Od pewnego czasu widuję się z pewnym Niemcem. Ja mieszkam w Lublinie, on w Hamburgu. Jesteśmy na etapie poznawania się z tym, że ja jestem dosyć biedna w stosunku do niego tzn. zarabiam powyżej średniej krajowej, mam swoje mieszkanie i samochód i to tyle. Ale od początku sprawiałam przed nim inne wrażenie, czyli że jestem osobą dużo bogatszą, a wyniknęło to z tego, że chyba on nie chciałaby spotykać się z kimś o niższym statusie materialnym (tak mi się przynajmniej wydawało). I tutaj zaczynają się schody, bo nie wiem jak teraz wybrnąć z tego, że wprowadziłam go w błędne wrażenie. Generalnie chciałabym się z nim spotykać, ale trochę źle zaczęłam. Czasami on pisze żebym do niego przyleciała, a mi szkoda pieniędzy na bilet, tzn. nie tyle co szkoda, ale ja ich nie mam aż tyle, żeby co drugi tydzień, albo nawet i co tydzień do niego latać i tam jeszcze za wszystko płacić. Nie wiem co robić czy powiedzieć mu prawdą, ale wtedy wyjdę na jakiegoś życiowego nieudacznika, kłamczuchę i pewnie on przestanie się odzywać, czy też samej przestać się do niego odzywać? Czy może macie jakieś inne pomysły?
Podobne tematy
Nic budowane na klamstwie nie ma przyszlosci
Patrzysz na niego swoimi kobiecymi oczami, męskie spojrzenie jest inne.
Jeżeli masz swój samochód/mieszkanie i zarabiasz powyżej średniej krajowej to i tak jesteś w małym procencie polaków którzy to maja.
W Polsce ogólnie jest bieda, on raczej zdaje sobie z tego sprawę.
Z tego co zdaje sobie sprawę, mniej od Polaków w stosunku do pkb zarabiają chyba tylko grecy i Bułgarzy.
Patrzysz na niego swoimi kobiecymi oczami, męskie spojrzenie jest inne.
Jeżeli masz swój samochód/mieszkanie i zarabiasz powyżej średniej krajowej to i tak jesteś w małym procencie polaków którzy to maja.
W Polsce ogólnie jest bieda, on raczej zdaje sobie z tego sprawę.
Z tego co zdaje sobie sprawę, mniej od Polaków w stosunku do pkb zarabiają chyba tylko grecy i Bułgarzy.
Nie u kazdego w Polsce jest bieda
5 2024-11-22 22:30:12 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-11-22 22:37:48)
Od pewnego czasu widuję się z pewnym Niemcem. Ja mieszkam w Lublinie, on w Hamburgu. Jesteśmy na etapie poznawania się z tym, że ja jestem dosyć biedna w stosunku do niego tzn. zarabiam powyżej średniej krajowej, mam swoje mieszkanie i samochód i to tyle. Ale od początku sprawiałam przed nim inne wrażenie, czyli że jestem osobą dużo bogatszą, a wyniknęło to z tego, że chyba on nie chciałaby spotykać się z kimś o niższym statusie materialnym (tak mi się przynajmniej wydawało). I tutaj zaczynają się schody, bo nie wiem jak teraz wybrnąć z tego, że wprowadziłam go w błędne wrażenie. Generalnie chciałabym się z nim spotykać, ale trochę źle zaczęłam. Czasami on pisze żebym do niego przyleciała, a mi szkoda pieniędzy na bilet, tzn. nie tyle co szkoda, ale ja ich nie mam aż tyle, żeby co drugi tydzień, albo nawet i co tydzień do niego latać i tam jeszcze za wszystko płacić. Nie wiem co robić czy powiedzieć mu prawdą, ale wtedy wyjdę na jakiegoś życiowego nieudacznika, kłamczuchę i pewnie on przestanie się odzywać, czy też samej przestać się do niego odzywać? Czy może macie jakieś inne pomysły?
Głupio zrobiłaś to fakt. Tak czy tak nic więcej nie stracisz jak powiesz, że mógł odnieść wrażenie, że jesteś lepiej sytuowana, ale nie stać Cię na wizyty u niego.
Jak się przestaniesz odzywać, będzie po znajomości, jak stracisz zaufanie w jego oczach, też. Ale jest nadzieja, że przyjmie Twoje tłumaczenie za dobrą monetę.
Kłamstwo ma krótkie nóżki, nie wiem co myślałaś zaczynając znajomość od kłamstwa.
Masz chociaż nauczkę.
Kwai napisał/a:Od pewnego czasu widuję się z pewnym Niemcem. Ja mieszkam w Lublinie, on w Hamburgu. Jesteśmy na etapie poznawania się z tym, że ja jestem dosyć biedna w stosunku do niego tzn. zarabiam powyżej średniej krajowej, mam swoje mieszkanie i samochód i to tyle. Ale od początku sprawiałam przed nim inne wrażenie, czyli że jestem osobą dużo bogatszą, a wyniknęło to z tego, że chyba on nie chciałaby spotykać się z kimś o niższym statusie materialnym (tak mi się przynajmniej wydawało). I tutaj zaczynają się schody, bo nie wiem jak teraz wybrnąć z tego, że wprowadziłam go w błędne wrażenie. Generalnie chciałabym się z nim spotykać, ale trochę źle zaczęłam. Czasami on pisze żebym do niego przyleciała, a mi szkoda pieniędzy na bilet, tzn. nie tyle co szkoda, ale ja ich nie mam aż tyle, żeby co drugi tydzień, albo nawet i co tydzień do niego latać i tam jeszcze za wszystko płacić. Nie wiem co robić czy powiedzieć mu prawdą, ale wtedy wyjdę na jakiegoś życiowego nieudacznika, kłamczuchę i pewnie on przestanie się odzywać, czy też samej przestać się do niego odzywać? Czy może macie jakieś inne pomysły?
Głupio zrobiłaś to fakt. Tak czy tak nic więcej nie stracisz jak powiesz, że mógł odnieść wrażenie, że jesteś lepiej sytuowana, ale nie stać Cię na wizyty u niego.
Jak się przestaniesz odzywać, będzie po znajomości, jak stracisz zaufanie w jego oczach, też. Ale jest nadzieja, że przyjmie Twoje tłumaczenie za dobrą monetę.Kłamstwo ma krótkie nóżki, nie wiem co myślałaś zaczynając znajomość od kłamstwa.
Masz chociaż nauczkę.
To nie było tak że od pierwszego dnia wiedziałam, że jest bogaty. Domyślałam się tego po każdym naszym spotkaniu, później już miałam pewność, a że bardzo mi się podobał od początku, to stworzyłam trochę tę lepszą wersję siebie, a teraz nie wiem jak się z tego wyplątać. Nie wyobrażam sobie powiedzieć mu wprost...w sumie co nie zrobię teraz, to chyba zakończy się dla mnie źle.
Ale to nie ma znaczenia, że od początku nie wiedziałaś o jego bogactwie, bo to nie ma nic do rzeczy.
Ważne, że Ty nie mówiłaś prawdy.
Napisz konkretnie z czym przesadziłaś, bo trochę lepsza wersja siebie nic nie mówi.
Jak sie przestanie odzywac to co z tego? Znajdziesz sobie innego
Ale to nie ma znaczenia, że od początku nie wiedziałaś o jego bogactwie, bo to nie ma nic do rzeczy.
Ważne, że Ty nie mówiłaś prawdy.
Napisz konkretnie z czym przesadziłaś, bo trochę lepsza wersja siebie nic nie mówi.
Ma znaczenie, bo na początku zachowywałam się normalnie, ale z czasem jak zobaczyłam ile on wydaje, ja wydawałam tyle samo i właśnie tutaj zaczęło się to moje kłamstwo. Generalnie chciałam mu dorównać, ale w końcu do mnie dotarło, że nie mogę tego dłużej robić, bo zbankrutuję. A on został z tą wiedzą, że mam pieniądze na wszystko. O to mi głównie chodzi. O tę moją pozę, którą stworzyłam patrząc na to jak on się zachowuje, a stworzyłam ją dlatego, że bardzo mi się podoba pod każdym względem. To jest tak skomplikowane, że nie potrafię tego nawet prawidłowo opisać. Ale mam nadzieję, że chociaż trochę rozjaśniłam dlaczego tak postąpiłam.
wieka napisał/a:Ale to nie ma znaczenia, że od początku nie wiedziałaś o jego bogactwie, bo to nie ma nic do rzeczy.
Ważne, że Ty nie mówiłaś prawdy.
Napisz konkretnie z czym przesadziłaś, bo trochę lepsza wersja siebie nic nie mówi.Ma znaczenie, bo na początku zachowywałam się normalnie, ale z czasem jak zobaczyłam ile on wydaje, ja wydawałam tyle samo i właśnie tutaj zaczęło się to moje kłamstwo. Generalnie chciałam mu dorównać, ale w końcu do mnie dotarło, że nie mogę tego dłużej robić, bo zbankrutuję. A on został z tą wiedzą, że mam pieniądze na wszystko. O to mi głównie chodzi. O tę moją pozę, którą stworzyłam patrząc na to jak on się zachowuje, a stworzyłam ją dlatego, że bardzo mi się podoba pod każdym względem. To jest tak skomplikowane, że nie potrafię tego nawet prawidłowo opisać. Ale mam nadzieję, że chociaż trochę rozjaśniłam dlaczego tak postąpiłam.
To nie wiem czy to można nazwać kłamstwem, raczej udawaniem, że Ciebie też stać.
Najlepiej będzie, jak mu powiesz prawdę, że przeszarżowałaś, bo myślałaś, że jesteś w stanie mu dorównać, ale poszło to za daleko, przeproś, myślę, że to zrozumie, jeśli jemu na Tobie zależy. Porozmawiaj, nic nie tracisz.
Druga ważniejsze sprawa, pomyśl czy będziesz dobrze się czuła w tej relacji, bo on może nawet nie liczy się z kasą i chętnie by Ci fundował różne przedsięwzięcia, ale jak Ty się w tym odnajdziesz...
