netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

295 odpowiedzi18 527 wyświetleńzałożony przez SanWieIng, 29.09.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 296 ]

196

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Wynajmuję kilka mieszkań w Polsce, w większości kawalerki. Wszystkie powyżej 1600 zł/msc. Nie wszystkie są nowe, kilka w kamienicach ale odnowionych. Żeby je doprowadzić do stanu używalności po kupnie, to remont kosztował często 30-40 tys. zł. Gdybym je wynajmowała za 800 zł, to zwrot kosztów dotyczyłby moich wnuków chyba, więc byłby całkowicie nieopłacalny.
Jeśli więc rozmawiamy o mieszkaniach, to mówmy o mieszkaniach a nie o norach, gdzie wystarczy kilkaset złotych za wynajem z czynszem. Kilometr od urzędu miasta? W Wilkowyjach? smile

Hamuj się furiatko. To że coś nie pasuje do twojej wersji, to nie znaczy że nie istnieje. Ty zrobiłaś sobie z tego biznes, tamto mieszkanie po prostu miało być trzymane i wynajmowane z przeznaczeniem dla dziecka kiedy będzie chciało zamieszkać samo (jak wspomniano kawalerka po teściu). Jeden pokój, aneks kuchenny, łazienka z wanną i kiblem, żadna nora, ale też i nie standard nowego budownictwa, bo do naszych porównań wcale nie musi być standard nowego budownictwa, bo niby z jakiej racji?! To że autorka ma nowy dom, to nie znaczy że najemcy taki standard jest niezbędny do życia i względnego komfortu. Gdybym musiał się powiedzmy na 2 lata przenieść zawodowo do innego miasta, to taka kawalerka by mi spokojnie wystarczyła i to żaden argument że ty chcesz sobie podwyższać standard na potrzebę twoich porównań. Zależy jakie kto ma priorytety: dla wielu taka kawalerka w centrum będzie bardziej użyteczna niż nawet dwa pokoje w domu na wypizdowie w standardzie nowego budownictwa (a to też nie jest oczywiste, bo widziałem już niejeden dom gdzie mieszkańcom zabrakło kasy na wyposażenie godne nowego domu i po prostu przerzucili sprzęty ze swojego starego mieszkania.

I gdzie taka kawalerka? Nie, nie w Wilkowyjach (chyba ty tam mieszkasz jeśli taka obeznana z lokalnymi cenami); ale Trójmiasto to nie tylko Gdańsk (to uwaga także do jeneste92, a na wuja komuś wynajmować mieszkanie w Gdańsku jak w tym akurat mieście nie pracuje.

Ty wciąż pitolisz a ja nie wiem o czym smile To, że coś nie pasuje do twojej wersji, to nie znaczy że nie istnieje to sam sobie zapisz i czytaj kretynie, bo chyba z tym masz problem smile
Ja sobie biznesu nie zrobiłam, tylko wypracowałam i przez to wiem ILE KOSZTUJE PIENIĄDZ.
To, że tobie wystarczyłaby kawalerka w standardzie po teściu nie znaczy, że wszyscy chcą tak żyć. Z resztą ty mnie tak rozśmieszasz, że nie mam siły z tobą gadać big_smile

big_smile big_smile big_smile

197

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Salomonka napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Wynajmuję kilka mieszkań w Polsce, w większości kawalerki. Wszystkie powyżej 1600 zł/msc. Nie wszystkie są nowe, kilka w kamienicach ale odnowionych. Żeby je doprowadzić do stanu używalności po kupnie, to remont kosztował często 30-40 tys. zł. Gdybym je wynajmowała za 800 zł, to zwrot kosztów dotyczyłby moich wnuków chyba, więc byłby całkowicie nieopłacalny.
Jeśli więc rozmawiamy o mieszkaniach, to mówmy o mieszkaniach a nie o norach, gdzie wystarczy kilkaset złotych za wynajem z czynszem. Kilometr od urzędu miasta? W Wilkowyjach? smile

Hamuj się furiatko. To że coś nie pasuje do twojej wersji, to nie znaczy że nie istnieje. Ty zrobiłaś sobie z tego biznes, tamto mieszkanie po prostu miało być trzymane i wynajmowane z przeznaczeniem dla dziecka kiedy będzie chciało zamieszkać samo (jak wspomniano kawalerka po teściu). Jeden pokój, aneks kuchenny, łazienka z wanną i kiblem, żadna nora, ale też i nie standard nowego budownictwa, bo do naszych porównań wcale nie musi być standard nowego budownictwa, bo niby z jakiej racji?! To że autorka ma nowy dom, to nie znaczy że najemcy taki standard jest niezbędny do życia i względnego komfortu. Gdybym musiał się powiedzmy na 2 lata przenieść zawodowo do innego miasta, to taka kawalerka by mi spokojnie wystarczyła i to żaden argument że ty chcesz sobie podwyższać standard na potrzebę twoich porównań. Zależy jakie kto ma priorytety: dla wielu taka kawalerka w centrum będzie bardziej użyteczna niż nawet dwa pokoje w domu na wypizdowie w standardzie nowego budownictwa (a to też nie jest oczywiste, bo widziałem już niejeden dom gdzie mieszkańcom zabrakło kasy na wyposażenie godne nowego domu i po prostu przerzucili sprzęty ze swojego starego mieszkania.

I gdzie taka kawalerka? Nie, nie w Wilkowyjach (chyba ty tam mieszkasz jeśli taka obeznana z lokalnymi cenami); ale Trójmiasto to nie tylko Gdańsk (to uwaga także do jeneste92, a na wuja komuś wynajmować mieszkanie w Gdańsku jak w tym akurat mieście nie pracuje.

Ty wciąż pitolisz a ja nie wiem o czym smile To, że coś nie pasuje do twojej wersji, to nie znaczy że nie istnieje to sam sobie zapisz i czytaj kretynie, bo chyba z tym masz problem smile
Ja sobie biznesu nie zrobiłam, tylko wypracowałam i przez to wiem ILE KOSZTUJE PIENIĄDZ.
To, że tobie wystarczyłaby kawalerka w standardzie po teściu nie znaczy, że wszyscy chcą tak żyć. Z resztą ty mnie tak rozśmieszasz, że nie mam siły z tobą gadać big_smile

big_smile big_smile big_smile

Co za idiotka... nie wiesz o czym piszę? To albo jesteś tępa (fakt, możliwe)  albo rżniesz głupa bo ci nie pasuje do teorii. A kawalerka została nieco podremontowana po jego śmierci, ale nie był to wynajem na chama, żeby jak najszybciej się zwrócił zakup mieszkań (intencje były inne czego nie rozumiesz, zresztą wielu ludzi się takich zbierze).

NIE WIESZ czy facetowi autorki TEŻ czasem nie wystarcza jednopokojowe mieszkanie, w którym ważne jest to by było czyste, suche, ciepłe, by było gdzie w nim się umyć i coś ugotować. I wbrew twoim i innych teoriom spiskowym bardzo prawdopodobne że facet zmienił miejscówkę DLA KOBIETY, a nie ze względu na większy metraż (mnie na przykład moja miejscówka tak odpowiada że naprawdę nie widzę na dziś argumentów za jej zmianą).


Ale też uważam że powinien bulić połowę faktycznych rachunków (aczkolwiek nie połowę jej kredytu czy jakiś wynajem) a nie 150 złotych.

198

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Hamuj się furiatko. To że coś nie pasuje do twojej wersji, to nie znaczy że nie istnieje. Ty zrobiłaś sobie z tego biznes, tamto mieszkanie po prostu miało być trzymane i wynajmowane z przeznaczeniem dla dziecka kiedy będzie chciało zamieszkać samo (jak wspomniano kawalerka po teściu). Jeden pokój, aneks kuchenny, łazienka z wanną i kiblem, żadna nora, ale też i nie standard nowego budownictwa, bo do naszych porównań wcale nie musi być standard nowego budownictwa, bo niby z jakiej racji?! To że autorka ma nowy dom, to nie znaczy że najemcy taki standard jest niezbędny do życia i względnego komfortu. Gdybym musiał się powiedzmy na 2 lata przenieść zawodowo do innego miasta, to taka kawalerka by mi spokojnie wystarczyła i to żaden argument że ty chcesz sobie podwyższać standard na potrzebę twoich porównań. Zależy jakie kto ma priorytety: dla wielu taka kawalerka w centrum będzie bardziej użyteczna niż nawet dwa pokoje w domu na wypizdowie w standardzie nowego budownictwa (a to też nie jest oczywiste, bo widziałem już niejeden dom gdzie mieszkańcom zabrakło kasy na wyposażenie godne nowego domu i po prostu przerzucili sprzęty ze swojego starego mieszkania.

I gdzie taka kawalerka? Nie, nie w Wilkowyjach (chyba ty tam mieszkasz jeśli taka obeznana z lokalnymi cenami); ale Trójmiasto to nie tylko Gdańsk (to uwaga także do jeneste92, a na wuja komuś wynajmować mieszkanie w Gdańsku jak w tym akurat mieście nie pracuje.

Ty wciąż pitolisz a ja nie wiem o czym smile To, że coś nie pasuje do twojej wersji, to nie znaczy że nie istnieje to sam sobie zapisz i czytaj kretynie, bo chyba z tym masz problem smile
Ja sobie biznesu nie zrobiłam, tylko wypracowałam i przez to wiem ILE KOSZTUJE PIENIĄDZ.
To, że tobie wystarczyłaby kawalerka w standardzie po teściu nie znaczy, że wszyscy chcą tak żyć. Z resztą ty mnie tak rozśmieszasz, że nie mam siły z tobą gadać big_smile

big_smile big_smile big_smile

Co za idiotka... nie wiesz o czym piszę? To albo jesteś tępa (fakt, możliwe)  albo rżniesz głupa bo ci nie pasuje do teorii. A kawalerka została nieco podremontowana po jego śmierci, ale nie był to wynajem na chama, żeby jak najszybciej się zwrócił zakup mieszkań (intencje były inne czego nie rozumiesz, zresztą wielu ludzi się takich zbierze).

NIE WIESZ czy facetowi autorki TEŻ czasem nie wystarcza jednopokojowe mieszkanie, w którym ważne jest to by było czyste, suche, ciepłe, by było gdzie w nim się umyć i coś ugotować. I wbrew twoim i innych teoriom spiskowym bardzo prawdopodobne że facet zmienił miejscówkę DLA KOBIETY, a nie ze względu na większy metraż (mnie na przykład moja miejscówka tak odpowiada że naprawdę nie widzę na dziś argumentów za jej zmianą).


Ale też uważam że powinien bulić połowę faktycznych rachunków (aczkolwiek nie połowę jej kredytu czy jakiś wynajem) a nie 150 złotych.

Sorry, ale mnie ręce opadają smile

Ale co się ubawiłam to tego mi nikt nie zabierze big_smile

I jak tu nie lubić facetów? big_smile big_smile big_smile

199

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SanWieIng napisał/a:

Hej ;/

Poznałam prawie rok temu fajnego chłopaka. Niedługo wcześniej wzięłam też kredyt na bardzo niskich stopach procentowych, więc jestem wśród szczęśliwców max wzrostu raty. Aktualnie jest mi ciężko, rata wynosi 2600 miesięcznie i od listopada wzrośnie do 3000 PLN. Oczywiście do tego dochodzą opłaty 300zł miesięcznie (prąd, gaz).

