Nastociąża; co zrobić mamy? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nastociąża; co zrobić mamy?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 111 z 111 ]

66

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?
R_ita2 napisał/a:

Masz rację Farmer, jestem starsza więc powinnam być dojrzalsza, mądrzejsza i odpuscić. Zostawiam M!ri zatem z jej kompekskami z innego wątku, poczuciem gorszosci, niskim progiem i koniecznością zapierdalania na rachunki smile syty głodnego nie zrozumie... nie zrozumiem M!iri.

PS Junior u tatusia? Zdaję się nie wiesz ile zgarnę smile ach to bycie korpo szczurkiem. Chciałabyś mieć tatusia z firmą, u którego planujesz zostać główną księgową bez szarpania się w korpo o status seniora czy jak was tam biedaków tytułują  : )

Aby w jednym komentarzu pisać, że zostawia mnie w spokoju, a za chwilę znowu kierować do mnie swoje zaczepki to trzeba mieć niezłe rozdwojenie jaźni smile

Zmartwię Cię, cieszę się że osiągnęłam to co osiągnęłam dzięki swoim kompetencjom a nie koneksjom rodzinnym smile To naprawdę ksztaltuje poczucie własnej wartości gdy nie musisz się zastanawiać gdzie byś była bez tatusia albo złapania męża na dziecko smile

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?
R_ita2 napisał/a:

PS Junior u tatusia? Zdaję się nie wiesz ile zgarnę smile ach to bycie korpo szczurkiem. Chciałabyś mieć tatusia z firmą, u którego planujesz zostać główną księgową bez szarpania się w korpo o status seniora czy jak was tam biedaków tytułują  : )

Widzę, że nie zrozumiałaś i trzeba spiłować pazurki.

Gdyby nie twój tatuś, to skończyłabyś w najlepszym wypadku w zakładzie zamkniętym.

Być księgową u tatusia, to być nic nie znaczącym pracownikiem.
Nikt nie będzie cię szanował za to co tam robisz, bo przecież będziesz córuchną właściciela.
Chcesz się wykazać, to idź do innej firmy i wtedy zobaczysz jak się pracuje, a nie księżniczkuje.

Co dotychczas osiągnęłaś?
Gdyby nie tatuś, względnie dobry wygląd, to co byś ze swoimi umiejętnościami i charakterem miała?

R_ita2 zacznij szanować innych ludzi.

68 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2023-01-31 12:58:18)

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?
Farmer napisał/a:
R_ita2 napisał/a:

PS Junior u tatusia? Zdaję się nie wiesz ile zgarnę smile ach to bycie korpo szczurkiem. Chciałabyś mieć tatusia z firmą, u którego planujesz zostać główną księgową bez szarpania się w korpo o status seniora czy jak was tam biedaków tytułują  : )

Widzę, że nie zrozumiałaś i trzeba spiłować pazurki.

Gdyby nie twój tatuś, to skończyłabyś w najlepszym wypadku w zakładzie zamkniętym.

Nie byłabym pewna, że ona NIE jest czasem w zakładzie zamkniętym.
Na pewno nie wierzę, że matka małego dziecka spędza całe dnie na forum pisząc tu elaboraty a przy boku ma zapracowanego biznesmena, który okazał się tak nieogarnięty, że zaciążył z niemal nieznajomą dziewczyną w dodatku chorą na schizofrenie, przesiadującą całe dnie na forum pod różnymi nickami i mu to odpowiada.
Wydaje mi się, że to rodzaj mokrego snu mocno zaburzonej osoby.

69

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?
R_ita2 napisał/a:

Masz rację Farmer, jestem starsza więc powinnam być dojrzalsza, mądrzejsza i odpuscić. Zostawiam M!ri zatem z jej kompekskami z innego wątku, poczuciem gorszosci, niskim progiem i koniecznością zapierdalania na rachunki smile syty głodnego nie zrozumie... nie zrozumiem M!iri.

PS Junior u tatusia? Zdaję się nie wiesz ile zgarnę smile ach to bycie korpo szczurkiem. Chciałabyś mieć tatusia z firmą, u którego planujesz zostać główną księgową bez szarpania się w korpo o status seniora czy jak was tam biedaków tytułują  : )

Wow Rita, lubiłam Cię czytać, uważałam, że jesteś jedną z najcieplejszych osób na forum. Zatkało mnie. Nie wiedziałam, że uważasz się za lepszą, bo masz ojca z firmą i bogatego męża. Szok.

70

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?

Nie wiem czy powinnam się wtrącać i czy postępuję odpowiednio pisząc to... ale może ktoś jeszcze to zauważył. Od jakiegoś czasu często o tym myślę i dziwi mnie dlaczego tyle czasu na to poświęcam. Jakoś mnie to ruszyło.

Może przesadzam, może nie wypada tego pisać? Może Wy też to widzicie i uważacie, że to jest ok, a ja jestem przewrażliwiona i życia nie znam. W końcu ruszam poniekąd forumową gwiazdę. Może mnie zjecie.

Nie wiem kim jest Rita, czy istnieje, czy nie, czy jest prawdą wszystko co pisze, ale dostrzegłam nieuczciwość w pisaniu odpowiedzi na różne tematy, w stylu "wiem to i to..." "tylko tyle wiem, że..." "nie pamiętam artykułu, ale czytałam, że..." albo po prostu jakby to była jej zdobyta wiedza w przeszłości... a potem przekopiowane jakieś informacje z pierwszej strony googli. Na przeróżne tematy.

Zorientowałam się gdy Rita wypowiedziała się w temacie, który bardzo dobrze znam i nie pasowało mi to, że ona też mogłaby się znać, nie w TEN sposób... potem był kolejny taki temat, gdzie też trochę wiem, jedno z moich zainteresowań. Zapomniała wspomnieć o czymś najważniejszym, o podstawie.
I tak sobie od jakiegoś czasu kopiuję jej wypowiedzi i wklejam w google. Czasami jej wypowiedzi są delikatnie sparafrazowane, ale i tak łatwo wyczaić z jakiej strony to pochodzi...

Tak. Myślę, że chciałam to napisać. Przepraszam Rita. Ale nie ma nic złego w tym, że można czegoś nie wiedzieć, a jak się kopiuje coś z jakiegoś artykułu, jakiejś strony, to można napisać, że wiesz to stamtąd, albo wręcz kopiujesz bo chcesz się podzielić tą wiadomością. To według mnie byłoby ok. Jeśli ktoś pyta o coś na forum to dlatego że chce poznać opinię innych ludzi, ich doświadczenia, bo artykuły na dany temat można samemu znaleźć...

71 Ostatnio edytowany przez Farmer (2023-01-31 22:58:24)

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?
AnnieF napisał/a:

W końcu ruszam poniekąd forumową gwiazdę.

Gwiazdeczkę smile

Teraz doszły jej zmienne nastroje.

72

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?

Abstrahując od sedna kłótni  Miri i Rity.
Bo obydwie panie cenię za cos innego.
Widać że mocna miri trigeruje ritę.
I po prostu rita chciała sie odgryź na  zaczepki miri.
Więc nie rozumiem tego pojazdu po ricie.
Nie zasłużyła sobie na cos takiego.

73

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?
AnnieF napisał/a:

Nie wiem czy powinnam się wtrącać i czy postępuję odpowiednio pisząc to... ale może ktoś jeszcze to zauważył. Od jakiegoś czasu często o tym myślę i dziwi mnie dlaczego tyle czasu na to poświęcam. Jakoś mnie to ruszyło.

Może przesadzam, może nie wypada tego pisać? Może Wy też to widzicie i uważacie, że to jest ok, a ja jestem przewrażliwiona i życia nie znam. W końcu ruszam poniekąd forumową gwiazdę. Może mnie zjecie.

Nie wiem kim jest Rita, czy istnieje, czy nie, czy jest prawdą wszystko co pisze, ale dostrzegłam nieuczciwość w pisaniu odpowiedzi na różne tematy, w stylu "wiem to i to..." "tylko tyle wiem, że..." "nie pamiętam artykułu, ale czytałam, że..." albo po prostu jakby to była jej zdobyta wiedza w przeszłości... a potem przekopiowane jakieś informacje z pierwszej strony googli. Na przeróżne tematy.

Zorientowałam się gdy Rita wypowiedziała się w temacie, który bardzo dobrze znam i nie pasowało mi to, że ona też mogłaby się znać, nie w TEN sposób... potem był kolejny taki temat, gdzie też trochę wiem, jedno z moich zainteresowań. Zapomniała wspomnieć o czymś najważniejszym, o podstawie.
I tak sobie od jakiegoś czasu kopiuję jej wypowiedzi i wklejam w google. Czasami jej wypowiedzi są delikatnie sparafrazowane, ale i tak łatwo wyczaić z jakiej strony to pochodzi...

