netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rozwód po 15 latach

463 odpowiedzi60 998 wyświetleńzałożony przez Manuelka11, 07.08.2021

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwód po 15 latach

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 464 ]

196

Odp: Rozwód po 15 latach
Salomonka napisał/a:
Ranna_Panna napisał/a:

" Po wyznaniu,że ma kochankę chciał jeszcze mieszkać w domu i na legalu jeździć do niej i zobaczyć czy to jest"to".Ja byłam w takim szoku ,że w niedzielę zjedliśmy razem obiad ,on się wypindrzyl i pojechał do niej.Jak wrócił to ja idiotka nawet nie zrobiłam mu awantury...Ale dwa dni później kazałam mu się wyprowadzić bo ta sytuacja po prostu była chora...On nie poszedł mieszkać do niej tylko wynajął mieszkanie i zaczął życie kawalera...."

                                                     00000000000000000000000000000000000

Manuelka pewnie nie mówi że czasem się kłócili, że bywało że miała inne zdanie w jakimś temacie, że pomysł na obiad był różny od pomysłu męża i pewnie bywało że bolała ją głowa, pewnie mebel chciała ustawić w innym miejscu, może pilota do telewizora wyrwała mu z ręki i pewnie była obok niego i nie mógł zadzwonić w spokoju do kochanki smile

I tu w punkt podsumowałaś Ranno Panno smile

Najabardziej pokrzywdzony się czuł skubaniec, jak nie mógł "na legalu" jeżdzić z domu do kochanki. Tak po prostu, w koszuli wyprasowanej i gaciach wypranych przez jeszcze prawowitą żonę. Naprawdę przeżywał dramat big_smile

Tak, w punkt. Ostatnio przeczytałam też ciekawy komentarz odnośnie żony, która nie chciała dać rozwodu, tylko separacje i kochanka nie mogła zrozumieć jak ona tak postępuje (komentarz dla osób z poczuciem humoru):
"Gratulacje !! oto właśnie udało ci się uratować biednego misia z nieszczęśliwego
związku ! . Tamten był be , ten będzie cacy cacy ...
A tamta pani , no patrz ależ bezczelna , rozwodu nie chciała dać , na drodze szczęścia wam stawała , no gdzież takie suki się rodzą , no naprawdę"
Tak więc najbiedniejdzy jest zawsze Misio, którego zła żona wygnała, bo on chciał sobie żyć na dwa  domy, a teraz jeszcze zołza tylko na separacje się zgodzi... ;-)

197

Odp: Rozwód po 15 latach
Pronome napisał/a:
Manuelka11 napisał/a:

Jak dam mu  rozwód za porozumieniem to tak jakbym przyznała racje,że to co wypisał to prawda.A to nie jest prawdą,dzieci mamy z miłości,wszystko w domu robiliśmy razem,dogadywaliśmy się...Jemu poprostu odbiło na punkcie tej baby...

Manuelka, czegos nam tutaj nie mowisz, bowiem o zdradzie dowiedzialas sie w czerwcu, a juz z poczatkiem sierpnia maz sklada pozew o rozwod. Tak szybko rzeczy sie nie dzieja, i nie kupuje tego, ze bylo super, i booom! Rozwod. Moze jest ci wygodnie udawac, ze jestes zaskoczona, ale malzenstwo musialo juz byc skonczone dawno, skoro tak szybko jm chce sie z toba rozwiesc i dziala bardzo szybko.

Moze faktycznie byłam ślepa i głucha a z niego dobry aktor,który udawał,że wszystko jest ok .Nie wiem sama.

198

Odp: Rozwód po 15 latach
Dayzee napisał/a:

Rozwód z orzekaniem o winie i alimentami na współmałżonka (wypłacanymi dożywotnio,chyba że współmałżonek/ka znowu zawrze związek małżenski) to już chyba tylko polski relikt. Nie dziwię się, ze coraz rzadziej ludzie śluby biorą. Ja rozumiem alimenty na dzieci. Są wspólne, obojgu rodzicom powinno zależeć na ich chociażby finansowym dobrostanie. Ale na współmałżonka? Jakby jakiś pierdołowaty był  niezdolny do pracy? (Piszę o przypadku kiedy nie jest się obciążonym zadną chorobą itp.) W życiu nie wzięłabym grosza od bm "dla siebie". Sama zarabiam. A to wszechobecne tu podjudzanie autorki na zasadzie "dowal mu", jest bardzo słabe. W interesie autorki jest jak najszybsze pozbycie się balastu w postaci jm a nie robienie cyrków jakby się Ridge Forrester rozwodził z Bridge. Masakra jakaś. Ale co kto lubi.

Dziwię się, że to pisze kobieta. Alimenty na żonę są rekompensatą za utracone awanse i zarobki spowodowane:
- podwójną ciążą,
- urlopem macieżyńskim ewentualnie wychowawczym
- zwolnieniami na chore dzieci
- ograniczeniem rozwoju zawodowego, szkolenia, dokształcanie itp.
Wiadomo jak pracodawca traktuje kobiety-matki, które z natury rzeczy nie są w pełni dyspozycyjne.
Tak, że ostrożnie z takimi stwierdzeniami.

199

Odp: Rozwód po 15 latach
zwyczajny gość napisał/a:
Dayzee napisał/a:

Rozwód z orzekaniem o winie i alimentami na współmałżonka (wypłacanymi dożywotnio,chyba że współmałżonek/ka znowu zawrze związek małżenski) to już chyba tylko polski relikt. Nie dziwię się, ze coraz rzadziej ludzie śluby biorą. Ja rozumiem alimenty na dzieci. Są wspólne, obojgu rodzicom powinno zależeć na ich chociażby finansowym dobrostanie. Ale na współmałżonka? Jakby jakiś pierdołowaty był  niezdolny do pracy? (Piszę o przypadku kiedy nie jest się obciążonym zadną chorobą itp.) W życiu nie wzięłabym grosza od bm "dla siebie". Sama zarabiam. A to wszechobecne tu podjudzanie autorki na zasadzie "dowal mu", jest bardzo słabe. W interesie autorki jest jak najszybsze pozbycie się balastu w postaci jm a nie robienie cyrków jakby się Ridge Forrester rozwodził z Bridge. Masakra jakaś. Ale co kto lubi.

Dziwię się, że to pisze kobieta. Alimenty na żonę są rekompensatą za utracone awanse i zarobki spowodowane:
- podwójną ciążą,
- urlopem macieżyńskim ewentualnie wychowawczym
- zwolnieniami na chore dzieci
- ograniczeniem rozwoju zawodowego, szkolenia, dokształcanie itp.
Wiadomo jak pracodawca traktuje kobiety-matki, które z natury rzeczy nie są w pełni dyspozycyjne.
Tak, że ostrożnie z takimi stwierdzeniami.

Zwyczajny gość - znasz jakiś przypadek gdzie kobieta aktywna zawodowo, została z dwójką małych do dzieci, tatuś tylko przyjeżdża w odwiedziny i sąd przyznał jej alimenty, pomimo jej dobrych zarobków? W praktyce alimenty na żonę to chyba rzeczywiście tylko przy chorobie lub utracie pracy... sad

200

Odp: Rozwód po 15 latach
Mimi5 napisał/a:
zwyczajny gość napisał/a:
Dayzee napisał/a:

Rozwód z orzekaniem o winie i alimentami na współmałżonka (wypłacanymi dożywotnio,chyba że współmałżonek/ka znowu zawrze związek małżenski) to już chyba tylko polski relikt. Nie dziwię się, ze coraz rzadziej ludzie śluby biorą. Ja rozumiem alimenty na dzieci. Są wspólne, obojgu rodzicom powinno zależeć na ich chociażby finansowym dobrostanie. Ale na współmałżonka? Jakby jakiś pierdołowaty był  niezdolny do pracy? (Piszę o przypadku kiedy nie jest się obciążonym zadną chorobą itp.) W życiu nie wzięłabym grosza od bm "dla siebie". Sama zarabiam. A to wszechobecne tu podjudzanie autorki na zasadzie "dowal mu", jest bardzo słabe. W interesie autorki jest jak najszybsze pozbycie się balastu w postaci jm a nie robienie cyrków jakby się Ridge Forrester rozwodził z Bridge. Masakra jakaś. Ale co kto lubi.