Zdecydowaliśmy się zamieszkać razem i doszło do rozmowy. Chłopak wynajmował kawalerkę za 1200zł miesięcznie, teraz wprowadza się do mnie i zaproponował robić wspólny budżet na zakupy i że będzie płacił połowę opłat czyli 150zł miesięcznie. Kredyt jest mój, więc nie chce spłacać mi domu bo jak się rozstaniemy to zostanie z niczym....

Ja nie naciskałam, bo nie chcę w żaden sposób mieć z Niego korzyść finansową, ale...no właśnie. Rata zabiera połowę moich zarobków, mam jeszcze 20 tys. długów, żyje mi się ciężko. Chłopak wychodzi na tym lepiej bo nagle nie płaci już za wynajem i ma +1000 do kieszeni sad Do tego ma swoje mieszkanie bez kredytu w innym mieście, z które wynajmuje i też z tego leci mu kasa.

Ja nie zaglądam nikomu do kieszeni, ale im bliżej wprowadzki to czuję się źle, bo jeszcze nie dawno myślałam, że jednak trochę mnie od odciąży, dając chociażby z 500zł miesięcznie chociaż, a tutaj kicha.

Chłopak wprowadzi się do 2 piętrowego domu, będzie mieć własne pomieszczenie do pracy. Dom sama wykończyłam, była to deweloperka, więc wszystko jest nowe, czyste. Jest tutaj ze 100m2 + ogród.

Czy jestem roszczeniowa? Czy taki układ jest okej, aby nie dopłacał się nic do mojego kredytu? sad Jak byście to rozegrali na moim miejscu?


Ale dlaczego facet ma Ci pomagać w spłacie kredytu TWOJEGO mieszkania ? Chyba że związek jest na tyle poważny że w przyszłość  masz zamiar dopisać go do aktu własność .

Postąpiłaś zupełnie lekkomyślnie i nieodpowiedzialnie ,nie stać Cię na opłacanie kredytu ,masz problemy finansowe ,w ogolę nie przewidziałaś że stopy procentowe będą wzrastać i zrzucasz swoje zobowiązania na innego człowieka. W życiu bym się nie zgodziła na coś takiego ,bo w razie ewentualnego rozstania byłabym na tym stratna, 500 zł miesięcznie przez przykładowo 2-3 to ile to wychodzi? 20 tyś ? Lepiej przeznaczyć taką kwotę na wkład  własny własnego lokum a nie spłacać czyiś kredyt xD

200 Ostatnio edytowany przez zwyczajny gość (2022-10-01 20:41:13)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:

Co za idiotka... nie wiesz o czym piszę? To albo jesteś tępa (fakt, możliwe)  albo rżniesz głupa bo ci nie pasuje do teorii. A kawalerka została nieco podremontowana po jego śmierci, ale nie był to wynajem na chama, żeby jak najszybciej się zwrócił zakup mieszkań (intencje były inne czego nie rozumiesz, zresztą wielu ludzi się takich zbierze).

NIE WIESZ czy facetowi autorki TEŻ czasem nie wystarcza jednopokojowe mieszkanie, w którym ważne jest to by było czyste, suche, ciepłe, by było gdzie w nim się umyć i coś ugotować. I wbrew twoim i innych teoriom spiskowym bardzo prawdopodobne że facet zmienił miejscówkę DLA KOBIETY, a nie ze względu na większy metraż (mnie na przykład moja miejscówka tak odpowiada że naprawdę nie widzę na dziś argumentów za jej zmianą).

Ale też uważam że powinien bulić połowę faktycznych rachunków (aczkolwiek nie połowę jej kredytu czy jakiś wynajem) a nie 150 złotych.

Nie wiem ile masz lat, ale masz ZEROWE pojęcie o kosztach utrzymania mieszkania czy domu. Więc się nie rzucaj.
Zwłaszcza dzisiaj. Media, ogrzewanie, śmiecie, sprzątanie, podatek, fundusz remontowy, spółdzielnia czy wspólnota......i najważniejsze (uwaga trudne słowo) AMORTYZACJA. Czyli koszt zużycia mieszkania (domu) sprzętów, mebli.....itp.
To są realne koszty. A nie 150 zł....kpina

KaSiaaa29 napisał/a:

Ale dlaczego facet ma Ci pomagać w spłacie kredytu TWOJEGO mieszkania ? Chyba że związek jest na tyle poważny że w przyszłość  masz zamiar dopisać go do aktu własność .

Facet nie ma pomagać w spłacie kredytu, tylko pokryć realne koszty SWOJEGO pobytu w mieszkaniu....a nie mieszkać na krzywy ryj.

201

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:

(...)
I gdzie taka kawalerka? Nie, nie w Wilkowyjach (chyba ty tam mieszkasz jeśli taka obeznana z lokalnymi cenami); ale Trójmiasto to nie tylko Gdańsk (to uwaga także do jeneste92, a na wuja komuś wynajmować mieszkanie w Gdańsku jak w tym akurat mieście nie pracuje.

To niemożliwe, naprawdę??!! yikes yikes no jestem w ciężkim szoku!
Jeszcze jak mi powiesz, że olx to nie jedyne miejsce, gdzie można szukać mieszkania do wynajęcia, że są też inne portale, Facebook, a nawet słupy ogłoszeniowe to z tego szoku dziś nie zasnę! sad sad

202 Ostatnio edytowany przez KaSiaaa29 (2022-10-01 20:46:54)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
zwyczajny gość napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Co za idiotka... nie wiesz o czym piszę? To albo jesteś tępa (fakt, możliwe)  albo rżniesz głupa bo ci nie pasuje do teorii. A kawalerka została nieco podremontowana po jego śmierci, ale nie był to wynajem na chama, żeby jak najszybciej się zwrócił zakup mieszkań (intencje były inne czego nie rozumiesz, zresztą wielu ludzi się takich zbierze).

NIE WIESZ czy facetowi autorki TEŻ czasem nie wystarcza jednopokojowe mieszkanie, w którym ważne jest to by było czyste, suche, ciepłe, by było gdzie w nim się umyć i coś ugotować. I wbrew twoim i innych teoriom spiskowym bardzo prawdopodobne że facet zmienił miejscówkę DLA KOBIETY, a nie ze względu na większy metraż (mnie na przykład moja miejscówka tak odpowiada że naprawdę nie widzę na dziś argumentów za jej zmianą).

Ale też uważam że powinien bulić połowę faktycznych rachunków (aczkolwiek nie połowę jej kredytu czy jakiś wynajem) a nie 150 złotych.

Nie wiem ile masz lat, ale masz ZEROWE pojęcie o kosztach utrzymania mieszkania czy domu. Więc się nie rzucaj.
Zwłaszcza dzisiaj. Media, ogrzewanie, śmiecie, sprzątanie, podatek, fundusz remontowy, spółdzielnia czy wspólnota......i najważniejsze (uwaga trudne słowo) AMORTYZACJA. Czyli koszt zużycia mieszkania (domu) sprzętów, mebli.....itp.
To są realne koszty. A nie 150 zł....kpina

KaSiaaa29 napisał/a:

Ale dlaczego facet ma Ci pomagać w spłacie kredytu TWOJEGO mieszkania ? Chyba że związek jest na tyle poważny że w przyszłość  masz zamiar dopisać go do aktu własność .

Facet nie ma pomagać w spłacie kredytu, tylko pokryć realne koszty SWOJEGO pobytu w mieszkaniu....a nie mieszkać na krzywy ryj.


Aha . W takim razie niech również sporządzi umowę najmu na stosownych warunkach skoro tak stawia sprawę . Nie twierdzę że facet ma mieszkać za darmo bo powinien się dokładać do bieżących rachunków czy żywność/ chemii ale spłacanie rat czyjegoś kredytu to w ogóle   jakiś nonsens jest.

203

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
KaSiaaa29 napisał/a:

Aha . W takim razie niech również sporządzi umowę najmu na stosownych warunkach skoro tak stawia sprawę . Nie twierdzę że facet ma mieszkać za darmo bo powinien się dokładać do bieżących rachunków czy żywność/ chemii ale spłacanie rat czyjegoś kredytu to w ogóle   jakiś nonsens jest.

Jeszcze raz - bieżące rachunki to nie są całe koszty mieszkania. Nawet nie połowa.
Ale zawsze jak mu drogo 150 za mieszkanie na kilku pokojach z ogródkiem może wynająć ciasną kawalerkę w obskurnym bloku za 1500 + 500 opłat. Ma wybór smile

204 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2022-10-01 21:05:47)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
KaSiaaa29 napisał/a:

w ogolę nie przewidziałaś że stopy procentowe będą wzrastać

No rzeczywiscie... jak jej sie takiej oczywistej sprawy nie udalo przewidziec ze:

  • bedzie wojna na Ukrainie,

  • spadnie kurs PLN,

  • spekulatorzy wyjda ze zlotowki,

  • bank centralny, ktory sam nie byl pewny czy / kiedy i o ile podniesc stopy podniesie je tak wysoko?

W tamtym momencie to bylo tak proste do przewidzenia co dla pasazerow Titanica, ze zatonie gdy wchodzili na poklad.

205

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
zwyczajny gość napisał/a:
KaSiaaa29 napisał/a:

Aha . W takim razie niech również sporządzi umowę najmu na stosownych warunkach skoro tak stawia sprawę . Nie twierdzę że facet ma mieszkać za darmo bo powinien się dokładać do bieżących rachunków czy żywność/ chemii ale spłacanie rat czyjegoś kredytu to w ogóle   jakiś nonsens jest.

Jeszcze raz - bieżące rachunki to nie są całe koszty mieszkania. Nawet nie połowa.
Ale zawsze jak mu drogo 150 za mieszkanie na kilku pokojach z ogródkiem może wynająć ciasną kawalerkę w obskurnym bloku za 1500 + 500 opłat. Ma wybór smile


Chyba nie rozumiesz jednej rzeczy . Wynajmując od kogoś mieszkanie masz do czynienia z zupełnie obcym człowiekiem  ,z którym łączą Cię  relacje czysto biznesowe oparte na forsie. Na zasadzie masz  kasę  masz również dach nad głową  ,nie masz kasy mieszkasz pod mostem . Rozumiem że w relacji związkowej -romantycznej jest tak samo? dlatego napisałam również o umowie.

Jestem jeszcze w stanie zrozumieć zużycie sprzętu w sytuacji gdy coś się popsuje wtedy można się złożyć na zakup czegoś nowego. Ale żaden sprzęt nie kosztuje 10 -15 -20 tys . Bo tyle Autorka ściągnęłabym od gościa przez 2-3 lata wspólnego mieszkania.

No i ten tekst o kawalerce -to przede wszystkim Autorce zależało na takich luksusach mieszkaniowych  a nie facetowi . Tego się trzymajmy .

206 Ostatnio edytowany przez KaSiaaa29 (2022-10-01 21:14:03)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
JohnyBravo777 napisał/a:
KaSiaaa29 napisał/a:

w ogolę nie przewidziałaś że stopy procentowe będą wzrastać

No rzeczywiscie... jak jej sie takiej oczywistej sprawy nie udalo przewidziec ze:

  • bedzie wojna na Ukrainie,

  • spadnie kurs PLN,

  • spekulatorzy wyjda ze zlotowki,

  • bank centralny, ktory sam nie byl pewny czy / kiedy i o ile podniesc stopy podniesie je tak wysoko?

W tamtym momencie to bylo tak proste do przewidzenia co dla pasazerow Titanica, ze zatonie gdy wchodzili na poklad.


