Uważacie ze jesli podrywa was żonaty chłopak ( dotyka, caluje i delikatnie namawia na wiecej mówiąc, ze z zoną jest przez wpadkę i nie łączy ich miłość ) powinno się odrzucic zaloty?przyjąć? czy w takiej sytuacji można mowic o dalszej przyjaźni między samotną kobietą i 10lat starszym mężczyzną z dwójką dzieci?
Dodam ze chlopak ten w moim konkretnym przypadku jest rewelacyjnym mężczyzną,w którym naprawde mozna się zakochac a i ja nigdy nie sądzilam ze moglabym dopuscic chciazby do pocałunku z kimś już zajętym!!!
proszę o zrozumienie, jesli jestescie w podobnych sytuacjach piszcie jak z tego wyjść...
NIE.
A teraz ja zadam Ci pytanie: uważasz że żonaty pan, który podrywa (czy to młodszą, czy starszą) kobietę jest wiarygodny? Jeśli tak robi, to znaczy, że nie sprawia mu problemu oszukiwanie. Takie śpiewki: "nie jestem szczęśliwy z żoną, od dawna ze sobą nie sypiamy, ożeniłem się z przymusu" to typowa gadka żigolaka, który próbuje znaleźć sobie kobietę na boku. Wybacz moje niedelikatne słowa, ale tak właśnie jest.
Jak zapytasz go, czemu się nie rozwiedzie, to odpowie: "ze względu na dzieci/ kredyt*" (* niepotrzebne skreślić).
Tak więc moja opinia- zdecydowanie odrzucić zaloty, a nawet uciekać w podskokach.
3 2010-06-01 14:21:35 Ostatnio edytowany przez Emilia (2010-06-01 20:32:47)
Chcesz znac moje zdanie w tej sprawie?? Wedlug mnie facet sciemnia i szuka odskoczni od szarej codziennosci. Piszesz ze jest z zona przez wpadke, a za chwile piszesz o dwojce dzieci, no to sorry--> wpadka moze byc z 1 dzieckiem, a tutaj widac ze oni tworza rodzine.
Kochana znasz tylko jego wersje, a ona moze nie oddawac rzeczywistosci, bo gdybys pogadala z jego zona to mogloby sie okazac ze ich zwiazek nie przezywa zadnego kryzysu i ze sa szczesliwym malzenstwem.
A to, ze ci mowi , ze nie kocha zony to jest standard, skoro chce abys byla jego kochanka to co musi ci cos nagadac aby ciebie omamic.
Facet chce poprostu ciebie wykorzystac, jestes 10 lat mlodsza, chce sobie podupczyc za free, bo taniej go to wyniesie niz zeby isc do agencji towarzyskiej. jest to przykre ale tak w wiekszosci prypadkow jest, chodzi tylko o sex, tym bardziej ze piszesz ze ciebie caluje , dotyka itp. Czyli wiadomo, ze chce ciebie do jednego celu.
Wedlug mnie jestes naiwna dziewczyna, ktora juz powoli zostala przez niego omamiona i zaslepiona.
I wiedz jedno jezeli pojdziesz z nim do lozka i bedziesz z nim uprawiala sex na boku za plecami jego zony to jeszcze bardziej sie do niego przywiazesz a on i tak nie zostawi zony.
I pozniej bedziesz plakala i zalila sie na jakims topiku, ze zostalas oszukana przez zonatego faceta albo ze on odklada decyzje odejscia od zony.
Bo pamietaj z zona jest mu dobrze, bo ma kogos kto mu wypierze, wysprzata, nakarmi go, poprostu facet chce sie zabawic na boku.
Zadaj sobie pytanie czy chcialabys byc z takim facetem , ktory szuka tylko okazji aby zdradzic zone, pomysl o tym, ze ty mozesz za kilka lat byc taka zona i ze to pozniej ciebie moze ktos robic tak w konia bo tez mozesz sie mu znudzic za kilka lat i bedzie szukal nowej zabawki, jeszcze mlodszej od ciebie.
Dlatego kochana odpusc sobie go, ja ci to radze, bo sama bylam wplatana w taki uklad tez z zonatym kolesiem , 10 lat starszym, tylko ze ja nie wiedzialam ze jest zonaty, a potem sie dowiedzialam, ze ma zone, z ktora mieszka, sa szczesliwym malzenstwem z ktora normalnie wspolzy.
Moja droga nie warto wlazic z butami w czyjes malzenstwa, pozatym szkoda ciebie na takiego faceta.
Bo co to jest za przyjemnosc byc kochanka zonatego goscia--> samotne wieczory, nie bedzie go przy tobie w weekendy, w swieta, nie bedzie wspolnych wyjazdow w wakacje, samotny sylwester--> bo zawsze dzieci i zona beda wazniejsze i zawsze bedzie z nimi zwiazany.
A jezeli chce byc z toba i tak mu z toba wspaniale --> to niech zlozy pozew o rozwod lub separacje, skoro jest taki nieszczesliwy i jego malzenstwo jest pomylka.
Tylko najparwdopodobniej jak mu postawisz takie ultimatum ze nie ma sexu i czegos wiecej bez rozwodu to pewnie wypnie na ciebie tylek i bedzie szukal innej naiwniary, ktora nabierze sie na kilka sciem.
Nie pozwol robic z siebie idiotki, bo skzoda twojego czasu na kogos z kim najprawdopodobniej i tak nie bedziesz.
A skoro gosciu juz sie do ciebie dobiera a nie proboje ci jakos sie z dobrej strony pokazac , nie mowi nic o rozwodzie to podejrzewam ze jest to typ bawidamka.
bardzo się ciesze ze odpisałyscie i dziekuje za "kubeł zimnej wody"!
sama zdaje sobie sprawe z beznadziejnej sytuacji. Absolutnie nie chce rozbijac ich malzenstwa i on doskonale o tym wie.
Mimo wszystko nadal dobrze sie dogadujemy. Trudno to wszystko strescic na forum. Może nie jest dokońca tak jak w wiekszosci przypadków. Tzn chodzi mi ze facet mowi ze nie kocha zony i dobiera sie do mnie na maksa mimo ze nie chce. Nie, to nie jest do konca tak. Przede wszystkim zachowal sie wporządku mówiąc mi o drugim dziecku, o żonie itp. Dlugo i powoli decydowal sie na ten pierwszy ruch, jak sie zagalopował to zwrocilam mu uwage i uszanowal to. Byly sytuacje ze pomagal mi, byly takie ze i ja mu pomagalam. Wiem ze moge mu zaufać. Jeszcze raz powtórze ze nie chce z nim sypiac na boku ( wiem ze przez internet trudno to przekazac ale jestem normalną dziewczyną, a nie plastikową głupią laleczką co to nie wie co zrobic jak sie paznokiec zlamie ), ale zastanawia mnie czy skoro miedzy nami byla taka sytuacja bardziej intymna niz powinna byc czy byloby w porządku zeby kontynuowac znajomosc jako znajomi? Czy jesli zadzwonie sama z siebie spytac poprostu co u niego to uwazacie ze zrozumie to jako chęć do kontynuowania romansu?
W skrócie czy mozna sie przyjaźnic z zonatym mezczyzną ktory kiedys szukał czegos wiecej?
Przepraszam.