Dziwię się, że to pisze kobieta. Alimenty na żonę są rekompensatą za utracone awanse i zarobki spowodowane:
- podwójną ciążą,
- urlopem macieżyńskim ewentualnie wychowawczym
- zwolnieniami na chore dzieci
- ograniczeniem rozwoju zawodowego, szkolenia, dokształcanie itp.
Wiadomo jak pracodawca traktuje kobiety-matki, które z natury rzeczy nie są w pełni dyspozycyjne.
Tak, że ostrożnie z takimi stwierdzeniami.

Zwyczajny gość - znasz jakiś przypadek gdzie kobieta aktywna zawodowo, została z dwójką małych do dzieci, tatuś tylko przyjeżdża w odwiedziny i sąd przyznał jej alimenty, pomimo jej dobrych zarobków? W praktyce alimenty na żonę to chyba rzeczywiście tylko przy chorobie lub utracie pracy... sad

Takiego akurat przypadku nie znam, ale znam osobiście przypadek, gdy kobieta po rozwodzie gdy zachorowała na stwardnienie rozsiane, mąż musi jej płacić alimenty do końca jej dni.

A... i jeszcze parzykład z Polski. Kazio i jak jej tam było... Isabell? Oni nawet dzieci nie mieli, a jak to się dla Kazia skończyło.

201 Ostatnio edytowany przez Dayzee (2021-08-14 20:36:30)

Odp: Rozwód po 15 latach
zwyczajny gość napisał/a:
Dayzee napisał/a:

Rozwód z orzekaniem o winie i alimentami na współmałżonka (wypłacanymi dożywotnio,chyba że współmałżonek/ka znowu zawrze związek małżenski) to już chyba tylko polski relikt. Nie dziwię się, ze coraz rzadziej ludzie śluby biorą. Ja rozumiem alimenty na dzieci. Są wspólne, obojgu rodzicom powinno zależeć na ich chociażby finansowym dobrostanie. Ale na współmałżonka? Jakby jakiś pierdołowaty był  niezdolny do pracy? (Piszę o przypadku kiedy nie jest się obciążonym zadną chorobą itp.) W życiu nie wzięłabym grosza od bm "dla siebie". Sama zarabiam. A to wszechobecne tu podjudzanie autorki na zasadzie "dowal mu", jest bardzo słabe. W interesie autorki jest jak najszybsze pozbycie się balastu w postaci jm a nie robienie cyrków jakby się Ridge Forrester rozwodził z Bridge. Masakra jakaś. Ale co kto lubi.

Dziwię się, że to pisze kobieta. Alimenty na żonę są rekompensatą za utracone awanse i zarobki spowodowane:
- podwójną ciążą,
- urlopem macieżyńskim ewentualnie wychowawczym
- zwolnieniami na chore dzieci
- ograniczeniem rozwoju zawodowego, szkolenia, dokształcanie itp.
Wiadomo jak pracodawca traktuje kobiety-matki, które z natury rzeczy nie są w pełni dyspozycyjne.
Tak, że ostrożnie z takimi stwierdzeniami.

Jak pracodawca traktuje kobiety-matki? To chyba to jest do jakiejś zmiany, a nie obarczanie tym,że jest tutaj źle, innych osób?

Tak,  pisze to kobieta,samodzielna matka,która była aktywna zawodowo, mimo macieRZyństwa. Bycie matką niczego mi nie odebrało, nikt mnie w pracy nie skrzywdził, a w XXI wieku obowiązkami w opiece nad dziećmi należy się dzielić. Alimentów na współmałżonka nie znajdziesz w żadnym z krajów europejskich, choćby żona/mąż milion kochanków mieli. Rozumiałabym jeszcze te alimenty na współmałżonka przy jego chorobie, albo jeśli nie jest chory - wypłacanie przez jakiś czas, powiedzmy 5 lat,póki nie stanie na nogi. Dalekie jest mi wieszanie się na kimkolwiek, czy pasożytowanie - a za coś takiego uznałabym pobieranie kasy od mojego byłego męża, choć nasze małżeństwo szlag trafił przez niego. Wyobrażasz sobie, że żona ma kochanka, małżeństwo się rozpada i facet występuje o alimenty dla siebie, bo to w końcu jej wina, nieprawdaż? Ja sobie nie wyobrażam. Chyba bym parsknęła śmiechem.

I totalnie już nie dziwi mnie fakt,że jak już się jest z tzw "odzysku", to ludzie prędzej będą się palić do zaaranżowania własnego pogrzebu niż kolejnego małżeństwa.

202 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2021-08-14 21:11:44)

Odp: Rozwód po 15 latach

Dayzee, jest jak jest a wygląda to tak, że kobieta w ciązy, potem karmiąca, potem jeszcze ciągle poświęcająca się dla dzieci, to nie żaden incydent, to norma. Ja wychowywałam córkę sama od jej niemowlęctwa i tak jak było mi ciężko to nawet nie chce mi się gadać. Czasem byłam głodna, nie jadłam bo brakowało pieniędzy na wszystko. Nie mogłam pracować na pełen etat, bo nie miałam opieki nad dzieckeim. Nie wiem czy uwierzysz, ale zgodziłam się na pracę w soboty i niedziele gdzie do pracy miałam 15 km a nie było żadnego połączenia w weekend i szłam  pieszo ciągnąć na sankach dziecko, bo żlobek był przy moim miejscu pracy. Wstawałam razem z dzieckiem o 3 rano, żeby się doczołgać na 6.00.  Naprawdę myślisz, że w tym czasie mój mąż przeżywal podobne rzeczy?

203

Odp: Rozwód po 15 latach

Ok Dayzee, w Twoim przypadku byłoby to przegięcie takie wystąpienie o alimenty na siebie, Ty jesteś kobieta nowoczesna, pewnie w sile wieku i zdrowia, niefortunnie sobie wybrałaś męża ale następnemu już się pewnie przyglądniesz nawet jak będzie tylko partnerem, tylko to Ty a przepisy chronią mniej przebojowe kobiety, idziemy z postępem, coraz starsze małżeństwa rozpadają się, nie każdy przypadek jest taki rozwojowy finansowo jak Twój, to szlachetne i takie dzielne być samowystarczalną i zabraną, pewnie były małżonek chwali Cię wszędzie, w końcu to ważne dla niego

204 Ostatnio edytowany przez Dayzee (2021-08-14 21:55:18)

Odp: Rozwód po 15 latach

Ech, w sumie... zagalopowałam się,  przepraszam Was.
Różne są sytuacje życiowe, a faktycznie polski rynek pracy miodem i mlekiem nie płynie.
Co do mojego męża, byłego - ma mnie gdzieś, podobnie jak i w trakcie małżeństwa. Nie ma to nic do rzeczy. Uniosłam się honorem. Mogłam sobie na to pozwolić, ale kto wie co bym zrobiła gdybym była w innej sytuacji życiowej.
Faktycznie  - po odchowaniu dzieci powrót na rynek pracy też nie jest jakiś łatwy.
Raz jeszcze przepraszam.

Co do Kazimierza i sławnej Izabeli - uległa ona jakiemuś wypadkowi, jest niezdolna do pracy i pozwala Kazika na alimenty. 6 czy 8 klocków.

205

Odp: Rozwód po 15 latach

Weźmy pod uwagę, że alimenty na współmałżonka, o których tutaj mowa, przysługują, by wyrównać poziom życia do takiego, jaki prowadziło się w czasie trwania małżeństwa. Ponownie tak po ludzku - jeśli żona nie prosiła się o rozwód, a pan mąż za nic miał jej uczucia, elementarne zasady, okazał się być egoistą i ZA DWOJE zdecydował o zakończeniu związku, to nie dość, że zostaje sama, pomimo że tego NIE chce, nie dość, że jest z tego powodu nieszczęśliwa, to dlaczego, by być w porządku ma nie zrobić czegoś, co przynajmniej finansowo nawet tyle nie zrekompensuje, co wyrówna poziom życia, aby choć ten się nie pogorszył? Wystarczy, że w innych aspektach jakość życia zmieni się diametralnie. O takich kwestiach jak poczucie stabilizacji, zachwianie poczuciem własnej wartości, zwątpieniem w siebie i wielu innych - nawet nie wspomnę.
Jeśli jednak jest na tyle samodzielna i samowystarczalna, że finansowo poziom życia w żaden sposób zmianie nie ulega, to i do żądania alimentów nie ma podstawy.