Ile masz lat? Ile on? Dobrze znasz niemiecki?
Kwai napisał/a:wieka napisał/a:Ale to nie ma znaczenia, że od początku nie wiedziałaś o jego bogactwie, bo to nie ma nic do rzeczy.
Ważne, że Ty nie mówiłaś prawdy.
Napisz konkretnie z czym przesadziłaś, bo trochę lepsza wersja siebie nic nie mówi.Ma znaczenie, bo na początku zachowywałam się normalnie, ale z czasem jak zobaczyłam ile on wydaje, ja wydawałam tyle samo i właśnie tutaj zaczęło się to moje kłamstwo. Generalnie chciałam mu dorównać, ale w końcu do mnie dotarło, że nie mogę tego dłużej robić, bo zbankrutuję. A on został z tą wiedzą, że mam pieniądze na wszystko. O to mi głównie chodzi. O tę moją pozę, którą stworzyłam patrząc na to jak on się zachowuje, a stworzyłam ją dlatego, że bardzo mi się podoba pod każdym względem. To jest tak skomplikowane, że nie potrafię tego nawet prawidłowo opisać. Ale mam nadzieję, że chociaż trochę rozjaśniłam dlaczego tak postąpiłam.
To nie wiem czy to można nazwać kłamstwem, raczej udawaniem, że Ciebie też stać.
Najlepiej będzie, jak mu powiesz prawdę, że przeszarżowałaś, bo myślałaś, że jesteś w stanie mu dorównać, ale poszło to za daleko, przeproś, myślę, że to zrozumie, jeśli jemu na Tobie zależy. Porozmawiaj, nic nie tracisz.Druga ważniejsze sprawa, pomyśl czy będziesz dobrze się czuła w tej relacji, bo on może nawet nie liczy się z kasą i chętnie by Ci fundował różne przedsięwzięcia, ale jak Ty się w tym odnajdziesz...
Ile masz lat? Ile on? Dobrze znasz niemiecki?
No to przeciez i tak klamie bo udaje ze jest bogata a nie jest
12 2024-11-22 23:54:12 Ostatnio edytowany przez Halina3.1 (2024-11-22 23:55:00)
Głupio zrobiłaś. Ja bym cię olała jakby się okazało, że nie udawałaś kogoś kim nie jesteś. No ale dla mnie kasa jest ważna a kłamstwa nie zniese. A faceci są w 99% durni, więc masz szansę, że on i tak cię zechce. Szczególnie jak jesteś atrakcyjna. Ale z drugiej strony to niemiec a oni są bardziej przyziemni od Polaków, także zależy na co on konkretnie patrzy. Jak ci zależy to może zrób tak że pojedź na jakiś weekend do niego, jak mu zakręcisz w głowie dobrym seksem i innymi babskimi pierdolami, a dopiero później powiesz tak jak radzi wieka, to masz większe szanse, że chłop przymknie oko.
Kwai napisał/a:wieka napisał/a:Ale to nie ma znaczenia, że od początku nie wiedziałaś o jego bogactwie, bo to nie ma nic do rzeczy.
Ważne, że Ty nie mówiłaś prawdy.
Napisz konkretnie z czym przesadziłaś, bo trochę lepsza wersja siebie nic nie mówi.Ma znaczenie, bo na początku zachowywałam się normalnie, ale z czasem jak zobaczyłam ile on wydaje, ja wydawałam tyle samo i właśnie tutaj zaczęło się to moje kłamstwo. Generalnie chciałam mu dorównać, ale w końcu do mnie dotarło, że nie mogę tego dłużej robić, bo zbankrutuję. A on został z tą wiedzą, że mam pieniądze na wszystko. O to mi głównie chodzi. O tę moją pozę, którą stworzyłam patrząc na to jak on się zachowuje, a stworzyłam ją dlatego, że bardzo mi się podoba pod każdym względem. To jest tak skomplikowane, że nie potrafię tego nawet prawidłowo opisać. Ale mam nadzieję, że chociaż trochę rozjaśniłam dlaczego tak postąpiłam.
To nie wiem czy to można nazwać kłamstwem, raczej udawaniem, że Ciebie też stać.
Najlepiej będzie, jak mu powiesz prawdę, że przeszarżowałaś, bo myślałaś, że jesteś w stanie mu dorównać, ale poszło to za daleko, przeproś, myślę, że to zrozumie, jeśli jemu na Tobie zależy. Porozmawiaj, nic nie tracisz.Druga ważniejsze sprawa, pomyśl czy będziesz dobrze się czuła w tej relacji, bo on może nawet nie liczy się z kasą i chętnie by Ci fundował różne przedsięwzięcia, ale jak Ty się w tym odnajdziesz...
Ile masz lat? Ile on? Dobrze znasz niemiecki?
Ja mam 32 lata, a on 40. Niemiecki znam dobrze. Wiem, że rozmowa ale tak mi wstyd, nawet na samą myśl o tym, że miałabym mu to powiedzieć czuję się taka zażenowana.
Co do drugiej kwestii to uświadomiłaś mi, że to faktycznie może być duży problem. Nie wiem czy on byłby w stanie zrezygnować choć trochę z życia jakie teraz ma na rzecz tego żebym ja się "wyrabiała" finansowo, nie wiem czy w ogóle chciałby za mnie zapłacić, kolejna rzecz nie wiem czy ja dobrze czułabym się z tym, że on ciągle musi za mnie płacić, bo chce gdzieś np. pojechać. To mnie lekko dobiło.
Ja mowie otwarcie ze zyje na zasilkach a nie udawac bogata jak to i tak sie wyda
To on nie z jednego pieca chleb jadł.
Też nie wiadomo czy Ci powiedział prawdę o sobie, ew. żonie, dzieciach.
Praktycznie go nie znasz, na takim etapie relacji zawsze jest pięknie, postaw wszystko na jedną kartę, co ma być to będzie.
To on nie z jednego pieca chleb jadł.
Też nie wiadomo czy Ci powiedział prawdę o sobie, ew. żonie, dzieciach.Praktycznie go nie znasz, na takim etapie relacji zawsze jest pięknie, postaw wszystko na jedną kartę, co ma być to będzie.
Żony na pewno nie ma, ale kiedyś miał. Dzieci nie ma. A co do meritum sprawy, to sama nie wiem czy sobie w ogóle nie odpuścić bez słowa.
Ja mowie otwarcie ze zyje na zasilkach a nie udawac bogata jak to i tak sie wyda
I masz rację, tak jest najlepiej i najspokojniej.
Jak ja bym wam napisala ze udajem bogata a jestem na zasilkach bo poznalam kogos bogatego to pewnie byscie mnie zjechali z gory na dol za klamstwo a tu dajecie kobiecie rady zeby sobie dalej udawala bogata ![]()
19 2024-11-23 01:45:05 Ostatnio edytowany przez blueangel (2024-11-23 02:13:43)
Pytanie czy to w ogole ma sens przez odleglosc. Jak czesto bd sie widywac? Sama widzisz ze nie macie sie jak spotykac.
Moge spytac czym on sie zajmuje? Jesli ograniczony przez prace to moze i ty fajna, moze i on fajny, ale i tak nie wypali
20 2024-11-23 03:17:18 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-11-23 03:20:38)
Ja mam 32 lata, a on 40. Niemiecki znam dobrze. Wiem, że rozmowa ale tak mi wstyd, nawet na samą myśl o tym, że miałabym mu to powiedzieć czuję się taka zażenowana.
Co do drugiej kwestii to uświadomiłaś mi, że to faktycznie może być duży problem. Nie wiem czy on byłby w stanie zrezygnować choć trochę z życia jakie teraz ma na rzecz tego żebym ja się "wyrabiała" finansowo, nie wiem czy w ogóle chciałby za mnie zapłacić, kolejna rzecz nie wiem czy ja dobrze czułabym się z tym, że on ciągle musi za mnie płacić, bo chce gdzieś np. pojechać. To mnie lekko dobiło.
Nie porozmawiasz z nim szczerze i otwarcie, to nie dowiesz się, jakie jest jego stanowisko w tych tematach. Być może uzna, że jego stać, więc z jego punktu widzenia sama różnica w poziomie życia nie będzie mieć znaczenia. Może go jednak zrazić samo kłamstwo albo może pomyśleć, że Ciebie nie interesuje on jako człowiek i mężczyzna, ale jego pieniądze.
Mimo wszystko uważam, że należy porozmawiać, przynajmniej będziesz mieć jasność sytuacji. Z kolei robienie uników to zwykłe tchórzostwo i brak jakiejkolwiek klasy.
Te wydatki, o których wspomniałaś, to była zwykła rozrzutność, na którą zwykły Kowalski, którego nie stać na pewno się nie decyduje, czy może dotyczyły takich sytuacji, że da się jakoś z tego wybrnąć, na przykład przyjmując wersję, że miałaś trochę oszczędności i chciałaś, żeby to było Twoje 5 minut?
P.S.
Tak szczerze, to gdybym była na jego miejscu, ale ja jestem kobietą, więc mogę myśleć inaczej, to takie kłamstwo na "dzień dobry" relacji zburzyłoby mi cały Twój wizerunek. Chodzi o zasady.
Pytanie czy to w ogole ma sens przez odleglosc. Jak czesto bd sie widywac? Sama widzisz ze nie macie sie jak spotykac.
Moge spytac czym on sie zajmuje? Jesli ograniczony przez prace to moze i ty fajna, moze i on fajny, ale i tak nie wypali
Jest ograniczony przez pracę. Pracuje bardzo dużo przez co właśnie prosi żebym, to ja do nie przyjeżdżała, bo on nawet w weekend nie zawsze może wyjechać, a na tygodniu to już w ogóle wykluczone...Ja z kolei chętnie bym do niego pojechała, bo mam standardowy czas pracy i wolne weekend, ale z kolei mnie nie stać aby co tydzień do niego latać, bo podróży samochodem w ogóle nie biorę pod uwagę.
