netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

czy kocha ?

3 130 odpowiedzi147 119 wyświetleńzałożony przez netk53521, 15.10.2024

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 … 45 46 47 48 49 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 991 do 3 055 z 3 131 ]

2 991

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:

Tu nie chodzi o to,że pisałem "farmazony" tylko po prostu teraz jestem troche innym człowiekiem i patrzę na siebie i co pisałem inaczej ...

A consie zmienilo? I jak tam zycie?

2 992

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:

Cześć Wam,
Mam nadzieje, że u Was wszystko dobrze.
W sumie miałem nic nie pisać, ale Przeczytałem sobie dziś moje wszystkie wpisy i teraz z nieco innej perspektywy, po tym wszystkim co się wydarzyło przez ostatnie 7 miesięcy sam sobie wydaje się śmieszny, niemęski -mógłbym w sumie wymieniać i wymieniać.. Teraz zgadzam się z niemal każdym wpisem użytkowniczki Gia. Aż żal mnie czytać wręcz - musiałem parę razy przerwać bo aż oczy bolały.
Pozdrawiam Was.

Fajnie, że napisałeś, ale jak już, to powiedz jak teraz wygląda twoje życie, czy  jesteście razem i jakoś funkcjonujecie czy nie?

2 993

Odp: czy kocha ?

Hej Wieka,
Jesteśmy w separacji,ale mieszkamy razem w jednym domu.

2 994

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:

Hej Wieka,
Jesteśmy w separacji,ale mieszkamy razem w jednym domu.

Czyli w takiej separacji na "gębę"?
Doszedłeś do jako takiej równowagi psychicznej? Pogodziłeś się z tą sytuacją?

2 995

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:
netk53521 napisał/a:

Hej Wieka,
Jesteśmy w separacji,ale mieszkamy razem w jednym domu.

Czyli w takiej separacji na "gębę"?
Doszedłeś do jako takiej równowagi psychicznej? Pogodziłeś się z tą sytuacją?

Jesteśmy w oficjalnej separacji, jednak przynajmniej na razie mieszkamy w jednym domu. Moja rodzina wie o wszystkim (wyłącznie najbliższa). Musiałbym dużo, bardzo dużo napisać co się działo..
No i też kogoś poznałem  nie jest to związek, ale coś się zaczyna 'wykluwać'. (zaznaczę ,że poznałem po separacji z żoną).Odżyłem i zaczynam naprawdę czerpać z życia..

2 996 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-08-17 21:55:37)

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:
wieka napisał/a:
netk53521 napisał/a:

Hej Wieka,
Jesteśmy w separacji,ale mieszkamy razem w jednym domu.

Czyli w takiej separacji na "gębę"?
Doszedłeś do jako takiej równowagi psychicznej? Pogodziłeś się z tą sytuacją?

Jesteśmy w oficjalnej separacji, jednak przynajmniej na razie mieszkamy w jednym domu. Moja rodzina wie o wszystkim (wyłącznie najbliższa). Musiałbym dużo, bardzo dużo napisać co się działo..
No i też kogoś poznałem  nie jest to związek, ale coś się zaczyna 'wykluwać'. (zaznaczę ,że poznałem po separacji z żoną).Odżyłem i zaczynam naprawdę czerpać z życia..

To się cieszę, że zdecydowałeś się na oficjalną separację. To twoja pierwsza męska decyzja w życiu big_smile Należą się gratulacje, bo nie liczyłam na taki odważny krok z twojej strony smile
Myślę, że mimo wszystko w jakimś stopniu pomogliśmy ci na Forum w podjęciu takiej decyzji.
Powodzenia smile

2 997

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:
netk53521 napisał/a:
wieka napisał/a:

Czyli w takiej separacji na "gębę"?
Doszedłeś do jako takiej równowagi psychicznej? Pogodziłeś się z tą sytuacją?

Jesteśmy w oficjalnej separacji, jednak przynajmniej na razie mieszkamy w jednym domu. Moja rodzina wie o wszystkim (wyłącznie najbliższa). Musiałbym dużo, bardzo dużo napisać co się działo..
No i też kogoś poznałem  nie jest to związek, ale coś się zaczyna 'wykluwać'. (zaznaczę ,że poznałem po separacji z żoną).Odżyłem i zaczynam naprawdę czerpać z życia..

To się cieszę, że zdecydowałeś się na oficjalną separację. To twoja pierwsza męska decyzja w życiu big_smile Należą się gratulacje, bo nie liczyłam na taki odważny krok z twojej strony smile
Myślę, że mimo wszystko w jakimś stopniu pomogliśmy ci na Forum w podjęciu takiej decyzji.
Powodzenia smile

Też myślę, że to Forum dużo mi dało. Pchnęło ku jakiejś życiowej refleksji, w paru kwestiach otworzyło oczy. Dużo jeszcze przede mną ciężkich chwil (teraz w sumie nie jest też lekko) ale teraz mam inne podejście.
Nie dziękuje wink

2 998

Odp: czy kocha ?

Zastanawiałem się czasem, co tam u Ciebie.
Jakoś ten wątek mi utkwił w głowie.

Powodzenia

2 999

Odp: czy kocha ?
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Zastanawiałem się czasem, co tam u Ciebie.
Jakoś ten wątek mi utkwił w głowie.

Powodzenia

Hej Rozrabiako,
nie -dziękuje, aby nie zapeszyć.
O tak późnej porze na Forum ? wink
Pozdrawiam

3 000

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:

To się cieszę, że zdecydowałeś się na oficjalną separację. To twoja pierwsza męska decyzja w życiu big_smile Należą się gratulacje, bo nie liczyłam na taki odważny krok z twojej strony smile
Myślę, że mimo wszystko w jakimś stopniu pomogliśmy ci na Forum w podjęciu takiej decyzji.
Powodzenia smile

Też się cieszę, że dałeś radę  zająć się stroną formalną i separacja jest oficjalna. W przeciwieństwie do Wieki liczyłam na to smile miło się dowiedzieć, że dałeś radę.
Tak ogólnie to mam nadzieję, że będzie teraz coraz lepiej, bo gorzej to już było i trzymam kciuki za ciąg dalszy smile

3 001

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:
wieka napisał/a:

To się cieszę, że zdecydowałeś się na oficjalną separację. To twoja pierwsza męska decyzja w życiu big_smile Należą się gratulacje, bo nie liczyłam na taki odważny krok z twojej strony smile
Myślę, że mimo wszystko w jakimś stopniu pomogliśmy ci na Forum w podjęciu takiej decyzji.
Powodzenia smile

Też się cieszę, że dałeś radę  zająć się stroną formalną i separacja jest oficjalna. W przeciwieństwie do Wieki liczyłam na to smile miło się dowiedzieć, że dałeś radę.
Tak ogólnie to mam nadzieję, że będzie teraz coraz lepiej, bo gorzej to już było i trzymam kciuki za ciąg dalszy smile

Cześć Muqin! smile
To było i jest trudne. Ale jest mi lżej zdecydowanie, właśnie tego potrzebowałem, choć zupełnie nie zdawałem sobie z tego sprawy. Żona zafundowała mi mini-piekiełko myśląc ,że 'zmięknę' i się wycofam, ale to tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że podjąłem słuszną decyzje.  Jednak świat się nie zawalił kiedy powiedziałem rodzicom i braciom co się działo. Nie umiałem wydusić słowa , bo było mi tak wstyd, jakbym kogoś okradł albo jeszcze gorzej. Zupełnie nie potrafiłem powiedzieć tego na głos z początku. Reakcje braci były względem mnie dość pozytywne (okazali wsparcie), ojciec jak to ojciec .. matka prawie zawału dostała - zaczęła podejrzewać ,że biorę narkotyki, biedna . Ale jakoś to wszyscy przeżyliśmy. Aż sobie jednego papierosa zapaliłem z tego wszystkiego wink
a tak nawiasem mówiąc to jakiś miesiąc temu miałem sen - i wydaje mi się, że na 99% postać z tego snu uosabia albo Muqin Ciebie właśnie albo Wieka choć bardziej stawiam na Wieka (nie wiem jak tym razem odmienić , podobno się nie odmienia więc nie będę próbował)

3 002

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Zastanawiałem się czasem, co tam u Ciebie.
Jakoś ten wątek mi utkwił w głowie.

Powodzenia

Hej Rozrabiako,
nie -dziękuje, aby nie zapeszyć.
O tak późnej porze na Forum ? wink
Pozdrawiam

Nie ma się co czaìć, podziękuj;) - sobie.

Strasznie trudny i drenujący emocjonalnie czas przeszedłeś, dałeś radę.
Nie ma co się wstydzić swoich reakcji, robiłeś co umiałeś na daną chwilę.
Obyś też dal radę wyciągnąć dobre wnioski, pozwolić sobie na transformację. Mniejsze ryzyko podobnych błędów na przyszłość.
Opisz w wolnej chwili ciąg dalszy, co się działo w międzyczasie.
Swoje wnioski i przemyślenia, jakich nabyłeś gdy się uspokoiłeś. Różni ludzie tu zachodzą, komuś to może pomóc kiedyś.

Trzymaj się!

3 003

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:
Muqin napisał/a:
wieka napisał/a:

To się cieszę, że zdecydowałeś się na oficjalną separację. To twoja pierwsza męska decyzja w życiu big_smile Należą się gratulacje, bo nie liczyłam na taki odważny krok z twojej strony smile
Myślę, że mimo wszystko w jakimś stopniu pomogliśmy ci na Forum w podjęciu takiej decyzji.
Powodzenia smile

Też się cieszę, że dałeś radę  zająć się stroną formalną i separacja jest oficjalna. W przeciwieństwie do Wieki liczyłam na to smile miło się dowiedzieć, że dałeś radę.
Tak ogólnie to mam nadzieję, że będzie teraz coraz lepiej, bo gorzej to już było i trzymam kciuki za ciąg dalszy smile

Cześć Muqin! smile
To było i jest trudne. Ale jest mi lżej zdecydowanie, właśnie tego potrzebowałem, choć zupełnie nie zdawałem sobie z tego sprawy. Żona zafundowała mi mini-piekiełko myśląc ,że 'zmięknę' i się wycofam, ale to tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że podjąłem słuszną decyzje.  Jednak świat się nie zawalił kiedy powiedziałem rodzicom i braciom co się działo. Nie umiałem wydusić słowa , bo było mi tak wstyd, jakbym kogoś okradł albo jeszcze gorzej. Zupełnie nie potrafiłem powiedzieć tego na głos z początku. Reakcje braci były względem mnie dość pozytywne (okazali wsparcie), ojciec jak to ojciec .. matka prawie zawału dostała - zaczęła podejrzewać ,że biorę narkotyki, biedna . Ale jakoś to wszyscy przeżyliśmy. Aż sobie jednego papierosa zapaliłem z tego wszystkiego wink
a tak nawiasem mówiąc to jakiś miesiąc temu miałem sen - i wydaje mi się, że na 99% postać z tego snu uosabia albo Muqin Ciebie właśnie albo Wieka choć bardziej stawiam na Wieka (nie wiem jak tym razem odmienić , podobno się nie odmienia więc nie będę próbował)

No łatwe nie jest, ale przynajmniej nabrało jakiegoś rokującego zwrotu smile energia Ci już nie leci chaotycznie w iluś całkiem sprzecznych kierunkach na raz, zawszeć coś. Świat się nie zawalił, jakoś wszyscy żyją, a od braci nawet masz wsparcie - jest lepiej , niż być mogło.
Jak córka?

