netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

340 odpowiedzi13 823 wyświetleniazałożony przez IllaTidandi, 09.10.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 341 ]

66

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
maku2 napisał/a:
Agnes76 napisał/a:
maku2 napisał/a:

Miłość potrafi zaślepić - tak? Tak.
I fakt za jakiś czas będzie wiadomo co i jak.
Chociaż w tym układzie to facet traci.

No i dobrze, że to facet traci. Jego "strata" i tak jest mniejsza niż "strata" kobiety, która rodzi by zaspokoić cudze potrzeby.

Często się z Tobą zgadzam ale musi być aaaallleee
Ale on nie obcy tylko maż.
Tak uczciwie co byś doradziła kobiecie która chce mieć dziecko a mąż nie?
Doradzałabyś jej pogodzenie się ze "stratą"?

Ja nigdy nie stawiam wyżej dobra żony nad dobrem męża czy odwrotnie.
Wszystko musi wynikać z ich potrzeb i ceny jaką chcą ze zaspokojenie tej potrzeby zapłacić.
My nie wiemy jak wielka jest jego potrzeba posiadania dziecka a jej wielka jej determinacja by go nie mieć. Oni to muszę miedzy sobą uzgodnić.
Jeśli niechęć do powiększenia rodziny, albo chęć powiększenia jast tak wielka, ze są w stanie poszukać innego partnera, to każde powinno iśś za swoją największą potrzebą. Zawsze jest coś za coś.

Na świecie jest olbrzymia ilość samotnych matek, bo mężowie odeszli chociaż mieli "pełne rodziny mogące zapewnić szczęście" jak to napisałeś wcześniej. Jak widać dziecko nie jest żadnym gwarantem na trwałość małżeństwa i wzajemną miłość, a często wręcz staje się przyczyną rozstań.

67 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2022-10-10 10:42:24)

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Agnes76 napisał/a:

Ja nigdy nie stawiam wyżej dobra żony nad dobrem męża czy odwrotnie.

vs


Agnes76 napisał/a:

No i dobrze, że to facet traci. Jego "strata" i tak jest mniejsza niż "strata" kobiety, która rodzi by zaspokoić cudze potrzeby.

Samozaoranie

68

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Szeptuch napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

[
No i dobrze, że to facet traci. Jego "strata" i tak jest mniejsza niż "strata" kobiety, która rodzi by zaspokoić cudze potrzeby.

To jest po prostu podłe, widać w tobie uprzednia, typowa feministka która wartościuje potrzeby,ze względu na płeć.
No faktycznie mniejsza strata jest  CAŁE życie bez dzieci niż ten "straszny" poród.

Nie jestem feministką wartościującą potrzeby ze względu na płeć.
Jestem realistkę, która wie jakie koszty ponosi kobieta z racji urodzenia dziecka a jakie mężczyźni.
I dlatego uważam, że jej strata będzie większa. To moja ocena i mam do niej prawo, i nie ma to zupełnie nic z podłością. Zagalopowałeś się.

69

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
M!ri napisał/a:
maku2 napisał/a:

On może z nią zostać pomimo że ona dzieci nie chce bo ją kocha czyli on swoje plany/wizje(jak zwał) jest gotów poświecić dla niej. A ona nie i z tego korzysta.

Ale w tej kwestii nie istnieje kompromis. Tak samo nie można mieszkać w domku na wsi i w centrum miasta jednocześnie. Więc każda ze stron musi odpowiedzieć na pytanie czy jest gotowa na takie poświęcenie i czy stawia związek wyżej niż swoje pierwotne marzenia.

Mężczyzna autorki twierdzi, że jest z tym ok. Dlaczego mamy uważać, że jest niepoczytalny?

Czy mu się odmieni? Zawsze tak może się zdarzyć. Nawet jeżeli ktoś, kto przez całe życie był niechętny do dzieci, w wieku 60 lat może się obudzić, że jednak chce być ojcem i znajdzie sobie jakąś młódkę, której zrobi dzieciaka.
Ale czy mało jest przykładów w drugą stronę? Nawet tutaj w wątku wypowiedziała się kobieta, której mąż się mega ucieszył na jej decyzję o dziecku, a później mu się zabawa w rodzinę znudziła i zostawił ją samą z małym dzieckiem.

Przykład domku nie trafiony bo można tu i tu pomieszkiwać na zmianę - dziecka nie mona mieć i nie mieć.
Tak, w kwesti posiadania dziecka nie ma kompromisu - i tak jak napisałem facet chowa swoją wizję do kieszeni. Bo pomimo lekwackiego bełkotu żaden facet sobie dziecka nie urodzi.
Co do wyższości związku i marzenia...zawsze ktoś ustępuje - inaczej nie da się.
Co do poczytalności -skoro wszystko obgadane i jest ok to co autorka tutaj robi ze swoją rozkminą? Przecież jest OK.

70

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
anna.zakochana napisał/a:

tak, traci. i właśnie gdyby on zadał tu to pytanie, doradziłybyśmy żeby szukał innej wink
ale on nie zadaje tego pytania tylko jest z autorką. taką podjął decyzję. samodzielnie, mając pełną informację od niej.

Ponownie - to co ona tutaj robi?

71

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Szeptuch napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Ja nigdy nie stawiam wyżej dobra żony nad dobrem męża czy odwrotnie.

vs


Agnes76 napisał/a:

No i dobrze, że to facet traci. Jego "strata" i tak jest mniejsza niż "strata" kobiety, która rodzi by zaspokoić cudze potrzeby.

Samozaoranie

Włącz myślenie. Może mój poprzedni post Ci pomoże.

72

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Cytuję:
Ciszo  możemy mieć więcej takich trudnych pytań  smile

Odpowiadam:
Możemy, ale ja nie uprawiam czarnowidztwa smile

73

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
cisza to ja napisał/a:

Cytuję:
Ciszo  możemy mieć więcej takich trudnych pytań  smile

Odpowiadam:
Możemy, ale ja nie uprawiam czarnowidztwa smile

Ty spotkałaś się z taką sytuacją i chcesz ją projektować na autorkę jako prawdziwą. Ona jeszcze takiej sytuacji na ma, wiec nie ma powodu aby się z nią mierzyła.

74 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2022-10-10 10:59:05)

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Agnes76 napisał/a:
Szeptuch napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Ja nigdy nie stawiam wyżej dobra żony nad dobrem męża czy odwrotnie.

vs


Agnes76 napisał/a:

No i dobrze, że to facet traci. Jego "strata" i tak jest mniejsza niż "strata" kobiety, która rodzi by zaspokoić cudze potrzeby.

Samozaoranie

Włącz myślenie. Może mój poprzedni post Ci pomoże.


Ja już mam określone zdanie o tobie, po tych badaniach o które cię prosiłem na potwierdzenie twoich też. A w odpowiedzi usłyszałem że je robiłaś sama i mi nie pokażesz.

Co do poprzedniego posta.
To widzisz, ja mam inne zdanie.
Uważam że to facet poświęca znacznie więcej przy urodzeniu dziecka niż kobieta.

Dlatego jest tyle kobiet łapiących facetów na dziecko , a internet jest pełen tematów " czy facet się skapnie jak odstawie tabletki"

Facet traci nieporównywalnie więcej, bo to on zostaje najczęściej bez domu i z alimentami tylko z tego powodu że mamusia znalazła lepszego, mniej nudnego

75

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Szeptuch napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

[
No i dobrze, że to facet traci. Jego "strata" i tak jest mniejsza niż "strata" kobiety, która rodzi by zaspokoić cudze potrzeby.

To jest po prostu podłe, widać w tobie uprzednia, typowa feministka która wartościuje potrzeby,ze względu na płeć.
No faktycznie mniejsza strata jest  CAŁE życie bez dzieci niż ten "straszny" poród.

Tak Ci żółć zalała oczy, że straciłeś z pola widzenia najważniejszą osobę w tym sporze - czyli małego człowieka, który miałby się urodzić i który zasługuje na to, by być chcianym przez oboje rodziców.
Matka ma rodzić, xuj z tym, że nie będzie potem kochać dziecka, to nie ważne. Ważne aby mężczyzna nie był stratny.

Niektórych zdrowo popierdoliło.

76 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2022-10-10 11:06:12)

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
maku2 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

maku, sorry, ale rzeczywiście robisz z faceta autorki bezwolnego pajaca.

A Twój argument o tym, że on jest zakochany i dlatego to autorka powinna podjąć za niego decyzję o rozstaniu nijak się ma do tego, że ona też jest zakochana :-P

Dobra wiadomość jest taka, że stan zakochania nie trwa wiecznie i w pewnym momencie, gdy haj mija, to ludzie zaczynaja się zastanawiać, czy im razem po drodze, czy patrzą w te samą stronę itd., więc za jakiś czas problem sam się rozwiąże ;-)

Miłość potrafi zaślepić - tak? Tak.
I fakt za jakiś czas będzie wiadomo co i jak.
Chociaż w tym układzie to facet traci.

:-D Uważasz, że zakochanie bardziej odbiera rozum facetom? Kobietom często też ;-)
Poza tym dążenie do rozmnażania się to pierwotny instynkt, popęd, więc nawet emocjonalne wydmuszki i zdiagnozowani „idioci” nie tracą tegoż instynktu ;-), więc oddzielmy to od rozumowego ogarnięcia konsekwencji (nie)rozmnożenia się.

Eeeee…. Nikt w tej sytuacji nie traci.
Minie haj, to facet poszuka sobie takiej, przy której będzie mógł zrealizować swoje pragnienia, albo uzna, że jednak dziecka chce mniej niż tej konkretnej kobiety.

77

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Szeptuch napisał/a:

Ja już mam określone zdanie o tobie, po tych badaniach o które cię prosiłem na potwierdzenie twoich też. A w odpowiedzi usłyszałem że je robiłaś sama i mi nie pokażesz.

Co do poprzedniego posta.
To widzisz, ja mam inne zdanie.
Uważam że to facet poświęca znacznie więcej przy urodzeniu dziecka niż kobieta.

