Mały penis czy to problem ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Mały penis czy to problem ?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 86 z 86 ]

66

Odp: Mały penis czy to problem ?
agryta2 napisał/a:

zależy o jak małym mówimy smile niestety poniżej 14 cm to zaczyna być już troszkę problemem

Średnia w Polsce to chyba 13.4 cm  smile

Więc szeroki problem

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Mały penis czy to problem ?

smile

68

Odp: Mały penis czy to problem ?

smile

Odp: Mały penis czy to problem ?

Oto wypowiedź uzytkownika innego forum. Ciekawa lektura.
Cześć jestem tu nowy. Mam 29lat. No i jestem coraz bardziej sfrustrowany. Nie jestem jakimś ruchaczem, ale trochę kontaktów miałem. Ostatnio, nowo poznana dziewczyna wygoniła mnie z łóżka. Drugi raz w karierze mi się to zdarzyło. Znaczy nie dosłownie, ale zabroniła penetracji. A była mokrusieńka od gry wstępnej i mocno napalona. Cytuję: "takiego grubego w życiu nie widziałam, chcesz mnie rozerwać". Do rzeczy. Wymiary mojego penisa to 14 cm długości. Znaczy chyba średnia krajowa. No ale obwód. 16,5cm. Nie jestem w stanie objąć go palcem wskazującym i kciukiem. Dokładnie identyczny obwód mam w nadgarstku. No i przy tej grubości mam problem z prezerwatywami. Standardowe zakładają się z trudem, no i tak uciskają że nie mogę dojść. Muszę na allegro kupować, my size xxxl. Największy rozmiar jaki jest dostępny w Polsce. O spontanicznym, szybkim numerku można zapomnieć. Bez lubrykantu nawet całkowicie mokrej dziewczynie ciężko wsadzić. Znaczy da się, ale wszystkie mówią że boli. Z lubrykantem trzeba trafić na fankę grubych. Wtedy jest w miarę ok. Dwie miały nawet orgazm pochwowy przy pierwszym stosunku. Ale długo (a raczej jestem długodystansowcem, 15/20minut to minimum) i na codzień nie ma mowy. Od święta ok. O jeźdźcu można zapomnieć. Analu nawet nie będę komentował. Puenta. Wkurza mnie że wszyscy faceci marzą o wielkich penisach. Myślą że kobiety takich pragną. Zaprawdę powiadam wam. Średni lepszy. Nie miejcie kompleksów. Nie wiem, może to też przez moje preferencje. Najbardziej kręcą mnie szczupłe, wręcz filigranowe dziewczyny. Może grubsze są "pojemniejsze". Ale takie mnie nie podniecają...

70

Odp: Mały penis czy to problem ?

Miałem podobnie. Poznałem na Tinderze taką Ilonkę. Człowieku była taka luźna że jak skakała na mnie to często po prostu wyskakiwałem, członek wypadał na bok. Ale to nic z innymi było podobnie też tej apki. Ja miałem 14 cm członka dla kobiet z dosyć konkretnym przebiegiem to zdecydowanie za mało jest. No ale udało mi się podpompować człona. Brałem przez 3 miesiące takie pigułki Maxorman które zachwalali klienci i powiem ci szczerze że parę centymetrów udało się na długości i przede wszystkim pogrubiłem. Juz tak łatwo nie wyskakuje. Pokrywam ciasno. Laski też twierdza że maja lepsze doznania gdy facet ma pokaźnego członka niż krótkiego i chudego. Mówię ci młody jak nie chcesz podpakować członka to se poszukaj dziewicy - tylko nie po Erazmusie smile bo się zdziwisz smile

71

Odp: Mały penis czy to problem ?

Ja uważam, że wielkość penisa nie ma znaczenia zbyt dużego.

Większość facetów ma bardzo małe szanse doprowadzić do sytuacji, kiedy kobieta zobaczy tego penisa, lub nawet użycia tego penisa.

Zagaduje dziewczynę i co? Przecież nie pyta o penisa, ani ja o tym nie mówię.

W moim przypadku penis ma wymiary powyżej średniej, myślę, że nawet można powiedzieć, że jest duży. Duży, ale brzydki, ale nie przejmuje się tym.

