netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?

117 odpowiedzi7 303 wyświetleniazałożony przez ka30, 25.09.2025

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 118 z 118 ]

66

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
ka30 napisał/a:

Tak, czasami kilka dni, no u nas już za chwile będą 2 tygodnie od niewidzenia się, dobrze jest wykorzystać na refleksję. Jak on wyzdrowieje (leczy się grzanym piwem, bo pisał) to się zobaczymy i porozmawiamy.

Dopóki będziesz się bała rozstania, żadna rozmowa nic nie da, najwyżej ci trochę kitu wciśnie i jeszcze ciebie będzie wpędzał w poczucie winy.
Widać, że w niczym ci z nim nie po drodze, więc o czym tu rozmawiać. Jego nie zmienisz i nawet nie próbuj bo nic z tego nie wyjdzie, musisz zmienić swoją postawę.

67 Ostatnio edytowany przez ka30 (2025-10-03 15:56:59)

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?

Właśnie się dziś pokłóciliśmy, w formie online, nie wytrzymałam już, po tym, jak napisałam mu, żeby może ograniczył %(po tym, jak napisał, że na przeziębienie pije grzane piwo zamiast leków, jakie lekarz mu doradził) zdenerwował się i stwierdził, że jak ja nie chcę to mogę nie pić i jest mu obojętne co myślę i zaczął mi wypominać, że kiedyś wzięłam sobie lampkę wina do kolacji. I powinnam go zrozumieć, że lubi piwo.

68

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
ka30 napisał/a:

Właśnie się dziś pokłóciliśmy, w formie online, nie wytrzymałam już, po tym, jak napisałam mu, żeby może ograniczył %(po tym, jak napisał, że na przeziębienie pije grzane piwo zamiast leków, jakie lekarz mu doradził) zdenerwował się i stwierdził, że jak ja nie chcę to mogę nie pić i jest mu obojętne co myślę i zaczął mi wypominać, że kiedyś wzięłam sobie lampkę wina do kolacji. I powinnam go zrozumieć, że lubi piwo.

Ty się nie masz kłócić, tylko ewakuować z tego "związku". Oprócz skrzywionego miłosierdzia, wynikającego z niskiego poczucia wartości, bije od Ciebie jakieś poczucie winy na samą myśl, że miałabyś go zostawić. Zostałaś już chyba nieźle zmanipulowana przez tego smakosza piwa, za jakiego się on uważa wink
Przeczytaj jeszcze raz co Feniks35 napisała.

69 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-10-03 16:27:16)

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?

Jeszcze zamierzasz zastanawiać się na tą relacją? Długo będziesz w stanie wytrzymać takie traktowanie?
Marnotrawisz własne życie, własne młode życie. Zacznij szanować się i jednocześnie wzmacniać własną samoocenę oraz pewność siebie. Daruj sobie jakiekolwiek dalsze rozmowy z nim na Wasz temat. Szkoda Twojego czasu, energii i zdrowia. Uważam, że najwyższy już czas, abyś podjęła decyzję. To być albo nie być dla Ciebie. Zamknij definitywnie przeszłość i zacznij myśleć o przyszłości. On już dokonał wyboru i z całą pewnością nie ma w nim Twojej osoby. Teraz czas na Ciebie.

70

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
ka30 napisał/a:

Właśnie się dziś pokłóciliśmy, w formie online, nie wytrzymałam już, po tym, jak napisałam mu, żeby może ograniczył %(po tym, jak napisał, że na przeziębienie pije grzane piwo zamiast leków, jakie lekarz mu doradził) zdenerwował się i stwierdził, że jak ja nie chcę to mogę nie pić i jest mu obojętne co myślę i zaczął mi wypominać, że kiedyś wzięłam sobie lampkę wina do kolacji. I powinnam go zrozumieć, że lubi piwo.

I dobrze, może wreszcie zrozumiesz, że to nie jest facet dla ciebie, on ma swoją miłość - alko. Możesz być na drugim miejscu, ale też na jego zasadach, więc albo go zaakceptuj jakim jest albo zostaw i więcej nie inicjuj nawet rozmowy, bo nie ma sensu.

71

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
ka30 napisał/a:

Właśnie się dziś pokłóciliśmy, w formie online, nie wytrzymałam już, po tym, jak napisałam mu, żeby może ograniczył %(po tym, jak napisał, że na przeziębienie pije grzane piwo zamiast leków, jakie lekarz mu doradził) zdenerwował się i stwierdził, że jak ja nie chcę to mogę nie pić i jest mu obojętne co myślę i zaczął mi wypominać, że kiedyś wzięłam sobie lampkę wina do kolacji. I powinnam go zrozumieć, że lubi piwo.

Facet Autorki typowy alkoholik - manipuluje aż miło. Porównuje wypicie lampki alkoholu przy jakiejś jednej okazji z codziennych chlaniem iluś piwsk, nawet gdy lekarz zabrania big_smile no „miszcz”
Autorka za to typowa uległa zakompleksiona kobieta która przymknie oko na wiele byleby jakieś portki w jej życiu były. Świetny materiał na współuzależnienią. Zamiast powiedzieć chłopu że kończy z nim bo ma dosyć jego codziennego picia i uzależniania wszystkiego w życiu od możliwości picia ona mu „wygarnęła” żeby MOŻE ograniczył spożywanie alko … Idę o zakład że teraz siedzi i przeżywa że może za ostro zareagowała i już kombinuje jakby tu załagodzić sytuacje. Szkoda sobie wogole strzępić język na pisanie w tym wątku bo Autorka nie zmieni w tej relacji absolutnie nic. Za bardzo chce mieć chłopa. Ewentualnie to jedna z tych które myślą że facet dla relacji porzuci nałóg i zmieni się dla „miłości” Takie bajki to tylko w telenowelach bo uzależniony zmienic się może tylko i wyłącznie gdy tego chce i dla samego siebie. Ten konkretny koleś wręcz wprost mówi że nie zamierza kiwnąć palcem w tej sprawie…

72

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?

Nie zrozumie, woli być wiecznie udręczoną panią wiecznie udręczonego pana.

73 Ostatnio edytowany przez ka30 (2025-10-03 22:54:50)

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?

To on teraz do mnie napisał jakieś czułe słówka niezwiązane zupełnie z tematem, jaki poruszyłam, ja zdania nie zmienię i staram się być konsekwentna, nic mu nie odpisuję. Pewnie się przestraszył, bo napisałam, że po co mi być w takim związku, gdzie moje uczucia nie są brane pod uwagę i że nie wprowadzę się do niego. Na więcej przyjdzie czas jak się spotkamy bo przecież przez sms nie zerwę z nim, spotkamy się i to zakończę.