Tak. Myślę, że chciałam to napisać. Przepraszam Rita. Ale nie ma nic złego w tym, że można czegoś nie wiedzieć, a jak się kopiuje coś z jakiegoś artykułu, jakiejś strony, to można napisać, że wiesz to stamtąd, albo wręcz kopiujesz bo chcesz się podzielić tą wiadomością. To według mnie byłoby ok. Jeśli ktoś pyta o coś na forum to dlatego że chce poznać opinię innych ludzi, ich doświadczenia, bo artykuły na dany temat można samemu znaleźć...

To po prostu choroba.

74 Ostatnio edytowany przez R_ita2 (2023-02-01 22:04:22)

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?

To takie zabawne jakim zapalnikiem są pieniądze  ; ) wystarczyło jedno hasło by podpuścić  dyskusje. Mam nadzieję, że spinają się wam budżety chociaż ; ) choć biorąc pod uwagę reakcje i ból dupki to kto wie. Ale jakby jest poza mną wasza frustracja i co sądzicie. Już mi się znudziła ta rozrywka sad
Taki "kaprys". Jednak piersi dla kobiet i finanse dla biednych to drażliwe tematy : (  ach, kompleksy. A czemu m!iri boli, że moja praca to kaprys to naprawdę niezrozumiem... Ale już nie mam dla Ciebie czasu M!iri bo jutro wylatuje na pierwsze z trzech zaplanowanych na ten rok wakacji i to za jednomiesieczną samą premię męża. Uf, jednak wychowawczy to wykańcza, trzeba się tyle wczasować lol mam tylko nadzieję, że o wakacje 3 razy w roku też się nie zapalisz skoro tak Cię gniecie moje jestestwo i kaprys pracy smile

Do usłyszenia z 2 tygodnie.

PS Farmer, a nie pomyślałeś, że podpuszczam M!iri tekstami o kasie po tym jak sie zapaliła na moje bale przedsiębiorców i kaprys pracy? Akurat ja wiem doskonale jak to jest żyć za X a nie XXX. Musiałabym nie szanować połowy znajomych gdybym kategoryzowala ludzi.
Oświecę Cię, ten post też był prowokacyjny, znaczy się jego pierwsza część kierowana do M!iri bo dziewczyna mnie śmieszy, że ma problem z tym, że moja praca to kaprys. No jest, nie muszę pracować i co? Mam udawać, że jest inaczej by nikogo to nie ubodło?

Reszty nie czytałam bo nie mam czasu, najwyżej potem się odniosę.

PS przeczytałam. MAgdalena1111, przecież to oczywiste, że nie istnieję smile więc po co się wypowiadać. Jakbyś czytała moje posty to byś wiedziała, że przeważnie loguje się po określonej godzinie, jak już mąż jest w domu i zajmuje się dzieckiem. Chwała mu za to, że jest w to tak zaangażowany. A nawet jeśli piszę za dnia to myślisz, że dzieci nie mają drzemek, albo jak jestem chora to nie mamy opiekunki? Z opiekunki akurat często korzystamy. Pisałam w jakimś temacie, że jak tylko trochę podchoruję to mąż ma bzika i bierzemy opiekunkę bym mogła się wykurować. Ale to też mokry sen, wiadomo ; )

Trutko, a nie pomyślałaś o tym, że specjalnie poduszczam M!iri bo zaczęła po mnie jechać w innym temacie, napisała mi że wywyższam się bo napisałam o balu przedsiębiorców a tutaj na moje pytanie co to jest godne życie wytknęła mi kasę? Ja nie muszę budować poczucia własnej wartości na zewnętrznych czynnikach bo jestem wartością samą w sobie. I M!iri doskonale wie, że nie złapałam męża na dziecko bo udzielała się w moim temacie 2 lata temu, zabrakło pomysłów jak dopiec?

Szeptuch, tak, to M!iri zaczęła a ja mało dojrzale uczyniłam z tego rozrywkę, choć marną ; ) Ale już nie mam na nią czasu.

75 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2023-02-01 22:41:26)

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?
R_ita2 napisał/a:

PS przeczytałam. MAgdalena1111, przecież to oczywiste, że nie istnieję smile więc po co się wypowiadać. Jakbyś czytała moje posty to byś wiedziała, że przeważnie loguje się po określonej godzinie, jak już mąż jest w domu i zajmuje się dzieckiem. Chwała mu za to, że jest w to tak zaangażowany. A nawet jeśli piszę za dnia to myślisz, że dzieci nie mają drzemek, albo jak jestem chora to nie mamy opiekunki? Z opiekunki akurat często korzystamy. Pisałam w jakimś temacie, że jak tylko trochę podchoruję to mąż ma bzika i bierzemy opiekunkę bym mogła się wykurować. Ale to też mokry sen, wiadomo ; )

Nie, po prostu mam kilka młodych mam w otoczeniu, także takich jak Ty kur domowych i mniej więcej zdaję sobie sprawę jak to wygląda :-P Dzieci są bardzo absorbujące a Ty masz na produkowanie się na forum dużo więcej czasu niż ja, a nawet dzieci jeszcze nie mam, tylko zwyczajne życie ;-)
Poza tym akurat mi chodziło o okres, kiedy ponoć miałaś całkiem małe dziecko a udzielałaś się na forum w kilkudziesięciu postaciach. Przyznaję, że nawet każda z Twoich postaci była inna, mial swój charakter ;-) i lubiła pisywać tu godzinami. Baaardzo fascynuje mnie do dzisiaj to jak powadziłaś dialogi miedzy swoimi postaciami, jak najpierw byłaś jedną z problemem a później życzliwym doradcą. No i tez jak ganiałaś po forum za kilkoma nickami, które Tobie podpadły i odsądzałaś je od czci i wiary, zupęłnie ja teraz M!ri. Bardzo mnie intryguje co ma w głowie ktoś taki jak Ty. Wiem, że jesteś z tego zadowolona :-D przecież o to Tobie chodzi :-D


AnnieF napisał/a:

Zorientowałam się gdy Rita wypowiedziała się w temacie, który bardzo dobrze znam i nie pasowało mi to, że ona też mogłaby się znać, nie w TEN sposób... potem był kolejny taki temat, gdzie też trochę wiem, jedno z moich zainteresowań. Zapomniała wspomnieć o czymś najważniejszym, o podstawie.
I tak sobie od jakiegoś czasu kopiuję jej wypowiedzi i wklejam w google. Czasami jej wypowiedzi są delikatnie sparafrazowane, ale i tak łatwo wyczaić z jakiej strony to pochodzi...

Że też Ci się chce ;-)

Jak to nie problem, to czy mogłabyś podać namiary na portal, z którego czerpie Rita ekhm „swoje” mądrości

76

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?
R_ita2 napisał/a:

to M!iri zaczęła a ja mało dojrzale uczyniłam z tego rozrywkę, choć marną ; )

PunBB bbcode test

77

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?
R_ita2 napisał/a:

Ale już nie mam dla Ciebie czasu M!iri bo jutro wylatuje na pierwsze z trzech zaplanowanych na ten rok wakacji i to za jednomiesieczną samą premię męża.

Tylko trzech? Musisz się bardziej postarać.

Oszczędź sobie wstydu i zamilknij już. Wystarczająco się skompromitowałaś.

78 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-02-02 01:21:53)

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?

Ja na wakacjach nie bylem od 5 lat.
Im wiecej oddajesz sie przyjemnosciom tym gorzej czujesz sie w calym tym czasie miedzy nimi.

Emocje sa sygnalem nastepujacej zmiany w postrzeganiu swiata przez nasz mozg.
Jesli celowo wzbudzamy pozytywne emocje to znaczy, ze na biologicznym poziomie celowo wzbudzilismy mozg do bardziej pozytywnej koncepcji swiata niz w rzeczywistosci.
A co za tym idzie przygotowujemy grunt pod negatywne emocje gdy czynnik wywolujacy te pozytywne emocje znika.

Emocje sa naturalnym kompasem ludzi, ktore pozwalaja nam podejmowac decyzje w jakim kierunku powinnismy transformowac swiat dookola i nasze systemy.
Nie czyms co nalezy manipulowac wstrzykujac sobie jak narkoman kolejna dawke wakacji, restauracji i innych rozrywek.
Zmieniajmy swiat w taki sposob by budzil pozytywniejsze emocje (w nas i innych), nie robmy sobie z mozgow jajecznicy.

