netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

340 odpowiedzi13 820 wyświetleńzałożony przez IllaTidandi, 09.10.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Strony 1 2 3 … 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 341 ]

1

Temat: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Witajcie!

Jestem ogarnięta, 30-letnia kobieta mieszkająca zagranica. Mam prace, która jest moja pasja i sukcesem, ale pracowałam ciężko 10 lat żeby być tu gdzie jestem. Mój sens życia to kreatywność, moje wielkie hobby na boku, oprócz tego co robię to malowanie. Praca zajmuje mi więcej godzin dziennie niż przeciętnie (tak niestety jest w mojej branży), wiec co roku staram się brać 2 miesiące wolnego żeby poświęcać się malowaniu, po czym zaczynam kolejny projekt.

Rok temu po zakończonym związku poznałam niesamowitego faceta, 3 lata starszego. Na prawdę specjalnego. Jesteśmy razem 10 miesięcy, nigdy nie znałam mężczyzny tak empatycznego, ciepłego, ogarniętego. Chce z nim być z całego serca i jest to obustronne, on tez trochę oszalał już od samego początku. Im jesteśmy dłużej razem tym jest lepiej. Jego rodzina i znajomi są super, rowniez oni bardzo mnie już lubią.

Jest tylko jeden problem. Zapytany przeze mnie, mówił ze chciałby kiedyś dzieci. Dla mnie z kolei wizja macierzyństwa to zawsze była czarna chmura na linii mojego życia - czas który może niestety kiedyś nadejść ale który będzie końcem szczęśliwego życia, momentem kiedy będę musiała utracić cześć siebie, kreatywność, ciężko wypracowana pozycje w pracy, wartości które są dla nie ważne, wolność - dla kolejnego małego człowieka na tej przeludnionej planecie. Nigdy nie widziałam w tym sensu. I na ten moment wiem ze nie chce dziecka. Ale wiem tez ze niektórym kobietom się odmieniło przed 35 rokiem życia. Wiec nie chce zostawić tego cudownego człowieka, bo co jesli jest szansa, ze może mi sie zmienić? Tylko co jesli nie? Chciałabym wiedzieć co będę miała w tej kwestii w głowie za 3-4 lata, ale zazwyczaj do tej pory było to stabilne ‚nie’.

On wie i rozumie. Rozmawiałam z nim już o tym wszystkim po miesiącu związku i traktowałam to jako poważna rozmowę, chciałam żeby wiedział wcześnie ze mam mętlik w głowie w tej kwestii. Chciałabym chcieć. On podszedł do tego na luzie, bym zaskoczony ze poruszam ten temat tak wcześnie i mówił ze według niego w ogóle ja nie muszę jeszcze wiedzieć bo mam czas i ze to jest ok. I nie ma z jego strony żadnej presji. On nawet uważa na to co mówi bo nie chce żebym ja to odebrała jako chęć "namawiania mnie". Jest bardzo analityczny i empatyczny i potrafi się postawić w moje sytuacji. Ale "jesli pytasz o moje odczucia w tej sprawie, dzieci bym kiedyś chciał". Ale kontynuujemy związek i dla niego cała sytuacja wydaje sie być na luzie, podczas gdy ja bardziej to roztrząsam w głowie.
Wspomnial kiedyś coś, co sugerowało, ze może jego chęć dzieci mogłaby sie zmienić, pod wpływem tego ze np woli być ze mną w związku, ale to było bardzo teoretyczne i ‚rzucone na wiatr’ stwierdzenie, wiec nie chce robić sobie nim nadziei bo wiem ze te instynkty nie sa tak proste do skasowania.

Ostatnio zaczęliśmy rozmawiać o kupnie razem mieszkania, trochę romantycznie / trochę jako wspólna inwestycje żeby gdzieś ulokować pieniądze, razem łatwiej. I wtedy znowu wróciły moje rozkminy w kwestii rodziny, bo połączyłby nas kredyt.  Ale z drugiej strony mieszkanie zawsze można sprzedać.

Nie chce marnować jego czasu i za 4 lata powiedzieć mu ze nic się w tej kwesti nie zmieniło. Chociaż on wydaje się tym w ogóle nie przejmować, końcem końców facetom zegar biologiczny nie tyka. Ale najgorsza dla mnie sytuacja byłoby zerwanie z nim, a potem po kilku latach pojawienie się jakiegoś instynktu macierzyńskiego. Nie wiem czy jest to realistyczne.

Moje pytania w związku z powyższym:
1. Nie chce rezygnować z cudnej relacji, ale wiem ze te tematy są dość biało-czarne. Czy ktoś był w podobnej sytuacji? Jak postąpił?
2. Czy są tu kobiety którym się odmieniło i zachciały rodzicielstwa późno…. i były potem szczęśliwe z dzieckiem?

I dodatkowe, trochę głupie pytanie:
3. Czy mając małe dziecko daloby się trochę przykładowo malować obrazy żeby nie zwariować? Np odkładasz sobie na godzinę albo dwie do kołyski, ono sobie śpi a ty działasz?

Dzięki!

2

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Najlepiej dać facetowi znaleźć partnerkę, która dzieci chce. Bo co jak Tobie się nie zmieni, a on za 3 lata juz będzie bardzo chciał? Marnujesz mu czas, w którym mógłby spotkać kogoś, kto dzieci będzie chciał. Ewentualnie powiedz mu wprost, że Ty nie chcesz. Nie, że może Ci się odmieni, tylko że nie chcesz. Że z Tobą dzieci nie będzie. Tylko problem jest taki, że na haju motylkowym jemu będzie łatwo stwierdzić, ze spoko, może z tego zrezygnować, a jak haj motylkowy minie to albo bedzie na Ciebie naciskał albo będzie miał pretensje o zmarnowany czas.

Moim zdaniem relacja w momencie, kiedy wiecie, że różnicie się w fundamentalnej kwestii nie ma sensu.

Jeżeli chodzi o to malowanie, to wszystko zależy od tego, jak wymagające dziecko Ci się trafi. Ale zawsze możesz po macierzyńskim wrócić normalnie do pracy, a partner może siedzieć z dzieckiem na urlopie rodzicielskim.

3

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
IllaTidandi napisał/a:

Witajcie!

Jestem ogarnięta, 30-letnia kobieta mieszkająca zagranica. Mam prace, która jest moja pasja i sukcesem, ale pracowałam ciężko 10 lat żeby być tu gdzie jestem. Mój sens życia to kreatywność, moje wielkie hobby na boku, oprócz tego co robię to malowanie. Praca zajmuje mi więcej godzin dziennie niż przeciętnie (tak niestety jest w mojej branży), wiec co roku staram się brać 2 miesiące wolnego żeby poświęcać się malowaniu, po czym zaczynam kolejny projekt.

Rok temu po zakończonym związku poznałam niesamowitego faceta, 3 lata starszego. Na prawdę specjalnego. Jesteśmy razem 10 miesięcy, nigdy nie znałam mężczyzny tak empatycznego, ciepłego, ogarniętego. Chce z nim być z całego serca i jest to obustronne, on tez trochę oszalał już od samego początku. Im jesteśmy dłużej razem tym jest lepiej. Jego rodzina i znajomi są super, rowniez oni bardzo mnie już lubią.

Jest tylko jeden problem. Zapytany przeze mnie, mówił ze chciałby kiedyś dzieci. Dla mnie z kolei wizja macierzyństwa to zawsze była czarna chmura na linii mojego życia - czas który może niestety kiedyś nadejść ale który będzie końcem szczęśliwego życia, momentem kiedy będę musiała utracić cześć siebie, kreatywność, ciężko wypracowana pozycje w pracy, wartości które są dla nie ważne, wolność - dla kolejnego małego człowieka na tej przeludnionej planecie. Nigdy nie widziałam w tym sensu. I na ten moment wiem ze nie chce dziecka. Ale wiem tez ze niektórym kobietom się odmieniło przed 35 rokiem życia. Wiec nie chce zostawić tego cudownego człowieka, bo co jesli jest szansa, ze może mi sie zmienić? Tylko co jesli nie? Chciałabym wiedzieć co będę miała w tej kwestii w głowie za 3-4 lata, ale zazwyczaj do tej pory było to stabilne ‚nie’.

On wie i rozumie. Rozmawiałam z nim już o tym wszystkim po miesiącu związku i traktowałam to jako poważna rozmowę, chciałam żeby wiedział wcześnie ze mam mętlik w głowie w tej kwestii. Chciałabym chcieć. On podszedł do tego na luzie, bym zaskoczony ze poruszam ten temat tak wcześnie i mówił ze według niego w ogóle ja nie muszę jeszcze wiedzieć bo mam czas i ze to jest ok. I nie ma z jego strony żadnej presji. On nawet uważa na to co mówi bo nie chce żebym ja to odebrała jako chęć "namawiania mnie". Jest bardzo analityczny i empatyczny i potrafi się postawić w moje sytuacji. Ale "jesli pytasz o moje odczucia w tej sprawie, dzieci bym kiedyś chciał". Ale kontynuujemy związek i dla niego cała sytuacja wydaje sie być na luzie, podczas gdy ja bardziej to roztrząsam w głowie.
Wspomnial kiedyś coś, co sugerowało, ze może jego chęć dzieci mogłaby sie zmienić, pod wpływem tego ze np woli być ze mną w związku, ale to było bardzo teoretyczne i ‚rzucone na wiatr’ stwierdzenie, wiec nie chce robić sobie nim nadziei bo wiem ze te instynkty nie sa tak proste do skasowania.

Ostatnio zaczęliśmy rozmawiać o kupnie razem mieszkania, trochę romantycznie / trochę jako wspólna inwestycje żeby gdzieś ulokować pieniądze, razem łatwiej. I wtedy znowu wróciły moje rozkminy w kwestii rodziny, bo połączyłby nas kredyt.  Ale z drugiej strony mieszkanie zawsze można sprzedać.

Nie chce marnować jego czasu i za 4 lata powiedzieć mu ze nic się w tej kwesti nie zmieniło. Chociaż on wydaje się tym w ogóle nie przejmować, końcem końców facetom zegar biologiczny nie tyka. Ale najgorsza dla mnie sytuacja byłoby zerwanie z nim, a potem po kilku latach pojawienie się jakiegoś instynktu macierzyńskiego. Nie wiem czy jest to realistyczne.

Moje pytania w związku z powyższym:
1. Nie chce rezygnować z cudnej relacji, ale wiem ze te tematy są dość biało-czarne. Czy ktoś był w podobnej sytuacji? Jak postąpił?
2. Czy są tu kobiety którym się odmieniło i zachciały rodzicielstwa późno…. i były potem szczęśliwe z dzieckiem?