Dlatego jest tyle kobiet łapiących facetów na dziecko , a internet jest pełen tematów " czy facet się skapnie jak odstawie tabletki"

Facet traci nieporównywalnie więcej, bo to on zostaje najczęściej bez domu i z alimentami tylko z tego powodu że mamusia znalazła lepszego, mniej nudnego

Czy z powodu różnicy w ocenach kosztów i nieuzasadnionych podejrzeń wobec wszystkich kobiet ( bo nie wszystkie tak robią),mogę napisać, że jesteś podły? Stosując twoją logikę chyba mogę...

78

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Autorko, jeśli jeszcze tu zaglądasz, to radzę patrzeć przez palce na krucjatę facetów wypowiadających się powyżej. Cud, że nie przyciagneliscie do tej dyskusji Rumuńskiego tymi wywodami o lewactwie i mokrymi fantazjami o trójce obowiązkowych dzieci.

Może Cię zainteresuje moja perspektywa - ja jestem w Twoim wieku i jestem w pierwszej ciąży. Z mężem nigdy nie mieliśmy kategorycznych poglądów na temat dzieci, bo poznaliśmy się młodo. Ani nie jesteśmy rodzicami Polakami, ani antynatalistami. Tak po prostu wyszło, że przyszedł czas, odpowiednie warunki i zdecydowaliśmy się. Co do instynktu macierzyńskiego - ja nadal nie wiem co to dokładnie za uczucie. I nie czuję się przez to wyrodną matką. Dziecko to przede wszystkim człowiek, dla którego matka jest opoką i wzorem do naśladowania, a nie bezrozumnym zwierzątkiem do mycia i karmienia. Mam wrażenie, że boisz się zwłaszcza pierwszych lat i całkowitego poświęcenia swojego czasu. Wiadomo, że maluszki są wymagające. Myślisz, że ktoś marzy o wstawaniu kilka razy w nocy? Chyba tylko masochistki big_smile nie mam zamiaru Cię przekonywać do macierzyństwa, chciałam tylko zaznaczyć, że nie każda matka musi słodko pierdzieć nad każdym wózkiem spotkanym na ulicy. Co do Twojego hobby - czytałam ostatnio artykuł o Agnieszce Szpili. Ma troje dzieci, z czego jedno jest niepełnosprawne i cierpi na ataki agresji, które nie pozwalają rodzinie normalnie żyć. Ta kobieta mimo wszystko pisze, zazwyczaj pod kocem w nocy (bo w jednym z napadów szału córka rozwaliła jej biurko), dostała chyba nawet Nike. Czy z jednym, zdrowym dzieckiem i możliwością wynajęcia opiekunki byłabyś w stanie malować? Myślę, że bez najmniejszego problemu.

Co do faceta - Ty mu powiedziałaś prawdę i to na wczesnym etapie. Nie rób z niego ofiary i nie decyduj za niego. Jest z Tobą, bo tego chce.

79

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Agnes76 napisał/a:
maku2 napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

No i dobrze, że to facet traci. Jego "strata" i tak jest mniejsza niż "strata" kobiety, która rodzi by zaspokoić cudze potrzeby.

Często się z Tobą zgadzam ale musi być aaaallleee
Ale on nie obcy tylko maż.
Tak uczciwie co byś doradziła kobiecie która chce mieć dziecko a mąż nie?
Doradzałabyś jej pogodzenie się ze "stratą"?

Ja nigdy nie stawiam wyżej dobra żony nad dobrem męża czy odwrotnie.
Wszystko musi wynikać z ich potrzeb i ceny jaką chcą ze zaspokojenie tej potrzeby zapłacić.
My nie wiemy jak wielka jest jego potrzeba posiadania dziecka a jej wielka jej determinacja by go nie mieć. Oni to muszę miedzy sobą uzgodnić.
Jeśli niechęć do powiększenia rodziny, albo chęć powiększenia jast tak wielka, ze są w stanie poszukać innego partnera, to każde powinno iśś za swoją największą potrzebą. Zawsze jest coś za coś.

Tu zgoda.

Agnes76 napisał/a:

"pełne rodziny mogące zapewnić szczęście" jak to napisałeś wcześniej

Możesz mi wskazać gdzie tak napisałem bo nie pamiętam?

Agnes76 napisał/a:

Na świecie jest olbrzymia ilość samotnych matek, bo mężowie odeszli chociaż mieli "pełne rodziny mogące zapewnić szczęście" jak to napisałeś wcześniej. Jak widać dziecko nie jest żadnym gwarantem na trwałość małżeństwa i wzajemną miłość, a często wręcz staje się przyczyną rozstań.

Małżeństwa rozpadają się z wielu powodów - kobiety odchodzą, faceci odchodzą ale że powodem są/były dzieci?
Dziecko nie jest gwarantem trwałości małżeństw czy uczuć w związku.
I nie o tym raczej rozmawiamy.

80

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Widzę, że jak zwykle rozgorzała tutaj walka pomiędzy przeciwniczkami rozmnażania, a zwolenniczkami, ale nie o tym chciałam smile

Do Autorki

Masz 30 lat, a myślenie masz jak nastolatka. Napchałaś sobie głowę pierdołami o przeludnionej planecie, a pod płaszczykiem "ciężko pracowałam i nie chce oddać swojego życia" ukrywasz narcystyczny egoizm. ZANIM wybuchnie burza w szklance wody, na którą nie zamierzam odpowiadać, napiszę, że masz pełne prawo nie mieć dzieci i ich nie chcieć. Tylko nazywajmy rzeczy po imieniu, a nie dorabiamy górnolotne teorie smile
10 lat skupiałaś się na karierze, ok, jest to przeciętny okres jaki większość ludzi poświęca, aby dojść do wysokiego szczebla kariery. Jakby to powiedzieć, normalna droga, żadne wyczynowe poświęcenie smile Kariera jest, sobie jest, a potem jej nie ma, albo jest dalej smile Piszesz, że jesteś bardzo twórcza i kreatywna, natomiast absolutnie odmawiasz podjęcia się jedynego w sumie sensownego i wymagającego wielkiej wiedzy i kreatywności projektu jakim jest dziecko i wychowanie nowego człowieka. A ostatnie pytanie, czy można dziecko zostawić na 2 godziny i iść malować, świadczy o tym, że nie masz pojęcia o dzieciach, żadnego.

Wiesz co? Mi się wydaje, że to nie jest tak do końca, że Ty nie chcesz mieć dzieci. Ty po prostu nie masz kompletnie pojęcia czym jest dziecko, o co z tym chodzi, o co chodzi z macierzyństwem i wychowaniem. Wydaje mi się że to jest jakby równoznaczne z tym, jakby Ci ktoś kazał jutro wspinać się na Mont Everest, a Ty nawet w Zakopanem nie byłaś smile
Wiedza to podstawa. Zaczerpnij jej od mądrych ludzi, ale naprawdę mądrych. Poczytaj trochę książek, oswój temat. Dowiedz się czegoś o temacie o którym nie masz pojęcia i dopiero to przemyśl i podejmij jakieś decyzje smile

81

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Mój mąż ma dzieci z poprzedniego małżeństwa, które są u nas co dwa tygodnie. Jesteśmy po czterdziestce.
Ja swoich nie mam. Chciałam.
Zainicjowałam rozmowę na ten temat i jak można się domyślać on więcej nie chce. Powiedział to wprost, bez zbędnego ubarwiania. Stanęłam przed wyborem on, albo "poszukiwanie dawcy plemnika".
Zostałam z nim. Czasem trochę żałuję, że nie mam swoich. Wiem, że Jego dzieci mnie pokochały, ja je zresztą też.
Podeszłam do tematu racjonalnie. Spóźniłam się z decyzją i nie mogę winić za to świata.

82

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
M!ri napisał/a:
Szeptuch napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

[
No i dobrze, że to facet traci. Jego "strata" i tak jest mniejsza niż "strata" kobiety, która rodzi by zaspokoić cudze potrzeby.

To jest po prostu podłe, widać w tobie uprzednia, typowa feministka która wartościuje potrzeby,ze względu na płeć.
No faktycznie mniejsza strata jest  CAŁE życie bez dzieci niż ten "straszny" poród.

Tak Ci żółć zalała oczy, że straciłeś z pola widzenia najważniejszą osobę w tym sporze - czyli małego człowieka, który miałby się urodzić i który zasługuje na to, by być chcianym przez oboje rodziców.
Matka ma rodzić, xuj z tym, że nie będzie potem kochać dziecka, to nie ważne. Ważne aby mężczyzna nie był stratny.

Niektórych zdrowo popierdoliło.

Ale po co tak negatywnie się nakręcać? Przecież tutaj świata nie zbawimy jak i naszych poglądów raczej nie zmienimy ale pogadać można.

83

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
maku2 napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

"pełne rodziny mogące zapewnić szczęście" jak to napisałeś wcześniej

Możesz mi wskazać gdzie tak napisałem bo nie pamiętam?
.

w tym fragmencie

maku2 napisał/a:

Autorko puść faceta wolno, poboli go ale dasz mu szansę na pełne szczęśćcie w pełnej rodzinie.

84

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Tylwyth Teg napisał/a:

A ostatnie pytanie, czy można dziecko zostawić na 2 godziny i iść malować, świadczy o tym, że nie masz pojęcia o dzieciach, żadnego.

Rozumiem, że ze swojego doświadczenia mówisz? Jak nie, to poczytaj o matkach, które nie mają czasu nawet spokojnie iść pod prysznic.

Musisz być bardzo młodą i naiwną osobą jeżeli sądzisz, że wszystko “jakoś się ułoży” i wszystko się da. Są całe grupy na fb zrzeszające matki, które żałują macierzyństwa i najchętniej cofnęłyby czas. Im się nie ułożyło.

85

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
MagdaLena1111 napisał/a:
maku2 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

maku, sorry, ale rzeczywiście robisz z faceta autorki bezwolnego pajaca.

