wieka napisał/a:Nie ma takich dwóch w jednym.
Som!
Potwierdzam, ze som
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Seksualność a całokształt mężczyzny
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
wieka napisał/a:Nie ma takich dwóch w jednym.
Som!
Potwierdzam, ze som
Podobne tematy
Chciałbym temu przyklasnąć, ale to tak nie działa. To tylko piękna teoria. Praktyka jest natomiast taka, że to kobieta musi sobie poukładać w głowie co jest dla niej ważniejsze - komfort wstydu i niezrealizowanie fantazji czy wyjście z tej komfortowej strefy i zaryzykowanie. Najmniej tu zależy od faceta.
Z mojego doświadczenia to jest tak, że babki grają potulne i wstydliwe przed życiowymi partnerami, a ukryte fantazje realizują na wakacjach/wyjazdach służbowych czy innych babskich wypadach.
Już abstrahując od płci - niewiele osób jest w stanie w pełni się otworzyć przed partnerem i niewiele osób taką otwartość jest w stanie zaakceptować. Większość ludzi gra, kogoś udaje przed partnerem w obawie przed odrzuceniem.
No tak, ale dlaczego niewiele osób jest w stanie w pełni otworzyć się przed partnerem? Bo - i tu wracamy do punktu wyjścia - nie czują się w pełni bezpiecznie (!). Wtedy, owszem, czasem latwiej jest zrealizować swoją fantazję z zupełnie obcym partnerem/partnerką niż odważyć się choćby zaproponować w swoim związku.
W relacji, która już jest albo w założeniu ma być trwała, najczęściej problem stanowią albo już powstałe blokady, albo lęk przed oceną i wspomnianym przez Ciebnie odrzuceniem. W bezpiecznej przestrzeni nie ma ani jednego, ani drugiego. Dlatego tak ważne jest, żeby szukać kogoś, z kim obustronnie będziemy mogli stworzyć tę przestrzeń.
Jack Sparrow napisał/a:Chciałbym temu przyklasnąć, ale to tak nie działa. To tylko piękna teoria. Praktyka jest natomiast taka, że to kobieta musi sobie poukładać w głowie co jest dla niej ważniejsze - komfort wstydu i niezrealizowanie fantazji czy wyjście z tej komfortowej strefy i zaryzykowanie. Najmniej tu zależy od faceta.
Z mojego doświadczenia to jest tak, że babki grają potulne i wstydliwe przed życiowymi partnerami, a ukryte fantazje realizują na wakacjach/wyjazdach służbowych czy innych babskich wypadach.
Już abstrahując od płci - niewiele osób jest w stanie w pełni się otworzyć przed partnerem i niewiele osób taką otwartość jest w stanie zaakceptować. Większość ludzi gra, kogoś udaje przed partnerem w obawie przed odrzuceniem.
No tak, ale dlaczego niewiele osób jest w stanie w pełni otworzyć się przed partnerem? Bo - i tu wracamy do punktu wyjścia - nie czują się w pełni bezpiecznie (!). Wtedy, owszem, czasem latwiej jest zrealizować swoją fantazję z zupełnie obcym partnerem/partnerką niż odważyć się choćby zaproponować w swoim związku.
W relacji, która już jest albo w założeniu ma być trwała, najczęściej problem stanowią albo już powstałe blokady, albo lęk przed oceną i wspomnianym przez Ciebnie odrzuceniem. W bezpiecznej przestrzeni nie ma ani jednego, ani drugiego. Dlatego tak ważne jest, żeby szukać kogoś, z kim obustronnie będziemy mogli stworzyć tę przestrzeń.
To co to za bliskość, gdy nie można otwarcie mówić, czego się pragnie? Po co tracić czas na takie związki?
Priscilla napisał/a:Jack Sparrow napisał/a:Chciałbym temu przyklasnąć, ale to tak nie działa. To tylko piękna teoria. Praktyka jest natomiast taka, że to kobieta musi sobie poukładać w głowie co jest dla niej ważniejsze - komfort wstydu i niezrealizowanie fantazji czy wyjście z tej komfortowej strefy i zaryzykowanie. Najmniej tu zależy od faceta.
Z mojego doświadczenia to jest tak, że babki grają potulne i wstydliwe przed życiowymi partnerami, a ukryte fantazje realizują na wakacjach/wyjazdach służbowych czy innych babskich wypadach.
Już abstrahując od płci - niewiele osób jest w stanie w pełni się otworzyć przed partnerem i niewiele osób taką otwartość jest w stanie zaakceptować. Większość ludzi gra, kogoś udaje przed partnerem w obawie przed odrzuceniem.
No tak, ale dlaczego niewiele osób jest w stanie w pełni otworzyć się przed partnerem? Bo - i tu wracamy do punktu wyjścia - nie czują się w pełni bezpiecznie (!). Wtedy, owszem, czasem latwiej jest zrealizować swoją fantazję z zupełnie obcym partnerem/partnerką niż odważyć się choćby zaproponować w swoim związku.
W relacji, która już jest albo w założeniu ma być trwała, najczęściej problem stanowią albo już powstałe blokady, albo lęk przed oceną i wspomnianym przez Ciebnie odrzuceniem. W bezpiecznej przestrzeni nie ma ani jednego, ani drugiego. Dlatego tak ważne jest, żeby szukać kogoś, z kim obustronnie będziemy mogli stworzyć tę przestrzeń.To co to za bliskość, gdy nie można otwarcie mówić, czego się pragnie? Po co tracić czas na takie związki?
No właśnie takie zwiazki nie maja sensu
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:wieka napisał/a:Nie ma takich dwóch w jednym.
Som!
Potwierdzam, ze som
Ja taki jestem
Julia life in UK napisał/a:RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:Som!
Potwierdzam, ze som
Ja taki jestem
Dużo osób takich jest dlatego potwierdzam, ze som
Sądzę, że tu chodzi o poczucie bezpieczeństwa. Nie tylko fizycznego, ale przede wszystkim emocjonalnego. Dotąd, kiedy zaczynała mówić o swoich potrzebach i fantazjach, napotykała na swego rodzaju opór i brak akceptacji dla wyartykułowanych oczekiwań/zachowań, a to z automatu odbierało jej poczucie komfortu i właśnie tego wspomnianego bezpieczeństwa.
Bez jaj... nie ma poczucia bezpieczenstwa bo... jej facet nie chce ruchac tak jak ona sobie to wymyslila?
Ty czytasz co piszesz? ;D
Autorka nie sprawia wrazenia takiej, ktora wiele do zwiazku wnosi.
Gdyby przyszla i napisala, ze ona wziela na siebie odpowiedzialnosc za bezpieczenstwo finansowe czy cokolwiek innego i oczekuje aby partner wzial odpowiedzialnosc za ich przyjemnosc i fantazje erotyczne to OK.
Ale z tego co napisala wynika, ze chce aby gosc wzial odpowiedzialnosc za wszystko a kloda sobie bedzie ogladala pornoski, fantazjowala o BBL i z drineczkiem czekala az ja gosc styrany po pracy jeszcze wyrucha wedlug tego co sobie w tej glowie na pornosach upyerdolila.
Po tym co napisala i odpowiedziach widac, ze to takie tempe, ze gdyby nie miala opiekuna w formie rodzicow czy chlopaka to by chlopakom z forum robila masaze ze slabym finalem.
Priscilla napisał/a:Sądzę, że tu chodzi o poczucie bezpieczeństwa. Nie tylko fizycznego, ale przede wszystkim emocjonalnego. Dotąd, kiedy zaczynała mówić o swoich potrzebach i fantazjach, napotykała na swego rodzaju opór i brak akceptacji dla wyartykułowanych oczekiwań/zachowań, a to z automatu odbierało jej poczucie komfortu i właśnie tego wspomnianego bezpieczeństwa.
Bez jaj... nie ma poczucia bezpieczenstwa bo... jej facet nie chce ruchac tak jak ona sobie to wymyslila?
Ty czytasz co piszesz? ;DAutorka nie sprawia wrazenia takiej, ktora wiele do zwiazku wnosi.
Gdyby przyszla i napisala, ze ona wziela na siebie odpowiedzialnosc za bezpieczenstwo finansowe czy cokolwiek innego i oczekuje aby partner wzial odpowiedzialnosc za ich przyjemnosc i fantazje erotyczne to OK.
Ale z tego co napisala wynika, ze chce aby gosc wzial odpowiedzialnosc za wszystko a kloda sobie bedzie ogladala pornoski, fantazjowala o BBL i z drineczkiem czekala az ja gosc styrany po pracy jeszcze wyrucha wedlug tego co sobie w tej glowie na pornosach upyerdolila.
