężkim stanie, jedna to prawie jak warzywo. Ale to wciąż choroba, ciężka choroba. Ludzie nie mają pojęcia o chorobach i zaburzeniach psychicznych, nie mają też pojęcia o szpitalach psychiatrycznych. Naoglądali się za dużo filmów i za dużo się naczytali w internecie. Jak jest w takim szpitalu psychiatrycznym? Były kraty w oknach, to jest w takim miejscu normalne. Leki podaje się o godzinie 20:00 i rozkruszone połyka się przy pielęgniarce. Dlatego rozkruszone, bo jak może wiecie, leki można schować pod język i udawać, że się je połknęło. Ja po lekach czułam się źle, miewałam lekkie halucynacje, byłam ciągle zmęczona i chciało mi się spać. Bywało, że przesypiałam bardzo dużo czasu, właśnie po takich lekach. Ale to jest tak jak z tabletkami hormonalnymi dla kobiet, muszą dobrać leki indywidualnie do pacjenta, do organizmu. Czułam się tam trochę jak królik doświadczalny, przez to dobieranie leków, ale trzeba to zrozumieć, że nie od razu dobierze się właściwe leki dla konkretnej osoby. Dopiero po wyjściu ze szpitala dobrano mi dobre leki, ale też nie od razu. Ostatecznie brałam Coaxil, który po latach leczenia zaczął przynosić efekty, aż mogłam odstawić leki. Ubrania nam nie zabierali, mieliśmy własne. Toalety miały drzwi, ale bez zamka, więc nie można było się tam zamknąć. To dla bezpieczeństwa, tak jak i kraty w oknach. Prysznic był za zasłoną. Oddział, na którym byłam był dla chłopaków i dla dziewczyn, nie było to oddzielone. Ale łazienki i sale były osobno. Zabierali niebezpieczne przedmioty, takie jak paski od spodni, suszarki do włosów bo mają kabel, maszynki do golenia i inne. Były w depozycie w pokoju pielęgniarek i można było rano ich użyć. Zawsze z rana była zbiórka w pokoju gdzie na około były ustawione krzesła, nie pamiętam jak to się "fachowo" nazywało. Takie zebranie codziennie, z pacjentami, lekarzami, psychologami. Nie pamiętam czy było to 07:00 czy 08:00 godzinie. Zbierało się punkty, za sprzątanie, pomaganie, za robienie jadłospisu do stołówki, ogólnie za aktywność. Za punkty można było wyjść na spacer po okolicy szpitala psychiatrycznego, spacer samemu. Poza tym były spacery z opiekunem, jedne były krótkie jak np. do sklepu, a inne były dłuższe jak np. do parku. Dostawało się też przepustkę kilkugodzinną na wyjście z rodziną, a takie wyjścia odbywały się w weekendy. Przez cały pobyt tam mogłam wyjść sama na spacer dopiero dzień przed wyjściem ze szpitala, nie skorzystałam z tego. Nie chcieli mnie wcześniej wypuścić samej, bo nie zdobywałam punktów. Cały czas przesypiałam, ale to przecież nie była moja wina, tylko leków jakie mi podawali. Bardzo mi się to nie podobało, zwłaszcza, że moją metodą na uspokajanie się było zwykle wyjście z domu, na świeże powietrze. W szpitalu tej możliwości nie miałam. Jeden wychowawca i jedna pani psycholog byli naprawdę wporządku. Pani psycholog nawet dałam kwiatka przy wychodzeniu ze szpitala. Kiedy pewnego razu siedzieliśmy na korytarzu w kilka osób, czułam się akurat nie najlepiej i wymsknęło mi się coś w stylu "chciałabym umrzeć". Nie pamiętam dokładnie okoliczności tego, może to był nawet żart. Usłyszała to pielęgniarka, która akurat weszła na oddział bo zaczynała swoją zmianę w pracy. Nie była miła i od razu zagroziła mi pasami. Wyprowadziło mnie to z równowagi i zaczęłam do niej krzyczeć, wyzywać ją. Ale uspokoiłam się. Po kilku dniach nawet ją przeprosiłam. W pasach nie byłam ani razu, ale widziałam jak inni byli. Już w pierwszy dzień jak się tam pojawiłam był jeden chłopak, który jak się okazało chorował na schizofrenię, był w pasach przypięty do łóżka, które stało na korytarzu. Jednego też dali w pasy kiedy agresywnie się zachowywał na stołówce. Ostrzegali go, że jeśli się nie uspokoi to będą pasy, ale się nie uspokoił. Czasami miałam wrażenie, że robią to zapobiegawczo, bo pewnie nie jeden raz już do czegoś tam dochodziło. Ja byłam w pokoju, w którym kiedyś jakiś pacjent szpitala się powiesił. Dlatego zabierają paski od spodni, czy suszarkę mi zabrali, bo ktoś mógłby sobie ją wziąć ode mnie z torby pod moją nieobecność i się powiesić na kablu. Była też w szpitalu dziewczyna, która początkowo wydawała się normalna, zdrowa. Była tam bo miała problemy głównie z narkotykami. Pewnego razu nagle jej odbiło. Pakowała się i z torbą przesiadywała w sali odwiedzin, przy drzwiach wyjściowych, powtarzając, że ona dzisiaj wychodzi ze szpitala. Tego dnia jej odbiło i jej stan już tylko się pogarszał. Zabrali jej torbę z rzeczami, schowali w jakimś pokoju zamkniętym, niedostępnym. Przez to brała nasze rzeczy, co