Trafiłem tu przez przypadek. Szukałem coś o "FM group", a później kliknąłem na "miłość"... Niekontrolowany impuls...
Nie wiem czy to będzie dla kogoś interesujące ale jestem, a właściwe byłem w takiej sytuacji, ale jako ten "On".
Ona - także Kasia, po przejściach. Ja - żonaty, 10 lat starszy, dwóch synów. Minęło już prawie 10lat od tamtego czasu, ale to co wtedy wydarzyło się w moim życiu pozostanie na zawsze. Nie planowałem niczego, Stokrotka - także. Tak ją nazywałem. Splot różnych wydarzeń zetknął nas ze sobą. Z dnia na dzień byłem zafascynowany nią coraz bardziej... Jej uśmiech, odwagę, a przede wszystkim jakaś niesamowita aura, nigdy wcześniej nie czułem się tak, jak przy NIEJ ! Widziałem jak rozwijał się niesamowity romans! Nie zdawałem sobie nigdy sprawy jak SMSy mogą w tym pomagać. Poddawałem się temu, chociaż zdawałem sobie sprawę, że to nie ma sensu. Nic nie obiecywaliśmy sobie na przyszłość. W głębi serca miałem żal, że nie spotkaliśmy się wcześniej.
Dzisiaj wiem, że byłem wtedy niesamowicie oszołomiony! Bardzo łatwo ktoś może powiedzieć, że tak powinno się postępować, a tak nie. Ja wiem, że kiedy spadnie na człowieka takie uczucie to bardzo mało może zrobić wbrew sobie. Oczywiście wiem, że zdradziłem moją żonę. Do tego wcale nie jest konieczne pójście do łóżka z inną kobietą. Nigdy nie dążyłbym do rozwodu z takiego powodu. Swoje życie, zdrowie przysięgałem żonie. Gdybym musiał wybierać na pewno zostałbym z żoną. Ona oddała mi tak dużo. Ja zawiodłem. Wiem. Ale tym bardziej będę się starał postępować właściwie.
Niestety, dobra rada jest taka jak P&P. Ryzykujecie bardzo dużo. I Ty i on. Jeżeli w coś wchodzisz nie zapominaj o możliwych skutkach. Idealnie byłoby spotkać TAKIEGO chłopaka, który nie jest żonaty. Życzę Tobie tego z całego serca, tak jak mojej Stokrotce.
Pozdrawiam !
O ludzie ! To niesamowite ! To niemożliwe, ale jakbym czytał o mnie i o NIEJ.
Daj sobie z żonatym facetem spokój zniszczysz jego rodzine i swoje życie bo zakochasz sie zaangażujesz a potem jemu się znudzi powie że to wpadka a może spotkasz odpowiedniego faceta dla siebie ale nie żonatego ale decyzja należy do ciebie
8 2010-06-01 15:36:52 Ostatnio edytowany przez ella1973 (2010-06-01 15:37:22)
FACET 39. I cale szczescie dla zony i synow, ze sie otrzasnales. Mam nadzieje, ze teraz romanse i zdrada Ci nie w glowie.
9 2010-06-01 15:46:28 Ostatnio edytowany przez Emilia (2010-06-01 20:35:06)
facet39! niesamowite, ze piszesz dokladnie tak, jak wygląda(ła) moja sytuacja, jakbym slyszala jego slowa...
Powiem tak, nigdy nie mialam nikogo na poważnie. Nie jestem typem dziewczyny, która liczy ilu mężczyzn zaliczyła. Jeszcze 8 miesięcy temu byłam pewna, ze z żadnym zonatym mężczyzną z 10letnią różnicą wieku nie będe miala coś wspólnego, nawet mi do glowy nie przychodzila myśl, ze moglabym o czymkolwiek takim jak pisałam wyżej pomyśleć. A co więcej, nigdy nawet bym mojej znajomej nie dala przyzwolenia na takie zachowanie. Napewno bym mocno krytykowala. Natomiast to co sie wydarzyło między mną a tym mężczyzną... nie do opisania. Zupełnie zmienilo moj pogląd. Tak jak facet39 napisał - coś magicznego.
Nie przespałam sie z nim. Więc nie można zarzucać ani mi, ani jemu "bzykania na boku"
Facet39, jeśli jestes jeszcze na forum, bardzo proszę powiedz, czy chcialbys nadal utrzymywac ze swoją Kasią kontakt pilnując się, zeby do niczego więcej między wami nie doszło? Czy w takiej sytuacji najlepiej jest wycofać się i skonczyc to wszystko?
Kasia, ja uważam, że dla waszego bezpieczeństwa lepiej zerwać kontakt.
Człowiek sobie obiecuje, że nie przekroczy pewnej granicy, ale powolutku będzie się do niej zbliżać i w końcu będzie za późno na odwrót. I za bardzo będzie boleć.
Definitywnie zerwijcie ze sobą kontakt. Tak będzie dla was obojga lepiej.
Popieram a_normalną. Dalszy kontakt to masochizm. Co z tego, że wyznaczysz sobie granice, skoro będziesz skazywać się na obojętne traktowanie osoby, która nie jest Ci obojętna? Będziesz żyła tym niespełnionym uczuciem, zamykając sobie drogę do szczęścia z kimś właściwszym dla Ciebie. Zresztą takie "trzymanie uczuć na wodzy" jest bardzo trudne i wątpię, czy komukolwiek w historii świata się udało...
Popieram a_normalną. Dalszy kontakt to masochizm. Co z tego, że wyznaczysz sobie granice, skoro będziesz skazywać się na obojętne traktowanie osoby, która nie jest Ci obojętna? Będziesz żyła tym niespełnionym uczuciem, zamykając sobie drogę do szczęścia z kimś właściwszym dla Ciebie. Zresztą takie "trzymanie uczuć na wodzy" jest bardzo trudne i wątpię, czy komukolwiek w historii świata się udało...
Kasiu ! j.w. dokładnie, dokładnie, dokładnie...
...ale decyzja i tak będzie należała do Ciebie.
Tak brzmi odpowiedź na ostatnie Twoje pytanie.
Na przedostanie - czasami przychodzą takie chwile, że bez tych wspomnień, bez tej świadomości, że coś tak upajającego istnieje... byłoby bardzo ciężko, albo inaczej, bylbym bardzo niedojrzałą i płytką osoba.
Mieliśmy to szczęście, że potrafiliśmy tak wszystko "spokojnie" poprowadzić, że teraz każdy wrócił do swoich spraw. Były łzy, tzn gdy byłem sam. Beczałem, tak beczałem jak baran bo wiedziałem że tak musi być. Wiedziałem i sobie mówiłem, że czas goi rany. Tak też było. A z blizn jakie mi pozostały czerpię siłę, dużo siły. Naprawdę. W codziennych sprawach.
Moja "siostrzyczka" zawsze odpisze mi gdy wyślę jej życzenia urodzinowe. Kiedyś pewnie o nich zapomnę. Wiem, że Ona też stara się ułożyć swoje sprawy. Nigdy nie chciałbym czymkolwiek jej zaszkodzić.
Jeśłi potraficie, porozmawiajcie poważnie. Nie znam Ciebie ani Jego. Ciężko tak porównywać. Co zwycięży? Rozsądek czy serce, namiętność?
W moim przypadku:
"nadal utrzymywac ze swoją Kasią kontakt pilnując się, zeby do niczego więcej między wami nie doszło"
byłoby wtedy NIEMOŻLIWE !
