Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)

Strony Poprzednia 1 … 13 14 15 16 17 … 23 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 911 do 975 z 1,463 ]

911

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
CzarnaDalia napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

W każdym razie, regularne wizyty w takich miejscach przydałyby się każdemu. Czy to w ramach dbania o zdrowie i formę, czy w celu zderzenia wyobrażeń, czasem sztucznie wykreowanych, z rzeczywistością.

Mnie w takich miejscach nie spotkasz.
Brzydza mnie wszelkie wspolne akweny i miejsca, które bezdomni i menele traktuja jako darmowe łaźnie.

Większość społeczeństwa niestety uważa za dostateczny poziom higieny osobistej podmycie się raz na 2 dni, czy zmiane bielizny raz na 2.
Mam obrzydzenie do większości ludzi własnie z tego powodu.

No proszę, ktoś z identycznym podejściem, co moje. Ja również stronię od miejsc publicznych - jeśli już spędzać czas w towarzystwie to tylko i wyłącznie w kameralnych warunkach, z odpowiednimi osobami i odpowiedniej atmosferze.

Podzielam także obrzydzenie widokiem zaniedbanych ludzi - i tu już płeć w sumie nie gra roli. Jako osoba, która całe życie dba o siebie, regularnie trenuje od lat dziecięcych po prostu nie rozumiem tej mentalności.

Zobacz podobne tematy :

912

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
CzarnaDalia napisał/a:
SaraS napisał/a:

To akurat prawda. Zresztą mam wrażenie, że w wieku, powiedzmy, 30-55, jest największy rozstrzał w kwestii wyglądu i to niezależnie od płci. W sensie, znam kobiety w moim wieku, które wyglądają na 20 lat starsze. Otyłe, w porozciąganych ciuchach, niezadbane włosy, no, byle jakie to wszystko, zapuszczone po prostu. Z drugiej strony znam też babki 50+, które mogą spokojnie stanąć w rzędzie z dziewczynami z pokolenia niżej - zgrabne, uczesane, gustownie ubrane, ładna cera, makijaż itd. I z mężczyznami to samo - zdziadziali rówieśnicy, którzy wyglądają jak właśni ojcowie, i faceci 50+ wysportowani, dobrze ubrani, zadbani. Oczywiście nie wszyscy, to jasne, ale w tym już nie ma nic niezwykłego.

wychodzi na to, że "prawda" wygląda inaczej w zależności od środowiska w jakim się obraca na codzień.
W moim akurat to panie bardzo dbaja o siebie , ale to też wynika z innych priorytetów i pomysłów na robienie użytku z zarobków wink Wiekszość panów jednak będzie wolała wydac nadwyżki finansowe na coś innego niz inwestowac w swoj wygląd, zwłaszcza jeśli już są dawno zajęci.
A druga sprawa.. my kobiety tych wydatków związanych z wyglądem, jeśli naprawde wiemy na co warto wydać, mamy niewspółmiernie więcej smile
Wazne żeby było z czego wydawać wink

Nie miałam na myśli tego, że panie w moim otoczeniu źle się trzymają. Raczej że w tym przedziale wiekowym 30-55 jest całkiem sporo osób (mężczyzn i kobiet), które wyglądają 20 lat starzej albo młodziej. Podczas gdy wśród takich 20-latków ten rozrzut jest znacznie mniejszy. Ale to może kwestia tego, że da się jeszcze "jechać na młodości", a tryby życia i możliwości finansowe są bardziej zbliżone. A później to się zmienia: część poleci ostro w dół, bo nie robi nic, młodość nie wystarcza, żeby jakoś wyglądać, spada też, tak średnio, wrażliwość/podatność na opinie innych, a część wybije się mocno w górę, bo ma czas, środki i możliwość ułożenia swojego życia totalnie pod siebie.

913

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
SaraS napisał/a:

A później to się zmienia: część poleci ostro w dół, bo nie robi nic, młodość nie wystarcza, żeby jakoś wyglądać, spada też, tak średnio, wrażliwość/podatność na opinie innych, a część wybije się mocno w górę, bo ma czas, środki i możliwość ułożenia swojego życia totalnie pod siebie.


No właśnie... I dość łatwo ten moment, w ktorym już powinno się naprawdę ostro o siebie dbać łatwo przeoczyć, jeśli jest się typem: "wygląd nie jest najważniejszy", czytaj: Wyglądem nigdy nie grzeszyłem/łam, a poza tym nie mam środków żeby sie tym zająć".
Nie czarujmy się, dla kobiety, która miała powodzenie ten wygląd zawsze był i jest ważny. Kwestia na ile jest w stanie starzenie opóźnić a raczej sprawić by to starzenie było "godne", ale w pozytywnym sensie, czyli atrakcyjne, a nie "jak mo mi co zwisoć, to niech se wisi!" tongue
Ja akurat zawsze lubiłam dbać o siebie i uważam to za bardzo przyjemne w większości zajęcie, stąd dziwi mnie gdy widze panie w moim wieku lub młodsze, ktore chyba położyły lachę na swoja skóre czy figurę dawno temu już.

914

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
CzarnaDalia napisał/a:

O nie, opcji A sie nie "testuje" tygodniami i nie "zastanawia" trzymając na później, jako opcje awaryjna, albo do pogadania sobie w necie smile

Nawet przy opcji A muszą wystąpić odpowiednie warunki aby się zakochać.

915

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
Piotreeek napisał/a:

No proszę, ktoś z identycznym podejściem, co moje. Ja również stronię od miejsc publicznych - jeśli już spędzać czas w towarzystwie to tylko i wyłącznie w kameralnych warunkach, z odpowiednimi osobami i odpowiedniej atmosferze.

Podzielam także obrzydzenie widokiem zaniedbanych ludzi - i tu już płeć w sumie nie gra roli. Jako osoba, która całe życie dba o siebie, regularnie trenuje od lat dziecięcych po prostu nie rozumiem tej mentalności.

A ja nie ogarniam czemu samo patrzenie na innych, zaniedbanych ludzi wam przeszkadza. Też nie przepadam za miejscami publicznymi ale czasami muszę w nich przebywać bo w ogóle nie mam czegoś takiego "kameralne warunki" czy "odpowiednie osoby" i faktycznie chociażby na basenach zdarzają się niezbyt zadbani ludzie ale bez przesady. Jeszcze nie widziałem bezdomnego, który poszedłby do publicznej łaźni czy na basen ani nawet po prostu kogoś brudnego czy kiepsko pachnącego. To niezadbanie najczęściej objawia się po prostu nadwagą ale znając warunki życia w Polsce ani trochę mnie to nie dziwi, mnóstwo ludzi nie ma czasu na trening bo pracują po 12h dziennie.

916 Ostatnio edytowany przez CzarnaDalia (2023-07-29 18:49:19)

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
M!ri napisał/a:

Nawet przy opcji A muszą wystąpić odpowiednie warunki aby się zakochać.

wiadomo.
Ale przy opcji A, ZWŁASZCZA gdyby stawała na głowie jak robi to zazwyczaj opcja B żeby zdobyć kobietę, to zakochanie przyszłoby ZNACZNIE szybciej i nie byłoby potrzeba tyle czasu na "Zastanawianie się", a w praktyce: opóźnianie wejścia relacji w powazniejsza fazę, bo a noż trafi się cos naprawde atrakcyjnego i wtedy opcja B stanie sie balastem.

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
CzarnaDalia napisał/a:

Nie no, to zjawisko , które opisujesz być może ma miejsce, ale nie wśród kobiet, które nie muszą iśc z tym kogo widziałyby u swego boku na kompromisy.
Jeśli laska kilka tyg. czy miesięcy musi się "Zastanawiac" czy gościowi w ogole dac szanse

Nie, nie o to mi chodziło.
Czasem po prostu reagujecie inaczej, Wasza emocjonalność jest w ruchu.
Więc ktoś ogólnie akceptowalny, ale nie z topki, czasem będzie miał szansę, a czasem nie.

Mówię właściwie o pierwszym wrażeniu.

Bo jeśli trzeba się zastanawiać miesiące, wiadomo o co chodzi. Gościowi w takiej sytuacji może się jedynie 'poszczęścić" kiedy lepsze opcje się posypią.
A najprawdopodobniej zostanie we friendzone, skoro pozwolił się tak zaszufladkować.


CzarnaDalia napisał/a:

poza relacją koleżeńska, a on na koniec i tak dostaje kosza, to wnioski sa oczywiste. Nigdy nie brałaby go pod uwagę, gdyby jedna z opcji A zagadałaby do niej.
O nie, opcji A sie nie "testuje" tygodniami i nie "zastanawia" trzymając na później, jako opcje awaryjna, albo do pogadania sobie w necie smile


Widzimy to w dokładnie taki sam sposób.

CzarnaDalia napisał/a:

brzmi to znacznie lepiej niż: dupy to ja jej nie urywam, ale jak sie postaram...jak sie BARDZO postaram to kto wie... ?

To jeden z najczęstszych męskich błędów, mogących spieprzyć nawet dobrze się zapowiadające relacje- stawianie Was na piedestale.
Zasługiwanie.

Mało rzeczy jest dla Was bardziej sexy niż pewien siebie mężczyzna, który bierze. Bez prób zasłużenia.
Taki facet, nawet gdy dostanie odmowę ale umie się wtedy zachować, wciąż jest ok. Zachowuje twarz.

A na widok tych wszystkich podnóżków dostajecie mdłości.
Ja to wiem, Ty to wiesz. Sporo ludzi nie ma o tym pojęcia.


CzarnaDalia napisał/a:

Dla ludzi, którzy sa dobrzy w relacje damsko-męskie i mają w nich powodzenie, nie ma problemu z odczytywaniem sygnałów "na nie", a już na pewno nikt z tej grupy osób po 2 czy 3 koszu od tej samej osoby nie bedzie jej usilnie przekonywał do siebie i przepraszał big_smile
Chyba sie ze mną zgodzisz? smile

Nie sposób się z Tobą nie zgodzić. Piszemy tu właściwie jednym głosem;)

918

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
Rozrabiaka napisał/a:

A najprawdopodobniej zostanie we friendzone, skoro pozwolił się tak zaszufladkować.

Jedna uwaga: To nie jest kwestia "pozwolenia", tylko nie było od początku potencjału na nic więcej. bywa, że laska, która sama nie ma ciekawszych opcji godzi sie dac takiemu szanse, tylko dlatego, ze on bardzo zabiega i lata za nią. Potem taki chłop myśli, że coś sobie "wypracował", albo że ona sie czegoś "bała", dlatego nie chciała tyle czasu nic , albo szybko zrezygnowala z niego.
ale to sa bajki.
Jeśli naprawdę nam się facet podobał i nam na nim zależy, to z dnia na dzień się relacji pod byle pretekstem nie kończy.


Nie wierze w sytuacje, gdzie facet staje na głowie od samego początku wręcz błaga o rozmowy i spotkanie, że taki ktoś sie podobał w stopniu "akceptowalnym" jak mowisz. Mam na myśli calokształt.
Mogło sie podobac jak zabiega i jak komplementuje, ale nie jako facet, nie jako partner czy kochanek potencjalny.

Mało rzeczy jest dla Was bardziej sexy niż pewien siebie mężczyzna, który bierze. Bez prób zasłużenia.

I znow zyczeniowe myślenie...

Żeby facet mogł mieć podejście "chcę i biorę" to nie może być opcją B , ani tym bardziej niżej. Opcja B jest się zawsze jeśli z pozycji klęczącej probujesz kobiete do siebie przekonać. nieważne jakie bajki sobie w glowie opowiadasz na pocieszenie: "ona sie boi mnie stracić, dlatego nie chce".."ona jest nieśmiala" "ona jest po przejściach", etc.. to sa wszystko bzdury, ktore bardzo czesto nadal obserwuje u ludzi, ktorzy nie sa w stanie wziąć kosza za kosza i szukają okoliczności łagodzących, bo prawdy, że nie byli dośc atrakcyjni dla danej osoby, a chwilowa zmiana podejścia na TAK było..chwilowa, nie są w stanie przyjać.

