Ranna_Panna napisał/a:" Po wyznaniu,że ma kochankę chciał jeszcze mieszkać w domu i na legalu jeździć do niej i zobaczyć czy to jest"to".Ja byłam w takim szoku ,że w niedzielę zjedliśmy razem obiad ,on się wypindrzyl i pojechał do niej.Jak wrócił to ja idiotka nawet nie zrobiłam mu awantury...Ale dwa dni później kazałam mu się wyprowadzić bo ta sytuacja po prostu była chora...On nie poszedł mieszkać do niej tylko wynajął mieszkanie i zaczął życie kawalera...."
00000000000000000000000000000000000
Manuelka pewnie nie mówi że czasem się kłócili, że bywało że miała inne zdanie w jakimś temacie, że pomysł na obiad był różny od pomysłu męża i pewnie bywało że bolała ją głowa, pewnie mebel chciała ustawić w innym miejscu, może pilota do telewizora wyrwała mu z ręki i pewnie była obok niego i nie mógł zadzwonić w spokoju do kochanki
I tu w punkt podsumowałaś Ranno Panno
Najabardziej pokrzywdzony się czuł skubaniec, jak nie mógł "na legalu" jeżdzić z domu do kochanki. Tak po prostu, w koszuli wyprasowanej i gaciach wypranych przez jeszcze prawowitą żonę. Naprawdę przeżywał dramat
Tak, w punkt. Ostatnio przeczytałam też ciekawy komentarz odnośnie żony, która nie chciała dać rozwodu, tylko separacje i kochanka nie mogła zrozumieć jak ona tak postępuje (komentarz dla osób z poczuciem humoru):
"Gratulacje !! oto właśnie udało ci się uratować biednego misia z nieszczęśliwego
związku ! . Tamten był be , ten będzie cacy cacy ...
A tamta pani , no patrz ależ bezczelna , rozwodu nie chciała dać , na drodze szczęścia wam stawała , no gdzież takie suki się rodzą , no naprawdę"
Tak więc najbiedniejdzy jest zawsze Misio, którego zła żona wygnała, bo on chciał sobie żyć na dwa domy, a teraz jeszcze zołza tylko na separacje się zgodzi... ;-)