netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

295 odpowiedzi18 526 wyświetleńzałożony przez SanWieIng, 29.09.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 296 ]

131

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Roxann napisał/a:
ulle napisał/a:
Roxann napisał/a:

Dopowiadasz sobie bo masz inne spojrzenie, a ja inne na daną sprawę. Wszystko co tu napisałam to moje zdanie i tyczy tego co Autorka napisała. Nie mój problem, że coś nadinterpretowujesz czy nie rozumiesz.

Mylisz się Roxsann, to Twój problem, bo chociaż tyle się zawsze napiszesz, to zazwyczaj wychodzi Ci pomieszanie z poplątaniem.
A zresztą dajmy sobie spokój - dzisiaj ostatnia rzeczą, na którą miałabym ochotę, to kłócić się z kimś i przelewać z pustego w próżne.
Miej swoje zdanie, a ja pozostanę przy swoim.
Tyle.

To Ty masz problem z tym, że ktoś może mieć inne zdanie, któreo może do końca nie oarniasz. Ja jakoś Twoic postów nie kojarzę.

Nic dziwnego, że mnie nie kojarzysz - dopiero dzisiaj zarejestrowałam się na tym forum. Jestem po prostu nowa.
Daj spokój, więcej już nie odpiszę.

132

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
jeneste92 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
jeneste92 napisał/a:

Ona nic nie zyskuje.
To niech idą mieszkać w wynajętym, każde będzie płacić po równo czyli po 1500 zł i wtedy on "nie będzie stratny". A ona wynajmie swoje lokum i kredyt będzie spłacał się sam, a zapewne nawet zostanie jej nadwyżka.

Nic nie zyskuje? To jak patrzymy po cenach wynajmu, to niech panna wynajmie normalnie; tylko że normalni najemcy będą mieli i inne oczekiwania. No i niekoniecznie będą mieli na sercu dbanie o chatę. Ale wtedy faktycznie będzie miała kredyt z głowy wink
A gostek przy tej stawce może wrócić do "swojego" wynajmu i chyba w tamtej wynajętej chacie też będzie bardziej "u siebie" niż jest teraz u niej...

Myślę, że najemcy z wielką radością wprowadzą się do piętrowego, stumetrowego domu w cenie wynajmu 2-3 pokojowego mieszkania big_smile
A skoro jemu tak cudownie w tej jego kawalerce to niech sobie tam zostanie i będzie "u siebie" w wynajmowanym lol

Wiesz że takie domy z reguły mają gorszą lokalizację od tych mieszkań? Więc z tą ceną i radością... wink

133

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:
jeneste92 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Nic nie zyskuje? To jak patrzymy po cenach wynajmu, to niech panna wynajmie normalnie; tylko że normalni najemcy będą mieli i inne oczekiwania. No i niekoniecznie będą mieli na sercu dbanie o chatę. Ale wtedy faktycznie będzie miała kredyt z głowy wink
A gostek przy tej stawce może wrócić do "swojego" wynajmu i chyba w tamtej wynajętej chacie też będzie bardziej "u siebie" niż jest teraz u niej...

Myślę, że najemcy z wielką radością wprowadzą się do piętrowego, stumetrowego domu w cenie wynajmu 2-3 pokojowego mieszkania big_smile
A skoro jemu tak cudownie w tej jego kawalerce to niech sobie tam zostanie i będzie "u siebie" w wynajmowanym lol

Wiesz że takie domy z reguły mają gorszą lokalizację od tych mieszkań? Więc z tą ceną i radością... wink

Wręcz przeciwnie, zwykle takie domy mają lepszą lokalizację od tych mieszkań, zwłaszcza w obecnych czasach

Zrobiłam edit tamtego posta zanim odpowiedziałeś, jak się odniesiesz? big_smile

"Btw. myślałam, że on chce z nią zamieszkać, bo ją kocha czy inne takie tam, a z Twoich postów wynika, że on chce z nią zamieszkać, żeby stawkę wynajmu obniżyć lol, bo jak stawka bez upustu to nie ma sensu razem mieszkac lol"

134 Ostatnio edytowany przez jeneste92 (2022-09-29 20:40:03)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
chmurny napisał/a:
jeneste92 napisał/a:
chmurny napisał/a:

A jesteś pewna czyim pomysłem było to wspólne zamieszkanie? To nam da odpowiedz kto tu jest cwaniak. Pozwolę sobie pdzewidzieć że autorka odpowie coś o "wspólnej decyzji"
A w ogóle niech  się odniesie do mojego pytania o uczucia bo jak zwykle istota sprawy w dupie. Powtarzam: z miłości się takich tematów nie porusza na forach na pewno.

Skąd mam wiedzieć czyj to był pomysł, autorka tego nie powiedziała.

Jakby jej chodziło tylko o kasę to mogłaby spokojnie wynająć komuś pokój lub dwa i mieć tysiaka na czysto w kieszeni. Na rok, żeby przeczekać najgorszy okres dla kredytobiorców i spokojniej spać. Dom jest duży, piętrowy, pewnie nawet by tej osoby nie zauważała, a jakby okazała się syfiarą/rzem to miesięczny okres wypowiedzenia i adiós nena/e.

To co bijesz pianę i cwaniactwo zarzucasz.
A czemu nie powiedziała czyj pomysł wiesz? Bo ja się domyślam.  A w tym kontekscie to bardzo istone. Istotne było również to że sam zaproponował tysiąc złoty o czym również jakoś głupio było wspomnieć w pierwszym poscie bo agenda była inna:  uzyskać tu aprobate do naliczenia własnego faceta jak chłopa z ulicy.

Przecież ona nawet mu nie daje szansy się wykazać samemu z siebie. Od razu wystawia kwity

Nieważne, czyj to był pomysł, ten koleś jest cwaniakiem, bo chce mieszkać w piętrowym, stumetrowym domu płacąc za to 150 zł miesięcznie.
Skoro chłop taki skory do płacenia tysiaka to niech płaci i problem rozwiązany, można się rozejść. Ale on najwyraźniej tylko to tak kurtuazyjnie powiedział licząc na to, że ona równie kurtuazyjnie odmówi.

135

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
jeneste92 napisał/a:

Wręcz przeciwnie, zwykle takie domy mają lepszą lokalizację od tych mieszkań, zwłaszcza w obecnych czasach

A to już bardzo ciekawe, bo na przykładzie swojego miasta (niemałego zresztą) mogę powiedzieć że w centrum jest WYŁACZNIE  zabudowa wielorodzinna  (kamienice/bloki), natomiast domy jednorodzinne (zwłaszcza nowe) występują w zasadzie wyłącznie na (w oczywisty sposób znacznie gorzej skomunikowanych i zaopatrzonych w infrastrukturę handlową itd.) obrzeżach. I co za tym idzie cena w stosunku do m2 nieco się tam różni...



jeneste92 napisał/a:

"Btw. myślałam, że on chce z nią zamieszkać, bo ją kocha czy inne takie tam, a z Twoich postów wynika, że on chce z nią zamieszkać, żeby stawkę wynajmu obniżyć lol, bo jak stawka bez upustu to nie ma sensu razem mieszkac lol"

No widzisz, właśnie ze względu na nią zgodził się przenieść w (z dużym prawdopodobieństwem) gorsza lokalizację i pewnie nie spodziewał się że laska nie dość że będzie go chciała kasować jak "obcego", to jeszcze jak za lepszą lokalizację wink

136

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
jeneste92 napisał/a:
chmurny napisał/a:
jeneste92 napisał/a:

Skąd mam wiedzieć czyj to był pomysł, autorka tego nie powiedziała.

Jakby jej chodziło tylko o kasę to mogłaby spokojnie wynająć komuś pokój lub dwa i mieć tysiaka na czysto w kieszeni. Na rok, żeby przeczekać najgorszy okres dla kredytobiorców i spokojniej spać. Dom jest duży, piętrowy, pewnie nawet by tej osoby nie zauważała, a jakby okazała się syfiarą/rzem to miesięczny okres wypowiedzenia i adiós nena/e.

To co bijesz pianę i cwaniactwo zarzucasz.
A czemu nie powiedziała czyj pomysł wiesz? Bo ja się domyślam.  A w tym kontekscie to bardzo istone. Istotne było również to że sam zaproponował tysiąc złoty o czym również jakoś głupio było wspomnieć w pierwszym poscie bo agenda była inna:  uzyskać tu aprobate do naliczenia własnego faceta jak chłopa z ulicy.

Przecież ona nawet mu nie daje szansy się wykazać samemu z siebie. Od razu wystawia kwity

Nieważne, czyj to był pomysł, ten koleś jest cwaniakiem, bo chce mieszkać w piętrowym, stumetrowym domu płacąc za to 150 zł miesięcznie.
Skoro chłop taki skory do płacenia tysiaka to niech płaci i problem rozwiązany, można się rozejść. Ale on najwyraźniej tylko to tak kurtuazyjnie powiedział licząc na to, że ona równie kurtuazyjnie odmówi.

Co nie ważne?
Szukasz cwaniaka to zadaj sobie dwa elementarne pytania: kto to wymyślił i kto ma w tym układzie gorzej finansowo a na dokładkę trzecie: kto ma plan i prosi na forum o opinie co do sposobu realizacji. Będziesz miała cwaniaka.

Już sam tytuł jest bardzo wymowny!
Nie brzmi "wydaje mi się że nie mogę polegać na swoim mężczyznie" (a te finanse to przykład) tylko jeb z grubej rury: jak go naliczyć za mieszkanie.

137

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
chmurny napisał/a:

Co nie ważne?
Szukasz cwaniaka to zadaj sobie dwa elementarne pytania: kto to wymyślił i kto ma w tym układzie gorzej finansowo a na dokładkę trzecie: kto ma plan i prosi na forum o opinie co do sposobu realizacji. Będziesz miała cwaniaka.

Już sam tytuł jest bardzo wymowny!
Nie brzmi "wydaje mi się że nie mogę polegać na swoim mężczyznie" (a te finanse to przykład) tylko jeb z grubej rury: jak go naliczyć za mieszkanie.

