netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Koniec romansu - czy na pewno?

327 odpowiedzi35 134 wyświetleniazałożony przez Raf19784, 03.08.2021

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Koniec romansu - czy na pewno?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 325 z 328 ]

261

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

takich kosmicznych malzenstw jest chyba wiele.. zyjacy obok siebie ojciec i matka dzieci, dla tych dzieci...  a co dla nich lepsze kto to wie...

262

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
cześka8 napisał/a:

takich kosmicznych malzenstw jest chyba wiele.. zyjacy obok siebie ojciec i matka dzieci, dla tych dzieci...  a co dla nich lepsze kto to wie...

Tak zgadzam się z tym, co widać po tym forum. Ludzie próbują naprawiać a nadal żyją obok siebie. Zastanawiam się jednak jak to bylo u Raf. Bo z tego co on pisze to wyłania mi się obraz jego żony jako tzn „dobrej kobiety”

263

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
PainIsFinite napisał/a:

No ale nawet jeśli żona nie zauważa to nie ma znaczenia. Najprawdopodobniej jest w trybie ogarniania zycia i czasem trudno sie rozdwoic i oprocz pracy, domu i dzieci dbac o ego meza. Ja tez nie wiedzialam ze w moim malzenstwie cos nie halo. Byly seksy, wspolne wieczory, nawet w urodziny zostawiliśmy dzieci z moja mama i szlismy w dwojke na randke. Wiec sorry..


Jeśli kochająca żona nie zauważa zmian w zachowaniu męża, to coś naprawdę nie gra w małżeństwie. Przecież proza życia, życie rodzinne, zawodowe i wiele innych zajęć nie odbierają wzroku i intuicji. Romans, szczególnie w fazie początkowej kiedy jest fascynacja, zauroczenie i zakochanie powoduje duże zmiany w zachowaniu i sposobie bycia zarówno u mężczyzn jak i kobiet. Kiedy żyje się razem (nie obok siebie) rozmawia się na co dzień nawet o najzwyklejszych sprawach widzimy, że coś nie gra, no chyba, że żyjemy tylko z dnia na dzień bez uważności na partnera lub nie chcemy widzieć wszelkich sygnałów ostrzegawczych aby w porę zareagować. Więc sorry... ale dla mnie nie zauważenie wieloletniego romansu przez bądź, co bądź prawdziwie kochającą żonę, to jak napisano powyżej - prawdziwy kosmos.

264

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Jasminn napisał/a:
PainIsFinite napisał/a:

No ale nawet jeśli żona nie zauważa to nie ma znaczenia. Najprawdopodobniej jest w trybie ogarniania zycia i czasem trudno sie rozdwoic i oprocz pracy, domu i dzieci dbac o ego meza. Ja tez nie wiedzialam ze w moim malzenstwie cos nie halo. Byly seksy, wspolne wieczory, nawet w urodziny zostawiliśmy dzieci z moja mama i szlismy w dwojke na randke. Wiec sorry..


Jeśli kochająca żona nie zauważa zmian w zachowaniu męża, to coś naprawdę nie gra w małżeństwie. Przecież proza życia, życie rodzinne, zawodowe i wiele innych zajęć nie odbierają wzroku i intuicji. Romans, szczególnie w fazie początkowej kiedy jest fascynacja, zauroczenie i zakochanie powoduje duże zmiany w zachowaniu i sposobie bycia zarówno u mężczyzn jak i kobiet. Kiedy żyje się razem (nie obok siebie) rozmawia się na co dzień nawet o najzwyklejszych sprawach widzimy, że coś nie gra, no chyba, że żyjemy tylko z dnia na dzień bez uważności na partnera lub nie chcemy widzieć wszelkich sygnałów ostrzegawczych aby w porę zareagować. Więc sorry... ale dla mnie nie zauważenie wieloletniego romansu przez bądź, co bądź prawdziwie kochającą żonę, to jak napisano powyżej - prawdziwy kosmos.

O kuźwa, jak mnie takie teksty drażnią... to żona/mąż odpowiada za oszustwo partnera? To tak jakbyś ofierze kradzieży czy gwałtu powiedziała, że mogła to czy tamto robić inaczej i by się to nie stało. Spódniczka za krótka, drzwi z jednym zamkiem zamiast pięcioma.
Wiesz, jak patrzyłam na zdrady od strony uciśnionego rzekomo męża, chciałam w żonie widzieć winną. Prawda jest taka,że w trójkącie romansu pełni najsmutniejszą rolę. Jest nieświadoma. Mąż oszukuje bo chce.  Kochanka słucha głupot, bo chce wierzyć w wielką miłość, która ma usprawiedliwić wszystkie świństwa.  Żona często nie widzi bo tez CHCE wierzyć komuś, kogo kocha. Bo UFA. Skoro kochanka nie widzi, bie chce widzieć,że ma do czynienia z oszustem, choć bierze przecież udział w oszustwie - to jak oczekiwać od żony, że będzie śledziła każdy gest męża. Sama widzisz co  napisała Pain. Było normalnie. Seks, spacery, rozmowy.

Wtórna wiktymizacja to świństwo.

265

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Nie odpowiada. I choćby była dziewiątym cudem świata, Matką Roku i królową gejsz, od nieuczciwości partnera jej to nie uchroni. Nie wiemy, jakie są domowe zależności pomiędzy małżonkami. Całkiem możliwe, że miała jakąś wiedzę, przypuszczenia, podejrzenia, które zdradzający partner skutecznie odsuwał. To świetni manipulanci, potrafią wiele wmówić, łącznie z psychiczną chorobą smile I znów, co spowodowałaby jej ingerencja w romans oprócz większej konspiracji i lepszych kłamstw? Czy nastąpiłoby jakieś olśnienie i spektakularny powrót na jej łono? Wątpię. Kiedy czytam Autora odnoszę wrażenie, że żona w tym zestawie  ma marginalne znaczenie. Walka idzie o tę miłość tak nagle odnalezioną, co jak grom spadła z jasnego nieba... i przesunęła ośrodek myślowy zgodnie z prawem grawitacji smile Na dzień dzisiejszy nie widzę głębszych przemyśleń ponad to, że jeden z kochanków nie dotrzymał umowy i "zdradził" drugiego. No i pytań egzystencjalnych, czy była to miłość, czy tylko kochanie smile

266

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Można widzieć,  ale interpretować  na korzyść czegoś innego, np traumy z powodu śmierci rodzicow, (tak było u mnie) kłopotów zdrowotnych czy w pracy. Zresztą tak się zwykle ktoś tłumaczy, a nie ma powodu by zarzucać  kłamstwo.

267

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Autor tego wątku jest okropnym człowiekiem.Kiedys czułam więcej empatii do ludzi zdradzających dziś już wiem że to zwykle szuje!
Jak nie kochasz żony od dawna to się z nią rozwiedz z honorem a nie romansujesz jak zwykły tchórz.
I gdzie w tym wszystkim są Wasze dzieci?! Widać ze myślisz tylko o sobie a cała resztę masz w ...

268

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Wracam.. To już pół roku i ciągle jest cholernie ciężko wyrzucic byłą kochankę z głowy i serca.. Widujemy się w pracy - to jest w tym wszystkim najgorsze.. Chodzę też do psychologa - narazie bez specjalnych efektow.. Nie wiem jak przestać myśleć i kochać.. Z biegiem czasu dochodzę do wniosku że to miłość życia..
Ku przestrodze wszystkim którzy zaczynają romans w pracy: zastanówcie się sto razy czy warto.. Już nie mówię jeśli temat się wyda - może to i lepiej nawet.. Ale jeśli się nie wyda a Wy się zaangazujecie ciężko jest to skończyć i wrócić do życia przed romansem..

269

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Ojej tak mi przykro...
....
....
....
...że Twoja żona nie wie

270

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Pracuje z mężczyzną już 15 lat, który od początku naszej pracy szuka kontaktu. Kiedy się poznaliśmy on był wolny ja mąż i 2 małych dzieci. To już trwa tyle czasu. Jego bardzo lubię gdybym była wolna myśle że raczej by było coś napewno . Podoba mi się ten typ mężczyzny. Ne powiem nie raz mnie to bawi, nie wysyłam mu sygnałów. Nie zniosłam bym swego odbicia w lustrze. Choć mój mąż zdradził mnie po 20 latach małżeństwa i znajomości miesięcznej z jego"koleżanką". To ja przenigdy nie zniże się do tego ,przede wszystkim żeby ktoś miał przeze mnie płakać i nawet po tym doświadczeniu zdrady. wszystko rodzi się w naszej głowie . MÓJ KREGOSŁUP MORALNY DLA MNIE JEST NAJWAŻNIEJSZY!!!!!
Szkoda mi Twojej żony bo nikt nie zasługuje na takiego męża-padalca. Co wzdycha do innej kobiety. Mi Ciebie nie jest nawet szkoda 1 %. Ale żony to bardzo. Bo to ONA powinna zadecydować czy chce żyć z takim facetem. Daj jej wybór!!!!