Eeeee . Stopy procentowe rat mieszkaniowych hipotecznych ,nigdy nie są stałe przez całe życie . Zwłaszcza w czasach takiej inflacji jaką mamy teraz.

207

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
KaSiaaa29 napisał/a:
zwyczajny gość napisał/a:
KaSiaaa29 napisał/a:

Aha . W takim razie niech również sporządzi umowę najmu na stosownych warunkach skoro tak stawia sprawę . Nie twierdzę że facet ma mieszkać za darmo bo powinien się dokładać do bieżących rachunków czy żywność/ chemii ale spłacanie rat czyjegoś kredytu to w ogóle   jakiś nonsens jest.

Jeszcze raz - bieżące rachunki to nie są całe koszty mieszkania. Nawet nie połowa.
Ale zawsze jak mu drogo 150 za mieszkanie na kilku pokojach z ogródkiem może wynająć ciasną kawalerkę w obskurnym bloku za 1500 + 500 opłat. Ma wybór smile


Chyba nie rozumiesz jednej rzeczy . Wynajmując od kogoś mieszkanie masz do czynienia z zupełnie obcym człowiekiem  ,z którym łączą Cię  relacje czysto biznesowe oparte na forsie. Na zasadzie masz  kasę  masz również dach nad głową  ,nie masz kasy mieszkasz pod mostem . Rozumiem że w relacji związkowej -romantycznej jest tak samo? dlatego napisałam również o umowie.

Jestem jeszcze w stanie zrozumieć zużycie sprzętu w sytuacji gdy coś się popsuje wtedy można się złożyć na zakup czegoś nowego. Ale żaden sprzęt nie kosztuje 10 -15 -20 tys . Bo tyle Autorka ściągnęłabym od gościa przez 2-3 lata wspólnego mieszkania.

No i ten tekst o kawalerce -to przede wszystkim Autorce zależało na takich luksusach mieszkaniowych  a nie facetowi . Tego się trzymajmy .

Trzymajmy się przede wszystkim tego, że jak faceta nie stać na te "luksusy" to niech zostanie w swojej wynajmowanej kawalerce za 1200zł.

A jak już chce tych luksusów zaznać, to niech chociaż 500 zł za nie autorce zapłaci, bo inaczej to po prostu żenada.


No i jeszcze jedno: Jak ty wyliczyłaś te swoje mundrości o "ściągniętych" 20.000 od faceta w ciągu 2, 3 lat?

208

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
KaSiaaa29 napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:
KaSiaaa29 napisał/a:

w ogolę nie przewidziałaś że stopy procentowe będą wzrastać

No rzeczywiscie... jak jej sie takiej oczywistej sprawy nie udalo przewidziec ze:

  • bedzie wojna na Ukrainie,

  • spadnie kurs PLN,

  • spekulatorzy wyjda ze zlotowki,

  • bank centralny, ktory sam nie byl pewny czy / kiedy i o ile podniesc stopy podniesie je tak wysoko?

W tamtym momencie to bylo tak proste do przewidzenia co dla pasazerow Titanica, ze zatonie gdy wchodzili na poklad.


Eeeee . Stopy procentowe rat mieszkaniowych hipotecznych ,nigdy nie są stałe przez całe życie . Zwłaszcza w czasach takiej inflacji jaką mamy teraz.

O matko... Wymiękam.

209

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

jakby autorka chciała mu liczyć za te luksusy to by kosztowały trochę więcej niż 500 zyla. wynajęcie połowy domu to parę klocków.

nie ogarniam toku rozumowania pt. "autorka chcąc więcej niż 150 zł spłaca mu kredyt". może zacytuję post jeneste92 bo przykład który podała uważam za świetny.
on ma płacić za to że ma tyłek gdzie położyć w nocy i to jest niezależne czy autorka ma kredyt czy by go nie miała.

jeneste92 napisał/a:
SaraS napisał/a:

Ale dlaczego za sprawiedliwe uważacie, że on korzysta na tym, że autorka ma dom (mieszka tam, nie musi wynajmować), a autorka nie korzysta z tego, że on ma mieszkanie? Przecież to takie "dzielimy się tym, co ma autorka, a tym, co ma jej partner, już nie".

Też tego nie rozumiem.
Wyobraźmy sobie taką sytuację: dwójka sąsiadów, żadne z nich nie ma kredytu, zakochują się w sobie i postanawiają razem zamieszkać.
No i on wprowadza się do niej, mimo że metraże mieszkania identyczne, no ale "ty masz wygodniejsze łóżko kochanie".
Jej rachunki wynosiły 1200 zł miesięcznie (czynsz, media, Netflix, itd), więc on jej daje połowę czyli 600 zł.
Swoje mieszkanie wynajmuje i ma z tego tytułu 2000 zł ekstra kasy miesięcznie. No ale zatrzymuje całą tę kasę dla siebie, w końcu mieszkanie jest jego, więc z jakiej racji ma jej dawać połowę tej kwoty.
Czy on ją wykorzystuje? Część osób (w tym ja) powie, że tak; część osób, że nie, przecież ona nie jest stratna, baa, ona zyskuje, w końcu dostaje od niego 600 zł miesięcznie ekstra.

210

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Salomonka napisał/a:
KaSiaaa29 napisał/a:
zwyczajny gość napisał/a:

Jeszcze raz - bieżące rachunki to nie są całe koszty mieszkania. Nawet nie połowa.
Ale zawsze jak mu drogo 150 za mieszkanie na kilku pokojach z ogródkiem może wynająć ciasną kawalerkę w obskurnym bloku za 1500 + 500 opłat. Ma wybór smile


Chyba nie rozumiesz jednej rzeczy . Wynajmując od kogoś mieszkanie masz do czynienia z zupełnie obcym człowiekiem  ,z którym łączą Cię  relacje czysto biznesowe oparte na forsie. Na zasadzie masz  kasę  masz również dach nad głową  ,nie masz kasy mieszkasz pod mostem . Rozumiem że w relacji związkowej -romantycznej jest tak samo? dlatego napisałam również o umowie.

Jestem jeszcze w stanie zrozumieć zużycie sprzętu w sytuacji gdy coś się popsuje wtedy można się złożyć na zakup czegoś nowego. Ale żaden sprzęt nie kosztuje 10 -15 -20 tys . Bo tyle Autorka ściągnęłabym od gościa przez 2-3 lata wspólnego mieszkania.

No i ten tekst o kawalerce -to przede wszystkim Autorce zależało na takich luksusach mieszkaniowych  a nie facetowi . Tego się trzymajmy .

Trzymajmy się przede wszystkim tego, że jak faceta nie stać na te "luksusy" to niech zostanie w swojej wynajmowanej kawalerce za 1200zł.

A jak już chce tych luksusów zaznać, to niech chociaż 500 zł za nie autorce zapłaci, bo inaczej to po prostu żenada.


No i jeszcze jedno: Jak ty wyliczyłaś te swoje mundrości o "ściągniętych" 20.000 od faceta w ciągu 2, 3 lat?


No to niech zostanie . W kawalerce będzie miał przynajmniej  jasne zasady współpracy i umowę .
500 zł miesięcznie przez 2-3 lata ile to wychodzi mniej więcej?

211 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2022-10-01 21:30:13)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
KaSiaaa29 napisał/a:
Salomonka napisał/a:
KaSiaaa29 napisał/a:

Chyba nie rozumiesz jednej rzeczy . Wynajmując od kogoś mieszkanie masz do czynienia z zupełnie obcym człowiekiem  ,z którym łączą Cię  relacje czysto biznesowe oparte na forsie. Na zasadzie masz  kasę  masz również dach nad głową  ,nie masz kasy mieszkasz pod mostem . Rozumiem że w relacji związkowej -romantycznej jest tak samo? dlatego napisałam również o umowie.

Jestem jeszcze w stanie zrozumieć zużycie sprzętu w sytuacji gdy coś się popsuje wtedy można się złożyć na zakup czegoś nowego. Ale żaden sprzęt nie kosztuje 10 -15 -20 tys . Bo tyle Autorka ściągnęłabym od gościa przez 2-3 lata wspólnego mieszkania.

No i ten tekst o kawalerce -to przede wszystkim Autorce zależało na takich luksusach mieszkaniowych  a nie facetowi . Tego się trzymajmy .

Trzymajmy się przede wszystkim tego, że jak faceta nie stać na te "luksusy" to niech zostanie w swojej wynajmowanej kawalerce za 1200zł.

A jak już chce tych luksusów zaznać, to niech chociaż 500 zł za nie autorce zapłaci, bo inaczej to po prostu żenada.


No i jeszcze jedno: Jak ty wyliczyłaś te swoje mundrości o "ściągniętych" 20.000 od faceta w ciągu 2, 3 lat?


No to niech zostanie . W kawalerce będzie miał przynajmniej  jasne zasady współpracy i umowę .
500 zł miesięcznie przez 2-3 lata ile to wychodzi mniej więcej?

No ile? Odliczając TYLKO prąd, ogrzewanie, internet, TV, wodę, ścieki i wywóz śmieci?

No ile, ty orle matematyki?

212

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Salomonka napisał/a:
KaSiaaa29 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Trzymajmy się przede wszystkim tego, że jak faceta nie stać na te "luksusy" to niech zostanie w swojej wynajmowanej kawalerce za 1200zł.

A jak już chce tych luksusów zaznać, to niech chociaż 500 zł za nie autorce zapłaci, bo inaczej to po prostu żenada.


No i jeszcze jedno: Jak ty wyliczyłaś te swoje mundrości o "ściągniętych" 20.000 od faceta w ciągu 2, 3 lat?


No to niech zostanie . W kawalerce będzie miał przynajmniej  jasne zasady współpracy i umowę .
500 zł miesięcznie przez 2-3 lata ile to wychodzi mniej więcej?

No ile? Odliczając prąd, ogrzewanie, internet, TV, wodę, ścieki i wywóz śmieci?

No ile, ty orle matematyki?


Haha .Autorka chce 500 zł za wynajem plus do tego rachunki ,media i żywność. Tak zrozumiałam

213

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
KaSiaaa29 napisał/a:
Salomonka napisał/a:
KaSiaaa29 napisał/a:

No to niech zostanie . W kawalerce będzie miał przynajmniej  jasne zasady współpracy i umowę .
500 zł miesięcznie przez 2-3 lata ile to wychodzi mniej więcej?

No ile? Odliczając prąd, ogrzewanie, internet, TV, wodę, ścieki i wywóz śmieci?

No ile, ty orle matematyki?


Haha .Autorka chce 500 zł za wynajem plus do tego rachunki ,media i żywność. Tak zrozumiałam

To spadaj, jak  nie umiesz czytać.

214

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
KaSiaaa29 napisał/a:

Chyba nie rozumiesz jednej rzeczy . Wynajmując od kogoś mieszkanie masz do czynienia z zupełnie obcym człowiekiem  ,z którym łączą Cię  relacje czysto biznesowe oparte na forsie. Na zasadzie masz  kasę  masz również dach nad głową  ,nie masz kasy mieszkasz pod mostem . Rozumiem że w relacji związkowej -romantycznej jest tak samo? dlatego napisałam również o umowie.
Jestem jeszcze w stanie zrozumieć zużycie sprzętu w sytuacji gdy coś się popsuje wtedy można się złożyć na zakup czegoś nowego. Ale żaden sprzęt nie kosztuje 10 -15 -20 tys . Bo tyle Autorka ściągnęłabym od gościa przez 2-3 lata wspólnego mieszkania.
No i ten tekst o kawalerce -to przede wszystkim Autorce zależało na takich luksusach mieszkaniowych  a nie facetowi . Tego się trzymajmy .

