netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

czy kocha ?

3 130 odpowiedzi147 120 wyświetleńzałożony przez netk53521, 15.10.2024

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 … 46 47 48 49 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 056 do 3 120 z 3 131 ]

3 056 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-08-28 09:20:28)

Odp: czy kocha ?
Kaszpir007 napisał/a:
wieka napisał/a:

Dlatego najlepsza by była opieka naprzemienna, dla wszystkich zainteresowanych.

Najlepsza dla rodziców a nie dla dziecka big_smile

Prawdziwa opieka naprzemienna to życie na 3 mieszkania a w jednym , tym znanym dziecku od najmłodszym lat dalsze życie a jedynie co się zmienia w życiu dziecka to zmieniający się rodzice.
To jest prawdziwa opieka naprzemienna.
Dziecko jest w swoim rodzinnym domu, w swoim pokoju, przy swoich znajomych i itd.

A ta tania wersja dla rodziców czyli dziecko na walizkach zmieniające co chwilę mieszkanie, bez stabilnośc, bez pewności to chyba najgorsze rozwiązanie.

Nawet kot czy pies źle znosi zmiany otoczenia i środowiska. Widac dla wielu dobro dziecka jest mało ważne i mało co znaczy ...

Ameryki nie odkryłeś, przecież o tym piszemy. Bo wychodzi, że według ciebie to nie jest opieka naprzemienna jak dziecko jest w domu rodzinnym, a rodzice się zmieniają.

3 057

Odp: czy kocha ?
Tamiraa napisał/a:
Alessandro napisał/a:
wieka napisał/a:

Żonie powinno zależeć też, żeby dziecko miało dobry kontakt z ojcem, jeśli je kocha w co nie wątpię, to powinna jego komfort mieć na pierwszym miejscu, więc to by była najlepsza opcja jakbyście zmieniali się w obecnym domu.
Odpada też problem alimentów, więc byłaby to sytuacja optymalna,

Obawiam się, że żona nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Po niej można spodziewać się wszystkiego.

Nie rób z niej demona smile Wszystko zależy od ugody.

Też bym jej nie demonizowała... Straszenie Michała to jest ostatnia rzecz jaka w tej chwili jest mu potrzebna.
Bo jak to mówią, nie taki diabeł straszny jak go malują.

3 058

Odp: czy kocha ?
Kaszpir007 napisał/a:
netk53521 napisał/a:

Cześć Kaszpir,
Swoje przeszedłeś ,ale masz ogrom siły wewnętrznej to widać..
Liczę,że ja nie będę musiał przechodzić  przez podobne piekło...

Cześć !

Nie chce się rozpisywać, ale uwierz jak Ex skorzysta z prawnika to przygotuj się na piekło.

Prawnik kobiety ma na celu dosłownie wyciśnięcie faceta jak cytryny i nie ma żadnych reguł i ograniczeń.

Ja dostałem pisamo z sądu w listopadzie a rozprawa była w sierpniu i uwierz od tego czasu moje kontakty z córkami się pogorszyły i to znacznie.
Myślałem że to wina nauki.

Ale mój prawnik jak z nim po rozprawie rozmawialem powiedzial że to typowa strategia strony wystąpującej z roszczeniami.
Najpierw schładza sie do minimim więź miedzy rodzicem a dzieckiem, ogrranicza do minimum wizyty i nastawia negatywnie dziecko (dzieci) w stosunku do rodzica.

Ozywiście dziecko jest "urabiane" przez prawnika co ma mówić i itd.

To przerażające bo tak naprawdę prawnik NISZCZY więź, która i tak przez rozwód jest juz gorsza ...

To typowa "strategia". To przerażające.

Więc Netk , myśle że mój przypadek nie jest odosobniony, bo to typowa strategia prawników.
Prawnik nie ma sentymentów, nie ma empatii. Widzi w osobie oskarżonej portfel który trzeba dokłanie oskubać a jak to za mało to jeszcze zabrać sam portel big_smile

Ja po tej rozprawie zacząłem się mocno zastanwiać czy faktycznie zostawić córkom po mnie majątek czy po prostu wydać go sam a dom wcześniej sprzedać.
Ale czas pokaże.

Jakiej osoby oskarżonej? Nie porównuj wszystkiego do siebie i do swojej sytuacji.
Bo tutaj to ona powinna być oskarżona o rozpad małżeństwa, a Michał nie ma węża w kieszeni wink

3 059 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-08-28 09:38:58)

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:
netk53521 napisał/a:

Cześć Kaszpir,
Swoje przeszedłeś ,ale masz ogrom siły wewnętrznej to widać..
Liczę,że ja nie będę musiał przechodzić  przez podobne piekło...

Cześć !

Nie chce się rozpisywać, ale uwierz jak Ex skorzysta z prawnika to przygotuj się na piekło.

Prawnik kobiety ma na celu dosłownie wyciśnięcie faceta jak cytryny i nie ma żadnych reguł i ograniczeń.

Ja dostałem pisamo z sądu w listopadzie a rozprawa była w sierpniu i uwierz od tego czasu moje kontakty z córkami się pogorszyły i to znacznie.
Myślałem że to wina nauki.

Ale mój prawnik jak z nim po rozprawie rozmawialem powiedzial że to typowa strategia strony wystąpującej z roszczeniami.
Najpierw schładza sie do minimim więź miedzy rodzicem a dzieckiem, ogrranicza do minimum wizyty i nastawia negatywnie dziecko (dzieci) w stosunku do rodzica.

Ozywiście dziecko jest "urabiane" przez prawnika co ma mówić i itd.

To przerażające bo tak naprawdę prawnik NISZCZY więź, która i tak przez rozwód jest juz gorsza ...

To typowa "strategia". To przerażające.

Więc Netk , myśle że mój przypadek nie jest odosobniony, bo to typowa strategia prawników.
Prawnik nie ma sentymentów, nie ma empatii. Widzi w osobie oskarżonej portfel który trzeba dokłanie oskubać a jak to za mało to jeszcze zabrać sam portel big_smile

Ja po tej rozprawie zacząłem się mocno zastanwiać czy faktycznie zostawić córkom po mnie majątek czy po prostu wydać go sam a dom wcześniej sprzedać.
Ale czas pokaże.

Jakiej osoby oskarżonej? Nie porównuj wszystkiego do siebie i do swojej sytuacji.
Bo tutaj to ona powinna być oskarżona o rozpad małżeństwa, a Michał nie ma węża w kieszeni wink

Hehe. U Kaszpira bylo to samo. To jego żona "odfrunela". A jest jak jest. Więc analogia logiczna

3 060

Odp: czy kocha ?
Bert44 napisał/a:
wieka napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Cześć !

Nie chce się rozpisywać, ale uwierz jak Ex skorzysta z prawnika to przygotuj się na piekło.

Prawnik kobiety ma na celu dosłownie wyciśnięcie faceta jak cytryny i nie ma żadnych reguł i ograniczeń.

Ja dostałem pisamo z sądu w listopadzie a rozprawa była w sierpniu i uwierz od tego czasu moje kontakty z córkami się pogorszyły i to znacznie.
Myślałem że to wina nauki.

Ale mój prawnik jak z nim po rozprawie rozmawialem powiedzial że to typowa strategia strony wystąpującej z roszczeniami.
Najpierw schładza sie do minimim więź miedzy rodzicem a dzieckiem, ogrranicza do minimum wizyty i nastawia negatywnie dziecko (dzieci) w stosunku do rodzica.

Ozywiście dziecko jest "urabiane" przez prawnika co ma mówić i itd.

To przerażające bo tak naprawdę prawnik NISZCZY więź, która i tak przez rozwód jest juz gorsza ...

To typowa "strategia". To przerażające.

Więc Netk , myśle że mój przypadek nie jest odosobniony, bo to typowa strategia prawników.
Prawnik nie ma sentymentów, nie ma empatii. Widzi w osobie oskarżonej portfel który trzeba dokłanie oskubać a jak to za mało to jeszcze zabrać sam portel big_smile

Ja po tej rozprawie zacząłem się mocno zastanwiać czy faktycznie zostawić córkom po mnie majątek czy po prostu wydać go sam a dom wcześniej sprzedać.
Ale czas pokaże.

Jakiej osoby oskarżonej? Nie porównuj wszystkiego do siebie i do swojej sytuacji.
Bo tutaj to ona powinna być oskarżona o rozpad małżeństwa, a Michał nie ma węża w kieszeni wink

Hehe. U Kaszpira bylo to samo. To jego żona "odfrunela". A jest jak jest. Więc analogia logiczna

Tego do końca nie wiemy big_smile

3 061

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:

Ameryki nie odkryłeś, przecież o tym piszemy. Bo wychodzi, że według ciebie to nie jest opieka naprzemienna jak dziecko jest w domu rodzinnym, a rodzice się zmieniają.

Coś źle zrozumiałaś ...

No właśnie opieka naprzemienna "normalna" jest wtedy gdy rodzice mają 3 mieszkania.  Po prostu to rodzice się zmieniają a dziecko cały czas jest w jednym miejscu.

Tylko szczerze ile ludzi na to stać ?

3 062

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:
netk53521 napisał/a:

Cześć Kaszpir,
Swoje przeszedłeś ,ale masz ogrom siły wewnętrznej to widać..
Liczę,że ja nie będę musiał przechodzić  przez podobne piekło...

Cześć !

Nie chce się rozpisywać, ale uwierz jak Ex skorzysta z prawnika to przygotuj się na piekło.

Prawnik kobiety ma na celu dosłownie wyciśnięcie faceta jak cytryny i nie ma żadnych reguł i ograniczeń.

Ja dostałem pisamo z sądu w listopadzie a rozprawa była w sierpniu i uwierz od tego czasu moje kontakty z córkami się pogorszyły i to znacznie.
Myślałem że to wina nauki.

Ale mój prawnik jak z nim po rozprawie rozmawialem powiedzial że to typowa strategia strony wystąpującej z roszczeniami.
Najpierw schładza sie do minimim więź miedzy rodzicem a dzieckiem, ogrranicza do minimum wizyty i nastawia negatywnie dziecko (dzieci) w stosunku do rodzica.

Ozywiście dziecko jest "urabiane" przez prawnika co ma mówić i itd.

To przerażające bo tak naprawdę prawnik NISZCZY więź, która i tak przez rozwód jest juz gorsza ...

