Boję się, że źle to zrozumie.
Nie chcę się czepiać ale czym ma być : dobre zrozumienie ?
Przyjęcie do wiadomości i zaproponowana Ci kwota ?
Przyjęcie do wiadomości i niższy standard hotelu ?
Przyjęcie do wiadomości i ... co ?
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy znajomość budowana na kłamstwie ma przyszłość?
Strony Poprzednia 1 2 3 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Boję się, że źle to zrozumie.
Nie chcę się czepiać ale czym ma być : dobre zrozumienie ?
Przyjęcie do wiadomości i zaproponowana Ci kwota ?
Przyjęcie do wiadomości i niższy standard hotelu ?
Przyjęcie do wiadomości i ... co ?
Podobne tematy
Priscilla napisał/a:Pominęłaś, dlatego raz jeszcze zapytam:
Te wydatki, o których wspomniałaś, to była zwykła rozrzutność, na którą zwykły Kowalski, którego nie stać na pewno się nie decyduje, czy może dotyczyły takich sytuacji, że da się jakoś z tego wybrnąć, na przykład przyjmując wersję, że miałaś trochę oszczędności i chciałaś, żeby to było Twoje 5 minut?
Nie bardzo rozumiem o co pytasz? Po prostu gdzie z nim nie jestem to płacę tak samo jak on. On za siebie ja za siebie. Nie chcę nigdy żeby to było "moje 5 minut" po prostu tego wymaga chwila. Np. pojechaliśmy do Austrii, on wybrał jeden z najdroższych hoteli, bo już tam był i mu pasowało, a ja mogłam zrezygnować lub pojechac z nim. Więc się zgodziłam.
W tym miejscu powinnaś powiedzieć, że dla Ciebie to jest za drogi hotel, nie możesz wszystkiego robić, co pasuje facetowi.
Nie wiem na co liczyłaś.
Kwai napisał/a:Boję się, że źle to zrozumie.
Nie chcę się czepiać ale czym ma być : dobre zrozumienie ?
Przyjęcie do wiadomości i zaproponowana Ci kwota ?
Przyjęcie do wiadomości i niższy standard hotelu ?
Przyjęcie do wiadomości i ... co ?
Przyjęcie do wiadomości i obniżenie standardu życia do mojego.
Kwai napisał/a:Priscilla napisał/a:Pominęłaś, dlatego raz jeszcze zapytam:
Nie bardzo rozumiem o co pytasz? Po prostu gdzie z nim nie jestem to płacę tak samo jak on. On za siebie ja za siebie. Nie chcę nigdy żeby to było "moje 5 minut" po prostu tego wymaga chwila. Np. pojechaliśmy do Austrii, on wybrał jeden z najdroższych hoteli, bo już tam był i mu pasowało, a ja mogłam zrezygnować lub pojechac z nim. Więc się zgodziłam.
W tym miejscu powinnaś powiedzieć, że dla Ciebie to jest za drogi hotel, nie możesz wszystkiego robić, co pasuje facetowi.
Nie wiem na co liczyłaś.
Tak, ale tego nie zrobiłam i nie ma co już nad tym dyskutować czemu wtedy zachowałam się tak, a mie inaczej. Owszem gdybym wtedy odmówiła myślę, że już byłabym po tej rozmowie, która właśnie teraz mnie czeka.
Masz 2 wyjscia: albo jeździsz do niego jak do tej pory i zadłużasz się, vel gryziesz tynk że sciany: tu ponownie Cię pytamy, będzie to inwestycja w co właściwie?
Albo przy najbliżej okazji mówisz mu , że np wyjazd do Szwajcarii nie mieści się w Twoim budżecie..
I pytanie jaj sobie wyobrażasz dalej znajomość: schodzicie na tańszy wariant spędzania czasu czy On Cię sponsoruje?
Myślisz że zechce zejść na tanie hotele?
Pewnie mógłby, skoro był kamper
Albo gotowac w domu?
Zawsze tylko wychodzicie?
Kto z Was zainwestowal wiecej peiniedzy w relację?
Bywasz u niego w domu?.
Napiszę teraz do niego tak jak poradziła mi Wieka, to jest według mnie sensowna podpowiedź. Wytłumaczę mu wszystko łącznie z powodami, którymi się kierowałam. Niech będzie co ma być, ale dłużej już nie wytrzymam w tym wszystkim.
Chyba się mocno wkręciłaś i taka rozmowa po prostu musi się odbyć.
I wtedy się dowiesz z kim masz do czynienia... tak jak i On się dowie z kim do tej pory miał do czynienia.
I spoko - może być lepiej niż myślisz ale... no cóż, z jakiegoś powodu bardzo się tej rozmowy boisz.
Nie licz na to, że On obnizy standard.
Myślisz że po to ludzie pracują ciężko by jadać w Mac Donaldzie?
Zarząd wielkiej firmy w Hamburgu i kamper na Mazurach?.. hmm. Nie składa mi się, ale zależy jaki to hyl Kacper.
Jesteś przekonana o jego świetnej sytuacji finansowej?
W sytuacji takiej może być tylko jego akceptacja tęgo stanu rzeczy.
Czy to dla Ciebie wróży coś w aspekcie budowania wspólnej przyszłości? Absolutnie nic
Nie licz na to, że On obnizy standard.
Myślisz że po to ludzie pracują ciężko by jadać w Mac Donaldzie?
Zarząd wielkiej firmy w Hamburgu i kamper na Mazurach?.. hmm. Nie składa mi się, ale zależy jaki to hyl Kacper.
Jesteś przekonana o jego świetnej sytuacji finansowej?
W sytuacji takiej może być tylko jego akceptacja tęgo stanu rzeczy.
Czy to dla Ciebie wróży coś w aspekcie budowania wspólnej przyszłości? Absolutnie nic
Haha, ty chyba nie widzialas niemieckich kamperow one pala przez taki wyjazd tyle, ze ty musialabys na to paliwo pracowac z pol roku
Nie raz je widzialam nad Baltykim czy tez na Mazurach to nie to co te nasze, z nimi to trudno sie wyminac na szosie. To akurat nie jest podejrzane, problemem autorki jest to, ze facet zrobil sobie z niej kobitke do towarzystwa a ona biedna jest nieswiadoma swojej sytuacji i co gorsza nie daje sobie wytlumaczyc. A nie daje sobie wytlumaczyc, bo jej zalezy na bogatym Niemcu z pozycja, nie wiem w sumie tez czy nalezy to traktowac jako wade? Kazda z nas chcialabym miec dobra partie za meza, partnera itp
Poza tym to co piszesz chlop nie obnizy standardu i beda problemy. Ona za bardzo sie wkrecila a on chcial sie z nia pare razy zabawic. Moze jest ladna i mu przypadla do gustu, a do tego latwa
, a jej latwosc wyniknela z tego ze zobaczyla NIEMCA. Jestem pewna ze poszla z nim na calosc heszcze tego samego dnia co go poznala
niektore Polki jak widza obcokrajowca to odwala im palma. Jedno jest pewne facet nie ma w stosunku do niej powaznych zamiarow, ale ona ma w stosunku do niego.