79 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2023-02-02 11:50:53)

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?
MagdaLena1111 napisał/a:
AnnieF napisał/a:

Zorientowałam się gdy Rita wypowiedziała się w temacie, który bardzo dobrze znam i nie pasowało mi to, że ona też mogłaby się znać, nie w TEN sposób... potem był kolejny taki temat, gdzie też trochę wiem, jedno z moich zainteresowań. Zapomniała wspomnieć o czymś najważniejszym, o podstawie.
I tak sobie od jakiegoś czasu kopiuję jej wypowiedzi i wklejam w google. Czasami jej wypowiedzi są delikatnie sparafrazowane, ale i tak łatwo wyczaić z jakiej strony to pochodzi...

Że też Ci się chce ;-)

Jak to nie problem, to czy mogłabyś podać namiary na portal, z którego czerpie Rita ekhm „swoje” mądrości

Pytanie co prawda nie było do mnie, ale Rita czerpie z różnych stron. Po przeczytaniu posta AnnieF skopiowałam pierwszy z brzegu post Rity i od razu wygooglowalam skopiowane fragmenty. Nizej wklejam linki. Nie wiem, czy nie zostaną usunięte, wiec napisze, ze pierwszy akapit pochodzi ze strony niebieskarb (rozdział diagnoza), drugi ze strony medicover (tekst w ramce).

Rita2 napisał/a:

Według mojej wiedzy diagnozowanie jest procesem długotrwałym, trwa kilka tygodni lub miesięcy. Diagnoza jest stawiana przez lekarza psychiatrę lub zespół specjalistów w ośrodkach po wielu konsultacjach, testach, badaniach. Diagnozowanie ZA powinno być połączone z pełną diagnostyką z :badaniami słuchu i wzroku; badaniami krwi; badaniami neurologicznymi (EEG lub tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny); badaniami genetycznymi (w przypadku podejrzenia genetycznego podłoża zaburzeń); testami psychologicznymi; wywiadem rodziców, tak to przynajmniej wygląda u dzieci a czy u dorosłych inaczej to nie wiem? Całkiem możliwe, może ktoś się wypowie bo ma doswiadczenie, to będę mądrzejsza.

Z ciekawostek to warto wiedzieć, że we wprowadzonej w 2022 roku jedenastej rewizji Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób Światowej Organizacji Zdrowia (ICD-11) nie występuje zespół Aspergera. Wszystkie zaburzenia autystyczne objęto w niej bowiem wspólną nazwą „zaburzenie ze spektrum autyzmu” (ang. autism spectrum disorder, ASD).

https://niebieskiskarb.pl/zespol-aspergera/

https://www.medicover.pl/zdrowie/psychi … ra/objawy/

A co do choroby wiadomej natury, to wiem, ze każdy przypadek jest inny, u każdego uwidocznia się ona inaczej, ale pisania o pieniądzach (i to o konkretnych kwotach), „naszych kręgach”, balach przedsiębiorców (w co drugim poście), a niegdyś pod innym nikiem również o dziewczynie bodajże kosmetyczce czy innej fryzjerce, ze jest gorsza, bo niewykształcona - trudno nie powiązać bardziej z wartościami człowieka niż (tylko) z choroba czy rzeczona prowokacja. A podkreślam, ze te teksty o pieniądzach itp. itd. były przemycane na gęsto czy jak kto woli na bogato w obu wątkach, jeszcze zanim M!ri włączyła się do dyskusji. Wiem, ze choroba może wpływać na wszystkie obszary, ale jeśli obecny stan pozwala na kaprys, jakim jest praca, wink to na odróżnianie wartości od antywartości, rzeczy ważnych od mniej ważnych również powinna. Taka moja myśl do przemyślenia dla autorki. Moja refleksja ku refleksji Rity.

80

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?

Jezuu, co to się tutaj wyrabia..

Płynne przejście od rozterek, związanych z niechcianą ciążą po diagnozowanie zaburzeń psychicznych..

81

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?
bagienni_k napisał/a:

Jezuu, co to się tutaj wyrabia..

Płynne przejście od rozterek, związanych z niechcianą ciążą po diagnozowanie zaburzeń psychicznych..

Wiesz Bagiennik, jak wielu osobom zachodzisz za skórę, to w końcu pojawiają się konsekwencje wink

82

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?

Dzięki Apogeum za namiary ;-)

83

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?
R_ita2 napisał/a:

To takie zabawne jakim zapalnikiem są pieniądze  ; ) wystarczyło jedno hasło by podpuścić  dyskusje. Mam nadzieję, że spinają się wam budżety chociaż ; ) choć biorąc pod uwagę reakcje i ból dupki to kto wie. Ale jakby jest poza mną wasza frustracja i co sądzicie. Już mi się znudziła ta rozrywka sad
Taki "kaprys". Jednak piersi dla kobiet i finanse dla biednych to drażliwe tematy : (  ach, kompleksy. A czemu m!iri boli, że moja praca to kaprys to naprawdę niezrozumiem... Ale już nie mam dla Ciebie czasu M!iri bo jutro wylatuje na pierwsze z trzech zaplanowanych na ten rok wakacji i to za jednomiesieczną samą premię męża. Uf, jednak wychowawczy to wykańcza, trzeba się tyle wczasować lol mam tylko nadzieję, że o wakacje 3 razy w roku też się nie zapalisz skoro tak Cię gniecie moje jestestwo i kaprys pracy smile

Do usłyszenia z 2 tygodnie.

R_tia, Ty tak na serio? Przecież w Internecie każdy może napisać, że w rzeczywistości jest młody, piękny i bogaty?

84 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2023-02-02 12:16:32)

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?
MagdaLena1111 napisał/a:

Dzięki Apogeum za namiary ;-)

PS. Jeszcze jedno. Mam refleksję podobną do Twojej, Apogeum, ale właściwie tylko po wczoraj przeczytanym wątku w dziale seksualności. Wg mnie bez sensu było tam nagłe i od czapy wbijanie M!ri przez Ritę w poczucie gorszości ze względów finansowych, bo to było jakby poza kontekstem wypowiedzi. Nagle Rita zaatakował M!ri z zupełnie innej strony niż przebiegała dyskusja, bo M!ri z tym swoim charakterystycznym prokobiecym zacięciem wskazała, że kobiety wcale nie MISZĄ spełniać cudzych oczekiwań.



KoralinaJones napisał/a:

R_tia, Ty tak na serio? Przecież w Internecie każdy może napisać, że w rzeczywistości jest młody, piękny i bogaty?

A ja tam mogę być dla Was stara, brzydka i biedna. No i jeszcze głupia do kompletu :-D

85

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?
AnnieF napisał/a:

A może ta historia wcale nie istnieje? Tak sobie myślę, że siedemnastolatek nie wymyśliłby takiego ładnego tytułu i nie użyłby średnika.
Poza tym był tu 2 miesiace temu podobny temat.

A Ty AnnieF ile tak naprawdę masz lat i czy Twoja historia, którą mocno
łyknęłam jest prawdziwa?
Od czasu zaistnienia na tym forum jako 17-latka piszesz bardzo dużo udzielając
rad mocno przejrzałych jak na Twój wiek.

86 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2023-02-02 12:35:01)

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?
MagdaLena1111 napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

R_tia, Ty tak na serio? Przecież w Internecie każdy może napisać, że w rzeczywistości jest młody, piękny i bogaty?

A ja tam mogę być dla Was stara, brzydka i biedna. No i jeszcze głupia do kompletu :-D

Musiałabym zdrowo na głowę upaść, aby w Internecie przekonywać kogokolwiek kim naprawdę jestem. Na co to komu i na co to mnie? Pytanie retoryczne.

87

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?
KoralinaJones napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

R_tia, Ty tak na serio? Przecież w Internecie każdy może napisać, że w rzeczywistości jest młody, piękny i bogaty?

A ja tam mogę być dla Was stara, brzydka i biedna. No i jeszcze głupia do kompletu :-D

Musiałabym zdrowo na głowę upaść, aby w Internecie przekonywać kogokolwiek kim naprawdę jestem. Na co to komu i na co to mnie? Pytanie retoryczne.

Z perspektywy czasu zgadzam się z Tobą w pełni.
Ale początki tutaj takie nie były. Może nie na samym forum, tyle zdrowego rozsądku jeszcze miałam ;-), ale już w korespondencji poza nim trochę za dużo siebie ujawniłam i to mi się czkawką odbiło. Nie warto. Mam nauczkę :-D

88

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?
MagdaLena1111 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Dzięki Apogeum za namiary ;-)

PS. Jeszcze jedno. Mam refleksję podobną do Twojej, Apogeum, ale właściwie tylko po wczoraj przeczytanym wątku w dziale seksualności. Wg mnie bez sensu było tam nagłe i od czapy wbijanie M!ri przez Ritę w poczucie gorszości ze względów finansowych, bo to było jakby poza kontekstem wypowiedzi. Nagle Rita zaatakował M!ri z zupełnie innej strony niż przebiegała dyskusja, bo M!ri z tym swoim charakterystycznym prokobiecym zacięciem wskazała, że kobiety wcale nie MISZĄ spełniać cudzych oczekiwań.