To by bylo jak niewolnictwo dla jej partnera.
No tak, ale dlaczego niewiele osób jest w stanie w pełni otworzyć się przed partnerem? Bo - i tu wracamy do punktu wyjścia - nie czują się w pełni bezpiecznie (!)
Nie.
99% facetów jak się przyznała do czegoś, co burzyło kobiece wyobrażenie o swoim wybranku to kończyło to związek.
A jakie to bezpieczeństwo daje.....obcy człowiek? Tu niestety muszę sie zgodzić z Johnym - przeczytaj siebie......na głos.
Priscilla napisał/a:No tak, ale dlaczego niewiele osób jest w stanie w pełni otworzyć się przed partnerem? Bo - i tu wracamy do punktu wyjścia - nie czują się w pełni bezpiecznie (!)
Nie.
99% facetów jak się przyznała do czegoś, co burzyło kobiece wyobrażenie o swoim wybranku to kończyło to związek.
A jakie to bezpieczeństwo daje.....obcy człowiek? Tu niestety muszę sie zgodzić z Johnym - przeczytaj siebie......na głos.
Ja tez sie wyjątkowo zgadzam z Johnym tym razem
To co to za bliskość, gdy nie można otwarcie mówić, czego się pragnie? Po co tracić czas na takie związki?
No właśnie! Ty to rozumiesz i ja to rozumiem, a Johnny i Jack piszą o czymś innym, ale na koniec wszystko razemw rzucają do jednego worka.
Priscilla napisał/a:No tak, ale dlaczego niewiele osób jest w stanie w pełni otworzyć się przed partnerem? Bo - i tu wracamy do punktu wyjścia - nie czują się w pełni bezpiecznie (!)
Nie.
99% facetów jak się przyznała do czegoś, co burzyło kobiece wyobrażenie o swoim wybranku to kończyło to związek.
A jakie to bezpieczeństwo daje.....obcy człowiek? Tu niestety muszę sie zgodzić z Johnym - przeczytaj siebie......na głos.
Jeshu, to może zamiast własnych interpretacji obaj przeczytajcie ze zrozumieniem, co napisałam, a jak coś jest niezrozumiałe, to dopytajcie. Będzie łatwiej.
Przecież tam było o emocjonalnym bezpieczeństwie - wolnym od ocen i potrzeby akceptacji, co w przypadku obcego człowieka, którego z dużym prawdopodobieństwem więcej się nie spotka nie ma żadnego znaczenia, a nie ma, bo jeśli nam na nim w żaden sposób nie zależy, to ani oceny, ani poczucie pełnej akceptacji (nawet z odjechanymi potrzebami i oczekiwaniami) nie jest nam do niczego potrzebne. Wtedy liczy się to, co jest tu i teraz, a nie to, co będzie potem.
Jeśli nie chce się z kimś tworzyć związku, to głęboko w czterech literach ma się oceny w typie "wyuzdana sucz" czy jakiekolwiek inne, które w relacji, na której nam zależy, by przerodziła się w trwałą, mogłyby prowadzić do potencjalnego odrzucenia.
I właśnie dlatego, jakby tych 99% facetów, co to przyznali się do czegoś, co burzyło kobiece wyobrażenie o swoim wybranku, a co kończyło związek, zbudowało sobie z partnerką bezpieczną przestrzeń, to nie byłoby takiej rzeczy, która mogłaby to zburzyć. To jest właśnie poczucie emocjonalnego bezpieczeństwa, że wiemy o sobie nawet wstydliwe czy ukrywane rzeczy, ale to niczego między nami nie zmienia!
Nie umiem też oprzeć się wrażeniu, że patrzycie na temat przez pryzmat męskiego myślenia, a ono diametralnie różni się od naszego.
No właśnie! Ty to rozumiesz i ja to rozumiem, a Johnny i Jack piszą o czymś innym
Nie, piszemy dokładnie o tym samym. Tylko będąc kobietą masz inną perspektywę.
Przecież tam było o emocjonalnym bezpieczeństwie
No to jakie emocjonalne bezpieczeństwo zapewnia OBCY człowiek? Bo to co napisałaś to się kupy nie trzyma. Trzeba związku stabilnego, trwałego i zażyłego emocjonalne, aby kobieta czuła się emocjonalnie bezpiecznie, ale potem używasz argumentu, że....no jak nie z własnym facetem to zawsze można z obcym.
Wtedy liczy się to, co jest tu i teraz, a nie to, co będzie potem.
Dlatego piszę, ze to nie kwestia faceta, a kobiety. Bo to ona musi sobie poukładać w głowie scenariusz postępowania. To co zrobi lub nie facet nie ma absolutnie żadnego znaczenia.
Sorry - za często byłem z tej drugiej strony.
I właśnie dlatego, jakby tych 99% facetów, co to przyznali się do czegoś, co burzyło kobiece wyobrażenie o swoim wybranku, a co kończyło związek, zbudowało sobie z partnerką bezpieczną przestrzeń, to nie byłoby takiej rzeczy, która mogłaby to zburzyć.
Bajki. Nie ma czegoś takiego. Jakby ci twój facet powiedział, że np w szkole/na studiach miał problemy i brał dragi na które zarabiał obrabiając wafle na dworcu to wątpię abyś nie myślała o kilometrach oszczanych siurów jakie obrobił twój luby z każdym jego pocałunkiem.
Nie umiem też oprzeć się wrażeniu, że patrzycie na temat przez pryzmat męskiego myślenia, a ono diametralnie różni się od naszego.
Za często twoją tezę maiłem okazję przerabiać w praktyce.
No to jakie emocjonalne bezpieczeństwo zapewnia OBCY człowiek? Bo to co napisałaś to się kupy nie trzyma. Trzeba związku stabilnego, trwałego i zażyłego emocjonalne, aby kobieta czuła się emocjonalnie bezpiecznie, ale potem używasz argumentu, że....no jak nie z własnym facetem to zawsze można z obcym.
O rany... Przeczytaj uważnie i po kolei, co napisałam, bo już mi się chyba nie chce.
W tym rzecz, że można mieć w dupie odrzucenie obcego człowieka, a tym samym to emcjonalne bezpieczeństwo, które pozwala powiedzieć wprost, czego chciałoby się doświadczyć, ale już w przypadku tego bliskiego lub przynajmniej takiego, z którym chciałaby się czegoś więcej - ryzyko jest na tyle duże, że ludzie często wolą to przemilczeć. Gdyby jednak czuli się bezpiecznie, to bez ryzyka odrzucenia byliby w stanie przynajmniej otwarcie wyrazić swoje pragnienia. Czasem zostałyby spełnione, czasem nie, ale nie doświadczyliby odrzucenia.
Tylko tyle. Prościej już nie potrafię ![]()
Bajki. Nie ma czegoś takiego. Jakby ci twój facet powiedział, że np w szkole/na studiach miał problemy i brał dragi na które zarabiał obrabiając wafle na dworcu to wątpię abyś nie myślała o kilometrach oszczanych siurów jakie obrobił twój luby z każdym jego pocałunkiem.
Prawda, ale... tu już wykraczamy poza temat fantazji i potrzeb seksulanych.
Poza tym uczciwość nakazuje, aby takie kontrowersyjne i drażliwe kwestie poruszyć zanim to może zburzyć związek, czyli na etapie jego budowania. Oczywiście nie na dzień dobry, ale na tyle szybko, aby to jeszcze nie stanowiło takiego problemu, jak wtedy, gdy po latach uświadamiamy sobie, że zostaliśmy oszukani, bo ktoś kreował się na kogoś innego niż jest w rzeczywistości.
Jeśli ktoś tego nie robi posiadając świadomość, że to może zmienić percepcję, to zwyczajnie jest nieuczciwy w stosunku do partnerki/partnera.
W tym rzecz, że można mieć w dupie odrzucenie obcego człowieka
To się kupy nie trzyma. I już ci piszę dlaczego.
Bo autorka potrzebuje czasu i emocjonalnego zaangażowania, aby się otworzyć ze swoimi pragnieniami i fantazjami. Czas i przywiązanie dają jej poczucie emocjonalnego bezpieczeństwa. Tego obcy jej nie zapewni, bo nie chce być materacem dla jakiegoś przypadkowego ruchacza.
Prawda, ale... tu już wykraczamy poza temat fantazji i potrzeb seksulanych.
Nie - to jest właśnie sedno tego, o czym piszę.
Czyli często spotykany przypadek, poszukiwany kochany chujek. ![]()
Czyli często spotykany przypadek, poszukiwany kochany chujek.