Wiesz co chmurny, myślę że możesz być w lekkim błędzie, bo mam wrażenie że Autorka (którą autentycznie dociskające raty kredytu skłoniły do takich rozkmin)jest tutaj i tak znacznie łagodniej nastawiona niż kilka etatowych forumowiczek (jak Salomonka czy jeneste92) , które całkiem wyraźnie dają do zrozumienia że oskubałyby gościa znacznie bardziej niż jej w ogóle w najśmielszej wersji przeszło przez myśl. Najlepsze jest to że dorabiają do tego taką "legendę" że jeszcze za chwilę (same nakręcone swoimi wywodami) zaczną dowodzić że nawet jak facet sfinansuje jej cały kredyt (no powinien przecież biednej, słabej kobietce, nieprawdaż?), to i tak jeszcze na tym skorzysta. Uzasadnienia też są pokrętne i skrzętnie pomijają oczywiste dla najemcy okoliczności (dlatego może ja je wymienię):

- lokalizacja: silnie powiązana z ofertą komunikacyjno-handlowo-gastronomiczno-rozrywkową. Nawet w dużym mieście dobrze idą mieszkania zlokalizowane w pobliżu centrum (właśnie ze względu na powyższe czynniki), mieszkania w bloku na obrzeżach praktycznie nie wynajmiesz (co najwyżej zdesperowanej rodzinie z dziećmi i samochodem, którą pospławiano bliżej centrum). Wynajęcie domu to poza większym metrażem i ewentualnie ciszą same minusy;

- wprowadzając się do autorki jej facet ma znacznie mniejszą swobodę niż miałby w wynajmowanym przez siebie mieszkaniu, bo jest u niej, na jej warunkach. Przykładowo jak ja wynajmuję mieszkanie od kogoś, to w okresie wynajmu jestem tam sobie (w rozsądnym zakresie, pomijając demolkę i pijackie imprezy z wzywaną policją) panem: jak chcę, to po podłodze walają się brudne gacie i opakowania po pizzy i nikt mi nic nie powie; tutaj tak nie będzie. Poza tym wszystkie meble są do mojej dyspozycji, pracuję kiedy chcę i nie muszę się do nikogo dostosować; tu tak nie będzie. Łazienka jest tylko moja, jem to co ja chcę...

Gdyby nad tym trochę pomyśleć, to jeszcze coś się znajdzie i to pewnie niemało.

Tak więc moi drodzy: mieszkanie u swojej lubej czy swojego lubego NIE JEST JAK WYNAJEM, bo co prawda opłaty nie te, ale swoboda i prawa też nie te.

138

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Żeby było sprawiedliwie to zaproponowałabym Żeby on płacił po prostu całość rachunków a nie tyło połowę,ty na sobie masz kredyt i kupuj jedzenie. Bedziecie mieszkać we 2 teraz więc rachunki wzrosną a skoro jemu odpadły koszty wynajmu to chociaż rachunki niech pokrywa. Tylko o tym trzeba szczerze pogadać bo może on wcale nie miałby z tym problemu tylko po prostu o tym nie wie

139

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
display napisał/a:

Żeby było sprawiedliwie to zaproponowałabym Żeby on płacił po prostu całość rachunków a nie tyło połowę,ty na sobie masz kredyt i kupuj jedzenie. Bedziecie mieszkać we 2 teraz więc rachunki wzrosną a skoro jemu odpadły koszty wynajmu to chociaż rachunki niech pokrywa. Tylko o tym trzeba szczerze pogadać bo może on wcale nie miałby z tym problemu tylko po prostu o tym nie wie

Dokładnie. To od początku domysły i spekulacje na jego temat.

140

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
chmurny napisał/a:
display napisał/a:

Żeby było sprawiedliwie to zaproponowałabym Żeby on płacił po prostu całość rachunków a nie tyło połowę,ty na sobie masz kredyt i kupuj jedzenie. Bedziecie mieszkać we 2 teraz więc rachunki wzrosną a skoro jemu odpadły koszty wynajmu to chociaż rachunki niech pokrywa. Tylko o tym trzeba szczerze pogadać bo może on wcale nie miałby z tym problemu tylko po prostu o tym nie wie

Dokładnie. To od początku domysły i spekulacje na jego temat.

Prawdopodobnie masz rację.

Autorka powinna na spokojnie porozmawiać ze swoim facetem, powiedzieć jasno że nie chce go skubać, ale po prostu ta rata kredytu przygniata ją do ziemi. Oni sami, we dwoje, jak jest, bez "dobrych rad" zapalczywych forumowiczek dających do zrozumienia że jak jak nie dorzuci jej kwoty równej wynajmowi, to nie jest prawdziwym facetem i powinna go kopnąć; także bez rad naszych kasiastych "białych rycerzy", którzy tylko dolali oliwy do ognia pisząc ile to by oni nie dołożyli na miejscu jej faceta. To sprawa wyłącznie między nią i jej facetem, nikt tego za nich nie rozwiąże, a podburzanie autorki i nastawianie jej roszczeniowo raczej nie ułatwi im (jak najbardziej według mnie możliwego i akceptowalnego dla obu stron) porozumienia.

141

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:

Co nie ważne?


Wiesz co chmurny, myślę że możesz być w lekkim błędzie, bo mam wrażenie że Autorka (którą autentycznie dociskające raty kredytu skłoniły do takich rozkmin)jest tutaj i tak znacznie łagodniej nastawiona niż kilka etatowych forumowiczek (jak Salomonka czy jeneste92) , które całkiem wyraźnie dają do zrozumienia że oskubałyby gościa znacznie bardziej niż jej w ogóle w najśmielszej wersji przeszło przez myśl. Najlepsze jest to że dorabiają do tego taką "legendę" że jeszcze za chwilę (same nakręcone swoimi wywodami) zaczną dowodzić że nawet jak facet sfinansuje jej cały kredyt (no powinien przecież biednej, słabej kobietce, nieprawdaż?), to i tak jeszcze na tym skorzysta. Uzasadnienia też są pokrętne i skrzętnie pomijają oczywiste dla najemcy okoliczności (dlatego może ja je wymienię):

- lokalizacja: silnie powiązana z ofertą komunikacyjno-handlowo-gastronomiczno-rozrywkową. Nawet w dużym mieście dobrze idą mieszkania zlokalizowane w pobliżu centrum (właśnie ze względu na powyższe czynniki), mieszkania w bloku na obrzeżach praktycznie nie wynajmiesz (co najwyżej zdesperowanej rodzinie z dziećmi i samochodem, którą pospławiano bliżej centrum). Wynajęcie domu to poza większym metrażem i ewentualnie ciszą same minusy;

- wprowadzając się do autorki jej facet ma znacznie mniejszą swobodę niż miałby w wynajmowanym przez siebie mieszkaniu, bo jest u niej, na jej warunkach. Przykładowo jak ja wynajmuję mieszkanie od kogoś, to w okresie wynajmu jestem tam sobie (w rozsądnym zakresie, pomijając demolkę i pijackie imprezy z wzywaną policją) panem: jak chcę, to po podłodze walają się brudne gacie i opakowania po pizzy i nikt mi nic nie powie; tutaj tak nie będzie. Poza tym wszystkie meble są do mojej dyspozycji, pracuję kiedy chcę i nie muszę się do nikogo dostosować; tu tak nie będzie. Łazienka jest tylko moja, jem to co ja chcę...

Gdyby nad tym trochę pomyśleć, to jeszcze coś się znajdzie i to pewnie niemało.

Tak więc moi drodzy: mieszkanie u swojej lubej czy swojego lubego NIE JEST JAK WYNAJEM, bo co prawda opłaty nie te, ale swoboda i prawa też nie te.


Puknij się w czoło i przestań kłamać. Nigdzie nie napisałam że wzięłabym od faceta więcej niż by się mi należało. Za mieszkanie w nowym ledwie wykończonym domu i korzystanie ze wszystkiego, nowego 150 zł  miesięcznie? Chyba głupi by się na to zgodzil, a ja głupia nie jestem i dlatego napisałam, że ja bym podobnego faceta  do domu nie przyjęła, niech sam sobie żyje za 150 zł miesięcznie. Czepiasz się mnie jak rzep psiego ogona, ale czego się spodziewać po facecie takim jak ty. Mnie zarzucasz że "oskubałabym" faceta" a sam płacisz na swoje dziecko 700 zł alimentów i jeszcze żona musiała cię do sądu o nie podać. Pewnie też czujesz się "oskubany" big_smile Naprawdę o czym z tobą rozmawiać.

142 Ostatnio edytowany przez SanWieIng (2022-09-30 08:16:30)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
ulle napisał/a:

Tu mogło być tak, że on najpierw powiedział " ok, daje tysiąc za mieszkanie'

Ona na to " ojej, nie przesadzaj, jakoś się dogadamy, ale jak chcesz, to może dasz 500 zł?"
On " ok", jednak usiedli w końcu do konkretnej rozmowy i facet wystrzelił " daje 150, pasuje?
Ona " ok, niech będzie"

Chciała być po prostu taka fajna i pokazać, że kocha bezinteresownie i w ogóle.
A teraz kobieta ma problem.
Ot i cała sprawa.


Dokładnie tak było jak piszesz, ten dialog sad

143

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SanWieIng napisał/a:
ulle napisał/a:

Tu mogło być tak, że on najpierw powiedział " ok, daje tysiąc za mieszkanie'

Ona na to " ojej, nie przesadzaj, jakoś się dogadamy, ale jak chcesz, to może dasz 500 zł?"
On " ok", jednak usiedli w końcu do konkretnej rozmowy i facet wystrzelił " daje 150, pasuje?
Ona " ok, niech będzie"

Chciała być po prostu taka fajna i pokazać, że kocha bezinteresownie i w ogóle.
A teraz kobieta ma problem.
Ot i cała sprawa.


Dokładnie tak było jak piszesz, ten dialog sad

To teraz albo połkniesz tę żabę, albo czym prędzej z nim porozmawiaj. Gdy już się do ciebie wprowadzi, będzie dużo za późno na takie rozmowy.

144

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Polecam wątek:

https://www.netkobiety.pl/t125012.html

Zadziwiająco podobna sytuacja, tylko, że tam do faceta z kredytem sprowadzała się dziewczyna.

Bardzo celnie Magdaleno. Zauważ też jak różne jest nastawienie użytkowniczek w zależności od tego czy facet ma ten kredyt czy kobieta. W tym wątku niemal gremialnie drogie panie piszą autorce że ms rację,że facet powinien jej dopłacać więcej. W tamtym wątku też etatowe użytkowniczki stoją na stanowisku że z jakiej paki łaska ma facetowi spłacać jego kredyt?! No hipokryzja pełną gębą moje Panie,ale jakoś tak dziwnie wpisująca się w ogólny trend...

Faktycznie big_smile

145

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Gdyby dom był spłacony i nie obciązony żadnym kredytem, to ciekawa jestem czy rachunki za jego utrzymanie wyniosłyby 150 zł i właścicielka by utrzymywała  kogoś, kto zarabia na wynajmowaniu swojego mieszkania. Chyba że jakaś desperatka, aby tylko faceta zatrzymać. Normalny człowiek wie ile kosztuje utrzymanie domu i nie pakuje się nikomu na kark. Ja gdybym się wprowadzała do swojego partnera także nie oczekiwałabym, że będzie mnie utrzymywał. Zwykła przyzwoitość nakazuje chociaż częsciowo pokrywać koszty swojego zamieszkania, zużywania sprzętów które przecież wieczne nie są. Fajnie tak ze wszystkiego korzystać za darmochę, a swoje w tym czasie wynajmować i liczyć sobie za wynajem. To trzeba mieć charakter, naprawdę smile

146

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Salomonka napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Co nie ważne?