mnie wkurzało i to bardzo. Podczas kiedy spałam po lekach, a dziewczyna, która była ze mną w pokoju miała akurat przepustkę weekendową i wyszła, okazało się później, że tamta wyjęła sobie z jej torby majtki. Dawali jej się przecież przebierać w swoje rzeczy, udostępniali jej. No ale i tak brała nasze rzeczy. Często była w pasach, na łóżku na korytarzu. Dostawała zastrzyki domięśniowe na uspokojenie. Krzyczała różne rzeczy, a mnie zastanawiało jak to się stało, że przyszła normalna, a odbiło jej w szpitalu. Zapytałam o to nawet pielęgniarki, a one powiedziały, że ona znalazła się w szpitalu w odpowiednim momencie, w ostatniej chwili. Do dziś nie bardzo to rozumiem, ale może mają rację. Nie wiem przecież co jej dokładnie było, a do tego nie jestem lekarzem psychiatrą. Na stołówce nie mieliśmy noży i widelców, jedliśmy łyżkami. To wszystko również ze względu na bezpieczeństwo, żeby ktoś nie zrobił krzywdy sobie czy komuś. Osoby z anoreksją dostawały jeden posiłek więcej, były codziennie ważone. Były tam też sesje rodzinne, terapia rodzinna. Wspominam to jako jeden wielki niewypał. W moim przypadku sesji tych było zaledwie kilka, nie chcieliśmy tego tam kontynuować. Wyglądało to tak, że siedzieliśmy na środku pokoju, przed nami terapeuci, a za szybą studenci, którzy to wszystko oglądali. Można było się na takiej terapii poczuć jak króliki doświadczalne. Poza tym zwykle podczas takiej terapii wychodziłam z tego pokoju wkurzona i często nie było kontynuacji sesji. Co do lekarzy to ich wspominam najgorzej. Byli naprawdę niemili według mnie. Jedna lekarka, która była tam moją lekarką powiedziała mi nawet, że takie osoby jak ja nie powinny być w szpitalu. To naprawdę ciekawe, bo miałam ciężką depresję, blizny na rękach od samookaleczania się, myśli samobójcze, ataki paniki i ogólnie mój stan był nieciekawy. W szpitalu nawzajem wspierali się pacjenci. Byliśmy tam ze sobą przez 24h na dobę. Kiedy ktoś tam dochodzi nowy, od razu pojawia się ciekawość co mu dolega. Mnie również wypytywali o to, ale nie czułam się z tym źle. Byli poprostu zainteresowani, normalnie rozmawialiśmy. Nie było to dla nich coś nienormalnego jak mówiłam o myślach samobójczych i samookaleczaniu się. Poza szpitalem psychiatrycznym w każdym innym miejscu od razu by mnie oceniono i uważano by mnie za nienormalną. W szpitalu to było normalne i pacjenci rozumieli się nawzajem. Będąc tam ze sobą przez 24h na dobę niektóry tak się do siebie zbliżyli, że łączyli się w pary, co mnie akurat dziwiło, a nawet bawiło. Może dlatego, że sama nie zakochuję się w tak krótkim czasie i potrafię odróżnić zauroczenie od zakochania. Ale nie zaprzeczę, że z niektórymi można się naprawdę bardzo zżyć, nawet z płcią przeciwną. Miałam nawet takie sytuacje, że z jednym chłopakiem się całowałam, czy nawet coś więcej. Jeden raz doszło do zbliżenia w palarni, kiedy byliśmy tam sam na sam, ale to było tylko macanie się. Choć była dziewczyna, która zrobiła to tam z jednym chłopakiem. Zrobili to w łazience, która była w jednym z pokoi. Był tam taki jeden pokój z łazienką i lepszymi łóżkami. Miałam okazję w nim spać, ale nie długo bo odebrano mi go ze względu na bałagan jaki tam utrzymywałam za swoim łóżkiem. W każdym razie bliskość z innymi była tam nieunikniona. Można się tam zaprzyjaźnić z wieloma pacjentami, z niektórymi mam kontakt do dziś. Słyszałam, że na oddziale dla dorosłych jest dużo gorzej i że są gorsze, poważniejszy przypadki chorób psychicznych. Nie wiem czy tak jest i jak tam jest, bo tam nie byłam, a uwierzyć na słowo aż tak nie potrafię. Wolę coś sprawdzić sama. Opowiadała to dziewczyna, która jakiś czas była na oddziale dla dorosłych, bo na naszym oddziale dla młodzieży nie było miejsca wolnego. To ta, która zrobiła to z chłopakiem z oddziału w łazience. Wtedy była to moja łazienka i było to obrzydliwe z ich strony. Były też inne sesje terapeutyczne, jak muzyko terapia i inne. Każdy, ze względu na swoją dolegliwość, miał wyznaczone na które sesje terapeutyczne powinien chodzić. Był tam też telefon w korytarzu, na kartę. Bo swojego telefonu nie można było mieć i kontaktu z ludźmi poza szpitalem, bo te kontakty są różne i mogłyby zaszkodzić, choćby tym, którzy byli w szpitalu na uzależnienie od narkotyków. Jedzenie było tam nie do zniesienia, codziennie prawie to samo. Ale można było zamówić sobie pizze, czy coś innego, jeśli ktoś miał za co. Nie wszystkie szczegóły z pobytu w szpitalu pamiętam, bo teraz mam 24 lata, a wtedy miałam 17 lat, więc było to dawno. Ale większość wydaje mi się, że opisałam.