271

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
andziaK14 napisał/a:

Pracuje z mężczyzną już 15 lat, który od początku naszej pracy szuka kontaktu. Kiedy się poznaliśmy on był wolny ja mąż i 2 małych dzieci. To już trwa tyle czasu. Jego bardzo lubię gdybym była wolna myśle że raczej by było coś napewno . Podoba mi się ten typ mężczyzny. Ne powiem nie raz mnie to bawi, nie wysyłam mu sygnałów. Nie zniosłam bym swego odbicia w lustrze. Choć mój mąż zdradził mnie po 20 latach małżeństwa i znajomości miesięcznej z jego"koleżanką". To ja przenigdy nie zniże się do tego ,przede wszystkim żeby ktoś miał przeze mnie płakać i nawet po tym doświadczeniu zdrady. wszystko rodzi się w naszej głowie . MÓJ KREGOSŁUP MORALNY DLA MNIE JEST NAJWAŻNIEJSZY!!!!!
Szkoda mi Twojej żony bo nikt nie zasługuje na takiego męża-padalca. Co wzdycha do innej kobiety. Mi Ciebie nie jest nawet szkoda 1 %. Ale żony to bardzo. Bo to ONA powinna zadecydować czy chce żyć z takim facetem. Daj jej wybór!!!!

To nie jest wątek o tym czy powiedzieć żonie czy nie.. Ona nie wie i nigdy się odemnie nie dowie.. Nawiasem mówiąc bardzo się nasze relacje poprawily przez ostatnie pół roku.
A do byłej pani od romansu nie wzdycham - tak poprostu jest, jak ją widzę to wszystko wraca.. Ciężko się od tego odciąć.. Zresztą widzę że sama też nie potrafi się odciąć definitywnie.. Co prawda unika jak ognia okazji sam na sam ale do rozmów i trzymania kontaktu jest bardzo skora..

272

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

To zmień pracę. Od tego by trzeba było zacząć! Ale powiedz żonie. Jak się dowie i to się wtedy ockniesz z tego amoku. A czy Ty byś nie chciał wiedzieć???? Zastanów się. Dlaczego odbierasz żonie tego prawa??? Bo skoro dalej marzysz o koleżance. To żadnej refleksji w Tobie. Bo przecież TY jesteś taki biedny. Nie wiesz co masz robić! Złap się za jaja , no chyba że ich tam brak? I zdecyduj i nie marnuj jej życia do następniej koleżanki w pracy!!!!

273

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Wiesz za co Cir nie lubie Raf??
Wysmarujesz post z tym jak TOBIE jest ciężko bo do jakiejs laski wzdychasz - gdzie Wasza relacja nigdy nie przeniosła do codzienności. Masz iluzje w glowie, wyobrażenie jakby to było gdyby. Adrenalina, idealizowanie.
A gdzies tam biedna niczego nieswiadoma kobieta galoty Ci pierze, myslac ze ma spoko meza.
Poświęciłes kilkanaście zdań na to jak TOBIE jest zle ciężko olaboga. Swpjej żonie nie poswieciles nawet 3 zdań.
Jestes userem. Teraz uzywasz żony do wygodnego zycia wzdychajac do seksu z inna. To dopiero słabe jest

274

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

@andziaK14

Nie szkoda Ci czasu na komentowanie wypocin kolegi?

Przecież i tak nic do niego nie dotrze, dopóki nie zawiśnie nad nim widmo konsekwencji.

275

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
PainIsFinite napisał/a:

Wiesz za co Cir nie lubie Raf??
Wysmarujesz post z tym jak TOBIE jest ciężko bo do jakiejs laski wzdychasz - gdzie Wasza relacja nigdy nie przeniosła do codzienności. Masz iluzje w glowie, wyobrażenie jakby to było gdyby. Adrenalina, idealizowanie.
A gdzies tam biedna niczego nieswiadoma kobieta galoty Ci pierze, myslac ze ma spoko meza.
Poświęciłes kilkanaście zdań na to jak TOBIE jest zle ciężko olaboga. Swpjej żonie nie poswieciles nawet 3 zdań.
Jestes userem. Teraz uzywasz żony do wygodnego zycia wzdychajac do seksu z inna. To dopiero słabe jest

Moja relacja z kochanką trwała 3 lata.. Realne 3 lata - to nie wyobrazenia, wzdychanie itp..
Jeśli myślisz że chodzi o sex to też grubo się mylisz - sex z żoną o wiele bardziej mi odpowiada - zgranie mamy niesamowite..
Lubić mnie nie musisz - to akurat ostatnia rzecz której tu szukam. A pracy zmienić nie mogę niestety.

276

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Masz Merle rację szkoda czasu na takiego gościa. Wole kibel umyć, chociaż z tego ogromny pożytek będzie. Dziękuje Ci Merle!

277 Ostatnio edytowany przez Ania2019 (2021-11-24 17:47:04)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

To sa Raf widac Twoje konsekwencje, nie masz wyrzutow sumienia w stosunku do zony i rodziny to masz sercowe powiklania w robocie.
Powinienes zmienić pracę, zawsze jest jakieś wyjscie. A moim zdaniem predzej czy pozniej to wróci, tym bardziej ze czujesz ze to byla miłość.
Po co Ty jesteś z zona? Zradzales ja, kochasz inna, po co?

278

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
andziaK14 napisał/a:

Masz Merle rację szkoda czasu na takiego gościa. Wole kibel umyć, chociaż z tego ogromny pożytek będzie. Dziękuje Ci Merle!


Ilekroć będzie mi przykro,  ze jestem sama, że mi małżeństwo nie wyszło i smutno nie mieć kogoś kochanego tuż obok, tylekroć będę czytać wątek Rafa. Samotność ostatecznie nie jest taka zła. Mają gorzej ludzie.  Mają kobiety mężów dupków. I to w dodatku tak tępych,ze uwazają,że ich małzeństwo rozkwitło dzięki romansowi.  Dzięki oszustwom, braku lojalności. Ma-sa-kra...

279

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Dayzee napisał/a:
andziaK14 napisał/a:

Masz Merle rację szkoda czasu na takiego gościa. Wole kibel umyć, chociaż z tego ogromny pożytek będzie. Dziękuje Ci Merle!


Ilekroć będzie mi przykro,  ze jestem sama, że mi małżeństwo nie wyszło i smutno nie mieć kogoś kochanego tuż obok, tylekroć będę czytać wątek Rafa. Samotność ostatecznie nie jest taka zła. Mają gorzej ludzie.  Mają kobiety mężów dupków. I to w dodatku tak tępych,ze uwazają,że ich małzeństwo rozkwitło dzięki romansowi.  Dzięki oszustwom, braku lojalności. Ma-sa-kra...

Oby Ci wyszło na zdrowie Dayzee

280 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-11-24 19:40:52)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Raf19784 napisał/a:
Dayzee napisał/a:
andziaK14 napisał/a:

Masz Merle rację szkoda czasu na takiego gościa. Wole kibel umyć, chociaż z tego ogromny pożytek będzie. Dziękuje Ci Merle!


Ilekroć będzie mi przykro,  ze jestem sama, że mi małżeństwo nie wyszło i smutno nie mieć kogoś kochanego tuż obok, tylekroć będę czytać wątek Rafa. Samotność ostatecznie nie jest taka zła. Mają gorzej ludzie.  Mają kobiety mężów dupków. I to w dodatku tak tępych,ze uwazają,że ich małzeństwo rozkwitło dzięki romansowi.  Dzięki oszustwom, braku lojalności. Ma-sa-kra...

Oby Ci wyszło na zdrowie Dayzee

Niestety jak chcesz pobyć na forum musisz przez to przejść nie ma zmiłuj, i tak masz farta smile moim zdaniem łagodne dostałeś zwroty to pikuś jest smile
to zrobi z Ciebie mężczyznę na schwał smile jak chcesz .

Terapia to nie zadziała szybko.To nie jest pigułka znieczulająca drag na szybko przynoszący ukojenie ,jeszcze ból ego przed Tobą i to co zobaczysz w sobie te ciemne mroczne strony bywa groźnie i samotnie wtedy coś jak trwoga nachodzi , ale spoko jak przejdziesz przez to to się uspokoisz może i zaniechasz okłamywania siebie na różne sposoby, puści Ci to ,
oraz samobiczowanie  odejdzie
ale to sporo pracy i czasu ,czasem będziesz miał dość terapii i wrażenie że Ci szkodzi a Ty kręcisz się w kółko .

W pracy pobudzasz się ,wystawiasz na bodźce i z nimi walczysz tłumisz - czyli pewnikiem wzmacniasz tym sposobem.
odcięcie się w Twoich warunkach dlatego jest trudniejsze bo masz cały czas materiał do przetwarzania w kółko ten sam
Zapominanie na siłę siłą woli ma odwrotne działanie ,a tłumienie i walka z myśleniem  bywają odruchowe,nawet jak odszedłbyś z tej pracy to mimo że moim zdaniem szybciej być doszedł do równowagi ale to też nie z dnia na dzień,z myśleniem masz co robić i z uczuciami.