Takie podejście może mieć wyłącznie gośc, który na dzień dobry wzbudził szacuenk i zaimponował na tyle, że kobieta nie musi sie do niego "przekonywać", a on nie musi się przed nią płaszczyć.

Nie sposób się z Tobą nie zgodzić. Piszemy tu właściwie jednym głosem;)

Jeśli zgodzisz się tez z tym co doprecyzowałam, to być może faktycznie myślimy podobnie, tylko inaczej to ubieramy w słowa smile

919

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
Shinigami napisał/a:
Piotreeek napisał/a:

No proszę, ktoś z identycznym podejściem, co moje. Ja również stronię od miejsc publicznych - jeśli już spędzać czas w towarzystwie to tylko i wyłącznie w kameralnych warunkach, z odpowiednimi osobami i odpowiedniej atmosferze.

Podzielam także obrzydzenie widokiem zaniedbanych ludzi - i tu już płeć w sumie nie gra roli. Jako osoba, która całe życie dba o siebie, regularnie trenuje od lat dziecięcych po prostu nie rozumiem tej mentalności.

A ja nie ogarniam czemu samo patrzenie na innych, zaniedbanych ludzi wam przeszkadza. Też nie przepadam za miejscami publicznymi ale czasami muszę w nich przebywać bo w ogóle nie mam czegoś takiego "kameralne warunki" czy "odpowiednie osoby" i faktycznie chociażby na basenach zdarzają się niezbyt zadbani ludzie ale bez przesady. Jeszcze nie widziałem bezdomnego, który poszedłby do publicznej łaźni czy na basen ani nawet po prostu kogoś brudnego czy kiepsko pachnącego. To niezadbanie najczęściej objawia się po prostu nadwagą ale znając warunki życia w Polsce ani trochę mnie to nie dziwi, mnóstwo ludzi nie ma czasu na trening bo pracują po 12h dziennie.

Jestem dość specyficzną osobą. Podejście do życia: idealista, perfekcjonista, agnostyk. Rzadko wychodzę z domu (chyba, że pobiegać - to robię regularnie) i nigdy nie zmuszam siebie do sztucznego zachowania względem innych. Lubię porządek i spokój. Z uwagi na to, że mam niewiele czasu na "rozerwanie się", to jak już gdzieś mam wyjść to tylko na swoich warunkach - czyli wykupiony wieczór w jakimś ciekawym miejscu z niewielką liczbą osób. Ludzie tam spotykani są osobami majętnymi, szukającymi odskoczni od codzienności. Są spokojni, wyważeni i ciekawi świata. Odkąd posmakowałem tego typu rozrywki to definitywnie nie mam ochoty na jakiekolwiek imprezy publiczne.

Trenuję zazwyczaj przed pracą, więc wstaję ok. 4.30 rano pobiegać godzinkę. Dbam o siebie i zaspokajam potrzeby organizmu odpowiednimi posiłkami, więc energii i chęci mi nie brakuje. Znajduję też czas na regularną lekturę ciekawych dla mnie książek. Dla chcącego nic trudnego.

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
CzarnaDalia napisał/a:

Jeśli zgodzisz się tez z tym co doprecyzowałam, to być może faktycznie myślimy podobnie, tylko inaczej to ubieramy w słowa smile

Haha, ja się z tym zgadzam, ale Ty nie rozumiesz o co mi chodziło. Przypisujesz mi rzeczy, których nie napisałem.
Wyjaśniam, może tym razem się uda.


CzarnaDalia napisał/a:
Rozrabiaka napisał/a:

A najprawdopodobniej zostanie we friendzone, skoro pozwolił się tak zaszufladkować.

Jedna uwaga: To nie jest kwestia "pozwolenia", tylko nie było od początku potencjału na nic więcej

Oczywiście, że to jest kwestia pozwolenia. I oczywiste, że potencjału nie było.
Nie zawsze przecież on musi być. Co za problem iść dalej, zamiast pozwalać się wrzucać do friendzone?
Ktoś, kto tak robi, strzela sobie w stopę.
Znajomość może trwać nadal, ale na równorzędnych prawach.
We friendzone to nie występuje, tam jedno jest wyżej niż drugie.


CzarnaDalia napisał/a:

Nie wierze w sytuacje, gdzie facet staje na głowie od samego początku wręcz błaga o rozmowy i spotkanie, że taki ktoś sie podobał w stopniu "akceptowalnym" jak mowisz. Mam na myśli calokształt.

Ja coś takiego twierdzę? Haha, no bez jaj.
Twierdzę coś zupełnie przeciwnego.

Piszę o stopniu akceptowalnym beż żadnego stawania na głowie. To jest beznadziejna strategia stosowana przez desperatów.


CzarnaDalia napisał/a:
Rozrabiaka napisał/a:

Mało rzeczy jest dla Was bardziej sexy niż pewien siebie mężczyzna, który bierze. Bez prób zasłużenia.

I znow zyczeniowe myślenie...

Żeby facet mogł mieć podejście "chcę i biorę" to nie może być opcją B , ani tym bardziej niżej.

No przecież to jest oczywiste.
Dalia, zastanawiam sie czy to ja mam problem z klarownym wyrażaniem myśli, czy Ty z ich odbiorem.

"Chcę i biorę" to przeciwieństwo "muszę zasłużyć" ale nie oznacza traktowania kobiety z góry. W tej postawie, gdzie jest dobre poczucie własnej wartości, jest miejsce na to by coś dać od siebie. Wysilić się dla kobiety.
Ale nie ma miejsca na to, by próbować zasługiwać. Jest szacunek dla kobiety, ale też szacunek dla siebie.

Jeśli np byłbym opcją B, mając taką postawę i widząc jakieś dziwne zagrania kobiety, wzruszam ramionami i idę dalej.
Mogę się czasem odezwać na luźnej stopie jeśli mi bardzo zalezy. Wybadać teren, ale bez zabiegania.

Mając taką postawę w relacji, daję ale też wymagam.

I dokładnie taka postawa ze strony kobiet też jest sexy. Nie żadne uległe mimozy, ale też nie babochłopy walczące o pozycję przewodnika stada.

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)

Dalia, jak Ty robisz że wyskakują Ci ikonki?
Mnie urywa tekst poniżej, jeśli usiłuję jakiejś użyć.

922

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
Rozrabiaka napisał/a:

Oczywiście, że to jest kwestia pozwolenia. I oczywiste, że potencjału nie było.

Te 2 zdania są wewnętrznie sprzeczne..
Skoro na coś dany facet NIE MA wpływu, z powodów j/w: nie jest opcja A, to nie może być mowy, że "on na coś pozwolił lub nie", jak pisałeś wyżej.
Pisaleś, że "skoro pozwolił na to by być we friendzone". A on nie miał nigdy nic do gadania, po prostu nie był na tyle interesujący by być opcja A, ergo: brać na co ma ochotę wink
Więc nie, wcześniej pisałeś coś nieco innego..

Jeśli np byłbym opcją B, mając taką postawę i widząc jakieś dziwne zagrania kobiety, wzruszam ramionami i idę dalej.
Mogę się czasem odezwać na luźnej stopie jeśli mi bardzo zalezy. Wybadać teren, ale bez zabiegania.

Mając taką postawę w relacji, daję ale też wymagam.

I dokładnie taka postawa ze strony kobiet też jest sexy. Nie żadne uległe mimozy, ale też nie babochłopy walczące o pozycję przewodnika stada.

No i ok. Tu się zgadzamy.
Z tą drobną uwagą wink , że często kobieta jeśli jest ponad przeciętnie atrakcyjna potrafi onieśmielić faceta i on zaczyna być wycofany ze strachu żeby tego nie spieprzyć, a wtedy ona niepostrzeżenia i ze szkodą dla siebie przyjmuję rolę tego "przewodnika" hmm
Sama nie raz byłam w takiej sytuacji i bardzo mi to ciążyło.

923

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
Piotreeek napisał/a:

Jestem dość specyficzną osobą. Podejście do życia: idealista, perfekcjonista, agnostyk. Rzadko wychodzę z domu (chyba, że pobiegać - to robię regularnie) i nigdy nie zmuszam siebie do sztucznego zachowania względem innych. Lubię porządek i spokój. Z uwagi na to, że mam niewiele czasu na "rozerwanie się", to jak już gdzieś mam wyjść to tylko na swoich warunkach - czyli wykupiony wieczór w jakimś ciekawym miejscu z niewielką liczbą osób. Ludzie tam spotykani są osobami majętnymi, szukającymi odskoczni od codzienności. Są spokojni, wyważeni i ciekawi świata. Odkąd posmakowałem tego typu rozrywki to definitywnie nie mam ochoty na jakiekolwiek imprezy publiczne.

Trenuję zazwyczaj przed pracą, więc wstaję ok. 4.30 rano pobiegać godzinkę. Dbam o siebie i zaspokajam potrzeby organizmu odpowiednimi posiłkami, więc energii i chęci mi nie brakuje. Znajduję też czas na regularną lekturę ciekawych dla mnie książek. Dla chcącego nic trudnego.

Pod pewnymi względami jesteśmy podobni, też idealista i też rzadko wychodzę z domu. Kiedyś właśnie zmuszałem się do udawania czegoś, jakiegoś zachowania nienaturalnego dla mnie jednak dość szybko się przekonałem, że jest to bezcelowe i zbyt męczące. Ja mam aż za dużo czasu ale nie potrafię go spożytkować na rozerwanie się więc spora jego część mi się marnuję szczególnie, że nie mam możliwości wyjść gdzieś z niewielką liczbą osób bo tych osób nie ma. Duże imprezy publiczne niezbyt mnie zadowalają bo to raczej przeciwieństwo zabawy dla introwertyka takiego jak ja.

Może i coś w tym jest, że dla chcącego nic trudnego ale jednak ciężko mieć chęć i czas na trening po 12h pracy fizycznej, a sporo ludzi tak pracuje. Jak to robisz, że nie brakuję ci chęci i energii, ja czasami jestem tak zmęczony, że nie daje rady zrobić treningu, a robię je zawsze pod wieczór. Kilka razy próbowałem się przestawić na treningi rano ale nigdy mi się nie udało. Wstając o 4:30 spałbym mniej niż 6h co byłoby dla mnie totalnym zgonem przez cały dzień, muszę spać przynajmniej te 7h. Mam pytanie, jak to jest z treningami rano, w sensie jak na przykład przebiegniesz 10km o tej 5-6 rano to jak jest później przez resztę dnia? Masz jeszcze energię na 8 czy więcej godzin pracy?

924

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Dalia, jak Ty robisz że wyskakują Ci ikonki?
Mnie urywa tekst poniżej, jeśli usiłuję jakiejś użyć.

Ikonki w sensie emoty?
Ta strona ma tyle błędow, że elaborat możnaby napisać tongue
Ja po prostu korzystam z gotowego kodu jaki można wstawić BBCode w prawym gornym roku przy oknie wypowiedzi.

Zazwyczaj się wstawiają.
Ale generalnie ten cały skrypt jest do generalnego remontu. bo kto to widział żeby wszystko ręcznie cytowac, a potem wyedytowywać swoje wypowiedzi w tym. hmm

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
CzarnaDalia napisał/a:
Rozrabiaka napisał/a:

Oczywiście, że to jest kwestia pozwolenia. I oczywiste, że potencjału nie było.

Te 2 zdania są wewnętrznie sprzeczne..
Skoro na coś dany facet NIE MA wpływu, z powodów j/w: nie jest opcja A, to nie może być mowy, że "on na coś pozwolił lub nie", jak pisałeś wyżej.
Pisaleś, że "skoro pozwolił na to by być we friendzone". A on nie miał nigdy nic do gadania,

Dalia, skup się. Bo to już zaczyna być męczące:)

W przedstawionym opisie facet MA WYBÓR
Jest to wybór między postawą proszącego, zabiegającego, wejściem we friendzone, a po prostu pójściem dalej.
Nie dalej, w sensie relacji, tylko SAMEMU. Przed siebie.