A Twój argument o tym, że on jest zakochany i dlatego to autorka powinna podjąć za niego decyzję o rozstaniu nijak się ma do tego, że ona też jest zakochana :-P

Dobra wiadomość jest taka, że stan zakochania nie trwa wiecznie i w pewnym momencie, gdy haj mija, to ludzie zaczynaja się zastanawiać, czy im razem po drodze, czy patrzą w te samą stronę itd., więc za jakiś czas problem sam się rozwiąże ;-)

Miłość potrafi zaślepić - tak? Tak.
I fakt za jakiś czas będzie wiadomo co i jak.
Chociaż w tym układzie to facet traci.

:-D Uważasz, że zakochanie bardziej odbiera rozum facetom? Kobietom często też ;-)
Poza tym dążenie do rozmnażania się to pierwotny instynkt, popęd, więc nawet emocjonalne wydmuszki i zdiagnozowani „idioci” nie tracą tegoż instynktu ;-), więc oddzielmy to od rozumowego ogarnięcia konsekwencji (nie)rozmnożenia się.

Eeeee…. Nikt w tej sytuacji nie traci.
Minie haj, to facet poszuka sobie takiej, przy której będzie mógł zrealizować swoje pragnienia, albo uzna, że jednak dziecka chce mniej niż tej konkretnej kobiety.

Nie odbiera tylko zaślepia i nie tylko w temacie dziecka ale po całości.
Nie ma konsekwencji przy rozmnażaniu się, są przy nie rozmnażaniu się - chociaż to zależy od oceniającego.

Piszesz że nikt nie traci. Uważam że się mylisz.
Traci ten który z czegoś musi zrezygnować a motywy są tutaj nie istotne.

86

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
M!ri napisał/a:
Szeptuch napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

[
No i dobrze, że to facet traci. Jego "strata" i tak jest mniejsza niż "strata" kobiety, która rodzi by zaspokoić cudze potrzeby.

To jest po prostu podłe, widać w tobie uprzednia, typowa feministka która wartościuje potrzeby,ze względu na płeć.
No faktycznie mniejsza strata jest  CAŁE życie bez dzieci niż ten "straszny" poród.

Tak Ci żółć zalała oczy, że straciłeś z pola widzenia najważniejszą osobę w tym sporze - czyli małego człowieka, który miałby się urodzić i który zasługuje na to, by być chcianym przez oboje rodziców.
Matka ma rodzić, xuj z tym, że nie będzie potem kochać dziecka, to nie ważne. Ważne aby mężczyzna nie był stratny.

Niektórych zdrowo popierdoliło.

10/10. Miałam napisać dokładnie to samo.


A co do mężczyzn i ich chęci posiadania najlepiej 2-3 dzieci.
Moja przyjaciółka po pierwszej ciąży powiedziała mężowi, że więcej dzieci nie chce. On jej truł dupę, że nie wyobraża sobie, że ich dziecko będzie jedynakiem egoistą i kochanie proszę, jeszcze jedno dziecko, już z tego trzeciego jestem w stanie zrezygnować.
Ona na to: w porządku, ale pod warunkiem, że ja wezmę tylko te 14 tygodni obowiązkowego urlopu, potem na urlop idziesz ty, w nocy do dziecka też wstajesz ty, jak będzie chore to zwolnienie w pierwszej kolejności bierzesz ty. Jeśli akceptujesz te warunki to ja się zgadzam. No i nagle się okazało, że jeden potomek mu wystarczy XD

87

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Tak, tak - czytam wszystko, ale poodpisuje wieczorem na spokojnie smile
Duzo mega fajnych uwag, duzo tez triggerujacych ;-)

88

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

W swoistym pojedynku między tymi, którzy dzieci chcą a tymi, którym się to "nie uśmiecha"(niezależnie od płci) ta pierwsza widzi w rodzicielstwie coś, na co warto pośiwęcić absolutnie wszystko. Te osoby, które nie chcą z czegoś rezygnować, aby zostać rodzicami, bywają nazywani bezdusznymi czy nieodpowiedzialnymi. Jeszcze sporo wody musi upłynąć, aby to się nieco zmieniło.

89

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
bb8 napisał/a:

Autorko, jeśli jeszcze tu zaglądasz, to radzę patrzeć przez palce na krucjatę facetów wypowiadających się powyżej. Cud, że nie przyciagneliscie do tej dyskusji Rumuńskiego tymi wywodami o lewactwie i mokrymi fantazjami o trójce obowiązkowych dzieci.

Naprawdę w moich wypowiedziach widzisz krucjatę?
Zabolało bo jesteś zwolenniczką lewactwa?
Mokre fantazje o dzieciach? a fuj wstydź się.

bb8 napisał/a:

Ani nie jesteśmy rodzicami Polakami, ani antynatalistami.

Pewnie uznasz że się czepiam ale jak nie Polacy to kim jesteście?

bb8 napisał/a:

Co do faceta - Ty mu powiedziałaś prawdę i to na wczesnym etapie. Nie rób z niego ofiary i nie decyduj za niego. Jest z Tobą, bo tego chce.

Tak jest z nią bo tego chce.
Jest z nią bo ją kocha.
Ona już za niego decyduje.

90

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Ciszo  możemy mieć więcej takich trudnych pytań smile
A co jesli zajdzie w ciążę która stanie się zagrożeniem dla jej życia?
A co jesli zajdzie w ciąże a on zacznie ją zdradzać.?
A co jeśli umrze  przy porodzie?
A co jeśli urodzi niepełnosprawne dziecko i on ją porzuci?
A co jesli po urodzeniu dziecka wpadnie w depresją i przez resztę życia będzie żałować tej decyzji?
A jesli on zechce mieć troje dzieci?

cisza to ja napisał/a:
Możemy, ale ja nie uprawiam czarnowidztwa 

Agnes76
Ty spotkałaś się z taką sytuacją i chcesz ją projektować na autorkę jako prawdziwą. Ona jeszcze takiej sytuacji na ma, więc nie ma powodu aby się z nią mierzyła.

....................................

Hmmm.... masz dzisiaj chyba zły dzień.
Nie projektuję niczego, a zadałam jedno tylko pytanie z życia wzięte.
Natomiast Twoich kilka już chyba projektowaniem można nazwać.
Powtarzam jeszcze raz, że nie uprawiam czarnowidztwa.

Dla jasności sytuacji:
nie mam zamiaru bić piany i opuszczam ten wątek.
Pozdrawiam.

91

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Ja bym napisała, że to spór między tymi, którzy uważają,  iż kobieta musi rodzić dzieci, a tymi, którzy dają jej prawo wyboru.

Daliśmy sobie wmówić, że dbanie o własne szczęście jest egoizmem. To jedno wielkie kłamstwo, mające w nas wzbudzić poczucie winy, by za jego pomocą zmuszać nas do niechcianych zachowań.
Dbanie o własne szczęście jest podstawowym obowiązkiem człowieka.
Oczekiwanie, ze to inni będą spełniać nasze oczekiwania i wykorzystywanie ich dla naszych celów jest egoizmem.

92

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
jeneste92 napisał/a:

A co do mężczyzn i ich chęci posiadania najlepiej 2-3 dzieci.
Moja przyjaciółka po pierwszej ciąży powiedziała mężowi, że więcej dzieci nie chce. On jej truł dupę, że nie wyobraża sobie, że ich dziecko będzie jedynakiem egoistą i kochanie proszę, jeszcze jedno dziecko, już z tego trzeciego jestem w stanie zrezygnować.
Ona na to: w porządku, ale pod warunkiem, że ja wezmę tylko te 14 tygodni obowiązkowego urlopu, potem na urlop idziesz ty, w nocy do dziecka też wstajesz ty, jak będzie chore to zwolnienie w pierwszej kolejności bierzesz ty. Jeśli akceptujesz te warunki to ja się zgadzam. No i nagle się okazało, że jeden potomek mu wystarczy XD

he he jakie to typowe xD

93

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Motocyklistka napisał/a:

Mój mąż ma dzieci z poprzedniego małżeństwa, które są u nas co dwa tygodnie. Jesteśmy po czterdziestce.
Ja swoich nie mam. Chciałam.
Zainicjowałam rozmowę na ten temat i jak można się domyślać on więcej nie chce. Powiedział to wprost, bez zbędnego ubarwiania. Stanęłam przed wyborem on, albo "poszukiwanie dawcy plemnika".
Zostałam z nim. Czasem trochę żałuję, że nie mam swoich. Wiem, że Jego dzieci mnie pokochały, ja je zresztą też.
Podeszłam do tematu racjonalnie. Spóźniłam się z decyzją i nie mogę winić za to świata.

Bo kochałaś.
Mąż postąpił jak samolubna świnia.
Niestety ten żal będzie się nasilał.

94

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
maku2 napisał/a:

Pewnie uznasz że się czepiam

Tak.

95

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Agnes76 napisał/a:
maku2 napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

"pełne rodziny mogące zapewnić szczęście" jak to napisałeś wcześniej

Możesz mi wskazać gdzie tak napisałem bo nie pamiętam?
.

w tym fragmencie

maku2 napisał/a:

Autorko puść faceta wolno, poboli go ale dasz mu szansę na pełne szczęśćcie w pełnej rodzinie.

Czyli trochę przeinaczyłaś moje słowa co zmieniło ich znaczenie.
Słowo klucz - szansa - teraz jest mu to odbierane, oczywiście za jego zgodą bo facet kocha.

96

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
jeneste92 napisał/a:
M!ri napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

To jest po prostu podłe, widać w tobie uprzednia, typowa feministka która wartościuje potrzeby,ze względu na płeć.
No faktycznie mniejsza strata jest  CAŁE życie bez dzieci niż ten "straszny" poród.

Tak Ci żółć zalała oczy, że straciłeś z pola widzenia najważniejszą osobę w tym sporze - czyli małego człowieka, który miałby się urodzić i który zasługuje na to, by być chcianym przez oboje rodziców.
Matka ma rodzić, xuj z tym, że nie będzie potem kochać dziecka, to nie ważne. Ważne aby mężczyzna nie był stratny.

