netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

czy kocha ?

3 130 odpowiedzi147 136 wyświetleńzałożony przez netk53521, 15.10.2024

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 … 42 43 44 45 46 … 49 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 796 do 2 860 z 3 131 ]

2 796

Odp: czy kocha ?
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Dlaczego myślisz, że rozmowa z Rozrabiaką na priv to dobry pomysł?

Na wyczucie. Wydaje mi sie ze celnie diagnozuje problem, ze widzi w Michale osobę ktora nie daje sobie rady sama ze sobą i potrzebuje pomocy. Że może pomóc. Poza tym Rozrabiaka sam to zaproponowal

Rady od wielu typu głowa do góry, dasz radę, weź sie za siebie, badz  mezczyzna nic tu nie dadzą.

Dokladnie Rozrabiaka jest mądry on pisze madre mądrości

Ba. Pisze pisemnie pisane madre madrosci

2 797

Odp: czy kocha ?
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Na wyczucie. Wydaje mi sie ze celnie diagnozuje problem, ze widzi w Michale osobę ktora nie daje sobie rady sama ze sobą i potrzebuje pomocy. Że może pomóc. Poza tym Rozrabiaka sam to zaproponowal

Rady od wielu typu głowa do góry, dasz radę, weź sie za siebie, badz  mezczyzna nic tu nie dadzą.

Dokladnie Rozrabiaka jest mądry on pisze madre mądrości

Ba. Pisze pisemnie pisane madre madrosci

Dokładnie tak jest Rozrabiaka jest tu bardzo mądry

2 798

Odp: czy kocha ?
Bert44 napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Pogadaj z Rozrabiaka na priv. To dobry pomysl

Dlaczego myślisz, że rozmowa z Rozrabiaką na priv to dobry pomysł?

Na wyczucie. Wydaje mi sie ze celnie diagnozuje problem, ze widzi w Michale osobę ktora nie daje sobie rady sama ze sobą i potrzebuje pomocy. Że może pomóc. Poza tym Rozrabiaka sam to zaproponowal

Rady od wielu typu głowa do góry, dasz radę, weź sie za siebie, badz  mezczyzna nic tu nie dadzą.

Jeśli tak uważasz, że celnie diagnozuje problem i uważa, że potrafi pomóc, to dobrze, bo ja miałabym wątpliwości.

2 799

Odp: czy kocha ?
Tamiraa napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Dlaczego myślisz, że rozmowa z Rozrabiaką na priv to dobry pomysł?

Na wyczucie. Wydaje mi sie ze celnie diagnozuje problem, ze widzi w Michale osobę ktora nie daje sobie rady sama ze sobą i potrzebuje pomocy. Że może pomóc. Poza tym Rozrabiaka sam to zaproponowal

Rady od wielu typu głowa do góry, dasz radę, weź sie za siebie, badz  mezczyzna nic tu nie dadzą.

Jeśli tak uważasz, że celnie diagnozuje problem i uważa, że potrafi pomóc, to dobrze, bo ja miałabym wątpliwości.

On jest bardzo mądry Rozrabiaka nie mozna mieć do jego mądrości wątpliwości

2 800

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:

Michał dużo wcześniej chciał z kimś rozmawiać na priv, jest to jednak zobowiązanie, więc nie każdy na to się pisze, jeśli ktoś chce poświęcić czas i żyć bliżej czyimś problemem, to tylko przyklasnąć.

Jeśli Rozrabiaka jest terapeutą, to tak.

2 801

Odp: czy kocha ?
Tamiraa napisał/a:
wieka napisał/a:

Michał dużo wcześniej chciał z kimś rozmawiać na priv, jest to jednak zobowiązanie, więc nie każdy na to się pisze, jeśli ktoś chce poświęcić czas i żyć bliżej czyimś problemem, to tylko przyklasnąć.

Jeśli Rozrabiaka jest terapeutą, to tak.

tu nikt nie jest terapeutą, a każdy chce netk-a terapeutyzować.

2 802

Odp: czy kocha ?
Julia life in UK napisał/a:

[ nie mozna mieć do jego mądrości wątpliwości

Julka, Ty to jesteś jednak jedyna i niepowtarzalna big_smile

2 803

Odp: czy kocha ?
AquariusMist napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
wieka napisał/a:

Michał dużo wcześniej chciał z kimś rozmawiać na priv, jest to jednak zobowiązanie, więc nie każdy na to się pisze, jeśli ktoś chce poświęcić czas i żyć bliżej czyimś problemem, to tylko przyklasnąć.

Jeśli Rozrabiaka jest terapeutą, to tak.

tu nikt nie jest terapeutą, a każdy chce netk-a terapeutyzować.

Taka prawda.

2 804

Odp: czy kocha ?
Tamiraa napisał/a:
AquariusMist napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Jeśli Rozrabiaka jest terapeutą, to tak.

tu nikt nie jest terapeutą, a każdy chce netk-a terapeutyzować.

Taka prawda.

Dokładnie tu są sami znawcy psychologii i psychiatrii, a już nie wspomnę,że z kazdym jednym problemem wysyłają do psychologa.

2 805

Odp: czy kocha ?
Tamiraa napisał/a:
wieka napisał/a:

Michał dużo wcześniej chciał z kimś rozmawiać na priv, jest to jednak zobowiązanie, więc nie każdy na to się pisze, jeśli ktoś chce poświęcić czas i żyć bliżej czyimś problemem, to tylko przyklasnąć.

Jeśli Rozrabiaka jest terapeutą, to tak.

Lekarz też dobrze nie zdiagnozuje, chodzi o pogadanie, które daje do myślenia i wyciągania wniosków w każdej dziedzinie.
Diagnoza i zalecenia lekarskie, też nie zwalniają od samodzielnego myślenia.

2 806

Odp: czy kocha ?
Julia life in UK napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
AquariusMist napisał/a:

tu nikt nie jest terapeutą, a każdy chce netk-a terapeutyzować.

Taka prawda.

Dokładnie tu są sami znawcy psychologii i psychiatrii, a już nie wspomnę,że z kazdym jednym problemem wysyłają do psychologa.

W pierwszej kolejności ciebie. Zaśmiecasz tylko ten wątek, a Rozrabiaka jeszcze ci w tym pomaga  tongue

2 807

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
wieka napisał/a:

Michał dużo wcześniej chciał z kimś rozmawiać na priv, jest to jednak zobowiązanie, więc nie każdy na to się pisze, jeśli ktoś chce poświęcić czas i żyć bliżej czyimś problemem, to tylko przyklasnąć.

Jeśli Rozrabiaka jest terapeutą, to tak.

Lekarz też dobrze nie zdiagnozuje, chodzi o pogadanie, które daje do myślenia i wyciągania wniosków w każdej dziedzinie.
Diagnoza i zalecenia lekarskie, też nie zwalniają od samodzielnego myślenia.

Nie o to chodzi. A ja się nie upieram przy swoim zdaniu. Jakbym miała wybierać znachor czy lekarz, wybrałabym to drugie, a nie każdy by tak wybrał, może potrzebne jest tylko przegadanie, nie wiem smile
Netk ma swój rozum  big_smile

2 808 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-12-06 22:41:29)

Odp: czy kocha ?

8

Tamiraa napisał/a:
wieka napisał/a:

Michał dużo wcześniej chciał z kimś rozmawiać na priv, jest to jednak zobowiązanie, więc nie każdy na to się pisze, jeśli ktoś chce poświęcić czas i żyć bliżej czyimś problemem, to tylko przyklasnąć.

Jeśli Rozrabiaka jest terapeutą, to tak.

Michał nie pójdzie do terapeuty. Jest w kropce.

Mój matematyk mówił jak nie wiesz co robić to rob cokolwiek - szukaj. Rozrabiaka nie zaszkodzi a pomoc moze. I to na dwa kliknięcia- bezwysilkowo

Michal sypie sie w oczach - bedzie musiał cos ze swoim życiem zrobic a tak sie boi ze nie robi nic. Trzeba probowac

2 809

Odp: czy kocha ?
Bert44 napisał/a:

8

Tamiraa napisał/a:
wieka napisał/a:

Michał dużo wcześniej chciał z kimś rozmawiać na priv, jest to jednak zobowiązanie, więc nie każdy na to się pisze, jeśli ktoś chce poświęcić czas i żyć bliżej czyimś problemem, to tylko przyklasnąć.

Jeśli Rozrabiaka jest terapeutą, to tak.

Michał nie pójdzie do terapeuty. Jest w kropce.

Mój matematyk mówił jak nie wiesz co robić to rob cokolwiek - szukaj. Rozrabiaka nie zaszkodzi a pomoc moze. I to na dwa kliknięcia- bezwysilkowo

Michal sypie sie w oczach - bedzie musiał cos ze swoim życiem zrobic a tak sie boi ze nie robi nic. Trzeba probowac

Nie mam nic przeciwko Rozrabiace, niech działa jak tak uważa. Mam inne doświadczenia.
Miałam znajomą, która poświęciła się, żeby pomóc koleżance, której mąż pił i bił. Na koniec ich problemy małżeńskie się skończyły, a ta koleżanka właśnie stała się najgorszym wrogiem znajomej, bo się wtrącała w jej życie prywatne, a ona przecież sobie nie życzyła tego ani jej mąż.

