netk53521 napisał/a: Jednak życie ,codzienność i upływ lat sprawił ,że stałem się równorzędnym partnerem. Zawsze mogła na mnie liczyć. Nigdy nie zachowywałem się jak dzieciak, dałem jej wszystko to, co dostałaby od równolatka.
Grzeszysz zuchwałością, łapserdaku!
W ramach pokuty wrócisz na początek tematu by sobie przypomnieć dobitnie jak bardzo tam brakuje do znaku równości między wami.
netk53521 napisał/a:
-nie zależy mi na niej, jedynie chcę mieć możliwie jak najlepsze relacje z córką.
Siedzenie w jednym domu z rodzicami którzy prowadzą wojnę, brakuje między nimi podstawowych cech udanej relacji a atmosfera bywa gęsta, jest Twoim zdaniem dla dziecka dobre?
Powinieneś już dawno się wyprowadzić albo spokować tę babę.
Opiekę naprzemienną stosować już teraz.
Tyle, że do tego trzeba jaj, szczególnie wprzypadku takiej baby jak Twoja żona, która dominowanie Ciebie ma we krwi.
Jednak oboje macie dokładnie takie same prawa i obowiązki, o czym zapominasz.
Ty też masz prawo decydować.
Opieka naprzemienna to bardzo dobre rozwiązanie, a już szczególnie gdy rodzice nie mieszkają daleko od siebie.
Bardzo dobre dla rodziców, jeśli oboje chcą się angażować w wychowanie dziecka i dla samego dziecka, które ma szansę żyć w normalnych domach gdzie panuje dobra atmosfera, nikt nikomu nie wchodzi na głowę, a dziecko może obserwować i uczyć się od szczęśliwych rodziców.
Dzieci są elastyczne i nie mają z tym problemu gdy w obu domach dobre warunki.
Teraz jest ten moment kiedy sprawy się ważą.
Jesteś w innym miejscu niż byłeś wcale nie tak dawno i z tego powodu możesz być z siebie dumny.
Jednak nie jesteś nawet w połowie do szczęśliwego końca, biorąc pod uwagę postawę baby, która z Tobą mieszka.
Musisz wiedzieć czego chcesz, dlaczego akurat tego i czy na pewno dbasz o interes swój i dziecka, czy może ulegasz znów kobiecie, która sobie z Ciebie okrutnie zadrwiła a teraz czeka aż wejdziesz z powrotem pod but.
Nie wytacza ciężkiej artylerii, bo jej 'projekt rodzina' jeszcze całkiem nie upadł. Jeszcze nie straciła tego, co tak ceni- wizerunku.
Jednak kiedy zrozumie że to nieuniknione, zrobi sobie w głowie taki mały myczek i cyk- stanie się tak że to Ty będziesz ten najgorszy, za wszystko odpowiedzialny.
Moim zdaniem, powinieneś wykorzystywać tą postawę. Zrobić rozdzielność majątkową już teraz, żeby ten element nie przedłużał rozwodu.
Pewnie się zgodzi, pomyśli że to następna Twoja fanaberia.
Po tym, wprowadzić opiekę naprzemienną.
Ty musisz wiedzieć wcześniej jak ma to wyglądać, co do szczegółów. Kto zostaje na miejscu i czy ktokolwiek- bo można zaczynać od zera z obu stron, jeśli chodzi o lokum.
Najlepiej w takiej odległości od siebie, by szkoła została ta sama i okolice podobne.
To wszystko przed rozwodem, będzie łatwiej. Nie będzie jeszcze wytoczonej ciężkiej artylerii.
A sam rozwód, kiedy już do niego dojdzie, będzie o wiele sprawniej przeprowadzony gdy będziecie mieć już rozdzielność i będziecie mieć dogadaną i sprawdzoną w praktyce kwestię opieki.
Chyba że wolisz nie zajmować się dzieckiem, widywać je tylko w weekendy.
To jest popularne rozwiązanie, ale będzie ciężko utrzymać więź gdy dziecko zostanie nastawiane przeciw Tobie.
No i to nie jest opcja gdzie się dba o najlepsze relacje.
Pamiętaj też że jesteś tatą, głową tej rodziny. Jeśli Ty zdecydujesz że chcesz coś zrobić, a dziecko marudzi bo jej mama nagadała, nie odpuszczasz.
Już tak chyba raz zrobiłeś i to było świetne.
Gdybyś chciał pogadać a nie tylko pisać, jest kanał DC z osobami z forum, na którym często rozmawiamy.
Kontakt jest o wiele bardziej bezpośredni, można pozwolić sobie na więcej.