113 Ostatnio edytowany przez iamslave (2013-04-10 21:48:13)

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych
ShyShe napisał/a:

Moim skromnym zdaniem jest tak, ze jeżeli zdrowy człowiek zdaje obie sprawę z jakiejkolwiek choroby, wówczas robi wszystko, żeby z niej się wydostać...
Choroba psychiczna polega na tym, że człowiek jest świadomy tego, co niesie zaniedbanie tejże dolegliwości i powinna leczyć się u psychologa natomiast osoby, które rzeczywiście nie są w stanie  (m.in. mimo chęci, czytania literatury psychologicznej bądź też udzielani się na forum)nie chce w jakiś sposób poradzić sobie ze swoją psychiką, nie potrafią odróżnić dobra od zła itp.) powinny wybrac sie do psychiatry, ktory poda leki na "uszczesliwienie", które działają tak jak alkohol czy inne używki: daja rozluznienie itd. ...zero pracy nad tokiem myslenia... zeby isc na latwizne...

Od kiedy to osoba, która czuje się źle wie z automatu, że jest chora, a w dodatku na co? Dla mnie okres kiedy nie wiedziałam co się ze mną dzieje był najgorszy. Dużo łatwiej jest wiedzieć, że to choroba, jaka i na czym polega, no i przede wszystki brać leki. Jak można się LECZYĆ u psychologa? Choroby psychiczne leczy się farmakologicznie, a psychoterapia to dodatkowa pomoc. Jednak bez leków leczenie nie jest możliwe. Od chorób psychicznych i leków jest PSYCHIATRA, a nie psycholog. Od kiedy to leki antydepresyjne "uszczęśliwiają" i rozluźniają, działając jak alkohol czy inne używki? Po tym co piszesz wnioskuję, że sama nigdy nie miałaś żadnej choroby psychicznej, a twoja wiedza w tym temacie jest żałosna.

"jeżeli zdrowy człowiek zdaje obie sprawę z jakiejkolwiek choroby"

Zdecyduj się, bo albo ktoś jest zdrowy, albo nie jest. Ktoś świadomy swojej choroby powinien "leczyć" się u psychologa, a ktoś kto nie chce podjąć leczenia i "poradzić sobie ze swoją psychiką" powinien pójść do psychiatry? Co ty za bzdury wypisujesz? Takie osoby jak ty nie powinny się wogóle w takich tematach wypowiadać.

