netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Żona czy ta druga?

257 odpowiedzi57 482 wyświetleniazałożony przez marceli, 14.09.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Żona czy ta druga?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 258 ]

66

Odp: Żona czy ta druga?
Kobietka48 napisał/a:

. "Jestem pełna podziwu dla tak rozsądnej i wyrozumiałej kochanki,ze wybrała dobro Twoje,Twojej żony i waszych dzieci,a ona cierpi".
.

Rozsądnej i wyrozumiałej???Która ROZSĄDNA kobieta zgodzi się na BYCIE Z FACETEM ŻONATYM I DZIECIATYM OCZEKUJĄCYM NASTĘPNEGO POTOMKA tylko SEXU?????No bo załozeniem był tylko czysty SEX..z tego co czytałam.WYROZUMIAŁEJ???A co powinna walczyc o swoje za wszelką cenę??Przeciez ŚWIADOMIE W TO WESZŁA.Marceli nie Ją oszukiwał.Musiałaby być do końca zepsuta by podeptać tą rodzinę dla własnych celów.
Marceli piszesz ,ze dzięki temu uważasz Ją za ideał?????To nie ideał....a wyrzuty sumienia,ma je kazdy człowiek, prędzej czy później o ile nie jest cyborgiem...

67

Odp: Żona czy ta druga?
Batrix napisał/a:
Kobietka48 napisał/a:

. "Jestem pełna podziwu dla tak rozsądnej i wyrozumiałej kochanki,ze wybrała dobro Twoje,Twojej żony i waszych dzieci,a ona cierpi".
.

Rozsądnej i wyrozumiałej???Która ROZSĄDNA kobieta zgodzi się na BYCIE Z FACETEM ŻONATYM I DZIECIATYM OCZEKUJĄCYM NASTĘPNEGO POTOMKA tylko SEXU?????No bo załozeniem był tylko czysty SEX..z tego co czytałam.WYROZUMIAŁEJ???A co powinna walczyc o swoje za wszelką cenę??Przeciez ŚWIADOMIE W TO WESZŁA.Marceli nie Ją oszukiwał.Musiałaby być do końca zepsuta by podeptać tą rodzinę dla własnych celów.
Marceli piszesz ,ze dzięki temu uważasz Ją za ideał?????To nie ideał....a wyrzuty sumienia,ma je kazdy człowiek, prędzej czy później o ile nie jest cyborgiem...

Thx God! nie jestem cyborgiem big_smile

68 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-09-16 00:21:10)

Odp: Żona czy ta druga?
marceli napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

WOW!
No to Twoja kochanka miala chyba lepszego nauczyciela przed Toba.
Twierdze tak stanowczo, bo skoro do erotycznego pobudzenia zony stosujesz cyt  "burzliwa rozmowe" to jestes seksualnym geniuszem.
Na mysl takiej rozmowy az mi sie chce seksu... Ty to masz talent!

Nie wyciągaj pochopnych wniosków na żaden z tych tematów, nie zazdrość tego co przeżyłem ... i nie szufladkuj ...

Nie szufladkuje. Sam sie zglosiles do "lomotu" postowego big_smile
... i myslalam ze to mi mozna zazdroscic tego ze nie uczestniczylam w oszukiwaniu kogos kto mi ufa.
Widac kazdy ma inne powody do dumy..

i pewne sprawy typu moralnosc, etyka, prawo czy zwykly savoir vivre sa zaszufladkowane z zalozenia... bo to normy... staramy sie rozciagac te normy dla wlasnych potrzeb.. i czesto przymykamy jedno oko by zawezic perspektywe i moc spojrzec samemu sobie w twarz. Co powoduje, ze stajemy sie niemoralni, nieuczciwi? co w nas, jaki zlepek naszych kompleksow zaslepia nam jasne szufladki?
Co spowodowalo, ze Ty taki sie stales?
... tez nie jestem lepsza.
za to jestem cholernie samokrytyczna... (co nie znaczy ze jestem lepsza od tych bezkrytycznych wobec siebie)
Nie jestem na szczescie w grupe "zdradzajacych" co nie znaczy ze bym sie tam nie znalazla gdyby los nie dal mi lekcji zanim do tego doszlo...
Bylam cholernie podatna na glupie zachowania poniewaz jestem osoba z syndromem "kochania za bardzo"... moglam z powodzeniem zdradzic.
Potraktuj wszystko co napisalam jako zwykla prowokacje... Bo tylko tego chcialam.
Moze ta prowokacja choc troche dodala Ci energi do walki o siebie... takiego siebie z ktorego bedziesz dumny.
Ja chodze na psychoterapie, duzo czytam i czesto bywam na tym forum... bo ono pobudza do rozmyslan..., zwlaszcza gdy odpowiadasz.
Rozumiem, ze cierpisz i ze nie przewidywales takiego cierpienia na poczatku romansu.
Jest prawdopodobnie porownywalny do bolu wdowca.
Czas goi rany.
Tylko czy Ty potrafisz odpowiedziec, ktore rany chcesz goic?
Mysle, ze Ty doskonale potrafisz odpowiedziec na pytanie "Jaka decyzja pozwoli mi patrzec na samego siebie z duma"
I jak Boga kocham, nawet sie nie domyslam jaka to decyzja, bo nie znam Ciebie i Twojego zycia.. choc bym chciala zebys wybral matke swoich dzieci... i zeby to oznaczalo jednoczesnie ze wybrales siebie

69

Odp: Żona czy ta druga?

Nie chce oceniac nikogo, nie mam do tego prawa, ale
Szlag mnie trafia za brak odpowiedzialnosci, klamstwa, oszustwa i swinstwo jakie robisz zonie Marceli.
Nie, nie poglaskam Cie po glowie i nie powiem jakis biedny, bo biedna jest Twoja zona, ze jest z takim.....................
Jak wielu facetow myslales nieodpowiedznia czescia ciala w pewnym momencie, a do tego zaangazowales sie emocjonalnie.
Jak mozna oszukiwac tak druga osobe, ktorej sie przysiegalo wiernosc i oddanie.
Niedobrze mi sie robi jak czytam, ze kochajac sie z zona , masz w oczach obraz kochanki, sory ale chyba cos z Toba nie tak.
Brzyde sie rowniez takimi kobietami, ktore swiadomie niszcza malzenstwo oraz mezczyznami, ktorzy mysla f.........tem
Wiem, ze zaraz zostane posadzona o brak zrozumienia i madrosci zyciowej, jednak to madrosc zyciowa wlasnie spowodowala takie wlasnie myslenie i przez takie wlasnie kobiet i takich wlasnie mezczyzn jest tyle dramatow zyciowych i cierpienia.

70 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-09-16 07:09:02)

Odp: Żona czy ta druga?
egonschiele napisał/a:

Wiem, ze zaraz zostane posadzona o brak zrozumienia i madrosci zyciowej, jednak to madrosc zyciowa wlasnie spowodowala takie wlasnie myslenie i przez takie wlasnie kobiet i takich wlasnie mezczyzn jest tyle dramatow zyciowych i cierpienia.

Czy zauwazylas Egonschiele pewna prawidlowosc.. ile razy ktos stanie odwaznie po stronie moralnosci, uczciwosci to zaraz jest posadzany o zazdrosc, inkwizycje i moherowe berety...
To zdumiewajace, ze trzeba ODWAGI by powiedziec, ze sie nie zgadzamy z oszustwem, zlodziejstwem, dwulicowoscia etc.
Dlaczego rodzi sie ludziom w glowie mysl "Sprobuj szczescia z inna", "Lekcewaz przysiegi bo masz prawo do szukania prawdziwej milosci", "Kazdy ma prawo do szczescia wiec czasem trzeba cos ukrasc"... a zycie w moralnosci i uczciwosci nie daje nam szczescia? Dobre myslenie i duma z siebie nie daje nam szczescia? A godne zycie nie daje juz nam szczescia? A bycie godnym wzorem dla wlasnych dzieci i trwanie przy nich kazdego dnia zamiast upojnego seksu z kochanka lub kochankiem tez juz nam nie daje szczescia?
... to tylko udany seks ma nam dawac szczescie... To co to jest to szczescie? Orgazm?
Czy jak powiem, ze chce zyc moralnie i oczekuje moralnosci od CZLOWIEKA... to juz staje sie przez to moherowka z inkwizycji?
Mam sie wstydzic tego, ze chce zyc uczciwie?
"Poza ludźmi, jednoznacznie moralne działania
egzekwujące wzajemność znane są u
szympansów, które stosują moralizującą agresję
za zdradę czy nie wywiązywanie się ze zobowiązań,
a także faworyzują dobroczyńców
za uprzednie przysługi" (De Waa l 1996).
"wybór wartości, a nie samo
sprawstwo moralne ma zasadnicze znaczenie
dla społecznej wartości osoby, a świadomy
wybór wartości wymaga zdolności do
refleksji metaetycznej. Jak wykazują przytoczone
już badania rozwoju rozumowań moralnych
(Kohlberg 1973, Gibbs 2003, Gibbs
i współaut. 2007), zdolność tę posiadają tylko
nieliczni przedstawiciele naszego gatunku."

Niestety po angielsku nie znalazlam tlumaczenia w internecie:
http://www.google.ca/url?sa=t&sourc … -IcSx-pDcQ

71

Odp: Żona czy ta druga?

Sorki, ale musiałam się wtrącić jeszcze raz tongue

Proste pytania:
- czy Twoja żona pije alkohol ?
- czy nie przychodzi na noc do domu ?
- czy szlaja się nie wiadomo gdzie?
- czy robi awantury?
- czy jest głupia?
- czy nie dba o siebie?

i teraz inne:
- czy dba o dom ?
- czy dba o dzieci ?
- czy dba o Ciebie?
- czy gotuje, sprząta i robi inne czynności domowe?
- czy Cię kocha?
- czy jest dobrą matką i żona ?
- czy masz w niej oparcie?
- czy jest rozsądną kobietą?

Jeżeli te pierwsze pytania się potwierdzą - to ok , miałeś prawo popaść w depresję .

