netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Żona czy ta druga?

257 odpowiedzi57 484 wyświetleniazałożony przez marceli, 14.09.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Żona czy ta druga?

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 258 z 258 ]

196

Odp: Żona czy ta druga?

to po tych komplementach mam wieksza odwage przeprosic, ze nie zawsze chce mi sie "owijac w bawelne" i potrafie byc krytyczna i zgryzliwa czasem neutral

no ale co tam! nie musicie ze mna zyc pod jednym dachem big_smile
moje biedne dzieci neutral
zapytalam ich czy nie chca wyprowadzic sie juz  z domu bo moze za ciezko ze mna...
uff
odpowiedzialy, ze nawet jak krytykuje to wszyscy maja ubaw bo np. dzis zamiast powiedziec corce "O Boze! Co za wstyd w dziurawych skarpetach do szkoly poszlas! Co za leniuch z Ciebie i nieudacznik i niechluja i...... cos tam jeszcze.
powiedzialam patrzac na skarpetki i ze smiechem: cos matka nie dba o Ciebie nalezycie, ej? Trzeba to sfotografowac i wyslac do Children's Aid Societies.

no ale prawda tez jest taka, ze moje dzieci nie zaskoczyly mnie az tak jak np Marceli i przy nich to zawsze mi "do smiechu"

197

Odp: Żona czy ta druga?

Dunkis: muszę to napisać - ubóstwiam Cię!
Moja szczęka z wrażenie nadal leży na podłodze.

198 Ostatnio edytowany przez nimfa (2010-10-11 09:10:11)

Odp: Żona czy ta druga?

Nie czytałam wszystkiego, bo jest tego b. dużo. Ja się zastanawiam tylko dlaczego sie dobraliscie z zona skoro macie inne potrzeby seksualne?
Albo czy nie lepiej jakbys probowal rozbudzic zone skoro twoje potzreby sa wieksze.
Seks to jest tez potrzeba fizyczna, działanie hormonow, trudno to opanowac i jesli koras ze stron jest niezaspokojona to zawsze bedzie nieszczescie w poszukiwaniu kogos trzeciego kochanki lub kochanka...zycie....

Wszyscy tu mowia o zasadach, o rodzinie i dzieciach. niestety dzieci nie dadza tego co daje partner, takiej samej milosci, oparcia, bo to one wymagaja oparcia od nas, a milosc ktora daja jest inna niz parnerska. Dorosli ludzie tego nie doceniaja iz w ziazku chodzi przede wszytskim o milosc miedzy partnerami i dbanie o nią a dzieci to inna sprawa. jesli rodzice beda szczesliw to rodzina bedzie zdrowa oraz szczesliwe dzieci.

Ludzie zaniedbuja siebie nawzajem nie zdajac sobie sprawy jak wazne jest pielegnowanie relacji miedzy nimi takze w sferze seksualnej

takie moje zdanie.....

Dunkis mowi duzo o zasadach, ale powiedz co byś zrobił gdyby brakowało cie seksu w malzenstwie, czy nie bylbys sfrustrowany?

199

Odp: Żona czy ta druga?

Marceli cofam to co napisałam wcześniej,myślałam,że ty jesteś  jasno myślącym facetem,ale widze ,że się pomyliłam.Myślisz tylko o sobie,nieźle zamydliłeś nam oczy,twoje potrzeby i własne ego są twoim piorytetem.Kiedyś obudzisz sie z ręką w nocniku ,ale będzie juz za późno. A swoja drogą dawno cię tu nie było,czyż byś skapitulował?Dziewczyny dały ci popalić,no chłopcy też się dołożyli..

200

Odp: Żona czy ta druga?
nimfa napisał/a:

Nie czytałam wszystkiego, bo jest tego b. dużo. Ja się zastanawiam tylko dlaczego sie dobraliscie z zona skoro macie inne potrzeby seksualne?
Albo czy nie lepiej jakbys probowal rozbudzic zone skoro twoje potzreby sa wieksze.
Seks to jest tez potrzeba fizyczna, działanie hormonow, trudno to opanowac i jesli koras ze stron jest niezaspokojona to zawsze bedzie nieszczescie w poszukiwaniu kogos trzeciego kochanki lub kochanka...zycie....

Wszyscy tu mowia o zasadach, o rodzinie i dzieciach. niestety dzieci nie dadza tego co daje partner, takiej samej milosci, oparcia, bo to one wymagaja oparcia od nas, a milosc ktora daja jest inna niz parnerska. Dorosli ludzie tego nie doceniaja iz w ziazku chodzi przede wszytskim o milosc miedzy partnerami i dbanie o nią a dzieci to inna sprawa. jesli rodzice beda szczesliw to rodzina bedzie zdrowa oraz szczesliwe dzieci.

Ludzie zaniedbuja siebie nawzajem nie zdajac sobie sprawy jak wazne jest pielegnowanie relacji miedzy nimi takze w sferze seksualnej

takie moje zdanie.....

Dunkis mowi duzo o zasadach, ale powiedz co byś zrobił gdyby brakowało cie seksu w malzenstwie, czy nie bylbys sfrustrowany?

OCzywiscie Nimfa masz racje!
Zaraz jak poczul frustracje powinien dzialac w sferze milosci partnerskiej bo ona nie daje tego samego co milosc do dzieci.
Zgadzam sie wreszcie big_smile z Toba calkowicie

201

Odp: Żona czy ta druga?

Aż się po raz pierwszy w życiu zarejestrowałam na forum, tak mnie wkurzyły Twoje "romantyczne wynurzenia".
Jestem mężatką z prawie 30-letnim stażem, dziecko ponad rok temu "wyfrunęło" z gniazda, a ja w maju tego roku (notabene tego samego dnia, którego runął prezydencki samolot) dowiedziałam się, że mój mąż ma kochankę - oczywiście 10 lat młodszą.
Ponieważ wszystko się wydało, dowiedziałam się od niego tych wszystkich rzeczy, o których Ty piszesz na forum - o kiepskim seksie, o tym, że to jego druga połówka, o tym, że nasza miłość byłą "letnia" itd...
Naprawdę czytając Twoje wynurzenia miałam wrażenia jakbym słyszała swojego "dupka".
A jednak tkwi przy mnie, tak jak Ty przy swojej żonie (z tą tylko różnicą, że jego nie trzymają przy mnie dzieci bo nasz syn ponad rok temu założył swoją rodzinę).
Tak samo jak Ty piszesz o wadach swojej żony i o tym, że to ONA MA SIĘ ZMIENIAĆ, tak ja słucham o swoich. Nie przeczytałam żadnej wzmianki o Twoich wadach !!!!
Mój psychoterapeuta (bo udało mi się doprowadzić do takiego stanu, że potrzebowałam pomocy specjalisty) twierdzi, że za to, że powstała sytuacja, w której doszło do zdrady ponoszą odpowiedzialność obydwoje małżonkowie - ale za zdradę ponosi winę tylko zdradzający !!!
A ja Ci proponuję żebyś się zastanowił czy ty naprawdę wiesz jaka jest Twoja kochanka w codziennym życiu.
Obydwoje kradniecie czas - co samo w sobie jest fascynujące. Spotykacie się okazjonalnie (nieważne, jak często) więc obydwoje jesteście zwarci i gotowi. Jej nigdy nie boli głowa, nie ma napięcia przedmiesiączkowego, nie umęczyły jej dzieci. Ty nie rozwalasz się rozchełstany na kanapie, z pilotem w ręku, przerzucając kanały sportowe w telewizji, nie drapiesz się po jajach i nie załatwiasz potrzeb fizjologicznych nie zamykając dzrwi do toalety. A co robisz w domu ? Sam musisz sobie na to odpowiedzieć (ale zdaje się, że pisałeś, że ciągle jesteś smutny i przygaszony). Czy Twoja kochanka w przypływie romantycznego uniesienia pierze Twoje gacie i skarpetki ?