Fakt nie znam się na Kamperach ![]()
Nie mam pojęcia czy to symbol bogactwa w Niemczech.
Po prostu wydało mi się dziwne, że facet nie chce ugościć na swój koszt dziewczyny, która wydaje na lot do niego.
Albo skąpstwo, albo brak kasy, albo kompletnie klasy.
Fakt nie znam się na Kamperach
Nie mam pojęcia czy to symbol bogactwa w Niemczech.
Po prostu wydało mi się dziwne, że facet nie chce ugościć na swój koszt dziewczyny, która wydaje na lot do niego.
Albo skąpstwo, albo brak kasy, albo kompletnie klasy.
Niemcy tacy sa w wiekszosci. Ja mieszkalam i pracowala przez kilka lat w Niemczech i nigdy wiecej. kiedys poszlam na randke z Niemcem, zaprosil mnie a jak przyszlo do placenia to dwa oddzielne rachunki
Wiecej mnie nie zobaczyl
ktos tutaj pisal ze Niemki do tego doprowadzily bo chca byc bardzo niezalezne i to sa efekty, ze jedzie taka Polka do Niemca i musi za wszystko placic sama.
Haha ![]()
To dobrze ze tego wcześniej nie wiedziałam i nie mam takich ukladow w swojej relacji.
Ale to dalej nie tlumaczy faktu,,że jie widzi on nierówności inwestycji w ich spotkaniach, skoro mu tak zależy pół na pól.
Zresztą, mniejsza o mnie, ja już rodziny zakładać nie będę, ale Autorka pewnie tak, więc i tak musiałaby być na jego utrzymaniu przez jakiś czas, więc to 50/50 nie może funkcjonować w żaden sposób
Kwai, napisz jaki jest finał - a nuż komuś się przyda.
Fakt nie znam się na Kamperach
Nie mam pojęcia czy to symbol bogactwa w Niemczech.
Po prostu wydało mi się dziwne, że facet nie chce ugościć na swój koszt dziewczyny, która wydaje na lot do niego.
Albo skąpstwo, albo brak kasy, albo kompletnie klasy.
Myślę, że dziewczyna sama wychodzi z inicjatywą płacenia po połowie, on też nie protestuje, czemu się nie dziwię, bo to teraz taka moda, po drugie Niemcy są obliczali, nie tacy jak my, zastaw się, a postaw się ![]()
No to już autorka musiałaby być z nami na forum całkiem szczera i odkryć karty.
Czy to ona się upiera a wtedy On nie robi z tego problemu, a może też Ona robi wszystko by do tego Lublina nie przyjechał.
I jak to w szczegółach wygląda.
Jedno wiem na pewno, jak ktoś w związku uważa że za wysokie progi na jego nogi, to będzie ciężko.
Niemniej jednak takie sprawy omawiałabym w 4 oczy, a nie smsowo
Na Twoim miejscu porozmawiałbym z nim szczerze. Co masz do stracenia? Chyba, że chcesz dalej to wszystko ciągnąć w takiej formie. Wątpię jednak w taki rozwój wypadków. Twoje życie, Twoje wybory, Twoje decyzje, Twoje konsekwencje.
Moim zdaniem on wie mniej więcej na jakiej stopie żyjesz i ma niezłą bekę z tego, co się dzieje. To po pierwsze. A po drugie, znam ludzi majętnych i wiem, że tacy ludzie oglądają każdy grosz przed wydaniem. To dziwne, ale właśnie osoby uboższe wydają zwykle dużo więcej bezsensownie pieniędzy niż bogate. Nie pytał jaki wykonujesz zawód, czym się interesujesz? Przecież to można szybko poznać na jakiej stopie żyje człowiek, więc musiałaś mu nieźle naściemniać, skoro masz teraz wyrzuty sumienia.
On nigdy nie był u Ciebie?! Mam pomysł, wynajmij penthouse, zaproś go i spędźcie miły weekend. Zostaną Ci przynajmniej po tym fajne wspomnienia.
Ja uważam że źle robisz idąc za pomysłem Wieki.
Nic o nim nie wiesz.
Może Ci odpowiedzieć cokolwiek i to jest bez znaczenia.
Powinnaś go zaprosić do Lublina i pójść z nim w miejsca publiczne, przedstawić komuś znajomemu.
Jeśli nie będzie chciał, nie spotkałabym się z nim więcej.
VI to było za wesele na którym był? Była tam jego bliska rodzina, czy to wesele kolegi?
Autorko, to jeszcze nic straconego. Musisz mu wyjaśnić że w pewnych granicach (bilety lotnicze, odwiedziny w ten sposób itp.) na to Cię nie stać. Nie musisz mieć kasy na wszystko na co on ma kasę. Problem pojawia się wtedy jeśli skłamałaś co do wykształcenia, zawodu i wykonywanej pracy, co mogłoby sugerować, że masz zarobki na określonym poziomie.
Autorko, a koleżanka, która go poznała co sądzi? Albo inne bliskie Ci osoby.
Ktoś o nim wie?
Aha, i jeszcze po upojnym weekendzie nie zapomńij zgubić pantofelka, żeby Cię mógł znaleźć i żebyście mogli żyć długo i szczęśliwie.
Aha, i jeszcze po upojnym weekendzie nie zapomńij zgubić pantofelka, żeby Cię mógł znaleźć i żebyście mogli żyć długo i szczęśliwie.
Jak Kopciusek ![]()
Bajka, która zmienia rzeczywistość? Czy dokładnie na odwrót?
Ja uważam że źle robisz idąc za pomysłem Wieki.
Nic o nim nie wiesz.
Może Ci odpowiedzieć cokolwiek i to jest bez znaczenia.
Powinnaś go zaprosić do Lublina i pójść z nim w miejsca publiczne, przedstawić komuś znajomemu.
Jeśli nie będzie chciał, nie spotkałabym się z nim więcej.
VI to było za wesele na którym był? Była tam jego bliska rodzina, czy to wesele kolegi?
Ja akurat tego nie wymyśliłam, tylko autorka, ale uważam to za dobry pomysł, jeśli nie wie jak to wyjaśnić w rozmowie, co jest trudniejsze, bo emocje biorą górę i nie powie tego co może napisać.
Tak czy tak forum ma dawać tylko do myślenia, a nie robienia tak jak piszemy.
Bajka, która zmienia rzeczywistość? Czy dokładnie na odwrót?
Z bajkami to się przenieście na wątki Julki, bo to specjalistka od pisania bajek.
Autorko, napisz mu, że zbankrutowałaś.
A na serio, co w tym złego przyznać się, a nawet nie przyznać się co oświadczyć, że nie będziesz w stanie tak wysoko wydatkować. Bez tłumaczenia ile zarabiasz, bo to byłoby już lekko upokarzające.
Zaproś go do siebie. Niech przyjedzie. Lublin to bardzo ładne miasto. Spacer, kolacja, potem szczera rozmowa. "Wielka gra" już była. A cała sytuacja dawno Ciebie przerosła. Jak już powiedziałem wcześniej: co masz do stracenia?