Oczywiście ważne są intencje, bo daleka jestem od stwierdzenia, by się zwyczajnie mścić, ale też zwykłą naiwnością jest bycie szlachetnym w stosunku do osoby, która na tę szlachetność w żadnej mierze nie zasłużyła, a tak w moim odczuciu jest w przypadku jm Manuelki.

206 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2021-08-14 22:14:48)

Odp: Rozwód po 15 latach
Dayzee napisał/a:

Ech, w sumie... zagalopowałam się,  przepraszam Was.
Różne są sytuacje życiowe, a faktycznie polski rynek pracy miodem i mlekiem nie płynie.
Co do mojego męża, byłego - ma mnie gdzieś, podobnie jak i w trakcie małżeństwa. Nie ma to nic do rzeczy. Uniosłam się honorem. Mogłam sobie na to pozwolić, ale kto wie co bym zrobiła gdybym była w innej sytuacji życiowej.
Faktycznie  - po odchowaniu dzieci powrót na rynek pracy też nie jest jakiś łatwy.
Raz jeszcze przepraszam.

Co do Kazimierza i sławnej Izabeli - uległa ona jakiemuś wypadkowi, jest niezdolna do pracy i pozwala Kazika na alimenty. 6 czy 8 klocków.

Nie przepraszaj Dayzee, nie masz za co smile Jestesmy tu po to, aby wymieniać się doświadczeniami i próbować komuś pomóc, jeśli to możliwe.
Każda z nas przeszła inną drogę i inne ma za sobą przeżycia, ale fajnie gdy możemy się się nimi wymienić i "wypośrodkować" co było dobre, a co zwyczajnie zawaliłyśmy i ostrzec oby nikt już po nas tych błędów nie popełnił:) Co oczywiściew okaże się niemożliwe, bo każdy żyje jak chce i błądzi jak chce, ale chociaż próbujemy smile

207

Odp: Rozwód po 15 latach

Ja nie chcę alimentów na siebie

208

Odp: Rozwód po 15 latach
Mimi5 napisał/a:

Zwyczajny gość - znasz jakiś przypadek gdzie kobieta aktywna zawodowo, została z dwójką małych do dzieci, tatuś tylko przyjeżdża w odwiedziny i sąd przyznał jej alimenty, pomimo jej dobrych zarobków? W praktyce alimenty na żonę to chyba rzeczywiście tylko przy chorobie lub utracie pracy... sad

Znam smile
Ideą alimentów dla kobiety jest niepogarszanie jej poziomu życia po rozwodzie z winy męża. Jeśli dobrze zarabia to oczywiście niczego nie dostanie.
Na zachodzie w takich przypadkach sąd uwzględnia to przy nierównym podziale majątku.

209

Odp: Rozwód po 15 latach
Manuelka11 napisał/a:

Ja nie chcę alimentów na siebie

To tym bardziej po co Ci rozwód z orzekaniem o winie, który zwykle jest bardzo wyczerpujący emocjonalnie i przeciąga się w czasie? Dla samego faktu obciążenia winą jm?

210

Odp: Rozwód po 15 latach
Manuelka11 napisał/a:
Pronome napisał/a:
Manuelka11 napisał/a:

Jak dam mu  rozwód za porozumieniem to tak jakbym przyznała racje,że to co wypisał to prawda.A to nie jest prawdą,dzieci mamy z miłości,wszystko w domu robiliśmy razem,dogadywaliśmy się...Jemu poprostu odbiło na punkcie tej baby...

Manuelka, czegos nam tutaj nie mowisz, bowiem o zdradzie dowiedzialas sie w czerwcu, a juz z poczatkiem sierpnia maz sklada pozew o rozwod. Tak szybko rzeczy sie nie dzieja, i nie kupuje tego, ze bylo super, i booom! Rozwod. Moze jest ci wygodnie udawac, ze jestes zaskoczona, ale malzenstwo musialo juz byc skonczone dawno, skoro tak szybko jm chce sie z toba rozwiesc i dziala bardzo szybko.

Moze faktycznie byłam ślepa i głucha a z niego dobry aktor,który udawał,że wszystko jest ok .Nie wiem sama.

Dobrze, zatem przyjmnijmy, ze bylo to normalne, udane malzestwo przez 15 lat i jednego dnia jak grom z jasnego nieba on sie zakochal, wyrzucilas go z domu, a po pol roku byliscie juz rozwiedzeni. Bardzo silna wiez zatem musiala was laczyc skoro takie tempo tych spraw.

211

Odp: Rozwód po 15 latach

Musisz liczyć sie z tym, że rozwód z orzekaniem przeciągnie się w czasie. Najdłuższy czas jaki znam z grona znajomych to prawie 2 lata. Jak dla mnie - masakra. Oboje byli strzępkiem nerwów i skakali sobie do gardeł długo po orzeczeniu sądu. I te dzieci w tym wszystkim.  Bardzo przykre.
Zgadzam się z Olinką - jeśli nie zależy Ci na alimentach "na siebie", rozważ czy chcesz tych cyrków. Ostatecznie na rozprawie możesz opowiedzieć o zdradach i o tym , że pierwszą wybaczyłaś z miłości do męża i z chęci zapewnienia dzieciom pełnej rodziny.  Może zastanów się nad mediatorem? W celu ustalenia wysokości alimentów na dzieci. Może jest sens wyjaśnienia mężowi,że rozwód z orzekaniem może go drogo kosztować. A kochanka gołodupcem za długo się rajcować nie będzie.
Podlicz sobie ile Cię kosztuje miesięczne utrzymanie domu i dzieci. Zaokrąglaj w górę. Przecież będąc z dziećmi nie będziesz mogła w tym czasie pracować, albo będziesz musiała szukać dla nich opieki, co też kosztuje przecież.
Mogę sobie tylko wyobrażać co się w Tobie dzieje, jak cierpisz. Bardzo mi przykro. Spokojne kalkulacje i odpowiednio wysokie alimenty dadzą jednak względny spokój Tobie i dzieciom. Nie możesz tkwić w niedostatku, kiedy ten palant będzie sobie wiódł kawalerskie życie.

212

Odp: Rozwód po 15 latach

A to jej się spieszy z rozwodem?
O alimenty może go podać niezależnie.
Liczenie że od takiego człowieka coś  ugra w zamian za wysłuchanie w sądzie jaką była zła żoną,  by on mógł  mieć na papierze  że był ok facetem jest naiwne.
Widać  że to nie ten typ człowieka po prostu.
Wątpię też by kobiety które wybiera były inne.

213

Odp: Rozwód po 15 latach
Ela210 napisał/a:

A to jej się spieszy z rozwodem?
O alimenty może go podać niezależnie.
Liczenie że od takiego człowieka coś  ugra w zamian za wysłuchanie w sądzie jaką była zła żoną,  by on mógł  mieć na papierze  że był ok facetem jest naiwne.
Widać  że to nie ten typ człowieka po prostu.
Wątpię też by kobiety które wybiera były inne.


A po co ma tkwić w "związku" z tym człowiekiem,marnować dalej czas i blokować sobie szansę na normalbe życie z kimś, kto ją pokocha. Na złość? Szkoda życia moim zdaniem.

214

Odp: Rozwód po 15 latach
Olinka napisał/a:
Manuelka11 napisał/a:

Ja nie chcę alimentów na siebie

To tym bardziej po co Ci rozwód z orzekaniem o winie, który zwykle jest bardzo wyczerpujący emocjonalnie i przeciąga się w czasie? Dla samego faktu obciążenia winą jm?

