dobre czasy tworzą słabych ludzi - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » dobre czasy tworzą słabych ludzi

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 129 z 129 ]

66

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
JuliaUK33 napisał/a:
wieka napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Tak czesto kiedys na wsiach bylo duzo samobojstw, glowna przyczyna alkohol, zdrady, ale tez bieda niestety.


Tak, Julka Ty to wiesz najlepiej, jak kiedyś było... w tym, że dużo samobójstw było na wsi tongue

Ale taka prawda jest w miastach zreszta tak samo

Taaaa, statystyki widzę masz w głowie...

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
wieka napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:
wieka napisał/a:

Tak, Julka Ty to wiesz najlepiej, jak kiedyś było... w tym, że dużo samobójstw było na wsi tongue

Ale taka prawda jest w miastach zreszta tak samo

Taaaa, statystyki widzę masz w głowie...

Statystyki klamia,  wiem z opowiesci starszych osob

68

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi

To  nie czasy tworzą słabych bądź silnych ludzi, ale warunki w jakich się wychowali. Kiedyś też były dzieci wychowane w puchu i oprócz korzystania z majątku zdobytego przez rodzinę sami niewiele mogliby zdziałać. I odwrotnie: Dziś jeśli ktoś ma dwie komtatybilne szare komórki w mózgu, to z najgorszej biedy może zostać milionerem smile

Tylko na głupotę, lenistwo i malkontenctwo jak dla mnie, nie ma usprawiedliwienia.

69

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi

Zgadzam się, że dobre czasy tworzą słabych ludzi, ale też nie ma co krytykować chodzenia na terapię z powodu braku bliskości, bo przecież same doradzacie to forumowym pravikom smile szukanie pomocy nie jest słabością.

70 Ostatnio edytowany przez ANB85 (2023-12-05 21:36:19)

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi

Depresja nie wybiera, a powody targnięcia się na życie bywają skrajnie różne (czasem absurdalne z naszej perspektywy).
Przykład z otoczenia rodzinnego: Małe miasteczko, początek lat sześćdziesiątych. Chłopak popełnił samobójstwo bo nie został dopuszczony do matury z polskiego.
Chorobliwie ambitni rodzice, załatwione przez wujka miejsce na politechnice i ten nieszczęsny język polski (chłopak nie rokował intelektualnie by iść do liceum, ale dzięki bogatym jak na owe czasy rodzicom był przepychany z klasy do klasy).

71

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
ANB85 napisał/a:

Depresja nie wybiera, a powody targnięcia się na życie bywają skrajnie różne (czasem absurdalne z naszej perspektywy).
Przykład z otoczenia rodzinnego: Małe miasteczko, początek lat sześćdziesiątych. Chłopak popełnił samobójstwo bo nie został dopuszczony do matury z polskiego.
Chorobliwie ambitni rodzice, załatwione przez wujka miejsce na politechnice i ten nieszczęsny język polski (chłopak nie rokował intelektualnie by iść do liceum, ale dzięki bogatym jak na owe czasy rodzicom był przepychany z klasy do klasy).

Pewnie mial wymagajacych rodzicow,ze sie poszedl przez takie cos powiesic albo sam byl zbyt ambitny i nie mogl zniesc porazki

72 Ostatnio edytowany przez ANB85 (2023-12-05 21:44:15)

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
JuliaUK33 napisał/a:
ANB85 napisał/a:

Depresja nie wybiera, a powody targnięcia się na życie bywają skrajnie różne (czasem absurdalne z naszej perspektywy).
Przykład z otoczenia rodzinnego: Małe miasteczko, początek lat sześćdziesiątych. Chłopak popełnił samobójstwo bo nie został dopuszczony do matury z polskiego.
Chorobliwie ambitni rodzice, załatwione przez wujka miejsce na politechnice i ten nieszczęsny język polski (chłopak nie rokował intelektualnie by iść do liceum, ale dzięki bogatym jak na owe czasy rodzicom był przepychany z klasy do klasy).

Pewnie mial wymagajacych rodzicow,ze sie poszedl przez takie cos powiesic albo sam byl zbyt ambitny i nie mogl zniesc porazki

Nie był ambitny. Mógł zostać krawcem jak ojciec i żyć na wysokim poziomie, ale rodzice pewnie się uparli z tymi studiami.
Takie decyzje są często podejmowane w chwilowym afekcie choć pewnie jakieś podłoże depresyjne (lub długotrwały stres) musiało zaistnieć.

73 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2023-12-05 22:40:29)

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
ANB85 napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:
ANB85 napisał/a:

Depresja nie wybiera, a powody targnięcia się na życie bywają skrajnie różne (czasem absurdalne z naszej perspektywy).
Przykład z otoczenia rodzinnego: Małe miasteczko, początek lat sześćdziesiątych. Chłopak popełnił samobójstwo bo nie został dopuszczony do matury z polskiego.
Chorobliwie ambitni rodzice, załatwione przez wujka miejsce na politechnice i ten nieszczęsny język polski (chłopak nie rokował intelektualnie by iść do liceum, ale dzięki bogatym jak na owe czasy rodzicom był przepychany z klasy do klasy).

Pewnie mial wymagajacych rodzicow,ze sie poszedl przez takie cos powiesic albo sam byl zbyt ambitny i nie mogl zniesc porazki

Nie był ambitny. Mógł zostać krawcem jak ojciec i żyć na wysokim poziomie, ale rodzice pewnie się uparli z tymi studiami.
Takie decyzje są często podejmowane w chwilowym afekcie choć pewnie jakieś podłoże depresyjne (lub długotrwały stres) musiało zaistnieć.

Ambitny i niestabilny emocjonalnie.

Nasz bardzo dobry znajomy: Donald Tramp. Multimilioner, wielki szach mat giełdowy... A w rzeczywistości? Jak wyliczyli mu specjaliści od kasy, gdyby nic nigdy nie robił, niczego nie inwestował po spadku po swoim ojcu to dziś miałby fortunę i o wiele więcej pieniędzy. Po prostu facet nie umie inwestować, nie potrafi pomnażać gotówki i ma niewyobrażalne szczęście, że majątek jego ojca jest kosmicznie niewyczerpalny, a poza tym, Donald traci częściowo mniej niż zarabia dzięki samo odnawialnemu się majątkowi po przodkach i tak po prostu jego majątek w skali roku czy lat nie jest umniejszany w sposób zatrważający.  Kto zna się nieco na ekonomii ten rozumie o czym mówię. A przecież Tramp postrzegany jest dziś jako multimilioner, złote dziecko biznesu, a tak naprawdę to tylko pasożyt, konsumujący majątek otrzymany w spadku.

Samo życie smile

74 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2023-12-06 01:08:16)

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi

To nie tak, że dobre czasy tworzą słabych ludzi, ludzie są tacy jacy byli. To czasy się zmieniły, kiedyś była wojna, teraz jest nieporównywalnie większa presja, kiedyś był głód, teraz jest samotność itd. Każde czasy mają swoje problemy, a depresja była zawsze tylko dopiero w naszych czasach została nazwana i uznana za chorobę. Kiedy człowiek walczy o przetrwanie to nawet nie myśli o innych problemach, jeśli nie musi walczyć o przetrwanie to każdy inny, nawet z pozoru błahy problem może mieć dla tej osoby poziom równy wojnie bo prawdziwej wojny nie zna. Każdy jest inny i każdy inaczej ocenia swoje problemy, to co dla jednego będzie czymś nie wartym nawet uwagi dla drugiego może być końcem świata. Nie zgadzam się z tym, że dzisiejsza młodzież nie poradziłaby sobie w sytuacji krytycznej bo człowiek potrafi się przystosować niemal do wszystkiego, jeśli zostanie przyparty do muru to często się dowiaduje, że potrafi rzeczy, o których nigdy nawet nie myślał.