I co? Jestem po 30, seksu nie uprawiałem kilkanaście lat i co mi daje ten duży penis? Nic, kompletnie nic. Zresztą nawet jakby już z jakąś dziewczyną do czegoś doszło, to pewnie skończył bym w kilka minut. I też bym nie zadowolił kobiety.

Myślę, że kobieta bardziej ceni romantyczny nastrój, to czy facet jest dżentelmenem itp I jeśli nie jest się jakoś patologicznie zbudowany, czyli, że ma się nie penisa małego jak ziarnko grochu, albo wielkiego do kolan to jest ok. Jeśli dasz kobiecie kwiaty przez konsumpcją to ona bardziej zapamięta te kwiaty i nastrój niż samą konsumpcję.

72

Odp: Mały penis czy to problem ?

Skoro macie wiesze to pewnie dlatego was się nie liczy tak wielkość a ja mam malego co poradze

73

Odp: Mały penis czy to problem ?
Miklosza napisał/a:

Skoro macie wiesze to pewnie dlatego was się nie liczy tak wielkość a ja mam malego co poradze


I co to ma za znaczenie czy duży czy mały jak i tak wszystkie nieużywane są, tylko wiszą latami bezczynnie

74

Odp: Mały penis czy to problem ?
DarekFDD napisał/a:

Myślę, że kobieta bardziej ceni romantyczny nastrój, to czy facet jest dżentelmenem itp I jeśli nie jest się jakoś patologicznie zbudowany, czyli, że ma się nie penisa małego jak ziarnko grochu, albo wielkiego do kolan to jest ok. Jeśli dasz kobiecie kwiaty przez konsumpcją to ona bardziej zapamięta te kwiaty i nastrój niż samą konsumpcję.

Nie wpadłeś na to, że to tak nie działa, skoro na lewo i prawo rozdajesz te swoje bombonierki i kwiaty, a mimo to seksu nie uprawiałeś od kilkunastu lat?

75

Odp: Mały penis czy to problem ?
Priscilla napisał/a:
DarekFDD napisał/a:

Myślę, że kobieta bardziej ceni romantyczny nastrój, to czy facet jest dżentelmenem itp I jeśli nie jest się jakoś patologicznie zbudowany, czyli, że ma się nie penisa małego jak ziarnko grochu, albo wielkiego do kolan to jest ok. Jeśli dasz kobiecie kwiaty przez konsumpcją to ona bardziej zapamięta te kwiaty i nastrój niż samą konsumpcję.

Nie wpadłeś na to, że to tak nie działa, skoro na lewo i prawo rozdajesz te swoje bombonierki i kwiaty, a mimo to seksu nie uprawiałeś od kilkunastu lat?

Jak ktoś jest romantykiem i szanuje kobiety, to już taki jest. A dla mnie szacunek do kobiet, to coś, co jest najważniejsze na świecie. A jeśli kogoś tak bardzo szanuje, to chcę obdarowywać. Lubię ten uśmiech koleżanek z pracy po otrzymaniu kwiatka itp

Ale z drugiej strony, jak tak czytam to forum i wypowiedzi to w pewnym stopniu widzę, że kobieta (nie słusznie) może czuć się przytłoczona kwiatami itp I teraz mam plan robić mniej objętościowo spektakularne prezenty, czyli nie, że ogromny bukiet na dzień dobry, ale po prostu dać zwykłą czekoladę i kartkę z wierszem/sentencja. To chyba już nie przytłacza, zwykła czekolada i kartka. Myśle również, aby teksty na kartkach były bardziej pikantne.

76

Odp: Mały penis czy to problem ?
DarekFDD napisał/a:
Priscilla napisał/a:
DarekFDD napisał/a:

Myślę, że kobieta bardziej ceni romantyczny nastrój, to czy facet jest dżentelmenem itp I jeśli nie jest się jakoś patologicznie zbudowany, czyli, że ma się nie penisa małego jak ziarnko grochu, albo wielkiego do kolan to jest ok. Jeśli dasz kobiecie kwiaty przez konsumpcją to ona bardziej zapamięta te kwiaty i nastrój niż samą konsumpcję.

Nie wpadłeś na to, że to tak nie działa, skoro na lewo i prawo rozdajesz te swoje bombonierki i kwiaty, a mimo to seksu nie uprawiałeś od kilkunastu lat?