To typowa "strategia". To przerażające.

Więc Netk , myśle że mój przypadek nie jest odosobniony, bo to typowa strategia prawników.
Prawnik nie ma sentymentów, nie ma empatii. Widzi w osobie oskarżonej portfel który trzeba dokłanie oskubać a jak to za mało to jeszcze zabrać sam portel big_smile

Ja po tej rozprawie zacząłem się mocno zastanwiać czy faktycznie zostawić córkom po mnie majątek czy po prostu wydać go sam a dom wcześniej sprzedać.
Ale czas pokaże.

Jakiej osoby oskarżonej? Nie porównuj wszystkiego do siebie i do swojej sytuacji.
Bo tutaj to ona powinna być oskarżona o rozpad małżeństwa, a Michał nie ma węża w kieszeni wink

A czy ty nie widzisz że odpowiadam NetK ???

Nie mam węża w kieszenie. Mojej Ex dałem dużo dużo więcej kasy niż jej się należało aby moje córki miały dobre warunki.
Ale widzę że powinienem być skurwysynem podczas rozwodu co dosłownie o każda złotówkę się bije , bo bycie dobrym nie popłaca.

Jak ma się miękkie serce to potem trzeba miec twardą dupę ...

3 063

Odp: czy kocha ?
Kaszpir007 napisał/a:
wieka napisał/a:

Ameryki nie odkryłeś, przecież o tym piszemy. Bo wychodzi, że według ciebie to nie jest opieka naprzemienna jak dziecko jest w domu rodzinnym, a rodzice się zmieniają.

Coś źle zrozumiałaś ...

No właśnie opieka naprzemienna "normalna" jest wtedy gdy rodzice mają 3 mieszkania.  Po prostu to rodzice się zmieniają a dziecko cały czas jest w jednym miejscu.

Tylko szczerze ile ludzi na to stać ?

Bohaterów tej historii na to akurat na to  stać.

Jedna i druga opieka nazywa się naprzemienną, a druga dodatkowo gniazdowaniem, nie ma takiego pojęcia normalna czy nienormalna. A była mowa o jednej i o drugiej, więc ty czegoś nie doczytałeś.

3 064

Odp: czy kocha ?
Kaszpir007 napisał/a:
wieka napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Cześć !

Nie chce się rozpisywać, ale uwierz jak Ex skorzysta z prawnika to przygotuj się na piekło.

Prawnik kobiety ma na celu dosłownie wyciśnięcie faceta jak cytryny i nie ma żadnych reguł i ograniczeń.

Ja dostałem pisamo z sądu w listopadzie a rozprawa była w sierpniu i uwierz od tego czasu moje kontakty z córkami się pogorszyły i to znacznie.
Myślałem że to wina nauki.

Ale mój prawnik jak z nim po rozprawie rozmawialem powiedzial że to typowa strategia strony wystąpującej z roszczeniami.
Najpierw schładza sie do minimim więź miedzy rodzicem a dzieckiem, ogrranicza do minimum wizyty i nastawia negatywnie dziecko (dzieci) w stosunku do rodzica.

Ozywiście dziecko jest "urabiane" przez prawnika co ma mówić i itd.

To przerażające bo tak naprawdę prawnik NISZCZY więź, która i tak przez rozwód jest juz gorsza ...

To typowa "strategia". To przerażające.

Więc Netk , myśle że mój przypadek nie jest odosobniony, bo to typowa strategia prawników.
Prawnik nie ma sentymentów, nie ma empatii. Widzi w osobie oskarżonej portfel który trzeba dokłanie oskubać a jak to za mało to jeszcze zabrać sam portel big_smile

Ja po tej rozprawie zacząłem się mocno zastanwiać czy faktycznie zostawić córkom po mnie majątek czy po prostu wydać go sam a dom wcześniej sprzedać.
Ale czas pokaże.

Jakiej osoby oskarżonej? Nie porównuj wszystkiego do siebie i do swojej sytuacji.
Bo tutaj to ona powinna być oskarżona o rozpad małżeństwa, a Michał nie ma węża w kieszeni wink

A czy ty nie widzisz że odpowiadam NetK ???

Nie mam węża w kieszenie. Mojej Ex dałem dużo dużo więcej kasy niż jej się należało aby moje córki miały dobre warunki.
Ale widzę że powinienem być skurwysynem podczas rozwodu co dosłownie o każda złotówkę się bije , bo bycie dobrym nie popłaca.

Jak ma się miękkie serce to potem trzeba miec twardą dupę ...

To akurat prawda.

3 065 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2026-08-28 18:39:49)

Odp: czy kocha ?

Nie mam żadnego powodu, aby straszyć Michała. To z Jego relacji wiemy, jak zachowywała się żona jeszcze kilka miesięcy temu, a jak obecnie. Do tego dochodzi kwestia zmiany nastawienia Jego córki.
Różnice są aż nadto widoczne. Na niekorzyść niestety.

3 066

Odp: czy kocha ?
Alessandro napisał/a:

Nie mam żadnego powodu, aby straszyć Michała. To z Jego relacji wiemy, jak zachowywała się żona jeszcze kilka miesięcy temu, a jak obecnie. Do tego dochodzi kwestia zmiany nastawienia Jego córki.
Różnice są aż nadto widoczne. Na niekorzyść niestety.

Jeśli autor się zmienił, to być może jego żona też zmieni swoje stanowisko - w końcu chodzi o ich jedyne dziecko.

3 067

Odp: czy kocha ?
Tamiraa napisał/a:
Alessandro napisał/a:

Nie mam żadnego powodu, aby straszyć Michała. To z Jego relacji wiemy, jak zachowywała się żona jeszcze kilka miesięcy temu, a jak obecnie. Do tego dochodzi kwestia zmiany nastawienia Jego córki.
Różnice są aż nadto widoczne. Na niekorzyść niestety.

Jeśli autor się zmienił, to być może jego żona też zmieni swoje stanowisko - w końcu chodzi o ich jedyne dziecko.

Wapie. Przypomne ze bzykajac sie z eks smiali sie z tego jaki jest Michal. Sympatyczna zagorzala  katoliczka. Ona za kazda cene utrudni mu zycie. Corka jest narzedziem w jej rekach

Przypomnial mi sie Michała teściu.  I puzzle wskoczyly na miejsce

3 068

Odp: czy kocha ?
Bert44 napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
Alessandro napisał/a:

Nie mam żadnego powodu, aby straszyć Michała. To z Jego relacji wiemy, jak zachowywała się żona jeszcze kilka miesięcy temu, a jak obecnie. Do tego dochodzi kwestia zmiany nastawienia Jego córki.
Różnice są aż nadto widoczne. Na niekorzyść niestety.

Jeśli autor się zmienił, to być może jego żona też zmieni swoje stanowisko - w końcu chodzi o ich jedyne dziecko.

Wapie. Przypomne ze bzykajac sie z eks smiali sie z tego jaki jest Michal. Sympatyczna zagorzala  katoliczka. Ona za kazda cene utrudni mu zycie. Corka jest narzedziem w jej rekach

Przypomnial mi sie Michała teściu.  I puzzle wskoczyly na miejsce

Michał też się zmienił, choć nadal jest za bardzo uległy, a to daje odwrotny skutek.
Na pochyłe drzewo, kozy skaczą...

3 069

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Jeśli autor się zmienił, to być może jego żona też zmieni swoje stanowisko - w końcu chodzi o ich jedyne dziecko.

Wapie. Przypomne ze bzykajac sie z eks smiali sie z tego jaki jest Michal. Sympatyczna zagorzala  katoliczka. Ona za kazda cene utrudni mu zycie. Corka jest narzedziem w jej rekach

Przypomnial mi sie Michała teściu.  I puzzle wskoczyly na miejsce

Michał też się zmienił, choć nadal jest za bardzo uległy, a to daje odwrotny skutek.
Na pochyłe drzewo, kozy skaczą...

Jest ok. W koncu zamknal drzwi. Tak się wydaje. Przeciez jej nie pocwiartuje

3 070

Odp: czy kocha ?

Czyli ma się dać poćwiartować wink

3 071

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:

Czyli ma się dać poćwiartować wink

Ale sie nie daje

3 072

Odp: czy kocha ?
Bert44 napisał/a:
wieka napisał/a:

Czyli ma się dać poćwiartować wink

Ale sie nie daje

To już coś. Ale za mało.

3 073

Odp: czy kocha ?
Kaszpir007 napisał/a:
netk53521 napisał/a:

Cześć Kaszpir,
Swoje przeszedłeś ,ale masz ogrom siły wewnętrznej to widać..
Liczę,że ja nie będę musiał przechodzić  przez podobne piekło...

Cześć !

Nie chce się rozpisywać, ale uwierz jak Ex skorzysta z prawnika to przygotuj się na piekło.

Prawnik kobiety ma na celu dosłownie wyciśnięcie faceta jak cytryny i nie ma żadnych reguł i ograniczeń.

Ja dostałem pisamo z sądu w listopadzie a rozprawa była w sierpniu i uwierz od tego czasu moje kontakty z córkami się pogorszyły i to znacznie.
Myślałem że to wina nauki.

Ale mój prawnik jak z nim po rozprawie rozmawialem powiedzial że to typowa strategia strony wystąpującej z roszczeniami.
Najpierw schładza sie do minimim więź miedzy rodzicem a dzieckiem, ogrranicza do minimum wizyty i nastawia negatywnie dziecko (dzieci) w stosunku do rodzica.

Ozywiście dziecko jest "urabiane" przez prawnika co ma mówić i itd.

To przerażające bo tak naprawdę prawnik NISZCZY więź, która i tak przez rozwód jest juz gorsza ...

To typowa "strategia". To przerażające.

Więc Netk , myśle że mój przypadek nie jest odosobniony, bo to typowa strategia prawników.
Prawnik nie ma sentymentów, nie ma empatii. Widzi w osobie oskarżonej portfel który trzeba dokłanie oskubać a jak to za mało to jeszcze zabrać sam portel big_smile

Ja po tej rozprawie zacząłem się mocno zastanwiać czy faktycznie zostawić córkom po mnie majątek czy po prostu wydać go sam a dom wcześniej sprzedać.
Ale czas pokaże.

Potwierdzam, tak wygląda prawdziwa jazda rozwodowa i po.
Bez wypisywania banialuków, ile % tego czy tamtego wydarza się wg badań, które to treści bardzo często pojawiają się w odpowiedziach.