2 810

Odp: czy kocha ?
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
Samba napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Nie musisz wiedzieć, prawdopodobnie autor też nie wie. Pisanie mu co jest męskie a co nie z perspektywy kobiety, tylko dlatego że robi coś co się Tobie nie podoba, jest w hoooj słabe.
Wy to chyba z Kaszpirem lubicie kopać leżącego.


Zauważenie, że ochrona odpowiedzialnej za obecną sytuację żony nie jest postępowaniem dojrzałym, ani męskim ani nawet kobiecym, jest wg ciebie kopaniem leżącego? No to nie ma o czym mówić. Zastanów się co piszesz i do kogo.

Legat, Netk chyba chciał się wtedy zachować po męsku, honorowo ... no to się zachował. Na jego miejscu pomyslałabym w wolnej chwili o możliwych konsekwencjach swojej decyzji.


To tylko Twoja wyobraźnia, że on chroni żonę.
On chroni przede wszystkim siebie.
A raczej ten fragment swojej tożsamości, od którego nie umie się odkleić.

Chyba ty.

2 811

Odp: czy kocha ?
Tamiraa napisał/a:
Bert44 napisał/a:

8

Tamiraa napisał/a:

Jeśli Rozrabiaka jest terapeutą, to tak.

Michał nie pójdzie do terapeuty. Jest w kropce.

Mój matematyk mówił jak nie wiesz co robić to rob cokolwiek - szukaj. Rozrabiaka nie zaszkodzi a pomoc moze. I to na dwa kliknięcia- bezwysilkowo

Michal sypie sie w oczach - bedzie musiał cos ze swoim życiem zrobic a tak sie boi ze nie robi nic. Trzeba probowac

Nie mam nic przeciwko Rozrabiace, niech działa jak tak uważa. Mam inne doświadczenia.
Miałam znajomą, która poświęciła się, żeby pomóc koleżance, której mąż pił i bił. Na koniec ich problemy małżeńskie się skończyły, a ta koleżanka właśnie stała się najgorszym wrogiem znajomej, bo się wtrącała w jej życie prywatne, a ona przecież sobie nie życzyła tego ani jej mąż.

Ale to była inna sytuacja, tu każdy jest anonimowy, więc nie ma takiego „zagrożenia”.

2 812

Odp: czy kocha ?
Tamiraa napisał/a:
Bert44 napisał/a:

8

Tamiraa napisał/a:

Jeśli Rozrabiaka jest terapeutą, to tak.

Michał nie pójdzie do terapeuty. Jest w kropce.

Mój matematyk mówił jak nie wiesz co robić to rob cokolwiek - szukaj. Rozrabiaka nie zaszkodzi a pomoc moze. I to na dwa kliknięcia- bezwysilkowo

Michal sypie sie w oczach - bedzie musiał cos ze swoim życiem zrobic a tak sie boi ze nie robi nic. Trzeba probowac

Nie mam nic przeciwko Rozrabiace, niech działa jak tak uważa. Mam inne doświadczenia.
Miałam znajomą, która poświęciła się, żeby pomóc koleżance, której mąż pił i bił. Na koniec ich problemy małżeńskie się skończyły, a ta koleżanka właśnie stała się najgorszym wrogiem znajomej, bo się wtrącała w jej życie prywatne, a ona przecież sobie nie życzyła tego ani jej mąż.

Dokładnie mialam indetyczna sytuacje-zreszta pisalam juz chyba o niej na forum

2 813

Odp: czy kocha ?

Chciałem Was o coś zapytać - czy uważacie ,że moje pójście z ex do filharmonii w sylwestra byłoby w porządku? Ponieważ jej odmówiłem (bylibyśmy tam wraz z innym małżeństwem)  - ona jakoś dziwnie zareagowała. Stwierdziła, że 'jestem niereformowalny' i że przecież takie wyjście nic nie oznacza.  Z początku była dość nieprzyjemna potem powiedziała bym to przemyslał..  Trochę jestem na nie.. ale w sumie nie zrobiłbym nic tak naprawde bardzo zlego..

2 814

Odp: czy kocha ?

Myślę że za bardzo się zapędzasz. Nie ten kierunek, jeśli chcesz wciąż podgrzewać zainteresowanie tym tematem;)
A może i kierunek dobry, ale skoro przyjąłeś tożsamość dojrzałego faceta, przestań pisać jak podlotka, która chciałaby a boi się.

2 815

Odp: czy kocha ?
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Myślę że za bardzo się zapędzasz. Nie ten kierunek, jeśli chcesz wciąż podgrzewać zainteresowanie tym tematem;)
A może i kierunek dobry, ale skoro przyjąłeś tożsamość dojrzałego faceta, przestań pisać jak podlotka, która chciałaby a boi się.

Rozrabiako nie rozumiem do końca..
Przyjąłeś tożsamość ?
Nie rozumiem o co chodzi z tym podgrzewaniem tematu .
Parę osób pisało ze mogę pisać co u mnie więc pisze . Ale moze w sumie nie powinienem,  masz rację.
Temat moze i masz rację wyczerpał sie , gdyż otrzymałem odpowiedź na pytanie..
W sumie to jak myślę,  teraz o tym jestem śmieszny pytając o takie sprawy nieznanych mi ludzi z internetu..

2 816

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:

Chciałem Was o coś zapytać - czy uważacie ,że moje pójście z ex do filharmonii w sylwestra byłoby w porządku? Ponieważ jej odmówiłem (bylibyśmy tam wraz z innym małżeństwem)  - ona jakoś dziwnie zareagowała. Stwierdziła, że 'jestem niereformowalny' i że przecież takie wyjście nic nie oznacza.  Z początku była dość nieprzyjemna potem powiedziała bym to przemyslał..  Trochę jestem na nie.. ale w sumie nie zrobiłbym nic tak naprawde bardzo zlego..

Tak, ma rację, przemyśl to.

2 817

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:

Chciałem Was o coś zapytać - czy uważacie ,że moje pójście z ex do filharmonii w sylwestra byłoby w porządku? Ponieważ jej odmówiłem (bylibyśmy tam wraz z innym małżeństwem)  - ona jakoś dziwnie zareagowała. Stwierdziła, że 'jestem niereformowalny' i że przecież takie wyjście nic nie oznacza.  Z początku była dość nieprzyjemna potem powiedziała bym to przemyslał..  Trochę jestem na nie.. ale w sumie nie zrobiłbym nic tak naprawde bardzo zlego..

A ja mówię – czemu nie?

Twoja „żona” doskonale wie, że wróciłeś do domu nie z miłości do niej, lecz dla córki, a ją samą co najwyżej znosisz jak hałaśliwego sąsiada za ścianą.
Trudno mieć ciepłe uczucia do kogoś, kto od pierwszego dnia „małżeństwa” zdradzał, kłamał i wykorzystywał – nawet przyjaciela by się tak nie potraktowało!
Ja bym poszedł i nie widzę w tym nic dziwnego ani złego.
Kontakty z innymi kobietami przydadzą się, żebyś przypomniał sobie, co straciłeś, i że istnieją inne egzemplarze niż twoja „żona”.
Piszę „żona” w cudzysłowie, bo ciężko tak nazwać kogoś, kto podczas przysięgi już miał gotowy scenariusz kłamstw.
Taka z niej katoliczka, że aż święci muszą się chować.

2 818

Odp: czy kocha ?

Nie umiesz odejść, więc postanowiłeś zachowywać się jak mały dzieciak, który przynajmniej dokuczy i ma z tego małe radości.

2 819 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2025-12-18 10:49:18)

Odp: czy kocha ?
Legat napisał/a:

Nie umiesz odejść, więc postanowiłeś zachowywać się jak mały dzieciak, który przynajmniej dokuczy i ma z tego małe radości.

Wiesz, myślę, że nie do końca.
Jeśli to wyjście ma mu sprawić przyjemność i pozwolić na chwilę odpocząć od domowego piekła, to świetnie.
Gorzej, jeśli jedynym celem jest wbicie „szpileczki” żonie i pójdzie tam bez najmniejszej ochoty, tylko po to, żeby zrobić jej na złość.
To już poziom małego urwisa, który na złość rodzicom specjalnie zsika się w gacie.

Prawda jest taka, że pytający to nie dorosły mężczyzna, lecz małe dziecko, które na widok męskiej decyzji chowa się pod stół.
Szczerze wątpię, by jakikolwiek dorosły facet trwał dalej w tej komicznej parodii małżeństwa.

2 820

Odp: czy kocha ?

netk, wracasz do domu jako kto? Jako mąż czy ojciec, czy jedno i drugie?

