netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

czy kocha ?

3 130 odpowiedzi147 133 wyświetleniazałożony przez netk53521, 15.10.2024

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 … 44 45 46 47 48 49 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 926 do 2 990 z 3 131 ]

2 926

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:

Cześć Wam ,

Jednak mnie zaczyna niepokoić - mam nadzieję, że niepotrzebnie - nasza córka. To są małe rzeczy , ale nie dają mi spokoju.
Staram się poświęcać jej każdą chwilę i znaleźć jakieś zajęcia wspólne -  mała wpadła na pomysł przemalowania pokoju - znalazła tapetę i była dość podekscytowana - miała mi trochę pomagać przez weekend. Jeszcze miałem jej zrobić nowe , większe biurko ,ale trochę mi to zajmie więc na razie tylko mały remoncik. Naprawdę tego chciała - jednak gdy tylko weszła żona , spojrzała na nią i powiedziała ,że nie ma mowy ,że miała malowany pokój w zeszłą wiosnę i starczy - ona od razu przygasła , przytaknęła i nie chciała słyszeć o tym już. Poszedłem z żoną o tym porozmawiać - a ona ,że nie mogę dawać sobie wchodzić na głowę ,że mała wykorzystuję sytuacje , wchodzi w ten trudny wiek , że mam zamydlone oczy itp. i że musimy być uważni bo ją rozpuścimy i pokażemy, że to ona może sobie rządzić.  Może i trochę racji ma - sam nie wiem, bardziej co mnie w tej sytuacji zdziwiło to fakt, że żona dziwnie się spojrzała na córę a ta od razu odpuściła temat.
Kolejna sytuacja - chciałem ją zabrać do zamku tzw. Polski Hogwart - aż pisnęła z radości - znów to samo ,żona tylko na nią spojrzała i już ona nie chciała słyszeć o tym pomyśle.
Żona słabiej się czuła - to wiadomo obiadu nie będzie - chciałem przejść się z córką po mieście bo nie było tak mroźno i przynieść jedzenie do domu albo zjeść gdzieś - od razu się zabrała do mamy . Podszedłem do pokoju i nie słyszałem żeby żona mówiła cokolwiek do niej. Mała przychodzi i mówi ,że możemy zamówić jedzenie do domu i iść razem na spacer jak mama wydobrzeje... Oczywiście próby rozmów z żoną są zbędne - ona nie widzi problemu, taki wiek u niej się zaczyna itp. .

Wręcz przeciwnie, tyle że niepokoić to Cię powinno postępowanie żony i to bardzo moim zdaniem. Czemu?
We wszystkich trzech opisanych sytuacjach żona subtelnie oraz skutecznie pokazała Ci, kto rządzi czyli opisując rzecz inaczej skutecznie podważyła Twój autorytet jako ojca. Zamierza przejąć stery czyli "ja decyduję, jak będzie wychowywana córka". A Ty wprawdzie poczułeś, że coś jest nie halo, ale - położyłeś uszy po sobie. I było tak, jak żona zdecydowała. W sprawach pozornie drobnych, ale w tym waszym popapranym układzie one nie są drobne, bo żona jest jaka jest. A Ty to sie dopiero zaczynasz zmieniać.

Michał, jeśli teraz nie zareagujesz to ockniesz się z przysłowiową ręką w nocniku.

Jakoś tak mi się z tą waszą relacją z żoną skojarzył cytat z "Trylogii" czyli nauka, jakiej ojciec udzielił Michałowi Wołodyjowskiemu. Konkretnie "jak się nie bedą ciebie bali, to się będą z ciebie śmiali".

Twoja żona miała ojca tyrana i zapewne nie jest w stanie szanować mężczyzny wrażliwego, wychodzącego naprzeciw, rozumiejącego itd czyli mającego przeliczne zalety cenione przez inną grupę kobiet. Najprawdopodobniej żeby mężczyznę szanować ona musi się go trochę bać. A Ty akurat w taki klimat nijak się nie wpasowujesz.

I teraz napiszę, co możesz rozważyć.

Żona jest katoliczką. Nieważne w tym momencie czy szczerze wierzy czy tak jest zaprogramowana czy katolicyzmu używa w celach manipulacyjnych. Poszła w stronę nierozerwalności sakramentu, do księdza po nauki, na mszę dała jak wróciłeś, za grzesznicę kajającą się robiła co to zadośćuczynić pragnie szczerze itd.

Tym samym poniekąd sama pokazała ci narzędzie, którego być może możesz użyć iżby mieć na nią skuteczny wpływ w paru sprawach czyli katolickie nauczanie. O którym słabe masz pojęcie, ale nie wykluczone, że ono na nią ma prawdziwy wpływ.
Pisało ci tu ileś osób, że "Michał, wyhoduj sobie jaja i babę uporządkuj".

No to popatrz - wedle tego katolickiego nauczania żona właśnie wykonała coś, czego jako katolicka żona absolutnie robić nie powinna czyli nie wykazała tzw. posłuszeństwa i podważyła Twój autorytet w oczach dziecka. Jako katolicki mąż powinieneś w tym momencie upomnieć małżonkę iż postępuje niewłaściwie. Wziąć na tzw dywanik i jasno opisać sytuacje informując jednocześnie iż jako głowa domu sobie tego zdecydowanie nie życzysz. Że jeśli ty, głowa katolickiej rodziny, decydujesz o czymś, to ona ma mianowicie obowiązek się podporządkować, albowiem wedle (tu stosowny cytat) tak być powinno. Oczywiście, jesteś otwarty na jej uwagi i obserwacje dotyczące wychowywania dziecka, ale decydujesz ty. Ona swoje uwagi i sugestie, jeśli jakoweś ma, może wyrazić na osobności, ty je łaskawie rozważysz, ale jeśli mówisz "Wychodzimy zjeść na mieście, ty żono odpoczywaj " to tak się dzieje, to nie jest pora na dyskusje z jej strony, rzucanie jakichś spojrzeń itp. O malowaniu pokoju, o wychodzeniu na obiad oraz o zwiedzaniu Zamku Hogwart. Jeśli chce twojego przebaczenia to niech się zacznie zachowywać tak, jak nauczanie katolickie nakazuje i niech zacznie do zaraz. Jest ci bowiem winna nie tylko wierność małżeńska ale też szacunek dla Ciebie jako głowy domu ma okazywać. W całkiem konkretny sposób. Zapewniam cię, że ksiądz, do którego ona lata po porady, skutecznie cię w tym podejściu wesprze.


Oczywiście  to nie ma wiele wspólnego ze zdrowym związkiem i dobrą relacją w rozumieniu współczesnej psychologii, ale prawda jest taka, ze żona już zaczyna przejmować kontrolę i rządzić, już sobie ustaliła, jak będzie wychowywana córka. Jest pewna szansa, że używając innego narzędzia niż psychologia zdołasz ją wyhamować.
Jak każde narzędzie tak i to "katolickie" może nie zadziałać. Ale słabe masz pole manewru, a fatalnie by było, gdybyś ponownie utracił kontrolę nad sytuacją. 


Ogólnie to oczywiście nie jest dobrym spełnianie każdej zachcianki dziecka, ale...ale żona tego skądinąd rozsądnego podejścia użyła w celu przejęcia kontroli.
Ty jesteś dorosłym mężczyzną, nie dzieciakiem, zatem jesteś w stanie rozeznać nie gorzej od niej, czy coś jest zachcianką bezsensowną czy też nie jest. Masz tu prawo decydować co najmniej takie same jak ona.

Zgadzam się z Tamiraa, okres nastoletni jest inny niż dzieciństwo, zachowanie równowagi między nie spełnianiem każdej zachcianki a dawaniem dziecku obszaru do decydowania o sobie trzeba wyważyć.
Akurat własny pokój to obszar wielu eksperymentów u nastolatków. I w rozsądnym zakresie - ich prawo. Jeśli oczywiście nie wskazują palcem rodzicowi, co ma zrobić  ograniczając się do łaskawego przyjmowania wykonanego w całości przez rodzica dzieła tylko czynnie uczestniczą w kształtowaniu tzw. własnej przestrzeni. 
Córka ma nowy pomysł na wygląd własnego pokoju? A niech ma, choćby i co roku nowy - byle było to realizowanie jej pomysłu ze wsparciem rodzica, tak się uczy samodzielności, decydowania o sobie oraz tego, że "samo się nic nie zrobi" czyli chcesz mieć wytapetowane to ucz się tapetowania, nie święci garnki lepią. A tatuś pomoże.
Nie że tatuś na kiwnięcie palcem wzywa ekipę fachowców, to bzdura. Ale jeśli tatuś razem z córka zmieniają wystrój jej pokoju - super pomysł. Zwłaszcza w sytuacji, w której ograniczeń finansowych nie ma. Przy robieniu nowego biurka córka też może pomagać oraz uczestniczyć.  Tak się buduje wieź, taką, co zostaje na zawsze, przez wspólne tworzenie czegoś, wspólne działania.
Nie pozwól, Michał, żeby Ci żona to zabrała. Taką wycieczką do Zamku Hogwart możesz dać córce wspaniałe wspomnienie. Za rok, dwa - będzie za późno, bo Zamek Hogwart się zdezaktualizuje. Są rzeczy, których się nie nadrobi.

2 927

Odp: czy kocha ?

Muqin, może tak być, że jak tylko autor pokaże się, że jest silny, to skończy się zarządzanie przez żonę. W tym momencie nie widzę tego specjalnie.

2 928

Odp: czy kocha ?

Muqin, wszystko fajnie piszesz, ale to nie przejdzie, bo ona nie da się nabrać jak mucha na lep.
Po drugie ona rządziła zawsze, a Michał nie jest w stanie się postawić, bo cały czas się żony boi, a jednocześnie nie chce się rozwieść, bo mu widać z nią lepiej. Został i dalej jest manipulowany, bo tym ona chce go do siebie przekonać.

W tych opisanych sytuacjach, jedynie by pomogło zjechanie żony z góry na dół i wyegzekwowanie zaprzestania manipulowania córką. A jeśli to nie pomoże, to córka jest w tym wieku, że jeśli ona chce gdzieś pójść, a po wzroku mamy odpuszcza, powinien powiedzieć córce, idziemy i koniec.

Żona cały czas Michała rozgrywa jak chce i to jest jego największy problem.

Co do tego pokoju, to powinien to wcześniej uzgodnić z żoną, tym bardziej jak wie, że to ona decyduje w tej rodzinie, dziecko może decydować, ale nie o tym, żeby co roku malować ściany, bo chce.
Pytanie tylko dlaczego się nie zwróciła z tym do mamy pierwszej kolejności? Można dwojako rozumieć.


Michałowi bliżej jest do pogodzenia się z żoną, bo wtedy nie będzie robiła mu pod górkę i to mu wystarczy do szczęścia.
Jego wybór, sam najlepiej wie do czego mu bliżej.

2 929 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-01-08 19:15:54)

Odp: czy kocha ?

Muqin, wszystko fajnie piszesz, ale to nie przejdzie, bo ona nie da się nabrać jak mucha na lep.
Po drugie ona rządziła zawsze, a Michał nie jest w stanie się postawić, bo cały czas się żony boi, a jednocześnie nie chce się rozwieść, bo mu widać z nią lepiej. Został i dalej jest manipulowany, bo tym ona chce go do siebie przekonać.

W tych opisanych sytuacjach, jedynie by pomogło zjechanie żony z góry na dół i wyegzekwowanie zaprzestania manipulowania córką. A jeśli to nie pomoże, to córka jest w tym wieku, że jeśli ona chce gdzieś pójść, a po wzroku mamy odpuszcza, powinien powiedzieć córce, idziemy i koniec.

Żona cały czas Michała rozgrywa jak chce i to jest jego największy problem.

