Może na trzeźwo uda Ci się zrobić w końcu cytat
. Spróbuj rano
.
Zgaduj dalej. Jakiś błąd #503 i z wrzucało za każdym razem tą samą treść, a nie chce mi się edytować już.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
Strony Poprzednia 1 … 14 15 16 17 18 … 23 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Może na trzeźwo uda Ci się zrobić w końcu cytat
. Spróbuj rano
.
Zgaduj dalej. Jakiś błąd #503 i z wrzucało za każdym razem tą samą treść, a nie chce mi się edytować już.
KoralinaJones napisał/a:Jack Sparrow napisał/a:Ale jakiego fikołka?
Takiego, ze teraz twierdzisz że mowa jest o ruchaniu w kontekście SMV a nie o wartości na rynku matrymonialnym w szerszym zakresie. Nawet gdyby przyjąć, że tak jest, to kryterium jedynie do ruchania nie jest na pewno wiek. Tutaj dopiero byłoby spektrum kryteriów, bo jeśli chodzi o ruchanie, to dopiero ludzie miewają zachcianki i "dewiacje".
Odnoszę wrażenie, że nie masz większego doświadczenia z kobietami. Dlatego tak bardzo podpierasz się wykresami, statystykami. Brakuje Ci porównania, punktów odniesienia. Stąd sie czymś musisz posiłkować. Idę o zakład że nie doświadczyłeś niczego poza tym że żona jest Twoją pierwszą i jedyną partnerką.
Acha tak. Znowu kolejna próba dyskredytacji.
Która to już?
Liczy ktoś?
Sama stawiasz sobie stawiasz tezy, a potem z nimi dyskutujesz.
NIKT nie twierdził, że TYLKO wiek się liczy. Jest to jedna ze składowych i jestem chyba trzecią lub czwartą osobą, która ci to pisze.
Tak samo jak nikt nie twierdzi, że TYLKO o seks chodzi. Wchodząc w relację - nawet przelotną - nie wiesz czy ona skończy się po jednej nocy czy po miesiącu. I o ile wchodzisz z otwartą głową to pierwsze skrzypce gra atrakcyjność seksualna. Inaczej jest kiedy już z założenia szukasz partnera dożywotniego do posiadania dzieci. Ale takie podejście jest po prostu niedojrzałe.
Jedna partnerka, to nie jest wstyd, nie może być zatem próbą dyskredytacji.
A co jeszcze liczy się oprócz wieku w takiej 20-latce żeby ją TYLKO zaruchać na spływie kajakowym?
No, może jeszcze dyskrecja
.
KoralinaJones napisał/a:Może na trzeźwo uda Ci się zrobić w końcu cytat
. Spróbuj rano
.
Zgaduj dalej. Jakiś błąd #503 i z wrzucało za każdym razem tą samą treść, a nie chce mi się edytować już.
Straszne
. Ale drąg liczy się w rozporku, a nie w czterech literach.
Czy ktoś z interlokutorów mógłby uściślić czego dotyczy współczynnik SMV? Czy zaruchania (ONS, FBW) czy wartości na rynku randkowym, w sensie atrakcyjności na rynku matrymonialnym?
Bo się koledze powyżej zaczyna rozjeżdżać
.
A to już co kogo grzeje. W każdym razie - przeciętny (czyt. nie zapuszczony, co usilnie kreujesz) 40stolatek (i nawet więcej) nie ma problemów z poderwaniem kobiety nawet o połowę młodszej.
A to już co kogo grzeje. W każdym razie - przeciętny (czyt. nie zapuszczony, co usilnie kreujesz) 40stolatek (i nawet więcej) nie ma problemów z poderwaniem kobiety nawet o połowę młodszej.
Ma. Pierwszym problemem jest żona, którą przeciętny 40 -latek ma a drugim problemem, jeśli nie ma żony, są jego zobowiązania po żonie i dzieciach, trzecim problemem jeśli nie ma ani pierwszego ani drugiego jest fakt że jest starym kawalerem (proste pytanie - co z nim nie tak?) a na końcu problemem jest jego PESEL o ile nie ma do tego PESELUu wspomagaczy. A przeciętny nie ma, bo jest przeciętny.
Czy ktoś z interlokutorów mógłby uściślić czego dotyczy współczynnik SMV? Czy zaruchania (ONS, FBW) czy wartości na rynku randkowym, w sensie atrakcyjności na rynku matrymonialnym?
Bo się koledze powyżej zaczyna rozjeżdżać
.
Tobie się wiecznie coś rozjeźdża.
Sexual
Market
Value
KoralinaJones napisał/a:Czy ktoś z interlokutorów mógłby uściślić czego dotyczy współczynnik SMV? Czy zaruchania (ONS, FBW) czy wartości na rynku randkowym, w sensie atrakcyjności na rynku matrymonialnym?
Bo się koledze powyżej zaczyna rozjeżdżać
.
Tobie się wiecznie coś rozjeźdża.
Sexual
Market
Value
Pytam jak to tłumaczymy, czy dosłownie, czy w szerszym kontekście. Czego nie rozumiesz. Bo chyba nie tego co jest potrzebne do zwykłego zaruchania. Na pewno nie litania czynników. Pobudka.
Bo jeśli do zaruchania jedynym czynnikiem ma być wiek, to pedofile tez ruchają.
Czujesz różnicę?
Halo Ziemia, tu prawdziwe życie!
Czy Ty właśnie chcesz tu pokazać, że Twoje subiektywne doświadczenia są jedynie prawdziwe i tylko one odnoszą się do rzeczywistości?
W tym temacie już wypowiedziałem swoją opinię, dosyć obszernie. Nie będę tego kolejny raz przepisywał, a Ty widzę się znowu rozkręciłaś i będziesz kolejne kilka stron wykręcać kota ogonem.
Już się wciągnąłem w dyskusję dwie strony wcześniej, efekty takie jak widać.
Stracone popołudnie i niesmak po wszystkim.
Szkoda mi na to czasu.
@Jack Sparrow
Chłopie, że Ci się chce. Druga w nocy a Wy zaczynacie od nowa pisać to, co już po kilka razy napisaliście.
Jeśli dla niej spotykanie się mężczyzny ze sporo młodszą kobietą jest niemożliwe, niech sobie jest.
Kumaci wiedzą jak jest.
Jack Sparrow napisał/a:A to już co kogo grzeje. W każdym razie - przeciętny (czyt. nie zapuszczony, co usilnie kreujesz) 40stolatek (i nawet więcej) nie ma problemów z poderwaniem kobiety nawet o połowę młodszej.
Ma. Pierwszym problemem jest żona, którą przeciętny 40 -latek ma a drugim problemem, jeśli nie ma żony, są jego zobowiązania po żonie i dzieciach, trzecim problemem jeśli nie ma ani pierwszego ani drugiego jest fakt że jest starym kawalerem (proste pytanie - co z nim nie tak?) a na końcu problemem jest jego PESEL o ile nie ma do tego PESELUu wspomagaczy. A przeciętny nie ma, bo jest przeciętny.
Psss...chodź się nachyl.....powiem ci coś na ucho, tylko nikomu nie powtarzaj, ok?
ludzie zdradzają
KoralinaJones napisał/a:Halo Ziemia, tu prawdziwe życie!
Czy Ty właśnie chcesz tu pokazać, że Twoje subiektywne doświadczenia są jedynie prawdziwe i tylko one odnoszą się do rzeczywistości?
W tym temacie już wypowiedziałem swoją opinię, dosyć obszernie. Nie będę tego kolejny raz przepisywał, a Ty widzę się znowu rozkręciłaś i będziesz kolejne kilka stron wykręcać kota ogonem.
Już się wciągnąłem w dyskusję dwie strony wcześniej, efekty takie jak widać.
Stracone popołudnie i niesmak po wszystkim.
Szkoda mi na to czasu.
Są doświadczeniem kobiety. Kwestionujesz je czy nadal się upierasz że marzeniem kazdej 20latki jest żonaty, dzieciaty lub rozwiedziony 40latek?
Szkoda czasu to tym 20latkom na takich
.
Jack Sparrow napisał/a:KoralinaJones napisał/a:Czy ktoś z interlokutorów mógłby uściślić czego dotyczy współczynnik SMV? Czy zaruchania (ONS, FBW) czy wartości na rynku randkowym, w sensie atrakcyjności na rynku matrymonialnym?
Bo się koledze powyżej zaczyna rozjeżdżać
.
Tobie się wiecznie coś rozjeźdża.
Sexual
Market
ValuePytam jak to tłumaczymy, czy dosłownie, czy w szerszym kontekście.
A gdzie na świecie poza twoją głową 'rynek seksualny' oznacza szukanie partnera celem ożenku i spłodzenia potomstwa?
KoralinaJones napisał/a:Jack Sparrow napisał/a:Tobie się wiecznie coś rozjeźdża.
Sexual
Market
ValuePytam jak to tłumaczymy, czy dosłownie, czy w szerszym kontekście.
A gdzie na świecie poza twoją głową 'rynek seksualny' oznacza szukanie partnera celem ożenku i spłodzenia potomstwa?
W takim razie czego dotyczy ta cała litania?
SMV oznacza seksualną wartość rynkową. SMV odzwierciedla poziom atrakcyjności randkowicza. SMV związany jest z genami, atrakcyjnością fizyczną, seksualnością, sex appealem, cechami charakteru/osobowości, inteligencją (analityczną i emocjonalną), dojrzałością, umiejętnościami uwodzenia, umiejętnościami społecznymi, wiedzą, cechami alfa/beta, rasą, wiekiem, stanem cywilnym, zdrowiem, wysportowaniem, ubiorem, bagażem doświadczeń, statusem społecznym, środowiskiem w którym się obracają, władzą, czy zasobami (uff, tych czynników jest nawet więcej!).
Bo moja głowa aż tyle nie potrzebuje żeby się przespać okazjonalnie z facetem.
Niemniej jednak dla 40-latków w relacji do 20-latek, to i tak bez znaczenia. Heffner, Brad Pitt itp. to wyjątki, jeden na milion, grupa uprzywilejowana a nie statystyczny, przeciętny Kowalski.
@Jack Sparrow
Chłopie, że Ci się chce. Druga w nocy a Wy zaczynacie od nowa pisać to, co już po kilka razy napisaliście.
Jeśli dla niej spotykanie się mężczyzny ze sporo młodszą kobietą jest niemożliwe, niech sobie jest.
Kumaci wiedzą jak jest.
W sumie racja....szkoda tracić czas na jałowe dyskusje z osobą, która sama sobie stawia jakieś dziwaczne tezy, które następnie próbuje obalić.
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:@Jack Sparrow
Chłopie, że Ci się chce. Druga w nocy a Wy zaczynacie od nowa pisać to, co już po kilka razy napisaliście.
Jeśli dla niej spotykanie się mężczyzny ze sporo młodszą kobietą jest niemożliwe, niech sobie jest.
Kumaci wiedzą jak jest.W sumie racja....szkoda tracić czas na jałowe dyskusje z osobą, która sama sobie stawia jakieś dziwaczne tezy, które następnie próbuje obalić.