Bo już w tamtym wątku było to nad wyraz widoczne i słabe (żeby nie napisać ostrzej).

89

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?
bagienni_k napisał/a:

Jezuu, co to się tutaj wyrabia..

Płynne przejście od rozterek, związanych z niechcianą ciążą po diagnozowanie zaburzeń psychicznych..

A teraz popatrz na to wszystko z perspektywy założyciela wątku, który chciał tutaj uzyskać pomoc i poradę.
Ewentualnie z perspektywy innych osób w podobnym położeniu, które w przyszłości wygrzebią ten wątek w czeluściach forum.

90

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?
cisza to ja napisał/a:
AnnieF napisał/a:

A może ta historia wcale nie istnieje? Tak sobie myślę, że siedemnastolatek nie wymyśliłby takiego ładnego tytułu i nie użyłby średnika.
Poza tym był tu 2 miesiace temu podobny temat.

A Ty AnnieF ile tak naprawdę masz lat i czy Twoja historia, którą mocno
łyknęłam jest prawdziwa?
Od czasu zaistnienia na tym forum jako 17-latka piszesz bardzo dużo udzielając
rad mocno przejrzałych jak na Twój wiek.

Rady mocno przejrzałe. Może i tak. Może kwestia wychowania? Większość rzeczy, które tu piszę, słyszę od zawsze. Dużo przebywam ze starszymi od siebie. Może dlatego.
Tu widać tylko literki, na co dzień nie jestem taka poważna.

Tak sobie myślę, że gdyby moja historia była nieprawdziwa, jej finał byłby zupełnie inny.

91

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?

Mąż z córką są na basenie a ja mam czas więc się odniosę do nurtujących mnie kwestii.

Magdalena1111, tak mnie nurtowało co napisałaś. Czemu odbierasz prawo do miłości chorym i temu, że czemu mnie kocha biznesman? To jakiś inny człowiek? Czemu definiujesz mnie przez pryzmat choroby i uważasz że nie zasługujemy na to by kochać i być kochanym? Możemy być fantastycznymi ludźmi i poza epizodami choroby funkcjonować na najwyższych obrotach. Mój maz kocha mnie za wiele, owszem ale przede wszystkim kocha mnie POMIMO. Jak kiedyś zapytałam co się tak na mnie uparł to wygłosił taką litanię na korzyść, że już więcej razy nie zwatplilam w jego motywację. Poza tym, on jest muzułmaninem, nie jest Polakiem który spierdoli z powodu byle problemu. Mamy dziecko, jesteśmy nierozerwalni. Nie opuści matki swojego dziecka i dziecka bez różnicy na cene. Jakoś mój tata też nigdy nie zostawił mamy mimo, że miał kobietę na boku jakiś czas. Nie opuści mojej mamy bo kto się nią zajmie w razie nawrotu choroby mimo ze ten przez praqie 9 lat nie miał miejsca, myślisz że takie osoby jak biznesmeni nie są zdolne do kochania POMIMO? Jeśli ty warunkujesz miłość to współczuję Twojemu partnerowi. Zaprzyjaźniłam się z żoną CFO z firmy męża, choruje na toczeń i poroniła 5 ciążę, nie jest w stanie urodzić mu dziecka I co? On powinien ja tez zostawić bo jest wadliwa a on bogaty i sobie szybko znajdzie LEPSZĄ? Nie, kocha ją i akceptuje owy stan. My nie warunkujemy miłości, kochamy pomimo. Ja też kocham partnera pomimo jego choroby (mimo, że jest trzeźwy od grudnia 2020). Polecam niewarunkowanie miłości. Poza tym czemu mój mąż ma się przejmować tym co odwaliłam na forum? Znowu skupiłaś się na sobie, to tylko głupie forum. Nie wiesz co odwaliłam prywatnie jak miałam psychozę. A co mi wybaczyl i zapomniał. Nie, nie pochwalę się co to było, zostawię to dla siebie.

Tak samo z opiekunką. Nasza opiekunka była z nami od początku, od kiedy byłam w szpitalu i siedziała u nas po 12 godzin na zmianę z inną. Córka ją uwielbia. Już raz zostawiła prawie naszą rodzinę bo nie miała co robić a placilismy jej tylko ryczałt do renty po mężu.  Teraz ma do opieki psa, sprzątanie i opiekę nad dzieckiem jak najczęściej. A od września będziemy jej potrzebować codziennie więc ją angażujemy w nasze życie bo nie chcemy nowej cioci w rodzinie, chcemy tą. Nawet jak rozszerzałam córce dietę i wprowadzałam inne konsystencję to brałam opiekunkę w razie jakby się zakrztusiła a ja się tego bałam. Wiec mam dużo czasu bo mam mało obowiązków. To też kogoś boli że nie jestem cierpiącą matką Polką? Śmiało, pochwalcie się.

annfieF gwiazda forum? A kto to ocenia? Bo ja myślałam, że jestem zwykłą użytkowniczką, która ewentualnie zapala innych użytkowników (jak Miri zapaliły moje imprezy branzowe i bal przedsiębiorców by zacząć mi dopierdalać). Jestem chora, nawet nie wiem ktore moje wspomnienia są prawdziwe, a które nie a co dopiero wiedza, którą posiadam sprzed lat. Forum to dla mnie miejsce do stymulacji intelektualnej, często korzystam z treści w google by upewnić się ze dobrze myślę i dobrze pamiętam, chce pomagać jak najbardziej rzeczowo i zgodnie ze stanem obiektywnym a nie subiektywnym, a łatwiej mi przekopiować  treści z którymi się zgadzam niż pisać elaboraty. I zamierzam to praktykować dalej, bo dzięki temu dużo sobie przypominam. Tobie nie musi to pasować. Często pamiętam, że coś czytałam a przez problemy z pamięcią przez chorobę tylko mi coś świta i szukam tych artykułów by znaleźć poparcie moich myśli. A chce ludziom pomagać a nie ich gonić jak np. Miri. Też widać, że nie wiesz czym jest w praktyce ta choroba.

A Miri współczuję, że musi coś sobie udowadniać i budować poczucie własnej wartości na atrybutach z zewnątrz jak np
Pracy. Ja jestem wartością samą w sobie i to płynie z wewnątrz, z tego jakim czlowiekiem jestem a dzięki czemu jest niezachwiane. Artybuty z zew. Straci i co? Będzie dramat, poczucie wartości poleci na łeb na szyję. Nie ma nic gorszego niż opierać poczucie swojej wartości na wygladzie/osiągnięciach/pracy, ogólnie atrybutach z zewnątrz. Unikam.

Do reszty nie chce mi się odnosić. Od czasu epizodu choroby minął w lipcu grubo ponad rok, mamy spokojny I dobry czas, szczęśliwy. Nie będę nikogo przepraszać że jestem bogata (bo co męża to moje). Będę się dalej śmiała z frustratów takich jak Miri, których boli że moja praca to kaprys. Bo wierzcie, śmiałam się. Napisala, że się wywyższam bo napisałam że w moich kręgach kobiety robią operacje biustu i uczestniczę w balu przedsiębiorców lol a potem poszło. Żal mi jej i to już się nie zmieni. Po wakacjach i tak nie będę  miała czasu na forum bo zaczynam certyfikacje 2 stopnia księgowego, z pies mnie absorbuje bardziej niż dziecko xd więc możecie odetchnac, już was nie będzie kłuło moje jestestwo.

Jestem kochana mimo choroby i jestem szczęśliwa ze swojego bogatego życia mimo że nie jest wolne od problemów. Jak komuś to przeszkadza to świadczy o jego frustracji a nie o mnie.

Bywajcie bo juz raczej na wakacjach nie bede miala okazji sie odezwac

PS Nie mam czasu zapoznawac sie z komentarzami powstalymi po moim poprzednim wpisie, moze po wakacjach ogarne jak znajdę  czas.

92

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?

Pozytywne objawy schizofrenii: m.in. urojenia: tak nazywa się fałszywe sądy pochodzenia chorobowego, niekorygowalne i nieuwarunkowane kulturowo. Typowe dla schizofrenii są tzw. urojenia dziwaczne (o treści całkowicie niemożliwej). Wiążą się one z odsłonięciem, nasyłaniem czy zabieraniem myśli, owładnięciem, zmianą świata lub zmianą osoby. Charakterystyczne są również tzw. urojenia ksobne (polegające na poczuciu, że niezwiązane z chorym wydarzenia są dla niego znakiem czy sygnałem). W schizofrenii występują także urojenia prześladowcze, wielkościowe, małej wartości i winy.

93

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?