Kolego Kaszpir007 - skoro jest tak źle, to będzie jeszcze gorzej. No chyba, że dzieci będą miały nóż na gardle.

Polecam jedynie rozsądne rozwiązanie w tej sytuacji. Ponieważ na tamten świat nie można majątku zabrać to nie zostawiamy, tylko używamy go na życie doczesne. Majątki dzieci niech zdobywają same. Każdy ma prawo do szczęścia, zwłaszcza jeśli za prawo do niego wcześniej słono zapłacił.

Przykładowo - wyjazd na pewien czas na Filipiny lub do Indonezji na zmianę. Tam na miejscu mamy możliwość poznania kobiety/kobiet, które nam całkowicie wynagrodzą horror współistnienia w pechowej relacji z Polkami. Cały włożony wysiłek mentalno-organizacyjny w zmianę trybu życia zwróci się wielokrotnie. Pod warunkiem, że nie jesteśmy fujarą lub gołodupcem.

3 074

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:
Bert44 napisał/a:
wieka napisał/a:

Czyli ma się dać poćwiartować wink

Ale sie nie daje

To już coś. Ale za mało.

Kazdy ma swoje tempo. A niektorzy musza sie mocno wysilic żeby tempo innych dogonic. Rabia w swoim tempie

3 075 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2026-08-29 08:24:20)

Odp: czy kocha ?
Bert44 napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
Alessandro napisał/a:

Nie mam żadnego powodu, aby straszyć Michała. To z Jego relacji wiemy, jak zachowywała się żona jeszcze kilka miesięcy temu, a jak obecnie. Do tego dochodzi kwestia zmiany nastawienia Jego córki.
Różnice są aż nadto widoczne. Na niekorzyść niestety.

Jeśli autor się zmienił, to być może jego żona też zmieni swoje stanowisko - w końcu chodzi o ich jedyne dziecko.

Wątpię. Przypomnę że bzykając się z eks śmiali się z tego, jaki jest Michal. Sympatyczna zagorzala  katoliczka. Ona za każdą cenę utrudni mu zycie. Córka jest narzędziem w jej rękach

Przypomnial mi sie Michała teściu.  I puzzle wskoczyly na miejsce

Potrzebny jest dystans, a nie zakładanie od razu przegranej. To, że ktoś ma skłonności do manipulacji nie musi znaczyć, że mu się uda w tym przypadku.
Na manipulatorów też są  sposoby. Łatwo jest kierować kimś, kto ma zaufanie, wierzy tej osobie, a gdy ta  osoba traci zaufanie, to nieźle ten manipulator musi się wysilić.
Na ile córka będzie narzędziem w rękach matki zależy od netk i od jego postępowania wobec córki.

3 076 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-08-29 08:42:48)

Odp: czy kocha ?
Tamiraa napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Jeśli autor się zmienił, to być może jego żona też zmieni swoje stanowisko - w końcu chodzi o ich jedyne dziecko.

Wątpię. Przypomnę że bzykając się z eks śmiali się z tego, jaki jest Michal. Sympatyczna zagorzala  katoliczka. Ona za każdą cenę utrudni mu zycie. Córka jest narzędziem w jej rękach

Przypomnial mi sie Michała teściu.  I puzzle wskoczyly na miejsce

Potrzebny jest dystans, a nie zakładanie od razu przegranej. To, że ktoś ma skłonności do manipulacji nie musi znaczyć, że mu się uda w tym przypadku.
Na manipulatorów też są  sposoby. Łatwo jest kierować kimś, kto ma zaufanie, wierzy tej osobie, a gdy ta  osoba traci zaufanie, to nieźle ten manipulator musi się wysilić.
Na ile córka będzie narzędziem w rękach matki zależy od netk i od jego postępowania wobec córki.

Tamiraa ja jestem raczej z tych "zawalczyc o zwiazek a nie sie poddac". Ludzie w dzisiejszych czasach za łatwo się poddają.  Ale tu za dużo się wydarzyło. Sam w tym watku broniłem babki,  sugerowałem probe odbudowy zwiazku w pewnym momencie.

Wplyw Michala na uzywanie corki jako narzedzia jest ograniczony. Wcale nie wszystko od niego zalezy.

Najwiekszym problemem jest to ze jego zona nim gardzi. Z tego nie da sie nic zbudowac. Po prostu.

Najsmieszniejsze jest to ze ja kreca "silni faceci ". W definicji jej ojca. I jej wkrotce "eks mąż " staje sie silnym facetem. Pogarda umrze smiercia naturalna wkrotce. Nie jest juz mamim sybkiem do urabiania.
I pojawi sie refleksja. Za pozno. Mosty spalone

3 077 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2026-08-29 09:09:37)

Odp: czy kocha ?
Bert44 napisał/a:

Wplyw Michala na uzywanie corki jako narzedzia jest ograniczony. Wcale nie wszystko od niego zalezy.

Najwiekszym problemem jest to ze jego zona nim gardzi. Z tego nie da sie nic zbudowac. Po prostu.

Najśmieszniejsze jest to że ją kręcą "silni faceci ". W definicji jej ojca. I jej wkrotce "eks mąż " staje się silnym facetem. Pogarda umrze śmiercią naturalną wkrótce. Nie jest już maminym synkiem do urabiania.
I pojawi sie refleksja. Za późno. Mosty spalone

W oczach eks netk już został 'wykastrowany" i nic tego nie zmieni. On już dla niej nigdy nie będzie silnym facetem. Chodziło mi raczej o takie postępowanie, które miałoby wpływ na korzystną ugodę między nimi.
Nie doczytałam, jeśli netk wcześniej miał dobry kontakt z córką, to mógłby tę więź pielęgnować, bo jeśli robił tylko to, o co ex go prosiła, to rzeczywiście marne szanse.

3 078

Odp: czy kocha ?
Tamiraa napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Wplyw Michala na uzywanie corki jako narzedzia jest ograniczony. Wcale nie wszystko od niego zalezy.

Najwiekszym problemem jest to ze jego zona nim gardzi. Z tego nie da sie nic zbudowac. Po prostu.

Najśmieszniejsze jest to że ją kręcą "silni faceci ". W definicji jej ojca. I jej wkrotce "eks mąż " staje się silnym facetem. Pogarda umrze śmiercią naturalną wkrótce. Nie jest już maminym synkiem do urabiania.
I pojawi sie refleksja. Za późno. Mosty spalone

W oczach eks netk już został 'wykastrowany" i nic tego nie zmieni. On już dla niej nigdy nie będzie silnym facetem. Chodziło mi raczej o takie postępowanie, które miałoby wpływ na korzystną ugodę między nimi.
Nie doczytałam, jeśli netk wcześniej miał dobry kontakt z córką, to mógłby tę więź pielęgnować, bo jeśli robił tylko to, o co ex go prosiła, to rzeczywiście marne szanse.

Kontakt mial dobry

A ja uwazam ze kastracja zostanie zapomniana.

3 079

Odp: czy kocha ?

Z czasem zmieni się perspektywa całej tej sytuacji. Najważniejsze, aby Michałowi udało się, mimo przeciwności, utrzymać kontakt z córką, a nawet go polepszyć.

3 080

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:

Jednak życie ,codzienność i upływ lat sprawił ,że stałem się równorzędnym partnerem. Zawsze mogła na mnie liczyć. Nigdy nie zachowywałem się jak dzieciak, dałem jej wszystko to, co dostałaby od równolatka.


Grzeszysz zuchwałością, łapserdaku!

W ramach pokuty wrócisz na początek tematu by sobie przypomnieć dobitnie jak bardzo tam brakuje do znaku równości między wami.




netk53521 napisał/a:


-nie zależy mi na niej, jedynie chcę mieć możliwie jak najlepsze relacje z córką.

Siedzenie w jednym domu z rodzicami którzy prowadzą wojnę, brakuje między nimi podstawowych cech udanej relacji a atmosfera bywa gęsta, jest Twoim zdaniem dla dziecka dobre?

Powinieneś już dawno się wyprowadzić albo spokować tę babę.
Opiekę naprzemienną stosować już teraz.
Tyle, że do tego trzeba jaj, szczególnie wprzypadku takiej baby jak Twoja żona, która dominowanie Ciebie ma we krwi.
Jednak oboje macie dokładnie takie same prawa i obowiązki, o czym zapominasz.
Ty też masz prawo decydować.

Opieka naprzemienna to bardzo dobre rozwiązanie, a już szczególnie gdy rodzice nie mieszkają daleko od siebie.
Bardzo dobre dla rodziców, jeśli oboje chcą się angażować w wychowanie dziecka i dla samego dziecka, które ma szansę żyć w normalnych domach gdzie panuje dobra atmosfera, nikt nikomu nie wchodzi na głowę, a dziecko może obserwować i uczyć się od szczęśliwych rodziców.
Dzieci są elastyczne i nie mają z tym problemu gdy w obu domach dobre warunki.

Teraz jest ten moment kiedy sprawy się ważą.

Jesteś w innym miejscu niż byłeś wcale nie tak dawno i z tego powodu możesz być z siebie dumny.
Jednak nie jesteś nawet w połowie do szczęśliwego końca, biorąc pod uwagę postawę baby, która z Tobą mieszka.

Musisz wiedzieć czego chcesz, dlaczego akurat tego i czy na pewno dbasz o interes swój i dziecka, czy może ulegasz znów kobiecie, która sobie z Ciebie okrutnie zadrwiła a teraz czeka aż wejdziesz z powrotem pod but.
Nie wytacza ciężkiej artylerii, bo jej 'projekt rodzina' jeszcze całkiem nie upadł. Jeszcze nie straciła tego, co tak ceni- wizerunku.

Jednak kiedy zrozumie że to nieuniknione, zrobi sobie w głowie taki mały myczek i cyk- stanie się tak że to Ty będziesz ten najgorszy, za wszystko odpowiedzialny.

Moim zdaniem, powinieneś wykorzystywać tą postawę. Zrobić rozdzielność majątkową już teraz, żeby ten element nie przedłużał rozwodu.
Pewnie się zgodzi, pomyśli że to następna Twoja fanaberia.