Jak ktoś jest romantykiem i szanuje kobiety, to już taki jest. A dla mnie szacunek do kobiet, to coś, co jest najważniejsze na świecie. A jeśli kogoś tak bardzo szanuje, to chcę obdarowywać. Lubię ten uśmiech koleżanek z pracy po otrzymaniu kwiatka itp

Ale z drugiej strony, jak tak czytam to forum i wypowiedzi to w pewnym stopniu widzę, że kobieta (nie słusznie) może czuć się przytłoczona kwiatami itp I teraz mam plan robić mniej objętościowo spektakularne prezenty, czyli nie, że ogromny bukiet na dzień dobry, ale po prostu dać zwykłą czekoladę i kartkę z wierszem/sentencja. To chyba już nie przytłacza, zwykła czekolada i kartka. Myśle również, aby teksty na kartkach były bardziej pikantne.

Ty prowokatorze ty smile

Odp: Mały penis czy to problem ?

No to już widzę drogę życiową. Po prostu załóż kwiaciarnię

78

Odp: Mały penis czy to problem ?

W zasadzie to oczywiste.
Na pytanie, czy lepiej mieć 20 cm czy 15 cm, każdy facet odpowie, że 20 cm, i praktycznie każda kobieta również.
To tak jakby zapytać, lepiej mieć 500.000 PLN na koncie czy 5000 PLN?

Cechą pożądaną jest penis większy, a nie mniejszy. Nikt np nie chciałby, aby wszyscy na około wiedzieli, że ma najmniejszego na osiedlu. A odwrotnie, to...zaraz by była kolejka big_smile

Co to jednak zmienia na dłuższą metę w życiu faceta? Nie wiele, są inne ważniejsze sprawy. Atuty można mieć inne.
Ale wydaje mi się, że jednak faceci nie mają aż takich kompleksów, jak się wydaje. Z jakiegoś powodu to kobiety częściej sobie powiększają piersi niż faceci penisy big_smile Tzn chyba, tak mi się wydaje.

79

Odp: Mały penis czy to problem ?

Przy rozmiarze >15cm  długości mogą być problemy podczas penetracji bo penis uderza w szyjkę macicy więc  trzeba uważać. Poza tym obwód ma większe znaczenie aniżeli długość dla kobiet. Zbyt duży penis może być problematyczny. Generalnie trzeba dostosować pozycje, ale na pewno nie jest tak, że 20cm długości to rozmiar bardziej pożądany. Taka długość to jest problem. W ogóle przejrzałem ten wątek i te niektóre miary to chyba były robione na zasadzie penis + dopowiedzenie sobie ile to w sam raz.

Odp: Mały penis czy to problem ?
Dżaro2026 napisał/a:

Przy rozmiarze >15cm  długości mogą być problemy podczas penetracji bo penis uderza w szyjkę macicy więc  trzeba uważać. Poza tym obwód ma większe znaczenie aniżeli długość dla kobiet. Zbyt duży penis może być problematyczny. Generalnie trzeba dostosować pozycje, ale na pewno nie jest tak, że 20cm długości to rozmiar bardziej pożądany. Taka długość to jest problem. W ogóle przejrzałem ten wątek i te niektóre miary to chyba były robione na zasadzie penis + dopowiedzenie sobie ile to w sam raz.

A co powiesz na to, że są kobiety,  które podnieca nie tylko uderzanie w szyjke macicy ale i masowanie jej wypełnianie

81 Ostatnio edytowany przez kamil555x (2026-04-30 18:14:10)

Odp: Mały penis czy to problem ?
Dżaro2026 napisał/a:

Przy rozmiarze >15cm  długości mogą być problemy podczas penetracji bo penis uderza w szyjkę macicy więc  trzeba uważać. Poza tym obwód ma większe znaczenie aniżeli długość dla kobiet. Zbyt duży penis może być problematyczny. Generalnie trzeba dostosować pozycje, ale na pewno nie jest tak, że 20cm długości to rozmiar bardziej pożądany. Taka długość to jest problem. W ogóle przejrzałem ten wątek i te niektóre miary to chyba były robione na zasadzie penis + dopowiedzenie sobie ile to w sam raz.