Żona wie że tak namiętnie rozprawiasz o 20-latkach do drugiej nad ranem?
Albo nie? Dlaczego nie obracasz teraz jakiejś?
Czego zabrakło?
Psss...chodź się nachyl.....powiem ci coś na ucho, tylko nikomu nie powtarzaj, ok?
ludzie zdradzają
Nie powtarzaj żonie
. Może już nie być tak kolorowo.. Może się okazać, że Cię na ten seks wcale nie było stać. Pamiętaj, nie jesteś Heffner ani Brad Pitt...
Miłych snów. Oby wam się raty we frankach nie śniły
.
Są doświadczeniem kobiety. Kwestionujesz je czy nadal się upierasz że marzeniem kazdej 20latki jest żonaty, dzieciaty lub rozwiedziony 40latek?
Szkoda czasu to tym 20latkom na takich
.
Niczego nie kwestionuję. Śmieję się z sytuacji, w której to subiektywne doświadczenie chcesz narzucać wszystkim wokół uważając za jedyną prawdę o rzeczywistości.
A co do 40 latka i dwudziestolatki, pisanie że się upieram przy czymś czego wcale nie napisałem, a wręcz pisałem coś innego, jest tym co napisał przed chwilą Jack- stawianiem chochoła i bohaterskim obalaniem go.
Po co Ci w ogóle rozmówca?;)
Przecież sama dzielnie ogarniasz obie strony.
Widzę że Ci się nudzi, widzę że masz przemożną potrzebę interakcji i jesteś gotowa prężyć wirtualne muskuły tracąc kolejne godziny na temat, który za kilka tygodni będzie wart mniej niż zeszłoroczny śnieg.
Rzeczywistości nie zakrzyczysz, choćbyś tu jeszcze kolejne kilkanaście stron zaklinała ją jak mantrę.
Dobrej nocy;)
KoralinaJones napisał/a:Są doświadczeniem kobiety. Kwestionujesz je czy nadal się upierasz że marzeniem kazdej 20latki jest żonaty, dzieciaty lub rozwiedziony 40latek?
Szkoda czasu to tym 20latkom na takich
.
Niczego nie kwestionuję. Śmieję się z sytuacji, w której to subiektywne doświadczenie chcesz narzucać wszystkim wokół uważając za jedyną prawdę o rzeczywistości.
A co do 40 latka i dwudziestolatki, pisanie że się upieram przy czymś czego wcale nie napisałem, a wręcz pisałem coś innego, jest tym co napisał przed chwilą Jack- stawianiem chochoła i bohaterskim obalaniem go.
Po co Ci w ogóle rozmówca?;)
Przecież sama dzielnie ogarniasz obie strony.Widzę że Ci się nudzi, widzę że masz przemożną potrzebę interakcji i jesteś gotowa prężyć wirtualne muskuły tracąc kolejne godziny na temat, który za kilka tygodni będzie wart mniej niż zeszłoroczny śnieg.
Rzeczywistości nie zakrzyczysz, choćbyś tu jeszcze kolejne kilkanaście stron zaklinała ją jak mantrę.
Dobrej nocy;)
Ty za to nie masz potrzeby interakcji a jednak odpowiadasz
.
Oczywiście że rzeczywistości się nie zakrzyczy. Teraz nagle okazuje się że to chodzi o to że 40-latkowie pssst - nie mów nikomu - zdradzają
a nie że są idealnymi partnerami dla 20-latek. ![]()
Najpierw było coś o szczycie mężczyzny który może wybierać z 10- 15 lat młodszych a kiedy okazuje się że ten szczyt to czas kiedy jest już żonaty, dzieciaty i z kredytem na głowie, to nagle mowa o zdradach
.
Jak zawsze, przy tego rodzaju tematach, nadchodzi moment, kiedy obie strony barykadują sie w swoich poglądach i nie sa skłonne przyjąć perspektywy drugiej strony.
Generalnie to całe SMV jest proste jak konstrukcja cepa, bo zakłada, że człowiek (czyli tez facet XD
) bierze pod uwage w zasadzie tylko 2 rzeczy u kobiety oceniając jej atrakcyjność seksualną: jej wiek i... chciałam napisać drugi raz jej wiek
, ale tak poważnie to ta druga cecha to niekoniecznie oszałamiająca uroda, a JEJ PODEJŚCIE do męzczyzn.
Tak bym ten wygres skonstruowała.
Bo rozejrzyjmy się: ile wśród tych obleganych 20 i 20-kilkulatek jest naprawdę pięknych dziewczyn? 5%..no dobra, może 10% ![]()
Reszta to zupełnie przeciętne ładne dziewczyny, czasem nawet mniej, ktore za 10-15 lat będą, z uwagi na przeciętną urodę , gdy młodośc przeminie, zupełnie przezroczyste dla tych samych facetów.
Bo dla statystycznego faceta młodość prawie zawsze = podniecenie seksualne i pożądanie w kierunku kobiety. Klasa i poziom urody są zupełnie drugorzędne. Czynnikiem potęgującym podniecenie i zainteresowanie kobietą jest bez 2 zdań jej wiek.
Z tym nie można się kłócić. 90% męskiej populacji, ktora jak ze wszystkim co jest w większości , do wyrafinowanych i wymagających nie należy
, tak to wygląda.
Także to SMV w kontekście bardzo wąskiej dziedziny życia jaką jest seksualność facetów, mówi prawdę.
Pytanie powinno byc skierowane dla nas kobiet w druga stronę: czy nam faceci o tak skonstruowanej psychice i seksualności "robią cos"?
W sensie czy oni nas podniecają?
Bo mnie np. prymitywizm mentalny niesamowicie odrzuca. Odrzucał juz jak byłam w wieku tych 20letnich pań, dlatego nigdy nie brałam tych panow w średnim wieku wtedy, którzy rzucali mi perły pod nogi, na poważnie
Dzisiaj, patrząc z dystansu, wydaje mi się to wszystko jeszcze bardziej żałosne, co nie zmienia faktu, że potrafię przyznać prawde, że tak to własnie jest.
Poza chlubnymi 5-10% mężczyzn, którzy od zawsze mają wymagania i standardy, bo mogą je mieć
I to jest ten procent, który zawsze mnie initeresował z kolei. ![]()
Pisząc "podejście do mężczyzn" , miałam na mysli na ile taka młoda kobieta jest otwarta na mężczyzn, na seks z nimi. To daje jej ogromne "fory" i plusa u wiekszości panow w średnim wieku, bo juz niekoniecznie równolatków - z wiadomego powodu ![]()
Natomiast pan w wieku około 40 i powyżej lat, będzie przezachwycony przeciętną z urody, ale duzo młodsza kobieta, która kocha seks jak koń owies
Bo on czuje podświadomie i wie, że taka kobieta nie będzie nadmiernie wymagająca, także w stosunku do niego, delikatnie mówiąc. A to poczucie totalnego luzu to tez potęzny afrodyzjak dla panów, którzy sami nie mają czym szastać, a marzy im się młodsze ciałko do obracania
Tak to działa. Te 2 czynniki bym wymieniła, z obserwacji takich par. Bynajmniej nie wiązałabym wieku w ścisłej korelacji z duża urodą tych młodych kobiet, bo zazwyczaj nie tak to w praktyce wygląda.
Piotreeek napisał/a:Właściwie to opisałem to wszystko dość powierzchownie, ale cieszę się, że znalazłaś w tym coś dla siebie.
Pocieszający jest fakt, że wielu jest ludzi z takim podejściem do życia. Pomimo tego, że lubię samotność to jednak mam potrzeby socjalne - a w odpowiednim towarzystwie można się zaspokoić na długi czas.
Opisałeś wystarczająco obrazowo żeby dotrzeć do osób, które rozumieją o co chodzi
Rożni nas to, że wg mojego doświadczenia takich ludzi jak my jest mało, albo ich prawie nie spotykam, a Ty przeciwnie. Zastanawiam sie gdzie robię bład
Pisząc to akurat wspominałem ludzi, z którymi nawiązałem nić porozumienia - nie mieli dziur w wiedzy, byli rozeznani i obyci z tematami. Chodziło mi o osoby, z którymi rozmowa jest stymulująca i satysfakcjonująca. Pasjonaci i artyści, którzy mają silnie wyostrzone poczucie estetyki. Inżynierowie, którzy dyskutują o każdym szczególe swoich tworów. Perfekcjoniści w swoim fachu.
Przepraszam
Mogłem doprecyzować. Przez bardzo długi czas odczuwałem niedosyt, jeśli chodzi o tę podstawową potrzebę. Od pewnego czasu ten świat i ci ludzie są dla mnie dostępni, więc jestem oczarowany ![]()
Piotreeek napisał/a:Wiesz, ja jestem samotnikiem i nie przeszkadza mi brak osób. Kiedy jednak wychodzę do ludzi (z własnego wyboru) to czas spędzam bardzo miło. Nawiązałem, przy okazji wspomnianych imprez, bardzo wiele wartościowych znajomości to też mam zawsze wybór odezwania się do kogoś, czy też umówienia spotkania - po prostu tego nie robię. Wolę raczej poświęcać się swoim zainteresowaniom i pasjom. Ludzie, którzy mnie trochę poznali wiedzą, że ciężko mnie gdzieś wyciągnąć (a co dopiero się dodzwonić).
Powinieneś wypełnić sobie wolny czas czymś, co Cię interesuje i się w tym realizować. Źródłem energii jest nie tylko dobry posiłek i zdrowy sen. Na poziom energii wpływa bardzo to, jak czujesz się sam ze sobą w związku z własnymi osiągnięciami. Innymi słowy samorealizacja. Jeżeli tego w życiu brakuje to skutkiem jest pogłębiająca się apatia.
Jeśli chodzi o poranne przebieżki (przebiegam mniej więcej 11 km) to późniejsza część dnia jest znacznie przyjemniejsza. Czuję się taki lekki i spokojny. "Lekki" w sensie braku negatywnych emocji. Sprzyja to zarówno w pracy, jak i kontaktach międzyludzkich. Również zdecydowanie lepiej się myśli.
Dodam, że ja wiedziałem od małego co chcę w życiu robić i na jakim poziomie żyć - to, co było wiele lat temu tylko w sferze marzeń, mniej więcej dwa lata temu się zmaterializowało - po studiach zaczynałem od kompletnego zera, bez znajomości. Nie spocząłem oczywiście na laurach, bo apetyt rośnie wraz z jedzeniem
Jednak różnimy się znacznie bardziej niż myślałem. Ja nie nawiązuje żadnych znajomości bo dosłownie nie ma gdzie. Osiągnięć nie mam żadnych, a apatia jest bardzo silna, nigdy nie czuje się "lekki", a już tym bardziej bez negatywnych emocji. Co do biegania rano, postaram się kiedyś w końcu to zrobić i zobaczymy czy u mnie będą te same efekty. Ja nigdy nie wiedziałem co chcę robić i wciąż nie wiem. Całe dotychczasowe życie było robieniem tego co inni, czego wymagali rodzice i społeczeństwo, nawet studia były bo rodzice kazali, kierunek wybrałem sam choć dużego wyboru nie było. Nie mam nawet małego celu, a co dopiero marzeń.
