netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

czy kocha ?

3 130 odpowiedzi147 145 wyświetleńzałożony przez netk53521, 15.10.2024

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 … 40 41 42 43 44 … 49 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 666 do 2 730 z 3 131 ]

2 666

Odp: czy kocha ?
Julia life in UK napisał/a:
netk53521 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Dokladnie masz racje, on tutaj jawnie przed calym forum chce popelnic przestępstwo, a conajmniej zlamac prawo. Jak żona trafi na dobrego prawnika to bedzie miał pozamiatane

Nie no brak słów po prostu.
Trzymajcie sie wszyscy.

To Ty sie bedziesz musiał trzymac, ale w sądzie jak wyjdzie na jaw co takiego kombinujesz  big_smile

Ty chociaż w tym temacie nie zabieraj głosu, bo nie masz o niczym pojęcia.

2 667

Odp: czy kocha ?

Jakbyś, Michał, jeszcze tu zajrzał,  przeczytaj...

https://kobieta.wp.pl/manipuluja-by-dos … 032567264a

2 668

Odp: czy kocha ?
wieka napisał/a:
netk53521 napisał/a:

Moze nieskładnie pisze , ogólnie mi chodzi ze podpisze to co ja chce i zgodzi sie na każdy warunek rozwodu i podziału. O to chodzi.

Ok, bo tak napisałeś jakby już miała coś podpisywać.
Też jestem za tym, żeby poniosła konsekwencje swojej perfidii od początku związku. Nie warto mieć sentymentów.

Do niego nie dociera, że kiedy ją postawi pod ścianą ona mu się może tak odwinąć, że mu się oranżadą z komunii odbije.
Wydaje mu się że jej obecna postawa to już na zawsze, nie rozumie że to tylko teraz, kiedy się jej wydaje że jeszcze nic straconego.
Kiedy do niej dotrze, że on to rzeczywiście zrobi, może pójść  w drugą skrajność i wtedy się gość może naprawdę zdziwić jeśli chodzi o kontakty z dzieckiem i podział dóbr.

2 669

Odp: czy kocha ?
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
wieka napisał/a:
netk53521 napisał/a:

Moze nieskładnie pisze , ogólnie mi chodzi ze podpisze to co ja chce i zgodzi sie na każdy warunek rozwodu i podziału. O to chodzi.

Ok, bo tak napisałeś jakby już miała coś podpisywać.
Też jestem za tym, żeby poniosła konsekwencje swojej perfidii od początku związku. Nie warto mieć sentymentów.

Do niego nie dociera, że kiedy ją postawi pod ścianą ona mu się może tak odwinąć, że mu się oranżadą z komunii odbije.
Wydaje mu się że jej obecna postawa to już na zawsze, nie rozumie że to tylko teraz, kiedy się jej wydaje że jeszcze nic straconego.
Kiedy do niej dotrze, że on to rzeczywiście zrobi, może pójść  w drugą skrajność i wtedy się gość może naprawdę zdziwić jeśli chodzi o kontakty z dzieckiem i podział dóbr.

Dokładnie wtedy dopiero mu żona pokaże i sie nie pozbiera przez to jego kombinowanie

2 670 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-10-22 21:20:30)

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:

Moze nieskładnie pisze , ogólnie mi chodzi ze podpisze to co ja chce i zgodzi sie na każdy warunek rozwodu i podziału. O to chodzi.

Czyli nie o rozdzielność majatkowa (której podpisanie nie ma teraz sensu) tylko o podział majątku nabytego w okresie małżeństwa?  Rozmawiac o tym możecie ale nie zamkniesz sprawy szybko. A do pełnego zamknięcia bedzie wojna nuklearna. Dużo sie zmieni. Żona wie ze pozew składasz? Bo jak jeszcze nie wie to wroc do współpracy z prawnikiem bo sobie krzywdę zrobisz. Zdziwisz sie ze jeden podpis albo wypowiedź wywróci Twoja sytuacje do góry nogami. I nie licz na to ze cos bedzie działać jak chcesz bo jest logiczne. Logikę odstaw na bok. Koniecznie z prawnikiem.

Mowimy ze to szantaż. No tak. A opieka nad dzieckiem  ktora z definicji będzie po stronie matki i ona będzie decydowała o kontakcie z ojcem to nie szantaż? Ty mi dasz to albo ja ci zrobie (zabiore) to. Można nazywać szantażem można negocjacjami.  Nie udajmy ze nie wiemy kto spie...lil to małżeństwo a kto jest poszkodowany.

Majątek, opieka, dobre imię, wychowanie dziecka - macie o czym dyskutowac i układać.


Ty po prostu podejmujesz decyzję ze rozwod ma byc z jej winy bo to uważasz za uczciwe. I niestety droga do tego jest przedstawienie dowodów w sądzie. Szantaż nie szantaz

2 671 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-10-22 21:43:41)

Odp: czy kocha ?

Nie straszcie Michała, że ona może coś odwinąć, bo raczej będzie wszystko robiła, żeby się nie wydało, co ona odwinęła w małżeństwie.
Jeśli chodzi o dziecko to też głupia nie jest i nie będzie robiła krzywdy dziecku, zresztą to jest powiązane z wydaniem się jej zdrady, więc tu też można ją mieć w szachu.
A o kontaktach z dzieckiem będzie decydował sąd nie ona.

Michał, to na co ona się zgodzi co proponujesz, nie wiesz czy to potwierdzi w sądzie, dlatego ja bym radziła wziąć adwokata, bo oni lepiej wiedzą jak to rozegrać.

2 672

Odp: czy kocha ?

Wieka, my nie straszymy ze złośliwości, tu sporo realistów jest. Ona się może odwinąć o 180 stopni, bo bez względu na ocenę moralną zdrady ona jest człowiekiem i ma emocje. Za duża presja zbyt długo i może polecieć i może Michałowi z pomocą prawnika zrobić z dupy jesień średniowiecza.  W momencie, w którym do niej dotrze, że małżeństwa nie uratuje na przykład. Taka możliwość istnieje, takie rzeczy się zdarzały i z tym się należy liczyć, bo jest realne. Rozrabiaka powtórzył to, co innymi słowami napisałam - nastawienie żony to nie jest coś, co on ma zagwarantowane w całej tej sprawie. Ma je teraz i póki żona ma postawę jaką ma może sporo ugrać, w tym opieką nad dzieckiem naprzemienną, a nie "dziecko przy matce". Jak rodzice są zgodni to sąd klepie powagą sądu, naprzemienną też, jeśli wygląda to normalnie i realnie.
Michał to teraz zdaje się wcale nie chce szybko i kulturalnie, emocje z niego walą i teraz to chce tej żonie dowalić, pokazać oraz udowodnić. Twierdzi, że nie, ale emocje co innego mówią.

2 673

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:

Wieka, my nie straszymy ze złośliwości, tu sporo realistów jest. Ona się może odwinąć o 180 stopni, bo bez względu na ocenę moralną zdrady ona jest człowiekiem i ma emocje. Za duża presja zbyt długo i może polecieć i może Michałowi z pomocą prawnika zrobić z dupy jesień średniowiecza.  W momencie, w którym do niej dotrze, że małżeństwa nie uratuje na przykład. Taka możliwość istnieje, takie rzeczy się zdarzały i z tym się należy liczyć, bo jest realne. Rozrabiaka powtórzył to, co innymi słowami napisałam - nastawienie żony to nie jest coś, co on ma zagwarantowane w całej tej sprawie. Ma je teraz i póki żona ma postawę jaką ma może sporo ugrać, w tym opieką nad dzieckiem naprzemienną, a nie "dziecko przy matce". Jak rodzice są zgodni to sąd klepie powagą sądu, naprzemienną też, jeśli wygląda to normalnie i realnie.
Michał to teraz zdaje się wcale nie chce szybko i kulturalnie, emocje z niego walą i teraz to chce tej żonie dowalić, pokazać oraz udowodnić. Twierdzi, że nie, ale emocje co innego mówią.

Dobrze, że emocje przez niego przemawiają bo przynajmniej facet z niego wychodzi i nie jest już chłopcem do bicia.
Szybko i kulturalnie… to raczej nie cechy rozwodów.
Dobrze robi, że chce rozwód na swoich warunkach, jeśli ma być bez orzeczenia o winie. On nie chce dowalić taką postawą, bo jest to kompromis też z jego strony.

2 674

Odp: czy kocha ?

Gdy chodzą silne emocje, rozum śpi, wieka. Prawda od wieków znana.
Żaden facet z niego aktualnie nie wychodzi, ściekły i zraniony chłopiec jest u sterów.

2 675

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:

Gdy chodzą silne emocje, rozum śpi, wieka. Prawda od wieków znana.
Żaden facet z niego aktualnie nie wychodzi, ściekły i zraniony chłopiec jest u sterów.

Nie zgodzę się z taką opinią, bo Michał długo wychodził z dziecka poruszającego się we mgle, więc dobrze, że dostał wiatr w żagle.
To już zbyt długo trwa, bez emocji Michał by nie ruszył do przodu, nie powiedziałabym, żeby to były zbyt silne emocje, znając jego postępowanie od początku.

2 676

Odp: czy kocha ?

Możesz się nie zgadzać, nie obowiązuje dyscyplina partyjna.
Emocje to owszem , wiatr w żagle czyli energia. Tu dostał kopa. Żeby z sensem płynąć, to jeszcze trzeba być w stanie żagle obsłużyć i łajbą sterować, sam wiatr zagna gdzie chce.  Do przodu niekiedy oznacza wprost na skały, tak przy tym wietrze i żaglach pozostając. Zbyt silne emocje czy nie to  real pokazuje - mógłby już mieć prawomocną separacje, jakby nie myślał emocjami, albo w wersji rozwodowej przynajmniej pozew złożony i na termin czekać.  Mógłby mieć plan podziału majątku dorobkowego przynajmniej w zarysie, bo to można bez sądu zrobić, a nawet jeśli w sądzie to trzeba do wniosku dołączyć.  Mógł by chociaż mieć jakieś własne zdanie co do ustalenia sposobu sprawowania opieki nad dzieckiem.
Przykro patrzeć, ale nie idzie go wyhamować. sad

2 677

Odp: czy kocha ?

