KoralinaJones napisał/a:Jack Sparrow napisał/a:Jak zdarta płyta. Pisałem ci to już kilka razy i masz do tego też stosowne cytaty z tematycznych opracowań jak nietrzymanie moczu wpływa na seksualność, samoocenę i psychikę, a ty dalej swoje. Jak masz problem z przyswojeniem tekstu pisanego, to ja tu już nic nie poradzę. Bo oczekujesz absurdu w postaci wypunktowania konkretnych cech, co po prostu jest debilizmem czystej wody, bo to tak nie działa. Na spadek samooceny i poczucie atrakcyjności każda kobieta będzie reagować inaczej: jedna nie da się poderwać żadnemu. A druga da się poderwać każdemu, kto wykaże minimum zainteresowania jej osobą. Jedna będzie spragniona atencji, która będzie ją budować i w tym celu otoczy się kręgiem pantofli, a druga będzie się alienować. Jedna wyłączy ten aspekt swojego życia do zera na czas walki ze swoim problemem, a druga w tym samym czasie łyknie kutasy mierzone kilometrami, aby udowodnić, że problemu nie ma. Ilu ludzi - tyle strategii. Nie ma znaczenia, które standardy się obniżają - czy te dotyczące wzrostu, czupryny na głowie czy długości prącia. Chodzi o sam fakt, że oddziaływanie tego problemu jest NEGATYWNE.
Odpowiedz na pytanie w temacie.
Jak zdarta płyta....dalej samo.....
No cóż, skoro umiejętność czytania ze zrozumieniem jest ci obca, to ja już tu nic nie poradzę.
Wyciągnij sobie z tej dyskusji co chcesz.
Mój przekaz jest prosty - im człowiek starszy, tym więcej ma problemów ze zdrowiem, a to jest aspekt, którego w ocenie atrakcyjności nie da się pominąć. A im bardziej wstydliwy problem, tym większy to ma impakt na tę sferę życia i pożycia. Bo wiek to nie tylko zmarszczki i utrata jędrności skóry. To też kwestia zdrowia, co będzie jedną z części składowych wartości na rynku matrymonialnym. Faceci mają pod tym kątem mają lepiej, ponieważ na naszą atrakcyjność składa się nie tylko wygląd fizyczny, ale również stan posiadania. I w początkowym okresie, dojrzewanie i starzenie się znosimy lepiej. To się zmienia w okolicy 50-60 roku życia, bo generalnie chorujemy wtedy częściej i ostatecznie szybciej umieramy. Ale zdrowy, przeciętny 40stolatek, o ile ma kasę, to ma większą szansę poderwać 20stkę niż zdrowa, przeciętna 40stka.
Wymieniłem to jako jedną ze składowych obrazka, bo do tej pory było to pomijane (tak samo jak hemoroidy, o których żadna z was się nie zająknęła, rozwalonych kolanach czy kręgosłupie, a wszystkie wsiadłyście na to nieszczęsne nietrzymanie moczu).
Jak dalej masz z tym problem, to......masz problem. Mi się zwyczajnie nie chce dalej kręcić w kółko, bo nie ma to sensu, a tylko bijecie pianę niepotrzebnie.