82Peter napisał/a:Już jest za późno, to zostało bezpowrotnie zniszczone. Nawet nie chce mi się pisać, bo boli jak ch....
Dziękuję za poświęcony na ten wątek czas.
Nie da się reanimować emocjonalnego trupa, kiedy przetransferowało się uczucia do innego banku. Co Cię tak konkretnie boli? Szczerze. Bo na razie tak rzucasz się po tym forum jak pchła i kąsasz co fajniejszych użytkowników. Żona nie ufa Ci, trudno jej się dziwić. Gdyby ktoś orżnął Cię na grube miliony, tobyś znać go nie chciał, a na ręce patrzył przez lupę. Twojej żonie rozsypała się inwestycja życia. Finalnie okazała się wielką kpiną. Nigdy nie oszukał Cię nikt w interesach? Miałeś wtedy dla niego wyrozumiałość i wielkie serce? Minie trochę czasu, zanim okrzepnie i popatrzy inaczej na sytuację, na siebie i na Ciebie też. Sorry Autorze, ale mażesz się strasznie i szukasz tu nie rozwiązania problemu, a rozgrzeszenia. No, okej, zdradziłem, ale ostaniem ch...m nie jestem. Jak widzisz, dużo tu analogicznych sytuacji. Jak i ludzi, którzy podobne historie przeżyli. Wbrew pozorom, nie przyjmują skrajnie odrębnych postaw. Jedni odchodzą, drudzy są rzucani, inni zostają w tych związkach, często po czasie uświadamiając sobie, jak marny ma to sens. Wielu trwa- z dnia na dzień często obojętniejąc. Nie wiem, czy komuś szczerze udało się zaufać. Jeśli tak musieli wznieść się ponad własne ego. Ty nie jesteś na to gotów. Ta Twoja roszczeniowa postawa...nie. Z jakiegoś powodu uciekasz z tego związku. A może po prostu nie potrafisz być uczciwym i wiernym.