Po tym, wprowadzić opiekę naprzemienną.
Ty musisz wiedzieć wcześniej jak ma to wyglądać, co do szczegółów. Kto zostaje na miejscu i czy ktokolwiek- bo można zaczynać od zera z obu stron, jeśli chodzi o lokum.
Najlepiej w takiej odległości od siebie, by szkoła została ta sama i okolice podobne.

To wszystko przed rozwodem, będzie łatwiej. Nie będzie jeszcze wytoczonej ciężkiej artylerii.

A sam rozwód, kiedy już do niego dojdzie, będzie o wiele sprawniej przeprowadzony gdy będziecie mieć już rozdzielność i będziecie mieć dogadaną i sprawdzoną w praktyce kwestię opieki.

Chyba że wolisz nie zajmować się dzieckiem, widywać je tylko w weekendy.
To jest popularne rozwiązanie, ale będzie ciężko utrzymać więź gdy dziecko zostanie nastawiane przeciw Tobie.
No i to nie jest opcja gdzie się dba o najlepsze relacje.

Pamiętaj też że jesteś tatą, głową tej rodziny. Jeśli Ty zdecydujesz że chcesz coś zrobić, a dziecko marudzi bo jej mama nagadała, nie odpuszczasz.
Już tak chyba raz zrobiłeś i to było świetne.

Gdybyś chciał pogadać a nie tylko pisać, jest kanał DC z osobami z forum, na którym często rozmawiamy.
Kontakt jest o wiele bardziej bezpośredni, można pozwolić sobie na więcej.

3 081

Odp: czy kocha ?
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
netk53521 napisał/a:

Jednak życie ,codzienność i upływ lat sprawił ,że stałem się równorzędnym partnerem. Zawsze mogła na mnie liczyć. Nigdy nie zachowywałem się jak dzieciak, dałem jej wszystko to, co dostałaby od równolatka.


Grzeszysz zuchwałością, łapserdaku!

W ramach pokuty wrócisz na początek tematu by sobie przypomnieć dobitnie jak bardzo tam brakuje do znaku równości między wami.




netk53521 napisał/a:


-nie zależy mi na niej, jedynie chcę mieć możliwie jak najlepsze relacje z córką.

Siedzenie w jednym domu z rodzicami którzy prowadzą wojnę, brakuje między nimi podstawowych cech udanej relacji a atmosfera bywa gęsta, jest Twoim zdaniem dla dziecka dobre?

Powinieneś już dawno się wyprowadzić albo spokować tę babę.
Opiekę naprzemienną stosować już teraz.
Tyle, że do tego trzeba jaj, szczególnie wprzypadku takiej baby jak Twoja żona, która dominowanie Ciebie ma we krwi.
Jednak oboje macie dokładnie takie same prawa i obowiązki, o czym zapominasz.
Ty też masz prawo decydować.

Opieka naprzemienna to bardzo dobre rozwiązanie, a już szczególnie gdy rodzice nie mieszkają daleko od siebie.
Bardzo dobre dla rodziców, jeśli oboje chcą się angażować w wychowanie dziecka i dla samego dziecka, które ma szansę żyć w normalnych domach gdzie panuje dobra atmosfera, nikt nikomu nie wchodzi na głowę, a dziecko może obserwować i uczyć się od szczęśliwych rodziców.
Dzieci są elastyczne i nie mają z tym problemu gdy w obu domach dobre warunki.

Teraz jest ten moment kiedy sprawy się ważą.

Jesteś w innym miejscu niż byłeś wcale nie tak dawno i z tego powodu możesz być z siebie dumny.
Jednak nie jesteś nawet w połowie do szczęśliwego końca, biorąc pod uwagę postawę baby, która z Tobą mieszka.

Musisz wiedzieć czego chcesz, dlaczego akurat tego i czy na pewno dbasz o interes swój i dziecka, czy może ulegasz znów kobiecie, która sobie z Ciebie okrutnie zadrwiła a teraz czeka aż wejdziesz z powrotem pod but.
Nie wytacza ciężkiej artylerii, bo jej 'projekt rodzina' jeszcze całkiem nie upadł. Jeszcze nie straciła tego, co tak ceni- wizerunku.

Jednak kiedy zrozumie że to nieuniknione, zrobi sobie w głowie taki mały myczek i cyk- stanie się tak że to Ty będziesz ten najgorszy, za wszystko odpowiedzialny.

Moim zdaniem, powinieneś wykorzystywać tą postawę. Zrobić rozdzielność majątkową już teraz, żeby ten element nie przedłużał rozwodu.
Pewnie się zgodzi, pomyśli że to następna Twoja fanaberia.

Po tym, wprowadzić opiekę naprzemienną.
Ty musisz wiedzieć wcześniej jak ma to wyglądać, co do szczegółów. Kto zostaje na miejscu i czy ktokolwiek- bo można zaczynać od zera z obu stron, jeśli chodzi o lokum.
Najlepiej w takiej odległości od siebie, by szkoła została ta sama i okolice podobne.

To wszystko przed rozwodem, będzie łatwiej. Nie będzie jeszcze wytoczonej ciężkiej artylerii.

A sam rozwód, kiedy już do niego dojdzie, będzie o wiele sprawniej przeprowadzony gdy będziecie mieć już rozdzielność i będziecie mieć dogadaną i sprawdzoną w praktyce kwestię opieki.

Chyba że wolisz nie zajmować się dzieckiem, widywać je tylko w weekendy.
To jest popularne rozwiązanie, ale będzie ciężko utrzymać więź gdy dziecko zostanie nastawiane przeciw Tobie.
No i to nie jest opcja gdzie się dba o najlepsze relacje.

Pamiętaj też że jesteś tatą, głową tej rodziny. Jeśli Ty zdecydujesz że chcesz coś zrobić, a dziecko marudzi bo jej mama nagadała, nie odpuszczasz.
Już tak chyba raz zrobiłeś i to było świetne.

Gdybyś chciał pogadać a nie tylko pisać, jest kanał DC z osobami z forum, na którym często rozmawiamy.
Kontakt jest o wiele bardziej bezpośredni, można pozwolić sobie na więcej.

Rozdzielnosc + podzial majatku. I tak beda musieli podzielic a rozdzielnosc nie dziala wstecz

3 082

Odp: czy kocha ?
Bert44 napisał/a:

Rozdzielnosc + podzial majatku. I tak beda musieli podzielic a rozdzielnosc nie dziala wstecz

Może zbyt ogólnie napisałem. Tak, chodzi o załatwienie tego wszystkiego między sobą tak, by mieć to już zamknięte.

3 083

Odp: czy kocha ?

Żona Michała nigdy go nie kochała.On po prostu dla niej był,nadskakiwał,dbał o nią ,wynosił na piedestał.Ona go tolerowała,łaskawie dopuszczała do siebie od czasu do czasu,był takim przepraszam za określenie użytecznym idiotą.Ale kiedy się wydało jej łaskawość  zmieniła się w nienawiść,a nienawiść kobiety potrafi być straszna.Dodatkowo kiedy Misiek zmienił się w Michała ta nienawiść stała się jeszcze silniejsza.Michał stał się jej największą porażką życiową ,przyczyną gradu,wojen czy kokluszu.Michał dalej jest miękki.Coś z jego uwielbienia do żony jeszcze w nim drzemie,gdzieś na dnie serca pika.Uważam ,że Michał nie zadbał jeszcze o swoją dupę w wystarczający sposób a jeśli dojdzie do rozwodu,nic nie zostanie mu darowane,żona wytoczy najcięższe działa aby mu dowalić,upokorzyć,postawić na swoim.Wiem jest córka,Michał chce aby z nią sytuacja pozostała bez zmian,ale to nie możliwe.Mamusia i jej użyje do osiągnięcia założonych celów.Michał zbyt długo czeka.To co musi się stać jest nieuchronne.Przeciąganie tematu tylko pogarsza jego sytuację.Oczywiścid to tylko moje zdanie,decyzje są Michała.Trzymam za niego kciuki.

3 084

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

[ Dlatego ostatecznego podsumowania to będziesz mógł dokonać za kilka lat, a nie na ślepo teraz (jak Ci wciskają niektóre stałe forumowiczki, zwłaszcza te które w każdej sytuacji proponują rozmówcy rozstanie i/lub terapię, zupełnie jakby miały udziały w kancelarii adwokackiej lub/i gabinecie psychologicznym)

Ostatecznego podsumowania, Nowe_otwarcie, to człowiek dokonuje dopiero na łożu śmierci. Wcześniej się nie da, wcześniej można tylko podsumować to, co było.
To, co będzie jeszcze nie istnieje i trochę się dziwię, czemu uderzasz w aż tak pesymistyczne tony pisząc o tym, co będzie w życiu Michała, jakbyś go chciał z jakichś obłoków na ziemię sprowadzać metodami mocno brutalnymi podczas gdy Michał wydaje się być realistą mającym nadzieję, że wszystkie najgorsze scenariusze się jednak nie spełnią hurtem.

Znacznie wcześniej niż na łożu śmierci będzie miał poważne przesłanki albo za tym że ruch mu się opłacił albo za tym że się na tym  ruchu przejechał. Kluczową kwestią (nie odkryję Ameryki) będzie relacja z córką: jeśli ją uratuje i to w dobrej formie, to prawie na pewno będzie czuł że dobrze zrobił. Jeśli relacja z córką się totalnie spi...li, to pewnie nieraz sam zada sobie pytanie czy nie lepiej było schować dumę do kieszeni. Oczywiście to skrajne warianty, możliwe są i pośrednie.

3 085 Ostatnio edytowany przez sebastiannn (2026-08-29 13:36:58)

Odp: czy kocha ?

Widziałem kilka komentarzy o wyciśnięciu jak cytrynę autora przy rozwodzie.

Wydawało mi się, ze normą w większości małżeństw jest rozdzielność majątkowa. Kosztuje to około 300 zł a odpada masa problemów. Serio warto oszczędzić?

3 086

Odp: czy kocha ?
sebastiannn napisał/a:

Widziałem kilka komentarzy o wyciśnięciu jak cytrynę autora przy rozwodzie.

Wydawało mi się, ze normą w większości małżeństw jest rozdzielność majątkowa. Kosztuje to około 300 zł a odpada masa problemów. Serio warto oszczędzić?

Czesc babek traktuje to jako brak zaufania. Faceci raczej z tym problemu nie maja.

3 087 Ostatnio edytowany przez Muqin (2026-08-29 13:54:19)

Odp: czy kocha ?

