Michał, litości!
Ożeniłeś się młodo i przez lata poza żoną świata ( a przynajmniej innych kobiet) nie widziałeś. Masz praktycznie zerowe doświadczenie w związkach z kobietami innymi niż żona. A żona - była i nadal jest z tych "trzymających władzę". Do takich kobiet będziesz podświadomie lgnął, ewentualnie metodą lustra do słabych, takich "do zaopiekowania" i młodych, przy których z racji różnicy wieku poczujesz się "silny i męski". Obie wersje fatalne dla Ciebie, bo w tym stanie ducha to jesteś na manipulację ze strony tej manipulującej części żeńskiej populacji podatny straszliwie. A że na dodatek biedny nie jesteś... jest o co "zawalczyć".
Jesteś teraz wręcz idealnym kandydatem na wejście w romans z ex, co byłoby bardzo, bardzo, bardzo głupim pomysłem. Podatny jesteś i oczywiscie jesteś pewnien, że
a) ex jest jak najdalsza od romansowania, a już szczególnie z Tobą
b) Ty jesteś jak najdalszy od romansowania z ex.
Oba te przekonania to złudzenie wynikające z n czynników towarzyszących sytuacji.
Dobrze wam się z ex się pisze i rozmawia, łączy was tylko przeszłość, ona jest po przejściach, Ty też masz niewesoło. Klasyka. Dwie poranione osoby, piękne wspomnienia, trudna codzienność - warunki modelowe dla ciągu dalszego, sam się zrobi.
Tobie jest potrzebny ktoś rozumiejący, nie oceniający Cię negatywnie, ktoś bliski i życzliwy, ktoś, komu byś się czuł potrzebny, bo to by nadało sens aktualnemu życiu i tu Ci córka nie wystarczy. Ex sie idealnie wpasowuje w rolę. Jej jest dokładnie taki sam ktoś potrzebny i w tą rolę wejdziesz i nawet tego nie zauważysz.
Prawdopodobieństwo dobrego zakończenia tej historii jest w okolicach zera bezwzględnego. Toż ta ex już naciska na wspólnego Sylwestra...
Michał, w tym momencie Twojego życia powinieneś zająć się sobą. Tak, oprócz pracy i funkcjonowania w codzienności powinieneś coś robić. Tyle że to coś powinno być przez jakiś czas jak najdalsze od "przyjaźni" z kobietami, bo wmanipulować cię w romans w tej chwili to łatwizna. Potrzebujesz dobrej kobiety, która Cię zrozumie, potrzebujesz niczym przysłowiowa kania dżdżu.
Co powinieneś robić - wszystko tylko nie długie rozmowy z kobietami, jeśli te kobiety nie są w wieku Twojej matki i starsze. Takie w wieku "starych ciotek" powiedzmy są w miarę bezpieczne, jeśli już koniecznie musisz.
Odgrzeb swoje zainteresowania z młodości, poszukaj czegoś, co by interesowało Ciebie. Aktywności zewnętrzne z mężczyznami, ewentualnie grupy mieszane skupione na pasji. Ludzie Ci są potrzebni inni niż rodzina. Zwłaszcza ludzie płci męskiej. Zapisz się na siatkówkę, na piłkę nożną dla amatorów w swojej grupie wiekowej - ten kierunek, faceci, nie kobiety i grupa, nie solo. I raczej grupa wymuszająca interakcje niż indywidualne pływanie. Na kobiety czas przyjdzie.
Masz pieniądze - zwiedzaj, rusz tyłek z domu. Polskę, Europę - to możesz przynajmniej częściowo robić w towarzystwie córki, już malutka nie jest, model "tatuś pokazuje ciekawy świat" . Grupowo i w sposób zorganizowany albo indywidualnie, tylko Ty i córka. Kraków jej pokaż, Wieliczka jest super, Gdańsk, zamek krzyżacki z noclegiem, możliwości jest multum. Z takich aktywności żonę daje się wyeliminować w sposób w miarę naturalny.
Jedź z dzieciakiem na weekend do Londynu niech zobaczy dworzec Paddington i poszukajcie peronu 9 i 3/4 jeśli Harrego Pottera lubi. Nie wiem, co Twoja córka lubi i co by jej frajdę sprawiło, ale ten kierunek "z tatą się robi fajne rzeczy". Trochę rozmachu , Michał. Wyobraźni.