Wiecie napisałam mu tę wiadomość, a on po pewnym czasie zadzwonił. W sumie to był zaskoczony, ale nie odebrał tego jako kłamstwo z mojej strony. Generalnie szybko zakończył ten temat podsumowując, że jest zaskoczony i że dla niego nie ma problemu jeśli za mnie zapłaci. Ale jak już zaczęliśmy rozmawiać, to zapytałam go o jego pracę, powiedziałam, że według mnie za dużo pracuje, ale jego odpowiedź nie była zbyt optymistyczna, bo powiedział, że na pewno tego nie zmieni i żebym nie zaczynała więcej tego tematu, bo nie bedzie tłumaczył mi tego samego co jakiś czas. Później zapytałam czy przyjechałby w przyszły weekend do mnie powiedział, że nie, bo pracuje. Jedyne co powiedział, że kupi mi bilet i żebym przyjechała do niego...Ogólnie po tej rozmowie dotarło do mnie, że on chyba nie chce się z nikim wiązać.
Wiecie napisałam mu tę wiadomość, a on po pewnym czasie zadzwonił. W sumie to był zaskoczony, ale nie odebrał tego jako kłamstwo z mojej strony. Generalnie szybko zakończył ten temat podsumowując, że jest zaskoczony i że dla niego nie ma problemu jeśli za mnie zapłaci. Ale jak już zaczęliśmy rozmawiać, to zapytałam go o jego pracę, powiedziałam, że według mnie za dużo pracuje, ale jego odpowiedź nie była zbyt optymistyczna, bo powiedział, że na pewno tego nie zmieni i żebym nie zaczynała więcej tego tematu, bo nie bedzie tłumaczył mi tego samego co jakiś czas. Później zapytałam czy przyjechałby w przyszły weekend do mnie powiedział, że nie, bo pracuje. Jedyne co powiedział, że kupi mi bilet i żebym przyjechała do niego...Ogólnie po tej rozmowie dotarło do mnie, że on chyba nie chce się z nikim wiązać.
A jak on duzo nie pracuje tylko jest wtedy z inna dziewczyna a Tobie mowi ze duzo pracuje
Nie
Cóż miałam rację. Ale teraz przynajmniej będziesz sponsorowana na poziomie mam nadzieję że w to pójdziesz
.
Kwai napisał/a:Wiecie napisałam mu tę wiadomość, a on po pewnym czasie zadzwonił. W sumie to był zaskoczony, ale nie odebrał tego jako kłamstwo z mojej strony. Generalnie szybko zakończył ten temat podsumowując, że jest zaskoczony i że dla niego nie ma problemu jeśli za mnie zapłaci. Ale jak już zaczęliśmy rozmawiać, to zapytałam go o jego pracę, powiedziałam, że według mnie za dużo pracuje, ale jego odpowiedź nie była zbyt optymistyczna, bo powiedział, że na pewno tego nie zmieni i żebym nie zaczynała więcej tego tematu, bo nie bedzie tłumaczył mi tego samego co jakiś czas. Później zapytałam czy przyjechałby w przyszły weekend do mnie powiedział, że nie, bo pracuje. Jedyne co powiedział, że kupi mi bilet i żebym przyjechała do niego...Ogólnie po tej rozmowie dotarło do mnie, że on chyba nie chce się z nikim wiązać.
A jak on duzo nie pracuje tylko jest wtedy z inna dziewczyna a Tobie mowi ze duzo pracuje
Po co dokladnie chlop mialby to robic? Przeciez oni nie sa para wiec po co mialby robic takie podchody?
New Me napisał/a:Kwai napisał/a:Wiecie napisałam mu tę wiadomość, a on po pewnym czasie zadzwonił. W sumie to był zaskoczony, ale nie odebrał tego jako kłamstwo z mojej strony. Generalnie szybko zakończył ten temat podsumowując, że jest zaskoczony i że dla niego nie ma problemu jeśli za mnie zapłaci. Ale jak już zaczęliśmy rozmawiać, to zapytałam go o jego pracę, powiedziałam, że według mnie za dużo pracuje, ale jego odpowiedź nie była zbyt optymistyczna, bo powiedział, że na pewno tego nie zmieni i żebym nie zaczynała więcej tego tematu, bo nie bedzie tłumaczył mi tego samego co jakiś czas. Później zapytałam czy przyjechałby w przyszły weekend do mnie powiedział, że nie, bo pracuje. Jedyne co powiedział, że kupi mi bilet i żebym przyjechała do niego...Ogólnie po tej rozmowie dotarło do mnie, że on chyba nie chce się z nikim wiązać.
A jak on duzo nie pracuje tylko jest wtedy z inna dziewczyna a Tobie mowi ze duzo pracuje
Po co dokladnie chlop mialby to robic? Przeciez oni nie sa para wiec po co mialby robic takie podchody?
No nie sa ale on moze chce zeby byli
Meggi203 napisał/a:New Me napisał/a:A jak on duzo nie pracuje tylko jest wtedy z inna dziewczyna a Tobie mowi ze duzo pracuje
Po co dokladnie chlop mialby to robic? Przeciez oni nie sa para wiec po co mialby robic takie podchody?
No nie sa ale on moze chce zeby byli
Czekaj, bo nie lapie. On chce byc z autorka postu para? i dlatego spotyka sie z inna zeby miec dla autorki mniej czasu ![]()
Wiecie napisałam mu tę wiadomość, a on po pewnym czasie zadzwonił. W sumie to był zaskoczony, ale nie odebrał tego jako kłamstwo z mojej strony. Generalnie szybko zakończył ten temat podsumowując, że jest zaskoczony i że dla niego nie ma problemu jeśli za mnie zapłaci. Ale jak już zaczęliśmy rozmawiać, to zapytałam go o jego pracę, powiedziałam, że według mnie za dużo pracuje, ale jego odpowiedź nie była zbyt optymistyczna, bo powiedział, że na pewno tego nie zmieni i żebym nie zaczynała więcej tego tematu, bo nie bedzie tłumaczył mi tego samego co jakiś czas. Później zapytałam czy przyjechałby w przyszły weekend do mnie powiedział, że nie, bo pracuje. Jedyne co powiedział, że kupi mi bilet i żebym przyjechała do niego...Ogólnie po tej rozmowie dotarło do mnie, że on chyba nie chce się z nikim wiązać.
Od początku piszemy, że on nie zatrzyma przy sobie kobiety, która oczekuje związku, bo praca to jego największa miłość.
Przynajmniej masz jasność o co mu chodzi, jeśli kobieta to na jego warunkach, więc powinien korzystać z płatnych ofert kobiet do "towarzystwa ".