3 004

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:
Muqin napisał/a:
wieka napisał/a:

To się cieszę, że zdecydowałeś się na oficjalną separację. To twoja pierwsza męska decyzja w życiu big_smile Należą się gratulacje, bo nie liczyłam na taki odważny krok z twojej strony smile
Myślę, że mimo wszystko w jakimś stopniu pomogliśmy ci na Forum w podjęciu takiej decyzji.
Powodzenia smile

Też się cieszę, że dałeś radę  zająć się stroną formalną i separacja jest oficjalna. W przeciwieństwie do Wieki liczyłam na to smile miło się dowiedzieć, że dałeś radę.
Tak ogólnie to mam nadzieję, że będzie teraz coraz lepiej, bo gorzej to już było i trzymam kciuki za ciąg dalszy smile

Cześć Muqin! smile
To było i jest trudne. Ale jest mi lżej zdecydowanie, właśnie tego potrzebowałem, choć zupełnie nie zdawałem sobie z tego sprawy. Żona zafundowała mi mini-piekiełko myśląc ,że 'zmięknę' i się wycofam, ale to tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że podjąłem słuszną decyzje.  Jednak świat się nie zawalił kiedy powiedziałem rodzicom i braciom co się działo. Nie umiałem wydusić słowa , bo było mi tak wstyd, jakbym kogoś okradł albo jeszcze gorzej. Zupełnie nie potrafiłem powiedzieć tego na głos z początku. Reakcje braci były względem mnie dość pozytywne (okazali wsparcie), ojciec jak to ojciec .. matka prawie zawału dostała - zaczęła podejrzewać ,że biorę narkotyki, biedna . Ale jakoś to wszyscy przeżyliśmy. Aż sobie jednego papierosa zapaliłem z tego wszystkiego wink
a tak nawiasem mówiąc to jakiś miesiąc temu miałem sen - i wydaje mi się, że na 99% postać z tego snu uosabia albo Muqin Ciebie właśnie albo Wieka choć bardziej stawiam na Wieka (nie wiem jak tym razem odmienić , podobno się nie odmienia więc nie będę próbował)

big_smile
I dlatego napisałeś, bo ja o tobie nie raz myślałam smile. A co ci się śniło? Moje moralizatorstwo?
Ale nic nie pisałeś, to uznałam, że pewnie zachowałeś status quo, przestałam wierzyć, że jesteś w stanie zmienić swoje życie.
Sorry, że nie wierzyłam w Ciebie, ale nic nie wskazywało, że jesteś w stanie na radykalne cięcie. Dlatego podziwiam za przełamanie się, choć to jest normalny krok w tej sytuacji, ale nie dla ciebie, szło ci jak po grudzie, ale ważne, że przez to przeszedłeś... Najgorsze masz za sobą.

3 005

Odp: czy kocha ?

Też się cieszę. Mam coś tu do napisania, ale chyba szkoda.
Każdy ma swoją drogę. Ty idziesz swoją i bardzo dobrze.

3 006

Odp: czy kocha ?

I tak trzymaj, ogólnie i szczególnie. Przeżyłeś prawdziwy emocjonalny, psychiczny rollercoaster. Jak widać, rekonwalescencja przebiega powoli, ale najważniejsze, że rokuje na przyszłość. Trzymaj się i nie daj się. Powodzenia w każdym wymiarze Twojego nowego życia.
A tak a propos, kto to jest rekonwalescent? Pacjent, który wyzdrowiał wbrew przewidywaniom lekarza wink

3 007

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:
netk53521 napisał/a:
Muqin napisał/a:

Też się cieszę, że dałeś radę  zająć się stroną formalną i separacja jest oficjalna. W przeciwieństwie do Wieki liczyłam na to smile miło się dowiedzieć, że dałeś radę.
Tak ogólnie to mam nadzieję, że będzie teraz coraz lepiej, bo gorzej to już było i trzymam kciuki za ciąg dalszy smile

Cześć Muqin! smile
To było i jest trudne. Ale jest mi lżej zdecydowanie, właśnie tego potrzebowałem, choć zupełnie nie zdawałem sobie z tego sprawy. Żona zafundowała mi mini-piekiełko myśląc ,że 'zmięknę' i się wycofam, ale to tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że podjąłem słuszną decyzje.  Jednak świat się nie zawalił kiedy powiedziałem rodzicom i braciom co się działo. Nie umiałem wydusić słowa , bo było mi tak wstyd, jakbym kogoś okradł albo jeszcze gorzej. Zupełnie nie potrafiłem powiedzieć tego na głos z początku. Reakcje braci były względem mnie dość pozytywne (okazali wsparcie), ojciec jak to ojciec .. matka prawie zawału dostała - zaczęła podejrzewać ,że biorę narkotyki, biedna . Ale jakoś to wszyscy przeżyliśmy. Aż sobie jednego papierosa zapaliłem z tego wszystkiego wink
a tak nawiasem mówiąc to jakiś miesiąc temu miałem sen - i wydaje mi się, że na 99% postać z tego snu uosabia albo Muqin Ciebie właśnie albo Wieka choć bardziej stawiam na Wieka (nie wiem jak tym razem odmienić , podobno się nie odmienia więc nie będę próbował)

big_smile
I dlatego napisałeś, bo ja o tobie nie raz myślałam smile. A co ci się śniło? Moje moralizatorstwo?
Ale nic nie pisałeś, to uznałam, że pewnie zachowałeś status quo, przestałam wierzyć, że jesteś w stanie zmienić swoje życie.
Sorry, że nie wierzyłam w Ciebie, ale nic nie wskazywało, że jesteś w stanie na radykalne cięcie. Dlatego podziwiam za przełamanie się, choć to jest normalny krok w tej sytuacji, ale nie dla ciebie, szło ci jak po grudzie, ale ważne, że przez to przeszedłeś... Najgorsze masz za sobą.

Kurcze tez obstawialem status quo

Fajnie przeczytać jak takie trudne historie dobrze się kończą.  Teraz tez widać ile osób trzymalo kciuki smile

Powodzenia kolego

3 008

Odp: czy kocha ?

A ja mam jeszcze radochę, że "wyszło na moje" bo inaczej obstawiałam smile

3 009

Odp: czy kocha ?

Witam.Ja odnoszę wrażenie ,że to jeszcze nie koniec.Moze bohater jest już innym człowiekiem ale dalej ma żonę i jeszcze się będzie działo.Tym niemniej gratuluję.

3 010 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-08-18 19:46:06)

Odp: czy kocha ?
Selkirk napisał/a:

Ja odnoszę wrażenie ,że to jeszcze nie koniec.Moze bohater jest już innym człowiekiem ale dalej ma żonę i jeszcze się będzie działo.

Ja wolałem o tym nie pisać. smile A gdy jest jeszcze inna kobieta, łoj panie, żona to wykorzysta bezwzględnie.

3 011

Odp: czy kocha ?
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
netk53521 napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Zastanawiałem się czasem, co tam u Ciebie.
Jakoś ten wątek mi utkwił w głowie.

Powodzenia

Hej Rozrabiako,
nie -dziękuje, aby nie zapeszyć.
O tak późnej porze na Forum ? wink
Pozdrawiam

Nie ma się co czaìć, podziękuj;) - sobie.

Strasznie trudny i drenujący emocjonalnie czas przeszedłeś, dałeś radę.
Nie ma co się wstydzić swoich reakcji, robiłeś co umiałeś na daną chwilę.
Obyś też dal radę wyciągnąć dobre wnioski, pozwolić sobie na transformację. Mniejsze ryzyko podobnych błędów na przyszłość.
Opisz w wolnej chwili ciąg dalszy, co się działo w międzyczasie.
Swoje wnioski i przemyślenia, jakich nabyłeś gdy się uspokoiłeś. Różni ludzie tu zachodzą, komuś to może pomóc kiedyś.

Trzymaj się!

Rozrabiako ,coś mi się nie wydaje żebym mógł komuś pomóc jakkolwiek. Raczej moje przeżycia pewnie wzbudzają politowanie.

3 012

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
netk53521 napisał/a:

Hej Rozrabiako,
nie -dziękuje, aby nie zapeszyć.
O tak późnej porze na Forum ? wink
Pozdrawiam

Nie ma się co czaìć, podziękuj;) - sobie.

Strasznie trudny i drenujący emocjonalnie czas przeszedłeś, dałeś radę.
Nie ma co się wstydzić swoich reakcji, robiłeś co umiałeś na daną chwilę.
Obyś też dal radę wyciągnąć dobre wnioski, pozwolić sobie na transformację. Mniejsze ryzyko podobnych błędów na przyszłość.
Opisz w wolnej chwili ciąg dalszy, co się działo w międzyczasie.
Swoje wnioski i przemyślenia, jakich nabyłeś gdy się uspokoiłeś. Różni ludzie tu zachodzą, komuś to może pomóc kiedyś.

Trzymaj się!

Rozrabiako ,coś mi się nie wydaje żebym mógł komuś pomóc jakkolwiek. Raczej moje przeżycia pewnie wzbudzają politowanie.

No to pomyśl ze moze ktos kiedys trafi na to forum z takim samym problemem jak Twój. Tez nie bedzie mial sily zawalczyc o siebie. A ktos mu napisze : przeczytaj watek "czy kocha ". I zobaczy jak moze byc w zaleznosci jaka decyzje się podejmie.  To moze wielu ludziom pomoc

3 013

Odp: czy kocha ?
Legat napisał/a:
Selkirk napisał/a:

Ja odnoszę wrażenie ,że to jeszcze nie koniec.Moze bohater jest już innym człowiekiem ale dalej ma żonę i jeszcze się będzie działo.