I dodatkowe, trochę głupie pytanie:
3. Czy mając małe dziecko daloby się trochę przykładowo malować obrazy żeby nie zwariować? Np odkładasz sobie na godzinę albo dwie do kołyski, ono sobie śpi a ty działasz?

Dzięki!

Odpowiadam na 3 pytanie.
Jak najbardziej się da malować mając małe dziecko. Można kogoś zatrudnić do pilnowania/zabawiania dziecka jeśli nie chce spać.

4

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Nie musisz już teraz decydować czy kiedyś zmienisz zdanie, czy nie. Uczciwie poinformowałaś jakie jest Twoje obecne nastawienie i to wszystko co możesz zrobić na tą chwilę. Nie wiem jak mógłby mieć kiedyś pretensje, że nie zmieniłaś zdania - to nawet brzmi absurdalnie.
Facet się nie przejmuje to Ty też nie powinnaś. Ciesz się życiem a na martwienie się problemami przyjdzie czas gdy się pojawią. Wszystkich i tak nie wymyślisz, więc nie przygotujesz się na każde możliwe nieszczęście.

5

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Moim zdaniem Ci się nie odmieni.

Gdybyś miała takie wahania koło 20-tki to owszem, mogą ulec zmianie, ale skoro masz je po 30-tce to już nic z tego. Znałam trochę kobiet które właśnie ok. 30-tki nie były pewne. I wciąż to przedłużały, aż natura podjęła za nie decyzję. Jak jakaś chciała mieć dziecko, to ta chęć rodziła się w niej w wieku 20-30 lat.

Ja sama nie mam dzieci i mieć nie będę. Mój mąż chciał. Ale stwierdził, że wybiera mnie, niż szukanie innej kobiety tylko po to by zrobić jej dziecko. A jesteśmy razem już kilkanaście lat.
Czasami żałuję, ale to nie jest na zasadzie że płaczę i patrzę z zazdrością na dzieci. Raczej myślę że nie pasujemy do "normy", albo że na starość zostanę sama. Ale zaraz potem myślę o tym jakie fajne i wygodne mam życie. Gdybym miała teraz latać na jakieś wywiadówki, wciąż się martwić o dziecko, ciągle gotować, i setki innych rzeczy - to z ulgą oddycham, że tak nie jest. Żyję jak chcę, poświęcam się swojej pracy która kocham oraz swojemu hobby. Śpię ile chcę a jak nam się nie chce to nie gotujemy. Wielkie mieszkanie które jest naszą własnością nigdy nie będzie odziedziczone (a także dom moich rodziców), więc na starość wszystko sprzedamy i będziemy podróżować.

6

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Bardzo dziękuje, doceniam wszystkie odpowiedzi.
Ciekawe, mam podobne przemyślenia do wielu z tych którymi się dzielicie, ale kiedy czyta się  je napisane czarno na białym, potrafię zobaczyć je inaczej, z jakimś dystansem.

Agnes76 wspomina o tym ze - tak - zakomunikowałem mu wcześnie sytuacje i nic nie ukrywałam, wiec powinnam wyluzować. Jesli nic się nie odmieni moze pytanie jest tez w tym jak patrzymy na związki - jak miłość do grobowej deski czy moze dopuszczamy myśl ze czasami jest to tylko cześć drogi razem? Ale fajnej drogi która dalej ma wartość.

Zmierzam do tego, ze przy jego podejściu i naszej szczerości wobec siebie - chce się skłaniać do tego żeby to kontynuować, a jesli za pare lat wynikną z tego problemy to on jest facetem, wiec dzieci dalej mieć moze. Sytuacja byłaby patowa jesli byłaby odwrócona, czyli jesli kobieta by chciała, a facet nie.

Ciekawe tez powyżej, ze mąż madoji jednak zmienił zdanie.

7

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Zawsze możesz wspomagać się opiekunką...
Może Ci się odmienić za parę lat, jak najbardziej.
Poglądy zmieniają się nie jednej/mu.

8 Ostatnio edytowany przez madoja (2022-10-09 12:03:31)

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
IllaTidandi napisał/a:

Ciekawe tez powyżej, ze mąż madoji jednak zmienił zdanie.

Nie zmienił. On nadal by chciał, a gdy opowiadam komuś że nie mamy dzieci to on siedzi cicho. Widzę że jakoś go to boli. Ale on od początku wiedział, że ja nie chcę mieć dzieci (coś na zasadzie jak Ty: że RACZEJ nie chcę, może kiedyś mi się odmieni, tylko to "kiedyś" nigdy nie nastąpiło). Ale nie mógł mieć jednocześnie i mnie i potomka, musiał coś wybrać. Nie zmuszałam go do tego. To dorosły człowiek.

Przede wszystkim MUSISZ załozyć że Ci się nie odmieni. Karmienie się tą nadzieją jest oszukiwaniem siebie i jego, bo raczej Ci się nie odmieni.
A wręcz powiem więcej: skoro spotkałaś idealnego faceta i nadal nie czujesz potrzeby rozmnażania się (a tę potrzebę najbardziej czuć właśnie na początku - to dlatego wtedy tak często uprawiamy seks i wciąż mamy ochotę), to już nie zechcesz.

9 Ostatnio edytowany przez madoja (2022-10-09 12:21:13)

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Dodam, że u mnie nie było to twarde "Nie i koniec". Był nawet czas bodajże 4 miesięcy gdy kochaliśmy się bez zabezpieczeń, żebym zaszła w ciążę. Ale tak naprawdę wewnątrz tego nie chciałam, za każdym razem liczyłam że dostanę okres. Zgadzałam się bardziej na to, bo przecież rodzina powinna być z dziećmi, bo to taka norma. W pewnym momencie trudno rozgraniczyć, co jest pragnieniem moim, a co pragnieniem społeczeństwa. Czy ja naprawdę tego chcę, czy po prostu chcę być taka jak inni?

Uważam, że gdybym zaszłą w ciążę, to byłabym dobrą i odpowiedzialną mamą, ale pewnie nie raz bym płakała w poduszkę że zamieniłam swoje fajne życie na coś takiego.

Mam jedną koleżankę, która wciąż namawia mnie na dziecko, mówi że to sens życia kobiety. Ale gdy potem słyszę jak ona marzy żeby pospać dłużej choć jeden dzień, albo że po całym mieście szuka jakiegoś brokatu i bibuły bo trzeba do szkoły, syn dostał naganę, córka zaczyna się interesować seksem, albo nie można nawet w spokoju iść na imprezę do znajomych, lub gdy za premię trzeba kupić dzieciom kurtki zamiast coś fajnego dla siebie... A do tego ona mówi że laurka na Dzień Matki i uśmiech dziecka wszystko wynagradzają.
No nie. Ja uważam że nie wynagradzają.

10

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Mam podobnie, może nie blokuje mnie wspaniałe życie ale brak instynktu macierzyńskiego. Mam 34 lata, dla kobiet w moim wieku to już zwykle lek że czas im ucieka, ja z ulga przyjmuje ten mijający czas, że już wreszcie niedługo nikt nie będzie chciał ode mnie dziecka. Ale niestety obawiam się, że mój fajnie rokujący związek się skończy. Nie chce dzieci i nie potrafię ich pragnąc. Robiłam różne rzeczy, nawet się modliłam, żeby mnie natchnął instynkt. Ale myślę, że jeśli u Ciebie to kwestia czynników zewnętrznych to może się zmieni? Nasycisz się pięknem życia, fajna praca i zapragniesz komuś pokazać, że ten przeludniony i zły świat może być piękny. Ja bym w Twoim przypadku nie skreslala tego.

11

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Dziecko sensem życia kobiety? To jeszcze istnieją takie przypadki?..

12

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
bagienni_k napisał/a:

Dziecko sensem życia kobiety? To jeszcze istnieją takie przypadki?..

Są ludzie, którzy twierdzą, że dziecko, a najlepiej dzieci w liczbie mnogiej, są lekiem na wszystko big_smile od problemów zdrowotnych po problemy psychiczne.

13 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-10-09 12:34:06)

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
madoja napisał/a:

Dodam, że u mnie nie było to twarde "Nie i koniec". Był nawet czas bodajże 4 miesięcy gdy kochaliśmy się bez zabezpieczeń, żebym zaszła w ciążę. Ale tak naprawdę wewnątrz tego nie chciałam, za każdym razem liczyłam że dostanę okres. Zgadzałam się bardziej na to, bo przecież rodzina powinna być z dziećmi, bo to taka norma. W pewnym momencie trudno rozgraniczyć, co jest pragnieniem moim, a co pragnieniem społeczeństwa. Czy ja naprawdę tego chcę, czy po prostu chcę być taka jak inni?

Uważam, że gdybym zaszłą w ciążę, to byłabym dobrą i odpowiedzialną mamą, ale pewnie nie raz bym płakała w poduszkę że zamieniłam swoje fajne życie na coś takiego.

Mam jedną koleżankę, która wciąż namawia mnie na dziecko, mówi że to sens życia kobiety. Ale gdy potem słyszę jak ona marzy żeby pospać dłużej choć jeden dzień, albo że po całym mieście szuka jakiegoś brokatu i bibuły bo trzeba do szkoły, syn dostał naganę, córka zaczyna się interesować seksem, albo nie można nawet w spokoju iść na imprezę do znajomych, lub gdy za premię trzeba kupić dzieciom kurtki zamiast coś fajnego dla siebie... A do tego ona mówi że laurka na Dzień Matki i uśmiech dziecka wszystko wynagradzają.
No nie. Ja uważam że nie wynagradzają.


Na pewno tu nie chodzi o laurkę...
Nie da się zrozumieć tego fenomenu, jak nie ma się dzieci, ale rozumiem, że nie wszystkie kobiety mają instykt macierzyński, nie da się tego wytłumaczyć i nie wiemy dlaczego jedne go mają, inne nie.
Jednym przychodzi wcześniej, innym później, albo wcale.
Bo raczej tłumaczenie ograniczeniem swobody itp. z racji posiadania dziecka nie przekonuje, to jest taka wymówka, choć może być nieświadoma.

14 Ostatnio edytowany przez Legat (2022-10-09 12:35:52)

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
bagienni_k napisał/a:

Dziecko sensem życia kobiety? To jeszcze istnieją takie przypadki?..

Istnieją. Ale to najczęściej skomplikowane jak to u kobiet. smile
W tym wątku jak zwykle to bywa jest dużo fasady, idealnego świata, pod czym coś tam się kryje. No cóz to już sprawa Autorki, tylko żeby potem nie było robienia dram, gdy czas przyciśnie.