Myślisz, że w sytuacji romantycznej, związkowej można kogoś wykorzystywać?
Mi w podobnej sytuacji do głowy by nie przyszło by nie partycypować we wszystkich kosztach, na nawet więcej.....bo przecież zależy mi na dziewczynie. A jeszcze jeszcze nie muszę płacić za swoje mieszkanie.
Tylko ja jestem chyba starej daty....
P.S.
Ciekawe jakby zareagował chlopak, gdyby autorka wynajęła swój dom i trzeba było wynająć mieszkanie? Pół na pół??

215

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
zwyczajny gość napisał/a:
KaSiaaa29 napisał/a:

Chyba nie rozumiesz jednej rzeczy . Wynajmując od kogoś mieszkanie masz do czynienia z zupełnie obcym człowiekiem  ,z którym łączą Cię  relacje czysto biznesowe oparte na forsie. Na zasadzie masz  kasę  masz również dach nad głową  ,nie masz kasy mieszkasz pod mostem . Rozumiem że w relacji związkowej -romantycznej jest tak samo? dlatego napisałam również o umowie.
Jestem jeszcze w stanie zrozumieć zużycie sprzętu w sytuacji gdy coś się popsuje wtedy można się złożyć na zakup czegoś nowego. Ale żaden sprzęt nie kosztuje 10 -15 -20 tys . Bo tyle Autorka ściągnęłabym od gościa przez 2-3 lata wspólnego mieszkania.
No i ten tekst o kawalerce -to przede wszystkim Autorce zależało na takich luksusach mieszkaniowych  a nie facetowi . Tego się trzymajmy .

Myślisz, że w sytuacji romantycznej, związkowej można kogoś wykorzystywać?
Mi w podobnej sytuacji do głowy by nie przyszło by nie partycypować we wszystkich kosztach, na nawet więcej.....bo przecież zależy mi na dziewczynie. A jeszcze jeszcze nie muszę płacić za swoje mieszkanie.
Tylko ja jestem chyba starej daty....
P.S.
Ciekawe jakby zareagował chlopak, gdyby autorka wynajęła swój dom i trzeba było wynająć mieszkanie? Pół na pół??

Dla mnie to nie jest wykorzystywanie ,napisałam że w razie zużycia sprzętu można się złożyć  na zakup czegoś nowego . Nie wspominam już o meblach ,kafelkach  czy panelach ,ja mam jedne meble od 10 lat i w ogóle nie są zniszczone . Nie po to decyduje się na wspólne mieszkanie z partnerem żeby się z nim rozliczać jak z obcym.

216 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2022-10-01 21:52:39)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Chyba nie jesteś sam starej daty Zwyczajny smile Mnie też by nie przyszlo do glowy zaproponować facetowi 150 zl i zamieszkać w jego nowym, ledwie co wykończonym przez niego domu. Żeby to zrobić, po prostu trzeba mieć ku temu predyspozycje i ku...ewski charakter. I cieszyć się, że się spotkało na swojej drodze idiotę na którym można żerować.

Trochę myślałam nad tym tematem i wyszło mi, że gdyby facet którego darzę uczuciem zachorował albo coś innego się mu się stało, że nie mógłby się sam utrzymywać, to nawet bym się nie zająknęła, tylko płaciła te rachunki smile Ale jeśli facet jest zdrowy jak byk, pracuje, zarabia na swoim wynajmowanym mieszkaniu a mnie płaci grosze.. Czyli de facto zarabia na mnie.. To sorry, ale kop w dup i auf wiedersehen. W życiu masz to, na co sobie pozwolisz.

217 Ostatnio edytowany przez jeneste92 (2022-10-01 22:02:33)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
zwyczajny gość napisał/a:

Ciekawe jakby zareagował chlopak, gdyby autorka wynajęła swój dom i trzeba było wynająć mieszkanie? Pół na pół??

Już to zaproponowałam we wcześniejszym poście,  to jeden z forumowiczów mi odpowiedział,  że uwaga:

Nowe otwarcie napisał/a:

tylko że normalni najemcy będą mieli i inne oczekiwania. No i niekoniecznie będą mieli na sercu dbanie o chatę

lol

No i jeszcze taka perełka:

Nowe otwarcie napisał/a:

wprowadzając się do autorki jej facet ma znacznie mniejszą swobodę niż miałby w wynajmowanym przez siebie mieszkaniu, bo jest u niej, na jej warunkach. Przykładowo jak ja wynajmuję mieszkanie od kogoś, to w okresie wynajmu jestem tam sobie (w rozsądnym zakresie, pomijając demolkę i pijackie imprezy z wzywaną policją) panem: jak chcę, to po podłodze walają się brudne gacie i opakowania po pizzy i nikt mi nic nie powie; tutaj tak nie będzie. Poza tym wszystkie meble są do mojej dyspozycji, pracuję kiedy chcę i nie muszę się do nikogo dostosować; tu tak nie będzie. Łazienka jest tylko moja, jem to co ja chcę...

No bo przecież te gacie nie będą mogły się walać, bo on będzie u niej, a jakby wynajęli razem, na równych warunkach to on mógłby robić chlew lol

218

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Salomonka napisał/a:

Trochę myślałam nad tym tematem i wyszło mi, że gdyby facet którego darzę uczuciem zachorował albo coś innego się mu się stało, że nie mógłby się sam utrzymywać, to nawet bym się nie zająknęła, tylko płaciła te rachunki smile Ale jeśli facet jest zdrowy jak byk, pracuje, zarabia na swoim wynajmowanym mieszkaniu a mnie płaci grosze.. Czyli de facto zarabia na mnie.. To sorry, ale kop w dup i  auf wiedersehen. W życiu masz to, na co sobie pozwolisz.

Dokładnie smile
Przypomniało mi się....

Wszystko, co chciał, tu u mnie miał:
I winegret, i plac Pigalle.
I variétés, chłodne trzy czwarte,
A został żal, smutne dell'arte.

Może to deszcz, może to łza?
Pytasz, jak jest? Comme çi, comme ça...
Mówił, że błąd, że nudzi się...
Otwarte drzwi, więc s'il vous plaît...

Wyszedł tak pod wieczór mój znudzony mały elf,
Czekam, pewnie czekać chcę...
Łatwo go poznacie, nie pytajcie więcej mnie:
Ot, zwyczajny mały elf... Mały elf.

219

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

te gacie i brak pizzy na podłodze też mnie bardzo ujęły. biedny misio tak się poświęca dla materialistycznej kobiety.

220

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
zwyczajny gość napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Trochę myślałam nad tym tematem i wyszło mi, że gdyby facet którego darzę uczuciem zachorował albo coś innego się mu się stało, że nie mógłby się sam utrzymywać, to nawet bym się nie zająknęła, tylko płaciła te rachunki smile Ale jeśli facet jest zdrowy jak byk, pracuje, zarabia na swoim wynajmowanym mieszkaniu a mnie płaci grosze.. Czyli de facto zarabia na mnie.. To sorry, ale kop w dup i  auf wiedersehen. W życiu masz to, na co sobie pozwolisz.

Dokładnie smile
Przypomniało mi się....

Wszystko, co chciał, tu u mnie miał:
I winegret, i plac Pigalle.
I variétés, chłodne trzy czwarte,
A został żal, smutne dell'arte.

Może to deszcz, może to łza?
Pytasz, jak jest? Comme çi, comme ça...
Mówił, że błąd, że nudzi się...
Otwarte drzwi, więc s'il vous plaît...

Wyszedł tak pod wieczór mój znudzony mały elf,
Czekam, pewnie czekać chcę...
Łatwo go poznacie, nie pytajcie więcej mnie:
Ot, zwyczajny mały elf... Mały elf.


Eee..tam:)

Ja ci odśpiewam:


Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy,
mmm, orły, sokoły, herosy!?
Gdzie ci mężczyźni na miarę czasów,
gdzie te chłopy!? - Jeeeee!

Dookoła jeden z drugim jak nie nerwus, to histeryk,
drobny cwaniak, skrzętna mrówa, niepoważne to, nieszczere.
Jak bezwolne manekiny przestawiane i kopane,
gęby pełne wazeliny, oczka stale rozbiegane.
Bez godności, bez honoru, zakłamane swoje racje
wykrzykuje taki w domu śmiesznym szeptem po kolacji,
śmiesznym szeptem po kolacji, śmiesznym szeptem po kolacji...

Gdzie ci mężczyźni... 
smile

221

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
KaSiaaa29 napisał/a:

W życiu bym się nie zgodziła na coś takiego ,bo w razie ewentualnego rozstania byłabym na tym stratna, 500 zł miesięcznie przez przykładowo 2-3 to ile to wychodzi? 20 tyś ? Lepiej przeznaczyć taką kwotę na wkład  własny własnego lokum a nie spłacać czyiś kredyt xD

Stratna? XD Facet płacił za kawalerkę 1200 zł, więc przez te 2-3 lata oddałby właścicielowi blisko 30 - 45 tys. Gdzie ten wkład własny? Gdzie ta strata w porównaniu do 12 - 18 tys. przy 500 zł/mies. dla autorki? XD

222

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Salomonka napisał/a:

Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy,

Feministki załamują ręce i nie tylko. smile Gdzie równość płci?
Fakt, że prawdziwy mężczyzna = frajer do wykorzystania. smile

223

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Legat napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy,

Feministki załamują ręce i nie tylko. smile Gdzie równość płci?
Fakt, że prawdziwy mężczyzna = frajer do wykorzystania. smile

Dziś się role zmieniły niestety i to głownie faceci szukają frajerek do wykorzystania, jak widać smile

224

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SaraS napisał/a:
KaSiaaa29 napisał/a:

W życiu bym się nie zgodziła na coś takiego ,bo w razie ewentualnego rozstania byłabym na tym stratna, 500 zł miesięcznie przez przykładowo 2-3 to ile to wychodzi? 20 tyś ? Lepiej przeznaczyć taką kwotę na wkład  własny własnego lokum a nie spłacać czyiś kredyt xD

Stratna? XD Facet płacił za kawalerkę 1200 zł, więc przez te 2-3 lata oddałby właścicielowi blisko 30 - 45 tys. Gdzie ten wkład własny? Gdzie ta strata w porównaniu do 12 - 18 tys. przy 500 zł/mies. dla autorki? XD


Spoko .Ja też kiedyś wynajmowałam mieszkanie , z tym że miałam przy tym umowę najmu i jasne zasady współpracy. Już to wyjaśniałam żadne sprzęt domowy nie kosztuje 12-18 tysięcy zwłaszcza gdy składają się na nie dwa osoby. Ale jak ktoś chce równego wkładu finansowego we wspólne życie z partnerem ,to nie moja sprawa.

