netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rozwód po 15 latach

463 odpowiedzi60 999 wyświetleńzałożony przez Manuelka11, 07.08.2021

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwód po 15 latach

Strony Poprzednia 1 … 5 6 7 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 391 do 455 z 464 ]

391

Odp: Rozwód po 15 latach

Masakra, co to się dzieje z ludźmi dzisiaj! Współczuje Ci, sama też zostałam oszukana, wiem co czujesz.

392 Ostatnio edytowany przez Dayzee (2021-11-10 22:43:19)

Odp: Rozwód po 15 latach
Manuelka11 napisał/a:
Dayzee napisał/a:
Manuelka11 napisał/a:

Jakie ja mam szanse na ułożenie sobie jeszcze z kimś życia jak zostanę zaraz rozwódką z dwójką dzieci???i tylko praca dom praca dom.A on ma luz i nowa milosc


Manuelko - co rozumiesz przez "ułożenie sobie życia"?

Kochający nie klamiacy mężczyzna przy moim boku:)


Wobec tego sama przyznasz, że i tak nie miałaś ułożonego życia? Z tego co zrozumiałam jm 2 lata temu Cię zdradził. Czy też ZDRADZAŁ, bo to też różnica czy jednorazowy zanik mózgu, czy regularny romans. Czyli zdradzał= nie kochał. Czy Ty kochałaś? Czy też "pogoniłaś" "złą" kochankę trochę ze strachu przed utratą swojego unormowanego,  stabilnego życia. Strach? Uzależnienie emocjonalne? Trudno mi wyrokować przez ekran kompa, a i kwalifikacji nie mam stosownych
Manuelko - Ty już byłaś 'sama' nawet jako żona jm. Straciłaś na niego kolejne 2 lata. Sytuacja się powtórzyła. Jm zachowuje się jak mały chłopiec, nie jak dojrzały mężczyzna. 
Daj sobie czas na ochłonięcie, na zaczerpnięcie oddechu, nie szukaj na siłę nikogo, bo tylko się zmęczysz, albo trafisz na nieodpowiednich dla Ciebie ludzi, którzy zechcą wykorzystać Twoją desperację i tylko Cię skrzywdzą. Nie patrz na razie zbyt daleko. Patrz tuz przed siebie, załatw sprawę rozwodu, ustal z jm czas, który spedzi z dziećmi. I czasem w ramach zemsty nie broń mu tych kontaktów. Dzieci potrzebują czasu z drugim rodzicem a i Ty potrzebujesz czasu TYLKO DLA SIEBIE. Niekoniecznie po to, by latać na randki, ale tez po to, by isć się spotkać ze znajomą, posiedzieć w ciszy i spokoju w domu,  pobyć ze sobą. Polubić i pokochać siebie, wzmocnić siebie samą. Jesteś młodą, mądrą kobietą. Na pewno radzisz sobie doskonale z codziennością, ogarniasz dom, dzieci, pracę. Weź głęboki oddech - wszystko przed Tobą. Pozbyłaś się z życia zdrajcy. Może być tylko lepiej smile

393 Ostatnio edytowany przez Manuelka11 (2021-11-11 00:22:50)

Odp: Rozwód po 15 latach

Dayzee ja nie szukam narazie nikogo.Faktycznie po tym co się teraz stało czyli po odejściu męża nauczyłam się nie myśleć za daleko.Skupiam się na dniu dzisiejszym i paru dniach do przodu.Masz rację dom dzieci i pracę ogarniam:).Jednak nieśmiało czasem sobie pomyślę ,że po rozwodzie fajnie by było kogoś poznać ,ale bez presji.Moze sam się kiedyś znajdzie:).Co do pierwszej zdrady mego męża to mi nakręcał,że czuł się niekochany i niedoceniany więc starałam się to zmienić i jakoś dobrze sobie żyliśmy ,tak mi się wydawało.Kochalam go i czułam się kochana.Nie wierzę ,że mógł tak grać ...Uważam,że poprostu mu teraz odbiło,zachciało mu się motyli w brzuchu i adrenaliny...A moze to też wynik tego,że byłam jego pierwszą poważną partnerką...I w sumie to źle to napisałam,ja już mam ułożone życie:).Przecież mam dzieci,dom, pracę..A że mój mąż okazał się perfidnym zdrajcą to przecież nie moja wina.
Co życie jeszcze mi przyniesie-zobaczymy.

394

Odp: Rozwód po 15 latach
Manuelka11 napisał/a:

Jednak nieśmiało czasem sobie pomyślę ,że po rozwodzie fajnie by było kogoś poznać ,ale bez presji.

Żeby to miało szanse powodzenia, najpierw musisz do końca przepracować żałobę po związku i definitywnie zamknąć za sobą ten rozdział. Wchodzenie w nowe relacje z balastem w postaci bólu po zdradzie, rozpadzie rodziny, stracie męża i małżeństwa, które zakończyło się rozwodem, to obciążanie drugiej osoby własnymi lękami i problemami, którym nie zawinił. Nowy partner nie może być plastrem na złamane serce, powinien być zupełnie nowym rozdziałem księgi zwanej "życie".

395 Ostatnio edytowany przez Dayzee (2021-11-11 12:37:47)

Odp: Rozwód po 15 latach
Manuelka11 napisał/a:

Dayzee ja nie szukam narazie nikogo.Faktycznie po tym co się teraz stało czyli po odejściu męża nauczyłam się nie myśleć za daleko.Skupiam się na dniu dzisiejszym i paru dniach do przodu.Masz rację dom dzieci i pracę ogarniam:).Jednak nieśmiało czasem sobie pomyślę ,że po rozwodzie fajnie by było kogoś poznać ,ale bez presji.Moze sam się kiedyś znajdzie:).Co do pierwszej zdrady mego męża to mi nakręcał,że czuł się niekochany i niedoceniany więc starałam się to zmienić i jakoś dobrze sobie żyliśmy ,tak mi się wydawało.Kochalam go i czułam się kochana.Nie wierzę ,że mógł tak grać ...Uważam,że poprostu mu teraz odbiło,zachciało mu się motyli w brzuchu i adrenaliny...A moze to też wynik tego,że byłam jego pierwszą poważną partnerką...I w sumie to źle to napisałam,ja już mam ułożone życie:).Przecież mam dzieci,dom, pracę..A że mój mąż okazał się perfidnym zdrajcą to przecież nie moja wina.
Co życie jeszcze mi przyniesie-zobaczymy.

No dokładnie smile facet u boku to nie jest kwintesencja ułożonego życia. Masz dwoje zdrowych, fajnych dzieci.
Jm po mojemu wcale nie odbiło, tylko po prostu jest dzieciakiem ukrytym w ciele dorosłego i tak się zachowuje. Poleciał za nową zabawką. Nie traktuje jak widać kobiet, partnerek jak osoby, ktore mogą mieć wady, mogą nie mieć czasem ochoty ma seks, mogą być ludzkie. Kochanka jest nowa,  inna i na razie mu to wystarczy.
"Czuł się nie kochany, zaniedbany" big_smile Biedny....  i dlatego znalazł sobie kochankę. Wiadomo. Straszna baba go złapała i chciała ukraść. A on taki biedny, niekochany pozwalał się "ukradać" miesiącami zapewne. Wierz mi - znam taką historię az za dobrze. Wszyscy plotą to samo, tlumaczą się tak samo - zupełnie jakby to te same osoby były. Zarówno kochanki/kochankowie, zdradzający, jak i zdradzeni/zdradzone zawsze myślą - "moja historia jest wyjątkowa". A to nieprawda. To schematy, te same teksty i takie same zazwyczaj finały. Bezmyślni zdradzający,  bezmyślni/e kochankowie/kochanki i bezmyślni zdradzeni/zdradzone graja jakby w tym samym przedstawieniu,  ktorego głównym reżyserem jest chyba STRACH. Strach przez zmianą status quo u zdradzonych, strach przed utartą tej "prawdziwej, wielkiej miłości" u kochanek/kochanków i strach przed powrotem do status quo, gdzie współmałzonek ten sam od iks lat nie wodzi za nimi cielęcym wzrokiem i nie zachwyca się każdym pierdnięciem; gdzie proza życia i przewidywalne do bólu obowiazki - u zdradzających.