15

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
WiosnaLatoZima napisał/a:

Mam podobnie, może nie blokuje mnie wspaniałe życie ale brak instynktu macierzyńskiego. Mam 34 lata, dla kobiet w moim wieku to już zwykle lek że czas im ucieka, ja z ulga przyjmuje ten mijający czas, że już wreszcie niedługo nikt nie będzie chciał ode mnie dziecka. Ale niestety obawiam się, że mój fajnie rokujący związek się skończy. Nie chce dzieci i nie potrafię ich pragnąc. Robiłam różne rzeczy, nawet się modliłam, żeby mnie natchnął instynkt. Ale myślę, że jeśli u Ciebie to kwestia czynników zewnętrznych to może się zmieni? Nasycisz się pięknem życia, fajna praca i zapragniesz komuś pokazać, że ten przeludniony i zły świat może być piękny. Ja bym w Twoim przypadku nie skreslala tego.

No ogólnie bardzo ciężko spotkać faceta który nie chce dzieci. Ja takiego nie znałam. Za to znam trochę kobiet, które nie chcą.

16

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
madoja napisał/a:
WiosnaLatoZima napisał/a:

Mam podobnie, może nie blokuje mnie wspaniałe życie ale brak instynktu macierzyńskiego. Mam 34 lata, dla kobiet w moim wieku to już zwykle lek że czas im ucieka, ja z ulga przyjmuje ten mijający czas, że już wreszcie niedługo nikt nie będzie chciał ode mnie dziecka. Ale niestety obawiam się, że mój fajnie rokujący związek się skończy. Nie chce dzieci i nie potrafię ich pragnąc. Robiłam różne rzeczy, nawet się modliłam, żeby mnie natchnął instynkt. Ale myślę, że jeśli u Ciebie to kwestia czynników zewnętrznych to może się zmieni? Nasycisz się pięknem życia, fajna praca i zapragniesz komuś pokazać, że ten przeludniony i zły świat może być piękny. Ja bym w Twoim przypadku nie skreslala tego.

No ogólnie bardzo ciężko spotkać faceta który nie chce dzieci. Ja takiego nie znałam. Za to znam trochę kobiet, które nie chcą.


Bo tez kobieta płaci za to większa cenę pod każdym względem. Fajnie ze społeczeństwo próbuje to jednak trochę podreperować i faceci angażują się często dużo bardziej niż kiedyś, ale to nigdy nie jest sprawiedliwe, nawet ze względów biologicznych.

Wczoraj miałam długa i szczera rozmowę z moja była szefowa która ciekawie powiedziała, ze czas 30-40thi to był dla niej trudny czas i nigdy by do niego nie wróciła, bo właśnie przez te tematy czuła ciągła presję społeczna (i presję od siebie samej). A kiedy czas sam zadecydował to w końcu wszyscy się odwalili i życie stało się jakby prostsze.

Ja nie mam nacisków z zewnątrz (chociaż kiedyś mieliśmy w domu kłótnie rodzinne po tekstach taty, ze "dziecko jest powinnością każdej kobiety", na szczęście od wtedy chyba troche to przemyślał i już tak nie mówi).
To o czym mówicie, fasada fajnego życia i ukryte coś pod tym - ciekawe, może coś w tym jest. Ale najbardziej chodzi o to, ze panicznie boje się życia w klatce, wypełnionego rutyna i bez poczucia sprawczości. Życia nie dla siebie. Moja siostra bliźniaczka jest nawet bardziej kategoryczna niż ja. Ona nie chce i już.
I wśród moich znajomych / koleżanek takie podejście nie jest wcale rzadkością, jesli mam być szczera….

17

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
IllaTidandi napisał/a:

Bo tez kobieta płaci za to większa cenę pod każdym względem. Fajnie ze społeczeństwo próbuje to jednak trochę podreperować i faceci angażują się często dużo bardziej niż kiedyś, ale to nigdy nie jest sprawiedliwe, nawet ze względów biologicznych.

Jest to prawdą i może też - będąc facetem - łatwo byłoby mi wypiąć dumnie pierś i powiedzieć "chcę potomka". Bo to nie on przechodzi ciążę, straszny poród, połóg. On głównie zarabia - jak wcześniej, czyli jego życie nie zmienia się jakoś bardzo.

No ja też nie miałam nigdy instynktu, choć chciałam mieć - to byłoby znacznie łatwiejsze. Bardzo chciałam albo mieć instynkt, albo podjętą ostateczną decyzję że nie chcę dzieci, a ja lawirowałam pomiędzy. Jeśli miałam cieplejsze uczucia do jakiegoś dziecka, to wmawiałam sobie że to może instynkt. Ale nie.

W tej chwili dla mnie już trochę za późno (choć na upartego mogłabym) i w sumie odetchnęłam z ulga że natura podjęła za mnie decyzje, a społeczeństwo zrozumiało, że nie ma sensu mnie już przekonywać.

Ale zauważyłam, że dla ludzi to niepojęte że kobieta nie ma instynktu. Zarówno ta moja koleżanka jak i moja "kościelna" ciocia mówią " akurat tam, nie chcesz... nie możesz pewnie, tylko wstydzisz się powiedzieć". Jest poza granicami ich wyobraźni, że można świadomie nie chcieć. Według nich problem leży w tym że nie mogę (a pewnie bardzo chcę i płacze w poduszkę).
Moi rodzice na szczęście nigdy nie naciskali, a wręcz mówili że dziecko to obowiązki, rezygnacja z fajnych rzeczy i popierali wizję rodziny we dwoje (tylko mąż i ja).

18

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Najgorzej, jak w rodzinie czy właśnie w związku stykają się dwa przeciwstawne podejścia. Z jednej strony wszyscy, oprócz zainteresowanej kobiety, wmawiają jej, że to wręcz jej obowiązek, życiowy cel czy największa radość, jaka ją może spotkać. Ona sama zaś wie, z czym się to wiąże i ma prawo mieć wątpliwości. Dopóki jeszcze będzie pokutować staroświecki schemat myślenia, dalej taką kobietę bedzie się wytykać palcami.

19 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-10-09 14:15:05)

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
madoja napisał/a:
WiosnaLatoZima napisał/a:

Mam podobnie, może nie blokuje mnie wspaniałe życie ale brak instynktu macierzyńskiego. Mam 34 lata, dla kobiet w moim wieku to już zwykle lek że czas im ucieka, ja z ulga przyjmuje ten mijający czas, że już wreszcie niedługo nikt nie będzie chciał ode mnie dziecka. Ale niestety obawiam się, że mój fajnie rokujący związek się skończy. Nie chce dzieci i nie potrafię ich pragnąc. Robiłam różne rzeczy, nawet się modliłam, żeby mnie natchnął instynkt. Ale myślę, że jeśli u Ciebie to kwestia czynników zewnętrznych to może się zmieni? Nasycisz się pięknem życia, fajna praca i zapragniesz komuś pokazać, że ten przeludniony i zły świat może być piękny. Ja bym w Twoim przypadku nie skreslala tego.

No ogólnie bardzo ciężko spotkać faceta który nie chce dzieci. Ja takiego nie znałam.

Ja znam, więc są, chociaż pewnie w mniejszości.

20

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Nie,nie odmieni ci się.
Traktujesz dziecko jak wroga,który zniszczy ci życie,zdepcze wszystko,nic już nie będzie takie samo.
Z twoich wypowiedzi bije niechęć,wrogość.
Dodatkowo masz napchana głowę bzdurami,serwowanymi nam przez progresywnych postępowców, o "przeludnieniu planety"
Europa wymiera,a nie się przeludnia.
To że w Afryce nie potrafią w antykoncepcje,nie jest naszym problemem.
Nie powinniśmy ich dotować i tyle,niech se radzą.

Więc nie niszcz swojemu partnerowi życia.
Teraz podchodzi do tego na ludzie, nawet jak zostanie z miłości do ciebie,do zawsze będzie miał pustkę w sercu.
nie prawda jest to tez ze mężczyzn, nie ogranicza czas,z wiekiem jakoś plemników bardzo słabnie,a u współczesnych mężczyzn i tak sa one w kiepskim stanie.

Nie chce żeby to zabrzmiało jak namawianie, bo jak najbardziej masz prawo nie chcieć dzieci,masz prawo do życia takiego jakiego chcesz,według własnych zasad.

Ale na własne oczy widziałem w pracy sytuacje,gdzie gdy młoda pracownica zaszła w ciąże to słyszała masę docinek,gdy po pierwszym zdecydowała sie na2 i 3 do juz w ogóle "dzieciorób" albo "kupić twojemu facetowi prezerwatywy"
Życie bywa przewrotne, gdy te Panie przekroczyły 35, i zachciały mieć dzieci, to okazało sie że nie mogą, i zaczęły szklic się im oczy gdy ojciec dzieci dzwonił do swojej zony i dawał do telefonu małe szkraby.
Były nawet u szefa w sprawie,aby zabronić jej trzymania na biurku zdjęć dzieci,było wesoło.

Serio,zmarnujesz mu 4 lata "bo może mi się odmieni" ty naprawdę myślisz ze facet za 4 lata,po rozstaniu z tobą znajdzie od razu materiał na matkę?
I co po tyg znajomości ją zapłodni?
ty jesteś poważna?
Mogą minąć lata,zanim kogoś pozna.
+ oczywiście odchorowanie po związku z tobą.

21

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Wg mnie faceci nie mają takiego parcia na dziecko jak kobiety, często zaczynają od wpadki, robią to dla partnerki, to kobiety w tym przodują i planują.
Choć dużo dzieci jest nieplanowanych to w rzeczywistości są kochane, choć któreś z kolei w rodzinie.

Jeśli facet nie robi z tego problemu, to póki co odpuść temat, nawet za krótko się znacie... może tak być, że nie będziesz, mogła mieć dzieci, znajomość może się rozlecieć, więc nie przejmuj się na zapas.

22 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2022-10-09 17:24:07)

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Dokładnie tak

Agnes76 napisał/a:

Nie musisz już teraz decydować czy kiedyś zmienisz zdanie, czy nie. Uczciwie poinformowałaś jakie jest Twoje obecne nastawienie i to wszystko co możesz zrobić na tą chwilę. Nie wiem jak mógłby mieć kiedyś pretensje, że nie zmieniłaś zdania - to nawet brzmi absurdalnie.
Facet się nie przejmuje to Ty też nie powinnaś. Ciesz się życiem a na martwienie się problemami przyjdzie czas gdy się pojawią. Wszystkich i tak nie wymyślisz, więc nie przygotujesz się na każde możliwe nieszczęście.

