Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 197 ]

131

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Mnie boli. Albo raczej jest mi przykro, bo dziewczyna wydaje się nieporadna.


Czy jest autystyczna czy jedynie nieporadna to imo kiedyś musi się nauczyć. Jedynie szkoda, że trafiła na bądź co bądź chujowego nauczyciela. Jest w takim działaniu spore ryzyko, że jednak się babka sparzy i zrazi. Na długi czas.

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Troll czy nie fajnie się otwarcie parasola odslonił. FUJ.

a tu się trafiła taka, która postanowiła dać szansę i chłopak póki co ją wykorzystuje. Boli cię od tego dupa, co ?

Mnie boli. Albo raczej jest mi przykro, bo dziewczyna wydaje się nieporadna. Ciebie nie bo jesteś malutki. Malutki człowiek lubi jak ktoś ma gorzej.

lol SZANSĘ! Chłopak wykorzystuje DANĄ MU SZANSĘ, a nie WYKORZYSTUJE DZIEWCZYNĘ, idiotko!
Jednak Johnny miał rację: stopień twojego spierdolenia jest niewyobrażalny! big_smile

133

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Jack Sparrow napisał/a:

Jeszcze nie tak dawno temu przekonywałeś, że żołądek już masz nie ten (w kontekście związków z atrakcyjnymi kobietami, które jednak mają jakiekolwiek wymagania), także wątpię czy rozróżniłbyś spermę od majonezu mój drogi. Dlatego to twoja ex cię opuściła pomimo tego, że to ona zdradziła. Bo byłeś zbyt zaślepiony swoim ego i jej osobą, a zabrakło ci jaj do jakiegokolwiek działania, bo zwyczajnie całe życie byłeś kapciem, który nie umie wypracować własnego sukcesu. Na tym etapie życia po prostu nie jesteś w stanie do żadnej refleksji. Jedynie racjonalizacji.

Uuuuu, Jack Swallows usiłuje się się odgryzać big_smile
Metafora o żołądku znaczyła, mój drogi matołku, że nie mam już (metaforycznie) żołądka do kobiet w stylu Trinidad Scorpion, czyli zapewniających tak impulsywne odpały jak moja ex czy jak czesiowa Kasia. Ale malutki Jackie tradycyjnie zinterpretował jak mu pasowało... do którego to zjawiska już przywykłem wink

Jack Sparrow napisał/a:

Nie - dzieciak nie zachowywał się ok, a babka jest na tyle opóźniona rozwojowo, że całość brzmi jak troll wątek jakiegoś piwnicznego erotomana-gawędziarza, który próbuje forsować tezę, że każdy napalony creep to może okazać się księciem z bajki, o ile ktoś mu da cycki/cipkę pomiętosić. A jak już mu obciągnie, to on jej życie odda. I to nie jest tylko moje wrażenie. To wrażenie towarzyszy większości - tylko nie tobie.

Opóźniony rozwojowo to jesteś ty, bo ciągle ci się pewne rzeczy wyjaśnia i jak krew w piach. Po raz któryś już powtórzę: NIE, nie napisałem że chłopak zrobił wszystko jak należy, że tylko go pogłaskać po głowie, że sam bym tak zrobił. Napisałem, że chłopak prawdopodobnie nadrabiał szczeniacką gadką, a w rzeczywistości, po oswojeniu, nie okazał się ani creepem  ani psycholem. Więc TAK: w tym wypadku może nie księciem, ale znośnym chłopakiem, który coś faktycznie chlapnie, ale autorka ocenia go sumarycznie pozytywnie. Czyli warto było. Nie musi być tak zawsze, ale w tym wypadku akurat tak wyszło.

Jack Sparrow napisał/a:

Podtrzymuję to co napisałem wcześniej - nie było nas między nimi. I są babki, którym nie tylko takie zachowanie nie przeszkadza, ale wręcz od faceta takiego zachowania oczekują jako dowodu jego zainteresowania nimi. Tylko, że sumarycznie tutaj babka wydaje się być średnio zainteresowana i zwyczajnie biernie się temu poddaje......po konsultacji z psychologiem (lol). A to jest słabe w chuj i może wywoływać obrzydzenie. Nie tylko w kobietach.

Przestań pierdolić. Mogła go w każdej chwili powstrzymać, nie czuła się przy nim zagrożona ani przez chwilę, więc nie dorabiaj bajek. Dodatkowo wzięła sobie młodszego, co bardzo rzadko oznacza coś innego niż jak facet w zaawansowanym wieku bierze sobie młodą dupę (czyli dla podbicia ego i dla młodszego ciałka). Autorka jest na tyle dorosła by to ogarniać, jak i konsekwencje takiego wyboru. Nie rób z niej nieporadnego dziecka i nie wciskaj jej autyzmu, bo żaden z ciebie psycholog (studium psychologiczne zrobione zaocznie w Wyższej Szkole Gotowania na Gazie, którego certyfikat pewnie kupiłeś bez chodzenia, to nie kwalifikacje potrzebne psychologowi z prawdziwego zdarzenia). Póki co, to jedynie ty i Smutna zawarliście sojusz, bo nie tyle wam żal dziewczyny (jakby był powód) tylko wkurw was bierze, że takie przypadki psują wam przez lata budowane ideologie, które jednocześnie pozwałały wam utrzymać wasze ego w stanie całości (jej, bo cały czas uważa się za księżniczkę - tylko żaden jeleń nie podziela jej zdania - którą d=faceci powinni nosić na rękach i utrzymywać, których ma święte prawo testować miesiącami - na ich koszt oczywiście - i bez słowa kopnąć jak choćby odbrobinę przestaną chodzić jak szwajcarski zegarek; ty urodziłeś się jako kompletne zero pod względem wyglądu i postury - co dziewczyny dały ci boleśnie odczuć - więc jeszcze jako szczyl wyjechałeś ze swojej zapadłej, podlaskiej wiochy dorabiać się do warsiawki, a ponieważ nic nie masz poza tą kasą - bo kurduplowaty burak z podlaskiego zadupia jak był tak pozostał, choć z większą kasą - to będziesz bronił kryterium statusowo-majątkowego jako przepustki do lepszych kobiet niczym Częstochowy).

Jack Sparrow napisał/a:

Ogólnie słabo się to czyta. A potem jeden z drugim płaczą czemu związki im się rozpadają, czemu babki nie są nimi zainteresowane, czemu mają wymagania, których oni nie są w stanie spełnić. No pewnie. Wina kobiet, że oczekują czegoś więcej niż tekstów o siadaniu na twarzy.

I po raz kolejny Jackie nie tylko przerysował, ale i nie oparł się pokusie upieczenia na tym ogniu własnej pieczeni. Klasyka.

Jack Sparrow napisał/a:

Nikt tu nie mówi o białoryrzowaniu, kwiatach i recytowaniu wierszy, ale kurwa mać - jakakolwiek wzajemność musi w tym być. I niewymuszona lekkość wynikająca z dynamiki relacji. A nie takie kwaśne akcje jak gmeranie totalnie biernej babce w majtkach godzinami, która musi to potem skonsultować z internetem i psychologiem, bo sama nie wie jak ma się z tym czuć. To jest jednak obrzydliwe.

Autorka przede wszystkim nie wiedziała jak się czuć z jednym: obawiała się, że chłopakowi zależy tylko na seksie; tymczasem hłopak dostał seks i... o dziwo, nie tylko jej nie kopnął po zaliczeniu, ale zachowuje się akceptowalnie (a w innych aspektach i przyzwoicie), do tego stopnia że autorka praktycznie zamknęła wątek. Nie chcą go zamknąć tylko ci, którym to najwyraźniej przeszkadza i to nie z troski o autorkę.

134

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu

Oo widzę, że co po niektórzy uwielbiają tutaj tylko dowalać komuś. Nie martwcie się, mnie to nie obchodzi co o mnie mówicie bo w żadnym spektrum nie jestem i nie zamierzam się tutaj z nikim wykłócać. 

Zgadzam się z Nowe_otwarcie, tak właśnie było. Przyznaję się do tego, że nie miałam zbyt dużego doświadczenia z facetami mimo mojego wieku, gdyż byłam w toksycznym związku i zamknęłam się na facetów na jakiś czas, zajęłam się też karierą zawodową. To chyba nic złego chcieć poradzić się komuś.

Potwierdzają się chyba niektóre wasze przypuszczenia, bo on mi powiedział że tym wszystkim chce mnie zatrzymać przy sobie, bo obawia się że się nim znudzę. Mówi że obawia się że wszystko co robi to dla mnie jeszcze za mało i że pewnego dnia go zostawię. A on pierwszy raz w życiu czuje się tak doceniany i dobrze traktowany przez kobietę. Mówi że chciałby żebym była zadowolona w każdej kwestii w życiu, nawet tej seksualnej. I chyba to się potwierdza, bo traktuje mnie bardzo dobrze, nawet do tego stopnia że po moim poprzednim związku nie wierzę, że to wszystko jest prawdziwe. Czasami wydaje mi się, że on dojrzalej podchodzi do wielu kwestii niż ja, mimo tego że jest ode mnie młodszy.

135

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Sol93 napisał/a:

Oo widzę, że co po niektórzy uwielbiają tutaj tylko dowalać komuś. Nie martwcie się, mnie to nie obchodzi co o mnie mówicie bo w żadnym spektrum nie jestem i nie zamierzam się tutaj z nikim wykłócać. 

Zgadzam się z Nowe_otwarcie, tak właśnie było. Przyznaję się do tego, że nie miałam zbyt dużego doświadczenia z facetami mimo mojego wieku, gdyż byłam w toksycznym związku i zamknęłam się na facetów na jakiś czas, zajęłam się też karierą zawodową. To chyba nic złego chcieć poradzić się komuś.

Potwierdzają się chyba niektóre wasze przypuszczenia, bo on mi powiedział że tym wszystkim chce mnie zatrzymać przy sobie, bo obawia się że się nim znudzę. Mówi że obawia się że wszystko co robi to dla mnie jeszcze za mało i że pewnego dnia go zostawię. A on pierwszy raz w życiu czuje się tak doceniany i dobrze traktowany przez kobietę. Mówi że chciałby żebym była zadowolona w każdej kwestii w życiu, nawet tej seksualnej. I chyba to się potwierdza, bo traktuje mnie bardzo dobrze, nawet do tego stopnia że po moim poprzednim związku nie wierzę, że to wszystko jest prawdziwe. Czasami wydaje mi się, że on dojrzalej podchodzi do wielu kwestii niż ja, mimo tego że jest ode mnie młodszy.

Oby wam się udało stworzyć satysfakcjonujący obie strony związek. Czas pokaże. Powodzenia smile

136

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Sol93 napisał/a:

Oo widzę, że co po niektórzy uwielbiają tutaj tylko dowalać komuś. Nie martwcie się, mnie to nie obchodzi co o mnie mówicie bo w żadnym spektrum nie jestem i nie zamierzam się tutaj z nikim wykłócać. 

Zgadzam się z Nowe_otwarcie, tak właśnie było. Przyznaję się do tego, że nie miałam zbyt dużego doświadczenia z facetami mimo mojego wieku, gdyż byłam w toksycznym związku i zamknęłam się na facetów na jakiś czas, zajęłam się też karierą zawodową. To chyba nic złego chcieć poradzić się komuś.

Potwierdzają się chyba niektóre wasze przypuszczenia, bo on mi powiedział że tym wszystkim chce mnie zatrzymać przy sobie, bo obawia się że się nim znudzę. Mówi że obawia się że wszystko co robi to dla mnie jeszcze za mało i że pewnego dnia go zostawię. A on pierwszy raz w życiu czuje się tak doceniany i dobrze traktowany przez kobietę. Mówi że chciałby żebym była zadowolona w każdej kwestii w życiu, nawet tej seksualnej. I chyba to się potwierdza, bo traktuje mnie bardzo dobrze, nawet do tego stopnia że po moim poprzednim związku nie wierzę, że to wszystko jest prawdziwe. Czasami wydaje mi się, że on dojrzalej podchodzi do wielu kwestii niż ja, mimo tego że jest ode mnie młodszy.

Powodzenia i nie przejmuj się tymi wyżej. Ważne, że WAM jest dobrze smile

137

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu

Dziękuję za miłe słowa. Oczywiście nadal jestem ostrożna i obserwuję sytuację. Czas pokaże co z tego będzie, ale póki co daję szansę tej relacji bo nie mam jakiś większych podstaw żeby wątpić. A co będzie to się okaże, jeśli nie wyjdzie, to trudno, nie załamię się i będę szukała dalej.

138

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Sol93 napisał/a:

Dziękuję za miłe słowa. Oczywiście nadal jestem ostrożna i obserwuję sytuację. Czas pokaże co z tego będzie, ale póki co daję szansę tej relacji bo nie mam jakiś większych podstaw żeby wątpić. A co będzie to się okaże, jeśli nie wyjdzie, to trudno, nie załamię się i będę szukała dalej.

I to jest zdrowe podejście. Ostrożność nie zawadzi (jak mawiał Dzierżyński: ufaj, ale sprawdzaj), interweniuj wtedy kiedy naprawdę coś się pojawi, a nie szukaj czegoś na siłę, bo jak ktoś stara się doszukać, to zawsze znajdzie. Związek to też tolerancja, a ogólnie udanego związku się z powodu byle pierdoły nie kończy. A co będzie, to będzie. Nikt Ci nie zagwarantuje, że to będzie do grobowej deski ani że przetrwa dłużej niż kilka miesięcy. To kwestie indywidualne.

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Nowe_otwarcie napisał/a:

Nie chcą go zamknąć tylko ci, którym to najwyraźniej przeszkadza i to nie z troski o autorkę.