Każdy ma inny charakter i oczekiwania względem partnera, ale jest coś takiego jak KOMPROMIS , można cuda zdziałać, tylko trzeba myśleć i trzeba z partnerem  ROZMAWIAĆ  . Skąd niby żona ma wiedzieć co ty od niej oczekujesz, skoro jej o tym nie mówisz? Kochanka to coś innego , kochance można się zwierzyć , a ona zawsze zrozumie , jakie to proste rozwiązanie .
A ta twoja kochanka tyle warta co nic .... pustak ..... Kobieta , która jest mądra  i ma w sobie wartości, wie , że żonaty facet jest nietykalny i zawsze będzie wmawiał, jak to mu zle z żoną , jak im się nie układa , jak to żona go terroryzuje i krzyczy po nim itd. itp .
Będę trzymać kciuki za Ciebie, abyś wydoroślał do roli męża i ojca .
I nie rozumiem niektórych wypowiedzi, które skłaniają do tego, abyś odszedł od żony , i sorki za to co napiszę , ale chyba co niektórym mózg się kruszy lub sa niedojrzali emocjonalnie . Szczęście nie polega na sexie - szczęście to żyć tak ,aby innych nie ranić, nie stwarzać problemów, aby mieć czyste sumienie , aby , gdy nas już nie będzie ktoś mógł powiedzieć : on był dobrym człowiekiem . I owszem sex jest ważny , nie mówię, że nie , ale na pewno nie daje szczęścia ( no chyba, że te sekundy uniesienia dla niektórych są szczęściem dającym im siłę do życia ) .
Dla mnie związek małzeński ma swoją wartość , co prawda mój mąż zostawił mnie i dziecko dla właśnie takiej kobiety jak ta twoja ( nie wiem jak ją nazwać ) , ale jak potrafi żyć z takim sumieniem , to niech żyje  w tej obłudzie i kłamstwie .  Ja chcę żyć godnie , czego i Tobie życzę .

72

Odp: Żona czy ta druga?

Jak przeczytalam post autora, to zwatpilam w swiat i ludzi... Dla mnie to jest straszne co ty robisz czlowieku wlasnej zonie... Kochac sie z  zona myslec o innej, zonie narobic dzieci, obarczyc ja prowadzeniem domu, wychowaniem pociech, a sam leci na smukla gibką kochanice... Dla mnie to nie milosc, to tylko meska chuć. Ja nawet nie wiem, czy ty wogole czlowieku dasz rade kochac kogokolwiek... I nie rozumiem dlaczego dla ludzi ten seks jest tak bardzo wazny, co w tym takiego jest? Ze przez seks jest najwiecej cierpiania, rozbijaja sie rodziny...
Ja calym sercem jestem przy twojej zonie i dzieciach- przy tej biednej kobiecie...
A ty? Juz teraz na wejsciu moge ci powiedziec, ze nie zaslugujesz na nich. Nie jestes odpowiedzialny, nie bierzesz odpowiedzialnosci za wlasne czyny. Myslisz, bynajmniej nie glowa... Nie wnikam czym. Mam tylko nadzieje, ze takich mezczyzn jak ty, nie jest wiele... Bo to by mnie juz totalnie dobilo.

73

Odp: Żona czy ta druga?
margaryna napisał/a:

marceli Ty nawet jakbys bardzo chcial to nie odejdziesz od zony bo jestes tchorzem, nigdy nie odwazylbys sie na taki krok wiec juz nie zawracaj sobie tym glowy. zostaw tamta biedna kobiete w spokoju, co ja mowie w spokoju...pewnie niezle sie przez Ciebie naplacze i lec do domu zgrywac dobrego tatusia i meza...

wiele rzeczy można o mnie powiedzieć ... od idioty przez drania do ch ... i sk .... i żadne z tych określeń nie będzie dla mnie krzywdzące ... ale tchórz?
Ani NIE z powodu tchórzostwa wybrałem jednak żonę, ani nie z powodu tchórzostwa rozważałem przeciwną wersję ...
a Ona płacze tyle samo co ja ...
robiłem co robiłem, mam nadzieję że zmądrzałem ... nikogo nie zgrywam ... jestem Ojcem i Mężem i pozostanę ... czy dobrym? nie mi i Wam oceniać ...

truskaweczka8585 napisał/a:

a ja myślałem ze tylko ja mam problem z mężem który pije w wekeendy ale on przy tobie to pikuś

naprawdę sądzisz że alkohol to pikuś przy mnie? gratuluje więc wspólnych weekendów przy kieliszku ... mam wrażenie że forumowy łomot od niektórych Pań zbieram za ich mężów i wszystkich facetów na świecie .. .może i dobrze  ... może komuś się przez to humor poprawi ... ale jak niektóre z Was mądrze zauważyły wina zwykle leży mniej lub bardziej pośrodku ... zastanówcie się przez chwile ... skoro jak widzicie faceci są jacy sa i potrafią po 5, 10, 15 20 i 25 latach wydawałoby sie idealnego małżeństwa po prostu odejść zostawiając wszystko nie bądźcie takie wszystkowiedzące ... faceci tego nie lubią ...  po tym wszystkim co tu czytacie jesteście takie pewne siebie nadal? skąd wiecie o czym myślimy w każdej jednej chwili?

74

Odp: Żona czy ta druga?

przypomina mi to historię moją i byłego męża on tez bidulek był taki nieszczęśliwy, miotał się nie mogąc dokonać wyboru : ona czy ja. Żal serce ściskał normalnie. Więc ułatwiłam mu wybór, wyrzucając go z domu, czym go tylko uszczęśliwiłam, normalnie kamień spadł mu z serca.
Po trzech miesiącach gdy zasmakował życia ze swoim największym szczęściem jakie go w życiu spotkało tą wymarzoną kobietą wracał i tu nie przesadzam na kolanach do domu, tylko, ze to był już mój dom... pamiętam jak mówił wtedy jak często my kobiety mówimy o facetach : jak założycie kapcie wszystkie jesteście takie same, nie było warto i powtarza to do dziś  choć oboje jesteśmy już prawie 5 lat po rozwodzie i w innych związkach małżeńskich.  paradoksalnie myślę ze ta sytuacja wyszła nam tylko na dobre, fakt już nie razem, ale gdyby nie spróbował a nawet sam się w końcu zdecydował wtedy na mnie, tęsknił by, żył czasami gdzieś tam marzeniami, a gdyby znowu szlo coś nie tak sięgnął by po zakazany owoc, to ponoć jak narkotyk ciężko się odzwyczaić, szczególnie gdy się nie ponosi żadnych większych konsekwencji.
życzę Tobie byś odnalazł drogę do własnego szczęścia oraz szczęścia Twojej zony, jako nieszczęśliwy mąż na pewno również jej nie uszczęśliwiasz. Zadałeś sobie kiedyś pytanie czy ona jest szczęśliwa w związku z Tobą ? Czy liczysz się tylko Ty i twoje nieszczęścia bycia z nią?

75

Odp: Żona czy ta druga?

marceli, ty sie powinienes samobiczowac a nie uzalac nad soba, starajac sie wybielic ze przeciez jestes w porzadku. czlowieku nie jestes w porzadku....
najwazniejszy dla siebie jestes ty sam, egocentryk, nie obchodzi cie zona, dzieci, nawet w sumie ta twoja kochanica, chodzi ci tylko o to zeby bylo dobrze tobie. i szukasz usprawiedliwien dla swojego zachowania, probujesz dorobic do nich jakas poroniona ideologiczna etykietke... wszystko zeby sie wybielic...
ehhh naprawde zal... ale nie ciebie..ooo nie.

76 Ostatnio edytowany przez Batrix (2010-09-16 19:25:44)

Odp: Żona czy ta druga?

MARCELI napisał:

wiele rzeczy można o mnie powiedzieć ... od idioty przez drania do ch ... i sk .... i żadne z tych określeń nie będzie dla mnie krzywdzące ... ale tchórz?
Ani NIE z powodu tchórzostwa wybrałem jednak żonę, ani nie z powodu tchórzostwa rozważałem przeciwną wersję ...
a Ona płacze tyle samo co ja ...
robiłem co robiłem, mam nadzieję że zmądrzałem ... nikogo nie zgrywam ... jestem Ojcem i Mężem i pozostanę ... czy dobrym? nie mi i Wam oceniać ...


Wybacz..ale jeśli przyszedłeś sam na forum....to chyba po to by być właśnie OCENIONYM?No bo chyba nie tylko po to by się wyżalic na swój biedny los?..może jednak szukałeś tu pocieszenia??? i pogłaskania po główce???...A może słów ,że dobrze robisz...ze to 21 wiek przecież ,i wszystko jest dozwolone????

Wybacz...ja Cię nie pocieszę...;)

77

Odp: Żona czy ta druga?

A gdyby Marceli nie mial dzieci????czy wybor waszym zdaniem bylby latwiejszy?jak Ty Marceli i reszta forumowiczek sadzicie??

P.S W sumie to masz racje, ze wiekszosc wypowiadajacych sie tu kobiet ,to kobiety zdradzone, dlatego takie z nich feministki.

Batrix czy Ty nadal jestes ze swoim mezem?Bo jesli tak to chyba czas go kopnac w tylek, bo z Twoich wypowiedzi mozna wywnioskowac, ze nie mozesz sie z tym wszystkim pogodzic i za zdrady obwiniasz tylko kochanki. To Twoj  zapewne uwiodl te kobiete, nie sadze zeby ktos na sile go ciagnal do lozka.

78

Odp: Żona czy ta druga?

mardaryna on zbrykal zonie dziecko juz jak byl z kochanka, sorry ale dla mnie to totalnie nie do pomyslenia... albo kocham i z kims jestem i wspolzyje i dziele z ta osoba wszystko, albo nie kocham, nie wspolzyje, rozchodze sie i szukam czegos innego.
krotka pilka...

79

Odp: Żona czy ta druga?
ScarletO'Hara napisał/a:

mardaryna on zbrykal zonie dziecko juz jak byl z kochanka, sorry ale dla mnie to totalnie nie do pomyslenia... albo kocham i z kims jestem i wspolzyje i dziele z ta osoba wszystko, albo nie kocham, nie wspolzyje, rozchodze sie i szukam czegos innego.
krotka pilka...

Zgadzam sie ze Scarlet.
Trzeba miec odrobine szacunku do siebie i do partnera i nie pozwolic by klopoty w zwiazku zakonczyly sie w tak chamski, podly i prymitywny sposob jak zdrada.
Gdzie byla rozmowa o problemach zanim zaczal sie romans? Rozmowa z zona o problemach i oczekiwaniach co do zwiazku? Probowales cos naprawic Marceli? Pracowales nad tym zwiazkiem?
Czy oczekiwales ze szczescie samo przyjdzie? A problemy same sie rozwiaza?