Kwai napisał/a:Wiecie napisałam mu tę wiadomość, a on po pewnym czasie zadzwonił. W sumie to był zaskoczony, ale nie odebrał tego jako kłamstwo z mojej strony. Generalnie szybko zakończył ten temat podsumowując, że jest zaskoczony i że dla niego nie ma problemu jeśli za mnie zapłaci. Ale jak już zaczęliśmy rozmawiać, to zapytałam go o jego pracę, powiedziałam, że według mnie za dużo pracuje, ale jego odpowiedź nie była zbyt optymistyczna, bo powiedział, że na pewno tego nie zmieni i żebym nie zaczynała więcej tego tematu, bo nie bedzie tłumaczył mi tego samego co jakiś czas. Później zapytałam czy przyjechałby w przyszły weekend do mnie powiedział, że nie, bo pracuje. Jedyne co powiedział, że kupi mi bilet i żebym przyjechała do niego...Ogólnie po tej rozmowie dotarło do mnie, że on chyba nie chce się z nikim wiązać.
A jak on duzo nie pracuje tylko jest wtedy z inna dziewczyna a Tobie mowi ze duzo pracuje
Jedynie potrafisz namieszać ![]()
New Me napisał/a:Kwai napisał/a:Wiecie napisałam mu tę wiadomość, a on po pewnym czasie zadzwonił. W sumie to był zaskoczony, ale nie odebrał tego jako kłamstwo z mojej strony. Generalnie szybko zakończył ten temat podsumowując, że jest zaskoczony i że dla niego nie ma problemu jeśli za mnie zapłaci. Ale jak już zaczęliśmy rozmawiać, to zapytałam go o jego pracę, powiedziałam, że według mnie za dużo pracuje, ale jego odpowiedź nie była zbyt optymistyczna, bo powiedział, że na pewno tego nie zmieni i żebym nie zaczynała więcej tego tematu, bo nie bedzie tłumaczył mi tego samego co jakiś czas. Później zapytałam czy przyjechałby w przyszły weekend do mnie powiedział, że nie, bo pracuje. Jedyne co powiedział, że kupi mi bilet i żebym przyjechała do niego...Ogólnie po tej rozmowie dotarło do mnie, że on chyba nie chce się z nikim wiązać.
A jak on duzo nie pracuje tylko jest wtedy z inna dziewczyna a Tobie mowi ze duzo pracuje
Jedynie potrafisz namieszać
Wszystkie scenarusze trzeba brac pod uwage ![]()
wieka napisał/a:Ale to nie ma znaczenia, że od początku nie wiedziałaś o jego bogactwie, bo to nie ma nic do rzeczy.
Ważne, że Ty nie mówiłaś prawdy.
Napisz konkretnie z czym przesadziłaś, bo trochę lepsza wersja siebie nic nie mówi.Ma znaczenie, bo na początku zachowywałam się normalnie, ale z czasem jak zobaczyłam ile on wydaje, ja wydawałam tyle samo i właśnie tutaj zaczęło się to moje kłamstwo. Generalnie chciałam mu dorównać, ale w końcu do mnie dotarło, że nie mogę tego dłużej robić, bo zbankrutuję. A on został z tą wiedzą, że mam pieniądze na wszystko. O to mi głównie chodzi. O tę moją pozę, którą stworzyłam patrząc na to jak on się zachowuje, a stworzyłam ją dlatego, że bardzo mi się podoba pod każdym względem. To jest tak skomplikowane, że nie potrafię tego nawet prawidłowo opisać. Ale mam nadzieję, że chociaż trochę rozjaśniłam dlaczego tak postąpiłam.
Nie patrz na niego jak na bogatego Niemca, tylko jak partnera. Jeśli masz jakiś problem w tym, aby mu dorównać finansowo to mu o tym powiedz, im szybciej tym lepiej. Zwyczajnie wytłumacz mu, że chciałaś się okazać dla niego równorzędną partnerką pod względem finansowym, ale po prostu już nie dajesz rady.
Autorko, mam partnera Niemca i powiem ci, że oni mimo że podobni to są trochę inni od Polaków. Bardziej chyba szanują swoje partnerki, są dla nich wyrozumiali, są bardziej pomocni i ogólnie wspomagający. I niech mnie tutaj ktoś nie zrozumie źle, mam po prostu doświadczenie z niemieckim partnerem i jego rodziną i na tej podstawie zbudowalam swój pogląd.
Myślę, że jeśli powiesz prawdę swojemu partnerowi, to znajdziecie jakiś kompromis.
Powodzenia ![]()
Kwai napisał/a:wieka napisał/a:Ale to nie ma znaczenia, że od początku nie wiedziałaś o jego bogactwie, bo to nie ma nic do rzeczy.
Ważne, że Ty nie mówiłaś prawdy.
Napisz konkretnie z czym przesadziłaś, bo trochę lepsza wersja siebie nic nie mówi.Ma znaczenie, bo na początku zachowywałam się normalnie, ale z czasem jak zobaczyłam ile on wydaje, ja wydawałam tyle samo i właśnie tutaj zaczęło się to moje kłamstwo. Generalnie chciałam mu dorównać, ale w końcu do mnie dotarło, że nie mogę tego dłużej robić, bo zbankrutuję. A on został z tą wiedzą, że mam pieniądze na wszystko. O to mi głównie chodzi. O tę moją pozę, którą stworzyłam patrząc na to jak on się zachowuje, a stworzyłam ją dlatego, że bardzo mi się podoba pod każdym względem. To jest tak skomplikowane, że nie potrafię tego nawet prawidłowo opisać. Ale mam nadzieję, że chociaż trochę rozjaśniłam dlaczego tak postąpiłam.
Nie patrz na niego jak na bogatego Niemca, tylko jak partnera. Jeśli masz jakiś problem w tym, aby mu dorównać finansowo to mu o tym powiedz, im szybciej tym lepiej. Zwyczajnie wytłumacz mu, że chciałaś się okazać dla niego równorzędną partnerką pod względem finansowym, ale po prostu już nie dajesz rady.
Autorko, mam partnera Niemca i powiem ci, że oni mimo że podobni to są trochę inni od Polaków. Bardziej chyba szanują swoje partnerki, są dla nich wyrozumiali, są bardziej pomocni i ogólnie wspomagający. I niech mnie tutaj ktoś nie zrozumie źle, mam po prostu doświadczenie z niemieckim partnerem i jego rodziną i na tej podstawie zbudowalam swój pogląd.Myślę, że jeśli powiesz prawdę swojemu partnerowi, to znajdziecie jakiś kompromis.
Powodzenia
Chyba nie przeczytałaś wszystkich postów, jest już praktycznie pozamiatane.
Salomonka napisał/a:Kwai napisał/a:Ma znaczenie, bo na początku zachowywałam się normalnie, ale z czasem jak zobaczyłam ile on wydaje, ja wydawałam tyle samo i właśnie tutaj zaczęło się to moje kłamstwo. Generalnie chciałam mu dorównać, ale w końcu do mnie dotarło, że nie mogę tego dłużej robić, bo zbankrutuję. A on został z tą wiedzą, że mam pieniądze na wszystko. O to mi głównie chodzi. O tę moją pozę, którą stworzyłam patrząc na to jak on się zachowuje, a stworzyłam ją dlatego, że bardzo mi się podoba pod każdym względem. To jest tak skomplikowane, że nie potrafię tego nawet prawidłowo opisać. Ale mam nadzieję, że chociaż trochę rozjaśniłam dlaczego tak postąpiłam.