Ja wolałem o tym nie pisać. smile A gdy jest jeszcze inna kobieta, łoj panie, żona to wykorzysta bezwzględnie.

Po formalnej separacji to nie ma znaczenia.

3 014

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:
Legat napisał/a:
Selkirk napisał/a:

Ja odnoszę wrażenie ,że to jeszcze nie koniec.Moze bohater jest już innym człowiekiem ale dalej ma żonę i jeszcze się będzie działo.

Ja wolałem o tym nie pisać. smile A gdy jest jeszcze inna kobieta, łoj panie, żona to wykorzysta bezwzględnie.

Po formalnej separacji to nie ma znaczenia.

Poza tym nawet gdyby tak nie bylo to wygrywa zycie a przegrac moglby tylko pieniadze

3 015

Odp: czy kocha ?

Jak nasza córka? Nie będę ukrywał, że nie jest za dobrze. A jeszcze pół roku temu napisałbym, że jest fatalnie ,ale troszkę się poprawiło.
Jest pod wpływem matki, z nią chcę spędzać najwięcej czasu- żona zaczęła buntować ją nawet przeciw mojej rodzinie z którą przecież miała świetny kontakt.  Nie chce do nich jeździć, nie była ani razu u nich na noc pod namiotem w te wakacje-zawsze z dziećmi mojego brata szalała do północy a teraz 'nie bo nie'.  Niby się mnie słucha ,ale zaczyna robić miny, albo przewracać oczyma jak coś jej się nie podoba - wiem ,że dorasta i powoli wchodzi w ten wiek, ale ledwo skończyła 12 lat.. Nawet całkiem niedawno ni z gruszki ni z pietruszki zapytała grom wie czemu czy wolałbym mieć syna zamiast córki? I wszystko co robi mama jest najlepsze ,jej zawód też, nawet do kina jedzie tylko z mamą. O  rozmowie choćby z terapeutką nie ma mowy (bo żona mi powiedziała kiedy chciałem to z nią omówić, że to ja jestem nienormalny i to ja mam się iść leczyć a nie dziecko). Wziąłem sprawy w swoje ręce i kiedy z ostatnio typową dla siebie miną odmówiła mi wspólnego wyjazdu na wakacje -kategorycznie kazałem jej się spakować- i z rana byliśmy w drodze. Spędziliśmy razem 8 dni tylko ja i ona i choć początki były 'niemrawe' to z każdym dniem było lepiej (choć nie tak fajnie jak kiedyś oczywiście).
Ogólnie to bym musiał tu pisać i pisać. Ale jakiś miesiąc temu podczas utarczki żona nie wytrzymała i wygarnęła mi prawdę. Myślę, że ten raz była szczera jak nigdy. Mniej więcej powiedziała coś takiego ,że : wzięła mnie 'takie coś' bo akurat nie miała nic innego do robienia, że to z początku dla żartu było ,że tak się z przyjaciółkami śmiała z tego mojego romantyzmu , z tej mojej kindersztuby rodem z  XIX wieku, że z nim też się śmiała jakim gburem i mrukiem jestem . Że tylko dziecko nam wyszło i nic więcej, że tak się poświęciła w imię dziecka , że w dniu ślubu aż ją ściskało z bólu ,że to mnie będzie przysięgać a nie wiadomo komu. Płakała jak to mówiła i raczej było to od serca. Tylko ona zupełnie nie rozumiała jednego ,że mnie to już nie rusza, nie boli. Bo czułem to co ona powiedziała od dawna. Chciała mnie zranić, dopiec, myślała ,że zacznę się miotać , gubić sam w sobie a kiedy skończyła mówieniem ,że zrobiła z chłopca mężczyznę to tylko ją zapytałem : ulżyło Ci po tych 19 latach ? i łzy jej całkiem przeszły.  Patrzyła na mnie tak niemal z niedowierzaniem bo tak szczerze , to już miałem kompletnie gdzieś czy go kocha, co czuła biorąc ze mną ślub, i czy był ode mnie lepszy . Już mi to wisiało wierzcie mi albo nie. Chciała mną zachwiać po raz enty ,ale paradoksalnie to sprawiła (wybaczcie słownictwo, ale tak jest) ,że mam w nią jeszcze bardziej wyjeb...ne jak miałem choćby wtedy kiedy szedłem do  najlepszej kancelarii w całym województwie - tak dobrej i tak znanej, że poddała się bez słowa.
A mieszkam z nią  na razie pod jednym dachem tylko dla dziecka. Muszę być na co dzień. Ugruntować jakoś nasze relacje bo jeśli teraz zostawie ją z matką to coś czuje, że nawet w święta nie będę jej oglądał..

3 016

Odp: czy kocha ?

Sam widzisz, że można, a nawet czasem trzeba postawić na swoim. Tak trzymaj.

3 017

Odp: czy kocha ?

Nie no Michał, zrobił się z Ciebie mężczyzna prze duże "M".
Jestem pod wrażeniem smile

3 018

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:
netk53521 napisał/a:
Muqin napisał/a:

Też się cieszę, że dałeś radę  zająć się stroną formalną i separacja jest oficjalna. W przeciwieństwie do Wieki liczyłam na to smile miło się dowiedzieć, że dałeś radę.
Tak ogólnie to mam nadzieję, że będzie teraz coraz lepiej, bo gorzej to już było i trzymam kciuki za ciąg dalszy smile

Cześć Muqin! smile
To było i jest trudne. Ale jest mi lżej zdecydowanie, właśnie tego potrzebowałem, choć zupełnie nie zdawałem sobie z tego sprawy. Żona zafundowała mi mini-piekiełko myśląc ,że 'zmięknę' i się wycofam, ale to tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że podjąłem słuszną decyzje.  Jednak świat się nie zawalił kiedy powiedziałem rodzicom i braciom co się działo. Nie umiałem wydusić słowa , bo było mi tak wstyd, jakbym kogoś okradł albo jeszcze gorzej. Zupełnie nie potrafiłem powiedzieć tego na głos z początku. Reakcje braci były względem mnie dość pozytywne (okazali wsparcie), ojciec jak to ojciec .. matka prawie zawału dostała - zaczęła podejrzewać ,że biorę narkotyki, biedna . Ale jakoś to wszyscy przeżyliśmy. Aż sobie jednego papierosa zapaliłem z tego wszystkiego wink
a tak nawiasem mówiąc to jakiś miesiąc temu miałem sen - i wydaje mi się, że na 99% postać z tego snu uosabia albo Muqin Ciebie właśnie albo Wieka choć bardziej stawiam na Wieka (nie wiem jak tym razem odmienić , podobno się nie odmienia więc nie będę próbował)

big_smile
I dlatego napisałeś, bo ja o tobie nie raz myślałam smile. A co ci się śniło? Moje moralizatorstwo?
Ale nic nie pisałeś, to uznałam, że pewnie zachowałeś status quo, przestałam wierzyć, że jesteś w stanie zmienić swoje życie.
Sorry, że nie wierzyłam w Ciebie, ale nic nie wskazywało, że jesteś w stanie na radykalne cięcie. Dlatego podziwiam za przełamanie się, choć to jest normalny krok w tej sytuacji, ale nie dla ciebie, szło ci jak po grudzie, ale ważne, że przez to przeszedłeś... Najgorsze masz za sobą.

Miałem taki sen, że przyjechałem do jakiegoś hotelu z żoną i córką. Podszedłem do recepcji chcąc nas zameldować a obok recepcjonistki na krześle siedziała taka kobieta - na oko wyglądała na jakieś 40, 40+ , brązowe oczy, ciemna karnacja, włosy czarne. I wzroku ode mnie nie odrywała, ale ja ją ignorowałem. Wszedłem do winy z żoną i córką a tam nagle ni stąd ni z owąd właśnie ta kobieta i mówi do mnie zdenerwowana: żyjesz w kłamstwie. Ja w szoku pytam o co chodzi a ona jeszcze bardziej poirytowana mówi : oszukujesz sam siebie. Próbowałem ją uspokoić a ona wyszła za nami z windy - żona i córka kompletnie ją ignorowały, jakby jej nie było , poszły w stronę pokoju a ja ustałem i chciałem żeby przestała mówić a ona dalej swoje. Te poprzednie dwa zdania utkwiły mi w pamięci, ale ona jeszcze powiedziała coś takiego: zobaczysz skończysz ze sznurem na szyi albo się udusisz w nocy. Jak się w końcu obudziłem to jakoś mi tak przez myśl przeszło, że mógł być to ktoś z forum (choć przecież żadnego z Was nie widziałem) i sam nie wiem czemu skojarzyłem z Wieka..

3 019 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-08-20 15:06:06)

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:
wieka napisał/a:
netk53521 napisał/a:

Cześć Muqin! smile
To było i jest trudne. Ale jest mi lżej zdecydowanie, właśnie tego potrzebowałem, choć zupełnie nie zdawałem sobie z tego sprawy. Żona zafundowała mi mini-piekiełko myśląc ,że 'zmięknę' i się wycofam, ale to tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że podjąłem słuszną decyzje.  Jednak świat się nie zawalił kiedy powiedziałem rodzicom i braciom co się działo. Nie umiałem wydusić słowa , bo było mi tak wstyd, jakbym kogoś okradł albo jeszcze gorzej. Zupełnie nie potrafiłem powiedzieć tego na głos z początku. Reakcje braci były względem mnie dość pozytywne (okazali wsparcie), ojciec jak to ojciec .. matka prawie zawału dostała - zaczęła podejrzewać ,że biorę narkotyki, biedna . Ale jakoś to wszyscy przeżyliśmy. Aż sobie jednego papierosa zapaliłem z tego wszystkiego wink
a tak nawiasem mówiąc to jakiś miesiąc temu miałem sen - i wydaje mi się, że na 99% postać z tego snu uosabia albo Muqin Ciebie właśnie albo Wieka choć bardziej stawiam na Wieka (nie wiem jak tym razem odmienić , podobno się nie odmienia więc nie będę próbował)

big_smile
I dlatego napisałeś, bo ja o tobie nie raz myślałam smile. A co ci się śniło? Moje moralizatorstwo?
Ale nic nie pisałeś, to uznałam, że pewnie zachowałeś status quo, przestałam wierzyć, że jesteś w stanie zmienić swoje życie.
Sorry, że nie wierzyłam w Ciebie, ale nic nie wskazywało, że jesteś w stanie na radykalne cięcie. Dlatego podziwiam za przełamanie się, choć to jest normalny krok w tej sytuacji, ale nie dla ciebie, szło ci jak po grudzie, ale ważne, że przez to przeszedłeś... Najgorsze masz za sobą.