Ritka, Ritka... jedyną osobą która tu się zapala jesteś Ty. I to na tyle, że straciłaś w oczach nawet tych którzy do tej pory lubili Cię czytać.
Jedyne co udowodniłaś to to jak bardzo nie pasujesz do tego "Twojego" towarzystwa dam ze swoim prymitywnym językiem i brakiem kultury. Wciąż słoma Ci z pantofelków wystaje.

Nie bez przyczyny frak leży dobrze dopiero w trzecim pokoleniu.

94 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2023-02-05 11:32:27)

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?

Drogie Panie, a nie możecie sobie nawrzucać na privie? big_smile Przynajmniej nie musiałybyście się skupiać na widowni, tylko na sobie..

Był wątek o nastoletniej ciąży a zrobiła się niezła gó**burza...

95 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-02-05 16:53:08)

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?
bagienni_k napisał/a:

Drogie Panie, a nie możecie sobie nawrzucać na privie? big_smile Przynajmniej nie musiałybyście się skupiać na widowni, tylko na sobie..

Był wątek o nastoletniej ciąży a zrobiła się niezła gó**burza...

Ja tam lubie poczytac takie insajderskie podjazdy po sobie.
Zmuszaja nas do pamietania o dystansie do siebie bo w takiej dynamice traktowanie siebie na powaznie jest jak wierzganie nogami w ruchomym piasku wink

Ja tez mialem tutaj probe ataku balistycznego w moja strone i spoko wink
Jak ulle nie mial kto ogrzac w zblizajacej sie wizji samotnych swiat to pod innym nickiem zalozyla mi temat "Bijcie mu brawo" https://www.netkobiety.pl/t129570.html.
Choc dosc nieumiejetnie to zrobila.
Czekam na lepsza probe to sie zaangazuje wink

Ps. autorze, napisz co postanowiliscie wink

96

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?
Jasiiek0 napisał/a:

Założyłem wątek na forum jakimś o życiu rodz., ale napiszę bez ogródek, że potraktowano mnie jak nieodpowiedzialnego gnojka i zjechano mnie z góry na dół jak psa. Tutaj liczę na trochę więcej zrozumienia. 17 lat mam, dziewczyna też 17. Tak się stało, że niedawno w trakcie całowania i niby niewinnych przytulanek emocje wygrały z rozumem i skończyło się seksem. Bez zabezpieczenia. Mam już na tyle latek, że wiem, że dzieci się z powietrza nie biorą i osiągnęliśmy bezdenna głupotę, dając się ponieść emocjom, jak anty nie było. Włączył się nam obu chory system jakiegoś samooszukiwania się, gdzie wierzyliśmy, że się uda (dziewczynie z wyliczeń wyszło, że to mialy być - niby - dni nieplodne). Ale ciąża jest. Jest,, czarno na białym", test wyszedł dodatni, chyba że trafił się nam uszkodzony, ale tak naiwny nie jestem. Jeszcze jeden ma zrobić z innej firmy, tak dla upewniania się "wyroku". Jesteśmy nastolatkami, nie jesteśmy z rodzin patologicznych, gdzie dzieci robi się od nastolęctwa i do 30 rodzi drużynę piłkarską z rezerwowymi włącznie. Ani w mojej rodzinie ani dziewczyny nie było jeszcze nastoletniej ciąży. Co my mamy zrobić? Rodzicom nawet nie mówiliśmy, że boimy sie, że chyba wpadkę mamy. Pewnie wiedzą, że w tym wieku nie trzymamy się za rączki i nie odrabiamy wspólnie lekcji, ale tego że będą dziadkami, raczej nie biorą pod uwagę. Nie będę się rozwijał, co czuje, czego bym chciał, to później, teraz tylko jedno: co robić?

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?

A ja bym jeszcze o R_icie2 chciał. Myślalem, ze tu na forum ja znajde po tym jak pokłocila sie z wszystkimi na grupie ale tu też odwaliła. Poznałem ją na tym forum bo krótko po tym jak się odezwałem to napisała do mnie na na priv bo chory chorego zrozumie. Pomogła mi bo zaprosiła na wirtualną grupę wsparcia dla chorych. Ale po waszych postach sam zwatpilem czy Rita istnieje bo nam na grupie pisała zgoła nico inne rzeczy. Moze nie powinienem tego upubliczniać ale nie rozumiem tej dziewczyny. Przede wszystkim nie rozumiem czemu wam tu jawiła się jako rozakrypszona i bogata dziewucha, która ma dobre życie skoro nam pisała wiele innych rzeczy. Owszem, jako bogata ale niezadowolna z tego stanu. Że oddała by cały majątek i wszystko co mają by móc powiększyć rodzinę.  Prześledziłem jej tematy i posty i Np. kwestia tematu, który założyła dot. Dziecka a choroby psychicznej. Wam napisala, że zrezygnowała z tego marzenia a nam zupełnie coś innego pisała, że poddała się w połowie grudnia zmniejszeniu leków co zakończyło się dramatem bo miała Nawrót symptomów choroby I była załamana. Wszystko runęło i na nowo musiała się oswajać z objawami. To dlatego była opiekunka. Nie chciała jej, a mąż zarządził że będzie z nimi opiekunka na stale po tym ja Ricie się pogorszyło, nie był to jej kaprys a jego wola dlatego prawie od ponad dwóch miesięcy  z nimii siedzi i nie rozumiem czemu rita wolała udawać ze to jej kaprys a nie konieczność. Wam wolała się ujawić jako taka, co to będzie pracować dla kaprysu a nam pisała, że praca to dla niej największy test po chorobie na pracę jej mózgu, że czuję jakby miała dziury w mózgu i zależy jej na tym by pracować nie tylko po to by pokazywać córce że kobieta musi być niezależna ale by udowodnić sobie, że sobie radzi mimo problemów z chorobą. Duzo rzeczy które pisała Wam a które nam w grupie zupełnie się nie zgadza ale zgadza się na pewno kwestia że pisała, że ma kochającego męża I zupełnie nie rozumie czemu on z nią jest. Myślę że Rita dzięki forum stworzyła sobie alternatywny świat w  którym wszystko toczyło się jak należy. To jej mąż chciał opiekunkę jak Ricie się pogorszyło i byla z nimi dzien w dzien, ona narzekała że wisi albo na ojcu albo na mężu, że oboje o nią dbają a ona sobie nie radzi. Rita musi istnieć bo na grupie wstawiała wiele zdjęć, może nie bezpośrednio dziecka i męża ale wstawiała zdjęcia remontu pokoju dziecięcego więc to potwierdza, że ma dziecko. Na wakacjach też na pewno jest bo wstawiała zdjęcia. Ale nie rozumiem po co was kłamała i tworzyła alternatywną rzeczywistość. Nawet na grupie paru śmiało się ze robi wstęp do samobója bo skarżyła się ze jest ciężarem dla ojca i męża, że nie rozumie czemu mąż z nią jest, że wytrzymuje jej pogorszenia stanu. Skarżyła się, że mają wszystko czyli pieniądze i wszystko co można za pieniadze kupić a nie mają najważniejszego, nie powiększą rodziny i nie jest szczęśliwa. Ja jej dobrze nie znałem bo znałem ją krótko ale inni na grupie pisali że po tym jak się ze wszystkimi pokłóciła to po prostu syndrom że jej się pogorszyło.

Dziwna ta sprawą z Ritą i tym co potworzyla. Tak jak pisałem mi się wydaje że Rita tworzyła sobie alternatywna rzeczywistość w której wszystko jest ok. My na grupie nie mamy  do niej żalu że nas poobrażala. Zapytaliśmy tylko jak jej mąż się czuje po trzęsieniu ziemi w regionie z którego pochodzi a ona na nas wsiadła i zwyzywała. Ale wiemy że mogły jej się nasilić objawy więc dalej jest mile widziana na grupie. Jak na forum to nie wiem. Ale na grupie na pewno.

Ciężko ją ocenić i wyrokować po co to wszystko. Nam pisała, że nie jest szczęśliwa bo żyje z ciężarem choroby. Z mężem dużo imprezowali, często mieli opiekunkę a jak miała być z nimi na codzień to Rita zamiast się cieszyć że dziecko jest bezpieczne to zapaliła się ze jej mąż chce jej udowodnić że w sądzie przegra walkę o dziecko. Mimo ze wcześniej pisała że się kochają i nigdy nie rozstaną bo honor mężowi nie pozwoli. No dziwna akcja z nią.

Ale jak pisałem. Nie wiem jak na forum Ale na grupie dalej jest miłe widziana jako najsympatyczniejsza, najbardziej pomocna i najbardziej wyrozumiała dziewczyna... Także jak Rita to przeczyta to niech to wie, że ma gdzie wracać jak jej się polepszy.