Dokładnie tak.

Jednak korci mnie pytanie o niespodziewaną ciążę i co wtedy?
Nie ma 100% zabezpieczenia.
Moja młodsza pomimo brania środków anty, ma ślicznego drugiego syna.

23

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Szeptuch napisał/a:

Serio,zmarnujesz mu 4 lata "bo może mi się odmieni" ty naprawdę myślisz ze facet za 4 lata,po rozstaniu z tobą znajdzie od razu materiał na matkę?
I co po tyg znajomości ją zapłodni?
ty jesteś poważna?
Mogą minąć lata,zanim kogoś pozna.
+ oczywiście odchorowanie po związku z tobą.

Nie odebrałam tego tak że autorka mami swojego faceta że zmieni zdanie, że kiedyś na pewno będą mieli dzieci. Powiedziała mu o swoim stanowisku i że raczej zdania nie zmieni. On to wie, a jednak dalej jest z nią. Czy ona ma na siłę z nim zerwać, wyrzucić go? Przecież to dorosły facet i sam podejmuje decyzje. Nie dla każdego faceta dziecko musi być sensem życia. Czasami większym sensem jest bycie z wyjątkową kobietą.

24

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
madoja napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Serio,zmarnujesz mu 4 lata "bo może mi się odmieni" ty naprawdę myślisz ze facet za 4 lata,po rozstaniu z tobą znajdzie od razu materiał na matkę?
I co po tyg znajomości ją zapłodni?
ty jesteś poważna?
Mogą minąć lata,zanim kogoś pozna.
+ oczywiście odchorowanie po związku z tobą.

Nie odebrałam tego tak że autorka mami swojego faceta że zmieni zdanie, że kiedyś na pewno będą mieli dzieci. Powiedziała mu o swoim stanowisku i że raczej zdania nie zmieni. On to wie, a jednak dalej jest z nią. Czy ona ma na siłę z nim zerwać, wyrzucić go? Przecież to dorosły facet i sam podejmuje decyzje. Nie dla każdego faceta dziecko musi być sensem życia. Czasami większym sensem jest bycie z wyjątkową kobietą.

Mi nie musisz o tym mówić Madoja.
u mnie było tak że ja nie chciałem dzieci,nie,nigdy,i pod żadnym pozorem.
Aż spotkałem swoją żonę,i nagle zachciałem mieć gromadkę.
Tyle ze moja zona nie mogła dać mi dzieci,nie to ze nie chciała ,tylko nie może.
I z tego powodu chciała ode mnie odejść,chciała zerwać.
To co razem przesilimy w tym aspekcie,to  ile rozmów przeprowadziwszy, terapia, to nasze.
tylko tyle ze ja wiedziałem na czym stoję,ze tych dzieci nie będzie.
I w "pakiecie" z zona dostałem syna,mimo ze nie biologicznego,to jak najbardziej syna.
więc było inaczej.

ale tak, uważam że go mami, że facet robi sobie nadzieje .
Tylko tak tak lub nie, jest uczciwym postawieniem sprawy.
Wszystko pomiędzy pozostawia lukę, przez która wślizgują sie do naszego umysłu te złudne nadzieje.
zobacz też jak beztrosko autorka podchodzi do tego, w skrócie "nawet jak mi sie nie odmieni, a on będzie chaił, to  może mnie zostawić, i znaleźć sobie taka która mu urodzi"
Tak jak by miłość rosła na drzewach.
W moich oczach autorka jest skrajna egoistką.

25

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Szeptuch napisał/a:
madoja napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Serio,zmarnujesz mu 4 lata "bo może mi się odmieni" ty naprawdę myślisz ze facet za 4 lata,po rozstaniu z tobą znajdzie od razu materiał na matkę?
I co po tyg znajomości ją zapłodni?
ty jesteś poważna?
Mogą minąć lata,zanim kogoś pozna.
+ oczywiście odchorowanie po związku z tobą.

Nie odebrałam tego tak że autorka mami swojego faceta że zmieni zdanie, że kiedyś na pewno będą mieli dzieci. Powiedziała mu o swoim stanowisku i że raczej zdania nie zmieni. On to wie, a jednak dalej jest z nią. Czy ona ma na siłę z nim zerwać, wyrzucić go? Przecież to dorosły facet i sam podejmuje decyzje. Nie dla każdego faceta dziecko musi być sensem życia. Czasami większym sensem jest bycie z wyjątkową kobietą.

Mi nie musisz o tym mówić Madoja.
u mnie było tak że ja nie chciałem dzieci,nie,nigdy,i pod żadnym pozorem.
Aż spotkałem swoją żonę,i nagle zachciałem mieć gromadkę.
Tyle ze moja zona nie mogła dać mi dzieci,nie to ze nie chciała ,tylko nie może.
I z tego powodu chciała ode mnie odejść,chciała zerwać.
To co razem przesilimy w tym aspekcie,to  ile rozmów przeprowadziwszy, terapia, to nasze.
tylko tyle ze ja wiedziałem na czym stoję,ze tych dzieci nie będzie.
I w "pakiecie" z zona dostałem syna,mimo ze nie biologicznego,to jak najbardziej syna.
więc było inaczej.

ale tak, uważam że go mami, że facet robi sobie nadzieje .
Tylko tak tak lub nie, jest uczciwym postawieniem sprawy.
Wszystko pomiędzy pozostawia lukę, przez która wślizgują sie do naszego umysłu te złudne nadzieje.
zobacz też jak beztrosko autorka podchodzi do tego, w skrócie "nawet jak mi sie nie odmieni, a on będzie chaił, to  może mnie zostawić, i znaleźć sobie taka która mu urodzi"
Tak jak by miłość rosła na drzewach.
W moich oczach autorka jest skrajna egoistką.



Szeptuch, egoistka czy nie, jest tu jednak jeden problem z tym postawieniem sprawy na "tak" lub "nie" - taki mianowicie, ze aktualnie mimo ze nie chce dzieci na pewno, to zamknięcie szlabanu w taki sposób na temat byloby klamstwem. Mam nadzieje ze zauważyłeś w postach, ze wyraźnie pisze ze mam mętlik jednak, i tak właśnie jest.

Gość ma 34 lata, jest dojrzały i po moich tekstach w stylu "Nie chce żebyś w tym co mówię słyszał, ze kiedyś może mi się odmieni. Chce żebyś był świadomy ze taki dzień moze nigdy nie nadejść", nadal się nie przejmuje i stoi murem - nie wiem, czy twoim zdaniem takie komunikowanie sprawy jest niejasne i jest mamieniem? Jesli jest, to jak inaczej to zakomunikować, kiedy definitywne tak lub nie na-całe-życie, jest według mnie nieprawda mimo ze aktualnie bardzo nie chce? Ja nie mam kryształowej kuli. Nie wiem tez jakbym zareagowała jesli bym z nim wpadła.

Wiesz, oczywiście mogę teraz za nas obydwoje podjąć decyzje, ze zrywamy to i cierpimy razem bo kiedyś może być problem, ale tylko ja to widzę i rozkminiam.

Skłaniam się ku opiniom dziewczyn / kobiet z wcześniejszych postów….. czy ja tu mam prawo byc głównym dorosłym i podejmować decyzje za dojrzałego faceta który podjął na chwile teraźniejsza decyzje ze jednak zostaje? "Wiem ze podjąłeś swoją decyzje ale ja wiem lepiej". Czy ma to sens czy tylko ja tu trochę widzę absurd?

26

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
IllaTidandi napisał/a:

(...) Skłaniam się ku opiniom dziewczyn / kobiet z wcześniejszych postów….. czy ja tu mam prawo byc głównym dorosłym i podejmować decyzje za dojrzałego faceta który podjął na chwile teraźniejsza decyzje ze jednak zostaje? "Wiem ze podjąłeś swoją decyzje ale ja wiem lepiej". Czy ma to sens czy tylko ja tu trochę widzę absurd?

Jeśli ma się partnera (nie "partnera"), to się go szanuje i nie podejmuje się za niego decyzji.



Spotkałaś człowieka, który wie, bo mu o tym powiedziałaś, że nie chcesz mieć dzieci. On tę informację przyjął do wiadomości i zdecydował się być i żyć z Tobą. smile

27

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
madoja napisał/a:

Dodam, że u mnie nie było to twarde "Nie i koniec". Był nawet czas bodajże 4 miesięcy gdy kochaliśmy się bez zabezpieczeń, żebym zaszła w ciążę. Ale tak naprawdę wewnątrz tego nie chciałam, za każdym razem liczyłam że dostanę okres. Zgadzałam się bardziej na to, bo przecież rodzina powinna być z dziećmi, bo to taka norma. W pewnym momencie trudno rozgraniczyć, co jest pragnieniem moim, a co pragnieniem społeczeństwa. Czy ja naprawdę tego chcę, czy po prostu chcę być taka jak inni?

Uważam, że gdybym zaszłą w ciążę, to byłabym dobrą i odpowiedzialną mamą, ale pewnie nie raz bym płakała w poduszkę że zamieniłam swoje fajne życie na coś takiego.

Mam jedną koleżankę, która wciąż namawia mnie na dziecko, mówi że to sens życia kobiety. Ale gdy potem słyszę jak ona marzy żeby pospać dłużej choć jeden dzień, albo że po całym mieście szuka jakiegoś brokatu i bibuły bo trzeba do szkoły, syn dostał naganę, córka zaczyna się interesować seksem, albo nie można nawet w spokoju iść na imprezę do znajomych, lub gdy za premię trzeba kupić dzieciom kurtki zamiast coś fajnego dla siebie... A do tego ona mówi że laurka na Dzień Matki i uśmiech dziecka wszystko wynagradzają.
No nie. Ja uważam że nie wynagradzają.


Madoja, twoje doświadczenia jak dla mnie są mega warte uwagi w mojej sytuacji. I te 4-miesięczne próby i myśli z tylu głowy. Dużo komentarzy dających do myslania, bardzo dziękuje !

28

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Nie wiem czy tylko ty tu widzisz absurd, bo ja również,ale chyba o inny nam chodzi.

