SmutnaDziewczyna007 napisał/a:Halina3.1 napisał/a:Nie wchodzilam w takie relacje ze zwyklymi ziomkami, jakby chcieli to by mogli bzykac na peczki.
Zreszta ja nie mowilam, nie. Tylko po prostu nie chcialam wchodzic w zwiazki. A im fwb przestawalo wystarczac po jakims czasie, zaczynalo sie prozaicznie np wiecej zaproszen zeby spedzac czas razem, mniej seksu a wiecej jakichs przytulanek, foszki w stylu dzis nie mam nastroju, wypytywanie o to z kim spedzlam czas, jakas zazdrosc o to, ze z nimi na kolacje nie poszlam tylko z np kolezanka, dzwonienie do mnie z problemami jak do swojej dziewcyny i zdziwko, ze nie chce tego sluchac bo nie na to sie umawialimy. A pozniej ofkors przyznanie, ze im to juz nie wystarcza fwb i chcieliby wiecej. No i to ja musialam konczyc relacje i szukac od nowa.
Jesteś bardzo nietypową babką. Znałam tylko 2 laski które miały takie FWB po kilka razy i każda po zakończeniu czegoś a'la psychoterapii przłączyły się na normalne, dobre, ciepłe, wspierające związki (nie jest to jakiś ukryty pocisk, że potrzebujesz terapii, tylko akurat ja nie poznałam wczesniej kogoś takiego jak ty). A inne jak już miały dłuższe FWB to był wielki płacz po zakończeniu i zachowywały się tak jakby zerwał z nimi chłopak. Nagla zazdrość, obczajanie w necie kim jest ta nowa, wyparcie i jazda po kolesiu, że je oszukał (a na poczatku same się chwaliły że to taki fajny układ). I może ci kolesie na serio byli szczery, może wcale nie wiedzieli ze mają je na haczyku cały czas, a może tak jak łukasz grali sobie na granicy i przekonanili je do tgo troche wbrew ich pomysłowi na to jak relacja się rozwinie.
Takie które po prostu chciały być wyruchane to były wyruchane w jakis fajnych okolicznościach, ale nie przez tego samego kolesia tylko właśnie duża rotacja tam była.
A z tymi problemami to też zauważyłam, ze laski jak mają problem to idą to terapeuty, a kolesie traktują swoją laske jak darmową terapie. Nawet na forum widać, że niektórzy panowie bardzo muszą akcentowac swoją niechęć do kobiet i wybierają na to damskie forum.
U mnie bylo odwrotnie, to ta druga strona miala problem z hamowaniem uczuc i to ja musialam sie ewakuowac. Ale chyba nie zdarzylo sie tak, zeby ktos kogos stalkowal. Chyba, ze o tym nie wiem. I nie rzutowalo to na moje zwiazki i umiejetnosc pozostawania w dlugim i powaznym zwiazku, bo ja zwyczajnie uwazam na to jakie decyzje podejmuje w zyciu i nie angazuje sie w cos co nie ma dla mnie korzysci i sensu na konkretny czas. Po prostu w tamtym czasie mialam inne priorytety, zwiazki nie wchodzily w gre, bo by mi komplikowaly zycie i spowalnialy mnie. Bo jednak nie oszukujmy sie, zwiazek wymaga poswecania partnerowi czasu, pomagania, wspierania - no duzo energii na to idzie. A ja sie skupialam wtedy na czyms innym i nie mialam zamiaru poswiecac tych rzeczy na zwiazek. A jak juz znalazlam sie tam gdzie chcialam finansowo i karierowo, mialam wiecej czasu, to normalnie poszukalam sobie kogos do zwiazku takiego co mi pasowal i bez problemu zyje sobie w zwiazku wiele lat.
U mnie tez nie bylo tak jak u autora, tylko termin przydatnosci byl znany od poczatku, obie strony wiedzialy na co sie pisza, bo ja mowilam, ze jak skoncze ten etap w zyciu, to przyjdzie dopiero czas na zwiazki. Od poczatku byla krotka pilka. A to, ze oni moze mieli ciche nadzieje, ze te zwiazki to beda z nimi, to juz nie moja wina. Ja nigny nie ukrywalam, ze nie jestem zakochana i nic z tego nie bedzie poza dobrym seksem i fajnym spedzaniem razem czasu jesli obie strany maja na to ochote.
I tez ucielabym fwb jakbym poczula, ze sie za bardzo angazuje ale nigdy tak sie nie stalo.
U mnie fwb to byly dluzsze relacje, bo tak jak pisalam, ja nie potrzebuje wielkiej milosci ani zakochania ale musze poznac dobrze kogos z kim ide do lozka, bo sie brzydze ludzi. Takze nawet ruchanko w jakims fancy miejscu z nadzianym gigachadem by mnie nie krecilo jesli bym nie miala pewnosci, ze osoba z ktora to robie jest normalna, inteligentna, czysta i zdrowa.
Tu na forum to jest o ogole odklejka straszliwa i co jeden to gorszy mizogin. Ale cos w tym jest, moze faceci mlodsi juz inaczej na to patrza ale tacy w okolicy 40 lat to wydaje mi sie sa bardzo anty terapia.