114

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

iamslave , dziekujemy za wyczerpującą odpowiedź wink

A powiedz mi jak sam personel , dba o pacjentów czy jak jakiś problem to od razu  w pasy ?
Pytam , bo różni są ludzie.
A miałaś w ogóle tam osoby , z którymi się zaprzyjaźniłaś w jakiś sposób?

115

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych
Suzan_444 napisał/a:

iamslave , dziekujemy za wyczerpującą odpowiedź wink

A powiedz mi jak sam personel , dba o pacjentów czy jak jakiś problem to od razu  w pasy ?
Pytam , bo różni są ludzie.
A miałaś w ogóle tam osoby , z którymi się zaprzyjaźniłaś w jakiś sposób?

Ja odniosłam takie wrażenie, że pielęgniarki od razu grożą pasami. Może tam wiele było różnych poważnych sytuacji i dlatego teraz wolą od razu tak zadziałać, zapobiegać. Bywa przecież, że ktoś w szpitalu psychiatrycznym popełni samobójstwo, albo zrobi krzywdę sobie czy komuś. Jednak nie jest to nic fajnego, kiedy zamiast porozmawiać, spróbować uspokoić, grożą pasami, a do tego jeszcze zastrzyk domięśniowy na uspokojenie. Co do zaprzyjaźniania się to zbliżyłam się bardzo do kilku osób. W moim przypadku były to anorektyczki, bulimiczka, narkoman, dziewczyna z hipomanią i chłopak, który uciekł z wojska. Do dziś mam kontakt z niektórymi z nich.

116

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

A jesli chodzi o ludzi z zaburzeniami laknienia,wiesz moze jak wygladalo tamtejsze leczenie?

117

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych
Suzan_444 napisał/a:

A jesli chodzi o ludzi z zaburzeniami laknienia,wiesz moze jak wygladalo tamtejsze leczenie?

Wiem tyle ile opisałam, czyli codzienne ważenie, dodatkowe posiłki, psychoterapia. Choć niektóre anorektyczki były dodatkowo leczone farmakologicznie. Pamiętam jedną anorektyczkę, której stan psychiczny nie był najlepszy. Próbowała nawet popełnić samobójstwo, z tego co wiem to nie jeden raz i nawet w szpitalu próbowała, ale to już po moim wyjściu ze szpitala się o tym dowiedziałam. Dzisiaj jest już zdrowa, ma nawet męża i dziecko.

118

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Dziękuję za odpowiedzi.

119 Ostatnio edytowany przez iamslave (2013-04-11 09:15:08)

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych
Suzan_444 napisał/a:

Dziękuję za odpowiedzi.

Proszę bardzo smile Tematyka szpitali psychiatrycznych, chorób i zaburzeń psychicznych jest mi znana z doświadczenia. Tak więc w razie pytań służę pomocą smile

120 Ostatnio edytowany przez bartek87 (2013-09-09 23:44:56)

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Szpitale psychiatryczne to najgorsze zło i instrument wymyślony jeszcze w czasach represji ZSSR. Odwiedzałem znajomego którego zamknęli tam po krótkich problemach ze sobą po rozstaniu z dziewczyną i co tam się działo to przerastało ludzkie pojęcie. Chłopak jak dla mnie zupełnie normalny dla psychiatrów już nie ...
Różnica jest znaczna w porównaniu do innych oddziałów ! Przetrzymują tam wbrew woli pacjentów i w większości są to oddziały zamknięte, gdzie można nabawić się tylko depresji i pogorszenia stanu zdrowia w związku z przebywaniem wśród  personelu który traktuje przebywających tam ludzi jak upośledzonych i gorszych ...
Raz przebywałem tylko w szpitalu na chirurgi, i tam mogłem robić co mi się istnienie podobało, wychodzić kiedy chciałem itp. a na jakieś skamlenie niemiłych pielęgniarek odpowiedzieć z kwitkiem, w psychiatryku już by cię w kaftan zawinęli za takie coś bo jesteś agresywny.
Sam widziałem jak byłem na odwiedzinach jak traktowali tam pacjentów.
Nigdy nie zrozumie jak można tak krzywdzić ludzi, którzy spokojnie sobie żyją i nikomu nie zagrażają, co innego przypadki radykalne.
Dodam jeszcze tylko że celem psychiatrii nie jest leczenie nie wierzcie w to, a odizolowanie potencjalnie niebezpiecznej dla siebie lub innych jednostki od otoczenia !