Ja ileś stron wcześniej pisałam, co od strony technicznej moim zdaniem Michał "powinieneś" i pozostaje mi przypomnieć  Ci to.
Nie zasypiaj gruszek w popiele, separacja to był pierwszy krok i dobrze, ze został zrealizowany.
Teraz powinieneś niezwłocznie przystąpić do realizacji kroku drugiego czyli podziału majątku dorobkowego.
Nie metodą rozmawiania z żoną czy jakichś ustaleń między wami tylko metodą, która zadziała, i to już sprawdziłeś w sprawie separacji - żona w zderzeniu z najlepszą kancelarią w województwie nie podskakiwała. Sam tak pisałeś.
Pora na krok drugi czyli niech ci dobra kancelaria przygotuje sensowny plan podziału majątku dorobkowego. Zleć im to jako pakiet, stać cię na ten luksus i opłaci się.
Jak już kancelaria wykona zlecenie plan podziału przedstawisz żonie do akceptacji ewentualnie wniesienia uwag. Możesz przedstawić użyciem prawnika.
Tego podziału majątku nie unikniesz, nawet gdybyś ty nie chciał ona będzie chciała, na 99,99%.
Co do opieki nad dzieckiem - zacznij od prawników, nie próbuj z żoną rozmawiać, bo to sensu nie ma. Niech przygotują projekt, żonie jak wyżej przedstaw swoje żądania/oczekiwania i propozycje.
Rzadko to piszę, ale z kobietą taką, jak Twoja żona, nie da się  po ludzku i rzeczowo dogadać i tyle.
Dobro dziecka będzie traktowała czysto instrumentalnie, jest z tych, co jak tylko pozwolić odetną dziecko od ojca.
Miała ojca tyrana i szanuje tylko mężczyzn, którzy ją , mówiąc nieładnie, "trzymają krótko przy pysku", żeby nie podskakiwała.

3 088 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2026-08-29 14:13:15)

Odp: czy kocha ?
Bert44 napisał/a:
sebastiannn napisał/a:

Widziałem kilka komentarzy o wyciśnięciu jak cytrynę autora przy rozwodzie.

Wydawało mi się, ze normą w większości małżeństw jest rozdzielność majątkowa. Kosztuje to około 300 zł a odpada masa problemów. Serio warto oszczędzić?

Czesc babek traktuje to jako brak zaufania. Faceci raczej z tym problemu nie maja.

Nazywajmy rzeczy po.imieniu: dla części babek (ZWŁASZCZA w obliczu nasilającego się zjawiska hipergamii i przekonaniu że po ślubie "co jego to i.moje") małżeństwo z rozdzielnością majątkową w dużej mierze traci sens. A deklarowany "brak zaufania" to wygodny pretekst do zerwania nierokującego (w tej sytuacji) finansowo związku.

3 089

Odp: czy kocha ?
Bert44 napisał/a:
sebastiannn napisał/a:

Widziałem kilka komentarzy o wyciśnięciu jak cytrynę autora przy rozwodzie.

Wydawało mi się, ze normą w większości małżeństw jest rozdzielność majątkowa. Kosztuje to około 300 zł a odpada masa problemów. Serio warto oszczędzić?

Czesc babek traktuje to jako brak zaufania. Faceci raczej z tym problemu nie maja.


Też nigdy nie spotkałem się z tym aby facet miał z tym jakiś problem, o dziwo nawet w sytuacji kiedy kobieta lepiej zarabiała, miała lepsze perpsektywy i miałą większy majątek.

Ja uważam, że to i zabezpieczenie w razie rozstania, ale też zabezpieczenie w życiu codziennym. Bo w zasadzie jak jedna osoba wpadnie w jakieś problemy to można się wzajemnie ratować. A mając wspólnote oboje mają problem.

3 090 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2026-08-29 15:49:00)

Odp: czy kocha ?
sebastiannn napisał/a:

Widziałem kilka komentarzy o wyciśnięciu jak cytrynę autora przy rozwodzie.

Wydawało mi się, ze normą w większości małżeństw jest rozdzielność majątkowa. Kosztuje to około 300 zł a odpada masa problemów. Serio warto oszczędzić?

Hmm ...

Normalnie ludzie wchodzili w związki małżeńskie wieku 20+.

Wtedy NIC nie mieli i byli w większości w takim samym miejscu.

Podstawa zwiazku małżeńskiego jest wspólnota - także majątkowa ...
Bo małżeństwo opiera się na wierności i zaufaniu ..
Jak ktos drugiej stronie nie ufa to po co ślub i małżeństwo ?

Młodzi ludzie wspólnie dorabiają się, kupują własne mieszkanie, mają dzieci i itd ..


Problem zaczął się jak ludzie zamiast zakładać rodziny zaczęli "inwestować" w samo-rozwój albo w kasę ...
Wtedy przed 40-stką nagle im się przypomina że chcą żonę/męża i dzieci big_smile

Ale zaczynają się problemy, bo w tym wieku juz ludzie mają majątki albo wspólne albo własne ...

I zaczyna się kombinowanie big_smile

Rozdzielność to już nie małżeństwo a UKŁAD.
Czesto jest wtedy jak dwie strony często po przejściach maja już swoje majątki , swoje duże pieniadze i chcą je chronić.
Ale w większości ci ludzie nie planują już dzieci, a jak planują to zaczynają się chody big_smile

Przy tym jak jest moje, twoje i jakies dziwne "wspólne" to proszenie się o kłopoty i większosci kończy się to kiepsko ..

Więc sądze że na większosci młodych kobiet 20+ jakby ktoś im powiedział że chce intercyzyę to było by ... next big_smile
Ale w wieku 40+ może byc inaczej, bo ludzie są w innym położeniu i po innych doświadczeniach.

Ale to raczej już wtedy nie małżeństwo a jakaś relacja czy układ smile

Choć obecnie patrząc na obecne czasy i "modę na rozwody"  branie ślubu to jak zabawa w rosyjską ruletkę a robienie wystawnego kosztownego wesela jak spalenie kasy w kominku, bo może się okazać że już niedługo będzie rozwód big_smile

W tych czasach chyba tylko związki partnerskie albo co najwyzej ślub cywilny

3 091

Odp: czy kocha ?
Kaszpir007 napisał/a:

Hmm ...

Normalnie ludzie wchodzili w związki małżeńskie wieku 20+.

Wtedy NIC nie mieli i byli w większości w takim samym miejscu.

Ooooo i tu dochodzimy do podstawowej kwestii: wtedy (normalne zasady, razem praktycznie od zera) i dziś (jakże dziś popularna wśród kobiet i jak chętnie usprawiedliwiana przez inne kobiety hipergamia). I jak to.ma normalnie działać gdy coraz mocniej propaguje się nienormalne zasady?

3 092

Odp: czy kocha ?

Nie wszyscy zaczynali od zera, bo często jedna strona dostawała od rodziców, brali ślub, potem nie myśleli o rozwodzie, bo majątek by trzeba dzielić, choć też tacy co byli porównywalni majątkowo. Ale nikt wtedy od początku też nie zakładał ew. rozwodu, jak obecnie.
Poza tym kobiety często nie pracowały zawodowo, wychowywały dzieci i były uwiązane przy mężu, więc była nie jedna przeszkoda do rozwodu, mimo takich chęci.

Dlatego teraz rodzi się mniej dzieci, bo czasy małżeństwa niepewne, więc jestem za rozdzielnością majątkowa jeśli jest duża dysproporcja np. w zarobkach, co jak wszystko ma swoje plusy i minusy.
Kobiety radzą sobie same, co jest jedynym plusem obecnych czasów.

3 093

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:

Dlatego teraz rodzi się mniej dzieci, bo czasy małżeństwa niepewne, więc jestem za rozdzielnością majątkowa jeśli jest duża dysproporcja np. w zarobkach, co jak wszystko ma swoje plusy i minusy.
Kobiety radzą sobie same, co jest jedynym plusem obecnych czasów.

Nie Wieka.

Dzieci rodzi się coraz mniej bo w UE większosc ludzi to obecnie egoiści, narcyzi i samoluby, myślące TYLKO o sobie i swoich potrzebach.
Ludzie wygodni, którzy nic nie chcą poświecać.

Co ciekawe jakby takie podejście mieli ich rodzice to ich by nie było, bo po co dziecko jak starczy kot czy pies ...

Ale powodem także tego są .... emerytury.

Dawno dawno temu jak zostały wymyślone emerytury dzieci rodziło się sporo.
Aby pokoleniowo wyjść na "plus" rodzina musi urodzić MINUMUM 3 dzieci, bo wtedy mamy przyrost naturalny dodani.

Tak naprawdę jedyną szansą na powrót dzietności w UE była by całkowita likwidacja emerutur, czyli tak jak w krajach arabskich czy w Azji.

Tam rodzice budują dom z możliwością dobudowy piętra (albo pięter), tak aby w przyszłości ICH dzieci zamieszały z nimi. To znaczy na następnym piętrze.
Wtedy dzieci zajują się rodzicami aż do śmierci, a dziadkowie pomagają w opiece na wnukami i itd.

To jest standard w Tunezji, Maroku i wieku krajów.

I albo masz sporo dzieci, albo musisz super zarabiać aby potem SAM utrzymać się do końca życia.

Dlatego białych czeka taki sam los jak indian w USA smile

Ale biali robią to na własne życzenie, bo pieski czy kotki nie pomogą ...

Po prostu Europejczycy zrobili się za wygodni.

3 094

Odp: czy kocha ?
Kaszpir007 napisał/a:
wieka napisał/a:

Dlatego teraz rodzi się mniej dzieci, bo czasy małżeństwa niepewne, więc jestem za rozdzielnością majątkowa jeśli jest duża dysproporcja np. w zarobkach, co jak wszystko ma swoje plusy i minusy.
Kobiety radzą sobie same, co jest jedynym plusem obecnych czasów.

Nie Wieka.

Dzieci rodzi się coraz mniej bo w UE większosc ludzi to obecnie egoiści, narcyzi i samoluby, myślące TYLKO o sobie i swoich potrzebach.
Ludzie wygodni, którzy nic nie chcą poświecać.

Co ciekawe jakby takie podejście mieli ich rodzice to ich by nie było, bo po co dziecko jak starczy kot czy pies ...

Ale powodem także tego są .... emerytury.