Muqin, masz rację. Rozrabiaka również. Autor działa nieroztropnie. A brak prawnika to błąd. Julka dobrze napisała, że to sąd zdecyduje jaki będzie wyrok. A autor ewidentnie pokazuje, że nie zależy mu na kontaktach z dzieckiem poprzez wyprowadzenie sie z domu, wyjazd za granicę pomimo dobrej sytuacji finansowej. Dostanie opiekę w co drugi weekend, na święta na kilka godzin, 2 tygodnie w wakacje i wtedy poczuje się szczęśliwy. Będzie mógł sobie pomarzyć o tym aby być z córką.  Postępuje głupio. Autorze. Ogarnij się, odłóż emocje. Wróć do domu aby być cały czas z dzieckiem. Nie musisz być z żoną. Możesz być obok niej. Ale nie rań dziecka. Ty myślisz bardziej o swojej urazonej  dumie niz o tym aby twoje dziecko jak najmniej ucierpiała przez wasze akcje.

2 678 Ostatnio edytowany przez Legat (2025-10-23 09:07:18)

Odp: czy kocha ?
Bouguereau napisał/a:

Muqin, masz rację. Rozrabiaka również. Autor działa nieroztropnie. A brak prawnika to błąd. Julka dobrze napisała, że to sąd zdecyduje jaki będzie wyrok. A autor ewidentnie pokazuje, że nie zależy mu na kontaktach z dzieckiem poprzez wyprowadzenie sie z domu, wyjazd za granicę pomimo dobrej sytuacji finansowej. Dostanie opiekę w co drugi weekend, na święta na kilka godzin, 2 tygodnie w wakacje

Przy złej woli matki, zawsze będzie taki wyrok. A pomimo obecnych deklaracji, taka zła woli prawdopodobnie będzie, bo żona stracił układ, który miała wiele lat. Czyli szczęśliwy dom i rodzina, a na boku gach. Z resztą sam Michał nie jest w stanie wrócić na łono rodziny. Zatem co by nie zrobił i tak córka pójdzie do matki. Przypomnę bycie złą żoną, nie oznacza jednocześnie dla sądu bycia złą matką.

Bouguereau napisał/a:

Postępuje głupio. Autorze. Ogarnij się, odłóż emocje. Wróć do domu aby być cały czas z dzieckiem. Nie musisz być z żoną. Możesz być obok niej. Ale nie rań dziecka.

Przecież dziecko wiecznie dzieckiem nie będzie. smile A jak ułożyć sobie życie będąc w takim zawieszeniu?

2 679

Odp: czy kocha ?
Legat napisał/a:
Bouguereau napisał/a:

Muqin, masz rację. Rozrabiaka również. Autor działa nieroztropnie. A brak prawnika to błąd. Julka dobrze napisała, że to sąd zdecyduje jaki będzie wyrok. A autor ewidentnie pokazuje, że nie zależy mu na kontaktach z dzieckiem poprzez wyprowadzenie sie z domu, wyjazd za granicę pomimo dobrej sytuacji finansowej. Dostanie opiekę w co drugi weekend, na święta na kilka godzin, 2 tygodnie w wakacje

Przy złej woli matki, zawsze będzie taki wyrok. A pomimo obecnych deklaracji, taka zła woli prawdopodobnie będzie, bo żona stracił układ, który miała wiele lat. Czyli szczęśliwy dom i rodzina, a na boku gach. Z resztą sam Michał nie jest w stanie wrócić na łono rodziny. Zatem co by nie zrobił i tak córka pójdzie do matki. Przypomnę bycie złą żoną, nie oznacza jednocześnie dla sądu bycia złą matką.

Bouguereau napisał/a:

Postępuje głupio. Autorze. Ogarnij się, odłóż emocje. Wróć do domu aby być cały czas z dzieckiem. Nie musisz być z żoną. Możesz być obok niej. Ale nie rań dziecka.

Przecież dziecko wiecznie dzieckiem nie będzie. smile A jak ułożyć sobie życie będąc w takim zawieszeniu?

Ja tylko jednego nie rozumiem, tyle ojcow walczy o opieke nad dziećmi, zeby tylko nie płacić alimentow, ale później przychodzi do nich świadomość, ze zajmowanie sie dziecmi nie jest wcale dla nich takie latwe i wtedy najczęściej przywoluja swoje matki do pomocy  big_smile

2 680

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:

Możesz się nie zgadzać, nie obowiązuje dyscyplina partyjna.
Emocje to owszem , wiatr w żagle czyli energia. Tu dostał kopa. Żeby z sensem płynąć, to jeszcze trzeba być w stanie żagle obsłużyć i łajbą sterować, sam wiatr zagna gdzie chce.  Do przodu niekiedy oznacza wprost na skały, tak przy tym wietrze i żaglach pozostając. Zbyt silne emocje czy nie to  real pokazuje - mógłby już mieć prawomocną separacje, jakby nie myślał emocjami, albo w wersji rozwodowej przynajmniej pozew złożony i na termin czekać.  Mógłby mieć plan podziału majątku dorobkowego przynajmniej w zarysie, bo to można bez sądu zrobić, a nawet jeśli w sądzie to trzeba do wniosku dołączyć.  Mógł by chociaż mieć jakieś własne zdanie co do ustalenia sposobu sprawowania opieki nad dzieckiem.
Przykro patrzeć, ale nie idzie go wyhamować. sad

Dobre z tą dyscypliną smile To jest najlepszy termin jak się nie zgadzamy, dyskusja nie polega na zgadzaniu się ze zdaniem innych. 
A niektórzy używają w takiej sytuacji słów deprecjonujących inne opinie, co nie jest fajne.
Z tego co pisał to ma nie tylko zarys podziału majątku a konkret. Temat opieki też pewnie też w to wchodzi.
Ja to bym na jego miejscu w tych warunkach zawarła jej wyprowadzkę z tego domu, w którym to on by pozostał.
A jak opieka naprzemienna, co też by było dobre, bo Michał pracuje w domu, to można by pomyśleć o gnieździe w tym domu, który kiedyś byłby przepisany na córkę.

2 681

Odp: czy kocha ?

Wieka, ja w tym wątku świadomie i z premedytacją przyjęłam zawężoną perspektywę, Ty szerszą. Przypuszczam, że gdybym odpuściła to swoje zawężenie to byśmy bardzo szybko były w stanie przyjąć mniej więcej zgodne stanowisko w sprawie smile
Ja na sytuację Michała patrzę jak na kryzys do rozwiązania, podejście z założenia odrzucające wiele absolutnie prawdziwych aspektów sytuacji.

Legat, toż żona Michała jasno zadeklarowała, że rozwód będzie utrudniała z przyczyn ideologicznych (religijnych), psychologiczne oczywiście też istnieją. Utrudniania oraz przedłużania się nie da uniemożliwić skutecznie. Taki paskudny aspekt wymiaru sprawiedliwości.
Ale nie jest prawdą, że czego by nie zrobił córka i tak pójdzie do matki. Nie akurat w tej konkretnej sprawie albo może raczej  jeszcze sytuacja taka nie jest. "Córka do matki" to polski standard, ale jak sądowi dać inną, uzgodnioną wersję opieki to sąd się nie upiera z założenia przy standardzie. Standard stosuje jak mu się nie chce zastanawiać, co by dla tego konkretnego dziecka konkretnych rodziców było najlepsze. Poza tym ta żona Michała to zła żona tylko w aspekcie wierności małżeńskiej, a z sądem jak wiadomo nigdy tak do końca nie wiadomo.

2 682

Odp: czy kocha ?

Michał, czas skończyć tę farsę.

Nie żadna separacja, tylko normalny rozwód z podziałem majątku. Bez półśrodków, bez przeciągania. Tu nie ma już czego ratować.

Prawnik powinien zająć się wszystkim kompleksowo. Ty nie wchodź w żadne rozmowy z żoną — to tylko pole minowe. Emocje, manipulacje, złudne nadzieje. Nie tędy droga.

To, że ona nie chce rozwodu? Nie ma znaczenia. Nie zmienia faktów. Nie zatrzyma procesu. Nie zatrzyma Ciebie.

Szkoda Twojego czasu, nerwów i życia. Zakończ to definitywnie. Im szybciej, tym lepiej.

Dziecko? Zawsze będzie Twoje. Rozwód nie odbiera Ci ojcostwa. Wręcz przeciwnie — może Cię w nim wzmocnić, jeśli podejdziesz do sprawy z głową.

2 683

Odp: czy kocha ?
Kaszpir007 napisał/a:

Michał, czas skończyć tę farsę.

Nie żadna separacja, tylko normalny rozwód z podziałem majątku. Bez półśrodków, bez przeciągania. Tu nie ma już czego ratować.

Prawnik powinien zająć się wszystkim kompleksowo. Ty nie wchodź w żadne rozmowy z żoną — to tylko pole minowe. Emocje, manipulacje, złudne nadzieje. Nie tędy droga.

To, że ona nie chce rozwodu? Nie ma znaczenia. Nie zmienia faktów. Nie zatrzyma procesu. Nie zatrzyma Ciebie.

Szkoda Twojego czasu, nerwów i życia. Zakończ to definitywnie. Im szybciej, tym lepiej.

Dziecko? Zawsze będzie Twoje. Rozwód nie odbiera Ci ojcostwa. Wręcz przeciwnie — może Cię w nim wzmocnić, jeśli podejdziesz do sprawy z głową.

Dokładnie tak. To co ja tez napisalam, ze ma wziasc rozwód, a nie bawic sie w seperacje. Seperacja jest głupia, bo ani z obecnym mezem/żona nie funkcjonuje sie normalnie jak w małżeństwie, ani tez nie mozna z nikim nowym ulozyc sobie życia.  Rozwód daje te wolność, ze juz wszystko sie zakonczylo i z czysta karta mozna np zwiazac sie z kims innym

2 684

Odp: czy kocha ?

Za to, Kaszpir , żona rozwód może przewlec, tak na przykład na 5 lat...bez rozwodu nie ma podziału majątku...Rekord Polski w rozwodzie to lat o ile pamiętam osiem, a każdy rekord da się pobić.
Realizmu, ci brak, Kaszpir, zwykłego realizmu. Nie jest w mocy Michała zakończyć szybko oraz definitywnie od strony prawnej.

