netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Romans z żonatym >

246 odpowiedzi30 335 wyświetleńzałożony przez kociak 30, 24.07.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Romans z żonatym >

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 247 ]

131

Odp: Romans z żonatym >

zawsze przez takie jak my, a mąż niewinny jak dziecię.. błagam nie oskarżajmy się wzajemnie i postarajmy się widzieć winę 3 jednostek obiektywnie..
Sory, ale mam dość oskarżania, że niby toksyczna kobieta bądź coś. OK. Na maksa takie są toksyczne, i ja też, ale nie dajmy się zwariować. Wina leży wszędzie. Winne są te, które wchodzą z butami, winni są mężowie bo mają nadzieję, że nie wyjdzie bądź płazem ujdzie i winne też są żony (może rzeczywiście coś było nie tak tylko tego nie widać było).. czy mężatki zastanawiały się nad tym?

Wszyscy cierpią.. ale powiem, że wolałabym wiedząc, że moja matka zdradziła nie wiedzieć o tym bądź żeby się rozwiedli niż patrzeć na zakłamanie dwóch stron i sielankowe życie bo udało się ukryć..

Dla mnie wszyscy są winni.. trzeba tylko umieć zrozumieć swoje błędy i na czas się wycofać z każdego trójkąta i musi to umieć zrobić każdy, niezależnie jaką pozycję w tym trójkącie ma

132

Odp: Romans z żonatym >

niuniu...mąż jest winny i ta druga kobieta jest winna, zdarza się że żona też ale moim zdaniem bardzo rzadko...ja wiele razy się zastanawiałam czy jestem również winna ale moim skromnym zdaniem nie..pozatym dlaczego facet się nie stara podtrzymać tego "ognia" w łóżku małżeńskim...to żona ma tylko podtrzymywać? on nie musi zabiegać o partnerkę życiową?...no tak w naszym społeczeństwie dalej panuje pogląd że żona ma dwa etaty...jeden to praca drugi składający się z czterech podetatów : kucharka, sprzątaczka, opiekunka do dzieci a na sam koniec kochanka....a nawet żeby spełaniała te wszytskie kryteria idealnie to i tak będzie jej wina przynajmniej w oczach męża i tej drugiej kobiety

zastanawia mnie tylko jeszcze inna sprawa...dlaczego kobiety tak naiwnie wierzą że to zawsze wina leży po stronie żony...że jest okropna, brzydka itp.? może to wytłumaczysz?

a popełnione błędy oczywiście że trzeba zrozumieć, szkoda tylko jeżeli jedna strona je zauważy i zacznie się zmieniać a ta druga nie.

133

Odp: Romans z żonatym >

Już wcześniej pisałam, że dla mnie najbardziej winny jest facet. Ale ze zdziwieniem odkrywam, że są kobiety, które wszelkimi środkami są gotowe walczyć o "swojego ukochanego" z tą okropną, wredną, złośliwą zołzą, która tak go pilnuje i staje na drodze do ich wspólnego szczęścia - czyli jego żoną... Dla mnie to niewyobrażalny egoizm - stawiać swoje szczęście burząc czyjeś, uważać, że ja mam większe prawo do tego, żeby z nim być niż ta, z którą wiąże go papierek, często sakrament, dzieci, dom itp...

Zapewne niuniu w wielu przypadkach ma rację, że każdy z elementów trójkąta zdrady jest winny. Ale nie w każdym przypadku. Nie czuję się winna tego, że facet, któremu ufałam, który mówił, że mnie kocha jednocześnie to samo mówił innym dziewczynom. Nie czuję się winna, że on nie chciał rozmawiać, że wszelkie próby komunikacji zbywał "odczep się", "tylko umiesz mówić o jednym" (niezależnie jaki temat poruszałam). Nie czuję się winna, że byłam w ciąży i nie chciałam z nim chodzić na piwo (później się dowiedziałam, że on chciał z kimś na piwo iść, więc poszukał sobie koleżanek). Nie czuję się winna, że byłam w ciąży i mi brzuch urósł, więc nie wyglądałam tak atrakcyjnie jak kilka miesięcy wcześniej. Takich przykładów jest wiele. Ale obarczanie żony winą za to, że ma puszczalskiego męża to trochę nadinterpretacja. No, chyba, że uznamy naiwność za winę...

134

Odp: Romans z żonatym >

Napisałam o żonie winy nie dlatego, aby siebie usprawiedliwiać czy niewiernego męża. Ten, z którym się zadawał narzekał na swoją żonę, że taka czy śmaka. Nagle gdy ma podjąć decyzję czy nadal krzywdzić to żona jest ok. Chodziło mi też o wymówki w postaci żony. To nie jest fair ani w stosunku do jednej ani do drugiej. Szczerze nie chciałabym słyszeć o sobie takich rzeczy ani żona nie chciałabym usłyszeć.

Twierdzę z upływem czasu, że faceci wykorzystują naiwność dwóch kobiet, umiejętnie lawirując w ich uczuciach, a gdy na jaw wychodzi: mam żonę, albo mam kochankę to szukają "zdrowego" wytłumaczenia. Coś w stylu chciałem się dowartościować, mój związek to nie bajka, a i tak jej nie zostawię bo nikt jej nie pomoże jak ja. Mam wrażenie, że te zdradzane i tez z którymi się zdradza są zawsze ofiarami męskiego ego, zdobywców, którym wszystko się wybacza.

Zakładając sytuację odwrotną - kobieta zdradza: wtedy jest k.., wyrodną matką (gdy są dzieci), skrzywdziła mężczyznę, który tak ją kochał itd itd. Ale i tak to słowa na "k" dominuje. Facet zdobywca kobieta "k" i tak w kółko.

Jesteśmy wszystkie naiwne i szkoda, że żadna z nas jak już znajdzie swoje szczęście to się zawodzi (zawiodłam się na narzeczonym zanim doszło do romansu). Piszę do Was bo czuję się lepiej nawet gdy komentarze są przykre, ale nie wierzę już w szczęście, ani nie ufam. Zawiodłyśmy się niezależnie od sytuacji w jakiej każda z nas się znalazła.

135

Odp: Romans z żonatym >

Goniu-73 przyznaję Ci rację...Faceci sa przez nas zbyt rozpieszczani żeby mogło im na nas zalezeć. To my, kobiety walczymy o uczucia, o małżeństwo o rodzinę, a facet najczęściej (przynajmniej mój) czeka, wymaga i spoczywa na laurach. On nie musi zabiegać i się starac, bo z wiekiem jest jak wino - lepszy...stary mebel można zastapic nowym. Nowej kobiecie naszego męża nie przeszkadzają lenistwo, maminsynkowatość, brak pieniędzy. Ona wszystko zrozumie i zaakceptuje przyznając mu rację i ze zgrozą zgadza sie z opinią naszych mężów 'jaka ta jego zona jest okrutna'. Zastanawiam sie jak mój mąż chce mi udowodnić, ze to moja wina (bo chce to zrobić) skoro nigdy na nic nie narzekał, nigdy nie powiedział, ze mu coś przeszkadza, nigdy nie starał się zmienić czegoś na lepsze. Nie sadzę żebym była  przyczyną rozpadu małżeństwa...myślę, ze pociągają go nowe wyzwania, kryzys czterdziestolatka i piękne, młode dziewczyny. Nie wydaje mi się żeby mnie wcześniej zdradzał, ale wiem że miał do nich słabość...
Nie wiem dlaczego facet nie zastanawia się co się stanie z byłą żoną, czy da sobie radę, co z dzieckiem...wszystko i wszystkich można porzucić w imię własnego egoizmu i niebotycznie długich nóg nowej kobiety...nawiasem mówiąc nienawidzę jej i męża też!! Jednak jestem niemal pewna, ze oślepienie kiedyś minie i jemu i jej. Nikt na dłuższą metę nie będzie tolerował nieudacznika życiowego...i to mnie właśnie pociesza, bo poza wyglądem mój mąż nie dysponuje niczym więcej!! Wyrośnięte dziecko nie myślące o jutrze...jak konik polny...
Najbardziej boję się jednak o syna, bo choć nigdy nie łączyła go jakaś nic porozumienia z ojcem, to nagle stał się smutny, zamknięty w sobie i nieszczęśliwy...
...a ja samotna i porzucona, niechciana...jak człowiek gorszej kategorii.

Kociaku, zapamiętaj...facet, który ma za nic rodzinę, dziecko i ich los z czasem najprawdopodobniej będzie miał za nic i Ciebie...to nie reguła, ale często się tak zdarza...
Na świecie jest wielu wolnych facetów...rodziny lepiej pozostawić w nienaruszonym stanie.

Mój mąż nie ma już tu powrotu...nie dlatego, ze mu nie wybaczam, ale dlatego, ze mu nie ufam, dlatego, ze nie jest już wyłącznie moim mężem i dlatego, ze wręcz się nim brzydzę...

Nie osadzam Ciebie Kociaku, bo mój mąż ponosi za to wszystko największą winę. Ma wybór...rodzina lub nowa kobieta...ale gdyby nie dostał takiego wyboru - miałby tylko rodzinę...
Amen!

136

Odp: Romans z żonatym >
wiosna69 napisał/a:

Nikt na dłuższą metę nie będzie tolerował nieudacznika życiowego...i to mnie właśnie pociesza, bo poza wyglądem mój mąż nie dysponuje niczym więcej!! Wyrośnięte dziecko nie myślące o jutrze...jak konik polny...

Mój mąż nie ma już tu powrotu...nie dlatego, ze mu nie wybaczam, ale dlatego, ze mu nie ufam, dlatego, ze nie jest już wyłącznie moim mężem i dlatego, ze wręcz się nim brzydzę...

BRAWO!!!
Masz calkowita racje - moj ex tez oprocz wygladu niczym nie moze zaimponowac - sama sie sobie dziwie jak moglam pokochac kogos takiego - zaslepienie i tyle... Zero odpowiedzialnosci za dom, za cokolwiek. Wazny tylko on, to ze on nie bedzie sobie niczego odmawial, bez jakiegokolwiek myslenia o przyszlosci. Tragedia a nie mezczyzna...
Moj ex, tak jak Tobie Wiosna Twoj maz, kompletnie obrzydl... Nawet nienawisc mi przeszla - ja sie po prostu nim brzydze...
Ale chyba najbardziej sie brzydze soba, za to ze bylam taka slepa i nie widzialam jaki to czlowiek.
A nawet jak to juz do mnie docieralo mozolnie przez te lata, nie zrobilam z tym nic. A powinnam.

137 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-07-31 07:01:11)

Odp: Romans z żonatym >
kociak 30 napisał/a:
ktoś 717 napisał/a:

nawet mi Ciebie nie żal kobieto, tak jak któras wcześniej napisała............................. przez takie jak Ty cierpią żony , dzieci , rozpadają się małażenstwa

Rozpłacze sie:) Nie oczekuje od Ciebie litosci biedna kobitko..... moze i masz racje ale facet nie jest bez winy... pozdrawiam.

... no niestety gdyby przyszlo tysiac atletow i kazdy zjadlby po sto kotletow i  nie wiem jakby sie wytezal.... to nie poderwie mnie i nie rozbije mojej rodziny....
JA musze chciec tego. Kochanka zadko jest obsesyjnie napalona lafirynda z psychopatycznymi tendencjami.. z reguly to taka sama nieszczesliwa kobieta jak my, co dostala mniej od zycia niz my mezatki... zawsze w pewnym momencie czuje sie jak worek na sperme.... ani slubu, ani solidnosci, ani checi bycia z nia nie otrzymala. Godzi  sie na te ochlapy z pragnienia bycia kochana... chocby przez takiego socjopate.

ale jest tez druga prawda... jak malzenstwo przechodzi trudny okres ( a kazde przechodzi) i pojawia sie nimfa wodna co uzala sie nad pieskim zyciem naszego meza i ofiarowuje pocieszenie calym swoim mlodziutkim cialkiem..... no to ciezko z takiej chetnej pocieszycielki zrezygnowac skoro w domu kryzys bo zona ma dosc i trzeba bedzie wreszcie uprzatnac piwnice z tych kabli co sie je 11 lat skladalo na wypadek wojny a teraz przejsc nie mozna zeby kurek z woda odkrecic.

Kobietki moze powinny byc troche bardziej solidarne wobec mezczyzn (jak rodzice wobec dzieci).... tongue
Bo jak zona naciska meza na wywiazywanie sie z czegos.... to nie jest fair gdy kochanka daje cycuszek do pocalowania i biadoli nad kochankiem
To tak jakby mamusia kazala posprzatac po sobie talerzyk, a tatus dal cukierka i powiedzial cichutko w tajemicy "nie sprzataj, ta matka taka niedobra dla Ciebie"
Kobiety-kobietom nie sprzyjaja.

Ja mam alergie na mezczyzn ktorzy mowia zle o swoich zonach....Szkoda ze to nie wirus... moze zrobilaby sie epidemia big_smile

138

Odp: Romans z żonatym >

Hmm...odskocznia...Tez tak myślałam, a wyszło wielkie bagno. Teraz już zawsze będę omijać żonatych facetów szerokim łukiem, żeby nie wiem co robili.
Nie pakuj się w to, bo to nie ma najmniejszego sensu. Zaangażujesz się, przyzwyczaisz, a on będzie Ci mydlił oczy i miał "dwa ciepłe kąty" - u Ciebie i u żony. Szkoda marnować czas.
Pozdrawiam!

139

Odp: Romans z żonatym >

Zazdrosc! Dzięki, że nie potępiasz aż do końca. Nie byłam zdradzona jako żona, ale jako dziewczyna. To mimo wszystko pocieszające i powoduje zarażenie się tą epidemią.

