netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Romans z żonatym >

246 odpowiedzi30 336 wyświetleńzałożony przez kociak 30, 24.07.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Romans z żonatym >

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 247 z 247 ]

196

Odp: Romans z żonatym >
jagodaa.. napisał/a:

A moim zdaniem wieksza wina jest tego faceta. Tak jak któraś napisała to on miał być wierny, to on przyrzekał.!! A że jemu zachciało się innej to po prostu brakuje czegoś w jego małżeństwie a może żona mu się znudziła... też tak bywa... tyle, że zazwyczaj takie kobiety  jak Kociak 30 zazwyczaj sa ofiarami. Faceci zabawiają się nimi, a potem i tak lecą do zdradzonej żony niczym kochający mąż. Ja będę mężatką za lada dwa miesiące i nie chciałabym,aby u mnie taka sytuacja zaszła. Ale to trzeba się starać starać, nie zapominać o mężu.! Znów jest tak ile byś się starała, na uszach stawała a on i tak sobie kogoś znajdzie,bo jemu będzie mało mięcha, ale takie typy to tępić!

Jagodaa... A jak jesteś głośna kradniesz cukierka? Chodzacamniewinnosc bo facet chciał? A dziolcha rozumu nie miała???'nie interesują cie relacje faceta z którym idziesz do lozkA?? Ze ma żonę dzieciaki?? Okradasz rodzine własna bo potrzebujesz kasy? Wychodząc od przyjaciółki zabierasz jej torebkę bo ładna i ci się przyda??? Pewnie ze faceci swoje a babki swoje. Ale jak koło mnie Kreci się facet który jest żonaty to mi się czujnik zapala.... Taki kawał gnoja z niego ze ma w dupie rodZine?? A może się zakochał i jestem ta jedyna? To niech to udowodni...

197

Odp: Romans z żonatym >
inna napisał/a:
RS napisał/a:

WIESZ CO SZCZERZE MÓWIĄC NIENAWIDZĘ TAKICH KOBIET JAK TY WRĘCZ SĄ ŻAŁOSNE ...JAK MOŻNA SPOTYKAĆ SIĘ Z ŻONATYM FACETEM ???

Dlaczego są żałosne?

Wiem,że piszesz z "drugiej strony" ale bez zbędnej przesady. Ok zostałaś zdradzona przez męża- to przykre - ale przecież za pojawienie się "tej trzeciej osoby" zawsze odpowiadają obydwoje (mąż i żona) Nie zależnie od tego,które zdradza to drugie przykłada się do tego.

Sorry, nie ma zdrady w związku, gdzie wszystko jest ok.
Po prostu nie ma !

Inna.  Tez tak sądziłam. W szczęśliwym związku. Do czasu aż się okazało ze seks był jak.... Trochę emocji na boku. Dzisiaj mąż zapewnia mnie ze nigdy nie przestał mnie kochać ze jestem i byłam całym światem i nie chciał mnie ranic... Bo nie chciał. Wiesz?? Ot tak wyszło....
Życzę ci zeby Swiat nie walnal cie po łbie jak mnie.... Ale jak chcesz to szukaj to ca zrobiłam nie tak... Jeśli w ten sposób Swiat zostanie dla ciebie biało czarny to tak trwaj...
Ale jeśli trafilas na to forum- to może czarne nie jest czarne a białe białe??? Są szarości??

198

Odp: Romans z żonatym >

Sorry, nie ma zdrady w związku, gdzie wszystko jest ok.
Po prostu nie ma !

Święte słowa,dokładnie tak samo myślę.Jezeli w małżeństwie jest ok,jest prawdziwa miłość,szacunek itd.to napewno facet nie znajdzie sobie kochanki,nawet nie spojrzy na inną kobietę jak na przedmiot pożadania.Tylko najgorzej jak ta osoba nie pozwala na to żeby być szczęsliwszym,bo wyrzuty sumienia,bo dzieci,bo inne tam przeszkody.Taka osoba prędzej czy póżniej udusi sie w takim zwązku i zrezygnuje...

199 Ostatnio edytowany przez olinderka (2011-07-13 09:26:02)

Odp: Romans z żonatym >

Sory krolewny. Z bajki. Poczytajcie tysiące historii na tym forum. Po pierwsze nigdy nie ma idealnych związków. To jakis mit. Nawet sami ze sobą nie potrafimy żyć w pełnej akceptacji harmonii i szczęściu..... A z obcym kimś???:))))
Wiec związek to układ. Relacji uczuć zobowiązań szacunku i lojalności. I ten układ działa. Albo nie działa. A  zdrady zdarzają się w związkach które działają i które niedzialaja. Oczywiście ze w idealnych związkach nie ma zdrady. Ale w idealnym świecie nie istnieje nic co złe niedobre niesprawiedliwe i krzywdzące. Ja nie twierdze ze jak pojawia się zdrada to nie ma ona przyczyny i skutku. Bo ma. Jeśli mój mąż poszukiwał emocji i czuł się bogiem dla głupiej naiwnej cipki- to te emocje musiały być mu potrzebę i jakieś potrzeby zaspokajaly. Ale wybacz- nie zgadzam się na branie odpowiedzialności za fakt ze jemu brakowało emocji. Bo ja jestem gotowa budować związek. I jeśli by powiedział dał mi znać ze brakuje mu czegoś- szukalabym rozwiązania i dobra dla nas. Ale mój mąż nie raczył podzielić się ze mnA swoimi potrzebami tylko poszukal łatwych emocji... Wiecie. Jak jego kumple... Tak fajosko było. Mam nowy telewizor mam zajebisty zegarek zaliczam dupke na boku.
A jak się Okazało ze dla mnie to nie jest jak telewizor i zegarek to był w szoku... Bo nie chciał mnie skrzywdzić nie chciał ranic kochał i kocha.... I tak dalej i tak dalej.

Wiec powtórzę- nie ma idealnych związków są przyczyny i skutki- ale to nie usprawiedliwia ani zdadzajacych ani naiwnych cipek które korzystają bo czuja się usprawiedliwione...
Dlatego w ramach lekcji nie życzę tym chętnym dupkom zeby tez doznały zdrady i poczuły jak to jest gdy facet mówi kocham i kochalem tylko ciebie daj nam szanse zbudujemy coś na nowo... Życzę wam żebyście zawsze były traktowane jak chętne dupki i odrzucane gdy tylko trzeba wybrać.... Amen.

200

Odp: Romans z żonatym >

Witaj, przeczytałam Twojego posta i powie Ci ze troche to przypomina moją sytuację... Tylko ze u mnie jest to bardziej skomplikowane. Ja mam 26 lat, męza (2 lata poślubie) on ma 31 lat, żona, dziecko (też 2 lata po ślubie). Poznałam go 7 lat temu, byliśmy parą, 4 miesiące przed datą slubu, zostawił mnie... Po prostu... Wyjechał i powiedział ze juz nie wróci, ale wrócil. Okazało się ze do innej (teraz jest jego żona, mialam nawet "przyjemnosc" ja poznac). W skrócie (bo to historia na książkę), ja w miedzyczasie miałam kilku innych facetów ale zawsze zdradzałam z nim... I tak już jest od 5 lat... Ja nie umiem skończyć, on też... Nie ma goracych wyznań, obietnic, goracych maili, smsów. Ja wiem że jest miłościa mojego życia, a ja jego. A małzeństwo? Z rozsądku. Przynajmniej moje. A jego? Bo podobny status społeczny i świetnie gotuje (tak mi to kiedyś powiedział). On nie odejdzie od niej ani ja od mojego meża.
Widujemy sie regularnie od 5 lat, ile jeszcze, nie wiem. A w dniu naszego slubu (braliśmy ślub w tym samym dniu) przysięgaliśmy wierność. Trwała miesiąc.
I niestety nie chodzi tu tylko o seks (choc takiego w zyciu nie miałam z nikim innym).
Chore ale prawdziwe. I wiem że robię źle, wiem ze on robi źle. Ale nie potrafimy przestać.