Olinka to nie jest do końca prawda, bo rozwód bez orzekania lub z winy obu stron oznacza, że jeśli jemu się nagle pogorszy i zabraknie mu środków do życia to będzie mógł kiedyś wystąpić o alimenty od Manuelki. Tak to niestety działa. Tylko wyłączna jego wina tę możliwość mu zablokuje.

Ja się uparłam z orzeczeniem jego winy i Manuelce w jej sytuacji doradzałabym to samo. Odpuścić można tylko w wyjątkowych sytuacjach, gdy on się przyznaje ale proponuje w zamian mieszkanie czy większe alimenty. Albo wtedy gdy w małżeństwie rzeczywiście było źle. Ale jeśli niczego nie proponuje i do końca gęby nie otworzył, że się męczy w związku, to nie bardzo rozumiem, dlaczego Manuelka miałaby odpuszczać. Znam jeden przypadek, że dziewczyna odpuściła a on potem dzieciom gadał, że przecież nawet sąd orzekł, że to nie jego wina była .... zgroza.

Bardzo ci Manuelko współczuję, dwa lata temu spotkało mnie to samo (jestem 2 miesiące po rozwodzie) i powiem ci, że jeszcze dziś nie do końca się z tym pogodziłam więc ciebie też pewnie czeka długi proces leczenia. Ale osobiście jestem zadowolona z tego, że w papierach stoi, że jego wina i że nigdy przenigdy nie będzie mógł ode mnie niczego dostać. Alimentów na siebie też nie brałam. Niech się goni, ale przynajmniej nie będzie mógł ode mnie się niczego domagać.

Trzymam za ciebie kciuki i nie zadręczaj się rozkminianiem jak to mogło się stać. Bo co byś nie zrobiła to i tak by to zrobił w taki nieładny sposób. To kwestia osobowości. Taki typ perfidny co się 10 lat "męczy w związku" a potem zwala winę na ciebie. Bleh.

215

Odp: Rozwód po 15 latach
Pikupik2019 napisał/a:

Olinka to nie jest do końca prawda, bo rozwód bez orzekania lub z winy obu stron oznacza, że jeśli jemu się nagle pogorszy i zabraknie mu środków do życia to będzie mógł kiedyś wystąpić o alimenty od Manuelki. Tak to niestety działa. Tylko wyłączna jego wina tę możliwość mu zablokuje.

Tak, masz pełną rację. O ile pisząc swój post jak najbardziej wzięłam pod uwagę, że gdyby Manuelka popadła w niedostatek (czego absolutnie nie życzę), to wciąż będzie miała prawo do alimentów od byłego męża, o tyle zupełnie nie pomyślałam, że to przecież działa w dwie strony. W życiu bywa różnie, a i na ludziach można się mocno przejechać, więc w zaistniałej sytuacji istotnie warto się przed tym zabezpieczyć. Pozostaje kwestia czy chce się przez to przechodzić. Tu już Manuelka samej sobie musi odpowiedzieć na to pytanie.
Na przykład moja przyjaciółka, której mąż bardzo szybko okazał się przemocowcem i ona jak najszybciej chciała się od niego uwolnić, wystąpiła o rozwód bez orzekania o winie - byleby nie musieć więcej się z nim spotykać i nie narażać się na trudne emocje bardziej niż było to konieczne.

216

Odp: Rozwód po 15 latach

Pikupik2019 dziękuję.Madrze piszesz.

217 Ostatnio edytowany przez NiewyspanazRana (2021-08-17 22:14:00)

Odp: Rozwód po 15 latach

Manuelka, z wlasnego i podobnego doswiadczenia: rozwod z orzeczenien o jego wylacznej winie - uzyskany na pierwszej rozprawie, bez dowodow tylko przesluchanie stron a wlasciwie mnie bo bm nie przyszedl. W moim pozwie wskazalam kochanke (ktorej sie do konca wypieral) na swiadka. Ten sie tak przestraszyl (panna dosyc nerwowa) ze poszedl do prawnika zeby ten mu napisal odpowiedz na pozew w ktorym do wszystkiego sie przyznaje, bierze wine na siebie i tym sposobem unika wzywania kochanki na swiadka. Rozwod trwal 20 min. Jestem zadowolona z tego ze uzyskalam orzeczenie o jego winie. I tez nie chodzilo mi o alimenty na siebie. Jestem samodzielna finansowo. Nijak wewnetrznke nie moglabym zgodzic sie na proozumienie stron. Czulabym sie wobec siebie jak frajerka idac na reke facetowi ktory postapil podobnie jak Twoj jm. Glowa do gory, rob tak jak czujesz.

218

Odp: Rozwód po 15 latach
NiewyspanazRana napisał/a:

Manuelka, z wlasnego i podobnego doswiadczenia: rozwod z orzeczenien o jego wylacznej winie - uzyskany na pierwszej rozprawie, bez dowodow tylko przesluchanie stron a wlasciwie mnie bo bm nie przyszedl. W moim pozwie wskazalam kochanke (ktorej sie do konca wypieral) na swiadka. Ten sie tak przestraszyl (panna dosyc nerwowa) ze poszedl do prawnika zeby ten mu napisal odpowiedz na pozew w ktorym do wszystkiego sie przyznaje, bierze wine na siebie i tym sposobem unika wzywania kochanki na swiadka. Rozwod trwal 20 min. Jestem zadowolona z tego ze uzyskalam orzeczenie o jego winie. I tez nie chodzilo mi o alimenty na siebie. Jestem samodzielna finansowo. Nijak wewnetrznke nie moglabym zgodzic sie na proozumienie stron. Czulabym sie wobec siebie jak frajerka idac na reke facetowi ktory postapil podobnie jak Twoj jm. Glowa do gory, rob tak jak czujesz.

Własnie ja się nie czuje winna za rozpad naszej rodziny.To jemu coś odbiło,to on już drugi raz zdradził,to on sprawił ,że nasze dzieci będą się wychowywac i żyć w rozbitej rodzinie....to jak ja mogę dać mu rozwód za porozumieniem?

219

Odp: Rozwód po 15 latach
Manuelka11 napisał/a:

Własnie ja się nie czuje winna za rozpad naszej rodziny.To jemu coś odbiło,to on już drugi raz zdradził,to on sprawił ,że nasze dzieci będą się wychowywac i żyć w rozbitej rodzinie....to jak ja mogę dać mu rozwód za porozumieniem?

Z całą pewnością nie możesz dać mu rozwodu za porozumieniem stron ale musisz mieć bardzo mocne dowody, że to to on zdradził, że to z jego winy rozpadło się małżeństwo. W przeciwnym razie twój mąż będzie miał podwójną satysfakcję, że zdradził bezkarnie i że sąd przychylił się do jego wniosku, czyli rozwodu za porozumieniem stron. Aby mąż nie triumfował musisz teraz Manuelko odłożyć wszelkie emocje i uczucia na bok, musisz się stać silną kobietą nastawioną na wygraną, skup się na wygranej i na tym aby jak najlepsze warunki zapewnić swoim dzieciom i sobie. Na razie walcz mądrze, bo gniew jest złym doradcą, postaraj się o dobrego adwokata, który pokieruje Tobą i doprowadzi do wygranej. Nie rozmawiaj z mężem o rozwodzie tym się zajmą adwokaci, a jednocześnie zadbaj aby mąż często zajmował się dziećmi i najważniejsze nigdy nie nastawiaj ich przeciwko ojcu. Zobaczysz jeszcze przyjdzie czas, że twój mąż pożałuje swojego postępowania ale Ty już nie będziesz potrzebowała jego uczucia, jak bobrze to rozegrasz, to tylko lub aż dzieci będą was łączyć. Życzę mądrości, powodzenia i dużo siły.

220 Ostatnio edytowany przez bullet (2021-08-19 09:14:38)

Odp: Rozwód po 15 latach
NiewyspanazRana napisał/a:

Manuelka, z wlasnego i podobnego doswiadczenia: rozwod z orzeczenien o jego wylacznej winie ....

Manuelka11 rozwód tylko i wyłacznie z orzekaniem, innej opcji w ogóle nie bierz pod uwagę.

Manuelka11 napisał/a:

...Własnie ja się nie czuje winna za rozpad naszej rodziny.....to jak ja mogę dać mu rozwód za porozumieniem?