Nie patrz na niego jak na bogatego Niemca, tylko jak partnera. Jeśli masz jakiś problem w tym, aby mu dorównać finansowo to mu o tym powiedz, im szybciej tym lepiej. Zwyczajnie wytłumacz mu, że chciałaś się okazać dla niego równorzędną partnerką pod względem finansowym, ale po prostu już nie dajesz rady.
Autorko, mam partnera Niemca i powiem ci, że oni mimo że podobni to są trochę inni od Polaków. Bardziej chyba szanują swoje partnerki, są dla nich wyrozumiali, są bardziej pomocni i ogólnie wspomagający. I niech mnie tutaj ktoś nie zrozumie źle, mam po prostu doświadczenie z niemieckim partnerem i jego rodziną i na tej podstawie zbudowalam swój pogląd.Myślę, że jeśli powiesz prawdę swojemu partnerowi, to znajdziecie jakiś kompromis.
Powodzenia
Chyba nie przeczytałaś wszystkich postów, jest już praktycznie pozamiatane.
Nie wiemy czy pozamiatane. Moze autorka postanowi jednak sie z nim nadal spotykac ![]()
Autorko napisz co dalej zamierzasz?
Autorko napisz co dalej zamierzasz?
No będzie tak jak On chce , albo nie będzie w ogóle. Nie wiem czy On dostrzeże Twój dylemat. Czyli niepotrzebnie doskakujesz do poprzeczki równość, bo on wcale nie chce by było równo. To już wiesz czemu się rozwiedli.
To teraz się zastanów czy chcesz z nim być i na jakich warunkach. Może sobie przez noc coś przemyśli. Ale jeśli nie, to bym się poważnie zastanowiła, czy chcę partnera z zerową skłonnością do kompromisu, czy nie za dużo się przez niego wyleje łez
W każdym razie prostą konfrontacją nic u niego nie uzyskasz. Bilety pewnie jeszcze dziś będziesz miała na e-mailu..Masz w swoim zawodzie szansę na pracę tam za przyzwoite pieniadze? To może zaryzykuj, pojedz tam, wynajmij mieszkanie a potem z nim się układaj.Niepotrzebnie tak zaczęłaś. On miał w głowie ścieżkę wyrytą i teraz musi wyryć sobie nową.
zejdzie chwilę ![]()
Kwai napisał/a:Wiecie napisałam mu tę wiadomość, a on po pewnym czasie zadzwonił. W sumie to był zaskoczony, ale nie odebrał tego jako kłamstwo z mojej strony. Generalnie szybko zakończył ten temat podsumowując, że jest zaskoczony i że dla niego nie ma problemu jeśli za mnie zapłaci. Ale jak już zaczęliśmy rozmawiać, to zapytałam go o jego pracę, powiedziałam, że według mnie za dużo pracuje, ale jego odpowiedź nie była zbyt optymistyczna, bo powiedział, że na pewno tego nie zmieni i żebym nie zaczynała więcej tego tematu, bo nie bedzie tłumaczył mi tego samego co jakiś czas. Później zapytałam czy przyjechałby w przyszły weekend do mnie powiedział, że nie, bo pracuje. Jedyne co powiedział, że kupi mi bilet i żebym przyjechała do niego...Ogólnie po tej rozmowie dotarło do mnie, że on chyba nie chce się z nikim wiązać.
Od początku piszemy, że on nie zatrzyma przy sobie kobiety, która oczekuje związku, bo praca to jego największa miłość.
Przynajmniej masz jasność o co mu chodzi, jeśli kobieta to na jego warunkach, więc powinien korzystać z płatnych ofert kobiet do "towarzystwa ".
Przecież on dokładnie tak ją traktuje. Jak panią do towarzystwa. Na początku przyjeżdżała za darmo, nic nie wymagało, to się nawet się zapytał czy jej to nie drenuje budżetu. Teraz powiedziała, że jej nie stać, to pierwsze co to chce zapłacić jej za bilet. Dalej zero od siebie. I tak mu to pewnie taniej wyjdzie niż zapłacić za tutkę na cały weekend. Ja bym to odebrała jako najgorszą obelgę jakby mi facet rzucił hajs za bilety i nakazał nie zadawać pytań ani o pracę ani o czas. Jak klient kurwie. Albo jak sponsor utrzymance. Na być czasu umilaczem, nic nie wymagać od księcia i o nic nie pytać. A on łaskawie rzuci jej grosz na bilet. Ble.
Ale jak już zaczęliśmy rozmawiać, to zapytałam go o jego pracę, powiedziałam, że według mnie za dużo pracuje, ale jego odpowiedź nie była zbyt optymistyczna, bo powiedział, że na pewno tego nie zmieni i żebym nie zaczynała więcej tego tematu, bo nie bedzie tłumaczył mi tego samego co jakiś czas. Później zapytałam czy przyjechałby w przyszły weekend do mnie powiedział, że nie, bo pracuje. Jedyne co powiedział, że kupi mi bilet i żebym przyjechała do niego...Ogólnie po tej rozmowie dotarło do mnie, że on chyba nie chce się z nikim wiązać.
To nie wygląda nawet jak namiastka związku, ale jak zwykły układ, w którym to on ustala warunki, a Ty albo możesz się dostosować, albo sama zobaczysz jak szybko z Ciebie zrezygnuje.
Edycja:
Ile razy Ty już do niego leciałaś na jego zerowe przyloty do Lublina?
Jeśli on tak dużo pracuje, to jak już przylecisz, to ma dla Ciebie tyle czasu, ile zechcesz? Co wtedy robicie?
Podjęłam decyzję, że jednak będę się nadal z nim spotykać nawet jeśli, te spotkania mają być na jego warunkach. Jakkolwiek dla niektórych z was ta sytuacja wygląda, to ja czuję, że warto. Może faktycznie z czasem nic z tego nie wyjdzie, nic się nie zmieni, będzie gorzej, a może będzie odwrotnie...tego nie wiem i się nie dowiem jeśli teraz przestanę się do niego odzywać i nie spróbuję. To jest naprawdę fajny facet, pamiętam go ciągle z czasów wakacji i mam nadzieję, że jednak z czasem będzie taki na co dzień. I na to będę czekała.
Ważne że to jest Twoja świadoma decyzja.
Tylko ze zmianę to Ty sama możesz sobie tylko zapewnić.
I dokładnie określić realnie na ci czekasz i czy to ma szansę się spełnić i jak.
Rozważ zmianę pracy na lepiej płatną tam, nie podporzadkowuj wszystkiego pod niego, zobacz możliwości dla siebie.
Nie jego zasługa, że pochodzi z miejsca, gdzie miał lepszy start..Ty na swój musisz zapracować, a nie tylko czekać.
Układy między wami będą takie jakie zoboe wypracujesz, a pozycję masz słabą, jak widzisz.
