bella ta lekarka nie tylko sprawdzała jaki jest silny jak to napisałaś, ale posadziła go i badała już na siedząco, podtrzymywała go tylko za plecki, żeby się nie przewrócił 
Dzisiejsze moje zmagania z Maksem można by było w książce opisać. Zaczęło się od obiadu. Już tarł oczy przy jedzeniu i oczywiście nie dojadł. Gdyby umiał mówić, wyglądało by to mniej więcej tak:
-no Maksiu jeszcze łyżeczka
-mama daj mi spokuj, spać mi się chce- trze oczy i jęczy pod nosem
-no tylko jedną i idziemy spać. Wypluł wszystko co miał w dziobie
-SPADAJ! Nie chce jeść!
Zabrałam go do pokoju, położyłam włączyłam "usypiacza" (taki słonik z pozytywką), dałam smoka i cierpliwie czekam aż zaśnie. Ten leży i jęczy, jęczy i marudzi, coraz głośniej i głośniej, ale jestem cierpliwa więc czekam... całą godzinę 
-Maks idziesz spać, czy nie?!
-NIE!- cisnął smoczkiem na ziemie.
Załamka
Siedzę, myślę, ten leży i jęczy.
-To może pić ci się chcę?- Dałam herbatki
-Nie chce pić- wypchnął bytle językiem
-No to ja już nie wiem co ty chłopie chcesz
-Jak już mam iść spać to chce czystego pampersa- mało ważne, że zakładałam świeżego zaraz po obiedzie, idę go przewinąć.
-Dobra, zmienie ci pampera i pójdziesz wkońcu spać.
Jak powiedziałam, tak też zrobiłam. Przewinęłam go, położyłam, włączyłam słonika, dałam smoka i znów czekam, a Maks co... no jak to co, dalej leży i jęczy.
-Mały już nie mogę z tobą
-nastała chwila ciszy i nagle słyszę
-Yyyy!... Yyyy.
-Maks, nie rób sobie jaj 
-No co? Jak już mam czystego papmera, to mogę zrobić kupę 
Zrobił, przebrałam go, położyłam, włączyłam słonia...itd i znów czekam, a ten dalej jęczy. Dochodzi godzina 17. Jadł ten nieszczęsny obiad, od którego się zaczęło o 14, więc myślę sobie, że pewnie już znów będzie głodny. Zrobiłam mleko, daje mu
-Matka, co ty ćwiczysz?- cieszy się do mnie z butelką w dzibie, ale ani myśli ciągnąć 
-Facet! Zaraz cię zamknę w piwnicy.- dalej się cieszy i zaraz znów zaczyna marudzić.
-Dość! Idę sobie!- wyszłąm z pokoju na 10 minut.
-Mama?... Mama??!... MAMA!!!
-No kurde nie wytrzymam!- wracam, siadam, patrze, myślę, czekam
-O fajnie, że przyszłaś- znów się do mnie śmieje
-Co ty jeszcze chcesz?
-Hmm, niech pomyśle- chwila ciszy, patrzy na mnie
-Może bym chciał mleko- znów zaczyna marudzić- Hmm, mleko? A może nie mleko...a może jednak wypiję to mleko
... MLEKO!!!
Dałam butle. Wciągnął całą w 2 minuty i wkońcu zasnął.
Cała operacja usypiania Maksa trwała 4 godziny i postanowiłam, że ostatni raz dałam się nabrać na tarcie oczu, bo tak tarł, że mało co by sobie ich nie wydrapał, a spać jak widać wcale mu się nie chciało. Od jutra po obiedzie wpierw go trochę pomęcze, tak ze dwie godzinki, a jak to nie pomoże, wyjdę z nim na spacer i tam na pewno zaśnie
Jeszcze chwila i ja sama bym przy nim zasnęła, a ten dalej by marudził 
Teraz ja idę spać, bo już ledwo na oczy widzę 