74

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
ka30 napisał/a:

To on teraz do mnie napisał jakieś czułe słówka niezwiązane zupełnie z tematem, jaki poruszyłam, ja zdania nie zmienię i staram się być konsekwentna, nic mu nie odpisuję. Pewnie się przestraszył, bo napisałam, że po co mi być w takim związku, gdzie moje uczucia nie są brane pod uwagę i że nie wprowadzę się do niego. Na więcej przyjdzie czas jak się spotkamy bo przecież przez sms nie zerwę z nim, spotkamy się i to zakończę.


ooo mały szantażyk smile
i na co ci to wszystko ? Ty nie jesteś w związku ty tylko od czasu do czasu spotykasz się z chłopem. Przeczytałam cały watek i ostaniem razem widzieliście się 2 czy 3 tygodnie temu? Znam związki na odległość - w innych miastach a nie na dwóch różnych końcach miasta -które częściej się spotykają niż wy,
Jest wiele przesłanek ku temu ze ten facet to słaba partia. Tobie przeszkadza alkohol, ale ja uważam ze większym problemem jest brak sexu. Ktoś tutaj na początku pisał ze cale życie będziesz pól flaka w ręku dusiła - serio tego chcesz od życia?
Zamiast go po prostu zostawić to ty dawkujesz mu szantażykami, to stary koń - ani go to nie przestraszy ani nie zestresuje ale liczę ze plan się uda i w końcu zerwiesz z nim.

75 Ostatnio edytowany przez ka30 (2025-10-05 17:57:57)

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?

Dziś mija 2 tyg. On teraz jest przeziębiony, wcześniej ja byłam, co nie przeszkadzałoby mi w odwiedzeniu jego choćby na chwilkę.

Wczoraj miała miejsce kolejna kłótnia, o kasę tym razem. On nigdy mnie nie zaprosił nigdzie. Zawsze wszystko na pół dzielimy. Stwierdził, że jak teraz kobiety pracują to takie dawne gesty już zanikły i on nie będzie mnie finansował. Sama się utrzymać potrafię, ale miło byłoby mi dostać lizaka z serduszkiem chociaż za parę złotych to i ja ugotowałabym mu coś dobrego.

Na temat seksu też była przesłanka, obraził się jak poruszyłam znowu temat, stwierdził, że próbował, ale nie może.

76 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-10-05 17:56:31)

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
ka30 napisał/a:

Dziś mija 2 tyg. On teraz jest przeziębiony, wcześniej ja byłam, co nie przeszkadzałoby mi w odwiedzeniu jego choćby na chwilkę.

Wczoraj miała miejsce kolejna kłótnia, o kasę tym razem. On nigdy mnie nie zaprosił nigdzie. Zawsze wszystko na pół dzielimy. Stwierdził, że jak teraz kobiety pracują to takie dawne gesty już zanikły i on nie będzie mnie finansował. Sama się utrzymać potrafię, ale miło byłoby mi dostać lizaka z serduszkiem chociaż za parę złotych to i ja ugotowałabym mu coś dobrego.

Brz jajcow Ty nadal.z nim jestes ? big_smile

77 Ostatnio edytowany przez ka30 (2025-10-05 18:00:16)

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?

To przez sms mam zerwać? Parę godzin po tych słowach o kasie chciał się pogodzić (choć nie przeprosił), ale napisałam mu, że mam potrzebę się wyciszyć, po 22 napisał mi dobranoc i jakieś buziaki przesyłał, ale ja spałam już wtedy.

Czekam aż się zobaczymy, uważam, że relację warto kończyć na żywo, nie sądzicie?

78

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
ka30 napisał/a:

To przez sms mam zerwać? Parę godzin po tych słowach o kasie chciał się pogodzić, ale napisałam mu, że mam potrzebę się wyciszyć, po 22 napisał mi dobranoc i jakieś buziaki przesyłał, ale ja spałam już wtedy.

Czekam aż się zobaczymy, uważam, że relację warto kończyć na żywo, nie sądzicie?

Manipuluję Tobą, widać,że wystarczy Ci wysłać buziaki seduszka, zupelnie jak dziecku wystarczy kupic lizaka za 50 groszy, zeby bylo grzeczne.  Tak czytam Twoje wypowiedzi-,ten zwiazek to juz jest dramat,a bedzie tragedia

79

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?

Nie, nie, może wcześniej tak, tym razem już mu nic nie odpisałam oprócz poproszenia o spotkanie. Nie odpisał. Nie wdawałam się z nim w dyskusję.

80 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-10-05 18:29:18)

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
ka30 napisał/a:

Nie, nie, może wcześniej tak, tym razem już mu nic nie odpisałam oprócz poproszenia o spotkanie. Nie odpisał. Nie wdawałam się z nim w dyskusję.

W sumie to nawet nie można mówić, że byliście w  związku bo nic was nie łączyło.
Co więc zrywać? Napisz mu, że w tej sytuacji nie będziecie się więcej spotykać i to wystarczy.

81

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?

Poprosiłaś o spotkanie, on nie odpisał i co z tym zrobisz? Zamierzasz cierpliwie i wytrwale zaczekać aż on znajdzie czas dla Ciebie w swoim kalendarzu?
To Twoje życie, nikt za Ciebie nie podejmie jakiejkolwiek decyzji. Stawiasz na życie i rozwój to zapomnij o nim i kopnij go w d.... Obstawiasz samozniszczenie i życiową klęskę to postaw na niego.

82 Ostatnio edytowany przez ka30 (2025-10-05 19:19:57)

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?

Pisaliśmy właśnie, stwierdził, że nie jest w stanie sprostać moim ''wymaganiom'', nie będzie z niczego rezygnował, a więc koniec.

83

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
ka30 napisał/a:

Pisaliśmy właśnie, stwierdził, że nie jest w stanie sprostać moim ''wymaganiom'', nie będzie z niczego rezygnował, a więc koniec.

Brawo

84

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
ka30 napisał/a:

Pisaliśmy właśnie, stwierdził, że nie jest w stanie sprostać moim ''wymaganiom'', nie będzie z niczego rezygnował, a więc koniec.