Co do tego pokoju, to powinien to wcześniej uzgodnić z żoną, tym bardziej jak wie, że to ona decyduje w tej rodzinie, dziecko może decydować, ale nie o tym, żeby co roku malować ściany, bo chce.
Pytanie tylko dlaczego się nie zwróciła z tym do mamy w pierwszej kolejności? Można dwojako rozumieć.


Michałowi bliżej jest do pogodzenia się z żoną, bo wtedy nie będzie robiła mu pod górkę i to mu wystarczy do szczęścia.
Jego wybór, sam najlepiej wie do czego mu bliżej.

2 930

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:

Muqin, wszystko fajnie piszesz, ale to nie przejdzie, bo ona nie da się nabrać jak mucha na lep.
Po drugie ona rządziła zawsze, a Michał nie jest w stanie się postawić, bo cały czas się żony boi, a jednocześnie nie chce się rozwieść, bo mu widać z nią lepiej. Został i dalej jest manipulowany, bo tym ona chce go do siebie przekonać.

W tych opisanych sytuacjach, jedynie by pomogło zjechanie żony z góry na dół i wyegzekwowanie zaprzestania manipulowania córką. A jeśli to nie pomoże, to córka jest w tym wieku, że jeśli ona chce gdzieś pójść, a po wzroku mamy odpuszcza, powinien powiedzieć córce, idziemy i koniec.

.

Jeśli do tej pory żona decydowała o wychowaniu córki i żona nią się zajmowała, to nie ma się co dziwić, że to ona stanowi dla niej źródło bezpieczeństwa.
A tatuś nie może być tylko od uszczęśliwiania, powinien też czegoś nauczyć, czego córka nie może otrzymać od swojej mamy.
Zabranianie nie jest wychowawcze. A już, że nawet żona autora nie pyta tylko czyni jakby była jedynym rodzicem, pewnie jest często spotykane, ale niekoniecznie właściwe. Ojciec nie jest kolejnym dzieckiem swojej żony.

2 931 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2026-01-08 19:41:55)

Odp: czy kocha ?

W najbliższym czasie to raczej niemożliwe, bowiem Michał nie ma żadnego planu na siebie. Jest już najwyższa pora, aby określić konkretne cele i działania, a tymczasem nie ma nic.
Ten pomysł Muqin dotyczący katolickiego zarządzania rodziną, mówiąc w dużym uproszczeniu, jest ciekawy, jednak niesie ze sobą spore ryzyko. Chodzi o to, że kiedy Michał tak zrobi, a żona jemu w tym zakresie "ulegnie" i stanie się "posłuszna" zgodnie ze zwyczajem, to ona będzie gotowa wtedy zrobić wszystko, aby tylko podtrzymać tą całą iluzję dobrej katolickiej rodziny.
Jednak póki co to ona przejęła pałeczkę i dyryguje całym ruchem. Co gorsza, robi to bardzo dyskretnie i jest w tym stanowcza i bardzo zdecydowana. To z kolei świadczy o tym, że ona już realizuje swój wielki misterny plan.

2 932

Odp: czy kocha ?
Tamiraa napisał/a:
wieka napisał/a:

Muqin, wszystko fajnie piszesz, ale to nie przejdzie, bo ona nie da się nabrać jak mucha na lep.
Po drugie ona rządziła zawsze, a Michał nie jest w stanie się postawić, bo cały czas się żony boi, a jednocześnie nie chce się rozwieść, bo mu widać z nią lepiej. Został i dalej jest manipulowany, bo tym ona chce go do siebie przekonać.

W tych opisanych sytuacjach, jedynie by pomogło zjechanie żony z góry na dół i wyegzekwowanie zaprzestania manipulowania córką. A jeśli to nie pomoże, to córka jest w tym wieku, że jeśli ona chce gdzieś pójść, a po wzroku mamy odpuszcza, powinien powiedzieć córce, idziemy i koniec.

.

Jeśli do tej pory żona decydowała o wychowaniu córki i żona nią się zajmowała, to nie ma się co dziwić, że to ona stanowi dla niej źródło bezpieczeństwa.
A tatuś nie może być tylko od uszczęśliwiania, powinien też czegoś nauczyć, czego córka nie może otrzymać od swojej mamy.
Zabranianie nie jest wychowawcze. A już, że nawet żona autora nie pyta tylko czyni jakby była jedynym rodzicem, pewnie jest często spotykane, ale niekoniecznie właściwe. Ojciec nie jest kolejnym dzieckiem swojej żony.

Nie do końca, bo Michał dużo zajmował się córką, może nawet więcej niż żona, bo jak dobrze pamiętam pracował w domu i był związany z córką, może nawet za bardzo, bo żona  pracowała w gabinecie, do tego dodać jej wyjazdy z „koleżanką”…

2 933

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
wieka napisał/a:

Muqin, wszystko fajnie piszesz, ale to nie przejdzie, bo ona nie da się nabrać jak mucha na lep.
Po drugie ona rządziła zawsze, a Michał nie jest w stanie się postawić, bo cały czas się żony boi, a jednocześnie nie chce się rozwieść, bo mu widać z nią lepiej. Został i dalej jest manipulowany, bo tym ona chce go do siebie przekonać.

W tych opisanych sytuacjach, jedynie by pomogło zjechanie żony z góry na dół i wyegzekwowanie zaprzestania manipulowania córką. A jeśli to nie pomoże, to córka jest w tym wieku, że jeśli ona chce gdzieś pójść, a po wzroku mamy odpuszcza, powinien powiedzieć córce, idziemy i koniec.

.

Jeśli do tej pory żona decydowała o wychowaniu córki i żona nią się zajmowała, to nie ma się co dziwić, że to ona stanowi dla niej źródło bezpieczeństwa.
A tatuś nie może być tylko od uszczęśliwiania, powinien też czegoś nauczyć, czego córka nie może otrzymać od swojej mamy.
Zabranianie nie jest wychowawcze. A już, że nawet żona autora nie pyta tylko czyni jakby była jedynym rodzicem, pewnie jest często spotykane, ale niekoniecznie właściwe. Ojciec nie jest kolejnym dzieckiem swojej żony.

Nie do końca, bo Michał dużo zajmował się córką, może nawet więcej niż żona, bo jak dobrze pamiętam pracował w domu i był związany z córką, może nawet za bardzo, bo żona  pracowała w gabinecie, do tego dodać jej wyjazdy z „koleżanką”…

Chodzi o decyzje w sprawie córki.

2 934

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:

Muqin, wszystko fajnie piszesz, ale to nie przejdzie, bo ona nie da się nabrać jak mucha na lep.
Po drugie ona rządziła zawsze, a Michał nie jest w stanie się postawić, bo cały czas się żony boi, a jednocześnie nie chce się rozwieść, bo mu widać z nią lepiej. Został i dalej jest manipulowany, bo tym ona chce go do siebie przekonać.

W tych opisanych sytuacjach, jedynie by pomogło zjechanie żony z góry na dół i wyegzekwowanie zaprzestania manipulowania córką. A jeśli to nie pomoże, to córka jest w tym wieku, że jeśli ona chce gdzieś pójść, a po wzroku mamy odpuszcza, powinien powiedzieć córce, idziemy i koniec.

Żona cały czas Michała rozgrywa jak chce i to jest jego największy problem.

Co do tego pokoju, to powinien to wcześniej uzgodnić z żoną, tym bardziej jak wie, że to ona decyduje w tej rodzinie, dziecko może decydować, ale nie o tym, żeby co roku malować ściany, bo chce.
Pytanie tylko dlaczego się nie zwróciła z tym do mamy w pierwszej kolejności? Można dwojako rozumieć.


Michałowi bliżej jest do pogodzenia się z żoną, bo wtedy nie będzie robiła mu pod górkę i to mu wystarczy do szczęścia.
Jego wybór, sam najlepiej wie do czego mu bliżej.

Wieka, nie całkiem miałam na myśli iżby żona się niczym mucha na lep wziąć, raczej zasugerowałam Michałowi użycie jakiegoś narzędzia, które ma szanse zadziałać.
Dla Michała ten "chłop z jajami" to trochę abstrakcja. Niektórych cech mu brak, ożenił się z kobietą wychowaną w określonym wzorcu i jest jak jest.
W wersji katolickiej żony się wprawdzie programowo nie opierdala, ale się pokazuje, gdzie jej miejsce w katolickim domu. Na tą konkretną żonę to może zadziałać o tyle, że ona rozumie ten język, ksiądz to samo jej powie.
Wcześniejsze uzgadnianie z żoną sprawy pokoju to relacja normalna, relacja Michała z żoną to normalna nie jest, jeśli ma być zmiana to najpierw musi być nie calkiem normalnie w drugą stronę.

Dziewczynie nastoletniej ojciec jest bardzo potrzebny na wiele sposobów. W tym jako jakiś tam wzorzec przyszłego partnera, to się wdrukowuje nieświadomie. Pal sześć żonę, ale DLA DOBRA CÓRKI to Michał powinien spod tego pantofla wyjść. Bo wychowa drugą "rządzącą żonę".

2 935 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-01-09 12:33:05)

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:
wieka napisał/a:

Muqin, wszystko fajnie piszesz, ale to nie przejdzie, bo ona nie da się nabrać jak mucha na lep.
Po drugie ona rządziła zawsze, a Michał nie jest w stanie się postawić, bo cały czas się żony boi, a jednocześnie nie chce się rozwieść, bo mu widać z nią lepiej. Został i dalej jest manipulowany, bo tym ona chce go do siebie przekonać.

W tych opisanych sytuacjach, jedynie by pomogło zjechanie żony z góry na dół i wyegzekwowanie zaprzestania manipulowania córką. A jeśli to nie pomoże, to córka jest w tym wieku, że jeśli ona chce gdzieś pójść, a po wzroku mamy odpuszcza, powinien powiedzieć córce, idziemy i koniec.

Żona cały czas Michała rozgrywa jak chce i to jest jego największy problem.

Co do tego pokoju, to powinien to wcześniej uzgodnić z żoną, tym bardziej jak wie, że to ona decyduje w tej rodzinie, dziecko może decydować, ale nie o tym, żeby co roku malować ściany, bo chce.
Pytanie tylko dlaczego się nie zwróciła z tym do mamy w pierwszej kolejności? Można dwojako rozumieć.


Michałowi bliżej jest do pogodzenia się z żoną, bo wtedy nie będzie robiła mu pod górkę i to mu wystarczy do szczęścia.
Jego wybór, sam najlepiej wie do czego mu bliżej.

Wieka, nie całkiem miałam na myśli iżby żona się niczym mucha na lep wziąć, raczej zasugerowałam Michałowi użycie jakiegoś narzędzia, które ma szanse zadziałać.
Dla Michała ten "chłop z jajami" to trochę abstrakcja. Niektórych cech mu brak, ożenił się z kobietą wychowaną w określonym wzorcu i jest jak jest.
W wersji katolickiej żony się wprawdzie programowo nie opierdala, ale się pokazuje, gdzie jej miejsce w katolickim domu. Na tą konkretną żonę to może zadziałać o tyle, że ona rozumie ten język, ksiądz to samo jej powie.
Wcześniejsze uzgadnianie z żoną sprawy pokoju to relacja normalna, relacja Michała z żoną to normalna nie jest, jeśli ma być zmiana to najpierw musi być nie calkiem normalnie w drugą stronę.

Dziewczynie nastoletniej ojciec jest bardzo potrzebny na wiele sposobów. W tym jako jakiś tam wzorzec przyszłego partnera, to się wdrukowuje nieświadomie. Pal sześć żonę, ale DLA DOBRA CÓRKI to Michał powinien spod tego pantofla wyjść. Bo wychowa drugą "rządzącą żonę".

Tak będzie, ale to jeszcze nie jest takie fatalne, bo nie w  jednym związku żony rządzą i tu też by nie było tak źle, gdyby nie wyszła za za mąż z premedytacją.

