bagienni_k napisał/a:Ponownie sie zastanawiam, czy problemem w tym przypadku jest/był brak jasnej komunikacji ze storny facetba, czy też możę sam fakt, żę on się okazał wyjatkowy wrażliwy i spragniony tych czułości? Facet, który potrzebuje okazywania uczuć w nieco większym stopniu niż zwykle, może być już uznany za podejrzenaego.
Swoją driogą, jak to zawsze umysł działa, że znajduje powód, aby uznać kogoś za "dziwnego".
To, że jest wrażliwy i spragniony czułości jest ok. To, że tego nie komunikuje, jest niestety bardzo słabe i to przede wszystkim dla niego, bo to on sobie zawęża pulę potencjalnych partnerek.
maniola napisał/a:Jeżeli faktycznie nie czuł mojego zainteresowania w wystarczającym stopniu, to może faktycznie czuł, że nie ma o czym rozmawiać, jak zdaje się ocenił wcześniej również Szeptuch - nie było to dla niego coś, o co powinien się upominać. Tłumaczył mi to zresztą właśnie tym, że na tym etapie nie powinno być czego naprawiać i że emocjonalnie nie czułby się dobrze, gdyby musiał się upomnieć o atencję i czułość. Bo oczywiście moją pierwszą reakcją było właśnie „dlaczego mi nie powiedziałeś.”
Jest jedna ważna zasada w dorosłym życiu, której się nauczyłam. Jak masz jakąś potrzebę, to musisz otworzyć buzię i powiedzieć o co ci chodzi, jeśli tego nie zrobisz, to nie masz prawa oczekiwać od innych, żeby się domyślali i odgadywali twoje potrzeby. Ten etap minął bezpowrotnie dawno temu, bo takie coś może i musi robić tylko rodzic, zwłaszcza matka, w stosunku do niemowlaka, niektórzy jednak na tym niemowlęcym etapie się zatrzymali. Nie mówiąc już o tym, że mówienie o swoich potrzebach i oczekiwaniach, to nie jest żadne upominanie czy naprawianie związku.
SaraS napisał/a:Tylko zobacz, że Ty wciąż mówisz "więcej". Autorka napisała natomiast, że od niej nie wychodziło to wcale. I to jest ogromna różnica, bo oczywiście można powiedzieć, że chciałoby się częściej, jeżeli wiesz, że ktoś też czułości inicjuje (zatem: lubi/potrzebuje/sprawiają mu przyjemność), tylko rzadziej. Ale jeśli nie robi tego /prawie/ wcale? Jeżeli dorosła osoba będąca w związku w ogóle nie dotyka drugiej, to rozsądnym założeniem jest, że tego nie potrzebuje/nie chce/nie lubi.
Nie, to jest teraz twoje wyobrażenie o tym, co czuje i myśli druga strona. Może pochodzi z domu, gdzie się nawet dzieci nie przytula za bardzo? Może lubi się więcej przytulać, ale z osobami, które już bardzo dobrze zna. Może coś jeszcze innego, może być milion innych powodów niż brak zainteresowania.
SaraS napisał/a:Co w takim razie miałaby dać rozmowa, jeśli zachowanie autorki wskazywało, że na przytulaniu jej nie zależy, a i nie jest specjalnie zaangażowana? Że zacznie robić to z przymusu? To jaka to wartość?
Skąd założenie, że z przymusu. Są ludzie, którzy serio, sami tyle nie potrzebują, ale jak druga osoba chce to nie widzą problemu. Prosta komunikacja może nam pokazać, czy partner nie jest czasem jedną z nich.
SaraS napisał/a:No i druga rzecz: mówimy o dorosłej osobie. Nie o dziecku w przedszkolu, któremu trzeba wytłumaczyć, że np. z problemem może iść do pani. Od dorosłej osoby możemy oczekiwać, że będzie świadoma, że może okazywać czułość swojemu partnerowi... jeśli tylko będzie chciała. Ba, tu sam partner przecież świecił przykładem, bo wychodził z inicjatywą. Więc skoro autorka przez pół roku nie wpadła na to, żeby też go przytulić, to zupełnie naturalne, że doszedł do takich wniosków. Bo właściwie - co innego miał sobie pomyśleć? Jakby jej przez pół roku mówił, że ją kocha, a ona nic, to co, miałby wierzyć, że ona go też kocha, tylko milcząca taka? Pewne rzeczy muszą wychodzić od drugiej osoby naturalnie, bez podpowiedzi, bez przymusu.
Nie to są twoje oczekiwania wobec związku, skąd wiesz, że druga osoba ma tak samo i myśli dokładnie tak jak ty?
Dorosłość polega natomiast na tym, że nie wymagasz od innych ludzi czytania ci w myślach, tylko umiesz powiedzieć, jak czegoś potrzebujesz. Postaw się z drugiej strony, chciałabyś usłyszeć od swojego partnera, że ma żal o coś tam, ale nigdy ci tego nie powiedział, bo jego zdaniem ty się powinnaś domyślić i on w ogóle nie powinien mówić ci takich, oczywistych oczywiście dla niego, rzeczy?
Jak rok chodzi z osobą, która nie spełnia twoich potrzeb, bo o nich nie mówisz, to problem masz ty.
SaraS napisał/a:Seks =/= czułość. Nie zawsze i nie dla każdego.
Poza tym, borze szumiący, przecież jak mam ochotę przytulić się do partnera pod kocykiem, jak on mnie pogłaszcze, pocałuje, złapie za rękę, to zaspokaja zupełnie inne moje potrzeby niż wtedy, kiedy uprawiamy seks. Przecież to nie jest wymienne; w drugą stronę przecież też, bo jak ktoś ma ochotę na seks, to nie wystarczy go pogładzić po policzku.
No widzisz, czyli rossanka ma zupełnie inaczej niż ty, a wyszło to w rozmowie :)