Dziś źródłem mnóstwa problemów jest internet, ci wszystkich influencerzy, gwiazdki instagrama itd. są prezentowani jako niemal idealni co nakłada na ludzi, szczególnie młodych ogromną presję. Pojawia się myślenie "Muszę być taki jak on to też będę miał swój harem, jeździł mercedesem i będę miał miliony nie pracując", a już nigdzie się nie pokazuje ani nie tłumaczy, że to wszytko kompletne kłamstwa. Tak samo z rynkiem matrymonialnym, w czasach naszych dziadków wystarczyło, że ktoś miał jakąkolwiek pracę, nie leżał nawalony pod płotem codziennie i już był dobrą partią, a dziś są skale 1-10, są chady i incele, są opisy na Tinderze typu "Jak nie masz 180cm, miliona na koncie, 30cm na dole i nie jesteś kolegą prezydenta to nawet nie pisz". Kiedyś ludzie ze sobą rozmawiali, wspólnie jedli, wspólnie spędzali czas bo nie mieli innego wyboru, a dziś każdy siedzi w telefonie, ludzie spędzają czas zamknięci w pokojach. Gdyby teraz nagle wyłączyć cały internet to byłaby katastrofa na skalę światową. Nie dlatego, że ludzie teraz są słabi tylko dlatego, że współczesny świat nie mógłby bez tego funkcjonować, tak działa postęp. To co kiedyś było niemal niewyobrażalne i kompletnie niepotrzebne teraz jest niezbędne do funkcjonowania cywilizacji.

Co do samobójstw to w żadnym razie nie jest ono przykładem słabości. Ktoś popełniający samobójstwo jest bardzo silny bo zdołał sprzeciwić się najważniejszemu biologicznemu nakazowi. Tak samo depresja jest to jak najbardziej śmiertelna choroba. Mój 30 letni sąsiad się powiesił, a patrząc z boku był w najszczęśliwszym czasie swojego życia. Nieźle zarabiał, kończył budowę domu, miał piękną żonę, która była w ciąży. Później się okazało, że miał też dwie próby samobójcze, brał leki od psychiatry i chodził na terapię, a mimo to trzecia próba zakończyła się powodzeniem.

75 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2023-12-06 11:24:29)

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Shinigami napisał/a:

Tak samo z rynkiem matrymonialnym, w czasach naszych dziadków wystarczyło, że ktoś miał jakąkolwiek pracę, nie leżał nawalony pod płotem codziennie i już był dobrą partią

Coś w tym jest. Moja babcia pewnego razu opowiadała mi jak jej dziadek (albo jego brat, nie pamiętam, a to historia sięgająca XIX wieku) jechał gdzieś konno i spotkał płaczącą dziewuszkę przy drodze. Okazało się, że uciekła sprzed ołtarza. Płakała, bo wiedziała, że bez męża do domu nie wróci, bo jej ojciec nie przyjmie jej z powrotem. Uciekła, bo facet, za którego miała wyjść za mąż był stary, brzydki i wiecznie nachlany, a ona młodziutka i całe życie przed sobą. No i podobno ten mój przodek powiedział, żeby się nie martwiła, bo on ją w takim razie weźmie na żonę. Podobno pobrali się jeszcze tego samego dnia.

Ale ile w tym prawdy? Cholera wie. Takie opowieści to jak zabawa w głuchy telefon więc trzeba na to patrzeć przez palce.

76

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Foxterier napisał/a:

Brzmisz trochę jakbyś traktowała depresję jako fanaberię i "niedocenianie" tego co się ma. Ale depresja to choroba która ma swoje fizyczne objawy w mózgu i bazuje na nierównowadze biochemicznej i nieprawidłowemu przetwarzaniu sygnałów w synapsach. Dlatego chorzy na depresję budzą się rano i nie cieszy ich nic, nie mają ochoty na nic, mają myśli samobójcze i nie wiedzą skąd się to wzięło, bo w domu biegają dwa dzieciaczki, w kuchni żona/mąż szykuje śniadanie a hajs na koncie bankowym się zgadza.

Dokładnie. Powiedzieć do osoby z depresją "przestać wydziwiać i zacznij cieszyć się życiem, przecież masz wszystko" to jak powiedzieć do osoby z paraliżem: "wstań z wózka i chodź, przecież masz dwie zdrowe nogi".

77

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Shinigami napisał/a:

Tak samo z rynkiem matrymonialnym, w czasach naszych dziadków wystarczyło, że ktoś miał jakąkolwiek pracę, nie leżał nawalony pod płotem codziennie i już był dobrą partią

Ten sam człowiek/rzecz ma różną wartość zależną od okoliczności.
Na przykład, gdybyś nie jadł od 4 dni i znalazł w śmietniku lekko spleśniałą kanapkę wyrzuconą przez dzieciaka idącego do szkoły to byś się nią zajadał z apetytem. W normalnych okolicznościach nawet byś jej do ręki nie wziął.
Identycznie z twoim przykładem. W czasach naszych dziadów czy pradziadków kobieta musiała mieć męża, bo by sobie nie poradziła finansowo, więc brała nawet alkoholika przepijającego pół wypłaty, bo lepsze pół wypłaty niż nic. W obecnych czasach mamy ten luksus, że nie musimy łączyć się w pary żeby przeżyć, więc bierzemy tego, kto do nas pasuje, a nie byle kogo.

78

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Shinigami napisał/a:

To nie tak, że dobre czasy tworzą słabych ludzi, ludzie są tacy jacy byli. To czasy się zmieniły, kiedyś była wojna, teraz jest nieporównywalnie większa presja, kiedyś był głód, teraz jest samotność itd. Każde czasy mają swoje problemy, a depresja była zawsze tylko dopiero w naszych czasach została nazwana i uznana za chorobę. Kiedy człowiek walczy o przetrwanie to nawet nie myśli o innych problemach, jeśli nie musi walczyć o przetrwanie to każdy inny, nawet z pozoru błahy problem może mieć dla tej osoby poziom równy wojnie bo prawdziwej wojny nie zna. Każdy jest inny i każdy inaczej ocenia swoje problemy, to co dla jednego będzie czymś nie wartym nawet uwagi dla drugiego może być końcem świata. Nie zgadzam się z tym, że dzisiejsza młodzież nie poradziłaby sobie w sytuacji krytycznej bo człowiek potrafi się przystosować niemal do wszystkiego, jeśli zostanie przyparty do muru to często się dowiaduje, że potrafi rzeczy, o których nigdy nawet nie myślał.

Dziś źródłem mnóstwa problemów jest internet, ci wszystkich influencerzy, gwiazdki instagrama itd. są prezentowani jako niemal idealni co nakłada na ludzi, szczególnie młodych ogromną presję. Pojawia się myślenie "Muszę być taki jak on to też będę miał swój harem, jeździł mercedesem i będę miał miliony nie pracując", a już nigdzie się nie pokazuje ani nie tłumaczy, że to wszytko kompletne kłamstwa. Tak samo z rynkiem matrymonialnym, w czasach naszych dziadków wystarczyło, że ktoś miał jakąkolwiek pracę, nie leżał nawalony pod płotem codziennie i już był dobrą partią, a dziś są skale 1-10, są chady i incele, są opisy na Tinderze typu "Jak nie masz 180cm, miliona na koncie, 30cm na dole i nie jesteś kolegą prezydenta to nawet nie pisz". Kiedyś ludzie ze sobą rozmawiali, wspólnie jedli, wspólnie spędzali czas bo nie mieli innego wyboru, a dziś każdy siedzi w telefonie, ludzie spędzają czas zamknięci w pokojach. Gdyby teraz nagle wyłączyć cały internet to byłaby katastrofa na skalę światową. Nie dlatego, że ludzie teraz są słabi tylko dlatego, że współczesny świat nie mógłby bez tego funkcjonować, tak działa postęp. To co kiedyś było niemal niewyobrażalne i kompletnie niepotrzebne teraz jest niezbędne do funkcjonowania cywilizacji.