W jednej kwestii muszę się zgodzić z Dalią, takich ludzi jest bardzo mało, osobiście nie znam dosłownie nikogo takiego.
Już w podstawówce potrafiłem barwnie opisywać to, jak chciałbym aby moje życie wyglądało. Nigdy bym jednak nie pomyślał, jak wiele złego mnie spotka w trakcie pogoni za marzeniem. Ta droga nie była usłana kwiatkami, a na niebie nie było tęczy. Był pot, była krew i były łzy. Przy czym tego ostatniego najwięcej z uwagi, że byłem sam. Czasy szkolne były wręcz tragiczne ze względu na moją wysoką wrażliwość, którą uznawałem wówczas za moje przekleństwo. Wykształciłem w sobie bardzo wcześnie silną awersję, wręcz nienawiść względem ludzi. Nienawiść, która była paliwem i motywacją do jeszcze bardziej intensywnego wysiłku. Po wielu latach, gdzieś krótko po studiach, postanowiłem uporządkować bałagan, jakim jest moje życie. Ciągle żywa nienawiść wysysała ze mnie energię, byłem sam dla siebie toksyczny. Działałem chaotycznie i często w kontaktach międzyludzkich dawałem upust nienawiści. W związkach z dziewczynami, pomimo ich zaangażowania, nie potrafiłem wejść w relacje całym sobą - brakowało mi głębszych doznań w bliskości fizycznej (miałem ogromne zapotrzebowanie na uczucia, namiętność - było zbyt powierzchownie). Kiedy już czułem, że pora urwać kontakt to często musiałem uskuteczniać manipulacje, a rzadziej próbowałem szczerej rozmowy. Kierowałem się przede wszystkim dobrem partnerki, którą szanowałem za wszystko, co mi dała. Ja nie nadawałem się do związku, a raczej znów moja wysoka wrażliwość dawała się we znaki. Cały przyszły czas pracowałem nad sobą. Dużo czytałem o organizacji życia, ustalaniu priorytetów, higienie emocjonalnej. W międzyczasie próbowałem się wyciszać za pomocą jogi (dużo eksperymentowałem z zestawem ćwiczeń).
Ostatecznie udało mi się odzyskać "siebie". Odkryłem, że wysoka wrażliwość przestaje mi ciążyć, a wręcz staje się moim atutem. Zacząłem działać w sposób uporządkowany, zorganizowany. Wróciła przyjemność z życia i wewnętrzny spokój. Awersja do ludzi pozostała, ale bez trującej otoczki. Mam nowe marzenia, nowe cele do których spokojnie sobie zmierzam. Bardzo cenię samotność, która mi towarzyszyła przez praktycznie większość życia.
Oczywiście znacznie spłyciłem pewne etapy życia, aby nie generować tyle treści. Miały miejsca w moim życiu wydarzenia przełomowe, które wywracały niejednokrotnie mój świat do góry nogami. Było mnóstwo złych decyzji. Było ogromnie wielu ludzi, którzy próbowali mnie niszczyć, obrażać, dołować i poniżać- sprowadzić do swojego beznadziejnego położenia. Nikt mi nigdy nie pomógł. Pomimo mojej delikatnej natury, pozostałem wierny sobie i nigdy się nie załamałem.
SaraS napisał/a:No, akurat moje koleżanki licealistki "obciągały swoim równolatkom i studencikom", czyli tym, z którymi były w związkach.
Natomiast czy Ty tak poważnie "obciąganie w cenie drina" przedstawiłeś jako dowód na atrakcyjność tych facetów? To może prostytutki sypiające z 50-latkami niech będą przesłanką za tym, że ten szczyt atrakcyjności to nie spada już nigdy? Chyba jednak jest różnica między facetem do jakiejkolwiek relacji a klientem, u którego liczą się głównie pieniądze?Prostytutka nie wybiera klientów.
Puszczalska nastolatka, utrzymanka, gold diggerka już tak.
I taka to różnica.
Owszem, wybierają. I kryteria nie są takie same jak przy wyborze kogoś do związku czy nawet FWB i podobnych. Atrakcyjność mężczyzny jako partnera i atrakcyjność sponsora nie opierają się na tym samym.
A to już co kogo grzeje. W każdym razie - przeciętny (czyt. nie zapuszczony, co usilnie kreujesz) 40stolatek (i nawet więcej) nie ma problemów z poderwaniem kobiety nawet o połowę młodszej.
Nie. Niektórzy nie mają, ta przeciętna większość nie ma na to szans. Przeciętny 40-latek i dziewczyna o połowę młodsza? Większość popatrzy na takiego jak na kolegę ojca, a nie materiał na cokolwiek. Przebije się przez to tylko jakiś wybitny egzemplarz, a i tak nie do wszystkich, w sensie, to nadal nie tak, że będzie mógł przebierać, bo co druga się będzie ślinić.
I teraz: ja nie chcę powiedzieć, że ten szczyt atrakcyjności jest w innym momencie, absolutnie. Niech sobie będzie w okolicach 40-tki, ale nawet jeśli pan 40-letni jest atrakcyjniejszy niż był np. 15 lat wcześniej, to i tak wtedy miał większe szanse na zainteresowanie dwudziestek, bo teraz często zostanie skreślony "na sztywno", za wiek, niezależnie od tego, co sobą reprezentuje poza tym, chyba że to naprawdę będą szalenie ponadprzeciętne rzeczy.
Znaczenie ma to, że facet fizycznie nie traci między 30 tką a 40 tak dużo jak kobieta. O ile więc w przedziale 20-30 częściej panie mogą rozdawać karty to 30+ już panowie. Nie mówiąc już o starszym wieku. Krążą niezłe legendy o sanatoriach jak starsze panie wręcz prawie rzucają się na facetów.
Akurat dobrze znam realia sanatoriów i podobnych. Jasne, zdarzają się romanse, dancingi, te sprawy, ale:
- jeżeli chodzi o wygląd, to wszyscy są na tym samym poziomie, przy czym panie zdają sobie sprawę z tego, jak wyglądają i ile mają lat, a panowie chyba się naczytali podobnych wątków, bo wierzą, że wciąż są boscy;
- ze względu na powyższe to panie zachowują się z godnością, a panowie - często niesmacznie;
- zawsze znajdują się tacy, którzy uważają się za ósmy cud świata i totalnie na poważnie próbują wyrywać nawet i 40+ lat młodsze atrakcyjne babki, często gęsto przy pomocy dwuznacznych obleśnych tekstów, samemu będąc starymi schorowanymi dziadami;
- oczywiście ci panowie uważają za "stare schorowane baby" inne kuracjuszki (i mówią o tym!) i zupełnie nie widzą, że wyglądem i sprawnością wcale się od nich nie różnią.
Tak że to tyle w kwestii sanatoryjnych różnic. Nawet jeśli zadbany starszy pan może wyglądać lepiej o starszej pani, to nie w sanatoriach. Tam z reguły nie trafiają zdrowi i sprawni.
Natomiast pan w wieku około 40 i powyżej lat, będzie przezachwycony przeciętną z urody, ale duzo młodsza kobieta, która kocha seks jak koń owies
Ale głupoty. Tak się kończy analiza męskiej psychiki przez kobietę.
I kolejny raz powielany mit, jakoby 40 latek marzył o 20latce.
Ostatni raz, może tym razem dotrze. Ale przypuszczam, że jednak nie;)
Szczyt na skali smv nie oznacza, że każdy 40 latek ma dostęp do 20latek. Nie oznacza też, że o takich marzy czy że o takie mu chodzi.
Oznacza, że w tym czasie dany człowiek ma największe możliwości. Czasem to będzie poznanie jednej kobiety. A czasem dostęp do szerokiego grona kobiet w różnym wieku. To zależy od konkretnej osoby.
Twierdzenie, że każdy facet w średnim wieku będzie zachwycony młodą, niezbyt urodziwą dziewczyną, która będzie chciała po nim skakać dzień i noc, świadczy o kompletnym niezrozumieniu tematu w którym się zabiera głos.
Bo mnie np. prymitywizm mentalny niesamowicie odrzuca. Odrzucał juz jak byłam w wieku tych 20letnich pań, dlatego nigdy nie brałam tych panow w średnim wieku wtedy, którzy rzucali mi perły pod nogi, na poważnie
Ło Jezuniu.
Przecieram oczy, jeszcze raz. I ponownie.
To wciąż tam jest.
Zdajesz sobie sprawę do czego nawiązujesz, jaki kod kulturowy się pod tym kryje?
Kto jest archetypem postaci, przed które rzucano perły?
Kto to robił i jakie jest tego przesłanie?
Grubo się ten niedzielny poranek zaczął. Tego na trzeźwo nie da się czytać.
Kelner!
SaraS napisał/a:No, akurat moje koleżanki licealistki "obciągały swoim równolatkom i studencikom", czyli tym, z którymi były w związkach.
Natomiast czy Ty tak poważnie "obciąganie w cenie drina" przedstawiłeś jako dowód na atrakcyjność tych facetów? To może prostytutki sypiające z 50-latkami niech będą przesłanką za tym, że ten szczyt atrakcyjności to nie spada już nigdy? Chyba jednak jest różnica między facetem do jakiejkolwiek relacji a klientem, u którego liczą się głównie pieniądze?Prostytutka nie wybiera klientów.
Puszczalska nastolatka, utrzymanka, gold diggerka już tak.
I taka to różnica.
Owszem, wybierają. I kryteria nie są takie same jak przy wyborze kogoś do związku czy nawet FWB i podobnych. Atrakcyjność mężczyzny jako partnera i atrakcyjność sponsora nie opierają się na tym samym.
A to już co kogo grzeje. W każdym razie - przeciętny (czyt. nie zapuszczony, co usilnie kreujesz) 40stolatek (i nawet więcej) nie ma problemów z poderwaniem kobiety nawet o połowę młodszej.
Nie. Niektórzy nie mają, ta przeciętna większość nie ma na to szans. Przeciętny 40-latek i dziewczyna o połowę młodsza? Większość popatrzy na takiego jak na kolegę ojca, a nie materiał na cokolwiek. Przebije się przez to tylko jakiś wybitny egzemplarz, a i tak nie do wszystkich, w sensie, to nadal nie tak, że będzie mógł przebierać, bo co druga się będzie ślinić.
I teraz: ja nie chcę powiedzieć, że ten szczyt atrakcyjności jest w innym momencie, absolutnie. Niech sobie będzie w okolicach 40-tki, ale nawet jeśli pan 40-letni jest atrakcyjniejszy niż był np. 15 lat wcześniej, to i tak wtedy miał większe szanse na zainteresowanie dwudziestek, bo teraz często zostanie skreślony "na sztywno", za wiek, niezależnie od tego, co sobą reprezentuje poza tym, chyba że to naprawdę będą szalenie ponadprzeciętne rzeczy.