"Jest kontakt= nadzieja " niestety stety to trudniejsze .

Przeczysz sobie tym co napisałeś o braku wzdychania do kochanki pisząc jednocześnie o wielkiej prawdziwej miłości życia co pewnikiem Ci ucieka ,
ale to też nic niezwykłego takie idealizowanie ,życie wspomnieniami ,sentymentami, dopadnie cię większy gniew na to wszystko ,nie wyżywaj się na żonie, bo nie zasługuje na to skrzywdzisz też tym dzieci .
Poprawienie z żoną relacji jak chyba się domyślasz opiera się na tym że poczułeś się bezpieczny i że romans jego sekret jest dobrze chroniony.
Nie wierzę że to udawanie dobrego męża na dłuższą metę się powiedzie ,bez miłości, szacunku z niezałatwionym sumieniem , się zmęczysz tę niby rehabilitacją,właśnie wtedy może pojawić się gniew i przypływ przygnębienia a poczucie winy i niby krzywdy jest też możliwe do wypełznięcia z podświadomości, poczucie winy bywa chore i nie jest dobre na dłuższą metę to nie do końca według mnie to samo co skrupuły i powoduje przemożną chęć doznania jakiejś ulgi w sensie odlotu.

281 Ostatnio edytowany przez PainIsFinite (2021-11-24 19:34:32)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Aha. 3 lata bzykania na boku porownujesz do codzienności z zona. Rozuuuuumieeeeemm.
Jak wejdziesz za jakis czas w inny romans (to tylko kwestia czasu ) to mam nadzieje ze.zona odkryje i Cie w dupke kopnie.
Zawsze mnie dziwi zdziwienie zdradzaczy jak sie wszystko rozsypie, zona wstanie z kolan po pewnym czasie i zbuduje siebie na nowo - jak zdrajcy sie dziwia ze jest w sumie spoko to stare urządzenie żonowe. A i inni chłopi o dziwo widza w niej człowieka i kobiete.
Uwolnij swoja żonę od tego wiezienia w którym nieswiadomie żyje
(PS. Niech zgadne. Ja tu o zonie a Ty mi odpiszesz o: a) Twoim cierpieniu b) relacji z kochanka. Na bank nie schylisz sie na 1min nad żona. Mam rację?

282

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
PainIsFinite napisał/a:

Jak wejdziesz za jakis czas w inny romans (to tylko kwestia czasu ) to mam nadzieje ze.zona odkryje i Cie w dupke kopnie.

To był mój pierwszy i zapewniam Cię ostatni romans.

283

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Raf19784 napisał/a:
PainIsFinite napisał/a:

Jak wejdziesz za jakis czas w inny romans (to tylko kwestia czasu ) to mam nadzieje ze.zona odkryje i Cie w dupke kopnie.

To był mój pierwszy i zapewniam Cię ostatni romans.

Buahahaha ze tak sie wyraze.
Taki cierpiący Werter wytrzyma do konca zycia bez serca uniesień? Bez adrenaliny spotykania sie w pracowych korytarzach? Muskania reki ukochanej w przelocie?
Raf, chcesz oddac pozostale Ci na tym padole lata zycia jakiejs beznadziejnej nudnej lasce zwanej żona? Po co sobie to robisz?

284

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
PainIsFinite napisał/a:

(PS. Niech zgadne. Ja tu o zonie a Ty mi odpiszesz o: a) Twoim cierpieniu b) relacji z kochanka. Na bank nie schylisz sie na 1min nad żona. Mam rację?

A co
byś chciał/a o niej wiedzieć?
Fakt 1 - nie wie o romansie i się nie dowie.. To tylko pogorszy sprawę..
Fakt 2 - sama zdradzała i doprowadziła do rozpadu swojego pierwszego małżeństwa.. Sporo o tym rozmawialismy.
Fakt 3 - kocha mnie nad życie choć jednocześnie twierdzi że ja nie kochałem jej nigdy (od samego początku naszego zwiazku)
Fakt 4 - bierze antydepresanty od 20 lat
Fakt 5 - od kilku miesięcy dużo rozmawiamy.. W bardzo różnymi wnioskami tychże rozmów
Fakt 6 - jest zajebista w łóżku od lat.. To moja najlepsza partnetka sexualna - nie zamieniłbym na inną.
Fakt 7 - jest dojrzałą kobietą - podoba się innym mężczyzną - choć sama w to nie wierzy.

285

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
PainIsFinite napisał/a:
Raf19784 napisał/a:
PainIsFinite napisał/a:

Jak wejdziesz za jakis czas w inny romans (to tylko kwestia czasu ) to mam nadzieje ze.zona odkryje i Cie w dupke kopnie.

To był mój pierwszy i zapewniam Cię ostatni romans.

Buahahaha ze tak sie wyraze.
Taki cierpiący Werter wytrzyma do konca zycia bez serca uniesień? Bez adrenaliny spotykania sie w pracowych korytarzach? Muskania reki ukochanej w przelocie?
Raf, chcesz oddac pozostale Ci na tym padole lata zycia jakiejs beznadziejnej nudnej lasce zwanej żona? Po co sobie to robisz?

Ponoc wiesz jak to jest? A jednak nie brnales w to dalej.. Uwolniłeś się i jak mniemam żyjesz dziś szczęśliwy w "szarosci dnia codziennego". Ja też tak chce.. Nie chcę tych uniesien, planowanych weekendow, sexu gdzie się da..
I nigdy nie nazwałem żony nudną laską..

286

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Raf - romans to nie jest normalne życie. Idealizujesz kochankę. Po co?
Wolalabym na miejscu żony być sama niż z facetem, ktory o innej myśli. Inną woli. Nie wierzę, że jesteś dla niej taki super, mając w głowie inną.

Po co żonie taki mąż? Czemu nie dasz jej wolności? Bądź facetem i powiedz - "nie kocham cię już, wolę byc z inną". Żona zasluguje na szczęście a nie to byle co z twojej strony.

Paslawek ma rację. Naprawdę delikatnie cię nazwałam. Z wygody wybrałeś żonę. Nie z miłości.

287 Ostatnio edytowany przez PainIsFinite (2021-11-24 19:56:04)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

To jak nie chcesz to wez wreszcie odpowiedzialnosc za swoje zycie i swoje czyny.  Odnajdz jaja, przestan jak małolat wzdychac za bzykaniem po kątach i pomysl czy chcesz tkwić w malzenstwie. Bo to naprawde nie halo ze Twoja zona nic nie wie.
Usprawiedliwiasz sie ze ona w 1 malzenstwie zdradzala? Ale ja nie pytam o jej inne związki. To TY ją zdradzasz. To Wasza relacja. Co do rzeczy ma to co  napisałeś? Ze w lozka jakas, ze leki bierze, jaka ma przeszłość.  Pytanie czemu ją wiezisz w życiu o ktorym nie ma pojęcia, zabierając jej cenny czas?

I pelna zgoda z Dayzee. Ja obecnie jestem sama po rozpadzie małżeństwa i jest mi lepiej niz gdybym miala tkwic obok jakiegos typa co 3 lata bzykal po kątach.  Mezem tez pewnie byles slabym wtedy bo przeciez fokus na niunie, wyrywanie chwil na spotkania, pisanie, dzwonienie. Gdzie tam na zone.

Co Ty masz do zaoferowania w tym zwiazku żonie oprocz swojej boskiej obecności (nazywanej również "portki w domu")?

288

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
PainIsFinite napisał/a:

To jak nie chcesz to wez wreszcie odpowiedzialnosc za swoje zycie i swoje czyny.  Odnajdz jaja, przestan jak małolat wzdychac za bzykaniem po kątach i pomysl czy chcesz tkwić w malzenstwie. Bo to naprawde nie halo ze Twoja zona nic nie wie.
Usprawiedliwiasz sie ze ona w 1 malzenstwie zdradzala? Ale ja nie pytam o jej inne związki. To TY ją zdradzasz. To Wasza relacja. Co do rzeczy ma to co  napisałeś? Ze w lozka jakas, ze leki bierze, jaka ma przeszłość.  Pytanie czemu ją wiezisz w życiu o ktorym nie ma pojęcia, zabierając jej cenny czas?

I pelna zgoda z Dayzee. Ja obecnie jestem sama po rozpadzie małżeństwa i jest mi lepiej niz gdybym miala tkwic obok jakiegos typa co 3 lata bzykal po kątach.  Mezem tez pewnie byles slabym wtedy bo przeciez fokus na niunie, wyrywanie chwil na spotkania, pisanie, dzwonienie. Gdzie tam na zone.

Co Ty masz do zaoferowania w tym zwiazku żonie oprocz swojej boskiej obecności (nazywanej również "portki w domu")?


Nie pytam Was o radę jak ogarnąć swoje małżeństwo i czy powiedzieć żonie czy nie.
Nie jestem i nie będę z kochanką.. Co nie zmienia faktu że emocjonalnie nadal mam daleko do "spokoju". Widzimy się tylko (aż) w pracy - żaden inny kontakt nie ma miejsca..

