Manuelka11 napisał/a:noben napisał/a:Manuelka11 napisał/a: i byłam z nim bo dzieci bo rodzina bo dom,...
Słabe więzy.
Taaaa faktycznie słabe....to co według ciebie w życiu ważniejsze?motyle w brzuchu?
Ale Noben ma rację twierdząc, że to słaba motywacja, bo brakuje w tym wszystkim podstawowych fundamentów, a najważniejszym z nich jest po prostu miłość. Do tej listy niektórzy dodają "bo kredyt, bo wspólne finanse, bo przyzwyczajenie, bo co ludzie powiedzą".
Być może uznając, że dbając o dom, dzieci, zapewniając regularny seks i napełniając brzuch ulubionymi potrawami nic więcej prostemu chłopu nie jest potrzebne, a oni - jak my - oczekują jeszcze podziwu, uwagi, wsparcia w codzienności, rozmowy, potrzebują czuć się ważni, pożądani, widzieć w partnerce przyjaciela.
Czytając Twoje posty mam wrażenie, że trochę się zapędziłaś, przestając w mężu widzieć mężczyznę, a traktując go trochę jak mebel i być może podświadomie wciąż karząc za pierwszą, zamiecioną pod dywan zdradę. To mogło popchnąć go w ramiona kochanki, u której znalazł czego potrzebował.
I żeby nie było - zdrady w moich oczach NIC nie usprawiedliwia. Uważam, że jest wielką podłością, że jak jest problem, to się o nim mówi i wspólnie rozwiązuje. Jeśli zmiany brak, wtedy się odchodzi. Mimo wszystko zdrada nie bierze się z niczego, jest skutkiem czegoś, co nie działało, a co zdradzonemu zwykle ciężko jest przyjąć do świadomości. Często czytamy, że wszystko było idealnie, nie było żadnych sygnałów, a przypuszczam, że były, niemal zawsze są, ale zostały zbagatelizowane.
Teraz jednak mleko się rozlało i trzeba się z tą sytuacją jakoś zmierzyć. Czas jest tutaj Twoim największym sprzymierzeńcem, ale możesz sobie dodatkowo pomóc nie żyjąc jego życiem i opiekując sobą.