netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Cierpię przez żonatego faceta :(

157 odpowiedzi32 281 wyświetleńzałożony przez Sylwia52, 03.09.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Cierpię przez żonatego faceta :(

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 158 ]

66 Ostatnio edytowany przez supergirl (2010-10-14 14:01:11)

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(
rybka28 napisał/a:

Ale jesteśmy tylko ludżmi i każdy błądzi. Nie można tak potępiać kogoś. Skoro Sylwia założyła ten wątek to znaczy że chciała się z kimś podzielić bo jest jej z tym ciężko, oczekiwała wsparcia o doznała pełnej krytyki.

rybka28 napisał/a:

Wiesz ile jest w dzisiejszych czasach rozwodów?
Ilu ludzi rozwodzi się przez zdradę? Sylwia nie jest tą jedyną, która zdradziła.

Rybka28, masz pełną rację, wszyscy popełniamy błędy i nikt nie jest bez grzechu większego czy mniejszego, ale tacy sami ludzi, którzy krytykują jak ja czy inni tu postawę Sylwii, też byli pewnie kiedyś krytykowani przez tak samo "mądrych" ludzi kiedy sami popełniali błędy. Nikt się nie uznaję za "mądrość absolutną", ale widocznie akurat Sylwia ma "pecha" i większość nie zgadza się z jej postawą, a formę "myślenia" uważa za dziecinnoe.
I wydaje mi się, że jeżeli ktoś robi coś "źle", bo umówmy się, ale nawet jeśli "dobre" jest to, że Sylwia szuka "miłości" bo męża nie kocha itp., to jednak ogólnie ZDRADA jest powszechnie "zła" - nie wiem jak to prościej wyjaśnić, i osobiście kiedy robię coś "złego" i oczekuję np. pomocy czy wsparcia, to jednak wole koleżankę, która da mi po "pysku" i otworzy oczy, a nie koleżankę, która pogłaszcze i powie "nie no idz za głosem serca nie patrząc na innych - zdrowy egoizm jest zdrowy, ale lepszy jest ten gdzie myslisz tylko i wyłącznie o sobie...
Po prostu wydaje mi się, że nawet jak się szuka  u kogoś kto robi coś "źle" pozytywów, to naprawdę czasami ich nie ma i pal licho fakt zdrady - bo faktycznie ZDARZA SIĘ "NAJLEPSZYM'", ale mnie np drażni sposób spojrzenia Sylwii i chciałabym, zeby otworzyła oczy na tego faceta, a "miłe" komentarze wcześniej nie pomagały hmm


rybka28 napisał/a:

kiedy jest małżeństwo, wspólne mieszkanie itp. Na to trzeba czasu żeby tak po prostu odejść, trzeba być tego pewnym by nie żałować potem.

więc lepiej zdradzać i się w międzyczasie zastanawiać czy opłaca się odejść żeby potem nie żałować. Wiem z uczuciami ciężko czasami się określić, ale Boziuniu po co sobie jeszcze bardziej komplikować.

PS. Fakt nie jestem doświadczona, ale czytanie o zachowaniach ludzkich w wielu sytuacjach mnie "doświadcza", ale poważnie, nie udzielam się zbytnio na forum, bo właśnie uważam, że mam za mało doświadczenia żeby móc coś doradzić itp., ale Sylwia jest rok ode mnie starsza i przeraża mnie myślenie w zasadzie mojej rówieśniczki..i czasami trzeba kimś potrząsnąć i to chyba próbuję zrobić, ale Sylwia jak widać szuka tylko tych komentarzy gdzie jak Ty ktoś, chociaż trochę ją usprawiedliwi.

67

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(
atinasarz napisał/a:

"Nie wiem ale to lepsze niż szybki seks w samochodzie. Nie potraktował jej jak byle kogo."
Chyba jestem dinozaurem - ale dla mnie facet który "bierze się" za mężatkę to nie traktuje jej lepiej niż ci w samochodach, albo ci co chodzą do agencji - właśnie traktuje ja byle jak -Dla mnie taki PAN - to pi.........( nie wolno tu używać brzydkich słó a same się cisną na usta) jeśli dobrze by ją traktował (albo kobiety wogóle - chodzi też o jego żonę) to nie dopuściłby do tago co się stało. Bo można kogoś, lubić czasem pofantazjować o nim - a poten "walnąć" się w głowę i powiedzieć sobie STOP.
Owszem jesteśmy tylko ludźmi - ale może aż ludźmi.

Różni są faceci ... jedni ranią kobiety bez skrupułów bo lubią po bzykać po prostu, a drudzy zaś tak samo błądzą jak i My kobiety, gubią się w uczuciach i tyle. I tego gościa nie można w ten sposób oceniać bo nie wiadomo co w nim siedzi! Może sam się zastanawiam nad tym co zrobił i gryzie się z wyrzutami i chciałby coś zrobić a nie potrafi .. nie wiadomo.

68

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(
Sylwia52 napisał/a:

Rybka dziekuje Ci, jesteś kochana! niewiem co powiedziec  ...:( popłakałam się...

Nie ma za co .. jestem z Tobą smile
Trzymam za Ciebie kciuki i mam nadzieję że wszystko sobie jakoś poukładasz i będziesz szczęśliwa!

69

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(
rybka28 napisał/a:

Różni są faceci ... jedni ranią kobiety bez skrupułów bo lubią po bzykać po prostu, a drudzy zaś tak samo błądzą jak i My kobiety, gubią się w uczuciach i tyle. I tego gościa nie można w ten sposób oceniać bo nie wiadomo co w nim siedzi! Może sam się zastanawiam nad tym co zrobił i gryzie się z wyrzutami i chciałby coś zrobić a nie potrafi .. nie wiadomo.

Mi się wydaje z relacji "z wakacji", że on to wszystko świetnie rozegrał. Jeden dzień kolanko, potem udo, majteczki, pokazywał się "blisko" z żoną, ale jednocześnie macał po tyłku Sylwię. Poza tym Sylwia chyba napisała, że zawsze była jakaś chemia między nimi, więc to chyba było jednak mało zagubione.
Wydaje mi sie z opisów, że to ma być zwykły romans i jeżeli póki co Sylwia jesteś z tego zadowolona i masz adrenalinę i to czego nie masz u męża, to ok, nie ważne czy to moralne według ludzi czy nie, tylko w zasadzie, nie wiadomo teraz do czego porady szukasz. Masz romans i już. Wyciągaj z niego ile słodkich chwil się da, których fakt nikt CI nie odbierze.

70

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(
supergirl napisał/a:
rybka28 napisał/a:

Ale jesteśmy tylko ludżmi i każdy błądzi. Nie można tak potępiać kogoś. Skoro Sylwia założyła ten wątek to znaczy że chciała się z kimś podzielić bo jest jej z tym ciężko, oczekiwała wsparcia o doznała pełnej krytyki.

rybka28 napisał/a:

Wiesz ile jest w dzisiejszych czasach rozwodów?
Ilu ludzi rozwodzi się przez zdradę? Sylwia nie jest tą jedyną, która zdradziła.

Rybka28, masz pełną rację, wszyscy popełniamy błędy i nikt nie jest bez grzechu większego czy mniejszego, ale tacy sami ludzi, którzy krytykują jak ja czy inni tu postawę Sylwii, też byli pewnie kiedyś krytykowani przez tak samo "mądrych" ludzi kiedy sami popełniali błędy. Nikt się nie uznaję za "mądrość absolutną", ale widocznie akurat Sylwia ma "pecha" i większość nie zgadza się z jej postawą, a formę "myślenia" uważa za dziecinnoe.
I wydaje mi się, że jeżeli ktoś robi coś "źle", bo umówmy się, ale nawet jeśli "dobre" jest to, że Sylwia szuka "miłości" bo męża nie kocha itp., to jednak ogólnie ZDRADA jest powszechnie "zła" - nie wiem jak to prościej wyjaśnić, i osobiście kiedy robię coś "złego" i oczekuję np. pomocy czy wsparcia, to jednak wole koleżankę, która da mi po "pysku" i otworzy oczy, a nie koleżankę, która pogłaszcze i powie "nie no idz za głosem serca nie patrząc na innych - zdrowy egoizm jest zdrowy, ale lepszy jest ten gdzie myslisz tylko i wyłącznie o sobie...
Po prostu wydaje mi się, że nawet jak się szuka  u kogoś kto robi coś "źle" pozytywów, to naprawdę czasami ich nie ma i pal licho fakt zdrady - bo faktycznie ZDARZA SIĘ "NAJLEPSZYM'", ale mnie np drażni sposób spojrzenia Sylwii i chciałabym, zeby otworzyła oczy na tego faceta, a "miłe" komentarze wcześniej nie pomagały hmm


rybka28 napisał/a:

kiedy jest małżeństwo, wspólne mieszkanie itp. Na to trzeba czasu żeby tak po prostu odejść, trzeba być tego pewnym by nie żałować potem.

więc lepiej zdradzać i się w międzyczasie zastanawiać czy opłaca się odejść żeby potem nie żałować. Wiem z uczuciami ciężko czasami się określić, ale Boziuniu po co sobie jeszcze bardziej komplikować.

PS. Fakt nie jestem doświadczona, ale czytanie o zachowaniach ludzkich w wielu sytuacjach mnie "doświadcza", ale poważnie, nie udzielam się zbytnio na forum, bo właśnie uważam, że mam za mało doświadczenia żeby móc coś doradzić itp., ale Sylwia jest rok ode mnie starsza i przeraża mnie myślenie w zasadzie mojej rówieśniczki..i czasami trzeba kimś potrząsnąć i to chyba próbuję zrobić, ale Sylwia jak widać szuka tylko tych komentarzy gdzie jak Ty ktoś, chociaż trochę ją usprawiedliwi.

Więc wolałabyś koleżankę która da Ci po pysku i powie kochaj męża i już, bo jego powinnaś kochać? o nie .. sorki Ja takiej koleżanki bym nie chciała, koleżanka może starać się jej otworzyć oczy gdyby widziała że ten facet który ją uwodzi jest na prawdę nic nie wart a jej mąż kocha ją ponad życie i nosi na rękach ... wtedy owszem. Ale tutaj dziewczyny nie ma miłości!!!

Módl się byś nie była w takiej sytuacji, byś nie spotkała w życiu kogoś kiedy będziesz już w stałym związku! Dla mnie to trudna sytuacja.