289

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Jeszcze wszystko przed Tobą!
Znam historię, że żona o romansie męża dowiedziała się, jakieś 3 lata po skończonym romansie.
Generalnie, to żałosny z Ciebie typ! Nie dziwie się kochance, że Cię do życia nie chciała.
Spełniłeś swoją funkcję czasoumilacza i na tym Twoja rola się skończyła. Widać uznała, że tylko do tego się nadajesz.
Zupełnie mnie, to nie dziwi. Z tego, co piszesz, to jawisz się, jako miałki typ. Taki, który średnio ma fajne życie, bo gdyby było inaczej nie musiałbyś się dowartościowywać.
I daruj sobie, to idealizowanie swojego małżenstwa i żony. Gdyby Cię nie spytano, nie poświęciłbyś jej złamanego zdania.

290

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

A mnie ciekawi ile Ty masz lat?

291

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
DobrzeCiTak napisał/a:

Jeszcze wszystko przed Tobą!
Znam historię, że żona o romansie męża dowiedziała się, jakieś 3 lata po skończonym romansie.
Generalnie, to żałosny z Ciebie typ! Nie dziwie się kochance, że Cię do życia nie chciała.
Spełniłeś swoją funkcję czasoumilacza i na tym Twoja rola się skończyła. Widać uznała, że tylko do tego się nadajesz.
Zupełnie mnie, to nie dziwi. Z tego, co piszesz, to jawisz się, jako miałki typ. Taki, który średnio ma fajne życie, bo gdyby było inaczej nie musiałbyś się dowartościowywać.
I daruj sobie, to idealizowanie swojego małżenstwa i żony. Gdyby Cię nie spytano, nie poświęciłbyś jej złamanego zdania.

Jeden się czepia że o żonie słowa nie napiszę, a drugi się czepia jak napiszę.. Lubię to forum.. Czytam, czasem coś napiszę - wyrzucę z siebie emocje.. I to mi pomaga..

292 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-11-24 22:06:43)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Raf19784 napisał/a:

Fakt 1 - nie wie o romansie i się nie dowie.. To tylko pogorszy sprawę..

To nie fakt tylko domniemanie ,może i na początku będzie jej źle, ale co potem tego nie wiesz na pewno,tylko znowu życzysz sobie tego że będzie gorzej  a to nie do końca zależy od Ciebie ,stawiasz się w roli boga w niby słusznej misji.
ludzie po zdradzie się podnoszą nie zostają w rozpaczy na zawsze , i to nie jest coś wyjątkowego niemożliwego do przeżycia .   

Raf19784 napisał/a:

Fakt 2 - sama zdradzała i doprowadziła do rozpadu swojego pierwszego małżeństwa.. Sporo o tym rozmawialismy..

Deklaracje w rozmowach to jedno podświadome reakcje to drugie nie zawsze zgodne ze sobą ,usprawiedliwiasz się jej zdradami i jakby zrównujesz nie Ciebie zdradziła i to nie Twój problem ,oceniasz ją poco by poczuć się równo jakiś remis to jest

Raf19784 napisał/a:

Fakt 3 - kocha mnie nad życie choć jednocześnie twierdzi że ja nie kochałem jej nigdy (od samego początku naszego zwiazku).

Jeżeli tak jest to wykorzystujesz to że ona nie kocha siebie ,to dość klasyczna toksyczna relacja,niekoniecznie możesz czuć się bezpieczny,mimo leków i potencjalnej niskiej samooceny, dobrze widzi Ciebie Twoją niejasną postawę ,to być może nie urojenie to fakt coś wyczuwa ,może się boi .

Raf19784 napisał/a:

Fakt 4 - bierze antydepresanty od 20 lat

Sama litość  to nie miłość ,nie jesteś odpowiedzialny za jej chorobę ,być możne  pomagasz jej chorować ponieważ wygodnie Ci nią manipulować i wykorzystywać jej uzależnienie od Ciebie.
Romans to miała być jakąś nagroda za Twoje poświęcenie z łaski i niby zaangażowanie w związek z kobietą w depresji  ?

Raf19784 napisał/a:

Fakt 5 - od kilku miesięcy dużo rozmawiamy.. W bardzo różnymi wnioskami tychże rozmów

To trochę ogólne więc nie skomentuje

Raf19784 napisał/a:

Fakt 6 - jest zajebista w łóżku od lat.. To moja najlepsza partnetka sexualna - nie zamieniłbym na inną.


Tak fajnie mieć zaplecze takie ,szkoda stracić taką oddaną poddaną kobietę ,musisz strzec tego jej matrixa i podtrzymywać ją w tym ze bez Ciebie żyć nie może i złudzenie kłamstwo dla niby jej dobra , w którym ona żyje tyle że  takie dobre uczynki mszczą się na człowieku i nie jest to myślenie życzeniowe jesteś trochę jak padliniarz i żerujesz na niej ,może ona na Tobie kto wie. 

Raf19784 napisał/a:

Fakt 7 - jest dojrzałą kobietą - podoba się innym mężczyzną - choć sama w to nie wierzy.

No tak znowu łaskawa litość .Ludzki pan z Ciebie,ale jej samoocena tak naprawdę nie zależy od nikogo szkoda że kobieta opiera wiarę na czymś kimś innym,jeżeli to nie jest kolejne wyolbrzymione Twoje życzenie i domniemanie wygodne dla Twojej postawy.

293 Ostatnio edytowany przez DobrzeCiTak (2021-11-24 21:48:32)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Paslawek jesteś mistrz!
Padliniarz - to świetne słowo.

Nim mnie administracja zbanuje za założenie 3 konta, bo zapomniałam hasła do dwóch poprzednich, to chciałam coś personalnie napisać.
Paslawek, dziękuje Ci za Twoje wiele wnoszące wpisy. Dawno temu jeden z Twoich postów sprawił, że zaczełam wielką pracę nad sobą.
Cenie sobie wiele wpisów na tym forum. Ale Tobie dziękuje z calego serca. Mam nadzieje, że to przeczytasz i jak zwąpisz kiedyś czy pisać, to wiedz, że warto, bo pomagasz!
Dziękuje.
I w sumie przepraszam, że na takim kiepskim temacie z padliną w tle.

294

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
DobrzeCiTak napisał/a:

Paslawek jesteś mistrz!
Padliniarz - to świetne słowo.

Nim mnie administracja zbanuje za założenie 2 konta, bo zapomniałam hasła do dwóch poprzednich


mistż nie mistrz smile

podziękował smile

295

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

.. autorze, nie oceniam... wiem jak ciezko zapomniec...
... nie w temacie, na stopklatce leci "niewierna" z Diane Lane i RGere.... jak to sie zaczyna, nawet w najlepszych zwiazkach sie "trafia" ... a co dopiero w jakichs... trudnych...
Oczywiscie to tylko film... tragiczny...
Tak paslawku za gloszenie prawdy, samej prawdy i tylko prawdy - brawa... ale zycie zyciem..

296 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-11-25 00:43:48)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

No tak życie życiem,los,pech,przeznaczenie - o co chodzi?  na siłę na ochotnika odpuścić tę cząstkę wolności i oddać się to wejść w rolę  ofiary dla żony,albo żądać nagrody za poświęcenie a i tak być może mieć żal o to poświęcanie
Rafał ma jakąś szansę co z tym zrobi to wiadomo jego sprawa ,mnie jego stosunek do żony z tym się skojarzył wydaje się  niestety z żoną nie jest fair.Ta jego szczerość czym jest ?
wcale nie jestem gorącym zwolennikiem mówienia o romansie za wszelką cenę 
na pewno nie  w celu zrzucenia z siebie odpowiedzialności za jakąś decyzje i przy okazji wyrzyganie się na żonę z żądaniem od niej odpuszczenia ,jakby Rafał choć przekonywał że trochę kocha żonę to nich milczy ,sam seks z nią choć przyjemny to też trochę mało,taki wibrator zastępczy z przyzwyczajenia nich kobita też ma coś z życia ,na ogól motyw niechęci awersji ,pretensji jest obecny do partnera partnerki w tego typu wątkach,a tu jakąś pustka jałowość ,sam jakby rozum ,kliniczny ,litera bez ducha i to wrażenie (moje) to przymuszanie siebie, do odgrywania roli, może być przeszkodą nie do pokonania ,bo miłości nie da się wydusić presją. Teraz to i tak wcześnie bo jeszcze wiele emocje do kochanki przykrywa i tłumi inne, jednak te dwie relacje wpłynęły na siebie romans na małżeństwo i na odwrót ,chyba jak zwykle niestety .jeszcze żeby Rafał był pewniejszy że kocha je dwie to choć bardzo trudne mogło by coś tam ustawić mu w dawaniu praw tym kobietom do szczęścia ,a tak Autor zdaje się bardzo niezdrowo skupiony tylko na sobie i swoich roszczeniach.To nie jest do kocńa praca nad sobą to tego przeciwieństwo sterowanie innymi tak żeby spaść na cztery łapy.
Niech rozmawia, tylko po co to robi jest ważne, czy chce poznać żonę czy tylko mieć ją pod kontrolą, to trudne sprawy do rozpoznania są .
Pierwsze to czy chce z nią być ,napisał że tak, drugie po co mu żona ,trzecie ,po co jej mąż ,czy tylko żona jest namiastką sentymentu po kochance co zostawiła naszego biedaka .