Jak już mówiłam są 2 osobne wątki. Twoje spierdolenie i dylematy autorki.
Teraz grillujemy twoje spierdolenie wink

140

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Nowe_otwarcie napisał/a:

Metafora o żołądku znaczyła, mój drogi matołku, że nie mam już (metaforycznie) żołądka do kobiet w stylu Trinidad Scorpion, czyli zapewniających tak impulsywne odpały jak moja ex

Ta sama ex, o której to peany tutaj pisałeś jak wspaniałą kobietą jest i jak piękną jednocześnie? Jakie to z niej marzenie każdego faceta?


Napisałem, że chłopak prawdopodobnie nadrabiał szczeniacką gadką, a w rzeczywistości, po oswojeniu, nie okazał się ani creepem  ani psycholem.

Gadanie o siadaniu na twarzy i godziny gmerania w majtach ledwo co poznanej babce to nie creep. Ok. Jasne.


Mogła go w każdej chwili powstrzymać, nie czuła się przy nim zagrożona ani przez chwilę, więc nie dorabiaj bajek

Konsultuje jego zachowanie z internetem? Konsultuje. Pytała psychologa? Pytała. Była zachwycona? No nie - jakby była, to by na niego wskoczyła, a nie pytała wszystkich na około, czy jego zachowanie było w porządku.

141 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-11-20 22:34:21)

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Nie chcą go zamknąć tylko ci, którym to najwyraźniej przeszkadza i to nie z troski o autorkę.

Jak już mówiłam są 2 osobne wątki. Twoje spierdolenie i dylematy autorki.
Teraz grillujemy twoje spierdolenie wink

Zgrillować to sobie możesz co najwyżej swoją (...) jak będziesz na tyle bezmyślna (a wiemy oboje, że potrafisz być) by za nisko kucnąć nad ogniskiem wink
Skończ już upoślino, bo dorównać tobie w spierdoleniu to jak starać się prześcignąć Usaina Bolta na 100 metrów w jego najlepszych czasach (czyli mission impossible).
Nie wspomnę już,  że jesteś ostatnią kobietą mającą moralne prawo oceniać czyjąś obleśność (vide: twoje popisy z ostatniego choćby okresu w dyskusjach z Johnnym i innymi).

142 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-11-20 22:40:15)

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Sol93 napisał/a:

Zgadzam się z Nowe_otwarcie, tak właśnie było. Przyznaję się do tego, że nie miałam zbyt dużego doświadczenia z facetami mimo mojego wieku, gdyż byłam w toksycznym związku i zamknęłam się na facetów na jakiś czas, zajęłam się też karierą zawodową. To chyba nic złego chcieć poradzić się komuś.

Ok, czyli jednak piwniczak erotoman-gawędziarz. Bo nie ma tak nieporadnych emocjonalnie kobiet, które mając 31 lat na karku dopytywałyby się w internetach/psychologa czy zachowanie tego typu jak opisane są w porządku. A dla mnie to kończy temat.

143

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Jack Sparrow napisał/a:
Sol93 napisał/a:

Zgadzam się z Nowe_otwarcie, tak właśnie było. Przyznaję się do tego, że nie miałam zbyt dużego doświadczenia z facetami mimo mojego wieku, gdyż byłam w toksycznym związku i zamknęłam się na facetów na jakiś czas, zajęłam się też karierą zawodową. To chyba nic złego chcieć poradzić się komuś.

Ok, czyli jednak piwniczak erotoman-gawędziarz. Bo nie ma tak nieporadnych emocjonalnie kobiet, które mając 31 lat na karku dopytywałyby się w internetach/psychologa czy zachowanie tego typu jak opisane są w porządku. A dla mnie to kończy temat.

Jackie, jedyne co jest skończone tutaj, to ty: skończony... debil z ciebie lol

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Jack Sparrow napisał/a:

Ok, czyli jednak piwniczak erotoman-gawędziarz. Bo nie ma tak nieporadnych emocjonalnie kobiet, które mając 31 lat na karku dopytywałyby się w internetach/psychologa czy zachowanie tego typu jak opisane są w porządku. A dla mnie to kończy temat.

No niestety są. Sama takową poznałam na forum. Może nie dosłownie dopytywanie, ale kompletnie zielone. Książę z Dubaju by do nich napisał maila, że prosi o pomoc z transportem złota do Polski i by nawet nie wpadły, że to scam.
Wyjątkowo podatne na cwaniaków i oszustów.
Faceci zresztą też. Szkoda mi takich ludzi.

145 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-11-22 12:17:27)

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

No niestety są. Sama takową poznałam na forum.



Też znam takie co myślały, że mają do czynienia z hiszpańskim księciem, a to zwykły cygan był. Ale to nie ta liga i nie ten etap. One wierzyły, bo chciały, bo czuły się z tym (nim i tym co robi oraz mówi) komfortowo i atrakcyjnie. Czuły się potrzebne, silne, decyzyjne i pożądane (a nie jak narzędzie do zaspokojenia podniety). Autorka dopytuje jak ma się czuć, bo sama nie wie.


Jak zjesz kwaśną żelkę to wiesz czy ci smakuje czy nie. Nikt ci nie musi tego tłumaczyć.

Jak założysz stringi to pytasz kogoś czy są wygodne? No też nie.

Jak jesteś w sytuacji intymnej to też nie pytasz nikogo co ciebie podnieca, a co nie. Sama to wiesz.

Gdybają jedynie ludzie, którzy nigdy w danej sytuacji nie byli. Takie zachowania są po prostu domeną teoretyków-gawędziarzy.





Mi takich nie szkoda. Bo łatwo zaspokoić ich potrzeby i naprawdę niewiele im do szczęścia potrzeba. Co widać na załączonym obrazku wink

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu

Chodziło mi po prostu o osoby naiwne bez instynktu samozachowawczego.
I nie znam tych osób od strony damsko męskiej, więc nie wiem skąd takie wnioski.

147

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Chodziło mi po prostu o osoby naiwne bez instynktu samozachowawczego.
I nie znam tych osób od strony damsko męskiej, więc nie wiem skąd takie wnioski.

lol I kolejny chwilowy (bo w innych wątkach widać, że już pierdolnął) sojuszyk Smutnej i krasnala.

W sumie nawet sojuszyk was dwojga w tej kwestii nie dziwi, zwłaszcza kogoś kto was tu zna od miesięcy. Wasze nastawienie i akcje przypominają trochę to, o czym pisano w lecie w kontekście smażonej ryby nad morzem. Przybliżę: w miejscowościach nadmorskich (takich jak Władysławowo, Łeba, Ustka) dało się zaobserwować całe stado januszy biznesu, którzy postanowili sobie w miesiąc zarobić na cały sezon, więc ryba ma u nich iście kosmiczną cenę. Oczywiście janusze z niewzruszonym spojrzeniem wciskają klientom kity, że "tak musi być", "ryby X jest coraz mniej, więc musi tyle kosztować", a poza tym "panie, wicie, rozumicie, energia elektryczna i pensja minimalna poszły tak w górę, że obiad z rybą musi kosztować 100-150 zeta, no taniej się nie da!". I ludzie z czasem może by tym naciągaczom uwierzyli gdyby nie pojawiło się kilku konkurentów, u których... da się rybkę zjeść smacznie i w przystępnej cenie. Da się? Da się. Czy janusze pomstują na tych, którzy psują im rynek i burząs sprawnie ułożoną na użytek jeleni bajeczkę? No na bank pomstują.

Smutna jest właśnie takim januszem rybnego interesu: ma w dupie drugą stronę i jej potrzeby, uważa że jest stworzona do tego, by to facet zaspokajał jej byt i potrzeby, a nie odwrotnie, nie ceni faceta i jak wszystko czego się nie ceni, to bez żalu i głębszej refleksji kopnie. Dlatego taka Sol93, całkiem normalna kobieta, jest jej solą w oku, bo takie psują jej rynek i dla Smutnej to oby takich jak Sol93 w ogóle nie było, bo psują jej rynek i pokazują, że wcale nie trzeba płacić jak za pałac królewski by zdobyć "świeżą rybkę".

Jackie z kolei przypomina takiego "noworuskiego": prymitywnego nuworysza, zjeba który w zasadzie tylko kasą może zaświecić i który najchętniej by ograiczył rynek dla tych, którzy nie mają jedynego, co on ma (bo gdyby nie ta kasa, to byłby na tym rynku nikim, więc nic dziwnego że jego najbardziej interesuje wprowadzenie cenzusu majątkowego). Oczywiście Smutna, na użytek chwilowego sojuszu,  tak samo chwilowo przemilcza dodatkowe (obowiązkowe wg niej) kryteria (czyli wygląd i wzrost, które naszego "noworuskiego" Jacka eliminują). I na takich akcjach oparte są sojusze tej dwójki; sojusze równie krótkotrwałe co płytkie.
Ale zabawnie się to czyta wink

148 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-25 22:32:25)

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Nowe_otwarcie napisał/a:

Smutna jest właśnie takim januszem rybnego interesu: ma w dupie drugą stronę i jej potrzeby, uważa że jest stworzona do tego, by to facet zaspokajał jej byt i potrzeby, a nie odwrotnie, nie ceni faceta i jak wszystko czego się nie ceni, to bez żalu i głębszej refleksji kopnie. Dlatego taka Sol93, całkiem normalna kobieta, jest jej solą w oku, bo takie psują jej rynek i dla Smutnej to oby takich jak Sol93 w ogóle nie było, bo psują jej rynek i pokazują, że wcale nie trzeba płacić jak za pałac królewski by zdobyć "świeżą rybkę".

Czy ty byś flirtował z kobietą tym, że chodzisz na warsztaty z szydełkowania? Albo tym, że nie boisz się malować paznokcie i używasz kremu z retinolem? Po prostu kobieta, której chcesz nie jest kobietą, która takie rzeczy ceni. Nie chcesz odwrócenia ról. Facet który ceni kobietę ,za to że jest łatwa i ma kiepskie granice nie jest facetem z którym kobiety chcą być.
Dla fajnych kolesi to jest kastracja że nie mogą się wykazać, zaimponować, przejąć inicjatywy.  Tylko ci niefajni się cieszą, że partnerka jest drugą mamusią, bo są zagubieni.

masz ból dupy, że miałeś fajna laskę zaklepana ale ci dała kopa w dupę i teraz zrobiłeś downgrade. Pewnie ex żona też ci dała szansę,  bo myślała że się wyrobisz ale skończyła się cierpliwość i teraz się triggerujesz. Sam się chelpisz tym że kiedyś tam byłeś atrakcyjny i nie musiałeś się wysilać. Te wynurzenia o ryneczku to potraktuje jako insight w twoją duszę. Zamienię smutna na "ja" i mamy obraz co cię boli.

149

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Nowe_otwarcie napisał/a:

I kolejny chwilowy (bo w innych wątkach widać, że już pierdolnął) sojuszyk Smutnej i krasnala.

To, że w niektórych miejscach się zgadzamy to nie znaczy, że się lubimy, ani tym bardziej, że mamy jakiś "sojuszyk". Nie jesteśmy w przedszkolu.



SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Sam się chelpisz tym że kiedyś tam byłeś atrakcyjny i nie musiałeś się wysila


Niby był atrakcyjny, ale w ciągu całego jego życia to na palcach jednej ręki mógł policzyć panny, z którymi się faktycznie spotykał i tylko jeden dłuższy związek z tego wszystkiego mu wyszedł, choć i tak ostatecznie ex go pogoniła. Biorąc pod uwagę, że jakiekolwiek podboje to u niego dopiero studia to średnio wierzę w tę jego atrakcyjność. To raczej jego wybujałe ego i nadinterpretacja zwykłej uprzejmości.

150

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Czy ty byś flirtował z kobietą tym, że chodzisz na warsztaty z szydełkowania? Albo tym, że nie boisz się malować paznokcie i używasz kremu z retinolem? Po prostu kobieta, której chcesz nie jest kobietą, która takie rzeczy ceni. Nie chcesz odwrócenia ról. Facet który ceni kobietę ,za to że jest łatwa i ma kiepskie granice nie jest facetem z którym kobiety chcą być.
Dla fajnych kolesi to jest kastracja że nie mogą się wykazać, zaimponować, przejąć inicjatywy.  Tylko ci niefajni się cieszą, że partnerka jest drugą mamusią, bo są zagubieni.

Wow Smutna, jednak manipulować to ty potrafisz. A nie, czekaj... nie do końca, choć ciąg do manipulacji jak widać masz we krwi. Teraz mi mówisz jakiej kobiety chcę i jaka mnie pociąga. Wiesz co, jak masz taką fajną szklaną kulę że niby wiedz czego chcę, to może lepiej podaj numery na najbliższe losowanie Lotto albo raczej na EuroJackpota: ty wtedy raz napiszesz coś pożytecznego, a ja będę zadowolony smile

SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

masz ból dupy, że miałeś fajna laskę zaklepana ale ci dała kopa w dupę i teraz zrobiłeś downgrade. Pewnie ex żona też ci dała szansę,  bo myślała że się wyrobisz ale skończyła się cierpliwość i teraz się triggerujesz. Sam się chelpisz tym że kiedyś tam byłeś atrakcyjny i nie musiałeś się wysilać.

Wiesz, w różnych kwestiach przez dłuższe okresy czasu nie musiałem się wysilać, co stało się zgubne w momencie gdy już choć trochę trzeba było się wysilić. Bo to w pewien sposób zabija chęć, motywację do zrobienia czegokolwiek. Dziś... nie czuję motywacji w zasadzie do niczego. Co najdziwniejsze, od dłuższego już czasu nie tęsknię za byłą. Po prostu z czasem zabiła we mnie jakiekolwiek emocje, nawet dotyczące jej samej. Nawet gdyby chciała wrócić (no dobra, staram się nie dostrzegać jej sygnałów przekazywanych przez córę), to ja już bym absolutnie nie chciał wracać do punktu wyjścia. Mam już dość. Może po prostu do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć. Nie zrozumiesz Smutna, że można po prostu chcieć normalnej kobiety, bo bycie normalną kobietą jest dla ciebie totalną abstrakcją.

SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Te wynurzenia o ryneczku to potraktuje jako insight w twoją duszę. Zamienię smutna na "ja" i mamy obraz co cię boli.

Tak się pocieszaj Smutna i odwracaj kota ogonem. Tylko że to nie ja deklarowałem, że jestem stworzony do bycia utrzymywanym. Ja jedynie nie chcę utrzymywać wink

151 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-25 22:35:05)

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu

Dziś... nie czuję motywacji w zasadzie do niczego.

XD
Najbardziej w tym przykre jest to, że masz córkę i jesteś dla niej pierwowzorem mężczyzny. Więc zamiast szukać obrotnego kolesia z którym będę mieli fajne życie, trafi na same pierdoły z wybujałym ego na twój wzór.
Ty byś chciał żeby córa w wieku 31 lat rozładowała seksualnie jakiegoś przegrywa?

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Nowe_otwarcie napisał/a:

Tak się pocieszaj Smutna i odwracaj kota ogonem. Tylko że to nie ja deklarowałem, że jestem stworzony do bycia utrzymywanym. Ja jedynie nie chcę utrzymywać wink

A kto tak deklarował ? Twoja ex zona? Wspomnienia z rozprawy rozwodowej ci się odpaliły

153

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Jack Sparrow napisał/a:

To, że w niektórych miejscach się zgadzamy to nie znaczy, że się lubimy, ani tym bardziej, że mamy jakiś "sojuszyk". Nie jesteśmy w przedszkolu.

Tak malutki. I oczywiście nie ma pokręconych idei, które byłyby dla was obojga korzystne przy założeniu, że skutecznie nawiniecie otoczeniu makaron na uszy tak by w nie uwierzyło big_smile
Możesz próbować z ludzi robić większych idiotów od siebie, tylko wiesz... to troszkę niewykonalne wink

Jack Sparrow napisał/a:

Niby był atrakcyjny, ale w ciągu całego jego życia to na palcach jednej ręki mógł policzyć panny, z którymi się faktycznie spotykał i tylko jeden dłuższy związek z tego wszystkiego mu wyszedł, choć i tak ostatecznie ex go pogoniła. Biorąc pod uwagę, że jakiekolwiek podboje to u niego dopiero studia to średnio wierzę w tę jego atrakcyjność. To raczej jego wybujałe ego i nadinterpretacja zwykłej uprzejmości.

Dobrze wiesz krasnal,  że był i właśnie to cię tak triggeruje, dlatego tak starasz się mi dojebać na każdym kroku (w przeciwnym razie byś to totalnie zlał). Tak, jeden dłuższy związek... bo trwał tyle co twoje wszystkie do kupy wzięte, a nawet dłużej. A to, że dopiero na studiach, to...no cóż... przyczyna była banalna: totalny, wręcz chorobliwy brak wiary we własne możliwości (w wyniku którego na przykład podchodziłem do egzaminu z rozpaczliwym pragnieniem choć minimalnego zaliczenia, a wychodziłem z szóstką). Może i w pewnym stopniu lenistwo i skłonność do chodzenia na łatwiznę Bo niestety normy obyczajowe są tak skonstruowane, że dziewczyny (przynajmniej wtedy) nie podrywały czynnie chłopaków, co najwyżej mogły im ułatwiać, ale nic więcej. Ruszyło się dopiero wtedy gdy zacząłem przejmować inicjatywę i stawiać kropkę nad i.  A że już trzeci cel był tym z założenia docelowym, to licznik się zatrzymał, proste. Starasz mi się dojebać, bo wkurwia cię myśl, że gdybyś miał mój wygląd i to co sam u siebie wyrobiłeś (nad czym się zdrowo naharowałeś, żeby uzyskać cokolwiek),  to byś nie zebrał tych wszystkich kopów od lasek w młodych latach. Ale wiesz co? Właśnie dlatego, że natura stworzyła cię zerem i musiałeś się tak naharować żeby mieć cokolwiek, to masz coś tam; gdybyś miał za darmo wygląd i pomoc od rodziców, to nie miałbyś motywacji by zdobyć to co się starałeś zdobyć. Gdybyś nie zaczynał od poziomu dna, to nie byłbyś tak zmotywowany by się od niego odbić. I nie zmienia tego fakt, że od tego dna zaczynałeś.

154

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Tak się pocieszaj Smutna i odwracaj kota ogonem. Tylko że to nie ja deklarowałem, że jestem stworzony do bycia utrzymywanym. Ja jedynie nie chcę utrzymywać wink

A kto tak deklarował ? Twoja ex zona? Wspomnienia z rozprawy rozwodowej ci się odpaliły

lol
Co ty myślisz, że tylko ja pamiętam że ty to napisałaś w jednym z wątków dotyczących utrzymywania babki przez faceta (czy to na macierzyńskim czy w innych okolicznościach? Prawie dosłownie (albo i nie prawie) brzmiało to tak: "Ja to właściwie jestem stworzona do tego by być utrzymywana". No nie rżnij już głupa wink

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Nowe_otwarcie napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Tak się pocieszaj Smutna i odwracaj kota ogonem. Tylko że to nie ja deklarowałem, że jestem stworzony do bycia utrzymywanym. Ja jedynie nie chcę utrzymywać wink

A kto tak deklarował ? Twoja ex zona? Wspomnienia z rozprawy rozwodowej ci się odpaliły

lol
Co ty myślisz, że tylko ja pamiętam że ty to napisałaś w jednym z wątków dotyczących utrzymywania babki przez faceta (czy to na macierzyńskim czy w innych okolicznościach? Prawie dosłownie (albo i nie prawie) brzmiało to tak: "Ja to właściwie jestem stworzona do tego by być utrzymywana". No nie rżnij już głupa wink

To twoja żona matole. Zapomniałeś ile jej w alimentach leci? XD
Oj NO jej tu nie ma na forum. Nie idegrasz się tak na niej przegrywie.

156 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-11-26 06:39:07)

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

A kto tak deklarował ? Twoja ex zona? Wspomnienia z rozprawy rozwodowej ci się odpaliły

lol
Co ty myślisz, że tylko ja pamiętam że ty to napisałaś w jednym z wątków dotyczących utrzymywania babki przez faceta (czy to na macierzyńskim czy w innych okolicznościach? Prawie dosłownie (albo i nie prawie) brzmiało to tak: "Ja to właściwie jestem stworzona do tego by być utrzymywana". No nie rżnij już głupa wink

To twoja żona matole. Zapomniałeś ile jej w alimentach leci? XD
Oj NO jej tu nie ma na forum. Nie idegrasz się tak na niej przegrywie.

A ty dalej naiwnie wierzysz w ludzką sklerozę i siłę przycisku "edytuj" lol
Smutna, tak spierdolony tekst wypala się w pamięci czytelników ogniem i przywiera do autora na zawsze (tak jak np. do Henryka Goryszewskiego przywarła jego "złota myśl", że "nieważne czy Polska będzie biedna czy bogata, ważne żeby była katolicka" big_smile

PS. I nie Smutna, nie uważam się za przegrywa, bo wysrywy kilkorga spierdoksików - randomów z neta (którzy dostają orgazmu za każdym razem jak zgnoją kogoś, ukrywając się za ekranem lapka/telefonu) nie mają takiej mocy opiniotwórczej. Może gdybym był sam, z minimalną krajową, mieszkając kątem u kogoś i pracując w Biedrze, to ta twoja próba zgnojenia (z których prób słyniesz i które pewnie stanowią twoją jedyną życiową przyjemność) może by się kupy trzymała, ale sorry: w tych okolicznościach zostaje jednak stwierdzić, że "troszkę" odpłynęłaś. wink

157 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-26 10:34:37)

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu

Nieźle masz na bani debilu. Widać że sprawnosc umysłową siada, bo ci się miesza forum z rozprawa rozwodową smile
Powtarzają mną: smutna nie jest moją żoną. Nie smutna zarządziła mi alimenty.

158

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Nieźle masz na bani debilu. Widać że sprawnosc umysłową siada, bo ci się miesza forum z rozprawa rozwodową smile
Powtarzają mną: smutna nie jest moją żoną. Nie smutna zarządziła mi alimenty.

Zapisz sobie amebo:
1. Żona nigdy nie usiłowała uzyskać alimentów na siebie.
2. Alimenty na dziecko zostały podczas (jedynej w czasie tego "cyklu" rozwodowego) rozprawy ustalone na kwotę, co do której oboje się zgadzaliśmy, czyli połowę tego co usiłowała wyrwać 10 lat wcześniej (a wziąwszy pod uwagę inflację, to jeszcze mniej). Spokojna twoja (pusta) głową, z nikim cię nie mylę (a zwłaszcza z moją ex).

159 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-26 12:23:28)

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu

A co to ma do twojej demencji starczej?
Ostatni raz: nic takiego nie miało miejsca, jesteś na tyle głupi że nie potrafisz czytać.
Żegnam. Czytanki to w przedszkolu nie że mną.

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu

Nie kućcie się!!

161

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Nowe_otwarcie napisał/a:

Ja pitolę, kobieto, przestań przeżywać jak mrówka okres (a jeszcze bardziej przeżywa Samba).

We mnie żadnych emocji ta dyskusja nie wzbudza, także nie projektuj.

Nowe_otwarcie napisał/a:

Autorce zachciało się gówniarza, więc biorę poprawkę i patrzę na niego jak na gówniarza, a nie na dojrzałego 40-latka. Gówniarz, zgodnie z przewidywaniami, uznał że musi ponadrabiać gadką (częste u gówniarzy w różnych kwestiach, także przy budowaniu pozycji w środowisku,  przed kolegami) jak startuje do kilka lat starszej od siebie kobiety.

Dużo młodsi od niego chłopacy potrafią zachować się normalnie.
Wystarczy nie być mentalnym oblechem.

Nowe_otwarcie napisał/a:

I nie bądź hipokrytką: jego obawy i założenia do pewnego stopnia były uzasadnione, bo w lwiej części przypadków kobieta sobie bierze kilka (lub więcej) lat młodszego nie dla jego dojrzałości, horyzontów i innych przedmiotów charakteru, tylko dokładnie z tego samego powodu dla którego facet sobie bierze 20 lat młodszą laskę. Jeśli więc założył, że babka która mu się podoba chce w pierwszej kolejności młodego do seksu, to musi ją zapewnić że tu będzie miała dokładnie to czego szuka.

No, w końcu odbierał tak wiele sygnałów świadczących o tym, że liczy przede wszystkim na dobry seks.
Zwłaszcza, gdy kilka godzin mieszał jej w majtkach bez żadnej wzajemności.

Nowe_otwarcie napisał/a:

Ty naprawdę pełnisz funkcję, którą się chwalisz w opisie? Jeśli tak, to nie dziwi mnie poziom tego forum, bo widać że tu taka bieda że na jakiekolwiek stanowiska nie ma żadnej konkurencji i kto się trafi ten je dostaje wink

Czego oczekujesz po tej żałosnej próbie umniejszenia mi?
Liczysz na powiększenie grona osób, z którymi się tu regularnie boksujesz?
Jeśli tak, to sorry, ale nie jestem zainteresowana rozładowywaniem pierwszego lepszego anona.
Musisz jakoś sam się uporać z tymi emocjami.

162 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-11-26 15:09:05)

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Jack Sparrow napisał/a:

całość brzmi jak troll wątek jakiegoś piwnicznego erotomana-gawędziarza, który próbuje forsować tezę, że każdy napalony creep to może okazać się księciem z bajki

Zwłaszcza ten fragment:

Sol93 napisał/a:

Kiedy wróciliśmy do domu, wykąpaliśmy się i poszliśmy oglądać film na laptopie, pijąc wino przy tym, to zaczał się do mnie dobierać i dotykać mnie wiadomo gdzie. Doszło do tego, że leżeliśmy w łóżku i cały czas mnie tam dotykał, chyba z 3 godziny to trwało. Nie namawiał mnie jakoś specjalnie żebym ja go dotykała, a był ciągle okropnie podniecony tym że on mnie dotyka. Później zaczął mi gadać takie rzeczy, że z chęcią by mnie tam wylizał i że nawet mogłabym mu usiąść na twarzy, bo go to okropnie kręci. Na drugi dzień w niedzielę nie wychodziliśmy z domu i nadal dążył żeby mnie dotykać. Co najdziwniejsze, nie dążył do stosunku. I to co zauważyłam, to to że ma małego penisa. Po tym spotkaniu umówiliśmy się, że w kolejny weekend pojedziemy do Wrocławia i pojechaliśmy teraz w sobotę.

big_smile

Po co miałaby pisać, że gość ma małego penisa? Co ta informacja wnosi do tematu? Jeszcze podana w formie takiego wtrącenia.

Dodać do tego:

Sol93 napisał/a:

Później po jakimś czasie zaczął mówić że ciężko poznać normalną dziewczynę na portalu, że tam dziewczyny chcą wysyłać nagie zdjęcia za pieniądze albo że tylko patrzą jakiego penisa ma facet. A za chwilę wyszedł z tekstem, że ja to nie mam się czego wstydzić i bym mógł kobietę zadowolić.

A naprawdę ciężko uwierzyć, że autorem tych wypocin jest kobieta.

163

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Nowe_otwarcie napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Nieźle masz na bani debilu. Widać że sprawnosc umysłową siada, bo ci się miesza forum z rozprawa rozwodową smile
Powtarzają mną: smutna nie jest moją żoną. Nie smutna zarządziła mi alimenty.

Zapisz sobie amebo:
1. Żona nigdy nie usiłowała uzyskać alimentów na siebie.
2. Alimenty na dziecko zostały podczas (jedynej w czasie tego "cyklu" rozwodowego) rozprawy ustalone na kwotę, co do której oboje się zgadzaliśmy, czyli połowę tego co usiłowała wyrwać 10 lat wcześniej (a wziąwszy pod uwagę inflację, to jeszcze mniej). Spokojna twoja (pusta) głową, z nikim cię nie mylę (a zwłaszcza z moją ex).