Znaczenie ma to, że facet fizycznie nie traci między 30 tką a 40 tak dużo jak kobieta. O ile więc w przedziale 20-30 częściej panie mogą rozdawać karty to 30+ już panowie. Nie mówiąc już o starszym wieku. Krążą niezłe legendy o sanatoriach jak starsze panie wręcz prawie rzucają się na facetów.
Akurat dobrze znam realia sanatoriów i podobnych. Jasne, zdarzają się romanse, dancingi, te sprawy, ale:
- jeżeli chodzi o wygląd, to wszyscy są na tym samym poziomie, przy czym panie zdają sobie sprawę z tego, jak wyglądają i ile mają lat, a panowie chyba się naczytali podobnych wątków, bo wierzą, że wciąż są boscy;
- ze względu na powyższe to panie zachowują się z godnością, a panowie - często niesmacznie;
- zawsze znajdują się tacy, którzy uważają się za ósmy cud świata i totalnie na poważnie próbują wyrywać nawet i 40+ lat młodsze atrakcyjne babki, często gęsto przy pomocy dwuznacznych obleśnych tekstów, samemu będąc starymi schorowanymi dziadami;
- oczywiście ci panowie uważają za "stare schorowane baby" inne kuracjuszki (i mówią o tym!) i zupełnie nie widzą, że wyglądem i sprawnością wcale się od nich nie różnią.
Tak że to tyle w kwestii sanatoryjnych różnic. Nawet jeśli zadbany starszy pan może wyglądać lepiej o starszej pani, to nie w sanatoriach. Tam z reguły nie trafiają zdrowi i sprawni.
Ale głupoty. Tak się kończy analiza męskiej psychiki przez kobietę.
I kolejny raz powielany mit, jakoby 40 latek marzył o 20latce.Ostatni raz, może tym razem dotrze. Ale przypuszczam, że jednak nie;)
Szczyt na skali smv nie oznacza, że każdy 40 latek ma dostęp do 20latek. Nie oznacza też, że o takich marzy czy że o takie mu chodzi.
Oznacza, że w tym czasie dany człowiek ma największe możliwości. Czasem to będzie poznanie jednej kobiety. A czasem dostęp do szerokiego grona kobiet w różnym wieku. To zależy od konkretnej osoby.
Twierdzenie, że każdy facet w średnim wieku będzie zachwycony młodą, niezbyt urodziwą dziewczyną, która będzie chciała po nim skakać dzień i noc, świadczy o kompletnym niezrozumieniu tematu w którym się zabiera głos.
Ło Jezuniu.
Przecieram oczy, jeszcze raz. I ponownie.
To wciąż tam jest.Zdajesz sobie sprawę do czego nawiązujesz, jaki kod kulturowy się pod tym kryje?
Kto jest archetypem postaci, przed które rzucano perły?
Kto to robił i jakie jest tego przesłanie?Grubo się ten niedzielny poranek zaczął. Tego na trzeźwo nie da się czytać.
Kelner!
Kolejne żenujące popisy pisane patronizującym tonem ze strony gościa, który nijak nie jest żadnym autorytetem dla mnie, a uroiło mu sie, że jak będzie uzywał takiej "ramy" to w nia z automatu wejdzie , jak w masło.
beczułka XD
A tak merytorycznie to nic nie napisałeś, emocjonalne drgawki koło pewnego siebie alfy nie stały, także wybacz - komentarza nie bedzie ![]()
Robsonpl napisał/a:KoralinaJones napisał/a:A dziewczyna przed 30stką, to nie jest przypadkiem 20 - parolatka? Gdy byłam w tym wieku mężczyźni 40+ to byli mężczyźni w wieku jak w wieku rodziców i nie byli w orbicie moich zainteresowań, za to ze strony 40-latków owszem, spotykałam się z zainteresowaniem - głównie żonatych szukających odskoczni.
Przyjmijcie w końcu do wiadomości, że po 40-stce zaczynacie dla pewnej grupy wiekowej być tak samo nieatrakcyjni jak Wasze rówieśniczki. Co najmniej 15 lat różnicy na plus dla faceta musi być okupione czymś więcej jak fenomenem wieku dojrzałego, w który tak niezłomnie wierzycie.
Poza tym, mężczyźni 40-letni i więcej, to co do zasady mężczyźni żonaci albo mężczyźni rozwiedzeni. Ten, kolejny, czynnik atrakcyjności dla przeciętnej 20-parolatki, ba! nawet takiej 30-parolatki Wam się wymyka.
Ilu jest wolnych, bezdzietnych, bez zobowiązań, atrakcyjnych 40-parolatków, którzy mają w rękach inne atuty na miarę wspomnianego Heffnera?Halo Ziemia, tu prawdziwe życie!
I myślisz, że ogarnięty 40 latek nie jest w stanie spotykać się z dwudziestoparolatką? Do 20 lat jest różnicy jest to wykonalne. Jeśli wie jak to zrobić . Znam kolesia co ma 55 lat a jest z 35 latką. Moja koleżanka będąc licealistką spotykała się z 40 latkiem. I wcale nie byl to żaden sponsoring. Dziewczyna ładna i bardzo inteligentna, brała udział w olimpiadach na poziomie krajowym. Była jak na swój wiek bardzo rozwinięta intelektualnie i taki facet jej imponował. Nikt nie twierdzi, że każdy 40 latek może być z 20 tką, bo tak nie jest ale jest to osiagalne. Raczej bym bardziej zwrócił uwagę na związek 40 latek i 30 latka, bo to zdarza się częściej. Sam spotykałem się z kobietą 10 lat młodszą, a gdybym chciał to pewnie i dałoby radę jeszcze zejść kilka lat w dół. Atrakcyjność matrymonialna przeciętnego faceta w okolicach 40 jest o wiele większa niż przeciętnej kobiety w tym wieku. Bo u faceta nie liczy się tak bardzo uroda jak u pań tylko inne cechy. Znaczenie ma to, że facet fizycznie nie traci między 30 tką a 40 tak dużo jak kobieta. O ile więc w przedziale 20-30 częściej panie mogą rozdawać karty to 30+ już panowie. Nie mówiąc już o starszym wieku. Krążą niezłe legendy o sanatoriach jak starsze panie wręcz prawie rzucają się na facetów.
Pojadę klasykiem. 40-letni kawaler, to dziwadło. 40-letni atrakcyjny kawaler - nie istnieje coś takiego w przyrodzie, bo przyroda nie znosi próżni.
A kto mówi, że musi być kawalerem? Niby dlaczego to miałby być jakiś warunek konieczny? Choć i tacy się zdarzają bo na przykład byli zajęci hobby, firmą czy innymi rzeczami i nie chcieli się wiązać na stałe..
Ten 55 latek o którym wspominałem na przykład nie jest.
Jest masa przykładów gdzie młodziutka kobieta zostaje kochanką faceta 40+. Mam znajomego, który czasem jeździ na sesje fotograficzne i zdarza się na nich, że atrakcyjne młodziutkie dziewczyny lądują w łóżku ze starszymi facetami a te bardziej ogarnięte nawet się wiążą z niektórymi na stałe.
Robsonpl napisał/a:KoralinaJones napisał/a:A dziewczyna przed 30stką, to nie jest przypadkiem 20 - parolatka? Gdy byłam w tym wieku mężczyźni 40+ to byli mężczyźni w wieku jak w wieku rodziców i nie byli w orbicie moich zainteresowań, za to ze strony 40-latków owszem, spotykałam się z zainteresowaniem - głównie żonatych szukających odskoczni.
Przyjmijcie w końcu do wiadomości, że po 40-stce zaczynacie dla pewnej grupy wiekowej być tak samo nieatrakcyjni jak Wasze rówieśniczki. Co najmniej 15 lat różnicy na plus dla faceta musi być okupione czymś więcej jak fenomenem wieku dojrzałego, w który tak niezłomnie wierzycie.
Poza tym, mężczyźni 40-letni i więcej, to co do zasady mężczyźni żonaci albo mężczyźni rozwiedzeni. Ten, kolejny, czynnik atrakcyjności dla przeciętnej 20-parolatki, ba! nawet takiej 30-parolatki Wam się wymyka.
Ilu jest wolnych, bezdzietnych, bez zobowiązań, atrakcyjnych 40-parolatków, którzy mają w rękach inne atuty na miarę wspomnianego Heffnera?Halo Ziemia, tu prawdziwe życie!
I myślisz, że ogarnięty 40 latek nie jest w stanie spotykać się z dwudziestoparolatką? Do 20 lat jest różnicy jest to wykonalne. Jeśli wie jak to zrobić . Znam kolesia co ma 55 lat a jest z 35 latką. Moja koleżanka będąc licealistką spotykała się z 40 latkiem. I wcale nie byl to żaden sponsoring. Dziewczyna ładna i bardzo inteligentna, brała udział w olimpiadach na poziomie krajowym. Była jak na swój wiek bardzo rozwinięta intelektualnie i taki facet jej imponował. Nikt nie twierdzi, że każdy 40 latek może być z 20 tką, bo tak nie jest ale jest to osiagalne. Raczej bym bardziej zwrócił uwagę na związek 40 latek i 30 latka, bo to zdarza się częściej. Sam spotykałem się z kobietą 10 lat młodszą, a gdybym chciał to pewnie i dałoby radę jeszcze zejść kilka lat w dół. Atrakcyjność matrymonialna przeciętnego faceta w okolicach 40 jest o wiele większa niż przeciętnej kobiety w tym wieku. Bo u faceta nie liczy się tak bardzo uroda jak u pań tylko inne cechy. Znaczenie ma to, że facet fizycznie nie traci między 30 tką a 40 tak dużo jak kobieta. O ile więc w przedziale 20-30 częściej panie mogą rozdawać karty to 30+ już panowie. Nie mówiąc już o starszym wieku. Krążą niezłe legendy o sanatoriach jak starsze panie wręcz prawie rzucają się na facetów.
Pojadę klasykiem. 40-letni kawaler, to dziwadło. 40-letni atrakcyjny kawaler - nie istnieje coś takiego w przyrodzie, bo przyroda nie znosi próżni.
A kto mówi, że musi być kawalerem? Niby dlaczego to miałby być jakiś warunek konieczny? Choć i tacy się zdarzają bo na przykład byli zajęci hobby, firmą czy innymi rzeczami i nie chcieli się wiązać na stałe..
Ten 55 latek o którym wspominałem na przykład nie jest.
Jest masa przykładów gdzie młodziutka kobieta zostaje kochanką faceta 40+. Mam znajomego, który czasem jeździ na sesje fotograficzne i zdarza się na nich, że atrakcyjne młodziutkie dziewczyny lądują w łóżku ze starszymi facetami a te bardziej ogarnięte nawet się wiążą z niektórymi na stałe.
Jak zawsze, przy tego rodzaju tematach, nadchodzi moment, kiedy obie strony barykadują sie w swoich poglądach i nie sa skłonne przyjąć perspektywy drugiej strony.
Generalnie to całe SMV jest proste jak konstrukcja cepa, bo zakłada, że człowiek (czyli tez facet XD
) bierze pod uwage w zasadzie tylko 2 rzeczy u kobiety oceniając jej atrakcyjność seksualną: jej wiek i... chciałam napisać drugi raz jej wiek
, ale tak poważnie to ta druga cecha to niekoniecznie oszałamiająca uroda, a JEJ PODEJŚCIE do męzczyzn.