297

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

... ona, zona, ofiara, przeznaczenie, nagroda.. po co, na co.. Rafal jest tez ojcem, ma 2 dzieci... tak, wazne co zrobi... co wybierze, ile da rade tak "ciagnac"... co jest dla niego najwazniejsze... i jak to wszystko pogodzic..

298

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Przejrzałem ten wątek i jedyny wniosek jaki mi się nasuwa, to że nikomu ufać nie można:) Jak rozpoznać, czy ktoś kogo spotykamy jest tak perfidnym egoistą jak autor wobec swojej żony, matki jego dzieci, marnując jej życie i wybielając się z każdej możliwej strony?


I na ocenę nie wpływa moja obecna sytuacja.

299

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Wszyscy Ci zycza najgorszego, jakby zapomnieli o fakcie, iż kobieta którą kochasz jest z innym facetem, a sam jesteś z tą do której nic nie czujesz. Juz masz przeje...ne:D

300

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
BEKAśmiechu napisał/a:

Wszyscy Ci zycza najgorszego, jakby zapomnieli o fakcie, iż kobieta którą kochasz jest z innym facetem, a sam jesteś z tą do której nic nie czujesz. Juz masz przeje...ne:D

Znowu cwaniakujesz spryciarzu podstępnie smile

301

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

A mnie przeraża ten wątek i zdaję sobie sprawę z tego, że autor jest człowiekiem na zakręcie, uwikłanym w kłamstwo, manipulację i kredyty, które podobno są łańcuchem w niejednym związku.
Autor żyje sobie w swoim zakłamanym świecie, gdzie on gra nieszczęśliwego misia, któremu na drodze do szczęścia stoi mąż kochanki, bo ona jednak wybiera męża. Żona to tylko gałąź na której siedzi i autor czeka na ten moment, gdy dostanie znak od kochanki i przeskoczy bez chwili zastanowienia.
On teraz taki romantyk, cały świat przeciw niemu, przeciw wielkiej miłości, która tli się na pracowniczych korytarzach.
Tragiczna historia, bo pokazuje w jaki sposób ludzie oszukują i żerują na uczuciach ludzi, którzy ich kochają. Żal mi żony, bo nie ma szansy na odniesienie się do sytuacji, jest tylko pionkiem w rękach zdradzacza i jego kochanki.
Jak można spojrzeć takiej osobie w oczy? Widocznie oszuści nie mają z tym problemu.

302

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
BEKAśmiechu napisał/a:

Wszyscy Ci zycza najgorszego, jakby zapomnieli o fakcie, iż kobieta którą kochasz jest z innym facetem, a sam jesteś z tą do której nic nie czujesz. Juz masz przeje...ne:D

Nasz Werter pod wpływem romansu sprawił, że jego małżeństwo jest teraz lepsze smile)

Nie chcę wiedzieć, jak wyglądało wcześniej.

Za pół roku zjawi się tu znowu i oznajmi, że jednak dobrze się stało, że zostali ze swoimi partnerami, bo... (wstaw, co chcesz), ale jednak iskra nadzieji w pracy się tkli.

Nie ma co, szczęśliwy facet z niego. Z pozoru, a pozory, to jego drugie imię ;-)

303 Ostatnio edytowany przez PainIsFinite (2021-11-25 12:26:09)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
BEKAśmiechu napisał/a:

Wszyscy Ci zycza najgorszego, jakby zapomnieli o fakcie, iż kobieta którą kochasz jest z innym facetem, a sam jesteś z tą do której nic nie czujesz. Juz masz przeje...ne:D

I mu nie współczuję bo sam sie wkopal w taka sytuację. Przekroczył granicę,  zeszmacil sie (sypiajac z 2 kobietami naraz przez 3 lata ekhm). Ale przeje....e ma tu jeszcze jego żona i to jest nie fair. Bo w tym czasie mogłaby sobie sama zycie bez toksyny ukladac. Moze byc sama. Ale może poznać kogos kto by ja kochal a nie traktował jak sprzataczke, nianie, pania do ogarniania zycia i seksu.

A co wypowiedzi Czesi: "zycie sobie...". Nie. Dorosły człowiek kieruje swoim zyciem i odpowiada za swoje czyny. Mówiąc cos takiego usprawiedliwiasz czynienie zła bo " No tak wyszło, zycie zyciem". Wyszło bo on robil co robił. To nie jest sytuacja losowa jak wypadek. Idziesz korytarzem i bach! koleżanka z pracy zaciąga Cie do kibla i sie z Toba seksi. To przemyślane, wtlyrachowane i w pelni świadome czyny Rafa sprawiły ze dzis mu ciężko. Nie uklad planet. Nie losowanie lotto. Nie wypadek. Nie diagnoza choroby. Chcial to robił. Wiec teraz ponosi konsekwencje. Ale jak wiemy tacy userzy innych ludzi nie lubia ponosić konsekwencji, o nie..

304 Ostatnio edytowany przez Jasminn (2021-11-25 12:56:01)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Raf, jest takie powiedzenie „Nie zaczynaj czegoś, czego nie będziesz potrafił skończyć” i TY jesteś żywym przykładem na to, że potrafisz tylko coś zacząć, a nie potrafisz doprowadzić tego do końca. Zacząłeś małżeństwo, którego nie potrafiłeś zakończyć, wdałeś się w romans w pracy, którego nie potrafiłeś zakończyć, zakochałeś się w kochance, która Cię teraz unika i być może nie może na Ciebie patrzeć, bo jej przypominasz, to o czym by chciała zapomnieć – a ty ciągle wzdychasz do niej, masz dzieci ale nie potrafisz być dobrym ojcem, masz pracę, której nie chcesz zmienić, a jednocześnie wdajesz się w romanse w pracy, to znaczy nie szanujesz pracy. Nie cenisz, nie szanujesz tego co masz, nie potrafisz stąpać mocno po ziemi i nie potrafisz określić swoich życiowych priorytetów. Chciałbyś prowadzić równolegle dwa życia, jedno z żoną, które daje bezpieczeństwo życia, dobrą opinię jako męża i ojca, ale to życie jest dla ciebie nudne, rutynowe, przewidywalne dlatego chciałbyś równocześnie prowadzić drugie życie pełne emocji z kochanką aby cię nakręcało do normalnego życia, dawało adrenalinę i haj, aby łeb się cieszył i aby nie było nudno. Chcesz od życia za dużo, nie patrzysz na uczucia innych, a w życiu nie można mieć wszystkiego na raz, dopóki nie będziesz w stanie określić swoich życiowych priorytetów, to będziesz takim życiowo zagubionym chłopcem, który jest z żoną a wzdycha do kochanki. Pomyśl jak krzywdzisz swoje dzieci i żonę, nie kochasz ich, to od nich odejdź, nie zatruwaj im życia swoim brakiem miłości, daj im szansę na normalne życie, a Ty sam bujaj sobie w obłokach iluzji i wzdychaj do byłej kochanki, która zmądrzała i wybrała swojego męża. Jeżeli kochanka ma takie twoje uznanie, to weź z niej przykład i podobnie jak ona określ sobie życiowe priorytety, zacznij żyć normalnym życiem, a nie bądź popapraną karykaturą człowieka, którym rządzą tylko hormony.

305

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

to ze autor zbłądził nie oznacza automatycznie że jest złym ojcem i nie kocha dzieci - chyba za dalekie uproszczenie...

306

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
cześka8 napisał/a:

to ze autor zbłądził nie oznacza automatycznie że jest złym ojcem i nie kocha dzieci - chyba za dalekie uproszczenie...

Oczywiscie ze jest poniekad złym ojcem. Dziala na szkodę swojej rodziny. A to zawsze godzi w dzieci. Rodzona to ekosystem. Nie da sie tego w 100% rozgraniczyc. Jezeli facet energie i mysli ładuje w kochanke - to nie robi tego w dzieci i zone. Zamiast wziac cala rodzine gdzies na spacer i spedzic z nimi czas - wymyka sie pobzykac. Zamiast jesc rodzibny obiad z rodzina - gapi sie w komorke lub szybko kończy zeby uciec z domu i zadzwonic do kochanki. I tak dalej. To uczucie spycha CAŁĄ rodzine na drugi plan..Oczywiscie nir wiem jak jest u Rafa ale moj zdrajca tak robił i wielu innych zdrajców- wystarczy pogadac z ich ofiarami lub poczytac forum..
Czesia - kumam ze może odnajdujesz jakis kawałek siebie w historii Rafa ale nie ma uslrawiedliwien dla takiego postępowania.

307

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
BEKAśmiechu napisał/a:

Wszyscy Ci zycza najgorszego, jakby zapomnieli o fakcie, iż kobieta którą kochasz jest z innym facetem, a sam jesteś z tą do której nic nie czujesz. Juz masz przeje...ne:D

Przeoczyłem pistolet przy jego głowie, którym został zmuszony do wchodzenia w romans - może niedokładnie przeczytałem wątek...