Leemonka też chcę już omijać żonatych facetów. To był pierwszy i ostatni raz choć już wcześniej facet zawrócił mi w głowie a potem do żony się przyznał wtedy odeszłam. Wyśmiałam go jak zaczął mi "miłość" wyznawać. Użyłam brzydkiego słowa na "s" i podziałało. A tym razem nie odepchnęłam, ale chcę odepchnąć dlatego tu jestem.

Romans z żonatym to dla wszystkich trudna rzecz. Dziewczyny szczerze żałuję, że dałam się w to wplątać. Pokazało mi to jak słabą kobietą jestem, myśląc kiedyś o sobie twarda, nikt mną nie zawładnie i nie zawładnął na dłuższą metę prócz ostatniego nieboraka. Naiwność nie zna granic i to zaufanie jakie się wytwarza rodzące się z tajemnicy.

140

Odp: Romans z żonatym >

Hej dziewczyny troche mnie nie było, ale dzisiaj z duma moge powiedziec ze romans poszedł w zapomnienie,powiedzialam mu ,ze nie mam ochoty na bawienie sie moja osoba niechce ranic mojego partnera , dziecka i jego rodziny!!! Oczywiscie zaskoczenie bylo wielkie ale przyjol to z twarza. Na koniec spotkania poprosil mnie czy mozemy chociaz utrzymywac kontakt na stopie kolezenskiej?!!!! Do dzis sie zastanawiam, smile Bo nie wiem czy warto. Pozdrawiam.

141

Odp: Romans z żonatym >

Gratuluję, kociak smile Moim zdaniem nie powinnaś tej znajomości ciągnąć w żaden sposób, również na stopie koleżeńskiej. To dość ryzykowne po tym, co Was łączyło. Nie mam nic przeciwko przyjaźni damsko-męskiej, ale jeśli znajomość zaczyna się na innej stopie to raczej trudno potem spotykać się bez podtekstów...

142 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2010-08-10 12:04:53)

Odp: Romans z żonatym >
kociak 30 napisał/a:

Hej dziewczyny troche mnie nie było, ale dzisiaj z duma moge powiedziec ze romans poszedł w zapomnienie,powiedzialam mu ,ze nie mam ochoty na bawienie sie moja osoba niechce ranic mojego partnera , dziecka i jego rodziny!!! Oczywiscie zaskoczenie bylo wielkie ale przyjol to z twarza. Na koniec spotkania poprosil mnie czy mozemy chociaz utrzymywac kontakt na stopie kolezenskiej?!!!! Do dzis sie zastanawiam, smile Bo nie wiem czy warto. Pozdrawiam.

No co przeszło zauroczenie? To co opisywałaś w pierwszych postach już Ci przeszło?
Z dumą informujesz o takim rozstaniu?  Gdzie tu duma z czego z tego że odważyłaś się przerwać spotkania?
Nie masz ochoty na to by być zabawką dla tego mężczyzny - by bawił się Tobą, jakoś wcześniej Ci to nie przeszkadzało, wręcz jęczałaś by być jego zabawką na jego warunkach.
Nie chcesz ranić jego rodziny, Twojego partnera? Dziecka? Mając 30 lat powinnaś sobie zdawać chyba sprawę, że na to, to odrobinę za późno, to że ich skrzywdziłaś to fakt dokonany, jedyne w Twojej główce jest obraz tego, że na razie nikogo nie skrzywdziłaś. To, że oni bedą przez pewien czas, żyć w nieświadomości, a wiedz, że prawda wcześniej czy później wyjdzie na jaw.
Jesteś tak zadufana w sobie, że nawet nie potrafiłaś zrozumieć szczerych i prostych słów ktoś 717, jej nie jest żal Ciebie bo to Ty jesteś współwinna całemu zajścia, jej żal tych wszytskich do okoła.  A jesteś temu winna , bo brałaś w tym wszystkim czynny udział. Kobiety tutaj piszące mogą mówić że faceci są źli, że nieodpowiedzialni przerzucać się kto jest bardziej winny, a kto mniej, że faceci nie potrafia utrzymać ... za rozporkiem, że polują  na kobiety - taki instynkt, ale prawdą jest też to , że jak suka nie da to pies nie weźmie.
ktoś 717 powiedział jasno, jedyne kogo trzeba żałować w takiej sytuacji to tych wszystkich innych, których już skrzywdziłaś.
Vinnga, jakie gratulacje, tu trzeba płakać, że to trwało tak długo  i że dopiero teraz się to zakończyło.
Są prawdy i prawdy o małżeńśtwach, o ich trudnych sytuacjach o rozdrożach, Ty nie jesteś ofiarą , jesteś katem związków, potencjalnie skoro raz zdradziłaś i zasmakowałaś w żonatych mężczyznach, to będziesz robiła to dalej.

143

Odp: Romans z żonatym >

Dunkis, lepiej późno niż wcale. Ja jednak liczę na to, że kociakowi coś w główce się rozjaśniło. Widzę w niej pewną przemianę. Na początku pełen egoizm - rozważała czy ta znajomość ma szanse zupełnie nie licząc się z faktem, że obiekt, o który zabiega należy do innej kobiety i dziecka. Potem chyba (mam nadzieję) pewne rzeczy zrozumiała. Ponieważ ja z natury w ludzi wierzę, więc wierzę też, że autorka faktycznie dalej będzie wiodła przykładny żywot u boku swojego partnera. A potępianie jej za coś co było i minęło dla mnie nie ma sensu.

144

Odp: Romans z żonatym >
Dunkis napisał/a:
kociak 30 napisał/a:

Hej dziewczyny troche mnie nie było, ale dzisiaj z duma moge powiedziec ze romans poszedł w zapomnienie,powiedzialam mu ,ze nie mam ochoty na bawienie sie moja osoba niechce ranic mojego partnera , dziecka i jego rodziny!!! Oczywiscie zaskoczenie bylo wielkie ale przyjol to z twarza. Na koniec spotkania poprosil mnie czy mozemy chociaz utrzymywac kontakt na stopie kolezenskiej?!!!! Do dzis sie zastanawiam, smile Bo nie wiem czy warto. Pozdrawiam.

No co przeszło zauroczenie? To co opisywałaś w pierwszych postach już Ci przeszło?
Z dumą informujesz o takim rozstaniu?  Gdzie tu duma z czego z tego że odważyłaś się przerwać spotkania?
Nie masz ochoty na to by być zabawką dla tego mężczyzny - by bawił się Tobą, jakoś wcześniej Ci to nie przeszkadzało, wręcz jęczałaś by być jego zabawką na jego warunkach.
Nie chcesz ranić jego rodziny, Twojego partnera? Dziecka? Mając 30 lat powinnaś sobie zdawać chyba sprawę, że na to, to odrobinę za późno, to że ich skrzywdziłaś to fakt dokonany, jedyne w Twojej główce jest obraz tego, że na razie nikogo nie skrzywdziłaś. To, że oni bedą przez pewien czas, żyć w nieświadomości, a wiedz, że prawda wcześniej czy później wyjdzie na jaw.
Jesteś tak zadufana w sobie, że nawet nie potrafiłaś zrozumieć szczerych i prostych słów ktoś 717, jej nie jest żal Ciebie bo to Ty jesteś współwinna całemu zajścia, jej żal tych wszytskich do okoła.  A jesteś temu winna , bo brałaś w tym wszystkim czynny udział. Kobiety tutaj piszące mogą mówić że faceci są źli, że nieodpowiedzialni przerzucać się kto jest bardziej winny, a kto mniej, że faceci nie potrafia utrzymać ... za rozporkiem, że polują  na kobiety - taki instynkt, ale prawdą jest też to , że jak suka nie da to pies nie weźmie.
ktoś 717 powiedział jasno, jedyne kogo trzeba żałować w takiej sytuacji to tych wszystkich innych, których już skrzywdziłaś.
Vinnga, jakie gratulacje, tu trzeba płakać, że to trwało tak długo  i że dopiero teraz się to zakończyło.
Są prawdy i prawdy o małżeńśtwach, o ich trudnych sytuacjach o rozdrożach, Ty nie jesteś ofiarą , jesteś katem związków, potencjalnie skoro raz zdradziłaś i zasmakowałaś w żonatych mężczyznach, to będziesz robiła to dalej.

Oj Dunkis.. nie bądź taki porywczy. Dziewczyna była kochanką, zaangażowała się uczuciowo i to przerwała. Ma prawo być dumną bo udało jej się wyjść z chorej relacji dwojga ludzi.
Masz rację, że jak suka nie da to pies nie weźmie. Tylko wiesz jeżeli pies chce i chce być uczciwy i bezuczuciowy to niech się uda do domu publicznego, aby się dowartościować. Ale widzisz Panowie myślą zupełnie inaczej. Pójść na tzw. "k" to ujma i jeszcze zapłacić trzeba. "Źle" mu w domu to szuka naiwnej, która za darmo da i tak ją magluje, aż osiągnie cel.

Z tego co zauważyłam to tu chyba nie ma kobiet, które otwarcie piszą: dałam bo chciałam bez zobowiązań bo mnie interesuje tylko czysta przyjemność fizyczna. "Dały" bo pragnęły czegoś czego Ty może nigdy nie zrozumiesz. "Dały" bo może nie wierzą w siebie i że jedynym wyjściem jest facet z rynku wtórnego, bo może rzeczywiście jest mu tak cholernie źle, że rzeczywiście chce zmienić swoje życie. I kobiety naiwnie w to wierzą i to jest problem.

Ja się cieszę, że Kociak zakończył i jest dumny z siebie. Bo może w końcu uwolniła się z chorej relacji. Patrz, jakie ciekawe, że facet jeszcze chce być kolegą. Jeżeli byłby taki fair w stosunku do swojej rodziny to by całkowicie przystał na brak kontaktu, a on prosi bo dała, a teraz stawia warunki i pyta sam siebie: "Dlaczego już nie jestem Panem sytuacji?". A w głębi serca pewnie się cieszy, że nie chcę nic więcej ta, która mu życie zrujnować próbowała.

Kociak też się cieszę razem z Tobą bo walczę o to samo. Wszelkie porównania w napisanym tekście nie bierz do siebie, chciałam wytłumaczyć Dunkisowi, żeby nie myślał o nas jak o sukach.

145

Odp: Romans z żonatym >

niunia_f, może przesadziłem. A może dałem okazję do refleksji. Może jak zrozumie kobieta, że to co zrobiła, wcześniej czy później wyjdzie na jaw i obudzi się, przemyśli jakie tego będą konsekwencje. Na koniec przestraszy i nie zrobi tego więcej. 
Też, nie wiem czy tu wogóle można mówić o jakiejkolwiek uczciwości, nawet jeżeli taki pójdzie do domu publicznego. Choć wiadomo straty dla związku potencjalnie nie będą duże. Choćniektórzy poweidzą że to już zupełne zwyrodnienie i świadome narażanie partnerki na choroby.
Maglowanie, maglowaniem, pomijając fakt , że kobiety lubą być maglowane, to nadal uważam, że jeżeli one są uczciwe wobec swojego związku to, to maglowanie nic nie da. No chyba, że akurat to, iż o płci pięknej mówi się dodatkowo, że to słaba płeć - ma akurat zastosowanie w tym przypadku.
Nie przypominam sobie również, by tutaj taka co dała dla sportu chętnie o tym pisała. Tu się poruszają kobiety, których sprawy są skomplikowane i mają czas na to by się nad tym trochę zastanowić. A taka co daje dla sportu, no  obraca inne fora i inne strony, tutaj ma małe szanse powodzenia.  Także z tym się akurat agadzam.

Ale wyjaśnij prosze co znaczy, "dały" bo pragneły czegoś czego, Ty może nigdy nie zrozumiesz. Bo poczułem się jak półgówek.

Cholera przecież, ta panna, autorka wątku, jest w związku. Chcesz mi teraz napisać, że porónujesz ją ze spragnioną uczuć kobietą? A co z jej związkiem, co zrobiła dla niego, ile szans zaprzepaściła na to, by mieć to czego pragnie u siebie, w czasie gdy zadawała się z innym? Jesteś mi w stanie to wytłumaczyć? Czy ona naprawdę zalicza się do kategorii tych zdesperowanych, skoro tak naprawdę, aż tak źle nie opisuje swojeg związku i śmiało ma do czego wracać? Prędzej bym się pokusił że, oni obydwoje obili to dla sportu. Wcześniej to było zauroczenie.
To, że nie potrafiła sobie w związku ułożyć dobrze spraw tak by się nie dać złapać w jakieś pułapki, albo oderwać wzrok w innym kierunku niz jej partner, to jest również jej wina. Począwszy od wyboru partnera, po dalsze kroki  budowania. Wiem, że wielu osobom najłatwiej wogóle nie pamiętać, że związanie się z inną osobą, to był też wybór, którego należy ponosić konsekwencje, a od czego się odżegnują. Tak jakby to los zesłał na nią tą czy tamta osobę. To był wybór, niech się te niunie nauczą, że za takie rzeczy bierze się konsekwencje. Bo ten ich chłop, gdy ona go wali w rogi, jest takim samym mężczyzną, który stać się może właśnie takim jakiego ona teraz obraca , tyle że dla innej będzie robił maślane oczy do innych panienek, i opowiadał jak to jego partnerka go zaniedbuje - i cholera będzie miał rację. I w takim razie będzie miał do tego, takie samo prawo! Ale to już błędne koło.
Nie po to się ludzie wiążą, by uderzać potem do innych, że jest im źle w związku i potrzebują pocieszenia. To niech budują luźne związki. Nad związkiem się pracuje, jeżeli nie wychodzi, to jest wina jednej  i drugiej strony , w ekstremalnej sytuacji nawet to, że pokrzywdzona osoba nie odchodzi od osoby krzywdzącej wcale nie, umniejsza jej udziału w tym, zostająć świdomie jest pożywką takiego związku.
A czy desperacja pragnącej czułości kobiety, legitymuje ją do tego, by pocieszać tych udających "biednych", lub jak na powyższym przykładzie wcale nie udających, facetów będących w jakiś związkach? Nawet gdy ten wyje. Pytam się po co w takim związku pozostaje?
Czy kobiety są tak naiwne? Nie to brak myślenia, bo życiem kobiet żądzą emocje, to je tłumaczy owszem,  ale czy to je usprawiedliwia - nie, absolutnie nie.
Piszesz, że czasami dla spragnionej kobiety jedynym wyjściem jest facet z wtórnego rynku, ale w tym konkretnym przypadku, myśląc Twoimi kategoriami, autorka też jest rynkiem wtórnym. No chyba, że masz na myśli zupełnie inną sytuację, ale jeżeli tak , to znaczy, że nie dotyczy autorki, a skoro nie dotyczy autorki, to pisząc o tych co "dały" by "dostać" uczucia, to znacznie odbiegłaś daleko od tematu.
Co do jej chorej relaci, nie zapominasz czasem, że ona też ma kogoś.