Ja jestem zdania, że w małżeństwie najlepiej jak każdy rządzi, zajmuje się, to lepsze słowo, swoją działką, licząc się ze zdaniem partnera w ważniejszych sprawach.

Co do wiary, jak Michał by wyskoczył z tymi doktrynami kościelnymi, to raz, żeby musiał to zrobić wbrew sobie, wyszedł by na klauna , a ona zaśmiała by się mu w twarz w najlepszym przypadku.

Spod pantofla to chyba żadnemu facetowi nie udało się wyjść, jak już tkwi parę lat, bo byłaby wymagana zmiana osobowości i charakteru. Tych jaj to się jednak nie da wychodować jak ich nie ma big_smile

Ale dobrze by było jakby Michał zaczął się trochę stawiać i powiedzieć co myśli, na ten moment w relacjach z córką, który ona mu utrudnia.
Czyli wywalczyć sobie swoją pozycję jeśli chce być dalej w tej rodzinie. Ma teraz okazję, póki całkiem nie odda się w ramiona żony.

Edit.
Choć są takie związki, gdzie facet lubi siedzieć pod pantoflem, wszystkie pieniądze oddaje żonie, wszystko na jej głowie, a on ma święty spokój.

2 936

Odp: czy kocha ?

Jesli chcesz Michale miec szacunek corki, to jest tylko jedna droga. Pokaz jej, ze jestes opoka, bezpieczna przystania, tym niezawodnym. Ty juz popelniles troche bledow, o ile pamietam. Wyjechales z domu, w czasie silengo kryzysu. To zostaje na dlugo w dziecku, ale ciagle jest szansa. Tylko badz uwazny. Czytalam Twoje rozterki dotyczace Sylwestra, czy z  kolezanka, czy sam. W koncu sam i bylo ok piszesz. Ale gdzie corka? Ani slowa o tym, by spedzic ten czas z dzieckiem. Zona zdradzila Cie na wiele sposobow, i nie chodzi tylko o seks.  I nie skupialabym sie dluzej na niej. Ale Ty nie zdradz swojego dziecka, buduj wiez, organizuj wspolny czas. Porozmawiaj wczesniej z zona za kazdym razem, gdy chcesz cos zaplanowac, razem wychowujecie dziecko i uzgadnianie jest niezbedne. Nie stawiaj dziecka w sytuacji, zeby dokonywalo wyboru, czy stanac po stronie mamy czy taty. Bo tak to teraz wyglada.

2 937

Odp: czy kocha ?

Witam Was,
Parę dni trzymało mnie lekkie przeziębienie  - jeszcze chyba takiej zimy nie było , ale w sumie fajnie u  nas na podwórku cała rodzina Bałwanów ulepiona.
Pozwolę sobie odpowiedzieć na Wasze posty nie w kolejności:
-Meraldo - witaj - nasza córka jak co roku spędziła Sylwestra u swojego kuzynostwa - w tym roku u mojego najstarszego brata , w zeszłym w domu najstarszej siostry mojej żony - jest tradycja od kilku lat niezależna od stanu naszego małżeństwa - mój brat ma syna kilka miesięcy starszego od mojej córki  ,plus cała ferajna dziecięca - bawią się wspaniale od lat - uwierz moja córka wspaniale obchodzi Sylwestra - o 14 ją odwoziłem - była szczęśliwa .  Spędzam z nią dużo czasu, zawsze była oczkiem w moim głowie - dużo musiałbym pisać - i może kiedyś napiszę..  Mogę spytać Meraldo - czemu nie zapytałaś o czas między żoną a córką ? czemu ja facet mam pytanie o czas z córką a nie ona?
Będę pisał pobieżnie.
Do Drogiej Memu sercu Muqin oraz Wieka :
Muqin - ja nie chodzę do kościoła wcale, żona wie, ze nic to dla mnie znaczy - mam teraz wyskakiwać jako autorytet kościelny? Rozbawię ją i tyle.
Wieka - nie boje się żony , ja po prostu nie chcę nic z nią zaczynać , nie chce mi się gadać , kłócić ani godzić,. Na ten moment - powtarzam - na ten moment - mojego życia- chcę trochę spokoju ,każdy by potrafił z paroma ''groszami" (moimi Panie Adamie , moimi ) na koncie wywołać ogień - sztuką jest zachowywać spokój - dopóki to możliwe.  Wiem, że moja żona jest cwana.  Wiem , że ma świadomość że jest mi ciężko i że ogromnie kocham nasze dziecko.
Kiedy Wam piszę : dużo by pisać  -za tym stoi -  gorączkowanie przez noc  naszej córki i nasze czuwanie nad nią do rana i to ,że córka złapała mnie za ramie i nie chciała puścić.
zwykła codzienność , jak parę godzin zmartwień o psa , który chodził po ulicy i nie wiadomo do kogo należał - i córcia , która w głowie już dawała mu imię i wychodziła do niego z kiełbaskami na -15 mrozie? (za nic nie chciał wejść ).
Popełniłem dużo błędów jako mąż - nie kłócę sie o to z wami ,ale błagam - nie myslcie o mnie  źle jak o ojcu - nie widać może w moich postach, ale robie co mogę...

2 938

Odp: czy kocha ?

A tak ogólnie to myślę czasem o tym forum.  Jak niektórzy wyglądają,  czym sie zajmują?  Sam nie wiem czemu , może jednak przelewam tu zbyt wiele emocji.  Jednak jakby nie patrzeć nic innego mi nie zostało.  Starałem sie jakos ugadać z "kumplem "ale nic z tego .  Chyba odpuszczę,  nie będę za nim latał,  jak mi napisał żebym mu dał juz spokój od siebie po raz kolejny to doprawdy juz nie ma sensu . Moze trzeba czasu , moze troche wody musi upłynąć a moze zwyczajnie ma mnie dość. 
Tak czy owak to moze naiwnie ale liczę, że jakoś sie to ułoży.
Kiedy wróciłem z Sylwestra to córka oznajmiła, że chce zostać dentystką jak mama i prowadzić z nią praktykę.  A przecież chciała byc weterynarzem.. Ale to dziecko , pewnie nie raz jej sie odmieni jeszcze , nie ma nawet 12 lat . Za to zona jest zachwycona jej pomysłem.   
Wracając do domu chciałem byc taki jak jestem teraz -  zaangażowany w życie córki ale omijając szerokim łukiem zone . Jest mi obojętna.  Ale tak sie nie da. Macie rację ze bierność i przyglądanie sie życiu  rodzinnemu nic mi nie da .jestem w stanie jakby to opisać by nie byc zle zrozumianym: potrząsnąć (nie fizycznie ) żoną.  Byłbym w stanie stać sie takim mężczyzną który "nosi spodnie w związku " ale straciłem chęci.  Mógłbym przejąć stery - ale mi sie nie chce nic z nią robić ani w lewo ani w prawo.  Skoro juz wróciłem to sądziłem ze taka postawa obojętna tez bedzie dobra ale to chyba nie zdaje egzaminu..

2 939 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2026-01-11 11:17:58)

Odp: czy kocha ?

Michał, po co Ci wiedza o tym, czym ludzie się zajmują lub jak wyglądają?
Prawda jest taka, że Twoja żona odebrała Ci siłę wiele lat temu, a jeśli nawet nie dosłownie, to symbolicznie.
Nigdy nie liczyła się z Tobą ani Twoim zdaniem – byłeś dla niej petentem, kimś, kto niczego nie wymagał ani nie oczekiwał.
Byłeś tylko narzędziem do spełnienia jej marzeń. Powtarzam JEJ i to co chciała ma.
Córka to widziała i widzi, bo w Waszym związku autorytetem i stroną dominującą zawsze była Twoja żona.
Dlatego córka chce być jak mama, stąd zapewne pomysł, by zostać stomatologiem.
Chce być jej odbiciem, a mężczyzna, którego pozna w przyszłości, może nie zgodzić się na taką pozycję w związku.
Straciłeś energię i pogodziłeś się z tym, popadając w marazm – jesteś jak zombie bez sił.
Nie oczekuj, że będziesz autorytetem dla córki, bo dla niej jest nim żona.
Życie w rozkroku to wegetacja.
Żona wie, że jej nie zostawisz ani nie rozwiedziesz się z nią, a prawda o niej nigdy nie ujrzy światła dziennego.
Odpowiedzialność ponosisz tylko Ty, a Twoja rodzina sądzi, że miałeś romans, zostałeś odrzucony i wróciłeś skruszony.
Zamiast dbać o własny honor i szacunek, dbasz o reputację osoby, która nigdy Cię nie szanowała.
Jesteś zbyt słaby i boisz się jak dziecko podjąć decyzję, choć życie wymaga trudnych wyborów, by w przyszłości móc zbudować coś lepszego i żyć pełniej.

To co Michał przeżywasz i masz to tak naprawdę konsekwencje twoich wyborów ...

2 940 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-01-11 11:43:07)

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:

Popełniłem dużo błędów jako mąż - nie kłócę sie o to z wami ,ale błagam - nie myslcie o mnie  źle jak o ojcu - nie widać może w moich postach, ale robie co mogę...

Jak już zauwazono, nie jesteś dla córki wzorem, bo jest nim jej matka. To ona jest w tym ukladzie stabilna, ona ciągnie ten związek w oczach córki i otoczenia. Ty chcesz córce wynagrodzić swoją słabość. Dając jej to co tylko zechce, a nie na tym polega jej wychowywanie. Córka jednak ciągle bardziej słucha żony, która "naprostowuje" twoje pomysły wynagradzania córki.
Twój kolega widzi, że jesteś niereformowalny i nie ma sensu z tobą gadać o tym co robisz. Po otrzymaniu informacji, że praktycznie nie byłeś dla zony pełnoprawnym mężem, powinieneś sie z nią rozejść. Ratując resztki honoru.
Kim jest dla ciebie córka? Ano jak dla wielu rodziców jest tarczą, barierą osłaniającą zmierzenie się ze swoimi demonami i słabościami. Zawsze powiesz jak teraz, może byłem słabym meżem, ale przynajmniej dobrym ojcem. Wielu rodziców dlatego własnie ma ogormny problem, gdy dzieci zaczyną się usamodzielniać. Chcą nadal żyć ich zyciem, żeby nie żyć swoim.

2 941 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-01-11 12:05:38)

Odp: czy kocha ?

Rozumiem, że nie masz siły na szarpanie się z żoną, ale o tym jej wzroku na widok którego córka zmienia zdanie, powinieneś z nią porozmawiać, a jak nie, to jak będzie chciała gdzieś wyjść np. to powiedz zapytaj mamy, ale to chyba dla ciebie gorsze wyjście.
To, że boisz się żony, córka zresztą też, to znaczy, że boisz się zrobić jakiegoś kroku i konsekwencji jak zachowa się żona, a wiesz  facet w  twojej sytuacji to by założył sobie cel i do niego dążył, ale ty do takich nie należysz, bo jesteś jaki jesteś i żona to wykorzystuje.
Córki to ty nie kochasz, tylko jesteś w niej zakochany z wzajemnością, nie romantycznie oczywiście. Nie wiem czy ty w ogóle kiedykolwiek odetniesz pępowinę.
Na wszystko jej pozwalasz, jakby chciała gwiazdkę z nieba to byś tam po tej sławetnej drabinie do nieba poszedł i ją sięgnął wink
Tak jak z tym psem, bo chciała… A taki obcy pies może chorować na wściekliznę, a ty byś się zgodził nawet, żeby go do domu przyjąć.
Dzieciom od małego trzeba tłumaczyć co wolno, a co nie, co wypada, co nie i potem one same wiedzą, przykład zawsze idzie z domu. Potrzebna jest empatia ale i asertywność, ze strony rodzica jak i dziecka, oczywiście w odpowiednich granicach dla każdego.
Tak jak byś dał małemu dziecku zapałki do zabawy, a potem się dziwił, że wzniecił pożar.
Żona też pewnie była wychowywana jak księżniczka i uważa, że wszystko musi być jak ona chce i po trupach do tego dąży, albo wdała się w ojca.
Daj sobie czas, jeśli tego potrzebujesz, ale pisz sobie chociaż w głowie jakiś scenariusz na przyszłość. Chociaż czy ja wiem czy to coś da, skoro wszystko jest uzależnione od ruchów żony…
Może lepiej załóż sobie, że będziecie żyć niby razem, a osobno, co będzie tylko dobre dla żony, ale pozornie dla ciebie chyba też, bo nie widzisz się w innym miejscu.
Bo jak gruntownie zmieniasz swoje życie to musisz być pewny, że na lepsze, a ty najlepiej się czujesz w swoim domu.
Ale w tej sytuacji, żeby zachować pozory na której żonie zależy, można by załatwić separacje lub rozwód, żeby każdy spełniał się
jak uważa, a mieszkać  razem.
Tylko to mogłeś sobie wywalczyć jak się wyprowadziłeś i byś miał sprawę jasną, a teraz to pewnie się nie zgodzi.
W ogóle nie wykorzystałeś tego faktu.