Co do samobójstw to w żadnym razie nie jest ono przykładem słabości. Ktoś popełniający samobójstwo jest bardzo silny bo zdołał sprzeciwić się najważniejszemu biologicznemu nakazowi. Tak samo depresja jest to jak najbardziej śmiertelna choroba. Mój 30 letni sąsiad się powiesił, a patrząc z boku był w najszczęśliwszym czasie swojego życia. Nieźle zarabiał, kończył budowę domu, miał piękną żonę, która była w ciąży. Później się okazało, że miał też dwie próby samobójcze, brał leki od psychiatry i chodził na terapię, a mimo to trzecia próba zakończyła się powodzeniem.

i taka prawda - bardzo madrze napisane

79

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Anewe napisał/a:
Foxterier napisał/a:

Brzmisz trochę jakbyś traktowała depresję jako fanaberię i "niedocenianie" tego co się ma. Ale depresja to choroba która ma swoje fizyczne objawy w mózgu i bazuje na nierównowadze biochemicznej i nieprawidłowemu przetwarzaniu sygnałów w synapsach. Dlatego chorzy na depresję budzą się rano i nie cieszy ich nic, nie mają ochoty na nic, mają myśli samobójcze i nie wiedzą skąd się to wzięło, bo w domu biegają dwa dzieciaczki, w kuchni żona/mąż szykuje śniadanie a hajs na koncie bankowym się zgadza.

Dokładnie. Powiedzieć do osoby z depresją "przestać wydziwiać i zacznij cieszyć się życiem, przecież masz wszystko" to jak powiedzieć do osoby z paraliżem: "wstań z wózka i chodź, przecież masz dwie zdrowe nogi".


Przesadzilas z tym porownaniem :0 co za bzdury

Czlowiek sparalizowany nie wstanie (malo prawdopodobne) ale czlowiek, ktory mial problemy (przykladowo depresja) moze sie pozbierac...

80

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Anewe napisał/a:

Na przykład, gdybyś nie jadł od 4 dni i znalazł w śmietniku lekko spleśniałą kanapkę wyrzuconą przez dzieciaka idącego do szkoły to byś się nią zajadał z apetytem.

w tych czasach tu w europie nie ma tak, ze dorosly (normalny) czlowiek nie je przez 4 dni big_smile chyba, ze bezdomny, to by zjadl ze smakiem big_smile
Musialaby byc wojna czy ktos zostac porwany... znow durny przyklad.

81

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Gosiawie napisał/a:
Anewe napisał/a:
Foxterier napisał/a:

Brzmisz trochę jakbyś traktowała depresję jako fanaberię i "niedocenianie" tego co się ma. Ale depresja to choroba która ma swoje fizyczne objawy w mózgu i bazuje na nierównowadze biochemicznej i nieprawidłowemu przetwarzaniu sygnałów w synapsach. Dlatego chorzy na depresję budzą się rano i nie cieszy ich nic, nie mają ochoty na nic, mają myśli samobójcze i nie wiedzą skąd się to wzięło, bo w domu biegają dwa dzieciaczki, w kuchni żona/mąż szykuje śniadanie a hajs na koncie bankowym się zgadza.

Dokładnie. Powiedzieć do osoby z depresją "przestać wydziwiać i zacznij cieszyć się życiem, przecież masz wszystko" to jak powiedzieć do osoby z paraliżem: "wstań z wózka i chodź, przecież masz dwie zdrowe nogi".


Przesadzilas z tym porownaniem :0 co za bzdury

Czlowiek sparalizowany nie wstanie (malo prawdopodobne) ale czlowiek, ktory mial problemy (przykladowo depresja) moze sie pozbierac...

Ja mialam 2 x depresje i wyszlam z niej bez pomocy psychologa czy psychiatry,takze wiem, ze mozna wyjsc z depresji. Raz,gdy mialam problemy w szkole jako nastolatka,dwa  gdy moja mama miala depresje po smierci wujka(jej brata). Nie szlam wtedy do psychiatry, bo jeszcze wtedy sie smiano "ze do psychiatry chodza nienormalni," wiec sama czytalam techniki radzenia sobie ze stresem,depresja na internecie, w ksiazkach i sobie jakos poradzilam

82

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Anewe napisał/a:

W czasach naszych dziadów czy pradziadków kobieta musiała mieć męża, bo by sobie nie poradziła finansowo, więc brała nawet alkoholika przepijającego pół wypłaty, bo lepsze pół wypłaty niż nic. W obecnych czasach mamy ten luksus, że nie musimy łączyć się w pary żeby przeżyć, więc bierzemy tego, kto do nas pasuje, a nie byle kogo.

A jednocześnie z tego dobrobytu wymagania kobiet rosną, podczas gdy mają coraz mniej do zaoferowania i liczba wartościowych kobiet spada.

83

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Agnes76 napisał/a:

lol

Czasem absurd jest najlepszym sposobem na rozładowanie sytuacji big_smile

Julka pisze już w koljenym wpisie o swoim wegetarianizmie.
A to bywa .... męczące.

84

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Farmer napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

lol

Czasem absurd jest najlepszym sposobem na rozładowanie sytuacji big_smile

Julka pisze już w koljenym wpisie o swoim wegetarianizmie.
A to bywa .... męczące.

Przeciez nie pisze o tym czesto

85

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi

Dawniej ludzi samotnych spotykał ostracyzm. Poza przyziemnymi kwestiami finansowymi tacy ludzie byli właściwie na marginesie społeczeństwa.

86

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
ANB85 napisał/a:

Dawniej ludzi samotnych spotykał ostracyzm. Poza przyziemnymi kwestiami finansowymi tacy ludzie byli właściwie na marginesie społeczeństwa.

Nadal sa

87 Ostatnio edytowany przez ANB85 (2023-12-06 17:30:30)

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
JuliaUK33 napisał/a:
ANB85 napisał/a:

Dawniej ludzi samotnych spotykał ostracyzm. Poza przyziemnymi kwestiami finansowymi tacy ludzie byli właściwie na marginesie społeczeństwa.

Nadal sa

W dużych miastach na pewno nie są. Ludzie mają swoje życie i nie zajmują się sprawami prywatnymi obcych osób.
Single mają więcej czasu i często pieniędzy. Są atrakcyjną grupą docelową dla wielu branż gospodarki/usług.
Duża część sektora rozrywkowego, turystycznego, kursów, gastronomii itd. bazuje na singlach.
Singiel może być także lepszym, bardziej mobilnym pracownikiem - nie ma zobowiązań.
 
To już nie te czasy by kogoś dziwiło bycie singlem po trzydziestce. Na wsi i w miasteczkach jest pewnie inaczej bo tam bardziej
liczą się powiązania w lokalnym środowisku, nie ma korporacji i ludzie generalnie zarabiają gorzej. Czasy bardzo się zmieniły.

88

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Farmer napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

lol

Czasem absurd jest najlepszym sposobem na rozładowanie sytuacji big_smile

Julka pisze już w koljenym wpisie o swoim wegetarianizmie.
A to bywa .... męczące.

No bywa wink Dlatego rozbawił mnie Twój komentarz big_smile

89

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Agnes76 napisał/a:
Farmer napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

lol

Czasem absurd jest najlepszym sposobem na rozładowanie sytuacji big_smile

Julka pisze już w koljenym wpisie o swoim wegetarianizmie.
A to bywa .... męczące.

No bywa wink Dlatego rozbawił mnie Twój komentarz big_smile

Ale ja nie pisze o nim czesto, wiekszosc tematow nic o tym nie pisze,a nie chodzilo mi o wege tylko o to,ze jak ktos je mieso z hormonami stresu to ten stres kortyzol przechodzi na czlowieka do organizmu

90

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
JuliaUK33 napisał/a:
Farmer napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

lol

Czasem absurd jest najlepszym sposobem na rozładowanie sytuacji big_smile

Julka pisze już w koljenym wpisie o swoim wegetarianizmie.
A to bywa .... męczące.

Przeciez nie pisze o tym czesto

więcej niż 1 raz to już często

91

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
JuliaUK33 napisał/a:
Agnes76 napisał/a:
Farmer napisał/a:

Julka pisze już w koljenym wpisie o swoim wegetarianizmie.
A to bywa .... męczące.

No bywa wink Dlatego rozbawił mnie Twój komentarz big_smile

Ale ja nie pisze o nim czesto, wiekszosc tematow nic o tym nie pisze,a nie chodzilo mi o wege tylko o to,ze jak ktos je mieso z hormonami stresu to ten stres kortyzol przechodzi na czlowieka do organizmu

Juleczko, Ty jesteś jedyna i niepowtarzalna big_smile wink

92

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi

Z wege jest podobnie jak z studentami prawa,na pewno ci o tym powiedzą  smile

93

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Szeptuch napisał/a:

Z wege jest podobnie jak z studentami prawa,na pewno ci o tym powiedzą  smile

lol

Dobre. Zapamiętam, sprzedam wink

94

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Farmer napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:
Farmer napisał/a:

Julka pisze już w koljenym wpisie o swoim wegetarianizmie.
A to bywa .... męczące.