Dla Twojego własnego dobra życzę temu facetowi żeby wytrwał w tym postanowieniu. Bo Ty chciałabyś się spotkać niby żeby zrywać a tak naprawdę to spotkanie miałoby być jeszcze jedna szansa na reanimowanie tego pseudozwiazkowego trupa.
Niestety alkoholicy mają to do siebie że łatwo sie nie odczepiają. Za dzień dwa zaczną się SMS-y pełne żalu że on tak koooochal, mieszkać razem chciał i inne łzawe smęty

85

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
feniks35 napisał/a:
ka30 napisał/a:

Pisaliśmy właśnie, stwierdził, że nie jest w stanie sprostać moim ''wymaganiom'', nie będzie z niczego rezygnował, a więc koniec.

Dla Twojego własnego dobra życzę temu facetowi żeby wytrwał w tym postanowieniu. Bo Ty chciałabyś się spotkać niby żeby zrywać a tak naprawdę to spotkanie miałoby być jeszcze jedna szansa na reanimowanie tego pseudozwiazkowego trupa.
Niestety alkoholicy mają to do siebie że łatwo sie nie odczepiają. Za dzień dwa zaczną się SMS-y pełne żalu że on tak koooochal, mieszkać razem chciał i inne łzawe smęty

Tak będzie na 99% plus szantaz emocjonalny i zapewnienia dozgonnej miłości

86

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?

To prawda. Tego nie można wykluczyć, niestety. Najlepiej jak go po prostu zablokujesz. Dla własnego dobra, dla własnego komfortu, dla własnego świętego spokoju. To pozwoli Tobie zdystansować się od tej całej sytuacji, odpocząć, zresetować się.

87

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?

Może tak będzie lepiej, jak się nie odezwie. On sam przed chwilą stwierdził, że to nie ma sensu, że różnimy się.

88

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
ka30 napisał/a:

Pisaliśmy właśnie, stwierdził, że nie jest w stanie sprostać moim ''wymaganiom'', nie będzie z niczego rezygnował, a więc koniec.

Sama widzisz, że spotkanie byłoby niepotrzebne, bo niczego na lepsze by nie zmieniło.

89

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
ka30 napisał/a:

Może tak będzie lepiej, jak się nie odezwie. On sam przed chwilą stwierdził, że to nie ma sensu, że różnimy się.

A tak niby kochał i chciał, żebyś się wprowadziła tongue
Będzie szukał następnej naiwnej i nawijał makaron na uszy, może trafi na „piwoszkę” i się dogadają.

90

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
ka30 napisał/a:

Może tak będzie lepiej, jak się nie odezwie. On sam przed chwilą stwierdził, że to nie ma sensu, że różnimy się.

Może będzie lepiej??? Dziewczyno Ty nadal masz nadzieje ze alkoholik impotent sknera zmieni się dla Ciebie w czułego ogarniętego boga seksu. Nie nie zmieni się. Starego psa nowych sztuczek nie nauczysz szczególnie jeśli ten pies nie chce się ich uczyć. Ten czlowiek rozwód  przeżył i się nie zmienił to i roczna znajomość nie sprawi że mu się zachce być innym człowiekiem, szczególnie że jemu jest ewidentnie dobrze tak jak jest. No owszem kobieta by się niby mu przydała ale skoro i tak mu nie staje to w sumie nawet ta kobieta trochę zbędna jak się zastanowić. Szczególnie taka która jeszcze ma jakieś oczekiwania i uwagi do niego zamiast piwo mu otworzyć, obiadu nagotować i gacie uprać.
Obudź się i zacznij wkoncu emocjonalną ewakuację z tej nibylandii bo jeśli serio zależy Ci na tym żeby sobie kiedyś z kimś sensownym  życie ułożyć to szkoda marnować czasu na rozpamiętywanie tego jegomości.

91 Ostatnio edytowany przez ka30 (2025-10-05 20:06:26)

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?

Teraz mi napisał, że bardzo chciałby mieć te dzieci i być ojcem a ja raczej nie byłabym w stanie spełnić jego wymagań ... Mam trochę zdrowotnych problemów, dlatego wolę nie sprowadzać na świat dziecka narażając swoje zdrowie.

92

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
ka30 napisał/a:

Teraz mi napisał, że bardzo chciałby mieć te dzieci i być ojcem a ja raczej nie byłabym w stanie spełnić jego wymagań ...

Jeszcze go nie zablokowałaś? Niech spierdala - taka powinna być twoja perspektywa. A swoje stwierdzenia mógłby sobie wsadzić  w tyłek.

93

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?

to jest jak telenowela - ty prosisz  ( prosisz!!!! ) o spotkanie on to ignoruje ale wiadomo ze głupi nie jest i wie co się świeci wiec zaczyna manipulować i zaraz będzie ze ta cala bieda z piwem i brakiem twardego drąga to twoja wina, bo już nawet napisał ze on chce mieć dzieci ale jednak ty nie jesteś odpowiednia bo chcesz go zmieniać, może być sugestia ze to przez ciebie taki flak przy innych tak nie było .....
Jestem pewna ze nie zablokujesz go i będziesz prowadzić kompletnie bezsensowną dyskusje smsową przez kolejne dwa tygodnie.
Chłopa nie zmienisz, takim jaki jest go nie chcesz wiec po co ci potrzebny jakikolwiek kontakt z nim?

94

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
ka30 napisał/a:

Teraz mi napisał, że bardzo chciałby mieć te dzieci i być ojcem a ja raczej nie byłabym w stanie spełnić jego wymagań ...

Ty w ogóle nie spełniasz jego wymagań, bo on ma tylko wymagania. A partnerka nie powinna mieć żadnych.
Tak się ociągałaś z tym zerwaniem, a to wychodzi, że on wyczuł pismo nosem i teraz  zakończył znajomość, ale to nie ma znaczenia, przynajmniej nie będziesz miała do siebie żalu, że zerwałaś z takim okazem męskości tongue

95 Ostatnio edytowany przez ka30 (2025-10-05 20:16:34)

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?

Jest mi po prostu bardzo przykro, że napisał mi na pożegnanie o tych dzieciach, walczę z problemami z tarczycą, bezsennością i wolę nie sprowadzać na świat dziecka, którym nie byłabym w stanie się zająć. Od początku byłam z nim szczera i mu to powiedziałam a teraz ten idiota jeszcze mi to wypomina.

96

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
ka30 napisał/a:

Jest mi po prostu bardzo przykro, że napisał mi na pożegnanie o tych dzieciach, walczę z problemami z tarczycą, bezsennością i wolę nie sprowadzać na świat dziecka, którym nie byłabym w stanie się zająć. Od początku byłam z nim szczera i mu to powiedziałam a teraz ten idiota jeszcze mi to wypomina.