2 821

Odp: czy kocha ?
Legat napisał/a:

Nie umiesz odejść, więc postanowiłeś zachowywać się jak mały dzieciak, który przynajmniej dokuczy i ma z tego małe radości.

chyba po to odmówiłem - właśnie z tego powodu żeby nie wyglądać jak urażony smarkacz. Odmówiłem jej początkowo mówiąc ,że nie przepadam za klimatami filharmonii ale ona jakoś nie dała wiary. zaczęła mówić ,że dalej coś czuje do żony ,że nie chcę jej urazić - i że dalej ją kocham. I że przecież tu chodzi o miło spędzony wieczór , że przecież inaczej bym z nią (żoną)siedział i jej znajomymi a tak mogę jakoś inaczej spędzić ten dzień. Mimo to grzecznie odmówiłem a ona dalej swoje  - i zacząłem myśleć ,że w sumie może mi się przydałby taki wieczór , relaks dla głowy nawet jeśli to nie moje klimaty - i dlatego napisałem - bo zacząłem mieć mętlik w głowie.  Zacząłem myśleć ,że skoro już żyje obok niej to przecież nie mogę zastygnąć w ruchu - muszę zacząć coś robić ,gdzieś wychodzić - a tak mam za każdym razem  myśleć ,że próbuje jej 'utrzeć nosa'? a czy ja nie mam prawa mimo wszystko też jakoś zacząć żyć ? chyba już trochę nadszedł czas bym przestał myśleć co ludzie powiedzą - a zresztą ja  nie mam się czego wstydzić. (i tak w sumie ta opera prawie 100  km od mojego miasta ).

2 822

Odp: czy kocha ?
Kaszpir007 napisał/a:
Legat napisał/a:

Nie umiesz odejść, więc postanowiłeś zachowywać się jak mały dzieciak, który przynajmniej dokuczy i ma z tego małe radości.

Wiesz, myślę, że nie do końca.
Jeśli to wyjście ma mu sprawić przyjemność i pozwolić na chwilę odpocząć od domowego piekła, to świetnie.
Gorzej, jeśli jedynym celem jest wbicie „szpileczki” żonie i pójdzie tam bez najmniejszej ochoty, tylko po to, żeby zrobić jej na złość.
To już poziom małego urwisa, który na złość rodzicom specjalnie zsika się w gacie.

Prawda jest taka, że pytający to nie dorosły mężczyzna, lecz małe dziecko, które na widok męskiej decyzji chowa się pod stół.
Szczerze wątpię, by jakikolwiek dorosły facet trwał dalej w tej komicznej parodii małżeństwa.

Kaszpir - już nie wiem jak do Ciebie pisać - trochę przeginasz ,ale pisz jak uważasz. Aż tak Cię zabolał mój powrót do domu? bo choć napiszesz zapewne, że to moja sprawa , to piszesz tak jakby Cię to niemal zakłuło w sercu.
Pozdrawiam Cię i wszystkiego dobrego.

2 823

Odp: czy kocha ?
Samba napisał/a:

netk, wracasz do domu jako kto? Jako mąż czy ojciec, czy jedno i drugie?

wyłącznie jako ojciec. Już jej powiedziałem ,że nie czuję się jej mężem. Nie śpimy razem , prawie nie rozmawiamy (chyba, że o córce). Byliśmy w kinie w trójkę ostatnio (córka bardzo nalegała- wręcz spokoju nie dawała) - i to właściwie tyle z dawnej rodziny ,  z dawnego spędzania czasu.  Nie dostała ode mnie na urodziny absolutnie nic , nawet życzeń - co ją zabolało i jeszcze słyszałem jak mówiła koleżance ,że dostała ode mnie piękne kolczyki - ale niech mówi co chce - jest jak ten skrzypek na titanicu.. Jeszcze wczoraj zapytała co ze świętami ,że przecież spędzamy rodzinnie i będzie otwieranie prezentów i ona ode mnie przy wszystkich ma nic nie dostać , no jak to?  Stanęło na tym ,że sama sobie ode mnie kupi prezent. ( za swoje pieniądze oczywiście)

2 824

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:

Chciałem Was o coś zapytać - czy uważacie ,że moje pójście z ex do filharmonii w sylwestra byłoby w porządku? Ponieważ jej odmówiłem (bylibyśmy tam wraz z innym małżeństwem)  - ona jakoś dziwnie zareagowała. Stwierdziła, że 'jestem niereformowalny' i że przecież takie wyjście nic nie oznacza.  Z początku była dość nieprzyjemna potem powiedziała bym to przemyslał..  Trochę jestem na nie.. ale w sumie nie zrobiłbym nic tak naprawde bardzo zlego..

Pisz i pytaj, nie ma tu obowiązku rozmowy z każdym czyli reagowania na każdy wpis.
Powiem ci tak, jeśli byś zamierzał wziąć rozwód i związać się z ex, czyli brał pod uwagę taką ewentualność, to jak najbardziej takie zaproszenie mógłbyś przyjąć.
Jeśli nie, to zrezygnuj, dlatego, że ona nie robi tego bezinteresownie, chciała by się z tobą związać, nawet uczucie mogło jej nie minąć, więc tu grubo byś musiał się zastanowić, czego chcesz.
Znam przypadek, że przy podobnym zerwaniu w młodym wieku, obydwoje założyli rodziny i jak zmarł jej mąż to on się rozwiódł z żoną po przeszło 20 latach i wziął ślub z nią, od lat spijają sobie z dzióbków. Obydwoje mieli dzieci. Bez zgorszenia w rodzinie się nie obyło.

2 825

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:

Kaszpir - już nie wiem jak do Ciebie pisać - trochę przeginasz ,ale pisz jak uważasz. Aż tak Cię zabolał mój powrót do domu? bo choć napiszesz zapewne, że to moja sprawa , to piszesz tak jakby Cię to niemal zakłuło w sercu.
Pozdrawiam Cię i wszystkiego dobrego.

Wiesz, nie zabolało, ale zaskoczyło.
No ale to Twoje życie i Twoje wybory, za które sam będziesz się tłumaczyć.
Myślę, że wyjście z domu to świetny pomysł, ale z EX? To już level „dziwnie oceniony” przez publiczność.
Osobiście – chyba jednak pasowałbym na takie atrakcje.

Tobie też życzę powodzenia i mam nadzieję że jakoś uda ci się jednak odnaleźć w tej trudnej rzeczywistości.

2 826

Odp: czy kocha ?

Michal a czego Ty właściwie chcesz? Zastanawialws sie nad tym? Ale tak bez okłamywanie samego siebie?

Jeżeli wracasz jako ojciec to pokażecie córce jak powinna wyglądać szczęśliwa rodzina....Przecież to bzdura jest. Narobisz wiecej szkod niz Ci sie wydaje. Co ona będzie myśleć o facetach? Co Ty jej pokazujesz? Jaki jest mężczyzna jeśli bedzie sie wzorować ba Tobie? Myślisz ze stwierdzi ze warto sie starać o zwiazek i swoje szczęście? Że mężczyźnie można wierzyć? Że to gościu który panuje nad swoim światem? Czy moze (pech przyszlego wybranka) ze powinien byc w życiu ale nie ma co się starać bo on i tak ma babke w d..pie. Co dobrego da Twoj powrót jako ojciec?

A moze chodzi o cos innego ale jest w Tobie taka złość ze nie dopuszczasz do siebie tego co naprawde Toba kieruje?

2 827

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:
Samba napisał/a:

netk, wracasz do domu jako kto? Jako mąż czy ojciec, czy jedno i drugie?

wyłącznie jako ojciec. Już jej powiedziałem ,że nie czuję się jej mężem. Nie śpimy razem , prawie nie rozmawiamy (chyba, że o córce). Byliśmy w kinie w trójkę ostatnio (córka bardzo nalegała- wręcz spokoju nie dawała) - i to właściwie tyle z dawnej rodziny ,  z dawnego spędzania czasu.  Nie dostała ode mnie na urodziny absolutnie nic , nawet życzeń - co ją zabolało i jeszcze słyszałem jak mówiła koleżance ,że dostała ode mnie piękne kolczyki - ale niech mówi co chce - jest jak ten skrzypek na titanicu.. Jeszcze wczoraj zapytała co ze świętami ,że przecież spędzamy rodzinnie i będzie otwieranie prezentów i ona ode mnie przy wszystkich ma nic nie dostać , no jak to?  Stanęło na tym ,że sama sobie ode mnie kupi prezent. ( za swoje pieniądze oczywiście)

Widać jak na dłoni, że jej nie chodzi o ciebie, tylko jak będzie odbierana na zewnątrz.
Jak nawet chciałbyś żyć z żoną w udawanym związku jak współlokatorzy jeszcze przez kilka lat, to byłoby lepiej jakbyście mieli rozwód.
Miałbyś wtedy większy komfort życiowy, chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego.

2 828

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:
netk53521 napisał/a:

Chciałem Was o coś zapytać - czy uważacie ,że moje pójście z ex do filharmonii w sylwestra byłoby w porządku? Ponieważ jej odmówiłem (bylibyśmy tam wraz z innym małżeństwem)  - ona jakoś dziwnie zareagowała. Stwierdziła, że 'jestem niereformowalny' i że przecież takie wyjście nic nie oznacza.  Z początku była dość nieprzyjemna potem powiedziała bym to przemyslał..  Trochę jestem na nie.. ale w sumie nie zrobiłbym nic tak naprawde bardzo zlego..