Przeciez nie pisze o tym czesto

więcej niż 1 raz to już często

A czyli ,ze juz 2 razy to czesto? Napewno nie, bym musiala non stop o tym pisac

95

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
JuliaUK33 napisał/a:
Farmer napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Przeciez nie pisze o tym czesto

więcej niż 1 raz to już często

A czyli ,ze juz 2 razy to czesto? Napewno nie, bym musiala non stop o tym pisac

Jak zwykle Julka zrozumiała big_smile

96

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
wieka napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:
Farmer napisał/a:

więcej niż 1 raz to już często

A czyli ,ze juz 2 razy to czesto? Napewno nie, bym musiala non stop o tym pisac

Jak zwykle Julka zrozumiała big_smile

No napisal,ze  "wiecej niz jeden raz to czesto" , wiec pytam, czy 2x to juz czesto,skoro dwa jest wiecej od jednego

97

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
JuliaUK33 napisał/a:
wieka napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

A czyli ,ze juz 2 razy to czesto? Napewno nie, bym musiala non stop o tym pisac

Jak zwykle Julka zrozumiała big_smile

No napisal,ze  "wiecej niz jeden raz to czesto" , wiec pytam, czy 2x to juz czesto,skoro dwa jest wiecej od jednego

2x to już często

2>1

98

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Farmer napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:
wieka napisał/a:

Jak zwykle Julka zrozumiała big_smile

No napisal,ze  "wiecej niz jeden raz to czesto" , wiec pytam, czy 2x to juz czesto,skoro dwa jest wiecej od jednego

2x to już często

2>1

Nieprawda, piszesz bajki-2x to jest bardzo malo, czesto to jest co drugi/trzeci temat

99

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
JuliaUK33 napisał/a:

Nieprawda, piszesz bajki-2x to jest bardzo malo, czesto to jest co drugi/trzeci temat

nadal kontynuujesz temat wegetarianizmu ...

100

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Farmer napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Nieprawda, piszesz bajki-2x to jest bardzo malo, czesto to jest co drugi/trzeci temat

nadal kontynuujesz temat wegetarianizmu ...

Nie kontyntunuje juz wiecej

101

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
JuliaUK33 napisał/a:
Farmer napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Nieprawda, piszesz bajki-2x to jest bardzo malo, czesto to jest co drugi/trzeci temat

nadal kontynuujesz temat wegetarianizmu ...

Nie kontyntunuje juz wiecej

kolejny raz podbiłaś temat

102

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Farmer napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:
Farmer napisał/a:

nadal kontynuujesz temat wegetarianizmu ...

Nie kontyntunuje juz wiecej

kolejny raz podbiłaś temat

Nieprawda nic nie podbilam

103

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi

Ciekawy temat, sam sie często nad tym zastanawiam. Szczególnie jak patrze na nowe pokolenie, np. mojego syna (14 lat). Wydaje mi się, że już między moim (40 lat) a jego pokoleniem jest przepaść jeśli chodzi o odporność psychiczną. Ale może to też być idealizowanie swoich czasó/pokolenia tongue. Generalnie też zawsze zwalam to na czasy - myśmy dorastali w czasach gdzie były wszystkiego mniej, mniejsze możliwości, materialnie już nawet nie mówię w porównaniu do dziś. To jednak też kształtuje charakter jakoś. To kształtuje ten głód, który pcha do postępu i rozwoju. Dlaczego najlepsi sportowcy do dziś to często Ci co się wywodzą z biedy i nizin społecznych - jedyna droga uceiczki i chęć zmiany życia. U mojego pokolenia to nie był może glód fizyczny, ale też chcielismy mieć coś więcej niż nasi rodzice, nie żyć w stresie czy starczy do 1szego, pożyczania kasy od sąsiadów itd. A nasze dzieci czego mogą pragnąć i co ich motywuje, oczywiście kasa, ale kasa juz na strasznie wysokim poziomie, bo wszystko mają w sumie wink
Kiedyś czytałem super ksiązkę - "Lęk" Kepińskiego z lat 70tych. On tam twierdził, że ludzki mózg ewolucyjnie jest nastawiony na zmianę i dlatego w czasach stabilizacji zaczyna "wariować". Bo sam zaczyna dawac bodźce i "wymyślać". Tym zjawiskiem tłumaczył wynaturzenia w krajach "zachodu" gdzie dobrobyt panował. Tak się zastanawiałem nad tym i w sumie to się sprowadza po części do piramidy potrzeb. Jesli ktoś walczy o przetrwanie i przeżycie to jednak nie zalamuje go los zwierząt hodowlanych w Ameryce Południowej ani czy ktoś jest urażony jesli ustąpi sie mu przejścia w drzwiach wink
Jednak nie zgodze sie też, że ludzie byli z tytanu kiedyś a dziś z plasteliny. Ogólnie nasi dziadkowie/pradziadkowie fizycznie mieli nieporównywalnie cięzsze życie - bieda, wojna, głód, cięzka praca od małego. Ale tez to potem odreagowytwali - nerwice okopowe z czasów I wojny Światowej, dużo, bardzo dużo alkoholu, agresja w domu. Ale co by nie mówić ich życie było też dużo prostsze niż teraz, nei byli przede wszystkim tak przebodźcowani, nie załatwiali jak my 1000 spraw naraz, w ciągłym biegu. Nie było ogłupiających social mediów które presje na młodych narzucają i są kolejnym miejscem gdzie mogą się prześladowacć psychicznie. Szli do roboty, potem na piwo i do domu. Dzieci nie miały prawa głosu (więc niekończoące się duyskusje, których my doświadczamy i nerwy im odpadały wink. Fajnei to Agnes ujęła "A może słaba psychika jest efektem warunków w jakich żyjemy i przeciążenia systemu nerwowego człowieka?". Myślę, że jest w to możliwe, i jak dalej pisała ludzie są dziś bardziej odizolowani od siebie i przez to bardziej podatni na psychiczne problemu. Powspominajcie tylko jak wyglądało życie w PRL w bloku, lub poczatek lat 90tych. Co chwile urodziny, spotkania sąsiedzkie. Teraz często sie nawet nei wie jak się sąsiedzi nazywają. To wszystko ma też znaczenie, że paradoksalnie jest sieć, niby tam się młodzi kontaktują,ale to jest takie pozorne i powierzchowne - nikt sie nie interesuje jak się ktoś czuje, czy cos go martwi itd. W dodatkowo też wiele niebezpieczeństw jest w necie, ale to już inny temat;)
Ale monolog big_smile
Pzdr!

104

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
ANB85 napisał/a:

W dużych miastach na pewno nie są. Ludzie mają swoje życie i nie zajmują się sprawami prywatnymi obcych osób.
Single mają więcej czasu i często pieniędzy. Są atrakcyjną grupą docelową dla wielu branż gospodarki/usług.
Duża część sektora rozrywkowego, turystycznego, kursów, gastronomii itd. bazuje na singlach.
Singiel może być także lepszym, bardziej mobilnym pracownikiem - nie ma zobowiązań.
 
To już nie te czasy by kogoś dziwiło bycie singlem po trzydziestce. Na wsi i w miasteczkach jest pewnie inaczej bo tam bardziej
liczą się powiązania w lokalnym środowisku, nie ma korporacji i ludzie generalnie zarabiają gorzej. Czasy bardzo się zmieniły.

Wracając do głównego tematu to Julka ma trochę racji. Teraz faktycznie nie ma ostracyzmu takiego jak kiedyś ale jest to negatywnie postrzegane, szczególnie w przypadku mężczyzn. Kobieta singielka w pierwszej kolejności kojarzy się z silną i niezależną kobietą, a mężczyzna singiel bo pewnie żadna go nie chciała albo już w ogóle, że to incel lub mizogin. O dostępności seksu nie będąc w związku dla kobiet i dla mężczyzn już nawet nie wspomnę.