Zablokuj tego idiote

97

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
ka30 napisał/a:

Jest mi po prostu bardzo przykro, że napisał mi na pożegnanie o tych dzieciach, walczę z problemami z tarczycą, bezsennością i wolę nie sprowadzać na świat dziecka, którym nie byłabym w stanie się zająć. Od początku byłam z nim szczera i mu to powiedziałam a teraz ten idiota jeszcze mi to wypomina.

Jest ci przykro bo ty chciałaś mu dać 3288832 szanse że może się uda a on postawił definitywna kreskę. Zmiłuj się i zablokuj go.

98

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?

Oczywiście, macie racje, nie dogadywaliśmy się, inne oczekiwania, więc koniec związku .

99

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?

Gdzie go poznałaś?

100 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2025-10-06 00:53:14)

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
ka30 napisał/a:

Teraz mi napisał, że bardzo chciałby mieć te dzieci i być ojcem a ja raczej nie byłabym w stanie spełnić jego wymagań ... Mam trochę zdrowotnych problemów, dlatego wolę nie sprowadzać na świat dziecka narażając swoje zdrowie.

Możesz mu na pożegnanie napisać, żeby zszedł na ziemię, bo żeby zostać ojcem musiałby być w stanie odbyć stosunek, a potem zajmować się dzieckiem, czego nie może robić będąc stale pod wpływem alkoholu. Potem natychmiast go zablokuj.

101

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
Priscilla napisał/a:
ka30 napisał/a:

Teraz mi napisał, że bardzo chciałby mieć te dzieci i być ojcem a ja raczej nie byłabym w stanie spełnić jego wymagań ... Mam trochę zdrowotnych problemów, dlatego wolę nie sprowadzać na świat dziecka narażając swoje zdrowie.

Możesz mu na pożegnanie napisać, żeby zszedł na ziemię, bo żeby zostać ojcem musiałby być w stanie odbyć stosunek, a potem zajmować się dzieckiem, czego nie może robić będąc stale pod wpływem alkoholu. Potem natychmiast go zablokuj.

Druga sprawa, to on równie dobrze może być bezpłodny, skoro nie miał dzieci wcześniej, ale przecież takiej wiadomości do siebie nie przyjmie, bo wg niego zawsze kobieta jest winna jak nie można mieć dzieci tongue
Tak jak to, że nie nadaje się do związku nie przechodzi mu przez głowę.

102

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?

Krótkie odniesienie do najważniejszych  punktów z pierwszego posta:

1. Związki na odległość mają i powinny mieć krótki termin - przed podjęciem decyzji o poważnym byciu razem (plus założeniu rodziny) moim zdaniem NALEŻY pomieszkać razem, tylko życie pod wspólnym dachem pozwala na zbudowanie bliskości i poznanie drugiego człowieka, szczególnie w sytuacjach trudnych. Oboje macie swoje mieszkania, z których nie chcecie rezygnować - idźcie na KOMPROMIS i wynajmijcie coś w miejscu, które będzie Wam obojgu odpowiadać.

2. Alko na co dzień w związku nie będzie go cementować. Jeśli pojawia się DZIECKO, nie powinno go być w zasadzie (liczne względy).

3. Faceci rzadko chcą rozmawiać o swoich emocjach, do depresji to rzadko który się przyzna. smile

4. W kwestii podziału wydatków - kuleje KOMUNIKACJA między wami. Trzeba jasno artykułować czego się oczekuje od partnera, co się podoba, co się nie podoba.

5. Jeśli jedno z partnerów pragnie dziecka, a drugie nie, to związek prędzej czy później się rozpadnie.

6. Bliskość emocjonalna, przyjaźń są podstawą dobrego związku, lecz kłamie ten, kto twierdzi, że seks nie jest ważny.

7. Kobiety lubią DOBRY seks, partner pod wpływem alko nie wzbudza pożądania.

103 Ostatnio edytowany przez ka30 (2025-10-06 21:53:03)

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?

Odpowiadając na pytanie, przez internet się poznaliśmy.

Oczywiście, nie ma innego sposobu na poznanie drugiego człowieka. Wiem coś o tym. Popisaliśmy wczoraj, napisałam mu po raz setny, że nie czuję się ważna w relacji i on nie jest zaangażowany.

Przyznał mi rację w końcu - powód? Wypalił nagle, że chce już dziecka, ja jednej strony wiem, że mogę żałować swojej decyzji a z drugiej boję się, tym bardziej z nim. Ja mu od początku związku mówiłam, że nie jestem gotowa, ale mam wrażenie, że mi nie wierzył. Zresztą teraz nie ma sensu już drążyć tematu. Podziękowałam mu a on mi. Choć dziwne, że jeszcze dwa dni przed przesyłał mi jakieś buziaczki. Trochę niestabilny.

Rozmawialiśmy o wydatkach ostatnio - tutaj też się nie dogadaliśmy, poglądy na temat seksu też inne. Zaskoczyło mnie tylko, że wczoraj w końcu podczas rozmowy stwierdził, że wiele razy podczas prób seksu był po %.

Mnie się wydaje, że ma depresję, ale faceci rzadko przyznają się rzeczywiście do emocji. Mam kilku dobrych kolegów w pracy i ciężko jest czasami od nich coś 'wyciągnąć' gdy po twarzy widzę, że coś nie gra.

Tak czy inaczej to koniec. Ja przed związaniem się z nim znałam jego poglądy na temat rodziny, na początku na luzie się spotykaliśmy, potem pojawiły się problemy o których pisałam, a w międzyczasie zdążyłam się zaangażować. Trzeba jednak o sobie pomyśleć i może kiedyś uda mi się spotkać kogoś z kim dogadam się.

104

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
ka30 napisał/a:

Odpowiadając na pytanie, przez internet się poznaliśmy.

Oczywiście, nie ma innego sposobu na poznanie drugiego człowieka. Wiem coś o tym. Popisaliśmy wczoraj, napisałam mu po raz setny, że nie czuję się ważna w relacji i on nie jest zaangażowany.

Przyznał mi rację w końcu - powód? Wypalił nagle, że chce już dziecka, ja jednej strony wiem, że mogę żałować swojej decyzji a z drugiej boję się, tym bardziej z nim. Ja mu od początku związku mówiłam, że nie jestem gotowa, ale mam wrażenie, że mi nie wierzył. Zresztą teraz nie ma sensu już drążyć tematu. Podziękowałam mu a on mi. Choć dziwne, że jeszcze dwa dni przed przesyłał mi jakieś buziaczki. Trochę niestabilny.

Rozmawialiśmy o wydatkach ostatnio - tutaj też się nie dogadaliśmy, poglądy na temat seksu też inne. Zaskoczyło mnie tylko, że wczoraj w końcu podczas rozmowy stwierdził, że wiele razy podczas prób seksu był po %.