A moze dopiero pojawienie sie kochanki obudzilo w Tobie niezadowolenie z tego malzenstwa?
Bo jesli tak, to nie o problemy z zona chodzilo i nie one byly powodem nawiazania romansu.
Powodem nawiazania romansu byla po prostu zwykla, prymitywna "chcica".
A potem trzeba sie bylo jakos usprawiedliwic, wybielic we wlasnych i obcych oczach, dodac calej sytuacji jakiegos blichtru i otoczki "tragicznej milosci".
No bo "ja taki nieszczesliwy bylem z zona".
PHI!!!

A co do tchorzostwa - dlaczego uwazasz Marceli, ze nie mozna uzyc takiego okreslenia w odniesieniu do Twojej osoby?
Tylko tchorze wybieraja takie pokatne zwiazki, tylko tchorze i egoisci mysla, ze ich dobre samopoczucie i zadowolenie jest najwazniejsze - niewazne czyim kosztem zdobyte i ile osob sie przez to zrani.
Malzenstwo i milosc malzonkow do siebie to nie tylko porywy uczucia - to ciagla praca nad zwiazkiem.
Malzenstwo to dawanie z siebie co najlepsze drugiej osobie.
Milosc to obietnica.
Szkoda ze tak latwo Ci przyszlo ja zlamac.

80

Odp: Żona czy ta druga?
margaryna napisał/a:

A gdyby Marceli nie mial dzieci????czy wybor waszym zdaniem bylby latwiejszy?jak Ty Marceli i reszta forumowiczek sadzicie??

P.S W sumie to masz racje, ze wiekszosc wypowiadajacych sie tu kobiet ,to kobiety zdradzone, dlatego takie z nich feministki.

Batrix czy Ty nadal jestes ze swoim mezem?Bo jesli tak to chyba czas go kopnac w tylek, bo z Twoich wypowiedzi mozna wywnioskowac, ze nie mozesz sie z tym wszystkim pogodzic i za zdrady obwiniasz tylko kochanki. To Twoj  zapewne uwiodl te kobiete, nie sadze zeby ktos na sile go ciagnal do lozka.

Za zdrady męża winie przede wszystkim Jego samego.To on był mi najbliższą osobą i ufałam mu bezgranicznie.Kochanka niestety tez jest winna i to nie ulega wątpliwości.Nie chcę się znów powtarzać ,co do tego co pisałam wcześniej wystarczy cofnąć stronkę;)
Nie jestem z mężem jeśli juz tak dopytujesz.Zamieszkał u kochanki pół roku temu, i to był najlepszy ruch jaki w sumie mógł zrobić ,by sie przekonać jaka jest na co dzień....teraz wiecej widzę go u nas....i wiecej spedza czasu z dzieckiem niż kiedy lewitował z tą małolatką;) Teraz ona go opiera, gotuje mu,a on przyjezdza do nas...role się odwróciły...a mi to nawet pasuje...bo mam mniej zajęc w domu.Odpadł najwiekszy bałaganiarz i głodomor;).
ps do kochanek:Laleczki Kochane moje...:) jesli bierzecie żonatego faceta....to musicie liczyc sie z tym ,ze wiekszosc ich odziedziczycie z cała jego rodzinką;).Tego chcecie??No cóż....musicie się z tym liczyc ,ze Oni potem nigdy nie są juz w pełni wolni i na waszą własność;)

81

Odp: Żona czy ta druga?
ScarletO'Hara napisał/a:

mardaryna on zbrykal zonie dziecko juz jak byl z kochanka, sorry ale dla mnie to totalnie nie do pomyslenia... albo kocham i z kims jestem i wspolzyje i dziele z ta osoba wszystko, albo nie kocham, nie wspolzyje, rozchodze sie i szukam czegos innego.
krotka pilka...

Masz racje....popieram to juz we wczesniejszych postach.
Marceli najwyrazniej marzył o haremie:)...Nie ten kraj...i na szczęście nie te obyczaje;)

82

Odp: Żona czy ta druga?
margaryna napisał/a:

A gdyby Marceli nie mial dzieci????czy wybor waszym zdaniem bylby latwiejszy?jak Ty Marceli i reszta forumowiczek sadzicie??

P.S W sumie to masz racje, ze wiekszosc wypowiadajacych sie tu kobiet ,to kobiety zdradzone, dlatego takie z nich feministki.

Batrix czy Ty nadal jestes ze swoim mezem?Bo jesli tak to chyba czas go kopnac w tylek, bo z Twoich wypowiedzi mozna wywnioskowac, ze nie mozesz sie z tym wszystkim pogodzic i za zdrady obwiniasz tylko kochanki. To Twoj  zapewne uwiodl te kobiete, nie sadze zeby ktos na sile go ciagnal do lozka.

Jakie feministki????
Czy Ty uwazasz, ze zle piszemy, ze on dobrze zrobil???
Bo ja juz nie rozumiem...

83

Odp: Żona czy ta druga?
marceli napisał/a:

ale jak niektóre z Was mądrze zauważyły wina zwykle leży mniej lub bardziej pośrodku ... zastanówcie się przez chwile ...

To zastanawiajace ze takie glupie stwierdzenie wziales za madrosc... Czy to z przekory, czy tak myslisz, ze to madre?

84

Odp: Żona czy ta druga?
margaryna napisał/a:

P.S W sumie to masz racje, ze wiekszosc wypowiadajacych sie tu kobiet ,to kobiety zdradzone, dlatego takie z nich feministki.

ha ha ha a zatem feministki to kobiety zdradzone....
a te niezdradzone to garkotluki co nie dostrzegly jeszcze ze sa zdradzone... i tylko objawienie prawdy dzieli je od feminizmu?

Tak dla wyjasnienia jak ktos nie wie:
Feminizm- ideologia i ruch społeczny związany z ruchem równouprawnienia kobiet,  przeciwdziałaniu dyskryminacji i gorszemu traktowaniu kobiet ze względu na ich cechy, sposób myślenia i osiągnięcia w różnych dziedzinach życia. Dostępne są liczne pozycje literatury feministycznej, jak również teologia feministyczna, które stawiają przypuszczenia, że w historii fałszowano i nie doceniano roli kobiet, oraz które próbują wyrównać te historyczne deficyty.

Pozdrawiamy garkotluki
Feministki ha ha ha

85

Odp: Żona czy ta druga?

WEŹ SOBIE DWIE EGOISTO

86

Odp: Żona czy ta druga?
margaryna napisał/a:

A gdyby Marceli nie mial dzieci????czy wybor waszym zdaniem bylby latwiejszy?jak Ty Marceli i reszta forumowiczek sadzicie??

P.S W sumie to masz racje, ze wiekszosc wypowiadajacych sie tu kobiet ,to kobiety zdradzone, dlatego takie z nich feministki.

Batrix czy Ty nadal jestes ze swoim mezem?Bo jesli tak to chyba czas go kopnac w tylek, bo z Twoich wypowiedzi mozna wywnioskowac, ze nie mozesz sie z tym wszystkim pogodzic i za zdrady obwiniasz tylko kochanki. To Twoj  zapewne uwiodl te kobiete, nie sadze zeby ktos na sile go ciagnal do lozka.

W końcu sensowna i mądra wypowiedź.

87

Odp: Żona czy ta druga?
sonieczka123 napisał/a:
margaryna napisał/a:

A gdyby Marceli nie mial dzieci????czy wybor waszym zdaniem bylby latwiejszy?jak Ty Marceli i reszta forumowiczek sadzicie??

P.S W sumie to masz racje, ze wiekszosc wypowiadajacych sie tu kobiet ,to kobiety zdradzone, dlatego takie z nich feministki.

Batrix czy Ty nadal jestes ze swoim mezem?Bo jesli tak to chyba czas go kopnac w tylek, bo z Twoich wypowiedzi mozna wywnioskowac, ze nie mozesz sie z tym wszystkim pogodzic i za zdrady obwiniasz tylko kochanki. To Twoj  zapewne uwiodl te kobiete, nie sadze zeby ktos na sile go ciagnal do lozka.

W końcu sensowna i mądra wypowiedź.

Dzieci są i nie rozumiem po co te GDYBANIE.Marceli jest nie tylko mężem ale przede wszystkim OJCEM.To stwierdzenie jest za razem moją odpowiedzią...
Za przeproszeniem,,,nie jest sztuką narobić kobiecie dzieci....ale sztuką jest je wychować na tyle dobrze ,na ile człowiek jest w stanie.Dać im poczucie bezpieczeństwa.To się nazywa ponoć "odpowiedzialność".

88

Odp: Żona czy ta druga?

A czy uważasz że w atmosferze zdrady będą dobrze wychowane??

89 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-09-17 03:36:25)

Odp: Żona czy ta druga?

Wszyscy potrzebujemy psychoterapii.. zdradzeni, zdradzajacy niekochani i ich dzieci
Smutne.
Moj syn nie nadaje sie do normalnego zwiazku... patrzyl na patologie moich stosunkow z mezem... Stworzylam mu patologiczna rodzine bo balam sie odejsc wczesniej.
Nie wiem czy uda mi sie cos cofnac.
... wiec po przemysleniu wszystkiego jeszcze raz, zmieniam zdanie. Wybierz Marceli kochanke... nawet nie wiesz jak dzieci nas wyczuwaja. To, ze myslisz o kochance w czasie seksu z ich mama tez podswiadomie wyczuwaja choc moze nawet i nie wiedza co to seks... takie sa te nasze dzieci.
Jesli nie mozesz zmienic siebie albo za zmiane uwazasz poswiecenie poprzez zostanie z zona....coz. Dla dobra dzieci wybierz kochanke. Zona pocierpi ale potem dom odzyje. Nie potrzeba tam Twojego cierpienia.
Mowie to jako doswiadczona matka, ktora uczy sie na wlasnych bledach.

