Dayzee napisał/a:Windy, Manuelka - to co dziś widzicie jako swoją osobistą tragedię, jest dla Was tak naprawdę błogosławieństwem, i wierzę, że za jakiś czas to zobaczycie. Z waszego życia odchodzi kłamca i oszust. Wolelibyście, żeby te osoby zostały w Waszym życiu?
Niby tak, ale Manuelka i ja chyba po prostu tęsknimy za tym, co było wcześniej, co mogłoby być - nawet jeśli wiemy, że to nie wróci.
Nie katuję się tym, że jest mi cholernie źle - ustawiam sobie jakieś cele i idę małymi krokami do przodu. Z czasem się ułoży, wsparcie przyjaciół i m.in. tego forum bardzo dużo daje. Świadomość, jak postępowanie jż oceniają jej najbardziej lojalne przyjaciółki (przynajmniej te, które same nie obwiniają facetów za wszystkie życiowe niepowodzenia) uświadamia mi, że jednak nie zwariowałem i naciskanie na szybki rozwód to jedyna droga do uniknięcia wojny.
Ja już widzę,że mój jm ,z którym do niedawna chodziłam za rękę i planowaliśmy wspólne wakacje to już nie jest ten sam człowiek.Nie myśli o krzywdzie, którą wyrządził mi i dzieciom tylko on sam uważa się za ofiarę...Taki był nieszczęśliwy,że musiał kochankę znaleźć ..A dzieci widział 12 dni temu tak za nimi tenskni,gdzie ja mu nie zabraniam do nich przyjeżdżać.A to życie ,które było już teraz wiem NIGDY nie wróci.
.