Lepiej brzmi czuły barbarzyńca ![]()
W tym rzecz, że można mieć w dupie odrzucenie obcego człowieka, a tym samym to emcjonalne bezpieczeństwo, które pozwala powiedzieć wprost, czego chciałoby się doświadczyć, ale już w przypadku tego bliskiego lub przynajmniej takiego, z którym chciałaby się czegoś więcej - ryzyko jest na tyle duże, że ludzie często wolą to przemilczeć. Gdyby jednak czuli się bezpiecznie, to bez ryzyka odrzucenia byliby w stanie przynajmniej otwarcie wyrazić swoje pragnienia. Czasem zostałyby spełnione, czasem nie, ale nie doświadczyliby odrzucenia.
Tylko tyle. Prościej już nie potrafię
Ludzie tkwią w relacjach, gdzie pozornie jest wszystko ok a nawet dobrze. Ale w sferze seksualnej ktoś albo obydwoje czują jakąś blokadę, aby się odkryć i nie być odrzuceni. Czyli to znaczy, że ta bliskość jest nie do końca jaka być powinna. Myślę, że sporo ludzi właśnie ma taką bliskość, że czują się ze sobą dobrze, ale nie na tyle, aby się otworzyć bez strachu. Już nie chodzi o realizację czegokolwiek, bo nie wszystko trzeba, ale o samo otworzenie się.
I tak, może być łatwiej otworzyć się przed zupełnie obcym człowiekiem, zwłaszcza, gdy więcej go nie zobaczymy. Bo nie zależy nam na nim i jego osądach. Nie patrzy potem na nas przy śniadaniu jak na kosmitę
Nie jest w stanie nas zranić po prostu. Gdyby było inaczej, ludzie nie realizowaliby swoich fantazji poza związkiem.
Oczywiście najlepiej znaleźć człowieka, z którym ta bliskość będzie możliwa. Bo nie z każdym da się zbudować coś głębokiego. Plus rzecz jasna dobrać się pod kątem preferencji, bo nie oszukujmy się, z yorka nie zrobisz wilka
Do pewnych rzeczy trzeba mieć dryg.
To co to za bliskość, gdy nie można otwarcie mówić, czego się pragnie? Po co tracić czas na takie związki?
Często związki są oparte na zupełnie innych fudamentach. Światopogląd, poczucie humoru, wspólne spędzanie czasu... Sam seks w początkowych fazach relacji jest inny, jest nowością więc dostarcza więcej emocji. To nie jest tak, że od początku Ci czegoś brakuje.
Ja wychodzę z założenia, że im bardziej lajtowe fantazje, tym łatwiej się otworzyć. Kiedyś rozmawiałam anonimowo z chłopakiem (online), który lubił sobie trzepać brudnymi majtkami swojej matki. Myślę, że naprawdę niewiele osób byłoby w stanie opowiedzieć o tym partnerce bez żenady.
Kwestia trzecia, są fantazje, których nie ma potrzeby mówić. Nie potrzebuję wiedzieć, że mój chłopak masturbował się do mojej siostry albo wyobrażając sobie nasz trójkąt. Uważam, że dla zdrowia psychicznego związku trzeba rozdzielać fantazje do powiedzenia i do zachowania dla siebie. Byle tylko tę granicę dobrze wyznaczyć, co nie zawsze jest proste.
Podkreślam też, że to nie jest tak, że ja o fantazjach nie opowiadałam. Po prostu trudno się w nie zagłębiać czy eskalować intensywność w momencie kiedy druga strona nie przejawia nimi zainteresowania.
To się kupy nie trzyma. I już ci piszę dlaczego.
Bo autorka potrzebuje czasu i emocjonalnego zaangażowania, aby się otworzyć ze swoimi pragnieniami i fantazjami. Czas i przywiązanie dają jej poczucie emocjonalnego bezpieczeństwa. Tego obcy jej nie zapewni, bo nie chce być materacem dla jakiegoś przypadkowego ruchacza.
Trzyma się kupy, bo ja cały czas piszę, że to, czego brakowało jej w dotychczasowych relacjach to było właśnie to rzeczone poczucie bezpieczeństwa. Ona nigdy do niego nie dobrnęła. Gdyby tak było, to nie miałaby problemu z tym, aby opowiadać o swoich potrzebach i fantazjach.
I ja NIE pcham jej przecież w ramiona obcego. Po prostu po drodze pojawiło się już tyle różnych kwestii i niezrozumienia, że coraz trudniej to uporządkować, a przy tym nie wszystko odnosi się bezpośrednio do osoby i sytuacji Cygaretki.
Ludzie tkwią w relacjach, gdzie pozornie jest wszystko ok a nawet dobrze. Ale w sferze seksualnej ktoś albo obydwoje czują jakąś blokadę, aby się odkryć i nie być odrzuceni. Czyli to znaczy, że ta bliskość jest nie do końca jaka być powinna. Myślę, że sporo ludzi właśnie ma taką bliskość, że czują się ze sobą dobrze, ale nie na tyle, aby się otworzyć bez strachu. Już nie chodzi o realizację czegokolwiek, bo nie wszystko trzeba, ale o samo otworzenie się.
I ja to właśnie nazywam poczuciem emocjonalnego bezpieczeństwa, bo jeśli w tej sferze istnieje jakaś blokada, która powoduje zahamowanie przed otwartością, to coś z tą bliskością nie do końca jest, jak być powinno.
Co więcej, emocjonalną bliskość tworzy się właśnie w ten sposób, że mówi się o takich rzeczach, które są bardzo osobiste, intymne, dla innych niedostępne.
Podkreślam też, że to nie jest tak, że ja o fantazjach nie opowiadałam. Po prostu trudno się w nie zagłębiać czy eskalować intensywność w momencie kiedy druga strona nie przejawia nimi zainteresowania.
No musi swoj na swego trafić
Ludzie tkwią w relacjach, gdzie pozornie jest wszystko ok a nawet dobrze.
Nie. To po prostu domena kobiet, że mogą sobie na coś takiego pozwolić (ideologia o bezpieczeństwie emocjonalnym). W przypadku mężczyzn perspektywa jest taka:
Prawda, ale...
I ja to właśnie nazywam poczuciem emocjonalnego bezpieczeństwa
Ale zauważyłaś, że sama takiego poczucia nie jesteś w stanie dać? Nikomu? Bo jednak znajdzie się zawsze coś, co w twoich oczach przekreśli twojego wybranka? Nawet niech to nie będzie nic aż tak hardcorowego. Coś bardziej powszechnego typu, że chciałby założyć twoje rajstopy i popatrzeć jak inny facet dochodzi w twoich ustach. Taka kompilacja chyba najpowszechniejszych zachowań......ale czyż efekt dla ciebie nie będzie podobny?
Twoja perspektywa jako kobiety jest inna. Moja perspektywa (i doświadczenia) jako faceta jest taka jak ci to opisałem podając przykład dworcowych wafli. Wiele kobiet woli zdradzić swoich życiowych partnerów dla ostrego ruchania niż się im przyznać czego tak naprawdę potrzebują (przerabiałem z obu stron). Większość kobiet odrzuci facetów jak ci przyznają się do czegoś, co w oczach tej danej kobiety rujnuje jego wizerunek. Czasem ta granica jest bardzo daleko. Czasem to trywialne pierdoły.
Ja mam to szczęście, że z moją żoną zaczynaliśmy od przyjaźni. Ale większość nie zaczyna w taki sposób, bo dla większości przyjaźń = friend zone. Niewielka garstka szczęśliwców wchodzi w związek z osobą, której najskrytsze tajemnice i pragnienia już zna (z wzajemnością). To jest zupełnie inny punkt wyjścia.
Ja mam to szczęście, że z moją żoną zaczynaliśmy od przyjaźni. Ale większość nie zaczyna w taki sposób, bo dla większości przyjaźń = friend zone. Niewielka garstka szczęśliwców wchodzi w związek z osobą, której najskrytsze tajemnice i pragnienia już zna (z wzajemnością). To jest zupełnie inny punkt wyjścia.
Z jednej strony to może być całkiem fajny sposób. Nie ma spiny i odpada to całe wzajemne tokowanie jakie ma miejsce przy randkowaniu, żeby zrobić wrażenie itp.
Z drugiej nie ma tej świeżości i zauroczenia...fenyloetyloaminy, która sprawia, że fruwasz.
Niektórzy takiego zaangażowania emocjonalnego potrzebują, aby właśnie coś takiego poczuć. I w takim wypadku faktycznie można mówić o potrzebie emocjonalnego bezpieczeństwa. Ale w ilu przypadkach naprawdę tak będzie? Jeden na milion? Reszta to deklaracje bez pokrycia.
To jest do pogodzenia. Facet potrafi być czuły, miły i troskliwy oraz dominujący w łóżku (a innymi razami niedominujący), to się nie wyklucza.
