CzarnaDalia napisał/a:Jeśli zgodzisz się tez z tym co doprecyzowałam, to być może faktycznie myślimy podobnie, tylko inaczej to ubieramy w słowa 
Haha, ja się z tym zgadzam, ale Ty nie rozumiesz o co mi chodziło. Przypisujesz mi rzeczy, których nie napisałem.
Wyjaśniam, może tym razem się uda.
CzarnaDalia napisał/a:Rozrabiaka napisał/a:A najprawdopodobniej zostanie we friendzone, skoro pozwolił się tak zaszufladkować.
Jedna uwaga: To nie jest kwestia "pozwolenia", tylko nie było od początku potencjału na nic więcej
Oczywiście, że to jest kwestia pozwolenia. I oczywiste, że potencjału nie było.
Nie zawsze przecież on musi być. Co za problem iść dalej, zamiast pozwalać się wrzucać do friendzone?
Ktoś, kto tak robi, strzela sobie w stopę.
Znajomość może trwać nadal, ale na równorzędnych prawach.
We friendzone to nie występuje, tam jedno jest wyżej niż drugie.
CzarnaDalia napisał/a:Nie wierze w sytuacje, gdzie facet staje na głowie od samego początku wręcz błaga o rozmowy i spotkanie, że taki ktoś sie podobał w stopniu "akceptowalnym" jak mowisz. Mam na myśli calokształt.
Ja coś takiego twierdzę? Haha, no bez jaj.
Twierdzę coś zupełnie przeciwnego.
Piszę o stopniu akceptowalnym beż żadnego stawania na głowie. To jest beznadziejna strategia stosowana przez desperatów.
CzarnaDalia napisał/a:Rozrabiaka napisał/a:Mało rzeczy jest dla Was bardziej sexy niż pewien siebie mężczyzna, który bierze. Bez prób zasłużenia.
I znow zyczeniowe myślenie...
Żeby facet mogł mieć podejście "chcę i biorę" to nie może być opcją B , ani tym bardziej niżej.
No przecież to jest oczywiste.
Dalia, zastanawiam sie czy to ja mam problem z klarownym wyrażaniem myśli, czy Ty z ich odbiorem.
"Chcę i biorę" to przeciwieństwo "muszę zasłużyć" ale nie oznacza traktowania kobiety z góry. W tej postawie, gdzie jest dobre poczucie własnej wartości, jest miejsce na to by coś dać od siebie. Wysilić się dla kobiety.
Ale nie ma miejsca na to, by próbować zasługiwać. Jest szacunek dla kobiety, ale też szacunek dla siebie.
Jeśli np byłbym opcją B, mając taką postawę i widząc jakieś dziwne zagrania kobiety, wzruszam ramionami i idę dalej.
Mogę się czasem odezwać na luźnej stopie jeśli mi bardzo zalezy. Wybadać teren, ale bez zabiegania.
Mając taką postawę w relacji, daję ale też wymagam.
I dokładnie taka postawa ze strony kobiet też jest sexy. Nie żadne uległe mimozy, ale też nie babochłopy walczące o pozycję przewodnika stada.