Jak czytam o tych Twoich rozterkach i myślę, że mój "dupek" tak samo cierpi (bo podobno też postanowił się rozstać z tą swoją panienką) to mam coraz większą ochotę kopnąć go w dupę.
Więc "cierp mój drogi" dalej - ja dzięki Tobie jestem coraz mocniejsza.

202

Odp: Żona czy ta druga?

Starażona: szacunek. Ja bym jednak kopnęła. Pozdrawiam

203

Odp: Żona czy ta druga?

ja kopnelam big_smile

204

Odp: Żona czy ta druga?
starażona napisał/a:

Aż się po raz pierwszy w życiu zarejestrowałam na forum, tak mnie wkurzyły Twoje "romantyczne wynurzenia".
Jestem mężatką z prawie 30-letnim stażem, dziecko ponad rok temu "wyfrunęło" z gniazda, a ja w maju tego roku (notabene tego samego dnia, którego runął prezydencki samolot) dowiedziałam się, że mój mąż ma kochankę - oczywiście 10 lat młodszą.
Ponieważ wszystko się wydało, dowiedziałam się od niego tych wszystkich rzeczy, o których Ty piszesz na forum - o kiepskim seksie, o tym, że to jego druga połówka, o tym, że nasza miłość byłą "letnia" itd...
Naprawdę czytając Twoje wynurzenia miałam wrażenia jakbym słyszała swojego "dupka".
A jednak tkwi przy mnie, tak jak Ty przy swojej żonie (z tą tylko różnicą, że jego nie trzymają przy mnie dzieci bo nasz syn ponad rok temu założył swoją rodzinę).
Tak samo jak Ty piszesz o wadach swojej żony i o tym, że to ONA MA SIĘ ZMIENIAĆ, tak ja słucham o swoich. Nie przeczytałam żadnej wzmianki o Twoich wadach !!!!
Mój psychoterapeuta (bo udało mi się doprowadzić do takiego stanu, że potrzebowałam pomocy specjalisty) twierdzi, że za to, że powstała sytuacja, w której doszło do zdrady ponoszą odpowiedzialność obydwoje małżonkowie - ale za zdradę ponosi winę tylko zdradzający !!!
A ja Ci proponuję żebyś się zastanowił czy ty naprawdę wiesz jaka jest Twoja kochanka w codziennym życiu.
Obydwoje kradniecie czas - co samo w sobie jest fascynujące. Spotykacie się okazjonalnie (nieważne, jak często) więc obydwoje jesteście zwarci i gotowi. Jej nigdy nie boli głowa, nie ma napięcia przedmiesiączkowego, nie umęczyły jej dzieci. Ty nie rozwalasz się rozchełstany na kanapie, z pilotem w ręku, przerzucając kanały sportowe w telewizji, nie drapiesz się po jajach i nie załatwiasz potrzeb fizjologicznych nie zamykając dzrwi do toalety. A co robisz w domu ? Sam musisz sobie na to odpowiedzieć (ale zdaje się, że pisałeś, że ciągle jesteś smutny i przygaszony). Czy Twoja kochanka w przypływie romantycznego uniesienia pierze Twoje gacie i skarpetki ?

Brawo!! Cała prawda. Niektórzy faceci to idioci. Myślą że z nową będzie inaczej-niestety po latach na stałe będzie tak samo

205

Odp: Żona czy ta druga?

Ja myśle, że bez akceptacji i milości do samego siebie nie bedzie nigdy prawdzowej milosci. I wcale sie nie dziwie ze ludzie sie zdradzaja skoro w malzenstwie taka jest nuda i rutyna. Sami jestescie sobie winny ze o milosc nie dbacie i to obie strony. Jak facet siedzi na kanapie i sie drapie po jajach za przeproszeniem albo gapi bezmyslnie w tv to ale jest super imponujacy, a jak babka nic nie robi dla relacji tylko stale sprzata i pierze mu gacie to tez jest bosko . ludzie zostawicei tv i ie pranie tylko rozmawiajcie ze sobą. Co z tego ze nie bedzie posprzatane jak bedziecie miec dobry zwiazek. nie wiecie co jest wazne?!

206

Odp: Żona czy ta druga?

Nimfo, ale to przeważnie faceci oczekują tego posprzątania i jedzonka pod nosem. Poza tym trudno mówić o porozumieniu, gdy jedna ze stron tylko narzeka, a nie ma ochoty nic zmienić w sobie.

207

Odp: Żona czy ta druga?

niekochana, masz absolutną rację. Faceci w większości tego oczekują. Ja akurat mam to szczeście ze jestem od 5 lat w relelacyjnym związku i możesz mi wierzyć lub nie ale mój facet sam sobie pierze koszule i ją prasuje. Nie pozwolił mi nigdy nic sobie wyprać, chociaz chciałam. Na dodatek sam sobie gotuje :-)
Ja jestem zołzą i nie związałabym się z facetem który kazałby mi całe dnie gotować, sprzątać itp. Po prostu nie, za bardzoi lubię siebie i moje życie by się totalnie dla kogoś poświęcać i rezynowac z siebie. Taka jestem i się nie zmienię.

Fajnie jest jak w zwiazku partnerzy to rozumieją i do niczego sie nie zmuszają. To naprawdę nie musi tak byś zeby w mieszkaniu wszystko błyszczało, żeby pachniał obiad z pięciu dań. A nie byłoby ciekawiej i milej jabyśmy ten czas na przygotowanie obiadu z 3 dań poświecili an rozmawianie, przytulanie, wspólne spędzenie czasu?

Ja to tak widzę, ale większość ludzi tego nie rozumie .........Ich sprawa.....

208

Odp: Żona czy ta druga?

Oczywiście, że byłoby lepiej. Mnie chodzi tylko o to, że jeśli kobiety znajdują się w związku, w którym są wykorzystywane jako: służące, kucharki, sprzątaczki to nie powinnyśmy ich jeszcze "dobijać" komentarzami, że nie pracują nad związkiem.
One najpierw muszą zrozumieć, że zasługują na coś więcej. Muszą pokochać siebie, a komentarz "nie starasz się" temu nie służy.
Poza tym, gdy już to zrozumieją niejednokrotnie zostają oceniane przez partnera ( i nie tylko) że są egoistkami, myślą tylko o sobie. I tu trzeba mocy, aby się nie poddać - pozostać wierną sobie.
P.S. A tak w ogóle, nimfo zazdroszczę wspaniałego mężczyzny u boku. Oby było ich coraz więcej.

209 Ostatnio edytowany przez nimfa (2010-10-17 13:08:28)

Odp: Żona czy ta druga?

Dzięki. Mam wielką nadzieję, ze tak będzie mi dobrze zawsze :-)

Nie miałam zamiaru nikogo dobijać. Ale chyba do ważnej sprawy doszłyśmy: podstawa udanego zwiazku to polubić siebie, i żyć w zgodzie ze sobą oraz znalezienie partnera który myśli tak samo/ Trudne to... ale warto próbować......