71

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(
rybka28 napisał/a:
atinasarz napisał/a:

"Nie wiem ale to lepsze niż szybki seks w samochodzie. Nie potraktował jej jak byle kogo."
Chyba jestem dinozaurem - ale dla mnie facet który "bierze się" za mężatkę to nie traktuje jej lepiej niż ci w samochodach, albo ci co chodzą do agencji - właśnie traktuje ja byle jak -Dla mnie taki PAN - to pi.........( nie wolno tu używać brzydkich słó a same się cisną na usta) jeśli dobrze by ją traktował (albo kobiety wogóle - chodzi też o jego żonę) to nie dopuściłby do tago co się stało. Bo można kogoś, lubić czasem pofantazjować o nim - a poten "walnąć" się w głowę i powiedzieć sobie STOP.
Owszem jesteśmy tylko ludźmi - ale może aż ludźmi.

Różni są faceci ... jedni ranią kobiety bez skrupułów bo lubią po bzykać po prostu, a drudzy zaś tak samo błądzą jak i My kobiety, gubią się w uczuciach i tyle. I tego gościa nie można w ten sposób oceniać bo nie wiadomo co w nim siedzi! Może sam się zastanawiam nad tym co zrobił i gryzie się z wyrzutami i chciałby coś zrobić a nie potrafi .. nie wiadomo.

Zgodzę się z tym że nie wiemy co w Nim siedzi - ale patrzę na to z perspektywy mężatki i po prostu zdrady mnie przerażają. Co prawda na dzień dzisiejszy nie mam powodów do obaw co do wierności mojego męża czy swojej ale jak pomyślę co poczują ci zdradzeni to mi się krew gotuje. Nie rozumiem po prostu ludzkiej beztroski, głupoty i egoizmu a mamy tu do czynienia z osobami dorosłymi nie podlotkami - którzy doskonale zdawali sobie sprawę z tego co robią - a teraz Sylwia chce poklasku

72

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(
supergirl napisał/a:
rybka28 napisał/a:

Różni są faceci ... jedni ranią kobiety bez skrupułów bo lubią po bzykać po prostu, a drudzy zaś tak samo błądzą jak i My kobiety, gubią się w uczuciach i tyle. I tego gościa nie można w ten sposób oceniać bo nie wiadomo co w nim siedzi! Może sam się zastanawiam nad tym co zrobił i gryzie się z wyrzutami i chciałby coś zrobić a nie potrafi .. nie wiadomo.

Mi się wydaje z relacji "z wakacji", że on to wszystko świetnie rozegrał. Jeden dzień kolanko, potem udo, majteczki, pokazywał się "blisko" z żoną, ale jednocześnie macał po tyłku Sylwię. Poza tym Sylwia chyba napisała, że zawsze była jakaś chemia między nimi, więc to chyba było jednak mało zagubione.
Wydaje mi sie z opisów, że to ma być zwykły romans i jeżeli póki co Sylwia jesteś z tego zadowolona i masz adrenalinę i to czego nie masz u męża, to ok, nie ważne czy to moralne według ludzi czy nie, tylko w zasadzie, nie wiadomo teraz do czego porady szukasz. Masz romans i już. Wyciągaj z niego ile słodkich chwil się da, których fakt nikt CI nie odbierze.

Oj no bo jest łatwy w podrywaniu, taki widocznie jest. Nie było to w porządku owszem, gdy w wakacje ją zaczepiał, ciężko to określić. Może zawsze Sylwia mu się podobała i nie wiedział jak ją uwieść?!
Dla mnie też jest dziwne, żona jego na pewno nie byłaby zachwycona tym. Ale kontakt jest i po tym co się stało między nimi ciągle lgną do siebie. Gdyby mu tylko chodziło i wyłącznie o seks zrobiłby z nią to tylko raz i koniec. Przecież w domu też ma na pewno dużo seksu. Po co by to robił?
Uwierzcie mi ale dziś facet nie da rady bzykać 2 kobiety na raz, dla niego to za dużo by było smile. Chyba że jest jakimś ogierem. Prosta sprawa .. on jednak wciąż utrzymuje kontakt z Sylwią, nie wiem do czego to zaprowadzi ale miejmy nadzieję że jakoś to rozwiążą.

73

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(
atinasarz napisał/a:
rybka28 napisał/a:
atinasarz napisał/a:

"Nie wiem ale to lepsze niż szybki seks w samochodzie. Nie potraktował jej jak byle kogo."
Chyba jestem dinozaurem - ale dla mnie facet który "bierze się" za mężatkę to nie traktuje jej lepiej niż ci w samochodach, albo ci co chodzą do agencji - właśnie traktuje ja byle jak -Dla mnie taki PAN - to pi.........( nie wolno tu używać brzydkich słó a same się cisną na usta) jeśli dobrze by ją traktował (albo kobiety wogóle - chodzi też o jego żonę) to nie dopuściłby do tago co się stało. Bo można kogoś, lubić czasem pofantazjować o nim - a poten "walnąć" się w głowę i powiedzieć sobie STOP.
Owszem jesteśmy tylko ludźmi - ale może aż ludźmi.

Różni są faceci ... jedni ranią kobiety bez skrupułów bo lubią po bzykać po prostu, a drudzy zaś tak samo błądzą jak i My kobiety, gubią się w uczuciach i tyle. I tego gościa nie można w ten sposób oceniać bo nie wiadomo co w nim siedzi! Może sam się zastanawiam nad tym co zrobił i gryzie się z wyrzutami i chciałby coś zrobić a nie potrafi .. nie wiadomo.

Zgodzę się z tym że nie wiemy co w Nim siedzi - ale patrzę na to z perspektywy mężatki i po prostu zdrady mnie przerażają. Co prawda na dzień dzisiejszy nie mam powodów do obaw co do wierności mojego męża czy swojej ale jak pomyślę co poczują ci zdradzeni to mi się krew gotuje. Nie rozumiem po prostu ludzkiej beztroski, głupoty i egoizmu a mamy tu do czynienia z osobami dorosłymi nie podlotkami - którzy doskonale zdawali sobie sprawę z tego co robią - a teraz Sylwia chce poklasku

Hmm .. no wiesz Ja też bym nie chciała żeby mój facet mnie zdradził, to byłoby dla mnie straszne.
Ale na pewno i Ty zdradziłaś, choćby myślami! Nie wierzę ze nigdy nie pomyślałaś o innym facecie a tym bardziej Twój facet o innej kobiecie. To jest facet i każdy o tym myśli a dla mnie to też jest zdrada.
Sylwia nie oczekiwała oklasków za to co zrobiła, chciała się z nami z tym podzielić, dla niej to było przeżycie piękne... takie chwile rzadko nam sie zdarzają i pamięta się o tym bardzo dobrze. Ja też lubię się dzielić tym co mnie spotka miłego i ciekawego.
A Wy ją nazwałyscie " głupia" " naiwna" " małolata" ... nie ładnie. Dziewczynie odechciało sie pisać na forum i wcale jej sie nie dziwię! Uważam że powinniście ją za to przeprosić ale to WSZYSCY.

74

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

rybka28 - nie gniewaj się ale mam wrażenie że nie jesteś mężatką. Może myśli błądzą i jest to zdrada tylko różnica jest taka że to nie krzywdzi nikogo - a w sytuacji Sylwi pokrzywdzone będą i są dwie rodziny. Dość dużo "rannych" jak na chwile przyjemności dla jednej osoby.
A co do przepraszania - dziewczyny na poczatku pisały delikatnie , próbując pokazać brak akceptacji dla tego co ona robi , a mimo to ona wystrzeliła z tekstem że przespała się z tym Panem - musiała zdawać sobie sprawę z tego że po takim wyznaniu znając już negatywne podejście do sprawy forumowiczek nie dostanie oklasków i słów uznania i wsparcia bo ona po prostu sama naważyła "gorzkiego" piwa i powinna je z godnością przyjąć.
Ja osobiście za swoje poglądy nie przepraszam, ale szanuję zdanie innych i każdy ma prawo je wypowiedzieć.

75

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(
rybka28 napisał/a:

Więc wolałabyś koleżankę która da Ci po pysku i powie kochaj męża i już, bo jego powinnaś kochać? o nie .. sorki Ja takiej koleżanki bym nie chciała, koleżanka może starać się jej otworzyć oczy gdyby widziała że ten facet który ją uwodzi jest na prawdę nic nie wart a jej mąż kocha ją ponad życie i nosi na rękach ... wtedy owszem. Ale tutaj dziewczyny nie ma miłości!!

No właśnie o to mi chodziło co napisałaś w drugiej części, wolę koleżankę która mi otworzy oczy na faceta, a moim zdaniem z opisów Sylwii ten facet jest zwykłym uwodzicielem i mogę wysuwać takie wnioski, bo wiadomo, że Sylwia nie da rady opisać całej jego osoby, więc wnioskuję z tego co napisała. Nie zrozumiałaś mnie, bo napisałam, że jeśli Sywlia nie kocha męża i jest gotowa na romans to ok, nie napisałam nigdzie, że powinna zostać z mężem, napisałam jedynie, że zdrada jest "zła".


rybka28 napisał/a:

Módl się byś nie była w takiej sytuacji, byś nie spotkała w życiu kogoś kiedy będziesz już w stałym związku! Dla mnie to trudna sytuacja.

Dla mnie tez byłaby trudna. Jestem i spotkałam "kogoś" i  nawet jak będę w następnych związkach STAŁYCH to też będę spotykać nadal wiele interesujących i szalenie pociągających mężczyzn i co ? I nic, nie po to jestem w S-T-A-Ł-Y-M związku, żeby hasać a jak mnie ciągnie to nie mam problemu bo jestem w stalym zwiazku bo kocham a nie bo wzielam ślub :]
Nie muszę się modlić do Bozi, bo to nie ona za mnie myśli, a jeśli spotkam tak naprawde i mocno się nim odurzę - bede tez miala dylemat ale nie bede taka naiwna, bo w zasadzie o to mi chodzi.