Jakoś nie kojarzę, aby Smutna palnęła takim tekstem. Raczej wręcz odwrotnie - zawsze podkreślała konieczność samodzielności. Bez względu na stan konta i zarobki partnera, żeby w razie W nie zostać z ręką w dupie. To, że podkreślała zawsze, ze kobiety w związkach szukają ekononicznego bezpieczeństwa to żadne novum i nie stoi w sprzeczności z jej postawą w tym względzie.

164

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Mrs.Happiness napisał/a:

Wystarczy nie być mentalnym oblechem.

Dokładnie. 


No, w końcu odbierał tak wiele sygnałów świadczących o tym, że liczy przede wszystkim na dobry seks.
Zwłaszcza, gdy kilka godzin mieszał jej w majtkach bez żadnej wzajemności.

Oplułem ze śmiechu lapka. No jak kobieta się nie broni to dla N_o widać znak, ze można cisnąć temat dalej. Dżizas.





A naprawdę ciężko uwierzyć, że autorem tych wypocin jest kobieta.


Wydaje mi się w tym momencie, że to multi N_o.

165

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Mrs.Happiness napisał/a:

We mnie żadnych emocji ta dyskusja nie wzbudza, także nie projektuj.

Mhm. Właśnie widać, po tym poście i po pozostałych. wink


Mrs.Happiness napisał/a:

Dużo młodsi od niego chłopacy potrafią zachować się normalnie.
Wystarczy nie być mentalnym oblechem.

Wielu potrafi, a wielu z obserwowanego u autora zachowania wyrasta, zwłaszcza gdy po latach nabierają wiedzy że nie muszą w takich sytuacjach nadrabiać gówniarską gadką. I ja brałem na to poprawkę, tobie jak widać zabrakło i doświadczenia i wyobraźni.

Mrs.Happiness napisał/a:

No, w końcu odbierał tak wiele sygnałów świadczących o tym, że liczy przede wszystkim na dobry seks.
Zwłaszcza, gdy kilka godzin mieszał jej w majtkach bez żadnej wzajemności.

U kobiet daje się zaobserwować taki wachlarz zachowań (że choćby wymienię gorące zapewnienia PRZED że pewnych rzeczy absolutnie nie robią, a w trakcie nabierają ochoty i zaangażowania, przy niezmiennej alergii na wypowiadanie im tej niespójności między deklaracjami i faktycznych zachowaniem), że jednak naprawdę (wziąwszy pod uwagę że przeciętna studentka wykazuje się znacznie większą asertywnością jeśli czegoś nie chce) gdyby faktycznie i zdecydowanie była przeciwna temu zachowaniu i gdyby gościa to u niej skreślało, to by zareagowała; tym bardziej, że facet (jak chyba zauważyła Rozrabiaka) też nie ma szklanej kuli i nie wie czy mniejszy zapał kobiety (jednak przy widocznym braku sprzeciwu) wynika z jej mniejszego temperamentu (przy jednoczesnym zrozumieniu, że chłopak w tym wieku zazwyczaj miewa większy) czy z toczącej się w jej głowie kłótni między naukami wpajanymi przez mamusię, a tym że to co aktualnie czuje nie jest nieprzyjemne i - w konsekwencji tego dysonansu poznawczego - lekkiego "zawieszenia systemu operacyjnego" u kobiety.

Mrs.Happiness napisał/a:

Czego oczekujesz po tej żałosnej próbie umniejszenia mi?
Liczysz na powiększenie grona osób, z którymi się tu regularnie boksujesz?
Jeśli tak, to sorry, ale nie jestem zainteresowana rozładowywaniem pierwszego lepszego anona.
Musisz jakoś sam się uporać z tymi emocjami.

Nacechowana fochem reakcja pokazuje, że uwaga trafiła celnie i boleśnie wink
Zresztą to, czym jesteś zainteresowana czy czym nie jesteś, to dla mnie mniej ważna sprawa. Jedna więcej, jedna mniej... jakie to ma znaczenie? Nie szukam tu przyjaciół, więc to czy się obrazisz czy nie delikatnie mówiąc mi powiewa wink

166

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Jack Sparrow napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Nieźle masz na bani debilu. Widać że sprawnosc umysłową siada, bo ci się miesza forum z rozprawa rozwodową :)
Powtarzają mną: smutna nie jest moją żoną. Nie smutna zarządziła mi alimenty.

Zapisz sobie amebo:
1. Żona nigdy nie usiłowała uzyskać alimentów na siebie.
2. Alimenty na dziecko zostały podczas (jedynej w czasie tego "cyklu" rozwodowego) rozprawy ustalone na kwotę, co do której oboje się zgadzaliśmy, czyli połowę tego co usiłowała wyrwać 10 lat wcześniej (a wziąwszy pod uwagę inflację, to jeszcze mniej). Spokojna twoja (pusta) głową, z nikim cię nie mylę (a zwłaszcza z moją ex).


Jakoś nie kojarzę, aby Smutna palnęła takim tekstem. Raczej wręcz odwrotnie - zawsze podkreślała konieczność samodzielności. Bez względu na stan konta i zarobki partnera, żeby w razie W nie zostać z ręką w dupie. To, że podkreślała zawsze, ze kobiety w związkach szukają ekononicznego bezpieczeństwa to żadne novum i nie stoi w sprzeczności z jej postawą w tym względzie.

Palnęła. Ale jeśli myśli, że wyedytowanie kasuje "złotą myśl", to niech jej będzie; nie chce mi się z nią kopać, z akcentem na (w ostatnich dniach) brak czasu na kopanie się. Tak samo jak nie mam czasu się zastanawiać czy palnęła to żeby striggerować dyskutanta czy też dała się ponieść i niechcący wywaliła na wierzch rdzeń swojej natury (co w oczywisty sposób spłycałoby jej intencje ). I akurat takie stanowisko krasnalku IDEALNIE wręcz współgra z szukaniem bezpieczeństwa ekonomicznego u faceta, co jest zrozumiałe, bo KAŻDY by chciał mieć zawsze bezpieczny materac pod dupą na wypadek wypierdolenia się i kogoś, kto zawsze wybawi z problemu (zwłaszcza finansowego). Przecież to od razu ponad połowa życiowych stresów ubywa, to żadna tajemnica.



Jack Sparrow napisał/a:

Dokładnie.

Sprawa nie jest tak zerojedynkowa, ale nie dziwi mnie, że twój ograniczony, uwięziony w schematach rozumek nie dopuszcza do głowy innych wyjaśnień. Na tym właśnie malutki  polega otwarty umysł, że mimo że sam masz inne doświadczenia (czyli że np. ja za każdym razem widziałem niepodważalną ochotę u kobiety), to jesteś świadomy istnienia innych możliwości.



Jack Sparrow napisał/a:

Oplułem ze śmiechu lapka. No jak kobieta się nie broni to dla N_o widać znak, ze można cisnąć temat dalej. Dżizas.

Kobieta może się nie bronić przy braku wykazywania pełnego ognia z różnych powodów i akurat ten najmniej korzystny dla faceta (poczucie zagrożenia) możemy tu wykluczyć; kolejnym może być wspomniany zgrzyt między wpajanymi normami moralnymi - co wywołuje nawet poczucie winy - i kontrastującym z tymi normami poczuciem przyjemności. Masz też takie, które uważają że jak pokażą facetowi że sytuacja je mocno rozkręca, to wyjdą na łatwe. Tak więc masz cały wachlarz możliwych wyjaśnień i nie jest tak, że wszystkie oznaczają że kobieta jest przeciwna takiemu działaniu, A facet szklanej kuli nie ma.






Jack Sparrow napisał/a:

Wydaje mi się w tym momencie, że to multi N_o.

Natomiast mnie się po przeczytaniu powyższego nie wydaje, że jesteś skończonym debilem; ja niestety już ileś twoich wysrywów wcześniej zyskałem pewność że nim jesteś.

167 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-11-27 14:34:09)

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Nowe_otwarcie napisał/a:

Wielu potrafi, a wielu z obserwowanego u autora zachowania wyrasta, zwłaszcza gdy po latach nabierają wiedzy że nie muszą w takich sytuacjach nadrabiać gówniarską gadką. I ja brałem na to poprawkę, tobie jak widać zabrakło i doświadczenia i wyobraźni.


Tak to można usprawiedliwiać (choć i tak nie powinno się) nastolatka. A nie 26 letniego konia. Taki 15-16 latek to wiadomo, że ma ma sieczkę hormonalną w systemie i musi nauczyć się nad sobą panować. Ale nie da się tego powiedzieć o 26 letnim creepie.



gdyby faktycznie i zdecydowanie była przeciwna temu zachowaniu i gdyby gościa to u niej skreślało, to by zareagowała


Takie tłumaczenia to już od 20-30 lat nie przechodzą w sądach.


Sprawa nie jest tak zerojedynkowa

Oczywiście, że jest. Brak sprzeciwu nie oznacza zgody. Tu nie ma pola do dyskusji. Żadnej.



(czyli że np. ja za każdym razem widziałem niepodważalną ochotę u kobiety)

Ubawiło mnie to. Zwłaszcza mając na uwadze twoje jojczenia na tym forum, że nie wzbudzasz żadnego zainteresowania u kobiet i nie możesz sobie nikogo znaleźć, bo babki patrzą tylko na to czy facet jest ustawiony. Kurde, masz 50+ a ciągle odwołujesz się do tego, że w czasach studenckich byłeś uważany za przystojnego. Pewnie tylko i wyłącznie dlatego, że babcia ci ciągle powtarzała, że przystojny z ciebie kawaler. Tym czasem realia są takie, że większość kobiet (włącznie z twoją byłą żoną) patrzyły na ciebie z miną jakby się zastanawiały czy zjeść jogurt po terminie. Dlatego tyle tematów tutaj nazakładałeś gdzie jojczyłeś na swoje wypalenie, na kobiety, na niską odporność psychiczną itp. Jezu kochanieńki, mając 50 lat pytałeś tutaj kim jest facet ogarnięty życiowo i czego oczekują/szukają kobiety w od faceta w związku. Nie da się tego pogodzić z twoim rzekomym powodzeniem. Facet z powodzeniem o takie rzeczy nie pyta. Nawet przez myśl by mu to nie przeszło.


Kobieta może się nie bronić przy braku wykazywania pełnego ognia z różnych powodów i akurat ten najmniej korzystny dla faceta (poczucie zagrożenia) możemy tu wykluczyć; kolejnym może być wspomniany zgrzyt między wpajanymi normami moralnymi - co wywołuje nawet poczucie winy - i kontrastującym z tymi normami poczuciem przyjemności. Masz też takie, które uważają że jak pokażą facetowi że sytuacja je mocno rozkręca, to wyjdą na łatwe. Tak więc masz cały wachlarz możliwych wyjaśnień

I żadne z tych wyjaśnień nie daje prawa facetowi do wymuszania przysług seksualnych. Jak kobieta z jakiegokolwiek powodu czuje się niepewnie lub ma wątpliwości to trzeba dać jej przestrzeń i czas lub (przy kolejnej okazji) spróbować innego podejścia - takiego, przy którym rzeczywiście rozkwitnie. To co opisałeś to po prostu wymuszanie graniczące z molestowaniem lub wręcz gwałtem.

Masz kurwa debilu, z jednego z portali prawnych:

Gwałt to doprowadzenie do obcowania płciowego, innej czynności seksualnej lub wykonania takiej czynności, mimo braku zgody drugiej osoby. Nowa definicja, która weszła w życie w 2024 roku, skupia się na braku świadomej i dobrowolnej zgody i nie wymaga już dowodu użycia przemocy, groźby lub podstępu. Wcześniej, zgodny z prawem polskim, do gwałtu dochodziło, gdy sprawca działał przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem. Nowe przepisy obejmują także sytuacje, gdy sprawca wykorzystuje bezradność ofiary

168 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-11-27 15:46:53)

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Nowe_otwarcie napisał/a:

Mhm. Właśnie widać, po tym poście i po pozostałych. wink

To, że rozmówca jest bezpośredni i krytyczny wobec czegoś, nie znaczy, że towarzyszą temu realne emocje.
Pewnie ciężko to pojąć komuś, kto wiecznie się na forum wykłóca, a potem marudzi, jaki tu mamy niski poziom.

Nowe_otwarcie napisał/a:

Wielu potrafi, a wielu z obserwowanego u autora zachowania wyrasta, zwłaszcza gdy po latach nabierają wiedzy że nie muszą w takich sytuacjach nadrabiać gówniarską gadką. I ja brałem na to poprawkę, tobie jak widać zabrakło i doświadczenia i wyobraźni.

Zapominasz, że z nas dwojga to ja jestem kobietą, więc miałam bezpośredni kontakt z takimi typami.
Chyba, że też otrzymywałeś od mężczyzn propozycje seksualne, to wtedy zwracam honor.
Nie znam ani jednego faceta, który rzucałby takie teksty w dorosłości i był normalny.
Część od lat jest w związkach, co nie przeszkadza im w dalszym korzystaniu ze swoich wysublimowanych tekstów na podryw.
Nawet kuzyn, który ma żonę i dzieci wypisywał do mnie, jak to nie wyrosłam na super laskę i namawiał na potajemne spotkania w lesie nad jeziorem.
A to tylko kropla w morzu doświadczeń z tymi „książętami z bajki” zaklętymi w żaby.
Po kilku dniach na portalach randkowych miało się dziesiątki wiadomości od różnych creepów.
Mnie zawsze żenowały takie zachowania, nawet gdy miałam naście lat i koledzy w szkole próbowali chwytać mnie za pośladki, albo pytali, czy pokażę im cycki. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym czuć pociąg seksualny do człowieka, który wywołuje we mnie niechęć i dyskomfort, zatem nie ma mowy o jakimkolwiek kontakcie fizycznym.
Kobietę jeszcze trzeba umieć rozpalić, a nie tylko postękać, że czujesz ucisk w kroczu.