Dawno dawno temu jak zostały wymyślone emerytury dzieci rodziło się sporo.
Aby pokoleniowo wyjść na "plus" rodzina musi urodzić MINUMUM 3 dzieci, bo wtedy mamy przyrost naturalny dodani.

Tak naprawdę jedyną szansą na powrót dzietności w UE była by całkowita likwidacja emerutur, czyli tak jak w krajach arabskich czy w Azji.

Tam rodzice budują dom z możliwością dobudowy piętra (albo pięter), tak aby w przyszłości ICH dzieci zamieszały z nimi. To znaczy na następnym piętrze.
Wtedy dzieci zajują się rodzicami aż do śmierci, a dziadkowie pomagają w opiece na wnukami i itd.

To jest standard w Tunezji, Maroku i wieku krajów.

I albo masz sporo dzieci, albo musisz super zarabiać aby potem SAM utrzymać się do końca życia.

Dlatego białych czeka taki sam los jak indian w USA smile

Ale biali robią to na własne życzenie, bo pieski czy kotki nie pomogą ...

Po prostu Europejczycy zrobili się za wygodni.

To utopia, o czym piszesz. Ale tak jest, im większa bieda tym więcej dzieci i odwrotnie.
Na pewno jest wiele czynników wpływających na dzietność.
Ale nie o tym ten temat.

W każdym razie jakby żona Michała była na jego utrzymaniu, to by inaczej "śpiewała" tongue

3 095

Odp: czy kocha ?
Kaszpir007 napisał/a:

Podstawa zwiazku małżeńskiego jest wspólnota - także majątkowa ...
Bo małżeństwo opiera się na wierności i zaufaniu ..
Jak ktos drugiej stronie nie ufa to po co ślub i małżeństwo ?

Ale realnie może być wspólnota i zapewne w większości małżeństw z rozdzielnością jest wspólnota, ludzie sobie nie wyliczają, mąż płaci, żona w domu, różne układy, konfiguracje.

Rozdzielność majątkowa, formalna jest jedynie zabezpieczeniem w razie W. To wszystko. I to nie tylko chodzi o rozwód ale o zabezpieczenie drugiej strony. Jak jedna wpadnie w problemy to druga może pomóc a nie razem iść na dno. Wspólny majątek 2 osób z rozdzielnością również jest bezpieczniejszy.

Do tego to może uratować małżeństwo przed rozwodem. Załóżmy, że żona/mąz coś odwaliła/lił, jest problem. Inna wizja przyszłości, zdrada, problemy z dziećmi i 100x innych powodów. Mając intercyzę wiele osób nie działa pochopnie. Nie ma myśli "musze od niej uciekać bo jest walnięta, musze ratować majątek, ide do sądu po rozwód". Jest czas na ochłonięcie, rozmowę, być może dogadanie się, bo jesteś spokojny. Masz rozdzielność i ślub czy rozwód tego nie zmienia. Masz czas na spokojne decyzje, Twoje finanse są bezpieczne.

3 096 Ostatnio edytowany przez Muqin (2026-08-29 21:44:44)

Odp: czy kocha ?
Bert44 napisał/a:

[

Rozdzielnosc + podzial majatku. I tak beda musieli podzielic a rozdzielnosc nie dziala wstecz

Rozdzielność majątkowa między Michałem a żoną już istnieje, tu nic nie trzeba robić. Powstała w momencie uprawomocnienia się postanowienia o separacji jako jeden z prawnych skutków separacji.

Podzielić majątek dorobkowy mogą, ale prawnego obowiązku nie mają. I mogą go także ( teoretycznie) podzielić skutecznie bez udziału sądu.
W praktyce na miejscu Michała zrobiłabym tak, jak napisałam [post 3087].

3 097

Odp: czy kocha ?
Kaszpir007 napisał/a:

Ale powodem także tego są .... emerytury.

Dawno dawno temu jak zostały wymyślone emerytury dzieci rodziło się sporo.
Aby pokoleniowo wyjść na "plus" rodzina musi urodzić MINUMUM 3 dzieci, bo wtedy mamy przyrost naturalny dodani.

Tak naprawdę jedyną szansą na powrót dzietności w UE była by całkowita likwidacja emerutur, czyli tak jak w krajach arabskich czy w Azji.

Marzy ci się powrót do Europy sprzed 1889 roku? Serio?
Gdybyś zobaczył, a choćby i poczytał jak naprawdę traktowano wtedy ludzi starych i bezproduktywnych w rodzinach, zwłaszcza ubogich, to byś się za głowę złapał z rozpaczy, to tak na marginesie.

3 098

Odp: czy kocha ?
Kaszpir007 napisał/a:

Dlatego białych czeka taki sam los jak indian w USA smile

Ale biali robią to na własne życzenie, bo pieski czy kotki nie pomogą ...

Po prostu Europejczycy zrobili się za wygodni.

Tzn. to twoja rodzina zostanie się tymi Indianami. JA np. dzieci nie mam, zresztą przy tak skomlikowanych warunkach geopolitycznych, systemie emerytalnym i obowiązkowi zadłużania się na trzydzieści lat, gdy chce się mieć coś swojego - takie życie jest skazywaniem tych dzieci na cierpienie i pętlę u szyi. Nie mam sumienia jakoś im tego robić. Ale ty już masz.

3 099

Odp: czy kocha ?
Kaszpir007 napisał/a:
sebastiannn napisał/a:

Widziałem kilka komentarzy o wyciśnięciu jak cytrynę autora przy rozwodzie.

Wydawało mi się, ze normą w większości małżeństw jest rozdzielność majątkowa. Kosztuje to około 300 zł a odpada masa problemów. Serio warto oszczędzić?

Hmm ...

Normalnie ludzie wchodzili w związki małżeńskie wieku 20+.

Wtedy NIC nie mieli i byli w większości w takim samym miejscu.

Podstawa zwiazku małżeńskiego jest wspólnota - także majątkowa ...
Bo małżeństwo opiera się na wierności i zaufaniu ..
Jak ktos drugiej stronie nie ufa to po co ślub i małżeństwo ?

Młodzi ludzie wspólnie dorabiają się, kupują własne mieszkanie, mają dzieci i itd ..


Problem zaczął się jak ludzie zamiast zakładać rodziny zaczęli "inwestować" w samo-rozwój albo w kasę ...
Wtedy przed 40-stką nagle im się przypomina że chcą żonę/męża i dzieci big_smile

Ale zaczynają się problemy, bo w tym wieku juz ludzie mają majątki albo wspólne albo własne ...

I zaczyna się kombinowanie big_smile

Rozdzielność to już nie małżeństwo a UKŁAD.
Czesto jest wtedy jak dwie strony często po przejściach maja już swoje majątki , swoje duże pieniadze i chcą je chronić.
Ale w większości ci ludzie nie planują już dzieci, a jak planują to zaczynają się chody big_smile

Przy tym jak jest moje, twoje i jakies dziwne "wspólne" to proszenie się o kłopoty i większosci kończy się to kiepsko ..

Więc sądze że na większosci młodych kobiet 20+ jakby ktoś im powiedział że chce intercyzyę to było by ... next big_smile
Ale w wieku 40+ może byc inaczej, bo ludzie są w innym położeniu i po innych doświadczeniach.

Ale to raczej już wtedy nie małżeństwo a jakaś relacja czy układ smile

Choć obecnie patrząc na obecne czasy i "modę na rozwody"  branie ślubu to jak zabawa w rosyjską ruletkę a robienie wystawnego kosztownego wesela jak spalenie kasy w kominku, bo może się okazać że już niedługo będzie rozwód big_smile

W tych czasach chyba tylko związki partnerskie albo co najwyzej ślub cywilny

Kaszpir nie sluchasz argumentow. Tego o czym pisze sebastiannn. Oceniasz malzenstwo z rozdzielnoscia jako UKLAD. Rozumiem ze to cos gorszego od malezstwa bez rozdzielnosci. Bo malzenstwo to w zasadzie ukladem jest ale z rozdzielnoscia rozumiem gorsze.

Ja mam rozdzielnosc od poczatku. Od czasu jak bylem golodupcem. Zawsze prowadzilem dzialanosc a zona na etacie. Dzialalnosc jak to dzialalnosc - moze sie noga powinac. I nie za bardzo usmiecha mi sie sytuacja kiedy 20 lat po slubie przez moje problemy ona traci dorobek swojego zycia. A tak ja odpowiadam za mnie. Intercyza jest papierkiem lezacym w szufladzie "w razie czego". Na co dzien nie ma to znaczenia.

3 100 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-08-30 10:46:11)

Odp: czy kocha ?

Dubel

3 101 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-08-30 11:30:52)

Odp: czy kocha ?
Samba napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Dlatego białych czeka taki sam los jak indian w USA smile

Ale biali robią to na własne życzenie, bo pieski czy kotki nie pomogą ...

Po prostu Europejczycy zrobili się za wygodni.

Tzn. to twoja rodzina zostanie się tymi Indianami. JA np. dzieci nie mam, zresztą przy tak skomlikowanych warunkach geopolitycznych, systemie emerytalnym i obowiązkowi zadłużania się na trzydzieści lat, gdy chce się mieć coś swojego - takie życie jest skazywaniem tych dzieci na cierpienie i pętlę u szyi. Nie mam sumienia jakoś im tego robić. Ale ty już masz.

Według mnie, to gorsze są szerzące się w zastraszającym  tempie choroby genetyczne i autoimmunologiczne, jest też większa świadomość społeczeństwa i żadne programy w których prześcigają się politycy nie pomogą. Cywilizacja nas pokona, nawet
jak wyginiemy, nas to już nie będzie obchodziło wink

3 102

Odp: czy kocha ?
Bert44 napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:
sebastiannn napisał/a:

Widziałem kilka komentarzy o wyciśnięciu jak cytrynę autora przy rozwodzie.

Wydawało mi się, ze normą w większości małżeństw jest rozdzielność majątkowa. Kosztuje to około 300 zł a odpada masa problemów. Serio warto oszczędzić?

Hmm ...

Normalnie ludzie wchodzili w związki małżeńskie wieku 20+.

Wtedy NIC nie mieli i byli w większości w takim samym miejscu.

Podstawa zwiazku małżeńskiego jest wspólnota - także majątkowa ...
Bo małżeństwo opiera się na wierności i zaufaniu ..
Jak ktos drugiej stronie nie ufa to po co ślub i małżeństwo ?