Ale się rozmarzyłem, dziękuję !
od każdej reguły są wyjątki i tak bla bla bla można długo..
i chociaż staram się wierzyć w ludzi szczerze wątpie w szerość intencji tego faceta... chyba nawet śmieszy mnie to trochę bo jak szybko można zrobić na kobiecie wrażenie udając zranionego psa, którego tak przykro dotknął los i musi żyć z własną żoną... jak można wykreować się kosztem tej kobiety...
sama miałam okazję być adorowaną przez czrujących, charyzmatycznych mężczyn - starszych i żonatych... ciężko było im sie oprzeć, bo wydaje się, że mają wszystko to, czego się u mężczyzny szuka...ale cieszę się bardzo i dumna jestem z siebie że nigdy nie przystałam na żadną ich propozycje... miałam tez okazję poznać (przypadkiem) żonę jednego z tych panów - inteligenta, zadbadna, zajmująca prestizowe stanowisko...
chociaż zawsze uważałam, że sztuką jest gdy mężczyzna potrafi mówić, zachowywać się i tak traktować kobietę tak, by czuła się jedyną, wyjątkową i niepowtarzalną to tacy mężczyźni są właśnie takimi "ideałami" dla każdej kobiety, którą chcą po prostu wykorzystać...
NIE DAJ SIĘ DZIEWCZYNO!!!!
nie, nie, nie, nie Joanno in dark. Otóż nie wiem czy jest sens wyjaśniać i wchodzić w szczegóły, bo właściwie odpowiedzi na moje pytania i to słowo zrozumienia otrzymałam od facet39 za co ogromnie dziękuję...!
Mogę tylko uspokoić Cię Joanno, że to nie tym mnie do siebie "zwabił". Ani nie tekstem o sytuacji z żoną, ani nie prawieniem komplementów. I wbrew pozorom nie tak szybko, więc nie wiem skąd takie wnioski.
Również znam wielu mężczyzn ( starszych, młodszych ) którzy próbują na różne sposoby bajerować, prawią komplementy, chcą zwrócić na siebie moją uwagę ( jest wiele sytuacji, ponieważ pracuje z ludźmi ). Ale chyba trzeba przeżyć coś takiego jak ja bądź facet39 żeby zrozumieć...
Sama nie wiem czy życzyć komuś poznania "takiej osoby" czy też nie. Pomimo ze jest to sytuacja ciężka psychicznie, cieszę się ogromnie, że mogłam poczuć to "coś" i mieć nadzieje na przyszłość.
Nie będę nic postanawiać. Zobaczymy co los przyniesie... ![]()
tak jak zaczełam pierwszy post od każdej reguły jest wyjątek...
ale nie przekonasz mnie, że mężczyna - rozsądny odpowiedzialny mężczyna, który jednak wciąż jest w związku "dotyka, całuje i delikatnie namawia" inną jest fair... nie jestem cnotliwą katoiliczką, i nie będe prawić reprymendy bo decyzja należy przecież do Ciebie ...radziłabym Ci jednak myśleć przede wszystkim o sobie, bo "rewelacyjni mężczyźni, w których można się zakochać" to przede wszystkim mężczyźni którym można zaufać... a człowiekowi, który sam jest nieszęśliwy w związku bez miłości i szuka miłości w innych chcesz zaufać? on też ma prawo do szczęścia i też powinien o nie walczyć, małżeństwo nie jest chyba kulą u nogi... można się rozstać i budować życie od nowa..więc może jest leniwy, może jest mu tak wygodnie, może jest za słaby, może się boi, może nie wie czego chce... heh, skoro ma dwoje dzieci z związku "bez miłości" widocznie uczucia nie zawsze są mu potrzebne... ale jesli faktycznie zależy mu na Tobie to będzie wiedział co zrobić...
co do wypowiedzi faceta39 : "swoje życie, zdrowie przysięgałem żonie".. a mi się wydawało, że przysięga małżeńska brzmi " przysięgam Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską"
Zgadzam się z joanną in dark, dla mnie ten gość jest po prostu oszustem i bawidamkiem.
Nie będę nikogo oceniać, ale ja nie potrafiłabym żyć z takim człowiekiem. Bo jak można jednocześnie kochać 2 kobiety, dlatego nie rozumiem postępowania faceta39. Wybacz facet39, nic do Ciebie nie mam ale gdybym to ja była Twoją żoną to już dawno bylibyśmy po rozwodzie. Nie umiałabym znieść myśli, że mój mąż rozpamiętuje kobietę z którą mnie zdradził, może nie przez łóżko, ale jednak. Przez sentymenty mojego jeszcze wtedy narzeczonego do swojej ex mało co nie rozpadł się mój związek, gdybym się dowiedziała o jakimkolwiek ich spotkaniu lub kontakcie to byłby koniec ostateczny i bezapelacyjny.
A Tobie Kasiu zadam tylko jedno pytanie, jakbyś się poczuła będąc na miejscu żony tego gościa? Zamień się miejscami i pomyśl... To daje kopa po sumieniu, dlatego nigdy nie miałam do czynienia z facetami żonatymi bądź zajętymi, mam swoją godność i szacunek zarówno do siebie i do tych kobiet.
moja odpowiedź na to pytanie jest następująca. Nie planowałam żadnej takiej sytuacji. Absolutnie wiele razy odrzucałam jego zaloty, stawiałam granice, których nie pozwalalam mu przekraczać. Jesli to zrobił, odrazu byla moja reakcja. Kiedy mówił mi o żonie, że nie ma miedzy nimi tego czegos i w zasadzie nigdy nie było, powtarzalam mu zeby sie postaral, skoro nie ma, niech rozpali to uczucie. Nigdy, przenigdy nie pomyslalam, zeby mogl odejsc dla mnie od zony z dziecmi. Nie pozwoliłabym na to ( stąd moje główne pytanie czy wg Was można w takiej sytuacji utrzymać znajomość). Byliśmy skazani na siebie w pracy i wtedy doszlo do porozumienia dusz. Tak jak z przyjacielem. Nie da się od tego uciec.
Na miejscu żony tego gościa kopnełabym go w dupe. Ale to łatwo powiedzieć...
Jeśli chodzi o wyrzuty sumienia? mam, ale napewno nie są one spowodowane moją prowokacją zachowaniem czy strojem.
Szacunek do siebie mam, do innych kobiet jak najbardziej. Jak już mówiłam, nie przespałam się z nim ( jesli wydaje się, że taka dziewczyna z forum nic innego nie robi tylko sypia z kazdym - powiem, ze jestem dziewicą )
Tak się składa, że w mojej rodzinie doszło do zdrady i rozpadu małżeństwa, tak więc wiem jakie są konsekwencje.
Dziękuję bardzo za odpowiedzi!
Pozdrawiam
Kasienka w żadnym wypadku nie przyjmuj jego zalotów! on stanie na głowie by osiągnąc swoj cel.
Jest mnóstwo zajebistych wolnych chłopaków, mężczyzn!
Tym bardziej ze nie masz zadnego doświadczenia, a w rodzinie pojawiła sie zdrada.
To jego sprawa ze zafajdał sobie zycie. Ty się nie daj wciągnąć w to bagno!
Zgadzam się z joanną in dark, dla mnie ten gość jest po prostu oszustem i bawidamkiem.