Nie wiem czy to się jakoś wiąże z charakterem / osobowością. Możliwe, że nawet z twoimi byłymi mogliście mieć niezłe osiągi, jeśli zostawiłabyś im całą inicjatywę i zielone światło żeby się nie hamowali z niczym. Tylko ustalcie najpierw jakieś słowo alarmowe żeby nie było nieporozumień kiedy zatrzymać. No i może wykluczcie rzeczy niezbezpieczne zdrowotnie / medycznie (duszenie, butelki w odbyt i takie tam).
Wydaje mi się, że tam mógł być trochę zaklęty krąg:
1) ty instruujesz co i jak z tobą robić,
2) facet robi według instrukcji ale wychodzi nie 100% jak w twojej fantazji, prawdopodobnie podchodzi do tego praktycznie i rzeczowo czyli nie jak demon seksu,
3) efektywnie to ty jesteś tu dominującą stroną, a nie on,
4) cel nieosiągnięty, frustracja, wychodzi coś jak niezgrabny wf
Myślę, że byłoby dużo bardziej emocjonujące i nakręcające dla ciebie właśnie to oddanie inicjatywy z zielonym światłem na najdziksze fantazje partnera, bo wtedy byłby dreszczyk emocji i nie byłoby "prowadzenia za rączkę z instrukcją obsługi".
Kwestia optyki w pewnym sensie.
Możliwe że po oswojeniu wstępnych zahamowań łatwiej i naturalniej przyszłoby wprowadzanie twoich szczegółowych fantazji (w jaki konkretny sposób chcesz być dominowana). Może okazałoby się, że jednak macie zbliżone skryte fetysze, jak już spróbować (a może nie). Może pomogłoby wspólne oglądanie porno i obadanie, co kręci twojego partnera, albo po prostu rozmowa o tym.
Pod kątem osobowości wydaje mi się, że jak facet otwarcie mówi o seksie i swoich preferencjach to jest dobry znak. Podobnie jeśli jest zorganizowany i / lub organizuje ludzi i / lub myśli za siebie.
Opcjonalnie wyszalej się via Tinder i realizuj fantazje ![]()
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:wieka napisał/a:Nie ma takich dwóch w jednym.
Som!
Potwierdzam, ze som
nie wydaje mi się
Taka przypadkowa zbieżność może wynikać z niewychwytywania sygnałów w zwykłych sytuacjach. I mocno dziwi mnie tak duży rozjazd w preferencjach- tu lubi ciepłe kluchy- bo z opisu na początku tak wynika- że autorka stawia znak równosci między np troską i czułością, a usługiwaniem- a to nie są tożsame sprawy-troskliwy i czuły po męsku facet rzadko usługuje usuwając pyłki spod nóg
raczej robi to ktoś w rodzaju pantoflarza, który chce dominującej kobiety- więc dlaczego miałaby go wybierać taka kobieta jak autorka się przedstawia? tu jest osądzanie charakteru mężczyzny po pozorach.
Tu jest rozjazd nadajacy się do rozpracowania sobie, bo przyczyna musi być.
w stałej relacji seks powinien być dopełnieniem relacji, a nie kompensacją nierozwiązanych spraw. chyba terapia nie byłaby złym pomysłem, zanim się wejdzie w związek.
przepraszam, autorko- możesz nie odpowiadać, ale byłaś opuszczonym dzieckiem? w sensie mało się Tobą interesowali rodzice?
Bo mi to wyglada na poszukiwanie partnera, który będzie mocno utwierdzał w poczuciu bezpieczeństwa- czyli coś kompensował
Julia life in UK napisał/a:RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:Som!
Potwierdzam, ze som
nie wydaje mi się
Taka przypadkowa zbieżność może wynikać z niewychwytywania sygnałów w zwykłych sytuacjach. I mocno dziwi mnie tak duży rozjazd w preferencjach- tu lubi ciepłe kluchy- bo z opisu na początku tak wynika- że autorka stawia znak równosci między np troską i czułością, a usługiwaniem- a to nie są tożsame sprawy-troskliwy i czuły po męsku facet rzadko usługuje usuwając pyłki spod nóg
raczej robi to ktoś w rodzaju pantoflarza, który chce dominującej kobiety- więc dlaczego miałaby go wybierać taka kobieta jak autorka się przedstawia?
Ke?
Lecisz przekłamaniem zapoczątkowanym przez Wiekę.
Przypomnę:
Cygeretka napisał/a:Jestem ciekawa Waszych spostrzeżeń, bo nie rozmawiam z bliskimi na takie tematy. Może tutaj ktoś mi coś poradzi?
Mam 30 lat i od zawsze podobali mi się ciepli, czuli i rodzinni mężczyźni. Każdy z moich chłopaków był szarmancki i opiekuńczy. Ładnie się do mnie zwracał, dbał o mnie i dobrze mnie traktował. Od zawsze jednak w moich relacjach jest powtarzający się problem. O ile w życiu codziennym uwielbiam mężczyzn ciepłych, stabilnych i troskliwych, tak w łóżku zdecydowanie kręci mnie dominacja mężczyzny. Myślę, że moje upodobania to co najmniej soft bdsm. Problemem jest fakt, że moi partnerzy tego za grosz nie podzielali. Próbowałam ich "zarazić" moimi fantazjami, fetyszami, ale jestem raczej grzeczną dziewczyną i rozmowa o TAKICH fantazjach to duże wyjście ze strefy komfortu, zwłaszcza gdy druga osoba reaguje konsternacją czy zakłopotaniem. Próby wprowadzenia tych fantazji często były z mojej perspektywy żenujące, bo widziałam że ich to po prostu nie kręci, a robią to dla mnie, bo mnie kochają. Efekt? Klasyczny, waniliowy seks. I o ile mam więcej energii i mniej stresu, to taki seks też jest super, tak w momencie zmęczenia i zestresowania potrzebuję "silniejszych bodźców". Wielokrotnie mówiłam, co wystarczy powiedzieć/zrobić, żebym zaczęła się nakręcać, ale to chyba było z kolei poza strefą komfortu moich eks. Tak więc zostawała wanilia przy której nie dochodziłam, co kończyło się moimi coraz mniejszymi chęciami na seks i kłótniami o to w związku.Aktualnie jestem jakiś czas po rozstaniu i zaczynam się przymierzać do znalezienia nowego partnera życiowego. Wcześniej trochę walczyłam z hmmm... naturą i wydawało mi się, że dobry seks nie jest konieczny w związku, że to nie jest dla mnie kluczowe, żeby mężczyzna w łóżku był dominujący. Ale widzę że jednak jest to ważne. Jeśli nie chcę zdradzać/być zdradzana a spędzić z mężczyzną całe życie, musimy się tutaj zgrywać.
Tylko jak takiego mężczyznę poznać? Kiedy tematy fantazji, upodobań poruszać? Czy procentowo dużo mężczyzn kręci dominacja? Czy ciężko jest mężczyźnie połączyć kulturę osobistą, uprzejmość za dnia i dominację wieczorową porą? Zawsze myślałam że nie, ale widzę że jednak wcale to takie oczywiste nie jest. Mam wrażenie, że jak za wcześnie wyskoczę z tematem (zwłaszcza z takimi fantazjami) to momentalnie jestem uznana za idealną kandydatkę na FWB, a nie tego szukam. Z kolei jeśli zwlekam a druga osoba mi się coraz bardziej podoba, to włącza mi się jakiś syndrom Madonny i wchodzę w rolę idealnej żony, matki i coraz niezręczniej mi wplatać elementy seksualne (zwłaszcza takie xD).
Spotykam mężczyzn, którzy pod względem seksualnym są otwarci i z którymi seksualnie na pewno bym się dogadała, ale aspekt codzienny wtedy leży. Nieszanujący kobiet, niegodni zaufania, labilni psychicznie. Z kolei faceci w moim guście życiowym seksualnie okazują się być stopkarzami i mineciarzami (co ogółem nie jest niczym złym, ale po prostu nie zgrywa się z moimi preferencjami seksualnymi).
W skrócie mam 30 lat i prawie w ogóle żadnych zrealizowanych fantazji seksualnych. Dalej wybiorę mężczyznę rodzinnego i czułego nad dobrego j*bakę, ale obserwując mój związkowy spadek libido przy niesatysfakcjonującym seksie wróżę nam rozwód, co zniechęca mnie całościowo do jakiejkolwiek relacji.
Chciałabym uwielbiać mojego przyszłego męża i seks z nim. Tylko nie wiem jak dotrzeć do mojej niszy. Eh.Wygląda, że musiałabyś mieć dwóch, jednego na co dzień, a drugiego w nocy
![]()
Nie ma takich dwóch w jednym. Czy można być podporządkowanym w dzień, a dominującym w nocy, nie wydaje mi się . Ale może się mylę.