A przypomniało mi się, mam kumpelę, która swojemu chłopakowi codziennie szykuje obiad z 2 dań, śniadanka, kolacje, pierze, prasuje, sprząta i jeszcze się tym szczyci. On wychodzi z domu z kumplami i gra w siatkowke. Dobzre sie bawi, a ona dalej prasuje... I ja wam powiem ze za kilka lat to ona bedzie sluzacą a ow facet bedzie drzemał na kanapie przed tv. Tak go przyzwyczai. Ale ona juz dziś ma grymas na twarzy, bo ma tyle roboty, obowiazkow i w domu i pracy....Ale jeszcze sie tym chwali na okolo, jak jest super. Dla mnie ona jest po prostu glupia. czesto jej mowie ze nie bylabym do tego zdolna i ze moj A. sam prasuje sobie koszule. Ona uwaza ze jestem niedobra ;-)

210 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2010-10-17 18:59:03)

Odp: Żona czy ta druga?

Heh, ja to mam odwrotny problem. Jestem za malo pracowita, niepoukladana, leniwa. Twojej kumpeli, mozna powiedziec, ze zazdroszcze - wlasnie tej pracowitosci. I jednoczesnie nie pojmuje, jak jej sie moglo samej chciec 'wprzac'' w taki kierat ;p Ja, nawet jesli by mi sie chcialo, po prostu bym nie potrafila :< Zawalilabym.
Dlatego, nimfo, zdziwiona jestem troszke, ze o rezygnacji z niektorych obowiazkow na rzecz przyjemneijszego spedzania czasu piszesz w kontekscie wielkiego poswiecenia (ktore z trudem przychodzi wielu osobom) tongue Ja robie to nagminnie. Naprawde znasz tylu ''perfekcjonistow''? Bo wydaje mi sie, ze gruubo przesadzasz z tym, ze kobiety wola przygotowac super obiad niz spedzic czas z facetem. No ale ja oceniam wg siebie.

Co do mnie, to mieszkam z chlopakiem i mamy podzial obowiazkow. Ja myje naczynia, robie posilki (JESLi juz cos gotuje ;d), prasuje. On robi pranie, wyrzuca smieci, odkurza. Fajnie jest.

Moja mama jest troche jak twoja kumpela. Dba o wszystko, pracuje. Ale ja zawsze uwazalam ja za ideal. W szkole zawsze miala super oceny. Mam duzy szacunek do jej pracy, do tego, ile sie w zyciu musiala uczyc (studia medyczne), podziwiam ja. No ale jej partner, czyli moj ojciec raczej nie. Na szczescie ona ma swoja godnosc i swoje zycie smile
Mimo wszystko jej malzenstwo nie bylo szczesliwe i mysle, ze takie uslugiwanie rzeczywiscie 'narusza' rownowage miedzy partnerami. Albo inaczej - pokazuje, jak malo ''partnerski'' jest to zwiazek.

211

Odp: Żona czy ta druga?

Widzę, że wywiołałam dyskusję, więc muszę coś dodać.
Po pierwsze mój facet nie tylko siedzi na tej kanapie z pilotem. Umie i lubi robić wiele rzeczy - wybudował nasz drugi dom w lesie, cały czas go "udoskonala", gotuje obiady I jak obserwuję jego relacje z innymi ludźmi jest po prostu dobrym człowiekiem. I może dlatego nie potrafię "kopnąć go w dupę".
A propos tego, że za to, że doszło do zdrady ponoszą winę oboje małżonkowie . Ja nie odżegnuję się od swojej winy. Jestem winna "błędu zaniechania". Przez cały okres naszego małżeństwa prosiłam swojego "dupka" ..."porozmawiaj ze mną. Jeżeli coś Ci nie pasuje mów mi o tym" i nigdy niczego konkretnego się nie dowiedziałam. Ile lat można występować jako petent w stosunku do własnego męża. W końcu przestałam pytać. W miedzyczasie przestał ze mną sypiać (nie będę się zTobą kochał jeśli Ty nie wykarzesz inicjatywy). Nie wykazałam, myślałam sobie - "jeszcze do mnie przyjdziesz". Nie przyszedł. Każde z nas owinęłio się w swoją kołdrę i tak trwaliśmy przez ponad 10 lat. Myślałam sobie to nic, że nie daje mi wszystkiego, czego potrzebuję ale dobrze się rozumiemy, mamy takie same gusty, poglądy na świat lubimy tę samą muzykę.
I nagle dowiedziałam się 10 kwietnia (sic!), że on ma kochankę. I czuję się tak, jakbym się obudziła po 10 latach i zamiast całego swojego życia trzymała w rękach kupę popiołu. A mój "dupek" mówi mi, że to on ma problem ze sobą, bo ma "kryzys wieku średniego". Może któryś z panów, którzy bywają na tym forum wyjaśni mi ten "męski punkt widzenia"? Nie gniewajcie się dziewczyny ale od kobiet to ja już usłyszałam wiele. I teoretycznie się z wami zgadzam. Tylko nie wiem czy mam na tyle siły żeby zastosować Wasze rady do siebie.
Chciałabym wiedzieć, czy Marcel kiedykolwiek się zastanawiał, że jego żona, jak się dowie, może się czuć tak jak ja (albo jeszcze gorzej, bo mnie nikt nie zdradzał jak byłam w ciąży - albo nic o tym nie wiem, bo teraz wszystko jest możliwe)? Czy ma to gdzieś- bo jedyne, na czym może się skupić, to utracona dupa jego kochanki (oczywiście, o ile wytrwał w swoim postanowieniu).

212

Odp: Żona czy ta druga?

Cóż, nie ma co się dziwić. To nie żaden syndrom "wieku średniego" lecz zwykły niespełniony popęd sexualny. Zresztą bardzo częsty w związkach długoletnich. Niestety jest bardzo wielu facetów-mężów którzy gdyby się nie zabrali za swoją żonę to sex by widzieli jedynie w filmach porno. Branie faceta po kilku czy kilkunastu latach związku na tzw."jeszcze do mnie przyjdziesz" w większości przypadków zakończy się tak jak u Ciebie na dłuższą metę. Spełniony, normalny facet na bok nie pójdzie-zaznaczam "normalny".

213

Odp: Żona czy ta druga?

Marceli,zal mi twojej zony!Powiedz jej o wszystkim pewnie beda lzy i burza uczuc.Jednak nalezy jej sie prawda,nawet ta najgorsza.Ja wolalabym wiedziec gdyby maz mnie zdradzal.(Niektore nie chca wiedziec).Opowiedz jej o twoich uczuciach i rozterkach niech ona podejmie decyzje bo jak widac ty sam niepotrafisz.

214

Odp: Żona czy ta druga?
alfa napisał/a:

Powiedz jej o wszystkim

Żelazna reguła każdego -choć trochę myślącego-faceta. Nigdy nie przyznawaj się sam kobiecie do zdrady.

215

Odp: Żona czy ta druga?
facet35... napisał/a:

Żelazna reguła każdego -choć trochę myślącego-faceta. Nigdy nie przyznawaj się sam kobiecie do zdrady.

Niestety ta reguła naprawdę istnieje i funkcjonuje, a jej podłoże to zdaje się...tchórzostwo (?). Za to później dowiedzieć się od osób trzecich- bezcenne...

216

Odp: Żona czy ta druga?
facet35... napisał/a:
alfa napisał/a:

Powiedz jej o wszystkim

Żelazna reguła każdego -choć trochę myślącego-faceta. Nigdy nie przyznawaj się sam kobiecie do zdrady.

SUPER smile , żelazna reguła- zawsze myślącej kobiety : faceci, nie przyznają się do zdrady i Sama musisz ją odkryć. Zabawa w kotka i myszkę, tylko dla nikogo nie jest zabawna.