76

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

SuperGirl .. nie musisz pisać że zdrada jest " zła ", bo każdy to wie!
Ty widzisz kochasz swojego faceta więc nie przychodzą Ci do głowy żadne romanse i oby tak dalej!
Ja tłumaczę Sylwię że ona miłości obu męża nie zaznała a to inna sprawa.
A jeśli chodzi o jej kochanka to ona nawet nie jest w stanie go opisać jaki jest i co ma na myśli .. po to właśnie założyła ten wątek, żeby z nami porozmawiać o tym. Wy od razu uparłyście się że on ją chce tylko wykorzystać, Sylwia natomiast czuła że to nie tak ... dalej z wami się dzieliła a tutaj słowa padają takie że aż się nie chce tego czytać.

77

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(
rybka28 napisał/a:

Oj no bo jest łatwy w podrywaniu, taki widocznie jest. Nie było to w porządku owszem, gdy w wakacje ją zaczepiał, ciężko to określić. Może zawsze Sylwia mu się podobała i nie wiedział jak ją uwieść?!
Dla mnie też jest dziwne, żona jego na pewno nie byłaby zachwycona tym. Ale kontakt jest i po tym co się stało między nimi ciągle lgną do siebie. Gdyby mu tylko chodziło i wyłącznie o seks zrobiłby z nią to tylko raz i koniec. Przecież w domu też ma na pewno dużo seksu. Po co by to robił?
Uwierzcie mi ale dziś facet nie da rady bzykać 2 kobiety na raz, dla niego to za dużo by było smile. Chyba że jest jakimś ogierem. Prosta sprawa .. on jednak wciąż utrzymuje kontakt z Sylwią, nie wiem do czego to zaprowadzi ale miejmy nadzieję że jakoś to rozwiążą.

hahahaha big_smile - w 100% się zgadzamz tym, że w dzisiejszych czasach oni nie dają rady na raz bzykać dwóch big_smile

A tak poważnie  to MOIM ZDANIEM on utrzymuje kontakt z Sylwiąm, bo właśnie:
po 1. zawsze była miedzy nimi chemia - przed wakacjami z tego co Sylwia napisała - też.
po 2.  w wakacje z łatwością TYLKO spróbował dotknąć kolana - spodobało się
po 3. skoro może ją bzyknąć raz to czemu nie może jeszcze raz na jakiś czas ? i to w zasadzie za darmoszkę i jeszcze sobie kulturalnie porozmawiać.

Sylwia, a skoro to są znajomi Wasi i byliście na wakacjach to rozumiem, że nie rozmawiasz ogólnie i nie lubisz bardzo jego żony ?

Z tych moich podpunktów wynika zwyczajny romans - także jak to rozwiążą ? Nijak, dopóki albo ona nie sie porządnie nie zakocha zostawi wszystko i on MOŻE też,
albo
Ona zostawi wszystko a on zostanie z żoną a ona z chwilami, których nikt jej nie odbierze.

Ja też nie przeproszę, ale mogę na pisać Ci Sylwio, że pierwsze Twoje posty próbowałam zrozumieć Twoją sytacje, ale potem odniosłam wrażenie, że piszesz tylko po to żeby zdać relacje i szukasz między komentarzami kogoś takiego jak Rybka kto napisze "jestem z Tobą" hmm

78

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Wiesz .. z tego co czytałam to facet się troche postarał bo nie bzykali sie w samochodzie.
Musiał sie jednak wykosztować. Sorry ale Ja jakby miała męża i płacić jeszcze za hotel żeby po bzykać się z innym .. stwierdziłabym że mi się to nie opłaca smile. Na pewno bym zrezygnowała z kochanka gdyby chodziło tylko o seks.
Sama się zgodziłaś z tym że facet dzisiaj nie daje rady dorównać kobiecie w łóżku a co dopiero z dwiema.
Więc wydaje mi się że tutaj nie tylko o seks chodzi.

79

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

supergirl - zgadzam się z twoim wnioskiem : "Ona zostawi wszystko a on zostanie z żoną a ona z chwilami, których nikt jej nie odbierze." Bo faceci przeważnie tak mają że nie lubią zmian - w domku ciepełko, stabilizacja i jeżeli żona nie dowie się lub wybaczy to on Sylwie zostawi!!!!!!!! A potem przez  jakiś czas będzie grzeczny a potem znajdzie kolejną ofiarę a Sylwia może wtedy napisze na tym forum "Jaka ja byłam głucha i ślepa."
Szkoda że ludzie nie lubią uczyć się na cudzych błędach tylko na swoich

80

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Widzę że to nie ma sensu.

81 Ostatnio edytowany przez supergirl (2010-10-14 15:12:06)

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(
rybka28 napisał/a:

Wiesz .. z tego co czytałam to facet się troche postarał bo nie bzykali sie w samochodzie.
Musiał sie jednak wykosztować.

Ja myślę, że dla niektórych akurat pieniądze nie są problemem żadnym i jakoś dziwnie wydaje mi się, że zwyczajnie on ma pieniądze, bo faktycznie jakby nie miał to zabrałby ją do hotelu za 100 zł. Po 2. Jeśli w założeniu ma być to romans a na to się zanosi, to wiesz co ? Na jego miejscu też być dupe zabrała do hotelu w standardzie odpowiadającym moim zarobkom hehe smile
Więc nie nazwałabym tego staraniem się z jego strony, nooooo może staraniem się o to, żeby ona myślała to co teraz i miała sieczkę w głowie - jak ma hmm

Nie będę już popierać zakochanej_85 i dołączać się znowu do atinasarz, bo mogę tylko i wyłącznie się podpisywać.

Myślę, tylko zakochana_85, że fakt, że jej mąż był jej pierwszym fakt stanowi problem - ale dla właśnie osób niedojrzałych , mnóstwo kobiet znam - choćby mamę własną, których mężowie sa pierwszymi, ja też mam takie obawy bo jestem pierwszą swojego chłopaka i troche to mnie przerażało by właśnie, ale jednak to jest kwestia myślenia i problemem Sylwii jest to co napisałaś "NIE CHCE sobie zdawać sprawy" i... może za szybko wyszła za mąż..nie wiem... jestem od niej o rok młodsza i nie wyszłabym teraz za mąż, co sprawiło, że ona to zrobiła, mając takie myślenie ? Może właśnie to dziecinne myślenie - dozgonna miłość a potem się okazuje , że jednak sorry ale to moj jedyny wiec musze spróbować jeszcze z kimś...

Kurczę za chaotycznie piszę, ale bardzo się ziirytowałam ludzkim egoizmem wink

82

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Każdy ma prawo do swojego zdania ale nie należy nikomu ubliżać!

83 Ostatnio edytowany przez mirabi (2010-10-14 16:54:18)

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(
rybka28 napisał/a:

Nie wiem ale to lepsze niż szybki seks w samochodzie. Nie potraktował jej jak byle kogo.

No właśnie, dlatego on jej nie potraktował byle jak, bo może liczy na dłuższy romans. 

Rybko28 też najpierw myślałam, ze Sylwia52 chce wsparcia, ale ona chce tylko takiego wsparcia, które potwierdzi, że ona dobrze robi, żadnego innego myślenia do siebie nie dopuszcza. Myślałam, że zakładając temat czuje się zagubiona i chce poznać różne stanowiska na tą sprawę, a nie tylko jedno, chce wiedzieć czy ten facet ma dobre zamiary, o co mu w ogóle chodzi itp., a nie po to, żebyśmy potwierdziły, że dobrze, że zdradzi, bo będzie miała fajne emocje.
Fakt dużo odpowiedzi była krytyczna, ale uważam, że była to dobra krytyka, która miała pokazać, że ten facet wcale nie musi zachowywać się tak dobrze jak ona uważa. Coś jest nie tak skoro facet, dotyka sylwie52 na tych wakacjach, a następnego dnia przytula się z żoną albo dotyka ją w ciemnościach jak szli z jej mężem, zdradza żonę. Skoro tyle dziewczyn napisało, że z jego zachowaniem jest coś nie tak, to może faktycznie jest coś nie tak.
To nie jest tak, że dziewczyny chcą stanąć na przeszkodzie jej szczęściu z tym facetem, tylko po prostu wyczuły te drobne sygnały w jego zachowaniu i może chciały ją przestrzeć, że on nie musi mieć wcale tak dobrych intencji jak ona myśli.
Też mnie przeraża ta naiwność Sylwi52. i do to sprzeczne pisanie, że się w nim nie zakochuje, a jednocześnie dopatruje się uczucia, na co zwróciła uwagę atinasarz:

atinasarz napisał/a:

Poniżej przytaczam twoje własne słowa:
"Wiec chyba same powiecie że to nie zwykły seks ale namiastka uczucia tez jest...?"
a potem piszesz
"przeciez to wy mi wmawiacie że sie w nim zakochuję,"

84

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Już pisałam, że dziewczyna się pogubiła. Ona sama nie wie co się z nią dzieje. Nie wiecie jak to jest jak sie człowiek zakocha?
Chyba każdy to wie. Można wtedy rozumy pozjadać. Ona albo broni się sama przed sobą albo przed wami.

85 Ostatnio edytowany przez zakochana__85 (2010-10-14 15:39:49)

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

"Krytyka to nic innego jak opinia drugiej osoby o nas i naszym postępowaniu, odmienna od naszego wyobrażenia o nas samych."        Richard Carlson

86

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Pięknie, pięknie smile
A cytat z ubliżaniem znajdziesz?

87

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(
zakochana__85 napisał/a:

To co pisze Sylwia jest niedorzeczne. Uważam że jest ograniczona i egoistyczna, bo nastawiona tylko na własne JA.

Sylwia zachowuje się jak   głupitka blondyneczka, która nawet NIE CHCE zdać sobie sprawy z tego co się dzieje.

A rybka dotrzymuje jej kroku stając się równie płytka jak autorka wątku, bo można tłumaczyć kogoś, ale jeśli ten ktoś zdaje sobie sprawę z tego co robi.

Podtrzymuje wszystko co napisałam. Na podstawie kilku postów, które napisała Sylwia uwżam, że jest ograniczona, egoistyczna, postępuje jak głupitka blondyneczka i jej zachowanie jak dla mnie jest płytkie. Gdyby nie to, że nie zdaje sobie sprawy z tego co robi moje zdanie byłoby całkiem inne. A Ty pisząc jej to co by ona chciała usłyszeć, utwierdzasz ją w jej złym postępowaniu, co dla mnie również jest płytkie. Nie jest to żadne ubliżanie tylko moja ocena Was ale tylko na podstawie tego wątku.

88 Ostatnio edytowany przez koma5 (2010-10-14 16:00:09)

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Facet jest obleśnym wykorzystywaczem naiwnych małolat.