Nigdzie nie napisałem że to facet w tym przypadku decyduje, czy relacja będzie mieć miejsce.
To jest niemal zawsze decyzja kobiety.
Mam wrażenie że muszę tłumaczyć oczywistości.

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
CzarnaDalia napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Dalia, jak Ty robisz że wyskakują Ci ikonki?
Mnie urywa tekst poniżej, jeśli usiłuję jakiejś użyć.

Ikonki w sensie emoty?
Ta strona ma tyle błędow, że elaborat możnaby napisać tongue
Ja po prostu korzystam z gotowego kodu jaki można wstawić BBCode w prawym gornym roku przy oknie wypowiedzi.

Zazwyczaj się wstawiają.
Ale generalnie ten cały skrypt jest do generalnego remontu. bo kto to widział żeby wszystko ręcznie cytowac, a potem wyedytowywać swoje wypowiedzi w tym. hmm


Aaa, ok. Ja tego nie widzę, pewnie dlatego że piszę z telefonu. Dzieki:)

927

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
CzarnaDalia napisał/a:

chudych jak gil nóżkach w obcislych jeansach i płaskim tyłku, ...

Czyli to wady wyglądu faceta... smile smile

928

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
CzarnaDalia napisał/a:

No właśnie... I dość łatwo ten moment, w ktorym już powinno się naprawdę ostro o siebie dbać łatwo przeoczyć, jeśli jest się typem: "wygląd nie jest najważniejszy", czytaj: Wyglądem nigdy nie grzeszyłem/łam, a poza tym nie mam środków żeby sie tym zająć".
Nie czarujmy się, dla kobiety, która miała powodzenie ten wygląd zawsze był i jest ważny. Kwestia na ile jest w stanie starzenie opóźnić a raczej sprawić by to starzenie było "godne", ale w pozytywnym sensie, czyli atrakcyjne, a nie "jak mo mi co zwisoć, to niech se wisi!" tongue
Ja akurat zawsze lubiłam dbać o siebie i uważam to za bardzo przyjemne w większości zajęcie, stąd dziwi mnie gdy widze panie w moim wieku lub młodsze, ktore chyba położyły lachę na swoja skóre czy figurę dawno temu już.

No, nie dla każdego wygląd musi być bardzo ważny, ale on zawsze jest jakiś. Nie da się nie wyglądać. I choćby dlatego wolę wyglądać lepiej niż gorzej.

I ja, wprost przeciwnie, dbanie o siebie uważam za może nie nieprzyjemne, ale za baaaardzo nudne i upierdliwe. Dbam, bo lubię efekt, ale sam proces mnie irytuje. wink Chcę mieć ładne włosy, więc biegam do fryzjera, często prezentuję wink swoje stopy, więc urządzam im "domowe spa", zależy mi na fajnym czymś, więc robię coś tam... Ale byłabym dużo szczęśliwsza, gdyby to się robiło samo z siebie; nic w tym relaksującego. Jedyne, czego nie robię z przymusu, to treningi i zdrowe jedzenie, cała reszta mogłaby nie istnieć.

Nie pamiętam, przepraszam, zgubiłam post i autora big_smile napisał/a:

Mało rzeczy jest dla Was bardziej sexy niż pewien siebie mężczyzna, który bierze. Bez prób zasłużenia.

Nie. Zależy od tego, co się o takim panu myśli. Jeżeli się uzna, że tej pewności siebie jest o wieeele za dużo w stosunku do tego, co on sobą reprezentuje, to dla mnie jest to jeszcze bardziej odpychające niż wersja prosząco-zasługująca. I, mam wrażenie, że takich przesadnie pewnych siebie jest więcej, nie wiem, efekty źle zrozumianych coachingów? Najlepszy jest złoty środek: facet, który nie błaga, ale też nie wyskakuje z przesłaniem: "jestem taki boski, że wezmę, co chcę, żadna mi się nie oprze"; świadomy własnej wartości, ale i świadomy tego, że kobieta też ma wybór i on wcale nie musi być spełnieniem jej marzeń. Jakoś dziwnym trafem ci ostatni zawsze okazywali się najbardziej wartościowymi mężczyznami z tych, których poznałam.

929 Ostatnio edytowany przez CzarnaDalia (2023-07-29 20:41:06)

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
Rozrabiaka napisał/a:

A najprawdopodobniej zostanie we friendzone, skoro pozwolił się tak zaszufladkować.

Ok, to ja tez ostatni raz. Nic mnie tak nie drazni jak facet, ktory nawet jak nie ma racji to musi mieć rację.

Nie próbuj nawet ze mna grac w grę, gdzie patronizującym tonem probujesz wmowić mi, ze jestem głupiutka i czegoś nie zrozumiałam, bo poznasz moją drugą odsłonę.. Rżniecia głupa nie toleruję. 
Na ten moment żegnam.

930

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
SaraS napisał/a:

I ja, wprost przeciwnie, dbanie o siebie uważam za może nie nieprzyjemne, ale za baaaardzo nudne i upierdliwe. Dbam, bo lubię efekt, ale sam proces mnie irytuje. wink Chcę mieć ładne włosy, więc biegam do fryzjera, często prezentuję wink swoje stopy, więc urządzam im "domowe spa", zależy mi na fajnym czymś, więc robię coś tam... Ale byłabym dużo szczęśliwsza, gdyby to się robiło samo z siebie; nic w tym relaksującego. Jedyne, czego nie robię z przymusu, to treningi i zdrowe jedzenie, cała reszta mogłaby nie istnieć.

Ok. chodziło mi własne o ten wysiłek żeby potem cieszyć się efektem wink
I racja, że nie wszystkie te czynności i zabiegi to sama przyjemność, bo np. depilacja czy regularne peelingi całego ciała itp. do nich nie należą.
Ale jest to i tak wysiłek, który się bardziej opłaca niż nie. Będąc kobieta zwłaszcza.

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
CzarnaDalia napisał/a:
Rozrabiaka napisał/a:

A najprawdopodobniej zostanie we friendzone, skoro pozwolił się tak zaszufladkować.

Ok, to ja tez ostatni raz. Nic mnie tak nie drazni jak facet, ktory nawet jak nie ma racji to musi mieć rację.

Nie próbuj nawet ze mna grac w grę, gdzie patronizującym tonem probujesz wmowić mi, ze jestem głupiutka i czegoś nie zrozumiałam, bo poznasz moją drugą odsłonę.. Rżniecia głupa nie toleruję. 
Na ten moment żegnam.

A żegnaj sobie:)

To chyba jasne że uważam, że mam rację. Jasna cholera- oboje ją mamy i nie ma tu sprzeczności.

Opisuję sprawy raczej uniwersalne, niczego nowego nie odkrywam.
Ba, uważam nawet że w wielu rzeczach się tu zgadzamy, tak to wygląda z mojej perspektywy.
Problem tkwi gdzie indziej.
Jeśli próbuję kilka razy wytłumaczyć co mam na myśli, na różne sposoby, a Ty cały czas pokazujesz że to do Ciebie nie dociera, nawet przypisujesz mi rzeczy ktorych nie napisalem, znaczy że w naszej komunikacji coś szwankuje.
Chcesz się na to obrażać, ok.
Chcesz mi dowalić- nie strasz. Do tego tanga trzeba dwojga:)
A ja, mimo że jestem już trochę zniecierpliwiony sytuacją, nie zamierzam się z Tobą wdawać w jakieś przepychanki.
To naprawdę jest mi obojętne, możesz sobie ulżyć;)

932 Ostatnio edytowany przez Piotreeek (2023-07-29 21:04:32)

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
Shinigami napisał/a:
Piotreeek napisał/a:

Jestem dość specyficzną osobą. Podejście do życia: idealista, perfekcjonista, agnostyk. Rzadko wychodzę z domu (chyba, że pobiegać - to robię regularnie) i nigdy nie zmuszam siebie do sztucznego zachowania względem innych. Lubię porządek i spokój. Z uwagi na to, że mam niewiele czasu na "rozerwanie się", to jak już gdzieś mam wyjść to tylko na swoich warunkach - czyli wykupiony wieczór w jakimś ciekawym miejscu z niewielką liczbą osób. Ludzie tam spotykani są osobami majętnymi, szukającymi odskoczni od codzienności. Są spokojni, wyważeni i ciekawi świata. Odkąd posmakowałem tego typu rozrywki to definitywnie nie mam ochoty na jakiekolwiek imprezy publiczne.

Trenuję zazwyczaj przed pracą, więc wstaję ok. 4.30 rano pobiegać godzinkę. Dbam o siebie i zaspokajam potrzeby organizmu odpowiednimi posiłkami, więc energii i chęci mi nie brakuje. Znajduję też czas na regularną lekturę ciekawych dla mnie książek. Dla chcącego nic trudnego.

Pod pewnymi względami jesteśmy podobni, też idealista i też rzadko wychodzę z domu. Kiedyś właśnie zmuszałem się do udawania czegoś, jakiegoś zachowania nienaturalnego dla mnie jednak dość szybko się przekonałem, że jest to bezcelowe i zbyt męczące. Ja mam aż za dużo czasu ale nie potrafię go spożytkować na rozerwanie się więc spora jego część mi się marnuję szczególnie, że nie mam możliwości wyjść gdzieś z niewielką liczbą osób bo tych osób nie ma. Duże imprezy publiczne niezbyt mnie zadowalają bo to raczej przeciwieństwo zabawy dla introwertyka takiego jak ja.

Może i coś w tym jest, że dla chcącego nic trudnego ale jednak ciężko mieć chęć i czas na trening po 12h pracy fizycznej, a sporo ludzi tak pracuje. Jak to robisz, że nie brakuję ci chęci i energii, ja czasami jestem tak zmęczony, że nie daje rady zrobić treningu, a robię je zawsze pod wieczór. Kilka razy próbowałem się przestawić na treningi rano ale nigdy mi się nie udało. Wstając o 4:30 spałbym mniej niż 6h co byłoby dla mnie totalnym zgonem przez cały dzień, muszę spać przynajmniej te 7h. Mam pytanie, jak to jest z treningami rano, w sensie jak na przykład przebiegniesz 10km o tej 5-6 rano to jak jest później przez resztę dnia? Masz jeszcze energię na 8 czy więcej godzin pracy?

Wiesz, ja jestem samotnikiem i nie przeszkadza mi brak osób. Kiedy jednak wychodzę do ludzi (z własnego wyboru) to czas spędzam bardzo miło. Nawiązałem, przy okazji wspomnianych imprez, bardzo wiele wartościowych znajomości to też mam zawsze wybór odezwania się do kogoś, czy też umówienia spotkania - po prostu tego nie robię. Wolę raczej poświęcać się swoim zainteresowaniom i pasjom. Ludzie, którzy mnie trochę poznali wiedzą, że ciężko mnie gdzieś wyciągnąć (a co dopiero się dodzwonić).

Powinieneś wypełnić sobie wolny czas czymś, co Cię interesuje i się w tym realizować. Źródłem energii jest nie tylko dobry posiłek i zdrowy sen. Na poziom energii wpływa bardzo to, jak czujesz się sam ze sobą w związku z własnymi osiągnięciami. Innymi słowy samorealizacja. Jeżeli tego w życiu brakuje to skutkiem jest pogłębiająca się apatia.

Jeśli chodzi o poranne przebieżki (przebiegam mniej więcej 11 km) to późniejsza część dnia jest znacznie przyjemniejsza. Czuję się taki lekki i spokojny. "Lekki" w sensie braku negatywnych emocji. Sprzyja to zarówno w pracy, jak i kontaktach międzyludzkich. Również zdecydowanie lepiej się myśli.