Jak dla mnie to wszystko w tym wątku zostało powiedziane, tylko autor chciałby mieć ciastko i zjeść ciastko, jak większość zdradzających, jak pięciolatkowie zaskoczonych konsekwencjami swoich decyzji. Reszta to wybielanie się w swoich własnych oczach.

308

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
PainIsFinite napisał/a:
cześka8 napisał/a:

to ze autor zbłądził nie oznacza automatycznie że jest złym ojcem i nie kocha dzieci - chyba za dalekie uproszczenie...

Oczywiscie ze jest poniekad złym ojcem. Dziala na szkodę swojej rodziny. A to zawsze godzi w dzieci. Rodzona to ekosystem. Nie da sie tego w 100% rozgraniczyc. Jezeli facet energie i mysli ładuje w kochanke - to nie robi tego w dzieci i zone. Zamiast wziac cala rodzine gdzies na spacer i spedzic z nimi czas - wymyka sie pobzykac. Zamiast jesc rodzibny obiad z rodzina - gapi sie w komorke lub szybko kończy zeby uciec z domu i zadzwonic do kochanki. I tak dalej. To uczucie spycha CAŁĄ rodzine na drugi plan..Oczywiscie nir wiem jak jest u Rafa ale moj zdrajca tak robił i wielu innych zdrajców- wystarczy pogadac z ich ofiarami lub poczytac forum..
Czesia - kumam ze może odnajdujesz jakis kawałek siebie w historii Rafa ale nie ma uslrawiedliwien dla takiego postępowania.

Właśnie mi uświadomiłaś tym postem, że to ja zajmowałem się dziećmi od momentu, w którym jż się zakochała. Była "w rozsypce".

309 Ostatnio edytowany przez cześka8 (2021-11-25 16:12:05)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

będzie lepszym ojcem jak się rozwiedzie i będzie na ktores tam łikendy tylko obecny? to ze z zoną się (narazie) nie uklada nie znaczy że dzieci przestał kochać.... wiem wiem nie chodzi o ilość a jakość, może i autor myslami jest gdzies tam, ale z tego co pisał mają kontakt tylko w pracy, więc jakie wymykanie i bzykanie poza pracą, nie dopisujmy swoich historii w tej historii...

310

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
cześka8 napisał/a:

będzie lepszym ojcem jak się rozwiedzie i będzie na ktores tam łikendy tylko obecny? to ze z zoną się (narazie) nie uklada nie znaczy że dzieci przestał kochać.... wiem wiem nie chodzi o ilość a jakość, może i autor myslami jest gdzies tam, ale z tego co pisał mają kontakt tylko w pracy, więc jakie wymykanie i bzykanie poza pracą, nie dopisujmy swoich historii w tej historii...

Kocham moje dzieci nad życie.. I uważam że jestem dla nich dobrym ojcem.. One są moim największym priorytetem..
Co do romansu zakonczonego pół roku temu - tak jak piszesz - spotykamy się tylko w pracy.. Pozatym kontakt sporadyczny - jakiś czas temu zablokowałem fb, msg i inne komunikatory przez które pisaliśmy.. I nie chodzi tu o to że ja chcę do niej wracać - sposób w jaki skończyła ten romans dał mi wiele do myślenia.. Cały problem w tym jak przestać ją kochać.. Walczę z tym. Chodzę do psychologa. Staram się jak mogę.. Ale nie wychodzi to zapominanie - te uczucia nie błędna - ciągle są.

311

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Raf19784 napisał/a:
cześka8 napisał/a:

będzie lepszym ojcem jak się rozwiedzie i będzie na ktores tam łikendy tylko obecny? to ze z zoną się (narazie) nie uklada nie znaczy że dzieci przestał kochać.... wiem wiem nie chodzi o ilość a jakość, może i autor myslami jest gdzies tam, ale z tego co pisał mają kontakt tylko w pracy, więc jakie wymykanie i bzykanie poza pracą, nie dopisujmy swoich historii w tej historii...

Kocham moje dzieci nad życie.. I uważam że jestem dla nich dobrym ojcem.. One są moim największym priorytetem..
Co do romansu zakonczonego pół roku temu - tak jak piszesz - spotykamy się tylko w pracy.. Pozatym kontakt sporadyczny - jakiś czas temu zablokowałem fb, msg i inne komunikatory przez które pisaliśmy.. I nie chodzi tu o to że ja chcę do niej wracać - sposób w jaki skończyła ten romans dał mi wiele do myślenia.. Cały problem w tym jak przestać ją kochać.. Walczę z tym. Chodzę do psychologa. Staram się jak mogę.. Ale nie wychodzi to zapominanie - te uczucia nie błędna - ciągle są.

Tak je kochasz, że nie szanujesz ich matki... ciekawa logika.

312

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
cześka8 napisał/a:

będzie lepszym ojcem jak się rozwiedzie i będzie na ktores tam łikendy tylko obecny? to ze z zoną się (narazie) nie uklada nie znaczy że dzieci przestał kochać.... .

Tak!
Bo jak się z żoną nie układa, to dzieci to widzą.
I automatycznie chłoną taki schemat budowania relacji w swoich przyszłych związkach i małżeństwach. O wiele zdrowiej jest pokazać dziecku, że można się rozstać niż pokazywać dziecku taką toksykę.

313 Ostatnio edytowany przez cześka8 (2021-11-25 17:24:49)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

autorze bierzesz w ogóle opcję rozwodu pod uwagę? i tak raczej nie zapomnisz o kochance, skoro codzien widujesz ją w pracy... z żoną też nie po drodze.. i chyba lepiej nie będzie..   psycholog nie sugeruje rozstania, czy tam zmiany pracy? wspólna terapia może??? tkwisz w zawieszeniu...

314

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
cześka8 napisał/a:

będzie lepszym ojcem jak się rozwiedzie i będzie na ktores tam łikendy tylko obecny? to ze z zoną się (narazie) nie uklada nie znaczy że dzieci przestał kochać.... wiem wiem nie chodzi o ilość a jakość, może i autor myslami jest gdzies tam, ale z tego co pisał mają kontakt tylko w pracy, więc jakie wymykanie i bzykanie poza pracą, nie dopisujmy swoich historii w tej historii...

To jest generalnie ciekawy temat.

O ile zachowanie Autora w kwestiach romansu ciężko ocenić inaczej niż negatywnie, o tyle dzieci to osobna kwestia.

Dzieci są bardzo ważne, ale też tylko dlatego, że człowiek jest rodzicem, nie znaczy, że nie może oczekiwać czegoś dla siebie i że musi działać tylko i wyłącznie przez pryzmat dzieci. Odchodząc na chwilę od kontekstu tego wątku, jeśli jest jakieś rozwiązanie idealne dla dzieci, ale średnio fajne dla rodzica i jest też drugie rozwiązanie "tylko" dobre dla dzieci, ale za to bardzo dobre dla rodzica - które wybrać?

Rodzice to nie niewolnicy. Mają też swoje życie, plany i marzenia. Wiadomo, że odpowiedzialność za dzeci jest zawsze i zawsze trzeba brać ich dobro pod uwagę, przy jakiekolwiek decyzji. Jednak dobro rodzica też jest ważne, a ludzie w różnych dyskusjach jakby o tym zapominają.

Poza tym można być złym mężem i świetnym ojcem.

Myślę, że Autor po prostu jeszcze nie rozumie, jak wielką krzywdę może wyrządzić swoim dzieciom, jeśli romans się wyda. Wcale nie jest w takiej prostej i oczywistej sytuacji. Cokolwiek teraz zrobi, będzie źle. Może na zawsze zakończyć romans ze swojej strony, ale czy będzie umiał przestać kochać kochankę? A nawet jeśli, to jak odbudować związek z żoną, nosząc w sobie poczucie winy? A może ma powiedzieć żonie prawdę? Jest to najuczciwsze rozwiązanie i żona na pewno zasługuje na tę prawdę, no ale wtedy właśnie ucierpią dzieci.

Nie zazdroszczę... Ale też nie współczuję, bo Autor sam sprowadził to na siebie.

315

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
WindyBoy napisał/a:
PainIsFinite napisał/a:
cześka8 napisał/a:

to ze autor zbłądził nie oznacza automatycznie że jest złym ojcem i nie kocha dzieci - chyba za dalekie uproszczenie...

Oczywiscie ze jest poniekad złym ojcem. Dziala na szkodę swojej rodziny. A to zawsze godzi w dzieci. Rodzona to ekosystem. Nie da sie tego w 100% rozgraniczyc. Jezeli facet energie i mysli ładuje w kochanke - to nie robi tego w dzieci i zone. Zamiast wziac cala rodzine gdzies na spacer i spedzic z nimi czas - wymyka sie pobzykac. Zamiast jesc rodzibny obiad z rodzina - gapi sie w komorke lub szybko kończy zeby uciec z domu i zadzwonic do kochanki. I tak dalej. To uczucie spycha CAŁĄ rodzine na drugi plan..Oczywiscie nir wiem jak jest u Rafa ale moj zdrajca tak robił i wielu innych zdrajców- wystarczy pogadac z ich ofiarami lub poczytac forum..
Czesia - kumam ze może odnajdujesz jakis kawałek siebie w historii Rafa ale nie ma uslrawiedliwien dla takiego postępowania.