90

Odp: Żona czy ta druga?

tak sobie czytam i tak sobie myślę ....
Jedna pani w innym poście pisze że była kochanka i żoną, zerwała z kochankiem ... wszystkie z Was jedna przez drugą gratuluje jej rozumu, rozsądku i w ogóle cud miód malina ...
Gdy ja jestem w takiej samej sytuacji - jestem delikatnie mówiąc zmieszany z błotem ... a najlepiej gdybym się wziął i zastrzelił bo umęczona ta ziemia co takiego drania nosi ;-)
Nie czujecie się obłudnie troszkę krzykaczki?
Jesteście takie wszystkowiedzące ze wiecie że to zawsze wina faceta jest? Ile z Was rok, dwa po ślubie nie zapomina że poślubiły męża a nie dzieci? Ile z Was jest w kilka lat po ślubie nadal kochanką dla swojego męża? Ile z Was nie zasłania się bólem głowy, zmęczeniem wszystkim innym? Ile z Was CHCE być kochanką dla męża? 5%? Mniej? I właśnie te pięć procent zasypia mając 60 lat przy boku męża czując i WIEDZĄC że on jest szczęśliwy że jest z wami. Reszta nie ma odwagi nawet przyznać się przed samym sobą że coś im uciekło, że zmarnowały życie swoje, męża, nierzadko dzieci.
Jakże w wielkim błędzie jesteście wszystkie lekceważąc seks ... I jakże smutne jest Wasze życie ... Co macie? Dzieci? One najważniejsze? Tak! Ale biada tym które zapominają o reszcie ... Dzieci kiedyś odejdą i jakaż pustka wtedy zostaje! Gdy przez te wszystkie lata zapominało się że był jeszcze ktoś w domu ... Brudas, niechluj, głodomor? ... super ... I facet któremu co dzień daje się do zrozumienia że taki jest ma Was kochać? Pożądać?
Nie rozumiem jednego ... czemu kobiety nie wyciągają jednego prostego wniosku ... skoro prostytucja zawsze istniała i będize istniała nadal, czemu nie mozecie zrozumieć że to jest TEŻ nam potrzebne? Że jesteśmy facetami! Nie eunuchami! Czy facet który ma tego pod dostatkiem w domu będzie w ogóle miał ochotę, siłę szukać gdzie indziej? Nie!!! Poza przypadkami gdy facet zalicza panienki jedna po drugiej, normalni faceci też potrzebują stabilności, ciepła rodzinnego ... Ale nie tylko tego!!!! Zapominacie po prostu o tym drogie panie. Dlatego zawsze będziecie cierpieć ... A te które to zrozumiały są uważane przez koleżanki w najlepszym razie za laleczki ...
Mozecie sie na to wkurzać ale tak jest ten świat skonstruowany. Dlaczego nie zrozumiecie jednego że zamiast z nami walczyć zwyczajnie współpracujcie!! Transakcja wiązana niejako ... My zarabiamy (no w wielu przypadkach :-) ) ale czegoś oczekujemy też. Seksu też! Ale przede wszystkim nie gderania wiecznego, narzekania że śmieci nie wyniósł, że skarpetki zostawił na środku pokoju ... Oczekujecie że będziemy o Was zabiegać cały czas! A czy dajecie nam powód do tego? Że wychowujecie dzieci, gotujecie, prasujecie? My za to pracujemy i oddajemy Wam pieniądze nic dla siebie nie zachowując ... Przypomnijcie sobie co robiłyście przed ślubem ... Mini spódniczki, kabaretki, uśmiech od ucha do ucha na nasz widok ...
A ile wtedy w głowie rodziła się myśl, "byle do ślubu, potem ja mu pokaże kto tu rządzi ..." ... ech Wy biedne kobiety ...

91

Odp: Żona czy ta druga?

marceli! przeczytałam twój ostatni wpis i powiem tak - seks jest ważny nie tylko dla faceta dla kobiety też byłam o krok od zdradzenia męża i bynajmniej nie z powodu braku seksu (był codziennie) wiesz czego kobietom brak i dlaczego boli je głowa:
1. kiedy gdy żona wieczorem robi kolacje mówicie kochanie idź odpocznij ja to zrobie
2. który z was podejdzie z tyłu i szepnie coś intymnego czy dotknie intymnie nawet gdy ona stoi przy zlewie
3. który z pracy wyśle sprośny sms co będzie wieczorem
mało który a wiesz dlaczego bo wielu z was uważa nas za żony - a nie kobiety o które trzeba nadal zabiegać i my wtedy podchodzimy do seksu jak do codziennego obowiązku na który zwyczajnie nie mamy ochoty.
warto popatrzeć na żonę - jak na kochankę i dać jej to odczuć, że mimo spędzonych lat to ona nadal jest dla was pociągająca i pożądana - wtedy inaczej będzie w związku i w łóżku

92 Ostatnio edytowany przez karlayn3 (2010-09-17 10:00:41)

Odp: Żona czy ta druga?

Żal mi żony...:( Dopiero gdy wyjaśniliście sobie swoje potrzeby, zaczęło się coś zmieniać. Nie można było tak od razu?? Kobiecina kocha się z Tobą w niewiedzy że myślisz o tamtej, że byc może poprzedniego dnia kochałeś się z tamtą... Obrzydliwe... strasznie mi jej szkoda...:(  Ja się czesto kocham ze swoim facetem i nie odmawiam mu tego bo wiem że mógłby poszukać tego gdzie indziej,a poza tym chce tego bo mnie pociąga, ale ale... Jeśli nie chcę, to znaczy że odsunęłam się od niego emocjonalnie, w moim przypadku przez brak jakichkolwiek uczuć z jego strony... Więc on wtedy nie może ode mnie oczekiwać że mu się oddam. Jeśli coś było nie tak, trzeba było rozmawiać, tłumaczyć, jakie macie potrzeby i próbować znaleźć kompromis. My też znaleźliśmy. Da się. A zostawianie problem samemu sobie i szukanie gdzie indziej jest niedojrzałe... Nie oceniam Ciebie. Piszę na podstawię tego co przeczytałam.  o i zgadzam się w 100% z -atinasarz-

93

Odp: Żona czy ta druga?
karlayn3 napisał/a:

Ja się czesto kocham ze swoim facetem i nie odmawiam mu tego bo wiem że mógłby poszukać tego gdzie indziej

żal byłoby Twojego męża gdyby to był jedyny powód :-)

dochodzimy do sedna sprawy ... OBIE strony MUSZĄ chcieć i się starać, nie tylko my faceci ...

a z radami atinasarz tez się zgadzam i też stosuje ... bynajmniej nie w odniesieniu tylko do drugiej ... w czasie przeszłym oczywiscie ...

94 Ostatnio edytowany przez karlayn3 (2010-09-17 10:50:24)

Odp: Żona czy ta druga?

Druga część zdania mówi, że to nie jest jedyny, główny powód. Chodzi o to że nie odmawiam z byle powodu bo mi się nie chce, bo mnie głowa boli, bo jestem zmęczona.

95 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-09-17 12:04:14)

Odp: Żona czy ta druga?

I po co sie unosisz marceli, dajesz dobre rady, myslisz,że tego wszystkiego nie wiemy,że masz do czyniemia z zaniedbanymi i aseksualnymi kobietami, które zieją nienawiscią bo zostały zskrzywdzone, nic bardziej mylnego!
Skoro uznajesz wyłącznie seks po slubie bo uznajesz katolickie zasady to je szanuj !! Nie wierzę ,że jako kawaler nie miałes potrzeb, raczej tu byłeś zwykłym pierdołą.Teraz obrosłeś w piórka, rozwinałeś się zawodowo poznałeś co to seks z leszczyka zrobił sie facet co?
Na to jest czas przed slubem.
To co piszesz o swoim małżeństwie to tylko skutek Twoich własnych wyborów i nic innego, skoro żona skupia sie na dziecku zapominając o Twoich potrzebach, skoro jest Ci źle to o tym z żoną rozmawiasz do skutku(!) albo odchodzisz a nie decydujesz sie na kolejne dzieci, których obecność pogłębia problem. Płodzisz kolejne dziecko i umawiasz się na seksrandki, facet dorośnij!!.Nie dojrzałeś do roli meża, ojca i katolika, choc nie powiem, może ten romans tak Ci da w kość ,że może na tę chwilę już dojrzałes..
Nie usprawiedliwiaj zdrady, tego sie nie da usprawiedliwić bo zawsze są inne rozwiązania.
Jednak wracaj do rodziny, to będzie decyzja dojrzałego mężczyzny bo dojrzały facet jest odpowiedzialny za najbliższych, postaraj się ulożyć zycie z zoną choć tu raczej Ci puls do 200 juz  nie podskoczy, ale to sobie sam zabrałeś swoją swiadomą decyzją,tym przekroczeniem granicy,zerwaniem z zasadami, bo zdrada zawsze coś bezpowrotnie niszczy.
I jeszcze jedno seksrandki nie sa dla niedoswiadczonych facetów z głodem emocjonalnym w takie coś się trzeba umieć bawić,znać granice, odpuść sobie kolejne to nie dla Ciebie.
Mysle, że kochanka też ma dosyć Twojego wygodnego układziku, przecież to 4 lata w związku bez przyszłosći, bo co się nagle stało,że postanowiłeś dokonać wyboru?
Twoja kochanka to oddzielny dramat i jednak żal mi tej kobiety, ale z tezą ,że ona mysli o Twojej zonie nie zgodzę się, ona mysli o Tobie. Pusciła Cie wolno bo wie,że  bez rodziny nie bedziesz szczęśliwy, więc zrób wszystko by być szczęsliwym.
Zadecyduj mądrze juz nie jestes tamtym chlopcem z katolickiego domu jesteś dorosłym fecetem.

