to po tych komplementach mam wieksza odwage przeprosic, ze nie zawsze chce mi sie "owijac w bawelne" i potrafie byc krytyczna i zgryzliwa czasem ![]()
no ale co tam! nie musicie ze mna zyc pod jednym dachem ![]()
moje biedne dzieci ![]()
zapytalam ich czy nie chca wyprowadzic sie juz z domu bo moze za ciezko ze mna...
uff
odpowiedzialy, ze nawet jak krytykuje to wszyscy maja ubaw bo np. dzis zamiast powiedziec corce "O Boze! Co za wstyd w dziurawych skarpetach do szkoly poszlas! Co za leniuch z Ciebie i nieudacznik i niechluja i...... cos tam jeszcze.
powiedzialam patrzac na skarpetki i ze smiechem: cos matka nie dba o Ciebie nalezycie, ej? Trzeba to sfotografowac i wyslac do Children's Aid Societies.
no ale prawda tez jest taka, ze moje dzieci nie zaskoczyly mnie az tak jak np Marceli i przy nich to zawsze mi "do smiechu"