Wydaje mi się,że kluczem do szcześcia jest pokochanie samej siebie i umiejętność cieszenia się z każdej pierdoły. Jak człowiekowi jest dobrze samemu ze sobą, nie chce mu się wchodzić w jakies pokrecone historie ani tkwić w teupie związku. A kiedy czlowiek zna swoją wartość i kocha siebie, zycie może być juz tylko lepsze. Nie wazne czy solo, czy w parze.

396

Odp: Rozwód po 15 latach

Dayzee, powtorze sie - kilka razy mialam tak, ze czytalam Twoje posty i mialam taki "ping" w głowie, że "ej, czy to ja pisałam?:" )
Zgadzam się w 100% z tym, co napisałaś wyżej!

397

Odp: Rozwód po 15 latach

No to dziewczyny zobaczymy kiedy naszych kochliwych mężów i ich kochanki dopadnie proza życia i kiedy przestaną patrzeć na siebie przez różowe okulary:).W małżeństwie gdy ten czas przyszedł i motylki opadły przychodziła miłość i bezpieczeństwo ,człowiek tworzył rodzinę ,wychowywał wspólnie dzieci.A tam? Co ich będzie łączyć na lata?

398

Odp: Rozwód po 15 latach

Dayzee, w punkt! Podpisuję się obiema rękami.

399 Ostatnio edytowany przez Dayzee (2021-11-11 19:52:54)

Odp: Rozwód po 15 latach
Manuelka11 napisał/a:

No to dziewczyny zobaczymy kiedy naszych kochliwych mężów i ich kochanki dopadnie proza życia i kiedy przestaną patrzeć na siebie przez różowe okulary:).W małżeństwie gdy ten czas przyszedł i motylki opadły przychodziła miłość i bezpieczeństwo ,człowiek tworzył rodzinę ,wychowywał wspólnie dzieci.A tam? Co ich będzie łączyć na lata?

Manuelko ja rozumiem, że jak każda osoba, która czuje się skrzywdzona, zawiedziona, oszukana,  z lubością obserwowałabyś upadek jm i jego "nowej". Zaprawdę powiadam Ci - moment, kiedy będziesz czuła,  że Ci zwisa co tam u nich będzie oznaczał, że się wyleczyłaś. Związki tworzone na podwalinie zdrady nie zawsze kończą się źle - znam 3 przypadki, kiedy tak się nie stało, a nowopowstałe pary całkiem dobrze się mają. Byłe żony zareagowały zupelnie przeciwnie. Jedna - przebolała, przepłakała,  przeżyła żałobę i znowu jest szczęśliwa. Dzieci spedzają czas po równo i poznały nową partnerkę ojca. Druga - zawiesiła się w swoim żalu, wciąż rozpamiętuje, żyje żalem, złością, pretensją mimo,że od rozwodu minęło 10 lat. Jest sama. Dziecko ma kontakt z ojcem i nowym rodzeństwem, bo w tamtym związku pojawiły się wspólne dzieci. Trzecia żyje również żalem i złością (11 lat po rozwodzie), synowi zabrania kontaktów z ojcem.
Żal, nie przepracowana trauma, złość - zamroził tamte dwie byłe żony w przeszłości.  Nie będą nigdy w stanie rozpocząć nowego życia z takim nieprzepracowanym bagażem. Ich emocje nie szkodzą bylym mężom, ani ich nowym partnerkom. Szkodzą im samym.

Manuelko - nie wiem co przeżywasz  - nie zostałam nigdy zdradzona. Mogę tylko wyobrażać sobie ogrom bólu, żalu, poczucia niesprawiedliwości,ktore Ci towarzyszą. Nie pozwól jednak zostać tym emocjom z sobą na zawsze. Przeżyj co masz przeżyć, wyrycz się, wyzłość ile wlezie,a potem to zostaw i zacznij żyć.

Jesteś młoda, jestem pewna, ze ładna i mądra. Sama zbuduj od nowa siebie i poczucie swojej wartości  - nikt tego za Ciebie nie zrobi. To będzie Twoją siłą, którą już nigdy nie zachwieje osoba z zewnątrz.
Dałaś mężowi szansę po pierwszej zdradzie. Nie wykorzystał jej, nie docenił Twojego dobrego serca i chęci odbudowy związku, więc niech spada.
Masz wciąż rodzinę. Tworzysz ją Ty i dzieci. Nic się nie rozwaliło,  tylko oszust  postanowił z niej wyjść. Na dobrą sprawę niewiele straciłaś - kłamcę ze swojego otoczenia.

400

Odp: Rozwód po 15 latach

Ja myślę,że skoro kłamał i kłamie dalej mnie to ją też kłamie...kwestia czasu kiedy ona się o tym dowie ...wtedy ich związek może się różnie skończyć.

401

Odp: Rozwód po 15 latach
Manuelka11 napisał/a:

Ja myślę,że skoro kłamał i kłamie dalej mnie to ją też kłamie...kwestia czasu kiedy ona się o tym dowie ...wtedy ich związek może się różnie skończyć.


Manuelko dużo tych może może tak może nie ,nie warto tracić czasu i energii na dręczenie się męczenie, nie Twoim życiem i nie Twoimi problemami i tak jm jeszcze ma wpływ na Ciebie  po co ci na głowie jego nowa partnerka(myślenie o niej) i ich problemy wpływ ich spraw na Ciebie ,nie nadawaj temu znaczenia bo się wykończysz i ciągle dalej w tle podsycasz złudzenie że poczujesz się lepiej jak oni się rozstaną ,może tak może nie
bądź niezależna od nich po prostu,wyciszaj takie rozkminy .

402

Odp: Rozwód po 15 latach
Manuelka11 napisał/a:

Ja myślę,że skoro kłamał i kłamie dalej mnie to ją też kłamie...kwestia czasu kiedy ona się o tym dowie ...wtedy ich związek może się różnie skończyć.

Może tak, a może nie. Nie wiesz tego. To zamknięty rozdział, choć wiem, że gdyby im się nie powiodło, miałabyś może jakąś satysfakcję. Paslawek ma rację - to co się dzieje tam, to już nie Twoje zmartwienie. Zajmij się sobą i dziećmi. Często zdradzający powtarza zdradę - czego niestety doświadczyłaś. Być może tam będzie tak samo. Spróbuj jednak odciąć się ood rozmyślania o nich,a postaraj skupić na sobie.  Na tym co czujesz. Nie chodzi o to byś wypierała ból i emocje - pozwól je sobie przeżyć. Kiedy mnie było trudno,  to tak robiłam - po prostu uwalniałam je z siebie jak dziecko już spało. Wzięłam sobie do domu kota - dachowca. Zawsze wieczorami siadał przy mnie i przytulony,zasypiał. Bardzo mi pomógł taki fizyczny, cieply kontakt z żywym stworzeniem. Nie czuj się w żadnym razie gorsza od tamtej - wiesz, że on nie odszedł do lepszej, tylko do innej.
Niedojrzałe, gówniarskie zachowanie. Jeszcze będziesz szczęśliwa  - ja w to bardzo wierzę. Tylko nie zostań w swoim żalu na zawsze.

403 Ostatnio edytowany przez Manuelka11 (2021-11-11 22:33:07)

Odp: Rozwód po 15 latach

Dziękuję za te wszystkie słowa pocieszenia i dobre rady.Naprawde to forum i Wy sprawiacie,że jestem silniejsza smile.Już nie mam ochoty wleźć pod łóżko i płakać(tak się czułam na początku). Myślę,że jeszcze będzie dobrze i przyjdzie czas ,że jm i ona będą mi obojętni.

404

Odp: Rozwód po 15 latach

Dayzee pisałaś,że nigdy nie zostałaś zdradzona,ale rozumiem,że jesteś bez męża,można wiedzieć dlaczego?