Autorka nic nie pisze o ciepłych kluchach. Chce normalnego faceta, który będzie ją szanował na codzień, a w łóżku przejmie stery, do mocnej dominacji włącznie.
Chce mieć normalną relację i ostry seks w niej.
Nie ma w tym nic dziwnego, niespotykanego, itp.
Normalna sprawa, całkiem fajne podejście. Lubię to!!
Ela210 napisał/a:Julia life in UK napisał/a:Potwierdzam, ze som
nie wydaje mi się
Taka przypadkowa zbieżność może wynikać z niewychwytywania sygnałów w zwykłych sytuacjach. I mocno dziwi mnie tak duży rozjazd w preferencjach- tu lubi ciepłe kluchy- bo z opisu na początku tak wynika- że autorka stawia znak równosci między np troską i czułością, a usługiwaniem- a to nie są tożsame sprawy-troskliwy i czuły po męsku facet rzadko usługuje usuwając pyłki spod nóg
raczej robi to ktoś w rodzaju pantoflarza, który chce dominującej kobiety- więc dlaczego miałaby go wybierać taka kobieta jak autorka się przedstawia?
Ke?
Lecisz przekłamaniem zapoczątkowanym przez Wiekę.
Przypomnę:
wieka napisał/a:Cygeretka napisał/a:Jestem ciekawa Waszych spostrzeżeń, bo nie rozmawiam z bliskimi na takie tematy. Może tutaj ktoś mi coś poradzi?
Mam 30 lat i od zawsze podobali mi się ciepli, czuli i rodzinni mężczyźni. Każdy z moich chłopaków był szarmancki i opiekuńczy. Ładnie się do mnie zwracał, dbał o mnie i dobrze mnie traktował. Od zawsze jednak w moich relacjach jest powtarzający się problem. O ile w życiu codziennym uwielbiam mężczyzn ciepłych, stabilnych i troskliwych, tak w łóżku zdecydowanie kręci mnie dominacja mężczyzny. Myślę, że moje upodobania to co najmniej soft bdsm. Problemem jest fakt, że moi partnerzy tego za grosz nie podzielali. Próbowałam ich "zarazić" moimi fantazjami, fetyszami, ale jestem raczej grzeczną dziewczyną i rozmowa o TAKICH fantazjach to duże wyjście ze strefy komfortu, zwłaszcza gdy druga osoba reaguje konsternacją czy zakłopotaniem. Próby wprowadzenia tych fantazji często były z mojej perspektywy żenujące, bo widziałam że ich to po prostu nie kręci, a robią to dla mnie, bo mnie kochają. Efekt? Klasyczny, waniliowy seks. I o ile mam więcej energii i mniej stresu, to taki seks też jest super, tak w momencie zmęczenia i zestresowania potrzebuję "silniejszych bodźców". Wielokrotnie mówiłam, co wystarczy powiedzieć/zrobić, żebym zaczęła się nakręcać, ale to chyba było z kolei poza strefą komfortu moich eks. Tak więc zostawała wanilia przy której nie dochodziłam, co kończyło się moimi coraz mniejszymi chęciami na seks i kłótniami o to w związku.Aktualnie jestem jakiś czas po rozstaniu i zaczynam się przymierzać do znalezienia nowego partnera życiowego. Wcześniej trochę walczyłam z hmmm... naturą i wydawało mi się, że dobry seks nie jest konieczny w związku, że to nie jest dla mnie kluczowe, żeby mężczyzna w łóżku był dominujący. Ale widzę że jednak jest to ważne. Jeśli nie chcę zdradzać/być zdradzana a spędzić z mężczyzną całe życie, musimy się tutaj zgrywać.
Tylko jak takiego mężczyznę poznać? Kiedy tematy fantazji, upodobań poruszać? Czy procentowo dużo mężczyzn kręci dominacja? Czy ciężko jest mężczyźnie połączyć kulturę osobistą, uprzejmość za dnia i dominację wieczorową porą? Zawsze myślałam że nie, ale widzę że jednak wcale to takie oczywiste nie jest. Mam wrażenie, że jak za wcześnie wyskoczę z tematem (zwłaszcza z takimi fantazjami) to momentalnie jestem uznana za idealną kandydatkę na FWB, a nie tego szukam. Z kolei jeśli zwlekam a druga osoba mi się coraz bardziej podoba, to włącza mi się jakiś syndrom Madonny i wchodzę w rolę idealnej żony, matki i coraz niezręczniej mi wplatać elementy seksualne (zwłaszcza takie xD).
Spotykam mężczyzn, którzy pod względem seksualnym są otwarci i z którymi seksualnie na pewno bym się dogadała, ale aspekt codzienny wtedy leży. Nieszanujący kobiet, niegodni zaufania, labilni psychicznie. Z kolei faceci w moim guście życiowym seksualnie okazują się być stopkarzami i mineciarzami (co ogółem nie jest niczym złym, ale po prostu nie zgrywa się z moimi preferencjami seksualnymi).
W skrócie mam 30 lat i prawie w ogóle żadnych zrealizowanych fantazji seksualnych. Dalej wybiorę mężczyznę rodzinnego i czułego nad dobrego j*bakę, ale obserwując mój związkowy spadek libido przy niesatysfakcjonującym seksie wróżę nam rozwód, co zniechęca mnie całościowo do jakiejkolwiek relacji.
Chciałabym uwielbiać mojego przyszłego męża i seks z nim. Tylko nie wiem jak dotrzeć do mojej niszy. Eh.Wygląda, że musiałabyś mieć dwóch, jednego na co dzień, a drugiego w nocy
![]()
Nie ma takich dwóch w jednym. Czy można być podporządkowanym w dzień, a dominującym w nocy, nie wydaje mi się . Ale może się mylę.Autorka nic nie pisze o ciepłych kluchach. Chce normalnego faceta, który będzie ją szanował na codzień, a w łóżku przejmie stery, do mocnej dominacji włącznie.
Chce mieć normalną relację i ostry seks w niej.
Nie ma w tym nic dziwnego, niespotykanego, itp.Normalna sprawa, całkiem fajne podejście. Lubię to!!
Dlaczego fajne podejście?
Dlaczego fajne podejście?
Kiedy kobieta sobie radzi, nie ma problemów z poczuciem wartości na codzień, potrafi mieć swoje zdanie i swoje życie, ale w łóżku chce się całkowicie mężczyźnie oddać, ma z tego autentyczną przyjemność i fun, chce i potrafi wejść w pewne role, bo tylko o to tu chodzi, o granie na atawizmach i instynktach, puszczajac wodze fantazji, to potrafi być mega sexy.
To działa dobrze kiedy oboje są na tyle ogarnięci, żeby nie mieszać podejścia do siebie w ciągu dnia z realizowaniem się w sypialni. Każde ma swoje prawa i działa na innych zasadach.
Julia life in UK napisał/a:Dlaczego fajne podejście?
Kiedy kobieta sobie radzi, nie ma problemów z poczuciem wartości na codzień, potrafi mieć swoje zdanie i swoje życie, ale w łóżku chce się całkowicie mężczyźnie oddać, ma z tego autentyczną przyjemność i fun, chce i potrafi wejść w pewne role, bo tylko o to tu chodzi, o granie na atawizmach i instynktach, puszczajac wodze fantazji, to potrafi być mega sexy.
To działa dobrze kiedy oboje są na tyle ogarnięci, żeby nie mieszać podejścia do siebie w ciągu dnia z realizowaniem się w sypialni. Każde ma swoje prawa i działa na innych zasadach.
A to rozumiem w sumie fajne to może być w związku jak się oboje z tym dogaduja. No i też musząi miec pewnie zmienny charaktery jak kameleony kolor skory, skoro w sypialni zmienia się im zachowanie i charakter a na codzień też mają inny charakter ![]()
Rozrabiako, pozwól że pozostanę przy swoim zdaniu na temat mężczyzn ![]()
charakter mężczyzny poznaje się w detalach, tonie głosu, zachowaniach. Kobiety mają tysiące lat doswiadczeń przenoszonych w genach. Testosteron i doswiadczenia wyznaczają charakter męzczyzny. Nawet jeśli męzczyzna okazuje szacunek i troskliwość, dba o swoje stado, czyli rodzinę, to może to robić na różne sposoby. Wg mnie ona opisała ciepłe kluchy, na 100 %. I nie ma w tym nic złego, jeśli sie taki typ męzczyzn woli- szczerze to łatwiej nimi jest zarządzać.
ale nie każda z nas to lubi.
