Mrs.Happiness napisał/a:To, że rozmówca jest bezpośredni i krytyczny wobec czegoś, nie znaczy, że towarzyszą temu realne emocje.
Pewnie ciężko to pojąć komuś, kto wiecznie się na forum wykłóca, a potem marudzi, jaki tu mamy niski poziom.
Uuuuu, dalej widzę ten "brak emocji". Tak trzymaj! 
Mrs.Happiness napisał/a:Zapominasz, że z nas dwojga to ja jestem kobietą, więc miałam bezpośredni kontakt z takimi typami.
Chyba, że też otrzymywałeś od mężczyzn propozycje seksualne, to wtedy zwracam honor.
Nie znam ani jednego faceta, który rzucałby takie teksty w dorosłości i był normalny.
Część od lat jest w związkach, co nie przeszkadza im w dalszym korzystaniu ze swoich wysublimowanych tekstów na podryw.
Nawet kuzyn, który ma żonę i dzieci wypisywał do mnie, jak to nie wyrosłam na super laskę i namawiał na potajemne spotkania w lesie nad jeziorem.
A to tylko kropla w morzu doświadczeń z tymi „książętami z bajki” zaklętymi w żaby.
Po kilku dniach na portalach randkowych miało się dziesiątki wiadomości od różnych creepów.
Mnie zawsze żenowały takie zachowania, nawet gdy miałam naście lat i koledzy w szkole próbowali chwytać mnie za pośladki, albo pytali, czy pokażę im cycki. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym czuć pociąg seksualny do człowieka, który wywołuje we mnie niechęć i dyskomfort, zatem nie ma mowy o jakimkolwiek kontakcie fizycznym.
Kobietę jeszcze trzeba umieć rozpalić, a nie tylko postękać, że czujesz ucisk w kroczu.
Jak napisać "Tylko ja mam prawo się wypowiadać w tym temacie i koniec - kropka" nie pisząc tego bezpośrednio 
Skończ z takimi chwytami i skończ (jak krasnal i Smutna) robić z autorki osoby upośledzonej czy gawędziarki-mitomanki (bo mimo wszystko nie podchodzę do tego jak wy i nie ogłaszam, że wątek jest fejkowy tylko dlatego że przedstawiona w nim treść - w tym opis sytuacji i wnioski - koliduje z moim światopoglądem; nie wspomnę, że to bardzo słabe podejście, stanowiące kolejny kamyczek w twoim ogródku). I przestań podawać skrajne wypadki (niemające wiele wspólnego z tym jak ten z kuzynem) jako "argumentację", bo to manipulacja.
Różnica między nami jest taka, że choć nie stosowałem takich tekstów, to mam świadomość z czego ich stosowanie często wynika: z nadmiernego wpływu kolegów, którym stara się zaimponować jakim to jest kozakiem i ruchaczem (nawet gdy się w rzeczywistości jest spokojnym, normalnym gościem). Tak, są creepy które tak naprawdę myślą i są tacy, którzy nadrabiają gadką by nie zostać wyoutowanymi przez nieco bardziej zepsutych kolegów, zwłaszcza jeśli ci są jedynymi jakich dany chłopak ma.
I jak mówiłem: wielu wyrasta z tego właśnie wtedy gdy znajdą kobietę, która ich z tego wyciągnie i zaakceptuje, przed którą już nie będą musieli grać kozaka - ruchacza, bo będą wiedzieli że są akceptowani takimi, jakimi są.
I mając tę wiedzę, a także (mimo braku stosowania takich tekstów) jestem bardziej tolerancyjny niż ty (i wiele kobiet) dla błędów popełnianych w młodości (bo widzę, że dzisiejsi 18-latkowie czy maturzyści są dorośli wyłącznie na papierze, a w dużej mierze dotyczy to także upływu lat i rozwoju emocjonalnego; życie się wydłuża, ale wydłużają się - przez mieszanie w naturalnych fazach rozwoju - okresy trwania tych faz. Tak jak kobiety chętnie mówią, że dzisiejsza 40ka to "nowa 30ka", tak ma to swoje konsekwencje i niżej (20latek 60 lat teu, a dziś, to dwa różne stadia rozwoju emocjonalnego). I zaraz nam wyjdzie, że nie bez podstaw jest twierdzenie że "dzisiejsze 26 to wczorajsze 16". Tolerancja wynika też z tego, że mnie ileś błędów z młodszych lat (których bym nie popełnił dziś) też wybaczono i że nie każdy, kto popełnia błędy w młodym okresie, popełnia je bo jest zepsuty, a nie bo brakuje mu doświadczenia i boi się, że musi grać kogoś kim nie jest. A ta sytuacja bliższa jest temu ostatniemu.