Właśnie mi uświadomiłaś tym postem, że to ja zajmowałem się dziećmi od momentu, w którym jż się zakochała. Była "w rozsypce".

Ale to standardowy schemat, zdradzająca osoba ogarnia cały dom bo chce zaplusować w oczach zdradzacza bo nie zdaje sobie sprawy co tak naprawdę jest przyczyną zachowania a i tak dostaje po głowie że nigdy tego nie robił i teraz pewnie zle to robi.

316 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-11-25 20:25:42)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
merle napisał/a:

Nie zazdroszczę... Ale też nie współczuję, bo Autor sam sprowadził to na siebie.

Merle pochlastam się:)
To jednorożce nie istnieją ? ,a świety Mikołaj ?

Rafał przecież napisał że nikt nie chciał tego romansu, sam się zachciał i zrobił.
Nie planowali tego przecież smile przez Ciebie zniszczyłeś moją wiarę smile
Na pojawienie się zainteresowania ciekawości to trudno powiedzieć wyczuć , ale potem na wielkie wow i tego co dalej się "samo" zrobiło to miało wpływ jeszcze oprócz ,losu, przeznaczenia ,fatum  ,wilgotność i temperatura powietrza,wiatr słoneczny,plamy na słońcu ,układ planet i gwiazd,fazy księżyca,nic nie mogli ,to było silniejsze od nich i nie mięli innego wyjścia ,a ponieważ najskuteczniejsza jest wiara we własną wiarę to było jak było - jakość świadomości jest istotna ,niestety potrzeba o nią dbać i ją rozwijać
jedni to mają jakoś tak inni się uczą najkosztowniejszą metodą prób i błędów,na sobie ,i  ,czyli ile prób tyle błędów tak 5-6 razy dla pewności,inni uczą się od innych albo  tak i tak ,a inni nigdy się nie uczą choć mogą - takie życie.

Rzekłem big_smile

317

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
cześka8 napisał/a:

autorze bierzesz w ogóle opcję rozwodu pod uwagę? i tak raczej nie zapomnisz o kochance, skoro codzien widujesz ją w pracy... z żoną też nie po drodze.. i chyba lepiej nie będzie..   psycholog nie sugeruje rozstania, czy tam zmiany pracy? wspólna terapia może??? tkwisz w zawieszeniu...

W tej chwili nie biorę pod uwagę rozwodu.. Dużo że sobą rozmawiamy, zobaczymy dokąd nas to zaprowadzi..
Psycholog narazie sugeruje podjęcie decyzji + później ewentualna terapia dla par.
Nie chcę kochanki, chce o niej zapomnieć, a przedewszystkim przestać ją kochać - w tym jest największy problem.
Tak wiem że tkwię w zawieszeniu - cały ten rok to emocjonalny armagedon dla mnie.. Zrobię wszystko żeby z tego zawieszenia wyjść i cieszyć się tym co mam bez szukania emocji i adrenaliny u boku innej.
Dużo tu piszecie że wejdę w kolejny romans - otóż nie wejdę.. Przeżyłem dawno temu zdradę żony i rozwód.. W głowie mi się nie mieściło jak można mieć romans.. Ale stało się.. Wszedłem w to, zakochałem się i teraz jestem gdzie jestem..

318

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

... rozmawiacie z zona swobodnie teraz mowiles, czy ona wie o tej kochance? Czy zauwazyla zmiany w Twym zachowaniu, czy... podejrzewala cos?? Jak podchodzi do tematu zdrady? Niektore osoby wola nie wiedziec.. nawet jak sa oznaki nie widza, nie chca widziec...

319

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
cześka8 napisał/a:

... rozmawiacie z zona swobodnie teraz mowiles, czy ona wie o tej kochance? Czy zauwazyla zmiany w Twym zachowaniu, czy... podejrzewala cos?? Jak podchodzi do tematu zdrady? Niektore osoby wola nie wiedziec.. nawet jak sa oznaki nie widza, nie chca widziec...

Nie wie o niej.. Nic nie podejrzewala..
Jak podchodzi to zdrady? Sama kiedyś zdradziła...
Myślę że ta wiedza tylko pogorszylaby sprawe.. Nie sądzę żeby chciała się rozwieść, walczyłaby, kocha mnie.
Więc po co jej ta wiedza? Żebym ja mógł zrzucić ciężar z siebie, żeby uczynić ją powiernikiem swoim? Bez sensu..
Przez 3 lata mnie nie było w tym związku - nie odeszła, więc informując ją teraz co zrobiłem komu zrobię dobrze? Niby dam jej prawo wyboru, decyzji.. Tylko o czym tu decydować... Ona chce tego związku, ja też chcę.. Jedyna opcja to samemu to przepracowac i dbać o związek i kobietę która dawno temu mogła już odejść..

320

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

powody po co mialaby sie dowiedziec masz powyzej.... W sumie chyba masz z zona podobny "status", trafila sie Wam przygoda...
A nie mozesz zatem zmienic w pracy.. oddzialu? Pokoju? Jesli pracy nie chcesz zmieniac...

321

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Jeżeli podejmiesz decyzję, że chcesz zostać z żoną i zrobisz wszystko, aby żona była z Tobą szczęśliwa - to może lepiej jednak nie mówić. Ale to chyba jedyna sytuacja. Bo jeśli Ty zrobisz wszystko, aby przywrócić w sobie uczucia do żony, to wygrają wszyscy (Twoja żona, dzieci i Ty). Bo kochanka już taką decyzję podjęła.  Ale to musi być decyzja podjęta z głębi serca. Tylko taka ma sens.  Jak w sobie wzbudzić te uczucia, możesz poszukać w książce "Pokochaj siebie, a nie ważne z kim się zwiążesz" autorka Zuhorst chyba. Jeśli do tego jest potrzebna zmiana pracy, to nie będzie to wielka cena za szczęście Twojej rodziny. Dobrze, że chodzisz do psychologa.
Chociaż może lepszym rozwiązaniem mogłoby być przyznanie się żonie. Jeśli żona zdradzała, to może to zrozumie. A Tobie niepewność, czy żona nadal będzie tak Ciebie kochać mogłaby pomóc w odbudowie tego uczucia.
Gdybyś tak bardzo kochał kochankę, to już dawno byłbyś z nią. To była Twoja decyzja, że razem nie byliście. Dopiero kiedy kochanka Cię odrzuciła, to nagle nabrała ogromnej wartości. Tak często bywa. Więc odrzucenie (nawet chwilowe) przez żonę także mogłoby w Tobie coś obudzić. Widać lubisz gonić króliczka.

322 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-11-25 23:53:34)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Raf19784 napisał/a:
cześka8 napisał/a:

... rozmawiacie z zona swobodnie teraz mowiles, czy ona wie o tej kochance? Czy zauwazyla zmiany w Twym zachowaniu, czy... podejrzewala cos?? Jak podchodzi do tematu zdrady? Niektore osoby wola nie wiedziec.. nawet jak sa oznaki nie widza, nie chca widziec...

Nie wie o niej.. Nic nie podejrzewala..
Jak podchodzi to zdrady? Sama kiedyś zdradziła...
Myślę że ta wiedza tylko pogorszylaby sprawe.. Nie sądzę żeby chciała się rozwieść, walczyłaby, kocha mnie.
Więc po co jej ta wiedza? Żebym ja mógł zrzucić ciężar z siebie, żeby uczynić ją powiernikiem swoim? Bez sensu..
Przez 3 lata mnie nie było w tym związku - nie odeszła, więc informując ją teraz co zrobiłem komu zrobię dobrze? Niby dam jej prawo wyboru, decyzji.. Tylko o czym tu decydować... Ona chce tego związku, ja też chcę.. Jedyna opcja to samemu to przepracowac i dbać o związek i kobietę która dawno temu mogła już odejść..