405

Odp: Rozwód po 15 latach
Manuelka11 napisał/a:

Dayzee pisałaś,że nigdy nie zostałaś zdradzona,ale rozumiem,że jesteś bez męża,można wiedzieć dlaczego?


Hej. Napisałam Ci wiadomość prywatną.

406

Odp: Rozwód po 15 latach
Dayzee napisał/a:
Manuelka11 napisał/a:

No to dziewczyny zobaczymy kiedy naszych kochliwych mężów i ich kochanki dopadnie proza życia i kiedy przestaną patrzeć na siebie przez różowe okulary:).W małżeństwie gdy ten czas przyszedł i motylki opadły przychodziła miłość i bezpieczeństwo ,człowiek tworzył rodzinę ,wychowywał wspólnie dzieci.A tam? Co ich będzie łączyć na lata?

Manuelko ja rozumiem, że jak każda osoba, która czuje się skrzywdzona, zawiedziona, oszukana,  z lubością obserwowałabyś upadek jm i jego "nowej". Zaprawdę powiadam Ci - moment, kiedy będziesz czuła,  że Ci zwisa co tam u nich będzie oznaczał, że się wyleczyłaś. Związki tworzone na podwalinie zdrady nie zawsze kończą się źle - znam 3 przypadki, kiedy tak się nie stało, a nowopowstałe pary całkiem dobrze się mają. Byłe żony zareagowały zupelnie przeciwnie. Jedna - przebolała, przepłakała,  przeżyła żałobę i znowu jest szczęśliwa. Dzieci spedzają czas po równo i poznały nową partnerkę ojca. Druga - zawiesiła się w swoim żalu, wciąż rozpamiętuje, żyje żalem, złością, pretensją mimo,że od rozwodu minęło 10 lat. Jest sama. Dziecko ma kontakt z ojcem i nowym rodzeństwem, bo w tamtym związku pojawiły się wspólne dzieci. Trzecia żyje również żalem i złością (11 lat po rozwodzie), synowi zabrania kontaktów z ojcem.
Żal, nie przepracowana trauma, złość - zamroził tamte dwie byłe żony w przeszłości.  Nie będą nigdy w stanie rozpocząć nowego życia z takim nieprzepracowanym bagażem. Ich emocje nie szkodzą bylym mężom, ani ich nowym partnerkom. Szkodzą im samym.

Manuelko - nie wiem co przeżywasz  - nie zostałam nigdy zdradzona. Mogę tylko wyobrażać sobie ogrom bólu, żalu, poczucia niesprawiedliwości,ktore Ci towarzyszą. Nie pozwól jednak zostać tym emocjom z sobą na zawsze. Przeżyj co masz przeżyć, wyrycz się, wyzłość ile wlezie,a potem to zostaw i zacznij żyć.

Jesteś młoda, jestem pewna, ze ładna i mądra. Sama zbuduj od nowa siebie i poczucie swojej wartości  - nikt tego za Ciebie nie zrobi. To będzie Twoją siłą, którą już nigdy nie zachwieje osoba z zewnątrz.
Dałaś mężowi szansę po pierwszej zdradzie. Nie wykorzystał jej, nie docenił Twojego dobrego serca i chęci odbudowy związku, więc niech spada.
Masz wciąż rodzinę. Tworzysz ją Ty i dzieci. Nic się nie rozwaliło,  tylko oszust  postanowił z niej wyjść. Na dobrą sprawę niewiele straciłaś - kłamcę ze swojego otoczenia.

A znasz przypadki gdy zdradzaczom dostało się za swoje? Bo w tych trzech przypadkach, niestety każdemu skurwielowi najwidoczniej się upieklo. To zadna pociecha.

407 Ostatnio edytowany przez Dayzee (2021-11-12 00:07:29)

Odp: Rozwód po 15 latach
adela 07 napisał/a:
Dayzee napisał/a:
Manuelka11 napisał/a:

No to dziewczyny zobaczymy kiedy naszych kochliwych mężów i ich kochanki dopadnie proza życia i kiedy przestaną patrzeć na siebie przez różowe okulary:).W małżeństwie gdy ten czas przyszedł i motylki opadły przychodziła miłość i bezpieczeństwo ,człowiek tworzył rodzinę ,wychowywał wspólnie dzieci.A tam? Co ich będzie łączyć na lata?

Manuelko ja rozumiem, że jak każda osoba, która czuje się skrzywdzona, zawiedziona, oszukana,  z lubością obserwowałabyś upadek jm i jego "nowej". Zaprawdę powiadam Ci - moment, kiedy będziesz czuła,  że Ci zwisa co tam u nich będzie oznaczał, że się wyleczyłaś. Związki tworzone na podwalinie zdrady nie zawsze kończą się źle - znam 3 przypadki, kiedy tak się nie stało, a nowopowstałe pary całkiem dobrze się mają. Byłe żony zareagowały zupelnie przeciwnie. Jedna - przebolała, przepłakała,  przeżyła żałobę i znowu jest szczęśliwa. Dzieci spedzają czas po równo i poznały nową partnerkę ojca. Druga - zawiesiła się w swoim żalu, wciąż rozpamiętuje, żyje żalem, złością, pretensją mimo,że od rozwodu minęło 10 lat. Jest sama. Dziecko ma kontakt z ojcem i nowym rodzeństwem, bo w tamtym związku pojawiły się wspólne dzieci. Trzecia żyje również żalem i złością (11 lat po rozwodzie), synowi zabrania kontaktów z ojcem.
Żal, nie przepracowana trauma, złość - zamroził tamte dwie byłe żony w przeszłości.  Nie będą nigdy w stanie rozpocząć nowego życia z takim nieprzepracowanym bagażem. Ich emocje nie szkodzą bylym mężom, ani ich nowym partnerkom. Szkodzą im samym.

Manuelko - nie wiem co przeżywasz  - nie zostałam nigdy zdradzona. Mogę tylko wyobrażać sobie ogrom bólu, żalu, poczucia niesprawiedliwości,ktore Ci towarzyszą. Nie pozwól jednak zostać tym emocjom z sobą na zawsze. Przeżyj co masz przeżyć, wyrycz się, wyzłość ile wlezie,a potem to zostaw i zacznij żyć.

Jesteś młoda, jestem pewna, ze ładna i mądra. Sama zbuduj od nowa siebie i poczucie swojej wartości  - nikt tego za Ciebie nie zrobi. To będzie Twoją siłą, którą już nigdy nie zachwieje osoba z zewnątrz.
Dałaś mężowi szansę po pierwszej zdradzie. Nie wykorzystał jej, nie docenił Twojego dobrego serca i chęci odbudowy związku, więc niech spada.
Masz wciąż rodzinę. Tworzysz ją Ty i dzieci. Nic się nie rozwaliło,  tylko oszust  postanowił z niej wyjść. Na dobrą sprawę niewiele straciłaś - kłamcę ze swojego otoczenia.

A znasz przypadki gdy zdradzaczom dostało się za swoje? Bo w tych trzech przypadkach, niestety każdemu skurwielowi najwidoczniej się upieklo. To zadna pociecha.

Myślę, że każdy/każda z nas lepiej na tym wyjdzie, jeśli zajmie się swoim życiem i własnym rozwojem, zamiast czekaniem na potknięcia zdradzacza. Zacznijmy żyć własnym życiem, które po przeboleniu pewnej straty może być lepsze od tego starego. Dojrzalsze, pełniejsze. Te dwie byłe żony za swoje obecne nieudane życie niestety odpowiadają same. Sami kreujemy własną rzeczywistość  - te emocje, ktorym damy przewagę będą miały na nas wpływ. Pytanie czego chcemy - zawieszenia w przeszłości,  żalu, niespełnieniu? Czy też może lepszej przyszłości,  radości z każdego dnia,  bez niezdrowego skupienia na osobach trzecich i czekania aż im się nie powiedzie?