217

Odp: Żona czy ta druga?

Ja tego Marcela gdzies tam rozumiem ,jednak doszedl w tym wszystkim tak daleko, ze gorzej byc nie moze.Niech da swojej zonie szanse na ulozenie sobie zycia.Nie za X lat bo wtedy bedzie stara i moze malo atrakcyjna.Marceli daj sie jej tez wyszalec nie badz egoista.Nie rob z niej zyjacego trupa!!!!Ona napewno tez chce kwitnac, a przy tobie tylko usycha...bo ty doprowadziles do tego..

218 Ostatnio edytowany przez kama3 (2010-10-20 15:44:55)

Odp: Żona czy ta druga?

Nie chcę Ciebie oceniać, myślę, że po prostu już przestałeś kochać żonę i jesteś z nią ze względu na wspólne lata i dzieci.

Podstawą szczęścia jest miłośc i wzajemne zrozumienie..kiedyś dzieci odejdą z domu i pytanie, co wtedy zrobisz, czy będziesz z żoną do końca waszych dni, czy właśnie wtedy ją zostawisz. Bo jeśli przeciągasz tylko moment rozstania, to robisz krzywdę wszystkim i żonie, i dzieciom. Żona jest jeszcze młoda i życie sobie ułoży, a za lat kilka może być już coraz trudniej...

A dzieci widzą brak miłości między rodzicami i obserwując zimne, wyłącznie codzienne relacje współlokatorskie między rodzicami w przyszłosci mogą mieć słaby obraz rodziny..
Nie jedną osobę znam, która przyjęła informację o rozwodzie rodziców z ulgą..

Myślę, że kochasz swoją kochankę..przynajmniej tak wynika z Twoich opisów: czuły obraz kobiety, z którą jesteś od 4 lat i wyłacznie reportażowy opis żony.

Gdyby Twój romans trwał chwilę, to bym "kazała" Tobie mocno walnąć głową o ścianę..bo właśnie takie chwilowe namiętności powodują największe spustoszenia, ale skoro 4 lata....to już jak poważny związek;)

Polecam książkę: "Nielegalne związki" - zdrada widziana oczami mężczyzny.

219

Odp: Żona czy ta druga?

Myślę stary że musisz podjąc krótko mówiąc męską decyzję . Albo zostajesz z żoną i traktujesz ją jak partnera równorzędnego z szacunkiem miłoscia itp. Albo idziesz nową drogą . I to Cię chyba boli najbardziej . Nie wiesz co cię czeka i boisz się . Boisz się własnych realcji z byłą żoną , dziećmi , teściową itp. Albo albo zadecyduj w końcu . Bo tak naprawdę z Twojego podwójnego zycia wynika jedno nie masz szacunku do żadnej z nich bo je obie oszukujesz. Przed zoną rżniesz tatusia który kocha dzieci io poświęca im czas i tym samym zasłaniasz się przed kochanką. Chcesz równoprawnego traktowania- to zrób dziecko kochance a zobaczysz czy coś się zmieni . Bo napewno ty się zmienisz i swój stosunek do niej. Chcesz równoprawnego traktowania- to pozwól zonie na to samo(zdradę) a wtedy może się okazać że nie jesteś takim świetlanym ideałem.
Albo zachowujesz się jak Kolumb i odkrywasz nowe , albo jak Kowalski.

Człowiek kocha albo nie kocha, i żadna siła na świecie nie ma na to wpływu. Możemy udawać, że nie kochamy. Możemy przywyknąć do drugiej osoby. Możemy przeżyć całe życie w przyjaźni i wzajemnym zrozumieniu, założyć rodzinę, kochać się każdej nocy i każdej nocy mieć orgazm, a mimo to czuć wokół żałosną pustkę, wiedzieć, że czegoś ważnego brakuje

220

Odp: Żona czy ta druga?

Witam.Powiem tak moim zdaniem każdy człowiek ma prawo do szczęścia .Twoja kochanka jest Twoim szczęściem.Mam nadzieje że znajdziesz w sobie tyle siły by byc z nią.Człowieku jeśli kogoś sie kocha to nalezy ponieść tego konsekwencje.I wcale nie uważam jak większość że nie macie szansy.Brakuje wam tylko odwagi.Walcz o swoją radość życia -dzieci wolą radosnych rodziców.....a Twoja małżonka pewnie już wie i wierz mi że tez cierpi.Czemu myślisz że lepiej być z kimś z litości?Czemu nie wierzysz w miłość skoro sie zakochałeś.Wiesz uważam że często zbyt szybko podejmujemy decyzje o ślubie i wspólnym życiu to kwestia wychowania i nacisku -teraz jest juz inaczej.I uważam że może być tak że po prostu nie dobraliście się z małżonką...choć oboje możecie być fajnymi ludzmi.Dlatego teraz kiedy masz miłość taką prawdziwa to zawalcz o nią.Uważam że potrzeba kontaktu fizycznego jest naturalna-i kobiety też tego potrzebują tylko czasami pogrywają seksem i same na tym tracą.Życze powodzenia i zrób porządek w swoim życiu -bądż szczęśliwy.

221

Odp: Żona czy ta druga?

Czy wszyscy już zauważyli, że Marcel od jakiegoś czasu się już nie odzywa ?
A my dyskutujemy sami ze sobą?
Marcel - wybrałaeś żonę czy kochankę?
Czy nadal obie oszukujesz ?

222

Odp: Żona czy ta druga?

Witam.Powiem tak moim zdaniem każdy człowiek ma prawo do szczęścia .Twoja kochanka jest Twoim szczęściem............


KU...WA CO TY WOGÓLE PISZESZ......KOCHANKA JEST SZCZĘŚCIEM...MASAKRA...TO PO CO SIĘ ŻENIŁ WOGÓLE... KTOŚ GO NA SIŁĘ PRZYCIĄGNOŁ POD OŁTARZ??? NIE.....
CO ŻONKA SIĘ ZNUDZIŁA....??? MASAKRA JAKAŚ

223

Odp: Żona czy ta druga?

Witam Marceli... Możemy sobie podać rękę. Mam to samo. Wypalona w małżeństwie poznałam kogoś, zupełny przypadek, zrządzenie losu, kompletna niespodzianka. I kac moralny... Kogo wybrać? Męża, który mnie kocha, czy... Jestem zagubiona. Wiem, że krzywdzę męża, chociaż to on wcześniej sprawił mi wiele przykrości. Stąd moje wycofanie. Teraz się stara, ale ja już nie potrafię się przełamać. Nie umiem... Po prostu. I ciężko mi z tym...

224

Odp: Żona czy ta druga?

Nigdy przenigdy niechcialabym żeby mój mąż był ze mną z poczucia obowiązku, litości, przyzwoitości a tęsknił i myślał podczas sexu o tamtej-to tyle .

225

Odp: Żona czy ta druga?

nimfa ma racje , a niekochana 72 sie myli. Ja jestem facetem i nieoczekuje wacale zeby bylo posprzatane  czy podany pod nos obiad , jestem 12 lat po slubie i jest nudno zadnego zainteresowania ze strony kobiety obojetnir co bym robil i jak sie staral zero zainteresowania .W moim przypadku stalo sie to ze znalazlem sobie inna choc nigdy jej nie szukalem i nigdy nie chcialem a teraz no cóz zakochalem sie z wzajemnoscia a wszystko to przez nude w małżeństwie.