2 942

Odp: czy kocha ?

„Tak, można uzyskać separację sądową, nawet jeśli druga strona się nie zgadza, ponieważ sąd może orzec separację na podstawie pozwu jednego z małżonków, jeśli stwierdzi zupełny (ale nie trwały) rozkład pożycia, co odróżnia ją od rozwodu, gdzie zgoda na bezwinę jest kluczowa. Brak zgody drugiej strony nie blokuje sprawy, ale może ją wydłużyć i wymaga przejścia przez pełne postępowanie procesowe, w którym sąd będzie badał przyczyny rozkładu pożycia„

Ja bym na twoim miejscu teraz poszła tą drogą.

2 943

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:

A tak ogólnie to myślę czasem o tym forum.  Jak niektórzy wyglądają,  czym sie zajmują?  Sam nie wiem czemu , może jednak przelewam tu zbyt wiele emocji.  Jednak jakby nie patrzeć nic innego mi nie zostało.  Starałem sie jakos ugadać z "kumplem "ale nic z tego .  Chyba odpuszczę,  nie będę za nim latał,  jak mi napisał żebym mu dał juz spokój od siebie po raz kolejny to doprawdy juz nie ma sensu . Moze trzeba czasu , moze troche wody musi upłynąć a moze zwyczajnie ma mnie dość. 
Tak czy owak to moze naiwnie ale liczę, że jakoś sie to ułoży.
Kiedy wróciłem z Sylwestra to córka oznajmiła, że chce zostać dentystką jak mama i prowadzić z nią praktykę.  A przecież chciała byc weterynarzem.. Ale to dziecko , pewnie nie raz jej sie odmieni jeszcze , nie ma nawet 12 lat . Za to zona jest zachwycona jej pomysłem.   
Wracając do domu chciałem byc taki jak jestem teraz -  zaangażowany w życie córki ale omijając szerokim łukiem zone . Jest mi obojętna.  Ale tak sie nie da. Macie rację ze bierność i przyglądanie sie życiu  rodzinnemu nic mi nie da .jestem w stanie jakby to opisać by nie byc zle zrozumianym: potrząsnąć (nie fizycznie ) żoną.  Byłbym w stanie stać sie takim mężczyzną który "nosi spodnie w związku " ale straciłem chęci.  Mógłbym przejąć stery - ale mi sie nie chce nic z nią robić ani w lewo ani w prawo.  Skoro juz wróciłem to sądziłem ze taka postawa obojętna tez bedzie dobra ale to chyba nie zdaje egzaminu..

Wiesz myślę ze najlepsza byłaby najpierw rozmowa z zona i ustalenie zasad. Żeby sie nie kręcić w jakims chorym klimacie. Najlepsze byłoby jednak rozstanie ale niech bedzie.  Żadnych krzywych spojrzen (jak ja tego nie cierpie - mówięnie bez slow),umawiacie sie na cos i tyle. Zasady wychowania córki, czas itp. A przede wszystkim święta rzecz - macie jedna linie. Do mnie jak córki przychodziły zapytać czy cos moga to pytałem czy mamę pytały. One ze tak ale mama sie nie zgodziła. No to mowie ze znają odpowiedź. Z czasem przestały. Ale to obie strony muszą sie tego trzymać. Czasem z decyzją żony sie nie zgadzałem ale to był temat do rozmowy z nia. Dzieci zawsze miały jedna linie.

Pokaz córce jaki jest facet. Fajny ale ma zasady. Opiekuńczy ale czasem wymaga. A dziecku w wieku 12 lat trzeba dawać samodzielność, poczucie decyzyjnosci. Jak chce pokój na żółto niech ma. U mnie tak bylo choc wiedziałem ze to spowoduje sraczke w 2 tygodnie. I tak bylo. Jak stwierdziła ze ten  kolor jednak chce zmienić to usłyszała za za pół roku bo farba kosztuje. Więc odczuła efekt swojej decyzji. Półroczny koszmar. Choc zona tez za mna chodziła ze nerwicy córka dostanie smile

2 944 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2026-01-11 16:24:09)

Odp: czy kocha ?
Bert44 napisał/a:
netk53521 napisał/a:

A tak ogólnie to myślę czasem o tym forum.  Jak niektórzy wyglądają,  czym sie zajmują?  Sam nie wiem czemu , może jednak przelewam tu zbyt wiele emocji.  Jednak jakby nie patrzeć nic innego mi nie zostało.  Starałem sie jakos ugadać z "kumplem "ale nic z tego .  Chyba odpuszczę,  nie będę za nim latał,  jak mi napisał żebym mu dał juz spokój od siebie po raz kolejny to doprawdy juz nie ma sensu . Moze trzeba czasu , moze troche wody musi upłynąć a moze zwyczajnie ma mnie dość. 
Tak czy owak to moze naiwnie ale liczę, że jakoś sie to ułoży.
Kiedy wróciłem z Sylwestra to córka oznajmiła, że chce zostać dentystką jak mama i prowadzić z nią praktykę.  A przecież chciała byc weterynarzem.. Ale to dziecko , pewnie nie raz jej sie odmieni jeszcze , nie ma nawet 12 lat . Za to zona jest zachwycona jej pomysłem.   
Wracając do domu chciałem byc taki jak jestem teraz -  zaangażowany w życie córki ale omijając szerokim łukiem zone . Jest mi obojętna.  Ale tak sie nie da. Macie rację ze bierność i przyglądanie sie życiu  rodzinnemu nic mi nie da .jestem w stanie jakby to opisać by nie byc zle zrozumianym: potrząsnąć (nie fizycznie ) żoną.  Byłbym w stanie stać sie takim mężczyzną który "nosi spodnie w związku " ale straciłem chęci.  Mógłbym przejąć stery - ale mi sie nie chce nic z nią robić ani w lewo ani w prawo.  Skoro juz wróciłem to sądziłem ze taka postawa obojętna tez bedzie dobra ale to chyba nie zdaje egzaminu..

Wiesz myślę ze najlepsza byłaby najpierw rozmowa z zona i ustalenie zasad. Żeby sie nie kręcić w jakims chorym klimacie. Najlepsze byłoby jednak rozstanie ale niech bedzie.  Żadnych krzywych spojrzen (jak ja tego nie cierpie - mówięnie bez slow),umawiacie sie na cos i tyle. Zasady wychowania córki, czas itp. A przede wszystkim święta rzecz - macie jedna linie. Do mnie jak córki przychodziły zapytać czy cos moga to pytałem czy mamę pytały. One ze tak ale mama sie nie zgodziła. No to mowie ze znają odpowiedź. Z czasem przestały. Ale to obie strony muszą sie tego trzymać. Czasem z decyzją żony sie nie zgadzałem ale to był temat do rozmowy z nia. Dzieci zawsze miały jedna linie.

Chyba na piśmie

2 945

Odp: czy kocha ?
Tamiraa napisał/a:
Bert44 napisał/a:
netk53521 napisał/a:

A tak ogólnie to myślę czasem o tym forum.  Jak niektórzy wyglądają,  czym sie zajmują?  Sam nie wiem czemu , może jednak przelewam tu zbyt wiele emocji.  Jednak jakby nie patrzeć nic innego mi nie zostało.  Starałem sie jakos ugadać z "kumplem "ale nic z tego .  Chyba odpuszczę,  nie będę za nim latał,  jak mi napisał żebym mu dał juz spokój od siebie po raz kolejny to doprawdy juz nie ma sensu . Moze trzeba czasu , moze troche wody musi upłynąć a moze zwyczajnie ma mnie dość. 
Tak czy owak to moze naiwnie ale liczę, że jakoś sie to ułoży.
Kiedy wróciłem z Sylwestra to córka oznajmiła, że chce zostać dentystką jak mama i prowadzić z nią praktykę.  A przecież chciała byc weterynarzem.. Ale to dziecko , pewnie nie raz jej sie odmieni jeszcze , nie ma nawet 12 lat . Za to zona jest zachwycona jej pomysłem.   
Wracając do domu chciałem byc taki jak jestem teraz -  zaangażowany w życie córki ale omijając szerokim łukiem zone . Jest mi obojętna.  Ale tak sie nie da. Macie rację ze bierność i przyglądanie sie życiu  rodzinnemu nic mi nie da .jestem w stanie jakby to opisać by nie byc zle zrozumianym: potrząsnąć (nie fizycznie ) żoną.  Byłbym w stanie stać sie takim mężczyzną który "nosi spodnie w związku " ale straciłem chęci.  Mógłbym przejąć stery - ale mi sie nie chce nic z nią robić ani w lewo ani w prawo.  Skoro juz wróciłem to sądziłem ze taka postawa obojętna tez bedzie dobra ale to chyba nie zdaje egzaminu..

Wiesz myślę ze najlepsza byłaby najpierw rozmowa z zona i ustalenie zasad. Żeby sie nie kręcić w jakims chorym klimacie. Najlepsze byłoby jednak rozstanie ale niech bedzie.  Żadnych krzywych spojrzen (jak ja tego nie cierpie - mówięnie bez slow),umawiacie sie na cos i tyle. Zasady wychowania córki, czas itp. A przede wszystkim święta rzecz - macie jedna linie. Do mnie jak córki przychodziły zapytać czy cos moga to pytałem czy mamę pytały. One ze tak ale mama sie nie zgodziła. No to mowie ze znają odpowiedź. Z czasem przestały. Ale to obie strony muszą sie tego trzymać. Czasem z decyzją żony sie nie zgadzałem ale to był temat do rozmowy z nia. Dzieci zawsze miały jedna linie.

Chyba na piśmie

Kurde chyba masz racje...

2 946

Odp: czy kocha ?

Owszem, się z Tamiraa zgodzę, na piśmie i to notarialnie najlepiej. Z kobietą w modelu żony Michała to da się umówić obawiam się tylko z pozycji siły. Michał teoretycznie mógłby, straszak w postaci wniosku do sądu biskupiego o ustalenie ważności sakramentalnego małżeństwa zapewne by na nią zadziałał, może nawet lepiej niż straszenie rozwodem, ale Michał niby pisze, że by mógł to czy tamto,  ino nie chce.

Michał, Ty chyba jesteś strasznie samotny teraz sad

Nie da się żyć nie zauważając żony. Nijak. Postawa obojętna to postawa samobójcza, przy okazji dla córki zła.
Jak będziesz dalej szedł tą drogą, to kurczę, będzie coraz gorzej ze wszystkim.  Młody facet z Ciebie, a zobojętniałeś zdaje się na wszystko jak starzec sędziwy  to taki z terminalną diagnozą. Smutno się to czyta.