2 685

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:

Za to, Kaszpir , żona rozwód może przewlec, tak na przykład na 5 lat...bez rozwodu nie ma podziału majątku...Rekord Polski w rozwodzie to lat o ile pamiętam osiem, a każdy rekord da się pobić.
Realizmu, ci brak, Kaszpir, zwykłego realizmu. Nie jest w mocy Michała zakończyć szybko oraz definitywnie od strony prawnej.

Jak to może jego zona rozwód przeciagnac w czasie? A to nie sąd czasami wyznaczą datę rozprawy ?

2 686

Odp: czy kocha ?

Autorze, jesli ta informacja juz byla, to przeoczylam. Ale moglbys napisac, dlaczego chcesz rozdzielnosci? Rozdzielnosc moze byc dobrym pomyslem,  a mozna tez poczekac do rozwodu i wniesc jednoczesnie o podzial majatku. Zalezy od Twojej sytuacji.

2 687

Odp: czy kocha ?

Dziecko będzie zawsze Autora. Pytanie tylko, czy rozłąka z ojcem nie wpłynie na ich relacje. Teraz jeszcze z 3, 4 lata jak córka będzie blisko ojca. Potem już dojrzewa i idzie swoją drogą. Nie będzie chciała już tak spędzać czesto czasu, rozmawiać, dzwonić jak Autor będzie z dala od niej. A gdyby mieszkali razem, to ten kontakt jest zawsze. Rano, przy śniadaniu, przy obiedzie po powrocie z pracy i przy kolacji, przed zaśnięciem. Niestety Autor sam z własnej woli sabotuje te relacje.  Traci czas który mógł przeznacxyc dla córki. Fajnie tak siedzieć samemu w mieszkaniu? I zastanawiać się co teraz robisz moje dziecko?
A na ułożenie sobie życia ... jak ktoś wspomniał, masz czas.

2 688 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-10-23 16:11:26)

Odp: czy kocha ?
Bouguereau napisał/a:

Dziecko będzie zawsze Autora. Pytanie tylko, czy rozłąka z ojcem nie wpłynie na ich relacje. Teraz jeszcze z 3, 4 lata jak córka będzie blisko ojca. Potem już dojrzewa i idzie swoją drogą. Nie będzie chciała już tak spędzać czesto czasu, rozmawiać, dzwonić jak Autor będzie z dala od niej. A gdyby mieszkali razem, to ten kontakt jest zawsze. Rano, przy śniadaniu, przy obiedzie po powrocie z pracy i przy kolacji, przed zaśnięciem. Niestety Autor sam z własnej woli sabotuje te relacje.  Traci czas który mógł przeznacxyc dla córki. Fajnie tak siedzieć samemu w mieszkaniu? I zastanawiać się co teraz robisz moje dziecko?
A na ułożenie sobie życia ... jak ktoś wspomniał, masz czas.

Nastolatki to już wybierają towarzystwo rówieśnikow.  Zresztą wystarczy się cofnąć do naszego dzieciństwa i pomyśleć czy w wieku nastolatnim woleliśmy spędzać czas z koleżankami i kolegami na podworku czy z rodzicami  big_smile. To normalne i logiczne zjawisko ,że z wiekiem dziecka autor nie będzie już tak bardzo z nim spędzał czasu

2 689

Odp: czy kocha ?
Meralda napisał/a:

Autorze, jesli ta informacja juz byla, to przeoczylam. Ale moglbys napisac, dlaczego chcesz rozdzielnosci? Rozdzielnosc moze byc dobrym pomyslem,  a mozna tez poczekac do rozwodu i wniesc jednoczesnie o podzial majatku. Zalezy od Twojej sytuacji.

Wszystko ok ale rozdzielność będzie działała od momentu podpisania. Co by po to bylo tego nie zmieni

2 690 Ostatnio edytowany przez Araamis (2025-10-23 19:48:04)

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:

witam ,
nie sądziłem , że kiedykolwiek się znajdę na forum kobiecym (bez urazy)i nie wiem czy piszę pod właściwym tematem. jednak bardzo potrzebuję obiektywnej opinii , a nie mam do kogo się zwrócić...
mam 38 lat , jestem od 17 lat w związku a od 15 lat w małżeństwie z kobietą starszą ode mnie o 12 lat.  Mamy 10letnią córkę. Zacznę od tego ,że kocham żonę ponad wszystko - naprawdę... Miałem 21 lat kiedy ją ujrzałem i wiedziałem ,że zostanie moją żoną. Zwariowałem dla niej kompletnie , nie słuchałem nikogo , byłem oszołomiony tym uczuciem. Żona - jej uroda  (posągowa piękność), styl bycia (dość powściągliwy ) uśmiech - zwariowałem... Z początku ona nawet nie chciała umówić się na randkę , ale się nie poddawałem i w końcu się zgodziła , a gdy po dwóch latach została moją żoną byłem najszczęśliwszy na świecie.  i zaprawdę byłem taki , aż do grudnia ubiegłego roku... Kiedy przyjaciel wylał na mnie tzw. kubeł zimnej wody ... (przynajmniej tak mi się wydaje...) To mój dobry przyjaciel , znamy się od lat , wiem ,że nie chciał być złośliwy ani nic z tych rzeczy... Powiedział , że jestem od lat ślepy , że nie rozróżniam prawdziwego uczucia. Że żona raczej mnie nie kocha -tylko pozwala się kochać. Że wszystko kręci się wokół niej , że ja nad nią nadskakuję a ona wiedziała i wie ,że jest przeze mnie kochana bezgranicznie i robi ze mną co chcę...  mówił i mówił a mnie aż się słabo robiło.. faktycznie podawał przykłady jej zachowań i ja zacząłem o tym myśleć.. od prawie roku w niemal każdej chwili... żona nie lubi moich znajomych , przyjaciół - ze studiów (jeden kiedyś palił ziółko , drugi jeździł motocyklem ja też z nim kiedyś , ale przestałem ) więc stopniowo przestaliśmy się spotykać ...  grałem w piłkę nożną - musiałem przestać- bo to strata czasu według niej. Jej rodzina ze względu na mój wiek ledwo mnie akceptuję - właściwie tylko jedna  z jej sióstr jej przyjazna dla mnie .  jej mama raczej mnie polubiła , jej ojciec mnie nie znosi , kiedyś w rozmowach mówił przy mnie o mnie w trzeciej osobie  , po narodzinach naszej córki na jakiś czas przestał , kiedyś przy stole potrafił ze mnie szydzić i kpić - pokazywać na mój nos i mówić coś w stylu : ah przepraszam , myślałem, że masz mleko pod nosem - w wigilie przy innych gościach.. i wiele innych  - żona nigdy nie reagowała , cokolwiek by się stało i mówiła tylko żebym się nie przejmował , że to normalne  ,że muszę go zrozumieć... więc milczałem a z czasem przestałem jeździć do teściów - żona się nie przejęła... Majówka - córka miała parę lat , teść przyjechał (byłem pewien, że choć nie byłem oficjalnie zaproszony to mam prawo pojechać) ja niosę małą do auta , żona wsiadła do przodu , teść ją ode mnie zabrał i mówi : to cześć.. i odjechali na parę dni ( drugiego maja mam urodziny ,żona zadzwoniła z życzeniami i tyle, dała córkę do telefonu..) Nie byłem nigdy nieuprzejmy w stosunku do nich ani razu , z teściową mam myślę dobre relacje , nawet ona czasem mnie pochwali . Zawsze pamiętam o imieninach , urodzinach , dniu kobiet .  Nikt nie jest idealnym małżonkiem ,ale zawsze dbałem o żonę, zależało mi  żeby czuła się kochana i pożądana. Często ją przytulałem , może nie jakoś regularnie  , ale przynosiłem kwiaty , mówiłem jej komplementy (szczere bo dalej bardzo mi się podobała i podoba) co przez tyle lat w zamian ?  może przyszła się sama przytulić ze trzy razy ( jak przychodziłem zawsze odwzajemniała uścisk) , kiedy ja leżałem z ciężką grypą , ponad 39 stopni , 4 dni leżałem bez życia  - ona nie zrezygnowała z wyjścia do kina z koleżanką na film '' bo bilety kupiła już dawno''  - a film był później jeszcze w tym kinie miesiąc... Tyle, że zawiozła małą do swojej mamy i od 14 jak wyjechała do 21 ani jednego telefonu , ani jednego sms...  Nie jestem atencjuszem , nie musiała koło mnie skakać , ale choć odrobina zainteresowania ? albo po pogrzebie moich dziadków (dziadek zmarł kilka dni po babci - byłem z nimi związany i to bardzo) rozpłakałem się w salonie , myślałem , że choć przytuli - tylko ustała chwilę , westchnęła i poszła do łazienki..  Teściowie (teść do dzisiaj) uwielbiali jej byłego narzeczonego - istny ideał - jego główna zaleta ? był w wieku żony...  Rozstali się bo on nie chciał mieć dzieci wtedy , po paru tygodniach pojawiłem się ja i ... no właśnie ... nie wiem teraz czy się zakochała czy byłem pocieszeniem  , nie powie mi tego... Wiem , że dalej utrzymują kontakt , piszą ze sobą , ale nie mam na to wpływu... Oboje z żoną mamy dobre prace - nie byłem jej utrzymankiem , parę lat mieszkaliśmy w mieszkaniu , które podarował nam mój ojciec , zawsze byłem zaradny , zbudowałem dom ... dużo by pisać ... (przepraszam , że tyle) Parę miesięcy milczałem , obserwowałem - w końcu jej powiedziałem , jak się z tym czuję , jak to widzę - ona niemal zawsze nieokazująca zbyt wiele - prawie się rozpłakała , że jest coraz starsza , już jej nie kocham takiej i wymyślam sobie , nic do niej nie docierało ... Potem znów próbowałem pogadać...na nic , ona uważa , że jest między nami dobrze jak jest , że wiedziałem jaki ma charakter.. Jak pytam czy mnie kocha to usłyszałem : o co tobie znów chodzi?
nie wiem czy to normalne? czy Panie też tak mają w związku ?