Dodam, że ja wiedziałem od małego co chcę w życiu robić i na jakim poziomie żyć - to, co było wiele lat temu tylko w sferze marzeń, mniej więcej dwa lata temu się zmaterializowało - po studiach zaczynałem od kompletnego zera, bez znajomości. Nie spocząłem oczywiście na laurach, bo apetyt rośnie wraz z jedzeniem smile

933 Ostatnio edytowany przez SaraS (2023-07-29 22:30:54)

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
CzarnaDalia napisał/a:
SaraS napisał/a:

I ja, wprost przeciwnie, dbanie o siebie uważam za może nie nieprzyjemne, ale za baaaardzo nudne i upierdliwe. Dbam, bo lubię efekt, ale sam proces mnie irytuje. wink Chcę mieć ładne włosy, więc biegam do fryzjera, często prezentuję wink swoje stopy, więc urządzam im "domowe spa", zależy mi na fajnym czymś, więc robię coś tam... Ale byłabym dużo szczęśliwsza, gdyby to się robiło samo z siebie; nic w tym relaksującego. Jedyne, czego nie robię z przymusu, to treningi i zdrowe jedzenie, cała reszta mogłaby nie istnieć.

Ok. chodziło mi własne o ten wysiłek żeby potem cieszyć się efektem wink
I racja, że nie wszystkie te czynności i zabiegi to sama przyjemność, bo np. depilacja czy regularne peelingi całego ciała itp. do nich nie należą.
Ale jest to i tak wysiłek, który się bardziej opłaca niż nie. Będąc kobieta zwłaszcza.

Hah, tak mi się przypomniało, jak jakiś czas temu w rozmowie o poprawie wyglądu treningami któryś z panów napisał coś w stylu, że może on nie lubi ćwiczyć, że nie będzie udawał kogoś, kim nie jest, że chce być sobą itp. I tak sobie teraz myślę, że skoro mnie do szału doprowadzają te wszystkie zabiegi pielęgnacyjne, to żebym była sobą, powinnam chodzić brudna, śmierdząca i zarośnięta. W końcu mycie zębów, depilacja, kremy itd. to zamach na moje prawdziwe ja! XD

934

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
Piotreeek napisał/a:

Wiesz, ja jestem samotnikiem i nie przeszkadza mi brak osób. Kiedy jednak wychodzę do ludzi (z własnego wyboru) to czas spędzam bardzo miło. Nawiązałem, przy okazji wspomnianych imprez, bardzo wiele wartościowych znajomości to też mam zawsze wybór odezwania się do kogoś, czy też umówienia spotkania - po prostu tego nie robię. Wolę raczej poświęcać się swoim zainteresowaniom i pasjom. Ludzie, którzy mnie trochę poznali wiedzą, że ciężko mnie gdzieś wyciągnąć (a co dopiero się dodzwonić).

Powinieneś wypełnić sobie wolny czas czymś, co Cię interesuje i się w tym realizować. Źródłem energii jest nie tylko dobry posiłek i zdrowy sen. Na poziom energii wpływa bardzo to, jak czujesz się sam ze sobą w związku z własnymi osiągnięciami. Innymi słowy samorealizacja. Jeżeli tego w życiu brakuje to skutkiem jest pogłębiająca się apatia.

Jeśli chodzi o poranne przebieżki (przebiegam mniej więcej 11 km) to późniejsza część dnia jest znacznie przyjemniejsza. Czujesz się taki lekki i spokojny. "Lekki" w sensie braku negatywnych emocji. Sprzyja to zarówno w pracy, jak i kontaktach międzyludzkich. Również zdecydowanie lepiej się myśli.

Dodam, że ja wiedziałem od małego co chcę w życiu robić i na jakim poziomie żyć - to, co było wiele lat temu tylko w sferze marzeń, mniej więcej dwa lata temu się zmaterializowało - po studiach zaczynałem od kompletnego zera, bez znajomości. Nie spocząłem oczywiście na laurach, bo apetyt rośnie wraz z jedzeniem smile

chyba jestes zatem moim męskim odpowiednikiem big_smile
Celnie i ciekawie to opisałeś. Z mojej strony wygląda to niemal identycznie.

935

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
SaraS napisał/a:

Hah, tak mi się przypomniało, jak jakiś czas temu w rozmowie o poprawie wyglądu treningami któryś z panów napisał coś w stylu, że może on lubi ćwiczyć, że nie będzie udawał kogoś, kim nie jest, że chce być sobą itp. I tak sobie teraz myślę, że skoro mnie do szału doprowadzają te wszystkie zabiegi pielęgnacyjne, to żebym była sobą, powinnam chodzić brudna, śmierdząca i zarośnięta. W końcu mycie zębów, depilacja, kremy itd. to zamach na moje prawdziwe ja! XD

O toto, hahahah XD

Ja też jak słyszę ten tekst: "Jestem jaki jestem." to czuje jak flaki mi się wywracają z zażenowania.
Jak mozna, będąc dorosłym facetem, wychodzić z tak niedorzecznego założenia, że ktoś ma go pokochac w jego najgorszej wersji, bo jest leniwą kupą ,  "bo on tak ma" XD, ale kobiety oczywiście szuka atrakcyjnej.


Takich hipokrytów jest niestety całe mnóstwo.

936

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

A żegnaj sobie:)

To chyba jasne że uważam, że mam rację. Jasna cholera- oboje ją mamy i nie ma tu sprzeczności.

Opisuję sprawy raczej uniwersalne, niczego nowego nie odkrywam.
Ba, uważam nawet że w wielu rzeczach się tu zgadzamy, tak to wygląda z mojej perspektywy.
Problem tkwi gdzie indziej.
Jeśli próbuję kilka razy wytłumaczyć co mam na myśli, na różne sposoby, a Ty cały czas pokazujesz że to do Ciebie nie dociera, nawet przypisujesz mi rzeczy ktorych nie napisalem, znaczy że w naszej komunikacji coś szwankuje.
Chcesz się na to obrażać, ok.
Chcesz mi dowalić- nie strasz. Do tego tanga trzeba dwojga:)
A ja, mimo że jestem już trochę zniecierpliwiony sytuacją, nie zamierzam się z Tobą wdawać w jakieś przepychanki.
To naprawdę jest mi obojętne, możesz sobie ulżyć;)

Wszystko było pieknie ładnie, dopóki Cię w 1 kwestii nie wypunktowałam. Natychmiast się odpaliłeś i wjechał patronizujący ton.
co oznacza, że źle znosisz każdą krytyke i niestety, co zauważyłam, masz  wtedy skłonności do manipulacji żeby drugą stronę zdeprecjonowac, bo wówczas jak mogłaby mieć rację, "skoro jest głupiutka"?
W tej sytuacji, w takiej formie, sensu dalszej wymiany myśli nie widzę.

937

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
CzarnaDalia napisał/a:
Piotreeek napisał/a:

Wiesz, ja jestem samotnikiem i nie przeszkadza mi brak osób. Kiedy jednak wychodzę do ludzi (z własnego wyboru) to czas spędzam bardzo miło. Nawiązałem, przy okazji wspomnianych imprez, bardzo wiele wartościowych znajomości to też mam zawsze wybór odezwania się do kogoś, czy też umówienia spotkania - po prostu tego nie robię. Wolę raczej poświęcać się swoim zainteresowaniom i pasjom. Ludzie, którzy mnie trochę poznali wiedzą, że ciężko mnie gdzieś wyciągnąć (a co dopiero się dodzwonić).

Powinieneś wypełnić sobie wolny czas czymś, co Cię interesuje i się w tym realizować. Źródłem energii jest nie tylko dobry posiłek i zdrowy sen. Na poziom energii wpływa bardzo to, jak czujesz się sam ze sobą w związku z własnymi osiągnięciami. Innymi słowy samorealizacja. Jeżeli tego w życiu brakuje to skutkiem jest pogłębiająca się apatia.

Jeśli chodzi o poranne przebieżki (przebiegam mniej więcej 11 km) to późniejsza część dnia jest znacznie przyjemniejsza. Czujesz się taki lekki i spokojny. "Lekki" w sensie braku negatywnych emocji. Sprzyja to zarówno w pracy, jak i kontaktach międzyludzkich. Również zdecydowanie lepiej się myśli.

Dodam, że ja wiedziałem od małego co chcę w życiu robić i na jakim poziomie żyć - to, co było wiele lat temu tylko w sferze marzeń, mniej więcej dwa lata temu się zmaterializowało - po studiach zaczynałem od kompletnego zera, bez znajomości. Nie spocząłem oczywiście na laurach, bo apetyt rośnie wraz z jedzeniem smile

chyba jestes zatem moim męskim odpowiednikiem big_smile
Celnie i ciekawie to opisałeś. Z mojej strony wygląda to niemal identycznie.

Właściwie to opisałem to wszystko dość powierzchownie, ale cieszę się, że znalazłaś w tym coś dla siebie.

Pocieszający jest fakt, że wielu jest ludzi z takim podejściem do życia. Pomimo tego, że lubię samotność to jednak mam potrzeby socjalne - a w odpowiednim towarzystwie można się zaspokoić na długi czas.

938

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
Piotreeek napisał/a:

Właściwie to opisałem to wszystko dość powierzchownie, ale cieszę się, że znalazłaś w tym coś dla siebie.

Pocieszający jest fakt, że wielu jest ludzi z takim podejściem do życia. Pomimo tego, że lubię samotność to jednak mam potrzeby socjalne - a w odpowiednim towarzystwie można się zaspokoić na długi czas.

Opisałeś wystarczająco obrazowo żeby dotrzeć do osób, które rozumieją o co chodzi wink
Rożni nas to, że wg mojego doświadczenia takich ludzi jak my jest mało, albo ich prawie nie spotykam, a Ty przeciwnie. Zastanawiam sie gdzie robię bład tongue

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
CzarnaDalia napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

A żegnaj sobie:)

To chyba jasne że uważam, że mam rację. Jasna cholera- oboje ją mamy i nie ma tu sprzeczności.

Opisuję sprawy raczej uniwersalne, niczego nowego nie odkrywam.
Ba, uważam nawet że w wielu rzeczach się tu zgadzamy, tak to wygląda z mojej perspektywy.
Problem tkwi gdzie indziej.
Jeśli próbuję kilka razy wytłumaczyć co mam na myśli, na różne sposoby, a Ty cały czas pokazujesz że to do Ciebie nie dociera, nawet przypisujesz mi rzeczy ktorych nie napisalem, znaczy że w naszej komunikacji coś szwankuje.
Chcesz się na to obrażać, ok.
Chcesz mi dowalić- nie strasz. Do tego tanga trzeba dwojga:)
A ja, mimo że jestem już trochę zniecierpliwiony sytuacją, nie zamierzam się z Tobą wdawać w jakieś przepychanki.
To naprawdę jest mi obojętne, możesz sobie ulżyć;)

Wszystko było pieknie ładnie, dopóki Cię w 1 kwestii nie wypunktowałam. Natychmiast się odpaliłeś i wjechał patronizujący ton.
co oznacza, że źle znosisz każdą krytyke i niestety, co zauważyłam, masz  wtedy skłonności do manipulacji żeby drugą stronę zdeprecjonowac, bo wówczas jak mogłaby mieć rację, "skoro jest głupiutka"?
W tej sytuacji, w takiej formie, sensu dalszej wymiany myśli nie widzę.


Ale Ty mnie w niczym nie wypunktowałaś;)
Do Ciebie po prostu nie dociera, że piszemy praktycznie o tym samym, poza kilkoma szczegółami.
Ja nie mam już pomysłu jak Ci to przekazać, a cała sytuacja zaczyna się robić dziwna.