Sylwia ma 22 lata. Pisze, że zna go od wielu lat i że zawsze była między nimi chemia.
Prawda jest taka, że ten facet ok. czterdziestki ślinił się na widok nastolatki.

Potem maca ją pod stołem, a ta zamiast dać mu w mordę, rozchyla nogi.

Następnie dzwoni do niego, chociaż ten wydaje się tym zakłopotany. Bierze więc narzucającą się laskę do hotelu. Cóż to za cena na 2 osoby???

I tak ją będzie brał jeszcze kilka razy, aż poważnie zacznie obawiać się, że dowie się żona.
Wtedy coś wymyśli...albo kupi za te 300 złotych na otarcie łez.

I tyle na temat naiwnej Sylwii.
A wspierająca ją rybka też niech zastanowi się, co pisze.
Facet 40 letni da radę i trzem! W hotelu ma raz na 2 tygodnie młodą laskę, a w domu codziennie doświadczoną żonę. Chyba nie mówi Sylwii, że z nią nie śpi??:)))


Oczywiście zgadzam się z zakochaną_ w całej rozciągłości!

89

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(
rybka28 napisał/a:

Pięknie, pięknie smile
A cytat z ubliżaniem znajdziesz?

Tutaj nikt nikomu nie ubliża, więc wyhamuj.
Piszemy swoje myśli i odczucia, każdy wie co to zdrada i ciekawe czy autorka wątku chciałaby być zdradzana przez męża, chyba nie. Pisze też że nie ma zamiaru się rozwodzić, ale to nieuniknione, mąż ją zostawi jak się dowie. Szkoda że osoby poszkodowane nie wiedzą co dzieje się za ich plecami. Prędzej czy później ktoś będzie cierpiał. Niestety nikt nie będzie pochwalała zachowania autorki, bo zdrada to grzech i ja coś o tym wiem, święta nie jestem. To jest jakaś masakra, nie rozumiem postępowania autorki i tego pochwalania rybki.
Kobieto obudź się, czy chociaż raz pomyślałaś o mężu? Nie szkoda ci go?

90

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

nie Sylwia ,nie wierze.Naprawde jestes taka naiwna czy tylko tak dla kafejki zgrywasz taka dziewczyne.
Co,jakis zasliniony facet cie dotyka a Ty juz sie zakochujesz?
To chyba farsa ,dziewczyno,pomysl o swoim zyciu....ile masz lat,15?

Sorki,ale nie umiem inaczej.....

91

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Wczoraj spotkałam się z jego żoną. Miała usmiech na twarzy a w oczach dwie duże iskerki gdy mówiła o swoim mężu. Dostałam ogromnych wyrzutów sumienia, przez całą noc nei mogłam spac. Postanowiłam to wszystko zakończyć. Nie chce ranić ani jej ani ich słodkiego chłopczyka. Chociaz pewnie już to zrobiłam sad Mam nadzieje ze spotka mnie za to wszystko ogromna kara.
A co to mojego "kochanka" to nadal bede go bornić, mam pewnośc w 100% że on nie jest taki jak wy go tutaj przedstawiacie. Pochodzi z bardzo pożądnej rodziny, moge gwarantować że zawsze był wierny żonie, zawsze oddany,ma ogromną firmę w której pracuje połowa naszej wsi, nie pisze tego po to aby sie pochwalić czy tez coś ( za co pewnie zaraz bedę odpowiednie komentarze) ale po to by zauważyć że jednak dla tych paru chwil bardzo dużo ryzykował, praktycznie całe swoje życie. Gdyby mu zależało tylko na seksie to wziął by do tego inną pannę którą by nigdy w zyciu wiecej nie spotkał. Cóż może sie pogubił... niewiem. Ale zapewniał mnie że naprawde nie umiał nad tym zapanowac aby sie ze mna przespac. Wczoraj dzwonił a w słuchawce było słychac głos jego synka. To mnie dopiero dobiło. Czuję się podle. Mam ochotę zniknąć stad i nigdy nie wracać. Zapytał się mnie wczoraj czy tesknie za nim, a ja nie umiałam odpowiedziec ze nie:( On powiedział że przejeżdzał specjalnie obok mojego domu bo myslał że mnie spotka aby chociaz na chwilę mnie zobaczyć... to tak boli sad Czemu te życie jest takie trudne, czemu nie można raz kogoś pokochac i byc szczesliwym na wieki:(
Rybko jeszcze raz chciałam Ci za wszystko podziekować. Mam wrażenie że tylko ty na tym forum próbujesz i zrozumieć i doradzić, a nie tylko pełnić morały. Masz w sobie definicje prawdziwego życia a nie takiego jak inne które wypowiadają się po to aby przedstawic jak powinno być. Zycie lubi spłatać figle.
Ciesze się z tego że mogłam być chociaz na chwile w jego zyciu. Że byłam chociaż na chwilę tylko jego księżniczką. Niewiem czy dam radę sie powstrzymać gdy bedzie mnie dalej nękał. Ale wierzcie mi ze z wszystkich sił chce to zakończyc. Czuję się jak w ciasnej klatce w której walczę z samą sobą...:(

92

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Sylwia52 - napisałaś"Gdyby mu zależało tylko na seksie to wziął by do tego inną pannę którą by nigdy w zyciu wiecej nie spotkał." Ty chcesz tak myśleć, ale za parę lat (jak dorośniesz) to się przekonasz że
a/wybrał ciebie bo byłaś chętna - bo normalna mężatka po takim macaniu jak napisałaś dałaby mu w pysk i jej mąż też
b/bo lepiej wziąść za kochankę mężatkę - bo ona ma za dużo do stracenia (męża, rodzinę) i będzie siedzieć cicho - żeby się nie wydało
c/bo mieszkacie blisko i miał cię na każde skinienie
A bycie "księżniczką" - mam wrażenie że to kim byłaś/jesteś trochę inaczej się nazywa..........
Naiwność ludzka nie zna granic - mieszasz wyrachowanie i wygodnictwo tego Pana z uczuciem.
A co do klatki "cierp ciało jak chciało" - pisałyśmy ci na początku jak będzie - ty wiedziałaś lepiej więc po co te żale.

93

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(
Sylwia52 napisał/a:

I mnie wcale nie przeszkadzało to że w samochodzie siedzi jego syn.

Sylwia52 napisał/a:

Nie chce ranić ani jej ani ich słodkiego chłopczyka.

Sylwia52 napisał/a:

Wczoraj dzwonił a w słuchawce było słychac głos jego synka.To mnie dopiero dobiło.

Z każdym postem zaprzeczasz swoim poprzednim słowom, jednak mam naprawdę ogromną nadzieję, że jednak właśnie ocknęłaś się i zdajesz sobie sprawę, że popełniłaś błąd, nie myśląc o konsekwencjach (zdarza się każdemu - życie) i wyciągnęłaś wnioski i nie popełnisz TEGO SAMEGO błędu drugi raz.


Sylwia52 napisał/a:

Czemu te życie jest takie trudne, czemu nie można raz kogoś pokochac i byc szczesliwym na wieki:(

Tu też zaprzeczenie. Najpierw, że się zakochałaś, potem, że my Ci to wmawiamy, a teraz... jak w cytacie... Strasznie jesteś emocjonalnie rozwalona - jestem w stanie to zrozumieć, bo sama "w swojej sprawie" jestem i nie każdy jest pewny co do swoich uczuć, jednak jeśli NAPRAWDĘ przejrzałaś na oczy - nawet nie w kwestii tego mężczyzny, którego tak bronisz, tylko tego, żeby nie niszczyć jego rodziny, to zamknij tę historię, a radzę Ci dobrze zajmij się tym co tu napisałaś o swoim mężu...Napisałaś, że go nie kochasz - a to już stwierdzenie dosyć pewne, a nie zastanawianie się. Zajmij się tym a potem łatwiej chyba będzie Ci podejmować jakiekolwiek dalsze decyzje (tylko oczywiście nie pakuj się ewentualnie jeśli nie kochasz i odejdziesz od męża -  potem w związki z czyimiś mężami:])

Sylwia52 napisał/a:

Masz w sobie definicje prawdziwego życia a nie takiego jak inne które wypowiadają się po to aby przedstawic jak powinno być. Zycie lubi spłatać figle.

Post atinasarz (g. 9:06) chyba pokazuje, że to właśnie jest znajomość "prawdziwego życia" - opcje, które Ci podała są zwyczajnie właśnie RZECZYWISTE I PRAWDZIWE, nie twierdzę, że spontaniczność i "carpe diem" to zła dewiza, ale to nie jest znajomość "prawdziwego życia" to stawianie wszystko na "tu i teraz" i nie patrzenie co może się stać, a jak sama napisałaś - życie lubi płatać figle, więc nikt tu Ci nie pisał "jak powinno być"  - tylko jak może być i jak patrząc realnie na życie - będzie.

94 Ostatnio edytowany przez supergirl (2010-10-15 10:05:24)

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

.

95

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

bez komentarza

96

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Dziewczyny powiedzcie mi w którym momencie Ja poprałam Sylwię? Nie .. to nie tak. Nie wiem dlaczego tak to odebrałyście. Ja cały czas mówiłam że małżeństwo bez miłości nie ma sensu i powinna odejść aby znależć prawdziwe szczęście.
Natomiast zdenerwowało mnie trochę jak wszyscy się rzuciliście się na Sylwię i krytykowaliście, jaka też jest głupia i naiwna gówniara. Uważam że to też nic nie pomogło.

Sylwia .. Ja nie mam takich doświadczeń jak Ty teraz, bo nigdy nie zdradziłam męża, choć uważam że on był tego wart, był taką świnią. Mimo to nie zdradziłam, ale wiele razy o tym pomyślałam. Brakowało mi prawdziwej miłości, namiętności ... gdzie jest wielkie pożądanie. Jednak czekałam ... wolałam mieć czyste sumienie, rozwód z mężem a potem szukać miłości.