Jeśli przy >15cm jest jakiś problem, to oznacza jakiś niski procent populacji, lub wady anatomiczne, ekstremalny stres.

Kobiety są różne, bardziej niż faceci pod tym względem. Są takie, które dojdą wyłącznie od głębokiej penetracji, a to z 15 cm jest niewykonalne. Są takie, dla których penetracja jest mniej istotna niż inne rzeczy i tu może być i 10 cm.

Ale jednak duże przyrodzenie robi "efekt wow" i nawet jeśli facet mniej potrafi nim operować, to wiele kobiet jest już "nakręcone" na sam widok. To samo co facet na widok zgrabnych pośladków i piersi. Jednak w długofalowych relacjach to już ma to małe znaczenie.

Można gadać o faktach, nie zwracając uwagi na swój rozmiar. Bo wiadomo, że inaczej może pisać facet z 10 cm a inaczej z 23 cm. Warto jednak zachować obiektywizm. Bo zaraz każdy będzie mówił, że 1 cm więcej od niego to "taka długość to jest problem" to jest śmieszne.

82

Odp: Mały penis czy to problem ?

Witam.
Jestem "świeżakiem" na tym portalu, ale zacznę "grubo".
Jak się domyślam, mój post zostanie potraktowany jako kolejne ponowienie tematu, ale ja potraktuję to jako dyskusję albo „zaczepkę” wobec kobiet.
Mam pewien problem związany z moim ciałem - dokładnie mówiąc z penisem. Nigdy nie byłem facetem z dużym członkiem, niestety natura trochę poskąpiła mi centymetrów. Pomimo mojego mankamentu jakimś cudem udało mi się znaleźć dziewczynę z którą się ożeniłem. Razem jesteśmy prawie 30 lat. Wydawało mi się, że było to 30 udanych lat. Żyliśmy razem, kochaliśmy się, wspieraliśmy się, rozumieliśmy się.
Nigdy nie byłem i nie jestem typem faceta, który po wejściu do domu robi aferę „bo zupa była za słona”. Wiem i rozumiem co to znaczy rozmowa, czułość, zainteresowanie, zadbanie o rodzinę ale wiem również co to umiejętność przyznania się do błędu, umiejętność „płakania” nieukrywania swoich emocji.... Jak dla mnie są to normalne rzeczy normalnego faceta – chyba, iż ja nie jestem normalny? Przez całe nasze wspólne życie zawsze byłem osobą na którą „moja żona” mogła liczyć. Wspólnie wiele przeszliśmy, tych dobrych i złych rzeczy.
Do tej pory nasze pożycie intymne zawsze było udane – tak mi się wydawało. Nie byliśmy „ pruderyjnymi katolami” co tylko pod kołdrą, przy zgaszonym świetle i po bożemu.
Niestety.... po tych wspólnych latach, ostatnio „żona” wyskoczyła do mnie z hasłem "Że tak naprawdę nigdy nie odczuwała satysfakcji podczas sexu ze mną.... bo mam niedużego" Po prawie 30 latach usłyszałem coś takiego.... Zastanawiam się, dlaczego teraz? Dlaczego po tylu latach....
Szok... niedowierzanie.... Tak naprawdę przysłowiowo: „dostałem kopa w pysk”. Chwilę potrzebowałem aby jakoś dotarło to do mnie, abym mógł cokolwiek ruszyć z miejsca.
Po „ogarnięciu się” próbowałem porozmawia z nią – o co tak naprawdę chodzi, czemu po tylu latach. Nie wiem, czy zaczęła się rozglądać za czymś bardziej dorodnym, czy jest jakiś inny powód.
Niestety za każdym razem próby rozmowy, próby poruszenia tego tematu, dowiedzenia się czegoś więcej kończę się szybciej niż się zaczęły. Nie będę ukrywał – takie stwierdzenie, takie podejście do mnie pozbawiło mnie poczucia męskości. Ktoś zasugerował mi, że jeżeli po takim stwierdzeniu utraciłem poczucie męskości, to powinienem zacząć pracę nad swoją samooceną.... Zastanawiam się, czy kiedykolwiek i ktokolwiek po wielu latach wspólnego życia w podobny sposób podsumował tego człowieka (chyba, iż jest to osoba która jest sama/samotna i pomimo to próbuje pouczać innych) – niestety, członek dla każdego faceta jest ważny, chyba że jest się…..
Zastanawiam się co mam zrobić dalej? Kochanka?? Rozwód?? Definitywne zakończenie "problemu"?? Ostatnio ktoś zasugerował mi, że to tak naprawdę ja jestem „problemem” bo nie potrafię się zająć „żoną” - raczej nie zaproszę nikogo aby oglądał nasze igraszki (i tak to jest niemożliwe bo nie ma żadnej szansy abym zdecydował się na sex z nią), ale bardzo dobrze wiem że sex to nie tylko mechaniczne ruchy ale również dotyk, pieszczoty, rozmowa, etc.
Próba pójścia na wspólną terapię jest niemożliwa - „moja żona” uważa, iż ktoś kto chodzi do psychologa/psychiatry czy innego terapeuty jest „upośledzonym debilem” i że ona sama sobie z wszystkim radzi i nie potrzebuje takiej pomocy.
Niestety nie mam możliwości fizycznego (operacyjnego) wydłużenia i pogrubienia penisa - a chyba jest to rzecz, która przywróciłaby mi normalną samoocenę.
Po tym wszystkim dochodzę do jednego wniosku – jedynym rozwiązaniem jest „pozbycie się problemu”. A skoro ja jestem tym problemem, to co......

