SmutnaDziewczyna007 napisał/a:To ty lubisz wydawać pieniążki na relaks, czy nie? Bo rozumiem że wydanie 30 zł na jedno piwo jest okej, ale 30 zł na jagodzianke to już nowobogackie? Przecież to każdy rozumie, że wydaje się na to co sie lubi. Jak ktos jest foodie to wydaje na jedzienie, jak ktoś jest piwoszem to na piwo, jak ktoś jest kasiastym żeglarzem to sprowadza jacht pelnomorski na mazury i rucha w nim laski.
Jak ktoś sprowadza takiej wielkości jacht na mazury to jest pozerem, a nie koneserem i wie to każdy, kto pływa. Jak chcesz dobrze poruchać w miarę komfortowych warunkach, to bierzesz Sun Campera 35 lub coś podobnego, a nie żagiel.
I tak - lubię się rozpieszczać od czasu do czasu. Ale jest różnica pomiędzy zjeść pysznie, a zjeść drogo.
A odnośnie Jacka: ma 1.60 wzrostu i w szkole był gnojony, ale po 30 tce zailiczył kilka meżatek i pare szurów w klubie, co podkreśla na każdym kroku, stawiając się w roli eksperta od podrywu. I nie rozumie że zaliczenie jakiejś znudzonej 40 letniej mężatki z Podlasia to co innego niż wyrwać 25 latke z Wrocławia, która wygląda jak Roxie Węgiel. My ciągle mówiąc o podrywie mamy na myśli realia obecnych atrakcyjnych kobiet, a on zakopsał się w swojej szufladce 40+ i dzieciństwo na wsi w PRLu i nie kuma że życie wyglada teraz inaczej. Do tego jest wyjatkowo głupi i 90% użytkowników na tym forum zwyczajnie go ignoruje bo rozmowa z nim to jak kopanie się z koniem. Przekręca to co się do niego mówi, nie umie czytać ze zrozumieniem.
O jaki słodki ból dupy
Przybijcie sobie z N_o żółwika
Wszak nic tak nie łączy, jak niechęć do tych samych osób 
Anewe napisał/a:Może sobie pisać co chce, dla mnie to są opowieści z mchu i paproci. Kilka razy rzuciło mi się w oczy jak Jack pisał jakieś farmazony o mężatkach obciągających w klubie itd. nowopoznanym typom. O ile jestem w stanie uwierzyć, że taka kobieta miała ochotę na ostre rżnięcie, to w życiu nie uwierzę, że poszła sobie do klubu, żeby poobciągać jakimś leszczom, bo to taka zajebista przygoda, pewnie cały tydzień nie mogła się doczekać aż nadejdzie sobota i jakiś biedak jej się spuści do ust XD Są chyba jakieś granice wymyślania historyjek, które się nigdy nie wydarzyły XD
Każdy może wierzyć w co chce. Niektórzy w Św. Mikołaja. A inni, że mężatki nie zdradzają. W klubach nikt nie bierze dragów i oczywiście coś takiego jak przygodny seks nie istnieje.
Mieszkałem w różnych miejscach - i dużych, bogatych miastach i małych mieścinach. Pracowałem w różnych firmach - i międzynarodowych i polskich januszeksach. Poznałem dzięki temu ogromną ilość ludzi z różnych środowisk: i rolniczo-robotniczych i inteligenckich. I absurdalnie bogatych i biednych. Z niektórymi zjawiskami to jest trochę jak z Alicją po drugiej stronie lustra. Póki nie przekroczysz Rubikonu, to człowiek żyje w słodkiej niewiedzy. Jak sie nauczysz rozpoznawać pewne symptomy to potem nie masz większych problemów ze wskazaniem u swoich znajomych kto np ciągnie na amfetaminie, kto regularnie zdradza itd Ale większość ludzi lubi udawać, że nie widzi tego wszystkiego. Że takie rzeczy to nie w jego rodzinie, nie wśród jego najbliższych przyjaciół.
Halina3.1 napisał/a:No chyba nie sa skoro tutaj nawet autor ma problem, ze kazd wychodzi z randki bez seksu. Nie wiem z kim ty sie umawiasz, ze masz doswiadczenia z bolcowania na boku ale to chyba nie jest jakas miarodaja ilosc kobiet.
Autor ma problem z finalizowaniem dealu. A nie z brakiem chętnych, bo jak widać tych nie brakuje. A to jest zupełnie tak, jak pisała to bodaj Ela - jak babka strzela tekstami na dzień dobry, że chce męża, a nie przygody, to nawet jak facet będzie szukał tego samego, to zwyczajnie spierdoli. I w odwrotną stronę jest tak samo. Autor bez problemu przespałby się z każdą z tych babek na 2 lub max 3ciej randce, gdyby nie spartolił bezsensownym naciskaniem.
Nie chodzi o to, że w życiu trafiały mi się mężatki, tylko o fakt, że tak samo jak faceci szukają kobiet do przygód, tak i kobiety również takich przygód szukają. I nie ma znaczenia czy są akurat w związku czy nie. Seks nie dla każdego jest doświadczeniem mistycznym, że to tylko z super hiper ciachem, z bogatym właścicielem jachtu czy domku w górach. Seks dla większości (zwłaszcza kobiet) jest narzędziem. Czasem chodzi o manipulację dla własnej korzyści, czasem jako ciekawsze doświadczenie niż masturbacja, czasem to zwykła chęć odreagowania (stresu, silnych emocji - czy to pozytywnych, czy negatywnych).
Staracie się kreować sytuację, że ludzie (w szczególności kobiety) uprawiają seks tylko wtedy jak druga strona jest super partią od 8/10 w górę i ma status ekonomiczny przynajmniej na poziomie zarobków 5-6 cyfrowych każdego miesiąca. To jest po prostu bzdura. Większość ludzi się nie kwalifikuje i nie łapie do takiego obrazka. A jednak żyją. Uprawiają seks. Łączą się w pary i/lub przeżywają przygody.