Pisz i pytaj, nie ma tu obowiązku rozmowy z każdym czyli reagowania na każdy wpis.
Powiem ci tak, jeśli byś zamierzał wziąć rozwód i związać się z ex, czyli brał pod uwagę taką ewentualność, to jak najbardziej takie zaproszenie mógłbyś przyjąć.
Jeśli nie, to zrezygnuj, dlatego, że ona nie robi tego bezinteresownie, chciała by się z tobą związać, nawet uczucie mogło jej nie minąć, więc tu grubo byś musiał się zastanowić, czego chcesz.
Znam przypadek, że przy podobnym zerwaniu w młodym wieku, obydwoje założyli rodziny i jak zmarł jej mąż to on się rozwiódł z żoną po przeszło 20 latach i wziął ślub z nią, od lat spijają sobie z dzióbków. Obydwoje mieli dzieci. Bez zgorszenia w rodzinie się nie obyło.

Wieka - litości - to co piszesz jest wręcz niemożliwe. To tylko stara znajoma z którą odnowiłem kontakt - sama jest po rozwodzie dość ciężkim i nie w głowie jej romanse a mnie tym bardziej (!). to jest wykluczone absolutnie.  Świetnie się nam pisze i rozmawia . Łączy nas przeszłość - nigdy przyszłość - nie biorę takiego czegoś pod uwagę.

2 829

Odp: czy kocha ?
Bert44 napisał/a:

Michal a czego Ty właściwie chcesz? Zastanawialws sie nad tym? Ale tak bez okłamywanie samego siebie?

Jeżeli wracasz jako ojciec to pokażecie córce jak powinna wyglądać szczęśliwa rodzina....Przecież to bzdura jest. Narobisz wiecej szkod niz Ci sie wydaje. Co ona będzie myśleć o facetach? Co Ty jej pokazujesz? Jaki jest mężczyzna jeśli bedzie sie wzorować ba Tobie? Myślisz ze stwierdzi ze warto sie starać o zwiazek i swoje szczęście? Że mężczyźnie można wierzyć? Że to gościu który panuje nad swoim światem? Czy moze (pech przyszlego wybranka) ze powinien byc w życiu ale nie ma co się starać bo on i tak ma babke w d..pie. Co dobrego da Twoj powrót jako ojciec?

A moze chodzi o cos innego ale jest w Tobie taka złość ze nie dopuszczasz do siebie tego co naprawde Toba kieruje?

Bert - to wszystko jest raczej 'chwilowe'. Próbuję złapać grunt pod nogami. Jakoś to uporządkować.  Nie chcę robić Armagedonu. Krok po kroku - wtedy źle zrobiłem ,że się wyprowadziłem w taki sposób jak zrobiłem. Chyba potrzeba mi czasu.

2 830

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:
wieka napisał/a:
netk53521 napisał/a:

Chciałem Was o coś zapytać - czy uważacie ,że moje pójście z ex do filharmonii w sylwestra byłoby w porządku? Ponieważ jej odmówiłem (bylibyśmy tam wraz z innym małżeństwem)  - ona jakoś dziwnie zareagowała. Stwierdziła, że 'jestem niereformowalny' i że przecież takie wyjście nic nie oznacza.  Z początku była dość nieprzyjemna potem powiedziała bym to przemyslał..  Trochę jestem na nie.. ale w sumie nie zrobiłbym nic tak naprawde bardzo zlego..

Pisz i pytaj, nie ma tu obowiązku rozmowy z każdym czyli reagowania na każdy wpis.
Powiem ci tak, jeśli byś zamierzał wziąć rozwód i związać się z ex, czyli brał pod uwagę taką ewentualność, to jak najbardziej takie zaproszenie mógłbyś przyjąć.
Jeśli nie, to zrezygnuj, dlatego, że ona nie robi tego bezinteresownie, chciała by się z tobą związać, nawet uczucie mogło jej nie minąć, więc tu grubo byś musiał się zastanowić, czego chcesz.
Znam przypadek, że przy podobnym zerwaniu w młodym wieku, obydwoje założyli rodziny i jak zmarł jej mąż to on się rozwiódł z żoną po przeszło 20 latach i wziął ślub z nią, od lat spijają sobie z dzióbków. Obydwoje mieli dzieci. Bez zgorszenia w rodzinie się nie obyło.

Wieka - litości - to co piszesz jest wręcz niemożliwe. To tylko stara znajoma z którą odnowiłem kontakt - sama jest po rozwodzie dość ciężkim i nie w głowie jej romanse a mnie tym bardziej (!). to jest wykluczone absolutnie.  Świetnie się nam pisze i rozmawia . Łączy nas przeszłość - nigdy przyszłość - nie biorę takiego czegoś pod uwagę.

A powinieneś big_smile
Nie ma przyjaźni damsko - męskiej i nigdy nie mów nigdy, to takie sprawdzone formułki.
Na razie wiesz tylko co jest to jest w twojej głowie i to na dzień dzisiejszy, a na pewno nie wiesz co ona ma w głowie, tym bardziej w późniejszym czasie. Od czegoś zawsze się zaczyna…
Ale nie byłoby niczym zdrożnym to wyjście, ale nie masz pewności czy to ktoś was nie odbierze jako parę, a nawet żona mogła wynająć detektywa, żeby cię śledził i w razie czego będzie miała dowody twojej „zdrady”.

Dlatego rozwód byłby dla ciebie „oczyszczający”, miałbyś swobodę, bo teraz jesteś jak w więzieniu.

2 831

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Michal a czego Ty właściwie chcesz? Zastanawialws sie nad tym? Ale tak bez okłamywanie samego siebie?

Jeżeli wracasz jako ojciec to pokażecie córce jak powinna wyglądać szczęśliwa rodzina....Przecież to bzdura jest. Narobisz wiecej szkod niz Ci sie wydaje. Co ona będzie myśleć o facetach? Co Ty jej pokazujesz? Jaki jest mężczyzna jeśli bedzie sie wzorować ba Tobie? Myślisz ze stwierdzi ze warto sie starać o zwiazek i swoje szczęście? Że mężczyźnie można wierzyć? Że to gościu który panuje nad swoim światem? Czy moze (pech przyszlego wybranka) ze powinien byc w życiu ale nie ma co się starać bo on i tak ma babke w d..pie. Co dobrego da Twoj powrót jako ojciec?

A moze chodzi o cos innego ale jest w Tobie taka złość ze nie dopuszczasz do siebie tego co naprawde Toba kieruje?

Bert - to wszystko jest raczej 'chwilowe'. Próbuję złapać grunt pod nogami. Jakoś to uporządkować.  Nie chcę robić Armagedonu. Krok po kroku - wtedy źle zrobiłem ,że się wyprowadziłem w taki sposób jak zrobiłem. Chyba potrzeba mi czasu.

A dlaczego myślisz, że źle zrobiłeś wyprowadzając się? Jaki sposób wyprowadzki byłby lepszy? Ja uważam, że to w sumie wyszło na dobre, bo żona przez to poważniej Cię traktuje. A według mnie błędem było to, że ukrywałeś ten fakt przed rodziną i wyszedłeś na tego gorszego.

2 832

Odp: czy kocha ?

Michał, litości!
Ożeniłeś się młodo i przez lata poza żoną świata ( a przynajmniej innych kobiet) nie widziałeś. Masz praktycznie zerowe doświadczenie w związkach z kobietami innymi niż żona. A żona - była i nadal jest z tych "trzymających władzę". Do takich kobiet będziesz podświadomie lgnął, ewentualnie metodą lustra do słabych, takich "do zaopiekowania" i młodych, przy których z racji różnicy wieku poczujesz się "silny i męski". Obie wersje fatalne dla Ciebie, bo w tym stanie ducha to jesteś na manipulację ze strony tej manipulującej części żeńskiej populacji podatny straszliwie. A że na dodatek biedny nie jesteś... jest o co "zawalczyć".

Jesteś teraz wręcz idealnym kandydatem na wejście w romans z ex, co byłoby bardzo, bardzo, bardzo głupim pomysłem. Podatny jesteś i oczywiscie jesteś pewnien, że
a) ex jest jak najdalsza od romansowania, a już szczególnie z Tobą
b) Ty jesteś jak najdalszy od romansowania z ex.
Oba te przekonania to złudzenie wynikające z n czynników towarzyszących sytuacji.