408

Odp: Rozwód po 15 latach
Dayzee napisał/a:
Manuelka11 napisał/a:

Dayzee pisałaś,że nigdy nie zostałaś zdradzona,ale rozumiem,że jesteś bez męża,można wiedzieć dlaczego?


Hej. Napisałam Ci wiadomość prywatną.

Niestety nic nie dostałam

409 Ostatnio edytowany przez Dayzee (2021-11-12 00:31:16)

Odp: Rozwód po 15 latach
Manuelka11 napisał/a:
Dayzee napisał/a:
Manuelka11 napisał/a:

Dayzee pisałaś,że nigdy nie zostałaś zdradzona,ale rozumiem,że jesteś bez męża,można wiedzieć dlaczego?


Hej. Napisałam Ci wiadomość prywatną.

Niestety nic nie dostałam

Spróbuj poszukać może w spamie (pod adresem mailowym, na ktorym zakładałaś konto na netkobietach) wiadomości z tytułem Forum Kobiet. Powinna być wiadomość.

Edit..... ALBO NAPISZ DO MNIE WIADOMOŚC na dea2019@interia.eu to jakoś się zgadamy

410

Odp: Rozwód po 15 latach

Sprawdzajcie w spamie wiadomości czasem trafiają tam też te przez forum.

411

Odp: Rozwód po 15 latach

Dayzee, to oczywiste o czym piszesz. Zdrowe i tak dalej. Ale ja nie będę tu ściemniać że postępyję tak mądrze i racjonalnie. Bolesne poczucie niesprawiedliwości nie odpuszcza tak łatwo.

412

Odp: Rozwód po 15 latach
adela 07 napisał/a:

Dayzee, to oczywiste o czym piszesz. Zdrowe i tak dalej. Ale ja nie będę tu ściemniać że postępyję tak mądrze i racjonalnie. Bolesne poczucie niesprawiedliwości nie odpuszcza tak łatwo.

Rozumiem. Czy nie jest jednak ulgą, że pozbylaś się oszusta ze swojego życia? Czy fakt, że ktoś raz oszukał żonę, wróć nie oszukał - OSZUKIWAŁ,  nie znaczy, że i "nową" oszuka? Ja nie jestem pewna jak tam jest w tych nowych związkach.  Z zewnątrz wyglądają ok. Ale jak jest naprawdę? W końcu wiele zdradzonych żon - z tego co widze na forum - było zdziwionych tym, że zostały zdradzone. Bo z ich perspektywy w małżeństwie było ok.

Ludzie mierzą się z ogromem niesprawiedliwości w życiu. Rodzą się im np ciężko chore dzieci - to jest niesprawiedliwosć,przy ktorej każdy zdradzający mąż jest niewartą uwagi pierdołą. Skup się na sobie, swoim życiu, pozbywania się z niego bezwartościowych znajomości. To znacznie lepsze niż obserwowanie życia ex.

413

Odp: Rozwód po 15 latach
Dayzee napisał/a:
adela 07 napisał/a:

Dayzee, to oczywiste o czym piszesz. Zdrowe i tak dalej. Ale ja nie będę tu ściemniać że postępyję tak mądrze i racjonalnie. Bolesne poczucie niesprawiedliwości nie odpuszcza tak łatwo.

Rozumiem. Czy nie jest jednak ulgą, że pozbylaś się oszusta ze swojego życia? Czy fakt, że ktoś raz oszukał żonę, wróć nie oszukał - OSZUKIWAŁ,  nie znaczy, że i "nową" oszuka? Ja nie jestem pewna jak tam jest w tych nowych związkach.  Z zewnątrz wyglądają ok. Ale jak jest naprawdę? W końcu wiele zdradzonych żon - z tego co widze na forum - było zdziwionych tym, że zostały zdradzone. Bo z ich perspektywy w małżeństwie było ok.

Ludzie mierzą się z ogromem niesprawiedliwości w życiu. Rodzą się im np ciężko chore dzieci - to jest niesprawiedliwosć,przy ktorej każdy zdradzający mąż jest niewartą uwagi pierdołą. Skup się na sobie, swoim życiu, pozbywania się z niego bezwartościowych znajomości. To znacznie lepsze niż obserwowanie życia ex.

Zmiana perspektywy to jefen z lepszych sposobów na poradzeniem sobie z tym uczuciem. Nie chciałabym już zaśmiecac wątku, bo to miejsce Manueli.
Niemniej jednak ten proces jest cholernie długi i męczący.

414

Odp: Rozwód po 15 latach

Cokolwiek nie napisać, to zdrada jest bodajże najmocniejszą informacją, którą można dać osobie, którą się zdradziło, że się jej nie chce. Odrzucenie boli niemal zawsze, a odrzucenie ze strony człowieka, z którym było się naprawdę blisko i budowało się z nim przyszłość - siłą rzeczy będzie boleć sto razy bardziej.

Równocześnie każdy z nas ma tylko jedno życie i to, w jaki sposób je przeżyjemy, zależy od nas samych. Można zastygnąć, rozpamiętując co się stało i rozdrapując ciągle tę samą ranę, a można dać sobie szansę. Tutaj naprawdę warto odpuścić. Oczywiście żałobę po związku trzeba przeżyć, a problem przepracować, bo spychanie emocji pod dywan wcześniej czy później da o sobie znać, ale to nie może trwać bez końca. Z kolei pielęgnowanie złości czy wręcz nienawiści - nie czyni krzywdy temu, kto zdradził, ale kto został zdradzony.

415

Odp: Rozwód po 15 latach

Dzisiaj mam taki dzień,że usiadlabym sobie w kąciku i plakala.Lecz nie mogę ,bo jestem w pracy,potem też nie mogę bo biegnę do domu ogarniać dzieci i obowiązki.... Bożeeee jak on mógł to zrobić? Zostawić nas? Zostawić mnie?

416

Odp: Rozwód po 15 latach

Dzisiaj mam taki dzień,że usiadlabym sobie w kąciku i plakala.Lecz nie mogę ,bo jestem w pracy,potem też nie mogę bo biegnę do domu ogarniać dzieci i obowiązki.... Bożeeee jak on mógł to zrobić? Zostawić nas? Zostawić mnie?
Ile to jeszcze łez trzeba wypłakać ...

417

Odp: Rozwód po 15 latach

Chyba u każdego  inaczej, wytłumacz sobie ze to tylko hormony smile
Dobrze ze masz sie czym zająć,  wiec nie będziesz po prostu miała czasu rozwijać tego żalu w sobie....

Przytulam  PunBB bbcode test

418

Odp: Rozwód po 15 latach
Manuelka11 napisał/a:

Dzisiaj mam taki dzień,że usiadlabym sobie w kąciku i plakala.Lecz nie mogę ,bo jestem w pracy,potem też nie mogę bo biegnę do domu ogarniać dzieci i obowiązki.... Bożeeee jak on mógł to zrobić? Zostawić nas? Zostawić mnie?
Ile to jeszcze łez trzeba wypłakać ...

Rozumiem Cię doskonale. Ja też jeszcze niestety płaczę, było już lepiej,teraz jakaś gorsza forma. Jestem już zmęczona tym rozmyślaniem i łzami.
Patrząc na inne historie musimy czekać na lepszy czas, ból kiedyś minie...

419

Odp: Rozwód po 15 latach

Samo czekanie dziewczyny i patrzenie na zegar rozmyślając bezustannie  to za mało ,zróbcie coś dla siebie w nagrodę że żyjecie,jak coś nie działa to coś następnego do skutku
odkrywajcie sposoby na siebie i pomysły na życie ,zamiast naprzemiennie szukać winnych i szukać winy w sobie analizując każdy atom przeszłości to was dręczy ,męczy i odrywa od działania
uwalnianie się od tego mechanizmu to też sposoby na szukanie i odkrywanie rozwiązań ,przeszłość to w pewnym sensie martwy punkt ,nie ma możliwości zmiany tam , nie ma tam już żadnego ruchu,tylko zobowiązania i kontynuacja was dotyczą, doświadczenia podświadomość.Smutki w żalu uzależniają dlatego lgnie się do tego jak do cukru tyle że jest też coś takiego jak cukier ołowiowy straszna trucizna i też jest słodki,karmienie nim urazy żalu to zatruwanie się  ,nie zatruwajcie się myśleniem o przeszłości .Uczucia są prawdziwe i ma się do nich prawo ,tyle że to nie wyrok na całe życie i jego resztę ,macie wybór co zrobić z tym co kryje się za uczuciami,tam czasem są nieprawdziwe ,złudne wyobrażenia i oczekiwania ,stawienie czoła im to przygoda ,a nie kara za nie waszą zdradę ,nie ma sensu się obciążać takim balastem .