Szczerze mówiąc od początku tego wątku wiedziałam że jeśli się w to wpakujesz, zakochasz się i będziesz cierpieć.
Zresztą człowiek urodził się po to by właśnie cierpieć. Niestety ale takie życie. Chciałaś spróbować jak to z nim jest, spróbowałaś .. tyle że teraz cierpisz! Szkoda mi Cię. Szkoda mi wszystkich dziewczyn, którym wydaje się że w wieku 21 lat wychodzą za mąż z miłości i właściwie to marnują sobie życie!
TY poszłaś w złe ślady po nie jesteś szczęśliwa, ale teraz powinnaś coś z tym zrobić. Nie możesz tak żyć ... pamiętaj że jesteś młodziutka jeszcze i przed Tobą najpiękniejsze lata są.
Mam nadzieję że dasz sobie radę we wszystkim. Poukładasz sobie wszystko i wkrótce będziesz szczęśliwa.

Pozdrawiam wszystkim ciepło ...

97

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Dziękuję szanownym Paniom. Dowiedziałem się, jak Wy postrzegacie większość mężczyzn.
Było miło poczytać - mówię z ironią.

98

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

facet39 -myślę że raczej z tego postu nie mogłeś dowiedzieć się jak postrzegamy większość mężczyzn -ponieważ nasz uwaga skupiona była na konkretnym "typie" mężczyzny -żonaty, dzieciaty, lubiący skoki w bok i wykorzystujący naiwność niezbyt doświadczonych kobiet. Więć jeżeli uważasz że większośc mężczyzn to właśnie taki "typ" to strach się bać - bo ja uważam że zarówno kobiet jak i mężczyzn może być bardzo dużo różnego rodzaju.

99

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(
facet39 napisał/a:

Dziękuję szanownym Paniom. Dowiedziałem się, jak Wy postrzegacie większość mężczyzn.
Było miło poczytać - mówię z ironią.

A moge Cie prosić abys ty sie wypowiedział na ten temat? Chciałabym znać zdanie płci przeciwnej.

100 Ostatnio edytowany przez facet39 (2010-10-15 18:02:21)

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Zerknij też tutaj:
http://www.netkobiety.pl/t13162.html

101 Ostatnio edytowany przez iskierka77 (2010-10-15 18:27:45)

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Ja uważam że moze i dobrze że Sylwia wpakowała sie w to wszystko i cierpi teraz, bo bedzie miała solidną NAUCZKĘ NA PRZYSZŁOŚĆ I ZOBACZY ZE NIE OPŁACA SIE PAKOWAC W JAKIEŚ UKŁADY NA TLE SEKSUALNYM Z ŻONATYMI CHŁOPAMI!
Żadne rady jej nie pomogły, żadne przestrogi, bo dziewczyna niedoswiadczona w życiu i obcowaniu z facetami, dlatego ciekawosć była silniejsza i ma to co ma! Nie ma to jak dostać w życiu po dupie. To dla niej lekcja na przyszłość, dzieki doswiadczeniom uczymy się wiecej przecież.
Czytajac twoje posty rybka przepraszam ale też nie zgadzam się tu z różnymi stwierdzeniami twoimi, no i w szczególności w tym co napisałaś że człowiek zyje po to aby cierpieć.Co za bzdurne myślenie! Czlowiek żyje żeby zyć i czerpać jak najwiecej radości w życiu a nie cierpieć, a jeśli cierpi to na własne życzenie czasem.
Oczywiście Sylwia ja ci życzę obyś jak najszybciej otrząsnęła się z tego i zrozumiała ten błąd i bezsens tej całej jakże ulotnej namiętności i wyciagnęła wnioski.Następnym razem bedziesz z pewnością wiedziała jak reagować na sliniących się facetów i klepiących cię po dupie, wszak od tego sie zaczyna cała przygoda prawda? Pocieszę cie że też nie raz , ale kilkakrotnie miałam doczynienia z róznymi facetami w kórych byłam ślepo zakochana i cierpiałam, bo pakowalam się w coś co od początku nie miało racji bytu ale musiałam dostać po dupie żeby mieć nauczkę i trzymam sie już z daleka od takich i wogóle od wszelkich romansów, bo mam męża i jest mi dobrze ! smile

102

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

"A na forum to widzę że wypowiadają się same rozsądne i mądre kobiety, które nigdy nie poszły do łóżka z facetem którego ledwo znają, albo żadna nie zdradziła ... haha dobre"

Nie kazdy ma w zwyczaju chodzic do lozka z nowo poznanym facetem jak i zdradzac. Ja to chyba jakas staroswiecka jestem, bo przez 10 lat malzenstwa nawet do glowy mi nie przyszlo, zeby zdradzic meza, a okazja zawsze by sie znalazla. Co nie oznacza, ze nie zwracam uwagi na przystojnych facetow, ale nigdy nie przekraczam wyznaczonych przez siebie granic a dlaczego? Bo kocham mojego meza ponad wszystko, bo takie mam zasady, bo nie chce, by ktos przeze mnie plakal.
Moze ty rybko mialas podobne doswiadczenia do Sylwi i byc moze ja rozumiesz , ja nie.
I jeszcze jedno ,co mnie bardzo uderzylo w poscie Sylwii.Jest mloda mezatka, zapewne z niewielkim stazem, bez dzieci.Wiec przypuszczam, ze to byl slub z wielkiej milosci. Co Sylwio zostalo z twojej milosci ,skoro zdradzilas? Moze najwyzszy czas rozstac sie z mezem, bo skoro go nie kochasz, niech znajdzie szczescie i milosc u boku innej.

103

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

To może opowiem o tej swojej wielkiej miłości. Z mężem zaczeliśmy byc ze soba jak miałam 15 lat. Było kolorowo, rózowo ale to chyba normalne w tym wieku. Gdy miałam 18 lat to sie zaręczylismy, ślubu nie planowalismy. Poprostu uznalismy ze mamy czas. Ale po zarecznyach juz nie było tak fajnie jak przed, zaczeły sie kłótnie, nie porozumienia. Pare razy nawet oddałam mu pierscionek z powrotem. Było źle jednak nie chcielismy sie rozejsc na dobre. Cos nas do siebie ciągło, może przyzwyczajenie. Byłam takze jego pierwsza dziewczyna na powaznie. W październiku 2008r strasznie sie pokłóciliśmy i chyba twedy jako pierwszy raz zerwalismy na poważnie. Jednak po jakims czasie on przyjechał do mnie i chciał wszystko naprawić. Było jak na początku, bardzo fajnie, romantycznie. Czułam że zakochuję sie znowu jak nastolatka. Po jakims czasie on powiedział że musimy wziąśc ślub cywilny. Dostawał on wtedy rente rodzinną i zaczął pracę, musiał by na koniec przyszłego roku zapłacic bardzo duzy podatek. Z jednej strony sie ucieszyłam bardzo, w końcu zaczeło sie miedzy nami układać. Ale z drugiej strony obudził sie we mnie rozsądek, pomyslałam sobie że może tylko dlatego sie stara. Wybijał mi to z głowy, zapewniał że mnie kocha i ze to z miłości ten ślub. Ale jeżeli ja nie bede chciała z nim wziasc tego slubu to zapyta jakąś inna koleżankę, bo potrzebuje tego ślubu. Bardzo mnie to zabolało. Ale ze strachu że moge go stracić na zawsze zgodziłam sie. wszystko załatwiliśmy i za miesiąc mielismy sie pobrac. On szczególnej wagi do przygotowań nie przykładał. Traktował to jak zwykły dzień. Ja w dzień przed slubem wyłam jak bóbr do poduszki. Zamiast sie cieszyć płakałam. Nie wiedziałam czemu, łzy same cisły mi sie do oczu. na drugi dzien wszyscy widzieli moje opuchniete oczy tylko nie Dawid. Po slubie zamieszkalismy razem, zaczelismy urządzać wspólne gniazdko. Było fajnie, jednak w duzo kwestiach sie nie zgadzaliśmy. Wydawało mi sie wtedy ze to zawsze sa nie porozumienia w wyborze koloru scian czy tez kafelek. Po miesiacu od ślubu była pierwsza poważna kłótnia. Wtedy mnie po raz pierwszy uderzył w twarz. Bolało bardzo, serce rozrywało mi na miliony kawałków. Z początku nie przejmował sie tym za bardzo, dopiero po jakis czasie przepraszał, sugerował jeszcze ze to moja wina ze zasłuzyłam sobie na to. Powiedziałm mu wtedy że mu tego nigdy nie wybaczę ale postaram sie zapomnieć. Jednak po niecałych dwóch miesiącach historia sie powtórzyła. Znowu sie kłócilismy i uderzył mnie drugi raz, zrobił to z taką złością że po uderzeniu popchnął mnie na podłogę, przewróciłam się. Powiedziałam mu wtedy że mu tego ani nie zapomne ani nie wybacze ale daje mu ostatnia szansę. Póki co wiecej się to nie powtórzyło, ale we mnie juz cos pękło. Już nigdy nie było tak samo jak przedtem. Bałam sie go. Przestałam sie starać aby było dobrze, ale widac było że on zaczął byc milszy. Mnie to było obojetne, nie umiałam sie przełamac aby móc mu znowu zaufac. Juz wtedy pojawił sie D( niby kochanek). On był zawsze taki szarmancki wobec kobiet, uprzejmy. To mi sie w nim najbardziej podobało. Zawsze gdy z nim przebywałam to czułam sie bezpieczna, było zawsze miło. Ale to wtedy był tylko kolega. A raczej znajomy rodziny. On do mnie chyba juz wtedy czuł jakiś pociąg, gdzie tylko sie spotkaliśmy chciał byc blisko mnie. W tym roku wzieliśmy z mężem ślub koscielny. Czy był to szczesliwy dzien? może i tak, miałam usmiech na twarzy. Ale ślub ten był tylko ze względu na dziadków, rodziców... ciągle nas męczyli że to tak nie wypada, że ludzie gadają. Pomyslałam sobie a co mi tam, w koncu co za różnica czy koscielny czy cywilny. Miesiąc przed naszym koscielnym ślubem był slub kuzynki męża i na weselu był również D. Ciągle gadaliśmy ze sobą, tańczylismy, flirtowaliśmy. Po tym weselu nawet zadzwonił pare razy ale myslałam że traktuje to jak zwykłe koleżeństwo. A to chyba wszystko juz wtedy sie zaczeło a reszta opowiesci juz znacie. Mam nadzieję że nikogo nie zanudziłam i że chociaż teraz spojrzycie na mnie z trochę innej strony niż jak na tania dzi***.