Wiesz co chmurny, myślę że możesz być w lekkim błędzie, bo mam wrażenie że Autorka (którą autentycznie dociskające raty kredytu skłoniły do takich rozkmin)jest tutaj i tak znacznie łagodniej nastawiona niż kilka etatowych forumowiczek (jak Salomonka czy jeneste92) , które całkiem wyraźnie dają do zrozumienia że oskubałyby gościa znacznie bardziej niż jej w ogóle w najśmielszej wersji przeszło przez myśl. Najlepsze jest to że dorabiają do tego taką "legendę" że jeszcze za chwilę (same nakręcone swoimi wywodami) zaczną dowodzić że nawet jak facet sfinansuje jej cały kredyt (no powinien przecież biednej, słabej kobietce, nieprawdaż?), to i tak jeszcze na tym skorzysta. Uzasadnienia też są pokrętne i skrzętnie pomijają oczywiste dla najemcy okoliczności (dlatego może ja je wymienię):

- lokalizacja: silnie powiązana z ofertą komunikacyjno-handlowo-gastronomiczno-rozrywkową. Nawet w dużym mieście dobrze idą mieszkania zlokalizowane w pobliżu centrum (właśnie ze względu na powyższe czynniki), mieszkania w bloku na obrzeżach praktycznie nie wynajmiesz (co najwyżej zdesperowanej rodzinie z dziećmi i samochodem, którą pospławiano bliżej centrum). Wynajęcie domu to poza większym metrażem i ewentualnie ciszą same minusy;

- wprowadzając się do autorki jej facet ma znacznie mniejszą swobodę niż miałby w wynajmowanym przez siebie mieszkaniu, bo jest u niej, na jej warunkach. Przykładowo jak ja wynajmuję mieszkanie od kogoś, to w okresie wynajmu jestem tam sobie (w rozsądnym zakresie, pomijając demolkę i pijackie imprezy z wzywaną policją) panem: jak chcę, to po podłodze walają się brudne gacie i opakowania po pizzy i nikt mi nic nie powie; tutaj tak nie będzie. Poza tym wszystkie meble są do mojej dyspozycji, pracuję kiedy chcę i nie muszę się do nikogo dostosować; tu tak nie będzie. Łazienka jest tylko moja, jem to co ja chcę...

Gdyby nad tym trochę pomyśleć, to jeszcze coś się znajdzie i to pewnie niemało.

Tak więc moi drodzy: mieszkanie u swojej lubej czy swojego lubego NIE JEST JAK WYNAJEM, bo co prawda opłaty nie te, ale swoboda i prawa też nie te.


Puknij się w czoło i przestań kłamać. Nigdzie nie napisałam że wzięłabym od faceta więcej niż by się mi należało. Za mieszkanie w nowym ledwie wykończonym domu i korzystanie ze wszystkiego, nowego 150 zł  miesięcznie? Chyba głupi by się na to zgodzil, a ja głupia nie jestem i dlatego napisałam, że ja bym podobnego faceta  do domu nie przyjęła, niech sam sobie żyje za 150 zł miesięcznie. Czepiasz się mnie jak rzep psiego ogona, ale czego się spodziewać po facecie takim jak ty. Mnie zarzucasz że "oskubałabym" faceta" a sam płacisz na swoje dziecko 700 zł alimentów i jeszcze żona musiała cię do sądu o nie podać. Pewnie też czujesz się "oskubany" big_smile Naprawdę o czym z tobą rozmawiać.

Place 1200 kretynko,to raz. O kwotę alimentów się nie kłóciłem.

A co do tego że nie bierzesz więcej niż Ci się należy,to racja; natomiast należy tu wspomnieć o takim drobnym szczególe że praktycznie nie masz górnej granicy w tym co uważasz że Ci się należy (a na pewno masz te granice bardzo wysoko ustawioną,wyżej niż akceptujesz ją dla przeciętnego faceta).

147

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Co nie ważne?


Wiesz co chmurny, myślę że możesz być w lekkim błędzie, bo mam wrażenie że Autorka (którą autentycznie dociskające raty kredytu skłoniły do takich rozkmin)jest tutaj i tak znacznie łagodniej nastawiona niż kilka etatowych forumowiczek (jak Salomonka czy jeneste92) , które całkiem wyraźnie dają do zrozumienia że oskubałyby gościa znacznie bardziej niż jej w ogóle w najśmielszej wersji przeszło przez myśl. Najlepsze jest to że dorabiają do tego taką "legendę" że jeszcze za chwilę (same nakręcone swoimi wywodami) zaczną dowodzić że nawet jak facet sfinansuje jej cały kredyt (no powinien przecież biednej, słabej kobietce, nieprawdaż?), to i tak jeszcze na tym skorzysta. Uzasadnienia też są pokrętne i skrzętnie pomijają oczywiste dla najemcy okoliczności (dlatego może ja je wymienię):

- lokalizacja: silnie powiązana z ofertą komunikacyjno-handlowo-gastronomiczno-rozrywkową. Nawet w dużym mieście dobrze idą mieszkania zlokalizowane w pobliżu centrum (właśnie ze względu na powyższe czynniki), mieszkania w bloku na obrzeżach praktycznie nie wynajmiesz (co najwyżej zdesperowanej rodzinie z dziećmi i samochodem, którą pospławiano bliżej centrum). Wynajęcie domu to poza większym metrażem i ewentualnie ciszą same minusy;

- wprowadzając się do autorki jej facet ma znacznie mniejszą swobodę niż miałby w wynajmowanym przez siebie mieszkaniu, bo jest u niej, na jej warunkach. Przykładowo jak ja wynajmuję mieszkanie od kogoś, to w okresie wynajmu jestem tam sobie (w rozsądnym zakresie, pomijając demolkę i pijackie imprezy z wzywaną policją) panem: jak chcę, to po podłodze walają się brudne gacie i opakowania po pizzy i nikt mi nic nie powie; tutaj tak nie będzie. Poza tym wszystkie meble są do mojej dyspozycji, pracuję kiedy chcę i nie muszę się do nikogo dostosować; tu tak nie będzie. Łazienka jest tylko moja, jem to co ja chcę...

Gdyby nad tym trochę pomyśleć, to jeszcze coś się znajdzie i to pewnie niemało.

Tak więc moi drodzy: mieszkanie u swojej lubej czy swojego lubego NIE JEST JAK WYNAJEM, bo co prawda opłaty nie te, ale swoboda i prawa też nie te.


Puknij się w czoło i przestań kłamać. Nigdzie nie napisałam że wzięłabym od faceta więcej niż by się mi należało. Za mieszkanie w nowym ledwie wykończonym domu i korzystanie ze wszystkiego, nowego 150 zł  miesięcznie? Chyba głupi by się na to zgodzil, a ja głupia nie jestem i dlatego napisałam, że ja bym podobnego faceta  do domu nie przyjęła, niech sam sobie żyje za 150 zł miesięcznie. Czepiasz się mnie jak rzep psiego ogona, ale czego się spodziewać po facecie takim jak ty. Mnie zarzucasz że "oskubałabym" faceta" a sam płacisz na swoje dziecko 700 zł alimentów i jeszcze żona musiała cię do sądu o nie podać. Pewnie też czujesz się "oskubany" big_smile Naprawdę o czym z tobą rozmawiać.

Place 1200 kretynko,to raz. O kwotę alimentów się nie kłóciłem.

A co do tego że nie bierzesz więcej niż Ci się należy,to racja; natomiast należy tu wspomnieć o takim drobnym szczególe że praktycznie nie masz górnej granicy w tym co uważasz że Ci się należy (a na pewno masz te granice bardzo wysoko ustawioną,wyżej niż akceptujesz ją dla przeciętnego faceta).

Spokojnie, ciebie nikt nie oskubie bo nie ma z czego pacanie. smile

148 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-09-30 09:02:06)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SanWieIng napisał/a:
ulle napisał/a:

Tu mogło być tak, że on najpierw powiedział " ok, daje tysiąc za mieszkanie'

Ona na to " ojej, nie przesadzaj, jakoś się dogadamy, ale jak chcesz, to może dasz 500 zł?"
On " ok", jednak usiedli w końcu do konkretnej rozmowy i facet wystrzelił " daje 150, pasuje?
Ona " ok, niech będzie"

Chciała być po prostu taka fajna i pokazać, że kocha bezinteresownie i w ogóle.
A teraz kobieta ma problem.
Ot i cała sprawa.


Dokładnie tak było jak piszesz, ten dialog sad

Musisz więc to odkręcić, bo nie wytrzymasz nerwowo patrząc na tego faceta, który praktycznie za friko kręci się po Twoim domu i ze wszystkiego korzysta, jakby miał prawo.
On będzie mieszkał w Twoim domu i pojęcia nie będzie miał, jakie myśli buzują Ci w głowie.
Chciałaś pokazać mu, że pieniądze to nie wszystko, że nie zależy Ci na nich, tylko na nim.
Autorko, to nie był dowód miłości, tylko dowod Twojej głupoty.
Normalnie się teraz zachowaj - zaproś go na rozmowę i powiedz, że wszystko sobie przemyślałas i że jednak nie zgadzasz się na takie ustalenia.
Nawet jeśli przyjelabys go na zasadzie gościa, to też są granice, bo wiadomo, że goście i ryby po trzech dniach śmierdzą.
Przyjelabys go więc jako domownika, a ponieważ nie jest on dzieckiem, które nie ma swojej kasy, tylko dorosłym i pracującym facetem, toteż nie może być tak, że będzie płacił Ci 150 złotych.
A tak zupełnie na marginesie - zastanów się czy ten facet naprawdę jest taki fajny, skoro potrafił mieć aż taki tupet, że na bezczela rzucił Ci kwota 150 złotych?
Mało kto tak by się zachował.
Wyczuł, że bardzo lecisz na niego, że zrobisz wszystko, byleby tylko został w Twoim życiu.
Przyzwoity człowiek mający honor w życiu tak by się nie zachował.
Tak więc, zanim wprowadzisz go domu siądź i na spokojnie przemysl czy ten facet naprawde jest dla Ciebie.
Powodzenia.