420 Ostatnio edytowany przez Dayzee (2021-11-18 17:11:57)

Odp: Rozwód po 15 latach
paslawek napisał/a:

Samo czekanie dziewczyny i patrzenie na zegar rozmyślając bezustannie  to za mało ,zróbcie coś dla siebie w nagrodę że żyjecie,jak coś nie działa to coś następnego do skutku
odkrywajcie sposoby na siebie i pomysły na życie ,zamiast naprzemiennie szukać winnych i szukać winy w sobie analizując każdy atom przeszłości to was dręczy ,męczy i odrywa od działania
uwalnianie się od tego mechanizmu to też sposoby na szukanie i odkrywanie rozwiązań ,przeszłość to w pewnym sensie martwy punkt ,nie ma możliwości zmiany tam , nie ma tam już żadnego ruchu,tylko zobowiązania i kontynuacja was dotyczą, doświadczenia podświadomość.Smutki w żalu uzależniają dlatego lgnie się do tego jak do cukru tyle że jest też coś takiego jak cukier ołowiowy straszna trucizna i też jest słodki,karmienie nim urazy żalu to zatruwanie się  ,nie zatruwajcie się myśleniem o przeszłości .Uczucia są prawdziwe i ma się do nich prawo ,tyle że to nie wyrok na całe życie i jego resztę ,macie wybór co zrobić z tym co kryje się za uczuciami,tam czasem są nieprawdziwe ,złudne wyobrażenia i oczekiwania ,stawienie czoła im to przygoda ,a nie kara za nie waszą zdradę ,nie ma sensu się obciążać takim balastem .


Dokładnie. Do znudzenia będę przytaczać wątek PainIsFinite - tam są dokladnie te same przeżycia i sposoby Pain na radzenie sobie z nimi.
Aczkolwiek wydaje mi się, że jednak pewien etap rozmyślań aż do obrzygu wręcz,  jest konieczny - to chyba pomaga poukładać sobie wszystko w głowie.
Bardzo trzymam za Was kciuki Manuelko i Mimi...

421 Ostatnio edytowany przez Zraniona81 (2021-11-18 21:05:48)

Odp: Rozwód po 15 latach

Manuelko i Mimi
Codziennie czytam Wasze wpisy i jestem z Wami całym sercem. U mnie minęło ponad 2 lata i wciąż nie jest dobrze. Mam wrażenie jakby jm zamknął przed chwilą za sobą drzwi.Nie mogę się z tym pogodzić-czuje ogromny żal i rozczarowanie. Mam wrażenie jakby umarł a on żyje i ma się bardzo dobrze. Każdy mówi ,że z czasem będzie lepiej ale ja mam wrażenie, że czuję coraz większą pustkę i to mnie przeraża. Może dziś mam gorszy dzien...

422

Odp: Rozwód po 15 latach
Zraniona81 napisał/a:

Manuelko i Mimi
Codziennie czytam Wasze wpisy i jestem z Wami całym sercem. U mnie minęło ponad 2 lata i wciąż nie jest dobrze. Mam wrażenie jakby jm zamknął przed chwilą za sobą drzwi.Nie mogę się z tym pogodzić-czuje ogromny żal i rozczarowanie. Mam wrażenie jakby umarł a on żyje i ma się bardzo dobrze. Każdy mówi ,że z czasem będzie lepiej ale ja mam wrażenie, że czuję coraz większą pustkę i to mnie przeraża. Może dziś mam gorszy dzien...

Jejku .....nie strasz ....tyle czasu aTy dalej nie ok ..

423

Odp: Rozwód po 15 latach
Zraniona81 napisał/a:

Manuelko i Mimi
Codziennie czytam Wasze wpisy i jestem z Wami całym sercem. U mnie minęło ponad 2 lata i wciąż nie jest dobrze. Mam wrażenie jakby jm zamknął przed chwilą za sobą drzwi.Nie mogę się z tym pogodzić-czuje ogromny żal i rozczarowanie. Mam wrażenie jakby umarł a on żyje i ma się bardzo dobrze. Każdy mówi ,że z czasem będzie lepiej ale ja mam wrażenie, że czuję coraz większą pustkę i to mnie przeraża. Może dziś mam gorszy dzien...

Jejku .....nie strasz ....tyle czasu aTy dalej nie ok ..

424 Ostatnio edytowany przez PainIsFinite (2021-11-18 23:35:47)

Odp: Rozwód po 15 latach

Dayzee, dzieki:)
Rzadko tu zaglądam juz bo wchłonelo mnie zycie. Mam teraz inne problemy na głowie wiec uslane różami to moje nowe zycie nie jest ALE naprawde z perspektywy osoby juz jakis czas po - nie macie za kim płakać.  Zycie przynosi fajne rzeczy. A tkwienie obok kogos kto nie kocha, dewaluuje - to powolne umieranie. Skupcie sie na sobie. Idzcie na sporty. Ja odkryłam po rozstaniu moja pasje i 2x w tyg wstaje rano zeby sie pomeczyc, w zamian wyrzut endorfin.
Co do facetow - tego  kwiatu to pol światu. Owszem, nie jest łatwo juz w tym wieku i po takich przejsciach spotkac porządnego gościa wiec nie bede ściemniać ze na pstryk jest. Romanse to co innego;)
Niemniej- przetrawcie ten ból i żal. Trzeba to przeżyć. Zalobe za tym co MYSLALYSCIE ze było. Bo nie było...Dla Was tak. Dla nich nie. I zapewniam ze jak zadbacie o siebie i pokochacie siebie to ten maz bedzie sie Wam taki marniutki wydawal za rok od teraz. Moj mnie juz nawet nie denerwuje. Mam takie podejście ze taka upierdliwa mucha, cos tam sie pluje, cos przywali (nie wiem po co ale ciagle mi sugeruje ze mam kochankow). Ale mi sie juz  nawet nie chce mu odpowiadać.  Niech se chlop pogada. Go i kochanke mam zablokowana na mediach społecznościowych zeby nie widzieć jakie foty wrzucaja. W sumie chhba mnie to juz nie obchodzi teraz.
Dziewczyny, bedzie dobrze.
Zapewniam.
Co więcej- bedzie lepiej niz było..
Ale pod warunkiem ze wykonacie robote nad soba a nie będziecie tkwić w smutku i rozpamietywaniu. Jak spojrzycie na siebie z czułością, zbudujecie relacje ze soba. Nie oddawajcie sowjego zycia przeszłości z jakims beznadziejnym typem. Szkoda Was.

425

Odp: Rozwód po 15 latach
PainIsFinite napisał/a:

Co do facetow - tego  kwiatu to pol światu. Owszem, nie jest łatwo juz w tym wieku i po takich przejsciach spotkac porządnego gościa wiec nie bede ściemniać ze na pstryk jest. Romanse to co innego;)
Niemniej- przetrawcie ten ból i żal. Trzeba to przeżyć. Zalobe za tym co MYSLALYSCIE ze było. Bo nie było...Dla Was tak. Dla nich nie. I zapewniam ze jak zadbacie o siebie i pokochacie siebie to ten maz bedzie sie Wam taki marniutki wydawal za rok od teraz.
(...)
Co więcej- bedzie lepiej niz było..
Ale pod warunkiem ze wykonacie robote nad soba a nie będziecie tkwić w smutku i rozpamietywaniu. Jak spojrzycie na siebie z czułością, zbudujecie relacje ze soba. Nie oddawajcie sowjego zycia przeszłości z jakims beznadziejnym typem. Szkoda Was.