I zastanawiam się..... co Wy kobiety powiecie w tym temacie? Po której stronie staniecie.....
Gdzie w tym momencie Wasze zapewnienia: nie długość a technika....

83

Odp: Mały penis czy to problem ?
art1975 napisał/a:

Witam.
Jestem "świeżakiem" na tym portalu, ale zacznę "grubo".
Jak się domyślam, mój post zostanie potraktowany jako kolejne ponowienie tematu, ale ja potraktuję to jako dyskusję albo „zaczepkę” wobec kobiet.
Mam pewien problem związany z moim ciałem - dokładnie mówiąc z penisem. Nigdy nie byłem facetem z dużym członkiem, niestety natura trochę poskąpiła mi centymetrów. Pomimo mojego mankamentu jakimś cudem udało mi się znaleźć dziewczynę z którą się ożeniłem. Razem jesteśmy prawie 30 lat. Wydawało mi się, że było to 30 udanych lat. Żyliśmy razem, kochaliśmy się, wspieraliśmy się, rozumieliśmy się.
Nigdy nie byłem i nie jestem typem faceta, który po wejściu do domu robi aferę „bo zupa była za słona”. Wiem i rozumiem co to znaczy rozmowa, czułość, zainteresowanie, zadbanie o rodzinę ale wiem również co to umiejętność przyznania się do błędu, umiejętność „płakania” nieukrywania swoich emocji.... Jak dla mnie są to normalne rzeczy normalnego faceta – chyba, iż ja nie jestem normalny? Przez całe nasze wspólne życie zawsze byłem osobą na którą „moja żona” mogła liczyć. Wspólnie wiele przeszliśmy, tych dobrych i złych rzeczy.
Do tej pory nasze pożycie intymne zawsze było udane – tak mi się wydawało. Nie byliśmy „ pruderyjnymi katolami” co tylko pod kołdrą, przy zgaszonym świetle i po bożemu.
Niestety.... po tych wspólnych latach, ostatnio „żona” wyskoczyła do mnie z hasłem "Że tak naprawdę nigdy nie odczuwała satysfakcji podczas sexu ze mną.... bo mam niedużego" Po prawie 30 latach usłyszałem coś takiego.... Zastanawiam się, dlaczego teraz? Dlaczego po tylu latach....
Szok... niedowierzanie.... Tak naprawdę przysłowiowo: „dostałem kopa w pysk”. Chwilę potrzebowałem aby jakoś dotarło to do mnie, abym mógł cokolwiek ruszyć z miejsca.
Po „ogarnięciu się” próbowałem porozmawia z nią – o co tak naprawdę chodzi, czemu po tylu latach. Nie wiem, czy zaczęła się rozglądać za czymś bardziej dorodnym, czy jest jakiś inny powód.
Niestety za każdym razem próby rozmowy, próby poruszenia tego tematu, dowiedzenia się czegoś więcej kończę się szybciej niż się zaczęły. Nie będę ukrywał – takie stwierdzenie, takie podejście do mnie pozbawiło mnie poczucia męskości. Ktoś zasugerował mi, że jeżeli po takim stwierdzeniu utraciłem poczucie męskości, to powinienem zacząć pracę nad swoją samooceną.... Zastanawiam się, czy kiedykolwiek i ktokolwiek po wielu latach wspólnego życia w podobny sposób podsumował tego człowieka (chyba, iż jest to osoba która jest sama/samotna i pomimo to próbuje pouczać innych) – niestety, członek dla każdego faceta jest ważny, chyba że jest się…..
Zastanawiam się co mam zrobić dalej? Kochanka?? Rozwód?? Definitywne zakończenie "problemu"?? Ostatnio ktoś zasugerował mi, że to tak naprawdę ja jestem „problemem” bo nie potrafię się zająć „żoną” - raczej nie zaproszę nikogo aby oglądał nasze igraszki (i tak to jest niemożliwe bo nie ma żadnej szansy abym zdecydował się na sex z nią), ale bardzo dobrze wiem że sex to nie tylko mechaniczne ruchy ale również dotyk, pieszczoty, rozmowa, etc.
Próba pójścia na wspólną terapię jest niemożliwa - „moja żona” uważa, iż ktoś kto chodzi do psychologa/psychiatry czy innego terapeuty jest „upośledzonym debilem” i że ona sama sobie z wszystkim radzi i nie potrzebuje takiej pomocy.
Niestety nie mam możliwości fizycznego (operacyjnego) wydłużenia i pogrubienia penisa - a chyba jest to rzecz, która przywróciłaby mi normalną samoocenę.
Po tym wszystkim dochodzę do jednego wniosku – jedynym rozwiązaniem jest „pozbycie się problemu”. A skoro ja jestem tym problemem, to co......

