netk53521 napisał/a:witam ,
nie sądziłem , że kiedykolwiek się znajdę na forum kobiecym (bez urazy)i nie wiem czy piszę pod właściwym tematem. jednak bardzo potrzebuję obiektywnej opinii , a nie mam do kogo się zwrócić...
mam 38 lat , jestem od 17 lat w związku a od 15 lat w małżeństwie z kobietą starszą ode mnie o 12 lat. Mamy 10letnią córkę. Zacznę od tego ,że kocham żonę ponad wszystko - naprawdę... Miałem 21 lat kiedy ją ujrzałem i wiedziałem ,że zostanie moją żoną. Zwariowałem dla niej kompletnie , nie słuchałem nikogo , byłem oszołomiony tym uczuciem. Żona - jej uroda (posągowa piękność), styl bycia (dość powściągliwy ) uśmiech - zwariowałem... Z początku ona nawet nie chciała umówić się na randkę , ale się nie poddawałem i w końcu się zgodziła , a gdy po dwóch latach została moją żoną byłem najszczęśliwszy na świecie. i zaprawdę byłem taki , aż do grudnia ubiegłego roku... Kiedy przyjaciel wylał na mnie tzw. kubeł zimnej wody ... (przynajmniej tak mi się wydaje...) To mój dobry przyjaciel , znamy się od lat , wiem ,że nie chciał być złośliwy ani nic z tych rzeczy... Powiedział , że jestem od lat ślepy , że nie rozróżniam prawdziwego uczucia. Że żona raczej mnie nie kocha -tylko pozwala się kochać. Że wszystko kręci się wokół niej , że ja nad nią nadskakuję a ona wiedziała i wie ,że jest przeze mnie kochana bezgranicznie i robi ze mną co chcę... mówił i mówił a mnie aż się słabo robiło.. faktycznie podawał przykłady jej zachowań i ja zacząłem o tym myśleć.. od prawie roku w niemal każdej chwili... żona nie lubi moich znajomych , przyjaciół - ze studiów (jeden kiedyś palił ziółko , drugi jeździł motocyklem ja też z nim kiedyś , ale przestałem ) więc stopniowo przestaliśmy się spotykać ... grałem w piłkę nożną - musiałem przestać- bo to strata czasu według niej. Jej rodzina ze względu na mój wiek ledwo mnie akceptuję - właściwie tylko jedna z jej sióstr jej przyjazna dla mnie . jej mama raczej mnie polubiła , jej ojciec mnie nie znosi , kiedyś w rozmowach mówił przy mnie o mnie w trzeciej osobie , po narodzinach naszej córki na jakiś czas przestał , kiedyś przy stole potrafił ze mnie szydzić i kpić - pokazywać na mój nos i mówić coś w stylu : ah przepraszam , myślałem, że masz mleko pod nosem - w wigilie przy innych gościach.. i wiele innych - żona nigdy nie reagowała , cokolwiek by się stało i mówiła tylko żebym się nie przejmował , że to normalne ,że muszę go zrozumieć... więc milczałem a z czasem przestałem jeździć do teściów - żona się nie przejęła... Majówka - córka miała parę lat , teść przyjechał (byłem pewien, że choć nie byłem oficjalnie zaproszony to mam prawo pojechać) ja niosę małą do auta , żona wsiadła do przodu , teść ją ode mnie zabrał i mówi : to cześć.. i odjechali na parę dni ( drugiego maja mam urodziny ,żona zadzwoniła z życzeniami i tyle, dała córkę do telefonu..) Nie byłem nigdy nieuprzejmy w stosunku do nich ani razu , z teściową mam myślę dobre relacje , nawet ona czasem mnie pochwali . Zawsze pamiętam o imieninach , urodzinach , dniu kobiet . Nikt nie jest idealnym małżonkiem ,ale zawsze dbałem o żonę, zależało mi żeby czuła się kochana i pożądana. Często ją przytulałem , może nie jakoś regularnie , ale przynosiłem kwiaty , mówiłem jej komplementy (szczere bo dalej bardzo mi się podobała i podoba) co przez tyle lat w zamian ? może przyszła się sama przytulić ze trzy razy ( jak przychodziłem zawsze odwzajemniała uścisk) , kiedy ja leżałem z ciężką grypą , ponad 39 stopni , 4 dni leżałem bez życia - ona nie zrezygnowała z wyjścia do kina z koleżanką na film '' bo bilety kupiła już dawno'' - a film był później jeszcze w tym kinie miesiąc... Tyle, że zawiozła małą do swojej mamy i od 14 jak wyjechała do 21 ani jednego telefonu , ani jednego sms... Nie jestem atencjuszem , nie musiała koło mnie skakać , ale choć odrobina zainteresowania ? albo po pogrzebie moich dziadków (dziadek zmarł kilka dni po babci - byłem z nimi związany i to bardzo) rozpłakałem się w salonie , myślałem , że choć przytuli - tylko ustała chwilę , westchnęła i poszła do łazienki.. Teściowie (teść do dzisiaj) uwielbiali jej byłego narzeczonego - istny ideał - jego główna zaleta ? był w wieku żony... Rozstali się bo on nie chciał mieć dzieci wtedy , po paru tygodniach pojawiłem się ja i ... no właśnie ... nie wiem teraz czy się zakochała czy byłem pocieszeniem , nie powie mi tego... Wiem , że dalej utrzymują kontakt , piszą ze sobą , ale nie mam na to wpływu... Oboje z żoną mamy dobre prace - nie byłem jej utrzymankiem , parę lat mieszkaliśmy w mieszkaniu , które podarował nam mój ojciec , zawsze byłem zaradny , zbudowałem dom ... dużo by pisać ... (przepraszam , że tyle) Parę miesięcy milczałem , obserwowałem - w końcu jej powiedziałem , jak się z tym czuję , jak to widzę - ona niemal zawsze nieokazująca zbyt wiele - prawie się rozpłakała , że jest coraz starsza , już jej nie kocham takiej i wymyślam sobie , nic do niej nie docierało ... Potem znów próbowałem pogadać...na nic , ona uważa , że jest między nami dobrze jak jest , że wiedziałem jaki ma charakter.. Jak pytam czy mnie kocha to usłyszałem : o co tobie znów chodzi?
nie wiem czy to normalne? czy Panie też tak mają w związku ?