96 Ostatnio edytowany przez Batrix (2010-09-17 14:12:14)

Odp: Żona czy ta druga?
maja 84 napisał/a:

I po co sie unosisz marceli, dajesz dobre rady, myslisz,że tego wszystkiego nie wiemy,że masz do czyniemia z zaniedbanymi i aseksualnymi kobietami, które zieją nienawiscią bo zostały zskrzywdzone, nic bardziej mylnego!
Skoro uznajesz wyłącznie seks po slubie bo uznajesz katolickie zasady to je szanuj !! Nie wierzę ,że jako kawaler nie miałes potrzeb, raczej tu byłeś zwykłym pierdołą.Teraz obrosłeś w piórka, rozwinałeś się zawodowo poznałeś co to seks z leszczyka zrobił sie facet co?
Na to jest czas przed slubem.
To co piszesz o swoim małżeństwie to tylko skutek Twoich własnych wyborów i nic innego, skoro żona skupia sie na dziecku zapominając o Twoich potrzebach, skoro jest Ci źle to o tym z żoną rozmawiasz do skutku(!) albo odchodzisz a nie decydujesz sie na kolejne dzieci, których obecność pogłębia problem. Płodzisz kolejne dziecko i umawiasz się na seksrandki, facet dorośnij!!.Nie dojrzałeś do roli meża, ojca i katolika, choc nie powiem, może ten romans tak Ci da w kość ,że może na tę chwilę już dojrzałes..
Nie usprawiedliwiaj zdrady, tego sie nie da usprawiedliwić bo zawsze są inne rozwiązania.
Jednak wracaj do rodziny, to będzie decyzja dojrzałego mężczyzny bo dojrzały facet jest odpowiedzialny za najbliższych, postaraj się ulożyć zycie z zoną choć tu raczej Ci puls do 200 juz  nie podskoczy, ale to sobie sam zabrałeś swoją swiadomą decyzją,tym przekroczeniem granicy,zerwaniem z zasadami, bo zdrada zawsze coś bezpowrotnie niszczy.
I jeszcze jedno seksrandki nie sa dla niedoswiadczonych facetów z głodem emocjonalnym w takie coś się trzeba umieć bawić,znać granice, odpuść sobie kolejne to nie dla Ciebie.
Mysle, że kochanka też ma dosyć Twojego wygodnego układziku, przecież to 4 lata w związku bez przyszłosći, bo co się nagle stało,że postanowiłeś dokonać wyboru?
Twoja kochanka to oddzielny dramat i jednak żal mi tej kobiety, ale z tezą ,że ona mysli o Twojej zonie nie zgodzę się, ona mysli o Tobie. Pusciła Cie wolno bo wie,że  bez rodziny nie bedziesz szczęśliwy, więc zrób wszystko by być szczęsliwym.
Zadecyduj mądrze juz nie jestes tamtym chlopcem z katolickiego domu jesteś dorosłym fecetem.

Maju cudny post:).....

Marceli widzę ,ze wyzej kierowałes słowa do mnie też....nie jestem zaniedbana kuchtą i bardzo lubie sex..jak wiekszość ludzi.Ja kochałam nad zycie tego mojego drania..rozumiesz??Nie narzekałam ,ze wciaz musze przy nim biegac,opierac go i gotowac mu i dziecko wychowywac.To On gdy poznał Tę siksę nagle był wciąż PRZEPRACOWANY i bolała go głowa.Wybacz..ale facet tez powinien dbac o to by ukolorowic małzenstwo.Nie nalezy to wyłacznie do kobiety....aaaa i to faaceci są od zdobywania WCIĄŻ kobiet ,nawet po slubie.To ze niektóre moze nie wyglądają juz jak gwiazdy ,to tez jest wina faceta.Mało który zauwaza gdy sie stara.....a ignoracja odbiera checi,bo po co jesli nie zauważa?Tak Cieżko zaprosic zonę na kolacje przy swiecach,zapewniając opieke nad dziecmi kogos bliskiego?Kupic jej piekna bielizne...sexi koszulke do spania???Wykupic pakiet spa??Ale kochanka nawet o to prosic sie nie musi...Jedno jest pewne..facet to zdobywca, mysliwy...po co ma zdobywac żone...kiedy ona po prostu jest???!!

97

Odp: Żona czy ta druga?
sonieczka123 napisał/a:

A czy uważasz że w atmosferze zdrady będą dobrze wychowane??

Oj sonieczko....
Czemu Ty chcesz sie pchac w czyjś zwiazek??Wnioskuje po Twoich postach tu ,ze szukasz usprawiedliwienia dla siebie.Wiesz co...w atmosferze zdrady ,nie wychowyje sie dzieci.Wiec moze nie pchaj sie w to..by tak nie miały?Jesli nie bedzie chetnych kobiet na zajetych facetów,to nie beda mieli kogo podrywac i podbudowywac swoja meskość....ze niby tacy atrakcyjni jednak.Kochanka faceta dowartosciowywuje,w przeciwienstwie do prostytutki.Ta druga.....za kase powie mu nawet ze jest leonardo DC;).Wiec jak już złapią taka naiwniaczkę ,to sadzą ze trzymają Pana Boga za nogi.

Marceli:
Zdradzają słabi...silni są na tyle mocni ,ze umieją się oprzeć;)

98

Odp: Żona czy ta druga?

Marceli nie zapominamy ze slub bralismy z mezem,a nie z dziecmi, ale czy dla kochajacej matki nie powinny byc najwazniejsze dzieci?Na wszystko jest czas. Jestem bardzo ciekawa, jak by wygladalo wasze pozycie, twoje i twojej kochanki, gdybys tak zamieszkal z nia i z trojka swoich dzieci? Ot tak dla odmiany? Chcialabym widziec jak cie uwodzi po calym dniu harowy z trojka dzieci, jak cie kokietuje i wreszcie jaki namietny seks ci serwuje? Pewnie wtedy uciekalbys do zony.

99

Odp: Żona czy ta druga?
Batrix napisał/a:

Marceli:
Zdradzają słabi...silni są na tyle mocni ,ze umieją się oprzeć;)

Oj prawda...
Okazalo sie nagle ze te wszystkie Twoje zasady i kregoslup moralny prawdziwego wierzacego katolika to chyba tylko sa wazne i trzymasz sie ich w nieobecnosci pokusy.
A jesli takowa sie pojawi to co - zasady poszly w kat???
Czy nagle okazuje sie ze wg Ciebie nie trzeba sie tak kurczowo ich trzymac i mozna tu i tam troszke je dla wlasnej korzysci ponaciagac?
Sily trzeba zeby oprzec sie pokusie - a Ty najwidoczniej jej nie masz albo nie chcesz miec.
Nagle - po czterech latach - zorientowales sie ze to co robisz jest zle?
Szybko zajarzyles sad
Ja tam sadze ze to kochanka przejrzala na oczy i pogonila delikwenta - no bo po co dalej ciagnac romans skoro facet nie pali sie do odejscia od zony. On trwa w tym wygodnym ukladzie, ktory wygodny jest tylko dla niego...
ZAL sad

100 Ostatnio edytowany przez Batrix (2010-09-17 19:12:44)

Odp: Żona czy ta druga?

Marceli napisał:

"Jedna pani w innym poście pisze że była kochanka i żoną, zerwała z kochankiem ... wszystkie z Was jedna przez drugą gratuluje jej rozumu, rozsądku i w ogóle cud miód malina ..."

Pokaż  mi Marceli choc 1 post w którym JA chwalę kobietę za takie postepowanie???  wink



Marceli napisał:

"Gdy ja jestem w takiej samej sytuacji - jestem delikatnie mówiąc zmieszany z błotem ... a najlepiej gdybym się wziął i zastrzelił bo umęczona ta ziemia co takiego drania nosi ;-)"

Czyli jednak czytając jak inne forumowiczki które chwalą podobnie postepującą kobietę ,tez liczyłeś na to samo??Czyli jednak...oczekiwałes pogłaskania i zrozumienia, a być moze nawet wsparcia:)Tylko dlatego zdecydowałeś napisać swój 1 post;)....nic tak nie buduje jak wyrozumiałe kobiety;)....a tu skucha.....:D  Trafiłeś na inna zmianę forumowiczek...ojj na takie Zołzy....ale w sumie faceci wolą zołzy....tak ostatnio pisali big_smile

Marceli napisał:

"... Co macie? Dzieci? One najważniejsze? Tak! Ale biada tym które zapominają o reszcie ... Dzieci kiedyś odejdą i jakaż pustka wtedy zostaje! Gdy przez te wszystkie lata zapominało się że był jeszcze ktoś w domu ... Brudas, niechluj, głodomor? ... super ..."


Jessu Ty jesteś zazdrosny o własne pisklęta....?! Ale żal....biedaczek ...cmok cmok w czółko...;*
Chłopaku..ogarnij się po prostu.Moze trzeba pomagac żonie co???Ogarnąć 3 małych łobuziaczków to najcieższa praca 24h na dobę,a Ty jeszcze narzekasz ,że nie miała czasu na tańczenie na rurze w kabaretkach dla Ciebie???? big_smile......zakasaj rękawy ..i po pracy pomóż...w domu a być może i zatańczy...;)
Widać miałeś zbyt duzo czasu po pracy i z nudów szukałes rozrywek i głupot...Jakbyś zaangażował się w domu jak nalezy...padał byś wieczorem na buziuńkę.....i spał jak susełek:P



Pozdrawiam Cię serdecznie wink

101 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-09-17 21:16:03)

Odp: Żona czy ta druga?
marceli napisał/a:

Nie czujecie się obłudnie troszkę krzykaczki?

Nie wiem o kim piszez ale przezytalam caly Twoj watek od dechy do dechy i nie uslyszalam krzyku, tylko cieplo brzmiace glosy, zapach lawedy i mruczando

marceli napisał/a:

Jesteście takie wszystkowiedzące ze wiecie że to zawsze wina faceta jest?

Nie zawsze jest to wina faceta. Kto tak mysli ten bladzi. Gdy ktos mysli ze inni tak mysla to ma kompleksy.

marceli napisał/a:

Ile z Was rok, dwa po ślubie nie zapomina że poślubiły męża a nie dzieci? Ile z Was jest w kilka lat po ślubie nadal kochanką dla swojego męża? Ile z Was nie zasłania się bólem głowy, zmęczeniem wszystkim innym? Ile z Was CHCE być kochanką dla męża? 5%? Mniej? I właśnie te pięć procent zasypia mając 60 lat przy boku męża czując i WIEDZĄC że on jest szczęśliwy że jest z wami. Reszta nie ma odwagi nawet przyznać się przed samym sobą że coś im uciekło, że zmarnowały życie swoje, męża, nierzadko dzieci.
Jakże w wielkim błędzie jesteście wszystkie lekceważąc seks ... I jakże smutne jest Wasze życie ... Co macie? Dzieci? One najważniejsze? Tak! Ale biada tym które zapominają o reszcie ... Dzieci kiedyś odejdą i jakaż pustka wtedy zostaje! Gdy przez te wszystkie lata zapominało się że był jeszcze ktoś w domu ... Brudas, niechluj, głodomor? ... super ... I facet któremu co dzień daje się do zrozumienia że taki jest ma Was kochać? Pożądać?