I zastanawiam się..... co Wy kobiety powiecie w tym temacie? Po której stronie staniecie.....
Gdzie w tym momencie Wasze zapewnienia: nie długość a technika....

Proponuję Ci założyć własny wątek, wtedy Twój post nie zginie w gąszczu innych.

84 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-09-09 16:33:45)

Odp: Mały penis czy to problem ?
art1975 napisał/a:

Witam.
Jestem "świeżakiem" na tym portalu, ale zacznę "grubo".
Jak się domyślam, mój post zostanie potraktowany jako kolejne ponowienie tematu, ale ja potraktuję to jako dyskusję albo „zaczepkę” wobec kobiet.
Mam pewien problem związany z moim ciałem - dokładnie mówiąc z penisem. Nigdy nie byłem facetem z dużym członkiem, niestety natura trochę poskąpiła mi centymetrów. Pomimo mojego mankamentu jakimś cudem udało mi się znaleźć dziewczynę z którą się ożeniłem. Razem jesteśmy prawie 30 lat. Wydawało mi się, że było to 30 udanych lat. Żyliśmy razem, kochaliśmy się, wspieraliśmy się, rozumieliśmy się.
Nigdy nie byłem i nie jestem typem faceta, który po wejściu do domu robi aferę „bo zupa była za słona”. Wiem i rozumiem co to znaczy rozmowa, czułość, zainteresowanie, zadbanie o rodzinę ale wiem również co to umiejętność przyznania się do błędu, umiejętność „płakania” nieukrywania swoich emocji.... Jak dla mnie są to normalne rzeczy normalnego faceta – chyba, iż ja nie jestem normalny? Przez całe nasze wspólne życie zawsze byłem osobą na którą „moja żona” mogła liczyć. Wspólnie wiele przeszliśmy, tych dobrych i złych rzeczy.
Do tej pory nasze pożycie intymne zawsze było udane – tak mi się wydawało. Nie byliśmy „ pruderyjnymi katolami” co tylko pod kołdrą, przy zgaszonym świetle i po bożemu.
Niestety.... po tych wspólnych latach, ostatnio „żona” wyskoczyła do mnie z hasłem "Że tak naprawdę nigdy nie odczuwała satysfakcji podczas sexu ze mną.... bo mam niedużego" Po prawie 30 latach usłyszałem coś takiego.... Zastanawiam się, dlaczego teraz? Dlaczego po tylu latach....
Szok... niedowierzanie.... Tak naprawdę przysłowiowo: „dostałem kopa w pysk”. Chwilę potrzebowałem aby jakoś dotarło to do mnie, abym mógł cokolwiek ruszyć z miejsca.
Po „ogarnięciu się” próbowałem porozmawia z nią – o co tak naprawdę chodzi, czemu po tylu latach. Nie wiem, czy zaczęła się rozglądać za czymś bardziej dorodnym, czy jest jakiś inny powód.
Niestety za każdym razem próby rozmowy, próby poruszenia tego tematu, dowiedzenia się czegoś więcej kończę się szybciej niż się zaczęły. Nie będę ukrywał – takie stwierdzenie, takie podejście do mnie pozbawiło mnie poczucia męskości. Ktoś zasugerował mi, że jeżeli po takim stwierdzeniu utraciłem poczucie męskości, to powinienem zacząć pracę nad swoją samooceną.... Zastanawiam się, czy kiedykolwiek i ktokolwiek po wielu latach wspólnego życia w podobny sposób podsumował tego człowieka (chyba, iż jest to osoba która jest sama/samotna i pomimo to próbuje pouczać innych) – niestety, członek dla każdego faceta jest ważny, chyba że jest się…..