104 Ostatnio edytowany przez iskierka77 (2010-10-16 14:09:32)

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

O rany dziewczyno po co ty brałaś ten ślub koscielny? Mało chyba dostałaś od niego??? Zaakceptowałas go ???!!!Wziełaś sobie za męża damskiego boksera , uderzył raz, drugi... i uderzy trzeci i dziesiaty jak nadarzy sie ku temu znowu okazja!A przez kolejne lata bedziesz wrakiem człowieka !!!
Bo ludzie gadali...a co cie ludzie obchodzą? co za ciemnogród jeszcze na tych wsiach, przepraszam ale te wiejskie zacofanie ludzi starych dalej jest na poziomie średniowiecza! Przecież ty odpowiadasz za swoje życie a nie nikt inny, ty żyjesz dla siebie samej, nikt za ciebie tego życia dziewczyno nie przeżyje i nikt nie umrze za ciebie! Dziadkowie nie bedą cierpieć bo dostałaś po raz kolejny w twarz, to nie oni bedą świadkiem waszych kłótni! To nie oni będą odpowiadać za twoje nieszczęście tylko ty sama i twoja decyzja bycia z nim! Dlaczego jestes taka podatna na wpływy? popracuj nad tym żeby mieć swoje zdanie i iść za swoim głosem sumienia, miej swoje zdanie i nie sugeruj sie czyimś naciskom czy presji! TY ODPOWIADASZ ZA SIEBIE, NIKT INNY NIE MA PRAWA CI MÓWIĆ CO MASZ ROBIĆ ZWŁASZCZA W TAK POWAŻNYCH DECYZJACH ŻYCIOWYCH JAK ŚLUB ITD.

Niezły egoista i materialista z tego twojego mężusia nie ma co! Za korzyść materialną dla siebie  wziął ślub, no tak bujał sie z dziewczyną, a że byli razem, ona naiwna trochęęęę to szybko załatwił sprawę jak z jakimś narzędziem podręcznym, bo renta!aby forsa była...ojej litości!
Ech...szkoda mi ciebie bo wpakowałaś sie z deszczu pod rynnę.
W życiu nie ma miejsca na rozczulanie sie nad sobą, trzeba działać jeśli ciagle nam nie wychodzi, trzeba tak robić aby NAM było dobrze i nie patrzeć co ludzie powiedzą, bo ludzie mają w dupie ze ty jestes bita i jesteś nieszczęśliwa, ale przecież ślub to slub..może bić, pić aby był ...jak to na wsi! chociaż w miastach też sie tak zdarza niestety.
Nienawidzę tej zaściankowosci, tego zacofania wiejskiego, tej mentalności i zabobonów wszelakich, tych przestarzałych zasad wierno-katolickich..przepraszam ale razi mnie to choć jestem katoliczką.

Jesteś teraz w trudnej sytuacji, bo z jednej strony mąż który nie wiadomo kiedy sie wnerwi i uderzy, nie czujesz sie z nim bezpiecznie...myślisz sobie a jakoś to bedzie, a nie ma być JAKOŚ tylko miedzy dwojgiem ludzi powinno być dobrze, super, pięknie...a nie jakoś.Bo przez te jakoś to bedziesz pakowała sie ciagle w jakieś romanse tylko po to aby zaznać czułosci, akceptacji ze strony kogoś komu bedziesz sie podobała, dasz sie wykorzystywać innym...bo tak naprawdę to inni faceci ciebie wybieraja, wystarczy ze po tyłku klepnie, dotknie i jesteś jego!
Musisz popracować nad sobą, bo masz niskie poczucie własnej wartości, musisz nauczyć sie wyrażać swoje zdanie i trzymać sie tego czy to sie komuś podoba czy nie, BO TO TWOJE ŻYCIE I NIKOMU NIC DO TEGO!!! NIKOMU!!! w ten sposób zyskasz wiekszy szacunek do siebie, bo póki co widzisz... faceci cie nie szanują bo uchodzisz za tą której na głowę można wejść i na niej nasrać.Przepraszam, ale najpierw przyjmij tą prawdę i zacznij zmieniać cos w sobie bo ich nie zmienisz, jeden i drugi to dupki złamane i tyle.
Przemyśl wszystko, naprawdę...przemyśl swoje zachowanie, sposób życia, bo nic nie dzieje sie przypadkowo, przyczyna jest w duzej mierze w tobie za to jak cie ludzie traktują niestety.
A chyba nie chcesz być całe życie popychadłem ,wykorzystywaną lalą, bo łatwo szybko i przyjemnie,  wymagaj od siebie i od kogoś , bo póki co to inni wymagają od ciebie i ty dajesz za bezcen siebie a tak być nie powinno, bo  inaczej bedziesz zawsze cierpiała.
Pożyjesz, to zobaczysz że warto mieć swoje i tylko  swoje zdanie i nie bać się "co ludzie i dziadkowie i rodzina powie!"
Jeśli nie potrafisz sobie poradzic to warto iść do psychologa , on pomoże wskazać ci  drogę.Spojrzysz troche w innym, nowym świetle na życie i siebie.

105

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Może piszesz tak o mężu bo chcesz w jakiś sposób się wybronić? Może i się mylę, jeśli tak to powinnaś odejść i zacząć od nowa, bez kochanków i zajętych mężczyzn.

106

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Sylwia52 - jak cię czytam to mam coraz bardziej wrażenie że ty oczekujesz tylko jednego po tym forum - żebyśmy cię rozgrzeszyły, powiedziały jaka ty jesteś biedna i że w sumie to zdradziłaś bo jesteś nieszczęsliwą, zaniedbaną bitą mężatką.
Wiesz co kiedyś moja babcia powtarzała "trzeba umieć kłamać" i po twoim ostatnim wpisie mam takie osobiste odczucie że niestety nie jesteś szczera - nie wiem czemu może właśnie z potrzeby akceptacji i poparcie przez forumowiczki - naprawdę nie wiem.
Wiem natomiast, że gdyby sprawy miały się dokładnie tak jak piszesz to :
a/wątek zaczęłabyś właśnie od wpisu o nieudanym małżeństwie
b/przyjęłabyś z godnością brak Naszej akceptacji dla zdrady
Oprócz tego zarzucałaś nam, że nie znamy życia - dziewczyno a co można powiedzieć o Tobie zkoro piszesz wyszłam za niego bo on chciał a ja płakałam, uderzył 3 razy a ja wybaczałam,  wreszcie piszesz nie zależało mi i wzięłaś ślub kościelny.
Moja droga to się "kupy nie trzyma" moje zdanie jest takie - zrobiłaś skok w bok i teraz nie wiesz jak sobie sama z sobą masz poradzić dlatego próbujesz bronić się i szukać sama przed sobą usprawiedliwienia na to co zrobiłaś. Bo nie chcesz się przyznać nawet przed sobą że była to zwykła głupota.

107

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(
atinasarz napisał/a:

Bo nie chcesz się przyznać nawet przed sobą że była to zwykła głupota.

Może i to była głupota, niewiem. Ale pierwszy raz w życiu czułam się w jego ramionach naprawdę bezpieczna. Pierwszy raz wiedziałam że nie grozi mi żadna krzywda od faceta. Czułam się cholernie szcześliwa i było mi naprawde przyjemnie. Ten seks to nie był seks który dawał mu ogromną przyjemność. On nie myslał wtedy tylko osobie. Chciał aby mi było dobrze, nic od mnie nie wymagał. Był tak wyrozumiały jak jeszcze nigdy mąż dla mnie nie był. Robił wszystko by było mi wygodnie i przyjemnie, całował, piescił, gdyby mnie serio pragnął tylko do seksu to chciałby jak najbardziej zadowolic siebie, poeksperymentowac. Ale piszę juz o tym wszytskim w czasie przeszłym. Postanawiam to zakończyć. A co on? Znowu mam powody do tego aby go wybronić przed tym co o nim pisałyście. Dzwoni nadal, można powiedzieć że prawie codziennie. Gadamy długo. Ale wcale mnie nie podrywa. Nie słodzi. Jest po porostu miło. Gadamy o wszystkim, zwierzamy sie z swoich problemów, opowiadamy jak minął dzień. I ja wcale nie powiedziałam mu że sie wiecej nie spotkamy, zachowuje sie tak sam od siebie. W głebi serca trochę mi smutno że juz nie proponuje spotkania, ale to ułatwia mi sprawę. Mam w nim ogromne wsparcie, cieszy mnie jego głos w słuchawce ale już nie przechodzą mnie te dreszcze co wtedy. Niewiem może sie jeszcze pojawią, może nie...Ale czuję w nim przyjaciela.
Co do mojej histori na temat małżeństwa to piszę prawdę, ale jak nie chcecie wierzyć to trudno. I tak już czuję sie na tym forum jak ostatnia głupia naiwna dz***a. A w dodatku jeszcze dochodzi teraz kłamczucha. Nie obrażam sie za to, dziekuje ze mimo wszystko chciałyscie wyrazic swoją opinię na ten temat smile Pozdrawiam Was serdecznie i życze miłego dnia :*

108

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

OJJJ -Sylwia52- jestem ostra bo nawet wśród znajomych jestem znana z tego że nie lubię głaskać kiedy trzeba dać klapsa - wole być brutalnie szczera i w zgodzie ze  swoimi poglądami i odczuciami i może dlatego ludzie którzy nieszczególnie za mną przepadają gdy potrzebują szczerej oceny sytuacji rozmawiją ze mną a nie z przytulaczami i pocieszycielami bo jest to potrzebne (głaskanie) ale nie wnosi nic do sprawy co dało by do myślenia. Jesteś teraz zagubioną jak dziecko pełna strachu i opisując jego dalsze postępowanie bronisz siebie przed brutalną prawdą która jeszcze bardziej by cię zdołowała - naturalny odruch samoobrony przed negatywnymi odczuciami.
Piszesz
"gdyby mnie serio pragnął tylko do seksu to chciałby jak najbardziej zadowolic siebie, poeksperymentowac." to nie do końca prawda znam opinie facetów którzy twierdzą, że będąc prawdziwym mężczyzną szanuje się i sprawia w takim momencie przyjemność nawet partnerce na jeden raz to miara bycia facetem.
"Ale czuję w nim przyjaciela" - facet nie jest głupi woli cię mieć po swojej stronie niż ryzykować że twoja urażona kobieca duma i zemsta spowoduje że doniesiesz jego żonie
Jak widać jeszcze dużo życia przed tobą i wiele pozytywnych i negatywnych odczuć żebyś zrozumiała specyfikę i motywację ludzkiego działania. Ale takie życie uczymy się cały czas od narodzin do śmierci.
Więc nie dołuj się tylko wyciąg potrzebne wnioski z tego doświadczenia.
Pozdrawiam

109

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

To znowu ja... Nie bede pisac ze nie moge sobie poradzic, bo jakos sobie radzę. Ale odnoszę wrażenie że moje ciało "wariuje"...:/ Powiedzcie mi czemu tak sie dzieje że gdy teraz kocham się z mężem łzy cisną mi sie do oczu? Mam z tego przyjemność a mimo wszystko nie umię opanować płaczu. Gdy jest juz po seksie to łzy płyna mi po policzkach strumieniami. Czemu tak sie dzieje? Czy to są wyrzuty sumienia czy może tez to że pragnela bym kogos innego w miejscu męża? Nie moge sobie odpowiedziec na to pytanie:( W ogole drażni mnie ostatnio gdy mąż chce mnie przytulić czy też pocałować. Staram sie już w ogole nie mysleć o "kochanku" a mimo wszytsko moja dusza płata takie figle. Powiedzcie mi co sie zemna dzieje....?:(

110

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Są to wyrzuty sumienia, wiem z własnego doświadczenia...