Masz pecha... wlazłeś z butami po kimś i zostałeś na otarcie łez, bo ona nie chciała być sama. To że teść cię szykanuje na każdym kroku, nieważne... moja teściowa świętej pamięci, zawsze na dzień dobry rzucała " coś tu huju chciał" ... chcieli wysokiego zięcia z ich klatki, który lubił się napić z nimi.  A pobrałem się z żoną, bo namówił mnie szwagier, prosił mnie  ...  bo ma słabą psychikę, że rzucił ją jej ukochany, że popełni samobójstwo... niby podobna sytuacja do twojej, ale ona mnie bardzo kocha do dziś. Jesteśmy razem już ponad 30 lat. Nie przeszkadza jej wykorzystywać płacz, aby wygrać kłótnię... stary numer, choć skuteczny.

Tak szczerze, ona cię nie kocha, nic a nic. Traktuje cię jak piąte koło u wozu. Jak popychadło i raczej ma z tego niezłą bekę stary... Być może to że przynosisz kasę nie małą, jest jedyną przyczyną że jesteście razem. Ona po prostu nie chce być sama. Jest cholernie wygodna. Robi co chce, być może regularnie cię zdradza od lat. Ale twoja naiwność powoduje, że jesteś po prostu zaślepiony i nic do ciebie nie dociera. Przyjaciel patrzy z boku na chłodno i widzi jak jest, prawdę. Może masz jaja, a może ich nie masz.
Jest takie określenie w kręgu facetów... "szanuj swoją, pieprz cudzą". Jest to mega chamskie, ale pasuje. Ona ma idealny układ, wychodzi gdzie chce i kiedy chce, nawet jak leżysz obłożnie chory. Moja zawsze skacze wokół mnie, choć ja przeganiam, bo nie lubię czegoś takiego. Twoja cię dosłownie olewa... Zapewne uważa jak każdy zdradzający facet, trzeba mieć cholera dokąd wrócić...

Nie chcę być złośliwy, piszę jako przyjaciel, aby tobą wstrząsnąć i abyś się w końcu obudził, niestety ale na Pornhub jest setki filmów o twojej sytuacji... naprawdę przykra sprawa.
Moja prywatna rada i piszę to na podstawie mojego własnego doświadczenia, nie wkłada się palca między drzwi ! Ty to zrobiłeś. 
Jesteś za stary na nowe związki, pewnie tak myślisz... ale uwierz, w twoim wieku otwiera się większość drzwi do serca kobiet. Jest tak ogromny wybór i są naprawdę chętne, bo jesteś w idealnym wieku na związek. Pewnie młódki też na ciebie lecą, tylko tego nie zauważasz ? Naprawdę łatwo jest znaleźć ciekawą, interesującą, świetną dziewczynę, jeśli tylko masz jakieś pasje, nadal odnaleźć kochającą, prawdziwą połówkę jabłka. Ty tkwisz od 17 lat po przegranej stronie i będzie tylko gorzej. Zestarzejesz się, erotycznie będzie słabo bo powoli od 40 starość do ciebie drepcze... wzwody poranne będą coraz słabsze, więc szansa na udany związek będzie malała. Jeśli do tego dojdą problemy z twoją psychiką, stanie się to znacznie szybciej. Ona wtedy cię sama wykopie z hukiem i bez litości będzie stary...

Ja na twoim miejscu, umówiłbym się z naprawdę dobrym adwokatem od rozwodów. Zaplanował wcześniej na chłodno wszystko, po cichu w tajemnicy, aby jak najmniej stracić po rozwodzie. I postawił ją przed faktem dokonanym. Wyprowadziłbym się gdy jej nie ma i zostawił papiery rozwodowe do podpisu. Jeśli dasz je jej osobiście zmanipuluje cię, a scena "dantejska" murowana, zrobi piekło z twojego życia. Niestety, ale twoja żona cię zniszczy, dzień po dniu, jej ojciec będzie ci siedział na karku i kopał leżącego ! Twoje życie zamieni się w piekło.

W wieku 40 lat masz przed sobą ogromne możliwości, bo jesteś nadal przystojny i nadal ci staje na żądanie wink Możesz wybierać w kobietach z twojej 50%... jak powiedział mi kiedyś ktoś mądry, gdy byłem jeszcze młody, będzie się tobą interesowało około 50% kobiet. Dla drugiej połówki będziesz nikim. Ale 50 % to naprawdę sporo, po co się uganiać za kimś kto cię oleje z czasem. Tamte 50% kobiet cały czas czeka wink Nie marnuj czasu wink I pamiętaj, możesz wszystko...

Na spokojnie poszukaj adwokata, wynajmij  mieszkanie jak najdalej. Zaplanujcie z adwokatem wszystko perfekcyjnie, bo będzie ci w trakcie bardzo ciężko.
Uciekaj i bądź wreszcie szczęśliwy...

2 691 Ostatnio edytowany przez Araamis (2025-10-23 19:19:41)

Odp: czy kocha ?
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
wieka napisał/a:
netk53521 napisał/a:

Moze nieskładnie pisze , ogólnie mi chodzi ze podpisze to co ja chce i zgodzi sie na każdy warunek rozwodu i podziału. O to chodzi.

Ok, bo tak napisałeś jakby już miała coś podpisywać.
Też jestem za tym, żeby poniosła konsekwencje swojej perfidii od początku związku. Nie warto mieć sentymentów.

Do niego nie dociera, że kiedy ją postawi pod ścianą ona mu się może tak odwinąć, że mu się oranżadą z komunii odbije.
Wydaje mu się że jej obecna postawa to już na zawsze, nie rozumie że to tylko teraz, kiedy się jej wydaje że jeszcze nic straconego.
Kiedy do niej dotrze, że on to rzeczywiście zrobi, może pójść  w drugą skrajność i wtedy się gość może naprawdę zdziwić jeśli chodzi o kontakty z dzieckiem i podział dóbr.

Dokładnie tak, całe życie trzymała go konkretnie pod butem za jaja, a on nagle twierdzi że rezygnuje z adwokata... ??? W sądzie przegra poprzez sztuczki prawne. Wystarczy że ona weźmie "zawodowca" i przekręci kota ogonem, będą odwlekali, przeciągali, fabrykowali dowody... aż dziwne że ona jeszcze nie zaatakowała ?  Nie lekceważyłbym takiej cwanej kobiety... mnóstwo bitw zostało przegranych, przez zlekceważenie przeciwnika smile
A w ogóle to co to za przyparcie jej do ściany, aby zrobiła co on zechce ? Ta kobieta nie należy do takich... Gdy moi rodzice brali rozwód, grube lata temu, moja mama sfabrykowała mnóstwo zarzutów... Ojciec był bardzo pewny siebie, ale oberwał konkret. Nawet się nie spodziewał... miała po prostu adwokata z jajami ! On uważał jak Michał, że ma wszystkie karty w ręce, a ona dosłownie rzuciła nim o ścianę i zabrała mu wszystko...

2 692

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:

Gdy chodzą silne emocje, rozum śpi, wieka. Prawda od wieków znana.
Żaden facet z niego aktualnie nie wychodzi, ściekły i zraniony chłopiec jest u sterów.

To ma sens... nie działa logicznie, chęć zemsty i postawienia żony pod ścianą wygrywa. I myśli, że po tylu latach jest mocny w te klocki...
Powinien poszukać faceta adwokata jak najszybciej. Dobrego profesjonalistę z wieloletnim doświadczeniem i sukcesami na tym polu.

2 693

Odp: czy kocha ?
Julia life in UK napisał/a:
Bouguereau napisał/a:

Dziecko będzie zawsze Autora. Pytanie tylko, czy rozłąka z ojcem nie wpłynie na ich relacje. Teraz jeszcze z 3, 4 lata jak córka będzie blisko ojca. Potem już dojrzewa i idzie swoją drogą. Nie będzie chciała już tak spędzać czesto czasu, rozmawiać, dzwonić jak Autor będzie z dala od niej. A gdyby mieszkali razem, to ten kontakt jest zawsze. Rano, przy śniadaniu, przy obiedzie po powrocie z pracy i przy kolacji, przed zaśnięciem. Niestety Autor sam z własnej woli sabotuje te relacje.  Traci czas który mógł przeznacxyc dla córki. Fajnie tak siedzieć samemu w mieszkaniu? I zastanawiać się co teraz robisz moje dziecko?
A na ułożenie sobie życia ... jak ktoś wspomniał, masz czas.

Nastolatki to już wybierają towarzystwo rówieśnikow.  Zresztą wystarczy się cofnąć do naszego dzieciństwa i pomyśleć czy w wieku nastolatnim woleliśmy spędzać czas z koleżankami i kolegami na podworku czy z rodzicami  big_smile. To normalne i logiczne zjawisko ,że z wiekiem dziecka autor nie będzie już tak bardzo z nim spędzał czasu


Widzisz Julka, nie zrozumiałaś. Inne są relacje jak spędzasz czas z dzieckiem codziennie a inne jak widujecie się od czasu do czasu. Zastanów się które są zdrowe? Ja tłumaczę Autorowi, ze musi zadbać o jego prawdziwy skarb którym jest Córka. I nie na zasadzie zaspakajania pod względem finansowym, ale bycia ojcem. To normalne, ze dzieci dojrzewają i dystansują się od rodziców. Pytanie jest czy jego córka będzie wiedziała, ze ma ojca, czy w tyle glowy świadomość, ze ma ojca ale dochodzącego. To jest duża różnica. A jak teraz Autor już się wyprowadził to wiele rzeczy z życia córki już stracił. Powtarzam jeszcze raz: powrót do domu, codzienne bycie z córką i zajęcie się sobą. Nie musi zwracać uwagi na żonę. A na ułożenie sobie życia zostawić czas na później.

2 694 Ostatnio edytowany przez Araamis (2025-10-23 19:38:04)

Odp: czy kocha ?