225

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Salomonka napisał/a:

Dziś się role zmieniły niestety i to głownie faceci szukają frajerek do wykorzystania, jak widać smile

I tu się nie zgodzę smile Jest równouprawmienie. Równie dużo jest pań ceniących życie łatwe i przyjemne....
A za cel stawiają sobie ładnie wyglądać i przyjemnie pachnieć smile

226

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
KaSiaaa29 napisał/a:
SaraS napisał/a:
KaSiaaa29 napisał/a:

W życiu bym się nie zgodziła na coś takiego ,bo w razie ewentualnego rozstania byłabym na tym stratna, 500 zł miesięcznie przez przykładowo 2-3 to ile to wychodzi? 20 tyś ? Lepiej przeznaczyć taką kwotę na wkład  własny własnego lokum a nie spłacać czyiś kredyt xD

Stratna? XD Facet płacił za kawalerkę 1200 zł, więc przez te 2-3 lata oddałby właścicielowi blisko 30 - 45 tys. Gdzie ten wkład własny? Gdzie ta strata w porównaniu do 12 - 18 tys. przy 500 zł/mies. dla autorki? XD


Spoko .Ja też kiedyś wynajmowałam mieszkanie , z tym że miałam przy tym umowę najmu i jasne zasady współpracy. Już to wyjaśniałam żadne sprzęt domowy nie kosztuje 12-18 tysięcy zwłaszcza gdy składają się na nie dwa osoby. Ale jak ktoś chce równego wkładu finansowego we wspólne życie z partnerem ,to nie moja sprawa.

Nie mówimy o sprzęcie domowym za 18 tysięcy, tylko o utrzymaniu połowy domu przez okres trzech lat.
Druga rzecz: wciąż nie rozumiem, skąd ten wkład własny. sad No chyba że tak normalnie facet autorki koszty utrzymania ma zerowe.

227 Ostatnio edytowany przez KaSiaaa29 (2022-10-02 19:42:17)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SaraS napisał/a:
KaSiaaa29 napisał/a:
SaraS napisał/a:

Stratna? XD Facet płacił za kawalerkę 1200 zł, więc przez te 2-3 lata oddałby właścicielowi blisko 30 - 45 tys. Gdzie ten wkład własny? Gdzie ta strata w porównaniu do 12 - 18 tys. przy 500 zł/mies. dla autorki? XD


Spoko .Ja też kiedyś wynajmowałam mieszkanie , z tym że miałam przy tym umowę najmu i jasne zasady współpracy. Już to wyjaśniałam żadne sprzęt domowy nie kosztuje 12-18 tysięcy zwłaszcza gdy składają się na nie dwa osoby. Ale jak ktoś chce równego wkładu finansowego we wspólne życie z partnerem ,to nie moja sprawa.

Nie mówimy o sprzęcie domowym za 18 tysięcy, tylko o utrzymaniu połowy domu przez okres trzech lat.
Druga rzecz: wciąż nie rozumiem, skąd ten wkład własny. sad No chyba że tak normalnie facet autorki koszty utrzymania ma zerowe.


Tylko że dom  w całość należy do Autorki więc koszty jego utrzymania również .Oprócz zniszczeń  ewentualnego sprzętu domowego ,opłat bieżących rachunków nie ma innych kosztów utrzymania które by do czegokolwiek  zobowiązywały faceta.

228 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2022-10-02 19:46:25)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
zwyczajny gość napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Co za idiotka... nie wiesz o czym piszę? To albo jesteś tępa (fakt, możliwe)  albo rżniesz głupa bo ci nie pasuje do teorii. A kawalerka została nieco podremontowana po jego śmierci, ale nie był to wynajem na chama, żeby jak najszybciej się zwrócił zakup mieszkań (intencje były inne czego nie rozumiesz, zresztą wielu ludzi się takich zbierze).

NIE WIESZ czy facetowi autorki TEŻ czasem nie wystarcza jednopokojowe mieszkanie, w którym ważne jest to by było czyste, suche, ciepłe, by było gdzie w nim się umyć i coś ugotować. I wbrew twoim i innych teoriom spiskowym bardzo prawdopodobne że facet zmienił miejscówkę DLA KOBIETY, a nie ze względu na większy metraż (mnie na przykład moja miejscówka tak odpowiada że naprawdę nie widzę na dziś argumentów za jej zmianą).

Ale też uważam że powinien bulić połowę faktycznych rachunków (aczkolwiek nie połowę jej kredytu czy jakiś wynajem) a nie 150 złotych.

Nie wiem ile masz lat, ale masz ZEROWE pojęcie o kosztach utrzymania mieszkania czy domu. Więc się nie rzucaj.
Zwłaszcza dzisiaj. Media, ogrzewanie, śmiecie, sprzątanie, podatek, fundusz remontowy, spółdzielnia czy wspólnota......i najważniejsze (uwaga trudne słowo) AMORTYZACJA. Czyli koszt zużycia mieszkania (domu) sprzętów, mebli.....itp.
To są realne koszty. A nie 150 zł....kpina



Możliwe że mam więcej lat od Ciebie (tym bardziej że prawie dwie dekady figuruję już jako właściciel mojego mieszkania) i wiem dużo o opłatach, bo od początku robię je sam; księżniczka, która była przez kilkanaście lat moją żoną NIC mi się nie dokładała do opłat wyjeżdżając mi z bezczelnymi tekstami w stylu że "jest moją żoną, a nie lokatorką" i że "jak nie stać mnie na żonę, to powinienem sobie wziąć kozę". Tak, chciałem żeby dorzuciła się do czynszu, i opłat za wodę, prąd, tv itd, a nie
Dlatego jak już w końcu nabędziesz umiejętności czytania ze zrozumieniem, to przeczytaj jeszcze raz ostatni fragment mojego poprzedniego posta, który byłeś uprzejmy zacytować (dla ułatwienia wytłuściłem Ci go).

Natomiast nie pisz o amortyzacji, bo amortyzację to możesz co najwyżej przerzucać na najemcę jak kupujesz sobie mieszkanie pod wynajem jako inwestycję; jak tam do tego podchodzisz to już tylko umowa najmu, bo w ten sposób to się już nie przerzuca kosztów na osobę, z którą się jest w związku uczuciowym (tak samo ja liczyłem jedynie że żona dorzuci się do czynszu i opłat za wodę, prąd, tv itd, a nie że będzie ponosiła jeszcze koszt zużycia mieszkania, mebli itd.; co powtórzę, jeśli moja partnerka kiedyś zamieszka ze mną, to też nie będę absolutnie zrzucać na nią amortyzacji i podobnych rzeczy) . Połowa opłat - tak, jak najbardziej. Ale już nie wynajem czy amortyzacja, o kredycie nie mówiąc; o dzieleniu takich kosztów to może być mowa w małżeństwie (już jeśli zawarcie go jest tylko kwestią czasu), przy wspólnocie majątkowej.

229

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
jeneste92 napisał/a:

Już to zaproponowałam we wcześniejszym poście,  to jeden z forumowiczów mi odpowiedział,  że uwaga:

Nowe otwarcie napisał/a:

tylko że normalni najemcy będą mieli i inne oczekiwania. No i niekoniecznie będą mieli na sercu dbanie o chatę

lol

No i jeszcze taka perełka:

Nowe otwarcie napisał/a:

wprowadzając się do autorki jej facet ma znacznie mniejszą swobodę niż miałby w wynajmowanym przez siebie mieszkaniu, bo jest u niej, na jej warunkach. Przykładowo jak ja wynajmuję mieszkanie od kogoś, to w okresie wynajmu jestem tam sobie (w rozsądnym zakresie, pomijając demolkę i pijackie imprezy z wzywaną policją) panem: jak chcę, to po podłodze walają się brudne gacie i opakowania po pizzy i nikt mi nic nie powie; tutaj tak nie będzie. Poza tym wszystkie meble są do mojej dyspozycji, pracuję kiedy chcę i nie muszę się do nikogo dostosować; tu tak nie będzie. Łazienka jest tylko moja, jem to co ja chcę...

No bo przecież te gacie nie będą mogły się walać, bo on będzie u niej, a jakby wynajęli razem, na równych warunkach to on mógłby robić chlew lol

Ciekawe że powybierałaś sobie tylko to co ci pasowało (wręcz powydzierałaś z kontekstu). Tymczasem rozchodzi się o to że on tam nigdy nie będzie u siebie ani nawet w takim stopniu "u siebie" jak by był w wynajętym mieszkaniu przy umowie na niego. To nie tylko gacie i pudełka po pizzy na podłodze, to przede wszystkim brak konieczności dostosowywania się do kogokolwiek: łazienka (i kibel) są twoje kiedy potrzebujesz, śpisz i oglądasz tv kiedy chcesz, słuchasz muzyki kiedy chcesz, używasz wszystkiego co jest w chacie jak chcesz. Zamieszkanie z kimś z kim wiąże cię związek uczuciowy to jednak zawsze pewne i=ograniczenia i dostosowanie się , większe niż w przypadku zwykłego lokatora, więc i nie można tego kogoś doić w takim stopniu jak zwykłego lokatora.

230 Ostatnio edytowany przez jeneste92 (2022-10-02 21:32:09)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:

Ciekawe że powybierałaś sobie tylko to co ci pasowało (wręcz powydzierałaś z kontekstu). Tymczasem rozchodzi się o to że on tam nigdy nie będzie u siebie ani nawet w takim stopniu "u siebie" jak by był w wynajętym mieszkaniu przy umowie na niego. To nie tylko gacie i pudełka po pizzy na podłodze, to przede wszystkim brak konieczności dostosowywania się do kogokolwiek: łazienka (i kibel) są twoje kiedy potrzebujesz, śpisz i oglądasz tv kiedy chcesz, słuchasz muzyki kiedy chcesz, używasz wszystkiego co jest w chacie jak chcesz. Zamieszkanie z kimś z kim wiąże cię związek uczuciowy to jednak zawsze pewne i=ograniczenia i dostosowanie się , większe niż w przypadku zwykłego lokatora, więc i nie można tego kogoś doić w takim stopniu jak zwykłego lokatora.

Nie widzę większej różnicy pomiędzy ograniczeniami przy mieszkaniu z partnerem/ką i współlokatorem. Oboje/obaj korzystają z łazienki i kibla, kuchni, brudzą, jedzą, sprzątają, itd.
Nie ma też różnicy czy ona wprowadza się do niego, on do niej czy kupują nieruchomość we współwłasności, nadal muszą dzielić się łazienką i kiblem i wypracować jakieś zasady.
No chyba że Twoim zdaniem gdy para zdecyduje się razem zamieszkać to kobieta powinna wypłacać mężczyźnie jakąś comiesięczną finansową rekompensatę za to, że ten nie może rzucać kartonów po pizzy i brudnych gaci na podłogę, w tym przypadku w postaci obniżki opłat za mieszkanie.

231 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-10-02 22:25:13)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

ten temat zrobił się tak głupi i abstrakcyjny że jest aktualnie moim ulubionym. nic, tylko czytać, żreć pizzę i rzucać pudełka na podłogę

232

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
anna.zakochana napisał/a:

ten temat zrobił się tak głupi i abstrakcyjny że jest aktualnie moim ulubionym. nic, tylko czytać, żreć pizzę i rzucać pudełka na podłogę

Idealna puenta dla ostatniego posta jeneste92 big_smile

233

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
jeneste92 napisał/a:

Nie widzę większej różnicy pomiędzy ograniczeniami przy mieszkaniu z partnerem/ką i współlokatorem. Oboje/obaj korzystają z łazienki i kibla, kuchni, brudzą, jedzą, sprzątają, itd.
Nie ma też różnicy czy ona wprowadza się do niego, on do niej czy kupują nieruchomość we współwłasności, nadal muszą dzielić się łazienką i kiblem i wypracować jakieś zasady.
No chyba że Twoim zdaniem gdy para zdecyduje się razem zamieszkać to kobieta powinna wypłacać mężczyźnie jakąś comiesięczną finansową rekompensatę za to, że ten nie może rzucać kartonów po pizzy i brudnych gaci na podłogę, w tym przypadku w postaci obniżki opłat za mieszkanie.