111

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(
pauletka napisał/a:

Są to wyrzuty sumienia, wiem z własnego doświadczenia...

A możesz mi opowiedziec o tym wszystkim? jezeli nie to ok, zrozumie.

112

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

witam,powiem Ci ,ze dla mnie obmacywnie po tyłku przez obcego faceta to brak szacunku dla samej siebie.Co ty robisz dziewczyno!!opamietaJ sie on sie toba baw!!!

113

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Porozmawialiśmy ostatnio szczerze... Powiedział że strasznie gryzą go wyrzuty sumienia ale tez nie umi zapanować nad tym aby mnie miec do siebie znowu...żeby sie poprztulać jak to nazwał. Dziewczyny co ja mam robic:( Ciągle o nim myślę, nie potrafię zapomnieć o tym co było miedzy nami. Tak bym chciała znowu poczuć jego usta, oddech... O co mu tak naprawdę chodzi? Myslałam że juz mu wszystko przeszło bo rozmawialismy normalnie za kazdym razem, a teraz znowu mówi takie rzeczy. Walczyć dalej ze sobą czy dać sie znowu porwać chwili sad wiem że bedę cierpieć i wtedy jak nie pozwolę na spotkanie i wtedy gdy znowu popłyniemy...

114 Ostatnio edytowany przez iskierka77 (2010-11-14 19:03:04)

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

O seks mu chodzi ciężko myśląca babo!!!
Juz brak mi słów, czy do ciebie to nie dociera co ci wszyscy piszą? a ty dalej swoje!
niech dotrze do twojej mózgownicy ze takich jak on jest wielu i tylko gdybyś kiwnęła palcem to nie jeden by chciał skorzystać zapewne! on sie niczym od innych nadpobudliwych samców nie wyróżnia, czy dalej nie dociera to do ciebie??? ty sie zakochałas, on cie pożada i tylko tyle i nic ponad to! a faceci potrafią oddzielić seks od kochania, i on właśnie za każdym razem udowadnia ci że chodzi mu tylko o seks, jestes dla niego odskocznią od szarej rzeczywistosci i nudy w jego związku, taką miłą emocją, zabaweczką na poprawienie nastroju wszak każdy lubi być mile połechtany, przytulany, pieszczony....i o nic więcej mu nie chodzi jak o te TYLKO emocje z dreszczykiem....a to wcale nie jest miłość z jego strony !!!

Z R O Z U M I A Ł A Ś ? ? ?

115

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Kochane to znowu ja:( Niewiem czy serio pojawił się problem czy to tylko w mojej głowie, ale poprosiłabym Was znowu o pomoc i wyrażenie własnego zdania. Otóż w piatek wyjeżdzamy znowu razem na weekend do Zakopanego:/ Pomysł pojawił się mojemu mężowi i zaczał się umawiac z znajomym gdy "kochanek" sie dowiedział że jedziemy to zaczął proponować że on też pojedzie razem z żoną. Myslałam że padnę gdy to usyłyszałam. I tu pojawia się mój problem gdyż uważam że powinien się mnei zapytac czy ja chcę aby on tez tam jechał, nie uwazacie tak? Całymi siłami próbuję o nim zapomnieć i odnowić swoje małżeństwo a on znowu próbuje namieszac. Boję się że po całym tym weekendzie znowu wszystko do mnie wróci to co do niego czułam (czuję, sama niewiem). Powiedzcie co mam zrobic:( Próbowałam już męza przekonać abysmy jednak nie pojechali ale on sie uparł a kochanek jeszcze bardziej. Moim zdaniem to chora sytuacja i uwazam ze nie potrzebnie prowkować. Czy myslicie że ja przesadzam? O co mu może znowu chodzić? Czy on sie w ogole nie przejmuje że ja tam będę? Czy jego to nie rusza że jedzie z żoną i kochanką na weekend. Jestem na niego aż zła....Jak mam sie zachowywac na tym weekendzie? pomóżcie:(

116

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Jako, że podpisuję się pod tym, co napisała dosadnie Iskierka77, napiszę, co następuje.

No nie wiem. Kochanka i żona w jednym miejscu. Może zaproponuje Wam trójkącik?

Ogarnij się dziewczyno. Postępujesz bardzo źle, i kiedyś dostanie Ci się za to po dupie.

117

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Proponuję nie udzielać więcej rad. Bo jak widać to wszystko jest bezskuteczne.

118

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Kurcze o co Wam chodzi??? Czy to ja proponowałam ten wyjazd do Zakopanego??? Nie!! Wrecz przeciwnie. Prosiłam i męza abysmy nie jechali i "kochanka" prosiłam aby nie jechał. Mam kogoś zmusić do odwołania decyzji?? Przecież Was posłuchałam i zakończyłam ten cały chory układ. Nie spaliśmy wiecej ze sobą i nawet sie nie spotykamy. Prosiłam Was o pomoc aby pomogliscie mi zrozumiec jego zachowanie, czemu to dalej robi. Ale widze że wszystkie osoby na tym forum potrafią krytykowac te osoby które raz popełniły błąd i wybaczac nie potrafią. Sądziłam że wszytskie fora są własnie do tego aby doradzać i pomagac ale widze ze z tym tez popełniłam błąd i sie pomyliłam.

119

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Jeśli to koniec, to dlaczego tak to znowu wszystko przeżywasz i roztrząsasz? Skoro dla Ciebie już nic to nie znaczy, to olej faceta, jedź na urlop i śmiej się mu prosto w twarz. Oczywiście wtulona w męża:) Tylko czy to na pewno już przeszłość? Sama sobie odpowiedz

120

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Sylwia52 - prosisz o radę ale czy z niej skorzystasz - czas pokarze.
Kiedy jakiś czas temu pisałam ci [nie tylko ja] że ten facet to kompletne ZERO i ma cię gdzieś to broniłaś go zębami i pazurami - jaki to on wspaniały, jak mu na tobie zależy itd..... Prawda wyszła teraz jeżeli miałby dla ciebie choć deko szcunku, i jakich kolwiek uczuć - nie mówie nawet miłośći bo jej nie było od początku- tylko zwykłej przyjaźni - NIGDY nie chciałby stwarzać tak iej sytuacji jak wspólny wyjazd z żoną i kochanką. Moje zdanie albo ma ochotę na "powtórę z rozrywki z twoim udziałem", albo pokaże ci jaki to on wspaniały mąż żeby ci dokopać. Obojętnie co nim kieruje to prawda jest jedna ja nie pojechałabym na ten wyjazd bo albo polecisz do niego jak "ćma do ognia", albo będziesz miała beznadziejny urlop. Powinnaś zrobić wszystko żeby się wymigać z wyjazdu, są różne sposoby.

121

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

atinasarz ma rację. Generalnie, po lekturze tego forum, szczególnie w dziale 'Zdrada' dochodzę do wniosku, że większość problemów rodzi się z GŁUPOTY.
Czasami czytam niektóre posty, nie wierzę, czytam, znowu nie wierzę, i tylko ciśnie mi się, żeby napisać: znam źródło Twojego problemu- jesteś głupia. Zrób coś z tym, a wtedy Twoje problemy znikną!

Sylwio, zdradziłaś. Zdrada to największe świństwo, jakie można wyrządzić innemu człowiekowi, i nie powinno się tego robić nawet jeśli się go nie kocha. Uważam, że każdy sam układa swoje życie. I SAMA JESTEŚ SOBIE WINNA, że jesteś w takiej, a nie innej sytuacji. Zdradziłaś, i poniesiesz konsekwencje w swoim czasie. Wszyscy tutaj pisali Ci, że zdrada jest zła, a zło wraca do człowieka, i jak wyżej napisałam- dostaniesz za to po dupie.

Choćbyś nie wiem jak nieszczęśliwa była, nie usprawiedliwię Cię. Dałaś się zapędzić w kozi róg przez złego i głupiego męża? Pozwoliłaś mu na to, wyznaczając granice dopuszczalnych zachowań. I znowu sama jesteś sobie winna. Trzeba było uciekać, kiedy był na to czas.

Chcesz wsparcia? Ode mnie, i od każdej dojrzałej, rozsądnej i moralnie ułożonej dziewczyny, go nie dostaniesz. Miłością zła i głupoty nie usprawiedliwisz.

122

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Ja uważam że tu już nie chodzi o sama zdradę, ze zdradziła... ale o zwyczajną głupotę ogólnie  tej dziewczyny, samo to jakie ma "problemy" jak nie umie sobie poradzić w danej sytuacji, jaka jest słaba psychicznie , jak boi się ludzi i daje sie wykorzystywać, naiwnosć jej nie ma granic, zero doswiadczeń, bezmyslność, inteligencja ponizej przecietnego i stąd te popełniane błędy, zakochała sie i tyle, ale to jeszcze mogę zrozumieć ale te pytania jakie zadaje to poprostu świadczą o  o pustce w głowie, dlatego każdy facet bedzie ja wykorzystywał, bo taka jest...a niestety ludzi słabych sie nie szanuje.Jedyną moją radą jest PRACA NAD SOBĄ I NA TYM DZIEWCZYNO SIE SKUP, ZACZNIJ PRACOWAĆ NAD SOBĄ, BO JESZCZE NIE RAZ ALE WIELE RAZY MOZESZ CIERPIEĆ PRZEZ TAKICH "KOCHANKÓW"! MASZ STRASZNIE NISKĄ SAMOOCENĘ i stąd twoje problemy, ich wyolbrzymianie i niezaradność i ta głupia naiwność...