Masz pecha... wlazłeś z butami po kimś i zostałeś na otarcie łez, bo ona nie chciała być sama. To że teść cię szykanuje na każdym kroku, nieważne... moja teściowa świętej pamięci, zawsze na dzień dobry rzucała " coś tu huju chciał" ... chcieli wysokiego zięcia z ich klatki, który lubił się napić z nimi. A pobrałem się z żoną, bo namówił mnie szwagier, prosił mnie ... bo ma słabą psychikę, że rzucił ją jej ukochany, że popełni samobójstwo... niby podobna sytuacja do twojej, ale ona mnie bardzo kocha do dziś. Jesteśmy razem już ponad 30 lat. Nie przeszkadza jej wykorzystywać płacz, aby wygrać kłótnię... stary numer, choć skuteczny.
Tak szczerze, ona cię nie kocha, nic a nic. Traktuje cię jak piąte koło u wozu. Jak popychadło i raczej ma z tego niezłą bekę stary... Być może to że przynosisz kasę nie małą, jest jedyną przyczyną że jesteście razem. Ona po prostu nie chce być sama. Jest cholernie wygodna. Robi co chce, być może regularnie cię zdradza od lat. Ale twoja naiwność powoduje, że jesteś po prostu zaślepiony i nic do ciebie nie dociera. Przyjaciel patrzy z boku na chłodno i widzi jak jest, prawdę. Może masz jaja, a może ich nie masz.
Jest takie określenie w kręgu facetów... "szanuj swoją, pieprz cudzą". Jest to mega chamskie, ale pasuje. Ona ma idealny układ, wychodzi gdzie chce i kiedy chce, nawet jak leżysz obłożnie chory. Moja zawsze skacze wokół mnie, choć ja przeganiam, bo nie lubię czegoś takiego. Twoja cię dosłownie olewa... Zapewne uważa jak każdy zdradzający facet, trzeba mieć cholera dokąd wrócić...
Nie chcę być złośliwy, piszę jako przyjaciel, aby tobą wstrząsnąć i abyś się w końcu obudził, niestety ale na Pornhub jest setki filmów o twojej sytuacji... naprawdę przykra sprawa.
Moja prywatna rada i piszę to na podstawie mojego własnego doświadczenia, nie wkłada się palca między drzwi ! Ty to zrobiłeś.
Jesteś za stary na nowe związki, pewnie tak myślisz... ale uwierz, w twoim wieku otwiera się większość drzwi do serca kobiet. Jest tak ogromny wybór i są naprawdę chętne, bo jesteś w idealnym wieku na związek. Pewnie młódki też na ciebie lecą, tylko tego nie zauważasz ? Naprawdę łatwo jest znaleźć ciekawą, interesującą, świetną dziewczynę, jeśli tylko masz jakieś pasje, nadal odnaleźć kochającą, prawdziwą połówkę jabłka. Ty tkwisz od 17 lat po przegranej stronie i będzie tylko gorzej. Zestarzejesz się, erotycznie będzie słabo bo powoli od 40 starość do ciebie drepcze... wzwody poranne będą coraz słabsze, więc szansa na udany związek będzie malała. Jeśli do tego dojdą problemy z twoją psychiką, stanie się to znacznie szybciej. Ona wtedy cię sama wykopie z hukiem i bez litości będzie stary...
Ja na twoim miejscu, umówiłbym się z naprawdę dobrym adwokatem od rozwodów. Zaplanował wcześniej na chłodno wszystko, po cichu w tajemnicy, aby jak najmniej stracić po rozwodzie. I postawił ją przed faktem dokonanym. Wyprowadziłbym się gdy jej nie ma i zostawił papiery rozwodowe do podpisu. Jeśli dasz je jej osobiście zmanipuluje cię, a scena "dantejska" murowana, zrobi piekło z twojego życia. Niestety, ale twoja żona cię zniszczy, dzień po dniu, jej ojciec będzie ci siedział na karku i kopał leżącego ! Twoje życie zamieni się w piekło.
W wieku 40 lat masz przed sobą ogromne możliwości, bo jesteś nadal przystojny i nadal ci staje na żądanie
Możesz wybierać w kobietach z twojej 50%... jak powiedział mi kiedyś ktoś mądry, gdy byłem jeszcze młody, będzie się tobą interesowało około 50% kobiet. Dla drugiej połówki będziesz nikim. Ale 50 % to naprawdę sporo, po co się uganiać za kimś kto cię oleje z czasem. Tamte 50% kobiet cały czas czeka
Nie marnuj czasu
I pamiętaj, możesz wszystko...
Na spokojnie poszukaj adwokata, wynajmij mieszkanie jak najdalej. Zaplanujcie z adwokatem wszystko perfekcyjnie, bo będzie ci w trakcie bardzo ciężko.
Uciekaj i bądź wreszcie szczęśliwy...