Mnie się wydaje, że ma depresję, ale faceci rzadko przyznają się rzeczywiście do emocji. Mam kilku dobrych kolegów w pracy i ciężko jest czasami od nich coś 'wyciągnąć' gdy po twarzy widzę, że coś nie gra.

Tak czy inaczej to koniec. Ja przed związaniem się z nim znałam jego poglądy na temat rodziny, na początku na luzie się spotykaliśmy, potem pojawiły się problemy o których pisałam, a w międzyczasie zdążyłam się zaangażować. Trzeba jednak o sobie pomyśleć i może kiedyś uda mi się spotkać kogoś z kim dogadam się.

Dobrze się stało, bo tylko marnowałaś przy nim czas.
Powodzenia smile

105

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
Priscilla napisał/a:
ka30 napisał/a:

Teraz mi napisał, że bardzo chciałby mieć te dzieci i być ojcem a ja raczej nie byłabym w stanie spełnić jego wymagań ... Mam trochę zdrowotnych problemów, dlatego wolę nie sprowadzać na świat dziecka narażając swoje zdrowie.

Możesz mu na pożegnanie napisać, żeby zszedł na ziemię, bo żeby zostać ojcem musiałby być w stanie odbyć stosunek, a potem zajmować się dzieckiem, czego nie może robić będąc stale pod wpływem alkoholu. Potem natychmiast go zablokuj.

Jakie to dojrzałe...

106 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-10-07 06:44:51)

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
ka30 napisał/a:

Odpowiadając na pytanie, przez internet się poznaliśmy.

Oczywiście, nie ma innego sposobu na poznanie drugiego człowieka. Wiem coś o tym. Popisaliśmy wczoraj, napisałam mu po raz setny, że nie czuję się ważna w relacji i on nie jest zaangażowany.

Przyznał mi rację w końcu - powód? Wypalił nagle, że chce już dziecka, ja jednej strony wiem, że mogę żałować swojej decyzji a z drugiej boję się, tym bardziej z nim. Ja mu od początku związku mówiłam, że nie jestem gotowa, ale mam wrażenie, że mi nie wierzył. Zresztą teraz nie ma sensu już drążyć tematu. Podziękowałam mu a on mi. Choć dziwne, że jeszcze dwa dni przed przesyłał mi jakieś buziaczki. Trochę niestabilny.

Rozmawialiśmy o wydatkach ostatnio - tutaj też się nie dogadaliśmy, poglądy na temat seksu też inne. Zaskoczyło mnie tylko, że wczoraj w końcu podczas rozmowy stwierdził, że wiele razy podczas prób seksu był po %.

Mnie się wydaje, że ma depresję, ale faceci rzadko przyznają się rzeczywiście do emocji. Mam kilku dobrych kolegów w pracy i ciężko jest czasami od nich coś 'wyciągnąć' gdy po twarzy widzę, że coś nie gra.

Tak czy inaczej to koniec. Ja przed związaniem się z nim znałam jego poglądy na temat rodziny, na początku na luzie się spotykaliśmy, potem pojawiły się problemy o których pisałam, a w międzyczasie zdążyłam się zaangażować. Trzeba jednak o sobie pomyśleć i może kiedyś uda mi się spotkać kogoś z kim dogadam się.

Teraz to zauważyłaś, czy widziałaś oznaki już wcześniej, ale miałaś na to wylane? Bo tu pojawia się zasadnicze pytanie: czy on chleje dlatego że ma genetycznie zaprogramowany pociąg do alko (w takim wypadku to od początku była przegrana sprawa) czy też zalewa wciąż jakiegoś robaka. A jeśli to drugie, to czy robak był już jak się pojawiłaś czy też może masz znaczny udział w jego wykluciu się?  Sama pisałaś, że od dawna nie ma banana na twarzy, a (ktoś już to wytknął) co zrobiłaś by mu go przywrócić? Szło o dziecko czy coś innego?
Coraz więcej wskazuje na to, że wbrew wersji, którą starają się przeforsować pewne forumowe użytkowniczki, nie tylko on ma za uszami w kwestii rozpadu tego związku.
Nie wyszło, tego się nie poskleja.  Zostaje się w spokoju pożegnać, ale bez jakichś gówniarskich złośliwości. Uszanujcie ten wspólny czas i dobre chwile, które też były.
Jeśli to "natural born dranker", to jest stracony; jeśli jednak nie i częścią problemu byłaś Ty, to on ma jeszcze chwilę czasu na znalezienie kobiety, przy której go nie będzie ciągnąć do picia, a Ty - faceta, przy którym będziesz wreszcie pewna że chcesz dziecka.

107

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
Caffissimo1 napisał/a:

Krótkie odniesienie do najważniejszych  punktów z pierwszego posta:

1. Związki na odległość mają i powinny mieć krótki termin - przed podjęciem decyzji o poważnym byciu razem (plus założeniu rodziny) moim zdaniem NALEŻY pomieszkać razem, tylko życie pod wspólnym dachem pozwala na zbudowanie bliskości i poznanie drugiego człowieka, szczególnie w sytuacjach trudnych. Oboje macie swoje mieszkania, z których nie chcecie rezygnować - idźcie na KOMPROMIS i wynajmijcie coś w miejscu, które będzie Wam obojgu odpowiadać.

2. Alko na co dzień w związku nie będzie go cementować. Jeśli pojawia się DZIECKO, nie powinno go być w zasadzie (liczne względy).

3. Faceci rzadko chcą rozmawiać o swoich emocjach, do depresji to rzadko który się przyzna. smile

4. W kwestii podziału wydatków - kuleje KOMUNIKACJA między wami. Trzeba jasno artykułować czego się oczekuje od partnera, co się podoba, co się nie podoba.

5. Jeśli jedno z partnerów pragnie dziecka, a drugie nie, to związek prędzej czy później się rozpadnie.

6. Bliskość emocjonalna, przyjaźń są podstawą dobrego związku, lecz kłamie ten, kto twierdzi, że seks nie jest ważny.

7. Kobiety lubią DOBRY seks, partner pod wpływem alko nie wzbudza pożądania.

W zasadzie z każdym z punktów zostaje się tylko zgodzić. Uzupełniłbym jedynie punkt trzeci: facet faktycznie rzadko się przyzna do emocji i doła, a zrobi to dopiero w akcie desperacji, dociśnięty do ściany, jako krzyk rozpaczy jeśli widzi że partnerka nie widzi lub (częściej) udaje że nie widzi niewerbalnych sygnałów lub wręcz ma na nie wylane, bo np. nie zamierza popuścić czując, że ma sytuację pod kontrolą i/lub czeka aż to on się złamie i przyjmie jej warunki kapitulacji.