2 947

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:

Owszem, się z Tamiraa zgodzę, na piśmie i to notarialnie najlepiej. Z kobietą w modelu żony Michała to da się umówić obawiam się tylko z pozycji siły. Michał teoretycznie mógłby, straszak w postaci wniosku do sądu biskupiego o ustalenie ważności sakramentalnego małżeństwa zapewne by na nią zadziałał, może nawet lepiej niż straszenie rozwodem, ale Michał niby pisze, że by mógł to czy tamto,  ino nie chce.

Michał, Ty chyba jesteś strasznie samotny teraz sad

Nie da się żyć nie zauważając żony. Nijak. Postawa obojętna to postawa samobójcza, przy okazji dla córki zła.
Jak będziesz dalej szedł tą drogą, to kurczę, będzie coraz gorzej ze wszystkim.  Młody facet z Ciebie, a zobojętniałeś zdaje się na wszystko jak starzec sędziwy  to taki z terminalną diagnozą. Smutno się to czyta.

Ja nie wiem na ile straszaki katolickie cos tu dadzą. Moze wizerunkowo bo życiowo to zona raczej antychrytsem jest sad

A co do samotności Michała to tez współczuję. Facet młody, tyle z zycia można wyciągnąć.....

2 948

Odp: czy kocha ?

Na tą konkretną żonę to akurat mogłyby zadziałać, przy stwierdzaniu ważności sakramentu lokalna i rodzinna afera gwarantowana. Ja te straszaki traktuję czysto instrumentalnie. Ale nie w tym rzecz w sumie i nie o to biega.
Chciało by się Michała jakoś ożywić, nadzieją natchnąć, a jak to zrobić? Możliwości ma, a w apatię wpadł.

2 949

Odp: czy kocha ?

Hej Muqin
Teraz sobie uświadomiłem jak dziwnie to zabrzmiało: bliskie memu sercu : to było głupie,  przepraszam .
Trochę tak jest ,ze te forum i ludzie tu choc mi nie znani stali się kompanami mojej niedoli..
Cóż mam pisac o samotności? Chyba niewiele mogę dodać..
Właśnie dlatego tak mi brak rozmów z kumplem. Bo na żywo jest inaczej . I mozna pogadać na luzie na inne tematy , jakos rozproszyć myśli..
Jest jedna kwestia o której niełatwo mi pisac bo sam nie do końca rozumiem.
Właśnie chodzi o tą moją  eks.  Nawiązałem z nią kontakt dość spontaniczne , w środku nocy przez fb no i byłem napity.. tak sie zaczęło od słowa do słowa wznowilismy kontakt . To trwało dość długo ( ladnych kilka miesięcy),  w większości pisaliśmy ale były też rozmowy - ona ma 3 dzieci więc też jest sporo zajęta.  Czułem sie fajnie i komfortowo mogąc z nią normalnie porozmawiać- jakos tak wyszło, ze ona żaliła sie mi na męża a ja no wiadomo .. wyprowadziłem sie z własnej woli ale to ona dała mi "kopa " do tego . Byliśmy sobie oparciem. Tu na forum też nie zawsze mogłem pisac wszystko,  dla kumpla byłem kretynem bo "on na moim.miejscu to by zrobił taki porządek z moją żoną zeby poszła z torbami i jeszcze dziękowała ze w worku pokutnym nie lata " . A z nią było tak spokojnie i harmonijnie.  Mogłem mówić wszystko ', to była niemal moja terapia .(czułem sie tak jak dawniej przy niej , nasz związek wiele lat  temu był dosyć udany, planowałem jej sie oświadczyć niedługo przed poznaniem żony)
Juz prawie się na morsowanie do klubu gdzie ona jest zapisałem .
Wtedy ona zaproponowała tego wspólnego Sylwestra, którego odmówiłem.
A dziś ona mi zaczęła pisac że ją "emocjonalnie wykorzystałem" ? ( fizycznie do niczego nie doszło ani nawet ja do niej żadnej aluzji nie mówiłem tylko parę razy pochwaliłem ze ładnie wygląda  i tyle ).
Ja jej odpisałem zeby nie pisała bzdur a ona po jakimś czasie napisała: chyba mnie zęby bolą.
Jest do dość dziwne i nie chce wpadać w jakiś zbędny tryb myślenia ale czy ona robi aluzje do mojej żony? ( mogę wam pokazać screeny z rozmów ze nic nie było-, no tyle ze wiadomo duzo jej powiedziałem,  chyba zaufałem niepotrzebnie )

2 950

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:

Na tą konkretną żonę to akurat mogłyby zadziałać, przy stwierdzaniu ważności sakramentu lokalna i rodzinna afera gwarantowana. Ja te straszaki traktuję czysto instrumentalnie. Ale nie w tym rzecz w sumie i nie o to biega.
Chciało by się Michała jakoś ożywić, nadzieją natchnąć, a jak to zrobić? Możliwości ma, a w apatię wpadł.

Już widzę Michała składającego taki wniosek big_smile
Dobrze jakby odważył się na orzeczenie o separacji.

2 951

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:

Hej Muqin
Teraz sobie uświadomiłem jak dziwnie to zabrzmiało: bliskie memu sercu : to było głupie,  przepraszam .
Trochę tak jest ,ze te forum i ludzie tu choc mi nie znani stali się kompanami mojej niedoli..
Cóż mam pisac o samotności? Chyba niewiele mogę dodać..
Właśnie dlatego tak mi brak rozmów z kumplem. Bo na żywo jest inaczej . I mozna pogadać na luzie na inne tematy , jakos rozproszyć myśli..
Jest jedna kwestia o której niełatwo mi pisac bo sam nie do końca rozumiem.
Właśnie chodzi o tą moją  eks.  Nawiązałem z nią kontakt dość spontaniczne , w środku nocy przez fb no i byłem napity.. tak sie zaczęło od słowa do słowa wznowilismy kontakt . To trwało dość długo ( ladnych kilka miesięcy),  w większości pisaliśmy ale były też rozmowy - ona ma 3 dzieci więc też jest sporo zajęta.  Czułem sie fajnie i komfortowo mogąc z nią normalnie porozmawiać- jakos tak wyszło, ze ona żaliła sie mi na męża a ja no wiadomo .. wyprowadziłem sie z własnej woli ale to ona dała mi "kopa " do tego . Byliśmy sobie oparciem. Tu na forum też nie zawsze mogłem pisac wszystko,  dla kumpla byłem kretynem bo "on na moim.miejscu to by zrobił taki porządek z moją żoną zeby poszła z torbami i jeszcze dziękowała ze w worku pokutnym nie lata " . A z nią było tak spokojnie i harmonijnie.  Mogłem mówić wszystko ', to była niemal moja terapia .(czułem sie tak jak dawniej przy niej , nasz związek wiele lat  temu był dosyć udany, planowałem jej sie oświadczyć niedługo przed poznaniem żony)
Juz prawie się na morsowanie do klubu gdzie ona jest zapisałem .
Wtedy ona zaproponowała tego wspólnego Sylwestra, którego odmówiłem.
A dziś ona mi zaczęła pisac że ją "emocjonalnie wykorzystałem" ? ( fizycznie do niczego nie doszło ani nawet ja do niej żadnej aluzji nie mówiłem tylko parę razy pochwaliłem ze ładnie wygląda  i tyle ).
Ja jej odpisałem zeby nie pisała bzdur a ona po jakimś czasie napisała: chyba mnie zęby bolą.
Jest do dość dziwne i nie chce wpadać w jakiś zbędny tryb myślenia ale czy ona robi aluzje do mojej żony? ( mogę wam pokazać screeny z rozmów ze nic nie było-, no tyle ze wiadomo duzo jej powiedziałem,  chyba zaufałem niepotrzebnie )

Aby nic nie pokazuj, niczego nie musisz udowadniać.
Problem jest w tym, że ty cały czas jesteś naiwny i nie zdajesz sobie sprawy, że kontakt z kobietą z którą się lubisz wyzwala emocje.
Nie ma przyjaźni męsko - damskiej. Jak najbardziej mogła pomyśleć, że zwróciłeś swoją uwagę w stronę żony i z waszej relacji zrezygnowałeś, bez względu jaka ona by nie była.
Jakbyś był w separacji, to mógłbyś nawiązywać takie bliższe relacje również z nią skoro się lubicie i fajnie się dogadywaliście, ale ty jeszcze najwyraźniej nie wyzbyłeś się uczucia do żony i to cię w sumie gubi, bo drepczesz w miejscu.
Możesz jej napisać, sorry ale muszę uporządkować najpierw swoją głowę, coś w tym stylu. Żeby nie palić za sobą mostów, bo nie warto.

2 952

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:

Hej Muqin
Teraz sobie uświadomiłem jak dziwnie to zabrzmiało: bliskie memu sercu : to było głupie,  przepraszam .
Trochę tak jest ,ze te forum i ludzie tu choc mi nie znani stali się kompanami mojej niedoli..
Cóż mam pisac o samotności? Chyba niewiele mogę dodać..
Właśnie dlatego tak mi brak rozmów z kumplem. Bo na żywo jest inaczej . I mozna pogadać na luzie na inne tematy , jakos rozproszyć myśli..
Jest jedna kwestia o której niełatwo mi pisac bo sam nie do końca rozumiem.
Właśnie chodzi o tą moją  eks.  Nawiązałem z nią kontakt dość spontaniczne , w środku nocy przez fb no i byłem napity.. tak sie zaczęło od słowa do słowa wznowilismy kontakt . To trwało dość długo ( ladnych kilka miesięcy),  w większości pisaliśmy ale były też rozmowy - ona ma 3 dzieci więc też jest sporo zajęta.  Czułem sie fajnie i komfortowo mogąc z nią normalnie porozmawiać- jakos tak wyszło, ze ona żaliła sie mi na męża a ja no wiadomo .. wyprowadziłem sie z własnej woli ale to ona dała mi "kopa " do tego . Byliśmy sobie oparciem. Tu na forum też nie zawsze mogłem pisac wszystko,  dla kumpla byłem kretynem bo "on na moim.miejscu to by zrobił taki porządek z moją żoną zeby poszła z torbami i jeszcze dziękowała ze w worku pokutnym nie lata " . A z nią było tak spokojnie i harmonijnie.  Mogłem mówić wszystko ', to była niemal moja terapia .(czułem sie tak jak dawniej przy niej , nasz związek wiele lat  temu był dosyć udany, planowałem jej sie oświadczyć niedługo przed poznaniem żony)
Juz prawie się na morsowanie do klubu gdzie ona jest zapisałem .
Wtedy ona zaproponowała tego wspólnego Sylwestra, którego odmówiłem.
A dziś ona mi zaczęła pisac że ją "emocjonalnie wykorzystałem" ? ( fizycznie do niczego nie doszło ani nawet ja do niej żadnej aluzji nie mówiłem tylko parę razy pochwaliłem ze ładnie wygląda  i tyle ).
Ja jej odpisałem zeby nie pisała bzdur a ona po jakimś czasie napisała: chyba mnie zęby bolą.
Jest do dość dziwne i nie chce wpadać w jakiś zbędny tryb myślenia ale czy ona robi aluzje do mojej żony? ( mogę wam pokazać screeny z rozmów ze nic nie było-, no tyle ze wiadomo duzo jej powiedziałem,  chyba zaufałem niepotrzebnie )

Mnie tam wcale dziwnie nie zabrzmiało, miłe było smile
Z tą ex to Michał typowe, jak pisałam kiedyś. Dwoje poranionych liże rany, to zbliża. Tyle że to nie jest najlepszy fundament dla związku. A przyjaźń damsko - męska zasadniczo nie istnieje. No może jeśli mają odmienne orientacje seksualne, tak radykalnie odmienne, że żadne nie jest bi.
Ty jak najdalszy byłeś od nowego związku, a jej się zrobiły nadzieje na powrót do przeszłości.
Owszem, może się zdarzyć, że ktoś w Twojej sytuacji sie zakocha znienacka i na fali zakochania niczym burza poleci naprzód. Ale Ty się nie zakochałeś w ex tylk potrzebowałeś życzliwego i rozumiejącego człowieka. W takiej sytuacji na żywo lepiej się sprawdzi terapeuta.
Odpuść, napisz jej, że musisz siebie uporządkować jak wieka radzi.