Mam też odmienne zdanie co do tego, że on chce być kolegą. On postarał sie, by mogła zakończyć to wszytko z honorem, odejśc z Twarzą, dla wielu kobiet dużo by to znaczyło. Dla Was widocznie nie. Wy to traktujecie zupełnie nie rozumiejąc jego intencji. To co tak szyderczo obsmarowujesz, było gestem w jej stronę. Z którego najwyraźniej nie skorzystałą. Zrobił dla niej coś czego nie mogła by się spodziewać po prostaku, po prostu nie doceniła tego.

Zapewne nie spodziwał się, że ona przyjmie jego propozycję, ale nie w tym rzecz. Pozwolił jej odejść z poczuciem że się nie zeszmaciła, że nie była jedynie workiem na spermę, jak to czasem jedna z miłych pań tu dosadnie to określa. Żeby nie miała poczucia, że została wykorzystana, by czuła że oprócz tego, że łączył ich seks, było coś więcej, że znaczyła dla niego tyle, że chce być jej znajomym.

Czy on tak naprawdę był w stanie zrozumieć powody rozstania, po tym, gdy wcześniej ona dawała mu wyraźnie do zrozumienia, że nie mogła się doczekać ich spotkań. Czy on, może być pewny, że powody rozstania są prawdziwe? Spróbuj teraz sobie wyobrazić jak kobieta, która z hmmm jak to ując, z jakiś trzecich powodów zrywa taką znajomość, ale nie chce wprost o nich mówić i spotyka się z reakcją faceta:

1. facet odwraca się na pięcie i odchodzi bez słowa - no do jasnej ciasnej , jak ona sie poczuje - worek, mimo że wróci do rodziny może się załamać, czyto tylko moja głupia wyobraźnia, co?
2. facet zachowuje się tak jak ten z tematu - czy taka kobieta odchodząc, będzie się czuła jak - jedynie jak worek? Czy też ma szansę nie przeklinać się i pamiętać jedynie o dobrych stronach tego układu.

Ale nie, to zapewnie ja mam jakieś chore wyobrażenia.

146

Odp: Romans z żonatym >

Dunkis, przepraszam za późną odpowiedź, ale jestem 9h różnicy czasu od Polski a i mistrzem ciętej bądź jakiejkolwiek riposty nie jestem smile

Zacznijmy od początku. Przewertowałam raz jeszcze wypowiedzi kociaka.
To nie tak, że dziewczynę bronię. Jasne, że potępiam zachowanie tak samo jak swoje. Skoro na maksa szczerzy tu jesteśmy to ja też próbuję zakończyć romans z żonatym, w który się wdałam i z perspektywy czasu śmiem powiedzieć, że uległość, zauroczenie i tzw. miłość to jedno, ale szczerze mówiąc to myślę o sobie jak o naiwnej babie, idiotce, takiej, której farba jest potrzebna jak to mój "luby" mawiał, a mam ciemne włosy. Ale w tej dyskusji nie o mnie chodzi co nie zmienia faktu, że chcę abyś wiedział z jaką "babą" dyskutujesz.

Jasne, że kobieta/kobiety powinny zastanowić się nad swoim postępowaniem chyba, że są już głupie jak zwykłe blachary, których nie obrazisz mówiąc, że są głupie, a dogłębnie urazisz jak powiesz, że nie jest atrakcyjna.
Zwyrodnieniem burdel jest jak najbardziej. Nie chciałabym aby, którykolwiek z moich facetów korzystał z domu uciech, ale powiem, że jak jakikolwiek mąż pójdzie na tzw. k to przynajmniej żonie powie: kotku to tylko seks, nie zaangażowałem się psychicznie. Znam facetów, mężów, którzy z takiej opcji korzystają bo po co im kochanka, tu czytaj głupia, naiwna i jeszcze czegoś żądać będzie. Whatever.. idąc dalej facet woli sobie znaleźć, patrz kociak, dziołchę która ma zobowiązania bo jej samej zależy, żeby nie wyszło, a opcję zakochana - zauroczona odsuwa na dalszy plan, a jak skorzysta i zrobi z niej worek na spermę, podwija ogonek i hyc do żony, która na szczęście nic jeszcze nie wie. Dwa nr tel to też dobre wyjście - patrz jak facet potrafi się zabezpieczyć. Dalej kobiety są na tyle debilnie uległe (nawet ja), że czują się tak wspaniale adorowane, że bariery jakie facet stawia przestają im przeszkadzać - wróćmy na chwilę do kociaka i dwa nr tel, przy czym kochanek używa tylko służbowego bo do tego żona prawa nie ma. Zapętlamy się powoli. Tak, wiem, robię to świadomie.

"Dały" i o to wyjaśnienie: dały bo pragnęły/pragną zainteresowania, którego nie otrzymują bo:
1. są same
2. nie idzie im w ich związku na zasadzie mój książę na białym rumaku zapomniał o wiecznej miłości i już księżniczką nie jestem
3. odgrywam się na swoim facecie - zwracam na siebie jego uwagę bo nic już do niego nie dociera, a jest tak zapracowany, że nie ma dla mnie czasu. Wtrącenie: mój narzeczony dopiero po rozstaniu wpadł na genialny pomysł, że nie musi wyjeżdżać za każdym razem w delegacje. Za późno się ocknął, a na moich urodzinach nie było go przez dwa lata. To nie był powód rozstania tak na marginesie.
4. bo się po prostu zakochały jak naiwne nastolatki
5. kobiety mają to do siebie, że są marzycielkami o księciu, romantycznej miłości, aż do śmierci itd. itp a te które udają twarde po prostu kiedyś się zawiodły na kimś, albo mają traumatyczne przeżycia i udają nieczułe, aby było im łatwiej. Natomiast mężczyźni wiążą się z kobietami dla utrzymania gatunku (acha), dla prestiżu, a gdy już przestają być księżniczkami bo popadły w rutynę (i tu ogólny babski błąd) książę szuka wrażeń.
To nic odkrywczego, ale może zrozumiesz o co mi chodzi.

Oczywiście jest to wina kociaka, że nie umiał się powstrzymać i jest to wina nazwijmy księcia z jej bajki - prowokatora. Nie staram się Ciebie przekonać, że jest tylko spragnioną miłości kobietką. A gdzie jej facet? Konsekwencje już są. Konsekwencje pojawiają się w pierwszym momencie, gdy myśl o zdradzie zaświta choć przez chwilę. To się tyczy zarówno mężczyzn jak i kobiet. Nie wciskam Tobie, że emocje kobietę usprawiedliwiają. Jasne, że nie. Bo jeżeli białogłowa potrafi powstrzymać emocje gdy dziecko złamie nogę to potrafi też gdy facet zamydli i przemagluje ją i wciska nową bajkę.

Facet z wtórnego rynku, ale też nie popadajmy w paranoje bo nagle każdy kto nie jest prawiczkiem ani czyściuchną panną, będzie z wtórnego rynku. Wtórny rynek chodziło mi o męża/rozwodnika, żonę/rozwódkę. W tym przypadku mamy pana z wtórnego rynku i pannę z dzieckiem, która jest w związku nieformalnym. To jak z mieszkaniem: pierwszy właściciel i kolejny, jak z autem.
Ależ oczywiście, że pamiętam, że ona kogoś ma. I jest to już na maksa chora relacja. Babeczka musi się zdecydować. Napisała tu po to, aby znaleźć rozwiązanie poprzez dostanie w tyłek od kobiet i słowa pocieszenia, że da radę.

No powiem Tobie, że jak żonaty facet, który ma kochankę (jak kto woli worek na spermę) chce być kolegą po wszystkim, po tym jak się zabawił, to coś jest nie tak. Pozwala jej odejść z twarzą? Żartujesz! Najpierw przemagluje, wykorzysta by podnieść swoje ego, a potem chce by została jego koleżanką/przyjaciółką, backupem jakby co ("jak mi się nie ułoży to będę z Tobą, ale muszę sprawdzić dla dobra dziecka, muszę się upewnić") to proszę Ciebie jest to żenujące. To tak jakbym ja chciała zostać koleżanką żony swojego kochanka "właściwie to nic się nie stało, nic nas nie łączy, dałam mu, ale wiesz to był wyskok, zostańmy przyjaciółkami skoro ten sam facet spermę w nas zostawiał". Oj nie mój drogi. Kobieca duma, nawet kochanki mimo że nie za wiele jej zostało, też jest urażona, patrz "jak mi się nie ułoży.." tudzież "kocham Ciebie, ale nie mogę jej zostawić". Przepraszam, ale kobieta musi być naprawdę głupia i naiwna, żeby się czule uśmiechać do faceta, który ją wystawił (nawet żony po zdradzie tak nie robią), albo się w końcu uwolniła od niego i uśmiech stanowi jej drugie imię bo ma go gdzieś i jest silniejsza.

A jak Wy panowie byście zareagowali:
1. kobieta odwraca się na pięcie i odchodzi bez słowa - jak on sie poczuje - wykorzystany czy zdobywca, mimo że ta wróci do rodziny, może się załamać? - nie znam takiego faceta - odczyta to: baba jest szmatą, ale podniosłem swojego ego
2. kobieta zachowuje się tak jak ten facet z tematu - czy taki facet ma szansę nie przeklinać się i pamiętać jedynie o dobrych stronach tego układu? - nie znam takiego faceta - odczyta to: zaliczyłem, może kiedyś raz jeszcze z nią będę na małym co nie co.
W każdym przypadku jest źle.

Może spotkałam na swojej drodze tych złych facetów, może czuję się zrażona mimo, że wpieprzyłam się na własne życzenie między "wódkę a zakąskę", ale kobiety są na tyle naiwne, żeby każdy gest w ich stronę odczytać jak przejaw zainteresowania. Przecież sam wiesz, że jeszcze się tym potrafią pochwalić swojemu mężczyźnie, aby zazdrość wzbudzić. Kolejna karta przetargowa. Sory, że odchodzę nieco od tematu.

Dlatego rozumiem kociaka i chcę, aby zawalczyła o siebie, a zarazem odchodząc od facet, który ma rodzinę. Im wcześniej odejdzie i jeżeli jego żona się nie dowie ani jej facet to przynajmniej facet - kochanek - będzie miał szczęście, że nie wyszło i może to wcześniejsze odejścia jest jakimś zadośćuczynieniem, objawem silnej woli w kobiecie.

147

Odp: Romans z żonatym >

Cześć niuniu_f.
Szkoda że kociak się nie wypowiada w tej kwestii. A Ty się tak nie przechwalaj tą czupryną, na blond myślenie trzeba sobie zasłużyć. To, że czasami masz słabość w zachowaniach nie znaczy, że już zasługujesz na farbę smile
Oczywiście, że potempiam Twoją zdradę, jak każdą inną. Gdyby zdradzający mogli sobie uświadomić na jakie "wrażenia" narażają swoich partnerów w momencie jak ta wiedza do nich dociera pewnie w większości wybieraliby rozwiązanie rękawiczkowe - tak jak powinno być. Najpierw kończę jedno, dopiero angażuję się w drugie. Ale ponieważ oni nie zdają sobie z tych czarnych uczuć, które dotykają zdradzanego, to nawet po zdradzie nadal tego rozumieć nie będą. Piszę o tym z konkretnego powodu, bo kobiety żyjąc w świecie emocji, łątwiej byście to zrozumiały, zanim by się to wydarzło. No cóż tak czy siak jest to wyłącznie gdybanie.
Trafnie opisałaś to że faceci wolą bez zobowiązań, a kobiety się angażują. To też wynika z różnic pomiędzy nami. Faceci traktują większość rzeczy bez podtekstów, nie doszukują się aluzji w rzeczach oczywistych. TO że kobiety są tak skomplikowane, własnie wynika między innymi właśnie z tego że wiele rzeczy obudowują sbie w głowach emocjami. Facet traktue seks jako seks, natomiast kobiety do tego seksu zazwyczaj dodają tą całą otoczkę uczuć, potrzeb, nadzieji. Nawet wtedy, gdy to jest zdrada. Myślę że w takiej sytuacji część kobiet jest gorsza od tych facetów - bo faceci żonaci traktują to jak sport, nie oszukują emocjonalnie swoich "dotychczasowych" partnerów, co zazwyczaj nie ma miejsca w przypadku kobiet, które dodatkowo zdradzają emocjonalnie. Mam przyjemność w między czasie korespondować sobie z pewną Panią, mężatką, która jasno mówi, że zdradę jest w stanie wybaczyć - jej związek sie chwieje, oan wie że on się spotyka z inną, bo sama zawaliła pewne sprawy, choć mieszkają razem ona boi mu się powiedzieć że wie o tamtej - bo chce uttrzymać związek, znów przyciągnąć go do siebie. Ona twierdzi że nawet fizyczną zdradę, jeżeli do takiej dochodzi jest w stanie mu wybaczyć, ale nie wybaczyła by mu gdyby on się zaangażował - zakochał. Może to nie jest najlepszy przykład , ale dla mnie jasno określa że kobietom trudniej się pogodzić z tym, że facet może się zaangażować w coś, niż to że pójdzie do domu publicznego. Ale z drugiej storuny, same wchodząc w związek, "na boku" zazwyczaj obok seksu angażują się mocno - sme robią coś, co trudniej im wybaczyć. MOże właśnie dlatego się tak tego boją. Potem gdy dowiedzą się o zdradzie swoich mężów, partneró, patrzą na to przez pryzmat swoich uczuc, że one pewnie przy takiej okazji by się zaangażowały i nie wierzą facetom, że oni robili to tylk odla sportu? Oj zagalopowałem się?