Decyzja o dziecku, o jego posiadaniu,lub nie, jest najważniejszą w związku.
On chce.
Ty sama nie wiesz,na tą chwile nie chcesz.
tak to wygląda.
i moim zdaniem,ci sie nie odmieni.
Dlaczego?
tak jak napisałem wyżej:
Traktujesz dziecko jak wroga,który zniszczy ci życie,zdepcze wszystko,nic już nie będzie takie samo.
Z twoich wypowiedzi bije niechęć,wrogość.
Dodatkowo masz napchana głowę bzdurami,serwowanymi nam przez progresywnych postępowców, o "przeludnieniu planety"

Oczywiście,jak najbardziej mogę się mylić.
Ale skłaniam sie tutaj ku postowi Loki,facetowi mina motylki,wedrze sie proza życia,rozmowy od rana do wieczora również miną, zastąpi je proza życia.
I znów powróci temat dzieci.
tylko pytanie: co,powiedzmy za ten rok powiesz?
Znów "nie wiem"
ok
Facet poczeka,przecież w twoim mniemaniu nigdzie mu sie nie spieszy.
Potem po roku gdy wróci temat c powiesz?
Znów nie wiem?
Wiesz że tak można długo prawda? Bo facet zakochany,wiec wiernie czeka,niestety,tak to jest ze miłość zabija w nas instynkt samozachowawczy.
Skoro teraz,w przypływie tych wszystkich motylków nic sie w tobie nie zmieniło,to raczej nie zmieni.

Podejrzewam że przetrzymasz tak faceta,te 4 lata.
nie wiem,nie jestem pewna.
A po tych 4 latach facet odejdzie.
Oczywiście mogę sie mylić.

Stan na dzień dzisiejszy jest taki "nie chce dzieci tej chwili" a nie "nie wiem"

29

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

IllaTidandi, madoja
Cokolwiek nie powiecie wykazałyście się i wykazujecie dużym egoizmem - wasi partnerzy chcą dzieci ale Wy nie i dzieci nie będzie.
Dlaczego Was nie zostawili? Odpowiedź prosta bo was kochają wiec poświęcają swoje pragnienia żeby z wami być.
Mówicie że mogą odejść - a Wy dla nich nie mogłyście i nie możecie odejść? 
Wypowiadały się tutaj dziewczyny co przedstawiają posiadanie dzieci jak jakąś tragedie życiową, dramat istne piekło na ziemi.
Ja nie wiem co oglądacie, czytacie, kogo osłuchacie ale przestańcie bo wami manipulują...przeludniony świat? tak jak ktoś powyżej napisał Europa się wyludnia. Dlaczego się wyludnia? bo kobiety nie chcą rodzic a nie chcą rodzić bo uwierzyły w bzdety.

Autorko puść faceta wolno, poboli go ale dasz mu szansę na pełne szczęśćcie w pełnej rodzinie.

30 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2022-10-09 19:47:33)

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
maku2 napisał/a:

IllaTidandi, madoja
Cokolwiek nie powiecie wykazałyście się i wykazujecie dużym egoizmem - wasi partnerzy chcą dzieci ale Wy nie i dzieci nie będzie.
Dlaczego Was nie zostawili? Odpowiedź prosta bo was kochają wiec poświęcają swoje pragnienia żeby z wami być.
Mówicie że mogą odejść - a Wy dla nich nie mogłyście i nie możecie odejść? 
Wypowiadały się tutaj dziewczyny co przedstawiają posiadanie dzieci jak jakąś tragedie życiową, dramat istne piekło na ziemi.
Ja nie wiem co oglądacie, czytacie, kogo osłuchacie ale przestańcie bo wami manipulują...przeludniony świat? tak jak ktoś powyżej napisał Europa się wyludnia. Dlaczego się wyludnia? bo kobiety nie chcą rodzic a nie chcą rodzić bo uwierzyły w bzdety.

Autorko puść faceta wolno, poboli go ale dasz mu szansę na pełne szczęśćcie w pełnej rodzinie.

myślę że gdyby sytuacja była odwrotna:
Ona chce, a facet mówi "nie wiem"
to jedyne rady jakie by usłyszała to żeby odejść.
Myślę też że polityka europejska w tym aspekcie bardzo się zmieni,naprawdę nie zdziwię sie jak dożyjemy czasów że kobiety będą miały obowiązek urodzenia co najmniej 3 dzieci, mam nadzieje ze takich strasznych czasów nie dożyjemy

31

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Nie jeden tutaj był temat, gdzie kobieta pisała, że jest problem, bo są x lat po ślubie i ona mówiła, że raczej dzieci nie chce, on zaakceptował wtedy, ale teraz coraz bardziej naciska.

On ma na względzie to, że może za kilka lat jej się odmieni.
Nie odmieni się i ma do tego pełne prawo. Ale on, skoro deklaruje że chce, to ma prawo do tego, żeby znaleźć kogoś, kto dzieci chce.
Teraz jest na haju zakochania i to widać, bo nikt racjonalny nie proponuje tak szybko wspólnego kredytu big_smile albo chce ją do siebie przywiązać tym kredytem, a potem na dziecko naciskać coraz bardziej i bo może Autorka się ugnie.

I tak zawsze któreś z nich będzie nieszczęśliwe.

32

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Szeptuch napisał/a:
maku2 napisał/a:

IllaTidandi, madoja
Cokolwiek nie powiecie wykazałyście się i wykazujecie dużym egoizmem - wasi partnerzy chcą dzieci ale Wy nie i dzieci nie będzie.
Dlaczego Was nie zostawili? Odpowiedź prosta bo was kochają wiec poświęcają swoje pragnienia żeby z wami być.
Mówicie że mogą odejść - a Wy dla nich nie mogłyście i nie możecie odejść? 
Wypowiadały się tutaj dziewczyny co przedstawiają posiadanie dzieci jak jakąś tragedie życiową, dramat istne piekło na ziemi.
Ja nie wiem co oglądacie, czytacie, kogo osłuchacie ale przestańcie bo wami manipulują...przeludniony świat? tak jak ktoś powyżej napisał Europa się wyludnia. Dlaczego się wyludnia? bo kobiety nie chcą rodzic a nie chcą rodzić bo uwierzyły w bzdety.

Autorko puść faceta wolno, poboli go ale dasz mu szansę na pełne szczęśćcie w pełnej rodzinie.

myślę że gdyby sytuacja była odwrotna:
Ona chce, a facet mówi "nie wiem"
to jedyne rady jakie by usłyszała to żeby odejść.
Myślę też że polityka europejska w tym aspekcie bardzo się zmieni,naprawdę nie zdziwię sie jak dożyjemy czasów że kobiety będą miały obowiązek urodzenia co najmniej 3 dzieci, mam nadzieje ze takich strasznych czasów nie dożyjemy

Nie martw się do tego nie dojdzie.
Jeżeli w krajach europy jak i w Brukseli nadal będzie rządzić lewactwo to problem sam się rozwiąże...po prostu Europa zmieni się etnicznie.

33

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Szeptuch napisał/a:

naprawdę nie zdziwię sie jak dożyjemy czasów że kobiety będą miały obowiązek urodzenia co najmniej 3 dzieci, mam nadzieje ze takich strasznych czasów nie dożyjemy

Są podobne rozkminy. Były dyskusje o bykowym, były dyskusje od emerytur zależnych od zarobków dzieci i zawsze się zastanawiam co ludzie, którzy wpadają na taki pomysł planują zrobić z tymi, którzy dzieci nie mogą mieć i mają udokumentowane medycznie starania.

34

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
maku2 napisał/a:
Szeptuch napisał/a:
maku2 napisał/a:

IllaTidandi, madoja
Cokolwiek nie powiecie wykazałyście się i wykazujecie dużym egoizmem - wasi partnerzy chcą dzieci ale Wy nie i dzieci nie będzie.
Dlaczego Was nie zostawili? Odpowiedź prosta bo was kochają wiec poświęcają swoje pragnienia żeby z wami być.
Mówicie że mogą odejść - a Wy dla nich nie mogłyście i nie możecie odejść? 
Wypowiadały się tutaj dziewczyny co przedstawiają posiadanie dzieci jak jakąś tragedie życiową, dramat istne piekło na ziemi.
Ja nie wiem co oglądacie, czytacie, kogo osłuchacie ale przestańcie bo wami manipulują...przeludniony świat? tak jak ktoś powyżej napisał Europa się wyludnia. Dlaczego się wyludnia? bo kobiety nie chcą rodzic a nie chcą rodzić bo uwierzyły w bzdety.

Autorko puść faceta wolno, poboli go ale dasz mu szansę na pełne szczęśćcie w pełnej rodzinie.

myślę że gdyby sytuacja była odwrotna:
Ona chce, a facet mówi "nie wiem"
to jedyne rady jakie by usłyszała to żeby odejść.
Myślę też że polityka europejska w tym aspekcie bardzo się zmieni,naprawdę nie zdziwię sie jak dożyjemy czasów że kobiety będą miały obowiązek urodzenia co najmniej 3 dzieci, mam nadzieje ze takich strasznych czasów nie dożyjemy

Nie martw się do tego nie dojdzie.
Jeżeli w krajach europy jak i w Brukseli nadal będzie rządzić lewactwo to problem sam się rozwiąże...po prostu Europa zmieni się etnicznie.

Tak, te pseudo elity chciały uzupełnić braki proli, ściągając tutaj ludzi z całego świata,tylko chyba nie mieli w kalkulacjach tego ze ci ludzie nie bardzo gna się do pracy.
Wiec myślę że takie głosy lada moment się pojawia.

35

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Lady Loka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

naprawdę nie zdziwię sie jak dożyjemy czasów że kobiety będą miały obowiązek urodzenia co najmniej 3 dzieci, mam nadzieje ze takich strasznych czasów nie dożyjemy

Są podobne rozkminy. Były dyskusje o bykowym, były dyskusje od emerytur zależnych od zarobków dzieci i zawsze się zastanawiam co ludzie, którzy wpadają na taki pomysł planują zrobić z tymi, którzy dzieci nie mogą mieć i mają udokumentowane medycznie starania.

Bykowe płacono w Polsce do lat 70-tych ale to inna para kaloszy, po prostu zamordowano co 5-go Polaka w czasie II WŚ i w ten sposób zachęcano/zmuszano do małżeństwa lub posiadania dzieci jedno z dwojga.
Unia ma inny plan na niż demograficzny - ściągać jak najwięcej imigrantów.

36

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Lady Loka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

naprawdę nie zdziwię sie jak dożyjemy czasów że kobiety będą miały obowiązek urodzenia co najmniej 3 dzieci, mam nadzieje ze takich strasznych czasów nie dożyjemy

Są podobne rozkminy. Były dyskusje o bykowym, były dyskusje od emerytur zależnych od zarobków dzieci i zawsze się zastanawiam co ludzie, którzy wpadają na taki pomysł planują zrobić z tymi, którzy dzieci nie mogą mieć i mają udokumentowane medycznie starania.