22 2024-11-23 08:01:33 Ostatnio edytowany przez Meggi203 (2024-11-23 08:43:34)
A mi sie wydaje ze chlop nie traktuje cie powaznie, tylko chce sie zabawic. Przecież to widac, ze on nie ma czasu na cos powazniejszego. Zapracowany 40 latek i biedna jak na jego standardy Polka (bo na nasze standardy to masz dużo haha) i to ze wchodu
bez urazy, ale to nie moze sie udac. Co nie zrobisz on i tak cie z czasem zostawi. Powodów może być tysiace od pieniedzy, odleglosc, podejscie do zycia, jego praca i wiele innych. Lataj do niego poki mozesz, bawcie sie na tyle na ile ty mozesz, ale to nie ma przyszlosci, bo zycie nie jest bajką. Wiec nie plaszcz sie przy nim i nie tlumacz, ze nie masz pieniedzy po prostu korzystaj z tego co zeslal ci los i baw się. Swoją drogą jak wy się poznaliście skoro on tyle pracuje a ty mieszkasz na tym zadupiu
.
23 2024-11-23 08:05:36 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2024-11-23 08:08:57)
Na początek, to nie rozumiem dlaczego tylko Ty masz do niego przyjeżdżać?
To jie jest ok, jak tylko jedna strona w relacji, gdy są na odległość rusza 4 litery do drugiej.
Nie za wygodny ten Twój Pan?
Po drugie: Ty przyjeżdżasz, wydajesz na bilet i jeszcze tam płacisz za siebie?
Jak to ma normalnie wyglądać, niech raz on przylatuje do Ciebie, raz Ty do niego, zobaczy Twoje życie również.
Chociaż Polska nie jest już tak biednym krajem jak podał dane Szeptuch sprzed lat, zwłaszcza w dużych miastach, to i tak On pewnie nie spodziewał się bogatej Polki, jakby chciał taką to Niemki są lepiej sytuowane.
Ale jak On nie znajdzie czasu by do Ciebie przylecieć, to zakończyłabym taką znajomość.
Z doświadczenia wiem, ze zdrowa w takiej relacji jest wzajemność, czyli raz Ty jesteś jego gościem raz On Twoim, bez liczenia się po połowie, każdy w takim stopniu jak go stać.
Bez poznawania swojego życia nawzajem to żaden związek.
24 2024-11-23 09:09:50 Ostatnio edytowany przez nim2 (2024-11-23 09:10:33)
Hej.
Weź się dziewczyno zacznij szanować. Po pierwsze, on nie musi wiedzieć jaki jest teraz Twój status materialny, bo za krótko się znacie. Po drugie, on zarabia w euro i jeśli wydaje w PLN to zawsze będzie miał więcej niż Ty. Po trzecie, wychodzi z Ciebie niedowartościowana kobieta, która leci na każde skinienie do faceta, bo on nie ma czasu. Jak nie ma czasu na pogłębianie znajomości to tym bardziej nie będzie miał czasu na bycie w związku, zwłaszcza na odległość. To Ci wystarcza? Czekanie na telefon aż Pan zrezygnuje z pracy na rzecz widzenia się z Tobą?
Pracowałam sporo z Niemcami i wiem, że oni uważają się za ósmy cud świata. Wszyscy na około mają się do nich podstosowywać, bo przecież to elita. Myślę, że bardziej u niego zapunktujesz, jeśli odmówisz mu tak częstych wizyt. Taktownie, acz stanowczo powiesz, że też pracujesz w tygodniu i w weekendy chciałabyś trochę odpocząć, lub miło spędzić z nim czas w Polsce i zapraszasz na pyszny obiad, bo znasz dobrą restaurację. Kropka. Nie musisz mieszkać w Paryżu, Mediolanie czy Nowym Jorku i zarabiać krocie, żebyś utrzymała standardy dobrego wychowania. Co on wniesie do tej relacji? Ty pojedziesz, sama za siebie zapłacisz, a on łaskawie wygospodaruje czas na spotkanie. I pewnie jeszcze pokorzysta seksualnie. Szanuj się.
25 2024-11-23 09:28:14 Ostatnio edytowany przez Meggi203 (2024-11-23 09:30:10)
Hej.
Weź się dziewczyno zacznij szanować. Po pierwsze, on nie musi wiedzieć jaki jest teraz Twój status materialny, bo za krótko się znacie. Po drugie, on zarabia w euro i jeśli wydaje w PLN to zawsze będzie miał więcej niż Ty. Po trzecie, wychodzi z Ciebie niedowartościowana kobieta, która leci na każde skinienie do faceta, bo on nie ma czasu. Jak nie ma czasu na pogłębianie znajomości to tym bardziej nie będzie miał czasu na bycie w związku, zwłaszcza na odległość. To Ci wystarcza? Czekanie na telefon aż Pan zrezygnuje z pracy na rzecz widzenia się z Tobą?
Pracowałam sporo z Niemcami i wiem, że oni uważają się za ósmy cud świata. Wszyscy na około mają się do nich podstosowywać, bo przecież to elita. Myślę, że bardziej u niego zapunktujesz, jeśli odmówisz mu tak częstych wizyt. Taktownie, acz stanowczo powiesz, że też pracujesz w tygodniu i w weekendy chciałabyś trochę odpocząć, lub miło spędzić z nim czas w Polsce i zapraszasz na pyszny obiad, bo znasz dobrą restaurację. Kropka. Nie musisz mieszkać w Paryżu, Mediolanie czy Nowym Jorku i zarabiać krocie, żebyś utrzymała standardy dobrego wychowania. Co on wniesie do tej relacji? Ty pojedziesz, sama za siebie zapłacisz, a on łaskawie wygospodaruje czas na spotkanie. I pewnie jeszcze pokorzysta seksualnie. Szanuj się.
Haha, no właśnie
napisałam ze ona oczekuje od niego czegos innego, a on od niej czegos innego
. I jestem pewna ze jemu nie przeszkadzalby jej status materialny bo nie wiaze z nia przyszlosci wiec jej obawy sa zupelnie niepotrzebne i zapewne nawet by za nia placil, ale teraz tego nie zrobi bo jest mu juz tak wygodnie poza tym dostaje od niej to na czym jemu najbardziej zalezy
. Dodatkowo odleglosc jaka ich dzieli moze tez dla niego byc plusem bo nie zawraca mu ciagle glowy. A ja tez znam dobrze Niemcow i wiem ze oni zyja w pracy, a to co poza praca to tylko chwila. A ich mniemanie o sobie jest faktycznie tak wybujale ze hej.
nim2 napisał/a:Hej.
Weź się dziewczyno zacznij szanować. Po pierwsze, on nie musi wiedzieć jaki jest teraz Twój status materialny, bo za krótko się znacie. Po drugie, on zarabia w euro i jeśli wydaje w PLN to zawsze będzie miał więcej niż Ty. Po trzecie, wychodzi z Ciebie niedowartościowana kobieta, która leci na każde skinienie do faceta, bo on nie ma czasu. Jak nie ma czasu na pogłębianie znajomości to tym bardziej nie będzie miał czasu na bycie w związku, zwłaszcza na odległość. To Ci wystarcza? Czekanie na telefon aż Pan zrezygnuje z pracy na rzecz widzenia się z Tobą?
Pracowałam sporo z Niemcami i wiem, że oni uważają się za ósmy cud świata. Wszyscy na około mają się do nich podstosowywać, bo przecież to elita. Myślę, że bardziej u niego zapunktujesz, jeśli odmówisz mu tak częstych wizyt. Taktownie, acz stanowczo powiesz, że też pracujesz w tygodniu i w weekendy chciałabyś trochę odpocząć, lub miło spędzić z nim czas w Polsce i zapraszasz na pyszny obiad, bo znasz dobrą restaurację. Kropka. Nie musisz mieszkać w Paryżu, Mediolanie czy Nowym Jorku i zarabiać krocie, żebyś utrzymała standardy dobrego wychowania. Co on wniesie do tej relacji? Ty pojedziesz, sama za siebie zapłacisz, a on łaskawie wygospodaruje czas na spotkanie. I pewnie jeszcze pokorzysta seksualnie. Szanuj się.Haha, no właśnie
napisałam ze ona oczekuje od niego czegos innego, a on od niej czegos innego
. I jestem pewna ze jemu nie przeszkadzalby jej status materialny bo nie wiaze z nia przyszlosci wiec jej obawy sa zupelnie niepotrzebne i zapewne nawet by za nia placil, ale teraz tego nie zrobi bo jest mu juz tak wygodnie poza tym dostaje od niej to na czym jemu najbardziej zalezy
. Dodatkowo odleglosc jaka ich dzieli moze tez dla niego byc plusem bo nie zawraca mu ciagle glowy. A ja tez znam dobrze Niemcow i wiem ze oni zyja w pracy, a to co poza praca to tylko chwila. A ich mniemanie o sobie jest faktycznie tak wybujale ze hej.
Nie wiem czemu wszystko sprowadziłaś tylko do seksu. Bo u nas nie od tego się zaczęło.
Hej.
Weź się dziewczyno zacznij szanować. Po pierwsze, on nie musi wiedzieć jaki jest teraz Twój status materialny, bo za krótko się znacie. Po drugie, on zarabia w euro i jeśli wydaje w PLN to zawsze będzie miał więcej niż Ty. Po trzecie, wychodzi z Ciebie niedowartościowana kobieta, która leci na każde skinienie do faceta, bo on nie ma czasu. Jak nie ma czasu na pogłębianie znajomości to tym bardziej nie będzie miał czasu na bycie w związku, zwłaszcza na odległość. To Ci wystarcza? Czekanie na telefon aż Pan zrezygnuje z pracy na rzecz widzenia się z Tobą?