123

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

a ja napiszę co myślę o Tobie ogólnie po przeczytaniu wszystkiego po kolei. przemyśl to


jesteś jak struś. bo struś chowa głowę w piasek jak tylko pojawią się problemy. Jak miałaś chłopaka będąc nastolatką i sporo z nim problemów, to próby uporania się z tym doprowadziły Cie paradoksalnie do ołtarza z raczej niechcianym mężczyzną. Zgodziłaś się na małżeństwo z lęku, nie zastanawiając się nad tym, jaką odpowiedzialność na siebie przyjmujesz. Szczerze mówiąc niewiele pewnie myślałaś o przyszłości. Raczej myślałaś, że życie cudownie się odmieni po ślubie. Szybko rzeczywistość Cię przerosła, ale nadal nie stanęłaś z problemem twarzą w twarz. Znowu uciekłaś przed samą sobą - tym razem w zauroczenie starszym kolegą. I sytuację sama sobie tylko bardziej pogmatwałaś.

Taka jest kolej rzeczy, że życie stawia przed nami wyzwania po to, żebyśmy przez nie przebrnęli, albo chowali głowę w piach. Żeby przebrnąć - trzeba siły wewnętrznej i dążyć do przodu w zgodzie z samym sobą i tak, żeby dookoła nie krzywdzić. To jest często bardzo trudne, tym trudniejsze im bardziej się wcześniej znieczulaliśmy pozorami szczęścia. Chowanie głowy w piach (tutaj: wejście w romans) jest na pozór łatwiejszą drogą. Jest jak narkotyk, który znieczula przez chwilę. A i tak rzeczywistość jest taka, że małżeństwo Twoje to fikcja a Ty nie wiesz jak się zabrać za swoje życie i je uporządkować, tak żeby być szczęśliwą kobietą.

Wiem, że przed Tobą sporo pracy nad sobą, żeby nie czuć tego ssania wewnątrz - które kończy się tym, że poszukujesz szczęścia w ramionach nieodpowiednich facetów. Wiele kobiet jednak pracować nad sobą nie chce. Wolą znieczulać się pozorami tego, że jakiś książę uratuje je przed nimi samymi.

Życzę Ci powodzenia w poszukiwaniu samej siebie i pozdrawiam.

124

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Sylwia. Ewidentnie nie szanujesz siebie i brakuje Ci poczucia własnej wartości. Nie masz go w sobie, i szukasz go niepotrzebnie w adoracji ze strony faceta.
Zadbaj sama o siebie!
Niech Cie nie obchodzi czy sie facetowi podobasz... i czy czujesz sie przy nim dobrze... tylko czy on podoba sie Tobie.
Mysle, ze tak na chlopski rozum, dziewczynie w twoim wieku nie powinien sie podobac zonaty 35-cio letni facet uganiajacy sie za mlodymi dziewczynami. Gosc jest nieodpowiedzialny, zwlaszcza jak zglasza sie na ochotnika na wyjazd razem z zona.
Potrzebujesz w zyciu silnych emocjii, to dosc normalne, ale nie szukaj ich w takiej formie.
A w kwestii przekonywania meza - Jak nie chcesz jechac na weekend to nie jedz! Powiedz, ze nie chcesz! Albo wymysl jakis powod, rozchoruj sie... A nie sie uporem meza zaslaniasz.... moz jak chce i sie uparl to niech jedzie bez Ciebie.

125

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Cholernie tesknisz za jego dotykiem, czy za dotykiem po prostu??? Kazdy z nas nudzi sie z czasem seksem z ta sama osoba, dlatego nie bede Ci opowiadac bzdetow o malzenstwie, i o tym jak to powinnas myslec o mezu etc. bo skoro nie myslisz to tutaj jest pies pogrzebany i tam powinnas kopac, moim zdaniem przynajmniej. Ten facet, ktory Cie kreci jest przykro stwierdzic zwykla swinia natomiast...musi wiedziec, ze Cie kreci dlatego ryzykuje takie gierki w obecnosci obojga Waszych malzonkow a to jest straszne!
Powiem Ci co powiedzial mi kolega, koles ryzykuje bezmyslnie tylko latwy kasek, jak mu sie laska faktycznie podoba to sprawa jest dla niego bardziej skomplikowana...zastanow sie nad tym, poza tym seks dla faceta poczatkowo nie ma nic wspolnego z uczuciem, oni maja osobna czesc mozgu odpowiedzialna za to. Poza tym jezeli on tak ryzykuje w obecnosci zony, to wyobraz sobie jak ryzykuje, kiedy jest bez niej i ile takich lasek jak Ty juz zaliczyl?? Oczywiscie wiem, jak trudno Ci zrezygnowac, otworzyl dla Ciebie drzwi do swiata, ktory dawno zostawilas za soba i przypomnial jak w nim fantastycznie! Oczywiscie, ze trudno bedzie je zamknac...ja sam mam podobny problem szczerze mowiac, dlatego doskonale Cie rozumiem, ale zastanow sie nad tym...masz bardzo wiele do stracenia, a naprawde nic do zyskania. Nawet jesli zaczelibyscie sypiac ze soba w tajemnicy ilez mogloby to potrwac zanim i TY mu sie znudzisz. To oczywiscie Twoj wybor, ale dla mnie to moze sie skonczyc TYLKO I WYLACZNIE KATASTROFA.


POWODZENIA

126

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

ILE WY MACIE LAT???   JAK DLUGO W MALZENSTWIE?   BYLE NAPALONY CWOK MOZE WAS PODNIECIC????    WYBACZCIE ALE TE PROSTE PRYMITYWNE TEKSTY "BEDE O TOBIE MYSLAL" - Tobie to wystarczylo zeby pol godz lezec i o nim myslec big_smile   chyba to swiadczy tylko o Tobie..  nei rozumiem dlaczego nie wskoczysz do wyra mezowi skoros napalona..  albo zrob sobie dobrze:D  matko.. litosci  dac się przeleciec komus kto juz szykuje wyro.. tylko nie wiadomo gdzie i kiedy..  juuuuuuuu

127

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

hej,sylwia-52
czytam te wszystkie wypowiedzi,mogę tylko stwierdzić że znalazłam tylko jedną życzliwa duszyczke ,która nie sączyła w twoja stronę jadu.postaram sie wypowiedzieć,w sposób ogólny opisujac siebie,jestem zdradzoną,żoną,przez ostatni rok wycierpiałam dużo,przez 10 latb wchodziłam mu w dupę,obiadki ,pranie,sprzatanie,sex na zawołanie,dosłownie miód,malina,i tak mimo wszystko znalazła się taka zaraza,która wyostrzyła sobie ząbki,na mojego męża,też mężatka,na potrzątku była tylko przyjażń,jasne,w która nigdy nie wierzyłam,zwierzanie się sobie,obgadywanie nas jacy to ja i jej mąż jesteśmy straszni i ich nie rozumiemy,szłam z nim do łóżka bo myślałam że w ten sposób,go zatrzymam,gówno,wkurwiłam się poznałam faceta,postanowiłam ukręcić mężusiowi śrubkę,poszłam do tamtego na noc,był po rozwodzie z góry mówię,myślałam że sobie ułożę tam życie,skrzywdził mnie i moją córcię,choc jego została zabita przez autobus,obiecywał złote góry i jak myślałam że jestem w ciąży,to nagle się odkochał,kolejna porażka,teraz jestem sama skupiłam się na córce,mam w dupie resztę,nie oceniam cię,nie wiem co ja bym zrobiła,ale pamiętaj że,u was to tylko jest namiętnośc,a ja jako zdradzona zona mogę ci powiedziec że ta suka która mi to zrobiła zniszczyła mi życie,zabrała wszystko co budowałam przez 10 lat,teraz mieszkaja razem i się męzcą ,bo ta ala miłość się wypaliła,oboje zostali ukarani,pozdrawiam.

128

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

traktuję teraz facetów,jak zabawki tańcza jak im zagram,wiem że facet żeby dostać dupy,to ci powie to chcesz usłyszeć,nawet ci powie że kocha,ja sama mam teraz problem,bo  doczepił się do mnie wiarołomnty meżuś,najpierw ządał ,teraz prosi o moje ciało,cały cas go podkręcam,aż mu spodnie rozpieprza,co by mi szkodziło iść z nim do łożka,jestem sqama,ale gdzieś mam tam w głowie,jego biedną,żonę,ja się będę z nim pieprzyć ,a ona tam będzie czekała z obiadem,najbardziej też mnie wkurwia jak wszyscy mówią,że kochanka jest winna,oboje sa winni,do tanga trzeba dwojga,ja teraz nie chce,od tygodnia facetowi pieprzę że ma mi dać spokój,a on i tak swoje,kto tu jest winny,znając was to napiszecie ze ja,pozdrawiam

129

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

bursztynek82-21

Zauważ, że jeden Twój post przeczy drugiemu!
W jednym poście piszesz, że jakaś suka zniszczyła Ci życie...

A w drugim wkurzasz się, że wszyscy obwiniają kochanki.........

130

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

w

smutnamonia napisał/a:

bursztynek82-21

Zauważ, że jeden Twój post przeczy drugiemu!
W jednym poście piszesz, że jakaś suka zniszczyła Ci życie...

A w drugim wkurzasz się, że wszyscy obwiniają kochanki.........

wiem masz racje,zle się wysłowiłam,na początku tak to widziałam,ale teraz wiem że oboje są winni,bo oboje tego chcieli,mimo tego zdusiłam ten ból w zarodku,dla dobra dziecka zeby córka miała dobry kontakt z ojcem,nawet podałam jej rękę,pracuję z męzem i nie mam zamiaro mieć problemów w pracy,wszystkie kumpele w pracy się dziwiły,bo co druga obiła by jej mordę,po co mi to,nie będę robiła scen bo wtedy ona by miałam satysfakcję,a tak moze pomyślicie inaczej ale to ja jestem górą,bo pokazałam klasę,

Posty [ 66 do 130 z 158 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Cierpię przez żonatego faceta :(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026