105

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Shinigami napisał/a:

Kobieta singielka w pierwszej kolejności kojarzy się z silną i niezależną kobietą

nie po 30-tce

106

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Farmer napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Kobieta singielka w pierwszej kolejności kojarzy się z silną i niezależną kobietą

nie po 30-tce

A dlaczego nie po 30 tce?

107 Ostatnio edytowany przez ANB85 (2023-12-08 20:03:01)

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Shinigami napisał/a:
ANB85 napisał/a:

W dużych miastach na pewno nie są. Ludzie mają swoje życie i nie zajmują się sprawami prywatnymi obcych osób.
Single mają więcej czasu i często pieniędzy. Są atrakcyjną grupą docelową dla wielu branż gospodarki/usług.
Duża część sektora rozrywkowego, turystycznego, kursów, gastronomii itd. bazuje na singlach.
Singiel może być także lepszym, bardziej mobilnym pracownikiem - nie ma zobowiązań.
 
To już nie te czasy by kogoś dziwiło bycie singlem po trzydziestce. Na wsi i w miasteczkach jest pewnie inaczej bo tam bardziej
liczą się powiązania w lokalnym środowisku, nie ma korporacji i ludzie generalnie zarabiają gorzej. Czasy bardzo się zmieniły.

Wracając do głównego tematu to Julka ma trochę racji. Teraz faktycznie nie ma ostracyzmu takiego jak kiedyś ale jest to negatywnie postrzegane, szczególnie w przypadku mężczyzn. Kobieta singielka w pierwszej kolejności kojarzy się z silną i niezależną kobietą, a mężczyzna singiel bo pewnie żadna go nie chciała albo już w ogóle, że to incel lub mizogin. O dostępności seksu nie będąc w związku dla kobiet i dla mężczyzn już nawet nie wspomnę.

Każdy ma swoje doświadczenia i mogą się one różnić. Zegar biologiczny jest jednak bardziej bezlitosny dla kobiet niż mężczyzn.
Poza dużymi miastami odbiór jest zapewne podobny. Facetowi chyba łatwiej żyć w pojedynkę niż kobiecie, choćby z uwagi na statystycznie wyższe zarobki (co się całe szczęście wyrównuje). Nie każdy żyje seksem, tinderami itd. Dla niektórych seks mógłby nie istnieć i nic by się nie stało wielkiego.

108

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
ANB85 napisał/a:
Shinigami napisał/a:
ANB85 napisał/a:

W dużych miastach na pewno nie są. Ludzie mają swoje życie i nie zajmują się sprawami prywatnymi obcych osób.
Single mają więcej czasu i często pieniędzy. Są atrakcyjną grupą docelową dla wielu branż gospodarki/usług.
Duża część sektora rozrywkowego, turystycznego, kursów, gastronomii itd. bazuje na singlach.
Singiel może być także lepszym, bardziej mobilnym pracownikiem - nie ma zobowiązań.
 
To już nie te czasy by kogoś dziwiło bycie singlem po trzydziestce. Na wsi i w miasteczkach jest pewnie inaczej bo tam bardziej
liczą się powiązania w lokalnym środowisku, nie ma korporacji i ludzie generalnie zarabiają gorzej. Czasy bardzo się zmieniły.

Wracając do głównego tematu to Julka ma trochę racji. Teraz faktycznie nie ma ostracyzmu takiego jak kiedyś ale jest to negatywnie postrzegane, szczególnie w przypadku mężczyzn. Kobieta singielka w pierwszej kolejności kojarzy się z silną i niezależną kobietą, a mężczyzna singiel bo pewnie żadna go nie chciała albo już w ogóle, że to incel lub mizogin. O dostępności seksu nie będąc w związku dla kobiet i dla mężczyzn już nawet nie wspomnę.

Każdy ma swoje doświadczenia i mogą się one różnić. Zegar biologiczny jest jednak bardziej bezlitosny dla kobiet niż mężczyzn.
Poza dużymi miastami odbiór jest zapewne podobny. Facetowi chyba łatwiej żyć w pojedynkę niż kobiecie, choćby z uwagi na statystycznie wyższe zarobki (co się całe szczęście wyrównuje).

Mnie sie zyje calkiem dobrze.

109 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2023-12-08 22:52:36)

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
ANB85 napisał/a:

Każdy ma swoje doświadczenia i mogą się one różnić. Zegar biologiczny jest jednak bardziej bezlitosny dla kobiet niż mężczyzn.
Poza dużymi miastami odbiór jest zapewne podobny. Facetowi chyba łatwiej żyć w pojedynkę niż kobiecie, choćby z uwagi na statystycznie wyższe zarobki (co się całe szczęście wyrównuje). Nie każdy żyje seksem, tinderami itd. Dla niektórych seks mógłby nie istnieć i nic by się nie stało wielkiego.

Nie do końca zgodziłbym się z tym, że facetowi łatwiej się żyje w pojedynkę. Nawet mimo statystycznie wyższych zarobków od kobiet i tak na taką Warszawę niewielu może sobie pozwolić by żyć w pojedynkę i mam tu na myśli dosłownie mieszkać samemu. Wynajęcie nawet małej kawalerki to przy obecnych, absurdalnych cenach niezły wyczyn. To prawda, nie każdy żyje seksem czy tinderem ale najwięcej ludzi nimi żyjących jest właśnie w dużych miastach.

110 Ostatnio edytowany przez ANB85 (2023-12-09 00:49:34)

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Shinigami napisał/a:
ANB85 napisał/a:

Każdy ma swoje doświadczenia i mogą się one różnić. Zegar biologiczny jest jednak bardziej bezlitosny dla kobiet niż mężczyzn.
Poza dużymi miastami odbiór jest zapewne podobny. Facetowi chyba łatwiej żyć w pojedynkę niż kobiecie, choćby z uwagi na statystycznie wyższe zarobki (co się całe szczęście wyrównuje). Nie każdy żyje seksem, tinderami itd. Dla niektórych seks mógłby nie istnieć i nic by się nie stało wielkiego.

Nie do końca zgodziłbym się z tym, że facetowi łatwiej się żyje w pojedynkę. Nawet mimo statystycznie wyższych zarobków od kobiet i tak na taką Warszawę niewielu może sobie pozwolić by żyć w pojedynkę i mam tu na myśli dosłownie mieszkać samemu. Wynajęcie nawet małej kawalerki to przy obecnych, absurdalnych cenach niezły wyczyn. To prawda, nie każdy żyje seksem czy tinderem ale najwięcej ludzi nimi żyjących jest właśnie w dużych miastach.

To samo przecież dotyczy kobiet. 20 lat temu ceny najmu były jeszcze gorsze w relacji do zarobków.

111

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
ANB85 napisał/a:

20 lat temu ceny najmu były jeszcze gorsze w relacji do zarobków.

Nie były. ~15 lat temu wynajmowałem 3 pokojowe, 70metrowe mieszkanie za 600zł. A teraz zobacz jakie były wtedy pensje minimalne.


Dzisiaj minimalna krajowa nie pozwana na wynajem kawalerki. Takiej normalnej, a nie popularnych od jakiegoś czasu 'mikroapartamentów'.

112 Ostatnio edytowany przez ANB85 (2023-12-09 12:23:30)

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Jack Sparrow napisał/a:
ANB85 napisał/a:

20 lat temu ceny najmu były jeszcze gorsze w relacji do zarobków.

Nie były. ~15 lat temu wynajmowałem 3 pokojowe, 70metrowe mieszkanie za 600zł. A teraz zobacz jakie były wtedy pensje minimalne.


Dzisiaj minimalna krajowa nie pozwana na wynajem kawalerki. Takiej normalnej, a nie popularnych od jakiegoś czasu 'mikroapartamentów'.

W jakim to było mieście? Na pewno nie w Warszawie.
Przykład - minimalne wynagrodzenie w 2006  899 zł (GUS) - za wynajem pokoju w lepszym akademiku w Warszawie płaciłem wtedy 550 zł (plus opłaty za prąd).
Za kawalerkę płaciłem później ponad 800 zł (plus opłaty).
Ludzie mają doprawdy krótką pamięć, a teraz naprawdę jest raj dla szarego człowieka.
14 lat temu to wynajem kawalerki w Warszawie na bardzo okazyjnych warunkach wynosił 1200 zł (plus opłaty), a mieszkanie 70 m za 600 zł to chyba na wsi. albo od przysłowiowej staruszki w zamian za opiekę.