Miałem taki sen, że przyjechałem do jakiegoś hotelu z żoną i córką. Podszedłem do recepcji chcąc nas zameldować a obok recepcjonistki na krześle siedziała taka kobieta - na oko wyglądała na jakieś 40, 40+ , brązowe oczy, ciemna karnacja, włosy czarne. I wzroku ode mnie nie odrywała, ale ja ją ignorowałem. Wszedłem do winy z żoną i córką a tam nagle ni stąd ni z owąd właśnie ta kobieta i mówi do mnie zdenerwowana: żyjesz w kłamstwie. Ja w szoku pytam o co chodzi a ona jeszcze bardziej poirytowana mówi : oszukujesz sam siebie. Próbowałem ją uspokoić a ona wyszła za nami z windy - żona i córka kompletnie ją ignorowały, jakby jej nie było , poszły w stronę pokoju a ja ustałem i chciałem żeby przestała mówić a ona dalej swoje. Te poprzednie dwa zdania utkwiły mi w pamięci, ale ona jeszcze powiedziała coś takiego: zobaczysz skończysz ze sznurem na szyi albo się udusisz w nocy. Jak się w końcu obudziłem to jakoś mi tak przez myśl przeszło, że mógł być to ktoś z forum (choć przecież żadnego z Was nie widziałem) i sam nie wiem czemu skojarzyłem z Wieka..

Nie wiem dlaczego skojarzyło ci się, że to ktoś mógł być z Forum. Jeśli o mnie chodzi to mogłam jedynie powiedzieć, że żyjesz w kłamstwie, reszta to jest do mnie niepodobna big_smile
Takich strasznych myśli też nie miałam.
Ale pewnie tobą wstrząsnęły skoro w ogóle wspominasz o śnie i dobrze, choć  wiadomo jakie one są często pokręcone.

Bardziej to mogły być twoje myśli, które wynikały ze swoich przemyśleń z Forum i dlatego tak skojarzyłeś.
Edit.
Jak już szukać podobieństw, to ja bym obstawiała Gia...

3 020 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2026-08-20 15:45:14)

Odp: czy kocha ?
Legat napisał/a:

Też się cieszę. Mam coś tu do napisania, ale chyba szkoda.
Każdy ma swoją drogę. Ty idziesz swoją i bardzo dobrze.

Też tak uważam.

Zaczęło się od pytania czy ona mnie kocha i, pisania, że jest taka idealna podczas gdy autor nigdy nie był aniołem.
Życie pisze różne scenariusze i nic nie jest dane na zawsze.

3 021

Odp: czy kocha ?
Tamiraa napisał/a:
Legat napisał/a:

Też się cieszę. Mam coś tu do napisania, ale chyba szkoda.
Każdy ma swoją drogę. Ty idziesz swoją i bardzo dobrze.

Też tak uważam.

Zaczęło się od pytania czy ona mnie kocha i, pisania, że jest taka idealna podczas gdy autor nigdy nie był aniołem.
Życie pisze różne scenariusze i nic nie jest dane na zawsze.

Tamiraa, nie pisałem, że żona jest chodzącym ideałem jak również nigdy nie próbowałem pozować na anioła...
Pozdrawiam.

3 022

Odp: czy kocha ?
Tamiraa napisał/a:
Legat napisał/a:

Też się cieszę. Mam coś tu do napisania, ale chyba szkoda.
Każdy ma swoją drogę. Ty idziesz swoją i bardzo dobrze.

Też tak uważam.

Zaczęło się od pytania czy ona mnie kocha i, pisania, że jest taka idealna podczas gdy autor nigdy nie był aniołem.
Życie pisze różne scenariusze i nic nie jest dane na zawsze.

Też się dziwię, o co chodzi z tym aniołem?

3 023 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2026-08-20 17:03:34)

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
Legat napisał/a:

Też się cieszę. Mam coś tu do napisania, ale chyba szkoda.
Każdy ma swoją drogę. Ty idziesz swoją i bardzo dobrze.

Też tak uważam.

Zaczęło się od pytania czy ona mnie kocha i, pisania, że jest taka idealna podczas gdy autor nigdy nie był aniołem.
Życie pisze różne scenariusze i nic nie jest dane na zawsze.

Tamiraa, nie pisałem, że żona jest chodzącym ideałem jak również nigdy nie próbowałem pozować na anioła...
Pozdrawiam.

A kto pisał o "posągowej piękności" żony w pierwszym poście?
Jest też gdzieś fragment, że nigdy nie pisałeś, że jesteś ideałem.

Pozdrawiam również.

3 024

Odp: czy kocha ?
Tamiraa napisał/a:
netk53521 napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Też tak uważam.

Zaczęło się od pytania czy ona mnie kocha i, pisania, że jest taka idealna podczas gdy autor nigdy nie był aniołem.
Życie pisze różne scenariusze i nic nie jest dane na zawsze.

Tamiraa, nie pisałem, że żona jest chodzącym ideałem jak również nigdy nie próbowałem pozować na anioła...
Pozdrawiam.

A kto pisał o "posągowej piękności" żony w pierwszym poście?
Jest też gdzieś fragment, że nigdy nie pisałeś, że jesteś ideałem.

Pozdrawiam również.

Ale posągowa piękność nie oznacza ideału przecież  wink

3 025

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:

Ale posągowa piękność nie oznacza ideału przecież  wink

Ale się  zakochałeś smile Było też coś o idealnym zachowaniu żony, której nie zależy na majątku, tylko na mężu i córce.

Widzę, że Twój sposób myślenia zmienił się o 180 stopni. To dobry znak.

3 026 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2026-08-22 09:20:25)

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:

Nie no Michał, zrobił się z Ciebie mężczyzna prze duże "M".
Jestem pod wrażeniem smile

Nie wyrywaj się tak póki co z zachwytami. Sytuację będzie można tak naprawdę ocenić po roku-dwóch,  gdy już autor zakosztuje wszystkich konsekwencji swojej decyzji i to nie tylko tych pozytywnych. Oczywiście jeśli po tym roku-dwóch odpowie na wszystko szczerze (takze z samym sobą), a nie tak jak byście chciały.
Bo tak naprawdę na dziś to na dwoje babka wróżyła jak się to.jego życie dalej potoczy. To trochę jak z pracownikiem walczącym o swoje prawa: jeden faktycznie je wywalczy, a drugi będzie miał poczucie że jego walka była słuszna... pobierając numerek do okienka w urzędzie pracy.

Nawet z córką może być różnie: dzieciak może z wiekiem zacząć sam myśleć i sama dojdzie do wniosku że matka to.manioulantka (jak w przypadku mojej córy -która dziś wręcz unika matki - czy w wypadku córki kolegi), a jak mamusia skutecznie zrobi jej wodę z mózgu, to może być jak u Brada Pitta (gdzie dzieciaki nie tylko nie chcą widzieć ojca, ale nawet masowo odrzucają jego nazwisko).

3 027

Odp: czy kocha ?

Mężczyźni nie kochają kobiet znaczy czasami są zadurzeni, maja motyle w brzuchu ale taka prawdziwa miłość do końca życia i porozumienie dusz to bajka. Propaganda wciskana do głów od małego przez komedie romantyczne i bajki Disneya. Mężczyźni generalnie nie lubią i nie rozumieją kobiet i nie chcą zrozumieć. Kobiety maja im służyć. Miłość romantyczna powstała w 18 wieku wcześniej ludzie byli ze sobą bo związki/małżeństwa były aranżowane z powodów politycznych, biznesowych. To takie historyczne przypomnienie bo wiele kobiet tego nie wie. Miłość romantyczna to generalnie wymysł mediów niektórzy nie znajda miłości i to jest w porządku, większość ludzi nie znajdzie bratniej duszy, bo faceci nie chcą być bratnimi duszami kobiet.

3 028

Odp: czy kocha ?
mallyna napisał/a:

Mężczyźni nie kochają kobiet znaczy czasami są zadurzeni, maja motyle w brzuchu ale taka prawdziwa miłość do końca życia i porozumienie dusz to bajka. Propaganda wciskana do głów od małego przez komedie romantyczne i bajki Disneya. Mężczyźni generalnie nie lubią i nie rozumieją kobiet i nie chcą zrozumieć. Kobiety maja im służyć. Miłość romantyczna powstała w 18 wieku wcześniej ludzie byli ze sobą bo związki/małżeństwa były aranżowane z powodów politycznych, biznesowych. To takie historyczne przypomnienie bo wiele kobiet tego nie wie. Miłość romantyczna to generalnie wymysł mediów niektórzy nie znajda miłości i to jest w porządku, większość ludzi nie znajdzie bratniej duszy, bo faceci nie chcą być bratnimi duszami kobiet.

Co to za dyrdymały?

3 029

Odp: czy kocha ?
Nowe_otwarcie napisał/a:
Muqin napisał/a:

Nie no Michał, zrobił się z Ciebie mężczyzna prze duże "M".
Jestem pod wrażeniem smile

Nie wyrywaj się tak póki co z zachwytami. Sytuację będzie można tak naprawdę ocenić po roku-dwóch,  gdy już autor zakosztuje wszystkich konsekwencji swojej decyzji i to nie tylko tych pozytywnych. Oczywiście jeśli po tym roku-dwóch odpowie na wszystko szczerze (takze z samym sobą), a nie tak jak byście chciały.
Bo tak naprawdę na dziś to na dwoje babka wróżyła jak się to.jego życie dalej potoczy. To trochę jak z pracownikiem walczącym o swoje prawa: jeden faktycznie je wywalczy, a drugi będzie miał poczucie że jego walka była słuszna... pobierając numerek do okienka w urzędzie pracy.

Nawet z córką może być różnie: dzieciak może z wiekiem zacząć sam myśleć i sama dojdzie do wniosku że matka to.manioulantka (jak w przypadku mojej córy -która dziś wręcz unika matki - czy w wypadku córki kolegi), a jak mamusia skutecznie zrobi jej wodę z mózgu, to może być jak u Brada Pitta (gdzie dzieciaki nie tylko nie chcą widzieć ojca, ale nawet masowo odrzucają jego nazwisko).