I słusznie, nie możesz dać bez orzekania jego winy.
Uwzględnij w przyszłości, że może nagrywać rozmowy więc uważaj co mówisz, najlepiej sama nagrywaj

Pikupik2019 napisał/a:

Olinka to nie jest do końca prawda, bo rozwód bez orzekania lub z winy obu stron oznacza, że jeśli jemu się nagle pogorszy i zabraknie mu środków do życia to będzie mógł kiedyś wystąpić o alimenty od Manuelki. Tak to niestety działa. Tylko wyłączna jego wina tę możliwość mu zablokuje.

pod rozwagę: znam osobiście taki przypadek, gdy lovelas by nie płacić alimentów przepisał majątek na nowa kobietę, po kilku latach dostał kopa od Panny, której się znudził i znalazła młodszego, a miała jego majątek, więc ten golusieńki uderzył  aktem "wielkiej miłości" do ex małżonki, ze on ją zawsze kochał, że chce z nią być i mieszkać.
Bez orzekania winy w takim przypadku musiałaby płacić na niego.

221 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-08-19 12:01:03)

Odp: Rozwód po 15 latach
Manuelka11 napisał/a:

Matko co te chłopy mają w głowach że na pstryknięcie palcami zostawiają dzieci dom żonę dla jakiejś baby ,która ich zafascynowała????

Dokładnie to samo co kobiety, albo podobnie. Tu nie ma rozróżnienia chłop/baba - robimy to samo, choć czasem z innych powodów.

Manuelka11 napisał/a:

O dziwo dzieci o ojca wcale nie pytają.Corka mówi,że nawet nie chce żeby on przyjeżdżał ,bo nie ma z nim o czym rozmawiać

Czy w ogóle przeprowadziliście rozmowę z dziećmi o rozstaniu?

222

Odp: Rozwód po 15 latach

Ja przeprowadziłam.Dzieci wiedzą,że tata ich kocha,ale mamy już nie.

223

Odp: Rozwód po 15 latach
Manuelka11 napisał/a:

Ja przeprowadziłam.Dzieci wiedzą,że tata ich kocha,ale mamy już nie.

Jak się trzymasz? Odpowiedziałaś już na pozew?

224

Odp: Rozwód po 15 latach
Mimi5 napisał/a:
Manuelka11 napisał/a:

Ja przeprowadziłam.Dzieci wiedzą,że tata ich kocha,ale mamy już nie.

Jak się trzymasz? Odpowiedziałaś już na pozew?

Mimi jest ciężko.Są gorki i doliny.Jest płacz z żalu za tym co utracone,jest złość ,że to zrobił....czasami zdarza się lepszy dzień albo chwila ...Ciężko mi jak przyjezdza do dzieci a mnie traktuje jak powietrze....Chyba go jeszcze kocham....Mam adwokata.Bedzie pisał z jego winy....Alez on się wkurzy...aż się boje....Mimi a jak u Ciebie???ja czytam Twoj wątek ..jedziemy na tym samym wózku

225 Ostatnio edytowany przez Mimi5 (2021-08-19 21:04:48)

Odp: Rozwód po 15 latach
Manuelka11 napisał/a:
Mimi5 napisał/a:
Manuelka11 napisał/a:

Ja przeprowadziłam.Dzieci wiedzą,że tata ich kocha,ale mamy już nie.

Jak się trzymasz? Odpowiedziałaś już na pozew?

Mimi jest ciężko.Są gorki i doliny.Jest płacz z żalu za tym co utracone,jest złość ,że to zrobił....czasami zdarza się lepszy dzień albo chwila ...Ciężko mi jak przyjezdza do dzieci a mnie traktuje jak powietrze....Chyba go jeszcze kocham....Mam adwokata.Bedzie pisał z jego winy....Alez on się wkurzy...aż się boje....Mimi a jak u Ciebie???ja czytam Twoj wątek ..jedziemy na tym samym wózku

Mi pomogła wizyta u psychiatry i leki na wyciszenie emocji. Przynajmniej dziewczynki nie patrzą na mamę która płacze co chwilę. Są dużo spokojniejsze i uśmiechają się. Nie mają poczucia, że dzieje się coś złego. One są jeszcze za małe żeby to zrozumieć i ogarnąć.
Mąż zabrał papiery, twierdzi że złoży pozew, ja czekam.

226

Odp: Rozwód po 15 latach

Współczuję Ci Mimi .Współczuję Ci zwłaszcza tego,że Twój mąż tak jak i mój nie dorosl do roli męża i ojca

227

Odp: Rozwód po 15 latach
Manuelka11 napisał/a:

Współczuję Ci Mimi .Współczuję Ci zwłaszcza tego,że Twój mąż tak jak i mój nie dorosl do roli męża i ojca

Niestety... Ale to świadczy źle o nich, nie o nas. Nie wierzę, że w tych nowych związkach, relacjach będą inni i za jakiś czas zrobią to samo. Nadzieja tylko w tym, że my i dzieci będziemy już na innym etapie, pozbieramy się jakoś...

228

Odp: Rozwód po 15 latach

Taki mam dziś dzień,że usiadlabym sobie w kąciku i płakała...taki mam żal...tak się strasznie czuję zraniona...a on sobie zadowolony spędza czas z tą swoją nową miłością...Mam nadzieję,że to prawda ,że na czyimś nieszczesciu swojego się nie zbuduje.Mam ochotę napisać do niego i mu to wszystko"wykrzyczeć".

229

Odp: Rozwód po 15 latach
Manuelka11 napisał/a:

Taki mam dziś dzień,że usiadlabym sobie w kąciku i płakała...taki mam żal...tak się strasznie czuję zraniona...a on sobie zadowolony spędza czas z tą swoją nową miłością...Mam nadzieję,że to prawda ,że na czyimś nieszczesciu swojego się nie zbuduje.Mam ochotę napisać do niego i mu to wszystko"wykrzyczeć".

Zanim leki zaczęły u mnie działać to płakałam dnie i noce ...  Okropny ból. Niestety to tak szybko nie minie. Czekają nas jeszcze ciężkie chwile, rozprawa w sądzie, ich zagrywki, walka itd. Łatwo nie będzie...
Ja też mam nadzieję, że kobieta która ma romans z żonatym to nie jest materiał na dobrą partnerkę. W Twoim przypadku to ona jest też po przejściach i ma dziecko, u mnie to młoda dziewczyna bez żadnych zobowiązać... Każda z nich jest bez serca.

230

Odp: Rozwód po 15 latach

Mimi może one się tylko nimi pobawią?

231

Odp: Rozwód po 15 latach
Manuelka11 napisał/a:

Mimi może one się tylko nimi pobawią?

A co to zmieni w Waszych sytuacjach?
Chciałabyś męża, który tak potraktował Ciebie i Wasze dzieci, przyjąć z powrotem?

232

Odp: Rozwód po 15 latach
IsaBella77 napisał/a:
Manuelka11 napisał/a:

Mimi może one się tylko nimi pobawią?

A co to zmieni w Waszych sytuacjach?
Chciałabyś męża, który tak potraktował Ciebie i Wasze dzieci, przyjąć z powrotem?

Nie.Ale chciałabym ,żeby pożałował kiedyś tego co zrobił i żeby go bolało tak jak mnie teraz.

233

Odp: Rozwód po 15 latach
IsaBella77 napisał/a:
Manuelka11 napisał/a:

Mimi może one się tylko nimi pobawią?

A co to zmieni w Waszych sytuacjach?
Chciałabyś męża, który tak potraktował Ciebie i Wasze dzieci, przyjąć z powrotem?

Jak poszukacie to były tu wątki kochanek, których romans wcale nie skończył się fajerwerkami i wielką miłością. Tylko to było tak po 4 latach od wejścia w związek jak motylki już upadły i obje zdążyli się sobą rozczarować. Wtedy facet potrafi też pokazać jaki jest dojrzały zrzucając na kochankę, że to przez nią nie ma na przykład kontaktu z dzieckiem, itp. Ale czy chciałybyście takie dzieci w dorosłej skórze? Dla takich osób często nic nie jest ich winą, a oni sami siebie uważają za biedne misiaczki, skrzywdzone przez los.