108 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-10-07 15:58:38)

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
ka30 napisał/a:

Trzeba jednak o sobie pomyśleć i może kiedyś uda mi się spotkać kogoś z kim dogadam się.

Uda, uda. Tylko wybieraj a nie chwytaj się pierwszego, jaki się nawinie.
Myślenie o sobie to zdrowy egoizm. Nikt nie zadba o Ciebie lepiej niż Ty sama.

109 Ostatnio edytowany przez ka30 (2025-10-07 16:43:49)

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?

''Nowe otwarcie'', oczywiście, że widziałam wcześniej i próbowałam z nim rozmawiać, zapewniać, że może mi wszystko powiedzieć, dodawałam, że mogę okazać mu pomoc. Twierdził, że wszystko jest w porządku i doszukuję się problemów. Ja sądzę, że problem był. Zresztą opowiadał kiedyś na początku znajomości na pierwszym spotkaniu, że bardzo ciężko przeżył rozwód, opowiadał, że sam zaszywał się w mieszkaniu i pił piwo i objadał się, dodał, że sporo przytył bo pokazywał mi zdjęcia sprzed kilku lat, na pierwszym spotkaniu też ze smutkiem opowiadał o byłej żonie. Jego była żona obiecała mu, jak mówił, przed ślubem dzieci, potem rozmyśliła się. Generalnie źle o niej mówił, że była szaloną kobietą. Po rozwodzie mówił był na długim l4, ale nie chciał opowiadać, dlaczego. Pewnie część jego zachowań jest spowodowana przykrymi doświadczeniami z przeszłości, zawiódł się na kobiecie i ma uraz do relacji. O dzieci i podejściu do rodziny zapytał mnie już mnie na pierwszym spotkaniu, że chciałby mieć 2-3 dzieci.  Ja powiedziałam, że nie jest to moim priorytetem, przynajmniej w ciągu najbliższych 2-3 lat, on od początku już to wiedział, ja go nie oszukiwałam. On mimo tego chciał dalej się spotykać. Choć miałam wrażenie, że jest gdzieś daleko myślami, myślę może nie przepracował jeszcze rozstania, choć twierdził, że jest gotowy nowe życie rozpocząć.

110

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
Nowe_otwarcie napisał/a:

facet faktycznie rzadko się przyzna do emocji i doła, a zrobi to dopiero w akcie desperacji, dociśnięty do ściany, jako krzyk rozpaczy jeśli widzi że partnerka nie widzi lub (częściej) udaje że nie widzi niewerbalnych sygnałów lub wręcz ma na nie wylane, bo np. nie zamierza popuścić czując, że ma sytuację pod kontrolą i/lub czeka aż to on się złamie i przyjmie jej warunki kapitulacji.

Standard, jeśli chodzi o rozmowę o emocjach z mężyznami.
Choć znam nielicznych (moi koledzy z pracy, którzy o emocjach mówią otwarcie i nikt na nich krzywo z tego powodu nie patrzy - wręcz odwrotnie).

To co tu opisujesz, to zachowanie partnerki, to jest bardzo toksyczne. Dla mnie niewyobrażalne, ale nie muszę przykładać swojej miary do każdej sytuacji. Współczuję tylko, bo takie zachowanie musiało bardzo mocno przeorać mężczyznę.

111

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
Caffissimo1 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

facet faktycznie rzadko się przyzna do emocji i doła, a zrobi to dopiero w akcie desperacji, dociśnięty do ściany, jako krzyk rozpaczy jeśli widzi że partnerka nie widzi lub (częściej) udaje że nie widzi niewerbalnych sygnałów lub wręcz ma na nie wylane, bo np. nie zamierza popuścić czując, że ma sytuację pod kontrolą i/lub czeka aż to on się złamie i przyjmie jej warunki kapitulacji.

Standard, jeśli chodzi o rozmowę o emocjach z mężyznami.

O tak

112

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
ka30 napisał/a:

Hej,
Sprawa wygląda następująco: spotkam się od roku z facetem. Powoli pojawia się temat wspólnego mieszkania, żyjemy obecnie w dwóch odległych od siebie dzielnicach miasta. On ma swoje mieszkanie, ja wynajmuję. Mój chłopak powoli zaczyna namawiać mnie na wspólne zamieszkanie, mówi że chce spędzić ze mną życie, a ja coraz bardziej mam wątpliwości czy jest sens dalej ciągnąć ten związek. Ja mam 30 lat, on o 10 starszy, po rozwodzie i przejściach. Poza tym, że przeprowadzając się do niego miałabym kłopotliwy, długi dojazd do pracy, on stwierdził, że ze swojej dzielnicy nigdy się nie wyprowadzi, bo mieszka koło swojej pracy, ja jechałabym ponad godzinę, mam wiele innych wątpliwości:

1. Pierwszy z nich, bardzo poważny, to fakt, że ''M'' bardzo lubi pić piwo. Pije piwko prawie codziennie, po kilka, nie widzi w tym problemu, zawsze szuka okazji np. wolne popołudnie po pracy, ładna pogoda, brzydka pogoda, weekend itd. Próbowałam z nim na ten temat rozmawiać, doszukiwać się powodu, zapytać, czy może ma jakieś kłopoty, jednak bez skutku, nie sądzi, że to coś złego. Nie zachowuje się po tym dziwnie, nie jest pijany. Nie sądzicie jednak, że to problem, kiedy ktoś piwkować musi każdego dnia? Jest ponury i robi się wesoły dopiero jak wypije. ''M'' ma problemy z żołądkiem, jest po operacji. Nie słucha zaleceń lekarza, nie przestrzega diety i potem muszę go ratować jak źle się poczuje po wypiciu piwa. Nie pije nigdy nic mocniejszego, jednak boję się, że kiedyś zacząłby.

2. Mimo, że twierdzi, że mnie kocha jest przy mnie niesamowicie smutny, rzadko się uśmiecha na mój widok i nie chce rozmawiać o swoich problemach. Podejrzewam, że ma jakąś depresję czy inne problemy. Gdy próbowałam go wypytać, starać się wesprzeć uciął temat i stwierdził, że jest ok tylko taki ma wyraz twarzy i nic na to nie poradzi :-)

3. Rzadko mnie gdzieś zaprasza i chce rozliczać się ze mną ze wszystkiego. Nigdy mi nie kupi nawet kwiatka. Prędzej moi koledzy z pracy mnie gdzieś zaproszą niż on. Ja nie chcę, aby mnie sponsorował, chcę po prostu od czasu do czasu iść z nim na kolację.