Nie będę nikogo oceniać...
A jednak. dlaczego tak szybko kogoś oceniacie ? To prawda, najlepiej zdaleka od żonatych i mężatych. Ale myślicie że zawsze tak łatwo jest się tego trzymać ? Dopóki serce się nie wtrąca niech rządzi rozsądek ! OK. Ale człowiek to nie maszyna. Jest jeszcze dusza, część boskiego pochodzenia !
(...) bo jak można jednocześnie kochać 2 kobiety, dlatego nie rozumiem postępowania faceta39. Wybacz facet39, nic do Ciebie nie mam ale gdybym to ja była Twoją żoną to już dawno bylibyśmy po rozwodzie. Nie umiałabym znieść myśli, że mój mąż rozpamiętuje kobietę z którą mnie zdradził, może nie przez łóżko, ale jednak.
Ja nie potrafię kochać dwóch kobiet ! Dlatego jestem z jedną. I choć odkryłem, że człowiek zmienia z czasem prirytety w życiu to nie oznacza, że zaraz będę zmieniał życiową partnerkę. Gdybym miał się rozwodzić bo ja czy moja żona o kimś pomyślała na poważnie to byłoby dopiero bez sensu. Po co układać, starać się, wybaczać, śmiać się, dzielić się wszystkim, gdy jest świadomość, że może za chwilę usłyszę, że jestem do wymiany? Taki jest Wasz scenariusz? Przepraszam, że piszę w liczbie mnogiej ale w 90% taki jest wydźwięk wypowiedzi większości Pań.
BlackPearl ! Skąd możesz wiedzieć co byś zrobiła gdybyś była moją żoną? Czy Twój związek, Twój facet jest taki uniwersalny, powtarzalny, jakiś seryjny produkt ? Ja napewno taki nie jestem. Myślę, że Ty także nie. Rozumiem, że trudno znieść myśl, że Twoja druga połowa myśli o innej. Zdziwisz się ale dla mnie także byłoby to straszne. Kiedys faktycznie, myślałem tak jak Ty.
( ...) gdybym się dowiedziała o jakimkolwiek ich spotkaniu lub kontakcie to byłby koniec ostateczny i bezapelacyjny.
A jeżeli się nie dowiesz?
Jeżeli sądzisz, że Twój partner nie ogląda się za innymi, nie wspomina, nie marzy, to albo jest wykastrowany albo jesteś w błędzie. Tylko w świecie maszyn nie istnieją uczucia, zauroczenia, fantazje. Mogę się mylić, ale często problem tkwi w odpowiedzialności. W tym przypadku za związek dwojga ludzi. Miłość to nie zauroczenie, to nie popęd płciowy który mamy z definicji.
Wyobraź sobie co jakiś czas koniec ostateczny i bezapelacyjny. Z takich powodów? A gdzie ta prawdziwa miłość przez duże M ? Przecież ta zdrada o której mówimy dotyczyć może także Ciebie. Tak wyobrażasz sobie wspólne życie? Bez cierpienia, to jaka to miłość ?
Nie gniewaj się ale zapytam się Ciebie? Jeżeli kochasz swojego partnera, to co to oznacza dla Ciebie w praktyce? Obsługę? - pranie, gotowanie, seks, bycie obok tylko jeżeli wszystko jest OK? Co jesteś gotowa poświęcić dla niego?
(...) dlatego nigdy nie miałam do czynienia z facetami żonatymi bądź zajętymi, mam swoją godność i szacunek zarówno do siebie i do tych kobiet.
Najwyraźnie nie zrozumiałaś o co chodziło Kasi. Za to gratuluję doświadczenia. Kasia "nie ma doczynienia" z zajętym facetem. I bardzo dobrze. Jakoś wydaje mi się większa jej godność i szacunek. Właśnie stąd biorą się u niej te dylematy.
Wybacz, napewno trochę Cię krzywdzę tak analizując każde słowo. Nie mam takiego zamiaru.
Podobno my faceci jesteśmy z Marsa, a Wy drogie Panie z Wenus.
DO KASI ! :
Podoba mi się cytat: " Nie w tym rzecz by nie dać, rzecz by wiedzieć komu! "
Nie krzywdzisz mnie, po to jest forum, żeby wymieniać zdania i dyskutować. Za to ja widzę że uderzyło Cię to co napisałam.
Po 1 - Drogi facecie 39, nie oceniam. Staram się być obiektywna, gdybym oceniała to swoim zdaniem zgniotłabym wiele osób.
Po 2 - mówisz że nie potrafisz kochać 2 kobiet ale z rozrzewnieniem wspominasz Stokrotkę. Dla mnie to jest jednoznaczne. Wybrałeś żonę ale kochałeś 2 kobiety.
Po 3 - nie twierdzę że każdy przy drobnych błędach i np niedogadywaniu się byłby od razu do wymiany, ale fakt faktem u mnie byłbyś do wymiany przy takiej sytuacji jaka miała miejsce. Ciekawe jakbyś się czuł gdyby to Twoja żona była zakochana w innym facecie
Odpowiedziałeś sobie na takie pytanie??
Po 4 - mój mąż nie jest seryjnym produktem, oczywiście że dopuszczam taką myśl że może rozmyślać o innych kobietach, że inne mogą mu się podobać. Nigdy nie wiadomo jak się życie potoczy, może być taka sytuacja że się kiedyś zakocha w innej ale wtedy jest to koniec definitywny małżeństwa. Nie jestem męczennicą żeby żyć w toksycznym związku - dlatego też wiem co bym zrobiła gdybym była Twoją żoną.
Po 5 - oczywiście że mogę się nigdy nie dowiedzieć o jakichś tam spotkaniach i kontakcie - ale cóż, czego oczy nie widzą tego sercu nie żal. Mój mąż doskonale wie że ma kochającą żonę, jeśli to uszanuje będzie ją miał jeśli nie to cóż... To działa oczywiście w dwie strony.
Po 6 - odp na Twoje pytanie - dla męża jestem gotowa poświęcić życie, kocham go i wiele wybaczę ale nie zdradę - zdrada przyprawia mnie o obrzydzenie.
Po 7 - to zdanie "(...) dlatego nigdy nie miałam do czynienia z facetami żonatymi bądź zajętymi, mam swoją godność i szacunek zarówno do siebie i do tych kobiet." nie uderza bezpośrednio w Kasię, jest to moje zdanie, nie skierowane w jej stronę. Absolutnie nie mam nic do Niej, wręcz niesamowicie szanuję, że się nie wikła w tę znajomość i że stanowczo ucina zaloty.
Kasiu mam do Ciebie bardzo duży szacunek, to co napisałam nie ma absolutnie w Ciebie uderzać, obrażać ani nic takiego. Mam po prostu swoje zdanie na ten temat, który poruszyłaś w poście więc je wyrażam.
Facecie 39, nie mam na celu oceniania i przygadywania Ci. Po prostu to co zrobiłeś nie podoba mi się i zapewne wielu osobom też. Bronisz swojego zdania, szanuję to. Niestety jedni będą Cię bronić, inni ganić. Ja zawsze powtarzam ile ludzi tyle różnych zdań. Więc nie bierz tego do siebie, ty tak samo możesz oceniać mnie, a ja na pewno się nie obrażę (chyba że mnie obrazisz, co próbowałeś tu uczynić), ale nie należę do obrażalskich i traktuję to jako dyskusję, a nie wyzywanie i obrażanie.
