Jack Sparrow napisał/a:Nie.
Ja podniosłem kryterium wieku w ocenie atrakcyjności. A nie w kontekście sukcesu zbudowania związku. Bycie atrakcyjnym i pożądanym ma się nijak do budowania trwałej i szczęśliwej relacji.
Eee tam, tutaj toście pojechali, towarzyszu.
Oczywiste, że łatwiej zbudować dobry związek z atrakcyjną i pożądaną kobietą.
A i kobiecie jakoś też tak bardziej będzie się chciało włożyć wysiłek w budowanie relacji z atrakcyjnym i pożądanym przez nią mężczyzną.
Gwarancji nie ma, ale to są istotne elementy które szanse zwiększają.
Jedne z wielu, co oczywiste (dopisuję, żeby mi tu zaraz jakaś obrażona na rzeczywistość Panna ze szlachetnego rodu nie napisała, że tylko z tymi cechami utożsamiam budowanie relacji;))
Kasssja napisał/a:Ty jack cały czas nie pojmujesz jednej zasadniczej kwestii: mówisz, że 40-tka nie wygra z 20-tką. Ale w czym? Co to za zawody? Do kogo kolejka ta stoi? Nie wygra w zawodach o serce 20-latka czy 40-latka? Przecież 20-tka i 40-tka mają zupełnie inne potrzeby i szukają innych facetów. Te zbiory się nie pokrywają albo pokrywają na jakimś małym fragmencie.
To Wy, kobiety nie rozumiecie zasadniczej kwestii.
Atrakcyjność kobiet na rynku d-m określamy my, mężczyźni. Wg własnych kryteriów.
Nie mają w tym nic do rzeczy potrzeby 20 czy 40 latki. To jest nieistotne w określaniu ogólnej skali atrakcyjności.
Gość Wam tu tlumaczy jak krowie na rowie męską perspektywę, ładnie pokazując czym się różni atrakcyjność od wartości:
Jack Sparrow napisał/a:Faceci mają kompletnie inaczej.
Statystyczny facet wyobracałby gorącą 20stkę mając lat naście, 30, 40 czy 60. I niewielu, niezależnie od posiadanego wieku, poleci na wygląd pomarszczonej rodzyny. Charakter i osobowość? Wierna, lojalna, oddana i aby dotrzymywała kroku na płaszczyźnie intelektualnej w rozmowie. I tyle.
Przedstaw taką tezę dowolnemu facetowi, a o ile nie jest gejem czy pipą rozbijającą gówno na atomy, to się pod nią podpisze obiema rękami.
A Wy pokazujecie tu taki wachlarz zachowań by z tym dealować, wypierać i próbować wiedzieć lepiej, że czapki z głów.
W drugą stronę to działa identycznie (znów, uprzedzając;))
To Wy, kobiety określacie swoimi wyborami i zachowaniem (słowami, niekoniecznie) to, co jest w mężczyznach atrakcyjne czy/i wartościowe w świecie relacji damsko- męskich.
My się na to nie obrażamy, poza nieliczną grupą malkontentów.
Wykorzystujemy to, by mieć powodzenie;)
KoralinaJones napisał/a:Natomiast, Wy, w tej całej dyskusji, utożsamiacie atrakcyjność wyłącznie z młodością. A nie wszystko co młode jest atrakcyjne. Tylko jak pisze to kobieta w określonym wieku to od razu spada na nią fala hejtu, że jest stara i jej żal.
Kiedy wreszcie do Was dotrze, że dla nas atrybuty młodości SĄ ATRAKCYJNE?
Jeśli chodzi o falę hejtu, w tym temacie to Ty próbujesz walczyć z czyjąś opinią, chwytając się różnych narzędzi;)
Z kilku opcji wyboru, kobiet o podobnych walorach osobowości, zawsze bardziej atrakcyjne będą te o lepszej urodzie, żywej energii czy lepszym zdrowiu. Tak po prostu działamy.
I Wy też, co za odkrycie.
Dlatego nawet decydując się na osoby, które młodość mają za sobą, chcielibyśmy żeby te osoby nie były zramolałymi, zaniedbanymi i wiecznie narzekającymi dziadami. To nie jest sexy.
Wybór zawsze jest kompromisem pomiędzy atrakcyjnością a wartością, w której atrakcyjność jest jedną z wielu składowych.
Czasem główną, czasem nie. To zależy od kontekstu wyboru i kryteriow/ potrzeb osoby która wybiera.
W skrajnej opcji, my wybierzemy młodą dupę a Wy starego milionera.
W życiu jednak bywa tak, że staramy się pogodzić różne wartości, różne pola atrakcyjności. Od tych powierzchownych, do których się odnosimy w tym temacie, a ktorych kwintesencją jest młode dziewczę, do zupełnie innych, nie mniej ważnych.
Jack Sparrow
Chłopie, podziwiam że Ci się chce. Choć nie wiem czy to anielska cierpliwość czy ośli upór. Ja przeczytałem kilka stron i wysiadam.
One tutaj najwyraźniej czują się atakowane i adekwatnie reagują. Cała masa ciekawych zachowań;)
A za tekst poniżej, ogromny szacunek.
Jack Sparrow napisał/a:Mimo wszystko, większość facetów kocha swoje kobiety POMIMO takich problemów i zwyczajnie miętosząc tego cycuszka mają w głowie wciąż obraz tego, jak to wyglądało na początku, a nie po 20stu latach i dwóch odkarmionych kaszojadach. Mnie nie pociągają zmarszczki mojej żony. Obiektywnie nie jest to atrakcyjne. Ale czuje ciepło na sercu, że mogłem doświadczyć tego jak powstawały. Że wiem skąd one się wzięły. Które pochodzą od stresu, a których nabawiła się od śmiechu i radości spędzania czasu razem. To przychodzi po prostu wraz ze stażem bycia w związku. Pociągająca jest świadomość i uczucie. Bo to jest ta sama kobieta, w której się zakochałem, ale dziś działa na mnie w inny sposób niż na początku. I choć czysto fizycznie nie ma ona szansy ze zdrową, normalną 20stką, to i tak wybrałbym ją przed każdą inną kobietą na świecie ze względu na bagaż wspólnych emocji.