113

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi

W 2018 roku wynajem pokoju w Warszawie (Śródmieście, Wola, Mokotów) kosztował ok. 1000 zł miesięcznie. Płaca minimalna 1530 zł.
Obecnie taki wynajem kosztuje ok 1500 zł, płaca minimalna od stycznia 3260 zł.

Poprawiły się warunki ludziom pracującym za minimum. Pogorszyły tym zarabiającym powyżej średniej.

114 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-12-09 14:56:06)

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi

Wszyscy ludzie, ktorzy sa podzieleni sa slabi.
To nie jakies ezoteryczne "dobre czasy" sprawiaja, ze ludzie sa slabi tylko ich izolacja.

Aby zrozumiec problem musisz przestac uzywac blednego, nieprezycyjnego jezyka.

Np. dobre czasy - co to znaczy?

W stosunku do pokolenia twojej babci:
Mamy bardziej zaawansowana technologie, ktora upraszcza codzienne aktywnosci i dodaje komfortu naszym cialom - np. pralka, odkurzacz, cieple mieszkanie.
Mamy znacznie bardziej podzielonych ludzi - co sprawia, ze sa slabi, samotni i dreczy ich pustka i bezsens rutyny zycia.

To nie kwestia "dobrych czasow" - konceptu, ktory jest absurdem.
To kwestia podzialu.
A podzial jest spowodowany tym, ze mamy na sobie:
* Wiecej wplywow ktore dziela - np. kapitalizm - ktory z jednej strony wprowadza konkurencje o prace, a z drugiej buduje sztuczny popyt na produkty oznaczajace status - wyrozniajace = porozniajace ludzi.
* Mniej wplywow ktore jednocza - np. ideologii i totalitaryzmu, ktory - przy swoich wszystkich wadach - wymusza wspolne przekonania.

Znajdujemy sie w polowie drogi miedzy totalitaryzmem a liberalizmem.
I problem polega na tym, ze to najbardziej stresujacy punkt, w ktorym moglismy sie znalezc.
Z tego miejsca musimy albo znalezc narzedzia, ktore pozwola nam efektywnie integrowac rozbiezne opinie bez udzialu autorytetu, albo wrocimy z powrotem do pelnego totalitaryzmu, ktory przy wszystkich swoich wadach posiada instytucje, ktore wprowadzaja wiekszy porzadek w spoleczenstwie.

115 Ostatnio edytowany przez Socjallibertarianin (2023-12-09 16:39:55)

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Jack Sparrow napisał/a:
madoja napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Powtarzajcie za mną: kiedyś nie było depresji, ludzie lepiej sobie radzili z emocjami i byli spokojniejsi big_smile

Nie ironizuj, nigdzie nie napisałam że kiedyś nie było depresji. Tylko że teraz jest bardzo powszechna.

Raczej dowcipkuję.

Kiedyś zachowania charakterystyczne dla depresji były normą, bo obyczaje na to pozwalały i było ku temu duże zrozumienie. Wyobrażasz sobie obecnie pojedynki na śmierć i życie na środku miasta, bo się poobrażali na siebie?

Kiedyś stalking, nękanie czy przemoc fizyczna były normalnym elementem życia. Dziś są to zachowania nieakceptowalne. A jak agresja, gniew i strach i nie mają ujścia zewnętrznego, to kierowane są do wewnątrz i mają ogromnie destruktywną moc.

Ponadto wiele dodatków technologicznych do żywności czy materiałów opakowaniowych wywołuje problemy psychiczne. Więc to nie zawsze wina 'słabych ludzi'. Tu np o wpływie mikroplastiku i jego w związku z odsetkiem depresji: https://www.termedia.pl/neurologia/Mikr … 44536.html

Prawda dawniej też nie było wesoło ludzie byli bardziej nadpobudliwi mówię tu o czasach wynalezienia etyliny. Wyniki szkodliwości badań sfałszowano  i przez to USA jakby zabiły kilkakrotnie więcej ludzi niż wszyscy dyktatorzy razem wzięci łącznie z Hitlerem. 500 milionów ludzi zmarło w cierpieniach na między innymi demencję paskudne zatrucia. Ten, co publicznie wdychał ołów wynalazca lThomas Midgley eczył się później w szpitalu, a następnie zabili go
i oficjalnie zaplątał się w przewody własnego urządzenia i udusił. Zmarł w 1950 roku i do lat 90-tych truto nas ołowiem. Okazało isę że przestępczość była razy większa w rejonach gdzie ołowiu było dużo. Kto wie, czy ołów nie miał wpływu np. na Hitlera. Wilczy niekontrolowany kapitalizm zabija. Ten sam człowiek Thomas Midgley w ramach rekompensaty za ołów w benzynie wynalazł "nieszkodliwy"  freon. A dziura ozonowa dopiero niedawno się unormowała.

116

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Anewe napisał/a:

Obecnie taki wynajem kosztuje ok 1500 zł, płaca minimalna od stycznia 3260 zł.

Poprawiły się warunki ludziom pracującym za minimum. Pogorszyły tym zarabiającym powyżej średniej.

Obecnie za 30m kawalerkę liczą jakieś 2500-3000zł, to oczywiście nie licząc opłat typu czynsz i rachunki więc wyjdzie jeszcze więcej, ok.3500zł to tak średnio w Warszawie za 30-40m. Gdyby faktycznie kosztowało 1500zł to byłaby zupełnie inna sytuacja ale ja nigdzie nie widziałem takich cen, nawet w najdalszych dzielnicach typu Bielany chcą więcej. Sprawdzałem teraz przed napisaniem tego posta i nawet za 16m chcą 2000zł. Mój kolega mieszka na Tarchominie, do centrum ma tylko trochę bliżej niż ja ze wsi, mieszka z dziewczyną, oboje pracują i mają dwie wypłaty, a i tak ledwo im starcza na samo utrzymanie.

117 Ostatnio edytowany przez ANB85 (2023-12-09 18:07:50)

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Shinigami napisał/a:
Anewe napisał/a:

Obecnie taki wynajem kosztuje ok 1500 zł, płaca minimalna od stycznia 3260 zł.

Poprawiły się warunki ludziom pracującym za minimum. Pogorszyły tym zarabiającym powyżej średniej.

Obecnie za 30m kawalerkę liczą jakieś 2500-3000zł, to oczywiście nie licząc opłat typu czynsz i rachunki więc wyjdzie jeszcze więcej, ok.3500zł to tak średnio w Warszawie za 30-40m. Gdyby faktycznie kosztowało 1500zł to byłaby zupełnie inna sytuacja ale ja nigdzie nie widziałem takich cen, nawet w najdalszych dzielnicach typu Bielany chcą więcej. Sprawdzałem teraz przed napisaniem tego posta i nawet za 16m chcą 2000zł. Mój kolega mieszka na Tarchominie, do centrum ma tylko trochę bliżej niż ja ze wsi, mieszka z dziewczyną, oboje pracują i mają dwie wypłaty, a i tak ledwo im starcza na samo utrzymanie.

Bielany pomyliły się z Białołęką chyba. Bielany to obecnie praktycznie centrum miasta.

118

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
ANB85 napisał/a:
Shinigami napisał/a:
Anewe napisał/a:

Obecnie taki wynajem kosztuje ok 1500 zł, płaca minimalna od stycznia 3260 zł.

Poprawiły się warunki ludziom pracującym za minimum. Pogorszyły tym zarabiającym powyżej średniej.

Obecnie za 30m kawalerkę liczą jakieś 2500-3000zł, to oczywiście nie licząc opłat typu czynsz i rachunki więc wyjdzie jeszcze więcej, ok.3500zł to tak średnio w Warszawie za 30-40m. Gdyby faktycznie kosztowało 1500zł to byłaby zupełnie inna sytuacja ale ja nigdzie nie widziałem takich cen, nawet w najdalszych dzielnicach typu Bielany chcą więcej. Sprawdzałem teraz przed napisaniem tego posta i nawet za 16m chcą 2000zł. Mój kolega mieszka na Tarchominie, do centrum ma tylko trochę bliżej niż ja ze wsi, mieszka z dziewczyną, oboje pracują i mają dwie wypłaty, a i tak ledwo im starcza na samo utrzymanie.