Bouguereau... uparłeś sięprzy pozostaniu w domu z kłopotami, zdradą, całym tym szambem... córka jak piszą za chwilę wyjedzie na studia i kontakt z nią się urwie.
Większość czasu będzie spędzać z rówieśnikami. A po studiach zamieszka osobno i zacznie własne życie... jak będzie potrzebowała, miała taka potrzebę, sama utrzyma kontakt. Lecz jeśli zostanie w domu, a córka będzie patrzyła z boku na to piekło, które sobie robią wzajemnie, wycofa się sama. Będzie chciała od tego uciec. Jeśli Michał zamieszka sam. Mogą się nadal spotykać, wychodzić do kina, na lody, na kolacje do dobrej restauracji... może ją zabrać gdzieś na weekend... zagranicę np. i pokazać że świat to nie tylko matka... dzieci są przekupne, myślą podarunkami przeważnie. Ojciec będzie jej robił drogie prezenty, opiekował się nią na studiach, będzie mu wdzięczna. Na pewno pomoc finansowa jej się przyda. Popatrzy na ojca jak na kogoś, na kim można polegać. Inna sprawa, że dostrzeże po fakcie że ojciec miał jaja i nie był podnóżkiem. Dzieci potrafią być okrutne.

Pozostanie w tym szambie w jednym mieszkaniu to wielki błąd. A im dłużej będzie zwlekał ze złożeniem papierów rozwodowych, tym gorzej dla niego. Daje jej po prostu czas, na kolejny spektakl życia...

2 695 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-10-23 19:37:32)

Odp: czy kocha ?

Bouguereau, piszesz jakbyś był adwokatem żony autora wink
Musiałbyś przeczytać cały wątek, żeby wiedzieć o co tu biega…

2 696

Odp: czy kocha ?

Araamis, córka Michała to jest w okolicach lat 10, do studiów daleko.
Bourgerau - Michał już się wyprowadził. Namawianie go do powrotu to raczej słaby pomysł.

2 697

Odp: czy kocha ?

Córka Michała  ma o ile pamięć dopisuje 12 lat.Z tym wyjazdem na studia to jeszcze trochę czasu upłynie.Moja ś.p. teściowa mówiła że pies urwany z łańcuch nie wie w którą stronę uciekać.To przypomina mi postawę Michała.Był całkowicie zdominowany przez żonę ,posągowa uroda,urok osobisty i zaślepienie bohatera dawały jej całkowitą  dominację w związku.Ale to już przeszłość.Michał zerwał się z łańcucha i jest w szoku jak ten w.w.pies nie wie co ma zrobić z nagle uzyskaną swobodą.Robi rzeczy słuszne  ale i głupot nie brak w jego postępowaniu.Michale o ile jeszcze tu jesteś czy będziesz.Tylko dobry prawnik ,nie chęci ,marzenia ,oczekiwania czy ogólnie rozumiane poczucie sprawiedliwości daje Ci szansę na tzw. sukces w Twoim przypadku.Twoja j.ż. to kuta na cztery nogi zimna suka ,perfidna ,wredna do obrzydzenia.Kłamczucha,oszustka i manipulantką.W Twoim stanie psychicznym ,nie dasz rady z nią rywalizować,nie masz szans.Tylko prawnik,dobry prawnik jest Twoją szansą.Przemyśl to .Trzymam za Ciebie kciuki,bądź mądry po szkodzie.Pozdrawiam.Selkirk.

2 698

Odp: czy kocha ?

Porównanie do psa zerwanego z łańcucha mnie się też nasunęło. Trafne.
Ja mam zupełnie inny obrazek psychologiczny żony Michała, nie ze lepszy, inny. Jak na zimną perfidną sukę za wiele błędów popełniła, takich, co to zimna a perfidna raczej nie popełnia. No ale to w sumie kwestia trochę poboczna.
Tak czy tak w pewnym momencie może przejść z pozycji "ratuję małżeństwo " na pozycję "walczę wściekle, bo uratować się nie da", co z udziałem prawnika dobrze nie wróży.

2 699 Ostatnio edytowany przez Araamis (2025-10-23 21:08:56)

Odp: czy kocha ?

Dokładnie, aż czekam z czystej ciekawości, kiedy mu konkretnie przywali... dał jej mnóstwo czasu na myślenie. A rozwód... rozwód to gra, jak szachy.

I nie pisze tego w negatywnym słowa znaczeniu, szczerze żal mi Michała.. poznał piękną kobietę i zakochał się na maksa. Takich historii jest mnóstwo. On kochający z klapkami miłości na oczach, nie wymagający, brał tyle ile mu dali. Żył dla córki, uważał że wszystko jest ok. Znam sporo takich osób, są bardzo lojalni. Gdyby tylko wcześniej był w normalnym, zdrowym związku, nie dałby się... a tak jak we mgle... a przecież tak jak on, mnóstwo osób żyje w takich związkach. Ona ma ciągle migrenę, często wychodzi z koleżankami na miasto. Niby ma wstręt do seksu po porodzie...

Żona chyba ze zdziwienia, że miał czelność się postawić, nic nie robi. Myślę że go nie docenia, że czuje się nadal jego "Panią" ... a on faktycznie miota się, jak każdy na jego miejscu zresztą. Ale niestety nie robi nic. Stoi w miejscu i czeka na śnieg w maju. I niech da jej więcej czasu, a zabierze mu wszystko.
Jeśli była zimną suką przez tyle lat, otrząśnie się wreszcie i zaatakuje. Moja matka, już stawiałaby działa oblężnicze na wszystkich murach... po cichu nocą, aby z rana zaatakować ze wszystkich sił.

2 700

Odp: czy kocha ?

Dziewczyny. Przeczytałem ten wątek od początku. I dlatego uważam, ze Autor źle zrobił. Niektóre z Was uważają, że córka Autora jest dojrzałą dziewczynką i zawsze będzie miała wspaniałe relacje z ojcem. Otóż nie. Niech ten stan rozłąki sie  przedłuży to i rozejdą się ich relacje. A w pewnym momencie ojciec będzie tylko potrzebny do finansowania bo i po co rozmawiać z kimś kogo nie bylo w życiu. Córka jest jedynaczką,  nie ma rodzeństwa i dlatego łatwiej nią sterować. Nie ma brata czy siostry z którą może porozmawiać a wv domu jest tylko matka. Wiec jak nie ma  tam Autora, to naturalne, ze relacje matki z córką pogłębią się. A ojciec będzie tylko dodatkiem. Już o tym pisałem kilka postów wcześniej. Dom jest też Autora i powinien był on w nim pozostać. Nie ma tak beznadziejnej sytuacji z żoną jak inni mężczyźni, ktorzy muszą sie zmagac z prowokacjami, zaczepkami, obrażaniem. Ale Autor  obraził się i porzucił rodzinę. Tak to będzie przedstawione w sądzie na jego niekorzyść. A dla sądu liczy się według uznania sędziny tzw. dobro dziecka.
Aha. Dziewczynka jest w 5 klasie? To jeszcze długo do studiów. Najpierw trzeba skończyć podstawówkę i zdać egzamin 8klasisty. Potem szkoła średnia, matura i ew. studia. Proszę nie pisać  takich rzeczy i podchodzić lekko do spraw rozwoju nastolatków i ich relacji na zasadzie ze wszystko dobrze sie ulozy. Tu musi być obecny codziennie ojciec.

2 701 Ostatnio edytowany przez Araamis (2025-10-23 22:36:22)

Odp: czy kocha ?

Myślisz wyłącznie o córce, a co z facetem zdradzanym latami, któremu nagle ktoś oddał wzrok i widzi wstecz i tak bardzo cierpi... spróbuj wejść w jego buty, pochodzić w nich jeden dzień. Poczuj co czujesz do żony którą tak bardzo nadal kochasz, pomimo jej wieloletniego olewania większości twoich potrzeb. Pomyśl ile lat byłeś okłamywany i zdradzany... płaciłeś za wszystko nie otrzymując w zamian nic. Byłeś dla niej kompletnym frajerem, dawcą nasienia. Oddawałeś żonie całego siebie, swoje serce i miłość,  a ona nie dawała w zamian nic, a gdy prosiłeś o seks, lekceważąco odmawiała. Jej ciało było zarezerwowane przecież dla jej kochanka, on był jej Panem.  Wyobraź sobie, że gdy się rżnęła ze swoim byłym, prawdopodobnie oboje śmiali się z ciebie, twojej naiwności... Dla żony jesteś kompletnym zerem, powiedziała to przy ludziach. I tak uważała całe wspólne życie... ale masz patrząc na nią i mieszkając na dal z nią w jednym domu, poświęcić się znów, tym razem dla córki ?

Nie wiem, być może taka interpretacja otworzy ci oczy i coś zrozumiesz, poczujesz rozpacz tego skrzywdzonego człowieka...

2 702

Odp: czy kocha ?
Bouguereau napisał/a:

Dziewczyny. Przeczytałem ten wątek od początku. I dlatego uważam, ze Autor źle zrobił. Niektóre z Was uważają, że córka Autora jest dojrzałą dziewczynką i zawsze będzie miała wspaniałe relacje z ojcem. Otóż nie. Niech ten stan rozłąki sie  przedłuży to i rozejdą się ich relacje. A w pewnym momencie ojciec będzie tylko potrzebny do finansowania bo i po co rozmawiać z kimś kogo nie bylo w życiu. Córka jest jedynaczką,  nie ma rodzeństwa i dlatego łatwiej nią sterować. Nie ma brata czy siostry z którą może porozmawiać a wv domu jest tylko matka. Wiec jak nie ma  tam Autora, to naturalne, ze relacje matki z córką pogłębią się. A ojciec będzie tylko dodatkiem. Już o tym pisałem kilka postów wcześniej. Dom jest też Autora i powinien był on w nim pozostać. Nie ma tak beznadziejnej sytuacji z żoną jak inni mężczyźni, ktorzy muszą sie zmagac z prowokacjami, zaczepkami, obrażaniem. Ale Autor  obraził się i porzucił rodzinę. Tak to będzie przedstawione w sądzie na jego niekorzyść. A dla sądu liczy się według uznania sędziny tzw. dobro dziecka.
Aha. Dziewczynka jest w 5 klasie? To jeszcze długo do studiów. Najpierw trzeba skończyć podstawówkę i zdać egzamin 8klasisty. Potem szkoła średnia, matura i ew. studia. Proszę nie pisać  takich rzeczy i podchodzić lekko do spraw rozwoju nastolatków i ich relacji na zasadzie ze wszystko dobrze sie ulozy. Tu musi być obecny codziennie ojciec.

