Zgadzam się z niektórymi wpisami o tym, że jak ktoś jest zakochany, to porozmawia, zawalczy itd. Dlatego tak to mnie zabolało, bo poczułam się po prostu trochę oszukana - naprawdę szczerze czułam, że myśli o mnie poważnie i za mną szaleje.
Ale nie głowiłabym się teraz też nad tym wszystkim, gdybym jednak w głębi nie czuła, że rzeczywiście nie dawałam z siebie tyle, co on, i że dłużej mi zeszło, żeby coś poczuć i się otworzyć oraz miałam pewne opory z okazywaniem, że mi zależy (niepewność, głupie przekonania, że kobieta nie może zbyt szybko pokazać zainteresowania itd.).
Nie wiem jak to dokładnie mogło wyglądać z jego perspektywy, chciałabym, żeby zależało mu na tyle, żeby mógł wcześniej o tym porozmawiać ale albo właśnie mu aż tak nie zależało, albo ma problemy z komunikacją, albo naprawdę możliwe jest, że zwyczajnie z jego perspektywy nie było sensu się upominać o coś, co dla niego powinno w 100% działać już na początku - dlatego chciałam poznać różne perspektywy i opinie.
@madoja pisała co prawda, że go rozumie, ale zaznaczyła też, że mimo wszystko w podobnej sytuacji próbowała rozmawiać, po prostu to nie przynosiło skutku. Ja nie dostałam takiej szansy, a jednak istnieje opcja, że taka rozmowa mogła dla niego oznaczać żebranie o uczucia i po części wierzę, że tak, jak twierdzi, mogło to być dla niego emocjonalnie zbyt trudne, a moja potencjalna zmiana wymuszona i niewiarygodna.
Mimo wszystko wiem, że gdybym dostała taką szansę, to jestem w stanie dać z siebie dużo więcej i naprawdę sama CHCIAŁABYM okazywać mu tę czułość i zainteresowanie, nie dlatego, że on by tego chciał. Jest mi po prostu trudno, bo widziałam ogromny potencjał i czuję, że może faktycznie się pod tym względem zwyczajnie trochę nie porozumieliśmy albo ja zbyt późno się zreflektowałam.
Zgadzam się jednak z M!ri, że skoro to postanowił zakończyć, to nie po to, żebym się teraz płaszczyła i błagała, bo to mi może tylko zaszkodzić i spowodować upadek w jego oczach. A z drugiej nie chciałam mieć poczucia, że nie zrobiłam zupełnie nic i straciłam coś być może wspaniałego. Jednak teraz już myślę, że powiedziałam, co mogłam, próbowałam podtrzymać kontakt i nadrobić trochę to zainteresowanie, ale więcej mi nie pozostało. W najbliższym czasie zostaje mi ruszyć dalej i pewnie zerwać całkiem kontakt, a ewentualna inicjatywa powinna już co najwyżej wyjść z jego strony, jeżeli sobie cokolwiek jeszcze przemyśli, a ja do tego czasu nie będę już z kimś innym.