Już czuje konsekwencje, każdego dnia żyjąc z kimś kto tylko przy dziecku trzyma nerwy na wodzy ,ale jak zdarzy nam się spotkać w domu to tak się patrzy z taką złością  na mnie.. Ogólnie to oczekiwałem tego i niezbyt się przejmuje tym ,że jak to ona mówi 'wszystko zniszczyłem' , zniszczyłem jej życie itp.  Ogólnie jestem winny wszystkiemu co nie tak. Mówi ,że 'Takie życie z nią miałem i wszystko zmarnowałem'.

3 030

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Muqin napisał/a:

Nie no Michał, zrobił się z Ciebie mężczyzna prze duże "M".
Jestem pod wrażeniem smile

Nie wyrywaj się tak póki co z zachwytami. Sytuację będzie można tak naprawdę ocenić po roku-dwóch,  gdy już autor zakosztuje wszystkich konsekwencji swojej decyzji i to nie tylko tych pozytywnych. Oczywiście jeśli po tym roku-dwóch odpowie na wszystko szczerze (takze z samym sobą), a nie tak jak byście chciały.
Bo tak naprawdę na dziś to na dwoje babka wróżyła jak się to.jego życie dalej potoczy. To trochę jak z pracownikiem walczącym o swoje prawa: jeden faktycznie je wywalczy, a drugi będzie miał poczucie że jego walka była słuszna... pobierając numerek do okienka w urzędzie pracy.

Nawet z córką może być różnie: dzieciak może z wiekiem zacząć sam myśleć i sama dojdzie do wniosku że matka to.manioulantka (jak w przypadku mojej córy -która dziś wręcz unika matki - czy w wypadku córki kolegi), a jak mamusia skutecznie zrobi jej wodę z mózgu, to może być jak u Brada Pitta (gdzie dzieciaki nie tylko nie chcą widzieć ojca, ale nawet masowo odrzucają jego nazwisko).

Już czuje konsekwencje, każdego dnia żyjąc z kimś kto tylko przy dziecku trzyma nerwy na wodzy ,ale jak zdarzy nam się spotkać w domu to tak się patrzy z taką złością  na mnie.. Ogólnie to oczekiwałem tego i niezbyt się przejmuje tym ,że jak to ona mówi 'wszystko zniszczyłem' , zniszczyłem jej życie itp.  Ogólnie jestem winny wszystkiemu co nie tak. Mówi ,że 'Takie życie z nią miałem i wszystko zmarnowałem'.

No miodzio. Trzymaj swoją linie

3 031

Odp: czy kocha ?

Skoro ty nie mówisz, że zmarnowała ci życie, no to ona cię w tym wyprzedza, a ty nie wiem po co ją wysłuchujesz. Powinieneś omijać szerokim łukiem.
A jakim sposobem dało się przeprowadzić separację?
Powinieneś się wyprowadzić, bo rozumiem, że masz uregulowane kontakty z córką, więc możesz je egzekwować.

3 032

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Muqin napisał/a:

Nie no Michał, zrobił się z Ciebie mężczyzna prze duże "M".
Jestem pod wrażeniem smile

Nie wyrywaj się tak póki co z zachwytami. Sytuację będzie można tak naprawdę ocenić po roku-dwóch,  gdy już autor zakosztuje wszystkich konsekwencji swojej decyzji i to nie tylko tych pozytywnych. Oczywiście jeśli po tym roku-dwóch odpowie na wszystko szczerze (takze z samym sobą), a nie tak jak byście chciały.
Bo tak naprawdę na dziś to na dwoje babka wróżyła jak się to.jego życie dalej potoczy. To trochę jak z pracownikiem walczącym o swoje prawa: jeden faktycznie je wywalczy, a drugi będzie miał poczucie że jego walka była słuszna... pobierając numerek do okienka w urzędzie pracy.

Nawet z córką może być różnie: dzieciak może z wiekiem zacząć sam myśleć i sama dojdzie do wniosku że matka to.manioulantka (jak w przypadku mojej córy -która dziś wręcz unika matki - czy w wypadku córki kolegi), a jak mamusia skutecznie zrobi jej wodę z mózgu, to może być jak u Brada Pitta (gdzie dzieciaki nie tylko nie chcą widzieć ojca, ale nawet masowo odrzucają jego nazwisko).

Już czuje konsekwencje, każdego dnia żyjąc z kimś kto tylko przy dziecku trzyma nerwy na wodzy ,ale jak zdarzy nam się spotkać w domu to tak się patrzy z taką złością  na mnie.. Ogólnie to oczekiwałem tego i niezbyt się przejmuje tym ,że jak to ona mówi 'wszystko zniszczyłem' , zniszczyłem jej życie itp.  Ogólnie jestem winny wszystkiemu co nie tak. Mówi ,że 'Takie życie z nią miałem i wszystko zmarnowałem'.

Nie, to jeszcze nie są konsekwencje. Teraz jesteś przekonany, że dokonałeś dobrego wyboru, a (póki co) dzięki temu że tam mieszkasz masz regularny kontakt z córką; jesteś też przekonany, że znajdziesz sobie na bank lepszą babkę i czeka Cię jedynie świetlana przyszłość. Ale jesli zdarzy się tak, że lepsza babka pozostanie pieśnią przyszłości, była (już) żona skutecznie odetnie od Ciebie córkę, a jeszcze dojdą komplikacje w innych dziedzinach, niepowiązanych bezpośrednio z życiem osobistym (bo tak też się zdarza), to możesz być w nieco innym nastroju i o tym piszę. Tak się oczywiście NIE MUSI stać, ale MOŻE. Dlatego ostatecznego podsumowania to będziesz mógł dokonać za kilka lat, a nie na ślepo teraz (jak Ci wciskają niektóre stałe forumowiczki, zwłaszcza te które w każdej sytuacji proponują rozmówcy rozstanie i/lub terapię, zupełnie jakby miały udziały w kancelarii adwokackiej lub/i gabinecie psychologicznym)

3 033 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-08-27 09:58:21)

Odp: czy kocha ?

Nie ma jak to myśleć pesymistycznie tongue
Najlepiej to nie wychodzić z domu, bo nas może samochód przejechać, choć nie musi wink

3 034 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2026-08-27 11:04:36)

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:

Skoro ty nie mówisz, że zmarnowała ci życie, no to ona cię w tym wyprzedza, a ty nie wiem po co ją wysłuchujesz. Powinieneś omijać szerokim łukiem.
A jakim sposobem dało się przeprowadzić separację?
Powinieneś się wyprowadzić, bo rozumiem, że masz uregulowane kontakty z córką, więc możesz je egzekwować.

W jakimś sensie zmarnował jej życie i vice versa. Taka relacja mogłaby istnieć gdyby ludzie się nie zmieniali i trwali w tym samym miejscu i gdyby nie uległ podszeptom przyjaciela. Nie ma związków idealnych, a w każdym związku partnerzy wypracowują sobie własne zasady.

Partnerka sporo starsza i niby dookoła niej miało się wszystko kręcić, a w rzeczywistości została sama ze wszystkim na własne życzenie, bo przecież wiedziała, że mąż jest o wiele bardziej niedojrzały niż ona sama, uwierzyła w magię.

3 035

Odp: czy kocha ?
Nowe_otwarcie napisał/a:
netk53521 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Nie wyrywaj się tak póki co z zachwytami. Sytuację będzie można tak naprawdę ocenić po roku-dwóch,  gdy już autor zakosztuje wszystkich konsekwencji swojej decyzji i to nie tylko tych pozytywnych. Oczywiście jeśli po tym roku-dwóch odpowie na wszystko szczerze (takze z samym sobą), a nie tak jak byście chciały.
Bo tak naprawdę na dziś to na dwoje babka wróżyła jak się to.jego życie dalej potoczy. To trochę jak z pracownikiem walczącym o swoje prawa: jeden faktycznie je wywalczy, a drugi będzie miał poczucie że jego walka była słuszna... pobierając numerek do okienka w urzędzie pracy.

Nawet z córką może być różnie: dzieciak może z wiekiem zacząć sam myśleć i sama dojdzie do wniosku że matka to.manioulantka (jak w przypadku mojej córy -która dziś wręcz unika matki - czy w wypadku córki kolegi), a jak mamusia skutecznie zrobi jej wodę z mózgu, to może być jak u Brada Pitta (gdzie dzieciaki nie tylko nie chcą widzieć ojca, ale nawet masowo odrzucają jego nazwisko).

Już czuje konsekwencje, każdego dnia żyjąc z kimś kto tylko przy dziecku trzyma nerwy na wodzy ,ale jak zdarzy nam się spotkać w domu to tak się patrzy z taką złością  na mnie.. Ogólnie to oczekiwałem tego i niezbyt się przejmuje tym ,że jak to ona mówi 'wszystko zniszczyłem' , zniszczyłem jej życie itp.  Ogólnie jestem winny wszystkiemu co nie tak. Mówi ,że 'Takie życie z nią miałem i wszystko zmarnowałem'.

Nie, to jeszcze nie są konsekwencje. Teraz jesteś przekonany, że dokonałeś dobrego wyboru, a (póki co) dzięki temu że tam mieszkasz masz regularny kontakt z córką; jesteś też przekonany, że znajdziesz sobie na bank lepszą babkę i czeka Cię jedynie świetlana przyszłość. Ale jesli zdarzy się tak, że lepsza babka pozostanie pieśnią przyszłości, była (już) żona skutecznie odetnie od Ciebie córkę, a jeszcze dojdą komplikacje w innych dziedzinach, niepowiązanych bezpośrednio z życiem osobistym (bo tak też się zdarza), to możesz być w nieco innym nastroju i o tym piszę. Tak się oczywiście NIE MUSI stać, ale MOŻE. Dlatego ostatecznego podsumowania to będziesz mógł dokonać za kilka lat, a nie na ślepo teraz (jak Ci wciskają niektóre stałe forumowiczki, zwłaszcza te które w każdej sytuacji proponują rozmówcy rozstanie i/lub terapię, zupełnie jakby miały udziały w kancelarii adwokackiej lub/i gabinecie psychologicznym)

Absolutnie nie myślę o związku, teraz spotykam się z kimś okazjonalnie jednak nie ukrywam oboje mamy w tym jeden cel, a jaki to chyba nie muszę pisać.
Raczej nie myślę tak optymistycznie, nie wypatruje świetlanej przyszłości. Patrze na to wszystko realnie i nie wprawiam się jakieś egzaltowane emocje. Żyję tym co jest teraz i na tym się skupiam.
Oczywiste ,że potrzeba sporo czasu ,aby spojrzeć na życie z innej perspektywy.