201

Odp: Romans z żonatym >

witam, krótko mówiąc mam romans z żonatym kolegą...trwa to od roku, ja sama jestem w związku małżeńskim, ale z mężem widujemy się co 6 tyg...w ciągłej samotności nie da się dłużej żyć, im dłuższa rozłąka tym coraz bardziej się oddalamy od siebie...na początku miałam wyrzuty, ale teraz nie żałuje niczego...trzeba pamiętać, że życie jest jedno i trzeba brać to co nam daje...wszystkie chwile, które spędziłam z kochankiem były piękne, aczkolwiek bardzo krótkie.....teraz natomiast nie mogę sobie znaleźć miejsca ponieważ dzisiaj wyjeżdża na urlop i nie będzie go do końca miesiąca, natomiast potem ja jadę na urlop i zobaczymy się dopiero w połowie sierpnia....to będą najdłuższe dni, nie wspomnę już jak bardzo tęsknie za nim, tak samo jak on za mną....co przyniesie nam przyszłość tego nie wie nikt, ale przecież wszystko musi się jakoś poukładać....teraz mam mętlik w głowie i sercu...bronie się przed uczuciem, zauroczeniem, ale jak długo się da? Skoro już tak bardzo tęsknie za nim to może już mnie dopadło zauroczenie? Jak przetrwać ten czas....czas tak bardzo ciężki...?

202 Ostatnio edytowany przez nikaa1982 (2011-07-15 22:34:27)

Odp: Romans z żonatym >
siatkarka1982 napisał/a:

Jak przetrwać ten czas....czas tak bardzo ciężki...?

Szkoda mi Ciebie

203

Odp: Romans z żonatym >

co Cie nie zabije to Cię wzmocni...każdy z nas w pewnym momencie staje na rozdrożu dróg i zastanawia się, którą z nich wybrać, ale jakiego wyboru dokona i jakie przyniesie on konsekwencje tego jeszcze nie wie...a zakazany owoc smakuje najlepiej...

204 Ostatnio edytowany przez olinderka (2011-07-28 11:40:26)

Odp: Romans z żonatym >

Idziecie na łatwiznę. Myśle sobie jakie macie poczucie własnej wartości. Jak beznadziejne musicie być dla siebie. Jak musicie czuć się brzydkie nic nie warte i nie zaslugujace na szczęście i miłość. Po pierwsze- zyjecie z facetami którzy są beznadziejni nie zaspokajaja waszych
Potrzeb których nie kochacie nie lubicie nie szanujecie. Bójcie się samotności?? Idziecie na kompromisy bolesne dla was bo jak będziecie same to co??? Nikogo już nie macie szansy "złapać"???
Zgadzacie się na status tych trzecich. Ukrywacie swoje uczucia spotykacie się potajemnie nikt nie liczy z waszym czasem i potrzebami. Jak pasuje jesteście na zawołanie. A jak kochas ma tzw. PRAWDZiWE życie. To znikacie. Jak byście były towarem ze sklepu. Mam ochotę i czas biorę. Nie mam- spadaj i nie zagrażaj mojemu PRAWDZIWEMU życiu.
Naprawdę jesteście tak mało warte aby nie mieć prawa do normalnego związku i normalnego PRAWDZIWEgO życia??? Nie możecie kurna nawet zadzwonić jak macie ochotę bo się pan władca i kochanek obrazi ze mu zagrazacie??? Jak zle musicie się oceniać ze zgadzacie się na to zeby całe środowisko żon waszych cudownych kochanków ich dzieci i rodzice uważali was za najgorsze niemoralne dzi...wki które nie Maja żadnych zasad i rozkładają nóżki przed
Kazdym chętnym?? Rozumiecie?? Nie obrazajcie się na
Mnie bo mi nie chodzi o ocenę waszych działań.
Chodzi mi o to ze jak jesteście tymi drugimi. A ja raczej powiedziałabym tymi trzecimi w związkach. A jak są dzieci to piatymi albo szostymi.... To to wiąże się z
Takimi relacjami i co najmniej kilka osób takie latki wam przykleja.
Na pewno niesprawiedliwie bo was nie znają i nie wiedza- ze jak większość kobiet po prostu marzycie o
Miłości.

Ale nikogo to nie obchodzi. Bo to wy wybieracie takie życie i tak złe się oceniacie ze uważacie ze nie macie praw. Nie możecie stawiać warunków i walczyć o swoje szczęście. Zgadzacie się na ochlapy obłude i ukrywanie się.
Kurcze. Naprawdę nie zaslugujecie na normalność?? To nie są czasy w których związków nie da się rozwiązać. W których problemem są kolejne małżeństwa. Co to są za faceci tchórze którzy chętnie was rzna niby kochają a nie
Potrafią was wybrać?? Bo gorzej prasujecie lub gotujecie niż zony?? Bo
Maja dzieci?? Niech sobie dziećmi ku...asa nie wycieraja!
Po
Co wam to??? Żadna z was nie powie- kochasz mnie? Chcesz mnie? Bądź ze mnA!!!
Naprawdę w głębi serca czujecie się gorsze glubsze brzydsze niż ich zony??? Bóicie się ze nie zaslugujecie na to zeby stawiać warunki i chcieć tego co dla was dobre???

Kim
Jesteście? Kto z własnej neprzymuszonej woli zgadza się na ochlapy?? Kim wy jesteście? Naprawdę nie zaslugujecie na normalne niekradzione szczęście???
Czy naprawdę wam tak dobrze? Nie potraficie walczyć o siebie?? Nie zaslugujecie na to na co zasługują kobiety w normalnym niekradzionych związkach??
Boicie się co oni wybiorą??
Wiec nie są was warci!!!

205

Odp: Romans z żonatym >
kociak 30 napisał/a:

Hej dziewczyny ,od paru tygodni mam romans o ile tak można to nazwac , znalismy sie wczesniej lecz nigdy nie przyszło mi do głowy żeby nasza znajomosc odwrocic w cos wiecej, do pewnego momentu! On zaczął to co trwa do dzis , jego usmiechy telefony i komplementy, zawrociły mi na tyle w głowie żeby wkoncu ulec. Nigdy nie rozmawiamy na temat jego malzenstwa , dziecka i to samo idzie w druga strone. Miło spedzamy czas , smiejemy sie ,żartujemy ale ostatnio wyjechał na urlop i nie potrafiłam sobie z tym poradzic , juz nie chodzi o to ze nie pisze czy nie dzwoni bo nigdy tego nie robił<nawet nie zanm jego num. kom.>ale o sam fakt ze on jest tak daleko.Gdy juz powoli przywykłam do tego ze go nie ma , urlop sie skonczył i wszystko wrociło do normy.Znowu robie wszystko zeby go usłyszec ,zobaczyc chociaz przez chwile!!! Zaczynam sie w to wciagac i coraz bardziej mi go brakuje , chciała bym kazda wolna chwile spedzac z nim ale wiem ze tak nigdy nie bedzie .Dzis przeszło mi przez mysl skonczyc to wszystko , ale tak bardzo boje sie go stracic . Niewiem co mam robic, ktora droge wybrac . Podpowiedzcie cos!!!!!!!!!!!!!!!

możesz się obrazić, ale wyobraź sobie, że ja jestem żoną, zdradzoną żoną i taką jak Ty udusiłabym gołymi rękami.