Co do Wojciecha to masz podejście typowe jak każdy psychiatra chociaż jak widać nim nie jesteś, skoro według ciebie wszystko jest super w PZP i psychiatrii to może sam w ramach eksperymentu jak u Rosenhana udaj się na miesiąc lub dłużej na oddział w charakterze pacjenta a nie oceniasz ludzi którzy mają tu jakieś problemy życiowe, które ta pseudo nauka traktuje jako chorobę.

Jestem za antypsychiatrią po tym co napatrzyłem się odwiedzając parę normalnych osób tam przebywających lub z których usiłowano zrobić wariatów biegli sądowi. Było o tym dość głośno jak to fałszowano opinie itp.

121

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Szpitale psychiatryczne są potrzebne jak każde inne! Trzeba skończyć z wizerunkiem domu wariatów z ludźmi cieknącą śliną, których psychiatrzy terroryści faszerują niewiadomo czym!!! Nerwice i depresje to obecnie choroba cywilizacyjna, skąd wiecie czy was nie spotka? Dobrze pamiętam dzień gdy zaczynała się moja nerwica, jak znajoma która dwa lata pracowała w szpitalu psychiatrycznym piep...ła takie rzeczy o tej chorobie, ze bałam się samej siebie. I co? Rok później sama zachorowała i już ma inne zdanie!

122

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Miałam stycznośc ze szpitalem psychiatrycznym. I w tym akurat szpitalu ludzie z depresją byli oddzieleni, od tych chorych psychicznie, których inni nazywali wariatami. Właśnie na tym drugim oddziale ludzie zachowywali się nienormalnie. Jedni skakali, coś krzyczeli, bili się o jedzenie, pluli itp. Coraz któryś wylądował w kaftanie. Widziałam to na własne oczy i wyszłam z tego oddziału cała roztrzęsiona. Ale to przecież nie jest wina tych ludzi, że są chorzy.
Uważam natomiast, że taki podział jest jak najbardziej słuszny tzn oddzielic najgorsze przypadki od tych lżejszych, potrafiących zachowywac się normalnie.
Bo i racja, że osoba z depresją, która trafia na oddział, w którym przebywają wszyscy, bez względu na stopień choroby, jest jeszcze bardziej narażona na pogorszenie stanu zdrowia. Tutaj trzeba miec naprawdę mocne nerwy, żeby nie zwariowac.

123

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych
Yvette napisał/a:

Jestem zdania, że opowieści o szpitalach psychiatrycznych są mocno przesadzone. Oczywiście abstrahuję od tego, co mówi Dorota, bo nie znam sytuacji z obu stron, co naprawdę uniemożliwia postawienie jakiejkolwiek oceny. Natomiast...
Czasami nie ma innego wyjścia niż oddział zamknięty, ponieważ chory stanowi zagrożenie dla siebie lub otoczenia. I nie ma nic boleśniejszego dla większości rodzin niż dążyć do ubezwłasnowolnienia bliskiej osoby. Atmosfera panująca na oddziale psychiatrycznym zależy w dużej mierze od tego, jakich pacjentów ten oddział obecnie przyjmuje. Nie zawija się wszystkich chorych bez wyjątku w kaftany, wielu pacjentów chodzi swobodnie po oddziale, odbywa rozmowy z terapeutami, niekiedy przyjmuje leki konieczne do tego, żeby poczuć się lepiej.
I moim zdaniem nie należy promować wizerunku oddziałów psychiatrycznych jako tych z "nienormalnymi ludźmi", bo choroby psychiczne, choć bardzo wstydliwe, też się zdarzają. Demonizowanie szpitali sprawia tylko, że Ci, którzy naprawdę potrzebują pomocy latami boją się po nią zgłosić, a niekiedy udręczone rodziny wstydzą się mówić, że mają w domu problem z kimś bliskim, bo jeszcze "nie daj Boże" ktoś się dowie.

Witam

Ja również podpisuję się pod tą wypowiedzią.Coraz więcej ludzi potrzebuje pomocy
z różnych powodów.Ludzie nie wytrzymują presji,nie tylko tego co się dzieje
w okół nas... a sami wiecie że nie jest wesoło co w dużej mierze odbija się na psychice.
Co do wizerunku Tych Szpitali...jako odwiedzający swoich bliskich ,jakby to ująć
nie jest zle... pomoc jest jak najbardziej,opieka, troska o Pacjenta.I nie jest tak łatwo
kogoś oddać do takiego Szpitala.Obecnie u nas na Dolnym Śląsku,pewnie jak i
w innych rejonach,wszystko pod kontrolą Sądów.Nie można zmusić nikogo do
wepchnięcia na taki oddział.Jak już musi być zgoda samego zainteresowanego,którego
takie dolegliwości dotyczą,a zwłaszcza kiedy istnieje zagrożenie dla niego samego.
Jedno co ma minus u mnie ,to to że nie ma podziału Kobiet i Mężczyzn na Oddziale.
W pokojach i owszem tu jest dobrze i prawidłowo.

