wieka napisał/a:W sumie to nie wiesz, czy przez presję miałaś zerowe libido, raczej nie, skoro nie doskwierał Ci brak seksu.
Można powiedzieć, facet Cię nie pociągał, ok, ale to nie jest równoznaczne z brakiem ochoty na seks w ogóle.Moim zdaniem presja miała wpływ. Nawet masaże przestały mi się podobać, bo się bałam, że on "sprawdzi" czy zapyta, czy nie będę chciała czegoś więcej po masażu, a wcześniej uwielbiałam masaże, leżenie razem, mizianie się itp. Robilismy to na początku relacji, przez pierwszy rok i było super. Czasami z tego miziania czy przytulania się wychodziło "coś wiecej" i to było spontaniczne, a mi się podobało. Można powiedzieć, ze wtedy było fajnie i nam się układało, jesli chodzi o seks. Dobrze sie bawiłam, wychodziło to naturalnie. Ja też sama czasem zaczepiałam i pokazywałam, że chcę kontynuować. Tyle, że on chciał to robić częściej i cześciej niz ja, najlepiej za każdym razem. Zaczęło mi to bardzo przeszkadzać, że nie możemy po prostu się nawet przytulić bez dążenia do seksu. Rozmowy niezbyt pomagały, prosiłam go, żeby przystopował, ale wtedy całkowicie się odsuwał, nie przytulał w ogóle itd. On tłumaczył, że takie momenty go podniecają i boi się, ze jesli nie zapyta chociaż lub nie spróbuje tego wykorzystać, to szansa mu przepadnie. Aż w koncu zaczęłam wstawać od razu z łózka i uciekać z sypialni, niby tłumacząc, ze muszę do toalety, albo kładłam się do spania jak najpóźniej, gdyż tak naprawde nie chciałam dać mu żadnych okazji na coś więcej.
Oczywiscie zawsze szanował moją odmowę, ale czesto wtedy pytał, dlaczego itd. Podejrzewam u siebie demiseksualizm lub pożądanie responsywne, więc to było u mnie rownoznaczne z brakiem ochoty na seks w ogóle, bo nie byłam z nikim innym w związku w danym czasie, a sama nagle się nie podniece, bo to zdarza sie rzadko i tylko w określonych warunkach. Wiec zerowe libido = brak chęci na seks, a skoro nie miałam ochoty, to też mi tego nie brakowało. Były partner się zafiksował na tym, że być może mam to pożadanie responsywne i dlatego tak ciagle inicjował, zaczepiał lub pytał mnie, było też mu przykro, że ja sama tego nie inicjuję. Wydaje mi sie, że gdyby trochę przystopował, to byśmy wrocili do początków do czasów, kiedy czasem po prostu sie przytulaliśmy i obu nam było fajnie (rozmawialismy o tym), a czasem coś z tego i przytulania wychodziło coś wiecej. Nie daliśmy rady wrócic do tego zwykłego przytulania się, bo np. już za 3 razem chciał coś wiecej, kiedy ja jeszcze nie byłam gotowa, bo nie zdążyłam odczuć tego, że to były zwykłe przytulaski - raczej czułam, że on się pilnuje.
Jeśli to ma znacznenie, to on zarówno się masturbował i jak oglądał porno.
To i tak nic by z tego nie wyszło, Ty chciałaś, żeby on się dostosował do Ciebie, a Ty jego potrzeby miałaś w tyle, podziwiam, że tak długo wytrzymał. Ty zostałaś na etapie nastolatki, a może nią byłaś, więc poważny związek nie był dla Ciebie.
Facet miał naturalne potrzeby i nic dziwnego, a normalnego, że do tego dążyl w przeciwieństwie do partnera autorki, który ma z tym problem.
Dobra jesteś z tym masażem ![]()
Tak jakby on był potrzebny do seksu...ale jakąś drogą może być, inne drogi na Ciebie w ogóle nie działały, czyli byłaś niedojrzała do seksu.. i tak bywa.