206

Odp: Romans z żonatym >
siatkarka1982 napisał/a:

co Cie nie zabije to Cię wzmocni...każdy z nas w pewnym momencie staje na rozdrożu dróg i zastanawia się, którą z nich wybrać, ale jakiego wyboru dokona i jakie przyniesie on konsekwencje tego jeszcze nie wie...a zakazany owoc smakuje najlepiej...

powiem Ci tak; mam nadzieję ,że za Twojego męża też się ktoś weźmie.. ;-)) pozdrawiam.

207

Odp: Romans z żonatym >
pomarańczka napisał/a:

Witaj, przeczytałam Twojego posta i powie Ci ze troche to przypomina moją sytuację... Tylko ze u mnie jest to bardziej skomplikowane. Ja mam 26 lat, męza (2 lata poślubie) on ma 31 lat, żona, dziecko (też 2 lata po ślubie). Poznałam go 7 lat temu, byliśmy parą, 4 miesiące przed datą slubu, zostawił mnie... Po prostu... Wyjechał i powiedział ze juz nie wróci, ale wrócil. Okazało się ze do innej (teraz jest jego żona, mialam nawet "przyjemnosc" ja poznac). W skrócie (bo to historia na książkę), ja w miedzyczasie miałam kilku innych facetów ale zawsze zdradzałam z nim... I tak już jest od 5 lat... Ja nie umiem skończyć, on też... Nie ma goracych wyznań, obietnic, goracych maili, smsów. Ja wiem że jest miłościa mojego życia, a ja jego. A małzeństwo? Z rozsądku. Przynajmniej moje. A jego? Bo podobny status społeczny i świetnie gotuje (tak mi to kiedyś powiedział). On nie odejdzie od niej ani ja od mojego meża.
Widujemy sie regularnie od 5 lat, ile jeszcze, nie wiem. A w dniu naszego slubu (braliśmy ślub w tym samym dniu) przysięgaliśmy wierność. Trwała miesiąc.
I niestety nie chodzi tu tylko o seks (choc takiego w zyciu nie miałam z nikim innym).
Chore ale prawdziwe. I wiem że robię źle, wiem ze on robi źle. Ale nie potrafimy przestać.

... i Twojego też...

208

Odp: Romans z żonatym >

Malwina. Ty zlosliwcze:))) ja staram się bardziej przemawiać do rozumu. Bądź szczera i uczciwa. Kochasz tO zyj w zgodzie ze sobą a nie dawaj dupy na boku w imię kilku miłych chwil...'

209

Odp: Romans z żonatym >

olinderka, lepiej bym tego nie ujęła. wink

Zgodnie z zasadą 'nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe' nie zabieram za czyichś Mężów, bo sama nie chciałabym żeby inna zabierała się za mojego. W związku z czym życzę wszystkim rozwiązłym Paniom aby za ich mężów zabrały się inne rozwiązłe panie.

210

Odp: Romans z żonatym >

Olinderka zaje... psychoanaliza. I bardzo trafna. I już wiem co robić. Dzięki

211

Odp: Romans z żonatym >
kociak 30 napisał/a:

A wie ze odemnie nigdy sie nikt nie dowie , wiec konsekwencji nie poniesie. Ale to juz problem jego i jego żony niech ona sie zadrecza,

Przepraszam KOCIAKU- ale życzę ci podobnej sytuacji w twoim  prawdziwym związku, kiedy naprawdę pokochasz kogoś- żeby kochanka twojego męża z nonszalancją stwierdziła - " niech żona się zadręcza". Powodzenia , zazdroszczę samopoczucia smile

212

Odp: Romans z żonatym >

Olinderka 100% racji. Nic dodać nic ująć.

Przytoczę tu tylko jeden cytat - autorki, która oburza się na negatywne opinnie na jej temat. Pozostawiam to do Waszych refleksji.

kociak 30 napisał/a:

[...]chciała bys zeby facet ktory przed bogiem przysiegał ci miosc wiernosc i uczciwosc małzenska cie zdradził a pozniej wrocił skruszony i błagał o litosc ?byłam juz zdradzona i wiem że nie mogła bym zapomniec tego ze maz mnie zdradził[...]

213

Odp: Romans z żonatym >
olinderka napisał/a:

Malwina. Ty zlosliwcze:))) ja staram się bardziej przemawiać do rozumu. Bądź szczera i uczciwa. Kochasz tO zyj w zgodzie ze sobą a nie dawaj dupy na boku w imię kilku miłych chwil...'

:-)=)
muuuuuuusiłam...... chciałabym od siatkarki odpowiedzi jesli ma odwage.. napsiz   chciałabys zeby twojego męża tez ktoś pare razy pzreleciał..???  bardzo mnie interesuje ta odpowiedż..

214 Ostatnio edytowany przez l&c (2011-07-29 09:18:37)

Odp: Romans z żonatym >

serce nie sługa i czasem myślę,że można zakochać się nawet w żonatym mężczyźnie. mnie się, całe szczęście nie zdarzyło, więc nie czuję się moralnie władna,żeby kogoś oceniać...zdarzyło mi się, o czym już pisałam na forum wtargnąć w rozpadający się związek, gdzie oboje partnerzy nie byli sobie już wierni, ale jeszcze ze sobą mieszkali i do końca nie określili się na czym stoją. Pisałam już,że mam w związku z tym wyrzuty sumienia, powinnam była poczekać jeszcze ten miesiąc dłużej aż przestaną już nawet mieszkać razem, a dopiero potem romansować.Mam tylko tą satysfakcję,że nasz romans zaczął się jawnie, nikt nikogo nie oszukiwał, nie byłam ukrywana ani nic takiego.
Powiem wam,że to wydarzenie i to jak mnie ono gryzie daje mi pogląd na to jak frustrujące musi być pozostawanie tą trzecią. Ok, ludzie zakochują się w sobie, jedno z nich jest jeszcze w związku, w którym nie ma już uczuć tylko rutyna. Abstrahując od tego, które jest winne,które uwodziło, prowokowało, które powinno myśleć o żonie, które czego nie powinno. Stało się i już. Są zakochani.i? I tu zaczyna się etap, gdzie coś idzie nie tak jak powinno,mianowicie świeżo zakochani. umawiają się między sobą,że będą tak po cichu, po cichutku...
no przepraszam, niby czemu?  człowiek zakochany zasługuje na bycie z kimś pełnoprawnie i normalnie, nie w taki dziki sposób. W dodatku jest jeszcze ta żona- nie wiem jak ona może kogoś nie obchodzić...? w sensie- ok, facet ,który ma żonę na przykład kocha mnie, nie moja wina, on się rozwodzi, ciężko nie czuć się odpowiedzialną, no ale co było zrobić. Ale teraz sytuacja numer dwa: facet, który ma żonę kocha mnie ( albo tak twierdzi), ale oszukuje żonę, wcale się nie rozwodzi ( ale ze mną też nie rozstaje) i wciąga mnie w jakieś spiski, w spotykanie się po kryjomu, w telefony tylko o określonych godzinach, w jakieś inne bzdury, których w tej chwili na poczekaniu nie wymyślę. i co? nie moja wina? otóż w tym momencie moja, bo zamiast mu powiedzieć: "słoneczko, to jest jakaś idiotyczna sytuacja i czuję się nieszczęśliwa, a w dodatku robimy kogoś w bambuko, zdecyduj się wreszcie", to uczestniczę w jakichś idiotycznych spiskach niegodnych dorosłego człowieka...

