R_ita2 napisał/a:Ela.......
Nie mam czasu wczytywać się w wątek, tylko scrolluje, ale zaciekawiło mnie co napisałaś. Cytuje:
Ja wychowalam się wsrod Panow w mundurach i byly to dawniejsze czasy, bo mam 53 lata, wiec widzialam udane zwiazki z dominujacym facetem.
[...]
Jedna rzecz tylko, ze w takim ukladzie musisz miec swoją mocną pozycję i wypracowac sobie swoje zasady, a to nie bedzie takie latweMyślę że kluczowy jest fakt, że to byly dawniejsze czasy, jak napisalaś. Inne wzorce, inne modele wychowania, inne rzeczy się normalizowało, inne idee pielęgnowało. Nie chcę by to zabrzmiało źle ale mam wiele takich związków w rodzinie i większość tych starszych kobiet po "wódeczce" żali się, że tylko pozornie umiały sobie wypracować pozycje i swoje zasady. Że całe życie robiły za tło dla męża, były mniej ważne, musiały przełykać wiele rzeczy. I powtarzają, że dobrze że my młode myślimy juz inaczej, nie chcemy się poświęcać dla wspólnego dobra, chcemy być widoczne, wyraziste, niezależne, chcemy partnerstwa. Możliwe jest, że te kobiety z mojej rodziny nie umiały wypracować pozycji i żyly pod dyktando... ale co w ogóle znaczy wypracować swoją pozycję w zdominowanym przez mężczyznę związku? Bo ja nie wiem, wytlumaczysz mi? Ja się ze związku z dominacją partnera wymiksowałam i mi dobrze. To nie jest coś pożądanego przez młode kobiety, które chcą być "jakieś" I mieć "coś". I to, że tobie się wydaje, że to byly udane zwiazki... nie wiesz co te kobiety naprawdę miały w głowie. Widzimy tylko fasadę i słyszymy piękne słowa dla utrzymania obrazka
Nie wiem jak było u Ciebie, ale moi rodzice że sobą rozmawiali i nigdy w życiu nie słyszałam by ojciec podniósł głos na matkę.
Wiem jakie mają małżeństwo bo obserwuje to od środka.
Nigdy też Mama nie tupała nozkami, nie podbiosla głosu na niego.
A płaczów i narzekań na mężów to się nasluchalam od ciotek, co waliły mężów ścierkami po głowie i przychodziły di mojego ojca po pomoc, by ich ustawiał.
Uważam że Matka nie była słaba
Była delikatna, ale silna i wiele rzeczy było po jej myśli. Może po prostu się dobrali
Ok. To na pewno wierzę co do związku twoich rodziców, ich związek obserwowałaś od środka, niejako uczestniczyłaś w tym więc można śmiało przyznać ze ocena jest trafna. Ale do opiniowania reszty byłabym jednak sceptyczna. Może dlatego, że napatrzyłam się na zbyt dużo gier pozorów i życia na pokaz, bo jednak jestem dobrym obserwatorem i mam dobry kontakt z ciotkami. I pamiętam jak przy wchodzeniu w dorosłość zburzyła mi się wizja ich związków. Nie odpowiedziałaś co to znaczy "wypracowac pozycje" w związku z dominujacym mężczyzną, ale tu zakładam, że ile związków tyle rozwiązań więc zostawiam to. Też nie chce wartościować kiedy bylo lepiej, czy kiedyś czy dziś. Ale czuje, ze kiedyś było łatwiej bo każdy "wiedział od czego jest" a teraz są kryzysy bo nie wiadomo... Dzięki za odp w kazdym razie.
Koniec off topu.
PS dodam tylko, że uważam, że my też rozmawialiśmy, mieliśmy nawet kwartalne podsumowania relacji, ale byłam za słaba i dawałam się w tych rozmowach zagadywać, zbywać, odpuszczałam, rezygnowałam.