Tak bym ten wygres skonstruowała.Bo rozejrzyjmy się: ile wśród tych obleganych 20 i 20-kilkulatek jest naprawdę pięknych dziewczyn? 5%..no dobra, może 10%
Reszta to zupełnie przeciętne ładne dziewczyny, czasem nawet mniej, ktore za 10-15 lat będą, z uwagi na przeciętną urodę , gdy młodośc przeminie, zupełnie przezroczyste dla tych samych facetów.Bo dla statystycznego faceta młodość prawie zawsze = podniecenie seksualne i pożądanie w kierunku kobiety. Klasa i poziom urody są zupełnie drugorzędne. Czynnikiem potęgującym podniecenie i zainteresowanie kobietą jest bez 2 zdań jej wiek.
Z tym nie można się kłócić. 90% męskiej populacji, ktora jak ze wszystkim co jest w większości , do wyrafinowanych i wymagających nie należy, tak to wygląda.
Także to SMV w kontekście bardzo wąskiej dziedziny życia jaką jest seksualność facetów, mówi prawdę.
Pytanie powinno byc skierowane dla nas kobiet w druga stronę: czy nam faceci o tak skonstruowanej psychice i seksualności "robią cos"?
W sensie czy oni nas podniecają?
Bo mnie np. prymitywizm mentalny niesamowicie odrzuca. Odrzucał juz jak byłam w wieku tych 20letnich pań, dlatego nigdy nie brałam tych panow w średnim wieku wtedy, którzy rzucali mi perły pod nogi, na poważnie![]()
Dzisiaj, patrząc z dystansu, wydaje mi się to wszystko jeszcze bardziej żałosne, co nie zmienia faktu, że potrafię przyznać prawde, że tak to własnie jest.Poza chlubnymi 5-10% mężczyzn, którzy od zawsze mają wymagania i standardy, bo mogą je mieć
I to jest ten procent, który zawsze mnie initeresował z kolei.
Postawiłbym ci piwo
Generalnie (prawie) każdy z nas - facetów wypowiadających się w tym wątku pisze dokładnie to samo, choć innymi słowami. Tak naprawdę to wyczerpuje temat.
Nie. Niektórzy nie mają, ta przeciętna większość nie ma na to szans. Przeciętny 40-latek i dziewczyna o połowę młodsza? Większość popatrzy na takiego jak na kolegę ojca, a nie materiał na cokolwiek. Przebije się przez to tylko jakiś wybitny egzemplarz, a i tak nie do wszystkich, w sensie, to nadal nie tak, że będzie mógł przebierać, bo co druga się będzie ślinić.
I teraz: ja nie chcę powiedzieć, że ten szczyt atrakcyjności jest w innym momencie, absolutnie. Niech sobie będzie w okolicach 40-tki, ale nawet jeśli pan 40-letni jest atrakcyjniejszy niż był np. 15 lat wcześniej, to i tak wtedy miał większe szanse na zainteresowanie dwudziestek, bo teraz często zostanie skreślony "na sztywno", za wiek, niezależnie od tego, co sobą reprezentuje poza tym, chyba że to naprawdę będą szalenie ponadprzeciętne rzeczy.
Proszę polać tej Pani, ja stawiam! ![]()
Oczywiście, że tak.
Gros panów mocno po 40-ce, których nie wyróżnia kompletnie nic na rynku, poza kolorem włosów, o ile jeszcze posiadają
, jeden od drugiego, mają się za bożyszcza. Startują bez grama obciachu do tych młodziutkich dziewczyn, przekonani, że wystarczy odpowiednia doza arogancji, którą myla z pewnością siebie i już będa witać się z gąską, bo jednak rówiesnikom tych kobiet często brakuje pewności siebie by cokolwiek zainicjować.
Ale tak jak napisałas: stary PESEL to jednak niewiele aby majty spadały ![]()
- zawsze znajdują się tacy, którzy uważają się za ósmy cud świata i totalnie na poważnie próbują wyrywać nawet i 40+ lat młodsze atrakcyjne babki, często gęsto przy pomocy dwuznacznych obleśnych tekstów, samemu będąc starymi schorowanymi dziadami;
- oczywiście ci panowie uważają za "stare schorowane baby" inne kuracjuszki (i mówią o tym!) i zupełnie nie widzą, że wyglądem i sprawnością wcale się od nich nie różnią.
Klaszczę na stojąco! XD ![]()
TAK tak i jeszcze raz taaaak! Sama prawda. ![]()
iiii...doszłam ![]()
Postawiłbym ci piwo
![]()
Generalnie każdy z nas - facetów wypowiadających się w tym wątku pisze dokładnie to samo, choć innymi słowami. Tak naprawdę to wyczerpuje temat.
Jeden pan wyżej twierdzi, że "bzdury pisze" XD
Ale nadepnęłam mu na odcisk, także z miejsca wszystko co napisze od tej pory będzie jedną wielką "bezeduuurą" XD
Klasyczek sytuacja, hihihi.
wybacz - komentarza nie bedzie
No jasne że nie- "nie ten poziom"*
* Tak się zwracałaś chyba dwa czy trzy razy do swoich rozmówców.
Patrząc na to jakie głupoty piszesz, takiego przykładu samozaorania ze świecą szukać.
Znawczyni męzczyzn w średnim wieku
No jasne że nie- "nie ten poziom"*
* Tak się zwracałaś chyba dwa czy trzy razy do swoich rozmówców.
Patrząc na to jakie głupoty piszesz, takiego przykładu samozaorania ze świecą szukać.
Znawczyni męzczyzn w średnim wieku
Hehehe, po twojej pierwszej reakcji na moje odmienne zdanie i "wyjasnienie " cie w poście, gdzie sie zaorałes lekko i nie umiałeś przyznać do błędu, czułam, że jestes toksyk.
ale każdą kolejna wypowiedzią tylko to potwierdzasz XD ![]()
A jakie "bzdury" pisze możesz zobaczyc konfrontując swoje pełne jadu i rozżalenia wysrywy z tym , co kolega wyżej napisał
Ps. nie wspominając, że ZANIM dostałeś amoku wścieklizny, ze wszystkim co pisałam sie zgadzałes, bo -cytuję- "myślimy tak samo", hahahah. I kto tu się zaorał
A teraz odbij, agresywny toksyczny beciaku ode mnie ![]()
Jack Sparrow napisał/a:Postawiłbym ci piwo
![]()
Generalnie każdy z nas - facetów wypowiadających się w tym wątku pisze dokładnie to samo, choć innymi słowami. Tak naprawdę to wyczerpuje temat.
Jeden pan wyżej twierdzi, że "bzdury pisze" XD
Ale nadepnęłam mu na odcisk, także z miejsca wszystko co napisze od tej pory będzie jedną wielką "bezeduuurą" XDKlasyczek sytuacja, hihihi.
Nie wszystko.
Jak sama wskazałaś - młodość już sama w sobie działa stymulująco i wiele więcej do tego nie trzeba. Dlatego nawet średniej urody 20stka ma większe zainteresowanie niż względnie urodziwa 40stka. A to jest sedno tego, co niektóre panie tutaj boli. I dlatego dorabia się ideologię szukania stałego związku do układów, które z założenia stałe nigdy nie będą. Że 20stoletnia panienka widzi w takim kolesiu po40stce 'kolegę taty' ? Chodzący bankomat? Zapewne. Co ona widzi, to nikogo nie obchodzi. Chodzi o sam fakt, że tak się dzieje i nawet licealistki lądują w łóżkach starszych o 2x kolesi. To, że 40sto latki podbijające do 20stek są....żałosno-obleśne? Być może. Próbują, bo w końcu trafiają na taką, która ulega. To nie chodzi o to, że to szczyt marzeń. Bo to tak nie jest. To po prostu zabawa dla sportu.
[
A teraz odbij, agresywny toksyczny beciaku ode mnie
Odbijam, odbijam.
Krynico dojrzałej mądrości;)
Pisanie z kimś tak ubogim umysłowo, kto nie rozumie prostego przekazu, a nie rozumiejąc i nie wiedząc że nie rozumie, myśli że komuś dowalił, a naprawdę dowalił i dowala sobie (no bo nie rozumie i nie rozumiejąc, nie wie że nie rozumie, co już ustaliliśmy), sprowadza się do tego, że:
Pisząc z Tobą, ryzykuję że znów się zaorasz i wygłupisz.
A ja mam słabość do niepełnosprytnych dziewcząt (choć do tych egzaltowanych z przerostem ego, już mniej;)), więc nie będę Cię narażał na przykrości.
Nawet, jeśli byś ich kompletnie nie zrozumiała. Oszczędzę Ci blamażu przed innymi, słonko;)
[
A teraz odbij, agresywny toksyczny beciaku ode mnie
Odbijam, odbijam.
Krynico dojrzałej mądrości;)
Pisanie z kimś tak ubogim umysłowo, kto nie rozumie prostego przekazu, a nie rozumiejąc i nie wiedząc że nie rozumie, myśli że komuś dowalił, a naprawdę dowalił i dowala sobie (no bo nie rozumie i nie rozumiejąc, nie wie że nie rozumie, co już ustaliliśmy), sprowadza się do tego, że:
Pisząc z Tobą, ryzykuję że znów się zaorasz i wygłupisz.
A ja mam słabość do niepełnosprytnych dziewcząt (choć do tych egzaltowanych z przerostem ego, już mniej;)), więc nie będę Cię narażał na przykrości.
Nawet, jeśli byś ich kompletnie nie zrozumiała. Oszczędzę Ci blamażu przed innymi, słonko;)
Jak sama wskazałaś - młodość już sama w sobie działa stymulująco i wiele więcej do tego nie trzeba. Dlatego nawet średniej urody 20stka ma większe zainteresowanie niż względnie urodziwa 40stka. A to jest sedno tego, co niektóre panie tutaj boli. I dlatego dorabia się ideologię szukania stałego związku do układów, które z założenia stałe nigdy nie będą. Że 20stoletnia panienka widzi w takim kolesiu po40stce 'kolegę taty' ? Chodzący bankomat? Zapewne. Co ona widzi, to nikogo nie obchodzi. Chodzi o sam fakt, że tak się dzieje i nawet licealistki lądują w łóżkach starszych o 2x kolesi. To, że 40sto latki podbijające do 20stek są....żałosno-obleśne? Być może. Próbują, bo w końcu trafiają na taką, która ulega. To nie chodzi o to, że to szczyt marzeń. Bo to tak nie jest. To po prostu zabawa dla sportu.
akurat ja z tym faktem nigdzie nie polemizuję.
Jedynie mam ubaw i czuję zażenowanie takimi gośćmi jak celnie opisała SaraS ![]()
Odbijam, odbijam.