Nowe_otwarcie napisał/a:

U kobiet daje się zaobserwować taki wachlarz zachowań (że choćby wymienię gorące zapewnienia PRZED że pewnych rzeczy absolutnie nie robią, a w trakcie nabierają ochoty i zaangażowania, przy niezmiennej alergii na wypowiadanie im tej niespójności między deklaracjami i faktycznych zachowaniem), że jednak naprawdę (wziąwszy pod uwagę że przeciętna studentka wykazuje się znacznie większą asertywnością jeśli czegoś nie chce) gdyby faktycznie i zdecydowanie była przeciwna temu zachowaniu i gdyby gościa to u niej skreślało, to by zareagowała; tym bardziej, że facet (jak chyba zauważyła Rozrabiaka) też nie ma szklanej kuli i nie wie czy mniejszy zapał kobiety (jednak przy widocznym braku sprzeciwu) wynika z jej mniejszego temperamentu (przy jednoczesnym zrozumieniu, że chłopak w tym wieku zazwyczaj miewa większy) czy z toczącej się w jej głowie kłótni między naukami wpajanymi przez mamusię, a tym że to co aktualnie czuje nie jest nieprzyjemne i - w konsekwencji tego dysonansu poznawczego - lekkiego "zawieszenia systemu operacyjnego" u kobiety.

Nie każda potrafi wprost odmówić, nawet jeśli czegoś nie chce i nie lubi. Na kobiecych grupach można przeczytać sporo postów z pytaniami, jak powiedzieć partnerowi, że nie przepada się za jakąś pozycją, albo że robi coś zbyt gwałtownie, przez co ona odczuwa ból w trakcie lub jakiś czas po stosunku.
To oczywiście nie czyni tych facetów z automatu żadnymi gwałcicielami, ALE…
Dobry partner jest uważny i chce, by jego kobieta czuła się przy nim dobrze.
Nie wystarczy, że nie ucieka mu z łóżka.

Gdyby włączyła się do akcji, to co innego, ale tu została opisana sytuacja, w której dziewczyna ogląda film, a facet przez cały seans trzyma paluchy w jej majtkach. ZERO zaangażowania, tylko bierność i zdziwienie. Nie wiem, co trzeba mieć w głowie, żeby nie przerwać tych „pieszczot” i nie upewnić się, że wszystko w porządku.
Ani tym bardziej GODZINAMI czuć podniecenie, gdy NIC nie wskazuje na to, że partnerce podoba się to, co robisz.
Fujka i tyle.

Nowe_otwarcie napisał/a:

Nacechowana fochem reakcja pokazuje, że uwaga trafiła celnie i boleśnie wink

Jeśli serio uważasz, że zabolała mnie uwaga na temat funkcji redaktorki, która została mi przyznana dekadę temu, to mogę się jedynie uśmiechnąć w odpowiedzi.

Nowe_otwarcie napisał/a:

Nie szukam tu przyjaciół, więc to czy się obrazisz czy nie delikatnie mówiąc mi powiewa wink

Szukasz tu konfliktu, żeby się rozładować tanim kosztem. Co jest mi zupełnie obojętne do momentu, w którym próbujesz użyć w tym celu mojej osoby. Także luzuj pośladki, albo dajmy sobie spokój z dalszą dyskusją, bo nie masz szans mnie sprowokować.

169

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Mrs.Happiness napisał/a:

Zapominasz, że z nas dwojga to ja jestem kobietą, więc miałam bezpośredni kontakt z takimi typami.
Chyba, że też otrzymywałeś od mężczyzn propozycje seksualne, to wtedy zwracam honor.
Nie znam ani jednego faceta, który rzucałby takie teksty w dorosłości i był normalny.
Część z nich od lat jest w związkach, ale nawet to nie przeszkadza im w korzystaniu ze swoich wysublimowanych tekstów na podryw.
Nawet kuzyn, który ma żonę i dzieci wypisywał do mnie, jak to nie wyrosłam na super laskę i namawiał na potajemne spotkania w lesie nad jeziorem.
A to tylko kropla w morzu doświadczeń z tymi „książętami z bajki” zaklętymi w żabę.

Wielokrotnie byłem świadkiem takich zachowań. Wliczając w to forumowe spotkania sprzed lat. Jak nie kumali wprost, żeby przestali to się spotkanie kończyło, a potem spotykaliśmy się w innym miejscu bez nich i każdy szedł okrężną drogą. Nie raz i nie dwa takie creepy wymuszały eskortę dziewczyn, do których robili umizgi przez innych chłopaków, co nie zawsze było łatwe, bo się przy okazji zachowywali jak jebane rzepy.


Nie. No kurwa nie. Można być aroganckim bucem, można mieć wybujałe ego, można być maminsynkiem i tak dalej, ale bycie takim creepem to jest kompletnie inny format zjebania.

170 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-11-28 08:51:35)

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Mrs.Happiness napisał/a:

To, że rozmówca jest bezpośredni i krytyczny wobec czegoś, nie znaczy, że towarzyszą temu realne emocje.
Pewnie ciężko to pojąć komuś, kto wiecznie się na forum wykłóca, a potem marudzi, jaki tu mamy niski poziom.

Uuuuu, dalej widzę ten "brak emocji". Tak trzymaj! lol



Mrs.Happiness napisał/a:

Zapominasz, że z nas dwojga to ja jestem kobietą, więc miałam bezpośredni kontakt z takimi typami.
Chyba, że też otrzymywałeś od mężczyzn propozycje seksualne, to wtedy zwracam honor.
Nie znam ani jednego faceta, który rzucałby takie teksty w dorosłości i był normalny.
Część od lat jest w związkach, co nie przeszkadza im w dalszym korzystaniu ze swoich wysublimowanych tekstów na podryw.
Nawet kuzyn, który ma żonę i dzieci wypisywał do mnie, jak to nie wyrosłam na super laskę i namawiał na potajemne spotkania w lesie nad jeziorem.
A to tylko kropla w morzu doświadczeń z tymi „książętami z bajki” zaklętymi w żaby.
Po kilku dniach na portalach randkowych miało się dziesiątki wiadomości od różnych creepów.
Mnie zawsze żenowały takie zachowania, nawet gdy miałam naście lat i koledzy w szkole próbowali chwytać mnie za pośladki, albo pytali, czy pokażę im cycki. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym czuć pociąg seksualny do człowieka, który wywołuje we mnie niechęć i dyskomfort, zatem nie ma mowy o jakimkolwiek kontakcie fizycznym.
Kobietę jeszcze trzeba umieć rozpalić, a nie tylko postękać, że czujesz ucisk w kroczu.

Jak napisać "Tylko ja mam prawo się wypowiadać w tym temacie i koniec - kropka" nie pisząc tego bezpośrednio lol

Skończ z takimi chwytami i skończ (jak krasnal i Smutna) robić z autorki osoby upośledzonej czy gawędziarki-mitomanki (bo mimo wszystko nie podchodzę do tego jak wy i nie ogłaszam, że wątek jest fejkowy tylko dlatego że przedstawiona w nim treść - w tym opis sytuacji i wnioski -  koliduje z moim światopoglądem; nie wspomnę, że to bardzo słabe podejście, stanowiące kolejny kamyczek w twoim ogródku). I przestań podawać skrajne wypadki (niemające wiele wspólnego z tym jak ten z kuzynem) jako "argumentację", bo to manipulacja.

Różnica między nami jest taka, że choć nie stosowałem takich tekstów, to mam świadomość z czego ich stosowanie często wynika: z nadmiernego wpływu kolegów, którym stara się zaimponować jakim to jest kozakiem i ruchaczem (nawet gdy się w rzeczywistości jest spokojnym, normalnym gościem). Tak, są creepy które tak naprawdę myślą i są tacy, którzy nadrabiają gadką by nie zostać wyoutowanymi przez nieco bardziej zepsutych kolegów, zwłaszcza jeśli ci są jedynymi jakich dany chłopak ma.
I jak mówiłem: wielu wyrasta z tego właśnie wtedy gdy znajdą kobietę, która ich z tego wyciągnie i zaakceptuje, przed którą już nie będą musieli grać kozaka - ruchacza, bo będą wiedzieli że są akceptowani takimi, jakimi są.

I mając tę wiedzę, a także (mimo braku stosowania takich tekstów) jestem bardziej tolerancyjny niż ty (i wiele kobiet) dla błędów popełnianych w młodości (bo widzę, że dzisiejsi 18-latkowie czy maturzyści są dorośli wyłącznie na papierze, a w dużej mierze dotyczy to także upływu lat i rozwoju emocjonalnego; życie się wydłuża, ale wydłużają się - przez mieszanie w naturalnych fazach rozwoju - okresy trwania tych faz. Tak jak kobiety chętnie mówią, że dzisiejsza 40ka to "nowa 30ka", tak ma to swoje konsekwencje i niżej (20latek 60 lat teu, a dziś, to dwa różne stadia rozwoju emocjonalnego). I zaraz nam wyjdzie, że nie bez podstaw jest twierdzenie że "dzisiejsze 26 to wczorajsze 16". Tolerancja wynika też z tego, że mnie ileś błędów z młodszych lat (których bym nie popełnił dziś) też wybaczono i że nie każdy, kto popełnia błędy w młodym okresie, popełnia je bo jest zepsuty, a nie bo brakuje mu doświadczenia i boi się, że musi grać kogoś kim nie jest. A ta sytuacja bliższa jest temu ostatniemu.




Mrs.Happiness napisał/a:

Nie każda potrafi wprost odmówić, nawet jeśli czegoś nie chce i nie lubi. Na kobiecych grupach można przeczytać sporo postów z pytaniami, jak powiedzieć partnerowi, że nie przepada się za jakąś pozycją, albo że robi coś zbyt gwałtownie, przez co ona odczuwa ból w trakcie lub jakiś czas po stosunku.
To oczywiście nie czyni tych facetów z automatu żadnymi gwałcicielami, ALE…
Dobry partner jest uważny i chce, by jego kobieta czuła się przy nim dobrze.
Nie wystarczy, że nie ucieka mu z łóżka.

Powtarzam: nie rób z niej upośledzonej ameby. Każda potrafi dać do zrozumienia choćby spojrzeniem. Zresztą gdyby nawet było jak piszesz, to by się po prostu z nim (gdy już miała pełen komfort oddalenia od niego i spokojnych przemyśleń) ponownie nie spotkała, a jednak nie tylko się spotkała, ale i okazało się, że nie taki diabeł straszny.

Mrs.Happiness napisał/a:

Gdyby włączyła się do akcji, to co innego, ale tu została opisana sytuacja, w której dziewczyna ogląda film, a facet przez cały seans trzyma paluchy w jej majtkach. ZERO zaangażowania, tylko bierność i zdziwienie. Nie wiem, co trzeba mieć w głowie, żeby nie przerwać tych „pieszczot” i nie upewnić się, że wszystko w porządku.
Ani tym bardziej GODZINAMI czuć podniecenie, gdy NIC nie wskazuje na to, że partnerce podoba się to, co robisz.
Fujka i tyle.

A okazała mu to zdziwienie choć skierowanym prosto do niego spojrzeniem? Chyba tego ragmentu w treści jej postów zabrakło! Zapamiętaj sobie, że faceci nie są jasnowidzami i nie mają szklanych kul (nie mnie tak nie wkurza jak kultowe już "domyśl się!). Facet nie jest od tego żeby czytać w myślach jeśli kobieta nie raczy nawet spojrzeniem dać do zrozumienia że nie jest jej dobrze albo gdy wręcz udaje że jest ok, a potem (na forum czy z koleżankami) zastanawia się jak mu powiedzieć że to sprawia jej dyskomfort! Co, może jeszcze przed wejściem do chaty kobieta musi podpisać zgodę na seks, z precyzyjnym zaznaczeniem wszystkich punktów, na które się godzi? Litości! Tutaj autorka miała pierdyliard możliwości zakomunikowania mu, że coś jej nie odpowiada i dodatkowy pierdyliard zakończenia znajomości ze względu na to, że jej coś nie odpowiada. Jeśli nie skorzystała z ani jednego ani z drugiego, to znaczy że chyba jednak te obiekcje nie były tak silne jak ci się uroiło.



Mrs.Happiness napisał/a:

Jeśli serio uważasz, że zabolała mnie uwaga na temat funkcji redaktorki, która została mi przyznana dekadę temu, to mogę się jedynie uśmiechnąć w odpowiedzi.

Być może dekadę temu konkurencja wcale nie była większa.

Mrs.Happiness napisał/a:

Szukasz tu konfliktu, żeby się rozładować tanim kosztem. Co jest mi zupełnie obojętne do momentu, w którym próbujesz użyć w tym celu mojej osoby. Także luzuj pośladki, albo dajmy sobie spokój z dalszą dyskusją, bo nie masz szans mnie sprowokować.

Zwłaszcza ten ostatni fragment pokazuje twój "dystans" big_smile

Malutkiemu chyba odpiszę później, bo jednak mam trochę roboty, która musi być wykonana do południa, a maksymalnie do 15 wink

171

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Nowe_otwarcie napisał/a:

ie podchodzę do tego jak wy i nie ogłaszam, że wątek jest fejkowy tylko dlatego że przedstawiona w nim treść - w tym opis sytuacji i wnioski -  koliduje z moim światopoglądem

To akurat potwierdza, że jesteś osobą kompletnie bez doświadczenia w tym temacie, za to wielokrotnie odrzucaną jak nasze forumowe incele. To nie kwestia światopoglądu. To kwestia utożsamiania się z "bohaterem" tej historii, bo dostał szansę, jakiej ty nigdy nie miałeś. Każdy kto ma jakiekolwiek doświadczenie to przerabiał takie akcje (w taki lub inny sposób, bo kobiety potrafią zachowywać się podobnie lub jeszcze gorzej) i wie, jak śliskie one są i w jakim dyskomforcie człowieka stawiają.