215

Odp: Romans z żonatym >
l&c napisał/a:

serce nie sługa i czasem myślę,że można zakochać się nawet w żonatym mężczyźnie. mnie się, całe szczęście nie zdarzyło, więc nie czuję się moralnie władna,żeby kogoś oceniać...zdarzyło mi się, o czym już pisałam na forum wtargnąć w rozpadający się związek, gdzie oboje partnerzy nie byli sobie już wierni, ale jeszcze ze sobą mieszkali i do końca nie określili się na czym stoją. Pisałam już,że mam w związku z tym wyrzuty sumienia, powinnam była poczekać jeszcze ten miesiąc dłużej aż przestaną już nawet mieszkać razem, a dopiero potem romansować.Mam tylko tą satysfakcję,że nasz romans zaczął się jawnie, nikt nikogo nie oszukiwał, nie byłam ukrywana ani nic takiego.
Powiem wam,że to wydarzenie i to jak mnie ono gryzie daje mi pogląd na to jak frustrujące musi być pozostawanie tą trzecią. Ok, ludzie zakochują się w sobie, jedno z nich jest jeszcze w związku, w którym nie ma już uczuć tylko rutyna. Abstrahując od tego, które jest winne,które uwodziło, prowokowało, które powinno myśleć o żonie, które czego nie powinno. Stało się i już. Są zakochani.i? I tu zaczyna się etap, gdzie coś idzie nie tak jak powinno,mianowicie świeżo zakochani. umawiają się między sobą,że będą tak po cichu, po cichutku...
no przepraszam, niby czemu?  człowiek zakochany zasługuje na bycie z kimś pełnoprawnie i normalnie, nie w taki dziki sposób. W dodatku jest jeszcze ta żona- nie wiem jak ona może kogoś nie obchodzić...? w sensie- ok, facet ,który ma żonę na przykład kocha mnie, nie moja wina, on się rozwodzi, ciężko nie czuć się odpowiedzialną, no ale co było zrobić. Ale teraz sytuacja numer dwa: facet, który ma żonę kocha mnie ( albo tak twierdzi), ale oszukuje żonę, wcale się nie rozwodzi ( ale ze mną też nie rozstaje) i wciąga mnie w jakieś spiski, w spotykanie się po kryjomu, w telefony tylko o określonych godzinach, w jakieś inne bzdury, których w tej chwili na poczekaniu nie wymyślę. i co? nie moja wina? otóż w tym momencie moja, bo zamiast mu powiedzieć: "słoneczko, to jest jakaś idiotyczna sytuacja i czuję się nieszczęśliwa, a w dodatku robimy kogoś w bambuko, zdecyduj się wreszcie", to uczestniczę w jakichś idiotycznych spiskach niegodnych dorosłego człowieka...

nie mogę się z Toba niezgodzić bo masz rację ;-)) ja odniosłam sie do postów siatkarki i wcześniejszych... wkurza mnie takie lekkie traktowanie innych, bliskich osób, partnerów, dzieci i obcych ( żona kochanka)  i  zdradzanie " bo nie mam nic innego ciekawszego do roboty" , bo " mam taki kaprys", bo " jestem ciekawa" ...     to takie płytkie....

216 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2011-07-29 09:49:46)

Odp: Romans z żonatym >

Święte słowa - "nie czyń drugiemu co Tobie niemiłe' i koniec! Nie ma, że boli.
Wiadomo, serce nie sługa. Różnie to bywa, ta trzecia nie zawsze ma świadomość, że jej kochaś ma rodzinę, żonę.
Różni bywają faceci, mataczą, kombinują! Ale gdybym ja dowiedziała się o żonie, to byłby koniec! Nawet jakby bolało!
Sama wysłałam mojej rywalce wiadomość, w której m.in. napisałam jej dobitnie, że niech postawi się na moim miejscu, niech wyobrazi sobie, że jest żoną, która dowiaduje się, że jej mąż oszalał na punkcie innej!
Przeraża mnie takie wyrachowanie jak np. u kociaka30.
Nie mam szacunku dla takich dzi...ek! Bo inaczej nie można takiej osoby nazwać!

217 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2011-07-29 10:27:07)

Odp: Romans z żonatym >
inna napisał/a:
RS napisał/a:

WIESZ CO SZCZERZE MÓWIĄC NIENAWIDZĘ TAKICH KOBIET JAK TY WRĘCZ SĄ ŻAŁOSNE ...JAK MOŻNA SPOTYKAĆ SIĘ Z ŻONATYM FACETEM ???

Dlaczego są żałosne?

Wiem,że piszesz z "drugiej strony" ale bez zbędnej przesady. Ok zostałaś zdradzona przez męża- to przykre - ale przecież za pojawienie się "tej trzeciej osoby" zawsze odpowiadają obydwoje (mąż i żona) Nie zależnie od tego,które zdradza to drugie przykłada się do tego.

Sorry, nie ma zdrady w związku, gdzie wszystko jest ok.
Po prostu nie ma !

Nie zgadzam się!
Nie jestem winna temu, że mąż chciał się "zaprzyjaźnić" z koleżanką z pracy!
Widac, że nie masz o problemie zielonego pojęcia!

218

Odp: Romans z żonatym >

zgadzam sie z monią!   ja tez nie byłam winna tego, ż mąż mnie zdradził...wręcz powiedział mi po 16 latach bycia razem" byłoby nam dalej cudownie i żylibyśmy sobie tak dalej.. gdyby nie ona,.... " i akurat to była jedyna prawa jaka  powiedział...

219

Odp: Romans z żonatym >
l&c napisał/a:

serce nie sługa i czasem myślę,że można zakochać się nawet w żonatym mężczyźnie. mnie się, całe szczęście nie zdarzyło, więc nie czuję się moralnie władna,żeby kogoś oceniać...zdarzyło mi się, o czym już pisałam na forum wtargnąć w rozpadający się związek, gdzie oboje partnerzy nie byli sobie już wierni, ale jeszcze ze sobą mieszkali i do końca nie określili się na czym stoją. Pisałam już,że mam w związku z tym wyrzuty sumienia, powinnam była poczekać jeszcze ten miesiąc dłużej aż przestaną już nawet mieszkać razem, a dopiero potem romansować.Mam tylko tą satysfakcję,że nasz romans zaczął się jawnie, nikt nikogo nie oszukiwał, nie byłam ukrywana ani nic takiego.
Powiem wam,że to wydarzenie i to jak mnie ono gryzie daje mi pogląd na to jak frustrujące musi być pozostawanie tą trzecią. Ok, ludzie zakochują się w sobie, jedno z nich jest jeszcze w związku, w którym nie ma już uczuć tylko rutyna. Abstrahując od tego, które jest winne,które uwodziło, prowokowało, które powinno myśleć o żonie, które czego nie powinno. Stało się i już. Są zakochani.i? I tu zaczyna się etap, gdzie coś idzie nie tak jak powinno,mianowicie świeżo zakochani. umawiają się między sobą,że będą tak po cichu, po cichutku...
no przepraszam, niby czemu?  człowiek zakochany zasługuje na bycie z kimś pełnoprawnie i normalnie, nie w taki dziki sposób. W dodatku jest jeszcze ta żona- nie wiem jak ona może kogoś nie obchodzić...? w sensie- ok, facet ,który ma żonę na przykład kocha mnie, nie moja wina, on się rozwodzi, ciężko nie czuć się odpowiedzialną, no ale co było zrobić. Ale teraz sytuacja numer dwa: facet, który ma żonę kocha mnie ( albo tak twierdzi), ale oszukuje żonę, wcale się nie rozwodzi ( ale ze mną też nie rozstaje) i wciąga mnie w jakieś spiski, w spotykanie się po kryjomu, w telefony tylko o określonych godzinach, w jakieś inne bzdury, których w tej chwili na poczekaniu nie wymyślę. i co? nie moja wina? otóż w tym momencie moja, bo zamiast mu powiedzieć: "słoneczko, to jest jakaś idiotyczna sytuacja i czuję się nieszczęśliwa, a w dodatku robimy kogoś w bambuko, zdecyduj się wreszcie", to uczestniczę w jakichś idiotycznych spiskach niegodnych dorosłego człowieka...