Pracowałam sporo z Niemcami i wiem, że oni uważają się za ósmy cud świata. Wszyscy na około mają się do nich podstosowywać, bo przecież to elita. Myślę, że bardziej u niego zapunktujesz, jeśli odmówisz mu tak częstych wizyt. Taktownie, acz stanowczo powiesz, że też pracujesz w tygodniu i w weekendy chciałabyś trochę odpocząć, lub miło spędzić z nim czas w Polsce i zapraszasz na pyszny obiad, bo znasz dobrą restaurację. Kropka. Nie musisz mieszkać w Paryżu, Mediolanie czy Nowym Jorku i zarabiać krocie, żebyś utrzymała standardy dobrego wychowania. Co on wniesie do tej relacji? Ty pojedziesz, sama za siebie zapłacisz, a on łaskawie wygospodaruje czas na spotkanie. I pewnie jeszcze pokorzysta seksualnie. Szanuj się.
To nie jest tak, że lecę na każde skinienie, bo nie mam aż tyle pieniędzy. Faktycznie on ma bardzo mało wolnego czasu i zawsze mi o tym mówił więc byłam świadoma, że nasze spotkania mogą być z tego powodu utrudnione, ale to nie jest tak, że on się w ogóle nie stara. Co do seksu, to tak uprawiamy go ale chyba, to jest normalne. Ja nie odbieram tego tak, że on tylko korzysta a ja nie.
28 2024-11-23 10:35:46 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2024-11-23 10:46:33)
Nie ważne jak się zaczęło, ważne jak między wami jest.
I czy jest równowaga w tym
Jak Ty masz za dużo czasu, to zrób coś z nim w celu większych zarobków.
Mój (nomen omen Niemiec) spolszczony z lekka ;)z Dolnego Śląska wsiada w swoje auto i jedzie do mnie parę godzin, na 1, 2 dni a uwierz jest bardzo zajęty to raz, i akurat On może mieć podstawy do uważania się za ..hoho.. ![]()
I ja mam więcej czasu, ale to nie znaczy że nie mamy szukać równowagi w tym.
Więc moja droga, choćby On był nawet samym Cesarzem
niech zbiera tylek i przyjeżdża do Lublina piękne miasto! na pierogi bo inaczej tracisz nie tylko pieniądze, ale i czas z nim.
Długo się znacie?
Nie wiem czemu wszystko sprowadziłaś tylko do seksu. Bo u nas nie od tego się zaczęło.
Nie ma was, tak nieśmiało zauważę. Jest on pracujący i mający swój swiat, jesteś ty dojeżdżająca na zawołanie.
Meggi203 napisał/a:nim2 napisał/a:Hej.
Weź się dziewczyno zacznij szanować. Po pierwsze, on nie musi wiedzieć jaki jest teraz Twój status materialny, bo za krótko się znacie. Po drugie, on zarabia w euro i jeśli wydaje w PLN to zawsze będzie miał więcej niż Ty. Po trzecie, wychodzi z Ciebie niedowartościowana kobieta, która leci na każde skinienie do faceta, bo on nie ma czasu. Jak nie ma czasu na pogłębianie znajomości to tym bardziej nie będzie miał czasu na bycie w związku, zwłaszcza na odległość. To Ci wystarcza? Czekanie na telefon aż Pan zrezygnuje z pracy na rzecz widzenia się z Tobą?
Pracowałam sporo z Niemcami i wiem, że oni uważają się za ósmy cud świata. Wszyscy na około mają się do nich podstosowywać, bo przecież to elita. Myślę, że bardziej u niego zapunktujesz, jeśli odmówisz mu tak częstych wizyt. Taktownie, acz stanowczo powiesz, że też pracujesz w tygodniu i w weekendy chciałabyś trochę odpocząć, lub miło spędzić z nim czas w Polsce i zapraszasz na pyszny obiad, bo znasz dobrą restaurację. Kropka. Nie musisz mieszkać w Paryżu, Mediolanie czy Nowym Jorku i zarabiać krocie, żebyś utrzymała standardy dobrego wychowania. Co on wniesie do tej relacji? Ty pojedziesz, sama za siebie zapłacisz, a on łaskawie wygospodaruje czas na spotkanie. I pewnie jeszcze pokorzysta seksualnie. Szanuj się.Haha, no właśnie
napisałam ze ona oczekuje od niego czegos innego, a on od niej czegos innego
. I jestem pewna ze jemu nie przeszkadzalby jej status materialny bo nie wiaze z nia przyszlosci wiec jej obawy sa zupelnie niepotrzebne i zapewne nawet by za nia placil, ale teraz tego nie zrobi bo jest mu juz tak wygodnie poza tym dostaje od niej to na czym jemu najbardziej zalezy
. Dodatkowo odleglosc jaka ich dzieli moze tez dla niego byc plusem bo nie zawraca mu ciagle glowy. A ja tez znam dobrze Niemcow i wiem ze oni zyja w pracy, a to co poza praca to tylko chwila. A ich mniemanie o sobie jest faktycznie tak wybujale ze hej.
Nie wiem czemu wszystko sprowadziłaś tylko do seksu. Bo u nas nie od tego się zaczęło.
Haha, bo tak to wyglada, ze facetowi na tym tylko zalezy.
Zobacz:
1. Ma 40 lat wiec kryzys wieku sredniego.
2. Rozwiodl sie z zona albo ona z nim. Jesli ona z nim, to zapewne przez brak czasu z jego strony.
3. Jesli jest bogaty tak jak napisalas to zapewne nie jest glupi, a jesli nie jest glupi to zapewne ma jakies kierownicze stanowisko (dlatego musi duzo pracowac).
4. Jesli patrz punkt 3 to zapewne mial w swoim zyciu do czynienia z wieloma ludzmi i szybko potrafi ocenic czlowiek. Sama sobie odpowiedz na pytanie jak ciebie ocenil.
5. Ja się domyślam, jako wrażliwą, delikatną i kobieca Polke z ktora latwo mu pojdzie. Nawet jesli na początku stawialas opor jestem pewna ze nie trwal od dluzej niz do drugiego spotkania
.
6. Chlop oprocz seksu nic ci nie daje czy on w ogole u ciebie byl?
Moglabym jeszcze duzo pisac. Z twojego opisu wyglada ze jest metodycznym ch*jem zmanipulowal cie totalnie (i pewnie wlozyl w to z 0,5 % energii, bo tak latwo szlo), a ty jestes mu potrzebna w jednym celu, bo loda sam sobie nie zrobi. Sorry za dosadnosc ale mnie przerazasz.
Jak ja bym wam napisala ze udajem bogata a jestem na zasilkach bo poznalam kogos bogatego to pewnie byscie mnie zjechali z gory na dol za klamstwo a tu dajecie kobiecie rady zeby sobie dalej udawala bogata
Czytaj ze zrozumieniem, nikt nie radzi dalej udawania i ucz się pisać, bo to nie ma "m" w wyrazach udaje, chce, musze, itp. choć bez ogonka, nie razi tak po oczach jak to dodane niepotrzebnie "m".
nim2 napisał/a:Hej.
Weź się dziewczyno zacznij szanować. Po pierwsze, on nie musi wiedzieć jaki jest teraz Twój status materialny, bo za krótko się znacie. Po drugie, on zarabia w euro i jeśli wydaje w PLN to zawsze będzie miał więcej niż Ty. Po trzecie, wychodzi z Ciebie niedowartościowana kobieta, która leci na każde skinienie do faceta, bo on nie ma czasu. Jak nie ma czasu na pogłębianie znajomości to tym bardziej nie będzie miał czasu na bycie w związku, zwłaszcza na odległość. To Ci wystarcza? Czekanie na telefon aż Pan zrezygnuje z pracy na rzecz widzenia się z Tobą?
Pracowałam sporo z Niemcami i wiem, że oni uważają się za ósmy cud świata. Wszyscy na około mają się do nich podstosowywać, bo przecież to elita. Myślę, że bardziej u niego zapunktujesz, jeśli odmówisz mu tak częstych wizyt. Taktownie, acz stanowczo powiesz, że też pracujesz w tygodniu i w weekendy chciałabyś trochę odpocząć, lub miło spędzić z nim czas w Polsce i zapraszasz na pyszny obiad, bo znasz dobrą restaurację. Kropka. Nie musisz mieszkać w Paryżu, Mediolanie czy Nowym Jorku i zarabiać krocie, żebyś utrzymała standardy dobrego wychowania. Co on wniesie do tej relacji? Ty pojedziesz, sama za siebie zapłacisz, a on łaskawie wygospodaruje czas na spotkanie. I pewnie jeszcze pokorzysta seksualnie. Szanuj się.To nie jest tak, że lecę na każde skinienie, bo nie mam aż tyle pieniędzy. Faktycznie on ma bardzo mało wolnego czasu i zawsze mi o tym mówił więc byłam świadoma, że nasze spotkania mogą być z tego powodu utrudnione, ale to nie jest tak, że on się w ogóle nie stara. Co do seksu, to tak uprawiamy go ale chyba, to jest normalne. Ja nie odbieram tego tak, że on tylko korzysta a ja nie.
Faktycznie, jak on jest taki zapracowany, to nawet by nie miał czasu dla Ciebie gdybyś z nim zamieszkała, po drugie jakbyś zrezygnowała tu z pracy i do niego wyjechała, to może okazać się innym człowiekiem niż teraz się wydaje.
To zapracowanie w weekendy jest podejrzane, raczej wymówka, jak Ty do niego polecisz, to nie pracuje, więc żadna różnica kto do kogo. Szuka naiwnej...
Był chociaż raz u Ciebie, bo można wywnioskować, że nie, skoro nie zna Twojego statusu materialnego, bo widać też to po tym jak się mieszka.
Kwai napisał/a:nim2 napisał/a:Hej.
Weź się dziewczyno zacznij szanować. Po pierwsze, on nie musi wiedzieć jaki jest teraz Twój status materialny, bo za krótko się znacie. Po drugie, on zarabia w euro i jeśli wydaje w PLN to zawsze będzie miał więcej niż Ty. Po trzecie, wychodzi z Ciebie niedowartościowana kobieta, która leci na każde skinienie do faceta, bo on nie ma czasu. Jak nie ma czasu na pogłębianie znajomości to tym bardziej nie będzie miał czasu na bycie w związku, zwłaszcza na odległość. To Ci wystarcza? Czekanie na telefon aż Pan zrezygnuje z pracy na rzecz widzenia się z Tobą?