3 036

Odp: czy kocha ?
Tamiraa napisał/a:
wieka napisał/a:

Skoro ty nie mówisz, że zmarnowała ci życie, no to ona cię w tym wyprzedza, a ty nie wiem po co ją wysłuchujesz. Powinieneś omijać szerokim łukiem.
A jakim sposobem dało się przeprowadzić separację?
Powinieneś się wyprowadzić, bo rozumiem, że masz uregulowane kontakty z córką, więc możesz je egzekwować.

W jakimś sensie zmarnował jej życie i vice versa. Taka relacja mogłaby istnieć gdyby ludzie się nie zmieniali i trwali w tym samym miejscu i gdyby nie uległ podszeptom przyjaciela. Nie ma związków idealnych, a w każdym związku partnerzy wypracowują sobie własne zasady.

Partnerka sporo starsza i niby dookoła niej miało się wszystko kręcić, a w rzeczywistości została sama ze wszystkim na własne życzenie, bo przecież wiedziała, że mąż jest o wiele bardziej niedojrzały niż ona sama, uwierzyła w magię.

Ja jej życie zmarnowałem... Jakiś czas temu już bym się 'uruchomił' ale już wiem, że to nie ma sensu... wink
Została sama ze wszystkim... z czym dokładnie? wink z lovelasem, świetnie prosperującym gabinetem stomatologicznym czy odziedziczonym jakiś czas temu domkiem na Mazurach? Bo niestety o jakichś autentycznych wyrzutach sumienia pisać nie mogę...
Tak, w wieku 21 lat nie mogłem być na tyle dojrzały co ona - fakt. Jednak życie ,codzienność i upływ lat sprawił ,że stałem się równorzędnym partnerem. Zawsze mogła na mnie liczyć. Nigdy nie zachowywałem się jak dzieciak, dałem jej wszystko to, co dostałaby od równolatka. Myślę też ,że fakt, że mimo różnych pokus (jak chyba większość ludzi miewa) nigdy nie pozwoliłem sobie na przekroczenie granicy, nie zdradziłem, przez myśl by mi nie przeszło - i już w tym się od niej różnie. Jest we mnie jakaś moralność i odpowiedzialność. Co naturalnie nie sprawia ,że byłem 'ideałem', ale myślę, że źle ze mną nie miała- poradzi sobie wyśmienicie -nie zależy mi na niej, jedynie chcę mieć możliwie jak najlepsze relacje z córką.

3 037

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:

Ja jej życie zmarnowałem... Jakiś czas temu już bym się 'uruchomił' ale już wiem, że to nie ma sensu... wink
Została sama ze wszystkim... z czym dokładnie? wink z lovelasem, świetnie prosperującym gabinetem stomatologicznym czy odziedziczonym jakiś czas temu domkiem na Mazurach? Bo niestety o jakichś autentycznych wyrzutach sumienia pisać nie mogę...
Tak, w wieku 21 lat nie mogłem być na tyle dojrzały co ona - fakt. Jednak życie ,codzienność i upływ lat sprawił ,że stałem się równorzędnym partnerem. Zawsze mogła na mnie liczyć. Nigdy nie zachowywałem się jak dzieciak, dałem jej wszystko to, co dostałaby od równolatka. Myślę też ,że fakt, że mimo różnych pokus (jak chyba większość ludzi miewa) nigdy nie pozwoliłem sobie na przekroczenie granicy, nie zdradziłem, przez myśl by mi nie przeszło - i już w tym się od niej różnie. Jest we mnie jakaś moralność i odpowiedzialność. Co naturalnie nie sprawia ,że byłem 'ideałem', ale myślę, że źle ze mną nie miała- poradzi sobie wyśmienicie -nie zależy mi na niej, jedynie chcę mieć możliwie jak najlepsze relacje z córką.

Właśnie pisze o tym, że wieku 21 lat nie jest się w pełni dojrzałym.  Uwierzyła w magię, to znaczy, że w to, że co tylko by nie zrobiła spotka się z Twoją akceptacją, że nie masz innego wyjścia. Zresztą gdyby jej było tak dobrze, to nie szukałaby wrażeń, więc i tak nie mogło się udać.
Myślę, że ona może się nie pogodzić tak łatwo, że już tak nie będzie. Ale u Ciebie widać już, że dasz radę I tego Ci życzę.
Dobre relacje z córką są teraz najważniejsze, zgadzam się.

3 038 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-08-27 13:10:57)

Odp: czy kocha ?
Tamiraa napisał/a:
wieka napisał/a:

Skoro ty nie mówisz, że zmarnowała ci życie, no to ona cię w tym wyprzedza, a ty nie wiem po co ją wysłuchujesz. Powinieneś omijać szerokim łukiem.
A jakim sposobem dało się przeprowadzić separację?
Powinieneś się wyprowadzić, bo rozumiem, że masz uregulowane kontakty z córką, więc możesz je egzekwować.

W jakimś sensie zmarnował jej życie i vice versa. Taka relacja mogłaby istnieć gdyby ludzie się nie zmieniali i trwali w tym samym miejscu i gdyby nie uległ podszeptom przyjaciela. Nie ma związków idealnych, a w każdym związku partnerzy wypracowują sobie własne zasady.

Partnerka sporo starsza i niby dookoła niej miało się wszystko kręcić, a w rzeczywistości została sama ze wszystkim na własne życzenie, bo przecież wiedziała, że mąż jest o wiele bardziej niedojrzały niż ona sama, uwierzyła w magię.

Nie znasz historii od początku, albo nie rozumiesz, to nie jest tak jak myślisz.
Jeszcze usprawiedliwiasz zdradę...

3 039

Odp: czy kocha ?
Nowe_otwarcie napisał/a:

[ Dlatego ostatecznego podsumowania to będziesz mógł dokonać za kilka lat, a nie na ślepo teraz (jak Ci wciskają niektóre stałe forumowiczki, zwłaszcza te które w każdej sytuacji proponują rozmówcy rozstanie i/lub terapię, zupełnie jakby miały udziały w kancelarii adwokackiej lub/i gabinecie psychologicznym)

Ostatecznego podsumowania, Nowe_otwarcie, to człowiek dokonuje dopiero na łożu śmierci. Wcześniej się nie da, wcześniej można tylko podsumować to, co było.
To, co będzie jeszcze nie istnieje i trochę się dziwię, czemu uderzasz w aż tak pesymistyczne tony pisząc o tym, co będzie w życiu Michała, jakbyś go chciał z jakichś obłoków na ziemię sprowadzać metodami mocno brutalnymi podczas gdy Michał wydaje się być realistą mającym nadzieję, że wszystkie najgorsze scenariusze się jednak nie spełnią hurtem.

3 040 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2026-08-27 14:43:45)

Odp: czy kocha ?

No cóż myślę że NetK ma troche racjji ...

Myślę ,że rozwód czy separacja to pewny cios dla rodziny i bardzo bolesny temat.
Nie wszędzie jest patologia, przemoc itd, czasami powodu rozwodu są inne.

Niestety prawda jest taka ,że jak dziecko mieszka z matką na co dzień a z ojcem widzi się od czasu do czasu to więź między nimi maleje. Niestety więź to też codzienność. Normalne sytuacje, rozmowy, przebywanie razem.
Po rozwodzie ta więź maleje i tematy do rozmow także.
Czym większe dziecko to tym bardziej zaczyna się "oddalanie" ..

Na pewno wieź się zmniejsza a jak dziecko trafi na manipulatorke albo większą ilość manipulatorów (np. teściowa) to przepis na tragedię. Bo naprawdę dzieci bardzo często łatwo zmanipulować "jaki to tatuś zły i nie kochający" big_smile

Ja jestem chyba 5lat po rozwodzie, z corkami (obecnie prawie 20letnimi) miałem uważam dobry kontakt , choć niestety przez ostatnie miesiące ten kontakt mocno się pogorszył (myślałem że winna nauka na matury)  a moje "córeczki" pokazały swoją nową "twarz" i oblicze podczas rozprawy o podniesienie alimentów jaką nie tak dawno miałem sad
Szczerze mówiąc to co usłyszałem i zobaczyłem wręcz mnie załamało i dosłownie we mnie coś pękło sad
Dobrze ,że miałem dobrego prawnika, bo po tym co chcieli i o co wnioskowali to tylko sznur kupić i sie powiesić w lesie, bo na życie by nie bylo mnie stać big_smile

Ale trzymam kciuki i mam nadzieje ,że Michał już co miał przezyć złego to już przeżył i teraz tylko fajne rzeczy go spotkają. Może pozna fajną kobietę i poczuję wreszcie co to czego nigdy nie zaznał ...
Myślę że musi myślec głównie o sobie. Córka dorasta i niedługo "ukochany tatuś" będzie zastąpiony przez wiele innych rzeczy i kolega będzie ważniejszy big_smile
A Michał młody jeszcze jest i naprawde ma szanse ułożyć sobie życie ...

3 041

Odp: czy kocha ?
Kaszpir007 napisał/a:

No cóż myślę że NetK ma troche racjji ...

Myślę ,że rozwód czy separacja to pewny cios dla rodziny i bardzo bolesny temat.
Nie wszędzie jest patologia, przemoc itd, czasami powodu rozwodu są inne.

Niestety prawda jest taka ,że jak dziecko mieszka z matką na co dzień a z ojcem widzi się od czasu do czasu to więź między nimi maleje. Niestety więź to też codzienność. Normalne sytuacje, rozmowy, przebywanie razem.
Po rozwodzie ta więź maleje i tematy do rozmow także.
Czym większe dziecko to tym bardziej zaczyna się "oddalanie" ..

