Ale już facet nie może się zajmować czymś rozwojowym, tylko musi stać przy garach, mimo że pracuje więcej niż kobieta? Podwójne standardy najwyższej klasy.
Rzecz w tym, że i on, i ona mają prawo się rozwijać, a jak sobie dogadają kwestię posiłków to już jest sprawa między nimi - czy będą gotować na zmianę, czy zatrudnią gosposię, będą jeść na mieście czy może zamawiać. Chodzi o to, że jakimś chorym myśleniem jest twierdzenie, że to kobieta powinna gotować, aby on mógł się rozwijać.