Kwai napisał/a:Ale jak już zaczęliśmy rozmawiać, to zapytałam go o jego pracę, powiedziałam, że według mnie za dużo pracuje, ale jego odpowiedź nie była zbyt optymistyczna, bo powiedział, że na pewno tego nie zmieni i żebym nie zaczynała więcej tego tematu, bo nie bedzie tłumaczył mi tego samego co jakiś czas. Później zapytałam czy przyjechałby w przyszły weekend do mnie powiedział, że nie, bo pracuje. Jedyne co powiedział, że kupi mi bilet i żebym przyjechała do niego...Ogólnie po tej rozmowie dotarło do mnie, że on chyba nie chce się z nikim wiązać.
To nie wygląda nawet jak namiastka związku, ale jak zwykły układ, w którym to on ustala warunki, a Ty albo możesz się dostosować, albo sama zobaczysz jak szybko z Ciebie zrezygnuje.
Edycja:
Ile razy Ty już do niego leciałaś na jego zerowe przyloty do Lublina?
Jeśli on tak dużo pracuje, to jak już przylecisz, to ma dla Ciebie tyle czasu, ile zechcesz? Co wtedy robicie?
Ja byłam u niego około 6 razy.
Jak jestem u niego to cały czas spędzamy razem. Raz było tak, że musiał iść do pracy na godzinę, ale wziął mnie ze sobą. Raz byliśmy właśnie na ślubie jego kolegi z pracy, raz byliśmy w tej nieszczęsnej Austrii, dwa razy na wycieczce objazdowej po mieście. Ogólnie jak ma wolny czasz to jest cudownym człowiekiem.
Ważne że to jest Twoja świadoma decyzja.
Tylko ze zmianę to Ty sama możesz sobie tylko zapewnić.
I dokładnie określić realnie na ci czekasz i czy to ma szansę się spełnić i jak.
Rozważ zmianę pracy na lepiej płatną tam, nie podporzadkowuj wszystkiego pod niego, zobacz możliwości dla siebie.
Nie jego zasługa, że pochodzi z miejsca, gdzie miał lepszy start..Ty na swój musisz zapracować, a nie tylko czekać.
Układy między wami będą takie jakie zoboe wypracujesz, a pozycję masz słabą, jak widzisz.
Tak, masz rację. Ale ja na razie nie planuję przeprowadzki. Szczerze mówiąc wolałabym żeby to on przeprowadził się do Polski, ale to chyba niewykonalne.
wieka napisał/a:Kwai napisał/a:Wiecie napisałam mu tę wiadomość, a on po pewnym czasie zadzwonił. W sumie to był zaskoczony, ale nie odebrał tego jako kłamstwo z mojej strony. Generalnie szybko zakończył ten temat podsumowując, że jest zaskoczony i że dla niego nie ma problemu jeśli za mnie zapłaci. Ale jak już zaczęliśmy rozmawiać, to zapytałam go o jego pracę, powiedziałam, że według mnie za dużo pracuje, ale jego odpowiedź nie była zbyt optymistyczna, bo powiedział, że na pewno tego nie zmieni i żebym nie zaczynała więcej tego tematu, bo nie bedzie tłumaczył mi tego samego co jakiś czas. Później zapytałam czy przyjechałby w przyszły weekend do mnie powiedział, że nie, bo pracuje. Jedyne co powiedział, że kupi mi bilet i żebym przyjechała do niego...Ogólnie po tej rozmowie dotarło do mnie, że on chyba nie chce się z nikim wiązać.
Od początku piszemy, że on nie zatrzyma przy sobie kobiety, która oczekuje związku, bo praca to jego największa miłość.
Przynajmniej masz jasność o co mu chodzi, jeśli kobieta to na jego warunkach, więc powinien korzystać z płatnych ofert kobiet do "towarzystwa ".Przecież on dokładnie tak ją traktuje. Jak panią do towarzystwa. Na początku przyjeżdżała za darmo, nic nie wymagało, to się nawet się zapytał czy jej to nie drenuje budżetu. Teraz powiedziała, że jej nie stać, to pierwsze co to chce zapłacić jej za bilet. Dalej zero od siebie. I tak mu to pewnie taniej wyjdzie niż zapłacić za tutkę na cały weekend. Ja bym to odebrała jako najgorszą obelgę jakby mi facet rzucił hajs za bilety i nakazał nie zadawać pytań ani o pracę ani o czas. Jak klient kurwie. Albo jak sponsor utrzymance. Na być czasu umilaczem, nic nie wymagać od księcia i o nic nie pytać. A on łaskawie rzuci jej grosz na bilet. Ble.
Może tak to wygląda z opisu, ale tak nie jest.
No będzie tak jak On chce , albo nie będzie w ogóle. Nie wiem czy On dostrzeże Twój dylemat. Czyli niepotrzebnie doskakujesz do poprzeczki równość, bo on wcale nie chce by było równo. To już wiesz czemu się rozwiedli.
To teraz się zastanów czy chcesz z nim być i na jakich warunkach. Może sobie przez noc coś przemyśli. Ale jeśli nie, to bym się poważnie zastanowiła, czy chcę partnera z zerową skłonnością do kompromisu, czy nie za dużo się przez niego wyleje łez
W każdym razie prostą konfrontacją nic u niego nie uzyskasz. Bilety pewnie jeszcze dziś będziesz miała na e-mailu..Masz w swoim zawodzie szansę na pracę tam za przyzwoite pieniadze? To może zaryzykuj, pojedz tam, wynajmij mieszkanie a potem z nim się układaj.Niepotrzebnie tak zaczęłaś. On miał w głowie ścieżkę wyrytą i teraz musi wyryć sobie nową.zejdzie chwilę
Faktycznie, bilet miałam prawie od razu...Co do pracy tam nie wiem, nigdy nie sprawdzałam czy będę miała jakieś możliwości, pracuję na jednej z uczelni. Kiedyś pracowałam jeszcze w filharmonii i grałam na koncertach, ale już tego nie robię. Więc na pewno nie zaryzykuję, przynajmniej na razie żeby tam pojechać i wynajmować mieszkanie.
Czyli teraz świadomie zgodziłaś się na bycie jego yyy nie wiem jak to nazwac delikatnie
ale wiadomo o co chodzi
Nooo moja droga na tym to na pewno zwiazku nie zbudujesz, on cie nie szanuje teraz ciagnie go do ciebie fizycznie ale jak to sie skonczy to odstawi cie szybko. Zycie to nie Pretty Women. W jego oczach jestes tylko zabawka niczym wiecej od poczatku ci to pisze jani inne osoby ale do ciebie nie dociera. A teraz jeszcze swiadomie mu to potwierdzasz " tak rob ze mna co chcesz tylko juz plac bo mnie nie stac'
i ten jego tekst z biletem
Nie pakuj sie w to zachowaj resztki godnosci, przeciez teraz to ewidentnie przechodzi na poziom sponsoringu to gorzej dla ciebie wizerunkowo. Za mocne ![]()
Mi się to nie klei.
Aby zbudować trwały związek bazując na takim początku trzeba mieć wiele determinacji, Kwai przecież przyszłaś tu pytać jak masz Mu powiedzieć że naściemniałaś, jesteś w stanie ogarnąć trudne decyzje i czy rozumiesz Jego postawę ?
Mi się to nie klei.