Niektórych zdrowo popierdoliło.

10/10. Miałam napisać dokładnie to samo.


A co do mężczyzn i ich chęci posiadania najlepiej 2-3 dzieci.
Moja przyjaciółka po pierwszej ciąży powiedziała mężowi, że więcej dzieci nie chce. On jej truł dupę, że nie wyobraża sobie, że ich dziecko będzie jedynakiem egoistą i kochanie proszę, jeszcze jedno dziecko, już z tego trzeciego jestem w stanie zrezygnować.
Ona na to: w porządku, ale pod warunkiem, że ja wezmę tylko te 14 tygodni obowiązkowego urlopu, potem na urlop idziesz ty, w nocy do dziecka też wstajesz ty, jak będzie chore to zwolnienie w pierwszej kolejności bierzesz ty. Jeśli akceptujesz te warunki to ja się zgadzam. No i nagle się okazało, że jeden potomek mu wystarczy XD

Mięczak

97

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
jeneste92 napisał/a:
M!ri napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

To jest po prostu podłe, widać w tobie uprzednia, typowa feministka która wartościuje potrzeby,ze względu na płeć.
No faktycznie mniejsza strata jest  CAŁE życie bez dzieci niż ten "straszny" poród.

Tak Ci żółć zalała oczy, że straciłeś z pola widzenia najważniejszą osobę w tym sporze - czyli małego człowieka, który miałby się urodzić i który zasługuje na to, by być chcianym przez oboje rodziców.
Matka ma rodzić, xuj z tym, że nie będzie potem kochać dziecka, to nie ważne. Ważne aby mężczyzna nie był stratny.

Niektórych zdrowo popierdoliło.

10/10. Miałam napisać dokładnie to samo.


A co do mężczyzn i ich chęci posiadania najlepiej 2-3 dzieci.
Moja przyjaciółka po pierwszej ciąży powiedziała mężowi, że więcej dzieci nie chce. On jej truł dupę, że nie wyobraża sobie, że ich dziecko będzie jedynakiem egoistą i kochanie proszę, jeszcze jedno dziecko, już z tego trzeciego jestem w stanie zrezygnować.
Ona na to: w porządku, ale pod warunkiem, że ja wezmę tylko te 14 tygodni obowiązkowego urlopu, potem na urlop idziesz ty, w nocy do dziecka też wstajesz ty, jak będzie chore to zwolnienie w pierwszej kolejności bierzesz ty. Jeśli akceptujesz te warunki to ja się zgadzam. No i nagle się okazało, że jeden potomek mu wystarczy XD


Jak by wam żółć nie zalewała mózgu i dane by wam było opanować tą trudną sztukę czytania. To  zauważyliście by że pisałem w tym temacie że kobieta ma prawo nie chcieć posiadania dziecka, że ma prawo decydować o sobie. 
Odniosłem się tylko  do wartościowania potrzeb ze względu na płeć jakie uskutecznia tutaj feministka Agnes.
Cóż, najważniejsze żeby samica nie była stratna. 


Co do historyjki jenaste, ta twoja znajoma to zwykła egoistka i nikt więcej. A jej szantaż " albo będziesz robił wszystko przy dziecku albo tego dziecka nie będzie " jest podłe i bezduszne. U mnie już by dostała papiery rozwodowe. Dziecko należy do obydwojga rodziców, tak samo obowiązki. I ja wiele razy tutaj pisałem że facet ma poświęcać tyle samo czasu dziecku co kobieta . A tutaj proszę wielkie wyrzeczenie " poród " a potem radź sobie facecie sam. Żałosne

98 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2022-10-10 12:04:01)

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Agnes76 napisał/a:

Ja bym napisała, że to spór między tymi, którzy uważają,  iż kobieta musi rodzić dzieci, a tymi, którzy dają jej prawo wyboru.

Daliśmy sobie wmówić, że dbanie o własne szczęście jest egoizmem. To jedno wielkie kłamstwo, mające w nas wzbudzić poczucie winy, by za jego pomocą zmuszać nas do niechcianych zachowań.
Dbanie o własne szczęście jest podstawowym obowiązkiem człowieka.
Oczekiwanie, ze to inni będą spełniać nasze oczekiwania i wykorzystywanie ich dla naszych celów jest egoizmem.

W którym miejscu ktokolwiek napisał Autorce, że MUSI rodzić dzieci?

Bo ja nie widziałam. Może coś ominęłam w dyskusji, ale raczej widzę podejście, że jak nie chce rodzić to ma do tego pełne prawo, tylko niech sobie znajdzie faceta, który też dzieci nie chce, a nie bierze takiego, który chce i mówi mu, że może za kilka lat jej się odwidzi.


bb8, nie wiem czy zauważyłaś, ale rozkminy o 3 dzieci były offtopem, w którym absolutnie nikt nie pisał o tym, że każdy ma mieć 3 dzieci, po prostu zjechaliśmy na rządowe różne dziwne potencjalne pomysły. Nie widziałam, żeby ktokolwiek coś takiego popierał, ba o tym pomyśle wypowiedział się Szeptuch, który ma żonę (sorry Szeptuch, że tak wprost) bez macicy i ja, będąca aktualnie w drugiej ciąży, przy której od samego początku nie wiadomo, czy skończy się żywym dzieckiem big_smile takie to mamy mokre lewackie sny. Nie wiem jak ktokolwiek po tych kilku postach dziwnej rozkminy mógł wpaść na to, że ktokolwiek na serio by aprobował i promował takie rozwiązania.

A jeszcze co do instynktu macierzyńskiego, to mi się instynkt odpalił dopiero jak zobaczyłam dziecko, przez ciążę dbałam o siebie jak lekarz kazał, ale instynktu nie było. Za to jak zobaczyłam dziecko, to wiedziałam, że dałabym się ze nie pokroić. I teraz w sumie mam podobnie. Ciąża mnie tylko irytuje.

99

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
maku2 napisał/a:
Motocyklistka napisał/a:

Mój mąż ma dzieci z poprzedniego małżeństwa, które są u nas co dwa tygodnie. Jesteśmy po czterdziestce.
Ja swoich nie mam. Chciałam.
Zainicjowałam rozmowę na ten temat i jak można się domyślać on więcej nie chce. Powiedział to wprost, bez zbędnego ubarwiania. Stanęłam przed wyborem on, albo "poszukiwanie dawcy plemnika".
Zostałam z nim. Czasem trochę żałuję, że nie mam swoich. Wiem, że Jego dzieci mnie pokochały, ja je zresztą też.
Podeszłam do tematu racjonalnie. Spóźniłam się z decyzją i nie mogę winić za to świata.

Bo kochałaś.
Mąż postąpił jak samolubna świnia.
Niestety ten żal będzie się nasilał.

Nie byłabym aż tak stanowcza.
Nie dopowiedziałam, ale jestem po przejściach zdrowotnych, bardzo poważnych. Po czterdziestce ryzyko choroby u dziecka lub u mnie zwiększa się.
I żalu nie mam do niego, a do siebie. Jak był czas na dziecko, to ja nie chciałam.
Z obecnym mężem jesteśmy dopiero 1.5 roku, mogłam wcześniej pomyśleć, co nie?
Nie mogę wymagać od niego "zrobienia mi dziecka", bo ja chcę.
Weszliśmy w ten związek świadomie, każde z nas przedstawiło swoje oczekiwania.

100

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Agnes76 napisał/a:

Ja bym napisała, że to spór między tymi, którzy uważają,  iż kobieta musi rodzić dzieci, a tymi, którzy dają jej prawo wyboru.

Daliśmy sobie wmówić, że dbanie o własne szczęście jest egoizmem. To jedno wielkie kłamstwo, mające w nas wzbudzić poczucie winy, by za jego pomocą zmuszać nas do niechcianych zachowań.
Dbanie o własne szczęście jest podstawowym obowiązkiem człowieka.
Oczekiwanie, ze to inni będą spełniać nasze oczekiwania i wykorzystywanie ich dla naszych celów jest egoizmem.

Żeby było jasne ja nie wymagam od autorki żeby rodziła dzieci - chociaż dziewczyny ródźcie dzieci bo nam demografia siada cool - jej sprawa.
Uważam jedynie że powinna faceta puścić wolno bo wykorzystuje jego uczucie do siebie dla własnych celów.

101

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
maku2 napisał/a:
Motocyklistka napisał/a:

Mój mąż ma dzieci z poprzedniego małżeństwa, które są u nas co dwa tygodnie. Jesteśmy po czterdziestce.
Ja swoich nie mam. Chciałam.
Zainicjowałam rozmowę na ten temat i jak można się domyślać on więcej nie chce. Powiedział to wprost, bez zbędnego ubarwiania. Stanęłam przed wyborem on, albo "poszukiwanie dawcy plemnika".
Zostałam z nim. Czasem trochę żałuję, że nie mam swoich. Wiem, że Jego dzieci mnie pokochały, ja je zresztą też.
Podeszłam do tematu racjonalnie. Spóźniłam się z decyzją i nie mogę winić za to świata.

Bo kochałaś.
Mąż postąpił jak samolubna świnia.
Niestety ten żal będzie się nasilał.

Dlaczego postąpił jak samolubna świnia? Byłoby tak gdyby najpierw umawiali się inaczej, a on zmienił zdanie. Albo gdyby ją okłamywał i zwodził.

Powiedział jak jest. Motocyklistka wybrała to co na tamten moment chciała. Nie można zjeść ciasto i mieć ciastko.

102

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
bb8 napisał/a:
maku2 napisał/a:

Pewnie uznasz że się czepiam

Tak.