Mrs.Happiness napisał/a:Nie każda potrafi wprost odmówić, nawet jeśli czegoś nie chce i nie lubi. Na kobiecych grupach można przeczytać sporo postów z pytaniami, jak powiedzieć partnerowi, że nie przepada się za jakąś pozycją, albo że robi coś zbyt gwałtownie, przez co ona odczuwa ból w trakcie lub jakiś czas po stosunku.
To oczywiście nie czyni tych facetów z automatu żadnymi gwałcicielami, ALE…
Dobry partner jest uważny i chce, by jego kobieta czuła się przy nim dobrze.
Nie wystarczy, że nie ucieka mu z łóżka.
Powtarzam: nie rób z niej upośledzonej ameby. Każda potrafi dać do zrozumienia choćby spojrzeniem. Zresztą gdyby nawet było jak piszesz, to by się po prostu z nim (gdy już miała pełen komfort oddalenia od niego i spokojnych przemyśleń) ponownie nie spotkała, a jednak nie tylko się spotkała, ale i okazało się, że nie taki diabeł straszny.
Mrs.Happiness napisał/a:Gdyby włączyła się do akcji, to co innego, ale tu została opisana sytuacja, w której dziewczyna ogląda film, a facet przez cały seans trzyma paluchy w jej majtkach. ZERO zaangażowania, tylko bierność i zdziwienie. Nie wiem, co trzeba mieć w głowie, żeby nie przerwać tych „pieszczot” i nie upewnić się, że wszystko w porządku.
Ani tym bardziej GODZINAMI czuć podniecenie, gdy NIC nie wskazuje na to, że partnerce podoba się to, co robisz.
Fujka i tyle.
A okazała mu to zdziwienie choć skierowanym prosto do niego spojrzeniem? Chyba tego ragmentu w treści jej postów zabrakło! Zapamiętaj sobie, że faceci nie są jasnowidzami i nie mają szklanych kul (nie mnie tak nie wkurza jak kultowe już "domyśl się!). Facet nie jest od tego żeby czytać w myślach jeśli kobieta nie raczy nawet spojrzeniem dać do zrozumienia że nie jest jej dobrze albo gdy wręcz udaje że jest ok, a potem (na forum czy z koleżankami) zastanawia się jak mu powiedzieć że to sprawia jej dyskomfort! Co, może jeszcze przed wejściem do chaty kobieta musi podpisać zgodę na seks, z precyzyjnym zaznaczeniem wszystkich punktów, na które się godzi? Litości! Tutaj autorka miała pierdyliard możliwości zakomunikowania mu, że coś jej nie odpowiada i dodatkowy pierdyliard zakończenia znajomości ze względu na to, że jej coś nie odpowiada. Jeśli nie skorzystała z ani jednego ani z drugiego, to znaczy że chyba jednak te obiekcje nie były tak silne jak ci się uroiło.
Mrs.Happiness napisał/a:Jeśli serio uważasz, że zabolała mnie uwaga na temat funkcji redaktorki, która została mi przyznana dekadę temu, to mogę się jedynie uśmiechnąć w odpowiedzi.
Być może dekadę temu konkurencja wcale nie była większa.
Mrs.Happiness napisał/a:Szukasz tu konfliktu, żeby się rozładować tanim kosztem. Co jest mi zupełnie obojętne do momentu, w którym próbujesz użyć w tym celu mojej osoby. Także luzuj pośladki, albo dajmy sobie spokój z dalszą dyskusją, bo nie masz szans mnie sprowokować.
Zwłaszcza ten ostatni fragment pokazuje twój "dystans" 
Malutkiemu chyba odpiszę później, bo jednak mam trochę roboty, która musi być wykonana do południa, a maksymalnie do 15 