Dobrze wam się z ex się pisze i rozmawia, łączy was tylko przeszłość, ona jest po przejściach, Ty też masz niewesoło. Klasyka. Dwie poranione osoby, piękne wspomnienia, trudna codzienność - warunki modelowe dla ciągu dalszego, sam się zrobi.
Tobie jest potrzebny ktoś rozumiejący, nie oceniający Cię negatywnie, ktoś bliski i życzliwy, ktoś, komu byś się czuł potrzebny, bo to by nadało sens aktualnemu życiu i tu Ci córka nie wystarczy. Ex sie idealnie wpasowuje w rolę. Jej jest dokładnie taki sam ktoś potrzebny i w tą rolę wejdziesz i nawet tego nie zauważysz.
Prawdopodobieństwo dobrego zakończenia tej historii jest w okolicach zera bezwzględnego. Toż ta ex już naciska na wspólnego Sylwestra...

Michał, w tym momencie Twojego życia powinieneś zająć się sobą. Tak, oprócz pracy i funkcjonowania w codzienności powinieneś coś robić. Tyle że to coś powinno być przez jakiś czas jak najdalsze od "przyjaźni" z kobietami, bo wmanipulować cię w romans w tej chwili to łatwizna. Potrzebujesz dobrej kobiety, która Cię zrozumie, potrzebujesz niczym przysłowiowa kania dżdżu.

Co powinieneś robić - wszystko tylko nie długie rozmowy z kobietami, jeśli te kobiety nie są w wieku Twojej matki i starsze. Takie w wieku "starych ciotek" powiedzmy są w miarę bezpieczne, jeśli już koniecznie musisz.

Odgrzeb swoje zainteresowania z młodości, poszukaj czegoś, co by interesowało Ciebie. Aktywności zewnętrzne z mężczyznami, ewentualnie grupy mieszane skupione na pasji. Ludzie Ci są potrzebni inni niż rodzina. Zwłaszcza ludzie płci męskiej. Zapisz się na siatkówkę, na piłkę nożną dla amatorów w swojej grupie wiekowej - ten kierunek, faceci, nie kobiety i grupa, nie solo.  I raczej grupa wymuszająca interakcje niż indywidualne pływanie.  Na kobiety czas przyjdzie.
Masz pieniądze - zwiedzaj, rusz tyłek z domu. Polskę, Europę - to możesz przynajmniej częściowo robić w towarzystwie córki, już malutka nie jest, model "tatuś pokazuje ciekawy świat" . Grupowo i w sposób zorganizowany albo indywidualnie, tylko Ty i córka. Kraków jej pokaż, Wieliczka jest super, Gdańsk, zamek krzyżacki z noclegiem, możliwości jest multum.  Z takich aktywności żonę daje się wyeliminować w sposób w miarę naturalny.
Jedź z dzieciakiem na weekend do Londynu niech zobaczy dworzec Paddington i poszukajcie peronu 9 i 3/4 jeśli Harrego Pottera lubi. Nie wiem, co Twoja córka lubi i co by jej frajdę sprawiło, ale ten kierunek "z tatą się robi fajne rzeczy". Trochę rozmachu , Michał. Wyobraźni.

2 833

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Michal a czego Ty właściwie chcesz? Zastanawialws sie nad tym? Ale tak bez okłamywanie samego siebie?

Jeżeli wracasz jako ojciec to pokażecie córce jak powinna wyglądać szczęśliwa rodzina....Przecież to bzdura jest. Narobisz wiecej szkod niz Ci sie wydaje. Co ona będzie myśleć o facetach? Co Ty jej pokazujesz? Jaki jest mężczyzna jeśli bedzie sie wzorować ba Tobie? Myślisz ze stwierdzi ze warto sie starać o zwiazek i swoje szczęście? Że mężczyźnie można wierzyć? Że to gościu który panuje nad swoim światem? Czy moze (pech przyszlego wybranka) ze powinien byc w życiu ale nie ma co się starać bo on i tak ma babke w d..pie. Co dobrego da Twoj powrót jako ojciec?

A moze chodzi o cos innego ale jest w Tobie taka złość ze nie dopuszczasz do siebie tego co naprawde Toba kieruje?

Bert - to wszystko jest raczej 'chwilowe'. Próbuję złapać grunt pod nogami. Jakoś to uporządkować.  Nie chcę robić Armagedonu. Krok po kroku - wtedy źle zrobiłem ,że się wyprowadziłem w taki sposób jak zrobiłem. Chyba potrzeba mi czasu.

Jesli pozwoliło Ci to kupić spokoj...

Przeciaganie tego na raty to nie wyjście. Tak mi sie wydaje. Utoniesz w słabym otoczeniu. W jakiejś relacji z babka której nie lubisz. To sa raczej sprawy do odcięcia gruba kreska. Nie da sie wyrywać zęba miesiącami.

Moze miałbyś juz spokoj w głowie gdybyś to odciął zdecydowanie wczesniej. Glosno z hukiem i zamykasz etap zycia. Wtedy jak sie wyprowadziłeś. Teraz bedzie Ci trudno coś z tym zrobic bo samej wyprowadzki będziesz sie bal. Poczekasz w samotności do pelnoletności córki?

Nie oceniam nie chce Cie męczyć bonl rozumiem ze z jakichś tam powodow jest to dla Ciebie trudne. Rozstanie z kims kto Cie totalnie zawiódł. Ale rozważ czasem postawienie siebie na pierwszym miejscu. Masz jedno zycie.

2 834

Odp: czy kocha ?

Bert, uprawiasz gdybologię stosowaną smile
Gdyby Michał miał wewnętrzną gotowość do wyprowadzki to by się wyprowadził skutecznie, w inny sposób niż to wykonał. To co zrobił to był spontan na wścieku, bez użycia rozumu racjonalnego, do którego dostępu okresowo za bardzo nie miał, co skądinąd zrozumiałe. Najwyraźniej powoli ten rozum racjonalny mu wraca.

2 835

Odp: czy kocha ?
Bert44 napisał/a:
netk53521 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Michal a czego Ty właściwie chcesz? Zastanawialws sie nad tym? Ale tak bez okłamywanie samego siebie?

Jeżeli wracasz jako ojciec to pokażecie córce jak powinna wyglądać szczęśliwa rodzina....Przecież to bzdura jest. Narobisz wiecej szkod niz Ci sie wydaje. Co ona będzie myśleć o facetach? Co Ty jej pokazujesz? Jaki jest mężczyzna jeśli bedzie sie wzorować ba Tobie? Myślisz ze stwierdzi ze warto sie starać o zwiazek i swoje szczęście? Że mężczyźnie można wierzyć? Że to gościu który panuje nad swoim światem? Czy moze (pech przyszlego wybranka) ze powinien byc w życiu ale nie ma co się starać bo on i tak ma babke w d..pie. Co dobrego da Twoj powrót jako ojciec?

A moze chodzi o cos innego ale jest w Tobie taka złość ze nie dopuszczasz do siebie tego co naprawde Toba kieruje?

Bert - to wszystko jest raczej 'chwilowe'. Próbuję złapać grunt pod nogami. Jakoś to uporządkować.  Nie chcę robić Armagedonu. Krok po kroku - wtedy źle zrobiłem ,że się wyprowadziłem w taki sposób jak zrobiłem. Chyba potrzeba mi czasu.

Jesli pozwoliło Ci to kupić spokoj...

Przeciaganie tego na raty to nie wyjście. Tak mi sie wydaje. Utoniesz w słabym otoczeniu. W jakiejś relacji z babka której nie lubisz. To sa raczej sprawy do odcięcia gruba kreska. Nie da sie wyrywać zęba miesiącami.

Moze miałbyś juz spokoj w głowie gdybyś to odciął zdecydowanie wczesniej. Glosno z hukiem i zamykasz etap zycia. Wtedy jak sie wyprowadziłeś. Teraz bedzie Ci trudno coś z tym zrobic bo samej wyprowadzki będziesz sie bal. Poczekasz w samotności do pelnoletności córki?

Nie oceniam nie chce Cie męczyć bonl rozumiem ze z jakichś tam powodow jest to dla Ciebie trudne. Rozstanie z kims kto Cie totalnie zawiódł. Ale rozważ czasem postawienie siebie na pierwszym miejscu. Masz jedno zycie.

mądrze napisane. masz rację Bert , ja wiem.
Ale zrozumcie - nie chodzi mi o jej dobro - tylko o nasze dziecko o nic więcej. Jak się wyprowadziłem mała już zaczęła sie ode mnie oddalać - a bardzo, bardzo się starałem żeby tak nie było (nawet przed wyjazdem) - starałem się żeby wiedziała ,że jestem i będę. Myślę ,że żona jej w glowie nie mieszała - chyba jej dziecinny rozum tak nią kierował .
Ja nie chcę otworzyc puszki pandory. To po prostu rozsadzi wszystko i wszystkich dookoła.

2 836

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:

Michał, litości!
Ożeniłeś się młodo i przez lata poza żoną świata ( a przynajmniej innych kobiet) nie widziałeś. Masz praktycznie zerowe doświadczenie w związkach z kobietami innymi niż żona. A żona - była i nadal jest z tych "trzymających władzę". Do takich kobiet będziesz podświadomie lgnął, ewentualnie metodą lustra do słabych, takich "do zaopiekowania" i młodych, przy których z racji różnicy wieku poczujesz się "silny i męski". Obie wersje fatalne dla Ciebie, bo w tym stanie ducha to jesteś na manipulację ze strony tej manipulującej części żeńskiej populacji podatny straszliwie. A że na dodatek biedny nie jesteś... jest o co "zawalczyć".