226

Odp: Żona czy ta druga?
krzys38 napisał/a:

nimfa ma racje , a niekochana 72 sie myli. Ja jestem facetem i nieoczekuje wacale zeby bylo posprzatane  czy podany pod nos obiad , jestem 12 lat po slubie i jest nudno zadnego zainteresowania ze strony kobiety obojetnir co bym robil i jak sie staral zero zainteresowania .W moim przypadku stalo sie to ze znalazlem sobie inna choc nigdy jej nie szukalem i nigdy nie chcialem a teraz no cóz zakochalem sie z wzajemnoscia a wszystko to przez nude w małżeństwie.

Krzys, a może zastanów się, co takiego NIE ROBIŁEŚ lub ROBIŁEŚ, że przestało być interesująco.
Rozmawiałeś o problemach z żoną? Jakieś wnioski?

227

Odp: Żona czy ta druga?
RS napisał/a:

Witam.Powiem tak moim zdaniem każdy człowiek ma prawo do szczęścia .Twoja kochanka jest Twoim szczęściem............


KU...WA CO TY WOGÓLE PISZESZ......KOCHANKA JEST SZCZĘŚCIEM...MASAKRA...TO PO CO SIĘ ŻENIŁ WOGÓLE... KTOŚ GO NA SIŁĘ PRZYCIĄGNOŁ POD OŁTARZ??? NIE.....
CO ŻONKA SIĘ ZNUDZIŁA....??? MASAKRA JAKAŚ

ostro powiedziane..ale fakt...po co był ślub...świadomie przecież powiedzieliscie sobie Tak... i co???
czy to nic nie oznacza? zupełnie nic?

228

Odp: Żona czy ta druga?

niekochana 72 rozmawialem z zona ale jakos ta rozmowa sie nigdy nie kleila i nadal nie klei jak rozmawiamy o tym .Kazdy ponosi w tym w naszym wypadku jakas wine , ja nie mowie ze to wina mojej zony , moja tez jest po czesci , kazdy z nas pewnie robil cos nie tak albo nie robil czegos co by chciala druga osoba
Wiem ze obecnie kochaja mnie dwie kobiety , i mimo tego ze jestem facetem nie wiem co mam zrobic ( zaraz odezwa sie glosy kobiet ktore beda na mnie wyzywac )  napewno kocham ta druga i bardzo za nia tesknie a zone no cóz nie wiem , ale jest mi naprawde ciezko

229 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-02-03 08:57:00)

Odp: Żona czy ta druga?
krzys38 napisał/a:

...kazdy z nas pewnie robil cos nie tak albo nie robil czegos co by chciala druga osoba(...)
Wiem ze obecnie kochaja mnie dwie kobiety , i mimo tego ze jestem facetem nie wiem co mam zrobic...ale jest mi naprawde ciezko

Dobrze, że chociaż wiesz, że MUSISZ coś zrobić. Twoja rodzina stanęła na zakręcie - od Ciebie również zależy co się z nią dalej stanie. Piszesz, że masz 3 dzieci - nie piszesz jak bardzo i czy w ogóle bierzesz pod uwagę ich uczucia. Zrób bilans zysków i strat - ale pamiętaj uwzględnić najbliższych, na których twoje decyzje mają wpływ - nie tylko siebie samego.
Jeśli nie potraficie z żoną rozmawiać to może czas zwrócić się po pomoc do fachowej siły w postaci psychologa?

230

Odp: Żona czy ta druga?
krzys38 napisał/a:

niekochana 72 rozmawialem z zona ale jakos ta rozmowa sie nigdy nie kleila i nadal nie klei jak rozmawiamy o tym .Kazdy ponosi w tym w naszym wypadku jakas wine , ja nie mowie ze to wina mojej zony , moja tez jest po czesci , kazdy z nas pewnie robil cos nie tak albo nie robil czegos co by chciala druga osoba
Wiem ze obecnie kochaja mnie dwie kobiety , i mimo tego ze jestem facetem nie wiem co mam zrobic ( zaraz odezwa sie glosy kobiet ktore beda na mnie wyzywac )  napewno kocham ta druga i bardzo za nia tesknie a zone no cóz nie wiem, ale jest mi naprawde ciezko

Ty masz rodzinę, ona ma rodzinę, a mimo wszystko wkręciłeś się. Niektórzy to lubią na własne życzenie komplikować sobie życie... Dla mnie osoba, której coś przyrzekałem byłaby priorytetem. O ile oczywiście między wami jest w miarę dobrze. Wiem, że nowa panna miesza w głowie ale jednak żonę poślubiłeś też z miłości i chyba jest kimś ważnym w twoim życiu. Rodzina zawsze na pierwszym miejscu.

231

Odp: Żona czy ta druga?

Zyjesz Marceli? Jak sobie radzisz?

232

Odp: Żona czy ta druga?

Trudna decyzja. Pomyśl sobie w taki sposób: gdybyś "zamienił" te dwie kobiety i z kochanki zrobił matkę trójki dzieci, a z żony kochankę...Którą wybrałbyś? W życiu przechodzimy przez różne etapy i nie chodzi o to, by ciągnąć do zmian, które - wydają się być może lepsze - ale żeby przetrwać trudniejsze chwile dalej z tą samą osobą. Nie tylko ona się zmienia. Ty również. Docierajcie się, nie szukajcie nowych doznań z nowymi osobami, ale z Wami samymi. Ja jestem za rodziną, która jest najważniejsza. Żonie też ślubowałeś.

233

Odp: Żona czy ta druga?

Witam mam podobne rozterki a mianowicie z żoną od 20 lat syna 16 lat rok temu poznałem "koleżankę" postanowiliśmy spotkać się na sex jednak przez 3 mce tylko rozmawialiśmy pisaliśmy wiemy o sobie wszystko po tych 3 mcach rozeszliśmy się. Cierpiącym bo już zdążyłem się zakochać. Po roku wszystko wybuchło z nową siłą zaczęliśmy sypiać było wspaniale kolejne 3 mce dosłownie raj. Powiedziałem żonie że odchodze było ciężko Jednak coś pękło "koleżanka" napisała do żony po tym wszystkim zerwała naszą znajomość lecz nie trwało to długo. Znów byliśmy razem jednak na chwilę teraz jesteśmy osobno ja z żoną ona z mężem tylko dla tego że odepchnąłem ją od siebie. Wiem że cierpi ona cierpi żona cierpię ja bo z żoną jestem chyba tylko dla niej bo myślami z "Koleżanką" wszystko jest trudne tym bardziej że razem pracujemy i mijamy się na korytarzu bez słowa masakra jakaś nie mogę zostawić 20 lat ale nie mogę też nie kochać "koleżanki"

234

Odp: Żona czy ta druga?

Ciekaw jestem jak sytuacja u Marcelego bo przyznam się szczerze że mam poważne obawy przed podjęciem ostatecznej decyzji na tą chwilę żona wie wszystko dosłownie wszystko a mimo to wybaczysz mi o chce być ze mną dalej a ja? No właśnie to że mną jest kłopot największy bo Kocham je obydwie. Żonę z przyzwyczajenia pewnie ale boję się ją zranić jeszcze bardziej tym bardziej że żona nie wyobrażam sobie beze mnie życia więc nie mam chyba wyboru, boję się że jak odejdę to zrobi sobie krzywdę a wtedy już sobie tego nie daruje a z drugiej strony nie datuje sobie że zostawiłem "koleżankę" bo teraz wiem ze jej kontakt z żoną był wynikiem jej frustracji i brakiem możliwości bycia razem. Ponadto Ona też powiedziała wszystko mężowi ale nie mam pojęcia jak wygląda sytuacja u niej wiem że już wcześniej chciała się rozwieźć więc dla niej sprawa jest łatwiejsza co do decyzji niż u mnie ona  ie kocha męża od lat a ja przed jej poznaniem nie myślałem o odejściu a teraz zpieprzyłem życie sobie Żonie "koleżance " synowi ehhhh kurde


--------------
Pisanie postów jeden pod drugim jest sprzeczne z Regulaminem Forum. Jeśli chcesz coś dopisać, użyj funkcji "edytuj".
Z pozdrowieniami, moderacja

235

Odp: Żona czy ta druga?