234

Odp: Rozwód po 15 latach
Manuelka11 napisał/a:
IsaBella77 napisał/a:
Manuelka11 napisał/a:

Mimi może one się tylko nimi pobawią?

A co to zmieni w Waszych sytuacjach?
Chciałabyś męża, który tak potraktował Ciebie i Wasze dzieci, przyjąć z powrotem?

Nie.Ale chciałabym ,żeby pożałował kiedyś tego co zrobił i żeby go bolało tak jak mnie teraz.

Pożałują, tylko musi minąć kilka lat tak jak napisała Polis. Za 2,3,4 lata jak opadną motylki w brzuchu. Tylko to już nic nie zmieni, zranili nas. Nie myśleli o dzieciach, o rodzinie, tylko o sobie i swoich przyjemnościach. Są żałośni...

235

Odp: Rozwód po 15 latach
Mimi5 napisał/a:
Manuelka11 napisał/a:
IsaBella77 napisał/a:

A co to zmieni w Waszych sytuacjach?
Chciałabyś męża, który tak potraktował Ciebie i Wasze dzieci, przyjąć z powrotem?

Nie.Ale chciałabym ,żeby pożałował kiedyś tego co zrobił i żeby go bolało tak jak mnie teraz.

Pożałują, tylko musi minąć kilka lat tak jak napisała Polis. Za 2,3,4 lata jak opadną motylki w brzuchu. Tylko to już nic nie zmieni, zranili nas. Nie myśleli o dzieciach, o rodzinie, tylko o sobie i swoich przyjemnościach. Są żałośni...

Na szczęście dla was o ile i jeżeli zajmiecie się sobą z troską to za 2-3 lata nie będzie was to mam nadzieję dręczyć i interesować,czy oni pożałują czy nie ?
niektórzy pożałują lub nie pożałują i to być może powiedzą ,może nawet prawdę ,albo nie,inni będą szukać plastra po nieudanym romansie i związku po nim ,inni będą milczeć i nie przyznają się że żałują ,a jeszcze inni będą kłamać że niczego nie żałują .

236

Odp: Rozwód po 15 latach

To te motylki w brzuchu to aż tyle lat

237

Odp: Rozwód po 15 latach
Manuelka11 napisał/a:

To te motylki w brzuchu to aż tyle lat

Myślę, że nie ma na to reguły... Ale na pewno różowe okulary spadną za jakiś czas. Może pół roku, może kilka lat. Okaże się... Ale w każdym związku ten etap nastąpi.

238 Ostatnio edytowany przez bullet (2021-08-20 12:29:01)

Odp: Rozwód po 15 latach
Manuelka11 napisał/a:

To te motylki w brzuchu to aż tyle lat

To pojęcie ogólne ale wydaje się , że do tego czasu jest się w stanie tolerować wady partnera bezkrytycznie.
Potem zaczynają one po prostu wqw.ać, opadają te słynne różowe okulary, motyle w brzuchu zamieniają się g.wno i wydalamy je z kałem.
Tak się przyjęło, ze trwa to 4 lata, gdzieś, ktoś, kiedyś to opisał. Przyjmij, że tak jest.

Jednak po tym czasie sprawy miłosne byłego już męża będą Ci obojętne, zapewniam.

239

Odp: Rozwód po 15 latach

No i o to chodzi,chciałabym już być na tym etapie,że nie interesuje mnie już ani on ani czy mu się układa z nią...ale do tego długa droga

240 Ostatnio edytowany przez polis (2021-08-20 14:33:17)

Odp: Rozwód po 15 latach
Manuelka11 napisał/a:

To te motylki w brzuchu to aż tyle lat

Pewnie prędzej, ale ludzie nie koniecznie rozstają się po pierwszym większym rozczarowaniu. Możliwe, że takich rozczarowań musi się namnożyć. Z tych opowiadań końcówka związku to już często trup.

Każda para musi przejść przez etap rozczarowania sobą. Jest to normalne i w końcu musi nastąpić, ponieważ nie można wiecznie chodzić z różowymi okularami. Pytanie jak sobie potem poradzą. Czy po takim rozczarowaniu twój eks-mąż zrobi coś? Porozmawia albo zastanowi się nad związkiem? Czy tak jak z Tobą nie zrobi nic i będzie np. tkwił aż nie znajdzie następnej kochanki?

Raczej jak ktoś wchodzi w romanse, to nie ma wysokiej samoświadomości, więc istnieje spora szansa, że powtórzy schemat i albo znajdzie nową kochankę albo będzie tkwił w związku niezadowolony, sam nie wiedząc czego chce, nierzadko raniąc przy tym innych. Oczywiście, różnie to wygląda u różnych ludzi.

Na razie kochanka jest nowa, nieznana i fascynująca. Z czasem spowszechnieje i wady stają się bardziej widoczne. Możliwe, że eks-mąż ma oczekiwania, które są nierealistyczne jak to, że nowa partnerka go zmieni i odbije się od rzeczywistości, ale dla Ciebie za dwa lata eks mąż może być już tylko niemiłym wspomnieniem. Moja dobra rad to postaw w tym czasie na samorozwój.

241

Odp: Rozwód po 15 latach
polis napisał/a:

Moja dobra rad to postaw w tym czasie na samorozwój.

DOKŁADNIE
Masz być radosna, uśmiechnięta ... SILNA

TWOJA SŁABOŚC JEST JEGO SIŁĄ, TWOJA SIŁA JEGO SŁABOŚCIĄ powtarzaj i zapamiętaj

smutek, płacz ...  do poduszki

242

Odp: Rozwód po 15 latach
bullet napisał/a:
polis napisał/a:

Moja dobra rad to postaw w tym czasie na samorozwój.

DOKŁADNIE
Masz być radosna, uśmiechnięta ... SILNA

TWOJA SŁABOŚC JEST JEGO SIŁĄ, TWOJA SIŁA JEGO SŁABOŚCIĄ powtarzaj i zapamiętaj

smutek, płacz ...  do poduszki

Mądre słowa... Gdyby mój jm nie przyjeżdżał do domu to bym sobie te słowa sama na lodówce przykleiła

243 Ostatnio edytowany przez Manuelka11 (2021-08-24 07:58:42)

Odp: Rozwód po 15 latach

Mąż mi teraz wkręca ,że to że znalazł kochankę to moja wina.Bo jemu niby było źle w małżeństwie i on próbował mi o tym powiedzieć a ja nie słuchałam ..Nie rozumiem...to jak o wszystkim rozmawialiśmy a o tym co go boli to już nie????to gdzie ja byłam??i dlaczego udawał zadowolonego z życia?

244

Odp: Rozwód po 15 latach
Manuelka11 napisał/a:

Mąż mi teraz wkręca ,że to że znalazł kochankę to moja wina.Bo jemu niby było źle w małżeństwie i on próbował mi o tym powiedzieć a ja nie słuchałam ..Nie rozumiem...to jak o wszystkim rozmawialiśmy a o tym co go boli to już nie????to gdzie ja byłam??i dlaczego udawał zadowolonego z życia?

Twój jeszcze mąż to zwykły gnojek. Wybiela się Twoim kosztem, jak każdy zdradzacz. Nie daj sobie wmówić tego, że jesteś winna. On podjął decyzję o zdradzie, on się spotykał z kochanką, on Ciebie okłamywał  żeby móc się spotykać z kims na boku.
Ty winna. Dobre sobie. Ty winna, bo go nie rozumiałaś, kochanka winna  bo się z  nim spotykała (a powinna przecież z wrzaskiem na jego widok uciec), tylko misio niewinny.
Zachowuje się jak mały chłopiec. Żenada.  NIE JESTEŚ NICZEMU WINNA.  On jest winien tego, że Ciebie zdradził.

245 Ostatnio edytowany przez bullet (2021-08-24 08:36:49)

Odp: Rozwód po 15 latach
Manuelka11 napisał/a:

Mąż mi teraz wkręca ,że to że znalazł kochankę to moja wina.Bo jemu niby było źle w małżeństwie i on próbował mi o tym powiedzieć a ja nie słuchałam ....