149

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Zgadzam sie z ulle, ze autorka powinna jeszcze raz usiąść do rozmowy ze swoim chłopakiem.
Poza tym, nie wiem, skąd niektorzy wzięli info, ze on ma swoje mieszkanie.., ja zrozumialam to tak, ze dotad wynajmował - od kogos - kawalerkę, za ktorą plącil 1200.

150

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Salomonka napisał/a:

Spokojnie, ciebie nikt nie oskubie bo nie ma z czego pacanie. smile

big_smile Ten twój pocisk był tyleż prymitywny co przewidywalny. Babska twojego pokroju zawsze starają się wyciągnąć jak najwięcej,a jak im się nie uda,to przynajmniej muszą sobie na koniec ulżyć i pojechać po facecie (czyli przykładowo jak nie ma jak wycisnąć tyle ile jej się marzy,to pojedzie go od dziadów,biedaków itp. Znam ten typ aż za dobrze big_smile ).

151

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Alika_ napisał/a:

Zgadzam sie z ulle, ze autorka powinna jeszcze raz usiąść do rozmowy ze swoim chłopakiem.
Poza tym, nie wiem, skąd niektorzy wzięli info, ze on ma swoje mieszkanie.., ja zrozumialam to tak, ze dotad wynajmował - od kogos - kawalerkę, za ktorą plącil 1200.

Jeśli masz rację,to by tylko potwierdzało ze gość kasą nie śmierdzi i autorka może liczyć jeszcze na kilka stów,lecz raczej nie na więcej...

152 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-09-30 10:06:21)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Alika_ napisał/a:

Zgadzam sie z ulle, ze autorka powinna jeszcze raz usiąść do rozmowy ze swoim chłopakiem.
Poza tym, nie wiem, skąd niektorzy wzięli info, ze on ma swoje mieszkanie.., ja zrozumialam to tak, ze dotad wynajmował - od kogos - kawalerkę, za ktorą plącil 1200.

jest w pierwszym poście Autorki: "chłopak wychodzi na tym lepiej bo nagle nie płaci już za wynajem i ma +1000 do kieszeni sad Do tego ma swoje mieszkanie bez kredytu w innym mieście, z które wynajmuje i też z tego leci mu kasa."


ulle podsumowała to słusznie. dwie kwestie są. jedna to się rozmówić. druga - dlaczego on uważa że te 150 zł jest OK.
Autorko, nie musisz przecież do tej rozmowy podchodzić roszczeniowo. możesz podejść w ten sposób że chcesz zrozumieć go i dlaczego taką propozycję dał. i mów o swoich uczuciach i prawdę - że nie miałaś odwagi się przyznać ale czujesz się niekomfortowo. to może być w gruncie rzeczy fajna rozmowa - zbliżająca - jak podejdziecie do tego w ten sposób by mówić o swoim punkcie widzenia, bez atakowania itd.


@Otwarcie pracowałeś kiedyś zdalnie żeby mówić o tym jak w takim przypadku dom to minus? bo trochę znowu przeginasz z analizą. dom z ogrodem przy pracy zdalnej jest wybawieniem i wielkim luksusem. pokój do pracy? większość moich znajoych może pomarzyć. inny rodzaj skupienia. nieważne że jest dalej od centrum. a jeśli on wynajmował kawalerkę za 1200 to albo nie było to też żadne centrum albo żyją i tak w nie za dużym mieście i wtedy to nie ma takiego znaczenia.

153

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Spokojnie, ciebie nikt nie oskubie bo nie ma z czego pacanie. smile

big_smile Ten twój pocisk był tyleż prymitywny co przewidywalny. Babska twojego pokroju zawsze starają się wyciągnąć jak najwięcej,a jak im się nie uda,to przynajmniej muszą sobie na koniec ulżyć i pojechać po facecie (czyli przykładowo jak nie ma jak wycisnąć tyle ile jej się marzy,to pojedzie go od dziadów,biedaków itp. Znam ten typ aż za dobrze big_smile ).

Trafiłeś kulą w płot, jak zwykle big_smile Ale szkoda mi czasu na gadanie z tobą .

154

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
anna.zakochana napisał/a:
Alika_ napisał/a:


Poza tym, nie wiem, skąd niektorzy wzięli info, ze on ma swoje mieszkanie.., ja zrozumialam to tak, ze dotad wynajmował - od kogos - kawalerkę, za ktorą plącil 1200.

jest w pierwszym poście Autorki: "chłopak wychodzi na tym lepiej bo nagle nie płaci już za wynajem i ma +1000 do kieszeni sad Do tego ma swoje mieszkanie bez kredytu w innym mieście, z które wynajmuje i też z tego leci mu kasa."

Ok, dzięki, nie doczytałam.

155

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
anna.zakochana napisał/a:
Alika_ napisał/a:

Zgadzam sie z ulle, ze autorka powinna jeszcze raz usiąść do rozmowy ze swoim chłopakiem.
Poza tym, nie wiem, skąd niektorzy wzięli info, ze on ma swoje mieszkanie.., ja zrozumialam to tak, ze dotad wynajmował - od kogos - kawalerkę, za ktorą plącil 1200.

jest w pierwszym poście Autorki: "chłopak wychodzi na tym lepiej bo nagle nie płaci już za wynajem i ma +1000 do kieszeni sad Do tego ma swoje mieszkanie bez kredytu w innym mieście, z które wynajmuje i też z tego leci mu kasa."


ulle podsumowała to słusznie. dwie kwestie są. jedna to się rozmówić. druga - dlaczego on uważa że te 150 zł jest OK.
Autorko, nie musisz przecież do tej rozmowy podchodzić roszczeniowo. możesz podejść w ten sposób że chcesz zrozumieć go i dlaczego taką propozycję dał. i mów o swoich uczuciach i prawdę - że nie miałaś odwagi się przyznać ale czujesz się niekomfortowo. to może być w gruncie rzeczy fajna rozmowa - zbliżająca - jak podejdziecie do tego w ten sposób by mówić o swoim punkcie widzenia, bez atakowania itd.


@Otwarcie pracowałeś kiedyś zdalnie żeby mówić o tym jak w takim przypadku dom to minus? bo trochę znowu przeginasz z analizą. dom z ogrodem przy pracy zdalnej jest wybawieniem i wielkim luksusem. pokój do pracy? większość moich znajoych może pomarzyć. inny rodzaj skupienia. nieważne że jest dalej od centrum. a jeśli on wynajmował kawalerkę za 1200 to albo nie było to też żadne centrum albo żyją i tak w nie za dużym mieście i wtedy to nie ma takiego znaczenia.

W czasie lockdownu, nie znosiłem tego. 8 godzin na pełnej smyczy. Wtedy właśnie bliskość sklepów ma duże znaczenie,bo musisz szybciutko się wyrwać by coś załatwić, a to najlepiej działa w centrum. Po 16-17 z wieloma rzeczami to już się można w d... pocałować.

156

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
anna.zakochana napisał/a:

@Otwarcie pracowałeś kiedyś zdalnie żeby mówić o tym jak w takim przypadku dom to minus?

Zacznijmy od tego, że praca zdalna to minus. Poza tym nie pracuje się cały dzień, a po pracy chciałoby się gdzieś wyjść i spotkać ze znajomymi. Na zadupiu to można co najwyżej szydełkować.

157

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Bez przesady. Albo mieszkają w dużym mieście, gdzie istnieje komunikacja miejska, mają też pewnie samochody itd., albo jest to małe miasto i te obrzeża to i tak 15 min od centrum spacerkiem. wink Zresztą ktoś już wyżej wskazał: facet płacił 1200 za kawalerkę, więc jeśli było to duże miasto, to na pewno nie mieszkał w centrum, tylko na totalnym zadupiu, a i na pewno standard pozostawiał wiele do życzenia, nawet jeśli było to małe miasto (ja mieszkam w niewielkim mieście, za 1200 można wynająć tu norę, norkę raczej, a mieszkania nowe, w sensownym standardzie, to tak od 2000 zł+ - te najmniejsze), więc zupełnie do mnie nie trafiają argumenty, jak to pan źle na wprowadzeniu się do autorski wyszedł.

158

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:
jeneste92 napisał/a:

Wręcz przeciwnie, zwykle takie domy mają lepszą lokalizację od tych mieszkań, zwłaszcza w obecnych czasach

A to już bardzo ciekawe, bo na przykładzie swojego miasta (niemałego zresztą) mogę powiedzieć że w centrum jest WYŁACZNIE  zabudowa wielorodzinna  (kamienice/bloki), natomiast domy jednorodzinne (zwłaszcza nowe) występują w zasadzie wyłącznie na (w oczywisty sposób znacznie gorzej skomunikowanych i zaopatrzonych w infrastrukturę handlową itd.) obrzeżach. I co za tym idzie cena w stosunku do m2 nieco się tam różni...



jeneste92 napisał/a:

"Btw. myślałam, że on chce z nią zamieszkać, bo ją kocha czy inne takie tam, a z Twoich postów wynika, że on chce z nią zamieszkać, żeby stawkę wynajmu obniżyć lol, bo jak stawka bez upustu to nie ma sensu razem mieszkac lol"

No widzisz, właśnie ze względu na nią zgodził się przenieść w (z dużym prawdopodobieństwem) gorsza lokalizację i pewnie nie spodziewał się że laska nie dość że będzie go chciała kasować jak "obcego", to jeszcze jak za lepszą lokalizację wink


Właśnie on chce zamieszkać w LEPSZEJ lokalizacji, czyli na obrzeżach, w wielkim domu z własnym gabinetem do pracy, otoczony przyrodą (parki, lasy) zamiast w zanieczyszczonym spalinami centrum miasta, w klatce dla szczurów (bo nic innego za 1200 zł nie wynajmie) z hałaśliwymi sąsiadami i pijanymi przechodniami wracającymi z melanżu. No powinien medal dostać za to poświęcenie! lol

159

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
jeneste92 napisał/a:

Właśnie on chce zamieszkać w LEPSZEJ lokalizacji, czyli na obrzeżach, w wielkim domu z własnym gabinetem do pracy, otoczony przyrodą (parki, lasy) zamiast w zanieczyszczonym spalinami centrum miasta, w klatce dla szczurów (bo nic innego za 1200 zł nie wynajmie) z hałaśliwymi sąsiadami i pijanymi przechodniami wracającymi z melanżu. No powinien medal dostać za to poświęcenie! lol

Znasz gościa osobiście, że wiesz, że on uważa to za lepszą lokalizację?

160

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
M!ri napisał/a:
jeneste92 napisał/a:

Właśnie on chce zamieszkać w LEPSZEJ lokalizacji, czyli na obrzeżach, w wielkim domu z własnym gabinetem do pracy, otoczony przyrodą (parki, lasy) zamiast w zanieczyszczonym spalinami centrum miasta, w klatce dla szczurów (bo nic innego za 1200 zł nie wynajmie) z hałaśliwymi sąsiadami i pijanymi przechodniami wracającymi z melanżu. No powinien medal dostać za to poświęcenie! lol

Znasz gościa osobiście, że wiesz, że on uważa to za lepszą lokalizację?