Bielany pomyliły się z Białołęką chyba. Bielany to obecnie praktycznie centrum miasta.

Mam kawalerkę w Warszawie którą wynajmuję od jakiś.. 15 lat. Kawalerka 22m2, naprawdę mała, ale włożyłam w nią sporo pieniędzy by była w miarę wygodna. To Powiśle, prawie  centrum Warszawy. Przez 15 lat tylko raz podniosłam czynsz i dziś ten pan który tam mieszka płaci 1600 zł. Uważam, że mam szczęście:) Płaci regularnie, nie zawraca mi głowy że np, zlew mu się zatkał.. Ja tam jestem zadowolona.

119

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Shinigami napisał/a:
Anewe napisał/a:

Obecnie taki wynajem kosztuje ok 1500 zł, płaca minimalna od stycznia 3260 zł.

Poprawiły się warunki ludziom pracującym za minimum. Pogorszyły tym zarabiającym powyżej średniej.

Obecnie za 30m kawalerkę liczą jakieś 2500-3000zł, to oczywiście nie licząc opłat typu czynsz i rachunki więc wyjdzie jeszcze więcej, ok.3500zł to tak średnio w Warszawie za 30-40m. Gdyby faktycznie kosztowało 1500zł to byłaby zupełnie inna sytuacja ale ja nigdzie nie widziałem takich cen, nawet w najdalszych dzielnicach typu Bielany chcą więcej. Sprawdzałem teraz przed napisaniem tego posta i nawet za 16m chcą 2000zł. Mój kolega mieszka na Tarchominie, do centrum ma tylko trochę bliżej niż ja ze wsi, mieszka z dziewczyną, oboje pracują i mają dwie wypłaty, a i tak ledwo im starcza na samo utrzymanie.

Umiesz czytać? Ja pisałam o POKOJU.

120

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Jack Sparrow napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Tak samo z rynkiem matrymonialnym, w czasach naszych dziadków wystarczyło, że ktoś miał jakąkolwiek pracę, nie leżał nawalony pod płotem codziennie i już był dobrą partią

Coś w tym jest. Moja babcia pewnego razu opowiadała mi jak jej dziadek (albo jego brat, nie pamiętam, a to historia sięgająca XIX wieku) jechał gdzieś konno i spotkał płaczącą dziewuszkę przy drodze. Okazało się, że uciekła sprzed ołtarza. Płakała, bo wiedziała, że bez męża do domu nie wróci, bo jej ojciec nie przyjmie jej z powrotem. Uciekła, bo facet, za którego miała wyjść za mąż był stary, brzydki i wiecznie nachlany, a ona młodziutka i całe życie przed sobą. No i podobno ten mój przodek powiedział, żeby się nie martwiła, bo on ją w takim razie weźmie na żonę. Podobno pobrali się jeszcze tego samego dnia.

Ale ile w tym prawdy? Cholera wie. Takie opowieści to jak zabawa w głuchy telefon więc trzeba na to patrzeć przez palce.

Pamiętam, jak jedna z osób ktore zapewniały mi dom, opowiadały że kiedyś, dawno temu, gdy opowiadały im to ich dziadkowie, mój pradziad miał może 10 lat i pasł krowy na polu, a tu na raz jedzie do niego żołnierz na koniu i podchodzi do niego, chce się witać... Moj dziadek ucieka, bo się boi, a ten żołnierz krzyczy za nim: Aleksander, to ja twój ojciec.

Ten żołnierz to był legionista z wojny rosyjsko japońskiej. A ten dzieciak, to mój pradziadek.

121

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi

Madoju, traumy naszych babć, pradziadków, ciagną się przez pokolenia, jak nie są przerabiane.
Widziałam takie rzeczy na ustawieniach Hellingera, że włosy stają dęba, a jestem sceptykiem z natury i wiedzę z zakresu  psychologii mam dużą.

122 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2023-12-09 23:09:54)

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Anewe napisał/a:

Umiesz czytać? Ja pisałam o POKOJU.

Masz rację nie doczytałem, sorki mój błąd. Nawet nie pomyślałem o pokoju bo nie mogę sobie tego wyobrazić i w ogóle nie biorę takiej opcji pod uwagę w moim przypadku.

123

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Shinigami napisał/a:

Masz rację nie doczytałem, sorki mój błąd. Nawet nie pomyślałem o pokoju bo nie mogę sobie tego wyobrazić i w ogóle nie biorę takiej opcji pod uwagę w moim przypadku.

Sprawdziłam z ciekawości ile kosztują kawalerki w innych częściach Polski, np. Dąbrowa Górnicza (modna ostatnio big_smile) i jestem pozytywnie zaskoczona:
https://www.olx.pl/d/oferta/kawalerka-z … T7Ph7.html
Spokojnie da się zmieścić w 1500 zł już ze wszystkimi opłatami, z minimalnej (od stycznia) zostaje jeszcze 1700-1800 zł na jedzenie, rozrywki i odłożenie zaskórniaków na czarną godzinę. Myślę, że rewelacja. Na dobrą sprawę już 19-latek może się wyprowadzić z domu i utrzymywać zupełnie samodzielnie.
Z tego co widzę woj. śląskie jest jednym z najtańszych miejsc do życia, tani wynajem, tanie mieszkania do kupienia a i pracy pełno, bo Katowice z sąsiednimi miastami tworzą konurbację większą niż aglomeracja warszawska.

124

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
ANB85 napisał/a:

Takie decyzje są często podejmowane w chwilowym afekcie choć pewnie jakieś podłoże depresyjne (lub długotrwały stres) musiało zaistnieć.

Znam panią, teraz ok. 50-tki, która parę lat temu wyskoczyła z balkonu. Potem mówiła, że to było właśnie w amoku, podczas kłótni z mężem, nagle "miała wszystkiego dość", ale samego skoku nie pamięta w ogóle.

A tak ogólnie do tematu: nie sądzę, żeby kiedyś depresji nie było, żeby wszyscy byli super silni itd. Pomijając wszystko inne, takie historyjki dobrze się sprzedają, a nikt nie zagłębia się w tło. Np. wujek mojej babci spędził większość wojny w obozach koncentracyjnych, po wyzwoleniu, jak dreptał z Austrii do domu, gdzieś "po drodze" znalazł przepiękną dziewczynę, która została jego żoną, wrócili razem, dziecko, sielanka; podobno facet miał niewiarygodne poczucie humoru, zawsze był pogodny itd. (jeżeli był choć w części podobny do swojej córki, to jak najbardziej w to wierzę). No pasuje do tematu jak ulał, silny facet, dał radę. Tylko że ten silny facet mówił również, że gdyby wiedział, jak w tych obozach będzie, to nawet gdyby miał świadomość, że to wszystko przeżyje, pierwszego dnia poszedłby na druty.

I ja się w pewnym sensie zgadzam z tym, co napisała Madoja, ale wyłączyłabym spod tego faktyczną depresję, bo, uważam, chorych nie można oceniać wg kryteriów ludzi zdrowych.
Zgadzam się natomiast z takim ogólnym "osłabieniem", zwłaszcza w relatywnie błahych sprawach - często tam, gdzie moi rówieśnicy nie widzieliby problemu, osoby już o 10-15 lat młodsze widzą przeszkody nie do pokonania.
Poza tym, sądzę, wzrost świadomości społeczeństwa w kwestii depresji wiąże się z nadużywaniem tego terminu, przez co jesteśmy i bardziej świadomi, i bardziej sceptycznie nastawieni. wink Jeżeli ktoś zna osoby, które "mają depresję", kiedy jest im smutno, kiedy zakopały się w łóżeczku na weekend, kiedy im zimno, kiedy nic im się nie chce, kiedy... cokolwiek, to też trudno mu się dziwić, że coraz częściej jego reakcją będzie: "idź pobiegać", "znajdź sobie coś do roboty" czy "kiedyś ludzie nie mieli czasu na depresję". Tym bardziej, że - przynajmniej w moim otoczeniu - ci, którzy mianem depresji określają swoje fanaberie, są bardziej widoczni od faktycznie chorych.