Pozdrawiam
A jednak! BlackPearl - czym zasłużylem na tak długą i wyczerpującą ripostę ?
Czytałem posty Kasieńki08 i wydaje mi się, że też miała wcześniej podobne stanowisko jak Ty. Jak widać wydarzyło się coś co potrafiło bardzo mocno zachwiać wyznawanymi wartościami. Teraz uważa, że znalazła się na rozdrożu, nie wie jak postąpić. Dla kogoś z boku sprawa wydaje się oczywisyta. Trzeba jednak trochę wyobraźni żeby zrozumieć, że dla Niej - niekoniecznie. Wyobraźni i może troszkę doświadczenia bo sprawy dotyczą uczuć, a one często nie dają się logicznie tłumaczyć. Każdy prowadzi jakiś rachunek zysków i strat. Każdy też ponosi odpowiedzialność za swoje decyzje. Jest w trudnej sytuacji. Wiem, że po pewnym czasie bedzie inaczej wszysto widzieć. Gdy opanuje uczucie, gdy ono wystarczająco ostygnie, inaczej będzie ten rachunek wyglądał.
Ja nie chcę bronić swojego postępowania. Mówię wyraźnie: zdradziłem, zawiodłem. Jak można bronić czegoś co jest złe ?
Byłem kiedyś w podobnej sytuacji, tzn. wyznawałem bardzo kategoryczne zasady, a tu nagle trach !
Dzisiaj mam więcej pokory w wydawaniu kategorycznych ocen i porad komukolwiek.
Kasiu, szkoda, że nie odezwały się dziewczyny które były w podobnej Tobie sytuacji.
Zwróć uwagę, że teraz jest internet i możemy sobie tutaj trochę porozmawiać. Ale nasi rodzice, dziadkowie tego nie mieli.
Proszę Cię bardzo, wykorzystaj to właściwie.
Tym sobie zasłużyłeś, że ja nie rzucam w ważnych sprawach jednym zdaniem i jest git, tylko rozwijam myśl. Słowo pisane nigdy nie oddaje emocji tak jak słowo powiedziane prosto w twarz, dlatego się rozpisuję, żeby wszystko było klarowne i jasne (a i to nie daje gwarancji że zostanę zrozumiana tak jak chcę). Poza tym Ty pytasz, ja odpowiadam i to nie półsłówkami tylko wyrażam pełną myśl.
A tak na marginesie mam też w takiej sprawie jakieś doświadczenie, bo i mi pewni zajęci panowie próbowali mydlić oczy, ale tak jak pisałam wcześniej gasiłam takie zaloty w zalążku chociażby nie wiem jak mnie pociągali i jak mi się podobali.
Tak więc nie mów, że nie odezwały się tu dziewczyny które miały tego typu doświadczenia, bo ja mam więc się wypowiedziałam ![]()
Pozdrawiam
Zwróciłam się z prośbą o Waszą pomoc na forum nie dlatego, że nie mam komu się wyżalić w rzeczywistości ( to tak a propos jednej z pierwszych wypowiedzi, że jak zaufam to potem będe znowu ryczeć na forum i wściekać się, że mnie wykorzystał ), tylko dlatego, że nikt sposród moich znajomych nie znalazł się w podobnej sytuacji i niestety nie umieli mi doradzić, nie potrafili mnie zrozumieć. Wszyscy mówili to samo, to co ja też bym pewnie powiedziała jeszcze rok temu - o braku szacunku do siebie, tych zdradzanych kobiet, że nie wolno zaufać takiemu niewiernemu mężczyźnie itp itd. Ale to nie pomaga, bo to nie tego chce, nie chce urywać kontaktu uważając, że KAŻDY mężczyzna zdradza i chce wykorzystać wszystko co jest ladne i sie rusza.
Drogi Facecie39!
Jestem niesamowicie wdzięczna za opowiedzenie Waszej historii. Pomogła mi ona w zrozumieniu, że to co było/jest między mną, a Nim ( być może ) nie było zwyklą chęcią "zaliczenia" kolejnej młodszej panienki, którą łatwo zbajerować, a poprostu TYM uczuciem, które może pojawić się wszędzie niezależnie od wieku i tak dalej.
Uważam, że to niezwykle ciekawy zbieg okoliczności, że z podobnymi wspomnieniami możemy porozmawiać tutaj, o Niej i o Nim.
Nie chciałabym tracić z Nim kontaktu. Będę dążyć do sprowadzenia naszych uczuc na prawidłowy tor i spróbuję utrzymać tę znajomość.
PS: Jak najbardziej nie odbieram żadnych wypowiedzi, jako oskarżanie mnie. Odpisuje i wyjaśniam, aby nie wykreować zupełnie innego problemu, w którym się znalazłam, aby pochopnie nie oskarżać również Jego za czyny, których nie popełnił.
Uważam, że ta dyskusja jest bardzo ciekawa. I może będzie ciekawsza, jeśli znajdziecie się w podobnych sytuacjach ( czego życze/nie życzę* )
*niepotrzebne skreślić
Witam:).pare miesiecy temu,moze pol roku poznalam mezczyzne wspanialy czuly delikatny no ideal prawie ze;).od poczatku wiedzialam ze ma zone.nie ukrywal rowniesz ze ja kocha bo to logiczne jezeli jestesmy z kims tworzymy rodzine to kochamy.spotkalismy sie tylko pare razy (mieszkamy na 2koncach polski)zostawaly sms maile itp ktorych dziennie bylo bardzo duzo.jednym slowem bylo wspaniale zakochalam sie i bylam 1raz w zyciu naprawde szczesliwa.jeszcze miesiac temu poleciala bym za nim w ogien zreszta on tez wiele mi dal.dzis siedze tu pisze i lzy plyna mi po policzku:(wszystko sie konczy.jestesmy zbyt daleko od siebie.nie oczekiwalam zbyt wiele ale myslalam ze skonczy sie to troszke inaczej.bardzo za nim tesknie za jego ustami za jego dotykiem...ah marzenia.wiem ze zrobilam cos zlego ale nie zaloje warto bylo przezyc pare pieknych chwil.nigdy wczesniej nie czulam tego co czulam przy nim to tak jakby ha nie da sie tego opisac cialo robi sie tak lekkkie,przestaje sie myslec poprostu oddaje sie chwili ah piekne uczucie.gdybym mogla cofnac czas i cos zmienic jedyne co bym zmienila hmmm wiecej dala bym z siebie a mniej wymagala:).jezeli spotka sie w zyciu takie uczucie powinno sie je pielegnowac(nawet jezeli jest nieosiagalne)2raz moze sie to nie powtorzyc a warto chociaz raz poczuc sie jak w niebie:)
"jezeli spotka sie w zyciu takie uczucie powinno sie je pielegnowac(nawet jezeli jest nieosiagalne)2raz moze sie to nie powtorzyc a warto chociaz raz poczuc sie jak w niebie:)"
dzięki!
a mogę spytać, jak do tego doszło, że "to wszystko się kończy"? Czy poprostu coraz mniej do siebie piszecie, uczucie kończy się przez brak stałego kontaktu fizycznego czy może padły już konkretne słowa z jego, Twoich ust, żeby lepiej zakonczyc znajomosć?