Nie znam, tak samo jak wy nie znacie.
Dlatego tak piszę w przejaskrawiony sposób (serio nie zauważyłaś?), żeby Nowe_otwarcie zrozumiał, jak bezsensowna jest jego argumentacja o "lepszej" lokalizacji.

161

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
M!ri napisał/a:
jeneste92 napisał/a:

Właśnie on chce zamieszkać w LEPSZEJ lokalizacji, czyli na obrzeżach, w wielkim domu z własnym gabinetem do pracy, otoczony przyrodą (parki, lasy) zamiast w zanieczyszczonym spalinami centrum miasta, w klatce dla szczurów (bo nic innego za 1200 zł nie wynajmie) z hałaśliwymi sąsiadami i pijanymi przechodniami wracającymi z melanżu. No powinien medal dostać za to poświęcenie! lol

Znasz gościa osobiście, że wiesz, że on uważa to za lepszą lokalizację?

M!ri, a Ty znasz gościa że wiesz że dla niego zdalna praca to minus? wink

162

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
anna.zakochana napisał/a:
M!ri napisał/a:
jeneste92 napisał/a:

Właśnie on chce zamieszkać w LEPSZEJ lokalizacji, czyli na obrzeżach, w wielkim domu z własnym gabinetem do pracy, otoczony przyrodą (parki, lasy) zamiast w zanieczyszczonym spalinami centrum miasta, w klatce dla szczurów (bo nic innego za 1200 zł nie wynajmie) z hałaśliwymi sąsiadami i pijanymi przechodniami wracającymi z melanżu. No powinien medal dostać za to poświęcenie! lol

Znasz gościa osobiście, że wiesz, że on uważa to za lepszą lokalizację?

M!ri, a Ty znasz gościa że wiesz że dla niego zdalna praca to minus? wink

a czy ja napisałam że on coś chce czy uważa czy wyraziłam swoje zdanie?

163 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-09-30 21:57:25)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
M!ri napisał/a:
anna.zakochana napisał/a:
M!ri napisał/a:

Znasz gościa osobiście, że wiesz, że on uważa to za lepszą lokalizację?

M!ri, a Ty znasz gościa że wiesz że dla niego zdalna praca to minus? wink

a czy ja napisałam że on coś chce czy uważa czy wyraziłam swoje zdanie?

nie wiem, nie dodałaś ani "moim zdaniem" ani "jego zdaniem" ale "Zacznijmy od tego, że praca zdalna to minus. " brzmi trochę jak jedyna prawidłowa prawda tongue
która zresztą nijak ma się do dyskusji bo czy praca zdalna jest plusem dla niego czy nie to nie jest zmienną w jego sytuacji zależna od tego gdzie mieszka, a przynajmniej na to nie wygląda

szkoda że Autorka nam trochę nie naświetli więcej sytuacji, byłoby prościej.

i w ogóle, Autorko, co słychać? pogadałaś z partnerem?

164 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-10-01 09:43:11)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Ale to jest bardzo proste.
Albo się zakłada wspólnotę majątkową, albo rozdzielność.
Jak ma placic kredyt niech zostanie współwłaścicielem.
Jeśli nie, to nie masz prawa tego wymagać,
Nie stać Cię na kredyt to wynajmujes dom komuś,  i spłacasz raty, proste.
Mieszkanie wynajmujecie jakies inne wspólnie, albo bierzecie wspólny kredyt.
No chyba że 3 wyjscie: mieszkasz w swoim domu  kim chcesz I nie jojczysz ze mieszkasz z chłopakiem a nie współlokatorem.
Mieszasz prawo własności z równym podziałem finansów w związku.
Dziwne.
Przecież problem wspólnych oplat za mieszkanie jest rozwiązany.poł na pół

165

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Ela210 napisał/a:

Ale to jest bardzo proste.
Albo się zakłada wspólnotę majątkową, albo rozdzielność.
Jak ma placic kredyt niech zostanie współwłaścicielem.
Jeśli nie, to nie masz prawa tego wymagać,
Nie stać Cię na kredyt to wynajmujes dom komuś,  i spłacasz raty, proste.
Mieszkanie wynajmujecie jakies inne wspólnie, albo bierzecie wspólny kredyt.
No chyba że 3 wyjscie: mieszkasz w swoim domu  kim chcesz I nie jojczysz ze mieszkasz z chłopakiem a nie współlokatorem.
Mieszasz prawo własności z równym podziałem finansów w związku.
Dziwne.
Przecież problem wspólnych oplat za mieszkanie jest rozwiązany.poł na pół

Dokładnie - pisanie czegoś więcej na ten temat to bicie piany.

166

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Ela210 napisał/a:

Przecież problem wspólnych oplat za mieszkanie jest rozwiązany.poł na pół

150 zł od niego i cała reszta od niej, to nie jest pół na pół ....

167

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Dracarys napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Przecież problem wspólnych oplat za mieszkanie jest rozwiązany.poł na pół

150 zł od niego i cała reszta od niej, to nie jest pół na pół ....

To jest dokładnie pół na pół. Wystarczy cofnąć się do pierwszego posta..

168

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Można na tą sytuację spojrzeć z innej strony.
Autorka sprowadziła sobie utrzymanka i zabawkę erotyczna bez baterii xD
Za "usługi wszelkiego rodzaju" mieszka z nią płacąc tylko koszty utrzymania smile

Jak pisałem na początku, wystarczy porozmawiać.

169

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Ale dlaczego za sprawiedliwe uważacie, że on korzysta na tym, że autorka ma dom (mieszka tam, nie musi wynajmować), a autorka nie korzysta z tego, że on ma mieszkanie? Przecież to takie "dzielimy się tym, co ma autorka, a tym, co ma jej partner, już nie".

170

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SanWieIng napisał/a:

Hej ;/

Poznałam prawie rok temu fajnego chłopaka. Niedługo wcześniej wzięłam też kredyt na bardzo niskich stopach procentowych, więc jestem wśród szczęśliwców max wzrostu raty. Aktualnie jest mi ciężko, rata wynosi 2600 miesięcznie i od listopada wzrośnie do 3000 PLN. Oczywiście do tego dochodzą opłaty 300zł miesięcznie (prąd, gaz).

Zdecydowaliśmy się zamieszkać razem i doszło do rozmowy. Chłopak wynajmował kawalerkę za 1200zł miesięcznie, teraz wprowadza się do mnie i zaproponował robić wspólny budżet na zakupy i że będzie płacił połowę opłat czyli 150zł miesięcznie. Kredyt jest mój, więc nie chce spłacać mi domu bo jak się rozstaniemy to zostanie z niczym....

Ja nie naciskałam, bo nie chcę w żaden sposób mieć z Niego korzyść finansową, ale...no właśnie. Rata zabiera połowę moich zarobków, mam jeszcze 20 tys. długów, żyje mi się ciężko. Chłopak wychodzi na tym lepiej bo nagle nie płaci już za wynajem i ma +1000 do kieszeni sad Do tego ma swoje mieszkanie bez kredytu w innym mieście, z które wynajmuje i też z tego leci mu kasa.

Ja nie zaglądam nikomu do kieszeni, ale im bliżej wprowadzki to czuję się źle, bo jeszcze nie dawno myślałam, że jednak trochę mnie od odciąży, dając chociażby z 500zł miesięcznie chociaż, a tutaj kicha.

Chłopak wprowadzi się do 2 piętrowego domu, będzie mieć własne pomieszczenie do pracy. Dom sama wykończyłam, była to deweloperka, więc wszystko jest nowe, czyste. Jest tutaj ze 100m2 + ogród.

Czy jestem roszczeniowa? Czy taki układ jest okej, aby nie dopłacał się nic do mojego kredytu? sad Jak byście to rozegrali na moim miejscu?

Zaglądasz tu jeszcze?

A gdybyś powiedziała chłopakowi, że chcesz wynająć część mieszkania, bo masz
takie jak nam opisałaś problemy finansowe, to może On dostanie olśnienia, żeby
płacić więcej?
Wizja obcych ludzi w tym domu może pomóc w rozwiązaniu problemu, tym bardziej,
że ma pracować zdalnie.
I naucz się, że decyzji nie podejmuje się natychmiast, a trzeba sobie dać czas na przemyślenia.

171

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SaraS napisał/a:

Ale dlaczego za sprawiedliwe uważacie, że on korzysta na tym, że autorka ma dom (mieszka tam, nie musi wynajmować), a autorka nie korzysta z tego, że on ma mieszkanie? Przecież to takie "dzielimy się tym, co ma autorka, a tym, co ma jej partner, już nie".

Większość chyba po prostu uważa za małostkowe wyliczanie partnerowi, co on ma, a czego nie mam ja, po to żeby zlikwidować nierówność. Poza tym „równo” wcale nie musi oznaczać sprawiedliwie.
Ludzie w związkach zazwyczaj dają sobie to, co dla drugiego jest cenne i wartościowe. To wcale nie musi być kasa ;-) Związek to nie układ biznesowy, a nawet w biznesie zyski rozpatruje się nieco szerzej.

A kto powiedział, że autorka nie będzie korzystała?
Może facet zabierze ją na sfinansowane przez niego wakacje? Albo w inny sposób podzieli się z nią swoimi dobrami.

Jeszcze raz napiszę, żeby autorka zdecydowała się pogadać ze swoim facetem, poprosić go wsparcie, bo nie ma w tym nic złego, że oczekuje się wsparcia od bliskiej osoby. Słabe jest oczekiwanie, że on się domyśli. Ale to nie jest jego obowiązkiem partycypowanie w spłacie jej kredytu ani rozliczanie się ze swoich dóbr.

172

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Skoro on zasugerował wspólny budżet na jedzenie i połowę rachunków to w takim razie można to uznać za kpinę i jawne wykorzystywanie. Nigdzie za darmo nie będzie mieszkał, nawet na swoim, więc minimum 500 zł powinien Ci dawać za samo mieszkanie. Teraz to wygląda tak, że on sobie dorobi oszczędności na Twoich plecach. Chociaż dziwne że po roku znajomości nie potrafisz z nim pogadać o takich elementarnych rzeczach.

173

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
MagdaLena1111 napisał/a:
SaraS napisał/a:

Ale dlaczego za sprawiedliwe uważacie, że on korzysta na tym, że autorka ma dom (mieszka tam, nie musi wynajmować), a autorka nie korzysta z tego, że on ma mieszkanie? Przecież to takie "dzielimy się tym, co ma autorka, a tym, co ma jej partner, już nie".