Fajna teoria. A teraz powiedz jak wychować szczęśliwe dziecko w domu gdzie zona latami rżnęła sie z innym i zrobila z faceta debila i jakoś mam wrażenie ze tatuś nie bedzie z mamusia tworzyć kochającej pary. Nie widzisz w jakim sa stanie? Dziecko ma to mieć na co dzień? Czegoś sie nauczyć? Jak tak pięknie gadasz to weź pod uwagę co córka wyniesie z takiego domu.  Piękna relacje z tatą- no tak

2 703

Odp: czy kocha ?
Araamis napisał/a:

Myślisz wyłącznie o córce, a co z facetem zdradzanym latami, któremu nagle ktoś oddał wzrok i widzi wstecz i cierpi...

Właśnie wydaje mu się ze myśli o córce. To właśnie córka najmocniej po dupie dostanie.

2 704

Odp: czy kocha ?
Bert44 napisał/a:
Araamis napisał/a:

Myślisz wyłącznie o córce, a co z facetem zdradzanym latami, któremu nagle ktoś oddał wzrok i widzi wstecz i cierpi...

Właśnie wydaje mu się ze myśli o córce. To właśnie córka najmocniej po dupie dostanie.

Moim zdaniem rozwod jest najlepszym rozwiązaniem, niż separacja. Widzenia z dzieckiem ustala sąd jeżeli rodzice nie mogą sie dogadac

2 705 Ostatnio edytowany przez Araamis (2025-10-23 22:48:38)

Odp: czy kocha ?
Bert44 napisał/a:
Araamis napisał/a:

Myślisz wyłącznie o córce, a co z facetem zdradzanym latami, któremu nagle ktoś oddał wzrok i widzi wstecz i cierpi...

Właśnie wydaje mu się ze myśli o córce. To właśnie córka najmocniej po dupie dostanie.

Właśnie... dziewczynka ma tylko 10, 11 lat, aczkolwiek powinien z nią porozmawiać o tym co się stało. Opowiedzieć o zdradzie matki, o tym jak bardzo je obie nadal kocha, lecz serce pęknie gdy pozostanie w domu... dzieci są twarde i wiele rozumieją, mają również uczucia. Matka właśnie robi dziecku pranie mózgu, dla niej ona jest wszystkim. Zrobi pewnie sporo, aby go ukarać i mu ją odebrać z czystą kartą, bo dziecko samo wybierze biedną porzuconą, zdradzoną matkę... ale być może jeszcze jest czas, aby ukształtować sprawiedliwe spojrzenie dziecka na nieszczęście ojca. Zło niestety nigdy nie śpi...

2 706

Odp: czy kocha ?
Araamis napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Araamis napisał/a:

Myślisz wyłącznie o córce, a co z facetem zdradzanym latami, któremu nagle ktoś oddał wzrok i widzi wstecz i cierpi...

Właśnie wydaje mu się ze myśli o córce. To właśnie córka najmocniej po dupie dostanie.

Właśnie... dziewczynka ma tylko 10, 11 lat, aczkolwiek powinien z nią porozmawiać o tym co się stało. Opowiedzieć o zdradzie matki, o tym jak bardzo je obie nadal kocha, lecz serce pęknie gdy pozostanie w domu... dzieci są twarde i wiele rozumieją, mają również uczucia. Matka właśnie robi dziecku pranie mózgu, dla niej ona jest wszystkim. Zrobi pewnie sporo, aby go ukarać i mu ją odebrać z czystą kartą, bo dziecko samo wybierze biedną porzuconą, zdradzoną matkę... ale być może jeszcze jest czas, aby ukształtować sprawiedliwe spojrzenie dziecka na nieszczęście ojca. Zło niestety nigdy nie śpi...

No nie, w tym wieku dziecku nie można mówić o zdradzie, ono przecież nie zrozumie tych zależności.
Ona obawia się, że otoczenie się o tym może dowiedzieć, dlatego raczej nie będzie grała dzieckiem. Jak dziecku to wytłumaczyć powie psycholog dziecięcy.
Michał miał bardzo dobre relacje z córką i z czasem wszystko wróci do jako takiej normy.

2 707 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-10-23 23:01:57)

Odp: czy kocha ?
Bert44 napisał/a:
Araamis napisał/a:

Myślisz wyłącznie o córce, a co z facetem zdradzanym latami, któremu nagle ktoś oddał wzrok i widzi wstecz i cierpi...

Właśnie wydaje mu się ze myśli o córce. To właśnie córka najmocniej po dupie dostanie.

Jak to przy rozwodach, ni mniej ni więcej.
Co po myśleniu o córce jak sam nie stanie na nogi, dlatego najpierw musi myśleć o sobie dla córki.
To tak jak w razie niebezpieczeństwa w  samolocie, najpierw trzeba zadbać o siebie, żeby można było zadbać o dziecko.

2 708 Ostatnio edytowany przez Bouguereau (2025-10-23 23:35:16)

Odp: czy kocha ?

Bert, Aramis. No właśnie nic nie rozumiecie. Ja piszę o tym, ze im więcej czasu dziecko spedza z matką w sytuacji bez obecnego ojca, tym bardziej matka stanie  sie jej przyjaciółką i powierniczką. A ojciec pójdzie w odstawkę. Może ty wy kierujecie się emocjami gdy ja proponuję konkretne podejście. Żona zdradzała i co? Mam sie popłakać i poddać emocjom czy zagrać o dziecko? Chyba ze nie jest ono ważne. Tym swoim pisaniem o wyprowadzce, ze dobrze zrobił,  ze tak wycierpiał, to wprowadzacie Autora w błąd. To on powinien wyprostować kregoslup, nie ruszać sie z domu, prowadzić normalne życie i być z dzieckiem. Bez zony. A przy okazji słuchać sie prawnika. Nic z tego nie zrobił. Ale najlepiej to tak zwanie dobrze zyczyc ktore uprawiacie: corka zaraz będzie na studiach albo jeszcze jest za mała,   nie potrzeba mieć z nią teraz rozmawiać lub psycholog z nią porozmawia .... i tym podobne bzdury lekko to nazywając.  Sądownictwo w Polsce to jest system gdzie musisz przedstawić dowody  na podstawie których sąd ocenia. I co z tego, że racja może byc po stronie Autora. Zona może przedstawić takie dowody, ze Autor sie nie pozbiera. Już o tym pisano tutaj. Dziecko może też byc przesłuchiwane przez biegłą w obecności sędziego. A co potem biegła napisze,  nawet jak dziecko mile  opowie o ojcu, to już Autor się dowie na rozprawie . Ale ważne jest aby dziecko mówiło, ze chce byc z ojcem aby sedzia mógł to usłyszeć. Dlatego ojciec musi mieć silne więzi z córką. Sory, trochę chaotycznie, ale oglądam pomeczowe studio.

2 709

Odp: czy kocha ?

Dlaczego niby on ma mieć silną więź z córką, a matka to już nie? Te więzi powinny być normalne, dzieci trzeba kochać, a nie się w nich zakochiwać.
Dziwne teorie stawiasz, że Michał powinien być/mieszkać z córką ale nie z żoną, czyli żonę wystawić za drzwi!?
A powód do rozwodu to niby jaki miałby być?

Nie pisz też, że ktoś pisze bzdury, bo to jest poniżające, każdy ma swój pogląd, twój nie jest jedyny słuszny, nie musisz się z każdym zgadzać.

2 710 Ostatnio edytowany przez Araamis (2025-10-24 00:30:05)

Odp: czy kocha ?

Myślisz prawidłowo, obawiając się tego o czym piszę, czyli że matka nastawi dziecko przeciwko ojcu. Że ich więź osłabnie na tyle, że ją straci... Jednak mieszkanie z kobietą która z premedytacją zdradzała seksualnie przez całe wspólne życie i szydziła, nazywając męża zerem, jest jak gra w rosyjską ruletkę. Raz już ją uderzył, a to oznacza że miłość zamienił w nienawiść.

Rozumiem również, iż jesteś całkowicie pewien, że nie skręci jej karku podczas kolejnej takiej rozmowy ? Kobiety są delikatne, facet wie jak upaść ale kobieta uderzona leci bezwładnie, nie broni się. Wystarczy pechowy kant szafki i koniec historii... dlatego czasem trzeba stracić, aby zyskać.

Jako młody człowiek, patrzyłem jak dochodzi do rękoczynów pomiędzy rodzicami, nigdy nie wiedziałem jak się to skończy. Zacząłem trenować judo i karate aby zapobiec takim sytuacjom w przyszłości. Dwa lata później, pomimo iż nadal miałem naście lat, rozdzieliłem ich i zagroziłem ojcu. Więcej nie podniósł ręki na matkę...
Po ludziach chodzą nieszczęścia, lepiej więc nie kusić losu. 
Mnie życie pod jednym dachem z takim człowiekiem,  odebrałoby ochotę do życia. Nie widzę tu zysków, tylko straty i niebezpieczeństwo. Zraniony niedźwiedź, jest bardzo groźny... z człowiekiem jest równie podobnie.

2 711 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-10-24 07:13:10)

Odp: czy kocha ?
Bouguereau napisał/a:

Bert, Aramis. No właśnie nic nie rozumiecie. Ja piszę o tym, ze im więcej czasu dziecko spedza z matką w sytuacji bez obecnego ojca, tym bardziej matka stanie  sie jej przyjaciółką i powierniczką. A ojciec pójdzie w odstawkę. Może ty wy kierujecie się emocjami gdy ja proponuję konkretne podejście. Żona zdradzała i co? Mam sie popłakać i poddać emocjom czy zagrać o dziecko? Chyba ze nie jest ono ważne. Tym swoim pisaniem o wyprowadzce, ze dobrze zrobił,  ze tak wycierpiał, to wprowadzacie Autora w błąd. To on powinien wyprostować kregoslup, nie ruszać sie z domu, prowadzić normalne życie i być z dzieckiem. Bez zony. A przy okazji słuchać sie prawnika. Nic z tego nie zrobił. Ale najlepiej to tak zwanie dobrze zyczyc ktore uprawiacie: corka zaraz będzie na studiach albo jeszcze jest za mała,   nie potrzeba mieć z nią teraz rozmawiać lub psycholog z nią porozmawia .... i tym podobne bzdury lekko to nazywając.  Sądownictwo w Polsce to jest system gdzie musisz przedstawić dowody  na podstawie których sąd ocenia. I co z tego, że racja może byc po stronie Autora. Zona może przedstawić takie dowody, ze Autor sie nie pozbiera. Już o tym pisano tutaj. Dziecko może też byc przesłuchiwane przez biegłą w obecności sędziego. A co potem biegła napisze,  nawet jak dziecko mile  opowie o ojcu, to już Autor się dowie na rozprawie . Ale ważne jest aby dziecko mówiło, ze chce byc z ojcem aby sedzia mógł to usłyszeć. Dlatego ojciec musi mieć silne więzi z córką. Sory, trochę chaotycznie, ale oglądam pomeczowe studio.