2 953

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:
netk53521 napisał/a:

Hej Muqin
Teraz sobie uświadomiłem jak dziwnie to zabrzmiało: bliskie memu sercu : to było głupie,  przepraszam .
Trochę tak jest ,ze te forum i ludzie tu choc mi nie znani stali się kompanami mojej niedoli..
Cóż mam pisac o samotności? Chyba niewiele mogę dodać..
Właśnie dlatego tak mi brak rozmów z kumplem. Bo na żywo jest inaczej . I mozna pogadać na luzie na inne tematy , jakos rozproszyć myśli..
Jest jedna kwestia o której niełatwo mi pisac bo sam nie do końca rozumiem.
Właśnie chodzi o tą moją  eks.  Nawiązałem z nią kontakt dość spontaniczne , w środku nocy przez fb no i byłem napity.. tak sie zaczęło od słowa do słowa wznowilismy kontakt . To trwało dość długo ( ladnych kilka miesięcy),  w większości pisaliśmy ale były też rozmowy - ona ma 3 dzieci więc też jest sporo zajęta.  Czułem sie fajnie i komfortowo mogąc z nią normalnie porozmawiać- jakos tak wyszło, ze ona żaliła sie mi na męża a ja no wiadomo .. wyprowadziłem sie z własnej woli ale to ona dała mi "kopa " do tego . Byliśmy sobie oparciem. Tu na forum też nie zawsze mogłem pisac wszystko,  dla kumpla byłem kretynem bo "on na moim.miejscu to by zrobił taki porządek z moją żoną zeby poszła z torbami i jeszcze dziękowała ze w worku pokutnym nie lata " . A z nią było tak spokojnie i harmonijnie.  Mogłem mówić wszystko ', to była niemal moja terapia .(czułem sie tak jak dawniej przy niej , nasz związek wiele lat  temu był dosyć udany, planowałem jej sie oświadczyć niedługo przed poznaniem żony)
Juz prawie się na morsowanie do klubu gdzie ona jest zapisałem .
Wtedy ona zaproponowała tego wspólnego Sylwestra, którego odmówiłem.
A dziś ona mi zaczęła pisac że ją "emocjonalnie wykorzystałem" ? ( fizycznie do niczego nie doszło ani nawet ja do niej żadnej aluzji nie mówiłem tylko parę razy pochwaliłem ze ładnie wygląda  i tyle ).
Ja jej odpisałem zeby nie pisała bzdur a ona po jakimś czasie napisała: chyba mnie zęby bolą.
Jest do dość dziwne i nie chce wpadać w jakiś zbędny tryb myślenia ale czy ona robi aluzje do mojej żony? ( mogę wam pokazać screeny z rozmów ze nic nie było-, no tyle ze wiadomo duzo jej powiedziałem,  chyba zaufałem niepotrzebnie )

Mnie tam wcale dziwnie nie zabrzmiało, miłe było smile
Z tą ex to Michał typowe, jak pisałam kiedyś. Dwoje poranionych liże rany, to zbliża. Tyle że to nie jest najlepszy fundament dla związku. A przyjaźń damsko - męska zasadniczo nie istnieje. No może jeśli mają odmienne orientacje seksualne, tak radykalnie odmienne, że żadne nie jest bi.
Ty jak najdalszy byłeś od nowego związku, a jej się zrobiły nadzieje na powrót do przeszłości.
Owszem, może się zdarzyć, że ktoś w Twojej sytuacji sie zakocha znienacka i na fali zakochania niczym burza poleci naprzód. Ale Ty się nie zakochałeś w ex tylk potrzebowałeś życzliwego i rozumiejącego człowieka. W takiej sytuacji na żywo lepiej się sprawdzi terapeuta.
Odpuść, napisz jej, że musisz siebie uporządkować jak wieka radzi.

Nie no wiadomo ,że odpuszczę. Ja już odpuściłem - to ona do mnie pisała, ja nie podtrzymywałem kontaktu. A tak ogólnie to nawet jak sobie uporządkuję sprawy - to przecież nie będę myślał o związku z nią - ona ma trójkę dzieci , jedno nawet młodsze od mojego - dobrze jej życzę ,ale pakować się w takie coś nie mam absolutnie zamiaru.

2 954

Odp: czy kocha ?

A poza tym, że odpuściłeś to co? Masz jakikolwiek pomysł na to, co dalej z Twoim życiem?

2 955

Odp: czy kocha ?

Michał, też uważam, że powinieneś być w stałym kontakcie z terapeutą gdzie się będziesz mógł zwierzać/wygadać, ale musisz się otworzyć i być otwarty na sugestię jak z przyjacielem, który nie zachowa się jak twój przyjaciel. Tylko byś musiał trafić na odpowiedniego.
Miałbyś rozmowy na żywo na których ci zależy, lepszego rozmówcy nie znajdziesz.

2 956

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:

A dziś ona mi zaczęła pisac że ją "emocjonalnie wykorzystałem" ? ( fizycznie do niczego nie doszło ani nawet ja do niej żadnej aluzji nie mówiłem tylko parę razy pochwaliłem ze ładnie wygląda  i tyle ).
Ja jej odpisałem zeby nie pisała bzdur a ona po jakimś czasie napisała: chyba mnie zęby bolą.
Jest do dość dziwne i nie chce wpadać w jakiś zbędny tryb myślenia ale czy ona robi aluzje do mojej żony?


Nie, jeśli sama miała okazję wygadać się tobie ze swojego nieszczęśliwego życia, a nie tylko ty jej, wówczas nie wykorzystałeś jej, w każdym razie pewnie podobnie ty ją jak i ona ciebie. Jakaś głupia ona jest z tymi aluzjami, na twoim miejscu nie zawracałabym sobie już nią głowy.

2 957

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:

A poza tym, że odpuściłeś to co? Masz jakikolwiek pomysł na to, co dalej z Twoim życiem?

No na razie to nie mam.  Daje sobie trochę czasu, zajmuję paroma sprawami, jakoś leci.

2 958

Odp: czy kocha ?
Samba napisał/a:
netk53521 napisał/a:

A dziś ona mi zaczęła pisac że ją "emocjonalnie wykorzystałem" ? ( fizycznie do niczego nie doszło ani nawet ja do niej żadnej aluzji nie mówiłem tylko parę razy pochwaliłem ze ładnie wygląda  i tyle ).
Ja jej odpisałem zeby nie pisała bzdur a ona po jakimś czasie napisała: chyba mnie zęby bolą.
Jest do dość dziwne i nie chce wpadać w jakiś zbędny tryb myślenia ale czy ona robi aluzje do mojej żony?


Nie, jeśli sama miała okazję wygadać się tobie ze swojego nieszczęśliwego życia, a nie tylko ty jej, wówczas nie wykorzystałeś jej, w każdym razie pewnie podobnie ty ją jak i ona ciebie. Jakaś głupia ona jest z tymi aluzjami, na twoim miejscu nie zawracałabym sobie już nią głowy.

Ona mówiła baardzo dużo. O sobie. O małżeństwie (wymuszonym przez ciąże po paru miesiącach znajomości).  Co ja mogłem robić innego jak słuchać. Mało się odzywałem - nie dawałem żadnych rad. Nie było sensu - ona i tak była już po rozwodzie.  Ale jakoś mi głupio w sumie , po 19 latach mi głupio ,że tak ją wtedy potraktowałem - wcześniej zaślepiony ani razu o niej nie myślałem...

2 959

Odp: czy kocha ?

prawda taka jest ,że nie wiem co robić , planu nie mam.  Kumpel wyprowadza się z rodziną na drugi koniec Polski. Mam Go nie szukać i nie pisać. I tak zrobię.
Żona usłyszała naszą rozmowę przez telefon i powiedziała ,że bardzo dobrze niech jedzie . (nieproszona o komentarz).
Marazm totalny i chyba czas żeby mnie ktoś na serio wygonił z tego forum bo zaczynam czytać historię innych użytkowników. wink
Macie dużo racji co do mnie.  Myślałem ,że córa będzie bodźcem do zmian a ona sprawia ,że siedzę na bombie choć wiem niemal na pewno ,że żona zostawi mnie kiedy uzna to za stosowne. Kochaś wyjechał do Bangladeszu - tak przynajmniej twierdzi jego fb - a 1 jeszcze września 2023 pisał ,że zawsze wraca w jedne słodkie ramiona ojczyzny...
Chyba już powinienem skończyć z tym forum - jestem psychicznie udręczony i zaczynam męczyć się  sam ze sobą. Wniosek mam jeden - wniosek sprzed ponad 2 lat, trzeba było siedzieć cicho i nie przejmować się słowami kumpla - i każdy byłby zadowolony.  Nasza córka, żona naturalnie i ja. W tej bańce szczęścia było mi dobrze - cudownie wręcz, błoga nieświadomość.  I nikomu nic by nie było , gdybym jej nie przebił. Mnie w szczególności.  Przepraszam ,że tu napisałem i zająłem Wasz czas.  Każdemu z Was - każdemu kto przeczytał , napisał do mnie dziękuję -nie udało się spotkać, trudno. Ale na serio Wam bardzo dziękuję. i życzę wszystkiego dobrego .  Żart to nie był ani żaden fejk.. Choć dla niektórych mógł tak brzmieć.  będę żył tak jak  poniekąd muszę i poniekąd chcę. Może los kiedyś się odmieni - ale jeśli odejdzie kiedyś - chociaż będę przygotowany .  Jeszcze raz dziękuję Wam wszystkim.

2 960 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2026-01-14 09:35:51)

Odp: czy kocha ?

Netk, brzmisz tak jakbyś dorwał się do zakazanego owocu drzewa dobrego i złego i tego pożałowałeś.  Oczywiście życzę Ci powodzenia  w nowych przedsięwzięciach jeśli się takich kiedykolwiek podejmiesz. Kiedyś musisz dorosnąć, nie ma siły smile

2 961

Odp: czy kocha ?

Jak mawiają "mniej wiesz, lepiej śpisz". Smutne to, co piszesz, Michał. Postawiłeś na rodzinę, okazało się, że oprócz tej rodziny praktycznie nic nie masz, żadnego punktu zaczepienia. Jesteś takim żywym dowodem, że brak trosk materialnych nie czyni czleka szczęśliwym. Liczne możliwości patrząc z zewnątrz ma, a skorzystać nie jest w stanie.
Strasznie sam z tym zostałeś.
Historie innych ludzi bywają pomocne.

Zacząłeś pisać tutaj, bo coś ci w małżeństwie zgrzytało, zapomniałeś? Już zaczynając tu pisać nie byłeś tak szczęśliwy, jak teraz Ci się być może wydaje, że byłeś.  Już Ci nie było na tyle dobrze i fajnie, żeby w bańce tkwić. Kumpel się dołożył, jasne. Forumowicze się dołożyli, te Twoja ex też cegiełkę dołożyła. Ale i Ty nie byłeś super zadowolony. Poleciało jak domino.