Klasyka klasyki.
ZAWSZE zdradzający tak mówi.
Próbuje w ten sposób zracjonalizować swoje skó...ństwo, cześć winy przerzucić na zdradzanego tak by żyć jakoś z poczuciem winy.
To kolejne draństwo, a będzie ich więcej. Nie dyskutuj z nim, szkoda Twoich emocji.
Wina zdrady jest zawsze po stronie zdradzającego bez względu na to co mówi.

246

Odp: Rozwód po 15 latach
Manuelka11 napisał/a:

Mąż mi teraz wkręca ,że to że znalazł kochankę to moja wina.Bo jemu niby było źle w małżeństwie i on próbował mi o tym powiedzieć a ja nie słuchałam ..Nie rozumiem...to jak o wszystkim rozmawialiśmy a o tym co go boli to już nie????to gdzie ja byłam??i dlaczego udawał zadowolonego z życia?

Nawet jeśli to prawda, to co robił w związku z tobą tyle czasu jak taka zła kobieta byłaś i nie chciałaś z nim rozmawiać? Czemu nie odszedł? Czyżby był masochistą?

247 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-08-24 10:49:27)

Odp: Rozwód po 15 latach

No przecież jakby mu było ze mną tak źle to nie chodzilibyśmy wszędzie za rączkę,nie było by buziaczka na powitanie,nie opowiadał by co w pracy ...nie przytulał się wieczorem i w ciągu dnia czasami....tak sobie to tłumaczę...

On nie tylko zdradził.On mnie zostawil

248

Odp: Rozwód po 15 latach
Dayzee napisał/a:
Manuelka11 napisał/a:

Mąż mi teraz wkręca ,że to że znalazł kochankę to moja wina.Bo jemu niby było źle w małżeństwie i on próbował mi o tym powiedzieć a ja nie słuchałam ..Nie rozumiem...to jak o wszystkim rozmawialiśmy a o tym co go boli to już nie????to gdzie ja byłam??i dlaczego udawał zadowolonego z życia?

Twój jeszcze mąż to zwykły gnojek. Wybiela się Twoim kosztem, jak każdy zdradzacz. Nie daj sobie wmówić tego, że jesteś winna. On podjął decyzję o zdradzie, on się spotykał z kochanką, on Ciebie okłamywał  żeby móc się spotykać z kims na boku.
Ty winna. Dobre sobie. Ty winna, bo go nie rozumiałaś, kochanka winna  bo się z  nim spotykała (a powinna przecież z wrzaskiem na jego widok uciec), tylko misio niewinny.
Zachowuje się jak mały chłopiec. Żenada.  NIE JESTEŚ NICZEMU WINNA.  On jest winien tego, że Ciebie zdradził.

On nie tylko zdradził.On mnie zostawil

249 Ostatnio edytowany przez Dayzee (2021-08-24 10:25:42)

Odp: Rozwód po 15 latach

Manuelko, pewnie uznasz mnie za kompletną wariatkę za to, co Ci teraz napiszę...

Spójrz na to, co się stało z innej perspektywy.  To co się stało, jest dla Ciebie tragedią. Nie spodziewałaś się,  jesteś w szoku, być może czujesz się gorsza. To wszystko minie. Te uczucia. Nie jesteś w żadnej moerze gorsza. Zrobiono Ci świństwo, ale dasz radę. Podniesiesz się. Przeżyjesz i będziesz silniejsza. Nie utknij na wieki w roli ofiary - jak moja dobra kumpela. Dziesięć lat po rozwodzie, a ta  - dalej blada, chuda, w anoreksję wpadła i pełna żalu do świata.  Tkwienie w roli ofiary ją niszczy. Mąż żyje w nowym ,związku,  dziecko mu się zaraz urodzi, a ona dalej tkwi  w historii "on mnie zdradził i zostawił". I nikomu to nie robi krzywdy POZA nią.
Spójrz na to, jak na szansę. Nowe rozdanie. Pozbyłaś się z życia kogoś, kto Cię z premedytacją oszukiwał i jeszcze bezczelnie zrzuca na Ciebie winę,  jakby nie było Ci wystarczająco ciężko. No gnojek. Po co Ci taki ktoś w domu? Wyobrażasz sobie kłaść sie obok niego co noc? Siedzieć z nim przy stole z myślą "czy znowu mnie oszukuje?"?
Zdradzone żony, z którymi zdradzacz został są (moim zdaniem, tylko gdybam, bo nie byłam w takiej sytuacji) w dużo gorszej sytuacji. Żyją ze świadomością, że mąz je oszukiwał (a może nadal oszukuje, tylko sprytniej). Pewno są przeczulone na kazdym punkcie, węszą, szukają sygnałów czy on znowu nie oszukuje. Życie z kimś takim, kto już choć raz oszukał to katorga. Wieczny stres.
Jest Ci ciężko. Mogę sobie tylko wyobrażać jak... ale ciesz się z tego, że nie ma już z Tobą tego oszusta. Że możesz swobodnie w domu oddychać. Rozwiedź się - i faktycznie orzeczenie o jego winie byłoby dla Ciebie dobre. Wątek PainIsFinite pokazuje jak można się podnieść po zdradzie. Poczytaj. Pikupik też sobie swietnie radzi teraz. Trzymaj się. W końcu będzie dobrze.

250

Odp: Rozwód po 15 latach

Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie.Faktycznir już  nim nie mogłabym żyć .Tylko ,że z dnia na dzień całe życie mi się rozwaliło

251 Ostatnio edytowany przez Manuelka11 (2021-08-24 10:43:16)

Odp: Rozwód po 15 latach

Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie.Faktycznie już z  nim nie mogłabym żyć .Tylko ,że z dnia na dzień całe życie mi się rozwalilo...i sama w sobie szukam odpowiedzi co źle zrobiłam....a ten mi jeszcze wkręca ,że go nie rozumialam ,on się nie liczył itp

252

Odp: Rozwód po 15 latach

Manuelko, byłaś już wielokrotnie upominana za nieregulaminowe pisanie kolejnych postów, pod swoimi poprzednimi wpisami.
W związku z tym, że w żaden sposób na to nie reagujesz, ani nie stosujesz się w dalszym ciągu do naszych zasad - otrzymujesz właśnie pierwsze ostrzeżenie, które zostaje przypisane do Twojego profilu.

253

Odp: Rozwód po 15 latach
IsaBella77 napisał/a:

Manuelko, byłaś już wielokrotnie upominana za nieregulaminowe pisanie kolejnych postów, pod swoimi poprzednimi wpisami.
W związku z tym, że w żaden sposób na to nie reagujesz, ani nie stosujesz się w dalszym ciągu do naszych zasad - otrzymujesz właśnie pierwsze ostrzeżenie, które zostaje przypisane do Twojego profilu.

Myślę, że Manulece zdublował się post i tego nie zauważyła...

254

Odp: Rozwód po 15 latach

Właśnie zdublowal mi się post i nie zauważyłam.Przepraszam

255 Ostatnio edytowany przez Ania2019 (2021-08-24 11:55:25)

Odp: Rozwód po 15 latach
Dayzee napisał/a:

Zdradzone żony, z którymi zdradzacz został są (moim zdaniem, tylko gdybam, bo nie byłam w takiej sytuacji) w dużo gorszej sytuacji. Żyją ze świadomością, że mąz je oszukiwał (a może nadal oszukuje, tylko sprytniej). Pewno są przeczulone na kazdym punkcie, węszą, szukają sygnałów czy on znowu nie oszukuje. Życie z kimś takim, kto już choć raz oszukał to katorga. Wieczny stres.

Tak Manuelko, podpisuje sie po tym, nie jest lekko, bo to o mnie.
Ale Ty zaczniesz na nowo,
silna i fajna babeczka z Ciebie i dasz radę!

256

Odp: Rozwód po 15 latach
bullet napisał/a:
Manuelka11 napisał/a:

Mąż mi teraz wkręca ,że to że znalazł kochankę to moja wina.Bo jemu niby było źle w małżeństwie i on próbował mi o tym powiedzieć a ja nie słuchałam ....

Klasyka klasyki.
ZAWSZE zdradzający tak mówi.

