Autorze, napisałeś, że ona też była, a właściwie dalej jest, mężatką.
No cóż - w takim razie co tu komentować?Napiszę tylko, że nie dziwię się Twojej żonie, że to wszystko ja obrzydza.
Masz problem z kręgosłupem moralnym, więc w Twoim akurat przypadku jest tylko kwestią czasu oraz okazji, gdy znowu zaczniesz z jakąś chętna mężatką.
Gdyby odrzucało Cię od takich rzeczy jak zdrada, to na samą myśl, że miałbyś bzykać się z kobietą, która zdradza męża już byś zrezygnował. Ciebie jednak nie dość, że ta kobieta nie obrzydzala, to jeszcze potrafiłeś spotykać się z nią i uprawiać seks.
A tak w ogóle to robisz wrażenie osoby, która nie do końca wie, o czym się tu do ciebie pisze.
No jakby to napisać, żebyś pojął o co mi chodzi?
Może napiszę tak - dopóki nie pojmiesz, jaka krzywdę zrobiłeś żonie i swojej córce, to niczego nie pojmiesz. Będziesz tylko koncentrował się na sobie i irytował, że żona jest dziwnie uparta i zamiast dawno Ci odpuścić ona dalej chodzi i obnosi się ze swoim cierpieniem. Będzie denerwowało Cię nawet to, że ona łyka jakieś prochy. Będziesz ją miał za zwykła histeryczkę.
Dopóki jej nie zrozumiesz, skali tego co zrobiłeś Wasze drogi prędzej czy później po prostu się rozjadą.
A co ty taka wyrywna jesteś w ocenianiu? Pani idealna?
Skąd wiesz co ja pojmuje, a co nie?
Skąd chore przekonanie, że jak ktoś zdradził raz, zdradzi ponownie? Powtarzasz bezmyślnie pitupitu innych ludzi? I ty się do prawienia morałów wyrywasz?