Jesteś teraz wręcz idealnym kandydatem na wejście w romans z ex, co byłoby bardzo, bardzo, bardzo głupim pomysłem. Podatny jesteś i oczywiscie jesteś pewnien, że
a) ex jest jak najdalsza od romansowania, a już szczególnie z Tobą
b) Ty jesteś jak najdalszy od romansowania z ex.
Oba te przekonania to złudzenie wynikające z n czynników towarzyszących sytuacji.

Dobrze wam się z ex się pisze i rozmawia, łączy was tylko przeszłość, ona jest po przejściach, Ty też masz niewesoło. Klasyka. Dwie poranione osoby, piękne wspomnienia, trudna codzienność - warunki modelowe dla ciągu dalszego, sam się zrobi.
Tobie jest potrzebny ktoś rozumiejący, nie oceniający Cię negatywnie, ktoś bliski i życzliwy, ktoś, komu byś się czuł potrzebny, bo to by nadało sens aktualnemu życiu i tu Ci córka nie wystarczy. Ex sie idealnie wpasowuje w rolę. Jej jest dokładnie taki sam ktoś potrzebny i w tą rolę wejdziesz i nawet tego nie zauważysz.
Prawdopodobieństwo dobrego zakończenia tej historii jest w okolicach zera bezwzględnego. Toż ta ex już naciska na wspólnego Sylwestra...

Michał, w tym momencie Twojego życia powinieneś zająć się sobą. Tak, oprócz pracy i funkcjonowania w codzienności powinieneś coś robić. Tyle że to coś powinno być przez jakiś czas jak najdalsze od "przyjaźni" z kobietami, bo wmanipulować cię w romans w tej chwili to łatwizna. Potrzebujesz dobrej kobiety, która Cię zrozumie, potrzebujesz niczym przysłowiowa kania dżdżu.

Co powinieneś robić - wszystko tylko nie długie rozmowy z kobietami, jeśli te kobiety nie są w wieku Twojej matki i starsze. Takie w wieku "starych ciotek" powiedzmy są w miarę bezpieczne, jeśli już koniecznie musisz.

Odgrzeb swoje zainteresowania z młodości, poszukaj czegoś, co by interesowało Ciebie. Aktywności zewnętrzne z mężczyznami, ewentualnie grupy mieszane skupione na pasji. Ludzie Ci są potrzebni inni niż rodzina. Zwłaszcza ludzie płci męskiej. Zapisz się na siatkówkę, na piłkę nożną dla amatorów w swojej grupie wiekowej - ten kierunek, faceci, nie kobiety i grupa, nie solo.  I raczej grupa wymuszająca interakcje niż indywidualne pływanie.  Na kobiety czas przyjdzie.
Masz pieniądze - zwiedzaj, rusz tyłek z domu. Polskę, Europę - to możesz przynajmniej częściowo robić w towarzystwie córki, już malutka nie jest, model "tatuś pokazuje ciekawy świat" . Grupowo i w sposób zorganizowany albo indywidualnie, tylko Ty i córka. Kraków jej pokaż, Wieliczka jest super, Gdańsk, zamek krzyżacki z noclegiem, możliwości jest multum.  Z takich aktywności żonę daje się wyeliminować w sposób w miarę naturalny.
Jedź z dzieciakiem na weekend do Londynu niech zobaczy dworzec Paddington i poszukajcie peronu 9 i 3/4 jeśli Harrego Pottera lubi. Nie wiem, co Twoja córka lubi i co by jej frajdę sprawiło, ale ten kierunek "z tatą się robi fajne rzeczy". Trochę rozmachu , Michał. Wyobraźni.

Cześć Muqin - jesteś doprawdy bardzo mądrą osobą.  Samo czytanie Twoich postów mnie uspokaja...
Masz dużo racji - idę w złym kierunku.
Ale chciałbym zaznaczyć jedno - konkretnie i stanowczo - ja nie szukam żadnych kobiet. Żadnych. Nie planuję żadnych romansów ani nic z tych rzeczy.  I nikt mnie w niego nie wmanipuluję .

2 837

Odp: czy kocha ?

No to skoro o dobro córki idzie to kurczę, Michał, weź się za relację z córką. Swoją relację "ja i córka", nie relację trójkową czyli "tatuś, mamusia i dziecko".

Oczywiście, ze się dziecko zaczęło "oddalać" - bo się wyprowadziłeś w sposób bezsensowny. Żona palcem kiwnąć tu nie musiała, córka zareagowała typowo, jej postrzeganie sytuacji było postrzeganiem i interpretacją dziecka, któremu się grunt pod nogami zatrząsł i które zwyczajnie nie rozumie.

Żeby wiedziała, że zawsze jesteś - jasne. Ale nie w wersji "zawsze będę mężem mamusi".

2 838

Odp: czy kocha ?

Ja uważam, że żona maczała w tym palce, jeśli chodzi o twój kontakt z córką, żebyś wrócił. Wydaje mi się, że ja ją lepiej znam, niż ty, jeszcze do ciebie nie dotarło, że nie można jej ufać pod żadnym względem.
A co do romansów to raczej nikt ich nie planuje, tylko same wychodzą…,dlatego lepiej dmuchać na zimne. Kontakty jakie by nie były, robią swoje…

2 839

Odp: czy kocha ?

Jednym przychodzi wszystko dosyć szybko, wszelkie przemiany, aklimatyzacje czy inne podobne historie. Z kolei inni nieco wolniej przystosowują się do tego, ale to akurat w żaden sposób ich nie deprecjonuje. Najwyraźniej Autor należy do tej drugiej grupy. Najważniejsze, że coś robi, że nie stoi w miejscu. Najtrudniej być adwokatem we własnej sprawie.
Zgadzam się ze stanowiskiem, iż powinien skupić się na relacji z córką. Było nie było to wyłącznie Jej osoba jest dla Niego tym kołem napędowym, motywacją do działania, tą dobrą, jasną stroną życia.

2 840

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:

Ja uważam, że żona maczała w tym palce, jeśli chodzi o twój kontakt z córką, żebyś wrócił. Wydaje mi się, że ja ją lepiej znam, niż ty, jeszcze do ciebie nie dotarło, że nie można jej ufać pod żadnym względem.

Ale sie nad nia pastwisz smile

2 841

Odp: czy kocha ?

Michał, cieszę się, że się uspokajasz, bo to oznacza, ze zaczynasz być w stanie także myśleć, nie tylko działać na emocjach. smile

Uwierz starej ciotce - Ty nie szukasz kobiet świadomie - "dobrej kobiety" szukasz podświadomie i to jest po pierwsze - normalne w Twojej sytuacji, po drugie bardzo silne i po trzecie - poza Twoją pełną kontrolą. Masz typowy rozziew między tym, co świadome i tym, co nieświadome, to jest teraz w konflikcie. Dlatego teraz powinieneś jakichkolwiek bliższych relacji z kobietami unikać świadomie, bo to obszar bardzo podwyższonego ryzyka.

Pozwolę sobie ciut z Bertem popolemizować odnośnie tego "wyrywania zęba"
Jasne - jest to metoda i bywa najlepszą, ale pod jednym warunkiem, że całkiem konkretna osoba jest w stanie to zrobić (uwarunkowania indywidualne) i istnieją po temu  warunki zewnętrzne.
U Michała nie występuje ani jedno ani drugie.
Z czego logiczny wniosek iż należy sięgnąć po metody inne iżby cel osiągnąć. Owe metody istnieją, choć popularne nie są. Sprawdzone na ludziach, opisane w literaturze tzw. fachowej i skuteczne oraz - dla wielu całkiem niemożliwe do wdrożenia, bo dla wielu, bodaj czy nie dla większości są nienaturalne. Tak ogólnie sposób wyjścia z wieloletniego związku należy dobrać do rzeczywistych możliwości osoby wychodzącej i okoliczności, w drugą stronę klęska gwarantowana.
Michał zęba nie wyrwie, natomiast ma predyspozycje do uczynienia zęba martwym. Co potrwa, ale co w efekcie pozwoli się go pozbyć skutecznie i z minimalizacją szkód.
Żadnego otwierania puszek Pandory, bez fajerwerków ale - skutecznie. Dla ludzi o pewnego typu konstrukcji psychicznej są to metody z wyboru, nikt się innym człowiekiem nie stanie na pstryknięcie palcem i decyzją woli.
Michał najwyraźniej jest w stanie funkcjonować w tej chwili w takim pseudo - małżeństwie, przede wszystkim z uwagi na córkę. No to może by ten stan wykorzystać? Wiecznie tak nie będzie, ale póki co jest. Tak jak sugerowałam, zbudować relację ojciec - córka (oddzielną, bez żony) i zająć się sobą, odrębnym człowiekiem czyli Michałem - zachowując chłodną i zdystansowaną poprawność w okrojonej do niezbędnego minimum relacji z żoną. W którymś momencie ten rodzinny trójkąt emocjonalny mama+tata+dziecko się przekształci, być może całkiem szybko. I rozstanie rodziców dla córki będzie już czymś innym, niż się okazało teraz. Bo wycieczki z tatusiem na przykład są kompletnie niezależne od tego, czy tatuś z mamusią mieszka czy nie.