Uff ale blad! Ja osobiscie seksu nie lekcewaze (na marginesie mialam wiekszy temperament niz moi partnerzy jeszcze przed 40tka a teraz to ju nawet nie skomentuje)
Nie traktowalam jednak seksu jako drogi do osobistego rozwoju. Moj ex chyba wlasnie dla tego seksu chce wrocic do mnie... a mnie to nie zadowala... bo seks to ja moge miec wszedzie a partnera (czyli seks przyjazn zrozumienie uczciwosc) niestety nie. Sam seks mnie nie usatysfakcjonuje. Dla seksu nie musze sie zenic. Prawda jest rowniez to, ze mialam to szczescie, iz moi partnerzy dzialali na mnie jak.... no brak mi slow... byli bardzo erotyczni.... taa w ogole mezczyzni sa bardzo erotyczni neutral
Jak widzisz Twoje doswiadczenia nie przekladaja sie na doswiadczenia innych. Moj mozg nadal opiera sie przyciaganiu ziemskiemu... i nie zsunal sie w okolice krocza.
Gdyby seks bylby dla mnie najwazniejszy nie wychodzilabym za maz za  czlowieka co kocha dzieci. Czyz to nie logiczne z perspektywy mozgu.
Uwielbiam ludzi ktorzy otwarcie mowia"nie nadaje sie do malzenstwa" albo "nie nadaje sie do macierzynstwa"... ilez zycie byloby latwiejsze gdyby ludzie zmuszeni jakas ogolna tendencja czy tradycja nie zostawali zonami, mezami, ojcami i matkami.

marceli napisał/a:

Nie rozumiem jednego ... czemu kobiety nie wyciągają jednego prostego wniosku ... skoro prostytucja zawsze istniała i będize istniała nadal, czemu nie mozecie zrozumieć że to jest TEŻ nam potrzebne? Że jesteśmy facetami! Nie eunuchami!

Pierwsza to Ewa zgrzeszyla big_smile... czyz mezczyzni wyciagneli z tego wniosek?
Od zawsze sa tez cmentarze... czy wszyscy mamy byc trupami.
Zlodziejstwo zawsze istnialo....
i co z tego?
Dla mnie to smieszne co piszesz bo sie ma nijak do mojej sytuacji... To ja chce wiecej seksu... i ja wiem jak zadzialac na partnera by go miec wystarczajaco duzo.
i nie rozumiem jaki zwiazek ma to, ze jestes mezczyzna ( jako typowy przedstawiciel plci w Twoim mniemaniu) z potrzeba seksu. ... ze co ze mezczyzni potrzebuja seksu a kobiety nie? Co za bzdura jakas!!!
Prosze mnie nie wrzucac do worka z ludzmi nie lubiacymi seksu... ani nawet tymi co nie wiedza jak go miec przez dlugie lata z tym samym partnerem.

marceli napisał/a:

Mozecie sie na to wkurzać ale tak jest ten świat skonstruowany.

Dziwnie ten Twoj swiat jest skonstruowany.

marceli napisał/a:

Dlaczego nie zrozumiecie jednego że zamiast z nami walczyć zwyczajnie współpracujcie!!

A zatem przestan ze mna walczyc a zacznij wspolprace.
Ja zarabiam ty mi sluzysz w lozku, gotujesz i zajmujesz sie dziecmi. Mam dwoje.
Zarabiam wystarczajaco duzo, bys swoja pensje mogl przepuszczac na prezenty dla mnie i dzieci.
Cieszy mnie fakt ze nie bedziesz gderal, bo nie znosze gderajacych facetow... a jest ich tylu.
Skarpetek nie bede zostawiac na srodku pokoju... moze kabaretki
Dziekuje, ze nie bedziesz oczekiwal zabiegania o Ciebie... zycie bedzie latwiejsze. Pieniadze na zakupy dam. Warzywniak obok... wiec auto Ci nie potrzebne. Ja do pracy mam 15km... auto moje.

Uwielbiam transakcje wiazane.
Czy Ty nie chcialbys byc zona??
Bo wyglada mi na to ....

marceli napisał/a:

Transakcja wiązana niejako ... My zarabiamy (no w wielu przypadkach :-) ... ech Wy biedne kobiety ...

No to jak zarabiacie?... ze nadal biedne jestesmy? Dziwnie rozumujesz.
Po przeczytaniu Twojego postu zrozumialam ze wg Ciebie musze byc mezczyzna skoro zarabiam i lubie seks... a ja tak bardzo czuje sie kobieta!
Czy w tym Twoim swiecie sa takie dziwne szufladki?
szufladka: kobiety bez seksu, robotnice domowe, bez pieniedzy
szufladka: mezczyzni uwielbienie dla seksu duzo pieniedzy klopoty z samoobsluga
Czy ty Zyjesz w skansenie jakims?
w moim swiecie sa inne szufladki np UCZCIWOSC, NIEUCZCIWOSC.

102

Odp: Żona czy ta druga?
atinasarz napisał/a:

marceli! przeczytałam twój ostatni wpis i powiem tak - seks jest ważny nie tylko dla faceta dla kobiety też byłam o krok od zdradzenia męża i bynajmniej nie z powodu braku seksu (był codziennie) wiesz czego kobietom brak i dlaczego boli je głowa:
1. kiedy gdy żona wieczorem robi kolacje mówicie kochanie idź odpocznij ja to zrobie
2. który z was podejdzie z tyłu i szepnie coś intymnego czy dotknie intymnie nawet gdy ona stoi przy zlewie
3. który z pracy wyśle sprośny sms co będzie wieczorem
mało który a wiesz dlaczego bo wielu z was uważa nas za żony - a nie kobiety o które trzeba nadal zabiegać i my wtedy podchodzimy do seksu jak do codziennego obowiązku na który zwyczajnie nie mamy ochoty.
warto popatrzeć na żonę - jak na kochankę i dać jej to odczuć, że mimo spędzonych lat to ona nadal jest dla was pociągająca i pożądana - wtedy inaczej będzie w związku i w łóżku

taaa... u mnie to dziala ale niestety to ja musze byc zawsze prowokatorem:|
i wysylam smsa do pokoju obok "stoje wlasnie nad zlewem i erotycznie pieszcze garnki, potrzebuje volontariuszy" Moi panowie nie maja zbyt wielkiej inwencji tworczej. Ale jest OK, przyjelam to za roznice temperamentow.... moze dobrze bo jest czas na garnki, a nie jak te.... kroliki big_smile

103

Odp: Żona czy ta druga?
maja 84 napisał/a:

I jeszcze jedno seksrandki nie sa dla niedoswiadczonych facetów z głodem emocjonalnym w takie coś się trzeba umieć bawić,znać granice, odpuść sobie kolejne to nie dla Ciebie..

Zlote slowa. Dlaczego nie ma zlotej czcionki na forum??!! halo, halo!
i ten problem glodu emocjonalnego pomoze rozwiazac terapeuta. big_smile
Czy ja moge liczyc na jakies profity z tytulu rekomndowania terapeltow?

104

Odp: Żona czy ta druga?

Zastanawiałeś się dlaczego kochanka jest dobra dla twojej żony?To proste chce być idealna w twoich oczach.Kiedy ostatni raz kupiłeś żonie kwiaty,drobny upominek?A kochanka jak często je dostaje?Rozmawiaj z żoną,powiedz o swoich fantazjach erotycznych,pokaż jej coś nowego,zachęć do nowych erotycznych pozycji.Robiłeś to ?Zacznij pożądać żone tak samo jak pożądałeś kochanke,zmień jej przyzwyczajenia,których masz już dość.Rozbudz w niej namiętność.Wyjedzcie sami na choćby dwa dni,spacerujcie,przytulaj ją tak często jak tego zapragniesz,napewno sprawi jej to ogromną przyjemnośc.
Katolickie wychowanie?też to cenie,ale zdrada?czy to nie dwie inne połówki jabłka?Postawiłeś swoje rządze na pierwszym miejscu a wartości religijne miałeś w nosie.Jesteś inteligentnym facetem,tak myśle.Więc kiedy pojawiły się problemy-kilka lat temu,i pewnego rodzaju oziębienie trzeba było szukać pomocy,jeżeli twoje monologi nie skutkowały.Psycholog,seksuolog to też dobre rozwiązanie.Lepiej było znaleść sobie kochanke?Za dużo wolności było?Zbyt małymi obowiązkami byłeś obarczony,masz wogóle pojęcie jaka jest kwota waszego czynszu za mieszkanie?To ona wszystkim się zajmowała.Masz trójke dzieci jesteś za nie odpowiedzialny od momentu ich narodzin  do końca swojego życia.
Czym jest dla ciebie przysięga złożona przed ołtarzem?Już dawno ją złamałeś,teraz możesz ją tylko posklejać,pod warunkiem,że będziesz tego chciał.Nie mówisz żonie prawdy.Ja chciałam ją znać,kiedy spytałam o nią swojego męża usłyszałam,że to nie miejsce i czas na taką rozmowe.Czas nadszedł pare dni później i nic nie dało się uratować pomimo tego,że byłam w stanie wybaczyć wszystko.Też mam syndrom "kochamia zbyt mocno"
Może twoja żona za jakiś czas też zajrzy na to forum szukając rady i wsparcia.Ja chciałabym poczytać posty mojego-jeszcze męża.Może z nich dowiedziałabym się co skłoniło go do takich zmian w swoim życiu,bo to co słyszałam to jedno wielkie kłamstwo,zwyczajne tchórzostwo.
Takich jak ty są tysiące.Przestań już myśleć o niej,nie wnikaj nie interesuj się ile łez wylewa.Pomyśl ile łez wyleje twoja żona żyjąc w takiej niepewności,domyślając się co mogłeś zrobić,może już je widziałeś ,a jak nie to dobrze się kamufluje.Myśle,że twoja kochanka zaczęła wymuszać na topie podjęcie decyzji z kim chcesz być,kto jest ważniejszy w twoim życiu.Zbyt długo trwa ten romans.Jej latkek też nie ubywa,czas tak samo działa na jej niekorzyść.
Batrix-facet który idzie do kochanki musi być tylko na jej wyłączność.A jeżeli zapomni,że miał rodzine:żone to mały pryszcz ,ale jak zapomina o dzieciach to już dla mnie taki jest wykolejeńcem,zupełnym dnem,łajdakiem.Tacy też są
Życze ci abyś podją właściwą decyzje,bo tylko ty możesz ją podjąć.Tylko jak to zrobić nie raniąc?
Powiedz do żony:"nie myśl,że nie kocham lub,że tylko troche.Jak cię  kocham nie powiem no bo nie wypowiem,tak ogromnie ,bardzo jeszcze więcej może.."  Posłuczaj sobie czasami piosenek Starego Dobrego Małżeństwa.Powodzenia Marceli

105

Odp: Żona czy ta druga?
marceli napisał/a:

staram się aby nie spać obok obcej mi kobiety ... różnie wychodzi ale staram się ...