Dziewczyny powinny sobie to wydrukować i jak mantrę powtarzać nie tylko w gorszych chwilach, ale i w tych lepszych - żeby nie zapominały, że nie żyły z kimś, za kim należy płakać, ale z wyobrażeniem o nim, co odejście do kochanki jedynie mocno uwypukliło. Nie ma bowiem mowy o miłości i szacunku do osoby, którą się perfidnie zdradza, a to już od zdradzonej (albo zdradzonego) zależy czy ma szacunek i miłość do samej (samego) siebie, by za wszelką cenę tkwić w pozbawionym podstawowych fundamentów związku. 

Teraz czas na żałobę i potężne zmiany w myśleniu o sobie, o tym co naprawdę ważne, o wartościach, w przeciwnym razie będzie trwać dalsze zatapianie się w smutku, rozpamiętywanie, roztrząsanie przeszłości, taplanie się w nienawiści i poczuciu krzywdy. Oczywiście, że to może być trudne, ale bez tego dalej się nie ruszy.

-------------

Od mojej dobrej znajomej, niemal przyjaciółki, wiele lat temu odszedł mąż i to odszedł w okresie, kiedy walczyli o ciężko chore dziecko. Facet kompletnie nie udźwignął sytuacji, a żeby sobie jakoś pomóc, szukał odskoczni gdzieś indziej. Kochanka zaszła w ciążę, w międzyczasie ich wspólne dziecko zmarło, a znajoma musiała zmierzyć się z podwójną żałobą. To był dla niej ogromny cios i jeszcze większa trauma. Niewierny był miłością jej życia i nawet po tym co zrobił, a trzeba dodać, że zanim na dobre odszedł, to zafundował jej niezły emocjonalny rollercoaster, odchodząc i wracając kilkukrotnie, nie tylko nie potrafiła pogodzić się z tym, co się stało, nie tylko nie potrafiła go znienawidzić, ale... postanowiła na niego czekać. On twierdził, że po raz drugi nie zrobi tego własnemu dziecku, dlatego, o ironio (!), bez względu na wszystko, co się po drodze wydarzy, zachowa się odpowiedzialnie. I tak on trwał w tym nowym związku (bez ślubu, bo wciąż nie miał rozwodu), a ta czekała aż dziecko osiągnie pełnoletność, licząc, że to będzie ten moment, kiedy nie będzie już czuł się uwiązany. Ba, oprócz początkowego okresu, to przez te wszystkie lata wciąż obecny był w jej życiu, twierdząc, że z tamtą łączy go łóżko, a z żoną porozumienie dusz. Z czasem na powrót byli ze sobą coraz bliżej, często dzwonił, zawsze pamiętał o urodzinach, spotykali się, zdarzało się, że u niej nocował. W pewnym momencie zaczął jednak naciskać na rozwód, że niby dziecko ma iść do komunii, a oni (czyli on i kochanka) wciąż nie mają ślubu. Z wielkim, naprawdę wielkim bólem ostatecznie dała mu ten rozwód, a niedługo potem, w ubiegłym roku, zmarła. Dodam, że prawdopodobnie to właśnie stres, w jakim żyła, wywołał u niej RZS, choroba przez kolejne lata coraz bardziej postępowała, drastycznie obniżając jakość jej życia.
Myślę sobie, że ta jej miłość była dla niej przekleństwem, nieumiejętność pogodzenia się z faktami była dla niej przekleństwem, a historię, choć tak inna od tutaj opisywanych, mimo wszystko zostawiam do przemyślenia.

426

Odp: Rozwód po 15 latach

Hej.Juz jestem po rozwodzie.Z jego winy.Wygralam.Czy wygrałam ? Raczej nie.Moje dzieci nie mają pełnej rodziny z mamą i tatą,ja nie mam męża z którym mogłam dzielić wszystkie troski i radości ....a on co ma? Kochankę i opadające motyle...ale żyć trzeba...On mówi ,że dam radę ,bo jestem twarda...Jestem,bo muszę .Bo mam dzieci.I nigdy bym ich nie zostawiła.

427

Odp: Rozwód po 15 latach

Ależ życie zaskakuje....Rok temu byłam szczęśliwa mężatką smile a dziś ? Jestem rozwódką ,która musi sobie i dzieciom ułożyc świat na nowo...

428

Odp: Rozwód po 15 latach
Manuelka11 napisał/a:

Ależ życie zaskakuje....Rok temu byłam szczęśliwa mężatką smile a dziś ? Jestem rozwódką ,która musi sobie i dzieciom ułożyc świat na nowo...

Tak życie nas zaskakuje... Jesteś dzielna i zasługujesz na szczęście. Trzymam kciuki. Kolejny rok przed Tobą, co przyniesie... ? Oby same cudowne chwile dla Ciebie i dzieci. A bm niech zdechną te wszystkie motyle i wtedy obudzi się w nowej rzeczywistości, w której znalazł się na własne życzenie. Powodzenia

429

Odp: Rozwód po 15 latach
Mimi5 napisał/a:
Manuelka11 napisał/a:

Ależ życie zaskakuje....Rok temu byłam szczęśliwa mężatką smile a dziś ? Jestem rozwódką ,która musi sobie i dzieciom ułożyc świat na nowo...

Tak życie nas zaskakuje... Jesteś dzielna i zasługujesz na szczęście. Trzymam kciuki. Kolejny rok przed Tobą, co przyniesie... ? Oby same cudowne chwile dla Ciebie i dzieci. A bm niech zdechną te wszystkie motyle i wtedy obudzi się w nowej rzeczywistości, w której znalazł się kiedyś  na własne życzenie. Powodzenia

Dziękuję Mimi.Trzymaj się ciepło .Życzę Ci dużo spokoju i pamiętaj - jeszcze nam słońce zaświeci a im kiedyś motyle zdechną...

430

Odp: Rozwód po 15 latach
Manuelka11 napisał/a:

Hej.Juz jestem po rozwodzie.Z jego winy.Wygralam.Czy wygrałam ? Raczej nie.Moje dzieci nie mają pełnej rodziny z mamą i tatą,ja nie mam męża z którym mogłam dzielić wszystkie troski i radości ....a on co ma? Kochankę i opadające motyle...ale żyć trzeba...On mówi ,że dam radę ,bo jestem twarda...Jestem,bo muszę .Bo mam dzieci.I nigdy bym ich nie zostawiła.

Rozwód nigdy nie jest wygraną, nawet jeśli ktoś stoi po stronie Twojego, byłego już, męża.
U Was bardzo szybko się to wszystko potoczyło, więc bardzo możliwe, że za jakiś czas coś nim solidnie potrząśnie, być może nawet zacznie żałować, w końcu ze swoją kochanką wciąż są na etapie zauroczenia, a ono ma to do siebie, że mija i wtedy zaczyna się proza życia. W tej prozie nie każdy się sprawdza, a jeśli tam coś już teraz zaczyna się sypać...

Potrafisz nazwać uczucia, które Ci na ten moment towarzyszą? To jest smutek, żal, gniew, poczucie porażki czy może ulga, że ten moment, czyli rozprawę, masz już za sobą? Emocjonalnie było to bardzo trudne?

Wirtualnie Cię przytulam, ale nade wszystko życzę siły, spokoju i - jakkolwiek banalnie to zabrzmi - wiary, że najlepsze jeszcze przed Tobą.

431

Odp: Rozwód po 15 latach

Błaham Cię. Tylko nie rozwódź sie z " klasą". Nie daj sobie wmówić, że to dla dobra dzieci.
Zmarnowal Ci najlepsze lata życia. A rozwód to jest wojna. Złóż pozew o jego winie i wywalcz ile jesteś w stanie.

Oni tacy są. Poświecasz sie, dajesz mu dzieci, rezygnujesz z siebie, a potem się tak odwdzięcza.