Różnica między nami jest taka, że choć nie stosowałem takich tekstów, to mam świadomość z czego ich stosowanie często wynika: z nadmiernego wpływu kolegów, którym stara się zaimponować jakim to jest kozakiem i ruchaczem

A nie, no to sorry, to faktycznie zmienia postać rzeczy. Jak się chce zaimponować kolegom, to można rzucać tekstami o siadaniu na twarzy i gmerać bez rezultatu w majtach godzinami.


I jak mówiłem: wielu wyrasta z tego właśnie wtedy gdy znajdą kobietę

26 latek już z niczego nie wyrośnie.


Tolerancja wynika też z tego, że mnie ileś błędów z młodszych lat (których bym nie popełnił dziś)

Lol, co? Przecież ty zacząłeś DOPIERO na studiach i partnerki z całego twojego ponad 50letniego życia można policzyć na palcach jednej ręki. Przy czym nic ci nie zostało wybaczone, bo żadna z tobą nie została na dłużej. Wliczając twoją żonę. Bo to nie ty dawałeś kosza. To ty byłeś stroną odrzucaną.


Powtarzam: nie rób z niej upośledzonej ameby.

Babka 30+ nie wie czy gmeranie godzinami w majtach sprawia jej przyjemność czy jednak nie i musi zapytać internety i psychologa na ten temat i dla ciebie to jest przykład normalnej osoby?

172

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Jack Sparrow napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

ie podchodzę do tego jak wy i nie ogłaszam, że wątek jest fejkowy tylko dlatego że przedstawiona w nim treść - w tym opis sytuacji i wnioski -  koliduje z moim światopoglądem

To akurat potwierdza, że jesteś osobą kompletnie bez doświadczenia w tym temacie, za to wielokrotnie odrzucaną jak nasze forumowe incele. To nie kwestia światopoglądu. To kwestia utożsamiania się z "bohaterem" tej historii, bo dostał szansę, jakiej ty nigdy nie miałeś. Każdy kto ma jakiekolwiek doświadczenie to przerabiał takie akcje (w taki lub inny sposób, bo kobiety potrafią zachowywać się podobnie lub jeszcze gorzej) i wie, jak śliskie one są i w jakim dyskomforcie człowieka stawiają.


Różnica między nami jest taka, że choć nie stosowałem takich tekstów, to mam świadomość z czego ich stosowanie często wynika: z nadmiernego wpływu kolegów, którym stara się zaimponować jakim to jest kozakiem i ruchaczem

A nie, no to sorry, to faktycznie zmienia postać rzeczy. Jak się chce zaimponować kolegom, to można rzucać tekstami o siadaniu na twarzy i gmerać bez rezultatu w majtach godzinami.


I jak mówiłem: wielu wyrasta z tego właśnie wtedy gdy znajdą kobietę

26 latek już z niczego nie wyrośnie.


Tolerancja wynika też z tego, że mnie ileś błędów z młodszych lat (których bym nie popełnił dziś)

Lol, co? Przecież ty zacząłeś DOPIERO na studiach i partnerki z całego twojego ponad 50letniego życia można policzyć na palcach jednej ręki. Przy czym nic ci nie zostało wybaczone, bo żadna z tobą nie została na dłużej. Wliczając twoją żonę. Bo to nie ty dawałeś kosza. To ty byłeś stroną odrzucaną.


Powtarzam: nie rób z niej upośledzonej ameby.

Babka 30+ nie wie czy gmeranie godzinami w majtach sprawia jej przyjemność czy jednak nie i musi zapytać internety i psychologa na ten temat i dla ciebie to jest przykład normalnej osoby?

Jack, jednak jesteś totalnym debilem i kłamliwym manipulantem, który gówno wie. Bardziej konkretnie nie mam czasu teraz pisać, bo raz że jestem w pracy, dwa że na ekranie smartfona niewygodnie się pisze, trzy że każda napisane w twoim kierunku zdanie to i tak strata czasu i wysiłku.

173

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu

Nie zesraj się tam. Takie brednie jak ty płodzisz to padają z ust tylko dwóch typów facetów:

1) creepów
2) wiecznie odrzucanych, którzy ślinią się na każdy promyk nadziei, że oni (lub im podobni) dostaną jednak szansę na pomacanie

Po prostu nie ma normalnych ludzi (obojga płci), którzy uznaliby jakiekolwiek usprawiedliwianie dla tak ordynarnego nagabywania i wymuszania. To zbyt śliskie i zbyt blisko leżące molestowania czy wręcz gwałtu.

174

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Nowe_otwarcie napisał/a:

Skończ z takimi chwytami i skończ... bla bla bla

Kończę, tyle że z dalszą dyskusją. Sorry, ale jesteś strasznie męczący w odbiorze. Ciężko czerpać choć odrobinę przyjemności z takiej rozmowy. Także no, see ya.

175

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Mrs.Happiness napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Skończ z takimi chwytami i skończ... bla bla bla

Kończę, tyle że z dalszą dyskusją. Sorry, ale jesteś strasznie męczący w odbiorze. Ciężko czerpać choć odrobinę przyjemności z takiej rozmowy. Także no, see ya.

No i dobrze, jedna z głowy.

176

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Jack Sparrow napisał/a:

Nie zesraj się tam. Takie brednie jak ty płodzisz to padają z ust tylko dwóch typów facetów:

1) creepów
2) wiecznie odrzucanych, którzy ślinią się na każdy promyk nadziei, że oni (lub im podobni) dostaną jednak szansę na pomacanie

Parsknąłem śmiechem w tym momencie. Malutki, nie projektuj na mnie swoich przeżyć,ok?

Jack Sparrow napisał/a:

Po prostu nie ma normalnych ludzi (obojga płci), którzy uznaliby jakiekolwiek usprawiedliwianie dla tak ordynarnego nagabywania i wymuszania. To zbyt śliskie i zbyt blisko leżące molestowania czy wręcz gwałtu.

Widzisz, ja po prostu mam (być może nadzwyczajną) tolerancję i jestem za tym by sprawdzić czy delikwent naprawdę planuje wprowadzić w czyn to o czym pierdoli (w takim wypadku istotnie należałoby go odpalić) czy jednak (dla podbudowania pozycji czy swojej pewności siebie) pierdol więcej niż faktycznie planuje zrobić (tu się chłopaczyna za szybko wyrywał, natomiast nie widzę niczego złego w realizacji takich fantazji i wszelkich fetyszy erotycznych jak się jest w związku i jak dwie osoby się na to zgodzą; a druga strona nieraz zgadza się po czasie mimo ograniczonego entuzjazmu na początku; jedyne co ważne, to by obie strony zrobiły to dobrowolnie, nie pod przymusem. A jako przymusu na przykład absolutnie nie uznaję czegoś, co powiedzmy jedna osoba zrobi po to żeby zrobić przyjemność drugiej osobie, bo wie że ta druga o tym marzy, mimo że ta pierwsza nie jest zbyt entuzjastycznie do tego nastawiona; zwłaszcza gdy ta druga osoba o tym mało entuzjastycznym nastawieniu pierwszej dowiaduje się już po fakcie.

177 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-11-30 16:03:46)

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu

E, pajacu, a wiesz że mowa o sytuacji kiedy dwójka ludzi NIE JEST W ZWIĄZKU?

Jak jedna osoba się zgadza na coś bez entuzjazmu (i to komuś, kogo ledwo co poznał) to tylko dlatego, że robi daną rzecz pod przymusem. Takim lub innym. Albo jest ogień i iskrzenie, albo nie ma. Jak nie ma - to się grzecznie robi krok do tyłu, a nie wierci dziurę w brzuchu, bo "nie powiedziała nie, to może się zgodzi".


Z tak ograniczonym doświadczeniem jak twoje i tak nieudanym (odrzucenia, niepewność, wypalenie, brak powodzenia u płci przeciwnej, żal niewykorzystanych okazji) to ja bym się nie zapędzał na temat tolerancji na takie lub inne zachowania.

178

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Jack Sparrow napisał/a:

E, pajacu, a wiesz że mowa o sytuacji kiedy dwójka ludzi NIE JEST W ZWIĄZKU?

Jak jedna osoba się zgadza na coś bez entuzjazmu (i to komuś, kogo ledwo co poznał) to tylko dlatego, że robi daną rzecz pod przymusem. Takim lub innym. Albo jest ogień i iskrzenie, albo nie ma. Jak nie ma - to się grzecznie robi krok do tyłu, a nie wierci dziurę w brzuchu, bo "nie powiedziała nie, to może się zgodzi".


Z tak ograniczonym doświadczeniem jak twoje i tak nieudanym (odrzucenia, niepewność, wypalenie, brak powodzenia u płci przeciwnej, żal niewykorzystanych okazji) to ja bym się nie zapędzał na temat tolerancji na takie lub inne zachowania.

To już twoja (bardzo krucha, tym bardziej biorąc pod uwagę odpowiedź autorki) interpretacja, balansująca na krawędzi twojego widzimisię i prawdy. Czyli argument równoważny zużytemu papierowi toaletowemu. Co do reszty i wcześniejszych kwestii (szczerze mówiąc nie mam dziś czasu na siedzenie zbyt długo, więc na szybko):

Jack Sparrow napisał/a:

To akurat potwierdza, że jesteś osobą kompletnie bez doświadczenia w tym temacie, za to wielokrotnie odrzucaną jak nasze forumowe incele. To nie kwestia światopoglądu. To kwestia utożsamiania się z "bohaterem" tej historii, bo dostał szansę, jakiej ty nigdy nie miałeś. Każdy kto ma jakiekolwiek doświadczenie to przerabiał takie akcje (w taki lub inny sposób, bo kobiety potrafią zachowywać się podobnie lub jeszcze gorzej) i wie, jak śliskie one są i w jakim dyskomforcie człowieka stawiają.

Śmiechnąłem. Nie przygłupie: jestem zwolennikiem wybaczania błędów w związku, żeby kobieta nie zrywała z powodu takiej pierdoły; gdyby rzeczywiście mnie to realnie spotykało, to pewnie dobiłbym do twojego licznika, bo co chwila musiałbym sobie brać nową dziewczynę. Chociaż nie: i tak byłoby to dłuższe niż twoje jednorazowe przeloty mężatek chcących się odegrać na mężu z użyciem byle jakiego (takiego jakie się nawinęło) narzędzia... czyli nie dobiłbym do tego czym się chwalisz, a co jedynie dowodzi jak nieprzydatnym na dłuższą metę narzędziem dla nich byłeś wink


Jack Sparrow napisał/a:

A nie, no to sorry, to faktycznie zmienia postać rzeczy. Jak się chce zaimponować kolegom, to można rzucać tekstami o siadaniu na twarzy i gmerać bez rezultatu w majtach godzinami.

Chłopak chyba faktycznie trochę za bardzo pornolami się wspomagał (być może z konieczności), ale to tylko potwierdza to co pisałem wcześniej: że wyobraźnię, doświadczenie i horyzonty masz nich koń w kopalni. A już na pewno masz zerową wiedzę o realiach świata dzisiejszych nastolatków.


Jack Sparrow napisał/a:

26 latek już z niczego nie wyrośnie.

Jak wyżej: to, że czegoś nie widziałeś i nie pasuje do twojej wizji, to nie znaczy że nie istnieje. Ja sam się w wielu kwestiach zmieniłem od 26 roku życia, nawet moja ex by to potwierdziła.


Jack Sparrow napisał/a:

Lol, co? Przecież ty zacząłeś DOPIERO na studiach i partnerki z całego twojego ponad 50letniego życia można policzyć na palcach jednej ręki. Przy czym nic ci nie zostało wybaczone, bo żadna z tobą nie została na dłużej. Wliczając twoją żonę. Bo to nie ty dawałeś kosza. To ty byłeś stroną odrzucaną.

Ty przygłupie... To tak jak z tymi koszami: żeby dostać kosza, to w ogóle trzeba podjąć czynną próbę zdobycia dziewczyny/kobiety. I spokojnie można założyć, że przed ślubem miałem znacznie lepszy "win/loss coefficient" niż ty. Wszystko opierało się po prostu na niewytłumaczalnym braku wiary w siebie (podobnie było już w podstawówce: ocenowo w ścisłej czołówce - wśród chłopaków nr 1  - a byłem ostatni, który by się zgłosił do ochotnika na odpowiedzi; podobnie było przed egzaminem zawodowym dość niedawno: chciałem zdać jakkolwiek, skończyłem na podium z oceną celującą). To, że zacząłem dopiero na pewnym etapie studiów wynika jedynie z tego, że wcześniej po prostu nie potrafiłem wykonać w ostatnim momencie decydującego ruchu, a dziewczyny czekały na inicjatywę. W ogólniaku nie miałem nawet konkretnej na oku (jedna była, ale zajęta; słyszałeś że zajętej się nie odbija?), bardziej mi brakowało po prostu... nie wiem, samego posiadania dziewczyny jako elementu tego co inni mieli i czego doświadczali; najbardziej ten brak czułem w Walentynki czy w Sylwestra, a nie ogólnie. Wiem, to też przerasta zdolności pojmowania twojego pustego łba. Natomiast wszystko co było od momentu gdy załapałem co trzeba zrobić w "decydującym momencie" aż do rozwodu (mam na myśli pewien epizod gdy czasowo nie byliśmy razem, jakieś naście lat temu, to właściwie było "co strzał, to trafienie"). Wcześniej kosz był JEDEN i to w zasadzie dopiero po kilku spotkaniach, gdy u panny (z ewidentnymi "daddy issues"; ewidentnymi , bo wcześniej się przyznała że kierowca autokaru spodobał jej się bo był trochę podobny do jej ojca) dopiero wtedy powiało chłodem gdy dowiedziała się że jestem od niej młodszy. Nieco wcześniej dwa przypadki, gdzie panna od razu zgodziła się pójść ze mną do kina - nawet nie pytała na jaki film - , ale mnie w samym kinie sparaliżowało i nie byłem w stanie nawet jej złapać za rękę; do tego dodajmy kolejną która usilnie mnie zachęcała do próby

Nawet to co było na portalach to niezbyt pasuje do twoich wysrywów: najpierw na eDarling nie wykonywałem ŻADNEGO (dosłownie żadnego; to też pewnie dla ciebie niepojęte) ruchu w kierunku podrywania; po prostu totalnie pasywnie czekałem na wiadomości od babek, które spływały mi na skrzynkę. I spotkania ograniczyły się wyłącznie do nich. Do ŻADNEJ tam sam nie podbiłem. A profil był bardzo prosty: zdjęcie - samojebka (nigdy nawet nie bawiłem się czymś w stylu Photoshopa), zawód, wzrost, lokalizacja (z grubsza) i tylko to co widać. Wystarczyło.