Nic nie zrobią.
wiesz dlaczego?
bo zaraz pojawi sie wysyp zaświadczeń od lekarzy o rzekomej niepłodności.
wiec żeby nie musieć sie z tym bawić, te dodatkowe podatki będą płacić wszyscy.
sam jestem ciekaw,czy ja jako ojciec przysposobionego dziecka,będę sie liczył w ich rozumowaniu jako ojciec,czy nie.
Czy dokwaterują nam jakaś kobietę i będę musiał ja zapładniać, a jak nie ta wiezienie albo grzywna.
Wiem głupie i nie śmieszne teraz to sie wydaje.
ale zastanówcie sie jak było by głupie i śmieszne gdybyśmy opowiadali sobie z przeszłości co sie będzie działo w latach pandemii, ze będą wlepiać mandaty za chodzenie po lesie bez maseczki.

37

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Szeptuch napisał/a:

Wiem głupie i nie śmieszne teraz to sie wydaje.
ale zastanówcie sie jak było by głupie i śmieszne gdybyśmy opowiadali sobie z przeszłości co sie będzie działo w latach pandemii, ze będą wlepiać mandaty za chodzenie po lesie bez maseczki.

A tak z ciekawości...gdzie dawali mandat za nie manie maseczki w lesie?

38

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
maku2 napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Wiem głupie i nie śmieszne teraz to sie wydaje.
ale zastanówcie sie jak było by głupie i śmieszne gdybyśmy opowiadali sobie z przeszłości co sie będzie działo w latach pandemii, ze będą wlepiać mandaty za chodzenie po lesie bez maseczki.

A tak z ciekawości...gdzie dawali mandat za nie manie maseczki w lesie?

Emm w Polsce?
Najpierw zakazali wstępu do lasów.
Maseczki obowiązkowe wszędzie.
Potem bawili sie w regulacje prawne ze bulwary/parki itp jednak nie trzeba,bo tam sie ludzi magicznie nie zarażają.
Ale był okres że jak na parkingu leśnym(czyli w lesie) nie miałeś maseczki,to groził ci mandat.

39

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Szeptuch napisał/a:
maku2 napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Wiem głupie i nie śmieszne teraz to sie wydaje.
ale zastanówcie sie jak było by głupie i śmieszne gdybyśmy opowiadali sobie z przeszłości co sie będzie działo w latach pandemii, ze będą wlepiać mandaty za chodzenie po lesie bez maseczki.

A tak z ciekawości...gdzie dawali mandat za nie manie maseczki w lesie?

Emm w Polsce?
Najpierw zakazali wstępu do lasów.
Maseczki obowiązkowe wszędzie.
Potem bawili sie w regulacje prawne ze bulwary/parki itp jednak nie trzeba,bo tam sie ludzi magicznie nie zarażają.
Ale był okres że jak na parkingu leśnym(czyli w lesie) nie miałeś maseczki,to groził ci mandat.

Czy Ty mieszkasz w Polsce?

40 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2022-10-09 20:46:31)

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Tak, a co?

żeby nie było.
Tutaj masz info ze był taki obowiązek.
Nawet na bulwarach i promenadach swojego czasu.

https://www.prawo.pl/prawo/zasady-nosze … 02254.html

41

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Szeptuch napisał/a:

Tak, a co?

Czyli mieszkasz i nie jesteś w stanie odróżnić prawdy od fikcji politycznej/medialnej?
Cyt."Ust i nosa nie trzeba zasłaniać m.in. w parkach, w lesie, na cmentarzach czy plaży. Z obowiązku noszenia maseczek są zwolnione jedynie osoby posiadające zaświadczenie lekarskie lub dokument potwierdzający np. zaburzenia psychiczne."
Poczytaj np. to
https://legalis.pl/za-brak-maseczki-cal … zi-mandat/

42

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
maku2 napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Tak, a co?

Czyli mieszkasz i nie jesteś w stanie odróżnić prawdy od fikcji politycznej/medialnej?
Cyt."Ust i nosa nie trzeba zasłaniać m.in. w parkach, w lesie, na cmentarzach czy plaży. Z obowiązku noszenia maseczek są zwolnione jedynie osoby posiadające zaświadczenie lekarskie lub dokument potwierdzający np. zaburzenia psychiczne."
Poczytaj np. to
https://legalis.pl/za-brak-maseczki-cal … zi-mandat/

Tak,tylko te przepisy, bywało tak że co tyg się zmieniały.
Raz można było,a raz nie.
ale już nie róbmy jak zwykle offtopu

43

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Szeptuch napisał/a:
maku2 napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Tak, a co?

Czyli mieszkasz i nie jesteś w stanie odróżnić prawdy od fikcji politycznej/medialnej?
Cyt."Ust i nosa nie trzeba zasłaniać m.in. w parkach, w lesie, na cmentarzach czy plaży. Z obowiązku noszenia maseczek są zwolnione jedynie osoby posiadające zaświadczenie lekarskie lub dokument potwierdzający np. zaburzenia psychiczne."
Poczytaj np. to
https://legalis.pl/za-brak-maseczki-cal … zi-mandat/

Tak,tylko te przepisy, bywało tak że co tyg się zmieniały.
Raz można było,a raz nie.
ale już nie róbmy jak zwykle offtopu

Nic się nie zmieniało, zwykłe kłamstwa dla rzucenia kamieniem.

44

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

hej.

co do kwestii związku to zgadzam się z Agnes, Ty jesteś super szczera wobec niego więc on nie może mieć pretensji i tym bym się nie przejmowała. jedyne co wg mnie powinnaś wziąć pod uwagę to fakt, czy on nie stwierdzi jednak że MUSI mieć dziecko i zostawi Cię za parę lat jak się "okaże" że Tobie się nie odmienia. z drugiej strony - żaden związek gwarancji wieczności nie daje.

co do odmieniania się. ja nigdy głośno nie mówiłam że nie chcę. mówiłam, że nie wiem czy chcę. ale byłam zawsze bardziej na nie niż na tak. mój partner o tym wiedział i.. czekał. nigdy nie naciskał. oboje robiliśmy karierę i podróżowaliśmy po świecie, żyło nam się naprawdę dobrze. nie czułam potrzeby rodzenia dziecka bardzo długo. odmieniło mi się jak miałam 33 lata, dziecko urodziłam rok później. kiedy mi się odmieniło? byliśmy na wycieczce z przyjaciółmi którzy mieli dwulatka, spędziłam z nim całe popołudnie i wieczorem powiedziałam mojemu że chcę dziecko. ach, pamiętam jak się ucieszył wtedy smile

i absolutnie tego nie żałuję. mówi się że jak nie masz dziecka, nie możesz sobie wyobrazić że je masz, jak masz - nie możesz sobie wyobrazić że go nie masz. to absolutnie do mnie pasuje. kocham tą małą istotkę nad życie. ale moje życie teraz wygląda inaczej oczywiście, mam zdecydowanie mniej czasu dla siebie. ale też moje priorytety się zmieniły i mi z tym dobrze. nawet nie per se przez dziecko, ale mając oddech od pracy zobaczyłam że istnieje świat poza pracą i że o godzinie 15 można spędzić czas niekoniecznie przed komputerem. szybko wróciłam do pracy, to ważny dla mnie aspekt by zachować balans, ale nie wyobrażam sobie aktualnie wrócić na etat.

ale w kwestii czy można malować - po pierwsze, dziecko ma ojca więc dobrze wiedzieć jaki facet ma stosunek do zajmowania się dzieckiem (sama mam koleżankę której facet bardzo chciał dziecko, BARDZO, ale jak się urodziło to jednak się okazało że on uważa że to rola matki się nim zajmować wink ).  a druga sprawa - jeśli jesteś w stanie sobie pozwolić finansowo na 3h dziennie na jakąś pomoc to w ogóle masz czas na co chcesz. aczkolwiek pierwszy rok jest ciężki i ten czas raczej się wykorzystuje na to żeby spać.

45

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

To jest chyba naprawdę jedna z niewielu kwestii, gdzie jeszcze długo opinie będa się znacząco różnić, zależnie od tego, kto tych dzieci nie chce a kto chce.

46

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

tylko mieszacie teraz dwie kwestie. a ja myślę że nie zależy która płeć pyta tylko kto z nich pyta (chcący czy nie chcący dziecka).
zarówno facetowi jak i kobiecie którzy chcą dziecko będąc z osobą która dziecka nie chce doradziłabym żeby odejść. osobie która dziecka nie chce ale jest szczera.. no tak jak wyżej.

niemniej też nie jest dziwne że kobietom chcącym dzieci mocniej będzie się doradzać odejście bo biologii nie oszukamy.

47

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
anna.zakochana napisał/a:

a ja myślę że nie zależy która płeć pyta tylko kto z nich pyta

Przecież to bez znaczenia kto pyta jak drugie nie chce.

48 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-10-09 22:59:11)

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

czemu bez znaczenia?
-> JA nie chcę, on(a) tak - zostając w związku mogę stracić "tylko" związek
-> JA chcę, on(a) nie - zostając w związku mogę stracić związek i szansę na dziecko.

49

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
IllaTidandi napisał/a:

On wie i rozumie. Rozmawiałam z nim już o tym wszystkim po miesiącu związku i traktowałam to jako poważna rozmowę, chciałam żeby wiedział wcześnie ze mam mętlik w głowie w tej kwestii. Chciałabym chcieć. On podszedł do tego na luzie, bym zaskoczony ze poruszam ten temat tak wcześnie i mówił ze według niego w ogóle ja nie muszę jeszcze wiedzieć bo mam czas i ze to jest ok. I nie ma z jego strony żadnej presji. On nawet uważa na to co mówi bo nie chce żebym ja to odebrała jako chęć "namawiania mnie". Jest bardzo analityczny i empatyczny i potrafi się postawić w moje sytuacji. Ale "jesli pytasz o moje odczucia w tej sprawie, dzieci bym kiedyś chciał". Ale kontynuujemy związek i dla niego cała sytuacja wydaje sie być na luzie, podczas gdy ja bardziej to roztrząsam w głowie.

Poinformowałaś go, że nie chcesz dzieci? Poinformowałaś.

To dorosły mężczyzna. Nie podejmuj decyzji za niego. Jeżeli nadal jest z Tobą to znaczy, że mu odpowiada ten stan rzeczy.

Nie wiesz jak bardzo w skali 1-10 on tego dziecka chce. Może to jest taka letnia piątka. I jeszcze to “kiedyś”. "Kiedyś" w przypadku mężczyzny może być i za 10 lat, i za 20…


Mieć dziecko, czy nie mieć? https://www.youtube.com/watch?v=ibO188xdF0o

50

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
anna.zakochana napisał/a:

czemu bez znaczenia?
-> JA nie chcę, on(a) tak - zostając w związku mogę stracić "tylko" związek
-> JA chcę, on(a) nie - zostając w związku mogę stracić związek i szansę na dziecko.