Pracowałam sporo z Niemcami i wiem, że oni uważają się za ósmy cud świata. Wszyscy na około mają się do nich podstosowywać, bo przecież to elita. Myślę, że bardziej u niego zapunktujesz, jeśli odmówisz mu tak częstych wizyt. Taktownie, acz stanowczo powiesz, że też pracujesz w tygodniu i w weekendy chciałabyś trochę odpocząć, lub miło spędzić z nim czas w Polsce i zapraszasz na pyszny obiad, bo znasz dobrą restaurację. Kropka. Nie musisz mieszkać w Paryżu, Mediolanie czy Nowym Jorku i zarabiać krocie, żebyś utrzymała standardy dobrego wychowania. Co on wniesie do tej relacji? Ty pojedziesz, sama za siebie zapłacisz, a on łaskawie wygospodaruje czas na spotkanie. I pewnie jeszcze pokorzysta seksualnie. Szanuj się.To nie jest tak, że lecę na każde skinienie, bo nie mam aż tyle pieniędzy. Faktycznie on ma bardzo mało wolnego czasu i zawsze mi o tym mówił więc byłam świadoma, że nasze spotkania mogą być z tego powodu utrudnione, ale to nie jest tak, że on się w ogóle nie stara. Co do seksu, to tak uprawiamy go ale chyba, to jest normalne. Ja nie odbieram tego tak, że on tylko korzysta a ja nie.
Faktycznie, jak on jest taki zapracowany, to nawet by nie miał czasu dla Ciebie gdybyś z nim zamieszkała, po drugie jakbyś zrezygnowała tu z pracy i do niego wyjechała, to może okazać się innym człowiekiem niż teraz się wydaje.
To zapracowanie w weekendy jest podejrzane, raczej wymówka, jak Ty do niego polecisz, to nie pracuje, więc żadna różnica kto do kogo. Szuka naiwnej...Był chociaż raz u Ciebie, bo można wywnioskować, że nie, skoro nie zna Twojego statusu materialnego, bo widać też to po tym jak się mieszka.
Ogólnie poznaliśmy się w lipcu na wakacjach, a dokładnie na Mazurach. On z kolegą przyjechał kamperem, a ja byłam z koleżanką i tak na siebie trafiliśmy. Uwielbiam go z tamtego wakacyjnego czasu, jest naprawdę świetnym człowiekiem i bardzo mi się podoba. Później nasza znajomość bardzo przyspieszyła, a od niedawna przystopowała, bo właśnie zdałam sobie sprawę, że nie jestem w stanie żyć na takim poziomie jak on proponuje. Kolejna rzecz co do jego pracy, to wiem, że nie kłamie, bo kiedyś poleciałam do niego na weekend i w sobotę prowadził w firmie jakieś zebranie, na które mnie wziął, to znaczy nie uczestniczyłam w nim, ale byłam z nim u niego w firmie, w której pracuje. On pracuje całymi dniami, w soboty często też dlatego. Ja byliśmy jeszcze na Mazurach, i siedzieliśmy we czwórkę przy ognisku powiedział coś w stylu, że przyjechał na urlop, ale dla niego urlop jest wielkim stresem, bo wie że jak wróci do pracy to będzie miał 5 razy tyle roboty i najlepiej, to w ogóle nie chodziłby na urlop.
34 2024-11-23 11:54:31 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2024-11-23 11:55:01)
No pewnie, że jakby Ci się nie podobał, to byś nie latała do niego.
Ale nie masz wyjścia jak powiedzieć mu sprawdzam i zaprosić do siebie.
I to nie za miesiąc, tylko teraz.
Naprawdę jak mężczyźnie zależy, to da radę.
Ty dajesz radę przecież.
A jak nie, to jasność lepsza niż złudzenia.
To typowy pracoholik, nawet nie potrafi odpoczywać. Pewnie dlatego żadna kobieta z nim nie widziała przyszłości.
Ty też nie, chociażby z tego względu, a jest więcej przeszkód.
To typowy pracoholik, nawet nie potrafi odpoczywać. Pewnie dlatego żadna kobieta z nim nie widziała przyszłości.
Ty też nie, chociażby z tego względu, a jest więcej przeszkód.
Akurat styl jego pracy nie jest dla mnie jakimś dużym problemem.
Co do wątku głównego pomyślałam, że może napiszę mu wszystko szczerze w wiadomości i wyślę przez Whatsapp, wiem trochę dziecinne, ale ja nie jestem w stanie mu powiedzieć tego prosto w twarz, a bardzo chciałabym go już zobaczyć.
No pewnie, że jakby Ci się nie podobał, to byś nie latała do niego.
Ale nie masz wyjścia jak powiedzieć mu sprawdzam i zaprosić do siebie.
I to nie za miesiąc, tylko teraz.
Naprawdę jak mężczyźnie zależy, to da radę.
Ty dajesz radę przecież.
A jak nie, to jasność lepsza niż złudzenia.
Ja daję radę, bo pracuję od 8:00-16:00 przez 5 dni w tygodniu. On nie daje rady bo siedzi w pracy od 9:00 do czasami 20:00 oczywiście z przerwami plus czasami soboty, ale nie cały dzień. Nie wyobrażam sobie wiedząc jak jest zajęty wymagać od niego przyjechania tylko po to żeby go "sprawdzić".
Ela210 napisał/a:No pewnie, że jakby Ci się nie podobał, to byś nie latała do niego.
Ale nie masz wyjścia jak powiedzieć mu sprawdzam i zaprosić do siebie.
I to nie za miesiąc, tylko teraz.
Naprawdę jak mężczyźnie zależy, to da radę.
Ty dajesz radę przecież.
A jak nie, to jasność lepsza niż złudzenia.Ja daję radę, bo pracuję od 8:00-16:00 przez 5 dni w tygodniu. On nie daje rady bo siedzi w pracy od 9:00 do czasami 20:00 oczywiście z przerwami plus czasami soboty, ale nie cały dzień. Nie wyobrażam sobie wiedząc jak jest zajęty wymagać od niego przyjechania tylko po to żeby go "sprawdzić".
Wiem jeszcze, że w czasie najbliższych świąt będzie miał tydzień wolnego więc wtedy go zaproszę o ile wcześniej wyjaśnię sytuację z mojego postu głównego. Ale tak jak napisałam wcześniej nie wyobrażam sobie żeby go aż tak sprawdzać czy dla mnie rzuci wszystko i przyjedzie. Wiem, że jest zmęczony pracą dlatego nie chce go dodatkowo i celowo obciąžać.
39 2024-11-23 12:37:37 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2024-11-23 12:46:44)
Twoja pozycja w tej relacji jest...zadna..
Aby zdobyć kobietę czy mężczyznę, nie można się bać go stracić, niezależnie od jego pozycji nie możesz się czuć gorszą od niego.
No chyba że jak ktoś wyżej napisał, nie planujesz z nim związku, tylko rozrywkę.
Wtedy to jest prostsze .
Z tym że jak do niego jedziesz na takich zasadach, to On powinien sponsorować tam Ciebie i tyle.
Po tym co piszesz, widzę że w ogóle nas nie czytasz.
Każdy zauwazyl że nie Twój dylemat z postu głównego jest problemem.
Nie masz obowiązku wyjaśniać mu swojej sytuacji finansowej, nie oświadczasz się.
Nie wiem na jakim poziomie żyjesz, ale byliście razem na wakacjach, chyba ślepy nie jest.
Parę miesięcy się znacie.
No chyba że opowiadasz mu bajki o egzotycznych wakacjach, domu z basenem itp.
Twoja pozycja w tej relacji jest...zadna..
Bo? Bo nie chce go "sprawdzić" tak jak zalecasz? Dodatkowo mój główny post był o czymś innym i w sumie, to że on do mnie nie przyjeżdża jest mi obecnie na rękę.
41 2024-11-23 12:48:23 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2024-11-23 12:56:00)
Nie pomogę bo nie rozumiem.
Jak chcesz być tylko dojeżdżającą kochanką, nie musisz się tłumaczyć że stanu majątkowego.
Na jego miejscu takie tłumaczenie odebraralabym jako prośbę o finansowe wsparcie.
Natomiast jeśli masz z nim inne plany, to robisz głupio i nikt nie był innego zdania tutaj
42 2024-11-23 12:57:09 Ostatnio edytowany przez Kwai (2024-11-23 12:58:52)
Nie pomogę bi nie rozumiem.
Jak chcesz być tylko dojeżdżającą kochanką, nie musisz się tłumaczyć
Bo ja potrzebowałam porady jak delikatnie go wyprowadzić z błędu, w który go wprowadziła, a ty gdzieś odleciałaś i każesz mi go sprawdzać, piszesz o dojeżdżającej kochance, o sponsoringu i Bóg wie czym jeszcze. Nie o tym powinna być mowa. A ja uważam, że muszę się jakoś przed nim wytłumaczyć ze swoich finansów, bo dłużej nie jestem w stanie żyć na tak wysokim poziomie na jakim on żyje. Jak byliśmy na wakacjach nie miał okazji tego zobaczyć, to są tylko Mazury, i oni i ja z koleżanką byliśmy kamperami na tych wakacjach.
43 2024-11-23 13:39:26 Ostatnio edytowany przez Meggi203 (2024-11-23 13:44:29)
Zrozum, że ty dla niego nie istniejesz poza sferą seksualna. Mozesz sobie pisac do niego co chcesz na temat swoich finansow, ale jego to nie obchodzi, bo nie ma dla ciebie w jego zyciu miejsca. I nie ze z toba jest cos nie tak, wydaje mi sie ze dla zadnej kobiety nie ma miejsca w jego zyciuna stale. Ale ty podalas mu sie na tacy. Przyjedziesz, zapalcisz za siebie dostosujesz wszystko pod niego (czekanie w firmie az on skonczy zebranie
) zabawi sie toba ewentualnie z toba, niepotrzebne skreślij ;),to czego mu wiecej potrzeba? Niczego. Albo potraktuj to wszystko jako zabawę i tak jak pisalam korzystaj, ale sie nie angazuj albo sobie odpusc poki czas bo dla niego wkrotce przestaniesz istniec nawet jako obiekt seksualny.
wieka napisał/a:To typowy pracoholik, nawet nie potrafi odpoczywać. Pewnie dlatego żadna kobieta z nim nie widziała przyszłości.