dały
1. dla mnie żaden argument
2. powtarzam i powtarzać będę, to wina obojga i to że jej facet przestał się starać być księciem, to dlatego , że ona przestała być księżniczką, i dawać mu coś za czym by się za nią uganiał
3. chyba najbardziej ludzki i dla mnie zrozumiały argument. Choć uważam, że najgorsze rozwiązanie przy założeniu że chce się odbudować związek (jeśli jesteś ciekawa dlaczego tak myślę to zapytaj)
4. he, he, he w przypadku mężczyzn którzy zdradzają - będą unikać takich kobiet jak ognia, i będą uciekać gdzie pieprz rośnie, no chyba że naprawdę w ich związku jest bardzo źle, w takim razie to jedyny związek kochanków który jestem w stanie zaakceptować, ba nawet wesprzeć (pierwsze temat na który się wypowiadałem na tym forum- broniąc zdradzającej kobiety, ale wynikało to z ewidentnego zaniedbania mężą, który notabene był autorem wątku, oj działo się wtedy działo), ale wszystko zależy od okoliczności.
5. bycie marzycielem, to żadne przyziemny argument smile

Przykłądy są doskonałe, rozumiem o co Ci chodziło smile
A jak facet się nie potrafi powstrzymać to jest be, bo nie ma tych wszystkich marzeń, fantazji, emocji, ma tylko samcze pragnienia - i to jest złe. WIesz ani jedno ani drugie nie jest dla mnie argumentem. A to że taki gośc do mu hormony zagrają jak zobaczy fajnego kociaka, - to nie ma co się dziwić, że zrobi wiele by takiego puknąć.

Czekaj, ja założyłem, że on powiedział jej o tym koleżeństwie, wcale nie licząc na nie! A tylko po to ,by suma sumarum, nie poczuła się podle. Natomiast z przedstawionego przez Ciebie punktu wiedzenia sprawy to zgadzam się z nim, ale pamiętej Twoje założenie odbiega od mojego, stąd inne wnioski.

ODP.
pkt1 . poczułby się zdezorientowany
    -    w przypadku gdyby był zakochany cierpiałby , myślisz że facet to jedynie dawca spermy?
    -     mógłby żałować, że laska mu się urwała i tyle
pkt2 . liczyłby na to, że coś jeszcze się wydarzy
    -    w przypadku gdyby kochał, może by dało mu to siłe, by sobie jakoś z tym poradzić
    -    mysałby że to była niezła przygoda, ale coś nie poszło jak powinno. w końcu wszystko co dobre szybko siękończy, a może głupia baba nie wie co traci.

Zatem w moim mniemaniu jedynie drugie rozwiązanie przynosi wyłącznie pozytywne rozwiązania.

OMG i nie pisz tak, że spotkałaś samych złych facetów i że naiwnośc tłumaczy kobiety, z ich postępków, Co rozum się nagle wyłączył? Emocje wzieły góre i to tłumaczy wszystko - i sprawia że będzie ok? Równie łatwo i prostu można by byłotłumaczyć facetów, ich potrzebami zaliczenia ładnej panienki.

Chcesz się poczuc lepiej, że waliłaś, albo walisz w rogi swojego partnera swoja naiwnością - powiedz mu żeby Ci wybaczył, tłumacząc to .. wybacz skarbie byłam naiwna, ale znów jestem tylko Twoja.

Kobiety stroją się nie tylko dla sibie i swoich mężczyzn, kobiety budują swoje poczucie kobiecości, i całej reszty właśnie tym że są adorowane, że się podobają, że chwytają spojrzenia facetó, nie raz z nimi flirtując, i nie ma w tym nic złego, bo czują się przez to kobieco, Kobiom zakochanym wystarczy, jeżeli dbają o to ich partnerzy, ale wcale nie odrzucają i nie cieszą się z tego gdy inny  facet na nie spojrzy czy się obróci. - to cieszy jak kompelment, ale wcale nie oznacza że taki facet coś o niej myśli. Powiem więcej, to wg mnie faceci częsciej odbierają taki gest od kobiety jako podryw, niż dizała to w drugą stronę, Facet myśli że coś to znaczy, kobiet buduje kobiecość. Jeżeli to wszystko będzie służyć wzbudzeniu zazdrości, umiejętni zrobione będzie przynosiło owoce namiętności i pogłębienia relaci w związku.

Może bym wszystkiego tego nie pisał, gdyby tylko to on - kochanek kociaka miał kogaoś, a ona była samotna.
Co Tobie przeszkadzało, żeby odejść od swojego faceta, skoro go zdradzasz?  Skoro go zdradzasz, to nie lepiej się z nim rozstać i poszukać czegoś innego? Nie odpowiadaj, to było pytanie retoryczne.
Wybacz ale mam przed oczami to wszystko, co czułem gdy sam się dowiedziałem. Zastanawiałaś się kiedyś co czuje zdradzona osoba?

148

Odp: Romans z żonatym >
Dunkis napisał/a:

Cześć niuniu_f.
Szkoda że kociak się nie wypowiada w tej kwestii. A Ty się tak nie przechwalaj tą czupryną, na blond myślenie trzeba sobie zasłużyć. To, że czasami masz słabość w zachowaniach nie znaczy, że już zasługujesz na farbę smile
Oczywiście, że potempiam Twoją zdradę, jak każdą inną. Gdyby zdradzający mogli sobie uświadomić na jakie "wrażenia" narażają swoich partnerów w momencie jak ta wiedza do nich dociera pewnie w większości wybieraliby rozwiązanie rękawiczkowe - tak jak powinno być. Najpierw kończę jedno, dopiero angażuję się w drugie. Ale ponieważ oni nie zdają sobie z tych czarnych uczuć, które dotykają zdradzanego, to nawet po zdradzie nadal tego rozumieć nie będą. Piszę o tym z konkretnego powodu, bo kobiety żyjąc w świecie emocji, łątwiej byście to zrozumiały, zanim by się to wydarzło. No cóż tak czy siak jest to wyłącznie gdybanie.
Trafnie opisałaś to że faceci wolą bez zobowiązań, a kobiety się angażują. To też wynika z różnic pomiędzy nami. Faceci traktują większość rzeczy bez podtekstów, nie doszukują się aluzji w rzeczach oczywistych. TO że kobiety są tak skomplikowane, własnie wynika między innymi właśnie z tego że wiele rzeczy obudowują sbie w głowach emocjami. Facet traktue seks jako seks, natomiast kobiety do tego seksu zazwyczaj dodają tą całą otoczkę uczuć, potrzeb, nadzieji. Nawet wtedy, gdy to jest zdrada. Myślę że w takiej sytuacji część kobiet jest gorsza od tych facetów - bo faceci żonaci traktują to jak sport, nie oszukują emocjonalnie swoich "dotychczasowych" partnerów, co zazwyczaj nie ma miejsca w przypadku kobiet, które dodatkowo zdradzają emocjonalnie. Mam przyjemność w między czasie korespondować sobie z pewną Panią, mężatką, która jasno mówi, że zdradę jest w stanie wybaczyć - jej związek sie chwieje, oan wie że on się spotyka z inną, bo sama zawaliła pewne sprawy, choć mieszkają razem ona boi mu się powiedzieć że wie o tamtej - bo chce uttrzymać związek, znów przyciągnąć go do siebie. Ona twierdzi że nawet fizyczną zdradę, jeżeli do takiej dochodzi jest w stanie mu wybaczyć, ale nie wybaczyła by mu gdyby on się zaangażował - zakochał. Może to nie jest najlepszy przykład , ale dla mnie jasno określa że kobietom trudniej się pogodzić z tym, że facet może się zaangażować w coś, niż to że pójdzie do domu publicznego. Ale z drugiej storuny, same wchodząc w związek, "na boku" zazwyczaj obok seksu angażują się mocno - sme robią coś, co trudniej im wybaczyć. MOże właśnie dlatego się tak tego boją. Potem gdy dowiedzą się o zdradzie swoich mężów, partneró, patrzą na to przez pryzmat swoich uczuc, że one pewnie przy takiej okazji by się zaangażowały i nie wierzą facetom, że oni robili to tylk odla sportu? Oj zagalopowałem się?

dały
1. dla mnie żaden argument
2. powtarzam i powtarzać będę, to wina obojga i to że jej facet przestał się starać być księciem, to dlatego , że ona przestała być księżniczką, i dawać mu coś za czym by się za nią uganiał
3. chyba najbardziej ludzki i dla mnie zrozumiały argument. Choć uważam, że najgorsze rozwiązanie przy założeniu że chce się odbudować związek (jeśli jesteś ciekawa dlaczego tak myślę to zapytaj)
4. he, he, he w przypadku mężczyzn którzy zdradzają - będą unikać takich kobiet jak ognia, i będą uciekać gdzie pieprz rośnie, no chyba że naprawdę w ich związku jest bardzo źle, w takim razie to jedyny związek kochanków który jestem w stanie zaakceptować, ba nawet wesprzeć (pierwsze temat na który się wypowiadałem na tym forum- broniąc zdradzającej kobiety, ale wynikało to z ewidentnego zaniedbania mężą, który notabene był autorem wątku, oj działo się wtedy działo), ale wszystko zależy od okoliczności.
5. bycie marzycielem, to żadne przyziemny argument smile

Przykłądy są doskonałe, rozumiem o co Ci chodziło smile
A jak facet się nie potrafi powstrzymać to jest be, bo nie ma tych wszystkich marzeń, fantazji, emocji, ma tylko samcze pragnienia - i to jest złe. WIesz ani jedno ani drugie nie jest dla mnie argumentem. A to że taki gośc do mu hormony zagrają jak zobaczy fajnego kociaka, - to nie ma co się dziwić, że zrobi wiele by takiego puknąć.

Czekaj, ja założyłem, że on powiedział jej o tym koleżeństwie, wcale nie licząc na nie! A tylko po to ,by suma sumarum, nie poczuła się podle. Natomiast z przedstawionego przez Ciebie punktu wiedzenia sprawy to zgadzam się z nim, ale pamiętej Twoje założenie odbiega od mojego, stąd inne wnioski.

ODP.
pkt1 . poczułby się zdezorientowany
    -    w przypadku gdyby był zakochany cierpiałby , myślisz że facet to jedynie dawca spermy?
    -     mógłby żałować, że laska mu się urwała i tyle
pkt2 . liczyłby na to, że coś jeszcze się wydarzy
    -    w przypadku gdyby kochał, może by dało mu to siłe, by sobie jakoś z tym poradzić
    -    mysałby że to była niezła przygoda, ale coś nie poszło jak powinno. w końcu wszystko co dobre szybko siękończy, a może głupia baba nie wie co traci.

Zatem w moim mniemaniu jedynie drugie rozwiązanie przynosi wyłącznie pozytywne rozwiązania.

OMG i nie pisz tak, że spotkałaś samych złych facetów i że naiwnośc tłumaczy kobiety, z ich postępków, Co rozum się nagle wyłączył? Emocje wzieły góre i to tłumaczy wszystko - i sprawia że będzie ok? Równie łatwo i prostu można by byłotłumaczyć facetów, ich potrzebami zaliczenia ładnej panienki.

Chcesz się poczuc lepiej, że waliłaś, albo walisz w rogi swojego partnera swoja naiwnością - powiedz mu żeby Ci wybaczył, tłumacząc to .. wybacz skarbie byłam naiwna, ale znów jestem tylko Twoja.

Kobiety stroją się nie tylko dla sibie i swoich mężczyzn, kobiety budują swoje poczucie kobiecości, i całej reszty właśnie tym że są adorowane, że się podobają, że chwytają spojrzenia facetó, nie raz z nimi flirtując, i nie ma w tym nic złego, bo czują się przez to kobieco, Kobiom zakochanym wystarczy, jeżeli dbają o to ich partnerzy, ale wcale nie odrzucają i nie cieszą się z tego gdy inny  facet na nie spojrzy czy się obróci. - to cieszy jak kompelment, ale wcale nie oznacza że taki facet coś o niej myśli. Powiem więcej, to wg mnie faceci częsciej odbierają taki gest od kobiety jako podryw, niż dizała to w drugą stronę, Facet myśli że coś to znaczy, kobiet buduje kobiecość. Jeżeli to wszystko będzie służyć wzbudzeniu zazdrości, umiejętni zrobione będzie przynosiło owoce namiętności i pogłębienia relaci w związku.

Może bym wszystkiego tego nie pisał, gdyby tylko to on - kochanek kociaka miał kogaoś, a ona była samotna.
Co Tobie przeszkadzało, żeby odejść od swojego faceta, skoro go zdradzasz?  Skoro go zdradzasz, to nie lepiej się z nim rozstać i poszukać czegoś innego? Nie odpowiadaj, to było pytanie retoryczne.
Wybacz ale mam przed oczami to wszystko, co czułem gdy sam się dowiedziałem. Zastanawiałaś się kiedyś co czuje zdradzona osoba?

Dunkis jaki ty jestes <g....> gdybys uwarznie przeczytał to co napisałam to nie pisał bys tych swoich wypocin na temat suk ktore daja, i o workach spermy!!!!!!!!!!! Nie spalam z nim wiec workiem na sperme nie jestem,  a DUMNA jestem z siebie ze udalao mi sie to skonczyc w pore, wiec nie dus sie wiecej nad tymi swoimi wypocinami bo jak to czytam to przestaje szanowac wasza płec!!!!!!