A ja pytając poznaję świat smile

103 Ostatnio edytowany przez M!ri (2022-10-10 12:12:15)

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Szeptuch napisał/a:

Co do historyjki jenaste, ta twoja znajoma to zwykła egoistka i nikt więcej. A jej szantaż " albo będziesz robił wszystko przy dziecku albo tego dziecka nie będzie " jest podłe i bezduszne. U mnie już by dostała papiery rozwodowe. Dziecko należy do obydwojga rodziców, tak samo obowiązki. I ja wiele razy tutaj pisałem że facet ma poświęcać tyle samo czasu dziecku co kobieta . A tutaj proszę wielkie wyrzeczenie " poród " a potem radź sobie facecie sam. Żałosne

No ale znajoma jenaste już jedno dziecko urodziła i robiła te wszystkie rzeczy. To uczciwe, aby przy drugim to ojciec dla odmiany przejął te obowiązki, które jego żona zrealizowała przy pierwszym dziecku.

104

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
maku2 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

:-D Uważasz, że zakochanie bardziej odbiera rozum facetom? Kobietom często też ;-)
Poza tym dążenie do rozmnażania się to pierwotny instynkt, popęd, więc nawet emocjonalne wydmuszki i zdiagnozowani „idioci” nie tracą tegoż instynktu ;-), więc oddzielmy to od rozumowego ogarnięcia konsekwencji (nie)rozmnożenia się.

Eeeee…. Nikt w tej sytuacji nie traci.
Minie haj, to facet poszuka sobie takiej, przy której będzie mógł zrealizować swoje pragnienia, albo uzna, że jednak dziecka chce mniej niż tej konkretnej kobiety.

Nie odbiera tylko zaślepia i nie tylko w temacie dziecka ale po całości.
Nie ma konsekwencji przy rozmnażaniu się, są przy nie rozmnażaniu się - chociaż to zależy od oceniającego.

Piszesz że nikt nie traci. Uważam że się mylisz.
Traci ten który z czegoś musi zrezygnować a motywy są tutaj nie istotne.

No zaślepia. Oboje.

Tak szczerze mówiąc to mnie śmieszą rozkminy autorki.
Całe 8 m-cy związku, a ona zastanawia się, co zrobić, bo partner w przeciwieństwie do niej chce mieć dzieci. A przecież to tylko prosta deklaracja chęci na przyszłość. Kto przy zdrowych zmysłach pi 8 miesiącach znajomości wie, że chce mieć dziecko z tą konkretną osobą? :-O
Przecież dziecko to nie tylko radość ale także inwestycja, dla realizacji której poświęcasz czas, emocje i pieniądze, więc najpierw wypadałoby z ewentualnym partnerem do tej inwestycji zjeść przysłowiową „beczkę soli”, żeby wiedzieć z kim ma się do czynienia.

A co do potencjalnych strat. Niech ludzie sami decydują, co jest dla ńich najlepsze..

105

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
maku2 napisał/a:
bb8 napisał/a:
maku2 napisał/a:

Pewnie uznasz że się czepiam

Tak.

A ja pytając poznaję świat smile

Nic w tym złego. Na początek możesz zapytać Google o genezę słowa "lewactwo". Zawsze, gdy je widzę w dyskusji, mam wrażenie, że ktoś zabłądził w drodze na wykop peel.

Loka, ja się nie obawiam przepisu o przymusowym posiadaniu dzieci, bo wiem, że strategią demograficzną Europy Zachodniej jest imigracja. Czy to dobrze czy źle - mniejsza z tym. Prawda jest taka, że wzrost zamożności społeczeństwa to zawsze spadek dzietności. Nic się z tym zjawiskiem na siłę nie zrobi. W Waszym wykonaniu to było czyste fantazjowanie. Jest na tym forum co najmniej jeden fan czystości białej rasy, ktoremu by ten pomysł podszedł, a myślę, że to nie jest wątek dla niego big_smile i nie ma co uderzać w te tony. I tyle miałam na myśli.

106

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Motocyklistka napisał/a:

Nie byłabym aż tak stanowcza.

Ty nie bo to człowiek którego kochasz i się poświęciłaś - ja mogę.

Motocyklistka napisał/a:

Nie dopowiedziałam, ale jestem po przejściach zdrowotnych, bardzo poważnych. Po czterdziestce ryzyko choroby u dziecka lub u mnie zwiększa się.

Czy te problemy z kategorii dziecko=ryzyko śmierci? Jeśli tak ja też bym nie ryzykował.
A jeśli tak to już nie świnia.
Ryzyko powikłań zwiększa się już po 30-tce.

Motocyklistka napisał/a:

I żalu nie mam do niego, a do siebie. Jak był czas na dziecko, to ja nie chciałam.

Bo tik tak idzie do przodu i na nikogo nie czeka - jest czasookres na rodzenie później on mija i nie wraca.

Motocyklistka napisał/a:

Z obecnym mężem jesteśmy dopiero 1.5 roku, mogłam wcześniej pomyśleć, co nie?
Nie mogę wymagać od niego "zrobienia mi dziecka", bo ja chcę.
Weszliśmy w ten związek świadomie, każde z nas przedstawiło swoje oczekiwania.

Czyli jednak świnia, sam ma innemu nie da.
Tak jak w przypadku autorki Twój mąż postępuje samolubnie wykorzystując Twoje uczucia dla swojej wygody.
W małżeństwie/związku żadna strona nie może tracić.

107

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
M!ri napisał/a:
maku2 napisał/a:
Motocyklistka napisał/a:

Mój mąż ma dzieci z poprzedniego małżeństwa, które są u nas co dwa tygodnie. Jesteśmy po czterdziestce.
Ja swoich nie mam. Chciałam.
Zainicjowałam rozmowę na ten temat i jak można się domyślać on więcej nie chce. Powiedział to wprost, bez zbędnego ubarwiania. Stanęłam przed wyborem on, albo "poszukiwanie dawcy plemnika".
Zostałam z nim. Czasem trochę żałuję, że nie mam swoich. Wiem, że Jego dzieci mnie pokochały, ja je zresztą też.
Podeszłam do tematu racjonalnie. Spóźniłam się z decyzją i nie mogę winić za to świata.

Bo kochałaś.
Mąż postąpił jak samolubna świnia.
Niestety ten żal będzie się nasilał.

Dlaczego postąpił jak samolubna świnia? Byłoby tak gdyby najpierw umawiali się inaczej, a on zmienił zdanie. Albo gdyby ją okłamywał i zwodził.

Powiedział jak jest. Motocyklistka wybrała to co na tamten moment chciała. Nie można zjeść ciasto i mieć ciastko.

Wyjaśniłem w odpowiedzi do Motocyklistki

108

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
M!ri napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Co do historyjki jenaste, ta twoja znajoma to zwykła egoistka i nikt więcej. A jej szantaż " albo będziesz robił wszystko przy dziecku albo tego dziecka nie będzie " jest podłe i bezduszne. U mnie już by dostała papiery rozwodowe. Dziecko należy do obydwojga rodziców, tak samo obowiązki. I ja wiele razy tutaj pisałem że facet ma poświęcać tyle samo czasu dziecku co kobieta . A tutaj proszę wielkie wyrzeczenie " poród " a potem radź sobie facecie sam. Żałosne

No ale znajoma jenaste już jedno dziecko urodziła i robiła te wszystkie rzeczy. To uczciwe, aby przy drugim to ojciec dla odmiany przejął te obowiązki, które jego żona zrealizowała przy pierwszym dziecku.

A skąd założenie że on przy pierwszym tego nie robił?

109

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
bb8 napisał/a:

Nic w tym złego. Na początek możesz zapytać Google o genezę słowa "lewactwo". Zawsze, gdy je widzę w dyskusji, mam wrażenie, że ktoś zabłądził w drodze na wykop peel.

Ale ja nie błądzę, używam słowa lewactwo celowo i z pełną świadomością i określam nim bzdurne ideologie/pomysły/kłamstwa ludzi którzy każą mi wierzyć w to że np. facet może urodzić dzieci.

110

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
maku2 napisał/a:
Motocyklistka napisał/a:

Nie byłabym aż tak stanowcza.

Ty nie bo to człowiek którego kochasz i się poświęciłaś - ja mogę.

Motocyklistka napisał/a:

Nie dopowiedziałam, ale jestem po przejściach zdrowotnych, bardzo poważnych. Po czterdziestce ryzyko choroby u dziecka lub u mnie zwiększa się.

Czy te problemy z kategorii dziecko=ryzyko śmierci? Jeśli tak ja też bym nie ryzykował.
A jeśli tak to już nie świnia.
Ryzyko powikłań zwiększa się już po 30-tce.

Motocyklistka napisał/a:

I żalu nie mam do niego, a do siebie. Jak był czas na dziecko, to ja nie chciałam.

Bo tik tak idzie do przodu i na nikogo nie czeka - jest czasookres na rodzenie później on mija i nie wraca.

Motocyklistka napisał/a:

Z obecnym mężem jesteśmy dopiero 1.5 roku, mogłam wcześniej pomyśleć, co nie?
Nie mogę wymagać od niego "zrobienia mi dziecka", bo ja chcę.
Weszliśmy w ten związek świadomie, każde z nas przedstawiło swoje oczekiwania.

Czyli jednak świnia, sam ma innemu nie da.
Tak jak w przypadku autorki Twój mąż postępuje samolubnie wykorzystując Twoje uczucia dla swojej wygody.
W małżeństwie/związku żadna strona nie może tracić.

1. W momencie, gdy dyskutowaliśmy o tym jeszcze nie kochałam wink
2. Można tak powiedzieć.
3. Tak, mi ten czas minął. Ponad 40 lat, to juz kiepski wiek na rodzenie dzieci, zwłaszcza że po mojej chorobie mogę np nie dożyć osiemnastych urodzin dziecka. Kto wtedy będzie egoistyczną świnią? Ja, bo spełniając własną zachciankę o posiadsniu dziecka osierocę je przedwcześnie.
4. Nie wykorzystał moich uczuć. Pozwolił mi podjąć świadomą decyzję, czy chcę Go pokochać wiedząc, że mnie nie zapłodni.
Chciałam.
Tak, sam ma. Fajne, mądre dzieciaki.
Przełknęłam tę żabę. To jest moja konsekwencja MOICH wcześniejszych decyzji. MOJEGO niechcenia dzieci wcześniej, bo zawsze był czas.
Poprzednie małżeństwo się sypnęło i nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.