Bouguereau nie rozumiem co masz konkretnie na myśli. Wiem ze uważasz ze Michal powinien zostac w domu. Piszesz bez żony. Tzn. ma ja wyrzucić z jej domu czy co?

A swoje zycie Michał ma odwiesić na kolek do którego momentu zycia córki? Jak wyjedzie na studia to ma sie wyprowadzić? A jak będzie studiować na miejscu to dalej ma mieszkać w domu? Czy wyprowadzic sie jak córka z chłopakiem mieszkanie wynajmą?

A jak Michal ma zyc z zona w jednym domu? Masz na to pomysł? Jak wyobrażasz sobie budowanie dobrej relacji z corka przez sfrustrowanego wiecznie wk...go faceta który w dodatku nie moze budować swojego zycia?

Dla dziecka ważny jest spokoj, stabilizacja a nie jazdy w przemocowej rodzinie. Bo tak sie skonczy

2 712

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:

Za to, Kaszpir , żona rozwód może przewlec, tak na przykład na 5 lat...bez rozwodu nie ma podziału majątku...Rekord Polski w rozwodzie to lat o ile pamiętam osiem, a każdy rekord da się pobić.
Realizmu, ci brak, Kaszpir, zwykłego realizmu. Nie jest w mocy Michała zakończyć szybko oraz definitywnie od strony prawnej.

Bzdura do kwadratu.

Facet powinien mieć prawnika. I to nie takiego „na godziny”, tylko z opcją „full service” – od pierwszego pozwu aż po ostatni papier z sądu, gdzie czarno na białym będzie: rozwód, podział majątku, koniec bajki.

A że ma asy w rękawie? Oj, ma. I to nie jakieś tam blotki, tylko same króle i damy. Bo ta jego „święta” żona, co to niby matka Polka i wzór cnót wszelakich, to raczej bardziej Mata Hari niż Matka Teresa. Zdrady od pierwszego dnia, kłamstwa jak z podręcznika dla początkujących manipulatorów, a do tego jeszcze ten uroczy uśmiech, którym czarowała wszystkich dookoła.

I teraz najlepsze: ona wie, że jak to wszystko wypłynie, to nie tylko rodzina, ale i sąsiadka z trzeciego piętra przestanie mówić „taka porządna kobieta”. Mit pryśnie jak bańka mydlana, a ona zostanie z ręką w nocniku i reputacją w strzępach. Więc co zrobi? Prawdopodobnie podpisze papiery szybciej, niż zdąży powiedzieć „to nie tak jak myślisz”, byle tylko nie wyszło, że przez lata grała rolę idealnej żony, a w rzeczywistości miała więcej romansów niż Netflix seriali.

2 713

Odp: czy kocha ?

Co, przepraszam, jest bzdurą?
Że każde postępowanie przed sądem można przewlec? Udowodnij, że nie.
Że rekord Polski w rozwodzeniu się to około 8 lat? No dobrze, może już nieaktualny, może ktoś pobił, może już więcej niż 8.
Nie zdrady tylko jedna zdrada o charakterze ciągłym, zdrady by były gdyby kochanków było wielu. Dla sądu inaczej wygląda pani, co wdała się w jeden romans pozamałżeński a inaczej pani, która w czasie trwania małżeństwa sypiała z połową miasta.  I nie od początku małżeństwa.
Że Michał nie ma asów w rękawie - toż mu to prawnik powiedział, że wcale nie ma takich asów, jak mu się wydaje.
A co ona zrobi? Może zrobić tak, jak piszesz, a może całkiem inaczej.
Podtrzymuję, Kaszpir - realizmu ci brak. smile

2 714

Odp: czy kocha ?

Nie rozumiem. Kiedyś można było podzielić majątek bez rozwodu, bo to były osobne sprawy.

2 715

Odp: czy kocha ?

Nadal są i nadal można, Tamiraa.
Podział z udziałem sądu jest opcjonalny, nie obowiązkowy, jest odrębnym postępowaniem, które może zostać wszczęte dopiero po uprawomocnieniu postanowienia o rozwodzie. 
W praktyce i faktycznie można sobie te majątek podzielić wedle uznania także przed uprawomocnienie postanowienia o rozwodzie.
Jedno potrzebne - współpraca między małżonkami i brak sporu dotyczącego tego podziału.

2 716

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:

Co, przepraszam, jest bzdurą?
Że każde postępowanie przed sądem można przewlec? Udowodnij, że nie.
Że rekord Polski w rozwodzeniu się to około 8 lat? No dobrze, może już nieaktualny, może ktoś pobił, może już więcej niż 8.
Nie zdrady tylko jedna zdrada o charakterze ciągłym, zdrady by były gdyby kochanków było wielu. Dla sądu inaczej wygląda pani, co wdała się w jeden romans pozamałżeński a inaczej pani, która w czasie trwania małżeństwa sypiała z połową miasta.  I nie od początku małżeństwa.
Że Michał nie ma asów w rękawie - toż mu to prawnik powiedział, że wcale nie ma takich asów, jak mu się wydaje.
A co ona zrobi? Może zrobić tak, jak piszesz, a może całkiem inaczej.
Podtrzymuję, Kaszpir - realizmu ci brak. smile

Rozwód? Przerabiałem. Wiem, jak to wygląda — nie z opowieści, tylko z własnego życia.

Jeśli komuś naprawdę zależy, to da się to ogarnąć. Mi udało się załatwić wszystko — rozwód, podział majątku i ustalenie opieki — na jednej rozprawie. Tak, jednej. Bez serialu sądowego, bez dramatów na kilka sezonów.

Klucz? Dobry prawnik. Taki, który nie tylko zna przepisy, ale też potrafi je zastosować jak chirurg skalpel — precyzyjnie i bez zbędnego cięcia. Ogarnięty prawnik to nie koszt — to inwestycja w spokój psychiczny.

Oczywiście, czasem trwa to dłużej. Ale nawet wtedy warto. Szkoda życia na tkwienie w emocjonalnym zawieszeniu, gdzie każdy dzień przypomina powtórkę z rozczarowania. Lepiej raz porządnie niż latami w trybie „może kiedyś”

2 717

Odp: czy kocha ?

No właśnie. realizmu ci brakuje, Kaszpir.
Ty masz jakieś doświadczenie własne i rozciągasz je na "rozwód jako taki" w warunkach polskiego wymiaru sprawiedliwości. W twoim rozwodzie było orzekanie o winie?
Ja mam za sobą rozwód z orzeczeniem wyłącznej winy byłego, malutkie dziecię wspólne do opieki. Jedna rozprawa, pozamiatane, w cuglach wyszło "na moje". Z tego wynika tylko tyle, że i tak być może. Ale...zwykle nie jest, zwłaszcza przy orzekaniu o winie.
Dobrego prawnika mogą mieć obie strony. Bitwa chirurgów może potrwać, prawnik od pewnego momentu zwykle każe sobie płacić za kolejne rozprawy, nie każdy dobry w fachu ma też mocny kręgosłup moralny.  A i najlepszy prawnik cudu nie uczyni. Gdzieś tam jeszcze jest osoba ludzka w postaci sędziego, wbrew pozorom miewa coś do powiedzenia.
Wykażesz mi, że są sprawy sądowe, których nie da się przeciągnąć i przedłużyć czy sobie darujemy?

Przy okazji - ja akurat od początku usiłuję namówić Michała na wersję "jak najszybciej" , bo też uważam, ze stan zawieszenia jest fatalny, z każdej strony.

2 718 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-10-24 15:58:41)

Odp: czy kocha ?

Przecież Michał nie chce rozwodu z orzeczeniem o jej winie, ona ma się zgodzić na jego warunki zapewne dlatego, że on zgodzi się na rozwód bez orzeczenia o winie.

2 719 Ostatnio edytowany przez Muqin (2025-10-24 15:44:37)

Odp: czy kocha ?

Pisałam o orzekaniu o winie ogólnie, takie rozwody zwykle są najtrudniejsze a i tak może się zdarzyć, że wyrok jest na pierwszej rozprawie. Sytuacja jednostkowa nie uprawnia do oceny całości i to było do Kaszpira.
Michał trudno do końca orzec , czego chce. Za to wiadomo, że żona chce utrudniać.
Ciąg dalszy nastąpi, dowiemy się albo i nie.

2 720 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2025-10-24 17:25:40)

Odp: czy kocha ?
Muqin napisał/a:

No właśnie. realizmu ci brakuje, Kaszpir.
Ty masz jakieś doświadczenie własne i rozciągasz je na "rozwód jako taki" w warunkach polskiego wymiaru sprawiedliwości. W twoim rozwodzie było orzekanie o winie?
Ja mam za sobą rozwód z orzeczeniem wyłącznej winy byłego, malutkie dziecię wspólne do opieki. Jedna rozprawa, pozamiatane, w cuglach wyszło "na moje". Z tego wynika tylko tyle, że i tak być może. Ale...zwykle nie jest, zwłaszcza przy orzekaniu o winie.
Dobrego prawnika mogą mieć obie strony. Bitwa chirurgów może potrwać, prawnik od pewnego momentu zwykle każe sobie płacić za kolejne rozprawy, nie każdy dobry w fachu ma też mocny kręgosłup moralny.  A i najlepszy prawnik cudu nie uczyni. Gdzieś tam jeszcze jest osoba ludzka w postaci sędziego, wbrew pozorom miewa coś do powiedzenia.
Wykażesz mi, że są sprawy sądowe, których nie da się przeciągnąć i przedłużyć czy sobie darujemy?