i co z tego, że serce nie sługa???? jeśli ktoś kieruje się sercem w stosunku do czyjegoś męża to mnie krew zalewa, jakim trzeba być czlowiekiem, żeby w imię własnej przyjemności zniszczyć komuś życie???
ja czuję się moralnie władna do oceny takiego postępowania, jest ono obrzydliwe w czasach naszych babek, te co brały się za cudzych mężów były zwykłymi dziwkami nikim więcej, szkoda, że te czasy minęły i moralność społeczna przymarła

220

Odp: Romans z żonatym >

a ja nie żałuję przesadnie,że te czasy minęły. jeśli kiedyś będę miała męża to mam nadzieję,że jeśli pokocha kogo innego to odejdzie, a nie będzie trwał przy mnie ze względu na przysięgę... choć oczywiście optymalna będzie sytuacja, gdy będzie stały w uczuciach.:)
Facet odszedł ode mnie parę miesięcy temu do innej i uważam,że jeśli ją kocha postąpił właściwie. niewłaściwie postąpił tylko łżąc że jej nie kocha, gdy już się zakochał, bo walczyłam o uczucie, którego wtedy już zupełnie nie było.
jakoś nie mam nic do jego nowej kobiety, ale nie wiem, może w małżeństwie jest inaczej... gdy pojawiają się dzieci i w ogóle. o tym się zupełnie nie wypowiadam. pozdrawiam

221

Odp: Romans z żonatym >
swinka peppa napisał/a:

i co z tego, że serce nie sługa???? jeśli ktoś kieruje się sercem w stosunku do czyjegoś męża to mnie krew zalewa, jakim trzeba być czlowiekiem, żeby w imię własnej przyjemności zniszczyć komuś życie???
ja czuję się moralnie władna do oceny takiego postępowania, jest ono obrzydliwe w czasach naszych babek, te co brały się za cudzych mężów były zwykłymi dziwkami nikim więcej, szkoda, że te czasy minęły i moralność społeczna przymarła

Powinna być gromada interwencyjna na takich niewiernych facetów i ich kochanki. Widły, pochodnie, ect smile

222

Odp: Romans z żonatym >
Tisha napisał/a:
swinka peppa napisał/a:

i co z tego, że serce nie sługa???? jeśli ktoś kieruje się sercem w stosunku do czyjegoś męża to mnie krew zalewa, jakim trzeba być czlowiekiem, żeby w imię własnej przyjemności zniszczyć komuś życie???
ja czuję się moralnie władna do oceny takiego postępowania, jest ono obrzydliwe w czasach naszych babek, te co brały się za cudzych mężów były zwykłymi dziwkami nikim więcej, szkoda, że te czasy minęły i moralność społeczna przymarła

Powinna być gromada interwencyjna na takich niewiernych facetów i ich kochanki. Widły, pochodnie, ect smile

hehe zakładamy????:P

223

Odp: Romans z żonatym >
l&c napisał/a:

a ja nie żałuję przesadnie,że te czasy minęły. jeśli kiedyś będę miała męża to mam nadzieję,że jeśli pokocha kogo innego to odejdzie, a nie będzie trwał przy mnie ze względu na przysięgę... choć oczywiście optymalna będzie sytuacja, gdy będzie stały w uczuciach.:)
Facet odszedł ode mnie parę miesięcy temu do innej i uważam,że jeśli ją kocha postąpił właściwie. niewłaściwie postąpił tylko łżąc że jej nie kocha, gdy już się zakochał, bo walczyłam o uczucie, którego wtedy już zupełnie nie było.
jakoś nie mam nic do jego nowej kobiety, ale nie wiem, może w małżeństwie jest inaczej... gdy pojawiają się dzieci i w ogóle. o tym się zupełnie nie wypowiadam. pozdrawiam

nie no ja też uważam, że jak nie kocha i chce odejść niech odchodzi, ale niech go Bóg broni przed aktorstwem i skokami w bok. po prostu przestał mnie kochać pokochał inną niech spada i tyle, a nie zdradza potajemnie:p

224 Ostatnio edytowany przez l&c (2011-07-30 15:12:26)

Odp: Romans z żonatym >

no to właśnie droga świnko peppo pisałam w moim poście. jak już dwoje ludzi zakocha się i wyzna sobie uczucie a jedno z nich jest żonate/mężate to jak rany, niech łaskawie nie bawią się w szyfrowanie enigmą i robienie w jajo męża/żony i po prostu zejdą się kończąc swoje poprzednie związki. Osoba zdradzana jest oszukiwana i cierpi gdy się dowie nie tylko z powodu braku uczuć osoby, która odchodzi (to jest zawsze trudne, ale życie nie jest idealne i nie każde uczucie trwa wiecznie), ale i z powodu braku szacunku. Tak naprawdę myślę,że wiele kochanek nie zdaje sobie poza m sprawy,że nie tylko żona jest kantowana , ale i one. Bo trwają w niezdrowym układzie zamiast znaleźć swojego, odpowiedniego mężczyznę. I w dodatku zaczynają krzywdzić innych, czego być może nigdy w innej sytuacji by nie robiły. Czasem uczucie zaćmiewa nam
Szczerze, ja jestem nawet wdzięczna nowej dziewczynie mojego ex. Pokazała mi jak to z nim jest, a także moje nieetyczne albo głupawe postępowanie w niektórych momentach.Umówmy się, gdyby facet nadawał się do związku ze mną to jej zakochanie w nim nic by mi nie zaszkodziło- nie znam takich tajnych technik uwodzenia, które pozwoliłyby jej odbić zakochanego, wiernego faceta. Coś mu musiało we mnie nie odpowiadać, nie wystarczać, ale jakoś nie był uprzejmy mi o tym powiedzieć. I dobrze,że ona pojawiła się i przynajmniej sprawa jest teraz prosta.Cieszę się,ze mnie poparła, gdy facet został postawiony przed wyborem, bo on po prostu stwierdził,że chce nas obie...tu jego plus, nie oszukiwał, ale chciał mieć dwie pełnoetatowe dziewczyny naraz. Bardzo dziwna sytuacja. A tak, dzięki temu,że my obie tego nie zniosłyśmy on ma teraz ukochaną kobietę, a ja święty spokój.  Tak naprawdę żal mam do niego,że do ostatniej chwili twierdził,że kocha mnie, choć widziałam, jak an moich oczach rodzi się jego nowy związek. Nie wierzę w takie rzeczy. Tj w kochanie dwóch kobiet naraz.
Jakoś nie umiem potępić odbijających cudzych facetów/kobiety.Ale wchodzenie w tajny romansik wydaje mi się : a) niemoralne b) głupie. Dlatego napisałam- jak się kobieta zakochała w cudzym mężu niech sprawę stawia jasno- jeśli on ją kocha bardziej niż żonę to niech odejdzie od żony, jeśli mniej lub wcale, to lepiej romans zakończyć, pozostawanie w haremie szkodzi. Szczególnie tajnym.

225 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-08-02 14:56:06)

Odp: Romans z żonatym >
smutnamonia napisał/a:
inna napisał/a:
RS napisał/a:

WIESZ CO SZCZERZE MÓWIĄC NIENAWIDZĘ TAKICH KOBIET JAK TY WRĘCZ SĄ ŻAŁOSNE ...JAK MOŻNA SPOTYKAĆ SIĘ Z ŻONATYM FACETEM ???

Dlaczego są żałosne?