Aby zbudować trwały związek bazując na takim początku trzeba mieć wiele determinacji, Kwai przecież przyszłaś tu pytać jak masz Mu powiedzieć że naściemniałaś, jesteś w stanie ogarnąć trudne decyzje i czy rozumiesz Jego postawę ?
Haha, tutaj chodzi o to ze autorka zobaczyla bogatego Niemca z pozycja i trudno jej zrezygnowac wiec jest jak na razie gotowa zniesc wszystko z jego strony oby chociaz jeszcze troche z nim pobyc
nie doszukujmy sie niczego wiecej.
Haha, tutaj chodzi o to ze autorka zobaczyla bogatego Niemca z pozycja i trudno jej zrezygnowac wiec jest jak na razie gotowa zniesc wszystko z jego strony oby chociaz jeszcze troche z nim pobyc
nie doszukujmy sie niczego wiecej.
Właśnie nie bardzo rozumiem o co ostatecznie Autorce chodzi ![]()
Kwai - po ile lat macie ?
Meggi203 napisał/a:Haha, tutaj chodzi o to ze autorka zobaczyla bogatego Niemca z pozycja i trudno jej zrezygnowac wiec jest jak na razie gotowa zniesc wszystko z jego strony oby chociaz jeszcze troche z nim pobyc
nie doszukujmy sie niczego wiecej.
Właśnie nie bardzo rozumiem o co ostatecznie Autorce chodzi
Kwai - po ile lat macie ?
Mi sie zdaje ze o to glownie chodzi. Chlop traktuje ja jak sciere a ona na wszystko sie godzi w imie czego? Zwiazku na tym wszystkim na pewno juz nie zbuduje. Wiec jedyne co zostaje ze zobaczyla "fajna" partie dla siebie i probuje sie go trzymac za wszelka cene, z kolei on to widzi i bierze dla siebie to co jemu potrzeba bo ona nie stawia zadnych granic
. Gdzies pisala ile maja lat, pamietam ze on na pewno 40 bo pisalam jej ze chlop ma kryzys wieku sredniego a ona to nie wiem
Mi sie zdaje ze o to glownie chodzi. Chlop traktuje ja jak sciere a ona na wszystko sie godzi w imie czego? Zwiazku na tym wszystkim na pewno juz nie zbuduje. Wiec jedyne co zostaje ze zobaczyla "fajna" partie dla siebie i probuje sie go trzymac za wszelka cene. Gdzies pisala ile maja lat, pamietam ze on na pewno 40 bo pisalam jej ze chlop ma kryzys wieku sredniego a ona to nie wiem
Na razie oboje się zgodzili na spędzanie razem czasu wolnego.
Trudno wywróżyć co się stanie jeśli będą chcieli rozszerzyć znajomość na codzienność - o ile każde z Nich tego faktycznie by chciało.
Meggi203 napisał/a:Mi sie zdaje ze o to glownie chodzi. Chlop traktuje ja jak sciere a ona na wszystko sie godzi w imie czego? Zwiazku na tym wszystkim na pewno juz nie zbuduje. Wiec jedyne co zostaje ze zobaczyla "fajna" partie dla siebie i probuje sie go trzymac za wszelka cene. Gdzies pisala ile maja lat, pamietam ze on na pewno 40 bo pisalam jej ze chlop ma kryzys wieku sredniego a ona to nie wiem
Na razie oboje się zgodzili na spędzanie razem czasu wolnego.
Trudno wywróżyć co się stanie jeśli będą chcieli rozszerzyć znajomość na codzienność - o ile każde z Nich tego faktycznie by chciało.
Haha, widze ty masz podobna mentalnosc do autorki. Budowanie zwiazku na kurewstwie no no...
Haha, widze ty masz podobna mentalnosc do autorki. Budowanie zwiazku na kurewstwie no no...
Staram się zrozumieć Autorkę, nie oceniać.
To Ona rewiduje swoje wybory i decyduje się na przyszłe.
Meggi203 napisał/a:Haha, widze ty masz podobna mentalnosc do autorki. Budowanie zwiazku na kurewstwie no no...
Staram się zrozumieć Autorkę, nie oceniać.
To Ona rewiduje swoje wybory i decyduje się na przyszłe.
Tak, z tym ze ona napisala ze wywnioskowala z rozmowy z nim ze on nie chce zwiazku. Wiec ku czemu ona dąży? A z tego co opisuje tego faceta to jest to czlowiek ktory nie jest podatny na zmiany jak cos postanowi to tak jest. Chociazby swiadczy o tym ten tekst co autorka napisala, że powiedzial jej ze temat pracy jest zamkniety, zdania nie zmieni i zeby wiecej go nie pytala o to, juz swiadczy o tym ze chlop jest apodyktyczny. Wiec strata czasu i troche strach.
Hola, hola.. ![]()
Pań do towarzystwa nie musiałby szukać tak daleko.
Ale jest prawdą, że równej pozycji z nim to Autorka nie ma.
Wiem że niektórych taki układ sil bulwersuje, bo tak jak wielokrotnie pisalam na forum, W Polsce z róznych względow najczestszy jest schemat faceta wchodzącego pod pantofel kobiecie.
Ja wychowalam się wsrod Panow w mundurach i byly to dawniejsze czasy, bo mam 53 lata, wiec widzialam udane zwiazki z dominujacym facetem.
Moi rodzice taki mają juz prawie 60 lat, a ile bylo placzu w rodzinie ze ojciec za bardzo rządzi sie w tym zwiazku.
A potem die okazalo, ze bylo warto.
Jedna rzecz tylko, ze w takim ukladzie musisz miec swoją mocną pozycję i wypracowac sobie swoje zasady, a to nie bedzie takie latwe.
W zamian dostajesz faceta, przy ktorym czujesz się traktowana jak królowa, ale królem nie będziesz ![]()
Autorka musi wyjść sobie z głowy to że On się tak zakocha, że prxeprowadzi do Lublina za nią.
Było sobie Włocha znaleźć.
Ela.......
Nie mam czasu wczytywać się w wątek, tylko scrolluje, ale zaciekawiło mnie co napisałaś. Cytuje:
Ja wychowalam się wsrod Panow w mundurach i byly to dawniejsze czasy, bo mam 53 lata, wiec widzialam udane zwiazki z dominujacym facetem.
[...]
Jedna rzecz tylko, ze w takim ukladzie musisz miec swoją mocną pozycję i wypracowac sobie swoje zasady, a to nie bedzie takie latwe
Myślę że kluczowy jest fakt, że to byly dawniejsze czasy, jak napisalaś. Inne wzorce, inne modele wychowania, inne rzeczy się normalizowało, inne idee pielęgnowało. Nie chcę by to zabrzmiało źle ale mam wiele takich związków w rodzinie i większość tych starszych kobiet po "wódeczce" żali się, że tylko pozornie umiały sobie wypracować pozycje i swoje zasady. Że całe życie robiły za tło dla męża, były mniej ważne, musiały przełykać wiele rzeczy. I powtarzają, że dobrze że my młode myślimy juz inaczej, nie chcemy się poświęcać dla wspólnego dobra, chcemy być widoczne, wyraziste, niezależne, chcemy partnerstwa. Możliwe jest, że te kobiety z mojej rodziny nie umiały wypracować pozycji i żyly pod dyktando... ale co w ogóle znaczy wypracować swoją pozycję w zdominowanym przez mężczyznę związku? Bo ja nie wiem, wytlumaczysz mi? Ja się ze związku z dominacją partnera wymiksowałam i mi dobrze. To nie jest coś pożądanego przez młode kobiety, które chcą być "jakieś" I mieć "coś". I to, że tobie się wydaje, że to byly udane zwiazki... nie wiesz co te kobiety naprawdę miały w głowie. Widzimy tylko fasadę i słyszymy piękne słowa dla utrzymania obrazka
Hola, hola..