Wiesz ja lubię, gdy męzczyzna jest czuły i troskliwy, ale czuć kiedy jest to jego praca nad sobą, wypracowany charakter, przerobienie doświadczeń z kobietami, pohamowanie swoich instynktów. Wiem że robi to dla mnie, ale jego "prowadzenie" w relacji jest wyczuwalne, a uwalnia się właśnie w seksie. I nie musi to być BSDM bynajmniej. To trzeba mieć w głowie.
uwierz wielu mężczyzn nie ma tego w żadnym stopniu, są wycofani.
i wydaje mi się , że ona takich wybiera z jakiegoś powodu. Być może Ciebie by wcale nie wybrała, bo gdzieś by wyczuła "pazura" na co dzień, a to już nie byłoby bezpieczne. Na tym polega ten dualizm o którym pisze Wieka.
Bo zaszaleć w seksie z nieznajomym właściwie męzczyzną, na którym Ci nie zależy, jest łatwiej, bezpieczniej, bo możesz wyjść bez pożegnania i zapomnieć
wejść w relację, a potem pozwolić dodatkowo komuś się zdominować- do tego potrzeba zaufania.
czyli w skrócie autorko: Bierzesz sobie dzikiego mężczyznę i go przysposabiasz- czyli stawiasz jasne granice- dla jego zachowań, nie tylko seksualnych. aż sie dogracie.
to tak jakby wybierać się na wyscigi i szukać konia, który Cię nie zrzuci, ale umie galopować.
Jak weżmiesz łagodnego, nie zrzuci, ale nie pobiegnie szybko.
mozesz jedynie ujeżdzić dzikiego. I tyle ![]()
Autorka go szuka u łagodnego typu mężczyzn, tam nie znajdzie.
musi u tych "niebezpiecznych" a potem ich oswajać, trochę się z nimi siłując. To jedyna droga.
Autorka go szuka u łagodnego typu mężczyzn, tam nie znajdzie.
musi u tych "niebezpiecznych" a potem ich oswajać, trochę się z nimi siłując. To jedyna droga.
Myślę że po prostu nie spotkałaś normalnego gościa, który lubi w łóżku zaszaleć, dlatego nie wierzysz w taką możliwość.
Nie wydaje mi się by chodziło o kogoś uległego poza łóżkiem, moim zdaniem to nadinterpretacja.
Mam wrażenie że autorka opisała normalnego, zaangażowanego mężczyznę*. Taki też czasem pokaże pazur poza łóżkiem, ale to nie musi być przeciwko swojej kobiecie przecież.
*Normalny, zaangażowany mężczyzna od pantoflarza różni się tym, że jemu kobieta odwzajemnia zaangażowanie.
Ideałem żony jest cichutka, skromniutka kobietka, dbająca o swoje gniazdko a w nocy przeistaczająca się w demona seksu ![]()
Z mężczyznami ma być inaczej?
Nie sądzę
Ela210 napisał/a:Autorka go szuka u łagodnego typu mężczyzn, tam nie znajdzie.
musi u tych "niebezpiecznych" a potem ich oswajać, trochę się z nimi siłując. To jedyna droga.Myślę że po prostu nie spotkałaś normalnego gościa, który lubi w łóżku zaszaleć, dlatego nie wierzysz w taką możliwość.
Nie wydaje mi się by chodziło o kogoś uległego poza łóżkiem, moim zdaniem to nadinterpretacja.
Mam wrażenie że autorka opisała normalnego, zaangażowanego mężczyznę*. Taki też czasem pokaże pazur poza łóżkiem, ale to nie musi być przeciwko swojej kobiecie przecież.*Normalny, zaangażowany mężczyzna od pantoflarza różni się tym, że jemu kobieta odwzajemnia zaangażowanie.
Normalnie to mężczyzną rządzi testosteron, a kobieta jest kobieca i nie dominuje nad mężczyzną.
Ale to moja norma, masz rację. Teraz pełno jest Panów bez inicjatywy, którzy albo się kobiet boją, albo nienawidzą.
myślę że nie do końca wczytałeś się w słowa autorki- jej nie interesuje spokojny na co dzień gość, który w łóżku ja sponiewiera.
takich miała.
ją interesuje związek na stałe, założenie rodziny.
zwykle mężczyznom się to nie składa w całość
Jestem w stanie dojść, natomiast jest to mniej satysfakcjonujące niż przy seksie ostrzejszym. Różnica między seksem standardowym a ostrzejszym jest taka, że jeśli prześpię się z chłopakiem klasycznie, rozejdziemy się/da mi kosza, to każdy pójdzie w swoją stronę bez bólu. Jeśli facet da mi kosza po seksie, w którym mnie zeszmacił i okazał mi brak szacunku, będę mieć moralniaka i będę się z tym fatalnie czuć psychicznie. Bo mimo że kręci mnie ostre r*chanie, mam psychikę delikatnego kwiatuszka. Oczywiście mogę po prostu czekać dłużej z seksem aż poczuję się bezpiecznie.
Moim skromnym zdaniem. Po jednej nocy nie dowiesz się czy ktoś cię rzeczywiście szanuje czy nie. Ty masz jakiś kompleks braku szacunku. Ja na twoim miejscu bym się nie przejmowała - na zasadzie, ze chcę seksu takiego, to go sobie biorę i tyle. A nie zastanawiam się, czy on żywi do mnie szacunek czy nie.
Symptomy braku szacunku są bywają bardzo czasem delikatne i niezauważalne prawie, często mogą wyjść dopiero po dłuższym czasie. A ty chcesz mieć pewność w jedną noc.
Czy nie jest dziwne to, ze ktoś musi nazwać cię suczą i strzelić po mordzie byś zarówno ty miała orgazm jak i on?
myślę że nie do końca wczytałeś się w słowa autorki- jej nie interesuje spokojny na co dzień gość, który w łóżku ja sponiewiera.
takich miała.
ją interesuje związek na stałe, założenie rodziny.
zwykle mężczyznom się to nie składa w całość
Nie rozumiem Twojej wypowiedzi.
Autorka pisze wyraźnie, że miała albo spokojnych i waniliowy seks, który nie do końca jej odpowiada, albo niestabilnych, dominujących w łóżku, czyli seks jakiego chce.
Więc rozumiem to tak, że chce spokojnego gościa, który będzie lubił ostry seks, żeby z nim stworzyć coś poważnego.
Gdzieś czytałem o mechanizmie, który nawet odpowiada takiej postawie.
To byłoby to- ktoś łagodny, bez pazura, ostry w łóżku.
Ponoć niektórzy mężczyźni, pod wpływem uwarunkowań, programów i schematów, wypierają normalną, zdrową agresję. Ta, nie znajdując naturalnego ujścia, może się objawić np w zachowaniach seksualnych.
Zakładam jednak że ktoś taki nie będzie miał odwagi się z tym pokazać przed swoją kobietą, tam będzie cały czas grał łagodnego. Ujścia poszuka gdzie indziej.
To opis niezdrowego mechanizmu, wcześniej pisałem o zintegrowanych mężczyznach.
Ela210 napisał/a:myślę że nie do końca wczytałeś się w słowa autorki- jej nie interesuje spokojny na co dzień gość, który w łóżku ja sponiewiera.
takich miała.
ją interesuje związek na stałe, założenie rodziny.
zwykle mężczyznom się to nie składa w całośćNie rozumiem Twojej wypowiedzi.
Autorka pisze wyraźnie, że miała albo spokojnych i waniliowy seks, który nie do końca jej odpowiada, albo niestabilnych, dominujących w łóżku, czyli seks jakiego chce.
Więc rozumiem to tak, że chce spokojnego gościa, który będzie lubił ostry seks, żeby z nim stworzyć coś poważnego.
Gdzieś czytałem o mechanizmie, który nawet odpowiada takiej postawie.
To byłoby to- ktoś łagodny, bez pazura, ostry w łóżku.
Ponoć niektórzy mężczyźni, pod wpływem uwarunkowań, programów i schematów, wypierają normalną, zdrową agresję. Ta, nie znajdując naturalnego ujścia, może się objawić np w zachowaniach seksualnych.Zakładam jednak że ktoś taki nie będzie miał odwagi się z tym pokazać przed swoją kobietą, tam będzie cały czas grał łagodnego. Ujścia poszuka gdzie indziej.
To opis niezdrowego mechanizmu, wcześniej pisałem o zintegrowanych mężczyznach.
Nie ma czegos takiego jak zdrowa agresja ![]()
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:Ela210 napisał/a:myślę że nie do końca wczytałeś się w słowa autorki- jej nie interesuje spokojny na co dzień gość, który w łóżku ja sponiewiera.
takich miała.
ją interesuje związek na stałe, założenie rodziny.
zwykle mężczyznom się to nie składa w całośćNie rozumiem Twojej wypowiedzi.