I w kwestii (jak nazwałeś) "jojczenia" na kobiece wymagania: to był mój jedyny bład, bo będąc po rozwodzie sam i bez innych źródeł skorzystałem nieopatrznie z Kafeterii i niniejszego ścieku jako jedynych miejsc, gdzie (według tego co wtedy sądziłem) mogłem bezpiecznie i anonimowo zorientować się odnośnie obecnej sytuacji i obecnego nastawienia kobiet (wziąwszy pod uwagę, że związek z moją byłą już żoną zacząłem pod koniec 2001, a rozwiedliśmy się na początku 2021, to można powiedzieć że na dwie dekady wypadłem z rynku). Zbyt późno zorientowałem się (być może pod wpływem ówczesnej depresji), że tutejsze "środowisko" nie jest miarodajne i że mamy tu nadreprezentację niespełnionych księżniczek, które zostały olane przez książąt (bo zwyczajnie te spełnione siedzą poza takimi forami, zajmując się realnym życiem i nie mają czasu by całymi dniami tu pitolić), co w konsekwencji mogło spowodować że otrzymałem gorszy feedback niż faktycznie to w realu wygląda. Ze spotkanych kobiet żadna nie dała mi do zrozumienia żeby traktowała mnie z góry czy żeby podchodziła jak tutejsze, tak więc to akurat mógł być mój błąd że uwierzyłem w tę wersję.

179 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-11-30 17:32:34)

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Nowe_otwarcie napisał/a:

To już twoja (bardzo krucha, tym bardziej biorąc pod uwagę odpowiedź autorki) interpretacja, balansująca na krawędzi twojego widzimisię i prawdy.

A to autorka jest w wieloletnim związku czy jednak to pierwsze spotkania z typem, którego ledwo zna?


jestem zwolennikiem wybaczania błędów w związku,

A to autorka jest w wieloletnim związku czy jednak to pierwsze spotkania z typem, którego ledwo zna?


Chłopak chyba faktycznie trochę za bardzo pornolami się wspomagał

Czyli chciałbyś żeby kobiety akceptowały w realnym życiu zachowania z pornolów. No super wzór dla córki. Powiedz jej, że jak przyjedzie dostawca jedzenia, to ma mu grzecznie obciągnąć, bo to może jakiś książę z Bombaju. A jak ją ktoś zmolestuje to ma klaskać uszami, że spełniła marzenie jakiegoś creepa i może to wcale nie taki zły chłopak.....


Jak wyżej: to, że czegoś nie widziałeś i nie pasuje do twojej wizji, to nie znaczy że nie istnieje. Ja sam się w wielu kwestiach zmieniłem od 26 roku życia, nawet moja ex by to potwierdziła

Których? Zacząłeś późno, nie umiałeś wykorzystać swoich szans z kobietami czego żałujesz, co pisałeś tu wielokrotnie i kolejne tematy zakładałeś dopytując (nie zawsze wprost) dlaczego nie cieszysz się zainteresowaniem ze strony płci pięknej podkreślając za to, że nigdy pieniądz się ciebie nie trzymał i że nie masz odporności psychicznej.


To tak jak z tymi koszami: żeby dostać kosza, to w ogóle trzeba podjąć czynną próbę zdobycia dziewczyny/kobiety

No tak...w łeb pałą i do jaskini. Tylko trzeba ciągnąć za włosy, bo jak za nogi to nabierają piachu. Serio uważasz, że czynne zdobywanie polega na oślizgłych tekstach, gmeraniu w majtach i przekraczaniu kolejnych granic, bo "nie powiedziała nie" ? I że takie zachowania są w jakimkolwiek stopniu akceptowalne i można je usprawiedliwiać?

Obudź się! To nigdy nie było, nie jest i nie będzie w porządku zachowanie.


w kwestii (jak nazwałeś) "jojczenia" na kobiece wymagania:

LOL. Śmiechłem. Ciągle to robisz.


Ze spotkanych kobiet żadna nie dała mi do zrozumienia żeby traktowała mnie z góry czy żeby podchodziła jak tutejsze,

Dały. Tylko ty nie rozumiesz 'nie' czemu dajesz wyraz w każdym swoim kolejnym poście w tym temacie. Dlatego nigdy nie byłeś w stanie wykorzystać swoich szans. Bo one istniały tylko w twojej głowie. Jak babka ma na ciebie ochotę to na rzęsach stanie, aby cię dorwać. W taki lub inny sposób.

180

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Jack Sparrow napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

To już twoja (bardzo krucha, tym bardziej biorąc pod uwagę odpowiedź autorki) interpretacja, balansująca na krawędzi twojego widzimisię i prawdy.

A to autorka jest w wieloletnim związku czy jednak to pierwsze spotkania z typem, którego ledwo zna?


jestem zwolennikiem wybaczania błędów w związku,

A to autorka jest w wieloletnim związku czy jednak to pierwsze spotkania z typem, którego ledwo zna?


Chłopak chyba faktycznie trochę za bardzo pornolami się wspomagał

Czyli chciałbyś żeby kobiety akceptowały w realnym życiu zachowania z pornolów. No super wzór dla córki. Powiedz jej, że jak przyjedzie dostawca jedzenia, to ma mu grzecznie obciągnąć, bo to może jakiś książę z Bombaju. A jak ją ktoś zmolestuje to ma klaskać uszami, że spełniła marzenie jakiegoś creepa i może to wcale nie taki zły chłopak.....


Jak wyżej: to, że czegoś nie widziałeś i nie pasuje do twojej wizji, to nie znaczy że nie istnieje. Ja sam się w wielu kwestiach zmieniłem od 26 roku życia, nawet moja ex by to potwierdziła

Których? Zacząłeś późno, nie umiałeś wykorzystać swoich szans z kobietami czego żałujesz, co pisałeś tu wielokrotnie i kolejne tematy zakładałeś dopytując (nie zawsze wprost) dlaczego nie cieszysz się zainteresowaniem ze strony płci pięknej podkreślając za to, że nigdy pieniądz się ciebie nie trzymał i że nie masz odporności psychicznej.


To tak jak z tymi koszami: żeby dostać kosza, to w ogóle trzeba podjąć czynną próbę zdobycia dziewczyny/kobiety

No tak...w łeb pałą i do jaskini. Tylko trzeba ciągnąć za włosy, bo jak za nogi to nabierają piachu. Serio uważasz, że czynne zdobywanie polega na oślizgłych tekstach, gmeraniu w majtach i przekraczaniu kolejnych granic, bo "nie powiedziała nie" ? I że takie zachowania są w jakimkolwiek stopniu akceptowalne i można je usprawiedliwiać?

Obudź się! To nigdy nie było, nie jest i nie będzie w porządku zachowanie.


w kwestii (jak nazwałeś) "jojczenia" na kobiece wymagania:

LOL. Śmiechłem. Ciągle to robisz.


Ze spotkanych kobiet żadna nie dała mi do zrozumienia żeby traktowała mnie z góry czy żeby podchodziła jak tutejsze,

Dały. Tylko ty nie rozumiesz 'nie' czemu dajesz wyraz w każdym swoim kolejnym poście w tym temacie. Dlatego nigdy nie byłeś w stanie wykorzystać swoich szans. Bo one istniały tylko w twojej głowie. Jak babka ma na ciebie ochotę to na rzęsach stanie, aby cię dorwać. W taki lub inny sposób.

Mieszasz gamoniu różne czasy i się dziwisz że piszesz bzdury.

Narzekałem, że TERAZ (gdy mam czterdzieści kilka lat i dziecko) podchodzą wyłacznie przez pryzmat kasy. Na nic takiego się nie żaliłem w wieku dwudziestu kilku lat czy wcześniej.
Nie używałem takich gadek jak gostek z topiku, po prostu daleki jestem od wypierdalania książki tylko dlatego że okładka mi się nie podoba; wypierdolę dopiero jak przekonam się że i treść jest chujowa.

I ostatnie: tak debilu, "tylko w mojej głowie" lol Pewnie dlatego jakiś czas później jedna z nich w podskokach przyleciała na spotkanie w wakacje i zaczęła nerwowo palić papierosa gdy się okazało że chcę się tylko pożalić że inna laska dała mi kosza (czyli że zamierzam ją potraktować jedynie jak psiapsi do wyżalenia się; tak, to było mało empatyczne i wstyd mi z tego powodu); druga kilka razy się upewniała, że na pewno zamierzam JĄ zaprosić do kina, a trzecia usiłowała mnie do tego przekonać, a gdy dała się poderwać innemu (bo ja miesiącami żadnego ruchu nie robiłem, ze wspomnianych wyżej powodów) i wtedy dopiero powiedziałem, że szkoda że jego wybrała, bo mogłoby nam być dobrze razem,  to jej jedyną reakcją było pełne żalu: "Dlaczego nie powiedziałeś mi tego wcześniej". I jak i tamten byliśmy z nią razem na roku, wiesz jakie byłyby konsekwencje. I dalej usiłuj pierdolić, że nie wolałaby mnie; to było ponad ćwierć wieku temu, wtedy jeszcze ludzie nie byli tak wyprani z zasad jak ty, dla większej ilości facetów mężatka była kimś, kogo szanujący się facet nie bierze do łóżka itd. W sumie dobrze się stało, bo przy innym biegu wydarzeń nie poznałbym mojej żony (nie żałuję tego, jak i tego że przyszła na świat nasza córka), nie urodziłaby się nasza córka (właśnie z tego wzgledu mam tak "niski" licznik: bo trzecią laską poderwaną w tym "ciągu" była właśnie ona, kobieta w przypadku której po miesiącu wiedziałem że chcę by została moją żoną; a według twojego chorego myślenia miałem ją rzucić tylko po to by poużywać życia, podkręcić licznik? Ochujałeś?

181

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Nowe_otwarcie napisał/a:

Mieszasz gamoniu różne czasy i się dziwisz że piszesz bzdury.

Sam mieszasz. Sytuacja autorki jest prosta, a ty wrzucasz do tego i związki i fetysze i chuj wie co tam jeszcze. Mowa jest o zachowaniu w sytuacji pierwszych kontaktów o charakterze seksualnym pomiędzy nowo poznanymi ludźmi. Nie o ludziach w wieloletnich związkach, kiedy to dynamika relacje też jest inna, ani nie o układach w celu realizacji fetyszy/fantazji.


Pewnie dlatego jakiś czas później jedna z nich w podskokach przyleciała na spotkanie w wakacje i zaczęła nerwowo palić papierosa gdy się okazało że chcę się tylko pożalić że inna laska dała mi kosza

LOL. Dobry frajer z ciebie. I ty się dziwisz czemu kobiety nie mają o tobie dobrego zdania.

Te twoje kolejne tłumaczenia to są co raz bardziej komiczne. Zwłaszcza w kontekście kręcenia liczka jak sam narzekałeś na (ciągle podkreślaną przez ciebie) niską samoocenę, niewykorzystane sytuacje i brak zainteresowania.

Śmiechłem.

182

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu

Krótka piłka N_o - przychodzi do ciebie córka, która opisuje ci taką sytuację jak u autorki. Trafił jej się chłopak, który ciągle ją nagabuje, wali tekstami o siadaniu na twarzy dopytuje o jej o szczegóły anatomiczne i jak się czuje ze swoim ciałem, a na spotkaniu "filmowym" grzebie jej w majtach co wywołuje u niej konsternację do tego stopnia, że nie wie co ma z tym zrobić.

Też jej powiesz, że ma zrobić dobrze kolesiowi, bo może to złoty chłopak z niego? Czy może jednak poradzisz jej zerwać kontakt i wyposażyć się w gaz na przyszłość?

183

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Jack Sparrow napisał/a:

LOL. Dobry frajer z ciebie. I ty się dziwisz czemu kobiety nie mają o tobie dobrego zdania.

Te twoje kolejne tłumaczenia to są co raz bardziej komiczne. Zwłaszcza w kontekście kręcenia liczka jak sam narzekałeś na (ciągle podkreślaną przez ciebie) niską samoocenę, niewykorzystane sytuacje i brak zainteresowania.

Śmiechłem.

Jack, nie chce się normalnie pisać, tak manipulujesz,mieszasz czasy i wyciągasz tylko to co ci pasuje.
Niższą samoocenę mam TERAZ (w wieku czterdziestu kilku lat), brak zainteresowania deklarują chore baby z tych dwóch forów (bo na portalach, przy mojej całkowitej bierności, wiadomości od babek spływały jedna po drugiej).
A niewykorzystane sytuacje się skończyły gdy zrozumiałem, że trzeba wziąć sprawy w swoje ręce (a dokładnie, gdy już w kinie zgasną światła, wziąć rękę dziewczyny delikatnie w swoją i jeśli ta odwzajemni gest, to jest dobrze; tak, wcześniej nie mogłem się zdobyć nawet na to!).