432

Odp: Rozwód po 15 latach

Olinko pytasz o moje uczucia...Hmmmm...Po rozprawie była ulga ,że to już po,że już tych nerwów nie będzie odnośnie sprawy.Po wyjściu z sądu bm przytulił mnie i pocałował.dziwne to.
Wogole to wyjeżdża za granicę do pracy a ona tu zostaję...może faktycznie motyle padają.
Teraz chce spokojnie z dziećmi żyć.Poukladac nasz świat na nowo.Chociaz jeszcze tensknota za tym co było czasami się odzywa .

433

Odp: Rozwód po 15 latach

Manuelko dobrze ze masz to już za sobą. Cieszę się że u Ciebie tak wszystko szybko poszło. Ja już ponad 2.5 roku czekam na rozprawe i mam już naprawdę dość.
Teraz żyj i idź do przodu z podniesiona głowa. Dla siebie i dzieciaków. Nie myśli już o nim-nie warto, nie czekaj na karmę bo zmarnujesz sobie życie.
Czy możesz napisać na priv jak wyglądała Twoja rozprawa-byli przesluchiwani świadkowie, bm przyznał się do winy?
Bardzo mi zależy jeśli to nie kłopot.

434

Odp: Rozwód po 15 latach

Bm nawet nie wie jak mnie podeptał,jak na mnie napluł...zostawił mnie z dwójką dzieci zranioną skrzywdzoną a sam zaczyna nowe życie z nową miłością bez obowiązków...

435

Odp: Rozwód po 15 latach
Zraniona81 napisał/a:

Manuelko dobrze ze masz to już za sobą. Cieszę się że u Ciebie tak wszystko szybko poszło. Ja już ponad 2.5 roku czekam na rozprawe i mam już naprawdę dość.
Teraz żyj i idź do przodu z podniesiona głowa. Dla siebie i dzieciaków. Nie myśli już o nim-nie warto, nie czekaj na karmę bo zmarnujesz sobie życie.
Czy możesz napisać na priv jak wyglądała Twoja rozprawa-byli przesluchiwani świadkowie, bm przyznał się do winy?
Bardzo mi zależy jeśli to nie kłopot.

Dlaczego tak długo czekacie na rozprawę?

436

Odp: Rozwód po 15 latach

Oj tam. Wszystko zależy od tego jak na to spojrzysz. Gdyby moj maz nie zrobił tego, co zrobił- tkwilabym w marazmie w ktorym bylam i o którym nie mialam pojęcia.  W mojej glowie mialam poukladane zycie, do konca moich dni. Stabilnie ale hmmm...A w 1.5 roku po dniu 0 przeżyłam więcej niż przez cale 10letnie małżeństwo. Poznalam świetnych ludzi, fajnych facetow, bylam w fajnych miejscach. Kilku Panow sie we mnie zakochało,  ja w jednym (bez wzajemnosci) ale hej! Piłka nadal w grze:) Widocznie wszechświat miał dla mnie inny plan:) Glowa do góry!!!

437

Odp: Rozwód po 15 latach

Oj tam. Wszystko zależy od tego jak na to spojrzysz. Gdyby moj maz nie zrobił tego, co zrobił- tkwilabym w marazmie w ktorym bylam i o którym nie mialam pojęcia.  W mojej glowie mialam poukladane zycie, do konca moich dni. Stabilnie ale hmmm...A w 1.5 roku po dniu 0 przeżyłam więcej niż przez cale 10letnie małżeństwo. Poznalam świetnych ludzi, fajnych facetow, bylam w fajnych miejscach. Kilku Panow sie we mnie zakochało,  ja w jednym (bez wzajemnosci) ale hej! Piłka nadal w grze:) Widocznie wszechświat miał dla mnie inny plan:) Glowa do góry!!!

438 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-02-20 10:05:03)

Odp: Rozwód po 15 latach

Manuelko, nie idź tą drogą. Opluta, skrzywdzona.. O sprawiedliwy podział obowiązków przy dzieciach lub rekompensatę finansową walcz w sądzie.
I nie rób z tego męża takiego 8 cudu świata, a z siebie ofiary.
Nie wiem kto Cię w realu wspiera,  ale jak wspiera w roli ofiary to słaba sprawa.
Weż się w garść, jak każdy w podobnej sytuacji na tym forum.

I szczerze, to gdybym miała teraz wybierać  męża czy partnera,  to mój mąż odpadłby w przedbiegach w wielu aspektach.
Zadziwiające swoją drogą  jak wielką człowiek ma zdolność samozaprogramowania się.

439

Odp: Rozwód po 15 latach
Ela210 napisał/a:

Manuelko, nie idź tą drogą. Opluta, skrzywdzona.. O sprawiedliwy podział obowiązków przy dzieciach lub rekompensatę finansową walcz w sądzie.
I nie rób z tego męża takiego 8 cudu świata, a z siebie ofiary.
Nie wiem kto Cię w realu wspiera,  ale jak wspiera w roli ofiary to słaba sprawa.
Weż się w garść, jak każdy w podobnej sytuacji na tym forum.

I szczerze, to gdybym miała teraz wybierać  męża czy partnera,  to mój mąż odpadłby w przedbiegach w wielu aspektach.
Zadziwiające swoją drogą  jak wielką człowiek ma zdolność samozaprogramowania się.

Podpisuję sie obiema rękoma! Wszystko jest w naszej glowie I to nasz wybór czy zostaniemy w roli ofiary czy poplaczemy ale pójdziemy dalej bez rozgrzebywania juz przeszłości. Walcz o siebie.
Zycie po rozwodzie ma również plusy, postaraj sie je zobaczyć a nie widziec tylko strate. Straciłaś cos ale od Ciebie zależy czy tez uzyskasz cos nowego. Tylko musisz sie otworzyć, popracowac nad soba i swoim podejściem.
Ps. Moj maz dzis by nawet pierwszej randki nie przeszedl:D

440

Odp: Rozwód po 15 latach

Eli, Painls macie rację. Ale ten etap żalu i bólu jest nie do pominięcia i to całkiem normalne co czuje Manuelka. Painls sama w czerwcu 2020 założyłaś wątek, czy zdradzający żałują...
Każda z nas chciałaby żeby dotknęła ich karma, żeby całe życie żałowali jaką cudowną rodzinę stracili, żeby poczucie winy, że rozbili rodzinę dziecku towarzyszyło im do końca dni...
Wiem, że te uczucia i myśli wyniszczają nas, ale chyba mało jest osób które bardzo kochały, zostały zdradzone i tak z dnia na dzień, bez tych wszystkich huśtawek nastroju potrafią przejść do dalszego życia. Ja jeszcze nie potrafię, chociaż bardzo bym chciała, to nie potrafię. Manuelka jest już po rozwodzie, wszystko od czasu ujawnienia zdrady zajęło im trochę ponad pół roku, to za szybko...
Każdej z nas różnym mówi idź dalej, on nie był wart, a serce same wiecie....

441 Ostatnio edytowany przez Zraniona81 (2022-02-20 12:06:49)

Odp: Rozwód po 15 latach

Mimi moja sytuacja ciągnie się ze względu na pandemię. I rozprawa została przesunieta i teraz znów czekam.
Kolejnym argumentem jest to, że jest to rozprawa z orzekaniem o winie co sprawia że wszystko się komplikuje. Bez orzekania o winie bylabym pewnie już po wszystkim.

442

Odp: Rozwód po 15 latach

Mimi i Manuelka mają rację.
Każdy radzi sobie z bólem na swój sposób - czasem potrzeba mniej a czasem więcej czasu aby się uporać.
U mniej wydaje się, że minęło dużo czasu ale wciąż są góry i doliny.
Zdrada jest podłością w stosunku do drugiego człowieka - nie można bardziej pokazac braku szacunku i wyrachowania swojemu partnerowi.
Spędziliśmy że sobą tyle lat, przeszliśmy wiele złego, mamy dzieci i nie było go stać aby usiasc i powiedzieć szczerze co się dzieje - okazać choc trochę szacunku-matce jego dzieci i dzieciom.
Wybrał najbardziej perfidne i proste wyjście i to właśnie najbardziej boli... do dziś.