Dopóki z żony będziesz robił sobie żarty i traktował ją jak teraz niepoważnie czyli bez szacunku i również siebie bez szacunku
to tylko zmieniać będziesz role ,teraz jesteś w roli zgubionego niby nawróconego misia i poza seksem ,wyznaczasz żonie bez jej zgody wiedzy, rolę plasterka na niby zbolałe serduszko i jaki to jesteś niedobry chciałbyś być lepszy,nawet jakby to było spontaniczne to za 3-4 miesiące okaże się to z olbrzymim prawdopodobieństwem fiaskiem.
To oczywiście z mojego punktu widzenia i doświadczenia oraz doświadczenia ludzi w podobnej sytuacji .
Jestem przekonany i to bardzo pewny tego Rafale, że ukrywasz pewne rzeczy przed sobą i przed nami
to drugie wiadomo, że jest znacznie mniej istotne oczywiście .
Masz do przepracowania zazdrość o męża i zaborcze przekonania o niego zawiść,Twoje poprzednie wpisy na jego temat wydają się bardzo życzeniowe i dziecinne,a poglądy na otwarte związki możesz sobie moim zdaniem wsadzić w buty.
Nie mają żadnego znaczenia podobnie pogląd że godziłeś się z jego istnieniem ,na początku pewnie i tak mogło być,ale z tego co widzę po innych Twoich wpisach nie jesteś z innej gliny i wyjątkowy.To dobrze dla Ciebie w sumie.
Stwarzasz sobie sam przeszkody do oprzytomnienia ,dlatego tak ciężko Ci idzie ,tylko że to jedynie sam możesz jak chcesz zobaczyć
im bardziej zaprzeczasz tym sobie robisz pod górkę ,a mnie nam nie zależy na tym żeby mieć rację i jedynie słuszna prawdę
Jesteś niewiele przed Bi_bi.
Niewiele robisz dla siebie dobrego ,chcesz tylko zrobić sobie dobrze ,inni decydują o Tobie i Twoim życiu Rafale, a żona za Ciebie na siłę nie sprawi że ją pokochasz ,nie pokocha bo ma swoje problemy i nieprzepracowane rzeczy jeżeli ma prawdziwą depresję to jest też niebezpiecznie nieprzewidywalna ,a Ty marnie ją znasz tylko Ci się zdaje.Takich dwoje nieszczęśników nie pomoże sobie tylko podwoi żałość .
Udawanie że jej słuchasz jest słabe jeżeli tak robisz.
Cięgle kręcisz się w znajomych niby miejscach, krążysz jak ćpun co niby zerwał z nałogiem w miejscach, gdzie kręcił się diler,nawet  go widujesz niby, szukasz niby czegoś innego ,wyrabiasz sobie niby silną wole ,a tak naprawdę to diler musiał uciekać przed policją i się ukrywa i ma Ciebie w niech będzie że w nosie ,znowu nie masz wyjścia.
Ping pongiem ze swoją żona i sobą nie uleczysz się ,niczego tym i w ten sposób nie wypełnisz ,dopóki będziesz udawał cokolwiek przed sobą,wiem to proces takie zdrowienie i wszystko przed Tobą - niestety tylko i wyłącznie w Twoich rękach ,nikt z tym oprócz Ciebie nie ma nic wspólnego.
Ten "miodowy miesiąc" z żoną się kończy a znieczulenie i tak marne przestanie wkrótce działać dopadnie Ciebie trzesiawka
możesz to oddalać, odraczać, robić pompki i przysiady a i tak nigdzie nie uciekniesz ,możesz zmieniać środki tylko na ściemnianie sobie .
Niczego nowego nie robisz chyba ,ani niewiele dobrego dla innych autentycznie i lepiej nic nie rób,dalej skoncentrowany jesteś na sobie ,nieuważny trochę jednak nadęty i obrażony  .
Absolutnie nie ma w tym nic niezwykłego robisz to co większość po takich "ogromnie trudnych" przeżyciach.
Mam tylko jedną dobrą wieść dla Ciebie łatwo nie będzie jeszcze długo w tym rozdarciu i konflikcie ,a dobre jest to że na pewno nie jesteś psychopatą ,to tylko zwykłe nabuzowane ,nadymane ego, co skacze jak pchła na grzebieniu Ciebie boli .Będzie jak zwykle Rafale.
Jeżeli działam Ci na nerwy z tymi moimi porównaniami o ćpunie  to dobrze,jeżeli nie to gorzej i dłużej będziesz dochodził do siebie ,bez zrobienia porządku w sobie nic się nie zmieni tylko scenografia i fasada .Czego się boisz Rafale oprócz tego że romans się wyda ?
Pracę masz,osiągnąłeś jakiś sukces ,status ,niby masz rodzinę, jesteś jeszcze zdrowy, niestary ,o co Ci chodzi czego Ci mało ?
Bardzo chciałbym Cie wkurwić ,ale to też trochę po za moim zasięgiem nie jestem już półbogiem spadłem  sruu i w pizdu z tamtego miejsca
.Będę Ci dokuczał i drażnił się z Tobą nie dlatego że to lubię i jestem starym cymbałem ,ale dlatego że tak jest w porządku
i tak robią ludzie bez wstydu już i poczucia winy i poczucia misji nie uszczęśliwię Ciebie na siłę i wbrew Tobie nikt ego nie dokona i nie mam złudzeń .
Ale żeś się wpierdzielił chłopaku , zryje Ci to trochę psyche te "przejścia",ale jak jesteś w miarę kumaty to sobie poradzisz,tylko czy jesteś  ?.
Nie odpowiadaj mi na ten post ,bo ja sobie nie robię żadnych jaj traktuje Ci jak mężczyznę, którym niestety jeszcze w moich kaprawych ślepiach nie jesteś ,a ja naprawdę się nie popisuje i nie wydurniam to poważne sprawy najważniejsze są, to nie zabawa i jakaś głupia gra.
Z resztą mogę się mylić  i mam to gdzieś .Wcale nie jesteś łatwym i słabym - jesteś bardzo łatwym i bardzo słabym.

323

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
normalnyjestem napisał/a:
WindyBoy napisał/a:
PainIsFinite napisał/a:

Oczywiscie ze jest poniekad złym ojcem. Dziala na szkodę swojej rodziny. A to zawsze godzi w dzieci. Rodzona to ekosystem. Nie da sie tego w 100% rozgraniczyc. Jezeli facet energie i mysli ładuje w kochanke - to nie robi tego w dzieci i zone. Zamiast wziac cala rodzine gdzies na spacer i spedzic z nimi czas - wymyka sie pobzykac. Zamiast jesc rodzibny obiad z rodzina - gapi sie w komorke lub szybko kończy zeby uciec z domu i zadzwonic do kochanki. I tak dalej. To uczucie spycha CAŁĄ rodzine na drugi plan..Oczywiscie nir wiem jak jest u Rafa ale moj zdrajca tak robił i wielu innych zdrajców- wystarczy pogadac z ich ofiarami lub poczytac forum..
Czesia - kumam ze może odnajdujesz jakis kawałek siebie w historii Rafa ale nie ma uslrawiedliwien dla takiego postępowania.

Właśnie mi uświadomiłaś tym postem, że to ja zajmowałem się dziećmi od momentu, w którym jż się zakochała. Była "w rozsypce".

Ale to standardowy schemat, zdradzająca osoba ogarnia cały dom bo chce zaplusować w oczach zdradzacza bo nie zdaje sobie sprawy co tak naprawdę jest przyczyną zachowania a i tak dostaje po głowie że nigdy tego nie robił i teraz pewnie zle to robi.

To nie tak, ja i tak dużo się dzieciakami zajmowałem. Jż po prostu się od tego odcięła w pewnym momencie i nie chodziło o żadne zaplusowanie, tylko miałem dzieci zostawić same sobie? Uważałem, że jej stany depresyjne nasiliły się z powodu rozpadającego się małżeństwa, a nasiliły się z powodu kosza od boczniaka. Nie ma co robić offtopu, ale faktycznie zdradzający mniej lub bardziej odsuwa się od rodziny, czy tego chce czy nie.

324

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Nie da się być w rodzinie całkiem myśląc o kimś innym.
Jak przypominam sobie męża z tamtego okresu i siebie to nie wiem kogo mi bardziej żal.
Potem jak jeszcze nie wiedzialam a juz sie im rozsypało to było dziwnie, niby dobrze miedzy nami a jednak... Za bardzo sie starał.
A teraz po dwóch latach, on jest sobą chyba już ale ja nie.
Taka decyzja skoku w bok zmienia życie wszystkich i zmienia ludzi, określa ich na przyszłość i determinuje w jakiś na sposób ich wybory.
Smutne to wszystko i najbardziej szkoda dzieci a dobrego rozwiazania nie ma.

325

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Ania2019 napisał/a:

Nie da się być w rodzinie całkiem myśląc o kimś innym.
Jak przypominam sobie męża z tamtego okresu i siebie to nie wiem kogo mi bardziej żal.
Potem jak jeszcze nie wiedzialam a juz sie im rozsypało to było dziwnie, niby dobrze miedzy nami a jednak... Za bardzo sie starał.
A teraz po dwóch latach, on jest sobą chyba już ale ja nie.
Taka decyzja skoku w bok zmienia życie wszystkich i zmienia ludzi, określa ich na przyszłość i determinuje w jakiś na sposób ich wybory.
Smutne to wszystko i najbardziej szkoda dzieci a dobrego rozwiazania nie ma.

A teraz na to patrząc - uważasz, że dobrze postąpiłaś?
Wiem, że to trudne pytanie, bo nie wiadomo jak potoczyłoby się życie, gdybyś podjęła inną decyzję.
Domyślam się również, że dla dzieci lepiej i to na pewno też wpływa na Twoje poczucie szczęścia.
Big hug:)

Posty [ 261 do 325 z 328 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Koniec romansu - czy na pewno?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026