W obu przypadkach jest tak samo, tylko punkt widzenia się zmienia. 
Ty tracisz szansę na związek i dziecko. Jeśli chcesz dziecko.
On traci szansę na związek i dziecko. Jeśli on chce dziecka.
A po drodze przewala się przez was życie.

To działa w obie strony bez względu na płeć.

51

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
M!ri napisał/a:

Poinformowałaś go, że nie chcesz dzieci? Poinformowałaś.

Tak, poinformowała. Ale czy on nie liczy na zmianę zdania? Może zaproponować mu wazektomię, tak dla pewności że nie poszuka na boku?

M!ri napisał/a:

To dorosły mężczyzna.

Jak również ona. Dlaczego nie może żyć sama lub poszukać takiego co od początku nie chce mieć dzieci?

M!ri napisał/a:

Nie podejmuj decyzji za niego.

Przecież podejmuje - on chce, ona nie. A że on kocha "bardziej" to się na to godzi, bo - ona podjęła decyzję.

M!ri napisał/a:

Jeżeli nadal jest z Tobą to znaczy, że mu odpowiada ten stan rzeczy.

On liczy na zmianę decyzji - jej decyzji -  a ona...cóż, jej jest z tym wygodnie... czyli wykorzystuje jego uczucie względem siebie przeciw niemu - tak to wygląda.

M!ri napisał/a:

Nie wiesz jak bardzo w skali 1-10 on tego dziecka chce.

Bo wiemy jak bardzo ona chce.

M!ri napisał/a:

Może to jest taka letnia piątka. I jeszcze to “kiedyś”. "Kiedyś" w przypadku mężczyzny może być i za 10 lat, i za 20…

Równie dobrze możemy przypuszczać że autorka ma wobec faceta taką lekka 5 bo jej "prawdziwy" wybór skłoniłby ją do zmiany zadania. A tak może "kiedyś" za 10 lub 20 lat autorka zmieni zdanie...le tego się nie dowiemy.
Powtarzam autorko nie wykorzystuj uczucia partnera przeciwko niemu.

52

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
maku2 napisał/a:
M!ri napisał/a:

Poinformowałaś go, że nie chcesz dzieci? Poinformowałaś.

Tak, poinformowała. Ale czy on nie liczy na zmianę zdania? Może zaproponować mu wazektomię, tak dla pewności że nie poszuka na boku?

M!ri napisał/a:

To dorosły mężczyzna.

Jak również ona. Dlaczego nie może żyć sama lub poszukać takiego co od początku nie chce mieć dzieci?

M!ri napisał/a:

Nie podejmuj decyzji za niego.

Przecież podejmuje - on chce, ona nie. A że on kocha "bardziej" to się na to godzi, bo - ona podjęła decyzję.

M!ri napisał/a:

Jeżeli nadal jest z Tobą to znaczy, że mu odpowiada ten stan rzeczy.

On liczy na zmianę decyzji - jej decyzji -  a ona...cóż, jej jest z tym wygodnie... czyli wykorzystuje jego uczucie względem siebie przeciw niemu - tak to wygląda.

Nie ma to jak mężczyzna robiący z mężczyzn bezmózgie ameby wink

Gdyby temu facetowi naprawdę zależało na posiadaniu dzieci to sam odszedłby od autorki i poszukał takiej, która mu te dzieci urodzi. Autorka go nie oszukiwała, nie uwiodła i dopiero później wyjawiła mroczny sekret. Nie. Była szczera od samego początku. Nie może też gwarantować, że jej się nigdy nie zmieni (ma dopiero 30 lat).

Temu mężczyźnie może nie zależeć aż tak bardzo na dzieciach jak to się autorce wydaje. To kobiety dostają małpiego rozumu, że w pewnym momencie nie liczy się już nic byle tylko było dziecko (nie ważne z kim).
W życiu spotkałam tylko jednego mężczyznę, który rzeczywiście chciał mieć dzieci - ze względów religijnych. Reszta która niby chciała - byli bliżej “może”, “kiedyś”, “jeszcze pomyślę”.


Poza tym jeżeli dobrze się im teraz układa, a ona wyskoczy jak filip z konopii z rozstaniem “bo Ty chcesz mieć dzieci”, to przecież każdy na jego miejscu uznałby ją za wariatkę.

53

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
maku2 napisał/a:
anna.zakochana napisał/a:

czemu bez znaczenia?
-> JA nie chcę, on(a) tak - zostając w związku mogę stracić "tylko" związek
-> JA chcę, on(a) nie - zostając w związku mogę stracić związek i szansę na dziecko.

W obu przypadkach jest tak samo, tylko punkt widzenia się zmienia. 
Ty tracisz szansę na związek i dziecko. Jeśli chcesz dziecko.
On traci szansę na związek i dziecko. Jeśli on chce dziecka.
A po drodze przewala się przez was życie.

To działa w obie strony bez względu na płeć.

no właśnie to napisałam, że płeć NIE MA znaczenia. ma znaczenie czy pytający nie chce dziecka czy pytający jest z kimś kto nie chce dziecka

54

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
M!ri napisał/a:
maku2 napisał/a:
M!ri napisał/a:

Poinformowałaś go, że nie chcesz dzieci? Poinformowałaś.

Tak, poinformowała. Ale czy on nie liczy na zmianę zdania? Może zaproponować mu wazektomię, tak dla pewności że nie poszuka na boku?

M!ri napisał/a:

To dorosły mężczyzna.

Jak również ona. Dlaczego nie może żyć sama lub poszukać takiego co od początku nie chce mieć dzieci?

M!ri napisał/a:

Nie podejmuj decyzji za niego.

Przecież podejmuje - on chce, ona nie. A że on kocha "bardziej" to się na to godzi, bo - ona podjęła decyzję.

M!ri napisał/a:

Jeżeli nadal jest z Tobą to znaczy, że mu odpowiada ten stan rzeczy.

On liczy na zmianę decyzji - jej decyzji -  a ona...cóż, jej jest z tym wygodnie... czyli wykorzystuje jego uczucie względem siebie przeciw niemu - tak to wygląda.

Nie ma to jak mężczyzna robiący z mężczyzn bezmózgie ameby wink

Gdyby temu facetowi naprawdę zależało na posiadaniu dzieci to sam odszedłby od autorki i poszukał takiej, która mu te dzieci urodzi. Autorka go nie oszukiwała, nie uwiodła i dopiero później wyjawiła mroczny sekret. Nie. Była szczera od samego początku. Nie może też gwarantować, że jej się nigdy nie zmieni (ma dopiero 30 lat).

Temu mężczyźnie może nie zależeć aż tak bardzo na dzieciach jak to się autorce wydaje. To kobiety dostają małpiego rozumu, że w pewnym momencie nie liczy się już nic byle tylko było dziecko (nie ważne z kim).
W życiu spotkałam tylko jednego mężczyznę, który rzeczywiście chciał mieć dzieci - ze względów religijnych. Reszta która niby chciała - byli bliżej “może”, “kiedyś”, “jeszcze pomyślę”.


Poza tym jeżeli dobrze się im teraz układa, a ona wyskoczy jak filip z konopii z rozstaniem “bo Ty chcesz mieć dzieci”, to przecież każdy na jego miejscu uznałby ją za wariatkę.

Nie ma to jak kobieta która z kobiet robi idiotki które udają że nie wiedzą o co chodzi...a chodzi o to że facet jest zakochany.
Ja chciałem mieć dzieci i religia nie miała z tym nic wspólnego.
A autorka nie ma dopiero 30 lat tylko już ma 30 lat - tak na to się patrzy gdy się mówi o posiadaniu dziecka.
Tak jest szansa że facet od niej odejdzie gdy zrozumie że ona na poważnie tego dziecka nie chce.
Ja bym odszedł i znam co najmniej jednego faceta co tak zrobił i też im się dobrze układało.
Ona wykorzystujecie uczucia partnera i mówienie że on chyba ich tak na prawdę nie chce bo nie odchodzi jest po prostu podłe.

55

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
maku2 napisał/a:
M!ri napisał/a:

Nie ma to jak mężczyzna robiący z mężczyzn bezmózgie ameby wink

Gdyby temu facetowi naprawdę zależało na posiadaniu dzieci to sam odszedłby od autorki i poszukał takiej, która mu te dzieci urodzi. Autorka go nie oszukiwała, nie uwiodła i dopiero później wyjawiła mroczny sekret. Nie. Była szczera od samego początku. Nie może też gwarantować, że jej się nigdy nie zmieni (ma dopiero 30 lat).

Temu mężczyźnie może nie zależeć aż tak bardzo na dzieciach jak to się autorce wydaje. To kobiety dostają małpiego rozumu, że w pewnym momencie nie liczy się już nic byle tylko było dziecko (nie ważne z kim).
W życiu spotkałam tylko jednego mężczyznę, który rzeczywiście chciał mieć dzieci - ze względów religijnych. Reszta która niby chciała - byli bliżej “może”, “kiedyś”, “jeszcze pomyślę”.


Poza tym jeżeli dobrze się im teraz układa, a ona wyskoczy jak filip z konopii z rozstaniem “bo Ty chcesz mieć dzieci”, to przecież każdy na jego miejscu uznałby ją za wariatkę.

Nie ma to jak kobieta która z kobiet robi idiotki które udają że nie wiedzą o co chodzi...a chodzi o to że facet jest zakochany.
Ja chciałem mieć dzieci i religia nie miała z tym nic wspólnego.
A autorka nie ma dopiero 30 lat tylko już ma 30 lat - tak na to się patrzy gdy się mówi o posiadaniu dziecka.
Tak jest szansa że facet od niej odejdzie gdy zrozumie że ona na poważnie tego dziecka nie chce.
Ja bym odszedł i znam co najmniej jednego faceta co tak zrobił i też im się dobrze układało.
Ona wykorzystujecie uczucia partnera i mówienie że on chyba ich tak na prawdę nie chce bo nie odchodzi jest po prostu podłe.

A co ten facet miałby zrobić żebyś poczuł (i przy okazji autorka), że on na poważnie chce być z nią pomimo tego, że ona nie chce mieć dzieci? Jak ma udowodnić, że nie jest wielbłądem? Czy jest coś takiego? Czy wszystko wytłumacz zakochaniem?

Naprawdę krew musiałaby mu odpłynąć w bardzo dużej ilości i w bardzo odległe od mózgu miejsce, aby miłość zaślepiła tak bardzo, aby zrezygnować z tak ważnej kwestii jak posiadanie/nie posiadanie dziecka.