Nie, nie zawsze.

257

Odp: Rozwód po 15 latach

Dlaczego piszesz Witek że nie zawsze ? czy myślisz o swoim przypadku ?
Przecież u Ciebie Ty sam przyznałeś że to Twoja wina więc nie ma Ci co wkręcać, Twoja żona swoim zachowaniem dokładnie pokazuje że tak myśli, sądzisz że miałaby odwagę po 6 godzin dziennie, oficjalnie, wirtualnie romansować gdyby uważała inaczej, myślę ze Bullet z tym swoim 'zawsze' ma rację, jak przypomnę sobie rozmowy z osobami , które zdradziły i akurat była rozmowa na ten temat to każda z tych osób postąpiła tak bo ; partner zaniedbywał, nie zgadywał życzeń, pracował, pił, był nudny lub po prosty okazał się nie tym co wyobrażał sobie zdradzacz....  więc właściwie oszukał, no i jak by nie patrzeć jego wina

258

Odp: Rozwód po 15 latach
Ranna_Panna napisał/a:

Dlaczego piszesz Witek że nie zawsze ? czy myślisz o swoim przypadku ?
Przecież u Ciebie Ty sam przyznałeś że to Twoja wina więc nie ma Ci co wkręcać, Twoja żona swoim zachowaniem dokładnie pokazuje że tak myśli, sądzisz że miałaby odwagę po 6 godzin dziennie, oficjalnie, wirtualnie romansować gdyby uważała inaczej, myślę ze Bullet z tym swoim 'zawsze' ma rację, jak przypomnę sobie rozmowy z osobami , które zdradziły i akurat była rozmowa na ten temat to każda z tych osób postąpiła tak bo ; partner zaniedbywał, nie zgadywał życzeń, pracował, pił, był nudny lub po prosty okazał się nie tym co wyobrażał sobie zdradzacz....  więc właściwie oszukał, no i jak by nie patrzeć jego wina

Dokładnie.Chcial to zdradził,nikt mu nie kazał.Tak najprościej,nic nie naprawiać,oszukiwać ,zdradzić zostawić a potem zrzucać winę na zdradzonego.

259 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-08-26 09:58:29)

Odp: Rozwód po 15 latach
Ranna_Panna napisał/a:

Dlaczego piszesz Witek że nie zawsze ? czy myślisz o swoim przypadku ?
Przecież u Ciebie Ty sam przyznałeś że to Twoja wina więc nie ma Ci co wkręcać, Twoja żona swoim zachowaniem dokładnie pokazuje że tak myśli, sądzisz że miałaby odwagę po 6 godzin dziennie, oficjalnie, wirtualnie romansować gdyby uważała inaczej, myślę ze Bullet z tym swoim 'zawsze' ma rację, jak przypomnę sobie rozmowy z osobami , które zdradziły i akurat była rozmowa na ten temat to każda z tych osób postąpiła tak bo ; partner zaniedbywał, nie zgadywał życzeń, pracował, pił, był nudny lub po prosty okazał się nie tym co wyobrażał sobie zdradzacz....  więc właściwie oszukał, no i jak by nie patrzeć jego wina


Oczywiście że zawsze ma miejsce obwinianie czy przerzucanie winy,czyszczenie swojego sumienia,przewalanie odpowiedzialności ,to jeden z najbardziej prymitywnych mechanizmów obronnych-nawet jak sam zdradzony samokrytycznie  ,część winy i odpowiedzialności za zaniedbania w związku bierze na siebie dojdzie do tego obwiniania najpierw przez potwierdzenie na zasadzie "no sam widzisz nie miałam wyjścia",tylko to obwinianie zdradzonego jest w różnych formach - niekoniecznie w jednej i bezpośrednio, wprost oraz nie koniecznie natychmiast od razu ,
poczekaj Witku trochę na swoją porcję i jak zrobisz coś co nie spodoba się Twojej żonie ,będzie wbrew jej planom
"Świeżo" zakochani jak już wyjdzie na jaw romans i nowy potencjalny z niego związek ,czy sami przyznają się partnerom/partnerkom że jest ktoś inny ,
zaczynają bardzo często wymagać dla siebie w pokrętny sposób specjalnego "uprzywilejowanego" traktowania w skrócie że są pod jakąś ochroną i należy im się  spokój"opieka losu" względy,spokój bezproblemowość i beztroska,zrozumienie ,bo są zakochani i budują relacje .
Jak zaczniesz przeszkadzać w mniemaniu swojej żony co może wydać Ci się durne,idiotyczne ,nieracjonalne ,będziesz obwiniany wstecz i za to że chcesz zniszczyć jej "prawdziwą"  miłość i szczęście ,bo sam jesteś nieszczęśliwy,słaby psychicznie ,nie umiesz się pogodzić  i jesteś jakiś tam (dowolnie sobie wymyśl ) i zazdrościsz etc tu inwencja jest ogromna - dowiesz się jaki beznadziejny byłeś zawsze w przeszłości i teraz ,masz próbkę tego z mieszkaniem i dziećmi .
Nie na darmo porzucający,zdradzający chcą uniknąć we własnych oczach i opinii otoczenia bycia krzywdzicielem ,Twoje myśli uczucia prawdopodobnie będą niewygodne ,niewłaściwe według żony ,wrogie jej i kochankowi jej sytuacji ,a stara mądrość mówi że nie nawidzi się najbardziej tych których się skrzywdziło .
Teraz kiedy jeszcze Twoja zona ma silny haj to jest łagodna ma inną percepcję ,nie ma takiego stosunku do zranienia i krzywdzenia ,bo pewnikiem nie interesuje jej to i uważa że jej nowa miłość nikogo nie rani i nie krzywdzi wręcz przeciwnie "uświęca i błogosławi" wszystkich w koło ,ale taki stan nie trwa wiecznie i w nieskończoność chemia się zmienia oscyluje
.pojawiają się wątpliwości ,skrupuły ,które zakłócają idylle i sielankę za to też będziesz obwiniany jeżeli niewerbalnie i żona będzie się wyzywać w jakiejś formie na Tobie,nie zawsze to trwa bardzo długo i jest ekstremalnie drastyczne zależy od  innych spraw .

260 Ostatnio edytowany przez bullet (2021-08-26 12:03:56)

Odp: Rozwód po 15 latach
Ranna_Panna napisał/a:

....każda z tych osób postąpiła tak bo ; partner zaniedbywał, nie zgadywał życzeń, pracował, pił, był nudny lub po prosty okazał się nie tym co wyobrażał sobie zdradzacz....  więc właściwie oszukał, no i jak by nie patrzeć jego wina

ten mechanizm jest prosty:

nie zajmował się dziećmi/zajmował się cały czas wyłącznie dziećmi *
nie pracował/tylko praca i praca *
nie zarabiał tylko siedział w domu/liczyły się tylko pieniądze i zarabianie, a ja sama w domu *
ciągle posępny/wieczny żartowniś *
nietowarzyski/ciągle tylko chciał spędzać czas ze znajomymi *
brudas/pedant i czyścioch *
...
...
...
padał deszcz/świeciło słońce

itd (do bólu)

*niepotrzebne skreślić

Reasumując: zawsze zwala winę na zdradzanego, a motyw j.w.

Ranna_Panna napisał/a:

...Przecież u Ciebie Ty sam przyznałeś że to Twoja wina więc nie ma Ci co wkręcać,...

to kolejny mechanizm jaki wg mnie tu jest opisywany. Osoba zdradzana, bezradna, najczęściej bierze na klatę wszystkie nieszczęścia świata, dochodzi do destrukcji ego, zwielokrotniane przez powyższe zarzuty zdradzającego najczęściej mające się nijak do rzeczywistości ...

paslawek napisał/a:

Jak zaczniesz przeszkadzać w mniemaniu swojej żony co może wydać Ci się durne,idiotyczne ,nieracjonalne ,będziesz obwiniany wstecz i za to że chcesz zniszczyć jej "prawdziwą"  miłość i szczęście ,..

w ostateczności przy braku argumentów, że "stosujesz przemoc emocjonalną" ...

Posty [ 196 do 260 z 464 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwód po 15 latach

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026