Wiem,że piszesz z "drugiej strony" ale bez zbędnej przesady. Ok zostałaś zdradzona przez męża- to przykre - ale przecież za pojawienie się "tej trzeciej osoby" zawsze odpowiadają obydwoje (mąż i żona) Nie zależnie od tego,które zdradza to drugie przykłada się do tego.

Sorry, nie ma zdrady w związku, gdzie wszystko jest ok.
Po prostu nie ma !

Nie zgadzam się!
Nie jestem winna temu, że mąż chciał się "zaprzyjaźnić" z koleżanką z pracy!
Widac, że nie masz o problemie zielonego pojęcia!

Oczywiście ,że nie byłaś winna. Moim zdaniem zdrada to wina zdradzającego w niemal wszystkich przypadkach, tylko jego .
Zdrady pojawiają się w różnych związkach, jak facet to kompletna dupa , to i zdradzi super kobietę, przy której ma wszystko.
A dla porównania wiele związków przeżywa swoje kryzysy i nie ma zdrady. No właśnie... Nie każdy zdradza, a tam gdzie jest zdrada, to  jest winna zdradzającego, że poszedł na łatwiznę.

226

Odp: Romans z żonatym >

jestem pierwszy raz na tym forum ale moja znajomość zaczęła się w pracy nie planowałam tego i nigdy nie podejrzewałam siebie o zrobienie takiego numeru mojemu mężowi(on też jest żonaty)nie obiecujemy sobie niczego prócz dobrej zabawy,nie poznaje siebie jako matki mojego dziecka i żony ale takiej odskoczni potrzebowałam,mąż jest dobry ale zawsze brakuje czegoś co dostrzegamy w drugim mężczyźnie wiem że źle robię i kiedyś odbije mi się to czkawką ale narazie o tym nie myślę czekam na dalszy rozwój wydarzeń.

227 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2011-08-08 15:18:05)

Odp: Romans z żonatym >

Ja mam do zarzucenia mojemu mężowi tylko jedno. Brak wyobraźni. Wyobraz sobie dzień w którym wraca mąż do domu  i mówi wiem.... Co mu powiesz? Czego chcesz? A jak zarząda odejścia?? A wiesz
Jak bedzie cierpiał   ??? Zabawa. Jakbyś poszła do kina a ktoś za to chciał żebyś oddała swój dom... To teraz robisz... Mąż nigdy nie zapOmni  poczytaj to forum

228

Odp: Romans z żonatym >
monia 30 napisał/a:

jestem pierwszy raz na tym forum ale moja znajomość zaczęła się w pracy nie planowałam tego i nigdy nie podejrzewałam siebie o zrobienie takiego numeru mojemu mężowi(on też jest żonaty)nie obiecujemy sobie niczego prócz dobrej zabawy,nie poznaje siebie jako matki mojego dziecka i żony ale takiej odskoczni potrzebowałam,mąż jest dobry ale zawsze brakuje czegoś co dostrzegamy w drugim mężczyźnie wiem że źle robię i kiedyś odbije mi się to czkawką ale narazie o tym nie myślę czekam na dalszy rozwój wydarzeń.

Ciekawe podejście!
Czekasz na na rozwój wydarzeń?
Oczywiście zawsze najprościej jest poszukać sobie odskoczni i jak to nazywasz dobrej zabawy!
Tylko gdzie w tym wszystkim są uczucia Twoich najbliższych? O tym pomyslałaś choć przez chwilę jak się zabawiałaś?
Nie pojmuję takiego  postępowania!

229

Odp: Romans z żonatym >

Zostaw go .  Jesteś młoda znajdziesz sobie jeszcze innego WOLNEGO.

230

Odp: Romans z żonatym >
monia 30 napisał/a:

jestem pierwszy raz na tym forum ale moja znajomość zaczęła się w pracy nie planowałam tego i nigdy nie podejrzewałam siebie o zrobienie takiego numeru mojemu mężowi(on też jest żonaty)nie obiecujemy sobie niczego prócz dobrej zabawy,nie poznaje siebie jako matki mojego dziecka i żony ale takiej odskoczni potrzebowałam,mąż jest dobry ale zawsze brakuje czegoś co dostrzegamy w drugim mężczyźnie wiem że źle robię i kiedyś odbije mi się to czkawką ale narazie o tym nie myślę czekam na dalszy rozwój wydarzeń.

pustak      sorryy ale pustak nad pustaki

twoim mężem tez mozna się zając? tak dla zabawy? .. ojcem twojego dziecka..  pzreciez to sie najwyżej odbije czkawką... niech sobie chłopina tez odskoczy....


żenada..........................

231

Odp: Romans z żonatym >
monia 30 napisał/a:

jestem pierwszy raz na tym forum ale moja znajomość zaczęła się w pracy nie planowałam tego i nigdy nie podejrzewałam siebie o zrobienie takiego numeru mojemu mężowi(on też jest żonaty)nie obiecujemy sobie niczego prócz dobrej zabawy,nie poznaje siebie jako matki mojego dziecka i żony ale takiej odskoczni potrzebowałam,mąż jest dobry ale zawsze brakuje czegoś co dostrzegamy w drugim mężczyźnie wiem że źle robię i kiedyś odbije mi się to czkawką ale narazie o tym nie myślę czekam na dalszy rozwój wydarzeń.

Jak ja potrzebuje odmiany to idę do fryzjera. A jak potrzebuje odskoczni to się umawiam do kina albo organizuje imprezę. Jak sądzisz?? Czy mój mąż jak mnie zobaczy w nowej fryzurze to zapyta.... Co zrobiłas z naszym życiem. Co zrobiłas z nasza miłością... Np nie sadze.
Powiem ci tak. Nie kochasz męża jesteś gotowa na rozwód. To się z nim rozstan. A zdrada jest swinstwem. Jak ci z nim złe to odejdz. On ma prawo do uczciwości i szczerości.
Pomysl ze idziesz do swojej mamy i mówisz. Wiesz potrzebowalam odmiany wiec zdradzan męża i swoją córkę.
Jeśli jesteś gotowa powiedzieć o tym wszystkim. Jeśli jesteś gotowa wrócić jutro do domu a mąż bedzie wiedział i lrzyjmiesz to na siebie to śmiało...
Ale to nie zmienia oceny twojego działania. Bo nikt nie zasługuje na cierpienie i zdradę od osoby która kocha. A ty to robisz człowiekowi który wspólnie z tobą wychowuje dziecko i tworzy rodzine bo się nudzisz....
Odejdz. Znajdź sobie kogoś. Ale bądź uczciwa... Wobec siebie i swojej rodziny.

232

Odp: Romans z żonatym >

a tu chodzi o zjeść ciastko i miec ciastko...


życie pokazuje tyle przypadków.. bolesnych zwrotów akcji... można tu na forum nad niejednym dosłownie zapłakać a tu taki wpis.. normalnie ręce opadają... a nich Cie kopnie w tyłek życie to może keidys tu wejdziesz i poczytasz co sama napisałaś....   


ja rozumiem wieeeeeeeele ale na taki przypadek za mało szkoły mam..

233

Odp: Romans z żonatym >
monia 30 napisał/a:

jestem pierwszy raz na tym forum ale moja znajomość zaczęła się w pracy nie planowałam tego i nigdy nie podejrzewałam siebie o zrobienie takiego numeru mojemu mężowi(on też jest żonaty)nie obiecujemy sobie niczego prócz dobrej zabawy,nie poznaje siebie jako matki mojego dziecka i żony ale takiej odskoczni potrzebowałam,mąż jest dobry ale zawsze brakuje czegoś co dostrzegamy w drugim mężczyźnie wiem że źle robię i kiedyś odbije mi się to czkawką ale narazie o tym nie myślę czekam na dalszy rozwój wydarzeń.

daj namiary na męża, zobaczysz to dopiero będzie zabawa...

taką Ci fundnę, co tam fundniemy odskocznię, że nie pożałujesz

234

Odp: Romans z żonatym >

O świnka. Może byś go trochę pouwodzila??? I ty zyskasz w oczach męża i koleżance się przysluzysz...