56

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

maku, sorry, ale rzeczywiście robisz z faceta autorki bezwolnego pajaca.

A Twój argument o tym, że on jest zakochany i dlatego to autorka powinna podjąć za niego decyzję o rozstaniu nijak się ma do tego, że ona też jest zakochana :-P

Dobra wiadomość jest taka, że stan zakochania nie trwa wiecznie i w pewnym momencie, gdy haj mija, to ludzie zaczynaja się zastanawiać, czy im razem po drodze, czy patrzą w te samą stronę itd., więc za jakiś czas problem sam się rozwiąże ;-)

57

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
M!ri napisał/a:
maku2 napisał/a:
M!ri napisał/a:

Nie ma to jak mężczyzna robiący z mężczyzn bezmózgie ameby wink

Gdyby temu facetowi naprawdę zależało na posiadaniu dzieci to sam odszedłby od autorki i poszukał takiej, która mu te dzieci urodzi. Autorka go nie oszukiwała, nie uwiodła i dopiero później wyjawiła mroczny sekret. Nie. Była szczera od samego początku. Nie może też gwarantować, że jej się nigdy nie zmieni (ma dopiero 30 lat).

Temu mężczyźnie może nie zależeć aż tak bardzo na dzieciach jak to się autorce wydaje. To kobiety dostają małpiego rozumu, że w pewnym momencie nie liczy się już nic byle tylko było dziecko (nie ważne z kim).
W życiu spotkałam tylko jednego mężczyznę, który rzeczywiście chciał mieć dzieci - ze względów religijnych. Reszta która niby chciała - byli bliżej “może”, “kiedyś”, “jeszcze pomyślę”.


Poza tym jeżeli dobrze się im teraz układa, a ona wyskoczy jak filip z konopii z rozstaniem “bo Ty chcesz mieć dzieci”, to przecież każdy na jego miejscu uznałby ją za wariatkę.

Nie ma to jak kobieta która z kobiet robi idiotki które udają że nie wiedzą o co chodzi...a chodzi o to że facet jest zakochany.
Ja chciałem mieć dzieci i religia nie miała z tym nic wspólnego.
A autorka nie ma dopiero 30 lat tylko już ma 30 lat - tak na to się patrzy gdy się mówi o posiadaniu dziecka.
Tak jest szansa że facet od niej odejdzie gdy zrozumie że ona na poważnie tego dziecka nie chce.
Ja bym odszedł i znam co najmniej jednego faceta co tak zrobił i też im się dobrze układało.
Ona wykorzystujecie uczucia partnera i mówienie że on chyba ich tak na prawdę nie chce bo nie odchodzi jest po prostu podłe.

A co ten facet miałby zrobić żebyś poczuł (i przy okazji autorka), że on na poważnie chce być z nią pomimo tego, że ona nie chce mieć dzieci? Jak ma udowodnić, że nie jest wielbłądem? Czy jest coś takiego? Czy wszystko wytłumacz zakochaniem?

Naprawdę krew musiałaby mu odpłynąć w bardzo dużej ilości i w bardzo odległe od mózgu miejsce, aby miłość zaślepiła tak bardzo, aby zrezygnować z tak ważnej kwestii jak posiadanie/nie posiadanie dziecka.

Nie rozumiesz.
On może z nią zostać pomimo że ona dzieci nie chce bo ją kocha czyli on swoje plany/wizje(jak zwał) jest gotów poświecić dla niej. A ona nie i z tego korzysta.
Czy on nie odejdzie? Czy on zrezygnuje z dziecka? tego nie wiemy, pół na pół. Może za kilka lat przez zakochanie zacznie przebijać myśl - i co dalej? A może kupią psa?

58

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
MagdaLena1111 napisał/a:

maku, sorry, ale rzeczywiście robisz z faceta autorki bezwolnego pajaca.

A Twój argument o tym, że on jest zakochany i dlatego to autorka powinna podjąć za niego decyzję o rozstaniu nijak się ma do tego, że ona też jest zakochana :-P

Dobra wiadomość jest taka, że stan zakochania nie trwa wiecznie i w pewnym momencie, gdy haj mija, to ludzie zaczynaja się zastanawiać, czy im razem po drodze, czy patrzą w te samą stronę itd., więc za jakiś czas problem sam się rozwiąże ;-)

Miłość potrafi zaślepić - tak? Tak.
I fakt za jakiś czas będzie wiadomo co i jak.
Chociaż w tym układzie to facet traci.

59

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
cisza to ja napisał/a:

Dokładnie tak

Agnes76 napisał/a:

Nie musisz już teraz decydować czy kiedyś zmienisz zdanie, czy nie. Uczciwie poinformowałaś jakie jest Twoje obecne nastawienie i to wszystko co możesz zrobić na tą chwilę. Nie wiem jak mógłby mieć kiedyś pretensje, że nie zmieniłaś zdania - to nawet brzmi absurdalnie.
Facet się nie przejmuje to Ty też nie powinnaś. Ciesz się życiem a na martwienie się problemami przyjdzie czas gdy się pojawią. Wszystkich i tak nie wymyślisz, więc nie przygotujesz się na każde możliwe nieszczęście.

Dokładnie tak.

Jednak korci mnie pytanie o niespodziewaną ciążę i co wtedy?
Nie ma 100% zabezpieczenia.
Moja młodsza pomimo brania środków anty, ma ślicznego drugiego syna.

Ciszo  możemy mieć więcej takich trudnych pytań smile
A co jesli zajdzie w ciążę która stanie się zagrożeniem dla jej życia?
A co jesli zajdzie w ciąże a on zacznie ją zdradzać.?
A co jeśli umrze  przy porodzie?
A co jeśli urodzi niepełnosprawne dziecko i on ją porzuci?
A co jesli po urodzeniu dziecka wpadnie w depresją i przez resztę życia będzie żałować tej decyzji?
A jesli on zechce mieć troje dzieci?

Ciesz się życiem a na martwienie się problemami przyjdzie czas gdy się pojawią. Wszystkich i tak nie wymyślisz, więc nie przygotujesz się na każde możliwe nieszczęście.

60

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
maku2 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

maku, sorry, ale rzeczywiście robisz z faceta autorki bezwolnego pajaca.

A Twój argument o tym, że on jest zakochany i dlatego to autorka powinna podjąć za niego decyzję o rozstaniu nijak się ma do tego, że ona też jest zakochana :-P

Dobra wiadomość jest taka, że stan zakochania nie trwa wiecznie i w pewnym momencie, gdy haj mija, to ludzie zaczynaja się zastanawiać, czy im razem po drodze, czy patrzą w te samą stronę itd., więc za jakiś czas problem sam się rozwiąże ;-)

Miłość potrafi zaślepić - tak? Tak.
I fakt za jakiś czas będzie wiadomo co i jak.
Chociaż w tym układzie to facet traci.

No i dobrze, że to facet traci. Jego "strata" i tak jest mniejsza niż "strata" kobiety, która rodzi by zaspokoić cudze potrzeby.

61

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Agnes76 napisał/a:
maku2 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

maku, sorry, ale rzeczywiście robisz z faceta autorki bezwolnego pajaca.

A Twój argument o tym, że on jest zakochany i dlatego to autorka powinna podjąć za niego decyzję o rozstaniu nijak się ma do tego, że ona też jest zakochana :-P

Dobra wiadomość jest taka, że stan zakochania nie trwa wiecznie i w pewnym momencie, gdy haj mija, to ludzie zaczynaja się zastanawiać, czy im razem po drodze, czy patrzą w te samą stronę itd., więc za jakiś czas problem sam się rozwiąże ;-)

Miłość potrafi zaślepić - tak? Tak.
I fakt za jakiś czas będzie wiadomo co i jak.
Chociaż w tym układzie to facet traci.

No i dobrze, że to facet traci. Jego "strata" i tak jest mniejsza niż "strata" kobiety, która rodzi by zaspokoić cudze potrzeby.

Często się z Tobą zgadzam ale musi być aaaallleee
Ale on nie obcy tylko maż.
Tak uczciwie co byś doradziła kobiecie która chce mieć dziecko a mąż nie?
Doradzałabyś jej pogodzenie się ze "stratą"?

62

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
maku2 napisał/a:

On może z nią zostać pomimo że ona dzieci nie chce bo ją kocha czyli on swoje plany/wizje(jak zwał) jest gotów poświecić dla niej. A ona nie i z tego korzysta.

Ale w tej kwestii nie istnieje kompromis. Tak samo nie można mieszkać w domku na wsi i w centrum miasta jednocześnie. Więc każda ze stron musi odpowiedzieć na pytanie czy jest gotowa na takie poświęcenie i czy stawia związek wyżej niż swoje pierwotne marzenia.

Mężczyzna autorki twierdzi, że jest z tym ok. Dlaczego mamy uważać, że jest niepoczytalny?

Czy mu się odmieni? Zawsze tak może się zdarzyć. Nawet jeżeli ktoś, kto przez całe życie był niechętny do dzieci, w wieku 60 lat może się obudzić, że jednak chce być ojcem i znajdzie sobie jakąś młódkę, której zrobi dzieciaka.
Ale czy mało jest przykładów w drugą stronę? Nawet tutaj w wątku wypowiedziała się kobieta, której mąż się mega ucieszył na jej decyzję o dziecku, a później mu się zabawa w rodzinę znudziła i zostawił ją samą z małym dzieckiem.

63

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

tak, traci. i właśnie gdyby on zadał tu to pytanie, doradziłybyśmy żeby szukał innej wink
ale on nie zadaje tego pytania tylko jest z autorką. taką podjął decyzję. samodzielnie, mając pełną informację od niej.

64

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
maku2 napisał/a:

Tak uczciwie co byś doradziła kobiecie która chce mieć dziecko a mąż nie?
Doradzałabyś jej pogodzenie się ze "stratą"?

Raczej każdy by doradził, że musi się zastanowić co jest dla niej ważniejsze. Dziecko czy mąż. I by podjęła decyzję zgodną ze swoimi uczuciami.

65

Odp: On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.
Agnes76 napisał/a:

[
No i dobrze, że to facet traci. Jego "strata" i tak jest mniejsza niż "strata" kobiety, która rodzi by zaspokoić cudze potrzeby.

To jest po prostu podłe, widać w tobie uprzednia, typowa feministka która wartościuje potrzeby,ze względu na płeć.
No faktycznie mniejsza strata jest  CAŁE życie bez dzieci niż ten "straszny" poród.

Posty [ 1 do 65 z 341 ]

Strony 1 2 3 … 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » On chce kiedyś dzieci, ona (najprawdopodobniej) nie.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026