2 842 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-12-18 20:46:05)

Odp: czy kocha ?
Bert44 napisał/a:
wieka napisał/a:

Ja uważam, że żona maczała w tym palce, jeśli chodzi o twój kontakt z córką, żebyś wrócił. Wydaje mi się, że ja ją lepiej znam, niż ty, jeszcze do ciebie nie dotarło, że nie można jej ufać pod żadnym względem.

Ale sie nad nia pastwisz smile

Nie, ja tak czuje, nic nie piszę na wyrost, bo widzę jaka z niej manipulantka.
Nie wiem skąd pewność, że ona nie kierowała córką, żeby osiągnąć swój cel?
Ja wiem… kto jej wierzy!? Ja nie, choć jej nie znam, wystarczy mi ta historia, żeby wyciągnąć logiczne wnioski.

2 843

Odp: czy kocha ?

Wiesz, Wieka - w sumie to trochę chyba obojętne, maczała czy nie, taki pod- wątek zupełnie chyba poboczny.
Dla uzyskania takiego efektu jak Michał opisywał żona palcem nie musiała kiwnąć, bo reakcja córki typowa w opisanej sytuacji.
Że żona usiłuje manipulować - oczywistość. Każda osoba w jej sytuacji by to robiła. Lepiej, gorzej, mniej skutecznie lub bardziej, nieświadomie albo (rzadziej ) z premedytacją.

2 844 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-12-18 20:55:56)

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:

Michał, cieszę się, że się uspokajasz, bo to oznacza, ze zaczynasz być w stanie także myśleć, nie tylko działać na emocjach. smile

Uwierz starej ciotce - Ty nie szukasz kobiet świadomie - "dobrej kobiety" szukasz podświadomie i to jest po pierwsze - normalne w Twojej sytuacji, po drugie bardzo silne i po trzecie - poza Twoją pełną kontrolą. Masz typowy rozziew między tym, co świadome i tym, co nieświadome, to jest teraz w konflikcie. Dlatego teraz powinieneś jakichkolwiek bliższych relacji z kobietami unikać świadomie, bo to obszar bardzo podwyższonego ryzyka.

Pozwolę sobie ciut z Bertem popolemizować odnośnie tego "wyrywania zęba"
Jasne - jest to metoda i bywa najlepszą, ale pod jednym warunkiem, że całkiem konkretna osoba jest w stanie to zrobić (uwarunkowania indywidualne) i istnieją po temu  warunki zewnętrzne.
U Michała nie występuje ani jedno ani drugie.
Z czego logiczny wniosek iż należy sięgnąć po metody inne iżby cel osiągnąć. Owe metody istnieją, choć popularne nie są. Sprawdzone na ludziach, opisane w literaturze tzw. fachowej i skuteczne oraz - dla wielu całkiem niemożliwe do wdrożenia, bo dla wielu, bodaj czy nie dla większości są nienaturalne. Tak ogólnie sposób wyjścia z wieloletniego związku należy dobrać do rzeczywistych możliwości osoby wychodzącej i okoliczności, w drugą stronę klęska gwarantowana.
Michał zęba nie wyrwie, natomiast ma predyspozycje do uczynienia zęba martwym. Co potrwa, ale co w efekcie pozwoli się go pozbyć skutecznie i z minimalizacją szkód.
Żadnego otwierania puszek Pandory, bez fajerwerków ale - skutecznie. Dla ludzi o pewnego typu konstrukcji psychicznej są to metody z wyboru, nikt się innym człowiekiem nie stanie na pstryknięcie palcem i decyzją woli.
Michał najwyraźniej jest w stanie funkcjonować w tej chwili w takim pseudo - małżeństwie, przede wszystkim z uwagi na córkę. No to może by ten stan wykorzystać? Wiecznie tak nie będzie, ale póki co jest. Tak jak sugerowałam, zbudować relację ojciec - córka (oddzielną, bez żony) i zająć się sobą, odrębnym człowiekiem czyli Michałem - zachowując chłodną i zdystansowaną poprawność w okrojonej do niezbędnego minimum relacji z żoną. W którymś momencie ten rodzinny trójkąt emocjonalny mama+tata+dziecko się przekształci, być może całkiem szybko. I rozstanie rodziców dla córki będzie już czymś innym, niż się okazało teraz. Bo wycieczki z tatusiem na przykład są kompletnie niezależne od tego, czy tatuś z mamusią mieszka czy nie.

Moze i masz racje.

Rozne rzeczy moga sie dziać. Moze uśmierci to powoli moze wydarzy sie cos innego. Ale ich młodej nie zazdroszcze ogladania tego usmiercania.

2 845

Odp: czy kocha ?

Bert, jasne - dziecku nie ma czego zazdrościć. Rozpad dotychczas wspaniałego (z punktu widzenia dziecka) małżeństwa rodziców, no weź...
Ja nigdy nie wiem, czy mam rację, Bert. Raczej reaguję na jakiś opisany stan faktyczny i staram się być elastyczna w podejściu i oglądać sprawę z różnych stron.
Są takie wieloletnie relacje, z których metodą wyrywania zęba z wielu powodów wyjść się zwyczajnie nie da, bo w najlepszym przypadku nastąpi wylanie dziecka z kąpielą ewentualnie pyrrusowe zwycięstwo.

2 846

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:

Wiesz, Wieka - w sumie to trochę chyba obojętne, maczała czy nie, taki pod- wątek zupełnie chyba poboczny.
Dla uzyskania takiego efektu jak Michał opisywał żona palcem nie musiała kiwnąć, bo reakcja córki typowa w opisanej sytuacji.
Że żona usiłuje manipulować - oczywistość. Każda osoba w jej sytuacji by to robiła. Lepiej, gorzej, mniej skutecznie lub bardziej, nieświadomie albo (rzadziej ) z premedytacją.

Nie powiedziałabym, że taki poboczny dla Michała.

2 847

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:

Bert, jasne - dziecku nie ma czego zazdrościć. Rozpad dotychczas wspaniałego (z punktu widzenia dziecka) małżeństwa rodziców, no weź...
Ja nigdy nie wiem, czy mam rację, Bert. Raczej reaguję na jakiś opisany stan faktyczny i staram się być elastyczna w podejściu i oglądać sprawę z różnych stron.
Są takie wieloletnie relacje, z których metodą wyrywania zęba z wielu powodów wyjść się zwyczajnie nie da, bo w najlepszym przypadku nastąpi wylanie dziecka z kąpielą ewentualnie pyrrusowe zwycięstwo.

Teraz jest jak jest. Jak sie za jakis czas zmieni to ok. Byle do zywych wrocic.

Oby tak nie zostało na zawsze, ze z jakichś powodów braknie siły na zmiane

2 848

Odp: czy kocha ?

Za jakiś czas się zmieni, to absolutnie pewne, bo życie to produkt dynamiczny smile
Moim zdaniem jak Michał zacznie działania konstruktywne to mu sił przybędzie, byle nie utknął w rodzinnym bagienku. U niego działania radykalne siły do zmiany nie dały, sprawdził to przecież.

2 849 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-12-18 22:00:53)

Odp: czy kocha ?

Autorze, akurat romansów się nie planuje, bo romans z definicji nie jest nigdy planowany, chyba, że realizacja owego romansu ma się odbyć z wyrachowaniem, kosztem osoby postronnej.
Podziwiam, naprawdę Cię podziwiam, że po tym wszystkim jeszcze jesteś w stanie w ogóle w ten sposób funkcjonować. To chyba jeden z tych idealnych przykładów pokazujących, że uczucie czy potrzeba bliskości z drugim człowiekiem tak często wielokrotnie przewyższa poczucie komfortu oraz szacunku do siebie samego.

2 850

Odp: czy kocha ?

Nie masz dzieci, bagienni_k.

2 851

Odp: czy kocha ?

Z jednej strony - z niczego chyba w życiu bardziej... się nie cieszę smile


Z drugiej, chodziło akurat o relacje Autora z kobietami, czy raczej jego podejścia do tych relacji.
Wątpię, że każda osoba posiadająca dzieci, która się rozwodzi lub ma problemy z partnerem, zostaje twardo przez lata u boku prawie już byłej partnerki/partnera. Wierzę jednak, że w końcu Autor się ogarnie, otrząśnie i zrobi coś w końcu dla SIEBIE.

2 852 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-12-18 22:19:19)

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:

Za jakiś czas się zmieni, to absolutnie pewne, bo życie to produkt dynamiczny smile
Moim zdaniem jak Michał zacznie działania konstruktywne to mu sił przybędzie, byle nie utknął w rodzinnym bagienku. U niego działania radykalne siły do zmiany nie dały, sprawdził to przecież.