149

Odp: Romans z żonatym >

kociak.. spokojnie! Nie ma co się na Dunkisa denerwować. Każdy z nas widzi wszystko inaczej i będzie widział zawsze. Możemy się ze sobą zgadzać, albo dyskutować i obalać własne teorie.

Ja jestem z Ciebie dumna smile sama też chyba już skończyłam smile

Dunkis odpowiem ASAP bo dyskusja zaczyna być bardzo interesująca.

150 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2010-08-13 09:58:58)

Odp: Romans z żonatym >

Kociak30, bądź tak uprzejma zauważyć, że głównie odpowiadałem w poprzednim liście na uwagi niuniu_f, i jak zauważyłem określiła to jako ciekawą dyskusję, a wcale nie rzuciliśmy Ciebie na porzarcie, ale raczej roztrząsmy teorie. Co do worka na spermę - przepraszam, ale chyba dość jasno się wyraziłem, że to określienie zapożyczam od kogoś innego. Notabene od kobiety - było to określenie, które również mnie zszokowało. Na tyle by mi się spodobać. Jest w swojej wymowie wysoce wulgarne, owszem trzeba to przyznać, ale biorąc pod uwagę same słowa nie ma w nich nic nadzwyczajnego i w tym cały urok.
Jeśli czujesz się urażona moją wypowiedzią, możesz poprosić moderatorów o usunięcie go, z tego powodu ja na pewno się nie obrażę.
Weź jednak pod uwagę, choć wcale nie przypuszczam byś była w stanie zrozumieć powagę tego, że moje komentarze, niejednokrotnie ostre, biorą się stąd, że stałem po drugiej stornie barykady i wiem co przechodzi osoba, która została zdrzadzona. Nie raz czytałem o małżeństwach, które się rozpadały z błachszych podowdów, niż Twoje zachowanie. Nawet tutaj, na forum jest opisany przypadek jednego pocałunku w chwili słabości z kolegą nic emocjonalnie nie znaczącego, który doprowadził do rozpadu. Dla partnera, kochającego mężczyzny, było to nie do przyjęcia, było ciosem w serce. Wiedz, że nie jedna kobieta, stoi na stanowisku, że zdradę by wybaczyła - jedna z nich, z którą piszę, nawet już to zrobiła, bo wie że gruncie rzeczy, to akurat to nie koniec świata, ale nie wybaczyłaby, by gdyby On sie zakochał i zaangażował. Za to ty ograniczasz swoje myślenie, tłumaczysz się sama przed sobą i oszukujesz się, że  tylko pójście do łóżka jest zdradą. Aż tak bardzo jesteś ograniczona w tym wszystkim, czy to tylko dla swojej własnej wygody?
Wybielasz się, oj wybielasz się bardzo, sama przed sobą i nie dostrzegasz prawdy. Napawanie się dumą ,przepraszam DUMĄ, dla mnie w takiej sytuacji jest to takie puste.

Przypomnij sobie co napisałaś w pierwszym poście:

cyt:"Znowu robie wszystko zeby go usłyszec ,zobaczyc chociaz przez chwile!!! Zaczynam sie w to wciagac i coraz bardziej mi go brakuje , chciała bym kazda wolna chwile spedzac z nim ale wiem ze tak nigdy nie bedzie."

Wiesz naprawdę wysilę sie na skomentowanie tego, choć mi sie nie chce, ale może będziesz w stanie wyciągnąć jakiś morał z tego, właściwie mam nadzieję na to, bo w głębi serca wierzę w ludzi i życzę Ci szczęścia. Zatem zastanów się jakby się poczuł Twój partner, gdyby przeczytał zacytowane słowa? ....
Jeśli to do Ciebie nie przemawia, zastanów się co byś Ty poczuła, gdybyś dowiedziała się, że on kieruje takie słowa do innej kobiety? Czy w tych słowach jest wogóle miejsce dla dotychczasowego partnera - absolutne zero.
Jeśli nadal nie widzisz tego, to zastanów się jako kobieta jaki ładunek emocji pod tymi słowami się kryje, to nie są proste słowa, kocham, obiecuję, proste gierki. To nie dorównuje nawet, przypadkowej zrdadzie, te słowa przerastają ją. Zatem dla mnie to zdrada i koniec.
Masz wątpliwości? Twoja wyobraźnia nie działa? To daj to poczytać swojemu partnerowi.
Ale nie, Ty się będziesz pysznić przed sobą, że to nic nie znaczyło i obnosić się będziesz dumą spektakularnego zerwania. Wybacz ale cos Ci się pomyliło.
Możesz przestać szanować mnie, za moje słowa, zresztą mało mnie to obchodzi. Jednak małe "ale" ciśnie mi sie na usta, czy Twój partner szanowałby Ciebie, gdyby przeczytał Twoje słowa z pierwszego postu? Czy nie potraktował by to jak zdrady? No chyba że on myśli podobnie jak ty - że tylko pójście do łóżka jest zdradą.
Ano w takim wypadku to co tam, gadaj sobie do wszystkich po koleji i romansuj z kimkolwiek, niech on sobie też tak romansuje i wypisuje innym kobietą że nie może się doczekać spotkania z nimi, i chce z nimi spędzać każdą chwilę - przeciż CIę nie zdradza nie chodzi z nimi do łóża - high live. Normalzny zdrowy układ.

Podpowiem Ci co by zrobił, gdyby SZCZERZE kochał, może by walczył o Ciebie, może by wybaczył, ale nigdy nie zapomniał.
Gdyby nie kochał SZCZERZE, kopnął by Cię w 4 litery.

Do pozostałych Dziweczyny, czy tylko ja tak myślę? Tylko seks jest zdradą? A może wogóle to co tu napisałem jest jakąś głupią teorią urojona w moim mózgu. Spatrzonym zdradą która go sponiewierała.

151

Odp: Romans z żonatym >

A moim zdaniem wieksza wina jest tego faceta. Tak jak któraś napisała to on miał być wierny, to on przyrzekał.!! A że jemu zachciało się innej to po prostu brakuje czegoś w jego małżeństwie a może żona mu się znudziła... też tak bywa... tyle, że zazwyczaj takie kobiety  jak Kociak 30 zazwyczaj sa ofiarami. Faceci zabawiają się nimi, a potem i tak lecą do zdradzonej żony niczym kochający mąż. Ja będę mężatką za lada dwa miesiące i nie chciałabym,aby u mnie taka sytuacja zaszła. Ale to trzeba się starać starać, nie zapominać o mężu.! Znów jest tak ile byś się starała, na uszach stawała a on i tak sobie kogoś znajdzie,bo jemu będzie mało mięcha, ale takie typy to tępić!

152 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2010-08-13 10:51:54)

Odp: Romans z żonatym >

Jagoda osłabiłaś mnie swoim komentarzem, aż odechciało mi się pisać.
.. wyedytowałem to już dopiszę: sam sie prosiłem o komentarze to teraz mam za swoje.

153

Odp: Romans z żonatym >

Dunkis,
ja się z Tobą zgadzam. Pójście do łóżka - to tylko postawienie kropki na "i". Pocałunki, smsy, rozmowy telefoniczne itd - to wszytsko kwalifikuje się na zdradę. Samo uczucie do innej osoby, choćby skrywane - też jest zdradą, oszukiwaniem swojego partnera.

154

Odp: Romans z żonatym >
jagodaa.. napisał/a:

A moim zdaniem wieksza wina jest tego faceta. Tak jak któraś napisała to on miał być wierny, to on przyrzekał.!! A że jemu zachciało się innej to po prostu brakuje czegoś w jego małżeństwie a może żona mu się znudziła... też tak bywa... tyle, że zazwyczaj takie kobiety  jak Kociak 30 zazwyczaj sa ofiarami. Faceci zabawiają się nimi, a potem i tak lecą do zdradzonej żony niczym kochający mąż. Ja będę mężatką za lada dwa miesiące i nie chciałabym,aby u mnie taka sytuacja zaszła. Ale to trzeba się starać starać, nie zapominać o mężu.! Znów jest tak ile byś się starała, na uszach stawała a on i tak sobie kogoś znajdzie,bo jemu będzie mało mięcha, ale takie typy to tępić!

Jasne, facet winny, bo ma żonę. A ona biedna uwiedziona, bo ona ma "tylko" ojca swojego dziecka, z którym żyje bez ślubu...

155 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-08-13 12:33:07)

Odp: Romans z żonatym >

Nie rozumiem Dunkis co Cię tak osłabilo w poście jagodaa, dziewczyna ma rację, facet jest winny.
Cały czas patrzysz przez pryzmat swojego związku, dlatego tak skoczyłeś na kociak 30, do tego sam sobie zaprzeczasz.
W temacie Adrianiego zawzięcie broniłeś zdradzającej żony bo to związek na odległosć, bo przeciez byla samotna,bo przecież to normalne ,że zdradzający najpierw sobie kogoś znajduje zanim odejdzie, broniłes zony , która zdnia nadzień  porzuciła męża dla kochanka, teraz naskakujesz na kociaka.
Owszem patrzysz przez pryzmat własnego związku bo nie chcesz widzieć winy żony, bo to Ci pozwala się pozbierać..ale nie odbijaj sobie na innych.
Kociak możesz byc z siebie dumna ,że wyplątałaś się z tego ukladu, skoro temat jego malżeństwa od poczatku był tabu, to ten facet nie miał Tobie nic do zaoferowania oprócz rozczarowania, odległość nie służy Twojemu związkowi tu nalezy szukać przyczyn Twojego "zauroczenia".

156

Odp: Romans z żonatym >
vinnga napisał/a:
jagodaa.. napisał/a:

A moim zdaniem wieksza wina jest tego faceta. Tak jak któraś napisała to on miał być wierny, to on przyrzekał.!! A że jemu zachciało się innej to po prostu brakuje czegoś w jego małżeństwie a może żona mu się znudziła... też tak bywa... tyle, że zazwyczaj takie kobiety  jak Kociak 30 zazwyczaj sa ofiarami. Faceci zabawiają się nimi, a potem i tak lecą do zdradzonej żony niczym kochający mąż. Ja będę mężatką za lada dwa miesiące i nie chciałabym,aby u mnie taka sytuacja zaszła. Ale to trzeba się starać starać, nie zapominać o mężu.! Znów jest tak ile byś się starała, na uszach stawała a on i tak sobie kogoś znajdzie,bo jemu będzie mało mięcha, ale takie typy to tępić!

Jasne, facet winny, bo ma żonę. A ona biedna uwiedziona, bo ona ma "tylko" ojca swojego dziecka, z którym żyje bez ślubu...

dodałaś mi sił vinnga,
miałem zamiar napisać coś podobnego ale nie dałem rady. JoAsiulka słusznie zauważyła, że rozwodenie się nad tym czy wina w tym była bardziej jego czy jej, do niczego nie prowadzi. Rozszerzając to powody owszem są ważne, ale nie zmienia to faktu dokonania się samej zdrady.
jagoda... proszę dotrzymaj słowa i staraj się jak najmocniej, a najwięcej staraj się by Twój przyszły mąż też zrozumiał jak to ważne to staranie.

157

Odp: Romans z żonatym >
Dunkis napisał/a:
vinnga napisał/a:
jagodaa.. napisał/a:

A moim zdaniem wieksza wina jest tego faceta. Tak jak któraś napisała to on miał być wierny, to on przyrzekał.!! A że jemu zachciało się innej to po prostu brakuje czegoś w jego małżeństwie a może żona mu się znudziła... też tak bywa... tyle, że zazwyczaj takie kobiety  jak Kociak 30 zazwyczaj sa ofiarami. Faceci zabawiają się nimi, a potem i tak lecą do zdradzonej żony niczym kochający mąż. Ja będę mężatką za lada dwa miesiące i nie chciałabym,aby u mnie taka sytuacja zaszła. Ale to trzeba się starać starać, nie zapominać o mężu.! Znów jest tak ile byś się starała, na uszach stawała a on i tak sobie kogoś znajdzie,bo jemu będzie mało mięcha, ale takie typy to tępić!

Jasne, facet winny, bo ma żonę. A ona biedna uwiedziona, bo ona ma "tylko" ojca swojego dziecka, z którym żyje bez ślubu...

dodałaś mi sił vinnga,
miałem zamiar napisać coś podobnego ale nie dałem rady. JoAsiulka słusznie zauważyła, że rozwodenie się nad tym czy wina w tym była bardziej jego czy jej, do niczego nie prowadzi. Rozszerzając to powody owszem są ważne, ale nie zmienia to faktu dokonania się samej zdrady.
jagoda... proszę dotrzymaj słowa i staraj się jak najmocniej, a najwięcej staraj się by Twój przyszły mąż też zrozumiał jak to ważne to staranie.

Dunkis - nie wybielam sie sama przed soba , bo wiem ze zle zrobiłam a ty jestes zdradzony twoje ego leglo w gruzach i nie wyplakuj sie na moich postach i przestan uzalac sie nad soba!!!! Odeszla albo zdradzila bo jej czegos brakowalo <a czego to ty powinienes wiedziec> Kobieta ktora jest szczesliwa ze swoim partnerem nie szuka niczego na boku. Moze to zabrzmi smiesznie ale przyczyny zdrady twojej kobiety poszukaj w sobie!!!!!!!!! Pozdrawiam.

158

Odp: Romans z żonatym >

Ależ Dunkis poszukał i siebie obwinia o romans zony  do tego usprawiedliwia zone,ktoś mu jednak namieszał w związku, dlatego tak skoczyl na Ciebie.
Duzo w nim frustracji, bo patrzy z perespektywy zdradzanego, nie ma pojecia o drugiej stronie, wdaje się w niepotrzebne dyskusje o winie czy pojeciu zdrady, niby w czym ma to ci pomóc?, lepiej odpusć sobie jego komentarze.