Jaką krytykę? Nie widzę żebyś mnie tu krytykowała, poza chyba dwoma ostatnimi postami. Widzę niezrozumienie.
A kiedy Ci piszę że mnie nie rozumiesz, obrażasz się. Foszek.
Teraz jakieś teksty o punktowaniu.
Weź się może spytaj tu kogoś z forum albo pokaż tę rozmowę komuś w swoim otoczeniu i zapytaj o komentarz.
Może wtedy dotrze, ja się poddaję.  Nawet mi się nie chce silić na złośliwości, choć jest tu do nich spore pole.

940 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2023-07-29 21:29:14)

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
Piotreeek napisał/a:

Wiesz, ja jestem samotnikiem i nie przeszkadza mi brak osób. Kiedy jednak wychodzę do ludzi (z własnego wyboru) to czas spędzam bardzo miło. Nawiązałem, przy okazji wspomnianych imprez, bardzo wiele wartościowych znajomości to też mam zawsze wybór odezwania się do kogoś, czy też umówienia spotkania - po prostu tego nie robię. Wolę raczej poświęcać się swoim zainteresowaniom i pasjom. Ludzie, którzy mnie trochę poznali wiedzą, że ciężko mnie gdzieś wyciągnąć (a co dopiero się dodzwonić).

Powinieneś wypełnić sobie wolny czas czymś, co Cię interesuje i się w tym realizować. Źródłem energii jest nie tylko dobry posiłek i zdrowy sen. Na poziom energii wpływa bardzo to, jak czujesz się sam ze sobą w związku z własnymi osiągnięciami. Innymi słowy samorealizacja. Jeżeli tego w życiu brakuje to skutkiem jest pogłębiająca się apatia.

Jeśli chodzi o poranne przebieżki (przebiegam mniej więcej 11 km) to późniejsza część dnia jest znacznie przyjemniejsza. Czuję się taki lekki i spokojny. "Lekki" w sensie braku negatywnych emocji. Sprzyja to zarówno w pracy, jak i kontaktach międzyludzkich. Również zdecydowanie lepiej się myśli.

Dodam, że ja wiedziałem od małego co chcę w życiu robić i na jakim poziomie żyć - to, co było wiele lat temu tylko w sferze marzeń, mniej więcej dwa lata temu się zmaterializowało - po studiach zaczynałem od kompletnego zera, bez znajomości. Nie spocząłem oczywiście na laurach, bo apetyt rośnie wraz z jedzeniem smile

Jednak różnimy się znacznie bardziej niż myślałem. Ja nie nawiązuje żadnych znajomości bo dosłownie nie ma gdzie. Osiągnięć nie mam żadnych, a apatia jest bardzo silna, nigdy nie czuje się "lekki", a już tym bardziej bez negatywnych emocji. Co do biegania rano, postaram się kiedyś w końcu to zrobić i zobaczymy czy u mnie będą te same efekty. Ja nigdy nie wiedziałem co chcę robić i wciąż nie wiem. Całe dotychczasowe życie było robieniem tego co inni, czego wymagali rodzice i społeczeństwo, nawet studia były bo rodzice kazali, kierunek wybrałem sam choć dużego wyboru nie było. Nie mam nawet małego celu, a co dopiero marzeń.

W jednej kwestii muszę się zgodzić z Dalią, takich ludzi jest bardzo mało, osobiście nie znam dosłownie nikogo takiego.

941

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Ale Ty mnie w niczym nie wypunktowałaś;)
Do Ciebie po prostu nie dociera, że piszemy praktycznie o tym samym, poza kilkoma szczegółami.
Ja nie mam już pomysłu jak Ci to przekazać, a cała sytuacja zaczyna się robić dziwna.

Jaką krytykę? Nie widzę żebyś mnie tu krytykowała, poza chyba dwoma ostatnimi postami. Widzę niezrozumienie.
A kiedy Ci piszę że mnie nie rozumiesz, obrażasz się. Foszek.
Teraz jakieś teksty o punktowaniu.
Weź się może spytaj tu kogoś z forum albo pokaż tę rozmowę komuś w swoim otoczeniu i zapytaj o komentarz.
Może wtedy dotrze, ja się poddaję.  Nawet mi się nie chce silić na złośliwości, choć jest tu do nich spore pole.

Nie ma nic żałośniejszego jak facet probujący "zachować twarz", nie przyznając się do najdrobniejszego błędu w przekazie, broniący zaciekle gowno-racji, żeby udowodnić kobiecie, ze "jest mądrzejszy", rżnąc głupa kiedy ta  cytuje mu wprost jego słowa i co z nich wynika na logikę.
Ktory pierwszy robi pasywno agresywne wstawki, a na jej reakcje bardzo stanowcza i no-bullshit, wyskakuje z tekstem, że "chyba masz focha", szkoda że nie okres XD

To sa te momenty, ktore pokazuja kobiecie z kim ma do czynienia. Tu wyszła słoma z butow i kompleksy smile wiec wszystko jasne.

942

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)

W jednej kwestii muszę się zgodzić z Dalią, takich ludzi jest bardzo mało, osobiście nie znam dosłownie nikogo takiego.

Chodziło mi o to, ze bardzo mało jest ludzi, kótrzy nie potrzebują tak histerycznie towarzystwa innych ludzi, a co za tym idzie którzy wchodza w relakcje w sposob bardzo selekcyjny.
To samo tyczy się związków. Sa ludzie, którzy nie potrafią byc sami. Wiec "nie ta to inna", nie ten to inny. Po pół roku sa w kolejnym związku,z  totalnie przypadkowymi osobami, ktore się napatoczyły i maja ten sam zestaw brakow emocjonalnych.

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
CzarnaDalia napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Ale Ty mnie w niczym nie wypunktowałaś;)
Do Ciebie po prostu nie dociera, że piszemy praktycznie o tym samym, poza kilkoma szczegółami.
Ja nie mam już pomysłu jak Ci to przekazać, a cała sytuacja zaczyna się robić dziwna.

Jaką krytykę? Nie widzę żebyś mnie tu krytykowała, poza chyba dwoma ostatnimi postami. Widzę niezrozumienie.
A kiedy Ci piszę że mnie nie rozumiesz, obrażasz się. Foszek.
Teraz jakieś teksty o punktowaniu.
Weź się może spytaj tu kogoś z forum albo pokaż tę rozmowę komuś w swoim otoczeniu i zapytaj o komentarz.
Może wtedy dotrze, ja się poddaję.  Nawet mi się nie chce silić na złośliwości, choć jest tu do nich spore pole.

Nie ma nic żałośniejszego jak facet probujący "zachować twarz", nie przyznając się do najdrobniejszego błędu w przekazie, broniący zaciekle gowno-racji, żeby udowodnić kobiecie, ze "jest mądrzejszy", rżnąc głupa kiedy ta  cytuje mu wprost jego słowa i co z nich wynika na logikę.
Ktory pierwszy robi pasywno agresywne wstawki, a na jej reakcje bardzo stanowcza i no-bullshit, wyskakuje z tekstem, że "chyba masz focha", szkoda że nie okres XD

To sa te momenty, ktore pokazuja kobiecie z kim ma do czynienia. Tu wyszła słoma z butow i kompleksy smile wiec wszystko jasne.


O Boże. Czyli jednak tępa dzida z przerostem ego. No nic, buziaki;)

944 Ostatnio edytowany przez CzarnaDalia (2023-07-29 21:36:49)

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

O Boże. Czyli jednak tępa dzida z przerostem ego. No nic, buziaki;)

Nie ma jak prymitywny burak ze słomą w butach striggerowany  pokaże kim jest cool

945

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
CzarnaDalia napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

O Boże. Czyli jednak tępa dzida z przerostem ego. No nic, buziaki;)

Nie ma jak prymitywny burak ze słomą w butach striggerowany  pokaże kim jest cool

Cykl miesięczny robi różnicę big_smile.

RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Różnicą może być np wasz czas w cyklu miesięcznym i różne pod jego wpływem reakcje.

946

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

]


O Boże. Czyli jednak tępa dzida z przerostem ego. No nic, buziaki;)

big_smile

A więc witamy na forum nowego użytkownika!

947 Ostatnio edytowany przez RozrabiakaWmalinowymGaju (2023-07-29 22:20:37)

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
KoralinaJones napisał/a:

Cykl miesięczny robi różnicę big_smile.

Ty się śmiej, Koralina, ale ja chyba pierwszy raz w życiu się znalazłem w takiej dziwnej sytuacji.
A przecież nie od wczoraj chodzę po tym nienajlepszym ze światów;)


Edit

"A więc witamy na forum nowego użytkownika!"

A dziękuję, powitać!

948

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Cykl miesięczny robi różnicę big_smile.

Ty się śmiej, Koralina, ale ja chyba pierwszy raz w życiu się znalazłem w takiej dziwnej sytuacji.
A przecież nie od wczoraj chodzę po tym nienajlepszym ze światów;)

A jakaż to sytuacja? big_smile

949

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
SaraS napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Na pewno;)
W tym temacie padały wypowiedzi kobiet, które deklarowały niezainteresowanie młodymi chłopakami.

Ta nieszczęsna skala powierzchownej atrakcyjności jest prosta jak budowa cepa.
Dla nas, jej kwintesencją jest młoda, ładna dziewczyna.
Dla Was, przystojny, męski i ogarnięty facet.

Dlatego w innych latach mamy ten swój szczyt.
Który może się przesuwać jeśli nie patrzeć ogólnie, a na konkretną osobę.
Tu naprawdę nie trzeba wielkich filozofii dorabiać.

Do kogo ciężko to dociera, widać czytając ten temat.

Tylko ten szczyt w przypadku mężczyzn nie oznacza, że będzie się budziło zainteresowanie w każdej grupie wiekowej.
Przystojny, męski 40-latek nadal dla większości dwudziestek będzie starym dziadem, nawet jeśli on teraz ma szczyt swojej atrakcyjności. Bo ten szczyt to jest coś bardzo, powiedzmy, ogólnego; atrakcyjność - ogólna - może być wtedy największa, ale oczekiwania względem partnera nie są identyczne przez całe życie, zmieniają się wraz z wiekiem i ta "dwudziestolatka na szczycie" i tak wybierze z reguły rówieśnika czy kogoś parę lat starszego, a nie 40-latka, bo on teraz... On ma swój szczyt, okej, ale nie wg jej kryteriów.


Ten szczyt dokładnie to oznacza.
Mężczyzna przystojny, męski I ogarnięty ma dostęp do kobiet młodych i w swoim wieku.
W przypadku czterdziestolatka, to jasne że nie każda dwudziestka na niego poleci. Pytanie, czy jemu o to chodzi.
Ale do dziewczyn przed trzydziestką już spokojnie ma dostęp.

Ten przykład nie jest trafiony, bo pokazuje dziewczynę która na ten szczyt wchodzi, z facetem któremu on się już kończy. Bardziej pasowałby przykład 25latki i 33-35latka. Brzmi inaczej prawda?
Nie wiem czy ten przedział wiekowy odpowiada tabelom, czy innym formułkom. Nie znam ich, podałem z czapy. Obrazuje to jednak ideę tego przesłania, które mówi, że kiedy indziej w zal. od płci przypada szczyt ogólnej atrakcyjności.

Przy czym słowo "ogólnej" jest kluczowe.

Jakikolwiek przykład poszczególnej osoby jest nietrafiony, bo tendencja ogólnoludzka nigdy nie będzie się odnosić do poszczególnej jednostki. Pokazuje jedynie trendy.

Jeśli ktoś kuma czaczę, wie co jest atrakcyjne i wartościowe przy czym chce mu się włożyć wysiłek, może być wciąż atrakcyjnym mimo upływu czasu.

Jednak pięćdziesięcioletnia kobieta nie będzie tak samo atrakcyjna, jak wtedy gdy miała 25 lat.
Podobnie, sześćdziesięciolatek to facet który już dawno za sobą zostawił swój szczyt możliwości.
Co nie oznacza, że nie będą wcale atrakcyjni.
Jeśli o to zadbali, będą.
Tyle, że już dla węższej grupy.