Autorka pisze wyraźnie, że miała albo spokojnych i waniliowy seks, który nie do końca jej odpowiada, albo niestabilnych, dominujących w łóżku, czyli seks jakiego chce.
Więc rozumiem to tak, że chce spokojnego gościa, który będzie lubił ostry seks, żeby z nim stworzyć coś poważnego.
Gdzieś czytałem o mechanizmie, który nawet odpowiada takiej postawie.
To byłoby to- ktoś łagodny, bez pazura, ostry w łóżku.
Ponoć niektórzy mężczyźni, pod wpływem uwarunkowań, programów i schematów, wypierają normalną, zdrową agresję. Ta, nie znajdując naturalnego ujścia, może się objawić np w zachowaniach seksualnych.Zakładam jednak że ktoś taki nie będzie miał odwagi się z tym pokazać przed swoją kobietą, tam będzie cały czas grał łagodnego. Ujścia poszuka gdzie indziej.
To opis niezdrowego mechanizmu, wcześniej pisałem o zintegrowanych mężczyznach.
Nie ma czegos takiego jak zdrowa agresja
Jest autorka wlasnie czegos takiego szuka. I chce to miec
Ela210 napisał/a:myślę że nie do końca wczytałeś się w słowa autorki- jej nie interesuje spokojny na co dzień gość, który w łóżku ja sponiewiera.
takich miała.
ją interesuje związek na stałe, założenie rodziny.
zwykle mężczyznom się to nie składa w całośćNie rozumiem Twojej wypowiedzi.
Autorka pisze wyraźnie, że miała albo spokojnych i waniliowy seks, który nie do końca jej odpowiada, albo niestabilnych, dominujących w łóżku, czyl7i seks jakiego chce.
Więc rozumiem to tak, że chce spokojnego gościa, który będzie lubił ostry seks, żeby z nim stworzyć coś poważnego.
Gdzieś czytałem o mechanizmie, który nawet odpowiada takiej postawie.
To byłoby to- ktoś łagodny, bez pazura, ostry w łóżku.
Ponoć niektórzy mężczyźni, pod wpływem uwarunkowań, programów i schematów, wypierają normalną, zdrową agresję. Ta, nie znajdując naturalnego ujścia, może się objawić np w zachowaniach seksualnych.Zakładam jednak że ktoś taki nie będzie miał odwagi się z tym pokazać przed swoją kobietą, tam będzie cały czas grał łagodnego. Ujścia poszuka gdzie indziej.
To opis niezdrowego mechanizmu, wcześniej pisałem o zintegrowanych mężczyznach.
Też tak to widze. To jaki ktos jest "na co dzien" nie musi sie pokrywać z tym co lubi w lozku. Po prostu musi trafic swój na swego.
Dziwne jest jednak podejscie Autorki. Ta wypowiedź o tym ze jak ja oleje facet po seksie waniliowym to luzik a jak ja zeszmaci i oleje to ona ma kaca. Wtedy ma właśnie prawdziwe zeszmacenie. Teoretycznie to czego chce. Ale ona tego nie chce i ja to rozumiem. Chce ostrego seksu z zaufana osoba. To jest wykonalne i facet nie musi byc psycholem. Kto sie w rolplaye nie bawił? Dla niektórych to nie problem dla innych tak. Ona musi spotkać faceta ktory nie ma z tym problemu i tez to lubi.
Julia life in UK napisał/a:RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:Nie rozumiem Twojej wypowiedzi.
Autorka pisze wyraźnie, że miała albo spokojnych i waniliowy seks, który nie do końca jej odpowiada, albo niestabilnych, dominujących w łóżku, czyli seks jakiego chce.
Więc rozumiem to tak, że chce spokojnego gościa, który będzie lubił ostry seks, żeby z nim stworzyć coś poważnego.
Gdzieś czytałem o mechanizmie, który nawet odpowiada takiej postawie.
To byłoby to- ktoś łagodny, bez pazura, ostry w łóżku.
Ponoć niektórzy mężczyźni, pod wpływem uwarunkowań, programów i schematów, wypierają normalną, zdrową agresję. Ta, nie znajdując naturalnego ujścia, może się objawić np w zachowaniach seksualnych.Zakładam jednak że ktoś taki nie będzie miał odwagi się z tym pokazać przed swoją kobietą, tam będzie cały czas grał łagodnego. Ujścia poszuka gdzie indziej.
To opis niezdrowego mechanizmu, wcześniej pisałem o zintegrowanych mężczyznach.
Nie ma czegos takiego jak zdrowa agresja
Jest autorka wlasnie czegos takiego szuka. I chce to miec
Agresja jest niedobra tyle w temacie
Agresja jest niedobra tyle w temacie
Julka, doinformuj się bo Cię pstryknę w nos.
Julia life in UK napisał/a:Agresja jest niedobra tyle w temacie
Julka, doinformuj się bo Cię pstryknę w nos.
Ja się już doskonale doinformowalam ![]()
Autorka pisze wyraźnie, że miała albo spokojnych i waniliowy seks, który nie do końca jej odpowiada, albo niestabilnych, dominujących w łóżku, czyli seks jakiego chce.
Więc rozumiem to tak, że chce spokojnego gościa, który będzie lubił ostry seks, żeby z nim stworzyć coś poważnego.
Gdzieś czytałem o mechanizmie, który nawet odpowiada takiej postawie.
To byłoby to- ktoś łagodny, bez pazura, ostry w łóżku.
Ponoć niektórzy mężczyźni, pod wpływem uwarunkowań, programów i schematów, wypierają normalną, zdrową agresję. Ta, nie znajdując naturalnego ujścia, może się objawić np w zachowaniach seksualnych.Zakładam jednak że ktoś taki nie będzie miał odwagi się z tym pokazać przed swoją kobietą, tam będzie cały czas grał łagodnego. Ujścia poszuka gdzie indziej.
To opis niezdrowego mechanizmu, wcześniej pisałem o zintegrowanych mężczyznach.
Ja widzę to tak, że wielu facetów wychowanych w sposób, który tłumił ich emocje (różne schematy i przyczyny), w efekcie tego wychowania chowa swój pazur. Na co dzień grają spokojnych, stabilnych, uprzejmych, ale gdzieś w środku buzuje w nich energia, która i tak znajdzie ujście. Często wychodzi to w łóżku – tam pojawia się drapieżność, której kobieta w ogóle się po nim nie spodziewa. Problem w tym, że dla wielu są to dwa zupełnie oddzielne światy. W relacji pokazują tylko tę łagodną twarz, a tę drugą stronę nierzadko ujawniają zupełnie gdzie indziej.
Zdrowe podejście wygląda inaczej: mężczyzna nie musi wybierać między spokojem a ogniem. Potrafi być i ciepły, i stanowczy, stabilny i dziki. Nie udaje jednego, żeby ukrywać to drugie. Integruje w sobie obie te strony swojej osobowości i wtedy również partnerka ma szansę dostać to wszystko w jednej osobie.
Rzecz w tym, że nie zgadzam się co do takiego stwierdzenia, że można na co dzień w normalnych sytuacjach, do tego stopnia ukrywać swoją prawdziwą naturę.
Otóż nie można.
Ale wiele osób jest tak skupionych na sobie, że tych drobnych szczegółów nie zauważa.
Nawet w wypowiedzi na forum można poznać jaki ktoś ma temperament, jeśli nie sądzi się po pozorach.
Dlatego albo Autorka to ktoś jednak bez doświadczenia, kto tak tylko sobie tu gdyba, albo ktoś kto pewne sygnały odczytuje zle, albo w wyborach kieruje się traumami, lękami.
To miałam na myśli.
Gdyby szukała tylko kochanką, to zero problemu.
Ale szuka związku, tak zrozumiałam.
Ale może się mylę
Rzecz w tym, że nie zgadzam się co do takiego stwierdzenia, że można na co dzień w normalnych sytuacjach, do tego stopnia ukrywać swoją prawdziwą naturę.
Otóż nie można.
Poczytaj o mechanizmie wyparcia. Można.
Pisałem powyżej, opisała Priscila. Jeśli Ci mało, zajrzyj do fachowych opracowań.
Jednak to nie jest zdrowy mechanizm, chociaż występuje często i wpisuje się w scenariusz autorki.
W zdrowym, zbalansowanym funkcjonowaniu, agresja może się wyrażać i nie jest to destrukcyjne a pożądane.