Oby. Czasem trzeba siły spod ziemii wygrzebać. Babki potrafia latami z przmocowcami czy alkoholokami tkwic

2 853

Odp: czy kocha ?

Żonie Michała, w miarę odpowiada ta sytuacja, wcześniej pisał, że ona ma koleżankę która żyje dokładnie w takim samym układzie jak oni teraz, czyli tylko mieszkają razem ze względu na dzieci ale razem wychodzą, gdzie wypada udawać, a tylko wtajemniczeni wiedzą jak jest między nimi. Choć przyczyna może mieć zgoła inne podłoże i tamci się lubią, i dobrze się dogadują.
Nie można więc tego przykładać do sytuacji Michała.

2 854

Odp: czy kocha ?

Ale Michał nie jest w sytuacji, w której musi siły spod ziemi wygrzebać. Owszem, mężczyźni też potrafią tkwić latami w związkach z przemocowymi kobietami, taka wątpliwa uroda przemocowych związków, trwałe są.
Bagienni_k, relacje Michała z kobietami to część jego życia, które było nie było stanowi całość. Z elementem pt. ukochana córka.
Większość nie zostaje - z różnych powodów. I co z tego? Większość to nie wszyscy, z różnych przyczyn.  Michał to konkretny człowiek. Jest w mniejszości? No może i jest. Nie wykluczone, że to jego "ogarnianie" po prostu nie  będzie takie, jak u większości. Zająć się sobą może także nie odchodząc technicznie od żony, zacząć od czegoś innego niż rozwód. To się wydaje nienaturalne, ale jako zjawisko jest znane, tak też się da, a dla niektórych jest to opcja z wyboru.

2 855 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-12-18 22:53:31)

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:

Ale Michał nie jest w sytuacji, w której musi siły spod ziemi wygrzebać. Owszem, mężczyźni też potrafią tkwić latami w związkach z przemocowymi kobietami, taka wątpliwa uroda przemocowych związków, trwałe są.
Bagienni_k, relacje Michała z kobietami to część jego życia, które było nie było stanowi całość. Z elementem pt. ukochana córka.
Większość nie zostaje - z różnych powodów. I co z tego? Większość to nie wszyscy, z różnych przyczyn.  Michał to konkretny człowiek. Jest w mniejszości? No może i jest. Nie wykluczone, że to jego "ogarnianie" po prostu nie  będzie takie, jak u większości. Zająć się sobą może także nie odchodząc technicznie od żony, zacząć od czegoś innego niż rozwód. To się wydaje nienaturalne, ale jako zjawisko jest znane, tak też się da, a dla niektórych jest to opcja z wyboru.

Jak w wyboru (swiadomego) to ok.

A ja (sorki Michal) nie kupuje wersji "powrot dla dziecka". Wydaje mi sie ze to tez częściowo prawda ale przede wszystkim racjonalizacja bo z jakiegos powodu nie potrafi odejsc. A to dla niego szkodliwe. I nie cisnę nie oceniam, rozumiem ze trudne. Ale to Michał powinien powiedzieć sobie sam dlaczego. Wtedy bedzie świadomy powrot

2 856

Odp: czy kocha ?

Ja bym powiedziała, że relacja z córką zaważyła mocno. Ewidentnego cierpienia dziecka psyche Michała nie udźwignęła.
Odchodzi to się przede wszystkim we własnej głowie. Wyprowadzka to  czynność techniczna.

2 857 Ostatnio edytowany przez Samba (2025-12-18 23:02:43)

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Michal a czego Ty właściwie chcesz? Zastanawialws sie nad tym? Ale tak bez okłamywanie samego siebie?

Jeżeli wracasz jako ojciec to pokażecie córce jak powinna wyglądać szczęśliwa rodzina....Przecież to bzdura jest. Narobisz wiecej szkod niz Ci sie wydaje. Co ona będzie myśleć o facetach? Co Ty jej pokazujesz? Jaki jest mężczyzna jeśli bedzie sie wzorować ba Tobie? Myślisz ze stwierdzi ze warto sie starać o zwiazek i swoje szczęście? Że mężczyźnie można wierzyć? Że to gościu który panuje nad swoim światem? Czy moze (pech przyszlego wybranka) ze powinien byc w życiu ale nie ma co się starać bo on i tak ma babke w d..pie. Co dobrego da Twoj powrót jako ojciec?

A moze chodzi o cos innego ale jest w Tobie taka złość ze nie dopuszczasz do siebie tego co naprawde Toba kieruje?

Bert - to wszystko jest raczej 'chwilowe'. Próbuję złapać grunt pod nogami. Jakoś to uporządkować.  Nie chcę robić Armagedonu. Krok po kroku - wtedy źle zrobiłem ,że się wyprowadziłem w taki sposób jak zrobiłem. Chyba potrzeba mi czasu.

Nie chcesz, nie chciałeś czegoś robić, nie chcesz nadal.... zauważ, że ciągle "nie chcesz". Może właśnie powinieneś chcieć dla własnego dobra?
Nie mam dzieci, temat jest mi stuprocentowo obcy, ale córka jest w takim wieku, że pewnie jeszcze ze sto razy zmieni na twój temat zdanie. - To tak a propos powrotu do domu.

Do czego prowadzi cię obecna sytuacja? Jakie korzyści odnosisz z niej, a jakie odniósłbyś mieszkając osobno? Czy nawet rozwodząc się? Spróbuj pomyśleć na zimno. A córka... jak dorośnie, wtedy dopiero nie będzie pozostawać pod wpływem najbliższych i będzie samodzielnie oceniać wasze poczynania.

2 858

Odp: czy kocha ?

Nie ma jak "powinieneś chcieć" ... chcenie nie podlega żadnemu "powinieneś", Samba. Jak coś "powinnam" to nie chcę, ale robię z jakichś powodów, dalekich od mojego chcenia.
Nie masz dzieci zatem temat faktycznie jest Ci obcy w tej części, to bardzo widać w tym, co piszesz. Emocje odczuwane względem dziecka są bardzo istotne.  Rodzic z zasady cierpienie dziecka chce zminimalizować i to jest bardzo silne i raczej nieporównywalne z innymi relacjami.
Rachunek długookresowy zysków i strat sugeruje Michałowi ewidentne umocnienie i rozbudowanie relacji "ojciec - córka" i to są fundamenty pod ocenę, jaką jego córka wystawi mu jako ojcu w przyszłości.

2 859 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-12-18 23:23:15)

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:

Ja bym powiedziała, że relacja z córką zaważyła mocno. Ewidentnego cierpienia dziecka psyche Michała nie udźwignęła.
Odchodzi to się przede wszystkim we własnej głowie. Wyprowadzka to  czynność techniczna.

Pewna jestes ze nastąpiło odejście nietechniczne? Sam nie wiem.

A bez odejścia technicznego nie bedzie mógł skończyć ani tego cyrku ani zacząć nowego zycia.

Chyba ze tli sie inny plan....

2 860 Ostatnio edytowany przez Samba (2025-12-18 23:43:20)

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:

Nie ma jak "powinieneś chcieć" ... chcenie nie podlega żadnemu "powinieneś", Samba. Jak coś "powinnam" to nie chcę, ale robię z jakichś powodów, dalekich od mojego chcenia.
Nie masz dzieci zatem temat faktycznie jest Ci obcy w tej części, to bardzo widać w tym, co piszesz. Emocje odczuwane względem dziecka są bardzo istotne.  Rodzic z zasady cierpienie dziecka chce zminimalizować i to jest bardzo silne i raczej nieporównywalne z innymi relacjami.
Rachunek długookresowy zysków i strat sugeruje Michałowi ewidentne umocnienie i rozbudowanie relacji "ojciec - córka" i to są fundamenty pod ocenę, jaką jego córka wystawi mu jako ojcu w przyszłości.

Moim (być może zupełnie błędnym) zdaniem.
"Powinieneś" jest z mojej strony. Z jego strony wystarczy "chcieć". Ale on "nie chce".
Dobra, emocje są istotne, ale dziecko - jak nie trudno mi to sobie wyobrazić - będzie bardzo łatwo przejmować czyjąś narrację (np. matki) dopóki nie zacznie myśleć samodzielnie. Chcę przez to napisać, że nie ma sensu działać "pod dziecko", bo wystarczy jedna jedyna jakaś sytuacja w przyszłości, gdzie je matka przekabaci na swoją stronę, bo on okaże się być nieuważny. Kwestia taka czy Autor wątku chce się lękać o opinię dziecka - opinię, jak się domyślam, często bez związku z realnym zaangażowaniem Autora w relację on-dziecko. Czy może pomyśli troszkę bardziej o sobie.
Więc fajnie jak ojciec będzie w życiu dziecka uczestniczył, co powinno zostać przez nie docenione, jak nie teraz od razu, to w przyszłości, ale oprócz tego dobrze by było jakby pomyślał o sobie.

Posty [ 2 796 do 2 860 z 3 131 ]

Strony Poprzednia 1 … 42 43 44 45 46 … 49 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026