Każdy zroworozsądkowy człowiek powinien się z tym zgodzić, to żadne odkrycie.
Nie ma tu też jakiegoś pocisku na kobiety, choć część tak uważa.

Powtórzę to, co już tu pisałem.
Obniżają standardy te osoby, które mają niewielki wybór, w  którym nie ma osób o oczekiwanych standardach i tego nie są w stanie przeskoczyć.
Wiek jest tu jedynie korelacją, jedną z wielu, nie głównym czynnikiem.

W końcu jakiś sensowny post, kogoś kto zrozumiał o co chodzi.

950 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2023-07-30 00:40:51)

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
SaraS napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Na pewno;)
W tym temacie padały wypowiedzi kobiet, które deklarowały niezainteresowanie młodymi chłopakami.

Ta nieszczęsna skala powierzchownej atrakcyjności jest prosta jak budowa cepa.
Dla nas, jej kwintesencją jest młoda, ładna dziewczyna.
Dla Was, przystojny, męski i ogarnięty facet.

Dlatego w innych latach mamy ten swój szczyt.
Który może się przesuwać jeśli nie patrzeć ogólnie, a na konkretną osobę.
Tu naprawdę nie trzeba wielkich filozofii dorabiać.

Do kogo ciężko to dociera, widać czytając ten temat.

Tylko ten szczyt w przypadku mężczyzn nie oznacza, że będzie się budziło zainteresowanie w każdej grupie wiekowej.
Przystojny, męski 40-latek nadal dla większości dwudziestek będzie starym dziadem, nawet jeśli on teraz ma szczyt swojej atrakcyjności. Bo ten szczyt to jest coś bardzo, powiedzmy, ogólnego; atrakcyjność - ogólna - może być wtedy największa, ale oczekiwania względem partnera nie są identyczne przez całe życie, zmieniają się wraz z wiekiem i ta "dwudziestolatka na szczycie" i tak wybierze z reguły rówieśnika czy kogoś parę lat starszego, a nie 40-latka, bo on teraz... On ma swój szczyt, okej, ale nie wg jej kryteriów.


Ten szczyt dokładnie to oznacza.
Mężczyzna przystojny, męski I ogarnięty ma dostęp do kobiet młodych i w swoim wieku.
W przypadku czterdziestolatka, to jasne że nie każda dwudziestka na niego poleci. Pytanie, czy jemu o to chodzi.
Ale do dziewczyn przed trzydziestką już spokojnie ma dostęp.

A dziewczyna przed 30stką, to nie jest przypadkiem 20 - parolatka? Gdy byłam w tym wieku mężczyźni 40+ to byli mężczyźni w wieku jak w wieku rodziców i nie byli w orbicie moich zainteresowań, za to ze strony 40-latków owszem, spotykałam się z zainteresowaniem - głównie żonatych szukających odskoczni.

Przyjmijcie w końcu do wiadomości, że po 40-stce zaczynacie dla pewnej grupy wiekowej być tak samo nieatrakcyjni jak Wasze rówieśniczki. Co najmniej 15 lat różnicy na plus dla faceta musi być okupione czymś więcej jak fenomenem wieku dojrzałego, w który tak niezłomnie wierzycie.

Poza tym, mężczyźni 40-letni i więcej, to co do zasady mężczyźni żonaci albo mężczyźni rozwiedzeni. Ten, kolejny, czynnik atrakcyjności dla przeciętnej 20-parolatki, ba! nawet takiej 30-parolatki Wam się wymyka.
Ilu jest wolnych, bezdzietnych, bez zobowiązań, atrakcyjnych 40-parolatków, którzy mają w rękach inne atuty na miarę wspomnianego Heffnera?

Halo Ziemia, tu prawdziwe życie!

951

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
KoralinaJones napisał/a:
klipozor napisał/a:

Przez 17 lat prowadziłem zakład w bezpośrednim sąsiedztwie jednego z najlepszych na jakiejś tam ogólnopolskiej liście liceum z którego dziewczyny przychodziły palić fajki na przerwach, to co ja tam się przez otwarte okno w lecie nasłuchałem... Obciągnięcie obcemu chłopakowi w samochodzie za wjazd na balety albo danie dupy innemu w kiblu za dwa drinki, to w dzisiejszych czasach jest coś tak powszechnego, że chyba bym wolał sam sobie obciągnąć niż jak miałbym chociaż dotknąć takiego wycierucha. W kościele ostatni raz w życiu byłem jak szedłem do komunii czyli jakieś trzysta lat temu, ale do dziś dziękuję Bogu, że mam syna, a nie córkę, za każdym razem jak sobie przypomnę te ich rozmowy...

Bo dinozaury dawno wyginęły. Dzisiaj mamy nową epokę, nowe standardy jakości.

Powtórzę - dobijam do 40stki i za moich czasów było tak samo.


Ale pytanie za dwa punkty - komu te licealistki tak obciągają? Swoim nieogarniętym równolatkom, studenciakom bez grosza przy duszy? Czy jednak starszym panom łasym na powaby łatwych, puszczalskich nastolatek, które w cenie drina opędzlują gałę po same kule?

Ale powtarzajcie dalej jak mantrę, że nie......30-40 latki nie są w gronie zainteresowań 20 i nastolatek. Może jak się te młódki przestaną wypinać, to uwierzymy.....


Póki co, to dla mnie takie samo pitolenia jak "nie, w mojej szkole nie było narkotyków" podczas gdy realia są takie, że nie ma i nie było szkoły wolnej od dragów. I nie ważne czy mówimy o uczelni wyższej, ogólniaku czy technikum. Jak z czasów szkolnych nie wiesz kto brał i co - to znaczy, ze nigdy ci nikt na tyle nie zaufał, aby ci się z tego zwierzyć.

Poniższy wykres przedstawia wyniki własnych badań przeprowadzonych
w kwietniu 2014 roku na grupie 222 osób, z czego 154 to osoby w wieku 16-19 lat (co
stanowi 69% ankietowanych) i 68 osób w przedziale 20-26 lat (co stanowi 31% ankieto-
wanych). Kolejno do zażywania substancji psychoaktywnych przyznało się 31 osób –
20% (16-19 lat) oraz 37 osób – 54% (20-26 lat).

https://www.wojsko-polskie.pl/awl/u/b8/ … _pniak.pdf

952

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
KoralinaJones napisał/a:

Poza tym, mężczyźni 40-letni i więcej, to co do zasady mężczyźni żonaci albo mężczyźni rozwiedzeni.

To nie ma absolutnie NIC do rzeczy.

953 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2023-07-30 01:11:57)

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
Jack Sparrow napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Poza tym, mężczyźni 40-letni i więcej, to co do zasady mężczyźni żonaci albo mężczyźni rozwiedzeni.

To nie ma absolutnie NIC do rzeczy.

W zakresie fascynacji 40-latka atrakcyjną 20-latką - nie ma, ale w zakresie realnych możliwości wejścia w związek - już tak, ma. Bo przeciętny 40-latek, to żonkoś, z dwójką dzieci, kredytem we frankach na dom lub mieszkający u teściów, który w wakacje na plaży w Mielnie rozbija swój parawan i wodzi tęsknym wzrokiem za 20-letnimi a może i nawet młodszymi dupeczkami w bikini, podczas gdy te dupeczki koncentrują się na młodym, wysokim, opalonym, przystojnym, wysportowanym 20-paroletnim ratowniku WOPR.

954

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)

No, akurat moje koleżanki licealistki "obciągały swoim równolatkom i studencikom", czyli tym, z którymi były w związkach.
Natomiast czy Ty tak poważnie "obciąganie w cenie drina" przedstawiłeś jako dowód na atrakcyjność tych facetów? To może prostytutki sypiające z 50-latkami niech będą przesłanką za tym, że ten szczyt atrakcyjności to nie spada już nigdy? Chyba jednak jest różnica między facetem do jakiejkolwiek relacji a klientem, u którego liczą się głównie pieniądze?

955

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
KoralinaJones napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
SaraS napisał/a:

Tylko ten szczyt w przypadku mężczyzn nie oznacza, że będzie się budziło zainteresowanie w każdej grupie wiekowej.
Przystojny, męski 40-latek nadal dla większości dwudziestek będzie starym dziadem, nawet jeśli on teraz ma szczyt swojej atrakcyjności. Bo ten szczyt to jest coś bardzo, powiedzmy, ogólnego; atrakcyjność - ogólna - może być wtedy największa, ale oczekiwania względem partnera nie są identyczne przez całe życie, zmieniają się wraz z wiekiem i ta "dwudziestolatka na szczycie" i tak wybierze z reguły rówieśnika czy kogoś parę lat starszego, a nie 40-latka, bo on teraz... On ma swój szczyt, okej, ale nie wg jej kryteriów.


Ten szczyt dokładnie to oznacza.
Mężczyzna przystojny, męski I ogarnięty ma dostęp do kobiet młodych i w swoim wieku.
W przypadku czterdziestolatka, to jasne że nie każda dwudziestka na niego poleci. Pytanie, czy jemu o to chodzi.
Ale do dziewczyn przed trzydziestką już spokojnie ma dostęp.

A dziewczyna przed 30stką, to nie jest przypadkiem 20 - parolatka? Gdy byłam w tym wieku mężczyźni 40+ to byli mężczyźni w wieku jak w wieku rodziców i nie byli w orbicie moich zainteresowań, za to ze strony 40-latków owszem, spotykałam się z zainteresowaniem - głównie żonatych szukających odskoczni.

Przyjmijcie w końcu do wiadomości, że po 40-stce zaczynacie dla pewnej grupy wiekowej być tak samo nieatrakcyjni jak Wasze rówieśniczki. Co najmniej 15 lat różnicy na plus dla faceta musi być okupione czymś więcej jak fenomenem wieku dojrzałego, w który tak niezłomnie wierzycie.

Poza tym, mężczyźni 40-letni i więcej, to co do zasady mężczyźni żonaci albo mężczyźni rozwiedzeni. Ten, kolejny, czynnik atrakcyjności dla przeciętnej 20-parolatki, ba! nawet takiej 30-parolatki Wam się wymyka.
Ilu jest wolnych, bezdzietnych, bez zobowiązań, atrakcyjnych 40-parolatków, którzy mają w rękach inne atuty na miarę wspomnianego Heffnera?

Halo Ziemia, tu prawdziwe życie!

I myślisz, że ogarnięty 40 latek nie jest w stanie spotykać się z dwudziestoparolatką? Do 20 lat jest różnicy jest to wykonalne. Jeśli wie jak to zrobić . Znam kolesia co ma 55 lat a jest z 35 latką. Moja koleżanka będąc licealistką spotykała się z 40 latkiem. I wcale nie byl to żaden sponsoring. Dziewczyna ładna i bardzo inteligentna, brała udział w olimpiadach na poziomie krajowym. Była jak na swój wiek bardzo rozwinięta intelektualnie i taki facet jej imponował. Nikt nie twierdzi, że każdy 40 latek może być z 20 tką, bo tak nie jest ale jest to osiagalne. Raczej bym bardziej zwrócił uwagę na związek 40 latek i 30 latka, bo to zdarza się częściej. Sam spotykałem się z kobietą 10 lat młodszą, a gdybym chciał to pewnie i dałoby radę jeszcze zejść kilka lat w dół. Atrakcyjność matrymonialna przeciętnego faceta w okolicach 40 jest o wiele większa niż przeciętnej kobiety w tym wieku. Bo u faceta nie liczy się tak bardzo uroda jak u pań tylko inne cechy. Znaczenie ma to, że facet fizycznie nie traci między 30 tką a 40 tak dużo jak kobieta. O ile więc w przedziale 20-30 częściej panie mogą rozdawać karty to 30+ już panowie. Nie mówiąc już o starszym wieku. Krążą niezłe legendy o sanatoriach jak starsze panie wręcz prawie rzucają się na facetów.