159 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2010-08-13 15:38:46)

Odp: Romans z żonatym >

Maja84, dzięki za wkroczenie w odpowiednim momencie, za wytłumaczenia autorce co i jak i przywołanie mnie do porządku. Ja się chyba nigdy nie nauczę tego co mi sugerowaliście jakiś czas temu, by pomijać pewne wypowiedzi, bez komentarza. eh...
Jeśli możesz to czuwaj nademną.

160

Odp: Romans z żonatym >
vinnga napisał/a:

Ale obarczanie żony winą za to, że ma puszczalskiego męża to trochę nadinterpretacja. No, chyba, że uznamy naiwność za winę...

VINNGA - ciekawe ujęcie tematu ...... piszesz o naiwności .... w kontekście winy. Miłość jest bezwarunkowa, nie oczekuje niczego, daje największy dar, o jakim człowiek może sobie tylko pomyśleć, daje wiarę, zaufanie, lojalność i oczekiwanie wzajemności oraz deklarację, że ....."nie opuszczę Cię aż do śmierci ....." Taką deklarację można złożyć tylko JEDNEJ osobie w życiu. Nie zdarza się wzajemna miłość dwa razy w życiu. Zdarza się tylko JEDEN raz. I tu tylko jedno zdanie o statystyce: wzajemnie kochające się osoby w  związkach to tylko 3% populacji. Mnie się taka miłość z wzajemnością zdarzyła, a dzisiaj jest przeszłością ...... jestem po rozwodzie z najbardziej ukochanym facetem mojego życia. Czekam na fajne chwile w moim życiu, ale jednocześnie wiem, że .... to se ne wrati ...... Pozdrawiam Vinngo serdecznie !

161

Odp: Romans z żonatym >

Czy zawsze tak jest ,ze jak sie cos konczy to pozostaje nie tyle zal, co niechec do tej drugiej osoby? Moj romans skonczył sie jakis czas temu ale mam niezbyt przyjemna sytuacje spotykania go i pomimo tego wszystkiego co było niemoge na niego patrzec.

162

Odp: Romans z żonatym >

Lilusia50, wszystko się zgadza w sprawie miłości, ona taka jest z tymi wszystkimi walorami, któe wymieniłaś. Ale tak to juz jest że egzystencja człowieka, nawet zakochanego po uszy, nie ogranicza się jedynie do miłości. W tym zakochanym człowieku żyją sobie inne uczucia. Procentowa proporcja odwróciłaby się gdyby była na świecie jedynie miłość, a tak nie jest. Te 3% byli bo to ludzie nie związani ze sobą. A tak, te 97% nosi w sobie prócz miłośći, zazdrość, nieufność, podłość, zdolność do kłamstwa ,resztę sobie dopisz...
kociak30.... czemu mnie to nie dziwi... trzymaj się jednak cieplutko.

163

Odp: Romans z żonatym >
kociak 30 napisał/a:

Czy zawsze tak jest ,ze jak sie cos konczy to pozostaje nie tyle zal, co niechec do tej drugiej osoby? Moj romans skonczył sie jakis czas temu ale mam niezbyt przyjemna sytuacje spotykania go i pomimo tego wszystkiego co było niemoge na niego patrzec.

Niestety nie zawsze. A taka niechęć nie jest zła. Pomaga zapomnieć i nie tęsknić, więc ciesz się, że tak jest.

164

Odp: Romans z żonatym >
Dunkis napisał/a:

Lilusia50, wszystko się zgadza w sprawie miłości, ona taka jest z tymi wszystkimi walorami, któe wymieniłaś. Ale tak to juz jest że egzystencja człowieka, nawet zakochanego po uszy, nie ogranicza się jedynie do miłości. W tym zakochanym człowieku żyją sobie inne uczucia. Procentowa proporcja odwróciłaby się gdyby była na świecie jedynie miłość, a tak nie jest. Te 3% byli bo to ludzie nie związani ze sobą. A tak, te 97% nosi w sobie prócz miłośći, zazdrość, nieufność, podłość, zdolność do kłamstwa ,resztę sobie dopisz...

Dunkis ! Zgodzę się na miłość i zazdrość, ale pozostałe uczucia nie wchodzą w rachubę. Nie mają prawa się zdarzyć pomiędzy kochającymi się ludźmi. A jeśli ktoś jest nieufny to nie kocha siebie, jak jest podły, to przegrał życie, jak kłamie, to będzie okłamany. Mogę dopisać resztę. Ale po co ? Zgadzam się, że są różnie wyposażeni w wady i zalety ludzie, ale ten pakiet musi być uczciwy, a Ty wymieniłeś akurat wady, które cechują tchórzy i podłych ludzi, których jest wielu, ale ja się na to w moim życiu nie godzę i eliminuję od razu. Miałam to szczęście trafić na uczciwego, mówiącego szczerą prawdę człowieka (choć to ostatnie bywało bolesne), który o każdej próbie skierowania swoich myśli gdzieś na manowce mi mówił. Ale ceniłam to sobie bardzo. Za tym tęsknię. I widząc dzisiejszy świat i ludzi, bardzo żałuję, że nie podążałam Jego drogą. I nie był to kryształowy człowiek, bo miał oczywiście wiele też wad. Ale te nie miały związku z uczuciami.

165

Odp: Romans z żonatym >
Lilusia50 napisał/a:

Dunkis ! Zgodzę się na miłość i zazdrość, ale pozostałe uczucia nie wchodzą w rachubę. Nie mają prawa się zdarzyć pomiędzy kochającymi się ludźmi. A jeśli ktoś jest nieufny to nie kocha siebie, jak jest podły, to przegrał życie, jak kłamie, to będzie okłamany. Mogę dopisać resztę. Ale po co ? Zgadzam się, że są różnie wyposażeni w wady i zalety ludzie, ale ten pakiet musi być uczciwy, a Ty wymieniłeś akurat wady, które cechują tchórzy i podłych ludzi, których jest wielu, ale ja się na to w moim życiu nie godzę i eliminuję od razu. Miałam to szczęście trafić na uczciwego, mówiącego szczerą prawdę człowieka (choć to ostatnie bywało bolesne), który o każdej próbie skierowania swoich myśli gdzieś na manowce mi mówił. Ale ceniłam to sobie bardzo. Za tym tęsknię. I widząc dzisiejszy świat i ludzi, bardzo żałuję, że nie podążałam Jego drogą. I nie był to kryształowy człowiek, bo miał oczywiście wiele też wad. Ale te nie miały związku z uczuciami.

Widzę że znów zaczyna mi się podobać ten temat....
Możesz się z tym zgadzać albo nie, ale ludzie mimo miłości nie są doskonali, możesz tego nie chceć równie mocno jak końca świata, ale to nie zmienia, że w kochankach (mówie o ludziach miłujących się) oprócz miłości są inne uczucia. Ludzie są ułomni i to przez to. Musiałabyś znaleźć ideał, a o ideałach, tak jak Ty tutaj, można jedynie pisać, no albo marzyć. Znasz powiedzenie nigdy nie mów nigdy - z miłością tez tak jeset. Ludzie się kochają, a jednak potrafia poddać się urokowi trzeciej osoby. Ale to wcale nie znaczy że nie kochają.
Czy się na to godzisz czy nie? To rzecz wtórna, bo jeżeli piszesz że eliminujesz ludzi mających nieporządane przec Ciebie cechy, mam nadzieję że nie pisałaś tego dosłownie, to wiedz że troszkę się oszukujesz. Nie przeczę że intencje są dobre. Ale zgodzisz się ze mną że eliminujesz jedynie ludzi, u których potrafisz to dostrzec. A wcale to nie oznacza że resztę na tyle znasz by powiedzieć, że oni sa w 100% pozbawienie tych wad o których piszesz. Twierdzę tak, bo wyznaję zasadę iż drugiego człowieka nie da się poznać na wskroś, nawet samego siebie czesem trudno zrozumieć..........sama piszesz że on nie był kryształowym człowiekim, a wiedz, że codzienność, nie raz przechodząc przez ten kryształ, ukazywałaby co raz więcej nowych skaz, a znane wydały by się głębsze. Nie żyj marzeniem, co teraz czynisz, bo się zatracisz, a dzisisj tracisz życie na mżonki. Nie ma ideałów. Trochę szkoda, ale nie ma.

166

Odp: Romans z żonatym >
Dunkis napisał/a:
Lilusia50 napisał/a:
Dunkis napisał/a:

Ludzie się kochają, a jednak potrafia poddać się urokowi trzeciej osoby. Ale to wcale nie znaczy że nie kochają.

Albo znaczy, że tylko mówią, że kochają.

Dunkis napisał/a:

Czy się na to godzisz czy nie? To rzecz wtórna, bo jeżeli piszesz że eliminujesz ludzi mających nieporządane przec Ciebie cechy, mam nadzieję że nie pisałaś tego dosłownie, to wiedz że troszkę się oszukujesz. Nie przeczę że intencje są dobre. Ale zgodzisz się ze mną że eliminujesz jedynie ludzi, u których potrafisz to dostrzec.

Miałam na myśli tylko kandydatów na ewentualnych dobiegaczy .... U innych nawet nie próbuję zgłębiać złożoności i pokrętności różnego rodzaju wad.

Dunkis napisał/a:

Nie żyj marzeniem, co teraz czynisz, bo się zatracisz, a dzisisj tracisz życie na mżonki. Nie ma ideałów. Trochę szkoda, ale nie ma.

Luuuuuu wiadrem zimnej wody na mój rozgrzany łeb. I dobrze, bo choć bywa to bolesne, to nie jest pozbawione sensu.

167

Odp: Romans z żonatym >
Lilusia50 napisał/a:
vinnga napisał/a:

Ale obarczanie żony winą za to, że ma puszczalskiego męża to trochę nadinterpretacja. No, chyba, że uznamy naiwność za winę...

VINNGA - ciekawe ujęcie tematu ...... piszesz o naiwności .... w kontekście winy. Miłość jest bezwarunkowa, nie oczekuje niczego, daje największy dar, o jakim człowiek może sobie tylko pomyśleć, daje wiarę, zaufanie, lojalność i oczekiwanie wzajemności oraz deklarację, że ....."nie opuszczę Cię aż do śmierci ....." Taką deklarację można złożyć tylko JEDNEJ osobie w życiu. Nie zdarza się wzajemna miłość dwa razy w życiu. Zdarza się tylko JEDEN raz. I tu tylko jedno zdanie o statystyce: wzajemnie kochające się osoby w  związkach to tylko 3% populacji. Mnie się taka miłość z wzajemnością zdarzyła, a dzisiaj jest przeszłością ...... jestem po rozwodzie z najbardziej ukochanym facetem mojego życia. Czekam na fajne chwile w moim życiu, ale jednocześnie wiem, że .... to se ne wrati ...... Pozdrawiam Vinngo serdecznie !

Wiesz Lilusia czytam to co powiedziałaś troszkę ze zdziwieniem naprawdę tak myslisz?
Prawdziwa milosc to milosć bezwarunkowa, prawdziwa miłosć to jedna miłosć na całe życie?  I taka zdarza się raz w zyciu?

Dziecko mozna kochać miłością bezwarunkową, można kochać Boga ale nie dorosłego człowieka.

Według Ciebie miłosć oczekuje deklaracji: " nie opuszczę Cie do smierci" a przecież miłość bezwarunkowa niczego nie oczekuje ona jest, milość bezwarunkowa, do dorosłego człowieka nie oczekuje wzajemności bo wzajemność to już przeciez warunek.
Dorosłego człowieka kochamy za coś i mimo wszystko, dajemy tyle ile dostajemy wtedy ta milosć jest pełna i dojrzała bo wtedy jest równowaga. Jeżeli w pewnym momencie tylko my dajemy to ta milosc  jest nieszczęsliwa bo już nie ma wzajemnosci tylko psychiczna zależnosc.
Może nie mam takiego doswiadczenia jak Ty, ale wiem na pewno,że kochać można kilka razy w zyciu i za każdym razem to jest miłość. Mój mąż miał kiedyś inne kobiety, które niewątpliwie kochał, a jednak w przypadku kryzysu okazał największy akt miłości- wybaczenie, czy można go negować za to ,że nie kochał raz w zyciu ? Czy to znaczy,że nie potrafi kochac?

Skoro miłość oczekuje deklaracji, wzajemności to zawsze jest warunkowa, każdy chce wzajemności , chce być kochany i kochać, a kocha się " mimo wszystko" bo przecież ideałów nie ma, ale nawet to " mimo" wszystko ma swoje granice i nie może się przerodzić w chore uzależnienie czy "za wszelką cenę"
Kochasz męża bo jest szczery wobec uczuć, dobry, uczciwy...jednak kochasz za coś, to nie ma nic wspólnego z miłością bezwarunkową.

168

Odp: Romans z żonatym >

Wiesz Majusiu, każda z nas ma prawo do własnej prawdy big_smile. A to, że się różnimy w ujęciu tej samej kwestii oznacza, że miłość nie jest jednoznaczna. Próbowałam układać sobie życie z jak ich nazywam "dobiegaczami:. Być może byłam zbyt niecierpliwa, ale szybko dochodziłam do wniosku, że innego faceta nie pokocham. Być może dlatego, że za długo byłam w poprzednim związku, a być może dlatego, że kochałam mojego Eksia naprawdę bezwarunkowo. Wcale nie za to, że był dobry i uczciwy.