Trzymam kciuki za obie kobitki, żeby cię olały wink

236

Odp: Żona czy ta druga?

Okej rozumiem  i wiem że tak naprawdę nie zasługuje na żadną z nich ale nic na to nie poradzę. Nie jestem w stanie na pstryknięcie palcami wszystkiego naprawić. Nie usprawiedliwiam się, bo nie o to tutaj chodzi.
Jednakowoż dziękuję za wyrażenie swojego zdania.

237

Odp: Żona czy ta druga?

To przejściowe. Żona ochłonie, nie będzie chciała z tobą być. Z koleżanką może się wam poukłada jeśli ona nie zdezerteruje. Mąż może jej przedstawić "optymistyczną" wizję rozwodu.
No coż, kryzys wieku średniego. Za jakiś czas wszystko wróci do normy. Oczywiście twojej dotychczasowej rodziny już nie będzie. Koleżanka jeśli jeszcze będzie to spowszednieje  i zacznie się normalne życie. Ona może alimenty na męża, ty na żonę i dziecko. Dowody zdrady ma, przesłała jej twoja " koleżanka".
Przynajmniej nie musi wydawać na detektywa. 
Także ciesz się jeszcze tym co masz, bo to chwilowe.
Żona jest w szoku, stąd ta reakcja i wola wybaczenia.
Nie jesteś i nie byłeś w porządku. Potem się żałuje decyzji, ale jest za późno i nie ma powrotu. Nie mówi się o tym, bo po co . Także buduje się "nowe" z rozpędu i dlatego, że innej opcji już nie ma.
Cudzołożnik i cudzołożnica - a nie żadna " koleżanka". Do tego wkrótce "alimenciarz'.
Pewnie piękną rodzinę stanowiliście. Nie jeden już rozwalił życie swojej rodzinie. Typowe dla tego wieku - kryzysik.  Zanim się ogarnie to już po wszystkim. Nie ma pięknej rodziny.

238

Odp: Żona czy ta druga?
dam1975 napisał/a:

Jednak coś pękło "koleżanka" napisała do żony po tym wszystkim zerwała naszą znajomość lecz nie trwało to długo.

"Fajna" "koleżanka"... dla równowagi napisz do jej męża. Będzie weselej lol

239

Odp: Żona czy ta druga?

Dziękuję Bet za odpowiedź. Decyzja zapadła zajmę się żoną może jednak będę miał trochę więcej czasu niż przewidujesz.teraz będę dla Niej kochankiem spróbuję to jakoś jej wynagrodzić. Wiem nie będzie to łatwe i zaraz dostanę tutaj kolejna porcje docinek ale nie dbam o to. Niektóre wiadomości tutaj (przeczytałem cały wątek) otworzyły mi oczy na wiele spraw i możliwości. Wiem że dla Was jestem kolejnym palantem który nie może się ogarnąć czy pozbierać ale niestety życie napisało mi taki scenariusz a nie inny. Okazało się że żona ma nowotwór więc nawet gdybym chciał to nie zostawię jej nie i już. Wiem też że jest za późno a czasu nie cofnę. Dziękuję za odpowiedzi.    Aaa Snake wiesz nie mam parcia na rozmowę z jej mężem on też wszystko wie, a poza tym jeżeli miał być to żarcik to bynajmniej mnie nie bawi.

240

Odp: Żona czy ta druga?

Gdyby choroba żony była prawdą, to twój pierwszy post wyglądałby zupełnie inaczej.
To bardzo schematyczne alibi. Powtarza się w historiach wielu osób uwikłanych w takie relacje.
Usprawiedliwianie swojego tchórzostwa chorobą uważam za wyjątkowo słabe.

241

Odp: Żona czy ta druga?

samobójstwa, ciężkie choroby, "dobro" dzieci...
wszystkie historie "miłosne" są takie same wink

dam1975 nie usprawiedliwiaj kochanki, jeśli wypucowała Cię przed żoną to znaczy, że ma Cię gdzieś, pewnych rzeczy się nie robi, nigdy
dalsze życie z żoną będzie dla Ciebie najlepszą nauczką za romans, karą (choć nie lubię tego słowa) za tchórzostwo
wiem co mówię, bo sama pokutuję, tu czas nie leczy, to niegojące się rany

zdradzacz, tchorz, człowiek bez honoru... mimo, że teraz sie zapierasz wrócisz do kochanicy
zawsze to robicie

242

Odp: Żona czy ta druga?
dam1975 napisał/a:

Okej rozumiem  i wiem że tak naprawdę nie zasługuje na żadną z nich ale nic na to nie poradzę. Nie jestem w stanie na pstryknięcie palcami wszystkiego naprawić. Nie usprawiedliwiam się, bo nie o to tutaj chodzi.
Jednakowoż dziękuję za wyrażenie swojego zdania.

E tam nie poradzisz....
Poradzisz, poradzisz bo już sobie po swojemu poradziłeś.
A jak obie się zbiorą w sobie i ewentualnie sam zostaniesz to i wtedy sobie poradzisz smile

243

Odp: Żona czy ta druga?

No pewnie, że sobie poradzi, w końcu jest prawdziwym facetem, ofiarą losu, no i systemu. wink

244

Odp: Żona czy ta druga?

Dziękuję wszystkim za wyrażenie swojej opinii. Choroba żony jest niestety jak najbardziej prawdziwa w najbliższym czasie będzie miała zabieg usuwania guzów no ale okej jest wymowką. Czy jestem tchórzem ? Chyba tak ale czy odejście od żony do innej kobiety nie byłoby tchorzostwem. Każda z moich decyzji może być odczytania jako tchórzostwo. Czy wrócę do kochanicy?  Na dzień dzisiejszy nie mam zamiaru choć jie ukrywam że mam straszną do niej słabość , no nie potrafię tak z dnia na dzień pstryknąć palcami i nie myśleć nie czuć. Staram się jakoś złagodzić całą sytuację którą wiem że to ja spier......łem no ale życie toczy się dalej. Poradzę sobie no okej staram się cały czas. Zdradzacz, tchórz, człowiek bez honoru..... wiem też mam o sobie niskie mniemanie. Jednakowoż jeszcze raz dziękuję za odzew i pozdrawiam z pola walki.

245

Odp: Żona czy ta druga?
dam1975 napisał/a:

Dziękuję wszystkim za wyrażenie swojej opinii. Choroba żony jest niestety jak najbardziej prawdziwa w najbliższym czasie będzie miała zabieg usuwania guzów no ale okej jest wymowką. Czy jestem tchórzem ? Chyba tak ale czy odejście od żony do innej kobiety nie byłoby tchorzostwem. Każda z moich decyzji może być odczytania jako tchórzostwo. Czy wrócę do kochanicy?  Na dzień dzisiejszy nie mam zamiaru choć jie ukrywam że mam straszną do niej słabość , no nie potrafię tak z dnia na dzień pstryknąć palcami i nie myśleć nie czuć. Staram się jakoś złagodzić całą sytuację którą wiem że to ja spier......łem no ale życie toczy się dalej. Poradzę sobie no okej staram się cały czas. Zdradzacz, tchórz, człowiek bez honoru..... wiem też mam o sobie niskie mniemanie. Jednakowoż jeszcze raz dziękuję za odzew i pozdrawiam z pola walki.