956

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
Robsonpl napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Ten szczyt dokładnie to oznacza.
Mężczyzna przystojny, męski I ogarnięty ma dostęp do kobiet młodych i w swoim wieku.
W przypadku czterdziestolatka, to jasne że nie każda dwudziestka na niego poleci. Pytanie, czy jemu o to chodzi.
Ale do dziewczyn przed trzydziestką już spokojnie ma dostęp.

A dziewczyna przed 30stką, to nie jest przypadkiem 20 - parolatka? Gdy byłam w tym wieku mężczyźni 40+ to byli mężczyźni w wieku jak w wieku rodziców i nie byli w orbicie moich zainteresowań, za to ze strony 40-latków owszem, spotykałam się z zainteresowaniem - głównie żonatych szukających odskoczni.

Przyjmijcie w końcu do wiadomości, że po 40-stce zaczynacie dla pewnej grupy wiekowej być tak samo nieatrakcyjni jak Wasze rówieśniczki. Co najmniej 15 lat różnicy na plus dla faceta musi być okupione czymś więcej jak fenomenem wieku dojrzałego, w który tak niezłomnie wierzycie.

Poza tym, mężczyźni 40-letni i więcej, to co do zasady mężczyźni żonaci albo mężczyźni rozwiedzeni. Ten, kolejny, czynnik atrakcyjności dla przeciętnej 20-parolatki, ba! nawet takiej 30-parolatki Wam się wymyka.
Ilu jest wolnych, bezdzietnych, bez zobowiązań, atrakcyjnych 40-parolatków, którzy mają w rękach inne atuty na miarę wspomnianego Heffnera?

Halo Ziemia, tu prawdziwe życie!

I myślisz, że ogarnięty 40 latek nie jest w stanie spotykać się z dwudziestoparolatką? Do 20 lat jest różnicy jest to wykonalne. Jeśli wie jak to zrobić . Znam kolesia co ma 55 lat a jest z 35 latką. Moja koleżanka będąc licealistką spotykała się z 40 latkiem. I wcale nie byl to żaden sponsoring. Dziewczyna ładna i bardzo inteligentna, brała udział w olimpiadach na poziomie krajowym. Była jak na swój wiek bardzo rozwinięta intelektualnie i taki facet jej imponował. Nikt nie twierdzi, że każdy 40 latek może być z 20 tką, bo tak nie jest ale jest to osiagalne. Raczej bym bardziej zwrócił uwagę na związek 40 latek i 30 latka, bo to zdarza się częściej. Sam spotykałem się z kobietą 10 lat młodszą, a gdybym chciał to pewnie i dałoby radę jeszcze zejść kilka lat w dół. Atrakcyjność matrymonialna przeciętnego faceta w okolicach 40 jest o wiele większa niż przeciętnej kobiety w tym wieku. Bo u faceta nie liczy się tak bardzo uroda jak u pań tylko inne cechy. Znaczenie ma to, że facet fizycznie nie traci między 30 tką a 40 tak dużo jak kobieta. O ile więc w przedziale 20-30 częściej panie mogą rozdawać karty to 30+ już panowie. Nie mówiąc już o starszym wieku. Krążą niezłe legendy o sanatoriach jak starsze panie wręcz prawie rzucają się na facetów.


Pojadę klasykiem. 40-letni kawaler, to dziwadło. 40-letni atrakcyjny kawaler - nie istnieje coś takiego w przyrodzie, bo przyroda nie znosi próżni.

957

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
Piotreeek napisał/a:

A dlaczego młodszy facet miałby wybrać starszą partnerkę? Jeżeli jest to kobieta zadbana, ambitna i wartościowa to dlaczego nie miałby? Wielu facetów przed 30-stką jest zwyczajnie zmęczonych rówieśniczkami  i ich brakiem dojrzałości emocjonalnej. Z tego co mi mówiły znajome, to dla kobiety jest sporym wyróżnieniem przykucie uwagi młodszego od siebie faceta w kontekście związku - znacząco to im podnosi samoocenę.

Znam jedną taką parę, gdzie facet jest w związku z kobietą o 9 lat straszą od siebie.

Ona - zachwycona, bo ma młodszego. I ten motyw zawsze wypływa, przy każdym spotkaniu, każdym grillu, piwie, urodzinach dzieci. Zawsze gdzieś chlapnie tekstem w stylu "bo ta pizda mi zazdrości młodszego faceta".

On - typ z ogromnymi problemami psychicznymi, gdzie wszystkie decyzje życiowe podejmuje za niego żona, od połowy swoich lat 20stych na psychotropach, a jak popije to chwali się, romansami nawet przed obcymi i zawsze to okrasza pokazując na smarfonie flirty czy zdjęcia miejsc intymnych, jakie wysyłaja mu "koleżanki".

Generalnie na pozór udana para. Oboje na wyższych stanowiskach, a każde z nich pensje ma kilkanaście tyś (z premiami ponad 20-30tyś), dwójka dzieci, dom pod miastem i tak dalej. Ale kto ich zna lepiej, to się po prostu śmieje pod nosem.

958

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
KoralinaJones napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Poza tym, mężczyźni 40-letni i więcej, to co do zasady mężczyźni żonaci albo mężczyźni rozwiedzeni.

To nie ma absolutnie NIC do rzeczy.

W zakresie fascynacji 40-latka atrakcyjną 20-latką - nie ma, ale w zakresie realnych możliwości wejścia w związek - już tak, ma. Bo przeciętny 40-latek, to żonkoś, z dwójką dzieci, kredytem we frankach na dom lub mieszkający u teściów, który w wakacje na plaży w Mielnie rozbija swój parawan i wodzi tęsknym wzrokiem za 20-letnimi a może i nawet młodszymi dupeczkami w bikini, podczas gdy te dupeczki koncentrują się na młodym, wysokim, opalonym, przystojnym, wysportowanym 20-paroletnim ratowniku WOPR.


Po raz 20sty ci to piszę chyba - na cholerę dorabiasz ideologię związku do zwykłego ruchania?

959

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
Jack Sparrow napisał/a:

Generalnie na pozór udana para. Oboje na wyższych stanowiskach, a każde z nich pensje ma kilkanaście tyś (z premiami ponad 20-30tyś), dwójka dzieci, dom pod miastem i tak dalej. Ale kto ich zna lepiej, to się po prostu śmieje pod nosem.

Jaka piękna zawiść, w czystej postaci. On wie, że to na pozór udana para a reszta się z nich śmieje. Czy oni w ogóle mają tego świadomość? big_smile

960

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
SaraS napisał/a:

No, akurat moje koleżanki licealistki "obciągały swoim równolatkom i studencikom", czyli tym, z którymi były w związkach.
Natomiast czy Ty tak poważnie "obciąganie w cenie drina" przedstawiłeś jako dowód na atrakcyjność tych facetów? To może prostytutki sypiające z 50-latkami niech będą przesłanką za tym, że ten szczyt atrakcyjności to nie spada już nigdy? Chyba jednak jest różnica między facetem do jakiejkolwiek relacji a klientem, u którego liczą się głównie pieniądze?

Prostytutka nie wybiera klientów.

Puszczalska nastolatka, utrzymanka, gold diggerka już tak.

I taka to różnica.

961 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2023-07-30 01:26:27)

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
Jack Sparrow napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

To nie ma absolutnie NIC do rzeczy.

W zakresie fascynacji 40-latka atrakcyjną 20-latką - nie ma, ale w zakresie realnych możliwości wejścia w związek - już tak, ma. Bo przeciętny 40-latek, to żonkoś, z dwójką dzieci, kredytem we frankach na dom lub mieszkający u teściów, który w wakacje na plaży w Mielnie rozbija swój parawan i wodzi tęsknym wzrokiem za 20-letnimi a może i nawet młodszymi dupeczkami w bikini, podczas gdy te dupeczki koncentrują się na młodym, wysokim, opalonym, przystojnym, wysportowanym 20-paroletnim ratowniku WOPR.


Po raz 20sty ci to piszę chyba - na cholerę dorabiasz ideologię związku do zwykłego ruchania?


Tacy nie ruchają atrakcyjnych 20-latek. A jak się uważnie rozglądniesz po plaży w Mielnie, to Heffnerów tam jak na lekarstwo. Poza tym, rozmowa dotyczy wartości na rynku matrymonialnym a nie seksualnym, rynek matrymonialny to szersze pojęcie, świadczy nawet o tym liczba wymienionych przesłanek SMV. Do zwykłego zaruchania wystarczy jedna - subiektywna atrakcyjność partnera pod względem seksualnym.

962

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
KoralinaJones napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Generalnie na pozór udana para. Oboje na wyższych stanowiskach, a każde z nich pensje ma kilkanaście tyś (z premiami ponad 20-30tyś), dwójka dzieci, dom pod miastem i tak dalej. Ale kto ich zna lepiej, to się po prostu śmieje pod nosem.

Jaka piękna zawiść, w czystej postaci. On wie, że to na pozór udana para a reszta się z nich śmieje. Czy oni w ogóle mają tego świadomość? big_smile

Ale dlaczego zawiść? Nikt im niczego nie zazdrości. Wręcz przeciwnie. Oboje utknęli w związku bez perspektyw, gdzie na siłe oboje próbują udowodnić światu jak im zajebiście. Ona - bo ma młodszego i oddanego męża, a on bo ma straszą, która "wie czego chce" i daje mu ciche przyzwolenie na ruchanie na boku.

Powierzchownie - sympatyczni ludzie. Ale jak się na dłuższej nasiadówie leki zapija wódą, to zaczynają wychodzić brzydkie realia.

963

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
Jack Sparrow napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Generalnie na pozór udana para. Oboje na wyższych stanowiskach, a każde z nich pensje ma kilkanaście tyś (z premiami ponad 20-30tyś), dwójka dzieci, dom pod miastem i tak dalej. Ale kto ich zna lepiej, to się po prostu śmieje pod nosem.

Jaka piękna zawiść, w czystej postaci. On wie, że to na pozór udana para a reszta się z nich śmieje. Czy oni w ogóle mają tego świadomość? big_smile

Ale dlaczego zawiść? Nikt im niczego nie zazdrości. Wręcz przeciwnie. Oboje utknęli w związku bez perspektyw, gdzie na siłe oboje próbują udowodnić światu jak im zajebiście. Ona - bo ma młodszego i oddanego męża, a on bo ma straszą, która "wie czego chce" i daje mu ciche przyzwolenie na ruchanie na boku.

Powierzchownie - sympatyczni ludzie. Ale jak się na dłuższej nasiadówie leki zapija wódą, to zaczynają wychodzić brzydkie realia.

Skąd wiesz co czują, jak im jest w związku z sobą?

964

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
KoralinaJones napisał/a:

Tacy nie ruchają atrakcyjnych 20-latek. A jak się uważnie rozglądniesz po plaży w Mielnie, to Heffnerów tam jak na lekarstwo. Poza tym, rozmowa dotyczy wartości na rynku matrymonialnym a nie seksualnym, rynek matrymonialny to szersze pojęcie, świadczy nawet o tym liczba wymienionych przesłanek SMV. Do zwykłego zaruchania wystarczy jedna - subiektywna atrakcyjność partnera pod względem seksualnym.

Nie wiem jak jest w Mielnie, bo plackiem na plaży nigdy nie leżałem. Wiem jak jest na spływach kajakowych czy na imprezach (rejsach) żeglarskich. Hasło "mam jacht" działa lepiej niż "mam mercedesa". Połowa ludzi na takie eventy jeździ w celach turystyczno-krajoznawczych, ale druga połowa po to, aby poromansować na wakacjach, bo co noc-dwa to nowa marina, nowe ogniska i nowe możliwości.

A ty z uporem maniaka trwasz przy ultra wąskiej specyfice szukania partnera do budowania trwałego związku. Gdzie to jest kompletnie inny set wymagań i wygląd nie gra tam pierwszych skrzypiec w porównaniu do  - z złożenia przelotnych - relacji opartych głównie na fizyczności i seksie.