W relacji jakiej chce autorka, normalny facet będzie miał pazur, ale to nie będzie skierowane negatywnie do partnerki. Czyli, będą mogli tworzyć normalną relację, a w łóżku zaszaleć na trochę innych zasadach, pamiętając że łóżko to nie życie.
Wreszcie, byłoby dobrze gdyby autorka trochę lepiej opisała naturę swoich pragnień.
Bo jeśli dla niej każde zbliżenie, żeby było satysfakcjonujace, musi być ostre i agresywne, to byłoby niepokojące.
Jeśli zaś ona po prostu chce mieć te elementy, ale niekoniecznie non stop, potrafi też w czułość i bliskość, wtedy wydaje się to zupełnie normalne.
Wciąż nie rozumiem skąd Ci się wzięło, że autorka chce uległego za dnia i dominującego w nocy.
Moim zdaniem ona chce normalnego za dnia I dominującego w nocy.
Może się wypowie jeśli się odnajdzie, bo przepadła;)
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:Julia life in UK napisał/a:Agresja jest niedobra tyle w temacie
Julka, doinformuj się bo Cię pstryknę w nos.
Ja się już doskonale doinformowalam
Nie sondzem!
Może tym językiem do Ciebie dotrze
https://m.youtube.com/watch?v=jPh82YOkrE0
https://m.youtube.com/watch?v=d8wcFuOuf … sBo7VqN5tD
Ela210 napisał/a:Rzecz w tym, że nie zgadzam się co do takiego stwierdzenia, że można na co dzień w normalnych sytuacjach, do tego stopnia ukrywać swoją prawdziwą naturę.
Otóż nie można.Poczytaj o mechanizmie wyparcia. Można.
Pisałem powyżej, opisała Priscila. Jeśli Ci mało, zajrzyj do fachowych opracowań.Jednak to nie jest zdrowy mechanizm, chociaż występuje często i wpisuje się w scenariusz autorki.
W zdrowym, zbalansowanym funkcjonowaniu, agresja może się wyrażać i nie jest to destrukcyjne a pożądane.
W relacji jakiej chce autorka, normalny facet będzie miał pazur, ale to nie będzie skierowane negatywnie do partnerki. Czyli, będą mogli tworzyć normalną relację, a w łóżku zaszaleć na trochę innych zasadach, pamiętając że łóżko to nie życie.Wreszcie, byłoby dobrze gdyby autorka trochę lepiej opisała naturę swoich pragnień.
Bo jeśli dla niej każde zbliżenie, żeby było satysfakcjonujace, musi być ostre i agresywne, to byłoby niepokojące.
Jeśli zaś ona po prostu chce mieć te elementy, ale niekoniecznie non stop, potrafi też w czułość i bliskość, wtedy wydaje się to zupełnie normalne.Wciąż nie rozumiem skąd Ci się wzięło, że autorka chce uległego za dnia i dominującego w nocy.
Moim zdaniem ona chce normalnego za dnia I dominującego w nocy.
Może się wypowie jeśli się odnajdzie, bo przepadła;)
Moim zdaniem to tylko autorka wie czego chce, a nie Ty albo ktos inny,ale przepadla i juz sie chyba nigdy nie dowiemy co ona chce,a co ona nie chce
Mechanizm wyparcia nie tego dotyczy
Literatury się naczytałam wieki temu na studiach kierunkowych, ale może coś się zmieniło w nazewnictwie.
Rozrabiako, nie jesteś kobietą, to pewnie myślisz, że jak gość jest miły to kobiety nie są w stanie dostrzec jego natury.- naprawdę są.
to mechanizm ewolucyjny wykształcany przez tysiąclecia.
normalny facet ma dość testosteronu i jest zrównoważony. Tylko że Ona na takich nie trafia jakimś cudem, tylko albo kapcie, albo przemocowcy. To nie jest przypadek. Zaburzone w dzieciństwie poczucie bezpieczeństwa każe komuś tak się od ściany do ściany miotać.
.
Rozrabiako, nie jesteś kobietą, to pewnie myślisz, że jak gość jest miły to kobiety nie są w stanie dostrzec jego natury.- naprawdę są.
to mechanizm ewolucyjny wykształcany przez tysiąclecia.
Litości
Jak to rzeczywiście wygląda, pokazuje życie.
Ale też to forum, gdzie kolesie jawnie obnoszą się ze swoją 'naturą', która potrafi odrzucać tylko o niej czytając, a kobiety się zastanawiają nad wiązaniem z nimi przyszłości.
Zaiste, precyzyjny ten mechanizm.
Jestem ciekawa Waszych spostrzeżeń, bo nie rozmawiam z bliskimi na takie tematy. Może tutaj ktoś mi coś poradzi?
Mam 30 lat i od zawsze podobali mi się ciepli, czuli i rodzinni mężczyźni. Każdy z moich chłopaków był szarmancki i opiekuńczy. Ładnie się do mnie zwracał, dbał o mnie i dobrze mnie traktował. Od zawsze jednak w moich relacjach jest powtarzający się problem. O ile w życiu codziennym uwielbiam mężczyzn ciepłych, stabilnych i troskliwych, tak w łóżku zdecydowanie kręci mnie dominacja mężczyzny. Myślę, że moje upodobania to co najmniej soft bdsm. Problemem jest fakt, że moi partnerzy tego za grosz nie podzielali. Próbowałam ich "zarazić" moimi fantazjami, fetyszami, ale jestem raczej grzeczną dziewczyną i rozmowa o TAKICH fantazjach to duże wyjście ze strefy komfortu, zwłaszcza gdy druga osoba reaguje konsternacją czy zakłopotaniem. Próby wprowadzenia tych fantazji często były z mojej perspektywy żenujące, bo widziałam że ich to po prostu nie kręci, a robią to dla mnie, bo mnie kochają. Efekt? Klasyczny, waniliowy seks. I o ile mam więcej energii i mniej stresu, to taki seks też jest super, tak w momencie zmęczenia i zestresowania potrzebuję "silniejszych bodźców". Wielokrotnie mówiłam, co wystarczy powiedzieć/zrobić, żebym zaczęła się nakręcać, ale to chyba było z kolei poza strefą komfortu moich eks. Tak więc zostawała wanilia przy której nie dochodziłam, co kończyło się moimi coraz mniejszymi chęciami na seks i kłótniami o to w związku.Aktualnie jestem jakiś czas po rozstaniu i zaczynam się przymierzać do znalezienia nowego partnera życiowego. Wcześniej trochę walczyłam z hmmm... naturą i wydawało mi się, że dobry seks nie jest konieczny w związku, że to nie jest dla mnie kluczowe, żeby mężczyzna w łóżku był dominujący. Ale widzę że jednak jest to ważne. Jeśli nie chcę zdradzać/być zdradzana a spędzić z mężczyzną całe życie, musimy się tutaj zgrywać.
Tylko jak takiego mężczyznę poznać? Kiedy tematy fantazji, upodobań poruszać? Czy procentowo dużo mężczyzn kręci dominacja? Czy ciężko jest mężczyźnie połączyć kulturę osobistą, uprzejmość za dnia i dominację wieczorową porą? Zawsze myślałam że nie, ale widzę że jednak wcale to takie oczywiste nie jest. Mam wrażenie, że jak za wcześnie wyskoczę z tematem (zwłaszcza z takimi fantazjami) to momentalnie jestem uznana za idealną kandydatkę na FWB, a nie tego szukam. Z kolei jeśli zwlekam a druga osoba mi się coraz bardziej podoba, to włącza mi się jakiś syndrom Madonny i wchodzę w rolę idealnej żony, matki i coraz niezręczniej mi wplatać elementy seksualne (zwłaszcza takie xD).
Spotykam mężczyzn, którzy pod względem seksualnym są otwarci i z którymi seksualnie na pewno bym się dogadała, ale aspekt codzienny wtedy leży. Nieszanujący kobiet, niegodni zaufania, labilni psychicznie. Z kolei faceci w moim guście życiowym seksualnie okazują się być stopkarzami i mineciarzami (co ogółem nie jest niczym złym, ale po prostu nie zgrywa się z moimi preferencjami seksualnymi).
W skrócie mam 30 lat i prawie w ogóle żadnych zrealizowanych fantazji seksualnych. Dalej wybiorę mężczyznę rodzinnego i czułego nad dobrego j*bakę, ale obserwując mój związkowy spadek libido przy niesatysfakcjonującym seksie wróżę nam rozwód, co zniechęca mnie całościowo do jakiejkolwiek relacji.
Chciałabym uwielbiać mojego przyszłego męża i seks z nim. Tylko nie wiem jak dotrzeć do mojej niszy. Eh.
I jak tam cygaretka, zmieniło się coś?
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Seksualność a całokształt mężczyzny
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026