My postanowilismy dalej utrzymywać kontakt, jako znajomi. I szczerze powiem, bardzo sie z tego cieszę. Uszanował moją decyzję i skoro nie urwał tej znajomości odrazu, wiedząc, że przyjemności czysto fizycznej nie będzie to może nie jest, aż taki zły ? ![]()
Może i on postrzega naszą znajomość nie tylko, jako możliwość "podupczenia na boku za darmo"? Jak sądzicie?
Gdyby chodziło mu tylko o jedno chyba nie proponowałby dalszych spotkań?
hmmm z jego strony to chyba jeszcze nie koniec ale ja nie nadaje sie na zwiazek na odleglosc nie potrafie kochac kogos kogo nie ma przy mnie nie staram sie juz a wiec coraz mnie sms tel i maili nie odpisuje na wszystkie tylko 3moze4razy w tyg ogolnie na wszystkie.
zonaci faceci nie szukaja hah podupczenia na boku sex maja w domu (przewaznie kochaja swoje rodziny)to poprostu takie dziwne uczucie pociag fizyczny zauroczenie chwilowa milosc.w moim przypadku nie chodzilo tylko o sex bo do niego nie doszlo a oboje wiemy ze gdyby chcial tylko tego i sie postaral to zrobila bym to z nim bez wachania:)moze jeszcze bedzie okazja;)
my kobiety takim mysleniem (ze IM tylko jedno w glowie)psujemy wszystko.ja tez na poczatku myslalam ze wykozysta i zostawi ale tego nie zrobil.takim mysleniem w pewnym sesie obrazamy ich bo oni do nas z serduszkiem a my tak zle o nich myslimy.to jest moje zdanie:)
podziwiam cie ja nie mogla bym z moim utrzymywac kontakt tylko jako znajomi.wyobrazam sobie ze siedzi obok patrzy tymi pieknymi pelnymi pozadania oczami a ja co miala bym go nie doknac nie pocalowac jeju nie wytrzymala bym sekundy nawet:)idzie lato jako znajomi idziecie na plaze nie koniecznie sami i co on lezy opalony itp itd a ty patrzysz i co myslisz ah ale mam fajnego znajomego hahah
ja juz bym sie do niego tulila:))ale moze tobie przyjdzie to latwiej
powodzenia
moze teraz zaprzecze sama sobie ale mysle ze on tez ma nadzieje ze jednak cos z tego bedzie.watpie ze tak z dnia na dzien zapomni o pozadaniu do ciebie i zacznie cie traktowac jak kumpele to nie realne:)
Witam:).pare miesiecy temu,moze pol roku poznalam mezczyzne wspanialy czuly delikatny no ideal prawie ze;).od poczatku wiedzialam ze ma zone.nie ukrywal rowniesz ze ja kocha bo to logiczne jezeli jestesmy z kims tworzymy rodzine to kochamy.spotkalismy sie tylko pare razy (mieszkamy na 2koncach polski)zostawaly sms maile itp ktorych dziennie bylo bardzo duzo.jednym slowem bylo wspaniale zakochalam sie i bylam 1raz w zyciu naprawde szczesliwa.jeszcze miesiac temu poleciala bym za nim w ogien zreszta on tez wiele mi dal.dzis siedze tu pisze i lzy plyna mi po policzku:(wszystko sie konczy.jestesmy zbyt daleko od siebie.nie oczekiwalam zbyt wiele ale myslalam ze skonczy sie to troszke inaczej.bardzo za nim tesknie za jego ustami za jego dotykiem...ah marzenia.wiem ze zrobilam cos zlego ale nie zaloje warto bylo przezyc pare pieknych chwil.nigdy wczesniej nie czulam tego co czulam przy nim to tak jakby ha nie da sie tego opisac cialo robi sie tak lekkkie,przestaje sie myslec poprostu oddaje sie chwili ah piekne uczucie.gdybym mogla cofnac czas i cos zmienic jedyne co bym zmienila hmmm wiecej dala bym z siebie a mniej wymagala:).jezeli spotka sie w zyciu takie uczucie powinno sie je pielegnowac(nawet jezeli jest nieosiagalne)2raz moze sie to nie powtorzyc a warto chociaz raz poczuc sie jak w niebie:)
Wybaczcie ale brak mi słów...
może nie jest, aż taki zły ?
Może i on postrzega naszą znajomość nie tylko, jako możliwość "podupczenia na boku za darmo"? Jak sądzicie?
Gdyby chodziło mu tylko o jedno chyba nie proponowałby dalszych spotkań?
Kasiu ja sądzę, że gdyby mężczyźnie chodziło tylko o "jedno", to: ...
... jednak proponowałbym dalsze spotkania. W koncu konsekwencja jest też cnotą? No i prowadzi do celu. Czyż nie?
Ponieważ pamiętam swoją sytuację ciekawi mnie jak Ty postępujesz.
Jak reagujesz, ale nie na JEGO ZALOTY itp., tylko po prostu, co mu okazujesz, do czego dążysz będąc przy NIM ?
Na pewno dotyczy to spraw intymnych, ale przedstawiłaś to tak, jakby tylko JEMU zależało, a Ty ewentualnie pokażesz palcem to - tak, a to - nie. Taka wyrachowana i racjonalna. Przecież w rzeczywistości tak nie jest. Wydaje mi się, że granice powinniście ustanawiać wspólnie. Specjalnie tak prowokuję, bo obraz Twojego mężczyzny jaki się wyłaniał, to właśnie taki, że on tylko czeka jak tylko mu "pozwolisz"!
Czy nie jest tak, że odpowiadasz mu uśmiechem na jego uśmiech? Czy na swoją otwartość względem Ciebie odpowiadałaś mu podobnie? Czy nie podobały się Tobie jego romantyczne, także dwuznaczne esemesy? Odpisywałaś chyba na każdy. Przecież musiał wiedzieć, i to od Ciebie, jak to Ty odbierasz. Co sprawia Ci przyjemność, poznać Twoje słabości.
zonaci faceci nie szukaja hah podupczenia na boku sex maja w domu (przewaznie kochaja swoje rodziny) to poprostu takie dziwne uczucie pociag fizyczny zauroczenie chwilowa milosc.w moim przypadku nie chodzilo tylko o sex bo do niego nie doszlo a oboje wiemy ze gdyby chcial tylko tego i sie postaral to zrobila bym to z nim bez wahania:) moze jeszcze bedzie okazja;)
Zagubiona25 - dziękuję w naszym imieniu.
my kobiety takim mysleniem (ze IM tylko jedno w glowie)psujemy wszystko.ja tez na poczatku myslalam ze wykozysta i zostawi ale tego nie zrobil.takim mysleniem w pewnym sesie obrazamy ich bo oni do nas z serduszkiem a my tak zle o nich myslimy.to jest moje zdanie:)
Zagubiona25 - jeszcze raz dzięki.
podziwiam cie ja nie mogla bym z moim utrzymywac kontakt tylko jako znajomi.wyobrazam sobie ze siedzi obok patrzy tymi pieknymi pelnymi pozadania oczami a ja co miala bym go nie doknac nie pocalowac jeju nie wytrzymala bym sekundy nawet:)idzie lato jako znajomi idziecie na plaze nie koniecznie sami i co on lezy opalony itp itd a ty patrzysz i co myslisz ah ale mam fajnego znajomego hahah ja juz bym sie do niego tulila:))ale moze tobie przyjdzie to latwiej
Zagubiona25 - dokładnie.