443 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-02-20 14:21:14)

Odp: Rozwód po 15 latach

Tu nie chodzi o brak przeżywania żalu i ból.
Wiadomo że jest.
Ale chodzi o sposób ustawienia się w tym bólu. Jak ktoś się czuje opluty to powinien się umyć i od plującego trzymać jak najdalej, emocjonalnie przynajmniej, bo przy wspólnych dzieciach kontakt będzie.I po co się w ogóle interesować życiem exa?
No chyba że macie wiele wolnego czasu na takie rozpamiętywania. Mi go by było szkoda.

444

Odp: Rozwód po 15 latach

Jasne, to jest proces. Nie da sie tego przeskoczyć. Nie mowie zw Manuelka ma byc tam juz dzis. Tylko mowie ze taki kierunek jest lepszy. Ale po przeżyciu straty. Byle nie zostać w tym przezywaniu zbyt dlugo i nie zostac rozgoryczonym i latami pelnym żalu.

445

Odp: Rozwód po 15 latach

Pewnie macie rację. U nas to jest zbyt świeże. Minęło wiele miesięcy,a jednak koniec jakim ma być rozwód boli i gdzieś wgłębi bardzo dotyka, jako osobista porażka. Przynajmniej ja mam takie odczucia.

446

Odp: Rozwód po 15 latach

Dokładnie Elu, nie interesuje mnie życie exa. Odcięłam się od niego-na tyle ile mogłam-ponieważ mamy dzieci.
-nie przeglądam jego facebooka ani dziuni i swojego też już nie mam,
-usunęłam go z messengera,
-nie wyptuje innych ludzi co u niego,
-poprosiłam innych ludzi aby nie informowali mnie co u niego,
-sprawy dzieci ustalamy tylko sms, nie rozmawiamy przez telefon (mimo iż o to prosil-chciał rozmawiać ze mną o innych rzeczach, innych tematach jak z dobra koleżanka).
Tyle mogłam zrobić dla siebie żeby móc iść choć trochę do przodu.

447

Odp: Rozwód po 15 latach

wiesz, była tu lata temu dziewczyna co miała nick SmutnaMonia..Ty masz Zraniona..
ona go póżniej zmieniła na MoniaCo chyba , bo doszła do wniosku, że już wystarczy walki z wiatrakami i rozpamiętywania. Co noiwego w tym zranieniu jeszcze znajdziesz?
Już pewnie niewiele. Pora dostrzegać druga stronę medalu i plusy sytuacji.

448

Odp: Rozwód po 15 latach

Jest lepiej już...dostrzegam plusy...
Niech chociaż już formalnie to się zakończy.

449

Odp: Rozwód po 15 latach
Zraniona81 napisał/a:

Jest lepiej już...dostrzegam plusy...
Niech chociaż już formalnie to się zakończy.

BARDZO długo to u Was trwa z tego co piszesz. Manuelka już po rozwodzie, chociaż z tego co pamiętam pozew jakoś pod koniec roku jej bm złożył, ja czekam na rozprawę, a pozew złożony późną jesienią. Dziwne ile to zależy od miasta i Sądu. Czasami można powiedzieć, że dalsze życie od tego zależy, bo ja widać może byś już lepiej się czuła gdybyś miała to za sobą. Chociaż pewnie na to też nie ma reguły. Ja też mam rozowdu z orzekaniem, więc dam Ci znać. Chociaż widać po sytuacji Manuelka11 jedna rozprawa i orzekanie o winie. Widać można.

450

Odp: Rozwód po 15 latach

451

Odp: Rozwód po 15 latach
Symbi napisał/a:

Dokładnie tak jest, gdy kochasz, bardzo boli pozwolić tej osobie odejść...

452

Odp: Rozwód po 15 latach
Mimi5 napisał/a:
Symbi napisał/a:

youtube

Dokładnie tak jest, gdy kochasz, bardzo boli pozwolić tej osobie odejść...

Pomyśl jednak, że go kochasz/kochałaś, więc pragniesz/pragnęłaś jego szczęścia. A on to szczęście swoje widzi przy kimś innym. Skoro kochasz/kochałaś, puść wolno, niech ma to jego szczęście.
Daj czasowi czas, jak śpiewał Stachura, a zobaczysz, że będziesz się jeszcze śmiać i cieszyć z drobiazgów.

453

Odp: Rozwód po 15 latach

Pocieszenia szukam.Ciezko mi.Nie mogę dalej zrozumieć jak mój bm mógł mi i dzieciom to zrobić,zostawić nas.Rok temu o tej porze byłam szczęśliwą mężatką a dziś już jestem po rozwodzie i zostałam sama z dziećmi.Wiem,nie powinnam użalać się dalej nad sobą tylko zacząć nowy rozdział.Ale naprawdę ciężko jest ,smutno...Coś umarło ,nie wróci ....jak się z tym pogodzić i odzyskać radość życia? Czy on będzie szczęśliwy i spokojny po takim świństwie zrobionym swoim najbliższym?

454

Odp: Rozwód po 15 latach
Manuelka11 napisał/a:

Pocieszenia szukam.Ciezko mi.Nie mogę dalej zrozumieć jak mój bm mógł mi i dzieciom to zrobić,zostawić nas.Rok temu o tej porze byłam szczęśliwą mężatką a dziś już jestem po rozwodzie i zostałam sama z dziećmi.Wiem,nie powinnam użalać się dalej nad sobą tylko zacząć nowy rozdział.Ale naprawdę ciężko jest ,smutno...Coś umarło ,nie wróci ....jak się z tym pogodzić i odzyskać radość życia? Czy on będzie szczęśliwy i spokojny po takim świństwie zrobionym swoim najbliższym?

Jeśli będziesz próbować go zrozumieć, tylko się będziesz zadręczać. Chciałbym Ci napisać, że będzie dobrze, ale to nie takie proste przejść nad tak poważnymi sprawami do porządku dziennego.

Życie jednak masz tylko jedno i możesz się nieustannie zamartwiać lub iść do przodu. Nie ma innej opcji. Przynajmniej masz rozwód i to z jego winy. Na pewno masz też alimenty. Dasz radę, bo nie masz wyjścia. Lubię wierzyć, że życie stawia nas tylko przed takimi wyzwaniami, którym jesteśmy w stanie podołać. Masz rozwód i możesz iść do przodu. Uwierz mi, że czułabyś się jeszcze gorzej, gdyby Wasze sprawy były niepozałatwiane.

To co Cię spotkało, to nie Twoja wina. Nic nie mogłaś na to poradzić. Nie zadręczaj się z powodu gościa, który nie jest Ciebie wart i okazał się słabym tatą. Wg mnie nie ma żadnego usprawiedliwienia (poza jakimiś ekstremalnymi sytuacjami) dla rozbicia rodziny. Człowiek decydując się na dzieci, bierze na siebie pewną odpowiedzialność i wg mnie nie powinno się uciekać tylko dlatego, że związek nie jest idealny, bo proza życia wkradła się do niego.

Tu na forum jest wielu, którzy napiszą, że być razem tylko ze względu na dzieci, nie ma sensu. Jednak jakoś, gdy dochodzi do zdrady, ta zdradzona strona najczęściej uważała związek/małżeństwo za bardzo dobry/e. Bo to nie jest tak, że ludzie nie mają ze sobą nic wspólnego i trwają tylko dla dzieci. Najczęściej stronie, która zdradza, brakuje po prostu emocji, jakiejś formy ucieczki od codzienności. I to jest po prostu słabe.

I nie ma się tutaj co winić, że nie było się idealnym lub że sami sobie takich partnerów wybraliśmy. My im po prostu zaufaliśmy i uwierzyliśmy, a oni to zwyczajnie zdeptali. ONI, nie my. Pamiętaj o tym.

Powodzenia!

455

Odp: Rozwód po 15 latach

Merle -dziekuje.madre słowa

Posty [ 391 do 455 z 464 ]

Strony Poprzednia 1 … 5 6 7 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwód po 15 latach

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026