111

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
maku2 napisał/a:
M!ri napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Co do historyjki jenaste, ta twoja znajoma to zwykła egoistka i nikt więcej. A jej szantaż " albo będziesz robił wszystko przy dziecku albo tego dziecka nie będzie " jest podłe i bezduszne. U mnie już by dostała papiery rozwodowe. Dziecko należy do obydwojga rodziców, tak samo obowiązki. I ja wiele razy tutaj pisałem że facet ma poświęcać tyle samo czasu dziecku co kobieta . A tutaj proszę wielkie wyrzeczenie " poród " a potem radź sobie facecie sam. Żałosne

No ale znajoma jenaste już jedno dziecko urodziła i robiła te wszystkie rzeczy. To uczciwe, aby przy drugim to ojciec dla odmiany przejął te obowiązki, które jego żona zrealizowała przy pierwszym dziecku.

A skąd założenie że on przy pierwszym tego nie robił?

A stąd, że gdyby robił to żona nie miałaby takiej “traumy” po pierwszym dziecku, że ochota na kolejnie z niej uleciała. Gdyby robił to nie wysuwałaby takich argumentów.

Poza tym kogo chcecie czarować? Przecież wiadomo jak wygląda opieka nad małym dzieckiem i na kogo spada. Te kilka procent wyjątków (czy pustych i teoretycznych deklaracji od mężczyzn, którzy jednak małych dzieci nie mają) nie powoduje że mamy równouprawnienie w tej kwestii.

112

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
maku2 napisał/a:

A może kupią psa?

To dobra analogia. Jak jedna osoba chce pieska, a druga nie. To dlaczego ta która nie chciała ma się nim zajmować? Niech z psem wychodzi ta, która chciała. Bo jak chciała to jednocześnie liczyła się ze wszystkimi obowiązkami jakie to za sobą niesie, czyż nie?

113

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
bb8 napisał/a:
maku2 napisał/a:
bb8 napisał/a:

Tak.

A ja pytając poznaję świat smile

Nic w tym złego. Na początek możesz zapytać Google o genezę słowa "lewactwo". Zawsze, gdy je widzę w dyskusji, mam wrażenie, że ktoś zabłądził w drodze na wykop peel.

Loka, ja się nie obawiam przepisu o przymusowym posiadaniu dzieci, bo wiem, że strategią demograficzną Europy Zachodniej jest imigracja. Czy to dobrze czy źle - mniejsza z tym. Prawda jest taka, że wzrost zamożności społeczeństwa to zawsze spadek dzietności. Nic się z tym zjawiskiem na siłę nie zrobi. W Waszym wykonaniu to było czyste fantazjowanie. Jest na tym forum co najmniej jeden fan czystości białej rasy, ktoremu by ten pomysł podszedł, a myślę, że to nie jest wątek dla niego big_smile i nie ma co uderzać w te tony. I tyle miałam na myśli.

A ja nie byłbym pewny tak tego na twoim miejscu" nie ma takiego okrucieństwa ani takiej podłości do której nie posunie się łagodny i liberalny rząd, gdy ,zbraknie mu pieniędzy"
Strategia imigracyjna Europy zachodniej polegała na tym że przez wchłonięcie Europy wschodniej do UE, dostali zastrzyk siły roboczej. To samo chcieli powtórzyć z księciami orientu, ale Ci do pracy już tak skłonni nie są, za to do zasiłków już bardzo, i tak asymilować też za bardzo nie chcą. Oglądałem niemieckie wiadomości z powodzi która nawiedziła Niemcy, i tam była taka sytuacja że Niemcy Polacy Rumuni  razem sprzątali, pomagali sobie. A z ośrodka dla imigrantów który był na pagórku śmiały się z nich rosłe byczki, nic nie pomagali.  Wielu Niemców, otowrzyl oczy dzięki temu.


Więc myślę że nastaną takie straszne czasy, stawiam że za 20 lat gdy kryzys demograficzny realny w stosunku do tych bzdur o kryzysie klimatycznym sprawi że elity wprowadza takie prawo dla kobiet: albo 3 dzieci albo więzienie. I będę to te same elity które teraz na ustach mają prawa kobiet.

114

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
M!ri napisał/a:

A stąd, że gdyby robił to żona nie miałaby takiej “traumy” po pierwszym dziecku, że ochota na kolejnie z niej uleciała. Gdyby robił to nie wysuwałaby takich argumentów.

Poza tym kogo chcecie czarować? Przecież wiadomo jak wygląda opieka nad małym dzieckiem i na kogo spada. Te kilka procent wyjątków (czy pustych i teoretycznych deklaracji od mężczyzn, którzy jednak małych dzieci nie mają) nie powoduje że mamy równouprawnienie w tej kwestii.

To jedna opcja.
Inna że tak stawiając sprawę może chciała wymusić na mężu rezygnację z planów posiadania drugiego?
Ale to już gdybanie.

M!ri napisał/a:

To dobra analogia. Jak jedna osoba chce pieska, a druga nie. To dlaczego ta która nie chciała ma się nim zajmować? Niech z psem wychodzi ta, która chciała. Bo jak chciała to jednocześnie liczyła się ze wszystkimi obowiązkami jakie to za sobą niesie, czyż nie?

Pies?
Piesek?
A jaka rasa?
Oczywiście że musi być praca zespołowa - przy dziecku.
Co do pieska pełna zgoda.

115

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
bb8 napisał/a:
maku2 napisał/a:
bb8 napisał/a:

Tak.

A ja pytając poznaję świat smile

Nic w tym złego. Na początek możesz zapytać Google o genezę słowa "lewactwo". Zawsze, gdy je widzę w dyskusji, mam wrażenie, że ktoś zabłądził w drodze na wykop peel.

Loka, ja się nie obawiam przepisu o przymusowym posiadaniu dzieci, bo wiem, że strategią demograficzną Europy Zachodniej jest imigracja. Czy to dobrze czy źle - mniejsza z tym. Prawda jest taka, że wzrost zamożności społeczeństwa to zawsze spadek dzietności. Nic się z tym zjawiskiem na siłę nie zrobi. W Waszym wykonaniu to było czyste fantazjowanie. Jest na tym forum co najmniej jeden fan czystości białej rasy, ktoremu by ten pomysł podszedł, a myślę, że to nie jest wątek dla niego big_smile i nie ma co uderzać w te tony. I tyle miałam na myśli.

Nie, zdecydowanie nikt nie fantazjował. I żadne z nas nie napisało, że chce cokolwiek z tym zrobić. Nie doczytałaś dobrze i dorabiasz nam intencje, których tam zupełnie nie było. Kilka postów, a Ty od razu dorobiłaś do tego całą teorię z fantazjami i mokrymi snami...

116

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
maku2 napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Ja bym napisała, że to spór między tymi, którzy uważają,  iż kobieta musi rodzić dzieci, a tymi, którzy dają jej prawo wyboru.

Daliśmy sobie wmówić, że dbanie o własne szczęście jest egoizmem. To jedno wielkie kłamstwo, mające w nas wzbudzić poczucie winy, by za jego pomocą zmuszać nas do niechcianych zachowań.
Dbanie o własne szczęście jest podstawowym obowiązkiem człowieka.
Oczekiwanie, ze to inni będą spełniać nasze oczekiwania i wykorzystywanie ich dla naszych celów jest egoizmem.

Żeby było jasne ja nie wymagam od autorki żeby rodziła dzieci - chociaż dziewczyny ródźcie dzieci bo nam demografia siada cool - jej sprawa.
Uważam jedynie że powinna faceta puścić wolno bo wykorzystuje jego uczucie do siebie dla własnych celów.

W żadnym razie nie wykorzystuje.
Gdyby go okłamała, że  urodzi a robiła wszystko żeby dziecka nie mieć, gdyby go szantażowała, chociażby emocjonalnie, by z nią został pomimo jej braku zgody, wtedy mógłbyś mówić o wykorzystywaniu.
Ona uczciwie dba o swoje szczęście przedstawiając partnerowi w jaki sposób chce żyć.
On też niech zadba o swoje szczęście i zdecyduje czy jest gotowy na związek z nią.

Ludzie często coś by chcieli dla siebie, ale  chcą by konsekwencje ich decyzji ponosili inni. To nie jest odpowiedzialna postawa.
Ludzie często skarżą się, że muszą to czy tamto, a potem obwiniają innych za swoje spaprane życie. Pielęgnują urazę, że się poświęcali i dlatego im tak źle. Nikt im tego życia nie spaprał, bo od chwili gdy wchodzą w dorosłość mogą o sobie stanowić. Każda decyzja ma swoje konsekwencje, ale musimy sobie zdawać sprawę, że to my te decyzje podejmujemy. Nawet jeśli nic nie robimy, to też jesteśmy odpowiedzialni, ze zostawiamy wszystko bez zmian. Jeśli się poświęcamy to wcale nie dlatego, że musimy, tylko dlatego bo to coś nam dawało - chociażby dobre samopoczucie, czyjąś miłość albo szacunek i  podziw innych. Jeśli się zdarzy, że nasze poświęcenie było niepotrzebne, albo nie otrzymujemy tego na co liczyliśmy pielęgnujemy urazę i mamy żal do kogoś - to łatwiejsze niż przyznanie, że źle zainwestowaliśmy, i wzięcie steru dalszego życia w swoje ręce.
Ja wiem, że zdarzają się różne nieprzewidziane okoliczności - choroby, wypadki, kataklizmy itp. Wszystkiego się nie przewidzi. Dobre relacje mogą nam wtedy pomóc przetrwać trudny czas, wiec niejako są w naszym interesie. Tylko dobre relacje to nie te, które pozbawiają nas sensu i radości życia.