Idzie lato, ONA lezy opalona itp. itd., a ty patrzysz i co MYŚLISZ ah ale mam fajną znajomą hahah
ja juz bym JĄ do siebie tulił !
Łatwiej ? to czysty masochizm !
Proponowałbyś mi, żebyśmy nadal się spotykali, czy chodziło o to, że na miejscu tego mężczyzny, któremu chodzi tylko o seks, dążył byś nadal do spotkań?
Jak postępuję... bardzo trudno powiedzieć. Tak na prawdę wszystko się u nas niesamowicie zmieniło. Zmieniłam swoj pogląd na tą sytuacje. Proces ten był powolny. Na samym początku reagowałam dosyć ostro. Wręcz nie pozwalałam mówić do siebie zdrobniale, kochanie, kwiatuszku itp ( nawet na to nie pozwalałam! ). Dalsze jego "zaczepki" traktowałam nadal oschle. Dziwiło mnie jego zachowanie, byłam wręcz oburzona. Czułam się bardzo nieswojo, zagrożona... W pracy kiedy się widzieliśmy rozmawiałam z nim zawsze bardzo oficjalnie, żeby nie moznabyło mnie posądzić o prowokacje. Nawet chciałam już wystąpić do szefa o zmiane pracownika na moim oddziale... Ale wtedy coś się wydarzyło. Może byłam ciekawa? zaczęłam myśleć o nim trochę inaczej.
Przestałam być dla niego aż taka niemiła, aczkolwiek nadal nie potrafiłam się odnaleźć w tej sytuacji. Wtedy zrodziło się u nas porozumienie dusz. Zaczęliśmy ze sobą rozmawiać bardzo otwarcie o jego życiu i o moim. Wiele rzeczy nas łączy. Ja troszeczke oswoiłam się, może i nadal byłam baaaardzo ostrożna i kiedy łapał mnie za ręce, aż przestawałam oddychac... ![]()
Ale po jakimś czasie wszystko to co robił, to co mówił sprawiało, że nie mogłam się nie uśmiechać przy nim. To fakt. Pewnie w tym momencie dziewczyny z forum zaczną zarzucać mi, że tu dałam mu nadzieje na dalszy "romans". Zgadzam się. Tu zaczęły wygrywać uczucia, a nie rozum. Spędziliśmy wspólnie wiele chwil bardzo przyjemnych, był taki subtelny, romantyczny, miły, zabawny, przy nim czułam się jak w siódmym niebie, byłam bezpieczna. Jak nigdy wcześniej. On zrozumiał, że nie jest dla mnie obojętny. Natomiast na ten ostateczny krok nigdy mu nie pozwoliłam. Co nie znaczy, że nie chciałam. Ale mimo wszystko staralam się jak tylko to było możliwe mówić stanowcze NIE.
Więc chyba, że rzeczywiscie jest troche tak, że czeka na moje pozwolenie... Ale mam nadzieje, że właśnie nie zależy mu tylko na tym.
Na jego uśmiech odpowiadałam uśmiechem. Na smsy odpisywałam. Natomiast jak to dziewczyna z brakiem doświadczenia i z obawami przed wykorzystaniem starałam mu się mało ukazywać, nie nazywac wszystkiego wprost.
Jednak trudno to wszystko przywołać. Znamy sie prawie rok. Wiele sytuacji się wydarzyło przez ten czas.
Do tego wszystkiego dochodzi fakt, że znam wielu chłopców w moim wieku, wielu mężczyzn próbowało zwrócić moją uwage na siebie i żadnemu nie udało się tak, jak udało się JEMU. Pierwszy raz czułam to coś, nieokiełznaną radość na jego widok, uśmiech na twarzy kiedy tylko o nim pomyślałam. Mimo mojego braku doświadczenia w sprawach łóżkowych miałam ochote wręcz się rzucić na niego, tak na siebie działaliśmy. Na pewno wszystko to widział i czuł co o nim myśle.
Strasznie pokrętna wypowiedź. Dziewczyny, proszę nie rzucajcie się na mnie z pretensjami i obwinianiem mnie. Wiem, że to też moja wina. Ale nie potrafie inaczej...
Ojej faktycznie, wyszło niezrozumiale.
Zdanie:
"Kasiu ja sądzę, że gdyby mężczyźnie chodziło tylko o "jedno", to: ..."
miało brzmieć:
"Kasiu ja sądzę, że gdyby mi chodziło tylko o "jedno", to: ..."
w końcu chodzi o przedłużenie naszego gatunku
))
Twoja odpowiedź wcale nie jest pokrętna. Jest szczera, mówisz otwarcie, a tego chyba na początku się trochę obawiałaś.
To nieprawda, że to co przeżyłaś zdarza się tylko raz w życiu, albo, że jeden raz na tysiąc lat. Oczywiście, że nikt nie da Ci gwarancji na równie wspaniałe uczucia w przyszłości. Życie dlatego jest takie cudowne, bo ma tyle zagadek, niewiadomych, niespodziewanych zdarzeń. A może jest jeszcze coś piękniejszego?.
Pewnym sprawom możemy oczywiście pomóc. Bardziej świadomie lub mniej. Zarówno trwałemu związkowi, jak i w spotkaniu wspaniałych ludzi. Także w popełnianiu blędów. Np. Przebywając w określonych miejscach, podtrzymując kontakt z określonymi osobami, wyznawając określone wartości.
Wiem, że czujesz bardzo podobnie - mieszanina za i przeciw, w dodatku uczuciowa !
Naprawdę bardzo ładnie opisałaś swoją sytuację. (Piszesz pamiętniki? Chyba masz talent pisarski. ) Cudowne zauroczenie, jak to się mówi -zakochanie na zabój. Tylko uwaga - ten stan jest zawsze tymczasowy. On nie trwa długo. To są takie chwile w życiu. A prawdziwa miłość opiera się także na odpowiedzialności. Jest czysta i nie krzywdzi człowieka, chociaż ten kto kocha czasami musi dużo wycierpieć...
Bądź wytrwała i cierpliwa. Właśnie czas dużo znaczy...
Kasienka sama pchasz ręce w ogień. Widocznie musisz tyłek sparzyć bo nie wierzysz na słowo że ogień jest gorący.
Nie życzę powodzenia. Niech się dzieje co chce.
W tym wątku dajecie przyzwolenie na zdradę dziewczyny wraz z "wspaniałomyślnym" facetem 39.
"kobiety takim mysleniem (ze IM tylko jedno w glowie)psujemy wszystko.ja tez na poczatku myslalam ze wykozysta i zostawi ale tego nie zrobil.takim mysleniem w pewnym sesie obrazamy ich bo oni do nas z serduszkiem"
świetne obrócenie kota ogonem - gratki!
Skoro pociąg fizyczny ważniejszy jest dla Was od miłości, szacunku da osoby która Was kocha- nie mam nic wiecej do dodania.
alaclaudie jesteś moim guru
Zgadzam się z Tobą w 100%
"Skoro pociąg fizyczny ważniejszy jest dla Was od miłości, szacunku da osoby która Was kocha- nie mam nic wiecej do dodania."