Krynico dojrzałej mądrości;)Pisanie z kimś tak ubogim umysłowo, kto nie rozumie prostego przekazu, a nie rozumiejąc i nie wiedząc że nie rozumie, myśli że komuś dowalił, a naprawdę dowalił i dowala sobie (no bo nie rozumie i nie rozumiejąc, nie wie że nie rozumie, co już ustaliliśmy), sprowadza się do tego, że:
Pisząc z Tobą, ryzykuję że znów się zaorasz i wygłupisz.
A ja mam słabość do niepełnosprytnych dziewcząt (choć do tych egzaltowanych z przerostem ego, już mniej;)), więc nie będę Cię narażał na przykrości.Nawet, jeśli byś ich kompletnie nie zrozumiała. Oszczędzę Ci blamażu przed innymi, słonko;)
Probujesz "odbić" od kilku stron, a poki co jedynie prujesz się do mnie ścianami tekstu, które ja kwituje dwoma zdaniami. Rozumiesz przekaz, czy jednak nie? Tak myślałam ![]()
Nie szukaj dalszej polemiki ze mną. zostałeś juz zaklasyfikowany jako zakomleksiony szczekacz ze słoma w butach, także sam rozumiesz.. :*
Już w podstawówce potrafiłem barwnie opisywać to, jak chciałbym aby moje życie wyglądało. Nigdy bym jednak nie pomyślał, jak wiele złego mnie spotka w trakcie pogoni za marzeniem. Ta droga nie była usłana kwiatkami, a na niebie nie było tęczy. Był pot, była krew i były łzy. Przy czym tego ostatniego najwięcej z uwagi, że byłem sam. Czasy szkolne były wręcz tragiczne ze względu na moją wysoką wrażliwość, którą uznawałem wówczas za moje przekleństwo. Wykształciłem w sobie bardzo wcześnie silną awersję, wręcz nienawiść względem ludzi. Nienawiść, która była paliwem i motywacją do jeszcze bardziej intensywnego wysiłku. Po wielu latach, gdzieś krótko po studiach, postanowiłem uporządkować bałagan, jakim jest moje życie. Ciągle żywa nienawiść wysysała ze mnie energię, byłem sam dla siebie toksyczny. Działałem chaotycznie i często w kontaktach międzyludzkich dawałem upust nienawiści. W związkach z dziewczynami, pomimo ich zaangażowania, nie potrafiłem wejść w relacje całym sobą - brakowało mi głębszych doznań w bliskości fizycznej (miałem ogromne zapotrzebowanie na uczucia, namiętność - było zbyt powierzchownie). Kiedy już czułem, że pora urwać kontakt to często musiałem uskuteczniać manipulacje, a rzadziej próbowałem szczerej rozmowy. Kierowałem się przede wszystkim dobrem partnerki, którą szanowałem za wszystko, co mi dała. Ja nie nadawałem się do związku, a raczej znów moja wysoka wrażliwość dawała się we znaki. Cały przyszły czas pracowałem nad sobą. Dużo czytałem o organizacji życia, ustalaniu priorytetów, higienie emocjonalnej. W międzyczasie próbowałem się wyciszać za pomocą jogi (dużo eksperymentowałem z zestawem ćwiczeń).
Ostatecznie udało mi się odzyskać "siebie". Odkryłem, że wysoka wrażliwość przestaje mi ciążyć, a wręcz staje się moim atutem. Zacząłem działać w sposób uporządkowany, zorganizowany. Wróciła przyjemność z życia i wewnętrzny spokój. Awersja do ludzi pozostała, ale bez trującej otoczki. Mam nowe marzenia, nowe cele do których spokojnie sobie zmierzam. Bardzo cenię samotność, która mi towarzyszyła przez praktycznie większość życia.
Oczywiście znacznie spłyciłem pewne etapy życia, aby nie generować tyle treści. Miały miejsca w moim życiu wydarzenia przełomowe, które wywracały niejednokrotnie mój świat do góry nogami. Było mnóstwo złych decyzji. Było ogromnie wielu ludzi, którzy próbowali mnie niszczyć, obrażać, dołować i poniżać- sprowadzić do swojego beznadziejnego położenia. Nikt mi nigdy nie pomógł. Pomimo mojej delikatnej natury, pozostałem wierny sobie i nigdy się nie załamałem.
Jesteśmy podobni pod względem charakteru i typu osobowości ale nasze historie znacząco się różnią. Też mam wysoką wrażliwość i też była ona źródłem wielu problemów w czasach szkolonych. Gimnazjum to było niemal piekło. I tu jedna z podstawowych różnic, ja nigdy nie wykształciłem awersji, ja się izolowałem i stawałem coraz bardziej obojętny. Ja w kontaktach międzyludzkich jeśli już jakieś w ogóle będą ciągle jestem mocno obojętny. Związków z dziewczynami nie ma i nigdy żadnego nie było ale jak teraz przeczytałem twój post to dotarło do mnie, że nawet gdybym wszedł w związek raczej nie byłby on udany. Chciałbym od partnerki właśnie tej bliskości, namiętność, a sam wciąż byłbym obojętny i w niewielkim stopniu zaangażowany w większość innych kwestii poza tą bliskością. Najprawdopodobniej robiłbym za mało będąc przekonanym, że robię więcej niż trzeba. Muszę w końcu sprawdzić czym jest "higiena emocjonalna", wiele osób już tu o niej pisało, a dla mnie to wciąż obce pojęcie. U mnie nigdy nie było żadnych przełomowych wydarzeń, a teraz nie ma ani przyjaciół ani wrogów, nie licząc jednego kolegi, którego chyba mogę nazwać przyjacielem.
Mam do ciebie kilka pytań:
1. Jak wysoka wrażliwość stała się atutem, w jakim sensie?
2. Myślisz, że to jest w ogóle możliwe by odkryć swój cel czy też marzenie w wieku prawie 30 lat nie mając go nigdy wcześniej?
3. Skąd się wzięło twoje marzenie, co sprawiło, że chciałeś się stać tym kim teraz jesteś?
4. Skoro z ciebie to nienawiść wysysała energię to co wysysa ją ze mnie?
Jack Sparrow napisał/a:Jak sama wskazałaś - młodość już sama w sobie działa stymulująco i wiele więcej do tego nie trzeba. Dlatego nawet średniej urody 20stka ma większe zainteresowanie niż względnie urodziwa 40stka. A to jest sedno tego, co niektóre panie tutaj boli. I dlatego dorabia się ideologię szukania stałego związku do układów, które z założenia stałe nigdy nie będą. Że 20stoletnia panienka widzi w takim kolesiu po40stce 'kolegę taty' ? Chodzący bankomat? Zapewne. Co ona widzi, to nikogo nie obchodzi. Chodzi o sam fakt, że tak się dzieje i nawet licealistki lądują w łóżkach starszych o 2x kolesi. To, że 40sto latki podbijające do 20stek są....żałosno-obleśne? Być może. Próbują, bo w końcu trafiają na taką, która ulega. To nie chodzi o to, że to szczyt marzeń. Bo to tak nie jest. To po prostu zabawa dla sportu.
akurat ja z tym faktem nigdzie nie polemizuję.
Jedynie mam ubaw i czuję zażenowanie takimi gośćmi jak celnie opisała SaraS
Ty nie, ale większość utaj dostaje białej gorączki z tego tytułu i jest odbijanie piłeczki, że to żałosne, że taki 40sto latek to nawet nigdzie w pobliżu pola zainteresowań nie jest, że kawaler w tym wieku to podejrzany i tak dalej i tak dalej. Tylko właśnie to wszystko nie ma żadnego znaczenia. Faceci lecą na młodość. Koniec.
Ty nie, ale większość utaj dostaje białej gorączki z tego tytułu i jest odbijanie piłeczki, że to żałosne, że taki 40sto latek to nawet nigdzie w pobliżu pola zainteresowań nie jest, że kawaler w tym wieku to podejrzany i tak dalej i tak dalej. Tylko właśnie to wszystko nie ma żadnego znaczenia. Faceci lecą na młodość. Koniec.
Wydaje mi się, że nikt specjalnie temu nie zaprzecza. Podśmiechujki są raczej z przekonania, że przeciętny 40-latek może przebierać w 20-tkach, bo przeżywa szczyt swojej atrakcyjności.
Ty nie, ale większość utaj dostaje białej gorączki z tego tytułu i jest odbijanie piłeczki, że to żałosne, że taki 40sto latek to nawet nigdzie w pobliżu pola zainteresowań nie jest, że kawaler w tym wieku to podejrzany i tak dalej i tak dalej. Tylko właśnie to wszystko nie ma żadnego znaczenia. Faceci lecą na młodość. Koniec.
Zgadza się. Myślę, że trafnie opisałam jak to w praktyce wygląda.
I oczywiście, pomimo całej żałosności "stylu" podrywu panów +15-20 lat starszych, to i tak nie zmienia faktu, że zawsze tak było i będzie, że nawet największe pasztety męskie będa próbowaly swoich szans u dużo młodszych kobiet.
Jedynie może ten niewielki procent facetów o dużej samoświadomości będzie miało większe opory, bo będzie w stanie spojrzec na siebie i swoja oferte z boku. Pozostałą resztą kieruje wyłącznie instynkt prokreacji. ![]()
Widzę, że chłopcy od nowa od samego rana przekonują, że są najbardziej atrakcyjną opcją chociaż jeszcze kilka godzin temu pisali:
Widzę że Ci się nudzi, widzę że masz przemożną potrzebę interakcji i jesteś gotowa prężyć wirtualne muskuły tracąc kolejne godziny na temat, który za kilka tygodni będzie wart mniej niż zeszłoroczny śnieg.
![]()
Jack Sparrow napisał/a:Ty nie, ale większość utaj dostaje białej gorączki z tego tytułu i jest odbijanie piłeczki, że to żałosne, że taki 40sto latek to nawet nigdzie w pobliżu pola zainteresowań nie jest, że kawaler w tym wieku to podejrzany i tak dalej i tak dalej. Tylko właśnie to wszystko nie ma żadnego znaczenia. Faceci lecą na młodość. Koniec.
Wydaje mi się, że nikt specjalnie temu nie zaprzecza. Podśmiechujki są raczej z przekonania, że przeciętny 40-latek może przebierać w 20-tkach, bo przeżywa szczyt swojej atrakcyjności.
To nie przekonanie, to fakt
.
... jest spuszczanie się nad tymi dwudziestkami,
Jesteś obrzydliwy.
o których każdy mężczyzna rzekomo marzy. Każdy? Ja chyba nie znam ani jednego.
Życie sobie, a klipozor sobie...
Pomijając bardzo częste w tym wieku problemy z np. higieną osobistą (tak, tak, większość młodych dziewcząt, to niestety leniwe brudasy) +/- 20 lat, ...
Czasem piszesz mądrze, a czasem takie głupoty mówisz jakbyś był niespełna rozumu.
Moja opinia jest taka, że jak się umawiam z kobietą na seks, to ona jest ekstremalnie czysta. Brudasy widuję na ulicy, w sklepie i na stacji benzynowej.
... to taki czas, kiedy człowiek jest największym kretynem i ma sraczkę zamiast mózgu.
Sorki. Ale mi się nigdy tak z mózgiem nie działo.