4. Kolejny, również ważny, to sprawa dzieci. Ja nie chcę ich mieć, on przynajmniej jedno. Rozmawiałam z nim na ten temat, twierdzi, że być może mi się odmieni.

5. Problem z seksem, nie uprawiamy go w ogóle. ''M'' ma problem z erekcją, twierdzi, że się stresuje, dlatego temat ten ostatnio ucichł. Twierdzi, że seks nie jest ważny dla niego tylko bliskość emocjonalna, przyjaźń.

Najpoważniejszym problemem jest jednak jego piwko. Czasami mam wrażenie, że jest dla niego ważniejsze ode mnie. ''M'' powtarza, że jest bardzo dobrym chłopakiem i wypomina mi czasami, że ostatnio przestałam być zaangażowana w związek. Powody jednak opisałam powyżej. Na ten moment nie wyobrażam sobie wprowadzić się do niego, jednak z drugiej strony przywiązałam się do niego i czasami mam nadzieję, że jego postępowanie się zmieni.

Co zrobilibyście na moim miejscu? Czy nie sądzicie, że ten problem z piwem jego jest poważny i mam rację?. Przez ten powód głównie, boję się do niego wprowadzić, bo jestem przeciw codziennemu piciu, nawet jeśli to jest piwo. Przez ten problem przestał mnie pociągać i nie wiem, jak z nim rozmawiać. Czy jest sens ratować związek?

Rzuć go i umów się ze mną

113

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
addams napisał/a:
ka30 napisał/a:

Hej,
Sprawa wygląda następująco: spotkam się od roku z facetem. Powoli pojawia się temat wspólnego mieszkania, żyjemy obecnie w dwóch odległych od siebie dzielnicach miasta. On ma swoje mieszkanie, ja wynajmuję. Mój chłopak powoli zaczyna namawiać mnie na wspólne zamieszkanie, mówi że chce spędzić ze mną życie, a ja coraz bardziej mam wątpliwości czy jest sens dalej ciągnąć ten związek. Ja mam 30 lat, on o 10 starszy, po rozwodzie i przejściach. Poza tym, że przeprowadzając się do niego miałabym kłopotliwy, długi dojazd do pracy, on stwierdził, że ze swojej dzielnicy nigdy się nie wyprowadzi, bo mieszka koło swojej pracy, ja jechałabym ponad godzinę, mam wiele innych wątpliwości:

1. Pierwszy z nich, bardzo poważny, to fakt, że ''M'' bardzo lubi pić piwo. Pije piwko prawie codziennie, po kilka, nie widzi w tym problemu, zawsze szuka okazji np. wolne popołudnie po pracy, ładna pogoda, brzydka pogoda, weekend itd. Próbowałam z nim na ten temat rozmawiać, doszukiwać się powodu, zapytać, czy może ma jakieś kłopoty, jednak bez skutku, nie sądzi, że to coś złego. Nie zachowuje się po tym dziwnie, nie jest pijany. Nie sądzicie jednak, że to problem, kiedy ktoś piwkować musi każdego dnia? Jest ponury i robi się wesoły dopiero jak wypije. ''M'' ma problemy z żołądkiem, jest po operacji. Nie słucha zaleceń lekarza, nie przestrzega diety i potem muszę go ratować jak źle się poczuje po wypiciu piwa. Nie pije nigdy nic mocniejszego, jednak boję się, że kiedyś zacząłby.

2. Mimo, że twierdzi, że mnie kocha jest przy mnie niesamowicie smutny, rzadko się uśmiecha na mój widok i nie chce rozmawiać o swoich problemach. Podejrzewam, że ma jakąś depresję czy inne problemy. Gdy próbowałam go wypytać, starać się wesprzeć uciął temat i stwierdził, że jest ok tylko taki ma wyraz twarzy i nic na to nie poradzi :-)

3. Rzadko mnie gdzieś zaprasza i chce rozliczać się ze mną ze wszystkiego. Nigdy mi nie kupi nawet kwiatka. Prędzej moi koledzy z pracy mnie gdzieś zaproszą niż on. Ja nie chcę, aby mnie sponsorował, chcę po prostu od czasu do czasu iść z nim na kolację.

4. Kolejny, również ważny, to sprawa dzieci. Ja nie chcę ich mieć, on przynajmniej jedno. Rozmawiałam z nim na ten temat, twierdzi, że być może mi się odmieni.

5. Problem z seksem, nie uprawiamy go w ogóle. ''M'' ma problem z erekcją, twierdzi, że się stresuje, dlatego temat ten ostatnio ucichł. Twierdzi, że seks nie jest ważny dla niego tylko bliskość emocjonalna, przyjaźń.

Najpoważniejszym problemem jest jednak jego piwko. Czasami mam wrażenie, że jest dla niego ważniejsze ode mnie. ''M'' powtarza, że jest bardzo dobrym chłopakiem i wypomina mi czasami, że ostatnio przestałam być zaangażowana w związek. Powody jednak opisałam powyżej. Na ten moment nie wyobrażam sobie wprowadzić się do niego, jednak z drugiej strony przywiązałam się do niego i czasami mam nadzieję, że jego postępowanie się zmieni.

Co zrobilibyście na moim miejscu? Czy nie sądzicie, że ten problem z piwem jego jest poważny i mam rację?. Przez ten powód głównie, boję się do niego wprowadzić, bo jestem przeciw codziennemu piciu, nawet jeśli to jest piwo. Przez ten problem przestał mnie pociągać i nie wiem, jak z nim rozmawiać. Czy jest sens ratować związek?

Rzuć go i umów się ze mną

big_smile

114

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
ka30 napisał/a:

Przypominam sobie, że tak naprawdę w przeciągu roku związku dwa/trzy razy tylko autem jechaliśmy, tuż przed jego operacją, gdzie wytrzymał tydzień bez piwa... Tłuczemy się wszędzie komunikacją, pociągami, autobusami, tramwajami... Powodem jest to, że właśnie nie będzie mógł sobie wypić piwka.

On rozstał się ze swoją żoną przez to, że ona nie planowała dzieci, jak to mi naopowiadał, on wtedy z 5-10 lat temu chciał mieć nawet 2-3, kupił nawet duże mieszkanie pod dzieci na wszelki wypadek jak to powiedział, dlatego ja chciałam być z nim szczera i powiedziałam mu jaką mam wizję rodziny. Kto wie, może kiedyś rzeczywiście mi się odmieni ale z jego problemem z alko rzeczywiście bałabym się z nim planować posiadanie dzieci jak on nigdy autem nie jeździ.