Na pewno wieź się zmniejsza a jak dziecko trafi na manipulatorke albo większą ilość manipulatorów (np. teściowa) to przepis na tragedię. Bo naprawdę dzieci bardzo często łatwo zmanipulować "jaki to tatuś zły i nie kochający" big_smile

Ja jestem chyba 5lat po rozwodzie, z corkami (obecnie prawie 20letnimi) miałem uważam dobry kontakt , choć niestety przez ostatnie miesiące ten kontakt mocno się pogorszył (myślałem że winna nauka na matury)  a moje "córeczki" pokazały swoją nową "twarz" i oblicze podczas rozprawy o podniesienie alimentów jaką nie tak dawno miałem sad
Szczerze mówiąc to co usłyszałem i zobaczyłem wręcz mnie załamało i dosłownie we mnie coś pękło sad
Dobrze ,że miałem dobrego prawnika, bo po tym co chcieli i o co wnioskowali to tylko sznur kupić i sie powiesić w lesie, bo na życie by nie bylo mnie stać big_smile

Ale trzymam kciuki i mam nadzieje ,że Michał już co miał przezyć złego to już przeżył i teraz tylko fajne rzeczy go spotkają. Może pozna fajną kobietę i poczuję wreszcie co to czego nigdy nie zaznał ...
Myślę że musi myślec głównie o sobie. Córka dorasta i niedługo "ukochany tatuś" będzie zastąpiony przez wiele innych rzeczy i kolega będzie ważniejszy big_smile
A Michał młody jeszcze jest i naprawde ma szanse ułożyć sobie życie ...

Dlatego najlepsza by była opieka naprzemienna, dla wszystkich zainteresowanych.

3 042 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2026-08-27 15:54:11)

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
wieka napisał/a:

Skoro ty nie mówisz, że zmarnowała ci życie, no to ona cię w tym wyprzedza, a ty nie wiem po co ją wysłuchujesz. Powinieneś omijać szerokim łukiem.
A jakim sposobem dało się przeprowadzić separację?
Powinieneś się wyprowadzić, bo rozumiem, że masz uregulowane kontakty z córką, więc możesz je egzekwować.

W jakimś sensie zmarnował jej życie i vice versa. Taka relacja mogłaby istnieć gdyby ludzie się nie zmieniali i trwali w tym samym miejscu i gdyby nie uległ podszeptom przyjaciela. Nie ma związków idealnych, a w każdym związku partnerzy wypracowują sobie własne zasady.

Partnerka sporo starsza i niby dookoła niej miało się wszystko kręcić, a w rzeczywistości została sama ze wszystkim na własne życzenie, bo przecież wiedziała, że mąż jest o wiele bardziej niedojrzały niż ona sama, uwierzyła w magię.

Nie znasz historii od początku, albo nie rozumiesz, to nie jest tak jak myślisz.
Jeszcze usprawiedliwiasz zdradę...

Jej, napisałam ci cały elaborat i poszło w kosmos.
Napiszę tylko: nie usprawiedliwiam zdrady, ale też nie uznaję za właściwe użalać się nad netk.
Myślę, że wszystko idzie w dobrym kierunku i netk da radę.

3 043 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2026-08-27 16:08:48)

Odp: czy kocha ?

To dobre początki, lecz do końca jeszcze bardzo daleka, pokręcona, ciężka droga. Ja także życzę Autorowi siły, pozytywnego myślenia i nastawienia, żeby mu się ułożyło w Jego nowym życiu.

Kaszpir007 napisał/a:

Ja jestem chyba 5lat po rozwodzie, z corkami (obecnie prawie 20letnimi) miałem uważam dobry kontakt , choć niestety przez ostatnie miesiące ten kontakt mocno się pogorszył (myślałem że winna nauka na matury)  a moje "córeczki" pokazały swoją nową "twarz" i oblicze podczas rozprawy o podniesienie alimentów jaką nie tak dawno miałem sad
Szczerze mówiąc to co usłyszałem i zobaczyłem wręcz mnie załamało i dosłownie we mnie coś pękło sad

Jak widać to bardzo delikatna, zawiła i powiedziałbym, że nawet ciernista, materia. Na takie historie nie ma mocnych.

3 044

Odp: czy kocha ?
Tamiraa napisał/a:
wieka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

W jakimś sensie zmarnował jej życie i vice versa. Taka relacja mogłaby istnieć gdyby ludzie się nie zmieniali i trwali w tym samym miejscu i gdyby nie uległ podszeptom przyjaciela. Nie ma związków idealnych, a w każdym związku partnerzy wypracowują sobie własne zasady.

Partnerka sporo starsza i niby dookoła niej miało się wszystko kręcić, a w rzeczywistości została sama ze wszystkim na własne życzenie, bo przecież wiedziała, że mąż jest o wiele bardziej niedojrzały niż ona sama, uwierzyła w magię.

Nie znasz historii od początku, albo nie rozumiesz, to nie jest tak jak myślisz.
Jeszcze usprawiedliwiasz zdradę...

Jej, napisałam ci cały elaborat i poszło w kosmos.
Napiszę tylko: nie usprawiedliwiam zdrady, ale też nie uznaję za właściwe użalać się nad netk.
Myślę, że wszystko idzie w dobrym kierunku i netk da radę.

Nie szkodzi, dobrze, że ominął mnie elaborat, bo mi nie musisz nic tłumaczyć, głębiej siedzę w tym wątku... smile

3 045

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:

Nie szkodzi, dobrze, że ominął mnie elaborat, bo mi nie musisz nic tłumaczyć, głębiej siedzę w tym wątku... smile

To już nic nie tłumaczę.

Podchodzisz zbyt emocjonalnie.

3 046

Odp: czy kocha ?
Tamiraa napisał/a:
wieka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

W jakimś sensie zmarnował jej życie i vice versa. Taka relacja mogłaby istnieć gdyby ludzie się nie zmieniali i trwali w tym samym miejscu i gdyby nie uległ podszeptom przyjaciela. Nie ma związków idealnych, a w każdym związku partnerzy wypracowują sobie własne zasady.

Partnerka sporo starsza i niby dookoła niej miało się wszystko kręcić, a w rzeczywistości została sama ze wszystkim na własne życzenie, bo przecież wiedziała, że mąż jest o wiele bardziej niedojrzały niż ona sama, uwierzyła w magię.

Nie znasz historii od początku, albo nie rozumiesz, to nie jest tak jak myślisz.
Jeszcze usprawiedliwiasz zdradę...

Jej, napisałam ci cały elaborat i poszło w kosmos.
Napiszę tylko: nie usprawiedliwiam zdrady, ale też nie uznaję za właściwe użalać się nad netk.
Myślę, że wszystko idzie w dobrym kierunku i netk da radę.

oh, a któż się tu nade mną użala droga Tamiraa? wink
jeszcze pare stron wcześniej paru użytkowników 'rozjeżdżało mnie walcem' (miejscami słusznie) ,ale jakiegoś zbędnego użalania się nade mną nie pamiętam wink

3 047

Odp: czy kocha ?
Kaszpir007 napisał/a:

No cóż myślę że NetK ma troche racjji ...

Myślę ,że rozwód czy separacja to pewny cios dla rodziny i bardzo bolesny temat.
Nie wszędzie jest patologia, przemoc itd, czasami powodu rozwodu są inne.

Niestety prawda jest taka ,że jak dziecko mieszka z matką na co dzień a z ojcem widzi się od czasu do czasu to więź między nimi maleje. Niestety więź to też codzienność. Normalne sytuacje, rozmowy, przebywanie razem.
Po rozwodzie ta więź maleje i tematy do rozmow także.
Czym większe dziecko to tym bardziej zaczyna się "oddalanie" ..

Na pewno wieź się zmniejsza a jak dziecko trafi na manipulatorke albo większą ilość manipulatorów (np. teściowa) to przepis na tragedię. Bo naprawdę dzieci bardzo często łatwo zmanipulować "jaki to tatuś zły i nie kochający" big_smile

Ja jestem chyba 5lat po rozwodzie, z corkami (obecnie prawie 20letnimi) miałem uważam dobry kontakt , choć niestety przez ostatnie miesiące ten kontakt mocno się pogorszył (myślałem że winna nauka na matury)  a moje "córeczki" pokazały swoją nową "twarz" i oblicze podczas rozprawy o podniesienie alimentów jaką nie tak dawno miałem sad
Szczerze mówiąc to co usłyszałem i zobaczyłem wręcz mnie załamało i dosłownie we mnie coś pękło sad
Dobrze ,że miałem dobrego prawnika, bo po tym co chcieli i o co wnioskowali to tylko sznur kupić i sie powiesić w lesie, bo na życie by nie bylo mnie stać big_smile

Ale trzymam kciuki i mam nadzieje ,że Michał już co miał przezyć złego to już przeżył i teraz tylko fajne rzeczy go spotkają. Może pozna fajną kobietę i poczuję wreszcie co to czego nigdy nie zaznał ...
Myślę że musi myślec głównie o sobie. Córka dorasta i niedługo "ukochany tatuś" będzie zastąpiony przez wiele innych rzeczy i kolega będzie ważniejszy big_smile
A Michał młody jeszcze jest i naprawde ma szanse ułożyć sobie życie ...

Cześć Kaszpir,
Swoje przeszedłeś ,ale masz ogrom siły wewnętrznej to widać..
Liczę,że ja nie będę musiał przechodzić  przez podobne piekło...

3 048

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

No cóż myślę że NetK ma troche racjji ...

Myślę ,że rozwód czy separacja to pewny cios dla rodziny i bardzo bolesny temat.
Nie wszędzie jest patologia, przemoc itd, czasami powodu rozwodu są inne.

Niestety prawda jest taka ,że jak dziecko mieszka z matką na co dzień a z ojcem widzi się od czasu do czasu to więź między nimi maleje. Niestety więź to też codzienność. Normalne sytuacje, rozmowy, przebywanie razem.
Po rozwodzie ta więź maleje i tematy do rozmow także.
Czym większe dziecko to tym bardziej zaczyna się "oddalanie" ..

Na pewno wieź się zmniejsza a jak dziecko trafi na manipulatorke albo większą ilość manipulatorów (np. teściowa) to przepis na tragedię. Bo naprawdę dzieci bardzo często łatwo zmanipulować "jaki to tatuś zły i nie kochający" big_smile

Ja jestem chyba 5lat po rozwodzie, z corkami (obecnie prawie 20letnimi) miałem uważam dobry kontakt , choć niestety przez ostatnie miesiące ten kontakt mocno się pogorszył (myślałem że winna nauka na matury)  a moje "córeczki" pokazały swoją nową "twarz" i oblicze podczas rozprawy o podniesienie alimentów jaką nie tak dawno miałem sad
Szczerze mówiąc to co usłyszałem i zobaczyłem wręcz mnie załamało i dosłownie we mnie coś pękło sad
Dobrze ,że miałem dobrego prawnika, bo po tym co chcieli i o co wnioskowali to tylko sznur kupić i sie powiesić w lesie, bo na życie by nie bylo mnie stać big_smile

Ale trzymam kciuki i mam nadzieje ,że Michał już co miał przezyć złego to już przeżył i teraz tylko fajne rzeczy go spotkają. Może pozna fajną kobietę i poczuję wreszcie co to czego nigdy nie zaznał ...
Myślę że musi myślec głównie o sobie. Córka dorasta i niedługo "ukochany tatuś" będzie zastąpiony przez wiele innych rzeczy i kolega będzie ważniejszy big_smile
A Michał młody jeszcze jest i naprawde ma szanse ułożyć sobie życie ...