Idź do klasztoru, zaciągnij się do Legii Cudzoziemskiej lub znajdź inne honorowe wyjście... Teraz nie mamy facetów tylko mamałygi... Boże!!!

246

Odp: Żona czy ta druga?

Uczciwość byłaby zbyt kosztowna...

247

Odp: Żona czy ta druga?

U mnie odwrotna sytuacja.Mąż który spędza czas sam przy komputerze ,nie lubi ze mna i dzieckiem nigdzie wychodzić ciagłe jego nerwy na dziecko bo hałasuje płacze...i coraz więcej alkoholu.I pojawił się kolega . Poznalismy sie dzięki naszym dzieciom. Rozstal sie z zoną . Ma duzo kolezanek dla zabicia czasu seksu...Od 5 miesiecy sie spotykamy z dziecmi czasami sami.Coraz czesciej razem z dziecmi gdzies wychodzimy.Mój mąż sie na to godzi bo przeciez jemu się nie chce.Zna mojego kolege.I po tych wszystkich spotkaniach coraz bardziej mysle o koledze.Kochalismy sie pare razy.Po czym kolega stwierdzil ze musimy przestac ze soba sypiac dla mojego i jego dobra.Spedzamy ze soba czas .On ze mna jest rozmawia wychodzi ze mna i dzieciakami na spacery.On poprostu jest. I widze jego radosc ze spedzania czasu z dziecmi.Nie to co mój mąż ktory tego zwyczajnie nie lubi.Kolega trzyma mnie na dystans a ja już jestem rozdarta pomiedzy dwoma facetami...Nie chce zrywać tej znajomosci.Serce by mi pękło ale wiem też że zaczynam krzywdzic wlasnego męża bo mysle o tamtym. Mysle o tym jakby mi bylo z tamtym gdybym odeszla  od meza.Wiem ze byłby ze mna i nie czulabym sie tak samotna. Po porostu by ze mna byl. Bo teraz mam meza ale mam wrazenie ze mu przeszkadzamy tym ze w ogole jestesmy.Ciagne dalej ta znajomosc. Ale nie wiem czy dobrze robie.

248

Odp: Żona czy ta druga?
dam1975 napisał/a:

Dziękuję wszystkim za wyrażenie swojej opinii. Choroba żony jest niestety jak najbardziej prawdziwa w najbliższym czasie będzie miała zabieg usuwania guzów no ale okej jest wymowką. Czy jestem tchórzem ? Chyba tak ale czy odejście od żony do innej kobiety nie byłoby tchorzostwem. Każda z moich decyzji może być odczytania jako tchórzostwo. Czy wrócę do kochanicy?  Na dzień dzisiejszy nie mam zamiaru choć jie ukrywam że mam straszną do niej słabość , no nie potrafię tak z dnia na dzień pstryknąć palcami i nie myśleć nie czuć. Staram się jakoś złagodzić całą sytuację którą wiem że to ja spier......łem no ale życie toczy się dalej. Poradzę sobie no okej staram się cały czas. Zdradzacz, tchórz, człowiek bez honoru..... wiem też mam o sobie niskie mniemanie. Jednakowoż jeszcze raz dziękuję za odzew i pozdrawiam z pola walki.

Przypominasz mi Marcinkiewicza. On też się zakochał w słodkiej Izabell, też miał do niej słabość. Zostawił żonę faktycznie ciężko chorą i poleciał cieszyć się miłością.  Jak to się skończyło chyba wiesz. Dlatego jak czytam o tych wielkich miłościach żonatych popierdół to mi się flaki wywracają. Masz jaja? Bądź jak Marcinkiewicz - zostaw żonę i bierz na klatę tą miłość. Podupczysz ją w środowisku domowym w szarej rzeczywistości wspólnego życia to ci przejdzie szybciej niż myślisz (nie zapomnij machnąć z dwójki dzieci przy okazji). No i mam nadzieję, ze zostaniesz sobą, czyli po jakimś czasie poznasz nową, świeżą, tajemniczą niewiastę i znowu się zakochasz.

249

Odp: Żona czy ta druga?

Dziękuję za dobrą radę Araquelle ale widzisz my nie sypiamy ze sobą już, tutaj nie chodzi o "dupcenie". Skończyliśmy nawet ze sobą rozmawiać. Jest ciężko bo muszę być przy żonie. Ona sobie nie poradzi sama, a ja jestem za nią odpowiedzialny. A serce mówi co innego. Krytykujecie szydzicie ale okej zasłużyłem sobie. Mam nadzieję że nie spotka Was niepożądane uczucie miłości do innej niż mąż/żona osoby.
Pozdrawiam

250 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-02-16 12:13:11)

Odp: Żona czy ta druga?
dam1975 napisał/a:

Dziękuję za dobrą radę Araquelle ale widzisz my nie sypiamy ze sobą już, tutaj nie chodzi o "dupcenie". Skończyliśmy nawet ze sobą rozmawiać. Jest ciężko bo muszę być przy żonie. Ona sobie nie poradzi sama, a ja jestem za nią odpowiedzialny. A serce mówi co innego. Krytykujecie szydzicie ale okej zasłużyłem sobie. Mam nadzieję że nie spotka Was niepożądane uczucie miłości do innej niż mąż/żona osoby.
Pozdrawiam

Brzmi groteskowo "niepożądane uczucie miłości" big_smile
Nie ma czegoś takiego. Niepożądane to może być pożądanie, czyli namiętność, a to tylko jeden że składników miłości. Jest jeszcze intymność, czyli bliskość, przyjaźń, szacunek, zrozumienie, dzielenie się przeżyciami oraz zobowiązanie, czyli decyzja, że chcę być z daną osobą.
W twojej relacji z żoną jest zobowiązanie i może odrobina intymności.
W twojej relacji z kochanką była namiętność i może trochę intymności.
Fakt, że namiętność jest związana z intensywnymi emocjami, z ekscytacją, dlatego jest najmocniejszym składnikiem miłości, najbardziej uderza do głowy i odurza big_smile . Ale faktem jest też to, że namiętność wygasa, ZAWSZE, po pewnym okresie, czasami po kilku miesiącach, czasami po kilku latach. Sam sobie przypomnij jak było na początku z twoją żoną, a jak to się zmieniało z biegiem czasu. Tak samo byłoby z kochanką, prędzej czy później. Trochę nawet szkoda, że skończyło się zanim sam doszedłeś do tego wniosku, bo została ci tęsknota i złudzenia, że tym razem mogłoby to potrwać dłużej niż żoną. Przykro mi, ale badania i doświadczenia w tym zakresie są bezwzględne i jednoznaczne big_smile

251 Ostatnio edytowany przez bleumarine (2017-02-16 12:12:58)

Odp: Żona czy ta druga?
dam1975 napisał/a:

Mam nadzieję że nie spotka Was niepożądane uczucie miłości do innej niż mąż/żona osoby.

A od kiedy to to jak to nazywasz "uczucie miłości" nas samo spotyka? Sam w to gówno wlazłeś a nie spadło Ci na głowę z dachu. Sam tego chciałeś, pracowałeś nad tym, świadomie oszukiwałeś więc nie pisz jaki to biedny jestes i co to cię strasznego nie spotkało.