Młodzi ludzie wspólnie dorabiają się, kupują własne mieszkanie, mają dzieci i itd ..


Problem zaczął się jak ludzie zamiast zakładać rodziny zaczęli "inwestować" w samo-rozwój albo w kasę ...
Wtedy przed 40-stką nagle im się przypomina że chcą żonę/męża i dzieci big_smile

Ale zaczynają się problemy, bo w tym wieku juz ludzie mają majątki albo wspólne albo własne ...

I zaczyna się kombinowanie big_smile

Rozdzielność to już nie małżeństwo a UKŁAD.
Czesto jest wtedy jak dwie strony często po przejściach maja już swoje majątki , swoje duże pieniadze i chcą je chronić.
Ale w większości ci ludzie nie planują już dzieci, a jak planują to zaczynają się chody big_smile

Przy tym jak jest moje, twoje i jakies dziwne "wspólne" to proszenie się o kłopoty i większosci kończy się to kiepsko ..

Więc sądze że na większosci młodych kobiet 20+ jakby ktoś im powiedział że chce intercyzyę to było by ... next big_smile
Ale w wieku 40+ może byc inaczej, bo ludzie są w innym położeniu i po innych doświadczeniach.

Ale to raczej już wtedy nie małżeństwo a jakaś relacja czy układ smile

Choć obecnie patrząc na obecne czasy i "modę na rozwody"  branie ślubu to jak zabawa w rosyjską ruletkę a robienie wystawnego kosztownego wesela jak spalenie kasy w kominku, bo może się okazać że już niedługo będzie rozwód big_smile

W tych czasach chyba tylko związki partnerskie albo co najwyzej ślub cywilny

Kaszpir nie sluchasz argumentow. Tego o czym pisze sebastiannn. Oceniasz malzenstwo z rozdzielnoscia jako UKLAD. Rozumiem ze to cos gorszego od malezstwa bez rozdzielnosci. Bo malzenstwo to w zasadzie ukladem jest ale z rozdzielnoscia rozumiem gorsze.

Ja mam rozdzielnosc od poczatku. Od czasu jak bylem golodupcem. Zawsze prowadzilem dzialanosc a zona na etacie. Dzialalnosc jak to dzialalnosc - moze sie noga powinac. I nie za bardzo usmiecha mi sie sytuacja kiedy 20 lat po slubie przez moje problemy ona traci dorobek swojego zycia. A tak ja odpowiadam za mnie. Intercyza jest papierkiem lezacym w szufladzie "w razie czego". Na co dzien nie ma to znaczenia.

Czego tu można nie zrozumieć...Niektórzy myślą przedpotopowo big_smile

3 103

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:

Marzy ci się powrót do Europy sprzed 1889 roku? Serio?
Gdybyś zobaczył, a choćby i poczytał jak naprawdę traktowano wtedy ludzi starych i bezproduktywnych w rodzinach, zwłaszcza ubogich, to byś się za głowę złapał z rozpaczy, to tak na marginesie.

Wiesz mamy XXI wiek i myślę że ludzkość jest w innym miejscu niż setki lat temu ...

Są kraje gdzie jednak starsi ludzi są traktowani z szacunkiem i dzieci na starośc się nimi zajmują i nikogo to nie dziwi ...

3 104

Odp: czy kocha ?
Bert44 napisał/a:

Kaszpir nie sluchasz argumentow. Tego o czym pisze sebastiannn. Oceniasz malzenstwo z rozdzielnoscia jako UKLAD. Rozumiem ze to cos gorszego od malezstwa bez rozdzielnosci. Bo malzenstwo to w zasadzie ukladem jest ale z rozdzielnoscia rozumiem gorsze.

Ja mam rozdzielnosc od poczatku. Od czasu jak bylem golodupcem. Zawsze prowadzilem dzialanosc a zona na etacie. Dzialalnosc jak to dzialalnosc - moze sie noga powinac. I nie za bardzo usmiecha mi sie sytuacja kiedy 20 lat po slubie przez moje problemy ona traci dorobek swojego zycia. A tak ja odpowiadam za mnie. Intercyza jest papierkiem lezacym w szufladzie "w razie czego". Na co dzien nie ma to znaczenia.

Bert ale ja się z nim zgadzam.

Czasy się zmieniły i obecnie dla faceta małżeństwo to jak zabawa odbezpieczonym granatem. Nie wiadomo kiedy wybuchnie, ale wiadomo że spore straty spowoduje.

Intercyza ogranicza te straty.

Tylko po co małżeństwo ? Związek partnerski i tyle.

Ludzie i tak obecnie żadko planują dzieci to po cholerę te papierki big_smile

Mnie osobiście "papierek" i wspólnota kosztowała baaaaaaardzo dużo ...
Trochę żałuje mojej głupoty i zaufania, ale jak to mówią jak ktos ma miękkie serce to musi mieć twardą dupę ...

3 105

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:

Według mnie, to gorsze są szerzące się w zastraszającym  tempie choroby genetyczne i autoimmunologiczne, jest też większa świadomość społeczeństwa i żadne programy w których prześcigają się politycy nie pomogą. Cywilizacja nas pokona, nawet
jak wyginiemy, nas to już nie będzie obchodziło wink

A wiesz skąd się to bierze ?

Jak kobiety miały dzieci w wieku 20+ to te choroby genetyczne (Down i itd) były baaaaaaaardzo sporadyczne.
W wieku 30+ już szansa na choroby genetyczne i autoimmunologiczne drastycznie rosną.
W wieku 40+ urodzenie zdrowego dziecka to taka rosyjka ruletka już ...

Żadne programy socjalne nigdy nie pomogą, jakoś w krajach gdzie nie ma socjalu (np. Turcja) dzietnośc jest ok.
Z socjalu korzysta głównie patoligia a potem jej dzieci ...

Na socjalu żadnen kraj nie zbudował bogactwa, a jedynie na pracy ...

Ja uważam że moje dzieci to najlepsze co mnie w życiu spotkało i jestem z tego dumny. Nie z własnego duzego domu , nie z samochodu czy tego co mam jeszcze a z ... dzieci ..
Mieć świadomośc że coś po nas zostanie to fajna rzecz ...

3 106

Odp: czy kocha ?
Kaszpir007 napisał/a:
Muqin napisał/a:

Marzy ci się powrót do Europy sprzed 1889 roku? Serio?
Gdybyś zobaczył, a choćby i poczytał jak naprawdę traktowano wtedy ludzi starych i bezproduktywnych w rodzinach, zwłaszcza ubogich, to byś się za głowę złapał z rozpaczy, to tak na marginesie.

Wiesz mamy XXI wiek i myślę że ludzkość jest w innym miejscu niż setki lat temu ...

Są kraje gdzie jednak starsi ludzi są traktowani z szacunkiem i dzieci na starośc się nimi zajmują i nikogo to nie dziwi ...

Wątpię, aby coś zmieniło się na lepsze w europejskiej kulturze. Sami dążymy do autodestrukcji. Dobrze to już było. Teraz płacimy już cenę za cały ten postęp cywilizacyjny, technologiczny, kulturowy. Coraz częstsze depresje, wzrost liczby samobójstw, wszelkie alienacje, kryzys samotności, itd.
Ale to tak na marginesie, bowiem to temat rzeka i nie w tym wątku.

3 107

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:

Czego tu można nie zrozumieć...Niektórzy myślą przedpotopowo big_smile

Wieka.

Mi naprawdę zwisa jak ludzie żyją ...
Jak im to pasuje to najważniejsze ...

Raczej chodziło mi o "założenia" czym jest "kościelne" małżeństwo i na jakich wzorcach, zasadach i itd.
A że niby Polska to kraj "katolicki" to przecież ....

Raczej po swoich doświadczeniach nikomu bym nie polecił ślubu a jak juz to cywilny, bez drogiego wesela.
I też albo intercyza albo jeszcze lepiej związek nieformalny ...

Po prostu w obecnych czasach małżeństwo to szaleństwo i bardzo kosztowa sprawa ..

3 108

Odp: czy kocha ?

Małżeństwo to też tradycja, prestiż i związane z nim przywileje. Jak wszystko, ma swoje plusy i minusy.
Początkowo wymyślono małżeństwo do innych celów i tak ewoluowało do naszych czasów.
A w obecnych czasach wymyślono intercyzę, w wiadomych celach.
Potrzeba matką wynalazków.
Jakby nie patrzeć, zawsze to jest umowa pisemna czy ustna.
A małżeństwa zawierają ci co chcą, nie ma przymusu, więc nie widzę tu żadnego problemu. Dziecko również się rodzi w związkach partnerskich, więc jak kto chce je mieć to i ma bez żadnego związku.

3 109

Odp: czy kocha ?

Nie ma jednego uniwersalnego przepisu na wspólny związek. Małżeństwo, a może związek nieformalny? Niech każdy żyje wg własnych zasad, a jeśli komuś to nie odpowiada to jego problem, nie zainteresowanych. Tu nie ma żadnego przymusu czy presji, jak już wspomniano o tym powyżej.

3 110

Odp: czy kocha ?
Kaszpir007 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Kaszpir nie sluchasz argumentow. Tego o czym pisze sebastiannn. Oceniasz malzenstwo z rozdzielnoscia jako UKLAD. Rozumiem ze to cos gorszego od malezstwa bez rozdzielnosci. Bo malzenstwo to w zasadzie ukladem jest ale z rozdzielnoscia rozumiem gorsze.

Ja mam rozdzielnosc od poczatku. Od czasu jak bylem golodupcem. Zawsze prowadzilem dzialanosc a zona na etacie. Dzialalnosc jak to dzialalnosc - moze sie noga powinac. I nie za bardzo usmiecha mi sie sytuacja kiedy 20 lat po slubie przez moje problemy ona traci dorobek swojego zycia. A tak ja odpowiadam za mnie. Intercyza jest papierkiem lezacym w szufladzie "w razie czego". Na co dzien nie ma to znaczenia.

Bert ale ja się z nim zgadzam.

Czasy się zmieniły i obecnie dla faceta małżeństwo to jak zabawa odbezpieczonym granatem. Nie wiadomo kiedy wybuchnie, ale wiadomo że spore straty spowoduje.

Intercyza ogranicza te straty.

Tylko po co małżeństwo ? Związek partnerski i tyle.