98

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?
NOWY UŻYTKOWNIK napisał/a:

A ja bym jeszcze o R_icie2 chciał. Myślalem, ze tu na forum ja znajde po tym jak pokłocila sie z wszystkimi na grupie ale tu też odwaliła. Poznałem ją na tym forum bo krótko po tym jak się odezwałem to napisała do mnie na na priv bo chory chorego zrozumie. Pomogła mi bo zaprosiła na wirtualną grupę wsparcia dla chorych. Ale po waszych postach sam zwatpilem czy Rita istnieje bo nam na grupie pisała zgoła nico inne rzeczy. Moze nie powinienem tego upubliczniać ale nie rozumiem tej dziewczyny. Przede wszystkim nie rozumiem czemu wam tu jawiła się jako rozakrypszona i bogata dziewucha, która ma dobre życie skoro nam pisała wiele innych rzeczy. Owszem, jako bogata ale niezadowolna z tego stanu. Że oddała by cały majątek i wszystko co mają by móc powiększyć rodzinę.  Prześledziłem jej tematy i posty i Np. kwestia tematu, który założyła dot. Dziecka a choroby psychicznej. Wam napisala, że zrezygnowała z tego marzenia a nam zupełnie coś innego pisała, że poddała się w połowie grudnia zmniejszeniu leków co zakończyło się dramatem bo miała Nawrót symptomów choroby I była załamana. Wszystko runęło i na nowo musiała się oswajać z objawami. To dlatego była opiekunka. Nie chciała jej, a mąż zarządził że będzie z nimi opiekunka na stale po tym ja Ricie się pogorszyło, nie był to jej kaprys a jego wola dlatego prawie od ponad dwóch miesięcy  z nimii siedzi i nie rozumiem czemu rita wolała udawać ze to jej kaprys a nie konieczność. Wam wolała się ujawić jako taka, co to będzie pracować dla kaprysu a nam pisała, że praca to dla niej największy test po chorobie na pracę jej mózgu, że czuję jakby miała dziury w mózgu i zależy jej na tym by pracować nie tylko po to by pokazywać córce że kobieta musi być niezależna ale by udowodnić sobie, że sobie radzi mimo problemów z chorobą. Duzo rzeczy które pisała Wam a które nam w grupie zupełnie się nie zgadza ale zgadza się na pewno kwestia że pisała, że ma kochającego męża I zupełnie nie rozumie czemu on z nią jest. Myślę że Rita dzięki forum stworzyła sobie alternatywny świat w  którym wszystko toczyło się jak należy. To jej mąż chciał opiekunkę jak Ricie się pogorszyło i byla z nimi dzien w dzien, ona narzekała że wisi albo na ojcu albo na mężu, że oboje o nią dbają a ona sobie nie radzi. Rita musi istnieć bo na grupie wstawiała wiele zdjęć, może nie bezpośrednio dziecka i męża ale wstawiała zdjęcia remontu pokoju dziecięcego więc to potwierdza, że ma dziecko. Na wakacjach też na pewno jest bo wstawiała zdjęcia. Ale nie rozumiem po co was kłamała i tworzyła alternatywną rzeczywistość. Nawet na grupie paru śmiało się ze robi wstęp do samobója bo skarżyła się ze jest ciężarem dla ojca i męża, że nie rozumie czemu mąż z nią jest, że wytrzymuje jej pogorszenia stanu. Skarżyła się, że mają wszystko czyli pieniądze i wszystko co można za pieniadze kupić a nie mają najważniejszego, nie powiększą rodziny i nie jest szczęśliwa. Ja jej dobrze nie znałem bo znałem ją krótko ale inni na grupie pisali że po tym jak się ze wszystkimi pokłóciła to po prostu syndrom że jej się pogorszyło.

Dziwna ta sprawą z Ritą i tym co potworzyla. Tak jak pisałem mi się wydaje że Rita tworzyła sobie alternatywna rzeczywistość w której wszystko jest ok. My na grupie nie mamy  do niej żalu że nas poobrażala. Zapytaliśmy tylko jak jej mąż się czuje po trzęsieniu ziemi w regionie z którego pochodzi a ona na nas wsiadła i zwyzywała. Ale wiemy że mogły jej się nasilić objawy więc dalej jest mile widziana na grupie. Jak na forum to nie wiem. Ale na grupie na pewno.

Ciężko ją ocenić i wyrokować po co to wszystko. Nam pisała, że nie jest szczęśliwa bo żyje z ciężarem choroby. Z mężem dużo imprezowali, często mieli opiekunkę a jak miała być z nimi na codzień to Rita zamiast się cieszyć że dziecko jest bezpieczne to zapaliła się ze jej mąż chce jej udowodnić że w sądzie przegra walkę o dziecko. Mimo ze wcześniej pisała że się kochają i nigdy nie rozstaną bo honor mężowi nie pozwoli. No dziwna akcja z nią.

Ale jak pisałem. Nie wiem jak na forum Ale na grupie dalej jest miłe widziana jako najsympatyczniejsza, najbardziej pomocna i najbardziej wyrozumiała dziewczyna... Także jak Rita to przeczyta to niech to wie, że ma gdzie wracać jak jej się polepszy.


Tworzyła alternatywną rzeczywistość, bo jest chora... Dlatego potrzebna jest wyrozumiałość, a nie kopanie leżącego...

99 Ostatnio edytowany przez Uzytkowniczka (2023-02-11 20:08:55)

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?

1

100 Ostatnio edytowany przez Uzytkowniczka (2023-02-11 20:08:49)

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?

1

101

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?

Kamil jesteś w błędzie. Nie zwróciłeś uwagi na terminy kiedy co miało miejsce. O tym, że rezygnuje z drugiego dziecka pisałam na forum w listopadzie i wtedy faktycznie tak było wiec to byla prawda. Ale nie umieliśmy odpuscić i dopiero w połowie grudnia zeszlam z leków I z końcem grudnia/początkiem stycznia mi się pogorszyło I tak, byłam załamana i do dziś jestem bo wiem że nie możemy więcej ryzykować czegoś takiego. I będziemy sobie żyć bogaci, w pięknym dużym domu a z nieopisaną pustką po niezrealizowanych marzeniach o większej rodzinie. Opiekunka na stale jest z nami od stycznia i tak, mi się to nie podobało ale naprawdę musiałam zdawać relacje na forum co się u mnie dzieje by nie musieć być posądzana o kreowanie rzeczywistości? Może głupio zrobiłam zabawiając się kosztem Miri i prowokując ją kasą czy piszac, ze praca to kaprys (po czesci tak jest bo chce a nie muszę) ale na tamten moment mnie to bawiło co już pisałam. Oczywiście że oddałabym wszystkie pieniądze by było normalnie, byśmy byli zdrowi (przecież mąż też choruje, mimo że od 12.2020 nie pije), nie żyli na bombie, dwóch bombach. Znalazłam też ksiedza, który pomoże nam uzyskać ślub kościelny, to też miałam zdawać relacje np. Loce która pisała że nic nie jest po mojej myśli mimo że jej pisałam, że jak mi na czymś zalezy to to mam? No i znalazłam. I dużo było takich tematów które ulegały zmianie a nie informowałam na forum bo po co?
Po wakacjach jest mi lepiej, mam większą dawkę leków a zaatakowałam was o pytanie o Turcję bo to nam trochę popsuło wakacje, mąż ciągle wisiał na telefonie z siostrą i co z tego że jego rodzinie nic się nie stało skoro jest jeszcze dalsza rodzina, dawni znajomi, wsparcie finansowe i pomysł by ściągnąć siostrę do Polski o czym już mi mowi od roku a co mi się nie podoba a teraz chce tym bardziej. Ale na grupę wrócę bo ją współtworzyłam tak naprawdę. Więc jak kulą w płot z jakimś kreowaniem czegokolwiek. Naprawdę nie musiałam zdawać relacji na bieżąco na forum co uskutecznialam na grupie. I szkoda ze nie poukładałeś sobie tego chronologicznie najpierw a potem nie zarzuciłeś kreowania czegoś. Sam przecież mimo choroby chcesz mieć dzieci, jak większość na grupie, kibicowaliście mi by było dobrze No a ze nie było to trudno. Dobrze wiesz, że odbiera się nam chorym prawo do miłości, rodziny, normalnego życia i się nas stygmatyzuje wiec po co miałam pisać na forum że dalej chce dziecko? Odziedziczyć można wiele chorób a tylko my jesteśmy demonizowani, jakoś o raka czy inne dziedziczne nikt się nie rzuca. A przecież wszystko jest do wyregulowania lekami

102

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?

Rita, przecież to było do przewidzenia, że jak odstawisz leki, to Ci się pogorszy, dokładnie z tego zdawałaś sobie sprawę... Coś nie chce mi się wierzyć, że to była wspólna decyzja.