Pań do towarzystwa nie musiałby szukać tak daleko.
Ale jest prawdą, że równej pozycji z nim to Autorka nie ma.
Wiem że niektórych taki układ sil bulwersuje, bo tak jak wielokrotnie pisalam na forum, W Polsce z róznych względow najczestszy jest schemat faceta wchodzącego pod pantofel kobiecie.
Ja wychowalam się wsrod Panow w mundurach i byly to dawniejsze czasy, bo mam 53 lata, wiec widzialam udane zwiazki z dominujacym facetem.
Moi rodzice taki mają juz prawie 60 lat, a ile bylo placzu w rodzinie ze ojciec za bardzo rządzi sie w tym zwiazku.
A potem die okazalo, ze bylo warto.
Jedna rzecz tylko, ze w takim ukladzie musisz miec swoją mocną pozycję i wypracowac sobie swoje zasady, a to nie bedzie takie latwe.
W zamian dostajesz faceta, przy ktorym czujesz się traktowana jak królowa, ale królem nie będziesz
Autorka musi wyjść sobie z głowy to że On się tak zakocha, że prxeprowadzi do Lublina za nią.
Było sobie Włocha znaleźć.
A mi się wydaje, że się poznali, spodobali sobie glownie wizualnie, dlatego on to ciągnie, bo ma wygode pod wzgledem seksu. Może typowej pani do towarzystwa nie bierz, bo nie kazdy ma do tego psyche, a szukac dziewczyny tylko do seksu nie ma czasu, a tutaj sie trafila sama wiec korzysta. Tak to widze. Dla nich nie ma przyszlosci szczegolnie, ze sama autorka napisala ze on nie chce zwiazku.
Ela.......
Nie mam czasu wczytywać się w wątek, tylko scrolluje, ale zaciekawiło mnie co napisałaś. Cytuje:
Ja wychowalam się wsrod Panow w mundurach i byly to dawniejsze czasy, bo mam 53 lata, wiec widzialam udane zwiazki z dominujacym facetem.
[...]
Jedna rzecz tylko, ze w takim ukladzie musisz miec swoją mocną pozycję i wypracowac sobie swoje zasady, a to nie bedzie takie latweMyślę że kluczowy jest fakt, że to byly dawniejsze czasy, jak napisalaś. Inne wzorce, inne modele wychowania, inne rzeczy się normalizowało, inne idee pielęgnowało. Nie chcę by to zabrzmiało źle ale mam wiele takich związków w rodzinie i większość tych starszych kobiet po "wódeczce" żali się, że tylko pozornie umiały sobie wypracować pozycje i swoje zasady. Że całe życie robiły za tło dla męża, były mniej ważne, musiały przełykać wiele rzeczy. I powtarzają, że dobrze że my młode myślimy juz inaczej, nie chcemy się poświęcać dla wspólnego dobra, chcemy być widoczne, wyraziste, niezależne, chcemy partnerstwa. Możliwe jest, że te kobiety z mojej rodziny nie umiały wypracować pozycji i żyly pod dyktando... ale co w ogóle znaczy wypracować swoją pozycję w zdominowanym przez mężczyznę związku? Bo ja nie wiem, wytlumaczysz mi? Ja się ze związku z dominacją partnera wymiksowałam i mi dobrze. To nie jest coś pożądanego przez młode kobiety, które chcą być "jakieś" I mieć "coś". I to, że tobie się wydaje, że to byly udane zwiazki... nie wiesz co te kobiety naprawdę miały w głowie. Widzimy tylko fasadę i słyszymy piękne słowa dla utrzymania obrazka
Nie wiem jak było u Ciebie, ale moi rodzice że sobą rozmawiali i nigdy w życiu nie słyszałam by ojciec podniósł głos na matkę.
Wiem jakie mają małżeństwo bo obserwuje to od środka.
Nigdy też Mama nie tupała nozkami, nie podbiosla głosu na niego.
A płaczów i narzekań na mężów to się nasluchalam od ciotek, co waliły mężów ścierkami po głowie i przychodziły di mojego ojca po pomoc, by ich ustawiał.
Uważam że Matka nie była słaba
Była delikatna, ale silna i wiele rzeczy było po jej myśli. Może po prostu się dobrali
Priscilla napisał/a:Kwai napisał/a:Ale jak już zaczęliśmy rozmawiać, to zapytałam go o jego pracę, powiedziałam, że według mnie za dużo pracuje, ale jego odpowiedź nie była zbyt optymistyczna, bo powiedział, że na pewno tego nie zmieni i żebym nie zaczynała więcej tego tematu, bo nie bedzie tłumaczył mi tego samego co jakiś czas. Później zapytałam czy przyjechałby w przyszły weekend do mnie powiedział, że nie, bo pracuje. Jedyne co powiedział, że kupi mi bilet i żebym przyjechała do niego...Ogólnie po tej rozmowie dotarło do mnie, że on chyba nie chce się z nikim wiązać.
To nie wygląda nawet jak namiastka związku, ale jak zwykły układ, w którym to on ustala warunki, a Ty albo możesz się dostosować, albo sama zobaczysz jak szybko z Ciebie zrezygnuje.
Edycja:
Ile razy Ty już do niego leciałaś na jego zerowe przyloty do Lublina?
Jeśli on tak dużo pracuje, to jak już przylecisz, to ma dla Ciebie tyle czasu, ile zechcesz? Co wtedy robicie?Ja byłam u niego około 6 razy.
Jak jestem u niego to cały czas spędzamy razem. Raz było tak, że musiał iść do pracy na godzinę, ale wziął mnie ze sobą. Raz byliśmy właśnie na ślubie jego kolegi z pracy, raz byliśmy w tej nieszczęsnej Austrii, dwa razy na wycieczce objazdowej po mieście. Ogólnie jak ma wolny czasz to jest cudownym człowiekiem.
Czymś musi przykryć pracoholizm, z czego nie zdajesz sobie sprawy, jakie to może być męczące. Wszystko będzie musiało być pod niego. Tak naprawdę to go nie znasz, weź urlop i pobądź u niego tydzień czy dwa, zobaczysz jak będziesz się czuła.
Po drugie dysproporcja materialna raczej nie da Ci spać spokojnie.
A czy on mówi o uczuciach?
Strony Poprzednia 1 2 3 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy znajomość budowana na kłamstwie ma przyszłość?
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026