117

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Szeptuch, bardzo szanowałam Twoje zdanie ale po tej dyskusji nie wiem co myśleć, bo jak facet opowiada że poród to nic wielkiego to mi się nóż w kieszeni otwiera. wielu facetów nawet nie potrafi przy porodzie BYĆ.

myślisz że to takie niestraszne mieć nacięte krocze albo 15cm bliznę która CIę ciągnie i może powodować różne inne schorzenia? że to nie jest straszne mieć kilkanaście godzin skurczy których ból jest ROZRYWAJĄCY? że to nie jest straszne zostać z cyckami jak naleśniki albo skórą na brzuchu która nigdy nie będzie taka jak wcześniej? czy to nie jest strasnzne że przy porodzie możesz UMRZEĆ ??? no kuwa... współczuję Twojej żonie.

totalnie nie zrozumiałeś historii jeneste92 - facet chciał dziecko ale nie chciał ponieść tych samych wyrzeczeń co jego żona przy pierwszym dziecku. a Ty opowiadasz bzdety że byś papierami rzucił.
zobacz sobie statystyki ile facetów przejmuje rodzicielski a później gadaj o wyrzeczeniach facetów.

118

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
maku2 napisał/a:
M!ri napisał/a:

A stąd, że gdyby robił to żona nie miałaby takiej “traumy” po pierwszym dziecku, że ochota na kolejnie z niej uleciała. Gdyby robił to nie wysuwałaby takich argumentów.

Poza tym kogo chcecie czarować? Przecież wiadomo jak wygląda opieka nad małym dzieckiem i na kogo spada. Te kilka procent wyjątków (czy pustych i teoretycznych deklaracji od mężczyzn, którzy jednak małych dzieci nie mają) nie powoduje że mamy równouprawnienie w tej kwestii.

To jedna opcja.
Inna że tak stawiając sprawę może chciała wymusić na mężu rezygnację z planów posiadania drugiego?
Ale to już gdybanie.

Dla zaspokojenia Twojej ciekawości powiem, że M!ri trafiła w dziesiątkę.
Oboje są ambitni, praca była dla nich ważna i przynosiła im dużą satysfakcję i spełnienie.
Tymczasem ona wylądowała na ponad 1,5 roku w domu w pieluchach, gdzie przez większość dnia jej jedynym interlokutorem było gaworzące dziecko, bardzo zresztą absorbujące fizycznie i psychicznie. Po powrocie do pracy skończyły się ambitne projekty i zadania, bo pracuje w bardzo dynamicznym zawodzie i sporo czasu zajęło jej nadrobienie zaległości. To rodziło frustrację.
Tymczasem on przez cały ten czas chodził sobie do biura, brał udział w szkoleniach, ciekawych, rozwijających projektach, chodził na lunche z kumplami z pracy. Po pracy wracał do czystego mieszkania, z uśmiechniętym dzieckiem, które było mało absorbujące, bo po godz. 18 jakby ktoś odciął mu zasilanie.

Ona nie żałuje decyzji o dziecku, zawsze chciała być matką. Ale powtórki z rozrywki przy kolejnym dziecku nie chce.
Moim zdaniem jej podejście jest w porządku. To ona poświęciła ponad rok swojej kariery, więc jeśli on chce drugiego dziecka to niech teraz role się zamienią.

119

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
anna.zakochana napisał/a:

Szeptuch, bardzo szanowałam Twoje zdanie ale po tej dyskusji nie wiem co myśleć, bo jak facet opowiada że poród to nic wielkiego to mi się nóż w kieszeni otwiera. wielu facetów nawet nie potrafi przy porodzie BYĆ.

myślisz że to takie niestraszne mieć nacięte krocze albo 15cm bliznę która CIę ciągnie i może powodować różne inne schorzenia? że to nie jest straszne mieć kilkanaście godzin skurczy których ból jest ROZRYWAJĄCY? że to nie jest straszne zostać z cyckami jak naleśniki albo skórą na brzuchu która nigdy nie będzie taka jak wcześniej? czy to nie jest strasnzne że przy porodzie możesz UMRZEĆ ??? no kuwa... współczuję Twojej żonie.

W Shreku była postać, która powiedziała : "Niektórzy z was zginą, ale jest to poświęcenie, na które jestem gotów".

Maku: czyli nie sprawdziłeś. Coś jest jednak nie halo z Twoją ciekawością świata.

Loka: Szeptuch przed chwilą roztoczył wizję liberalnego (sic!) rządu, który zmusza kobiety do rodzenia dzieci. Na czym ją opiera? Na swojej fantazji, bo historia pokazuje, że to konserwatyści obyczajowi mieli takie zapędy. Czy naprawdę dla Was fantazjowanie ma tylko znaczenie erotyczne?

120

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
bb8 napisał/a:
anna.zakochana napisał/a:

Szeptuch, bardzo szanowałam Twoje zdanie ale po tej dyskusji nie wiem co myśleć, bo jak facet opowiada że poród to nic wielkiego to mi się nóż w kieszeni otwiera. wielu facetów nawet nie potrafi przy porodzie BYĆ.

myślisz że to takie niestraszne mieć nacięte krocze albo 15cm bliznę która CIę ciągnie i może powodować różne inne schorzenia? że to nie jest straszne mieć kilkanaście godzin skurczy których ból jest ROZRYWAJĄCY? że to nie jest straszne zostać z cyckami jak naleśniki albo skórą na brzuchu która nigdy nie będzie taka jak wcześniej? czy to nie jest strasnzne że przy porodzie możesz UMRZEĆ ??? no kuwa... współczuję Twojej żonie.

W Shreku była postać, która powiedziała : "Niektórzy z was zginą, ale jest to poświęcenie, na które jestem gotów".

Maku: czyli nie sprawdziłeś. Coś jest jednak nie halo z Twoją ciekawością świata.

Loka: Szeptuch przed chwilą roztoczył wizję liberalnego (sic!) rządu, który zmusza kobiety do rodzenia dzieci. Na czym ją opiera? Na swojej fantazji, bo historia pokazuje, że to konserwatyści obyczajowi mieli takie zapędy. Czy naprawdę dla Was fantazjowanie ma tylko znaczenie erotyczne?

bb8, Ty nie zrozumiałaś tamtej dyskusji, serio.
Nie, fantazje nie muszą być tylko erotyczne, nie napisałam tego. Generalnie, żeby jakoś normalnie rozmawiać to musisz przestać wkładać ludziom w usta to, czego nie powiedzieli.

121

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Autorko, do poczytania smile

https://www.netkobiety.pl/t82575.html
https://www.netkobiety.pl/t128308.html
https://www.netkobiety.pl/t125066.html

Szukałam konkretnego tematu, w którhm przyszła kobieta w wieloletnim związku, bo mąż po latach postawił ultimatum, że albo dziecko albo rozstanie, ale nie znalazłam. Ktoś kojarzy?

122

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
anna.zakochana napisał/a:

Szeptuch, bardzo szanowałam Twoje zdanie ale po tej dyskusji nie wiem co myśleć, bo jak facet opowiada że poród to nic wielkiego to mi się nóż w kieszeni otwiera. wielu facetów nawet nie potrafi przy porodzie BYĆ.

myślisz że to takie niestraszne mieć nacięte krocze albo 15cm bliznę która CIę ciągnie i może powodować różne inne schorzenia? że to nie jest straszne mieć kilkanaście godzin skurczy których ból jest ROZRYWAJĄCY? że to nie jest straszne zostać z cyckami jak naleśniki albo skórą na brzuchu która nigdy nie będzie taka jak wcześniej? czy to nie jest strasnzne że przy porodzie możesz UMRZEĆ ??? no kuwa... współczuję Twojej żonie.

totalnie nie zrozumiałeś historii jeneste92 - facet chciał dziecko ale nie chciał ponieść tych samych wyrzeczeń co jego żona przy pierwszym dziecku. a Ty opowiadasz bzdety że byś papierami rzucił.
zobacz sobie statystyki ile facetów przejmuje rodzicielski a później gadaj o wyrzeczeniach facetów.

Wiesz, problem z porodem jest taki, że co do jego oceny musimy się tutaj zdawać na waszą subiektywna opinie. Choć nie do końca. Był taki eksperyment że właśnie facetom chcieli pokazać jak straszny jest poród, więc podliczyli  iich do aparatury która poprzez elektrowstrząsy miała to naśladować, skurcze itp. no i okazało się że na mężczyznach nie robiło to specjalnego wrażenia. Nie wiem może zła aparatura. To że kobiety podkręcają całe okoliczności żeby wyjść na większe bohaterki niż są w rzeczywistości to oczywiste. Ja nie nieguje tego że poród jest to ból. Neguje za to te twierdzenia że to koszmar horror i najgorsze co może kobietę spotkać w życiu. Bo młode dziewczyny dostają taki przekaz od influ i celebrytów.

Ps : kop w jaja boli bardziej

123

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Szeptuch napisał/a:
anna.zakochana napisał/a:

Szeptuch, bardzo szanowałam Twoje zdanie ale po tej dyskusji nie wiem co myśleć, bo jak facet opowiada że poród to nic wielkiego to mi się nóż w kieszeni otwiera. wielu facetów nawet nie potrafi przy porodzie BYĆ.

myślisz że to takie niestraszne mieć nacięte krocze albo 15cm bliznę która CIę ciągnie i może powodować różne inne schorzenia? że to nie jest straszne mieć kilkanaście godzin skurczy których ból jest ROZRYWAJĄCY? że to nie jest straszne zostać z cyckami jak naleśniki albo skórą na brzuchu która nigdy nie będzie taka jak wcześniej? czy to nie jest strasnzne że przy porodzie możesz UMRZEĆ ??? no kuwa... współczuję Twojej żonie.

totalnie nie zrozumiałeś historii jeneste92 - facet chciał dziecko ale nie chciał ponieść tych samych wyrzeczeń co jego żona przy pierwszym dziecku. a Ty opowiadasz bzdety że byś papierami rzucił.
zobacz sobie statystyki ile facetów przejmuje rodzicielski a później gadaj o wyrzeczeniach facetów.