Ale kto tak powiedział z naszej trójki?
a ja sobie mysle ze gdybym kogos naprawde kochala to walczyla bym o ten zwiazek. ![]()
trzymam kciuki Kasiu ze Tobie sie uda ale chyba wszyscy tu wiemy ze to nie mozliwe
jezeli sie kocha to jest tez pozadanie namietnosc ahhhh nie da sie tego ukryc.MY ludzie tacy juz jestesmy lubimy pozadac:) dotyk to wiele wiecej niz slowa,tak mi sie wydaje.ah daj sie poniesc ![]()
Zycie jest zbyt krotkie zeby zastanawiac sie co z TYM robic... Jesli jest uczucie uwazam ze nalezy dac mu sie porwac. Trzeba przezyc TO a nie analizowac jaki i wogole czy ma sens. Akurat w tym watku jest to zakazane uczucie ale przeciez wiemy wszystkie-uczucia-prawdziWE! niestety bola....Np. jesli ja majac szczescie do zonatych facetow wszystkich pognam bo nie nalezy itd. to obudze sie z reka w nocniku ze czas minal a ja nic! Albo; wyzej ktoras pisze ze sa fantastyczni wolni mezczyzni na swiecie...GDZIE??? skoro sa sami to chyba nie tak do konca z nimi halo...? Pdstawa tylko taka zeby ów ON umial czynic haslo "wilk syty i owca cala" Owca czytaj zona:)))...No i wkoncu: zyc tak zeby nikt przez Ciebie nie plakal....(inajlepiej nie wiedzial....o tobie)
O... widzę, że jest odzew po długiej przerwie ![]()
Może niektórzy chcieliby wiedzieć, jak się dalej potoczyły losy Kasi... a więc postanowiłam "urwać" znajomość. Po rozmowie, w której powiedziałam, że bardzo go cenie jako człowieka i naprawdę bardzo mi pomógł zrozumieć siebie, odkryć swoje uczucia do drugiej osoby doszłam do wniosku, że nasz czas już minął. Nadal nie wiem czy dobrze postanowiłam ( bo wbrew swoim uczuciom, ale zgodnie z zasadami ) i urwaliśmy kontakt. Oczywiście wszystko w niezwykle miłej atmosferze, z zapewnieniem, że gdyby druga strona mogła pomóc to zawsze możemy na siebie liczyć. Nie dzwonimy do siebie, nie wysyłamy smsów, nie spotykamy się. Niby wszystko ucichło, ale jednak nie ma dnia, żebym o nim nie pomyślała.
Poznaje wielu innych atrakcyjnych mężczyzn, ale podświadomie i tak wszystkich porównuję z Tym Zakazanym.
40 2010-09-26 22:07:40 Ostatnio edytowany przez Realistka89 (2010-09-26 22:17:32)
W ogóle moim zdaniem źle robisz kontynuując znajomość, bo w ogóle Ty się będziesz coraz bardziej w nim zakochiwać, bo prawda jest taka, ze kontakt nie sprzyja zapominaniu, a jemu raczej zależy na jednym i tym samym: na seksie. W ogóle gdyby nie od tego zaczął, to mogłabym uwierzyć, ze się po prostu zakochał. No bo to czasem się zdarza, aczkolwiek bardzo rzadko, ale on wystartował z grubej rury i jego intencje są jasne: chce seksu, ale jest gotowy troszkę odczekać, byś się zgodziła, bo w końcu się zgodzisz, jeśli tego nie utniesz. Gdyby powiedział Ci, że jesteś wyjątkowa etc., to też mógłby być blef, ale byłaby niewielka szansa, ze jednak naprawdę chodzi mu o coś więcej poza seksem.
W ogóle edit, widzę, ze ucięłaś znajomość, co mnie cieszy, bo będzie Ci łatwiej zapomnieć, nie spotykając się z nim, nie dzwoniąc do niego.
Gratuluje decyji;;Jeszcze dluuuugo bedzie na pierwszym miejscu w Twoim serduchu ale na szczescie nic nie trwa wiecznie! Dasz rade! Trzymaj sie
Oby! Dzięki ! ![]()
Witam!
Chcialam podzielic sie z Wami moja historia i prosic o opinie na ten temat.
Poznalam faceta ktory jest Romem. Od poczatku bylam do niego negatywnie nastawiona ze wzgledu ze wczesniej przyjaznilam sie z romami niestety wiedzialam jak oni traktuja dziewczyny. Chodzi o to ze maja zony a z polkami spotykaja sie by sie zabawic. Jednakze po namowach umowilam sie z nim na drinka. Nie uwierzycie okazal sie fantastycznym czlowiekiem. Spotykalismy sie coraz czesciej az w koncu sie zakochalam.Od poczatku ustalilismy ze nie mozemy byc razem ze wzgledu na jego cyganskosc(gdyby zostawil zone cala rodzina wyrzeklaby sie go a wiecie jak bardzo wazna dla romow jest cyganskosc,musielibysmy uciec bo on stalby sie w ich oczach ''trefny'') on chcial tylko byc ze mna by mi pomoc w zyciu a przy okazji byc szczesliwym chocby na chwilke.Mi tez to odpowiadalo gdyz nie chcialam na razie partnera na stale(mam 22 lata)Umowilismy sie ze gdy bede miec dosc takiego zwiazku rozejdziemy sie i zostaniemy przyjaciolmi. Od poczatku powiedzial mi ze ma zone i dziecko wtedy nie przeszkadzalo mi to, chcialam z nim byc jako przyjaciolka ale milosc nie wybiera. Zabral mnie do londynu zalatwil pokoj mieszkanie czesto mnie odwiedzal. Kiedy doszlo do tego ze nie moglismy wytrzymac bez siebie zaczelam sobie z tym nie radzic. Chcialam bardzo z nim byc ale nie chcialam go nigdy do tego namawiac gdyz nie chcialam by przeze mnie musial rezygnowac ze swojej cyganskosci, wszystkiego sie wyrzec dla mnie.Zaczelam sie spotykac z innym mezczyzna nie mowiac mu nic o tym.Kiedy moj Rom sie o tym dowiedzial chcialam wrocic czas. Zrozumialam ile on tak naprawde dla mnie znaczy i ze nie chce go zostawic dla nikogo, bynajmniej jeszce nie teraz. Od tej pory wszystko sie zmienilo. Minal juz rok od tamtego zdarzenia a on ciagle mi wypomina jak moglam go tak skrzywdzic ze on mnie tak kocha a ja szukam szczescia u innego.Ze on tyle dla mnie ryzykuje, tyle mi pomogl, byl taki dobry. A to co sie stalo niedawno poprostu mnie przygniotlo.Okazalo sie ze bedzie mial z zona blizniaki. I nie byl to przypadek.Starali sie o dziecko przez pol roku i ona zaczla ale metoda in vitro. Nie wiem co dalej robic. Zdalam sobie naprawde sprawe ze nigdy ze soba nie bedziemy ze nasz zwiazek to fikcja i ze jesli chce z nim byc to w zasadzie tylko po to by miec go za przyjaciela,gdy mam problem, rowniez do milosci tej fizycznej gdyz spotykajac sie z nim nie moglam miec innych kolegow wiec jak mam poznac kogos i sprobowac sie zakochac. Musze najpiwerw go zostawic a jest mi to naprawde ciezko zrobic.Sama nie wiem...Pomozcie