Większość chyba po prostu uważa za małostkowe wyliczanie partnerowi, co on ma, a czego nie mam ja, po to żeby zlikwidować nierówność. Poza tym „równo” wcale nie musi oznaczać sprawiedliwie.
Ludzie w związkach zazwyczaj dają sobie to, co dla drugiego jest cenne i wartościowe. To wcale nie musi być kasa ;-) Związek to nie układ biznesowy, a nawet w biznesie zyski rozpatruje się nieco szerzej.

A kto powiedział, że autorka nie będzie korzystała?
Może facet zabierze ją na sfinansowane przez niego wakacje? Albo w inny sposób podzieli się z nią swoimi dobrami.

Jeszcze raz napiszę, żeby autorka zdecydowała się pogadać ze swoim facetem, poprosić go wsparcie, bo nie ma w tym nic złego, że oczekuje się wsparcia od bliskiej osoby. Słabe jest oczekiwanie, że on się domyśli. Ale to nie jest jego obowiązkiem partycypowanie w spłacie jej kredytu ani rozliczanie się ze swoich dóbr.

Tu się zgadzam, absolutnie nie powinien spłacać jej kredytu. Ale, serio, 150 zł miesięcznie za mieszkanie w domu? Jak z 5 lat temu chciałam się przenieść w rodzinne okolice i przez parę miesięcy mieszkałam u mamy, to sama z siebie dawałam jej o wiele więcej. XD Tym bardziej nie wyobrażam sobie sytuacji, w której wynajmuję swoje mieszkanie, a do niej się wprowadzam i daję 150 zł (celowo nie podaję przykładu z partnerem, bo u nas od pierwszych chwil pełna wspólność, więc no). XD

174 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-10-01 13:53:18)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

No przecież te 300 zł z niczego się nie wzięło.
Pewnie to koszt wody i jakaś opłata za śmieci.
Reszta rachunków jest osobno.
Na połowę  jak rozumiem.
O jakiej stracie mowa, przecież gdyby mieszkała sama placilaby więcej.
Przecież nawet w małżeństwie układ gdzie ktoś ma nieruchomość na wyłączną własność, a druga osoba np dokłada się, robi remonty  itd jest brane pod uwagę w ostatecznym rozliczeniu.
A oni mają krótką  znajomość,  nawet nie ma planów ślubu.
Nazywanie braku zysków  wykorzystywaniem to brak logiki.
Czy autorka kupowała dom z myślą  o zyskach z wynajmu?
Jeśli nie, to gdzie tu jej strata????
On ma zysk, owszem:)
Ale ona nie ma straty.
Ona nie ma spodziewanych zysków w postaci wspólnego spłacania kredytu.
Ale wspólne splacanie kredytu przez osoby które nie są wspolwlascicielami to bezsens.
Gdyby mieli wspólne dzieci,  to jeszcze, bo jest to inwestycja w ich majątek.
Ale tu jaką podstawa?

175

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Jasne smile A w zimie będą przy świeczkach siedzieć i w kożuchach, bo sorry ale te 300 zł to ani na prąd ani tym bardziej na ogrzewanie domu na pewno nie starczy. Śmieci ostatecznie nie muszą wywozić i myć się też nie, o internecie to nawet nie wspomnę a o płaceniu abonamentu za TV to już w ogóle.

176

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
jeneste92 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
jeneste92 napisał/a:

Wręcz przeciwnie, zwykle takie domy mają lepszą lokalizację od tych mieszkań, zwłaszcza w obecnych czasach

A to już bardzo ciekawe, bo na przykładzie swojego miasta (niemałego zresztą) mogę powiedzieć że w centrum jest WYŁACZNIE  zabudowa wielorodzinna  (kamienice/bloki), natomiast domy jednorodzinne (zwłaszcza nowe) występują w zasadzie wyłącznie na (w oczywisty sposób znacznie gorzej skomunikowanych i zaopatrzonych w infrastrukturę handlową itd.) obrzeżach. I co za tym idzie cena w stosunku do m2 nieco się tam różni...



jeneste92 napisał/a:

"Btw. myślałam, że on chce z nią zamieszkać, bo ją kocha czy inne takie tam, a z Twoich postów wynika, że on chce z nią zamieszkać, żeby stawkę wynajmu obniżyć lol, bo jak stawka bez upustu to nie ma sensu razem mieszkac lol"

No widzisz, właśnie ze względu na nią zgodził się przenieść w (z dużym prawdopodobieństwem) gorsza lokalizację i pewnie nie spodziewał się że laska nie dość że będzie go chciała kasować jak "obcego", to jeszcze jak za lepszą lokalizację wink


Właśnie on chce zamieszkać w LEPSZEJ lokalizacji, czyli na obrzeżach, w wielkim domu z własnym gabinetem do pracy, otoczony przyrodą (parki, lasy) zamiast w zanieczyszczonym spalinami centrum miasta, w klatce dla szczurów (bo nic innego za 1200 zł nie wynajmie) z hałaśliwymi sąsiadami i pijanymi przechodniami wracającymi z melanżu. No powinien medal dostać za to poświęcenie! lol

Owszem,może mieć za te kasę kawalerkę blisko centrum,może mieć i jakieś 2-pok9jowe dalej (patrzę na oferty w Trójmieście, a tu już większą drożyzna tylko w Warsiawce).

Co do mnie,to mieszkami w centrum dużego miasta i bardzo doceniam ten fakt. Nie mógłbym mieszkać w jakimś pierdziszewie , nawet mimo lepszego powietrza i ciszy w nocy. Bo cena za to jest za wysoka. Cieszę się że mam wszystko blisko, że mam gdzie nawet po zmroku pobiegać,  Tu jest praktycznie wszystko,na jakiejś więcej czy obrzeżach musisz po wiele rzeczy jechać do centrum czy do galerii. Gdzieś się spotkać,kino,teatr... to wtedy wyprawa,nie spacer.

177 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-10-01 14:51:41)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Salomonka czy nie napisałam wyraźnie że reszta opłat pewnie jest osobno?
Bo tak wynika z posta nr 1.

178 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2022-10-01 14:58:50)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Ela210 napisał/a:

Salomonka czy nie napisałam wyraźnie że reszta opłat pewnie jest osobno?
Bo tak wynika z posta nr 1.

Moim zdaniem gdyby reszta oplat tak istotnych jak prąd i gaz była wzięta jakkolwiek pod uwagę, to autorka nie czułaby się pokrzywdzona że dostanie tylko 150 zl. Marzyła przecież o 500 zł i moim zdaniem to byłaby realna w miarę kwota która pokryłaby w połowie miesięczne wydatki na rachunki za dom.

179

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:

Owszem,może mieć za te kasę kawalerkę blisko centrum,może mieć i jakieś 2-pok9jowe dalej (patrzę na oferty w Trójmieście, a tu już większą drożyzna tylko w Warsiawce).

Co do mnie,to mieszkami w centrum dużego miasta i bardzo doceniam ten fakt. Nie mógłbym mieszkać w jakimś pierdziszewie , nawet mimo lepszego powietrza i ciszy w nocy. Bo cena za to jest za wysoka. Cieszę się że mam wszystko blisko, że mam gdzie nawet po zmroku pobiegać,  Tu jest praktycznie wszystko,na jakiejś więcej czy obrzeżach musisz po wiele rzeczy jechać do centrum czy do galerii. Gdzieś się spotkać,kino,teatr... to wtedy wyprawa,nie spacer.

Nie wynajmiesz mieszkania w Trójmieście w tej cenie, nawet zatęchłej nory nieremontowanej od 40 lat. No chyba że masz na myśli poddasze w jakimś domu jednorodzinnym szumnie nazywane "mieszkaniem", coś tego typu: https://www.olx.pl/d/oferta/mieszkanie- … NULfY.html

Widzisz, ja mieszkałam w samym centrum Warszawy (5 minut pieszo do Pałacu Kultury, 10 minut pieszo do Złotych Tarasów i szczerze mówiąc, nie widziałam zbyt wielu plusów tej sytuacji. Lekarze - mając prywatne ubezpieczenie medyczne musiałam i tak jeździć do innych dzielnic, bo w tych placówkach najbliżej mnie nie było terminów. Zakupy ubraniowe - musiałam jeździć do Blue City czy Arkadii, bo w Złotych Tarasach, które miałam pod nosem, wiecznie nie było mojego rozmiaru (36, więc jeden z tych popularniejszych). Bary - co z tego, że mieszkałam otoczona barami, skoro ze znajomymi i tak głównie umawialiśmy się w tych dalej od centrum, żeby ci mieszkający w Piasecznie/Grodzisku, itd. nie musieli się tłuc samochodami do centrum i pół godziny szukać miejsca parkingowego (tak, większość moich znajomych i przyjaciół po 5-10 latach mieszkania w Warszawie, wyprowadziła się do małych miast podwarszawskich tongue). Ja też w pewnym momencie miałam dość i się przeprowadziłam, zwłaszcza, że w czasach covidowych mieszkanie w centrum było udręką.

180

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SaraS napisał/a:

Ale dlaczego za sprawiedliwe uważacie, że on korzysta na tym, że autorka ma dom (mieszka tam, nie musi wynajmować), a autorka nie korzysta z tego, że on ma mieszkanie? Przecież to takie "dzielimy się tym, co ma autorka, a tym, co ma jej partner, już nie".

Też tego nie rozumiem.
Wyobraźmy sobie taką sytuację: dwójka sąsiadów, żadne z nich nie ma kredytu, zakochują się w sobie i postanawiają razem zamieszkać.
No i on wprowadza się do niej, mimo że metraże mieszkania identyczne, no ale "ty masz wygodniejsze łóżko kochanie".
Jej rachunki wynosiły 1200 zł miesięcznie (czynsz, media, Netflix, itd), więc on jej daje połowę czyli 600 zł.
Swoje mieszkanie wynajmuje i ma z tego tytułu 2000 zł ekstra kasy miesięcznie. No ale zatrzymuje całą tę kasę dla siebie, w końcu mieszkanie jest jego, więc z jakiej racji ma jej dawać połowę tej kwoty.
Czy on ją wykorzystuje? Część osób (w tym ja) powie, że tak; część osób, że nie, przecież ona nie jest stratna, baa, ona zyskuje, w końcu dostaje od niego 600 zł miesięcznie ekstra.

181

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
MagdaLena1111 napisał/a:

To jest dokładnie pół na pół. Wystarczy cofnąć się do pierwszego posta..