Przy okazji - ja akurat od początku usiłuję namówić Michała na wersję "jak najszybciej" , bo też uważam, ze stan zawieszenia jest fatalny, z każdej strony.

Przecież ten rozwód z orzekaniem o winie to tylko straszak.
On, niczym rycerz w złotej zbroi, chce ratować honor i szacunek swojej "księżniczki", aby prawda nie wyszła na jaw i nie splamiła jej reputacji.
Dla niej honor i szacunek to najwyższe wartości, więc zrobi wszystko, by sąsiedzi, znajomi i rodzina nigdy nie dowiedzieli się, że daleko jej do wiernej i uczciwej żony.
Dlatego jako cudowny mąż pozwoli na rozwód bez orzekanie o winie, aby honor i szacunek został zachowany big_smile

Wie, że w razie rozprawy o ustalenie winy cały ten brud wyjdzie na jaw, a jej honor i dobre imię zną jak bańka mydlana.
Obecnie wiele osób się rozwodzi, a większość prawników specjalizuje się w takich sprawach.
Prawnicy znają mnóstwo sztuczek i sposobów, by rozwód nastąpił szybko i był korzystny dla klienta.

Ważne, by pozwolić działać fachowcowi, który kompleksowo się przygotuje, łącznie z podziałem majątku i innymi sprawami.
U mnie wszystko załatwiono na jednej rozprawie. Wielu prawników oferuje gotowe "pakiety", od razu informując o kosztach i wyjaśniając, jak sprawić, by rozwód przebiegł szybko i spokojnie.

Michał obawia się jednak, że będzie tkwił w tej sytuacji latami, psychicznie się wykończy i zostanie postrzegany jako wariat, który porzucił żonę i dziecko, bo mu się znudziły, a na boku ma inną kobietę.
Musi walczyć o swoje dobre imię i przyszłość. Niestety, trudno uwierzyć, że coś się zmieni — żyjąc w takim układzie, zniszczy siebie i swoją szansę na normalne życie.

2 721

Odp: czy kocha ?

Kaszpir, jak ci się chce, to zajrzyj na poprzednią stronę, mój post nr 2634, tam się wypowiedziałam w miarę kompleksowo jak ja widzę wersję "szybko i skutecznie".
O tym ewentualnie mogę akademicko podyskutować, bo jak każdy pomysł tak i mój idealny nie jest. smile

2 722

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:

Przerwałem jej i powiedziałem, że jakby tak chętnie nie rozkładała nóg przed eksem to może mamunia byłaby zdrowsza a ona aż usta otworzyła , zaszokowałem ją i siebie też muszę przyznać. Bo przegiąłem trochę , ale poczułem się jakoś tak lżej

Patrząc czysto z kontekstu - jeśli żona cię zdradzała z byłym, to nie, nie przegiąłeś. Jeśli nie zdradzała to fakt przegiąłeś.

netk53521 napisał/a:

i powiedziałem, że jakby tak chętnie nie rozkładała nóg przed eksem to może mamunia byłaby zdrowsza a ona aż usta otworzyła , zaszokowałem ją i siebie też muszę przyznać. Bo przegiąłem trochę , ale poczułem się jakoś tak lżej i  powiedziałem jej ,że albo podpisuję grzecznie dokumenty albo jeszcze nie raz ją niemile zaskoczę. i trochę jeszcze pogadałem.  Powiedziała po wszystkim, że przemyśli i da znać.

Tu z kolei przegiąłeś. Ociera się o szantaż albo groźby. Technicznie cokolwiek podpisanego pod przymusem / groźbą / szantażem jest do podważenia. Nie rób tak na przyszłosć.


A z córką niestety może być różnie.

2 723

Odp: czy kocha ?

Kaszpir oczywiście ma rację. Trzeba sprawy załatwić jeszcze przed pójściem po rozwód (przeprowadzić mediacje pod okiem prawnika) i jeśli oboje sa majętni tak jak tutaj, taki rozwód to tylko formalność.
No ale ktos idzie do sądu po "sprawiedliwość", po walkę, po wykazanie winy - no to wiadomo, że to i owo trzeba udowodnić i sprawa sie przedłuża i jest kosztowna.

2 724

Odp: czy kocha ?

O tutaj też gruba akcja się rozkręciła a miałam chyba inne zdanie,że to autor coś odwala a jednak babka się ,,wykazała,, hmm

2 725

Odp: czy kocha ?

Piszę o dziecku Autora tak często, aby on nie popełnił błędu myśląc tylko o ułożeniu sobie życie. Ja walczyłem o swoje dzieci będąc w niekorzystnej sytuacji - wcześniej zdecydowaliśmy, ze zmieniamy miejsce życia i jak znalazłem tam pracę to zona wtedy jeszcze zdecydowała, ze  sie nie wyprowadzi. A ja przyjeżdżałem tylko na weekendy. W momencie rozwodu dzieci zostały z matką. Nie chciałem aby były między sobą rozdzielone. Nie jest przyjemne kiedy ma sie dzieci co drugi weekend lub nawet ta możliwość jest utrudniana. Czekam na ulicy pod płotem czy zobaczy sie dziecko, telefon nie jest odbierany, drzwi zamknięte. Lub odbiera telefon tylko ex i kontroluje rozmowę, wyłącza wedle swojego uznania. Ex żeruje na tobie. Kupujesz nowe ubrania i buty, dajesz je dziecku a za dwa tygodnie dziecko ubrane hest w jakieś stare ubrania.
Udało mi sie znaleźć takie aktywności które dzieci polubiły i ktore byly w weekendy. Wtedy mogłem je zabierać co tydzień, poniewaz ex była za leniwa aby je tam zabierać. I po tylu latach jedno dziecko jest ze mną i ani myśli wracać do matki a o drugie jeszcze walczę. Wciąż jest u matki. Z kolei mój sąsiad. Zona go zdradzała. Zabrała dzieci i wyprowadziła sie do gacha. Ten związek rozpadł sie. Ta zona jest sama z dziećmi. A mój sąsiad w międzyczasie założył sobie nową rodzinę. Niestety nie ma kontaktu z dziećmi. Nienawidzą go. Ez również go nienawidzi.  On odpuścił sobie. Mówi, ze nową zona ma wady starej oraz nowe, swoje. Pogodził się z losem. Tak więc Autorze, uważaj na to co możesz stracić.

2 726 Ostatnio edytowany przez Veldri93 (2025-11-01 18:42:24)

Odp: czy kocha ?

Mam taką refleksję, że Ty byś jej ten romans spokojnie wybaczył, gdyby wasze małżeństwo było 'standardowe" i jej by cos nagle "odfikało", ale nie umiesz wybaczyć, że Cię nigdy nie kochała i to czułeś od początku związku, a ten romans tylko to potwierdził.

2 727 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-11-01 19:03:08)

Odp: czy kocha ?

Współpraca między małżonkami podczas rozwodu? Brzmi jak mocna fantastyka..

Skoro jednej stronie zależy na nieskazitelnej opinii, to stanie na głowie, aby takową utrzymać. Kolega zaś do tej pory chyba nie jest do końca zdecydowany zakończyć to tak, jak powinien facet na jego miejscu.

2 728

Odp: czy kocha ?

Autorze, co u Ciebie? Dawno nie pisałeś.

2 729

Odp: czy kocha ?

Dzień dobry Wam,
Naprawdę sporo się wydarzyło. Dużo musiałbym pisać. Poszedłem do prawnika, który ma 35 lat doświadczenia w rozwodach.  Zgruchotał moje 'dowody'. Coś tam mam niby, ale nic na tyle 'mocnego' żeby mówić o jakiejkolwiek przewadze nad nią. Właściwie to ona ma ją nade mną. Wróciłem do domu , córka jest przeszczęśliwa, chodzi za mną niemal krok w krok. Z żoną na razie przynajmniej mamy ustalone życie obok siebie , ale widzę ten jej uśmiech no i sama przyznała, że modlitwy zostały wysłuchane. Wszyscy są zadowoleni z tej sytuacji, moja matka aż się rozpłakała z radości. Odezwali się do mnie bracia. Siedzę teraz sam w domu i zastanawiam się kim ja w ogóle jestem, oprócz ,że jak to nazwał mnie kumpel 'kompletnym cieniasem'. Chyba wpadłem w jakąś depresję. Już nie mam sił naprawdę, piszcie co chcecie, że to było do przewidzenia itp. Być może tak. Najwidoczniej muszę nauczyć się tak żyć, choćby dla córki , która kiedyś pójdzie w świat .

2 730

Odp: czy kocha ?
netk53521 napisał/a:

Dzień dobry Wam,
Naprawdę sporo się wydarzyło. Dużo musiałbym pisać. Poszedłem do prawnika, który ma 35 lat doświadczenia w rozwodach.  Zgruchotał moje 'dowody'. Coś tam mam niby, ale nic na tyle 'mocnego' żeby mówić o jakiejkolwiek przewadze nad nią. Właściwie to ona ma ją nade mną. Wróciłem do domu , córka jest przeszczęśliwa, chodzi za mną niemal krok w krok. Z żoną na razie przynajmniej mamy ustalone życie obok siebie , ale widzę ten jej uśmiech no i sama przyznała, że modlitwy zostały wysłuchane. Wszyscy są zadowoleni z tej sytuacji, moja matka aż się rozpłakała z radości. Odezwali się do mnie bracia. Siedzę teraz sam w domu i zastanawiam się kim ja w ogóle jestem, oprócz ,że jak to nazwał mnie kumpel 'kompletnym cieniasem'. Chyba wpadłem w jakąś depresję. Już nie mam sił naprawdę, piszcie co chcecie, że to było do przewidzenia itp. Być może tak. Najwidoczniej muszę nauczyć się tak żyć, choćby dla córki , która kiedyś pójdzie w świat .

Czyli jednak postanowiłeś zostać ze względu na córkę?

Posty [ 2 666 do 2 730 z 3 131 ]

Strony Poprzednia 1 … 40 41 42 43 44 … 49 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026