103

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?
NOWY UŻYTKOWNIK napisał/a:

A ja bym jeszcze o R_icie2 chciał. Myślalem, ze tu na forum ja znajde po tym jak pokłocila sie z wszystkimi na grupie ale tu też odwaliła. Poznałem ją na tym forum bo krótko po tym jak się odezwałem to napisała do mnie na na priv bo chory chorego zrozumie. Pomogła mi bo zaprosiła na wirtualną grupę wsparcia dla chorych. Ale po waszych postach sam zwatpilem czy Rita istnieje bo nam na grupie pisała zgoła nico inne rzeczy. Moze nie powinienem tego upubliczniać ale nie rozumiem tej dziewczyny. Przede wszystkim nie rozumiem czemu wam tu jawiła się jako rozakrypszona i bogata dziewucha, która ma dobre życie skoro nam pisała wiele innych rzeczy. Owszem, jako bogata ale niezadowolna z tego stanu. Że oddała by cały majątek i wszystko co mają by móc powiększyć rodzinę.  Prześledziłem jej tematy i posty i Np. kwestia tematu, który założyła dot. Dziecka a choroby psychicznej. Wam napisala, że zrezygnowała z tego marzenia a nam zupełnie coś innego pisała, że poddała się w połowie grudnia zmniejszeniu leków co zakończyło się dramatem bo miała Nawrót symptomów choroby I była załamana. Wszystko runęło i na nowo musiała się oswajać z objawami. To dlatego była opiekunka. Nie chciała jej, a mąż zarządził że będzie z nimi opiekunka na stale po tym ja Ricie się pogorszyło, nie był to jej kaprys a jego wola dlatego prawie od ponad dwóch miesięcy  z nimii siedzi i nie rozumiem czemu rita wolała udawać ze to jej kaprys a nie konieczność. Wam wolała się ujawić jako taka, co to będzie pracować dla kaprysu a nam pisała, że praca to dla niej największy test po chorobie na pracę jej mózgu, że czuję jakby miała dziury w mózgu i zależy jej na tym by pracować nie tylko po to by pokazywać córce że kobieta musi być niezależna ale by udowodnić sobie, że sobie radzi mimo problemów z chorobą. Duzo rzeczy które pisała Wam a które nam w grupie zupełnie się nie zgadza ale zgadza się na pewno kwestia że pisała, że ma kochającego męża I zupełnie nie rozumie czemu on z nią jest. Myślę że Rita dzięki forum stworzyła sobie alternatywny świat w  którym wszystko toczyło się jak należy. To jej mąż chciał opiekunkę jak Ricie się pogorszyło i byla z nimi dzien w dzien, ona narzekała że wisi albo na ojcu albo na mężu, że oboje o nią dbają a ona sobie nie radzi. Rita musi istnieć bo na grupie wstawiała wiele zdjęć, może nie bezpośrednio dziecka i męża ale wstawiała zdjęcia remontu pokoju dziecięcego więc to potwierdza, że ma dziecko. Na wakacjach też na pewno jest bo wstawiała zdjęcia. Ale nie rozumiem po co was kłamała i tworzyła alternatywną rzeczywistość. Nawet na grupie paru śmiało się ze robi wstęp do samobója bo skarżyła się ze jest ciężarem dla ojca i męża, że nie rozumie czemu mąż z nią jest, że wytrzymuje jej pogorszenia stanu. Skarżyła się, że mają wszystko czyli pieniądze i wszystko co można za pieniadze kupić a nie mają najważniejszego, nie powiększą rodziny i nie jest szczęśliwa. Ja jej dobrze nie znałem bo znałem ją krótko ale inni na grupie pisali że po tym jak się ze wszystkimi pokłóciła to po prostu syndrom że jej się pogorszyło.

Dziwna ta sprawą z Ritą i tym co potworzyla. Tak jak pisałem mi się wydaje że Rita tworzyła sobie alternatywna rzeczywistość w której wszystko jest ok. My na grupie nie mamy  do niej żalu że nas poobrażala. Zapytaliśmy tylko jak jej mąż się czuje po trzęsieniu ziemi w regionie z którego pochodzi a ona na nas wsiadła i zwyzywała. Ale wiemy że mogły jej się nasilić objawy więc dalej jest mile widziana na grupie. Jak na forum to nie wiem. Ale na grupie na pewno.

Ciężko ją ocenić i wyrokować po co to wszystko. Nam pisała, że nie jest szczęśliwa bo żyje z ciężarem choroby. Z mężem dużo imprezowali, często mieli opiekunkę a jak miała być z nimi na codzień to Rita zamiast się cieszyć że dziecko jest bezpieczne to zapaliła się ze jej mąż chce jej udowodnić że w sądzie przegra walkę o dziecko. Mimo ze wcześniej pisała że się kochają i nigdy nie rozstaną bo honor mężowi nie pozwoli. No dziwna akcja z nią.

Ale jak pisałem. Nie wiem jak na forum Ale na grupie dalej jest miłe widziana jako najsympatyczniejsza, najbardziej pomocna i najbardziej wyrozumiała dziewczyna... Także jak Rita to przeczyta to niech to wie, że ma gdzie wracać jak jej się polepszy.

NOWY UŻYTKOWNIK - twoje pojawienie się w styczniu, tylko kilka wpisów w jednym temacie, później jeden wpis i ponowne pojawienie się jak Rita się pojawiła na forum.

Rita z tego co wiem już raz pisała sama ze sobą.
W połowie listopada początek wymiany wpisów z Özgür na bardzo dużym poziomie zażyłości.
To tworzy pewien schemat.

104

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?
Jasiiek0 napisał/a:

Założyłem wątek na forum jakimś o życiu rodz., ale napiszę bez ogródek, że potraktowano mnie jak nieodpowiedzialnego gnojka i zjechano mnie z góry na dół jak psa. Tutaj liczę na trochę więcej zrozumienia. 17 lat mam, dziewczyna też 17. Tak się stało, że niedawno w trakcie całowania i niby niewinnych przytulanek emocje wygrały z rozumem i skończyło się seksem. Bez zabezpieczenia. Mam już na tyle latek, że wiem, że dzieci się z powietrza nie biorą i osiągnęliśmy bezdenna głupotę, dając się ponieść emocjom, jak anty nie było. Włączył się nam obu chory system jakiegoś samooszukiwania się, gdzie wierzyliśmy, że się uda (dziewczynie z wyliczeń wyszło, że to mialy być - niby - dni nieplodne). Ale ciąża jest. Jest,, czarno na białym", test wyszedł dodatni, chyba że trafił się nam uszkodzony, ale tak naiwny nie jestem. Jeszcze jeden ma zrobić z innej firmy, tak dla upewniania się "wyroku". Jesteśmy nastolatkami, nie jesteśmy z rodzin patologicznych, gdzie dzieci robi się od nastolęctwa i do 30 rodzi drużynę piłkarską z rezerwowymi włącznie. Ani w mojej rodzinie ani dziewczyny nie było jeszcze nastoletniej ciąży. Co my mamy zrobić? Rodzicom nawet nie mówiliśmy, że boimy sie, że chyba wpadkę mamy. Pewnie wiedzą, że w tym wieku nie trzymamy się za rączki i nie odrabiamy wspólnie lekcji, ale tego że będą dziadkami, raczej nie biorą pod uwagę. Nie będę się rozwijał, co czuje, czego bym chciał, to później, teraz tylko jedno: co robić?

Nikt nie zauważył, że to czyjś wątek i ten ktoś czekał na pomoc?

105

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?
wieka napisał/a:

Rita, przecież to było do przewidzenia, że jak odstawisz leki, to Ci się pogorszy, dokładnie z tego zdawałaś sobie sprawę... Coś nie chce mi się wierzyć, że to była wspólna decyzja.

Wieko, nie podjęłabym takiej decyzji sama. Faktem jest, że dość długo namawiałam męża i głównym argumentem było to, że przed poznaniem prawie 2,5 roku nie brałam leków i nic się nie działo, byłam jedynie trochę nie ufna, on się nie zgadzał. Ale przyszedł po dwóch dniach i powiedział, że spróbujemy raz jeden jedyny ale jak tylko zobaczy, że coś się zmienia w moim zachowaniu to przerywamy i wracamy do leków i już nigdy nie wracamy do tego tematu, że tak miało być, że Bóg tak chciał, że w trójkę zostaniemy (no czwórkę, bo nasz pies). No i dość szybko to nastąpiło, to pogorszenie. I byłam załamana ale mówiłam mężowi, że to owszem skreśla mnie w posiadaniu kolejnego dziecka, ale nie skreśla jego bo przecież może je mieć z inną kobietą, bo faktycznie byłam zrezygnowana. Ale to jest muzułmanin, on zupełnie inaczej do wszystkiego podchodzi i wręcz mnie pocieszał, że przecież to ja urodziłam mu dziecko, to mi się zobowiązał, to mi obiecał, to mną się zajął i zaopiekował i widocznie Bóg tak chciał. I nie jest na tyle nowoczesny by mieć dzieci z różnymi kobietami. On zupełnie inaczej wszystko postrzega. Już się w miarę uregulowałam, jest lepiej, jest mi szkoda i żal ale godzę się z tym powoli. I tak, ja często podważałam, czemu mąż mnie tak kocha i tak dba ale to jest serio muzułmanin, on ma inaczej pokładane i nakładzone do głowy, inaczej do wszystkiego podchodzi i wszystkiego się mogę w życiu spodziewać, ale nie tego, że mnie zostawi. Nie po tym jak tyle razy podkreślał, że mi się zobowiązał i przysięgał, a to rzecz święta.