Ty też nie, chociażby z tego względu, a jest więcej przeszkód.Akurat styl jego pracy nie jest dla mnie jakimś dużym problemem.
Co do wątku głównego pomyślałam, że może napiszę mu wszystko szczerze w wiadomości i wyślę przez Whatsapp, wiem trochę dziecinne, ale ja nie jestem w stanie mu powiedzieć tego prosto w twarz, a bardzo chciałabym go już zobaczyć.
Napisz, bo nie da się wyrazić słowami wszystko to, co by chciało się przekazać, /można poprawić tekst po przeczytaniu/swoich obawach, rozterkach i uczuciach.
Jak on po tym info do Ciebie zadzwoni, wtedy już łatwiej będzie Ci rozmawiać.
Kwai napisał/a:wieka napisał/a:To typowy pracoholik, nawet nie potrafi odpoczywać. Pewnie dlatego żadna kobieta z nim nie widziała przyszłości.
Ty też nie, chociażby z tego względu, a jest więcej przeszkód.Akurat styl jego pracy nie jest dla mnie jakimś dużym problemem.
Co do wątku głównego pomyślałam, że może napiszę mu wszystko szczerze w wiadomości i wyślę przez Whatsapp, wiem trochę dziecinne, ale ja nie jestem w stanie mu powiedzieć tego prosto w twarz, a bardzo chciałabym go już zobaczyć.Napisz, bo nie da się wyrazić słowami wszystko to, co by chciało się przekazać, /można poprawić tekst po przeczytaniu/swoich obawach, rozterkach i uczuciach.
Jak on po tym info do Ciebie zadzwoni, wtedy już łatwiej będzie Ci rozmawiać.
Hahaha
po co ja podpuszczasz. Dobrze wiesz ze jego to nie obchodzi, a tylko zepsujesz chlopu dobra zabawe w tym jego smutnym zyciu.
Zrozum, że ty dla niego nie istniejesz poza sferą seksualna. Mozesz sobie pisac do niego co chcesz na temat swoich finansow, ale jego to nie obchodzi, bo nie ma dla ciebie w jego zyciu miejsca. I nie ze z toba jest cos nie tak, wydaje mi sie ze dla zadnej kobiety nie ma miejsca w jego zyciuna stale. Ale ty podalas mu sie na tacy. Przyjedziesz, zapalcisz za siebie dostosujesz wszystko pod niego (czekanie w firmie az on skonczy zebranie
) zabawi sie toba ewentualnie z toba, niepotrzebne skreślij ;),to czego mu wiecej potrzeba? Niczego. Albo potraktuj to wszystko jako zabawę i tak jak pisalam korzystaj, ale sie nie angazuj albo sobie odpusc poki czas bo dla niego wkrotce przestaniesz istniec nawet jako obiekt seksualny.
Tego nie wiemy, facet zatraca się w pracy, więc dla niego zawsze kobieta będzie na drugim miejscu.
Nie ma sensu korzystanie z tej sytuacji i angażowanie się w uczucie, które nie ma przyszłości.
wieka napisał/a:Kwai napisał/a:Akurat styl jego pracy nie jest dla mnie jakimś dużym problemem.
Co do wątku głównego pomyślałam, że może napiszę mu wszystko szczerze w wiadomości i wyślę przez Whatsapp, wiem trochę dziecinne, ale ja nie jestem w stanie mu powiedzieć tego prosto w twarz, a bardzo chciałabym go już zobaczyć.Napisz, bo nie da się wyrazić słowami wszystko to, co by chciało się przekazać, /można poprawić tekst po przeczytaniu/swoich obawach, rozterkach i uczuciach.
Jak on po tym info do Ciebie zadzwoni, wtedy już łatwiej będzie Ci rozmawiać.
Hahaha
po co ja podpuszczasz. Dobrze wiesz ze jego to nie obchodzi, a tylko zepsujesz chlopu dobra zabawe w tym jego smutnym zyciu.
Tego nie wiesz, jak nie spróbuje to się nie przekona.
To nie jest podpuszczanie.
48 2024-11-23 14:05:23 Ostatnio edytowany przez Meggi203 (2024-11-23 14:41:17)
Meggi203 napisał/a:Zrozum, że ty dla niego nie istniejesz poza sferą seksualna. Mozesz sobie pisac do niego co chcesz na temat swoich finansow, ale jego to nie obchodzi, bo nie ma dla ciebie w jego zyciu miejsca. I nie ze z toba jest cos nie tak, wydaje mi sie ze dla zadnej kobiety nie ma miejsca w jego zyciuna stale. Ale ty podalas mu sie na tacy. Przyjedziesz, zapalcisz za siebie dostosujesz wszystko pod niego (czekanie w firmie az on skonczy zebranie
) zabawi sie toba ewentualnie z toba, niepotrzebne skreślij ;),to czego mu wiecej potrzeba? Niczego. Albo potraktuj to wszystko jako zabawę i tak jak pisalam korzystaj, ale sie nie angazuj albo sobie odpusc poki czas bo dla niego wkrotce przestaniesz istniec nawet jako obiekt seksualny.
Tego nie wiemy, facet zatraca się w pracy, więc dla niego zawsze kobieta będzie na drugim miejscu.
Nie ma sensu korzystanie z tej sytuacji i angażowanie się w uczucie, które nie ma przyszłości.
Daj spokoj, facet od siebie niczego jej nie dal. Czasami odrobine czasu pewnie tylko na seks. A juz zupelnie rozwalilo mnie to ze ona do niego pojechala, poświecila swoj czas, swoje pieniadze, a on poszedl do pracy do tego wzial ja ze soba i kazal czekac. Takie zebrania firmowe trawaja zazwyczaj dlugo, a ona sobie grzecznie siedziała na krzeselku
facet jej kompletnie nie szanuje. Dlatego jej finanse nie maja dla niego znaczenia. Swoja droga ciekawe jest gdzie oni sie spotykaja jak ona do niego pojedzie czy w jego domu czy w hotelu, ale pewnie autorka nam juz prawdy nie napisze
ja obstawiam hotel dlatego musialas na niego w firmie czekac
. Ocknij sie autorko halooo
i nie pisz do niego tego sma haha.
49 2024-11-23 14:06:39 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-11-23 14:06:59)
Pominęłaś, dlatego raz jeszcze zapytam:
Te wydatki, o których wspomniałaś, to była zwykła rozrzutność, na którą zwykły Kowalski, którego nie stać na pewno się nie decyduje, czy może dotyczyły takich sytuacji, że da się jakoś z tego wybrnąć, na przykład przyjmując wersję, że miałaś trochę oszczędności i chciałaś, żeby to było Twoje 5 minut?
Pominęłaś, dlatego raz jeszcze zapytam:
Te wydatki, o których wspomniałaś, to była zwykła rozrzutność, na którą zwykły Kowalski, którego nie stać na pewno się nie decyduje, czy może dotyczyły takich sytuacji, że da się jakoś z tego wybrnąć, na przykład przyjmując wersję, że miałaś trochę oszczędności i chciałaś, żeby to było Twoje 5 minut?
Nie bardzo rozumiem o co pytasz? Po prostu gdzie z nim nie jestem to płacę tak samo jak on. On za siebie ja za siebie. Nie chcę nigdy żeby to było "moje 5 minut" po prostu tego wymaga chwila. Np. pojechaliśmy do Austrii, on wybrał jeden z najdroższych hoteli, bo już tam był i mu pasowało, a ja mogłam zrezygnować lub pojechac z nim. Więc się zgodziłam.
Priscilla napisał/a:Pominęłaś, dlatego raz jeszcze zapytam:
Te wydatki, o których wspomniałaś, to była zwykła rozrzutność, na którą zwykły Kowalski, którego nie stać na pewno się nie decyduje, czy może dotyczyły takich sytuacji, że da się jakoś z tego wybrnąć, na przykład przyjmując wersję, że miałaś trochę oszczędności i chciałaś, żeby to było Twoje 5 minut?
Nie bardzo rozumiem o co pytasz? Po prostu gdzie z nim nie jestem to płacę tak samo jak on. On za siebie ja za siebie. Nie chcę nigdy żeby to było "moje 5 minut" po prostu tego wymaga chwila. Np. pojechaliśmy do Austrii, on wybrał jeden z najdroższych hoteli, bo już tam był i mu pasowało, a ja mogłam zrezygnować lub pojechac z nim. Więc się zgodziłam.
Jak zbankrutujesz to co wtedy zrobisz? Oplacisz wszystko co drogie a pozniej wrocisz do Polski I bedziesz suchy chleb jesc albo tynk ze sciany?
Np. pojechaliśmy do Austrii, on wybrał jeden z najdroższych hoteli, bo już tam był i mu pasowało, a ja mogłam zrezygnować lub pojechac z nim. Więc się zgodziłam.
Ela210 już Ci wyjaśniła, trzeba to zrozumieć i przestawić sobie w głowie.
Kwai napisał/a:Np. pojechaliśmy do Austrii, on wybrał jeden z najdroższych hoteli, bo już tam był i mu pasowało, a ja mogłam zrezygnować lub pojechac z nim. Więc się zgodziłam.
Ela210 już Ci wyjaśniła, trzeba to zrozumieć i przestawić sobie w głowie.
To może wyjaśnij ty, bo ja nie wiem o co jej chodzi. Moze ciebie zrozumiem?