I jeszcze jedno: gówno wiesz o nastawieniu ładnych dziewczyn. Może jakiś paszczur stanie na rzęsach by zdobyć faceta, ale moja ex dalej mojej córze przypomina że "kobieta nie lata za facetem i nie podrywa; ona co najwyżej pozwala się poderwać". Ale ty malutki z pięknymi kobietami nie miałeś do czynienia, więc wiesz o nich tyle co ja o powierzchni Jowisza wink

184

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Jack Sparrow napisał/a:

Krótka piłka N_o - przychodzi do ciebie córka, która opisuje ci taką sytuację jak u autorki. Trafił jej się chłopak, który ciągle ją nagabuje, wali tekstami o siadaniu na twarzy dopytuje o jej o szczegóły anatomiczne i jak się czuje ze swoim ciałem, a na spotkaniu "filmowym" grzebie jej w majtach co wywołuje u niej konsternację do tego stopnia, że nie wie co ma z tym zrobić.

Też jej powiesz, że ma zrobić dobrze kolesiowi, bo może to złoty chłopak z niego? Czy może jednak poradzisz jej zerwać kontakt i wyposażyć się w gaz na przyszłość?

Następuje coś ułomie, o czym ci pisałem wcześniej: moja córa ma dość asertywności, by spławić gościa, który gra nie tak jak jej pasuje.
I to nawet w znacznie mniej wyrazistych kwestiach. Dlatego własnie piszę, że jeśli nie pogoniła go, to znaczy że też uznała że więcej gada niż zagraża.

185

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Nowe_otwarcie napisał/a:

Niższą samoocenę mam TERAZ (w wieku czterdziestu kilku lat)

Tym czasem, kilka postów wcześniej:

I spokojnie można założyć, że przed ślubem miałem znacznie lepszy "win/loss coefficient" niż ty. Wszystko opierało się po prostu na niewytłumaczalnym braku wiary w siebie

Skoro przed ślubem twój brak wiary w siebie był na niewytłumaczalnie niskim poziomie, a teraz jest jeszcze niższy, to z czym my dyskutujemy? LOL xD



Nowe_otwarcie napisał/a:

Następuje coś ułomie, o czym ci pisałem wcześniej: moja córa ma dość asertywności, by spławić gościa, który gra nie tak jak jej pasuje.
I to nawet w znacznie mniej wyrazistych kwestiach. Dlatego własnie piszę, że jeśli nie pogoniła go, to znaczy że też uznała że więcej gada niż zagraża.


Fakt, że migasz się od odpowiedzi mówi sam za siebie.

186

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Jack Sparrow napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Niższą samoocenę mam TERAZ (w wieku czterdziestu kilku lat)

Tym czasem, kilka postów wcześniej:

I spokojnie można założyć, że przed ślubem miałem znacznie lepszy "win/loss coefficient" niż ty. Wszystko opierało się po prostu na niewytłumaczalnym braku wiary w siebie

Skoro przed ślubem twój brak wiary w siebie był na niewytłumaczalnie niskim poziomie, a teraz jest jeszcze niższy, to z czym my dyskutujemy? LOL xD



Nowe_otwarcie napisał/a:

Następuje coś ułomie, o czym ci pisałem wcześniej: moja córa ma dość asertywności, by spławić gościa, który gra nie tak jak jej pasuje.
I to nawet w znacznie mniej wyrazistych kwestiach. Dlatego własnie piszę, że jeśli nie pogoniła go, to znaczy że też uznała że więcej gada niż zagraża.


Fakt, że migasz się od odpowiedzi mówi sam za siebie.

Niełatwo malutki zmusić się do uczciwej gry, bez manipulacji, prawda? Nie potrafisz normalnie, musisz mieszać i manipulować.  Okres przyzwoitej wiary we własną atrakcyjność trwał co najmniej 20 lat. Notabene jak już założyłem konto na portalu I zobaczyłem (że wbrew pierdoleniu niektórych złotoustych stąd i z Kafeterii) nie robię kompletnie nic, a babki piszą, to spora część poczucia własnej atrakcyjności wróciła. Bo może i z kasą średnio (choć z drugiej strony jak się ma trochę powyżej ŚK, to jednak mogło być gorzej, nie pisałem też nic odnośnie dokładnej lokalizacji mojego miejsca zamieszkania, a to raczej plus niż minus), ale wygląd jeszcze został. I to cię krasnalu tak boli, bo chciałeś zatryumfować, wyżyć się za wszystkie młodzieńcze upokorzenia na (jedynym chyba dla ciebie dostępnym, reszta ci odjechala) z tej grupki, która była źródłem tych upokorzeń, a tu dupa: dalej musisz nadrabiać gromadzonymi latami w pocie czoła zasobami, a taki NO dalej z tobą wygrywa wyglądem. Twój ból dupy jest aż namacalny i właśnie dlatego nie jesteś w stanie mnie zgnieść psychicznie, a widać po postach że chciałbyś bardziej niż w przypadku innych użytkowników.  big_smile

I na koniec odnośnie córki: jak najbardziej odpowiedziałem, natomiast boli cię że jednocześnie wykopałem z tego "porownania" twoje przerysowania, manipulacje odnośnie autorki itd.
I gdyby rzeczywiście aż tak bezpośrednio boleśnie ją trafił, to by go spławiła. Dlatego pisałem, że moja córa ma dość asertywności. I autorka raczej ma jej tyle by gościa spławić gdy przekroczy JEJ granicę I gdy NAPRAWDĘ (a nie jedynie w szczeniackich gadkach) objawi jej się jako oblech. A że nie taki diabeł straszny jak go usiłowaliście kreować (owszem,MÓGŁ się takim okazać, ale się NIE OKAZAŁ), to i ostateczna reakcja różniła się od waszych oczekiwań.

187

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Nowe_otwarcie napisał/a:

Okres przyzwoitej wiary we własną atrakcyjność trwał co najmniej 20 lat

LOL. Z usta 50latka, który pierwsze doswiadczenia z kobietami zaliczył dopiero na studiach to prawdziwe złoto.




I na koniec odnośnie córki: jak najbardziej odpowiedziałem, natomiast boli cię że jednocześnie wykopałem z tego "porownania" twoje przerysowania, manipulacje odnośnie autorki itd.


Napisałeś jedynie w co wierzysz. To nie jest odpowiedź na pytanie, choć i tak wiele to mówi. Więcej niż byś chciał.

188

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Jack Sparrow napisał/a:

LOL. Z usta 50latka, który pierwsze doswiadczenia z kobietami zaliczył dopiero na studiach to prawdziwe złoto.

Taaaak, oczywiście.  To jaki cud się stał że nagle wyżej wymieniony zaczął skutecznie zdobywać każdą którą chciał? Bo przecież nagle nie wyprzystojniał w stosunku do stanu sprzed pół roku. No bo przecież gamechangerem nie mogło być chyba to, że przesunął wajchę wykazywanej inicjatywy z 0,0000 na 0,001? I trafność twojej diagnozy oczywiście potwierdza to, że stał się po rozwodzie całkowicie przezroczysty dla kobiet, czego podstawowymdowodem jest totalne olewanie go przez baby gdy założył konto na portalu randkowym... a nie, czekaj...
BTW: jeszcze jeden logiczny niuans ci umknął, ale to nie pierwszy i nie ostatni.

   

Jack Sparrow napisał/a:

  Napisałeś jedynie w co wierzysz. To nie jest odpowiedź na pytanie, choć i tak wiele to mówi. Więcej niż byś chciał.

Nie Jackie, napisałem jak jest . Nie napisałem tego co chciałbyś zobaczyć, bo nie gram w twoje wypaczające rzeczywistość manipulacje. A że manipulujesz i oczerniasz gdy ci się odpowiedź nie podoba, to nawet wykazano w tym wątku, a wykazała to autorka.

No dobra krasnal, wystarczy na dziś. Idź się gryźć że Smutna  wink

189

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Nowe_otwarcie napisał/a:

Taaaak, oczywiście.  To jaki cud się stał że nagle wyżej wymieniony zaczął skutecznie zdobywać każdą którą chciał?

To się nazywa fantastyka. Papier (w tym wypadku internet) przyjmie wszystko. Twoje kolejne wątki na tym forum są dowodem twoich braków sukcesów na tym polu. A to, że masz zainteresowanie poniżej swoich oczekiwań to wybijało się z twoich słów niemal na każdym kroku. Wszak "żołądek już nie ten" dziadku.




napisałem jak jest .

Napisałeś w co chciałbyś wierzyć.

190

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Jack Sparrow napisał/a:

To się nazywa fantastyka. Papier (w tym wypadku internet) przyjmie wszystko. Twoje kolejne wątki na tym forum są dowodem twoich braków sukcesów na tym polu. A to, że masz zainteresowanie poniżej swoich oczekiwań to wybijało się z twoich słów niemal na każdym kroku. Wszak "żołądek już nie ten" dziadku.

Wyraźnie napisałem, że metafora o żołądku oznacza że już nie mam zamiaru się męczyć z takimi odpałami jakie była mi w stanie zafundować była, ale ty jak zwykle widzisz w moich postach tylko to co chcesz widzieć, a resztę i tak sobie dopowiadasz do tego co ci pasuje. A z zainteresowaniami poniżej oczekiwań to też pudło, bo nie mógłbym być z kobietą - zwłaszcza kilka lat -  która mnie w żaden sposób fizycznie nie pociąga (jak raz nie było chemii, to trwało to króciutko); tak więc ani bym nie pisał ani bym się nie decydował na spotkania z babkami, które by mi się fizycznie nie podobały. Może urodowo nie jest to aż półka mojej ex, ale i zdecydowanie nie były nieurodziwe, a i z wiekiem priorytety się zmieniają, bo człowiek sobie zdaje sprawę że uroda też przemija. A wszystko tradycyjnie ma jedno podłoże: leczenie twoich kompleksów z młodości (w które, jak widać po twojej typowo wschodniej mściwej reakcji, całkiem precyzyjnie trafiłem) i próbie wyżycia się za nie na jedynym z tej znienawidzonej przez ciebie grupy, któremu powinęła się noga na tyle że wydaje ci się że jesteś go w stanie dopaść i rozszarpać. Jakaś babka w tym momencie mogłaby powiedzieć że jesteś tak durny i zajadły że aż uroczy, ale nie byłoby to prawdą: nie jesteś i nigdy nie byłeś uroczy Jackie.  Natura stworzyła cię odpadem, więc uznałeś że jedyna metoda to ta, którą zaproponowano tu dopiero co innemu kurduplowi bez wyglądu: iść w zasoby. I świat ci się zawali jeśli będziesz musiał sam przed sobą przyznać, że tymi zgromadzonymi zasobami nie odwróciłeś wszystkiego o 180 stopni i nie zemściłeś się skutecznie na grupie, która cię upokarzała jako gówniarza. Dziś jesteś jedynie mentalnym odpadem, jedynie z większymi zasobami, który chwali się tym że ruchał na boku mężatki chcące dojebać swoim mężom i uroił sobie że wykorzystywane przez nie do tego narzędzie stało się atrakcyjnym towarem na rynku matrymonialnym. Typ, który zarzuca innym aspołeczność, sam emanując pogardą, nienawiścią i często sadyzmem względem bliźnich. Jeśli ktoś na tym forum ma coś do przepracowania, to mało kto Jackie ma tego więcej niż ty wink



Jack Sparrow napisał/a:

Napisałeś w co chciałbyś wierzyć.

Przede wszystkim napisałem nie to co chciałeś przeczytać i to cię najbardziej boli. Jak wszędzie zresztą gdy ktoś napisze coś, co wymyka się twoich schematom kopalnianego konia.

191

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Nowe_otwarcie napisał/a:

Przede wszystkim napisałem nie to co chciałeś przeczytać i to cię najbardziej boli.

LOL, ty to jednak upośledzony jesteś. Ok, wytłumaczę ci panie oczytany iteligenciku. Pytania tego typu to pułapki logiczne, bo nie ma tu dobrej odpowiedzi. Jakkolwiek nie odpowiesz to wyjdzie, że mam rację. Bo albo mi ją przyznasz wprost, albo będziesz unikał odpowiedzi, czym przyznasz mi rację pośrednio albo przyznasz się do bycia zjebem.


Wyraźnie napisałem, że metafora o żołądku oznacza że już nie mam zamiaru się męczyć z takimi odpałami jakie była mi w stanie zafundować była

Ta sama ex o jakiej pisałeś tu peany, że każdy chciałby z taka być, bo tak wspaniała i piękna, że jej obecność jest aż narkotyczna?

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu

To musi być miłość, choć trudna.
Nie wiem jak inaczej tłumaczyć te czułości.

193

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu

Oj tam, oj tam. wink

Ja mam ubaw po pachy.  xD

194

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
Jack Sparrow napisał/a:

LOL, ty to jednak upośledzony jesteś. Ok, wytłumaczę ci panie oczytany iteligenciku. Pytania tego typu to pułapki logiczne, bo nie ma tu dobrej odpowiedzi. Jakkolwiek nie odpowiesz to wyjdzie, że mam rację. Bo albo mi ją przyznasz wprost, albo będziesz unikał odpowiedzi, czym przyznasz mi rację pośrednio albo przyznasz się do bycia zjebem.

Brawo debilu! Taki z ciebie "spec" od pułapek, a tymczasem w jednym poście sam z siebie ładnie potwierdziłeś (i to całkiem oficjalnie) w zasadzie wszystko co ci zarzucałem big_smile



Jack Sparrow napisał/a:

Ta sama ex o jakiej pisałeś tu peany, że każdy chciałby z taka być, bo tak wspaniała i piękna, że jej obecność jest aż narkotyczna?

No cóż... wielu użytkowników (także byłych) konsekwentnie twierdzi, że naprawdę czysta kokaina to dobry i wysokiej klasy towar, a jednak jej szkodliwość jest niepodważalna wink

195

Odp: Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

To musi być miłość, choć trudna.
Nie wiem jak inaczej tłumaczyć te czułości.

Popatrz, prawie jak Pokahontas. Chociaż ją było łatwiej znieść, bo jednak kobieta.
Z drugiej strony chuj tam małego wie, bo objawiał nam się już jako np. Wiewiórka Basia, więc pewności co do jego (jej?) płci nie ma wink

Posty [ 131 do 195 z 197 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wątpliwości po pierwszym spotkaniu z internetu

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024