Jak dla mnie teraz to koleś dowaliłeś. Sypiać z kochanka a mieć na uwadze to co powyżej? Bo rozumiem ze miałeś na uwadze żonę. Jak potrafię zrozumieć twoje stanowisko co do kochanki. To teraz  co robisz to  przekreśla wszelkie granice. Rozumiem nie znajdujesz tego czego potrzebujesz u  żony. To ja zostaw. Odejdź! A nie graj na dwa fronty. To świadczy tylko o tym że motasz się. Bo nie chcesz ani stracić  ciepłego ogniska domowego. Ani kochanki, która jest idealna w sex-ie. Ciekaw jestem ile tu kobiet chciało by takiego faceta jak ty?

106

Odp: Żona czy ta druga?

wiam cie marceli

wiem jak sie teraz czujesz bo ja mam obecnie to samo .Od 10 lat mam zone i mamy 8 letnia córke w malzenstwie ukladalo sie róznie raz lepiej raz gorzej teraz jest ok ale zastanawiam sie czy kocham zone gdyz obecnie poznalem kogos  kogo kocham i ona tez mnie kocha z tym ze jest miedzy nami duza róznica wieku , ale wiem ze ona by chciala byc ze mna jak ja z nia ,Ona tez ma faceta i dziecko wiec mamy oboje ten sam problem .Obecnie wiecej mysle o tej drugiej niz o zonie i naprawed nie wiem co mam zrobic .obojetnie co zrobie to i tak ktos bedzie cierpial. Ja teraz juz cierpie bo nie wiem co zrobic.

107

Odp: Żona czy ta druga?
krzys38 napisał/a:

wiam cie marceli

wiem jak sie teraz czujesz bo ja mam obecnie to samo .Od 10 lat mam zone i mamy 8 letnia córke w malzenstwie ukladalo sie róznie raz lepiej raz gorzej teraz jest ok ale zastanawiam sie czy kocham zone gdyz obecnie poznalem kogos  kogo kocham i ona tez mnie kocha z tym ze jest miedzy nami duza róznica wieku , ale wiem ze ona by chciala byc ze mna jak ja z nia ,Ona tez ma faceta i dziecko wiec mamy oboje ten sam problem .Obecnie wiecej mysle o tej drugiej niz o zonie i naprawed nie wiem co mam zrobic .obojetnie co zrobie to i tak ktos bedzie cierpial. Ja teraz juz cierpie bo nie wiem co zrobic.

Och....Wy nigdy nie wiecie co zrobic dlatego brniecie w siec klamstw. Biedni mali chlopcy z zasmarkanymi noskami, ktorzy nie potrafia podjac konkretnych decyzji. I tak strasznie biedactwa cierpicie. Wcale mi was nie zal. I oczywiscie zdajecie sobie sprawe z tego, ze ktos bedzie cierpial, szkoda tylko, ze zaczynacie to rozumiec juz po tym, jak wkrecicie sie w romans. Esz....

108

Odp: Żona czy ta druga?

Jeżeli naprawde się kocha to jak można ulec pokusom?

109

Odp: Żona czy ta druga?
zuczek70 napisał/a:

Jeżeli naprawde się kocha to jak można ulec pokusą?

przyłączam się do tych słów, a jeśli nawet się nie kocha dlaczego nie potraficie być szczerzy i zakończyć to w inny mniej bolesny sposób, zanim wszystko się strasznie pogmatwa dla każdej ze stron. Nie można mieć ciastka i zjeść ciastka tak naprawdę. I chciałabym aby skończono zasłaniać się dziećmi jeśli jest źle one to widzą, sama jak miałam kilkanaście lat chciałam aby moi rodzice się rozeszli niestety nie zrobili tego.

110

Odp: Żona czy ta druga?

Cały ten swiat jest chory . Wszystko się kreci wokół sexu, tak jakby to było najważniejsze w życiu . Nie ważne, że ktoś Cię kocha, dba o ciebie, troszczy się, martwi, bo przecież są takie " idealne kobiety " na świecie, które spełnią twe erotyczne marzenia i po co martwić się dniem codziennym, dziećmi, domem ,skoro ważna jest adrenalina i jakieś motyle . I pytam się, gdzie jest szacunek ? Gdzie obietnice składane, nie potrafię zrozumieć , jak można kogoś zostawić i powiedzieć, że się nic do niego nie czuje, bo kocha się kogoś innego ( mówię w tym wypadku o normalnych rodzinach, patologia to coś innego ) Ja chyba nie jestem z tego świata . Przysięga przed Bogiem? Wy się Boga nie boicie . Życie trzeba przeżyć godnie , a z was są zwyczajne
oszusty  i łajdaki, i  ty marceli , i ty krzys i mój ex i reszta drani do nich należycie . Żyjcie sobie z tymi zdzirami, które rozbijają małżeństwa i nie będę wam życzyć nigdy szczęścia , ani tobie ,ani mojemu ex, ani nikomu, kto w ten sposób postępuje . I to samo mówię do kobiet, które rozbijają małżeństwa . JESTEŚCIE NIEDOJRZALI EMOCJONALNIE , NIE NADAJECIE SIĘ DO ŻYCIA W RODZINIE , zwykłe tchórze . A teraz możecie po mnie przejechać , MAM TO GDZIEŚ.

111

Odp: Żona czy ta druga?

smile
Hej, autorze wątku.

Nie zależy Ci na żadnej z nich.
Jak się kocha, to chce się być z tą osobą, dotykać jej wciąż i wciąż na nią patrzeć, chłonąc jej zapach. Nie zastanawia się co jest lepsze, a co gorsze. Opcja jest zawsze tylko jedna. BYĆ Z UKOCHANĄ OSOBĄ.
Jeżeli się wahasz... Nie zależy Ci na żadnej z nich smile.

I zostaniesz sam.

112

Odp: Żona czy ta druga?

do pixy

nie wacham sie chcialbym byc z ta druga czyli z ta co kocham ale nie wiem czy robie dobrze nie wiem co bedzie z moja zona dzieckiem

113 Ostatnio edytowany przez Pixy (2010-09-19 16:55:34)

Odp: Żona czy ta druga?

Nie wiesz czy dobrze robisz? Nie zależy Ci na tej drugiej wystarczająco.
Zdradzasz żonę z tą drugą - nie zależy Ci na żonie, bo... ją zdradzasz.

I mówisz... czekaj jak to napisałeś? Że się nie wahasz?

Pisałam do autora wątku - marcela.
Ale Tobie też napiszę.

I zostaniesz sam smile.

Zwróćcie Panowie uwagę, ze nie oceniam Was. Jak dla mnie prawdziwe uczucie nie wybiera.
Ale prawdziwe uczucie to przemożna potrzeba, nie wahania, zastanawianie się, to paląca pewność.

114

Odp: Żona czy ta druga?

hej! byłam kiedyś w podobnej sytuacji i mogę  sie w tym momencie postawić w Twojej sytuacji .... można powiedzieć, ze kocha sie dwie osoby naraz i jedna z nich trzeba wybrać.  Wydaje mi sie, ze z kochanka będziesz szczęśliwy bo przy zonie oprócz dzieci trzyma Cie chyba litość do niej i nie chcesz ranić jej  !!  musisz postawić wszystko na jedna kartę bo później będzie jeszcze gorzej i trudniej !!!  nie marnuj swojego CZasu, zony, kochanki na ułożenie sobie życia!! bo w pewnym momencie obudzisz sie i będziesz sam !!  powodzenia.. smile

115

Odp: Żona czy ta druga?

do d7

juz teraz jest trudno nam bo nie tylko ja mam ten problem moja nowa milosc tez ma dziecko i faceta wiec oboje zaczynamy powoli cierpiec a im dalej tym gorzej bedzie Dzieki za jakas podpowiedz bo widze ze inni to tylkopotrafia wyzywac na facetów którzy sie zakochaja w innej kobiecie majac zone i dziecko .

116

Odp: Żona czy ta druga?

Najlepiej rzucić monetą np  orzeł - zona, reszka - kochanka, na kogo wypadnie na tego bęc, lub pobawić się w dziecinną wyliczankę ene due itp...

117

Odp: Żona czy ta druga?

Prosze nie bić smile
Ja, kobieta zdradzona, okaleczona i pocharatana psychicznie z pelna swiadomoscia uwazam, ze ma sie tylko jedno zycie i jesli przypadkiem trafimy na cos, co wydaje sie wazne to powinno sie w to wejsc. Zeby potem nie zalowac do konca zycia, ze sie stchorzylo, meczyc siebie i osobe, z ktora sie jest w danej chwili. Czasami tak jest, ze ludzie (zwlaszcza mlodzi) wiaza sie ze soba, a potem stwierdzaja, ze to jednak nie to. No tak bywa niestety prosze panstwa  sad I maja w tym tak tkwic raniac sie  bez konca?
Osobe porzucona boli POTWORNIE, ale da sie to przezyc. Potrzeba czasu, ale uda sie.
Uwazam rowniez, ze swinstwem, jaki moze zgotowac czlowiek drugiemu czlowiekowi to tkwienie w zwiazku i oszukiwanie go. Lepiej odpuscic i dac szanse i sobie i tej drugiej osobie na ulozenie zycia.

118

Odp: Żona czy ta druga?

Krzys38,martwisz się żone i dziecko?Trzeba było o nich pomyśleć zanim skoczyłeś sobie na inny kwiatek.Czyżby to sumienie się odzywało?A swoją drogą mało jest takich jak ty,ja usłyszałam ,że dam sobie rade -od mojego pana.No cóż jest mi bardzo ciężko ale jakoś ciągne ten wózek do przodu,żeby mu pokazać ,że jastem silna ,a wieczorami i w ciągu dnia kiedy nikt nie widzi łzy sama kapią.I kogo to obchodzi?jego napewno nie.A kiedy go widze..szkoda gadać.

119 Ostatnio edytowany przez krzys38 (2010-09-20 18:38:45)

Odp: Żona czy ta druga?

do zuczek70

w jakim sensie jest mało takich jak ja?
obawiam sie tego ze bedzie zona caly czas oplakiwac ze sobie nie poradzi

120

Odp: Żona czy ta druga?

Miałam na myśli twoją troske o rodzine.Ja też płakałam ,ale nigdy nie robiłam tego przy nim.Przecież w jego mniemaniu miałam być silna.