Wiesz, problem z porodem jest taki, że co do jego oceny musimy się tutaj zdawać na waszą subiektywna opinie. Choć nie do końca. Był taki eksperyment że właśnie facetom chcieli pokazać jak straszny jest poród, więc podliczyli  iich do aparatury która poprzez elektrowstrząsy miała to naśladować, skurcze itp. no i okazało się że na mężczyznach nie robiło to specjalnego wrażenia. Nie wiem może zła aparatura. To że kobiety podkręcają całe okoliczności żeby wyjść na większe bohaterki niż są w rzeczywistości to oczywiste. Ja nie nieguje tego że poród jest to ból. Neguje za to te twierdzenia że to koszmar horror i najgorsze co może kobietę spotkać w życiu. Bo młode dziewczyny dostają taki przekaz od influ i celebrytów.

Ps : kop w jaja boli bardziej

Bo to zależy. Są kobiety, które mają koszmarne porody z nacięciami, aparaturą, a są kobiety, która rodzą w godzinę bez problemów, bez nacięcia i 30min po porodzie chodzą sobie po korytarzu szpitala bez problemów. Wszystko zależy od jednostki, jak zawsze i nie ma co generalizować. Ba, jedna kobieta może rodząc dwa razy mieć jeden poród mega łatwy, a drugi mega trudny.
Warto mieć świadomość, że boli i że może być potem średnio, ale warto mieć swiadomość, że to nie jest absolutnie norma. Najwięcej kobiet jest po środku obu tych opcji wink poza tym gdyby porody dla wszystkich kobiet były taką traumą, to rodzin wielodzietnych byłoby o wiele, wiele mniej.

124

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez dr Radosława Chutkowskiego i jego zespołu z Samodzielnego Szpitala Klinicznego im. prof. Orłowskiego z Warszawy, spośród kobiet rodzących po raz pierwszy „ponad 23% ocenia ból porodowy jako niemożliwy do wytrzymania, około 60% jako bardzo silny lub silny, a jedynie 9% jako możliwy do zniesienia.

W grupie kobiet, które rodziły po raz kolejny, około 17% ocenia ból jako niemożliwy do zniesienia, ponad 46% jako bardzo silny lub silny, a 25% jako akceptowalny.”

125

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Agnes76 napisał/a:
maku2 napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Ja bym napisała, że to spór między tymi, którzy uważają,  iż kobieta musi rodzić dzieci, a tymi, którzy dają jej prawo wyboru.

Daliśmy sobie wmówić, że dbanie o własne szczęście jest egoizmem. To jedno wielkie kłamstwo, mające w nas wzbudzić poczucie winy, by za jego pomocą zmuszać nas do niechcianych zachowań.
Dbanie o własne szczęście jest podstawowym obowiązkiem człowieka.
Oczekiwanie, ze to inni będą spełniać nasze oczekiwania i wykorzystywanie ich dla naszych celów jest egoizmem.

Żeby było jasne ja nie wymagam od autorki żeby rodziła dzieci - chociaż dziewczyny ródźcie dzieci bo nam demografia siada cool - jej sprawa.
Uważam jedynie że powinna faceta puścić wolno bo wykorzystuje jego uczucie do siebie dla własnych celów.

W żadnym razie nie wykorzystuje.
Gdyby go okłamała, że  urodzi a robiła wszystko żeby dziecka nie mieć, gdyby go szantażowała, chociażby emocjonalnie, by z nią został pomimo jej braku zgody, wtedy mógłbyś mówić o wykorzystywaniu.
Ona uczciwie dba o swoje szczęście przedstawiając partnerowi w jaki sposób chce żyć.
On też niech zadba o swoje szczęście i zdecyduje czy jest gotowy na związek z nią.

Ludzie często coś by chcieli dla siebie, ale  chcą by konsekwencje ich decyzji ponosili inni. To nie jest odpowiedzialna postawa.
Ludzie często skarżą się, że muszą to czy tamto, a potem obwiniają innych za swoje spaprane życie. Pielęgnują urazę, że się poświęcali i dlatego im tak źle. Nikt im tego życia nie spaprał, bo od chwili gdy wchodzą w dorosłość mogą o sobie stanowić. Każda decyzja ma swoje konsekwencje, ale musimy sobie zdawać sprawę, że to my te decyzje podejmujemy. Nawet jeśli nic nie robimy, to też jesteśmy odpowiedzialni, ze zostawiamy wszystko bez zmian. Jeśli się poświęcamy to wcale nie dlatego, że musimy, tylko dlatego bo to coś nam dawało - chociażby dobre samopoczucie, czyjąś miłość albo szacunek i  podziw innych. Jeśli się zdarzy, że nasze poświęcenie było niepotrzebne, albo nie otrzymujemy tego na co liczyliśmy pielęgnujemy urazę i mamy żal do kogoś - to łatwiejsze niż przyznanie, że źle zainwestowaliśmy, i wzięcie steru dalszego życia w swoje ręce.
Ja wiem, że zdarzają się różne nieprzewidziane okoliczności - choroby, wypadki, kataklizmy itp. Wszystkiego się nie przewidzi. Dobre relacje mogą nam wtedy pomóc przetrwać trudny czas, wiec niejako są w naszym interesie. Tylko dobre relacje to nie te, które pozbawiają nas sensu i radości życia.

Generalnie to zgadzam się z tym co napisałaś. Klarownie i racjonalnie, tylko teraz tak samo opisz uczucie zakochania i co z tym się wiąże.

Ona nie musi go szantażować, wykorzystuje jego uczucia do siebie. A że on kocha...to się godzi, tak to się odbywa.

126

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Lady Loka napisał/a:

poza tym gdyby porody dla wszystkich kobiet były taką traumą, to rodzin wielodzietnych byłoby o wiele, wiele mniej.

Ta teza byłaby prawdziwa, gdyby każde dziecko z rodzin wielodzietnych zostało poczęte na skutek świadomej decyzji rodziców.

127

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
bb8 napisał/a:

Maku: czyli nie sprawdziłeś. Coś jest jednak nie halo z Twoją ciekawością świata.

Napisałem Ci co to dla mnie jest.
Mam Ci zapodać jakąś formułkę?
A może Ty mi napiszesz czym dla Ciebie jest lewactwo zamiast stawiać się roli belfra.

128

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Już może abstrahując od tego czy poród jest bolesny czy nie, bo moim zdaniem takie dywagacje tutaj są totalnie bez sensu.

Droga autorko - nie musisz mieć dzieci ani żeby czuć się spełnioną kobietą, ani spełnionym człowiekiem. Bardzo dobrze że jesteś z tym otwarta przed Twoim partnerem.

Ja mam jednak wrażenie że mimo wszystko on na razie machnął ręką z myślą, że Ci się to zmieni i że się potomstwa doczeka. A tak wcale nie musi być. Dlatego jeżeli nie chcesz mieć dzieci to trzymaj się tej decyzji, ale pamiętaj że u Twojego faceta temat może wrócić za parę lat.

Chyba prościej pod tym względem jest być z facetem który też dzieci nie chce, ale nie oznacza to że się nie rozstaniecie z innych powodów przecież.

129

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Lady Loka napisał/a:

Autorko, do poczytania smile

https://www.netkobiety.pl/t82575.html
https://www.netkobiety.pl/t128308.html
https://www.netkobiety.pl/t125066.html

Szukałam konkretnego tematu, w którhm przyszła kobieta w wieloletnim związku, bo mąż po latach postawił ultimatum, że albo dziecko albo rozstanie, ale nie znalazłam. Ktoś kojarzy?

Gdzie na jakichś zawodach kolega ją "rozbudził" i o tym był początek a później zeszło na męża co chce dziecka?

130

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Szeptuch napisał/a:
anna.zakochana napisał/a:

Szeptuch, bardzo szanowałam Twoje zdanie ale po tej dyskusji nie wiem co myśleć, bo jak facet opowiada że poród to nic wielkiego to mi się nóż w kieszeni otwiera. wielu facetów nawet nie potrafi przy porodzie BYĆ.

myślisz że to takie niestraszne mieć nacięte krocze albo 15cm bliznę która CIę ciągnie i może powodować różne inne schorzenia? że to nie jest straszne mieć kilkanaście godzin skurczy których ból jest ROZRYWAJĄCY? że to nie jest straszne zostać z cyckami jak naleśniki albo skórą na brzuchu która nigdy nie będzie taka jak wcześniej? czy to nie jest strasnzne że przy porodzie możesz UMRZEĆ ??? no kuwa... współczuję Twojej żonie.

totalnie nie zrozumiałeś historii jeneste92 - facet chciał dziecko ale nie chciał ponieść tych samych wyrzeczeń co jego żona przy pierwszym dziecku. a Ty opowiadasz bzdety że byś papierami rzucił.
zobacz sobie statystyki ile facetów przejmuje rodzicielski a później gadaj o wyrzeczeniach facetów.

Wiesz, problem z porodem jest taki, że co do jego oceny musimy się tutaj zdawać na waszą subiektywna opinie. Choć nie do końca. Był taki eksperyment że właśnie facetom chcieli pokazać jak straszny jest poród, więc podliczyli  iich do aparatury która poprzez elektrowstrząsy miała to naśladować, skurcze itp. no i okazało się że na mężczyznach nie robiło to specjalnego wrażenia. Nie wiem może zła aparatura. To że kobiety podkręcają całe okoliczności żeby wyjść na większe bohaterki niż są w rzeczywistości to oczywiste. Ja nie nieguje tego że poród jest to ból. Neguje za to te twierdzenia że to koszmar horror i najgorsze co może kobietę spotkać w życiu. Bo młode dziewczyny dostają taki przekaz od influ i celebrytów.

Ps : kop w jaja boli bardziej

Może i boli bardziej ale kto z nas chciałby być tak kopany?

Posty [ 66 do 130 z 341 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026