Hej,
Sprawa wygląda następująco: spotkam się od roku z facetem. Powoli pojawia się temat wspólnego mieszkania, żyjemy obecnie w dwóch odległych od siebie dzielnicach miasta. On ma swoje mieszkanie, ja wynajmuję. Mój chłopak powoli zaczyna namawiać mnie na wspólne zamieszkanie, mówi że chce spędzić ze mną życie, a ja coraz bardziej mam wątpliwości czy jest sens dalej ciągnąć ten związek. Ja mam 30 lat, on o 10 starszy, po rozwodzie i przejściach. Poza tym, że przeprowadzając się do niego miałabym kłopotliwy, długi dojazd do pracy, on stwierdził, że ze swojej dzielnicy nigdy się nie wyprowadzi, bo mieszka koło swojej pracy, ja jechałabym ponad godzinę, mam wiele innych wątpliwości:
1. Pierwszy z nich, bardzo poważny, to fakt, że ''M'' bardzo lubi pić piwo. Pije piwko prawie codziennie, po kilka, nie widzi w tym problemu, zawsze szuka okazji np. wolne popołudnie po pracy, ładna pogoda, brzydka pogoda, weekend itd. Próbowałam z nim na ten temat rozmawiać, doszukiwać się powodu, zapytać, czy może ma jakieś kłopoty, jednak bez skutku, nie sądzi, że to coś złego. Nie zachowuje się po tym dziwnie, nie jest pijany. Nie sądzicie jednak, że to problem, kiedy ktoś piwkować musi każdego dnia? Jest ponury i robi się wesoły dopiero jak wypije. ''M'' ma problemy z żołądkiem, jest po operacji. Nie słucha zaleceń lekarza, nie przestrzega diety i potem muszę go ratować jak źle się poczuje po wypiciu piwa. Nie pije nigdy nic mocniejszego, jednak boję się, że kiedyś zacząłby.
2. Mimo, że twierdzi, że mnie kocha jest przy mnie niesamowicie smutny, rzadko się uśmiecha na mój widok i nie chce rozmawiać o swoich problemach. Podejrzewam, że ma jakąś depresję czy inne problemy. Gdy próbowałam go wypytać, starać się wesprzeć uciął temat i stwierdził, że jest ok tylko taki ma wyraz twarzy i nic na to nie poradzi :-)
3. Rzadko mnie gdzieś zaprasza i chce rozliczać się ze mną ze wszystkiego. Nigdy mi nie kupi nawet kwiatka. Prędzej moi koledzy z pracy mnie gdzieś zaproszą niż on. Ja nie chcę, aby mnie sponsorował, chcę po prostu od czasu do czasu iść z nim na kolację.
4. Kolejny, również ważny, to sprawa dzieci. Ja nie chcę ich mieć, on przynajmniej jedno. Rozmawiałam z nim na ten temat, twierdzi, że być może mi się odmieni.
5. Problem z seksem, nie uprawiamy go w ogóle. ''M'' ma problem z erekcją, twierdzi, że się stresuje, dlatego temat ten ostatnio ucichł. Twierdzi, że seks nie jest ważny dla niego tylko bliskość emocjonalna, przyjaźń.
Najpoważniejszym problemem jest jednak jego piwko. Czasami mam wrażenie, że jest dla niego ważniejsze ode mnie. ''M'' powtarza, że jest bardzo dobrym chłopakiem i wypomina mi czasami, że ostatnio przestałam być zaangażowana w związek. Powody jednak opisałam powyżej. Na ten moment nie wyobrażam sobie wprowadzić się do niego, jednak z drugiej strony przywiązałam się do niego i czasami mam nadzieję, że jego postępowanie się zmieni.
Co zrobilibyście na moim miejscu? Czy nie sądzicie, że ten problem z piwem jego jest poważny i mam rację?. Przez ten powód głównie, boję się do niego wprowadzić, bo jestem przeciw codziennemu piciu, nawet jeśli to jest piwo. Przez ten problem przestał mnie pociągać i nie wiem, jak z nim rozmawiać. Czy jest sens ratować związek?