A ja widzę: do tego drugiego nie chciałoby mi się za bardzo dostosowywać, zresztą tylko pod przymusem (np. ekonomicznym) wynająłbym coś z kimś, a nie sam. A jeśli tylko w imię uczucia zdecydowałbym się z kimś z własnej woli dzielić mieszkanie i tym samym zrzec się części niezależności, to nie na charakterystycznych dla obcych sobie ludzi zasadach klasycznego wynajmu.

234

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Co do samego kredytu, to zdecydowanie powstrzymałbym się od jego spłacania. Jeśli jest on Autorki, niech sobie to sama załatwi. Natomiast koszt utrzymania domu i samego życia to już inna bajka. Z czystej przyzwoitości, mieszkając z bliską osobą, czułbym potrzebę dokładadnia się do opłat, to najnornalniesza rzecz pod słońćem. Oczywiście stosownie do potrzeb, związanych z aktualnymi kosztami mieszkania. Po uprzednim i dokładnym obgadaniu sprawy.

235

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:
anna.zakochana napisał/a:

ten temat zrobił się tak głupi i abstrakcyjny że jest aktualnie moim ulubionym. nic, tylko czytać, żreć pizzę i rzucać pudełka na podłogę

Idealna puenta dla ostatniego posta jeneste92 big_smile

jak by Ci to powiedzieć..
ale spoko, logiki Kasi29 nikt nie przebije tongue


niemniej jestem bardzo ciekawa co u Autorki i mam nadzieję że się odezwie, pomimo naszej gównoburzy wink

236

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Ja też nie widzę problemu.

237

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:
jeneste92 napisał/a:

Już to zaproponowałam we wcześniejszym poście,  to jeden z forumowiczów mi odpowiedział,  że uwaga:

Nowe otwarcie napisał/a:

tylko że normalni najemcy będą mieli i inne oczekiwania. No i niekoniecznie będą mieli na sercu dbanie o chatę

lol

No i jeszcze taka perełka:

Nowe otwarcie napisał/a:

wprowadzając się do autorki jej facet ma znacznie mniejszą swobodę niż miałby w wynajmowanym przez siebie mieszkaniu, bo jest u niej, na jej warunkach. Przykładowo jak ja wynajmuję mieszkanie od kogoś, to w okresie wynajmu jestem tam sobie (w rozsądnym zakresie, pomijając demolkę i pijackie imprezy z wzywaną policją) panem: jak chcę, to po podłodze walają się brudne gacie i opakowania po pizzy i nikt mi nic nie powie; tutaj tak nie będzie. Poza tym wszystkie meble są do mojej dyspozycji, pracuję kiedy chcę i nie muszę się do nikogo dostosować; tu tak nie będzie. Łazienka jest tylko moja, jem to co ja chcę...

No bo przecież te gacie nie będą mogły się walać, bo on będzie u niej, a jakby wynajęli razem, na równych warunkach to on mógłby robić chlew lol

Ciekawe że powybierałaś sobie tylko to co ci pasowało (wręcz powydzierałaś z kontekstu). Tymczasem rozchodzi się o to że on tam nigdy nie będzie u siebie ani nawet w takim stopniu "u siebie" jak by był w wynajętym mieszkaniu przy umowie na niego. To nie tylko gacie i pudełka po pizzy na podłodze, to przede wszystkim brak konieczności dostosowywania się do kogokolwiek: łazienka (i kibel) są twoje kiedy potrzebujesz, śpisz i oglądasz tv kiedy chcesz, słuchasz muzyki kiedy chcesz, używasz wszystkiego co jest w chacie jak chcesz. Zamieszkanie z kimś z kim wiąże cię związek uczuciowy to jednak zawsze pewne i=ograniczenia i dostosowanie się , większe niż w przypadku zwykłego lokatora, więc i nie można tego kogoś doić w takim stopniu jak zwykłego lokatora.

To dotyczy tak samo autorki, do której facet się wprowadza, ona też nie będzie żyła już sama. Więc równie (bez)sensownie można stwierdzić, że on ma jej płacić więcej niż przeciętny lokator, bo bardziej wpłynie na jej codzienne funkcjonowanie. wink

238

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SaraS napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
jeneste92 napisał/a:

Już to zaproponowałam we wcześniejszym poście,  to jeden z forumowiczów mi odpowiedział,  że uwaga:
lol

No i jeszcze taka perełka:


No bo przecież te gacie nie będą mogły się walać, bo on będzie u niej, a jakby wynajęli razem, na równych warunkach to on mógłby robić chlew lol

Ciekawe że powybierałaś sobie tylko to co ci pasowało (wręcz powydzierałaś z kontekstu). Tymczasem rozchodzi się o to że on tam nigdy nie będzie u siebie ani nawet w takim stopniu "u siebie" jak by był w wynajętym mieszkaniu przy umowie na niego. To nie tylko gacie i pudełka po pizzy na podłodze, to przede wszystkim brak konieczności dostosowywania się do kogokolwiek: łazienka (i kibel) są twoje kiedy potrzebujesz, śpisz i oglądasz tv kiedy chcesz, słuchasz muzyki kiedy chcesz, używasz wszystkiego co jest w chacie jak chcesz. Zamieszkanie z kimś z kim wiąże cię związek uczuciowy to jednak zawsze pewne i=ograniczenia i dostosowanie się , większe niż w przypadku zwykłego lokatora, więc i nie można tego kogoś doić w takim stopniu jak zwykłego lokatora.

To dotyczy tak samo autorki, do której facet się wprowadza, ona też nie będzie żyła już sama. Więc równie (bez)sensownie można stwierdzić, że on ma jej płacić więcej niż przeciętny lokator, bo bardziej wpłynie na jej codzienne funkcjonowanie. wink

Ale to ona jako właściciel chaty będzie mogła decydować o tym z czego facet może korzystać a z czego nie, o której porze gasimy światło, wreszcie to ona może jego wywalić, a nie odwrotnie. Dalej nie kumasz tych wszystkich niuansów?

239

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:
SaraS napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Ciekawe że powybierałaś sobie tylko to co ci pasowało (wręcz powydzierałaś z kontekstu). Tymczasem rozchodzi się o to że on tam nigdy nie będzie u siebie ani nawet w takim stopniu "u siebie" jak by był w wynajętym mieszkaniu przy umowie na niego. To nie tylko gacie i pudełka po pizzy na podłodze, to przede wszystkim brak konieczności dostosowywania się do kogokolwiek: łazienka (i kibel) są twoje kiedy potrzebujesz, śpisz i oglądasz tv kiedy chcesz, słuchasz muzyki kiedy chcesz, używasz wszystkiego co jest w chacie jak chcesz. Zamieszkanie z kimś z kim wiąże cię związek uczuciowy to jednak zawsze pewne i=ograniczenia i dostosowanie się , większe niż w przypadku zwykłego lokatora, więc i nie można tego kogoś doić w takim stopniu jak zwykłego lokatora.

To dotyczy tak samo autorki, do której facet się wprowadza, ona też nie będzie żyła już sama. Więc równie (bez)sensownie można stwierdzić, że on ma jej płacić więcej niż przeciętny lokator, bo bardziej wpłynie na jej codzienne funkcjonowanie. wink

Ale to ona jako właściciel chaty będzie mogła decydować o tym z czego facet może korzystać a z czego nie, o której porze gasimy światło, wreszcie to ona może jego wywalić, a nie odwrotnie. Dalej nie kumasz tych wszystkich niuansów?

Ja myślę, że jako właściciel chaty ona będzie mogła nawet kazać mu np. spać na podłodze na płytkach w kuchni i on będzie musiał potulnie to polecenie wykonać, w końcu jest u niej. A dodatkowo jeśli zabroni mu zgasić światło w tej kuchni to będzie musiał zasnąć przy zaświeconym.

240

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Ale się tutaj rozpętały dyskusje. Porozmawiałam z Nim i w sumie miał takie założenie jak ja - po pierwszym miesiącu zobaczyć jakie będą opłaty i zadecydować jak się dzielimy. Dla mnie rozmowa przed wprowadzeniem wydawała się jasna i klarowna. Tak czy siak ustaliliśmy, że będzie przeznaczał sumę ok. 1500zł na mieszkanie ze mną, czyli w tym są opłaty i wydatki na jedzenie, ja ze swojej strony będę dopłacała 350zł i zobaczymy czy starczy, jeżeli nie będziemy zwiększać. Stwierdził, że to jest fair, żeby sumę za wynajem przelewać tutaj.

Więc dziękuję za dyskusję i zmotywowanie mnie do rozmowy. Wiem, że w idealnym świecie forum każdy powinien podejmować słuszne decyzje, powinien potrafić rozmawiać itp. ale uważam, że jest to bardzo błędne założenie. Po to powstają takie fora, aby zapytać bo każdy popełnia błędy, może się zagubić. Kiedyś byłam na innym forum i widzę, że i tutaj jest podobnie - zawsze znajdzie się ktoś, kto wie lepiej, ktoś kto lubi wbić szpilkę, aby było mu lepiej. Dziękuję tym, którzy napisali co myślą o sytuacji, a nie wytykali mi fanaberii bo kupiłam dom i mam duże opłaty. Nie rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie miał problemów, ktoś kto czegoś nie przemyślał do końca. Tylko głupi nie myli się nigdy. Większość tutaj jednak odniosła się do sytuacji, bardzo szczerze - za to dziękuję. Założyłam konto na tym forum dla tego wątku, ale zostanę  smile

241

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SanWieIng napisał/a:


/./
Porozmawiałam z Nim i w sumie miał takie założenie jak ja 
/./
Więc dziękuję za dyskusję i zmotywowanie mnie do rozmowy. 
/./

I już? Koniec wątku?
Jestem niepocieszona, bo co ja do kawy teraz będę czytać?

A na poważnie, to życzę Wszystkiego Dobrego na WSPÓLNEJ drodze życia.

242

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Dziękuję smile

Obym nie wróciła z jakąś dramą xd

243

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SanWieIng napisał/a:

Więc dziękuję za dyskusję i zmotywowanie mnie do rozmowy. Wiem, że w idealnym świecie forum każdy powinien podejmować słuszne decyzje, powinien potrafić rozmawiać itp. ale uważam, że jest to bardzo błędne założenie. Po to powstają takie fora, aby zapytać bo każdy popełnia błędy, może się zagubić. Kiedyś byłam na innym forum i widzę, że i tutaj jest podobnie - zawsze znajdzie się ktoś, kto wie lepiej, ktoś kto lubi wbić szpilkę, aby było mu lepiej. Dziękuję tym, którzy napisali co myślą o sytuacji, a nie wytykali mi fanaberii bo kupiłam dom i mam duże opłaty. Nie rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie miał problemów, ktoś kto czegoś nie przemyślał do końca. Tylko głupi nie myli się nigdy. Większość tutaj jednak odniosła się do sytuacji, bardzo szczerze - za to dziękuję. Założyłam konto na tym forum dla tego wątku, ale zostanę  smile

Po to jest forum, zeby mozna było zapytać o radę, albo chociaż inną perspektywę, kiedy ma sie jakies wątpliwosci - ale decyzję i tak kazdy podejmuje sam.
Powodzenia.

244 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-10-03 14:14:52)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

No i pięknie! smile Jak to szczera rozmowa potrafi wszystko załatwić smile

Torchę tutaj Kolegi Nowe_otwarcie nie rozumiem, szczególnie pod jednym względem.