Kolejne uogólnienie ... jesteś jak podpity wuje na weselu, który gada byle gadać, byle mieć uwagę ludzi wokół.
Nie wiem kto wam takich głupot do głowy nakładł, że taka 20-tka to jakiś mityczny jednorożec,
Chyba Ty eskalujesz teraz ten wizerunek "jednorożca".
Każda osoba ma problemy, kompleksy, troski, dążenie do szczęścia.
... dla mnie to po prostu dziewczynki, kompletnie aseksualne,
Czaruj rzeczywistość. Pownieneś mieć to napisane na lustrze przy którym się golisz.
... Obciągnięcie obcemu chłopakowi w samochodzie za wjazd na balety
Nie obczajasz. Ona się zabawiła i jeszcze mu zrobiła loda.
Nie robiła loda ">>> ZA <<<" wyjazd.
... albo danie dupy innemu w kiblu za dwa drinki, ...
Po prostu poszła się z obcym gościem bzyknąć do kibla.
Nieprawda, że ">> ZA drinki<<".
... to w dzisiejszych czasach jest coś tak powszechnego,
Kolejne słowa wujka z wesela jakoby się na tym znał.
Nie jest powszechne.
....
że chyba bym wolał sam sobie obciągnąć niż jak miałbym chociaż dotknąć takiego wycierucha.
Łał. Stając na barkach "wycierucha" jesteś wyższy.
... .... ale do dziś dziękuję Bogu, że mam syna, a nie córkę, za każdym razem jak sobie przypomnę te ich rozmowy...
No tak. Twoja córka pewnie by była wycieruchem, dlatego lepiej że masz syna. Racja.
Wujek samo-się-zaorał.
Wydaje mi się, że nikt specjalnie temu nie zaprzecza. Podśmiechujki są raczej z przekonania, że przeciętny 40-latek może przebierać w 20-tkach, bo przeżywa szczyt swojej atrakcyjności.
Można sobie podśmiechujki robić, ale niczego to nie zmienia w obrazku. 20stki regularnie robią przysiady na kiju 40stolatków. Nie ważne są powody. Po prostu tak jest.
Zgadza się. Myślę, że trafnie opisałam jak to w praktyce wygląda.
I oczywiście, pomimo całej żałosności "stylu" podrywu panów +15-20 lat starszych, to i tak nie zmienia faktu, że zawsze tak było i będzie, że nawet największe pasztety męskie będa próbowaly swoich szans u dużo młodszych kobiet.Jedynie może ten niewielki procent facetów o dużej samoświadomości będzie miało większe opory, bo będzie w stanie spojrzec na siebie i swoja oferte z boku. Pozostałą resztą kieruje wyłącznie instynkt prokreacji.
Instynkt, fan...wstaw cokolwiek. Próbują, bo w końcu trafiają - choćby na jakąś dziewuszkę z zaburzoną samooceną, z urodą poniżej przeciętnej, która nie ma szans u rówieśników. Daddy issues....wstaw cokolwiek. Naprawdę na tym świecie nie brakuje - nawet obiektywnie bardzo ładnych - dziewuszek, które budują swoją samoocenę jedynie przez pryzmat bycia pożądaną. I tym głupim małolatom, wydaje się, że to one są takie super, bo 'poderwały' starszego kolesia.
. Faceci lecą na młodość. Koniec.
Ci, dla których pozostaje ona w sferze fantazji.
Miałeś w łóżku lub w relacji sporo młodsze kobiety?
Nie przeczę, miło jest zawiesić oko. Poobcować przez chwilę z tą fajną energią, choć coraz jej mniej u takich panien.
Wizualnie, młodsza prawie zawsze na plus.
Żeby taką wziąć do łóżka, musi mieć dodatkowe cechy. Człowiek w tym wieku nie jest już niewolnikiem libido, chce czegoś więcej niż młode ciało.
A do związku, to już całkiem. Młode, chcące się wyszaleć dziewczę i ustatkowany gość ceniący spokój. Słabo.
Marzą o takich Ci, dla których one pozostają nieosiagalne. Sliniący się i silący na rubaszne żarty wąsaci i brzuchaci 'wujkowie'.
Ci, którzy mogą i uszczknęli z tego 'tortu', nie marzą.
Czasem nawet wolą coś innego.
Natomiast atrybuty młodości, których kwintesencją jest młoda dziewczyna, zawsze będą sexy.
Ale już to pisałem tutaj.
, z urodą poniżej przeciętnej, która nie ma szans u rówieśników. Daddy issues....wstaw cokolwiek. Naprawdę na tym świecie nie brakuje - nawet obiektywnie bardzo ładnych - dziewuszek, które budują swoją samoocenę jedynie przez pryzmat bycia pożądaną. I tym głupim małolatom, wydaje się, że to one są takie super, bo 'poderwały' starszego kolesia.
Dokładnie.
Bardzo często tu tkwi podłoże tej symbiozy z dużo starszymi facetami:
- brak dostatecznej atrakcyjności dla pożądanych rówieśników, co jakby wywraca sie do góry nogami na korzyść takich dziewczyn w relacji z dużo starszym facetem, który będzie się nia zachwycał bez żadnych ale
- poczucie wartości oparte o ilość zainteresowania. JAKIEGOKOLWIEK.
Niestety tak to wygląda. A im głębiej się w tym pogrzebie tym jest straszniej ![]()
Ja to chyba na prawdę jestem dziwny bo jak czytam niektóre z postów w tym temacie to nie raz zgadzam się z Paniami. Podobnie jak SaraS i Dalia ja też uważam takie podbijanie 40 latka do 20 latki za żenujące. To są różne pokolenia i tacy ludzie nigdy nie powinni znaleźć się w relacji tak bliskiej, że będzie w niej seks. Związek z największą różnicą wieku jaki widziałem to facet jakieś 45 lat, kobieta ok. 30 lat i ten związek szybko się rozpadł. Teraz oboje są w związkach ze swoimi rówieśnikami i chyba mają dobrze. Nie raz już widziałem taki podryw w wykonaniu Pana 40-50 czy nawet 60 lat do dziewczyny w przedziale 20-30 i żaden z nich się nie udał nawet jeśli Pan był bogaty. Nie wiem gdzie wy widzicie tylu facetów w średnim wieku z młodymi dziewczynami ale ja jakoś takich nie widzę, a jak już to jest raczej mocny wyjątek. Znam kilku chłopaków w podobnym wieku co ja mających partnerki starsze o kilka lat, jeden ma straszą o 7 lat i każdy z nich tylko sobie chwali. Inna sprawa, że mnóstwo młodych dziewczyn w obecnych czasach jest bardzo zepsute i też nie raz się nasłuchałem rozmów nastolatek mających góra po 16 lat jak to "obciągały i dawały dupy" z totalnie błahych powodów ale w zdecydowanej większości robiły to z rówieśnikami, oczywiście jeśli wierzyć takim historiom. Ogólnie opowiadały o seksie jakby to była dla nich zwykła czynność na poziomie zjedzenia kanapki ale też bez przesady, nie wszystkie są takie, choć nie ma tu żadnej reguły w kwestii cech charakteryzujących osobę bardziej skłonną do takich wyczynów.
KoralinaJones napisał/a:Pojadę klasykiem. 40-letni kawaler, to dziwadło. 40-letni atrakcyjny kawaler - nie istnieje coś takiego w przyrodzie, bo przyroda nie znosi próżni.
A kto mówi, że musi być kawalerem? Niby dlaczego to miałby być jakiś warunek konieczny? Choć i tacy się zdarzają bo na przykład byli zajęci hobby, firmą czy innymi rzeczami i nie chcieli się wiązać na stałe..
Ten 55 latek o którym wspominałem na przykład nie jest.
Jest masa przykładów gdzie młodziutka kobieta zostaje kochanką faceta 40+. Mam znajomego, który czasem jeździ na sesje fotograficzne i zdarza się na nich, że atrakcyjne młodziutkie dziewczyny lądują w łóżku ze starszymi facetami a te bardziej ogarnięte nawet się wiążą z niektórymi na stałe.
Dlatego, że statystycznie
atrakcyjny 40 - 50 latek, to w przeszłości atrakcyjny 20 - 30 latek, który zanim rozkręci interes zdąży znaleźć sobie atrakcyjną partnerkę. Atrakcyjni mężczyźni nie pozostają zbyt długo samotni.
Poza tym, że z jakiejś przyczyny, nie wiem z jakiej, wszystkie Twoje wpisy, a teraz i kolegów (bo przecież chodzi o zdrady) z uporem maniaka, obracają się wokół przygodnego seksu, prostytucji, zdrad lub zwykłego kurestwa.
Ja to chyba na prawdę jestem dziwny
No jesteś. Bo masz prawie 30stkę i nie tyle, co nigdy nie ruchałeś, to jeszcze żadnej bliższej relacji nigdy nie nawiązałeś. Niby zgadzasz się, ze podbijanie 40stolatka do 20stki jest żenujące, ale z opisu swojej 'wymarzonej' dziewuszki, to opisywałeś....nastolatkę.....
także ten.....
Nie wiem gdzie wy widzicie tylu facetów w średnim wieku z młodymi dziewczynami ale ja jakoś takich nie widzę
Bo to nie są pary, które zobaczysz trzymające się za rączkę na mieście.
Jack Sparrow napisał/a:, z urodą poniżej przeciętnej, która nie ma szans u rówieśników. Daddy issues....wstaw cokolwiek. Naprawdę na tym świecie nie brakuje - nawet obiektywnie bardzo ładnych - dziewuszek, które budują swoją samoocenę jedynie przez pryzmat bycia pożądaną. I tym głupim małolatom, wydaje się, że to one są takie super, bo 'poderwały' starszego kolesia.
Dokładnie.
Bardzo często tu tkwi podłoże tej symbiozy z dużo starszymi facetami:
- brak dostatecznej atrakcyjności dla pożądanych rówieśników, co jakby wywraca sie do góry nogami na korzyść takich dziewczyn w relacji z dużo starszym facetem, który będzie się nia zachwycał bez żadnych ale
- poczucie wartości oparte o ilość zainteresowania. JAKIEGOKOLWIEK.Niestety tak to wygląda. A im głębiej się w tym pogrzebie tym jest straszniej
Obecnie słowo kompletnie wybiegło z obiegu, ale kiedyś się takie dziewuszki nazywało lolitkami.
Dlatego, że statystycznie
atrakcyjny 40 - 50 latek, to w przeszłości atrakcyjny 20 - 30 latek, który zanim rozkręci interes zdąży znaleźć sobie atrakcyjną partnerkę. Atrakcyjni mężczyźni nie pozostają zbyt długo samotni.
Czy to dotyczy też kobiet, czy im znajdziesz usprawiedliwienie?
O rozstaniach, rozwodach słyszała?
Shinigami napisał/a:Ja to chyba na prawdę jestem dziwny
No jesteś. Bo masz prawie 30stkę i nie tyle, co nigdy nie ruchałeś, to jeszcze żadnej bliższej relacji nigdy nie nawiązałeś. Niby zgadzasz się, ze podbijanie 40stolatka do 20stki jest żenujące, ale z opisu swojej 'wymarzonej' dziewuszki, to opisywałeś....nastolatkę.....
także ten.....