121

Odp: Żona czy ta druga?

do zuczek70

a bedac na miom miejscu jaki decyzje bys podjela czy zostac z zona czy odejsc bo niezaleznie co podejme to i tak kos bedzie cierpial

122

Odp: Żona czy ta druga?

Krzys38,nie będę ci doradzała moge jedynie napisać swoje zdanie.Masz 10 letni staż,8 letnią córke więc ciąża była planowana(jak u mnie),to nie była wpadka.Małżeństwo dla tz.musu.Twoja "pani" też ma rodzine,jest od ciebie dużo młodsza,więc może to zwykłe zauroczenie.Jej rodzina też będzie cierpiała,dziecko,mąż,rodzice.Zadaj sobie pytanie -czy warto?Czy ta żona jest tak okropna ,że nie potrafisz już z nią być?Porozmawiej z nią szczerze jeżeli wam ,a może raczej tobie czegoś w tym małżeństwie brakuje.Ja nie miałam takiej szansy.Z góry wystawił mnie na spaloną pozycje,myślisz,że to było w porządku względem mnie i dziecka?Miałam sobie sama odpowiedzieć co takiego było złego w tym układzie ,że aż tak bardzo się pop..brak mi słów.Skłamałam słowa są ,ale musiałabym urzyć niecenzuralnych.To miało miejsce w styczniu a ja nadal nie moge zrobić tego dłupiego kroku naprzód.A jak widze jego zadowoloną uśmiechniętą morde i to jego szczęście ,którym tak promieniuje to mam ochote nałykać się prochów i już więcej na niego nie patrzeć.Ja szczerze bym porozmawiała,ale to twoje zabawki i twoje życie.Powodzenia.

123

Odp: Żona czy ta druga?

zuczek70 dzieki za odpowiedz ale wiem jedno ze to napewno nie jest zauroczenie zakochalismy sie w sobie i oboje o tym otwarcie sobie mówimy ba nawet obecnie pracujemy razem  ( coprawda jeszcze tylko jeden miesiac ale razem ) nawet tego na poczatku nie zakladalismy niestety tak wyszlo i na to juz nie ma rady. Nie wiem co zrobimy ale cos trzeba z tym zrobic ostatnio roz\mawialismy o tym i stwierdzilismy ze chcielibysmy byc razem ale nie wiemy jak to powiedziec obecnym partnerom.Tak jak mówisz nasze zabawki nasze zycie. wiem ze ktos bedzie cierpial albo obecni partnerzy albo my bo nie bedziemy razem

124

Odp: Żona czy ta druga?
Median napisał/a:

Prosze nie bić smile
Ja, kobieta zdradzona, okaleczona i pocharatana psychicznie z pelna swiadomoscia uwazam, ze ma sie tylko jedno zycie i jesli przypadkiem trafimy na cos, co wydaje sie wazne to powinno sie w to wejsc. Zeby potem nie zalowac do konca zycia, ze sie stchorzylo, meczyc siebie i osobe, z ktora sie jest w danej chwili. Czasami tak jest, ze ludzie (zwlaszcza mlodzi) wiaza sie ze soba, a potem stwierdzaja, ze to jednak nie to. No tak bywa niestety prosze panstwa  sad I maja w tym tak tkwic raniac sie  bez konca?
Osobe porzucona boli POTWORNIE, ale da sie to przezyc. Potrzeba czasu, ale uda sie.
Uwazam rowniez, ze swinstwem, jaki moze zgotowac czlowiek drugiemu czlowiekowi to tkwienie w zwiazku i oszukiwanie go. Lepiej odpuscic i dac szanse i sobie i tej drugiej osobie na ulozenie zycia.

Ciekawe czy Krzys to zaklada sobie ulozenie nowego zycia z dzieckiem, czy sam sobie bedzie ukladal bo walczy o swoje szczescie?
Mysle ze jego zona tez ma prawo do szczescia....
taaa... dziecko do domu dziecka, proponuje.

125 Ostatnio edytowany przez Pixy (2010-09-23 13:18:16)

Odp: Żona czy ta druga?

Szczerze nie chce mi się czytać całego tego wątku, który narósł tutaj, odkąd ostatni raz zajrzałam, czytałam wybiórczo - to co mi się boleśnie w oczy rzuciło*. Zatem nie odniosę do adwersarzy marcelego, bo pewnie i tak licytują się: zostań z żoną, idź do kochanki.
Plus bonusy awanturnicze big_smile.

Powiem tylko:
gdzieś w innym wątku pisałam, że marzę o tym, żeby chłopcy w końcu stali się mężczyznami.

Jesteś PIPA marceli.
Twoje "ech... ech... ech..." i namnożenie wielokropków sprawia, że parskam śmiechem. Ty nie podejmiesz żadnej decyzji.
Bo nie jesteś do tego zdolny.
Nawet nie piszesz, jak przystało na mężczyznę.
Kobiece forum nie podejmie decyzji, ani nie weźmie odpowiedzialności, za Ciebie.
Dorośnij.

Spędzasz czas licytując się z kobietkami na forum, które owszem starają się Tobie pomóc. A tak naprawdę odwlekasz to i odwlekasz.
A argumenty tutaj zawarte pozwolą Ci podjąć decyzję jakąkolwiek.
------------------------------------------
*nie było tego jednak aż tak wiele - zatem nadrobiłam ^^

126

Odp: Żona czy ta druga?
Zazdrosc napisał/a:

Ciekawe czy Krzys to zaklada sobie ulozenie nowego zycia z dzieckiem, czy sam sobie bedzie ukladal bo walczy o swoje szczescie?
Mysle ze jego zona tez ma prawo do szczescia....
taaa... dziecko do domu dziecka, proponuje.

Czemu zakladasz, ze dla zony wylacznym szczesciem jest zostanie z nim?

127

Odp: Żona czy ta druga?

odnosnie tego zycia z dzieckiem to jest tak ze nie zaleznie czy chce miec dziecko ze soba bo chce to pewnie zona i tak mi córki nie da a w razie rozwodu w sadzie sad przyzna dziecko matce

128

Odp: Żona czy ta druga?
Median napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

Ciekawe czy Krzys to zaklada sobie ulozenie nowego zycia z dzieckiem, czy sam sobie bedzie ukladal bo walczy o swoje szczescie?
Mysle ze jego zona tez ma prawo do szczescia....
taaa... dziecko do domu dziecka, proponuje.

Czemu zakladasz, ze dla zony wylacznym szczesciem jest zostanie z nim?

Nie zakladam... i jak juz napisalam wczesniej im bedzie lepiej bez niego...choc na poczatku bol bedzie nie do opisania. Ostatecznie oszukiwal systematycznie kogos kto mu ufal.

Wnerwia mnie skupianie sie na jego szczesciu... bo tak naprawde to uwazam, ze wszyscy wlacznie z nim powinni miec w DUPIE jego szczescie. Swoj limit wykorzystal w czasie gdy posuwal obydwie kobiety (jedna za kanapki i pranie a druga z milosci.) teraz musi znalezc takie rozwiazanie by jak najmniej osob ucierpialo i jak najmniej. To taki typowy charakteropata co nie przyzna sie do swoich zaburzen zeby nie wiem co... Caly swiat zwariowal, tylko on jest normalny.
Ech!
O jakim szczesciu tu mowa. On zabil szczescie wokol siebie.
Morderca szczescia.
To po co ma szukac tego szczescia.... by kolejne zabic?

129

Odp: Żona czy ta druga?
krzys38 napisał/a:

odnosnie tego zycia z dzieckiem to jest tak ze nie zaleznie czy chce miec dziecko ze soba bo chce to pewnie zona i tak mi córki nie da a w razie rozwodu w sadzie sad przyzna dziecko matce

To popros ja o kontakt ze mna. Pogadam z nia i badz pewny ze dziecko bedzie z Toba.
Mam dar przekonywania.
No chyba, ze nie chcesz dziecka tak naprawde.. i nie dasz jej moich namiarow... bo te trele morele sa dla zamydlenia oczu

130

Odp: Żona czy ta druga?

Niesamowici jesteście- Marceli i Krzysiu, poważnie:) Przeczytałam to co napisaliście i wierzyć mi się nie chce, że NIC- ALE TO- NIC, nie zrozumieliście z tego, co napisały wam, poradziły wam, a nawet opierniczyły Was kobitki.A przecież po to chyba weszliście na forum- chcieliście poznać zdanie innych na temat waszej sytuacji???? Przez cały czas sprawiacie wrażenie biednych chłopców na podwórku, którzy cierpią, bo nie wiedzą co wybrać- grę w piłkę czy jazdę na rowerze- macie jedno i drugie, ale sama decyzja to tragedia. Biedni chłopcy!!! "Osiołkowi w żłoby dano..." Ja nie chcę wam dawać żadnej rady, bo każdy powinien sam decydować o swoim wyborze, ale powiem jedno: dla mnie jesteście po prostu rozpieszczeni przez życie i takie pieprzenie o tym, jak to cierpicie, jest na poziomie telenoweli brazylijskiej, albo nawet, gorzej, "Mody na sukces" (a niby tylko babski serial hihi). Ludzie dorośli mają poważne problemy, wy wybieracie- sorry za wulgaryzm- pomiędzy jedną d*pą ( nie robi mi dobrze i głowa ją boli) a drugą (nowa, młoda, chętna, świeża). Wasze użalanie się nad sobą jest żałosne, jedyną tragedią w waszej sytuacji jest to, że macie dzieci( nawet nie wiecie jak przez wasze "miłości" i myślenie tylko jedną częścią ciała spapraliście im życie- nieważne czy będziecie dalej trwali w "nieszczęśliwym" małżeństwie, czy odejdziecie do idealnej pięknej d*pci), szkoda też żon, które prawdopodobnie bardzo was kochają. Szkoda słów, ale się zdenerwowałam czytając wasze wypowiedzi i nie dlatego, że jestem zdradzona, nieszczęśliwa, feminista, zgorzkniała itd, po prostu :przed podjęciem ważnej decyzji mamy myśleć głową, po to jest, inne części ciała - w tym tak ukochana przez płeć męską, powinna jej podlegać. Jeśli nie to nie "żalmy" się, że mamy takie trudne życie, bo naprawdę nikt go za nas nie poukłada. Nie jest mi was żal faceci( Marceli i Krzysiu) w ogóle, co więcej- proponuję powrót do piłki nożnej i na rowerki- lepiej się tak wyżyjcie, zanim "zrobicie" kolejne dziecko!!!

Posty [ 66 do 130 z 258 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Żona czy ta druga?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026