2 962

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:

prawda taka jest ,że nie wiem co robić , planu nie mam.  Kumpel wyprowadza się z rodziną na drugi koniec Polski. Mam Go nie szukać i nie pisać. I tak zrobię.
Żona usłyszała naszą rozmowę przez telefon i powiedziała ,że bardzo dobrze niech jedzie . (nieproszona o komentarz).
Marazm totalny i chyba czas żeby mnie ktoś na serio wygonił z tego forum bo zaczynam czytać historię innych użytkowników. wink
Macie dużo racji co do mnie.  Myślałem ,że córa będzie bodźcem do zmian a ona sprawia ,że siedzę na bombie choć wiem niemal na pewno ,że żona zostawi mnie kiedy uzna to za stosowne. Kochaś wyjechał do Bangladeszu - tak przynajmniej twierdzi jego fb - a 1 jeszcze września 2023 pisał ,że zawsze wraca w jedne słodkie ramiona ojczyzny...
Chyba już powinienem skończyć z tym forum - jestem psychicznie udręczony i zaczynam męczyć się  sam ze sobą. Wniosek mam jeden - wniosek sprzed ponad 2 lat, trzeba było siedzieć cicho i nie przejmować się słowami kumpla - i każdy byłby zadowolony.  Nasza córka, żona naturalnie i ja. W tej bańce szczęścia było mi dobrze - cudownie wręcz, błoga nieświadomość.  I nikomu nic by nie było , gdybym jej nie przebił. Mnie w szczególności.  Przepraszam ,że tu napisałem i zająłem Wasz czas.  Każdemu z Was - każdemu kto przeczytał , napisał do mnie dziękuję -nie udało się spotkać, trudno. Ale na serio Wam bardzo dziękuję. i życzę wszystkiego dobrego .  Żart to nie był ani żaden fejk.. Choć dla niektórych mógł tak brzmieć.  będę żył tak jak  poniekąd muszę i poniekąd chcę. Może los kiedyś się odmieni - ale jeśli odejdzie kiedyś - chociaż będę przygotowany .  Jeszcze raz dziękuję Wam wszystkim.

Pisałeś ostatnio, że ten kolega się rozwodzi a teraz piszesz, że wyjeżdża z rodziną?
Chciałam ci przypomnieć, że ty sam zacząłeś drążyć temat, czy ona cię kocha, bo przypomnij sobie jak ona się zachowała w stosunku do ciebie i to by się tylko pogłębiało, coraz bardziej cię lekceważyła i też nie wiadomo jak to by dalej się skończyło. Prędzej czy później byś przejrzał na oczy.
Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś pisał, chociaż co jakiś czas, co u ciebie, może jeszcze się pogodzisz z żoną, skoro nie widzisz innego wyjścia.
Powodzenia smile

2 963

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:
netk53521 napisał/a:

prawda taka jest ,że nie wiem co robić , planu nie mam.  Kumpel wyprowadza się z rodziną na drugi koniec Polski. Mam Go nie szukać i nie pisać. I tak zrobię.
Żona usłyszała naszą rozmowę przez telefon i powiedziała ,że bardzo dobrze niech jedzie . (nieproszona o komentarz).
Marazm totalny i chyba czas żeby mnie ktoś na serio wygonił z tego forum bo zaczynam czytać historię innych użytkowników. wink
Macie dużo racji co do mnie.  Myślałem ,że córa będzie bodźcem do zmian a ona sprawia ,że siedzę na bombie choć wiem niemal na pewno ,że żona zostawi mnie kiedy uzna to za stosowne. Kochaś wyjechał do Bangladeszu - tak przynajmniej twierdzi jego fb - a 1 jeszcze września 2023 pisał ,że zawsze wraca w jedne słodkie ramiona ojczyzny...
Chyba już powinienem skończyć z tym forum - jestem psychicznie udręczony i zaczynam męczyć się  sam ze sobą. Wniosek mam jeden - wniosek sprzed ponad 2 lat, trzeba było siedzieć cicho i nie przejmować się słowami kumpla - i każdy byłby zadowolony.  Nasza córka, żona naturalnie i ja. W tej bańce szczęścia było mi dobrze - cudownie wręcz, błoga nieświadomość.  I nikomu nic by nie było , gdybym jej nie przebił. Mnie w szczególności.  Przepraszam ,że tu napisałem i zająłem Wasz czas.  Każdemu z Was - każdemu kto przeczytał , napisał do mnie dziękuję -nie udało się spotkać, trudno. Ale na serio Wam bardzo dziękuję. i życzę wszystkiego dobrego .  Żart to nie był ani żaden fejk.. Choć dla niektórych mógł tak brzmieć.  będę żył tak jak  poniekąd muszę i poniekąd chcę. Może los kiedyś się odmieni - ale jeśli odejdzie kiedyś - chociaż będę przygotowany .  Jeszcze raz dziękuję Wam wszystkim.

Pisałeś ostatnio, że ten kolega się rozwodzi a teraz piszesz, że wyjeżdża z rodziną?
Chciałam ci przypomnieć, że ty sam zacząłeś drążyć temat, czy ona cię kocha, bo przypomnij sobie jak ona się zachowała w stosunku do ciebie i to by się tylko pogłębiało, coraz bardziej cię lekceważyła i też nie wiadomo jak to by dalej się skończyło. Prędzej czy później byś przejrzał na oczy.
Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś pisał, chociaż co jakiś czas, co u ciebie, może jeszcze się pogodzisz z żoną, skoro nie widzisz innego wyjścia.
Powodzenia smile

Hej Wieka,
Tak mi napisał , że jedzie na drugi koniec - nie wiem czy to prawda, nie wiem o co chodziło. Może to jakaś metafora ,że mam już się nie zjawiać i traktować go jakby nie był już w pobliżu. Sam nie wiem, chyba niewiele już rozumiem. Nie będę już do niego pisał. Jeszcze mam resztki godności.
Pomyślałem, że nie byłoby w porządku tak iść całkiem bez jakiejś zwrotnej odpowiedzi jeśli byście odpisały.
Całkiem nie wiem co zrobię. Jakiś pozytyw widzę - jak kiedyś sobie do niego pójdzie - to nie będzie tak bolało.  Jedna ona zadowolona chodzi, rozgadana ,uśmiechnięta.  Miała 'chwile strachu' o siebie ,ale spadła na cztery łapy. Źle mi nie będzie - źle nie będzie jej - i oczywiście naszej córce.  Nie awanturujemy się, nie kłócimy , nie robimy sobie na złość. Żyjemy pod jednym dachem  tak jak wiele w sumie par - obok siebie.  Kiedyś to ja chodziłem wychodząc dać jej buziaka , teraz ona przychodzi i posyła mi go  - nie podejdzie bo wie ,że bym ją odepchnął.  Śmieszne, teraz nauczyła się prasować i ani słówkiem nie wspomina o gotowaniu. I modli się jak mówi "żarliwie za siebie i za mnie'. Właściwie teraz znalazłem drugi pozytyw - dalej nie palę.  W niedzielę odwiedzili nas moi rodzice - ojciec się cieszy ,że w końcu zmądrzałem.
Już tu nie będę 'jojczył' ani się więcej ośmieszał samym sobą - to bez sensu. Będzie jak było , i nikomu krzywda nie będzie się działa.

2 964 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-01-14 16:31:12)

Odp: czy kocha ?

Wiesz, jak z kimś się tutaj długo rozmawia, to się jakoś zżywa, że potem ciekawi co u niego słychać.
Pisał do kiedyś też młody facet, który miał potężne problemy z żoną, jakaś była niezrównoważona psychicznie i też niektórzy  po nim jeździli, bo widzieli bardziej jego winy niż jej, ja odwrotnie.
Też czasami o nim myślę, jak mu się dalej życie ułożyło, ale nic nie pisze.
Niektórzy po kilku latach tutaj wracają i dopisują swoją historię…to jest miłe, że pamiętają, liczę, że też jeszcze kiedyś  napiszesz smile

2 965 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-01-14 17:16:54)

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:
wieka napisał/a:
netk53521 napisał/a:

prawda taka jest ,że nie wiem co robić , planu nie mam.  Kumpel wyprowadza się z rodziną na drugi koniec Polski. Mam Go nie szukać i nie pisać. I tak zrobię.
Żona usłyszała naszą rozmowę przez telefon i powiedziała ,że bardzo dobrze niech jedzie . (nieproszona o komentarz).
Marazm totalny i chyba czas żeby mnie ktoś na serio wygonił z tego forum bo zaczynam czytać historię innych użytkowników. wink
Macie dużo racji co do mnie.  Myślałem ,że córa będzie bodźcem do zmian a ona sprawia ,że siedzę na bombie choć wiem niemal na pewno ,że żona zostawi mnie kiedy uzna to za stosowne. Kochaś wyjechał do Bangladeszu - tak przynajmniej twierdzi jego fb - a 1 jeszcze września 2023 pisał ,że zawsze wraca w jedne słodkie ramiona ojczyzny...
Chyba już powinienem skończyć z tym forum - jestem psychicznie udręczony i zaczynam męczyć się  sam ze sobą. Wniosek mam jeden - wniosek sprzed ponad 2 lat, trzeba było siedzieć cicho i nie przejmować się słowami kumpla - i każdy byłby zadowolony.  Nasza córka, żona naturalnie i ja. W tej bańce szczęścia było mi dobrze - cudownie wręcz, błoga nieświadomość.  I nikomu nic by nie było , gdybym jej nie przebił. Mnie w szczególności.  Przepraszam ,że tu napisałem i zająłem Wasz czas.  Każdemu z Was - każdemu kto przeczytał , napisał do mnie dziękuję -nie udało się spotkać, trudno. Ale na serio Wam bardzo dziękuję. i życzę wszystkiego dobrego .  Żart to nie był ani żaden fejk.. Choć dla niektórych mógł tak brzmieć.  będę żył tak jak  poniekąd muszę i poniekąd chcę. Może los kiedyś się odmieni - ale jeśli odejdzie kiedyś - chociaż będę przygotowany .  Jeszcze raz dziękuję Wam wszystkim.

Pisałeś ostatnio, że ten kolega się rozwodzi a teraz piszesz, że wyjeżdża z rodziną?
Chciałam ci przypomnieć, że ty sam zacząłeś drążyć temat, czy ona cię kocha, bo przypomnij sobie jak ona się zachowała w stosunku do ciebie i to by się tylko pogłębiało, coraz bardziej cię lekceważyła i też nie wiadomo jak to by dalej się skończyło. Prędzej czy później byś przejrzał na oczy.
Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś pisał, chociaż co jakiś czas, co u ciebie, może jeszcze się pogodzisz z żoną, skoro nie widzisz innego wyjścia.
Powodzenia smile

Hej Wieka,
Tak mi napisał , że jedzie na drugi koniec - nie wiem czy to prawda, nie wiem o co chodziło. Może to jakaś metafora ,że mam już się nie zjawiać i traktować go jakby nie był już w pobliżu. Sam nie wiem, chyba niewiele już rozumiem. Nie będę już do niego pisał. Jeszcze mam resztki godności.
Pomyślałem, że nie byłoby w porządku tak iść całkiem bez jakiejś zwrotnej odpowiedzi jeśli byście odpisały.
Całkiem nie wiem co zrobię. Jakiś pozytyw widzę - jak kiedyś sobie do niego pójdzie - to nie będzie tak bolało.  Jedna ona zadowolona chodzi, rozgadana ,uśmiechnięta.  Miała 'chwile strachu' o siebie ,ale spadła na cztery łapy. Źle mi nie będzie - źle nie będzie jej - i oczywiście naszej córce.  Nie awanturujemy się, nie kłócimy , nie robimy sobie na złość. Żyjemy pod jednym dachem  tak jak wiele w sumie par - obok siebie.  Kiedyś to ja chodziłem wychodząc dać jej buziaka , teraz ona przychodzi i posyła mi go  - nie podejdzie bo wie ,że bym ją odepchnął.  Śmieszne, teraz nauczyła się prasować i ani słówkiem nie wspomina o gotowaniu. I modli się jak mówi "żarliwie za siebie i za mnie'. Właściwie teraz znalazłem drugi pozytyw - dalej nie palę.  W niedzielę odwiedzili nas moi rodzice - ojciec się cieszy ,że w końcu zmądrzałem.
Już tu nie będę 'jojczył' ani się więcej ośmieszał samym sobą - to bez sensu. Będzie jak było , i nikomu krzywda nie będzie się działa.