Widzę te wszystkie jego czerwone flagi, z drugiej strony boję się, że nikogo już nie spotkam a nam może ułożyłoby się kiedyś...

Ale co niby miałoby się ułożyć jak tu kicha pod każdym parametrem? Aż taki brak facetów w Twoich okolicach?

115

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
madoja napisał/a:

Jeśli facet twierdzi że seks nie jest dla niego ważny - kłamie.
Może dlatego chodzi smutny i pije.
Lub odwrotnie: jest impotentem bo pije.

Byłam rok z pijącym impotentem i to jest koszmar. Ciągle smród piwska, a żeby doszło do seksu musiał brać tabletki, które nie zawsze działały.
A uwierz, on będzie chciał seksu, przynajmniej próbować. Będziesz musiała dusić tego ślimaka żeby choć trochę się podniósł, a czasami to będzie trwało bardzo długo. A jak tylko troszkę stanie to albo od razu znów opadnie albo się spuści.
I nawet jeśli teraz godzisz się na to że seks nie jest priorytetem, to z biegiem czasu będziesz marzyć żeby ktoś Cię po prostu dobrze zerżnął.

Słowem: matkobosko, odpuść sobie tego człowieka.
Jest tylu fajnych 30-latków którzy nie muszą codziennie chlać i nie mają problemu z ding-dongiem.

Lepiej bym tego sam nie napisał, bravissimo !!!

116

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
ka30 napisał/a:

To przez sms mam zerwać? Parę godzin po tych słowach o kasie chciał się pogodzić (choć nie przeprosił), ale napisałam mu, że mam potrzebę się wyciszyć, po 22 napisał mi dobranoc i jakieś buziaki przesyłał, ale ja spałam już wtedy.

Czekam aż się zobaczymy, uważam, że relację warto kończyć na żywo, nie sądzicie?

Teraz zrywanie przez SMSa czy nawet bez ( ghosting? ) to już standard, nic nowego. Nie ma potrzeby zrywać osobiście w obecnych czasach.

117 Ostatnio edytowany przez addams (2025-10-08 14:50:16)

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?

duplikat

118

Odp: Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?
Julia life in UK napisał/a:
addams napisał/a:
ka30 napisał/a:

Hej,
Sprawa wygląda następująco: spotkam się od roku z facetem. Powoli pojawia się temat wspólnego mieszkania, żyjemy obecnie w dwóch odległych od siebie dzielnicach miasta. On ma swoje mieszkanie, ja wynajmuję. Mój chłopak powoli zaczyna namawiać mnie na wspólne zamieszkanie, mówi że chce spędzić ze mną życie, a ja coraz bardziej mam wątpliwości czy jest sens dalej ciągnąć ten związek. Ja mam 30 lat, on o 10 starszy, po rozwodzie i przejściach. Poza tym, że przeprowadzając się do niego miałabym kłopotliwy, długi dojazd do pracy, on stwierdził, że ze swojej dzielnicy nigdy się nie wyprowadzi, bo mieszka koło swojej pracy, ja jechałabym ponad godzinę, mam wiele innych wątpliwości:

1. Pierwszy z nich, bardzo poważny, to fakt, że ''M'' bardzo lubi pić piwo. Pije piwko prawie codziennie, po kilka, nie widzi w tym problemu, zawsze szuka okazji np. wolne popołudnie po pracy, ładna pogoda, brzydka pogoda, weekend itd. Próbowałam z nim na ten temat rozmawiać, doszukiwać się powodu, zapytać, czy może ma jakieś kłopoty, jednak bez skutku, nie sądzi, że to coś złego. Nie zachowuje się po tym dziwnie, nie jest pijany. Nie sądzicie jednak, że to problem, kiedy ktoś piwkować musi każdego dnia? Jest ponury i robi się wesoły dopiero jak wypije. ''M'' ma problemy z żołądkiem, jest po operacji. Nie słucha zaleceń lekarza, nie przestrzega diety i potem muszę go ratować jak źle się poczuje po wypiciu piwa. Nie pije nigdy nic mocniejszego, jednak boję się, że kiedyś zacząłby.

2. Mimo, że twierdzi, że mnie kocha jest przy mnie niesamowicie smutny, rzadko się uśmiecha na mój widok i nie chce rozmawiać o swoich problemach. Podejrzewam, że ma jakąś depresję czy inne problemy. Gdy próbowałam go wypytać, starać się wesprzeć uciął temat i stwierdził, że jest ok tylko taki ma wyraz twarzy i nic na to nie poradzi :-)

3. Rzadko mnie gdzieś zaprasza i chce rozliczać się ze mną ze wszystkiego. Nigdy mi nie kupi nawet kwiatka. Prędzej moi koledzy z pracy mnie gdzieś zaproszą niż on. Ja nie chcę, aby mnie sponsorował, chcę po prostu od czasu do czasu iść z nim na kolację.

4. Kolejny, również ważny, to sprawa dzieci. Ja nie chcę ich mieć, on przynajmniej jedno. Rozmawiałam z nim na ten temat, twierdzi, że być może mi się odmieni.

5. Problem z seksem, nie uprawiamy go w ogóle. ''M'' ma problem z erekcją, twierdzi, że się stresuje, dlatego temat ten ostatnio ucichł. Twierdzi, że seks nie jest ważny dla niego tylko bliskość emocjonalna, przyjaźń.

Najpoważniejszym problemem jest jednak jego piwko. Czasami mam wrażenie, że jest dla niego ważniejsze ode mnie. ''M'' powtarza, że jest bardzo dobrym chłopakiem i wypomina mi czasami, że ostatnio przestałam być zaangażowana w związek. Powody jednak opisałam powyżej. Na ten moment nie wyobrażam sobie wprowadzić się do niego, jednak z drugiej strony przywiązałam się do niego i czasami mam nadzieję, że jego postępowanie się zmieni.

Co zrobilibyście na moim miejscu? Czy nie sądzicie, że ten problem z piwem jego jest poważny i mam rację?. Przez ten powód głównie, boję się do niego wprowadzić, bo jestem przeciw codziennemu piciu, nawet jeśli to jest piwo. Przez ten problem przestał mnie pociągać i nie wiem, jak z nim rozmawiać. Czy jest sens ratować związek?

Rzuć go i umów się ze mną

big_smile

No co, chyba jakieś rozwiązanie by było

Posty [ 66 do 118 z 118 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy jest dalej sens ciągnąć związek i z nim zamieszkać?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026