124

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

No właśnie jak jest potrzeba to człowiek idzie się leczyć do szpitala i wychodzi w lepszym stanie. Jak jego dolegliwość jest przewlekła to co kilka lat może zdarzyć się że tam wróci, jak w każdym innym szpitalu i każdą inną dolegliwością!

Ja nie byłam w szpitalu, ale jak będzie taka potrzeba nie widzę przeciwskazań.

125

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Szpitale psychiatryczne - odwieczny problem wink
Wedlug mnie sa potrzebne , jak najbardziej , ale z tym , ze traktuje sie (w niektorych) ludzi jak przedmioty , to sie zgadzam.
Ale to nie tylko szpitale psychiatryczne , na innych oddzialach tez mozemy sie z tym spotkac. Wszystko zalezy od ludzi.

126 Ostatnio edytowany przez Suzan_444 (2013-09-13 15:21:57)

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

A mam jeszcze do Was pytanie.
Znajomy dostał skierowanie od sądu na badanie psychiatryczne , czy wiecie jak ono wygląda? Czy to prawda , że to są testy i pytania na pozór proste?
Powodem była przemoc w rodzinie nad domownikami.

127

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Proszę nie mylcie psychiatry(po medycynie) z przychologiem(humanistom)

128

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Witam, jestem młodym raczkiem i nurtuje mnie jedno. Moja dziewczyna z tego co mi mówiła była już raz w szpitalu psychiatrycznym na okres 2 miesięcy chyba albo i więcej. I tam się zdarzyła po prostu przykra sytuacja, jak wiadomo psychotropy itp. otóż zdarzyła się przykra sytuacja z pewnymi panami... Dziewczyna miała 14 lat i pewnie nie muszę mówić co zaszło... Z tego co udało mi się uzyskać z informacji to była sama w pokoju i przywiązali ją do łóżka a potem po prostu zmacali że tak powiem wulgarnie wprost... Pytanie: Czy była naprawdę taka możliwość ? Opcja ? Jakkolwiek żeby Oni tam sobie weszli bez niczego i tak po prostu zrobili to na co mieli ochotę ? Żadnego tam strażnika nie ma ? Kamer ani nic ? Tłumacząc pod pretekstem "Bo są chorzy" naprawdę nie można nic zrobić ? (To tylko od Niej słyszałem więc nie wiem czy to w 100% prawda jednak wole się zapytać) I tak samo teraz. Mówiła mi dziś że musi jechać do szpitala psychiatrycznego, można tak na od zaraz wylądować tam znowu na miesiąc lub dwa ? Tak od zaraz bo psychiatra tak kazał ? Moim zdaniem tak raczej nie powinno być i tak raczej nie ma ale chciałbym poznać opinię kogoś obeznanego w temacie bo mi do tego daleko.

129

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Gregory taka sytuacja jak spotkała Twoję dziewczynę jest możliwa
w szpitalu  przynajmniej u mnie jest oddział męsko - damski
są romanse  a nawet spotkałam się z seksem za papierosa  ... to już upodlenie hmm

czas leczenia??      w większości trwa  najmniej 6 tygodni  i więcej
kamery są :
ale tylko na wstępnej sali obserwacyjnej
w palarni
na korytarzu
na hollu
na świetlicy
więc stali bywalcy wiedzą co i jak

podpisuje się pod postami Milionka i Ivette
tylko plisssss     przestańcie pisać bajki z tym ubezwłasnowolnieniem ....
to nie jest tak jak w fimach
ktoś musi być już "bardzo chory"
znam tylko jedną taką osobę      rodzina może "wsadzić" do szpitala bez zgody      bo przykładowo ta osoba nie bierze leków

pozdrawiam.....

130

Odp: Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Ona nie jest właśnie bardzo chora. Leki bierze normalnie, po prostu płacze czasami bez powodu, sama nie wie czemu i wymiotuje też trochę często. I teraz, czy mogą ją tam dać bez jej pozwolenia że tak powiem ?

Posty [ 66 do 130 z 150 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Cała prawda o szpitalach psychiatrycznych

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026