Chciałoby sie jakos pomoc, podpowiedzieć. Ale tu nie przejdzie. Takie zycie to troche słabe. Młody jestes i usychasz. A moze jednak sie na terapie wspólnie wybierzecie? Nie wiem, nie mam pomysłu ale tam sporo byście z siebie wyrzucili zeby tego udawania nie bylo. I wyjdzie w ta czy druga strone. Co masz do stracenia? Żona zgodzi sie na 100% a jak nie zgodzi to ja łatwo przekonasz

2 966

Odp: czy kocha ?

Nawet jeśli żona zgodziłaby się na terapię to automatycznie powstałoby pytanie, czy jej zachowania na tych spotkaniach byłyby szczere i uczciwe. Skoro przez tyle lat potrafiła grać na dwa fronty i zachowywać się jak gdyby nigdy nic, to teraz miałaby zmienić się o 180 stopni. Bardzo wątpliwe, ale czasami cuda się zdarzają.
Michał trzymaj się, powodzenia mimo wszystko. Może jednak jakoś ułoży Ci się w życiu. I powtórzę za wieką, wpadaj czasami z wizytą.

2 967 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-01-14 18:17:58)

Odp: czy kocha ?
Alessandro napisał/a:

Nawet jeśli żona zgodziłaby się na terapię to automatycznie powstałoby pytanie, czy jej zachowania na tych spotkaniach byłyby szczere i uczciwe. Skoro przez tyle lat potrafiła grać na dwa fronty i zachowywać się jak gdyby nigdy nic, to teraz miałaby zmienić się o 180 stopni. Bardzo wątpliwe, ale czasami cuda się zdarzają.
Michał trzymaj się, powodzenia mimo wszystko. Może jednak jakoś ułoży Ci się w życiu. I powtórzę za wieką, wpadaj czasami z wizytą.

A jak miałaby zagrać na dwa fronty przy rozmowie o zdradzie? Wymknęło mi sie? To jego wina?  smile  Co zrobi jak usłyszy co u Michała to zrobiło? Jak będzie rozmawiać na temat"ustawiania" córki? Michał też pewnie coś by niemiłego usłyszał. Takie nieprzyjemne i bardzo sensowne wyciągacie śmieci spod dywanu. Koniec udawania

Poza tym przy pomocy osoby trzeciej szansa na jakąś zmianę. Bo chyba nieważne jaki kierunek byle nie ta stagnacja.  Inaczej przez następne 5 lat nic się nie zmieni.

2 968

Odp: czy kocha ?

Pełna zgoda z mojej strony, Bert. Wszystko lepsze od apatycznej stagnacji i biernego płynięcia z prądem. Terapia par nie wiedzie z automatu do pogodzenia i pojednania, ona ma ustalić, czy razem czy osobno. I osoba trzecia owszem, może spowodować wygarnięcie spod dywanu.

2 969

Odp: czy kocha ?

Tylko po co ona miałaby się zgadzać na terapię, skoro już osiągnęła swój cel.

2 970

Odp: czy kocha ?

Oczywiście, że jakikolwiek ruch jest lepszy niż stanie w miejscu. A skoro już mowa o terapii to najlepiej byłoby, aby znaleźli takiego prawdziwego, w pełni profesjonalnego terapeutę, a nie jego imitację. Ten pierwszy dawałby gwarancję przeprowadzenia uczciwego procesu terapeutycznego. A o to w tym wszystkim chodzi, o rzetelne, fachowe i sumienne podejście do tematu.

2 971

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:

Tylko po co ona miałaby się zgadzać na terapię, skoro już osiągnęła swój cel.

Na fali "bycia idealną żoną, której zależy"?

2 972 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-01-14 18:59:32)

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:

Pełna zgoda z mojej strony, Bert. Wszystko lepsze od apatycznej stagnacji i biernego płynięcia z prądem. Terapia par nie wiedzie z automatu do pogodzenia i pojednania, ona ma ustalić, czy razem czy osobno. I osoba trzecia owszem, może spowodować wygarnięcie spod dywanu.

Dokładnie

Moze by to jakos poukładałli ale już świadomie.

A moze ona zrozumiałaby ze tej krzywdy nie da sie naprawic a on przestałby czuć wyrzuty sumienia z powodu odejścia.

2 973

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:

Tylko po co ona miałaby się zgadzać na terapię, skoro już osiągnęła swój cel.

Bo przy odrobinie wysiłku Michała może to wszystko stracić

2 974 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-01-14 19:19:39)

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:
wieka napisał/a:

Tylko po co ona miałaby się zgadzać na terapię, skoro już osiągnęła swój cel.

Na fali "bycia idealną żoną, której zależy"?

Na czym jej zależało to już ma, jeszcze trochę dopracuje, dla niej ważne, żeby ona była zadowolona.
W oczach wszystkich cały czas jest idealną żoną, której zależy, więc nic jej więcej nie potrzebne do szczęścia. Paradoksalnie Michał sam o to „zadbał”.
Terapia niczego nie załatwi, nic się nie wróci, a Michał nie ma siły na pranie brudów, tym bardziej jej to nie jest na rękę.
Byli już na początku na terapii, to wyszła jak coś było nie po jej myśli, teraz nie ma nawet motywu.

2 975

Odp: czy kocha ?
Bert44 napisał/a:
wieka napisał/a:

Tylko po co ona miałaby się zgadzać na terapię, skoro już osiągnęła swój cel.

Bo przy odrobinie wysiłku Michała może to wszystko stracić

Odrobinie…żartujesz, jakby miał cokolwiek zrobić przeciw żonie, to zrobiłby dawno.

2 976

Odp: czy kocha ?

Ale jednak zdołał ją parę razy zaskoczyć. Wprawdzie "wygrała" ale jednak zadziało sie coś, na co przygotowana nie była. Poza tym może byc przekonana, że terapeutę omota czyli nie uznać koncepcji za groźną.

2 977

Odp: czy kocha ?

Michał sam stwierdził, że nie ma pomysłu na siebie, na rozwiązanie tej całej sytuacji. On jest w środku oka cyklonu, my stoimy z boku. Doradzać można lepiej, gorzej, natomiast najtrudniej być adwokatem we własnej sprawie.

2 978

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:

Tylko po co ona miałaby się zgadzać na terapię, skoro już osiągnęła swój cel.

Yep

Koleś wrocil pod pantofel i choć jeszcze czasem stroszy piórka, ona go ustawi jak trzeba.
Nawet rodzinę gości u siebie, słowa im nie powie, kiedy oni wszyscy byli przeciw niemu.

Straszny brak jaj.

2 979

Odp: czy kocha ?
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
wieka napisał/a:

Tylko po co ona miałaby się zgadzać na terapię, skoro już osiągnęła swój cel.

Yep

Koleś wrocil pod pantofel i choć jeszcze czasem stroszy piórka, ona go ustawi jak trzeba.
Nawet rodzinę gości u siebie, słowa im nie powie, kiedy oni wszyscy byli przeciw niemu.

Straszny brak jaj.


No dosłownie, aż oczy bolą jak się to czyta. A mógł się po prostu rozwieść i żyć w spokoju. Widocznie on lubi być udręczony. Trudno jak chce niech tak żyje, jego życie jego sprawa

2 980

Odp: czy kocha ?
Alessandro napisał/a:

Michał sam stwierdził, że nie ma pomysłu na siebie, na rozwiązanie tej całej sytuacji. On jest w środku oka cyklonu, my stoimy z boku. Doradzać można lepiej, gorzej, natomiast najtrudniej być adwokatem we własnej sprawie.

On jest poddawany przemocy ekonomicznej, to trzecia obok fizycznej i psychicznej przemoc w związku. Zazwyczaj to kobieta jest ofiarą, tutaj jednak mężczyzna.

2 981

Odp: czy kocha ?

Nie jest. Nie czytałeś całości, AdamJeden.

2 982

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:

Nie jest. Nie czytałeś całości, AdamJeden.

Też miałam to napisać, aż nie do wiary jak można wyciągać takie wnioski oderwane od rzeczywistości.

2 983 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2026-01-18 10:52:47)

Odp: czy kocha ?

...

2 984

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:

Nie jest. Nie czytałeś całości, AdamJeden.

Ja powtarzam tylko swoją tezę sprzed nastu dni. Nie czytałaś całości.
Oczywiście to moje przypuszczenie i jeszcze kogoś było.
Jak zwykle, można się zgadzać, albo nie.

2 985

Odp: czy kocha ?
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Straszny brak jaj.

Mysle, że przesadzasz w tej krytyce. No i oczywiście łatwo tak, bo facet.
Prawda jest taka, że wielu męzczyzn zostało tak ukształowanych, że ma żyć dla rodziny. Bedąc w tym schemacie znosi złe traktowanie dla lepszej sprawy, jaką właśnie jest rodzina.
Znam przykład, gdy facet chciał sie powiesić, gdy został przez żonke kompletnie odcięty od dzieci, a pozstały mu jedynie do płacenia alimenty.

2 986

Odp: czy kocha ?
AdamJeden napisał/a:
Muqin napisał/a:

Nie jest. Nie czytałeś całości, AdamJeden.

Ja powtarzam tylko swoją tezę sprzed nastu dni. Nie czytałaś całości.
Oczywiście to moje przypuszczenie i jeszcze kogoś było.
Jak zwykle, można się zgadzać, albo nie.

Wiemy że powtarzasz opinie sprzed x czasu. Nic  sie nie zmieniło- nie masz racji.

Zakładając ze mamy sie opierać na opisanej historii

2 987

Odp: czy kocha ?

Najwyraźniej AdamJeden nie dopuszcza, że ludzie bogaci (oboje) też mogą mieć problemy małżeńskie. smile

2 988

Odp: czy kocha ?

Cześć Wam,
Mam nadzieje, że u Was wszystko dobrze.
W sumie miałem nic nie pisać, ale Przeczytałem sobie dziś moje wszystkie wpisy i teraz z nieco innej perspektywy, po tym wszystkim co się wydarzyło przez ostatnie 7 miesięcy sam sobie wydaje się śmieszny, niemęski -mógłbym w sumie wymieniać i wymieniać.. Teraz zgadzam się z niemal każdym wpisem użytkowniczki Gia. Aż żal mnie czytać wręcz - musiałem parę razy przerwać bo aż oczy bolały.
Pozdrawiam Was.

2 989

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:

Cześć Wam,
Mam nadzieje, że u Was wszystko dobrze.
W sumie miałem nic nie pisać, ale Przeczytałem sobie dziś moje wszystkie wpisy i teraz z nieco innej perspektywy, po tym wszystkim co się wydarzyło przez ostatnie 7 miesięcy sam sobie wydaje się śmieszny, niemęski -mógłbym w sumie wymieniać i wymieniać.. Teraz zgadzam się z niemal każdym wpisem użytkowniczki Gia. Aż żal mnie czytać wręcz - musiałem parę razy przerwać bo aż oczy bolały.
Pozdrawiam Was.

Ja też czasem takie farmazony pisałam,że nie wierze,że to ja  big_smile

2 990

Odp: czy kocha ?

Tu nie chodzi o to,że pisałem "farmazony" tylko po prostu teraz jestem troche innym człowiekiem i patrzę na siebie i co pisałem inaczej ...

Posty [ 2 926 do 2 990 z 3 131 ]

Strony Poprzednia 1 … 44 45 46 47 48 49 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026