Ale on jest chyba przed 30-stką a nie dekadę więcej, także ten... Czyli rachunek się zgadza - jakieś 15 lat mniej
. Dlaczego taka nastolatka nie miałaby sobie posiedzieć na 30 letnim drągu. Powody nie są ważne. Tak też bywa
.
KoralinaJones napisał/a:Dlatego, że statystycznie
atrakcyjny 40 - 50 latek, to w przeszłości atrakcyjny 20 - 30 latek, który zanim rozkręci interes zdąży znaleźć sobie atrakcyjną partnerkę. Atrakcyjni mężczyźni nie pozostają zbyt długo samotni.
Czy to dotyczy też kobiet, czy im znajdziesz usprawiedliwienie?
![]()
O rozstaniach, rozwodach słyszała?
Tak, zazwyczaj drąg przeciętnego atrakcyjnego 40-latka kiedy ten zostaje na lodzie po rozwodzie przestaje być już taki atrakcyjny.... Zresztą zanim drąg się rozwiedzie bądź zona wyśle go do ukochanej, on się tłumaczy, ze to nie tak, nie tak jak ona myśli, prosi o jeszcze jedną szanse, zależy mu na dzieciach (w domyśle na wypraniu gaci), no i ten podział wspólnego majątki
. Tak, słyszałam o tym. Bardzo często
.
Widzę, że Panowie płynnie przeszli od atrakcyjności związkowej 40-latka do atrakcyjności wyłącznie seksualnej, kiedy okazało się, że z tą pierwszą jest mocny zgrzyt
.
Ale on jest chyba przed 30-stką a nie dekadę więcej, także ten... Czyli rachunek się zgadza - jakieś 15 lat mniej
. Dlaczego taka nastolatka nie miałaby sobie posiedzieć na 30 letnim drągu. Powody nie są ważne. Tak też bywa
.
Może sobie robić przysiady na jego kiju ile chce, tylko Shinigami sam napisał, że to "żanujące", kiedy jest taka różnica wieku, choć jak w innym wątku opisywał swój ideał, to opisał właśnie nastolatkę (i to taką raczej bliżej 15 niż 20 roku życia). Nie znajdzie bowiem takiej rówieśnicy.
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:KoralinaJones napisał/a:Dlatego, że statystycznie
atrakcyjny 40 - 50 latek, to w przeszłości atrakcyjny 20 - 30 latek, który zanim rozkręci interes zdąży znaleźć sobie atrakcyjną partnerkę. Atrakcyjni mężczyźni nie pozostają zbyt długo samotni.
Czy to dotyczy też kobiet, czy im znajdziesz usprawiedliwienie?
![]()
O rozstaniach, rozwodach słyszała?Tak, zazwyczaj drąg przeciętnego atrakcyjnego 40-latka kiedy ten zostaje na lodzie po rozwodzie przestaje być już taki atrakcyjny.... Zresztą zanim drąg się rozwiedzie bądź zona wyśle go do ukochanej, on się tłumaczy, ze to nie tak, nie tak jak ona myśli, prosi o jeszcze jedną szanse, zależy mu na dzieciach (w domyśle na wypraniu gaci), no i ten podział wspólnego majątki
. Tak, słyszałam o tym. Bardzo często
.
A umiesz odpowiadać na pytania?
KoralinaJones napisał/a:Ale on jest chyba przed 30-stką a nie dekadę więcej, także ten... Czyli rachunek się zgadza - jakieś 15 lat mniej
. Dlaczego taka nastolatka nie miałaby sobie posiedzieć na 30 letnim drągu. Powody nie są ważne. Tak też bywa
.
Może sobie robić przysiady na jego kiju ile chce, tylko Shinigami sam napisał, że to "żanujące", kiedy jest taka różnica wieku, choć jak w innym wątku opisywał swój ideał, to opisał właśnie nastolatkę (i to taką raczej bliżej 15 niż 20 roku życia). Nie znajdzie bowiem takiej rówieśnicy.
5 lat i żenująca różnica wieku się zatrze
.
KoralinaJones napisał/a:RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:Czy to dotyczy też kobiet, czy im znajdziesz usprawiedliwienie?
![]()
O rozstaniach, rozwodach słyszała?Tak, zazwyczaj drąg przeciętnego atrakcyjnego 40-latka kiedy ten zostaje na lodzie po rozwodzie przestaje być już taki atrakcyjny.... Zresztą zanim drąg się rozwiedzie bądź zona wyśle go do ukochanej, on się tłumaczy, ze to nie tak, nie tak jak ona myśli, prosi o jeszcze jedną szanse, zależy mu na dzieciach (w domyśle na wypraniu gaci), no i ten podział wspólnego majątki
. Tak, słyszałam o tym. Bardzo często
.
A umiesz odpowiadać na pytania?
Odpowiadam. Tak statystycznie wygląda sytuacja kiedy romans się rypnie. Policz sobie. Kiedy za 20 lat taki 40-latek będzie po 60-stce a ona dopiero po 40-stce przychodzi drugie otrzeźwienie.
Widzę, że Panowie płynnie przeszli od atrakcyjności związkowej 40-latka do atrakcyjności wyłącznie seksualnej, kiedy okazało się, że z tą pierwszą jest mocny zgrzyt
.
Przecież to jest Twój chochoł.
To Ty cały czas manipulujesz próbując wmowic nam, że chodzi o relację.
Kilka, bądź nawet kilkanaście razy Ci tu podkreślano że jest inaczej. A Ty dalej swoje.
Ja pierdolę, to nie jest forum. To jakiś kurnik.
Dla mnie niektóre argumenty tutaj są takie, jakby nazwać pracę na zmywaku najatrakcyjniejszą opcją, bo wiele osób wyjechało za granicę tak pracować.
Wyjechało? Wyjechało. Czy to była z jakichś względów najlepsza opcja dla nich? Na pewno. Ale czy to znaczy, że praca na zmywaku jest super atrakcyjna tak ogólnie? Czy to może jednak kwestia możliwości pracownika, braku innych opcji, finansów? I to samo w kwestii atrakcyjności tego pracownika - czy to aby na pewno będzie top topów, najlepsza opcja na rynku, bo "młody, kreatywny, operatywny"? Czy może jednak ci najatrakcyjniejsi dla pracodawców mieliby o wiele lepsze opcje i praca na zmywaku nawet by im przez myśl nie przeszła?
KoralinaJones napisał/a:Widzę, że Panowie płynnie przeszli od atrakcyjności związkowej 40-latka do atrakcyjności wyłącznie seksualnej, kiedy okazało się, że z tą pierwszą jest mocny zgrzyt
.
Przecież to jest Twój chochoł.
To Ty cały czas manipulujesz próbując wmowic nam, że chodzi o relację.
Kilka, bądź nawet kilkanaście razy Ci tu podkreślano że jest inaczej. A Ty dalej swoje.Ja pierdolę, to nie jest forum. To jakiś kurnik.
To Wy teraz próbujecie wmówić że nie chodzi o relację a jedynie o seks
. To jeśli tak, to im dalej w las tym gorzej, zwłaszcza jak dobijacie do 50-tki bo ciało już nie takie jaka u 20, 30 latka
.
KoralinaJones napisał/a:Widzę, że Panowie płynnie przeszli od atrakcyjności związkowej 40-latka do atrakcyjności wyłącznie seksualnej, kiedy okazało się, że z tą pierwszą jest mocny zgrzyt
.
Przecież to jest Twój chochoł.
To Ty cały czas manipulujesz próbując wmowic nam, że chodzi o relację.
Kilka, bądź nawet kilkanaście razy Ci tu podkreślano że jest inaczej. A Ty dalej swoje.Ja pierdolę, to nie jest forum. To jakiś kurnik.
True story. Gdzie nawet inne babki tutaj stwierdziły, że to fakt, z którym ciężko się kłócić, a ta dalej to samo.
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:KoralinaJones napisał/a:Widzę, że Panowie płynnie przeszli od atrakcyjności związkowej 40-latka do atrakcyjności wyłącznie seksualnej, kiedy okazało się, że z tą pierwszą jest mocny zgrzyt
.
Przecież to jest Twój chochoł.
To Ty cały czas manipulujesz próbując wmowic nam, że chodzi o relację.
Kilka, bądź nawet kilkanaście razy Ci tu podkreślano że jest inaczej. A Ty dalej swoje.Ja pierdolę, to nie jest forum. To jakiś kurnik.
True story. Gdzie nawet inne babki tutaj stwierdziły, że to fakt, z którym ciężko się kłócić, a ta dalej to samo.
Raczej próbujecie wybrną jakoś z sytuacji w której okazało się że żaden z was materiał na partnera młodej dziewuszki
.
Jack Sparrow napisał/a:. Faceci lecą na młodość. Koniec.
Ci, dla których pozostaje ona w sferze fantazji.
Miałeś w łóżku lub w relacji sporo młodsze kobiety?Nie przeczę, miło jest zawiesić oko. Poobcować przez chwilę z tą fajną energią, choć coraz jej mniej u takich panien.
Wizualnie, młodsza prawie zawsze na plus.Żeby taką wziąć do łóżka, musi mieć dodatkowe cechy. Człowiek w tym wieku nie jest już niewolnikiem libido, chce czegoś więcej niż młode ciało.
A do związku, to już całkiem. Młode, chcące się wyszaleć dziewczę i ustatkowany gość ceniący spokój. Słabo.Marzą o takich Ci, dla których one pozostają nieosiagalne. Sliniący się i silący na rubaszne żarty wąsaci i brzuchaci 'wujkowie'.
Ci, którzy mogą i uszczknęli z tego 'tortu', nie marzą.
Czasem nawet wolą coś innego.Natomiast atrybuty młodości, których kwintesencją jest młoda dziewczyna, zawsze będą sexy.
Ale już to pisałem tutaj.
Ostatnio miałem taką rozkminę. Niby mój target to 20-24 lata tak mniej więcej ale widziałem ostatnio jakieś 16-18 latki i przeskok jest ogromny. I też pamiętam, jak kiedyś w liceum mieliśmy z kolegami rozkminę, że takie 15-16 lat najlepsze, bo potem już się starzeją laski. Teraz trochę to śmieszne, bo sam mam juz ~25 i 18 to dla mnie bardzo mało.
Jednak coś w tym było i mój nastoletni umysł dostrzegał tą różnicę w wyglądzie. I podobnie miałem ostatnio, jak chwilę byłem w towarzystwie takich nastolatek ale takich naprawdę TOP pod względem urody. Nie wiem, jak to określić ale one są takie świeże, gładkie i miękkie i jędrne i już po 20 r.ż często dziewczyny to tracą. Brzmi absurdalnie ale tak właśnie jest z tymi nastolatkami, że bez większego wysiłku są bardzo seksowne. No ale mówię o tych bardziej kształtnych i rozwiniętych. Niektóre, to jeszcze mają dziecięca urodę i odpalają się trochę później.
Strony Poprzednia 1 … 14 15 16 17 18 … 23 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024