169

Odp: Romans z żonatym >

"Dojrzała miłość jest kwestią woli i wolności. Jest decyzją. Jest najważniejszą decyzją życia. Kochać to podjąć decyzję, że będę troszczył się o dobro drugiego człowieka. To pomagać mu, by stał się najpiękniejszą, Bożą wersją samego siebie. Dojrzała miłość wyraża się głównie przez określone słowa i czyny, a nie nastroje. Kochać, to w taki sposób rozmawiać z drugim człowiekiem i tak wobec niego postępować, by służyło to jego rozwojowi, by wprowadzało go w świat dobra, prawdy i piękna. Miłość wyraża się przez wysiłek i aktywność. Prawdziwa miłość jest widzialna! Wprawdzie rodzi się ona w tajemnicy ludzkiego serca, lecz prowadzi do słów i do czynów, które można dosłownie sfilmować i sfotografować. Jeśli miłość ogranicza się jedynie do emocjonalnych poruszeń, jeśli nie wyraża się przez fizyczny wysiłek, przez obdarzanie drugą osobę naszą obecnością, naszym uśmiechem i pracą, naszym zdrowiem i czasem, naszą siłą i wytrwałością, to taka miłość jest złudzeniem.

Dojrzała miłość to konkretne słowa i czyny. Jednak nie wszystkie słowa i czyny są wyrazem miłości. Istnieją takie słowa i czyny, które okazują się niedostosowane do sytuacji i zachowania drugiej osoby. Z tego właśnie powodu miłość wymaga poznania drugiej osoby. Kochać to najpierw stworzyć warunki, w których drugi człowiek będzie skłonny otworzyć się przed nami i zaprosi nas do poznania swego wnętrza. Mój sposób odnoszenia się do drugiej osoby, sposób rozmawiania z nią i traktowania jej, powinien być tak przejrzysty, przyjazny i życzliwy, by druga osoba mogła poczuć się zupełnie bezpieczna, by mogła upewnić się, że jest dla mnie cenna i że wszystko, czego się o niej dowiem, wykorzystam jedynie dla jej dobra.

Najtrudniej jest kochać kogoś, kto z jakiegoś względu nie potrafi lub nie chce kochać innych ludzi, ani nawet samego siebie. Tak dzieje się np. wtedy, gdy uczymy się kochać ludzi niedojrzałych, egoistów, ludzi uzależnionych, cynicznych, załamanych, błądzących. Nasza miłość jest wtedy wystawiana na największą próbę. Ryzykujemy bowiem, że w takiej sytuacji ulegniemy emocjom, że staniemy się naiwni lub okrutni, w zależności od tego, jakie uczucia w nas zwyciężą. Tymczasem Bóg uczy nas także w tych skrajnych sytuacjach miłości dojrzałej i wychowującej. A zatem takiej, która jest nieodwołalna, ale która nie przeszkadza, by kochany przez nas człowiek cierpiał tak długo, jak długo błądzi i jak długo ulega swoim słabościom. Cierpienie stwarza bowiem szansę na odróżnienia dobra od zła i na zmianę życia (por. ewangeliczną przypowieść o marnotrawnym synu i mądrze kochającym ojcu). "
Ksiadz Marek Dziewiecki

170

Odp: Romans z żonatym >

WIESZ CO SZCZERZE MÓWIĄC NIENAWIDZĘ TAKICH KOBIET JAK TY WRĘCZ SĄ ŻAŁOSNE ...JAK MOŻNA SPOTYKAĆ SIĘ Z ŻONATYM FACETEM ??? A JAKBY TO TAK TWÓJ MĄŻ SPOTYKAŁ SIĘ Z INNĄ ??? CO BYŚ CZUŁA ??? PEWNIE BYŁA BYŚ ZAJE*****E SZCZĘŚLIWA... PAMIĘTAJ NIE NISZCZ KOMUŚ ŻYCIA... JAK ON JEST W STANIE ZOSTAWIĆ ŻONĘ DLA CIEBIE TO ZOSTAWI CIEBIE DLA INNEJ...WIEM COŚ O TYM , NAPRAWDĘ..
TYLKO ŻE TO JA BYŁAM TĄ KTÓRĄ ZOSTAWIŁ MĄŻ DLA INNEJ...

171

Odp: Romans z żonatym >
RS napisał/a:

WIESZ CO SZCZERZE MÓWIĄC NIENAWIDZĘ TAKICH KOBIET JAK TY WRĘCZ SĄ ŻAŁOSNE ...JAK MOŻNA SPOTYKAĆ SIĘ Z ŻONATYM FACETEM ???

Dlaczego są żałosne?

Wiem,że piszesz z "drugiej strony" ale bez zbędnej przesady. Ok zostałaś zdradzona przez męża- to przykre - ale przecież za pojawienie się "tej trzeciej osoby" zawsze odpowiadają obydwoje (mąż i żona) Nie zależnie od tego,które zdradza to drugie przykłada się do tego.

Sorry, nie ma zdrady w związku, gdzie wszystko jest ok.
Po prostu nie ma !

172

Odp: Romans z żonatym >

Inna, niestety Jesteś w wielkim błędzie. Nie zawsze bowiem wina leży po obu stronach. Ja swojego męża zdradziłam chociaż dzisiaj po 10 latach wiem, że to był najlepszy mój związek i najlepszy facet. Dzisiaj wiem, że byłam głupia. Mój były mąż ma świetną drugą żonę, którą notabene bardzo lubię, bo utrzymujemy kontakty towarzyskie i nawet się spotykamy. A ja? Cóz, nie mogę ułożyć sobie życia i myślę, że to kara za to, że kiedys porzuciłam męża, który bardzo mnie kochał. I uwierz, niczym nie zawinił.
Poza tym, w opowieściach mężów, tych którzy zdradzają swoje żony, własne kobiety zawsze są złe, nie rozumieją już swoich biednych mężów, nie starają się w łóżku i w ogóle nic ich już nie łączy. Tak są kobiety, które  wierzą w te brednie i brną w związek z żonatym facetem, spiesząc się by dać Mu wszystko to, czego ten biedny mężuś nie dostaje od swojej beznadziejnej żony.  Dla mnie sa One po prostu głupie i naiwne.

173

Odp: Romans z żonatym >

Witam wszystkich:) Jestem szczególnie zainteresowana innym wątkiem "uzależnieni od seksu w internecie", bo mamy problem z mężem ale zaciekawił mnie "wasz"! A wiecie co najbardziej- dyskusja na temat tego co jest gorszą zdradą- emocjonalna czy fizyczna. Z wiadomego powodu mam alergię na tzw. męskie potrzeby wyładowania seksualnego i tłumaczenia, że "faceci już tak mają". Ja wiem , że jestem trochę z boku tego waszego wątku dyskusji o romansie z żonatymi-ale jestem równie poraniona i w obrzydliwy sposób zdradzana ( nie wiem czy tylko przez internet). Mój mąż na co dzień jest rzeczywiście jak królewicz z bajki: czuły, kochający...ale potem zamienia się w smoka, którego się boję i od którego uciekłabym, gdybym go nie kochała. Powtarza mi, że nigdy mnie nie zdradził emocjonalnie, a panienki to zwykły seks w dodatku w internecie (już mu nie wierzę, że tylko). Nie zapomnę, jak przyjaciółka, której się zwierzyłam, powiedziała "Właściwie to lepiej, że ma tyle panienek, bo to znaczy, że do żadnej nic nie czuje i to zwykły seks, gorzej jakby miał jedną i się zaangażował". Odebrało mi mowę. Przecież każde, nawet wirtualne"zbliżenie" jest zdradą emocjonalną- nie chodzi tylko o seks ale o emocjonalne podejście do seksu. Dla niego to chyba tak silne pragnienie, jak moje o psychicznej więzi. "Kocha te swoje panienki" bardziej mnie mnie, a czy ma ich 300 czy jedną to już nie ma żadnego znaczenia. Zdrada jest wtedy, kiedy nie wystarcza nam osoba, którą jak twierdzimy, kochamy. Inaczej powstrzymalibyśmy "chucie ciała lub duszy", dla dobra tej osoby. Miłość wymaga poświęceń, najważniejsze jest jak my to rozumiemy i co z tym robimy. NIGDY nie zgodzę się z tym, że zdrada TYLKO fizyczna jest "lżejszego kalibru" od emocjonalnej. OBIE są po prostu ZDRADĄ!!!!!!!!!

174

Odp: Romans z żonatym >

Romans z zonatym facetem to najgorsza rzecz jak mozna zrobic. Wiem bo bylam kochanka. Oni nie odchodza od zon ale opowiadaja na ich temat straszne rzeczy. Kryzys i tyle, tylko ci madrzejsci probuja rozmawiac i rozwiazywac problemy a idioci od razu szukaja czegos nowego. Bylam strasznie naiwna, wierzylam mu tym bardziej, ze byl moim dobrym kolega. Nigdy mu nie wybacze tego co mi zrobil, mam nadzieje, ze spotka go za to wielka kara. Po romansie pozostalo rozgoryczenie, obolala dusza i serce i obnizone poczucie wlasnej wartosci, wiec jesli ktorejs z was przyjdzie do glowy romansowac z zonaty, zastanowcie sie nad konsekwencjami, bo sa okropne-wrecz nie do zniesienia, szczegolnie jak delikwent naopowiada bzdur a ty szczerze sie w nim zakochasz.

175

Odp: Romans z żonatym >

Monia139, to dlaczego zdradziłaś ex-męża skoro był taki extra super?
ok,bierzesz winę na siebie bo to Ty okazałaś się niewierna ale nie uwierzę że wszystko grało w waszym małżeństwie.

A żonaci faceci,którzy zdradzają nie zawsze oczerniają swoje żony- to stereotyp - nie każdy zgrywa biednego, nierozumianego itp.

176

Odp: Romans z żonatym >

Inna, przeciez napisałam dlaczego. Po prostu bylam za młoda i za głupia by docenić jaka wartoscia jest udane malżeństwo. Bo  takie było. Teraz, czternaście lat juz ponoszę tego konsekwencje, mój szesnastoletni syn także, bo choc ma świetny kontakt z ojcem, to przeze mnie  nie zna życia w pełnej rodzinie.
Co do zonatych facetów. Powiedz mi, ilu znalazłoby kochanki, gdyby od razu im mówili, że ich zony sa piękne, mądre, że nie myslą wcale o rozwodzie, tyle, że po prostu chcą się zabawic, a potem wrócic do domu, ucałowac dzieci na dobranoc i położyć się w małżenskim łozu? Jak myślisz, ile kobiet zdecydowaloby się na taki układ?

177

Odp: Romans z żonatym >

Myślę że jest zarówno dużo kobiet które szukają "romansu bez zobowiązań" jak i mężczyzn. To nie jest kwestia płci,że tylko facetom przychodzi ochota na skok w bok,a kobietom nie.
Pewnie było by mniej porozbijanych małżeństw bo wiem,że sporo kobiet po jednej nocy z żonatym facetem wyobraża sobie zaraz jego odejście od rodziny/żony i świetlaną przyszłość, ale jak już napisałam są kobiety które ulegną fascynacji pomimo obrączki na palcu. A co powie o żonie ich kochanek nie wiele ich obchodzi

178 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-09-12 07:07:58)

Odp: Romans z żonatym >
inna napisał/a:

za pojawienie się "tej trzeciej osoby" zawsze odpowiadają obydwoje (mąż i żona) Nie zależnie od tego,które zdradza to drugie przykłada się do tego.
Sorry, nie ma zdrady w związku, gdzie wszystko jest ok.
Po prostu nie ma !

1. nieprawda, ze za pojawienie sie tej lub tego trzeciego odpowiada maz i zona. Za zdrade zawsze odpowiada tylko i wylacznie osoba zdradzajaca.

2. Nie mozna tlumaczyc niegodziwosci, oszustwa, zdrady czy przestepstwa tym ze partner nam sie do tego przylozyl (takie myslenie jest infantylne i swiadczy o unikaniu odpowiedzialnosci za swoje czyny. Jest to objaw niedojrzalosci emocjonalnej. Najpierw odpowiadali za nasze czyny rodzice a teraz partner.... no dobra troche doroslismy wiec odpowiadam tylko troche tak na 50% a za druga polowe moich czynow odpowiada moj partner. Zatem kiedy bede odpowiedzialny za siebie w 100%? Nigdy czy po 60tce?
dla zrozumienia przyklad:
- Jesli jestem glodna, to nie okradam sasiadow..  nie mowie ze to moja wina i mojego meza po polowie bo on jest bezrobotny. Mialam inne mozliwosci rozwiazania problemu jak: praca, obiad u mamy, pomoc spoleczna
- jesli mam ochote na seks to nie gwalce pierwszej lepszej staruszki na ulicy i nie mowie ze winna jest w polowie moja a w polowie zony bo umarla. Mialem inne mozliwosci rozwiazania problemu jak: masturbacja, nowy zwizek, leki uspokajajace etc.
-Jesli w zwiazku wszystko nie jest OK to nie zdradzam partnera. Mialam/em inne mozliwosci rozwiazania problemu jak: rozmowa, psychoterapia malzenska, urlop we dwoje.

3. Oczywiscie, ze nie ma zdrady w zwiazku w ktorym wszystko jest OK. Niemniej jednak godnym zauwazenia jest fakt, ze to ta zdradzajaca strona jest tym slabym ogniwem, ktora to jako lekarstwo na uratowanie zwiazku wybiera zdrade... hmmm.. o czym to swiadczy? infantylizm? charakteropatia? Zatem ten zdradzajacy jes tak bardzo nie OK, ze nikogo juz nie interesuja wady zdradzonej strony. Takie zycie...
Kto madry nie wybiera sobie na partnera zonatego charakteropaty. On bedzie slabym ogniwem w kazdym zwiazku. Nawet jesli nam sie wydaje , ze jestesmy tak wyjatkowe, i piekne, i mlode.. i ... i... nie wiem co jeszcze, a jego zona to glupia stara baba co nam do piet nie dorasta.... to badzmy pewne ze nasz zonaty charakteropata ze swoim lowczym instynktem upoluje kolejna wyjatkowa "zwierzyne" ktorej do piet nie bedziemy dorastac... (zwlaszcza worki pod oczami od wyczekiwania po nocach w oknie beda dzialaly na nasza niekorzysc)

179

Odp: Romans z żonatym >
sayonara napisał/a:

NIGDY nie zgodzę się z tym, że zdrada TYLKO fizyczna jest "lżejszego kalibru" od emocjonalnej. OBIE są po prostu ZDRADĄ!!!!!!!!!

ale o tym wiedza tylko madre osoby.