Ludzie i tak obecnie żadko planują dzieci to po cholerę te papierki big_smile

Mnie osobiście "papierek" i wspólnota kosztowała baaaaaaardzo dużo ...
Trochę żałuje mojej głupoty i zaufania, ale jak to mówią jak ktos ma miękkie serce to musi mieć twardą dupę ...

A to Cie zle wczesniej zrozumialem. Jesli chodzi o slub to uwazam niech kazdy robi jak chce. Nie mam zdania ze powinno czy nie powinno sie

3 111

Odp: czy kocha ?
Alessandro napisał/a:

Nie ma jednego uniwersalnego przepisu na wspólny związek. Małżeństwo, a może związek nieformalny? Niech każdy żyje wg własnych zasad, a jeśli komuś to nie odpowiada to jego problem, nie zainteresowanych. Tu nie ma żadnego przymusu czy presji, jak już wspomniano o tym powyżej.

Choc z moich obserwacji (w towarzystwie jest kilka par z 20 letnim stazem, dziecmi itd i bez slubu) wynika ze to faceci sa na nie a babki na tak. Akurat we wszystkich parach z mojego towarzystwa tak jest

3 112

Odp: czy kocha ?

Bo faceci, żeby nie ten seks na miejscu, to by się w ogóle nie żenili big_smile

3 113 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-08-30 15:17:30)

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:

Bo faceci, żeby nie ten seks na miejscu, to by się w ogóle nie żenili big_smile

Ale wiele babek tak myśli.

Chyba ze Ty też smile

3 114

Odp: czy kocha ?

Jest też trochę opinii (nawet w tym temacie) z których można wnioskować, że "kiedyś to były małżeństwa" a teraz to gorzej...
Jasne, że pod pewnymi względami, dzisiaj jest trudno, kiedyś było pod innymi.

Ale w naszej kulturze, bywały różne czasy dla małżeństw, w antycznej europie był to kontrakt, układ (w zasadzie zawsze tak było i jest) rozwody były bardzo proste i szybkie. Później tematy chrześcijańskie zmieniały podejście do tematu. Teraz jest znowu trochę inaczej.

Ale zawsze małżeństwa miały podobne problemy jak dziś, czyli tematy finansowe, dzieci (jeśli ktoś ma), wspólne plany, zdrady (zawsze były, prababcie wielu z nas "odwiedzały" zapewne sąsiada w wiadomym celu)


A też był poruszony temat sensu małżeństwa z rozdzielnością majątkową i brakiem dzieci. Wiadomo, że to jest okrojone z ważnych kwestii, ale poza tym jest jeszcze:

- decyzja o pochówku
- wspólne nazwisko
- dziedziczenie
- sprawy medyczne

Teoretycznie można to załatwiać innymi umowami.
Ale właśnie dochodzi to co napisała wieka. Kwestie kulturalne, tradycyjne, historyczne. To dla wielu ludzi również ważne, nie tylko pragmatycznie, ale też emocjonalnie, uczuciowo.


Tak właśnie sprawdziłem słowa przysięgi małżeńskiej, bo nie pamiętałem już i na ślubie cywilnym nie ma nic o wierności, to tylko w przysiędze kościelnej jest big_smile

3 115

Odp: czy kocha ?
Bert44 napisał/a:
wieka napisał/a:

Bo faceci, żeby nie ten seks na miejscu, to by się w ogóle nie żenili big_smile

Ale wiele babek tak myśli.

Chyba ze Ty też smile

Tak, choć  jak zwykle nie dotyczy to wszystkich facetów i dlatego to kobiety też powinny się oświadczać, generalnie ci, komu zależy na małżeństwie, a nie biadolić, że są ileś lat razem i facet się nie oświadcza, przez co są nieszczęśliwe...

3 116

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:
Bert44 napisał/a:
wieka napisał/a:

Bo faceci, żeby nie ten seks na miejscu, to by się w ogóle nie żenili big_smile

Ale wiele babek tak myśli.

Chyba ze Ty też smile

Tak, choć  jak zwykle nie dotyczy to wszystkich facetów i dlatego to kobiety też powinny się oświadczać, generalnie ci, komu zależy na małżeństwie, a nie biadolić, że są ileś lat razem i facet się nie oświadcza, przez co są nieszczęśliwe...

Seks dla fectow z stalym zwiazku to powiedzenie kocham cie i uslyszenie kocham cie.

Sam seks dla singla jest tańszy, łatwiejszy, bardziej urozmaicony niz w malzenstwie. Na wypadek gdybysmy mieli stwiedzic ze malzenstwo to taka super inwestycja tylko dla seksu.

3 117

Odp: czy kocha ?
sebastiannn napisał/a:

Jest też trochę opinii (nawet w tym temacie) z których można wnioskować, że "kiedyś to były małżeństwa" a teraz to gorzej...
Jasne, że pod pewnymi względami, dzisiaj jest trudno, kiedyś było pod innymi.

Ale w naszej kulturze, bywały różne czasy dla małżeństw, w antycznej europie był to kontrakt, układ (w zasadzie zawsze tak było i jest) rozwody były bardzo proste i szybkie. Później tematy chrześcijańskie zmieniały podejście do tematu. Teraz jest znowu trochę inaczej.

Ale zawsze małżeństwa miały podobne problemy jak dziś, czyli tematy finansowe, dzieci (jeśli ktoś ma), wspólne plany, zdrady (zawsze były, prababcie wielu z nas "odwiedzały" zapewne sąsiada w wiadomym celu)


A też był poruszony temat sensu małżeństwa z rozdzielnością majątkową i brakiem dzieci. Wiadomo, że to jest okrojone z ważnych kwestii, ale poza tym jest jeszcze:

- decyzja o pochówku
- wspólne nazwisko
- dziedziczenie
- sprawy medyczne

Teoretycznie można to załatwiać innymi umowami.
Ale właśnie dochodzi to co napisała wieka. Kwestie kulturalne, tradycyjne, historyczne. To dla wielu ludzi również ważne, nie tylko pragmatycznie, ale też emocjonalnie, uczuciowo.


Tak właśnie sprawdziłem słowa przysięgi małżeńskiej, bo nie pamiętałem już i na ślubie cywilnym nie ma nic o wierności, to tylko w przysiędze kościelnej jest big_smile

Dobre z tymi prababciami big_smile Jak już to dotyczyło bardziej pradziadków.
A co do przysięgi, to ona sobie i życie sobie... jest na wyrost i ma się nijak do rzeczywistości. Tak jak to, co Bóg złączył... niby powinno wiązać na całe życie.
Bardziej by pasowało obiecanki-cacanki i nie dotyczy to tylko zdrad, ale każdego słowa przysięgi.

3 118 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-08-30 16:06:09)

Odp: czy kocha ?
Bert44 napisał/a:
wieka napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Ale wiele babek tak myśli.

Chyba ze Ty też :)

Tak, choć  jak zwykle nie dotyczy to wszystkich facetów i dlatego to kobiety też powinny się oświadczać, generalnie ci, komu zależy na małżeństwie, a nie biadolić, że są ileś lat razem i facet się nie oświadcza, przez co są nieszczęśliwe...

Seks dla fectow z stalym zwiazku to powiedzenie kocham cie i uslyszenie kocham cie.

Sam seks dla singla jest tańszy, łatwiejszy, bardziej urozmaicony niz w malzenstwie. Na wypadek gdybysmy mieli stwiedzic ze malzenstwo to taka super inwestycja tylko dla seksu.

A gdzie tu na stare lata szukać... nikomu się nie chce, tak ma wszystko pod ręką, praktycznie do śmierci ;)
Bardziej bym powiedziała, seks dla faceta w stałym związku = kocham cię, często mówione na wyrost, bo to tylko słowo, a ważne są czyny.

3 119

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:

Dobre z tymi prababciami big_smile Jak już to dotyczyło bardziej pradziadków.
A co do przysięgi, to ona sobie i życie sobie... jest na wyrost i ma się nijak do rzeczywistości. Tak jak to, co Bóg złączył... niby powinno wiązać na całe życie.
Bardziej by pasowało obiecanki-cacanki i nie dotyczy to tylko zdrad, ale każdego słowa przysięgi.

Nie ma się co licytować, bo nie ma takich danych big_smile Ale jednak matematyka mówi jasno, jeśli jakiś pradziadek zdradzał to musiał to robić z jakąś kobietą. Więc równowaga jakaś musiała być. Tyle, że oczywiście nikt o tym nie mówił, nie zapisywał tego, to raczej dyskretne tematy.

Z tą przysięgą to racja. Przysięga brzmi mocno, ale myślę, że większość ludzi traktuje to jako regułkę, którą trzeba powtórzyć bezrefleksyjnie i tyle.

3 120 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-08-30 16:17:40)

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:
Bert44 napisał/a:
wieka napisał/a:

Tak, choć  jak zwykle nie dotyczy to wszystkich facetów i dlatego to kobiety też powinny się oświadczać, generalnie ci, komu zależy na małżeństwie, a nie biadolić, że są ileś lat razem i facet się nie oświadcza, przez co są nieszczęśliwe...

Seks dla fectow z stalym zwiazku to powiedzenie kocham cie i uslyszenie kocham cie.

Sam seks dla singla jest tańszy, łatwiejszy, bardziej urozmaicony niz w malzenstwie. Na wypadek gdybysmy mieli stwiedzic ze malzenstwo to taka super inwestycja tylko dla seksu.

A gdzie tu na stare lata szukać... nikomu się nie chce, tak ma wszystko pod ręką, praktycznie do śmierci wink
Bardziej bym powiedziała, seks dla faceta w stałym związku = kocham cię, często mówione na wyrost, bo to tylko słowo, a ważne są czyny.

Ten czyn to wlasnie odpowiednik slow. Dla nas bardziej czyny niz slowa sie licza. Jak babka mowi "kocham cie", " jastes dla mnie wazny" ale bzykania jakos nie ma to facet pomysli (poczuje): klamie. Jak bedzie sie czesto i chetnie  bzykac i nic wiecej nie mowic to facet pomysli: kocha mnie, jestem wazny.

Tacy prosci jestesmy

Oczywiscie troche na wyrost i przesadzone ale ziarnko prawdy tam jest

Posty [ 3 056 do 3 120 z 3 131 ]

Strony Poprzednia 1 … 46 47 48 49 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026