54 2024-11-23 15:36:49 Ostatnio edytowany przez Kwai (2024-11-23 15:37:42)
Kwai napisał/a:Priscilla napisał/a:Pominęłaś, dlatego raz jeszcze zapytam:
Nie bardzo rozumiem o co pytasz? Po prostu gdzie z nim nie jestem to płacę tak samo jak on. On za siebie ja za siebie. Nie chcę nigdy żeby to było "moje 5 minut" po prostu tego wymaga chwila. Np. pojechaliśmy do Austrii, on wybrał jeden z najdroższych hoteli, bo już tam był i mu pasowało, a ja mogłam zrezygnować lub pojechac z nim. Więc się zgodziłam.
Jak zbankrutujesz to co wtedy zrobisz? Oplacisz wszystko co drogie a pozniej wrocisz do Polski I bedziesz suchy chleb jesc albo tynk ze sciany?
Wiem że wątek zrobił się długi i można się pogubić, ale znam się z nim od lipca. W tym czasie mieliśmy ten jeden wyjazd do Austrii, który dobitnie uświadomił mi, że ja nie mogę tak żyć. Inne sytuacje, w których musiałam lekko nagiąć swój budżet były w miarę akceptowalne, bo widziałam się z nim np. raz na tydzień, ale gdybym w przyszłości miała z nim mieszkać, i żyć tak na co dzień, to nie będę w stanie. Chce mu to po prostu uświadomić i nie wiem jak, bo on żyje z błędnym przekonaniem o mnie i myśli, że ja tak jak i on mogę sobie pozwalać na co chce.
random.further napisał/a:Kwai napisał/a:Np. pojechaliśmy do Austrii, on wybrał jeden z najdroższych hoteli, bo już tam był i mu pasowało, a ja mogłam zrezygnować lub pojechac z nim. Więc się zgodziłam.
Ela210 już Ci wyjaśniła, trzeba to zrozumieć i przestawić sobie w głowie.
To może wyjaśnij ty, bo ja nie wiem o co jej chodzi. Moze ciebie zrozumiem?
Hm... Do czego dążysz wchodząc w ten związek ? Czego TY oczekujesz ?
New Me napisał/a:Kwai napisał/a:Nie bardzo rozumiem o co pytasz? Po prostu gdzie z nim nie jestem to płacę tak samo jak on. On za siebie ja za siebie. Nie chcę nigdy żeby to było "moje 5 minut" po prostu tego wymaga chwila. Np. pojechaliśmy do Austrii, on wybrał jeden z najdroższych hoteli, bo już tam był i mu pasowało, a ja mogłam zrezygnować lub pojechac z nim. Więc się zgodziłam.
Jak zbankrutujesz to co wtedy zrobisz? Oplacisz wszystko co drogie a pozniej wrocisz do Polski I bedziesz suchy chleb jesc albo tynk ze sciany?
Wiem że wątek zrobił się długi i można się pogubić, ale znam się z nim od lipca. W tym czasie mieliśmy ten jeden wyjazd do Austrii, który dobitnie uświadomił mi, że ja nie mogę tak żyć. Inne sytuacje, w których musiałam lekko nagiąć swój budżet były w miarę akceptowalne, bo widziałam się z nim np. raz na tydzień, ale gdybym w przyszłości miała z nim mieszkać, i żyć tak na co dzień, to nie będę w stanie. Chce mu to po prostu uświadomić i nie wiem jak, bo on żyje z błędnym przekonaniem o mnie i myśli, że ja tak jak i on mogę sobie pozwalać na co chce.
A jak on Ciebie zostawi to swiat Ci sie zawali po tak krotkiej znajomosci? Czy wolisz go klamac jeszcze dluzej?
57 2024-11-23 15:43:24 Ostatnio edytowany przez Halina3.1 (2024-11-23 15:47:52)
Czym więcej opisujesz, tym gorzej to wygląda. Ten facet zawrócił ci w głowie, bo to Niemiec z dobrą pozycją i z hajsem ale on jak to często u Niemców bywa nie chce się tym z nikim dzielić. Do tego pracoholik. Ustawił się idealnie, naiwna Polska biegnie do niego co tydzień, seks jest, jeszcze płaci za siebie a on daje od siebie okrągłe zero. Może sobie nawet w weekendy pracować, a ty na niego czekasz jak sekretarka. Szkoda, że ci notesu nie dał żebyś mu notatki robiła. Ten facet nie traktuje cię poważnie, bo ty sama siebie nie szanujesz. Jeszcze siebie wpędzasz w długi żeby tylko się przed nim pokazać, zastaw się a postaw się. Z czym do ludzi?
A i jeszcze to jest ryczący 40 latek, i z jakiegoś powodu jest sam, choć wcześniej miał żonę. Czyli typowy karierowicz Piotruś pan, kobieta ma robić za ozdobny dodatek jak mu się zachce ale to w zasadzie tyle. Niemki są głupie i dają robić z siebie podnóżki dla takich śliskich typków. Jak tam mieszkałam, to była norma, że baba za zasuwała na równi z chłopem, chociaż przepaść w zarobkach była .2 to każdego euro. Za tą samą pracę. No ale w imię jakiegoś chorego pokazania facetom na co je stać Niemki najczęściej chciały zasadę „każdy sobie” i twardo dzieliły kasę. A później ich faceci zostawiali je dla młodych tajek albo brazylijek. Pełno w Niemczech takich podstarzałych typków po rozwodzie którym się silna i niezależna żona znudziła jak już się dorobili.
58 2024-11-23 15:46:02 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-11-23 15:47:36)
Nie bardzo rozumiem o co pytasz? Po prostu gdzie z nim nie jestem to płacę tak samo jak on. On za siebie ja za siebie. Nie chcę nigdy żeby to było "moje 5 minut" po prostu tego wymaga chwila. Np. pojechaliśmy do Austrii, on wybrał jeden z najdroższych hoteli, bo już tam był i mu pasowało, a ja mogłam zrezygnować lub pojechac z nim. Więc się zgodziłam.
Jak najbardziej odpowiedziałaś na moje pytanie.
I nie, chwila tego nie wymaga, to on dyktuje warunki, a Ty się na nie zgadzasz, choć nie musisz. To było strzeleniem sobie w kolano, ale to wciąż nie znaczy, że masz/powinnaś w to brnąć. Wydaje się zresztą, że to jest właśnie ten moment, kiedy należy przerwać to zupełnie niepotrzebne udawanie.
Dziewczyny, mam wrażenie, że główny temat w ogóle się zagubił, a wy zrobiłyście problem z tego, że on dużo pracuje i że do mnie nie przyjeżdża, a ja jestem na każde jego zawołanie. Napisałam już, że przez to że go okłamałam co do swojego statusu jest mi na rękę, że nie przyjeżdża do mnie. Nigdy go nawet nie zaprosiłam tutaj, to po pierwsze. Po drugie to że ja jadę do niego, to dlatego że chcę, bo wiem że on ma dużo pracy, poza tym nie chce żeby na razie do mnie przyjeżdżał jak już wspomniałam, a chcę się z nim zobaczyć. Dodam jeszcze, to że on zaproponował wyjazd do Austrii nie znaczy, że jestem ubezwłasnowolniona i on tak zadecydował i tak musiało być. Gdybym ja zaproponował coś innego to zapewne byśmy tam pojechali, ale nie zaproponowałam bo w sumie ja nigdzie nie jeżdżę.
To musiałaś mu serio grubo naściemniac skoro nawet nie możesz go do siebie zaprosić. Jak ludzie się traktują poważnie, to chcą się poznawać. To aż dziwne, że on nie zainteresował się dlaczego nie zaprosisz go do siebie. Widać to jemu też jest na rękę.
Czym więcej opisujesz, tym gorzej to wygląda. Ten facet zawrócił ci w głowie, bo to Niemiec z dobrą pozycją i z hajsem ale on jak to często u Niemców bywa nie chce się tym z nikim dzielić. Do tego pracoholik. Ustawił się idealnie, naiwna Polska biegnie do niego co tydzień, seks jest, jeszcze płaci za siebie a on daje od siebie okrągłe zero. Może sobie nawet w weekendy pracować, a ty na niego czekasz jak sekretarka. Szkoda, że ci notesu nie dał żebyś mu notatki robiła. Ten facet nie traktuje cię poważnie, bo ty sama siebie nie szanujesz. Jeszcze siebie wpędzasz w długi żeby tylko się przed nim pokazać, zastaw się a postaw się. Z czym do ludzi?
A i jeszcze to jest ryczący 40 latek, i z jakiegoś powodu jest sam, choć wcześniej miał żonę. Czyli typowy karierowicz Piotruś pan, kobieta ma robić za ozdobny dodatek jak mu się zachce ale to w zasadzie tyle. Niemki są głupie i dają robić z siebie podnóżki dla takich śliskich typków. Jak tam mieszkałam, to była norma, że baba za zasuwała na równi z chłopem, chociaż przepaść w zarobkach była .2 to każdego euro. Za tą samą pracę. No ale w imię jakiegoś chorego pokazania facetom na co je stać Niemki najczęściej chciały zasadę „każdy sobie” i twardo dzieliły kasę. A później ich faceci zostawiali je dla młodych tajek albo brazylijek. Pełno w Niemczech takich podstarzałych typków po rozwodzie którym się silna i niezależna żona znudziła jak już się dorobili.
Nie zawrócił mi w głowie, bo jak to napisałaś bogaty Niemiec z pozycją, bo kiedy go poznałam nie wiedziałam o tym. Poznaliśmy się na Mazurach on z kolegą jeździł kamperem, a ja z koleżanką. To były warunki polowe. Nie wiedziałam o nim nic, a wpadł mi w oko od razu jak zobaczyłam go nad jeziorkiem na plaży. Leżał sobie na kocu. Nawet nie wiedziałam, że to Niemiec, bo niby skąd? Po chwili się dowiedziałam jak zaczął do mnie mówić więc twoje sugestie są bezpodstawne.