235

Odp: Romans z żonatym >
End_aluzja napisał/a:

O świnka. Może byś go trochę pouwodzila??? I ty zyskasz w oczach męża i koleżance się przysluzysz...

no no na to przecie liczę, ale jakby co to mogę się podzielić:p

236

Odp: Romans z żonatym >

gdybym chciała od niego odejść to bym, to dawno zrobiła ale nie jastem aż tak okropna,jeżeli czujesz się czasami zaniedbwana i nie rozumiana przez najbliższą osobęsiedząc czasami cały dzień w domu sama to nie wygląda tak różowo jakby się wydawało

237

Odp: Romans z żonatym >
monia 30 napisał/a:

gdybym chciała od niego odejść to bym, to dawno zrobiła ale nie jastem aż tak okropna

Czyżby? Jesteś mniej okropna zdradzając czy też planując zdradę?
Zwrócenie wolności osobie, którą się chce poniżyć w sposób najgorszy, bo raniąc go - jest okropniejsze od zdrady?
Czy twój mąż też jest tego zdania? Pytałaś go może?

Wiesz, może to radykalne co tu piszę, ale tyle łez wylano na tym forum przez bezmyślność i samolubstwo zdrajców, że nie mogę delikatniej tego ująć.

Jak się ma problemy, to należy je rozwiązywać a nie wikłać się w romanse.
Bo wówczas krzywdzi się 2 inne nieświadome niczego osoby - partnerów. I to osoby którym się ślubowało uczciwość małżeńską. Uczciwie jest odejść gdy miłość się wypaliła a nie odreagowywać swoich frustracji na partnerach i dzieciach, bo i na nich sie to może odbić.

238

Odp: Romans z żonatym >

Masakra! Droga moniu30 (to samo imię a jak inne podejście do życia)
Nie jestem taka okropna, żeby odejść? To się nazywa super dwulicowość!
To, że jesteś zaniedbywana, to po części Twoja wina, bo skoro otwarcie nie umiesz mężowi powiedzieć czego Ci brakuje.
Faceci są prości jak konstrukcja cepa i czasem trzeba otwarcie im powiedzieć czego się chce bo sami się nie domyślą.
Myślą, że jak przyniosą zwierzynę do domu (czytaj wypłatę) to obowiązek spełniony!
Ale łatwiej jest poszukać sobie kochasia na boku!

239

Odp: Romans z żonatym >
monia 30 napisał/a:

gdybym chciała od niego odejść to bym, to dawno zrobiła ale nie jastem aż tak okropna,jeżeli czujesz się czasami zaniedbwana i nie rozumiana przez najbliższą osobęsiedząc czasami cały dzień w domu sama to nie wygląda tak różowo jakby się wydawało

a może zacznij od siebie... ale nie romansując na boku tylko przyjrzyj się jak traktujesz męża.. co ze swojej strony zaniedbałaś.. a On.. nie wiem.... ogólnikowo się wypowiedziałas... jak ma o Ciebie dbać? jak ma Cie nie zaniedbywac jak chodzisz zapewne z głowa pełna mysli o kochanku...   


znów zacytuję słowa moje śp. Babci ' w dupach sie przewraca"

240 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2011-08-09 08:54:54)

Odp: Romans z żonatym >
monia 30 napisał/a:

gdybym chciała od niego odejść to bym, to dawno zrobiła ale nie jastem aż tak okropna,jeżeli czujesz się czasami zaniedbwana i nie rozumiana przez najbliższą osobęsiedząc czasami cały dzień w domu sama to nie wygląda tak różowo jakby się wydawało

Już mieliśmy tu komentarze na taka sytuacje jak twoja: za dużo wolnego czasu.... Nudzi się koleżanka...

Do pracy idź. Zadbaj o siebie. Zadbaj o swoje małżeństwo. Rozwijaj się a nie cofaj....

Niezrozumiana... Romans mąż zrozumie.
Aaaaaa. Facet ma żonę?? Pomysł ze to twój mąż... Do ciebie wraca a inna rznie. A do tego kłamie. Dla takiego faceta ryzykujesz rodzine.... 
Wiesz dlaczego to robisz? Bo brakuje ci emocji. Bo nie masz pasji zainteresowań planów i marzeń. Nie potrafisz wyznaczać sobie celów i do nich dążyć. Nie potrafisz się rozwijać...nie wiesz czego chcesz. Stoisz w miejscu i się starzejesz... Każdego dnia. Oglądasz głupie seriale i wierzysz w kolorowe życie. Ale nie rozumiesz ze sami to życie tworzymy.
Nie wiesz nic nie umiesz nic nie inspirujesz do niczego. Nie wiesz kim jesteś i kim możesz być.
Wiec znalazłas trochę ekstytacji i poswiecasz wszystko z takim samym durnota i pustakiem jak jak ty...

Chcesz być tak oceniana?? Chcesz tak żyć?? A jaka ekstytacje  je znajdziesz sobie za rok???

241

Odp: Romans z żonatym >

Romans nigdy nie ma szans na powodzenie.
Mało brakowało, a bym się wplątała w podobne bagno. Nie wiem, co kazało mi uciekać, ale to chyba tylko głos rozsądku, w zasadzie jego resztki. Na początku nie wiedziałam, że koleś jest żonaty, dopiero po parunastu rozmowach wyszło jakoś tak - przelotem!  I chociaż oboje siekło potężne uczucie, nigdy nie było sfinalizowane - spotkaniami, sexem, czymkolwiek. Nalegał, a jakże. Kręciło go to, że jestem poza zasięgiem, że załapałam dystans, który bardzo bolał. Wiedziałam, że jeśli się poddam - zginę i nie będzie ratunku.

Standardowe teksty "nie jestem szczęśliwy, łączy mnie kredyt, ona jest zła". Ciekawe, czy w takim trójkątnym spotkaniu nadal mówiłby to samo.

Niektórzy mówią, byłam/em zdradzony, wiem co to znaczy, ale... wpada w to. Chcąc czy nie chcąc.

,Mi udało się wyjść w miarę bezboleśnie, w sumie raz na jakiś czas rozmawiamy. Przez długi czas był moim wsparciem, jedyną osobą będącą w stanie mnie zrozumieć. Czuję się jak kochanka, bo chociaż tłumiłam to uczucie, nie dawałam nic po sobie poznać - obdarzałam nim kogoś niedozwolonego. Ale był straszny. Niestabilny. Potrafił wyzwać od najgorszych, po czym wracać o przebaczenie.

Myślę, że pomylił kobiety. Powinien przeprosić swoją żonę za to, że ciągnęło go do kogoś innego. Miał ją, więc może potrzebna była mu następna. I takie są dla nich kochanki. Następne, te drugie. Ja do tej pory pluję sobie w brodę za uczucie. Za sam fakt jego posiadania, który w razie rozwinięcia się - byłby absolutnie niewybaczalny.

Na  świecie tylu facetów i kobiet, którzy by się świetnie do Was wpasowali. Do nas.


Nie potępiam, bo rozumiem. Tylko to straszna "gra" jest. Cierpią wszyscy. A kochanka w tym czarnym scenariuszu w 99% zostaje z tym wszystkim sama.