Farmer, tak i dlatego zarzucałam kłamstwo i podważałam istnieje, a nie np. broniłam, wiadomo. Chyba sensowne byłoby bronienie, prawda? Ale nie chce mi się już siedzieć na forum i wszystkim udowadniać, że istnieje. Teraz po wakacjach zaczęłam certyfikację i i tak nie mam na forum czasu i całe szczęście, odzwyczaję się, nawet nie miałam czasu by w tygodniu wejść. A relacji z Ozgurem mi szkoda, bo go polubiłam i ta gadka przynosiła mi wytchnienie i rozrywkę, mam nadzieje, że sobie w tej Wawce żyje, poznał jakąś pannę i mu się układa.

106

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?
R_ita2 napisał/a:

przed poznaniem prawie 2,5 roku nie brałam leków i nic się nie działo

No bo pogorszylo Ci sie przez meza, ktorego tak zaciecie bronisz.
Masz wyprany mozg i dlatego widzisz go jako wspanialego czlowieka z lepszej kultury i nie rozumiesz jak on z Toba moze byc sugerujac mu dziecko z inna.
Jak maz w rzeczywistosci docenia zone zamiast nia manipulowac to zona moze byl wypelniona wadami a uwaza, ze jest najlepsza - bo maz sprawia, ze ta sie taka czuje.

Zawsze gdy czlowiek mowi, ze czuje sie kiepskim mezem, zona, bratem, siostra, dzieckiem itp. to znak, ze ktos w otoczeniu (zona, maz, brat, siostra, rodzice itp.) daje tej osobie sygnaly (poprzez otwarta lub ukryta krytyke - np. nagowanie), ze taka wlasnie jest.

107 Ostatnio edytowany przez R_ita2 (2023-02-19 19:43:19)

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?

Jesteś w błędzie. Kluczowe w chorobie jest niewystawianie się na stres. A ja miałam ogrom stresu jak dowiedziałam się o ciazy, byłam tym przerażona ze względu na chorobę i fakt, że nie powinno się to wydarzyć. Poczytaj sobie mój wątek by wiedzieć co mąż odwalał byle być razem. Mi się pogorszyło przez stres co potwierdzał lekarz, i akurat on dużo rozmawial z mężem jak ten się mną zajął i robił wszystko by stworzyć rodzinę. Serio, poczytaj mój wątek, podlinkować Tobie?

Mój mąż nigdy nie dał mi do odczucia, że coś że mną nie tak jako z żoną, wręcz przeciwnie. Ale wszyscy inni i owszem. Wszyscy wiedzący o chorobie. Nawet mój przyjaciel ciągle roztrząsał czemu ktoś taki jak K. Ze mną jest i akceptuje chorobę. Słuchałam to zewsząd i zaczelam w siebie wątpić. Dodatkowo wiedziałam  że  mąż chciałby więcej dzieci jak i ja. Wiadomo, że mimo że lubisz siebie i akceptujesz to choroba sprawia że czujesz się wybrakowany i gorszy. Postaw się Johnny na chwilę w sytuacji osoby,  która ma chory mózg, żyje  na bombie, czuję się przez chorobę niewydolna wychowawczo musząc mieć opiekunkę po tym jak jej się pogorszyło... To ja cisnęłam o dzieci żeby było więcej, mąż zaryzykował dopiero po moich namowach. Nigdy nie dał mi odczuć, że coś że mną nie tak. Choć wiadomo, że zabolało mnie to że chciał opiekunkę na stałe po tym jak mi się pogorszyło ale wiem, że to że względu na dobro córki. Wszystko wraca do normy.

Długo uważałam że jestem super i nam się układa mimo różnych wad obu, bo ja  naprawdę bardzo siebie lubię ale jak zeszlam z leków i znowu wróciło uczucie niepokoju, nieufności, lęków i poczucia obserwowania to oczywiście że poczułam się gorsza bo wszystko wracało. A mąż był przy mnie, zorganizował szybko wizytę, opiekunkę i kazał odpoczywać. Jak pisałam, już się reguluje i jest lepiej, dobre wraca ale rozczarowania... poczucie rozczarowania, że nie urodzę więcej dzieci jest i muszę sobie z nim poradzić.  I ja się naprawdę czułam fajną żoną i miałam fajną informację zwrotną na ten temat ale te dzieci... Johnny, spróbuj się wczuć chociaż a nie oceniaj. Tak jak napisałam, zewsząd słyszałam że czemu on ze mną jest ale nigdy od męża. Jak go kiedyś zapytałam to wygłosił taką litanię że więcej nie wątpiłam w jego miłość. No do czasu odstawienia leków I przekreślenia naszych marzeń. Ale to chwilowe.

108

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?

Rita, pamiętaj że, opinie innych ludzi i ich ocena ciebie jako człowieka, nic nie zmienia w twoim życiu.
Dbaj o siebie,męża i dziecko.
Bądź szczęśliwa.

109 Ostatnio edytowany przez R_ita2 (2023-02-21 22:25:45)

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?

szeptuch wbrew pozorom i mimo kłód pod nogi jestem szczęśliwa... bo wiem, że mam bardzo dobre położenie i sytuację życiową, nie muszę się niczym martwić, nie mam powodów do stresu oprócz tych, które sobie wymyślam jak np. Kolejne dziecko. Ale wiem jak funkcjonują chorzy, na jakie problemy systemowe się natykają a ja co... żyje jak początek w maśle. I moje największe zmartwienie to to, czy Dubaj na sierpień robić z biurem czy we własnym zakresie i jak corka sobie poradzi bez nas przez 5 dni. A wiem, że chorzy kminią jak wyżyć z niskiej renty. Mam w chuj dobrze w życiu i ja to naprawdę doceniam. Dzięki tacie, dzięki mężowi. Ale nie lubię jak coś się zarzuca mojemu mężowi bo od początku stanął na wysokości zadania, zajął wszystkim. Dużo mu zawdzięczam. I mam dzięki niemu Dobrze. I staram się być szczęśliwa. Wiadomo, że są gorsze dni czy okresy przez chorobę (weź się oswoj z tym, że masz chory mozg) ale naprawdę jest dobrze. Nawet myślałam by wysyłać paslawkowi zwiastun z wesela by potwierdził Magdzie,  że istnieje i nie gadam ze sobą ale mąż się nie zgadza na upublicznienie wizerunku nawet takiemu paslawkowi. Więc sorry. Dalej uważajcie, że nie istnieje i gadam ze sobą.

I jeszcze ze PS czemu mam czas na forum, bo taka Magda uważała, że nie powinnam go mieć.  Męża obowiązkiem jest kąpiel i usypianie dziecka by mieć z nią więź więc wieczory mam dla siebie. Powiedzmy, że dla siebie.

110

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?
R_ita2 napisał/a:

Nawet myślałam by wysyłać paslawkowi zwiastun z wesela by potwierdził Magdzie,  że istnieje i nie gadam ze sobą ale mąż się nie zgadza na upublicznienie wizerunku nawet takiemu paslawkowi.

A to chytrus z męża  big_smile było tak blisko ehhh
przeczekamy go  big_smile jak to cwaniakuje Turek jeden big_smile

111

Odp: Nastociąża; co zrobić mamy?
paslawek napisał/a:
R_ita2 napisał/a:

Nawet myślałam by wysyłać paslawkowi zwiastun z wesela by potwierdził Magdzie,  że istnieje i nie gadam ze sobą ale mąż się nie zgadza na upublicznienie wizerunku nawet takiemu paslawkowi.

A to chytrus z męża  big_smile było tak blisko ehhh
przeczekamy go  big_smile jak to cwaniakuje Turek jeden big_smile

No chytry : ) Ale ty nas przecież Pasławku widziałeś- zarówno mnie jak i córkę bo przecież wysyłałam Tobie jedno z pierwszych zdjęć dokumentujących istnieje córki : ) Chyba nawet coś pisałeś, że podobieństwo widać i że duża : )

Posty [ 66 do 111 z 111 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nastociąża; co zrobić mamy?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024