Zastanawiam się co mam zrobić dalej? Kochanka?? Rozwód?? Definitywne zakończenie "problemu"?? Ostatnio ktoś zasugerował mi, że to tak naprawdę ja jestem „problemem” bo nie potrafię się zająć „żoną” - raczej nie zaproszę nikogo aby oglądał nasze igraszki (i tak to jest niemożliwe bo nie ma żadnej szansy abym zdecydował się na sex z nią), ale bardzo dobrze wiem że sex to nie tylko mechaniczne ruchy ale również dotyk, pieszczoty, rozmowa, etc.
Próba pójścia na wspólną terapię jest niemożliwa - „moja żona” uważa, iż ktoś kto chodzi do psychologa/psychiatry czy innego terapeuty jest „upośledzonym debilem” i że ona sama sobie z wszystkim radzi i nie potrzebuje takiej pomocy.
Niestety nie mam możliwości fizycznego (operacyjnego) wydłużenia i pogrubienia penisa - a chyba jest to rzecz, która przywróciłaby mi normalną samoocenę.
Po tym wszystkim dochodzę do jednego wniosku – jedynym rozwiązaniem jest „pozbycie się problemu”. A skoro ja jestem tym problemem, to co......

I zastanawiam się..... co Wy kobiety powiecie w tym temacie? Po której stronie staniecie.....
Gdzie w tym momencie Wasze zapewnienia: nie długość a technika....

Obstawiam ze nie ptak jest tu problemem. Strzał miał być celny i bolesny i tak był.

Olał ptaka. Co się stało że z sadystyczna satysfakcja rani kogos po tylu latach razem? O co c'mon.

A dosrać jak chcesz możesz każdemu niezaleznie od wielkości ptaka. Zawsze się coś znajdzie

85 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-09-09 19:42:54)

Odp: Mały penis czy to problem ?

Ja myślę, że celem mógł być całkowity brak ochoty na seks z mężem ,co po 30 latach małżeństwa nie jest wyjątkiem i tym perfidnym sposobem osiągnęła swoje, i ma święty spokój do śmierci.
Druga opcja, to ma kogoś innego na oku i liczy i to jej pomoże w rozstaniu.

Dlatego nie dziw się, że nie chce rozmawiać, bo rozmowa jej nic nie da.

Masz dwie opcje, żyć w celibacie, bo temat masz i tak zamknięty, i czekać na rozwój sytuacji lub pójść jej na rękę i zaproponować rozstanie.

86

Odp: Mały penis czy to problem ?
wieka napisał/a:

Masz dwie opcje, żyć w celibacie, bo temat masz i tak zamknięty, i czekać na rozwój sytuacji lub pójść jej na rękę i zaproponować rozstanie.

nie zapominaj o 3 opcji, czyli odwiedzeniu miejscowego salonu masazu towarzysko erotyczno roluzniajacego

Posty [ 66 do 86 z 86 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Mały penis czy to problem ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024