No nie. To nie jest pół na pół. To jest tylko za

SanWieIng napisał/a:

Oczywiście do tego dochodzą opłaty 300zł miesięcznie (prąd, gaz)

Nie samym prądem i gazem człowiek dom utrzymuje. Do tego dochodzi mnóstwo innych składowych, o których autorka nie napisała, a które razem wzięte dają dużo większą sumę. Nie da się utrzymać 100 metrowego domu za 300 zł miesięcznie stałych opłat.

182 Ostatnio edytowany przez zwyczajny gość (2022-10-01 15:58:55)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Nie czytałem całego wątku.....ale facet wygląda na lepszego cwaniaka.

Autorko postaw sprawę jasno. Stopy procentowe rosną, kredyt rośnie (czego nie mogłaś przewidzieć)  to jesteś zmuszona wynająć połowę domu i albo płaci połowę kosztów bieżących (media, ogrzewanie, śmieci...itd) + jakąś kwotę za wynajem, albo się wyprowadza.....bo musisz wynająć części mieszkania by mieć na raty.

Kochajmy siè jak bracia, ale liczmy się jak Żydzi.
Na dzisiaj jakby chciał wynająć mieszkanie to koszt mediow to minimum 800 zł + czynsz 1500-1800 zł za dwupokojowy lokal. Bez sentymentów.

183

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
jeneste92 napisał/a:
SaraS napisał/a:

Ale dlaczego za sprawiedliwe uważacie, że on korzysta na tym, że autorka ma dom (mieszka tam, nie musi wynajmować), a autorka nie korzysta z tego, że on ma mieszkanie? Przecież to takie "dzielimy się tym, co ma autorka, a tym, co ma jej partner, już nie".

Też tego nie rozumiem.
Wyobraźmy sobie taką sytuację: dwójka sąsiadów, żadne z nich nie ma kredytu, zakochują się w sobie i postanawiają razem zamieszkać.
No i on wprowadza się do niej, mimo że metraże mieszkania identyczne, no ale "ty masz wygodniejsze łóżko kochanie".
Jej rachunki wynosiły 1200 zł miesięcznie (czynsz, media, Netflix, itd), więc on jej daje połowę czyli 600 zł.
Swoje mieszkanie wynajmuje i ma z tego tytułu 2000 zł ekstra kasy miesięcznie. No ale zatrzymuje całą tę kasę dla siebie, w końcu mieszkanie jest jego, więc z jakiej racji ma jej dawać połowę tej kwoty.
Czy on ją wykorzystuje? Część osób (w tym ja) powie, że tak; część osób, że nie, przecież ona nie jest stratna, baa, ona zyskuje, w końcu dostaje od niego 600 zł miesięcznie ekstra.

Dokładnie o to mi chodziło. Bo przecież partner autorki tę kasę z wynajmu ma "na czysto" nie tylko dlatego, że ma swoje mieszkanie, ale i dlatego, że autorka ma swój dom, więc - dzięki niej. Gdyby nie to, to tych pieniędzy by nie miał, więc stwierdzenie "jego mieszkanie, jego hajs" jest trochę nieadekwatne do sytuacji.

184

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
zwyczajny gość napisał/a:

Kochajmy siè jak bracia, ale liczmy się jak Żydzi.
Na dzisiaj jakby chciał wynająć mieszkanie to koszt mediow to minimum 800 zł + czynsz 1500-1800 zł za dwupokojowy lokal. Bez sentymentów.

Oooo to, to! smile

185

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
zwyczajny gość napisał/a:

Nie czytałem całego wątku.....ale facet wygląda na lepszego cwaniaka.

Autorko postaw sprawę jasno. Stopy procentowe rosną, kredyt rośnie (czego nie mogłaś przewidzieć)  to jesteś zmuszona wynająć połowę domu i albo płaci połowę kosztów bieżących (media, ogrzewanie, śmieci...itd) + jakąś kwotę za wynajem, albo się wyprowadza.....bo musisz wynająć części mieszkania by mieć na raty.

Kochajmy siè jak bracia, ale liczmy się jak Żydzi.
Na dzisiaj jakby chciał wynająć mieszkanie to koszt mediow to minimum 800 zł + czynsz 1500-1800 zł za dwupokojowy lokal. Bez sentymentów.

O ile zgadzam sie z przeslaniem to cytat jest calkowita glupota - bo przeczy sam sobie.

Milosc to pragnienie poswiecenia wlasnych wygod aby pomoc drugiej osobie gdy ta jest w potrzebie.
Czyli calkowite przeciwienstwo dzielenia wszystkiego zgodnie z umowami.

Pozostaje wybor podejscia miedzy:
- Kochajmy sie jak bracia i
- Dzielmy sie jak Zydzi

W pierwszym przypadku nie byloby tematu bo kochajacy partner bylby skupiony na potrzebach partnerki i nie doprowadzil do sytuacji, w ktorej byloby jej ciezko niezaleznie od jakichkolwiek umow.
W drugim przypadku umowa jest umowa i kazdy ma to na co sie zgodzil co tworzy totalna patologie gdzie ludzie sa samotni w zwiazku i szukaja pomocy na forum.

186 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2022-10-01 16:46:32)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
JohnyBravo777 napisał/a:

W pierwszym przypadku nie byloby tematu bo kochajacy partner bylby skupiony na potrzebach partnerki i nie doprowadzil do sytuacji, w ktorej byloby jej ciezko niezaleznie od jakichkolwiek umow.
.

Czyli także w tym co napisałeś mamy sprzeczność: Wniosek? Jeśli partner doprowadził do sytuacji gdy jego partnerka ma niezły zgryz, to chyba jej nie kocha? Tak?

Moim zdaniem powinni oboje usiąść i się dokładnie rozmówić co do tych płatności. Może się dogadają w mig i problemu nie będzie, tylko autorka jakaś mało asertywna jest i chyba wręcz się boi dać sygnał że coś jej nie pasuje, bo a nuż facet się przestraszy i nie wprowadzi do niej smile I co wtedy? Tak się rodzą patologiczne związki niestety.

187

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
JohnyBravo777 napisał/a:

O ile zgadzam sie z przeslaniem to cytat jest calkowita glupota - bo przeczy sam sobie.

Milosc to pragnienie poswiecenia wlasnych wygod aby pomoc drugiej osobie gdy ta jest w potrzebie.
Czyli calkowite przeciwienstwo dzielenia wszystkiego zgodnie z umowami.

Pozostaje wybor podejscia miedzy:
- Kochajmy sie jak bracia i
- Dzielmy sie jak Zydzi

W pierwszym przypadku nie byloby tematu bo kochajacy partner bylby skupiony na potrzebach partnerki i nie doprowadzil do sytuacji, w ktorej byloby jej ciezko niezaleznie od jakichkolwiek umow.
W drugim przypadku umowa jest umowa i kazdy ma to na co sie zgodzil co tworzy totalna patologie gdzie ludzie sa samotni w zwiazku i szukaja pomocy na forum.

Chłopie, filozofujesz......oni nie są małżeństwem, nie mają wspólnoty majątkowej. W takim przypadku PODSTAWĄ są uczciwe rozliczenia finansowe.Tak by w ziązku nikt nie czuł się wykorzystywany.
Jeśli facet nie tego nie czuje ....to źle rokuje na przyszłość. Radził bym autorce poważnie się zastanowić nad związkiem.

188

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Warunki obu stron tego wątku nie są złe i problem mogli spokojnie do tego czasu rozwiązać wspólnie, ale tego nie zrobili. Jak dla mnie to nie jest problem natury kosztów związanych z opłatami czy spłatami kredytu, to jedynie obnaża brak solidnych fundamentów między obiema stronami w budowaniu związku czy wspólnej przyszłości, z czasem może się to łatwo rozlecieć niczym domek z kiepsko poukładanych kart. Miłości tu też nie widać. Miłości niby nawet nie trzeba do tego, ale tutaj to ani miłości, ani zrozumienia, rzucanie słów na wiatr bez namysłu i komplikowanie spraw.

Autorka wygląda mi na samodzielną, silną kobietę, co cieszy, życie bez ,,drugiej połówki" to też w czym się świetnie myślę odnajdzie. Raz, że nie ma tego dodatkowego ryzyka (zagrażającego jej majątkom o które się martwi ale siedzi cicho, bo się łatki materialistki obawia), którego przecież nie potrzebuje, bo do tej pory świetnie sobie radziła. A poza tym materiał na wspierającą żonę to to nie jest, czy ona czasem nie będzie widzieć w tym facecie pasożyta nawet jeśli podzielą koszty, spłaty na równiutkie połówki? Bo nie wiem, będzie ,,na jej", ma mniejszy majątek, mniej zarabia?

189

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
jeneste92 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Owszem,może mieć za te kasę kawalerkę blisko centrum,może mieć i jakieś 2-pok9jowe dalej (patrzę na oferty w Trójmieście, a tu już większą drożyzna tylko w Warsiawce).

Co do mnie,to mieszkami w centrum dużego miasta i bardzo doceniam ten fakt. Nie mógłbym mieszkać w jakimś pierdziszewie , nawet mimo lepszego powietrza i ciszy w nocy. Bo cena za to jest za wysoka. Cieszę się że mam wszystko blisko, że mam gdzie nawet po zmroku pobiegać,  Tu jest praktycznie wszystko,na jakiejś więcej czy obrzeżach musisz po wiele rzeczy jechać do centrum czy do galerii. Gdzieś się spotkać,kino,teatr... to wtedy wyprawa,nie spacer.

Nie wynajmiesz mieszkania w Trójmieście w tej cenie, nawet zatęchłej nory nieremontowanej od 40 lat. No chyba że masz na myśli poddasze w jakimś domu jednorodzinnym szumnie nazywane "mieszkaniem", coś tego typu: https://www.olx.pl/d/oferta/mieszkanie- … NULfY.html

Widzisz, ja mieszkałam w samym centrum Warszawy (5 minut pieszo do Pałacu Kultury, 10 minut pieszo do Złotych Tarasów i szczerze mówiąc, nie widziałam zbyt wielu plusów tej sytuacji. Lekarze - mając prywatne ubezpieczenie medyczne musiałam i tak jeździć do innych dzielnic, bo w tych placówkach najbliżej mnie nie było terminów. Zakupy ubraniowe - musiałam jeździć do Blue City czy Arkadii, bo w Złotych Tarasach, które miałam pod nosem, wiecznie nie było mojego rozmiaru (36, więc jeden z tych popularniejszych). Bary - co z tego, że mieszkałam otoczona barami, skoro ze znajomymi i tak głównie umawialiśmy się w tych dalej od centrum, żeby ci mieszkający w Piasecznie/Grodzisku, itd. nie musieli się tłuc samochodami do centrum i pół godziny szukać miejsca parkingowego (tak, większość moich znajomych i przyjaciół po 5-10 latach mieszkania w Warszawie, wyprowadziła się do małych miast podwarszawskich tongue). Ja też w pewnym momencie miałam dość i się przeprowadziłam, zwłaszcza, że w czasach covidowych mieszkanie w centrum było udręką.