242

Odp: Romans z żonatym >

Jestem młodą, dobrze wykształconą dziewczyną z dobrego domu i jestem.. kochanką. Zawsze myślałam, że poznam kogoś, ślub, mieszkanie, dzieci, rodzina itd... Tymczasem od niedawna mam romans z żonatym mężczyzną, który ma na dodatek dzieci. Spotkanie zupełnie przypadkowe, a tak jakby przeznaczone. Przed nim rozwód, a we mnie strach, czy mogę być z rozwodnikiem? Czy jego dzieci/rodzina mnie zaakceptują? Pomóżcie, bo zupełnie nie wiem kogo prosić o radę..

243

Odp: Romans z żonatym >
milkshake napisał/a:

Jestem młodą, dobrze wykształconą dziewczyną z dobrego domu i jestem.. kochanką. Zawsze myślałam, że poznam kogoś, ślub, mieszkanie, dzieci, rodzina itd... Tymczasem od niedawna mam romans z żonatym mężczyzną, który ma na dodatek dzieci. Spotkanie zupełnie przypadkowe, a tak jakby przeznaczone. Przed nim rozwód, a we mnie strach, czy mogę być z rozwodnikiem? Czy jego dzieci/rodzina mnie zaakceptują? Pomóżcie, bo zupełnie nie wiem kogo prosić o radę..

Jeśli jesteś młodą, dobrze wykształconą dziewczyną z dobrego domu to zastanów się w co się pakujesz.

Mój mąż miesiąc temu zostawił mnie z dziećmi po 16 latach małżeństwa. Co mógł mówić swojej kochance? Że jest nieszczęśliwy, że jego małżeństwo już praktycznie nie istnieje? Oni wszyscy tak mówią.

Szkoda tylko, że ja nie wiedziałam co się dzieje w jego głowie... Bo z mojej perspektywy wszystko wyglądało inaczej. Nie było sielanki, ale nie było też tragedii. A na pewno nie spodziewałam się tego, co się stało. Wierzyłam, że ciężko pracuje. Byłam tego pewna. Byłam głupia, miałam klapki na oczach.

Dziś właśnie poinformowałam go, że wigilię już sobie z dziećmi zaplanowałam i wyjeżdżamy. Szok. Ale jak to??!!!! To ja nie zobaczę dzieci w Wigilię???!!!! Ale przecież to są NASZE dzieci!!!! Ano nie zobaczysz. To był Twój wybór.
Jego siostra już powiedziała, że nie wyobraża sobie świąt. Bo niby jak? Ma mnie nie zaprosić? A dlaczego? Co ja im zrobiłam? A może ma posadzić przy jednym stole mnie z dziećmi i mojego męża z jego kochanką? Powiedziała już oficjalnie rodzinie, że ona świąt już nie będzie robiła.

Takich sytuacji będzie jeszcze wiele, bardzo wiele. Są dzieci. Jeśli są dla niego ważne, jeśli je kocha, to zawsze będziesz na ostatnim miejscu.

Poza tym wszyscy w koło są w ciężkim szoku. On? No nie, no to już nie ma normalnych facetów! Co mu odwaliło? Czego mu brakowało? Tak przy okazji: znasz jego towarzystwo? Takie prawdziwe, ludzi z którymi znał się od lat. Ludzi którzy znali to małżeństwo, którzy byli z nimi przy narodzinach dzieci, którzy z nimi wyjeżdżali itp.? Ciekawa jestem, bo kochanka mojego męża usłyszałaby prawdę. Że postąpił źle, że nas strasznie skrzywdził i że nie wiedzą co mu mogło odwalić.

Pytasz czy dzieci Cię zaakceptują? Kiedyś na pewno. Ale kiedy? Za pięć, za dziesięć lat? Jaką masz gwarancję, że ten facet jeszcze z Tobą wtedy będzie. Skoro potrafił zostawić rodzinę po iluś tam latach, to dlaczego ma nie zostawić Ciebie, gdy już minie zauroczenie i zacznie się codzienność?

244

Odp: Romans z żonatym >
milkshake napisał/a:

Jestem młodą, dobrze wykształconą dziewczyną z dobrego domu i jestem.. kochanką. Zawsze myślałam, że poznam kogoś, ślub, mieszkanie, dzieci, rodzina itd... Tymczasem od niedawna mam romans z żonatym mężczyzną, który ma na dodatek dzieci. Spotkanie zupełnie przypadkowe, a tak jakby przeznaczone. Przed nim rozwód, a we mnie strach, czy mogę być z rozwodnikiem? Czy jego dzieci/rodzina mnie zaakceptują? Pomóżcie, bo zupełnie nie wiem kogo prosić o radę..

...teraz się boisz??? .....

245

Odp: Romans z żonatym >
kj33 napisał/a:
milkshake napisał/a:

Jestem młodą, dobrze wykształconą dziewczyną z dobrego domu i jestem.. kochanką. Zawsze myślałam, że poznam kogoś, ślub, mieszkanie, dzieci, rodzina itd... Tymczasem od niedawna mam romans z żonatym mężczyzną, który ma na dodatek dzieci. Spotkanie zupełnie przypadkowe, a tak jakby przeznaczone. Przed nim rozwód, a we mnie strach, czy mogę być z rozwodnikiem? Czy jego dzieci/rodzina mnie zaakceptują? Pomóżcie, bo zupełnie nie wiem kogo prosić o radę..

Jeśli jesteś młodą, dobrze wykształconą dziewczyną z dobrego domu to zastanów się w co się pakujesz.

Mój mąż miesiąc temu zostawił mnie z dziećmi po 16 latach małżeństwa. Co mógł mówić swojej kochance? Że jest nieszczęśliwy, że jego małżeństwo już praktycznie nie istnieje? Oni wszyscy tak mówią.

Szkoda tylko, że ja nie wiedziałam co się dzieje w jego głowie... Bo z mojej perspektywy wszystko wyglądało inaczej. Nie było sielanki, ale nie było też tragedii. A na pewno nie spodziewałam się tego, co się stało. Wierzyłam, że ciężko pracuje. Byłam tego pewna. Byłam głupia, miałam klapki na oczach.

Dziś właśnie poinformowałam go, że wigilię już sobie z dziećmi zaplanowałam i wyjeżdżamy. Szok. Ale jak to??!!!! To ja nie zobaczę dzieci w Wigilię???!!!! Ale przecież to są NASZE dzieci!!!! Ano nie zobaczysz. To był Twój wybór.
Jego siostra już powiedziała, że nie wyobraża sobie świąt. Bo niby jak? Ma mnie nie zaprosić? A dlaczego? Co ja im zrobiłam? A może ma posadzić przy jednym stole mnie z dziećmi i mojego męża z jego kochanką? Powiedziała już oficjalnie rodzinie, że ona świąt już nie będzie robiła.

Takich sytuacji będzie jeszcze wiele, bardzo wiele. Są dzieci. Jeśli są dla niego ważne, jeśli je kocha, to zawsze będziesz na ostatnim miejscu.

Poza tym wszyscy w koło są w ciężkim szoku. On? No nie, no to już nie ma normalnych facetów! Co mu odwaliło? Czego mu brakowało? Tak przy okazji: znasz jego towarzystwo? Takie prawdziwe, ludzi z którymi znał się od lat. Ludzi którzy znali to małżeństwo, którzy byli z nimi przy narodzinach dzieci, którzy z nimi wyjeżdżali itp.? Ciekawa jestem, bo kochanka mojego męża usłyszałaby prawdę. Że postąpił źle, że nas strasznie skrzywdził i że nie wiedzą co mu mogło odwalić.

..miałam baaaaaaaaaardzo podobnie........... pozdrawiam...

246

Odp: Romans z żonatym >

szanuj się dziewczyno. nie wdawaj się w tortury samej siebie. nie warto.

Posty [ 196 do 247 z 247 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Romans z żonatym >

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026