180

Odp: Romans z żonatym >
Zazdrosc napisał/a:

2. Nie mozna tlumaczyc niegodziwosci, oszustwa, zdrady czy przestepstwa tym ze partner nam sie do tego przylozyl (takie myslenie jest infantylne i swiadczy o unikaniu odpowiedzialnosci za swoje czyny. Jest to objaw niedojrzalosci emocjonalnej.

To,że mam inne zdanie nie jest dowodem na to, że jestem, a raczej jak napisałaś "myślę infantylnie" -nie wspominając o "niedojrzałości emocjonalnej". Mam do tego prawo. Ja potrafię uszanować odmienne rozumowanie od mojego, ale widzę,że nie wszyscy.
I to jest cecha dorosłości... i dobrego wychowania.

181

Odp: Romans z żonatym >

No sorry INNA, ale Zazdrość ma rację, ale szanuję odmienne zdanie, tylko spróbuj zrozumieć, co Zazdrość chciała Ci przez to powiedzieć ......

182

Odp: Romans z żonatym >
inna napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

2. Nie mozna tlumaczyc niegodziwosci, oszustwa, zdrady czy przestepstwa tym ze partner nam sie do tego przylozyl (takie myslenie jest infantylne i swiadczy o unikaniu odpowiedzialnosci za swoje czyny. Jest to objaw niedojrzalosci emocjonalnej.

To,że mam inne zdanie nie jest dowodem na to, że jestem, a raczej jak napisałaś "myślę infantylnie" -nie wspominając o "niedojrzałości emocjonalnej". Mam do tego prawo. Ja potrafię uszanować odmienne rozumowanie od mojego, ale widzę,że nie wszyscy.
I to jest cecha dorosłości... i dobrego wychowania.

Na uczciwosc, moralnosc nie mozna miec swojego zdania. To sa normy. Tak jak nie mozna mec zdania na temat miary czy wagi  Metr to metr a kilogram to kilogram. ( i nie bawmy sie w nieuczciwego sprzedawce) Albo cos jest uczciwe albo nie. Skalowanie nieuczciwosci od bardzo nieuczciwy do nieuczciwy leciutko jest wyrachowaniem. Taka jest moja opinia.
Uszanuj moje odmienne od Twojego rozumowanie.
Nie napisalam ze myslisz infantylnie... to juz Twoja nadinterpretacja... ciekawe dlaczego?
Napisalam ze tlumaczenie niegodziwosci, oszustw, zdrad i przestepstw tym, ze ktos sie nam do tego przylozyl swiadczy o niedojrzalosci emocjonalnej...czyli unikaniu odpowiedzialnosci za swoje czyny. To jest moje zdanie. Jesli mam inne zdanie to nie oznacza, ze Cie obrazam albo jestem zle wychowana.
Trzeba miec otwarty umysl i przyjac czyjes odmienne zdanie, albo z nim polemizowac...
Wolalabym zebys miala kontrargument do dyskusji niz szukala oceniania sebie tam gdzie takiego oceniania nie bylo.
Mowilam o czynach nie o Tobie... sama sobie reszte dopisalas

183

Odp: Romans z żonatym >

Witam!
Chcialam podzielic sie z Wami moja historia i prosic o opinie na ten temat.
Poznalam faceta ktory jest Romem. Od poczatku bylam do niego negatywnie nastawiona ze wzgledu ze wczesniej przyjaznilam sie z romami niestety wiedzialam jak oni traktuja dziewczyny. Chodzi o to ze maja zony a z polkami spotykaja sie by sie zabawic. Jednakze po namowach umowilam sie z nim na drinka. Nie uwierzycie okazal sie fantastycznym czlowiekiem. Spotykalismy sie coraz czesciej az w koncu sie zakochalam.Od poczatku ustalilismy ze nie mozemy byc razem ze wzgledu na jego cyganskosc(gdyby zostawil zone cala rodzina wyrzeklaby sie go a wiecie jak bardzo wazna dla romow jest cyganskosc,musielibysmy uciec bo on stalby sie w ich oczach ''trefny'') on chcial tylko byc ze mna by mi pomoc w zyciu a przy okazji byc szczesliwym chocby na chwilke.Mi tez to odpowiadalo gdyz nie chcialam na razie partnera na stale(mam 22 lata)Umowilismy sie ze gdy bede miec dosc takiego zwiazku rozejdziemy sie i zostaniemy przyjaciolmi.  Od poczatku powiedzial mi ze ma zone i dziecko wtedy nie przeszkadzalo mi to, chcialam z nim byc jako przyjaciolka ale milosc nie wybiera. Zabral mnie do londynu zalatwil pokoj mieszkanie czesto mnie odwiedzal. Kiedy doszlo do tego ze nie moglismy wytrzymac bez siebie zaczelam sobie z tym nie radzic. Chcialam bardzo z nim byc ale nie chcialam go nigdy do tego namawiac gdyz nie chcialam by przeze mnie musial rezygnowac ze swojej cyganskosci, wszystkiego sie wyrzec dla mnie.Zaczelam sie spotykac z innym mezczyzna nie mowiac mu nic o tym.Kiedy moj Rom sie o tym dowiedzial chcialam wrocic czas. Zrozumialam ile on tak naprawde dla mnie znaczy i ze nie chce go zostawic dla nikogo, bynajmniej jeszce nie teraz. Od tej pory wszystko sie zmienilo. Minal juz rok od tamtego zdarzenia a on ciagle mi wypomina jak moglam go tak skrzywdzic ze on mnie tak kocha a ja szukam szczescia u innego.Ze on tyle dla mnie ryzykuje, tyle mi pomogl, byl taki dobry. A to co sie stalo niedawno poprostu mnie przygniotlo.Okazalo sie ze bedzie mial z zona blizniaki. I nie byl to przypadek.Starali sie o dziecko przez pol roku i ona zaczla ale metoda in vitro. Nie wiem co dalej robic. Zdalam sobie naprawde sprawe ze nigdy ze soba nie bedziemy ze nasz zwiazek to fikcja i ze jesli chce z nim byc to w zasadzie tylko po to by miec go za przyjaciela,gdy mam problem, rowniez do milosci tej fizycznej gdyz spotykajac sie z nim nie moglam miec innych kolegow wiec jak mam poznac kogos i sprobowac sie zakochac. Musze najpiwerw go zostawic a jest mi to naprawde ciezko zrobic.Sama nie wiem...Pomozcie

184

Odp: Romans z żonatym >

ja tam rozumiem co Kociak czuje jestem w podobnej sytuacji, znam D... z pracy ma żone dziecko nigdy nie myślałam o nim jak o mężczyźnie dla mnie ale to on zaczął to wszystko miłe słowka, sptkanie i się stało ale dalej nie uważam że mógłby być mój ja mamswoje życie on ma swoje dla nas to tylko odskocznia od codzienności. pamiętaj Kociak nie jesteś sama

185

Odp: Romans z żonatym >

skończ to jak najszybciej.Miałam to samo....wprowadzała się, wyprowadzał....historia nie z tej ziemi!!!!!

186

Odp: Romans z żonatym >

Witaj cyganeczka ciaj.
Przecież od poczatku mówił Ci ,ze ma rodzinę..zonę i dziecko.Było wiadome ,ze ich nie zostawi.To prawda ,ze cyganie sa bardzo zwiazani z rodziną..nigdy jej nie zostawiają.TY wszystko zwalasz na jego pochodzenie,a prawda jest taka,ze kazdy facet czaruje małolatki ,sponsoruje i oczekuje wiesz czego w zamian...Twój to miał i ma.To ,że spodziewa się nastepnych dzieci to tez nic niezwykłego.Myslisz ,ze gdy facet ma kochanke przestaje sypiac z żoną???Kochanka to tylko odskocznia, zabawka...choć niestety faceci twierdzą inaczej.Zgodziłabys sie na to wszystko gdyby szczerze Ci powiedział ,ze jestes jego maskotką???
Daj sobie z nim spokój...pominę moralia tego związku....po prostu się marnujesz i tyle.Mało jest wolnych facetów????!

187

Odp: Romans z żonatym >

vinnga jesteś facetem??? myślisz tak jak oni, według ciebie kobieta ma być cały czas matką polką. oh aby nie skrzywdzić innych, a kto pomyśli o niej?? facet gdy ma okazję do skoku w bok, to już go nie ma.

188

Odp: Romans z żonatym >
maladiablica napisał/a:

ja tam rozumiem co Kociak czuje jestem w podobnej sytuacji, znam D... z pracy ma żone dziecko nigdy nie myślałam o nim jak o mężczyźnie dla mnie ale to on zaczął to wszystko miłe słowka, sptkanie i się stało ale dalej nie uważam że mógłby być mój ja mamswoje życie on ma swoje dla nas to tylko odskocznia od codzienności. pamiętaj Kociak nie jesteś sama

Dziekuje za zrozumienie!!! Chociaz to juz odlegla przeszlosc , troche zalu i smutku zostalo. Widujemy sie nie zbyt czesto ale jednak widujemy, jego spojrzenie..... no wlasnie nie patrzy juz w oczy tak jak wczesniej, zreszta nie dziwi mnie to -tacy poprostu sa faceci. Chce jak najszybciej zapomniec o nim.

189

Odp: Romans z żonatym >

mam taki sam problem jak ty.nie umie tego zakończyć to jest silniejsze ode mnie.Również mam romans z kolegą z pracy trwa to już od 8 miesięcy obiecuje sobie że między nami już do niczego nie dojdzie ale nic z tego nie wychodzi żle się z tym czuje.Na początku były komplementy czułe słówka,zwierzałam mu się ze swoich problemów które mam z partnerem.Jestem atrakcyjną kobietą i mam u większości panów powodzenie i on to widzi i to go może też dowartościowuje.Ma żonę i dzieci,również nie posiadam ani jego numeru telefonu.Ja czuje że coraz bardziej mi na mim zależy i muszę to skończyć.Jesteśmy tylko odskocznią od życia codziennego,gdy wracają do domu to są kochającymi mężami i wzorowymi ojcami.A my cierpimy licząc na coś więcej.Mnie dręczą wyrzuty sumienia z którymi nie u mnie sobie dać rady. Ale mam nadzieje że okaże się że to ja będę górą jak to zakończę.I ktoś trzeci nie będzie cierpiał.głowa do góry.

190

Odp: Romans z żonatym >

Romans z żonatym powodzenia nie ma za bardzo, za to z nieżonatym dużo bardziej i bardziej to namiętne smile

191

Odp: Romans z żonatym >

do kociak30:
Hej jak wiele osób na tej stronie jestem w podobnej sytuacji. Facet jest żonaty od niecałych dwóch miesięcy z tym że nie ma dzieci.
Zaprzyjaźniłam się z nim, traktuję go jak przyjacela. Wszystko było dobrze do pewnego momentu. Wtedy on pękł. Napisał mi że chcę czegoś więcej...do dzisiaj zastanawiam się o co chodziło...o sex, a może chciał dla mnie zostawić tą dziewczynę która od niespełna 2 miesięcy jest jego żoną. Nigdy nie wspomina o sobie ani o swojej żonie jak jest ze mną. Czasami sobie myślę że boi się że to wykorzystam przeciwko niemu....Nigdy też nie wspomina o sexie, łóżku, nie nalega, nigdy mnie nawet nie dotknął. Nie wiem co o nim myśleć, ale wiem jedno. Nie zamierzam tego kończyć bo nie robię nic złego. Przeczytałam dzisiaj wpis: "Penelope" i to mnie jeszcze bardziej utwierdziło w przekonaniu że nie jestem tą złą...Nie mam zamiaru w życiu ze wszystkiego rezygnować żeby nie żałować....jak to śpiewała Agnieszka Chylińska:
" Nie chcę żałować rzadnych dni, chociaż wiem że nie było kolorowo...."

To tyle, teraz możecie mnie zjechać....

192

Odp: Romans z żonatym >

GIA   a po co cie ma ktokolwiek  zjechać ,,,,, życie cie zjedzie .

193

Odp: Romans z żonatym >

Na nieszczęściu nie zbuduje się szczęścia.... Powodzenia krolewny z bajki.... Życzę wam aby wszytkie nieszczęścia złamane serca żal ból cierpienie odwróciły się przeciwko wam. Nie życzę wam żebyście znalazły się w sytuacjach zdradzanych żon. Życzę wam abyście zawsze były tymi super trzecimi z których się rezygnuje od razu i bez żalu. Amen.

194

Odp: Romans z żonatym >
GIA napisał/a:

" Nie chcę żałować rzadnych dni, chociaż wiem że nie było kolorowo...."

Żadnych, kochana, żadnych. I tam nie było "dni" tylko "chwil". Bardzo a propos Twojej sytuacji big_smile

195

Odp: Romans z żonatym >

Witam.Widzę że łatwo komus jest krytykowac jego postępowanie oraz wytykac błędy...To wszystko nie jest takie proste,wiem bo też byłam kochanką.Od trzech miesięcy cierpie z powodu zakonczenia tego związku.Na poczatku miała byc tylko zabawa,ciekawość i zaspokojenie niesamowitego pożadania ale w grę wkroczyły uczucia a to już jest poważna sprawa.W mojej sytuacji spotkało się dwoje ludzi którzy byli znudzeni rutyną dnia codziennego,tymi samymi brakami w małżeństwie.Nie próbuje się oczyścić bo postępowałam żle ale nic nie dzieje się bez powodu.Więc nie krytykujcie kogoś bo nie wiadomo co was w życiu spotka.

Posty [ 131 do 195 z 247 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Romans z żonatym >

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026