Ależ oczywiście że można wynająć za te kwotę. Raz że wczoraj widziałem ogłoszenia (w dalszych dzielnicach nawet za mniej; wiadomo że w zależności od budynku jest i drożej,ale nigdzie nie ma mowy że przy wynajmie bierzemy tylko nowe budownictwo),dwa że...moja była wynajmuje kawalerkę pk ojcu ( 1,5 roku temu to było 800 czy 900 zeta plus opłaty,ale opłaty nie są przedmiotem naszej dyskusji,bo już są dzielone; nawet jak podniosła,to nie powyżej 1200 bo ceny wynajmów nie poszły aż tak w przeciągu kilkunastu miesięcy). A kawalerka jest niespełna kilometr od urzędu miasta...

190

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:
jeneste92 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Owszem,może mieć za te kasę kawalerkę blisko centrum,może mieć i jakieś 2-pok9jowe dalej (patrzę na oferty w Trójmieście, a tu już większą drożyzna tylko w Warsiawce).

Co do mnie,to mieszkami w centrum dużego miasta i bardzo doceniam ten fakt. Nie mógłbym mieszkać w jakimś pierdziszewie , nawet mimo lepszego powietrza i ciszy w nocy. Bo cena za to jest za wysoka. Cieszę się że mam wszystko blisko, że mam gdzie nawet po zmroku pobiegać,  Tu jest praktycznie wszystko,na jakiejś więcej czy obrzeżach musisz po wiele rzeczy jechać do centrum czy do galerii. Gdzieś się spotkać,kino,teatr... to wtedy wyprawa,nie spacer.

Nie wynajmiesz mieszkania w Trójmieście w tej cenie, nawet zatęchłej nory nieremontowanej od 40 lat. No chyba że masz na myśli poddasze w jakimś domu jednorodzinnym szumnie nazywane "mieszkaniem", coś tego typu: https://www.olx.pl/d/oferta/mieszkanie- … NULfY.html

Widzisz, ja mieszkałam w samym centrum Warszawy (5 minut pieszo do Pałacu Kultury, 10 minut pieszo do Złotych Tarasów i szczerze mówiąc, nie widziałam zbyt wielu plusów tej sytuacji. Lekarze - mając prywatne ubezpieczenie medyczne musiałam i tak jeździć do innych dzielnic, bo w tych placówkach najbliżej mnie nie było terminów. Zakupy ubraniowe - musiałam jeździć do Blue City czy Arkadii, bo w Złotych Tarasach, które miałam pod nosem, wiecznie nie było mojego rozmiaru (36, więc jeden z tych popularniejszych). Bary - co z tego, że mieszkałam otoczona barami, skoro ze znajomymi i tak głównie umawialiśmy się w tych dalej od centrum, żeby ci mieszkający w Piasecznie/Grodzisku, itd. nie musieli się tłuc samochodami do centrum i pół godziny szukać miejsca parkingowego (tak, większość moich znajomych i przyjaciół po 5-10 latach mieszkania w Warszawie, wyprowadziła się do małych miast podwarszawskich tongue). Ja też w pewnym momencie miałam dość i się przeprowadziłam, zwłaszcza, że w czasach covidowych mieszkanie w centrum było udręką.

Ależ oczywiście że można wynająć za te kwotę. Raz że wczoraj widziałem ogłoszenia (w dalszych dzielnicach nawet za mniej; wiadomo że w zależności od budynku jest i drożej,ale nigdzie nie ma mowy że przy wynajmie bierzemy tylko nowe budownictwo),dwa że...moja była wynajmuje kawalerkę pk ojcu ( 1,5 roku temu to było 800 czy 900 zeta plus opłaty,ale opłaty nie są przedmiotem naszej dyskusji,bo już są dzielone; nawet jak podniosła,to nie powyżej 1200 bo ceny wynajmów nie poszły aż tak w przeciągu kilkunastu miesięcy). A kawalerka jest niespełna kilometr od urzędu miasta...

Myślę, że to wystarczy za komentarz. https://www.olx.pl/d/nieruchomosci/mies … em/gdansk/

191

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Wynajmuję kilka mieszkań w Polsce, w większości kawalerki. Wszystkie powyżej 1600 zł/msc. Nie wszystkie są nowe, kilka w kamienicach ale odnowionych. Żeby je doprowadzić do stanu używalności po kupnie, to remont kosztował często 30-40 tys. zł. Gdybym je wynajmowała za 800 zł, to zwrot kosztów dotyczyłby moich wnuków chyba, więc byłby całkowicie nieopłacalny.
Jeśli więc rozmawiamy o mieszkaniach, to mówmy o mieszkaniach a nie o norach, gdzie wystarczy kilkaset złotych za wynajem z czynszem. Kilometr od urzędu miasta? W Wilkowyjach? smile

192

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Zgadzam się z innymi: gość chce na tobie pasożytować, powinien ci płacić więcej. Tak po prawdzie to powinno być ok. połowa wynajęcia kawalerki w okolicy albo powiedzmy om. 80% kosztu wynajęcia pokoju. Nowy dom, czyli spoko warunki do życia, no bez jaj, mi by było wstyd.
Byłem w podobnej sytuacji tzn. mieszkałem u mojej partnerki i sam z siebie płaciłem znacznie więcej.

193 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-10-01 19:11:54)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Przecież jasno jest napisane że nie ma sporu jeśli chodzi o opłaty, jakiekolwiek  by one nie były.
Nie jest to te z temat o zwrocie z inwestycji  fliperskich smile
Temat dotyczy tego czy on ma się jej dokładać do kredytu hipotecznego big_smile
Czemu tak trudno to pojąć?
Jak Salomonka masz mieszkania w odnowionych kamienicach to dobrze wiesz, że o ile nie ma funduszu rejonowego to czynsz 300 zł plus media nie jest niczym nadzwyczajnym.
Bo media płacone są osobno, gaz, praď.
Ja mam w takiej kawalerce jednej  czynsz 128.
Więc może pilnuj interesu, bo Cię zarządca nadciąga być może, skoro te 300 budzi takie zdziwienie.

194 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2022-10-01 19:22:51)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Salomonka napisał/a:

Wynajmuję kilka mieszkań w Polsce, w większości kawalerki. Wszystkie powyżej 1600 zł/msc. Nie wszystkie są nowe, kilka w kamienicach ale odnowionych. Żeby je doprowadzić do stanu używalności po kupnie, to remont kosztował często 30-40 tys. zł. Gdybym je wynajmowała za 800 zł, to zwrot kosztów dotyczyłby moich wnuków chyba, więc byłby całkowicie nieopłacalny.
Jeśli więc rozmawiamy o mieszkaniach, to mówmy o mieszkaniach a nie o norach, gdzie wystarczy kilkaset złotych za wynajem z czynszem. Kilometr od urzędu miasta? W Wilkowyjach? smile

Hamuj się furiatko. To że coś nie pasuje do twojej wersji, to nie znaczy że nie istnieje. Ty zrobiłaś sobie z tego biznes, tamto mieszkanie po prostu miało być trzymane i wynajmowane z przeznaczeniem dla dziecka kiedy będzie chciało zamieszkać samo (jak wspomniano kawalerka po teściu). Jeden pokój, aneks kuchenny, łazienka z wanną i kiblem, żadna nora, ale też i nie standard nowego budownictwa, bo do naszych porównań wcale nie musi być standard nowego budownictwa, bo niby z jakiej racji?! To że autorka ma nowy dom, to nie znaczy że najemcy taki standard jest niezbędny do życia i względnego komfortu. Gdybym musiał się powiedzmy na 2 lata przenieść zawodowo do innego miasta, to taka kawalerka by mi spokojnie wystarczyła i to żaden argument że ty chcesz sobie podwyższać standard na potrzebę twoich porównań. Zależy jakie kto ma priorytety: dla wielu taka kawalerka w centrum będzie bardziej użyteczna niż nawet dwa pokoje w domu na wypizdowie w standardzie nowego budownictwa (a to też nie jest oczywiste, bo widziałem już niejeden dom gdzie mieszkańcom zabrakło kasy na wyposażenie godne nowego domu i po prostu przerzucili sprzęty ze swojego starego mieszkania.

I gdzie taka kawalerka? Nie, nie w Wilkowyjach (chyba ty tam mieszkasz jeśli taka obeznana z lokalnymi cenami); ale Trójmiasto to nie tylko Gdańsk (to uwaga także do jeneste92, a na wuja komuś wynajmować mieszkanie w Gdańsku jak w tym akurat mieście nie pracuje.

195 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2022-10-01 19:28:12)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
JohnyBravo777 napisał/a:
zwyczajny gość napisał/a:

Nie czytałem całego wątku.....ale facet wygląda na lepszego cwaniaka.

Autorko postaw sprawę jasno. Stopy procentowe rosną, kredyt rośnie (czego nie mogłaś przewidzieć)  to jesteś zmuszona wynająć połowę domu i albo płaci połowę kosztów bieżących (media, ogrzewanie, śmieci...itd) + jakąś kwotę za wynajem, albo się wyprowadza.....bo musisz wynająć części mieszkania by mieć na raty.

Kochajmy siè jak bracia, ale liczmy się jak Żydzi.
Na dzisiaj jakby chciał wynająć mieszkanie to koszt mediow to minimum 800 zł + czynsz 1500-1800 zł za dwupokojowy lokal. Bez sentymentów.

O ile zgadzam sie z przeslaniem to cytat jest calkowita glupota - bo przeczy sam sobie.

Milosc to pragnienie poswiecenia wlasnych wygod aby pomoc drugiej osobie gdy ta jest w potrzebie.
Czyli calkowite przeciwienstwo dzielenia wszystkiego zgodnie z umowami.

Pozostaje wybor podejscia miedzy:
- Kochajmy sie jak bracia i
- Dzielmy sie jak Zydzi

W pierwszym przypadku nie byloby tematu bo kochajacy partner bylby skupiony na potrzebach partnerki i nie doprowadzil do sytuacji, w ktorej byloby jej ciezko niezaleznie od jakichkolwiek umow.
W drugim przypadku umowa jest umowa i kazdy ma to na co sie zgodzil co tworzy totalna patologie gdzie ludzie sa samotni w zwiazku i szukaja pomocy na forum.

Przysiągłbym że w oryginale było "LICZMY się jak Żydzi" wink

EDIT: widzę że już też wyżej ktoś to zauważył wink

Posty [ 131 do 195 z 296 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026