Wiadomo, że na samym początku, kiedy druga osoba się do nas wprowadza, ona czuje się z lekka nieswojo. Tylko potem przecież ta osoba staje się częścią tej "wspólnoty związkowej", więc raczej może w bardzo podobny sposób korzystać z tego, co oferuje "gospodarz "domu. Przecież po tych kilku miesiącach czy tym bardziej latach facet już nie będzie się czuł tak wobcowany w tym domu, jak na początku.

245

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
jeneste92 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
SaraS napisał/a:

To dotyczy tak samo autorki, do której facet się wprowadza, ona też nie będzie żyła już sama. Więc równie (bez)sensownie można stwierdzić, że on ma jej płacić więcej niż przeciętny lokator, bo bardziej wpłynie na jej codzienne funkcjonowanie. wink

Ale to ona jako właściciel chaty będzie mogła decydować o tym z czego facet może korzystać a z czego nie, o której porze gasimy światło, wreszcie to ona może jego wywalić, a nie odwrotnie. Dalej nie kumasz tych wszystkich niuansów?

Ja myślę, że jako właściciel chaty ona będzie mogła nawet kazać mu np. spać na podłodze na płytkach w kuchni i on będzie musiał potulnie to polecenie wykonać, w końcu jest u niej. A dodatkowo jeśli zabroni mu zgasić światło w tej kuchni to będzie musiał zasnąć przy zaświeconym.

XD szkoda że nie można tu lajkować postów. leję. poniedziałek od razu lepszy.

Otwarcie, z kim Ty kurna mieszkałeś?! 

@Autorko gratuluję smile i powodzenia!! daj znać jak dalej, życzę byś wróciła bez dramy i żeby nikt z Was drugiemu nie zabraniał używać kontaktów w domu.

246

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SanWieIng napisał/a:

Ale się tutaj rozpętały dyskusje. Porozmawiałam z Nim i w sumie miał takie założenie jak ja - po pierwszym miesiącu zobaczyć jakie będą opłaty i zadecydować jak się dzielimy. Dla mnie rozmowa przed wprowadzeniem wydawała się jasna i klarowna. Tak czy siak ustaliliśmy, że będzie przeznaczał sumę ok. 1500zł na mieszkanie ze mną, czyli w tym są opłaty i wydatki na jedzenie, ja ze swojej strony będę dopłacała 350zł i zobaczymy czy starczy, jeżeli nie będziemy zwiększać. Stwierdził, że to jest fair, żeby sumę za wynajem przelewać tutaj.

Więc dziękuję za dyskusję i zmotywowanie mnie do rozmowy. Wiem, że w idealnym świecie forum każdy powinien podejmować słuszne decyzje, powinien potrafić rozmawiać itp. ale uważam, że jest to bardzo błędne założenie. Po to powstają takie fora, aby zapytać bo każdy popełnia błędy, może się zagubić. Kiedyś byłam na innym forum i widzę, że i tutaj jest podobnie - zawsze znajdzie się ktoś, kto wie lepiej, ktoś kto lubi wbić szpilkę, aby było mu lepiej. Dziękuję tym, którzy napisali co myślą o sytuacji, a nie wytykali mi fanaberii bo kupiłam dom i mam duże opłaty. Nie rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie miał problemów, ktoś kto czegoś nie przemyślał do końca. Tylko głupi nie myli się nigdy. Większość tutaj jednak odniosła się do sytuacji, bardzo szczerze - za to dziękuję. Założyłam konto na tym forum dla tego wątku, ale zostanę  smile

Oj, ja takim kamieniem na pewno bym nie rzuciła.
Autorko, znaleźliście dobre rozwiązanie.
Życzę powodzenia.

247

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SanWieIng napisał/a:

Większość tutaj jednak odniosła się do sytuacji, bardzo szczerze - za to dziękuję. Założyłam konto na tym forum dla tego wątku, ale zostanę  smile

Ależ oczywiście zaglądaj tutaj smile
Będziemy ci kibicować "na nowej drodze życia" .....

248

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Super.
Fajnie że wypracowaliście porozumienie.

249

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SanWieIng napisał/a:

Tak czy siak ustaliliśmy, że będzie przeznaczał sumę ok. 1500zł na mieszkanie ze mną, czyli w tym są opłaty i wydatki na jedzenie, ja ze swojej strony będę dopłacała 350zł i zobaczymy czy starczy, jeżeli nie będziemy zwiększać.

No i co Ty na to Nowe_otwarcie? Jak widzisz facet uczciwie podszedł do sprawy i nie ma w sobie takiej pazerności czy też dusirosza co Ty.
Ja uważam, że te ustalenia są korzystne dla obojga - On i tak będzie płacił mniej niż dotychczas bo te 1500 zł jest z założenia i na opłaty i na jedzenie, a jednocześnie na tyle dużo by nie czuć się tylko gościem lub lokatorem. Autorka też poczuje wyraźnie, a przynajmniej zauważalnie odciążona bo ile będą wydawać na życie wyjdzie w praniu. Myślę, że te 1000 zł czy nawet 1500 zł. na jedzenie czy ogólnie codzienne zakupy, to raczej miniimum bo to jakby nie było ok. 50 zł/dzień na 2-kę. No chyba, że źle zrozumiałam, że ta dopłata Autorki no na media.
Tak czy inaczej fajnie, że się doadaliście. Powodzenia!

250

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Co innego keredyt, która powinna spłacać dana osoba, która go wzięła, co innego zwykłe potrzeby czy wydatki, jakie TRZEBA ponosić z racji wspólnego życia. Jeśli dwoje ludzi tworzy związek i się wzajemnie szanuje, to żadne z nich nie mieszka u drugiego za free, ogarniając chociaż podstawowe opłaty.

251 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2022-10-03 21:21:22)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Roxann napisał/a:
SanWieIng napisał/a:

Tak czy siak ustaliliśmy, że będzie przeznaczał sumę ok. 1500zł na mieszkanie ze mną, czyli w tym są opłaty i wydatki na jedzenie, ja ze swojej strony będę dopłacała 350zł i zobaczymy czy starczy, jeżeli nie będziemy zwiększać.

No i co Ty na to Nowe_otwarcie? Jak widzisz facet uczciwie podszedł do sprawy i nie ma w sobie takiej pazerności czy też dusirosza co Ty.
Ja uważam, że te ustalenia są korzystne dla obojga - On i tak będzie płacił mniej niż dotychczas bo te 1500 zł jest z założenia i na opłaty i na jedzenie, a jednocześnie na tyle dużo by nie czuć się tylko gościem lub lokatorem. Autorka też poczuje wyraźnie, a przynajmniej zauważalnie odciążona bo ile będą wydawać na życie wyjdzie w praniu. Myślę, że te 1000 zł czy nawet 1500 zł. na jedzenie czy ogólnie codzienne zakupy, to raczej miniimum bo to jakby nie było ok. 50 zł/dzień na 2-kę. No chyba, że źle zrozumiałam, że ta dopłata Autorki no na media.
Tak czy inaczej fajnie, że się doadaliście. Powodzenia!

Na razie widzę głównie jaką ulgę poczułaś po deklaracji autorki, bo ten zwrot sytuacji wybawił Cię od wyjścia na totalną hipokrytkę (przypomnę: w analogicznej sytuacji faceta spuściłaś z jego oczekiwaniami po brzytwie), zaś w tym wątku wiłaś się i miotałaś wręcz niesamowicie (jak najbardziej świadoma pułapki, w jaką się zapędziłaś).

Wykorzystana została po prostu furtka, o której pisałem: facet w tym wypadku NIE MUSIAŁ, ale ze współczucia i poczucia bliskości MÓGŁ wziąć na siebie większy ciężar niż musiał. Powiem więcej: nie miałem wątpliwości że autorka go chwyci za serce, bo widac było od początku że nie jest ani w ułamku tak roszczeniowa jak Wy (z Salomonką czy Jeneste na czele). To raczej kilka z Was powinno odszczekać to co pisało o tym facecie... Zresztą mam trochę podobne podejście jak tutaj, bo jeśli kobieta nie jest roszczeniowa i nie oczekuje, to będę się starał by dostała więcej niż oczekiwała; roszczeniową zaś i uważającą że jej się należy z pełną premedytacją i przyjemnością spuszczę jak najmocniej na dupę, tak by to klapnięcie jak najmocniej ją zabolało.

Nie wpieprzaj też kitu że to dla niego specjalna okazja; specjalną okazję to widzę tu dla autorki, która dołoży raptem 350 zeta.  Ale od początku wyglądała na kobietę lepszą od Ciebie, Salomonki i jeszcze kilku innych stąd. Dlatego mam nadzieję że to będzie dla nich jedynie wstęp do wejścia na wyższy (i oby szczęśliwy) poziom. Chyba oboje na to zasługują i chyba każdemu z nich ciężko będzie znaleźć kogoś fajniejszego niż to drugie smile

252 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2022-10-03 21:35:11)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
anna.zakochana napisał/a:

Otwarcie, z kim Ty kurna mieszkałeś?!

Z księżniczką, której się wydawało że będzie utrzymywana że względu na ponadprzeciętną urodę i że jej się to należy. Która nie dokładała się do opłat, bo "to moje mieszkanie, nie jej". Która podziwiała i zazdrościła gdy zarabiałem 3 razy tyle co ona, a zaczęła mną gardzić gdy prześcignęła mnie w zarobkach.  Która z jednej strony (jak przyszło do stereotypowo kobiecych prac domowych) twierdziła że "nie jest praczką, kucharką, sprzątaczką" (OK, podział tych prac jest sprawiedliwy), ale z drugiej (jak trzeba było coś przykręcić, naprawić, wymienić żarówkę to wtedy już "ona nie jest facetem". Mogłem być 2 tygodnie w delegacji, a ona z tym zawsze czekała na mnie aż ja zrobię.

Teraz spotykam się z taką, która ma do życiowych spraw normalne podejście (a nie specyficzną mieszankę konserwatywnego i nowszego podejścia, ale w takiej wersji by to zawsze ona była stroną korzystającą) i dlatego jest wspaniała. Nigdy więcej p...onej księżniczki, której się za wiele wydaje, nigdy więcej p...onej egoistki, która chełpi się tym że nie zamierza iść na kompromis i że to jej ma się podobać!

253

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:

Wykorzystana została po prostu furtka, o której pisałem: facet w tym wypadku NIE MUSIAŁ, ale ze współczucia i poczucia bliskości MÓGŁ wziąć na siebie większy ciężar niż musiał. Powiem więcej: nie miałem wątpliwości że autorka go chwyci za serce, bo widac było od początku że nie jest ani w ułamku tak roszczeniowa jak Wy (z Salomonką czy Jeneste na czele). To raczej kilka z Was powinno odszczekać to co pisało o tym facecie... Zresztą mam trochę podobne podejście jak tutaj, bo jeśli kobieta nie jest roszczeniowa i nie oczekuje, to będę się starał by dostała więcej niż oczekiwała; roszczeniową zaś i uważającą że jej się należy z pełną premedytacją i przyjemnością spuszczę jak najmocniej na dupę, tak by to klapnięcie jak najmocniej ją zabolało.