Halina3.1 napisał/a:Czym więcej opisujesz, tym gorzej to wygląda. Ten facet zawrócił ci w głowie, bo to Niemiec z dobrą pozycją i z hajsem ale on jak to często u Niemców bywa nie chce się tym z nikim dzielić. Do tego pracoholik. Ustawił się idealnie, naiwna Polska biegnie do niego co tydzień, seks jest, jeszcze płaci za siebie a on daje od siebie okrągłe zero. Może sobie nawet w weekendy pracować, a ty na niego czekasz jak sekretarka. Szkoda, że ci notesu nie dał żebyś mu notatki robiła. Ten facet nie traktuje cię poważnie, bo ty sama siebie nie szanujesz. Jeszcze siebie wpędzasz w długi żeby tylko się przed nim pokazać, zastaw się a postaw się. Z czym do ludzi?
A i jeszcze to jest ryczący 40 latek, i z jakiegoś powodu jest sam, choć wcześniej miał żonę. Czyli typowy karierowicz Piotruś pan, kobieta ma robić za ozdobny dodatek jak mu się zachce ale to w zasadzie tyle. Niemki są głupie i dają robić z siebie podnóżki dla takich śliskich typków. Jak tam mieszkałam, to była norma, że baba za zasuwała na równi z chłopem, chociaż przepaść w zarobkach była .2 to każdego euro. Za tą samą pracę. No ale w imię jakiegoś chorego pokazania facetom na co je stać Niemki najczęściej chciały zasadę „każdy sobie” i twardo dzieliły kasę. A później ich faceci zostawiali je dla młodych tajek albo brazylijek. Pełno w Niemczech takich podstarzałych typków po rozwodzie którym się silna i niezależna żona znudziła jak już się dorobili.Nie zawrócił mi w głowie, bo jak to napisałaś bogaty Niemiec z pozycją, bo kiedy go poznałam nie wiedziałam o tym. Poznaliśmy się na Mazurach on z kolegą jeździł kamperem, a ja z koleżanką. To były warunki polowe. Nie wiedziałam o nim nic, a wpadł mi w oko od razu jak zobaczyłam go nad jeziorkiem na plaży. Leżał sobie na kocu. Nawet nie wiedziałam, że to Niemiec, bo niby skąd? Po chwili się dowiedziałam jak zaczął do mnie mówić więc twoje sugestie są bezpodstawne.
Ale później już chyba wiedziałaś a dalej w to brnęłaś? Do tego udając kogoś kim nie jesteś.
Ogólnie nie bardzo wiadomo z czym masz problem. Jeśli nie przeszkadza ci to jaki ten facet jest, bierzesz go z całym inwentarzem i dużym prawdopodobieństwem tego, że się sparzysz, to masz jedno wyjście żeby nie zbankrutować - powiedzieć prawdę.
63 2024-11-23 16:43:38 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2024-11-23 16:49:49)
No dobrzeć, ok.
Chcesz za wszelką cenę pozostać w tej luźnej znajomości.
To zależy Ci mu naściemnialaś.
Czy tylko sugerowałaś że Cię stać na wszystko cj jego, czy naopowiadałam że masz w Lublinie dom z basenem i własną formę.
Z tego drugiego ciężko się będzie wycofać inaczej niż czymś w stylu: Tak mnje zauroczyłeś, że nie mogłam się inaczej zachować by Ci dorownać itd ..
Potem w komediach romantycznych jest pokuta, przebaczenie i kończy się dobrze.
Np obejrzyj film Zakupoholiczka, tam jest podobny motyw.
Tylko ze tam gość od razu myślał że spotkał kobietę życia i miał dla niej czas.
Albo bedzie koniec pieśni.
Niestety na to że się zakochał niewiele wskazuje i niewiele wskazuje w ogóle na poważne podejscie do Twojej osoby.
Ale i tak pewnie nam nie uwierzysz i masz w głowie scenariusz Kopciuszka.
Tylko ze to książę biegał po wioskach z tym pantofelkiem, nie odwrotnie.
Ale chociaż wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują że to jie jest tęgo typy znajomość, ja osobiscie z chęcią poznam ciąg dalszy, tego scenariusza
Jak nasciemnialas niewiele to leć sobie do niego, a jak będzie chciał iść do drogiej knajpy, to powiedz ze masz napięty budżet i tyle.
A może nasciemnialiscie oboje?
Może żona przywaliła mu takie alimenty, że go nie stać na przyjazdy do Ciebie.
Zidentyfikowalas go? Jest kierownikiem niższego szczebla czy prezesem zarządu?
Kwai napisał/a:Halina3.1 napisał/a:Czym więcej opisujesz, tym gorzej to wygląda. Ten facet zawrócił ci w głowie, bo to Niemiec z dobrą pozycją i z hajsem ale on jak to często u Niemców bywa nie chce się tym z nikim dzielić. Do tego pracoholik. Ustawił się idealnie, naiwna Polska biegnie do niego co tydzień, seks jest, jeszcze płaci za siebie a on daje od siebie okrągłe zero. Może sobie nawet w weekendy pracować, a ty na niego czekasz jak sekretarka. Szkoda, że ci notesu nie dał żebyś mu notatki robiła. Ten facet nie traktuje cię poważnie, bo ty sama siebie nie szanujesz. Jeszcze siebie wpędzasz w długi żeby tylko się przed nim pokazać, zastaw się a postaw się. Z czym do ludzi?
A i jeszcze to jest ryczący 40 latek, i z jakiegoś powodu jest sam, choć wcześniej miał żonę. Czyli typowy karierowicz Piotruś pan, kobieta ma robić za ozdobny dodatek jak mu się zachce ale to w zasadzie tyle. Niemki są głupie i dają robić z siebie podnóżki dla takich śliskich typków. Jak tam mieszkałam, to była norma, że baba za zasuwała na równi z chłopem, chociaż przepaść w zarobkach była .2 to każdego euro. Za tą samą pracę. No ale w imię jakiegoś chorego pokazania facetom na co je stać Niemki najczęściej chciały zasadę „każdy sobie” i twardo dzieliły kasę. A później ich faceci zostawiali je dla młodych tajek albo brazylijek. Pełno w Niemczech takich podstarzałych typków po rozwodzie którym się silna i niezależna żona znudziła jak już się dorobili.Nie zawrócił mi w głowie, bo jak to napisałaś bogaty Niemiec z pozycją, bo kiedy go poznałam nie wiedziałam o tym. Poznaliśmy się na Mazurach on z kolegą jeździł kamperem, a ja z koleżanką. To były warunki polowe. Nie wiedziałam o nim nic, a wpadł mi w oko od razu jak zobaczyłam go nad jeziorkiem na plaży. Leżał sobie na kocu. Nawet nie wiedziałam, że to Niemiec, bo niby skąd? Po chwili się dowiedziałam jak zaczął do mnie mówić więc twoje sugestie są bezpodstawne.
Ale później już chyba wiedziałaś a dalej w to brnęłaś? Do tego udając kogoś kim nie jesteś.
Ogólnie nie bardzo wiadomo z czym masz problem. Jeśli nie przeszkadza ci to jaki ten facet jest, bierzesz go z całym inwentarzem i dużym prawdopodobieństwem tego, że się sparzysz, to masz jedno wyjście żeby nie zbankrutować - powiedzieć prawdę.
Aha, według twojej logiki, jak się dowiedziałam z czasem, że jest bogatym Niemcem z pozycją to powinnam zrezygnować, a nie w to brnąć? Ale jakby okazał się być biednym Rumunem bez pozycji, to nazwałabyś to wtedy miłością? z całym szacunkiem do Rumunów.
65 2024-11-23 17:01:19 Ostatnio edytowany przez Kwai (2024-11-23 17:02:33)
No dobrzeć, ok.
Chcesz za wszelką cenę pozostać w tej luźnej znajomości.
To zależy Ci mu naściemnialaś.
Czy tylko sugerowałaś że Cię stać na wszystko cj jego, czy naopowiadałam że masz w Lublinie dom z basenem i własną formę.
Z tego drugiego ciężko się będzie wycofać inaczej niż czymś w stylu: Tak mnje zauroczyłeś, że nie mogłam się inaczej zachować by Ci dorownać itd ..
Potem w komediach romantycznych jest pokuta, przebaczenie i kończy się dobrze.
Np obejrzyj film Zakupoholiczka, tam jest podobny motyw.
Tylko ze tam gość od razu myślał że spotkał kobietę życia i miał dla niej czas.
Albo bedzie koniec pieśni.
Niestety na to że się zakochał niewiele wskazuje i niewiele wskazuje w ogóle na poważne podejscie do Twojej osoby.
Ale i tak pewnie nam nie uwierzysz i masz w głowie scenariusz Kopciuszka.
Tylko ze to książę biegał po wioskach z tym pantofelkiem, nie odwrotnie.
Ale chociaż wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują że to jie jest tęgo typy znajomość, ja osobiscie z chęcią poznam ciąg dalszy, tego scenariusza
Jak nasciemnialas niewiele to leć sobie do niego, a jak będzie chciał iść do drogiej knajpy, to powiedz ze masz napięty budżet i tyle.
A może nasciemnialiscie oboje?
Może żona przywaliła mu takie alimenty, że go nie stać na przyjazdy do Ciebie.
Zidentyfikowalas go? Jest kierownikiem niższego szczebla czy prezesem zarządu?
Tak, zidentyfikowałam, nie ma żony ani dzieci, poza tym znam jego paru znajomych, bo byliśmy we wrześniu na ślubie jego kolegi z pracy. Nie jest żadnym oszustem. Jest w zarządzie jednej z firm w Hamburgu. Ja w sumie niewiele naściemniałam. Nie mówiłam mu co mam, a czego nie mam. Jedynie z tymi wydatkami, co on zaproponował ja się godziłam, i sprawiałam przed nim wrażenie, że nie jest to dla mnie żaden problem (a był, momentami bardzo duży) i jemu się to podobało. Dlatego teraz nie wiem jak mu powiedzieć, że tak nie jest i muszę się liczyć z wydatkami. Nie wiem też jak wytłumaczyć sensownie fakt, że chciałam mu się przypodobać w ten sposób. Boję się, że źle to zrozumie. Dodam jeszcze, że to jak wysoką pozycję zajmuje w firmie też dowiedziałam się dopiero przy okazji tego ślubu.