125

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
SaraS napisał/a:

Jeżeli ktoś zna osoby, które "mają depresję", kiedy jest im smutno, kiedy zakopały się w łóżeczku na weekend, kiedy im zimno, kiedy nic im się nie chce, kiedy... cokolwiek, to też trudno mu się dziwić, że coraz częściej jego reakcją będzie: "idź pobiegać", "znajdź sobie coś do roboty" czy "kiedyś ludzie nie mieli czasu na depresję". Tym bardziej, że - przynajmniej w moim otoczeniu - ci, którzy mianem depresji określają swoje fanaberie, są bardziej widoczni od faktycznie chorych.


Amen. Znam kilka takich osób. Jedną nawet mam w rodzinie. To jest....męczące. W sensie tacy ludzie są męczący. Chcący być zawsze w centrum uwagi i znajdujący sobie milion wymówek na własne błędy.

126

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
madoja napisał/a:

Jak to jest, że dawniej ludzie przechodzili tak wiele złych rzeczy i żyli normalnie, a teraz z każdą pierdołą latają do terapeuty?

Moja babcia parę razy widziała jak Niemcy rozstrzeliwali całe rodziny żydowskie. Jej siostra była kilkukrotnie zgwałcona przez ruskich. A ich ciotce zabili noworodka którego urodziła w obozie.
I były to normalne kobiety, które założyły normalne rodziny, oraz dożyły do swojej naturalnej śmierci, a tamte wydarzenie wspominały kręcąc głową, czasami z łezką w oku, ale tak jakby odcinając to co było od tego co jest.

A teraz? Osobiście znałam dwóch młodych chłopaków którzy popełnili samobójstwo bo jakieś laski im dały kosza. Znam wiele osób, które chodzą na wieloletnie terapie, bo mają problemy z bliskością lub coś w ten deseń. Wiecznie nieszczęśliwi, skupieni na sobie, nie potrafią normalnie żyć.

Dlaczego teraz tak powszechna jest depresja, choć przecież realnie nie jest źle. Nie jesteśmy w trakcie wojny, w sklepach możemy kupić co chcemy, nie ma presji na małżeństwo ani dzieci, każdy może żyć jak chce.
Pytałam babcię, czy wtedy ludzie często mieli depresję. Była zdziwiona.

Czy więc prawdą jest to, że ciężkie czasy tworzą silnych ludzi, a dobre czasy słabych ludzi?

Nie wiem czy sie smiac czy plakac jak widze takie mundrosci. Chyba plakac nad ignorancja i betonem emocjonalnym, ktore byc moze wziely sie z braku edukacji. Gorzej jak to kompletny brak empatii.
Wszystko bylo tak jak i jet teraz tylko sie o tym nie mowilo i nie bylo za bardzo opcji pomocy.

Wszyscy ktorzy placza za "starymi, dobrymi czasami" w ktorych trzeba bylo byc samowystarczalnym sa smieszni, idzcie zamieszkac gdzies w lesie czy w szczerym polu, nikt wam nie broni sie odciac od cywilizaji i wtedy pogadamy. Zobaczymy ile wytrzymacie i czy wam sie faktycznie tak spodoba zycie gdzie realnym zagrozeniem jest nieprzetrwanie zimy. To wam sie w dupach poprzewracalo od dobrobytu a nie ludziom co maja czelnosc wam spokoj zaklocac tym, ze maja jakis problem i o tym glosno mowia zamiast siedziec cicho. Ludze to maja tupet...

127 Ostatnio edytowany przez ANB85 (2023-12-11 19:23:01)

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
Halina3.1 napisał/a:
madoja napisał/a:

Jak to jest, że dawniej ludzie przechodzili tak wiele złych rzeczy i żyli normalnie, a teraz z każdą pierdołą latają do terapeuty?

Moja babcia parę razy widziała jak Niemcy rozstrzeliwali całe rodziny żydowskie. Jej siostra była kilkukrotnie zgwałcona przez ruskich. A ich ciotce zabili noworodka którego urodziła w obozie.
I były to normalne kobiety, które założyły normalne rodziny, oraz dożyły do swojej naturalnej śmierci, a tamte wydarzenie wspominały kręcąc głową, czasami z łezką w oku, ale tak jakby odcinając to co było od tego co jest.

A teraz? Osobiście znałam dwóch młodych chłopaków którzy popełnili samobójstwo bo jakieś laski im dały kosza. Znam wiele osób, które chodzą na wieloletnie terapie, bo mają problemy z bliskością lub coś w ten deseń. Wiecznie nieszczęśliwi, skupieni na sobie, nie potrafią normalnie żyć.

Dlaczego teraz tak powszechna jest depresja, choć przecież realnie nie jest źle. Nie jesteśmy w trakcie wojny, w sklepach możemy kupić co chcemy, nie ma presji na małżeństwo ani dzieci, każdy może żyć jak chce.
Pytałam babcię, czy wtedy ludzie często mieli depresję. Była zdziwiona.

Czy więc prawdą jest to, że ciężkie czasy tworzą silnych ludzi, a dobre czasy słabych ludzi?

Nie wiem czy sie smiac czy plakac jak widze takie mundrosci. Chyba plakac nad ignorancja i betonem emocjonalnym, ktore byc moze wziely sie z braku edukacji. Gorzej jak to kompletny brak empatii.
Wszystko bylo tak jak i jet teraz tylko sie o tym nie mowilo i nie bylo za bardzo opcji pomocy.

Wszyscy ktorzy placza za "starymi, dobrymi czasami" w ktorych trzeba bylo byc samowystarczalnym sa smieszni, idzcie zamieszkac gdzies w lesie czy w szczerym polu, nikt wam nie broni sie odciac od cywilizaji i wtedy pogadamy. Zobaczymy ile wytrzymacie i czy wam sie faktycznie tak spodoba zycie gdzie realnym zagrozeniem jest nieprzetrwanie zimy. To wam sie w dupach poprzewracalo od dobrobytu a nie ludziom co maja czelnosc wam spokoj zaklocac tym, ze maja jakis problem i o tym glosno mowia zamiast siedziec cicho. Ludze to maja tupet...

Ciotka mojej matki była w młodości więziona w obozach koncentracyjnych i nigdy się z tego nie podniosła psychicznie. Przez kolejne 50 lat miała silne problemy psychiczne. O żadnym małżeństwie, dzieciach czy nawet spokojnym życiu nie było mowy.

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
madoja napisał/a:

Jak to jest, że dawniej ludzie przechodzili tak wiele złych rzeczy i żyli normalnie, a teraz z każdą pierdołą latają do terapeuty?

Moja babcia parę razy widziała jak Niemcy rozstrzeliwali całe rodziny żydowskie. Jej siostra była kilkukrotnie zgwałcona przez ruskich. A ich ciotce zabili noworodka którego urodziła w obozie.
I były to normalne kobiety, które założyły normalne rodziny, oraz dożyły do swojej naturalnej śmierci, a tamte wydarzenie wspominały kręcąc głową, czasami z łezką w oku, ale tak jakby odcinając to co było od tego co jest.

A teraz? Osobiście znałam dwóch młodych chłopaków którzy popełnili samobójstwo bo jakieś laski im dały kosza. Znam wiele osób, które chodzą na wieloletnie terapie, bo mają problemy z bliskością lub coś w ten deseń. Wiecznie nieszczęśliwi, skupieni na sobie, nie potrafią normalnie żyć.

Dlaczego teraz tak powszechna jest depresja, choć przecież realnie nie jest źle. Nie jesteśmy w trakcie wojny, w sklepach możemy kupić co chcemy, nie ma presji na małżeństwo ani dzieci, każdy może żyć jak chce.
Pytałam babcię, czy wtedy ludzie często mieli depresję. Była zdziwiona.

Czy więc prawdą jest to, że ciężkie czasy tworzą silnych ludzi, a dobre czasy słabych ludzi?

Ok boomer.

129

Odp: dobre czasy tworzą słabych ludzi
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Ok boomer.

Ok, X

Posty [ 66 do 129 z 129 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » dobre czasy tworzą słabych ludzi

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024