Dziewczyny ratunku!
Ja już dłużej nie wytrzymam z tym jego marudzeniem przy jedzeniu. Maks od 1,5 miesiąca odstawia mi takie cyrki, że się tego opisać nie da. Nic mu nie smakuje, a jak już coś polubi to zaś nie potrafi usiedzieć na dupie w jednym miejscu, by do końca zjeść, a ja nie mam zamiaru biegać za nim po całym domu z łyżeczką. Przedstawie wam jego jadłospis i poradźcie mi gdzie wprowadzić jakieś ewentualne zmiany, żeby mały w końcu jadł ze smakiem, a nie piszczał wyrywał się i nie pluł.
6.00 mleko 150 ml. z 1 łyżeczką kaszki na smak, bo samego pić nie chce
8.00 śniadanie (różnie, serek, kromka z polędwiczką, jajko na miękko, budyń, kaszka na mleku, parówka, herbatka do popicia)
Po śniadaniu chwilkę się pobawi i koło 10 idzie spać, ale spać sam nie pójdzie bo musi mieć mleko
a więc
10.00 mleko 150 ml z 1 łyżeczką kaszki
13.00 zupka 200ml
17.00 obiad (np. ziemniaki z kawałkiem mięska, marchewka gotowana do tego, herbatka do popicia)
20.30 kąpiel, mleko z duuużą ilością kaszki (na gęsto) 230ml i spać
23.00 wierzcie czy nie znów jest głodny i znów piję kaszkę
3.30 i powtórka z 23.00
Przy śniadaniu cyrk, przy zupie cyrk, przy obiedzie cyrk. On to tak jak by tylko czekał na tą butle do spania i wtedy jest zadowolony, ale przecież nie może jechać na samym mleku
Radźcie mamuśki bo oszalenie.