Dlatego najlepsza by była opieka naprzemienna, dla wszystkich zainteresowanych.

Myślałem o tym, czytałem i nawet rozmawiałem w poradni na temat opieki, również naprzemiennej. Zainteresowałem się tym, ale z tego co dostrzegłem to raczej nie jest tak korzystne.. Załóżmy co 2 tygodnie córka miała by zmieniać pokój , swoją przestrzeń i poczucie bezpieczeństwa jakie daje jej rodzinny dom w  którym się od narodzin wychowywała.. Może lepiej żebyśmy z żoną co 2 tygodnie się zmieniali na domy, ale nie ona. Trochę miałbym poczucie , że jest w tym układzie najbardziej poszkodowana (a i tak przez nasze rozstanie jest i będzie emocjonalnie).Zresztą z żoną nie ma rozmowy na ten temat, chciałem pogadać szczerze na temat opieki, alimentów to jak jej powiedziałem ile bym chciał co miesiąc łożyć to aż śmiechem parsknęła. I ogólnie wedle niej to jest 'moje rozstanie' , moje 'widzimisię' i ona w cyrku, który urządzam nie będzie brała udziału..

3 049 Ostatnio edytowany przez Muqin (2026-08-27 21:30:46)

Odp: czy kocha ?

Michał, wersje opieki naprzemiennej są zasadniczo dwie - jedna to dziecko mieszka "raz u mamy, raz u taty" czyli dziecko żyje "na walizkach", a druga to dziecko mieszka w jednym miejscu, a zmieniają się rodzice czyli "raz jest mama, raz jest tata", a lokal ten sam.
Ta druga wersja jest rzadziej spotykana, bo kosztowna, w Polsce mało która para da radę utrzymywać oprócz własnego mieszkania każde także to "wspólne", w którym dziecko mieszka na stałe, a oni się zmieniają. Tym niemniej rzecz do rozważenia.

Twoja żona to obawiam się konkretnie to rozmawia dopiero z Twoim prawnikiem.

3 050

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:
wieka napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

No cóż myślę że NetK ma troche racjji ...

Myślę ,że rozwód czy separacja to pewny cios dla rodziny i bardzo bolesny temat.
Nie wszędzie jest patologia, przemoc itd, czasami powodu rozwodu są inne.

Niestety prawda jest taka ,że jak dziecko mieszka z matką na co dzień a z ojcem widzi się od czasu do czasu to więź między nimi maleje. Niestety więź to też codzienność. Normalne sytuacje, rozmowy, przebywanie razem.
Po rozwodzie ta więź maleje i tematy do rozmow także.
Czym większe dziecko to tym bardziej zaczyna się "oddalanie" ..

Na pewno wieź się zmniejsza a jak dziecko trafi na manipulatorke albo większą ilość manipulatorów (np. teściowa) to przepis na tragedię. Bo naprawdę dzieci bardzo często łatwo zmanipulować "jaki to tatuś zły i nie kochający" big_smile

Ja jestem chyba 5lat po rozwodzie, z corkami (obecnie prawie 20letnimi) miałem uważam dobry kontakt , choć niestety przez ostatnie miesiące ten kontakt mocno się pogorszył (myślałem że winna nauka na matury)  a moje "córeczki" pokazały swoją nową "twarz" i oblicze podczas rozprawy o podniesienie alimentów jaką nie tak dawno miałem sad
Szczerze mówiąc to co usłyszałem i zobaczyłem wręcz mnie załamało i dosłownie we mnie coś pękło sad
Dobrze ,że miałem dobrego prawnika, bo po tym co chcieli i o co wnioskowali to tylko sznur kupić i sie powiesić w lesie, bo na życie by nie bylo mnie stać big_smile

Ale trzymam kciuki i mam nadzieje ,że Michał już co miał przezyć złego to już przeżył i teraz tylko fajne rzeczy go spotkają. Może pozna fajną kobietę i poczuję wreszcie co to czego nigdy nie zaznał ...
Myślę że musi myślec głównie o sobie. Córka dorasta i niedługo "ukochany tatuś" będzie zastąpiony przez wiele innych rzeczy i kolega będzie ważniejszy big_smile
A Michał młody jeszcze jest i naprawde ma szanse ułożyć sobie życie ...

Dlatego najlepsza by była opieka naprzemienna, dla wszystkich zainteresowanych.

Myślałem o tym, czytałem i nawet rozmawiałem w poradni na temat opieki, również naprzemiennej. Zainteresowałem się tym, ale z tego co dostrzegłem to raczej nie jest tak korzystne.. Załóżmy co 2 tygodnie córka miała by zmieniać pokój , swoją przestrzeń i poczucie bezpieczeństwa jakie daje jej rodzinny dom w  którym się od narodzin wychowywała.. Może lepiej żebyśmy z żoną co 2 tygodnie się zmieniali na domy, ale nie ona. Trochę miałbym poczucie , że jest w tym układzie najbardziej poszkodowana (a i tak przez nasze rozstanie jest i będzie emocjonalnie).Zresztą z żoną nie ma rozmowy na ten temat, chciałem pogadać szczerze na temat opieki, alimentów to jak jej powiedziałem ile bym chciał co miesiąc łożyć to aż śmiechem parsknęła. I ogólnie wedle niej to jest 'moje rozstanie' , moje 'widzimisię' i ona w cyrku, który urządzam nie będzie brała udziału..

To musisz załatwiać przez adwokata, a nie w bezpośredniej rozmowie bo wiesz, że się nie da.
Jeśli macie taką możliwość, że to wy byście zmieniali domy, to jeszcze lepiej.
Żonie powinno zależeć też, żeby dziecko miało dobry kontakt z ojcem, jeśli je kocha w co nie wątpię, to powinna jego komfort mieć na pierwszym miejscu, więc to by była najlepsza opcja jakbyście zmieniali się w obecnym domu.
Odpada też problem alimentów, więc byłaby to sytuacja optymalna,

3 051

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:

jeszcze pare stron wcześniej paru użytkowników 'rozjeżdżało mnie walcem' (miejscami słusznie) ,ale jakiegoś zbędnego użalania się nade mną nie pamiętam wink

Ja już wszystko tu napisałam, co miałam napisać. Można pamiętać lub nie. smile
I nie uważam, żebym miała jakiś monopol na swoje racje  smile

3 052

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:

Żonie powinno zależeć też, żeby dziecko miało dobry kontakt z ojcem, jeśli je kocha w co nie wątpię, to powinna jego komfort mieć na pierwszym miejscu, więc to by była najlepsza opcja jakbyście zmieniali się w obecnym domu.
Odpada też problem alimentów, więc byłaby to sytuacja optymalna,

Obawiam się, że żona nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Po niej można spodziewać się wszystkiego.

3 053 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2026-08-27 23:18:56)

Odp: czy kocha ?
Alessandro napisał/a:
wieka napisał/a:

Żonie powinno zależeć też, żeby dziecko miało dobry kontakt z ojcem, jeśli je kocha w co nie wątpię, to powinna jego komfort mieć na pierwszym miejscu, więc to by była najlepsza opcja jakbyście zmieniali się w obecnym domu.
Odpada też problem alimentów, więc byłaby to sytuacja optymalna,

Obawiam się, że żona nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Po niej można spodziewać się wszystkiego.

Nie rób z niej demona smile Wszystko zależy od ugody.

3 054

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:

Dlatego najlepsza by była opieka naprzemienna, dla wszystkich zainteresowanych.

Najlepsza dla rodziców a nie dla dziecka big_smile

Prawdziwa opieka naprzemienna to życie na 3 mieszkania a w jednym , tym znanym dziecku od najmłodszym lat dalsze życie a jedynie co się zmienia w życiu dziecka to zmieniający się rodzice.
To jest prawdziwa opieka naprzemienna.
Dziecko jest w swoim rodzinnym domu, w swoim pokoju, przy swoich znajomych i itd.

A ta tania wersja dla rodziców czyli dziecko na walizkach zmieniające co chwilę mieszkanie, bez stabilnośc, bez pewności to chyba najgorsze rozwiązanie.

Nawet kot czy pies źle znosi zmiany otoczenia i środowiska. Widac dla wielu dobro dziecka jest mało ważne i mało co znaczy ...

3 055 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2026-08-28 08:11:56)

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:

Cześć Kaszpir,
Swoje przeszedłeś ,ale masz ogrom siły wewnętrznej to widać..
Liczę,że ja nie będę musiał przechodzić  przez podobne piekło...

Cześć !

Nie chce się rozpisywać, ale uwierz jak Ex skorzysta z prawnika to przygotuj się na piekło.

Prawnik kobiety ma na celu dosłownie wyciśnięcie faceta jak cytryny i nie ma żadnych reguł i ograniczeń.

Ja dostałem pisamo z sądu w listopadzie a rozprawa była w sierpniu i uwierz od tego czasu moje kontakty z córkami się pogorszyły i to znacznie.
Myślałem że to wina nauki.

Ale mój prawnik jak z nim po rozprawie rozmawialem powiedzial że to typowa strategia strony wystąpującej z roszczeniami.
Najpierw schładza sie do minimim więź miedzy rodzicem a dzieckiem, ogrranicza do minimum wizyty i nastawia negatywnie dziecko (dzieci) w stosunku do rodzica.

Ozywiście dziecko jest "urabiane" przez prawnika co ma mówić i itd.

To przerażające bo tak naprawdę prawnik NISZCZY więź, która i tak przez rozwód jest juz gorsza ...

To typowa "strategia". To przerażające.

Więc Netk , myśle że mój przypadek nie jest odosobniony, bo to typowa strategia prawników.
Prawnik nie ma sentymentów, nie ma empatii. Widzi w osobie oskarżonej portfel który trzeba dokłanie oskubać a jak to za mało to jeszcze zabrać sam portel big_smile

Ja po tej rozprawie zacząłem się mocno zastanwiać czy faktycznie zostawić córkom po mnie majątek czy po prostu wydać go sam a dom wcześniej sprzedać.
Ale czas pokaże.

Posty [ 2 991 do 3 055 z 3 131 ]

Strony Poprzednia 1 … 45 46 47 48 49 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026