965

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
KoralinaJones napisał/a:

Skąd wiesz co czują, jak im jest w związku z sobą?


Bo za każdym razem jak jestem u nich na grillu i jak sobie popiją to uderzają w te same marudzenia.

966

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
CzarnaDalia napisał/a:

Wiesz co, dla mnie osobiście nieatrakcyjnej twarzy czy figury nie da się "zamaskować" majkupem czy modną fryzurą, ale może inaczej patrzymy wink

No raczej.
Jestem typowym facetem, rozróżniam cztery kolory

Ładny, brzydki, chujowy i pedalski? smile

967 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2023-07-30 01:42:55)

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
Jack Sparrow napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Tacy nie ruchają atrakcyjnych 20-latek. A jak się uważnie rozglądniesz po plaży w Mielnie, to Heffnerów tam jak na lekarstwo. Poza tym, rozmowa dotyczy wartości na rynku matrymonialnym a nie seksualnym, rynek matrymonialny to szersze pojęcie, świadczy nawet o tym liczba wymienionych przesłanek SMV. Do zwykłego zaruchania wystarczy jedna - subiektywna atrakcyjność partnera pod względem seksualnym.

Nie wiem jak jest w Mielnie, bo plackiem na plaży nigdy nie leżałem. Wiem jak jest na spływach kajakowych czy na imprezach (rejsach) żeglarskich. Hasło "mam jacht" działa lepiej niż "mam mercedesa". Połowa ludzi na takie eventy jeździ w celach turystyczno-krajoznawczych, ale druga połowa po to, aby poromansować na wakacjach, bo co noc-dwa to nowa marina, nowe ogniska i nowe możliwości.

A ty z uporem maniaka trwasz przy ultra wąskiej specyfice szukania partnera do budowania trwałego związku. Gdzie to jest kompletnie inny set wymagań i wygląd nie gra tam pierwszych skrzypiec w porównaniu do  - z złożenia przelotnych - relacji opartych głównie na fizyczności i seksie.

Aha. Teraz robisz fikołka w kierunku , że SMV to współczynnik zaruchania. Niezależnie od tego jak bardzo będziesz teraz lawirował, bo do tej pory była mowa o atrakcyjności na rynku matrymonialnym, związkowym, a nie na rynku ONS lub FwB, to 40-letni frankowicze, z kredytem na karku, bachorami, zazdrosną żoną czy to na plaży czy to na spływie kajakowym - uwaga, uwaga - nie ruchają młodych dupeczek, bo te ruchają, na takim spływie np. atrakcyjni młodzi instruktorzy.

Mówię Ci to jako kobieta, która miała te 20-lat - żeby jej się nogi przed takim 40-latkiem ugięły, potrzeba czegoś więcej niż wskazujący na to PESEL. A takich w tym wieku niestety jak na lekarstwo w oczach przeciętnej 20-latki. To musi być albo prawdziwa miłosć albo czyste wyrachowanie.

968

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
Jack Sparrow napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Skąd wiesz co czują, jak im jest w związku z sobą?


Bo za każdym razem jak jestem u nich na grillu i jak sobie popiją to uderzają w te same marudzenia.

Rutyna zabija. Kolejna Ameryka odkryta big_smile.

969

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)

Ale jakiego fikołka?

Jesteś w stanie wejść w związek z osobą o aparycji pod tytułem "temu to na pewno bym nie dala" ?

Bądź poważna.

Poczucie atrakcyjności i pociąg seksualny to jest wyjście od którego zaczyna budowanie się jakiekolwiek relacji. Nie ma znaczenia w jakim kierunku się ona rozwinie w tym wypadku - czy w kierunku jednorazowej przygody czy stabilnego związku.

Atrakcyjni instruktorzy na spływie? Dżizas....to ja mam tysiące km wypływanych i jeszcze takiego nie widziałem na oczy.

Kobieto - jeśli chodzi o żeglarstwo śródlądowe w PL, to 80% to są jebani EMERYCI.

970

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
KoralinaJones napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Skąd wiesz co czują, jak im jest w związku z sobą?


Bo za każdym razem jak jestem u nich na grillu i jak sobie popiją to uderzają w te same marudzenia.

Rutyna zabija. Kolejna Ameryka odkryta big_smile.

Można być w wieloletnim związku i ruta może nie zabijać. Ich zabija różnica wieku, co oboje bardzo sumiennie wypominają.

971 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2023-07-30 01:47:56)

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
Jack Sparrow napisał/a:

Ale jakiego fikołka?

Takiego, ze teraz twierdzisz że mowa jest o ruchaniu w kontekście SMV a nie o wartości na rynku matrymonialnym w szerszym zakresie. Nawet gdyby przyjąć, że tak jest, to kryterium jedynie do ruchania nie jest na pewno wiek. Tutaj dopiero byłoby spektrum kryteriów, bo jeśli chodzi o ruchanie, to dopiero ludzie miewają zachcianki i "dewiacje".

Odnoszę wrażenie, że nie masz większego doświadczenia z kobietami. Dlatego tak bardzo podpierasz się wykresami, statystykami. Brakuje Ci porównania, punktów odniesienia. Stąd sie czymś musisz posiłkować.  Idę o zakład że nie doświadczyłeś niczego poza tym że żona jest Twoją pierwszą i jedyną partnerką.

972

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
KoralinaJones napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Tacy nie ruchają atrakcyjnych 20-latek. A jak się uważnie rozglądniesz po plaży w Mielnie, to Heffnerów tam jak na lekarstwo. Poza tym, rozmowa dotyczy wartości na rynku matrymonialnym a nie seksualnym, rynek matrymonialny to szersze pojęcie, świadczy nawet o tym liczba wymienionych przesłanek SMV. Do zwykłego zaruchania wystarczy jedna - subiektywna atrakcyjność partnera pod względem seksualnym.

Nie wiem jak jest w Mielnie, bo plackiem na plaży nigdy nie leżałem. Wiem jak jest na spływach kajakowych czy na imprezach (rejsach) żeglarskich. Hasło "mam jacht" działa lepiej niż "mam mercedesa". Połowa ludzi na takie eventy jeździ w celach turystyczno-krajoznawczych, ale druga połowa po to, aby poromansować na wakacjach, bo co noc-dwa to nowa marina, nowe ogniska i nowe możliwości.

A ty z uporem maniaka trwasz przy ultra wąskiej specyfice szukania partnera do budowania trwałego związku. Gdzie to jest kompletnie inny set wymagań i wygląd nie gra tam pierwszych skrzypiec w porównaniu do  - z złożenia przelotnych - relacji opartych głównie na fizyczności i seksie.

Aha. Teraz robisz fikołka w kierunku , że SMV to współczynnik zaruchania. Niezależnie od tego jak bardzo będziesz teraz lawirował, bo do tej pory była mowa o atrakcyjności na rynku matrymonialnym, związkowym, a nie na rynku ONS lub FwB, to 40-letni frankowicze, z kredytem na karku, bachorami, zazdrosną żoną czy to na plaży czy to na spływie kajakowym - uwaga, uwaga - nie ruchają młodych dupeczek, bo te ruchają, na takim spływie np. atrakcyjni młodzi instruktorzy.

Mówię Ci to jako kobieta, która miała te 20-lat - żeby jej się nogi przed takim 40-latkiem ugięły, potrzeba czegoś więcej niż wskazujący na to PESEL. A takich w tym wieku niestety jak na lekarstwo w oczach przeciętnej 20-latki. To musi być albo prawdziwa miłosć albo czyste wyrachowanie.

973

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
KoralinaJones napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Tacy nie ruchają atrakcyjnych 20-latek. A jak się uważnie rozglądniesz po plaży w Mielnie, to Heffnerów tam jak na lekarstwo. Poza tym, rozmowa dotyczy wartości na rynku matrymonialnym a nie seksualnym, rynek matrymonialny to szersze pojęcie, świadczy nawet o tym liczba wymienionych przesłanek SMV. Do zwykłego zaruchania wystarczy jedna - subiektywna atrakcyjność partnera pod względem seksualnym.

Nie wiem jak jest w Mielnie, bo plackiem na plaży nigdy nie leżałem. Wiem jak jest na spływach kajakowych czy na imprezach (rejsach) żeglarskich. Hasło "mam jacht" działa lepiej niż "mam mercedesa". Połowa ludzi na takie eventy jeździ w celach turystyczno-krajoznawczych, ale druga połowa po to, aby poromansować na wakacjach, bo co noc-dwa to nowa marina, nowe ogniska i nowe możliwości.

A ty z uporem maniaka trwasz przy ultra wąskiej specyfice szukania partnera do budowania trwałego związku. Gdzie to jest kompletnie inny set wymagań i wygląd nie gra tam pierwszych skrzypiec w porównaniu do  - z złożenia przelotnych - relacji opartych głównie na fizyczności i seksie.

Aha. Teraz robisz fikołka w kierunku , że SMV to współczynnik zaruchania. Niezależnie od tego jak bardzo będziesz teraz lawirował, bo do tej pory była mowa o atrakcyjności na rynku matrymonialnym, związkowym, a nie na rynku ONS lub FwB, to 40-letni frankowicze, z kredytem na karku, bachorami, zazdrosną żoną czy to na plaży czy to na spływie kajakowym - uwaga, uwaga - nie ruchają młodych dupeczek, bo te ruchają, na takim spływie np. atrakcyjni młodzi instruktorzy.

Mówię Ci to jako kobieta, która miała te 20-lat - żeby jej się nogi przed takim 40-latkiem ugięły, potrzeba czegoś więcej niż wskazujący na to PESEL. A takich w tym wieku niestety jak na lekarstwo w oczach przeciętnej 20-latki. To musi być albo prawdziwa miłosć albo czyste wyrachowanie.

974 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2023-07-30 01:54:15)

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)

Może na trzeźwo uda Ci się zrobić w końcu cytat big_smile. Spróbuj rano big_smile.

975

Odp: Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)
KoralinaJones napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Ale jakiego fikołka?

Takiego, ze teraz twierdzisz że mowa jest o ruchaniu w kontekście SMV a nie o wartości na rynku matrymonialnym w szerszym zakresie. Nawet gdyby przyjąć, że tak jest, to kryterium jedynie do ruchania nie jest na pewno wiek. Tutaj dopiero byłoby spektrum kryteriów, bo jeśli chodzi o ruchanie, to dopiero ludzie miewają zachcianki i "dewiacje".

Odnoszę wrażenie, że nie masz większego doświadczenia z kobietami. Dlatego tak bardzo podpierasz się wykresami, statystykami. Brakuje Ci porównania, punktów odniesienia. Stąd sie czymś musisz posiłkować.  Idę o zakład że nie doświadczyłeś niczego poza tym że żona jest Twoją pierwszą i jedyną partnerką.

Acha tak. Znowu kolejna próba dyskredytacji.


Która to już?


Liczy ktoś?


Sama stawiasz sobie stawiasz tezy, a potem z nimi dyskutujesz.


NIKT nie twierdził, że TYLKO wiek się liczy. Jest to jedna ze składowych i jestem chyba trzecią lub czwartą osobą, która ci to pisze.


Tak samo jak nikt nie twierdzi, że TYLKO o seks chodzi. Wchodząc w relację - nawet przelotną - nie wiesz czy ona skończy się po jednej nocy czy po miesiącu. I o ile wchodzisz z otwartą głową to pierwsze skrzypce gra atrakcyjność seksualna. Inaczej jest kiedy już z założenia szukasz partnera dożywotniego do posiadania dzieci. Ale takie podejście jest po prostu niedojrzałe.

Posty [ 911 do 975 z 1,463 ]

Strony Poprzednia 1 … 13 14 15 16 17 … 23 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak to jest, że większość kobiet obniża standardy z wiekiem (wygląd)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024