Nie wpieprzaj też kitu że to dla niego specjalna okazja; specjalną okazję to widzę tu dla autorki, która dołoży raptem 350 zeta.  Ale od początku wyglądała na kobietę lepszą od Ciebie, Salomonki i jeszcze kilku innych stąd. Dlatego mam nadzieję że to będzie dla nich jedynie wstęp do wejścia na wyższy (i oby szczęśliwy) poziom. Chyba oboje na to zasługują i chyba każdemu z nich ciężko będzie znaleźć kogoś fajniejszego niż to drugie smile

Nowe otwarcie, takiego hipokryty, cwaniaka i lawiranta jak ty to ze świecą szukać smile
Mam tylko nadzieję, że autorka jak wiele innych kobiet z resztą na podobnego nie trafiła i nie trafi smile

254

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Salomonka napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Wykorzystana została po prostu furtka, o której pisałem: facet w tym wypadku NIE MUSIAŁ, ale ze współczucia i poczucia bliskości MÓGŁ wziąć na siebie większy ciężar niż musiał. Powiem więcej: nie miałem wątpliwości że autorka go chwyci za serce, bo widac było od początku że nie jest ani w ułamku tak roszczeniowa jak Wy (z Salomonką czy Jeneste na czele). To raczej kilka z Was powinno odszczekać to co pisało o tym facecie... Zresztą mam trochę podobne podejście jak tutaj, bo jeśli kobieta nie jest roszczeniowa i nie oczekuje, to będę się starał by dostała więcej niż oczekiwała; roszczeniową zaś i uważającą że jej się należy z pełną premedytacją i przyjemnością spuszczę jak najmocniej na dupę, tak by to klapnięcie jak najmocniej ją zabolało.

Nie wpieprzaj też kitu że to dla niego specjalna okazja; specjalną okazję to widzę tu dla autorki, która dołoży raptem 350 zeta.  Ale od początku wyglądała na kobietę lepszą od Ciebie, Salomonki i jeszcze kilku innych stąd. Dlatego mam nadzieję że to będzie dla nich jedynie wstęp do wejścia na wyższy (i oby szczęśliwy) poziom. Chyba oboje na to zasługują i chyba każdemu z nich ciężko będzie znaleźć kogoś fajniejszego niż to drugie smile

Nowe otwarcie, takiego hipokryty, cwaniaka i lawiranta jak ty to ze świecą szukać smile
Mam tylko nadzieję, że autorka jak wiele innych kobiet z resztą na podobnego nie trafiła i nie trafi smile

Dobrze że facet trafił na nią, a nie na taką zachłanną, hipokrycką żmiję jak ty. Ale to dobry gość, zasłużył na nią smile

255

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:
anna.zakochana napisał/a:

Otwarcie, z kim Ty kurna mieszkałeś?!

Z księżniczką, której się wydawało że będzie utrzymywana że względu na ponadprzeciętną urodę i że jej się to należy. Która nie dokładała się do opłat, bo "to moje mieszkanie, nie jej". Która podziwiała i zazdrościła gdy zarabiałem 3 razy tyle co ona, a zaczęła mną gardzić gdy prześcignęła mnie w zarobkach.  Która z jednej strony (jak przyszło do stereotypowo kobiecych prac domowych) twierdziła że "nie jest praczką, kucharką, sprzątaczką" (OK, podział tych prac jest sprawiedliwy), ale z drugiej (jak trzeba było coś przykręcić, naprawić, wymienić żarówkę to wtedy już "ona nie jest facetem". Mogłem być 2 tygodnie w delegacji, a ona z tym zawsze czekała na mnie aż ja zrobię.

Teraz spotykam się z taką, która ma do życiowych spraw normalne podejście (a nie specyficzną mieszankę konserwatywnego i nowszego podejścia, ale w takiej wersji by to zawsze ona była stroną korzystającą) i dlatego jest wspaniała. Nigdy więcej p...onej księżniczki, której się za wiele wydaje, nigdy więcej p...onej egoistki, która chełpi się tym że nie zamierza iść na kompromis i że to jej ma się podobać!

Tylko to księżniczkę nazywasz miłością swojego życia do której wciąż tęsknisz i o której mówisz że już nigdy tak innej nie pokochasz.

256

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Nowe_otwarcie Tylko PO CO tutaj tyle awantur i gównoburzy, skoro wystarczyło, jak się dogadali? Naprawdę, mieszkając razem z partnerem powinno się pomagać w utrzymaniu tego domu/mieszkania. Sam czułbym się głupio, jakbym miał z dziewczyną mieszkać i absolutnie nie dodawać nic. żyjąc całkiem za free.
Fakt, Ciebie spotkała niemiła przygoda i ta Twoją byłą należałoby ocenić jednoznacznie, bo takie podejście i tego typu teksty, jakie ona tam zapodawała nie są godne, aby je zaliczać do dojrzałych wypowiedzi. Takich "kobiet" należy, owszem, unikać jak najbardziej się da, ale tutaj wyatrczyło, żeby Autorka szczerze pogadała z facetem i sprawa rozwiązana. On właśnie czuje i chce się do tego życia dokładać, nie czując żadnej presji ani przymusu z jej strony.

257 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2022-10-04 06:59:05)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
bagienni_k napisał/a:

Nowe_otwarcie Tylko PO CO tutaj tyle awantur i gównoburzy, skoro wystarczyło, jak się dogadali? Naprawdę, mieszkając razem z partnerem powinno się pomagać w utrzymaniu tego domu/mieszkania. Sam czułbym się głupio, jakbym miał z dziewczyną mieszkać i absolutnie nie dodawać nic. żyjąc całkiem za free.
Fakt, Ciebie spotkała niemiła przygoda i ta Twoją byłą należałoby ocenić jednoznacznie, bo takie podejście i tego typu teksty, jakie ona tam zapodawała nie są godne, aby je zaliczać do dojrzałych wypowiedzi. Takich "kobiet" należy, owszem, unikać jak najbardziej się da, ale tutaj wyatrczyło, żeby Autorka szczerze pogadała z facetem i sprawa rozwiązana. On właśnie czuje i chce się do tego życia dokładać, nie czując żadnej presji ani przymusu z jej strony.

No i zwróć uwagę że przecież @zwyczajnemu gościowi jasno napisałem że powinien płacić połowę opłat mieszkaniowych (i że jak najbardziej uważam że to wychodzi więcej niż 150, bo wbrew temu co zwyczajny gość napisał DOSKONALE ZNAM wysokości opłat i wiem że miesięcznie woda - woda akurat w czynszu dla spółdzielni -  gaz, energia elektryczna, internet, tv wychodzą więcej niż 150... no i sam wspomniany czynsz dla spółdzielni*). Ale jednocześnie konsekwentnie sprzeciwiałem się żeby ta druga osoba spłacała kredyt na nieruchomość wzięty przez właściciela, płaciła jakiś ekwiwalent najmu czy jeszcze płaciła za amortyzację wyposażenia; ten ostatni składnik to już totalny kosmos i świadczy o wyrachowaniu osoby, która go wrzuciła do dyskusji, a którym to składnikiem nigdy bym nie obciążał osoby, z którą łączyłby mnie związek uczuciowy (ewentualnie obcych mi lokatorów mógłbym tym obarczyć) i sam nie oczekiwałem od żony żeby partycypowała w składnikach wymienionych w niniejszym zdaniu.


*) gwiazdkę dałem gdyby pewne kombinatorki o giętkim języku usiłowały łączyć czynsz ze swoją wersją; tymczasem w wypadku mieszkania czynsz jest całkowicie odrębną kwestią w wypadku najmu czyli najemca jest zobowiązany płacić (z czego może nie wszyscy sobie zdają sprawę) opłatę za najem dla właściciela mieszkania plus opłaty mieszkaniowe (w tym ewentualny czynsz dla spółdzielni, składnikiem której jest lokal mieszkaniowy). I dlatego właśnie czynsz wliczam do opłat mieszkaniowych, jednocześnie podważając w związku z tym że w tym wypadku wchodziłby jakiś element będący de facto formą opłaty za najem.

A gównoburzę w dużej mierze wywołały roszczeniowe panie, często te same które w innym wątku kazały się facetowi (będącemu w praktycznie analogicznej sytuacji jak autorka niniejszego wątku) się pieprzyć ze swoimi oczekiwaniami. Dlatego właśnie szczęściem faceta autorki jest to że trafił na tak spokojną i porządną dziewczynę jak autorka, bo z taką i dogadać się dobrze idzie i jak widać się dogadali; a jak się trafia na tak roszczeniową cholerę jak Salomonka, to pierwszym odruchem faceta jest dla zasady spuścić ją po brzytwie big_smile

258

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Nowe_twarcie i Salomonka Wy się znacie z innych wątków czy poznaliście się tutaj i powstał spór? Różnica poglądów jest przecież sprawą naturalną i nie trzeba przekonywać do swoich racji smile

259 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2022-10-04 08:35:26)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SanWieIng napisał/a:

Nowe_twarcie i Salomonka Wy się znacie z innych wątków czy poznaliście się tutaj i powstał spór? Różnica poglądów jest przecież sprawą naturalną i nie trzeba przekonywać do swoich racji smile

Ależ ja go nie znam wcale! big_smile Przyczepił się do mnie i  strzępi sobie na mnie język, jakby nie miał nic innego do roboty.
Mam takie poglądy jakie mam, bo życie tak mi dalo w kość i dałam się tak naoszukiwać różnym cwaniakom, że teraz na zimne dmucham, oraz uświadamiam innym że miłość miłością, ale żyć trzeba wink

Powodzenia i trzymaj się smile

260

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SanWieIng napisał/a:

Nowe_twarcie i Salomonka Wy się znacie z innych wątków czy poznaliście się tutaj i powstał spór? Różnica poglądów jest przecież sprawą naturalną i nie trzeba przekonywać do swoich racji smile

Na tę mizoandryczną hipokrytkę natknąłem się już wcześniej, to fakt. W wątku przytoczonym przez MagdaLenę1111 miałaś bardzo ładny przykład jej hipokryzji i myślenia w stylu "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia" (nawet sama OIDP zauważyłaś tę hipokryzję kiedy tam faceta w analogicznej do Twojej sytuacji spuściła na drzewo, a Tobie radziła cisnąć faceta ile się da).  Popis dała też w dyskusji o alimentach gdzie nie było takiego wydatku poniesionego przez matkę (i który matka usiłowałaby wetknąć w wyliczenie alimentów) którego nie uznałaby za więcej niż uzasadniony (choć ja i moi znajomi płci obojga mamy doświadczenie z sądami w kwestii ustalania alimentów i wiemy jak często takie wyliczenia z kosmosu są spławiane przez sędzię). No cóż, widocznie dla niej dobry facet to tylko taki którego można maksymalnie wydoić; chore tylko jest że swoje praktyki z wynajmu swoich mieszkań (maksymalizacja zysku przez wynajmującego) przenosi na kwestie mieszkaniowo-uczuciowe. Ale nawet w jej ostatniej odpowiedzi dla Ciebie widać jakiś uraz do facetów, pewnie stąd te ciągoty do zemsty i cyckania z nich kasy ile się da wink

Najważniejsze że Ty zdołałaś się dogadać ze swoim facetem, bo rozmowa to podstawa. Jak widzisz tak naprawdę żadne z Was nie planuje wydoić tego drugiego, co IMHO dobrze wróży Wam na przyszłość. Myślę że jeśli tu zostaniesz, to za ileś miesięcy (może za minimalną liczbę lat) dowiemy się że wskoczyliście na wyższy level, czego szczerze Wam życzę smile

Posty [ 196 do 260 z 296 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026