Jestem pewna, że mnie takie coś nie "spotka", po prostu nie jestem świnią i nigdy nie angażuję się w nic na boku.

252

Odp: Żona czy ta druga?

Nigdy nie byłem żonaty , nie miałem i nie mam dzieci ale wiem co to serce rozdarte miedzy dwoma kobietami.

Będąc z jedną kochałem do szaleństwa drugą i to trwało długi czas, zbyt długi. W pewnym momencie zdecydowałem sercem wybierają tę drugą. Byłem najszczęśliwszym facetem na ziemi ale czas pokazał ze było to szczęście ulotne ... po dwóch latach zostawiła mnie dla innego i wszystko co po niej zostało to moje złamane serce ktore na dobrą sprawę juz zawsze bedzie miało na sobie bliznę . Czy żałuję ? Nie. Czy zrobiłem słusznie odchodząc od kobiety ktora mnie kochała do kobiety którą ja kochałem ? Absolutnie nie !!!

Wiele poświęciłem dla tej drugiej nie dostając nic w zamian. Gdybym został przy pierwszej wszystko by sie potoczyło zupełnie inaczej , tym lepszym torem. Wybór należy do Ciebie ale zanim podejmiesz decyzje lepiej dobrze wszystko przemysł , zrób bilans zysków i strat

253 Ostatnio edytowany przez Araquelle (2017-02-16 15:03:13)

Odp: Żona czy ta druga?
Michmo napisał/a:

wiem co to serce rozdarte miedzy dwoma kobietami.

Będąc z jedną kochałem do szaleństwa drugą i to trwało długi czas, zbyt długi. Czy zrobiłem słusznie odchodząc od kobiety ktora mnie kochała do kobiety którą ja kochałem ? Absolutnie nie !!!
Czy żałuję? Nie

Najpierw z braku laku/ z rozsądku/aby nie być samemu wiążą się ludzie z kimś kogo nie kochają a potem dzieje się tak a nie inaczej. I te rozdzierające teksty - mam być z kimś kogo nie kocham czy z kimś kogo kocham?! Przecież miłość jest najważniejsza!
Oczywiście, szkoda tylko, że tak lekko idzie wykorzystywanie innych - korzystanie z ich miłości. Może nie powinno się wiązać z ludźmi, do których się nic nie ma?

254

Odp: Żona czy ta druga?
Araquelle napisał/a:

Najpierw z braku laku/ z rozsądku/aby nie być samemu wiążą się ludzie z kimś kogo nie kochają a potem dzieje się tak a nie inaczej. I te rozdzierające teksty - mam być z kimś kogo nie kocham czy z kimś kogo kocham?! Przecież miłość jest najważniejsza!

Dla ludzi zwykle emocje są najważniejsze, wszystko się wokół nich i dla nich kręci. Problem robi się wtedy, gdy ktoś nie zadaje sobie trudu, żeby sprawdzić, skąd się wzięły i odczytać, co się za nimi kryje. Tylko po prostu za nimi idzie, bezrefleksyjnie, żeby nie powiedzieć bezrozumnie. A my ponoć homo sapiens jesteśmy big_smile

255 Ostatnio edytowany przez 2rank (2017-02-17 00:20:09)

Odp: Żona czy ta druga?
dam1975 napisał/a:

tutaj nie chodzi o "dupcenie". Skończyliśmy nawet ze sobą rozmawiać. Jest ciężko bo muszę być przy żonie. Ona sobie nie poradzi sama, a ja jestem za nią odpowiedzialny. A serce mówi co innego. Krytykujecie szydzicie ale okej zasłużyłem sobie. Mam nadzieję że nie spotka Was niepożądane uczucie miłości do innej niż mąż/żona osoby.

a ta druga sobie poradzi? uważasz, że za ta drugą nie jesteś odpowiedzialny? ma pecha dziewczyna, że nie ma raka...

256

Odp: Żona czy ta druga?

Niepożądane uczucie miłości ? Ups - a cóż to za sofistyczne kręcidełko smile

257

Odp: Żona czy ta druga?

ludzie czy wy calkowicie straciliscie rozum. Normalnie jak czytam te wszystkie wpisy o tych wielkich milosciach do dwoch kobiet czy mezczyzn to mna az trzesie. pierdolicie o wielkiej milosci a gowno macie pojecie o tym co to jest milosc. Przede wszystkim zeby wytrwac w milosci do drugiej osoby, trzeba kochac samego siebie. Ludzie ktorzy serwuja sobie takie doswiadczenia w swoim zyciu, gdzie pozwalaja sobie na przelotne romanse, a potem cierpia, bo nie wiedza kogo wybrac, to ludzie ktorzy sami ze soba mają problemy. ten problem nazywa sie niska samoocena i zbyt wygorowane oczekiwanie od zycia codziennego ze bedzie super o kazdej porze dnia i nocy. jestescie naprawde dziecinni. Nie ma to nic wspolnego z kochankami czy zonami. Wy nie kochacie samych siebie, dlatego nigdy tak naprawde nie pokochacie kogos innego. bedziecie budowac ulotne wrazenie szczescia co chwile z kims innym i zganiac odpowiedzialnosc za swoje szczescie na innych. Czlowiek ktory kocha siebie jest szczesliwy z wlasnego wyboru. umie rozmawiac z innymi, z zoną, z męzem, nie ma oporow zeby isc i ratowac cos co sie psuje. Nie ulega pokusom bo wierzy we wlasne wartosci rodzinne, ktore sam budowal. Zdradzana zona czy mąż nie jest winna temu ze sie zakochales i ze nie smakuje wam seks z nim czy z nią. To są wasze iluzje na temat tego jak postrzegacie wasze zwiazki. I to jest najbardziej przykre w tym wszystkim ze ulegacie stereotypowemu i systemowemy mysleniu. Ze nie pielegnujecie swoich wlasnych wartosci, ze macie kruche kregoslupy moralne i jestescie gowno warci. Z kazdym da sie dogadac, a jesli gdzies po drodze zagubiliscie ten wspolny jezyk, to trzeba isc na terapie. Wyjatkiem jest totalny brak szacunku w zwiazku, gdzie ktos nas bije czy upokarza i nie ma ku temu poprawy. Ale w przypadku kiedy ktos pisze ze dopiero teraz spotkal milosc zycia, i zastanawia sie kogo wybrac, to normalnie szlak mnie trafia. Debilizm totalny i uposledzenie na maksa. Chemia i zauroczenie, ktore upesledza kazdego. Zadajcie sobie pytanie jakimi idiotami jestescie i przeanalizujcie sobie to na trzezwo. Jak idiotycznie tlumaczycie samych siebie przed innymi i przed samym sobą. Przestancie oceniac ludzi na podstawie waszych wlasnych wyobrazen. Ludzie są jacy są. Kochanka czy kochanek tez kiedy wyplowieją, przyjdzie rutyna, obowiązki, dzieci, problemy, moze choroba. Problemy są w kazdym zwiazku, bez wyjatkow i z tym nowym partnerem tez beda problemy, tylko inne.  Jesli wy w kryzysie nie potraficie kochac, to wspolczuje kochac w chorobie i biedzie. Zalosni jestescie co niektorzy i szkoda na was czasu i zycia tracic.

258

Odp: Żona czy ta druga?

Jechać czy nie jechać na konferencję.. gdzie on ma pewno będzie ...
Niby jechać i zachowywać jakby go nie znało...tylko to 3 dni.
Te konferencje są bardzo prestiżowe w branży.
No nie chcę go widzieć. ..

Posty [ 196 do 258 z 258 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Żona czy ta druga?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026