netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Koniec romansu - czy na pewno?

327 odpowiedzi35 132 wyświetleniazałożony przez Raf19784, 03.08.2021

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Koniec romansu - czy na pewno?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 328 ]

131

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Raf, sorry, ale tego co piszesz to... ręce opadają.
Tak taki otwarty na seks, żona kocha do szaleństwa, kochanka wróciła do męża.. litości!

132

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Raf19784 napisał/a:
lalkaalka napisał/a:
Raf19784 napisał/a:

Obustronnie czyli wspólnie ze mną. Nie uzależniam tej decyzji od decyzji kochanki. Ona już wybrała - czy jak kto woli - zrobił to jej mąż. Moim problemem są uczucia do niej.
A co będzie w przyszłości  - przecież nikt tego nie wie. Nie da się zaplanować swojego życia od A do Z.. Jestem już na tyle duży że wiem z własnego doświadczenia że życie potrafi bardzo zaskakiwać.

Chyba Ty jedyny wolisz wierzyc,  że to mąż za nią zdecydował. Chyba jej do trwania w małżeństwie nie zmusił. Poza tym Ona nie tylko zdecydowała się  zostać przy męża, ale także postanowiła Cię kopnąć w 4 litery. Zadziwiające Jak konsekwentnie wypierasz fakty. Ale musi Ci być z tym lepiej skoro jestes taki oporny na Argumenty innych.

Gdzie wypieram fakty ? Znam je doskonale i nic nie wypieram.
Jak umiesz się odkochać w kilkanaście dni i zapomnieć o kimś z kim się było bardzo blisko przez 3 lata to zdradź mi ten sekret. Tu jest problem - uczucia do niej.
Nie zamierzam za nią latać, prosić się czy czekać aż jej się mąż znudzi lub nie.

Wypierasz fakty w tym że idealizujesz kochankę i związek z nią mimo że się na Ciebie i waszą miłość  wypięła, Szczerze bardziej dosadnie niz myślałam.  Ona już wiedziała Jak się wasze losy potoczą wtedy gdy mąż się wyprowadził albo i wcześniej. Odsunięcie się od męża emocjonalnie poskutkowało wyprowadzką, zrobiło się poważnie to się przestraszyła i zawinęła manatki.  Widać z ponoszeniem konsekwencji jest jej tak samo ciężko Jak i Tobie.
A Ty w efekcie starasz się o żonę,  która ciągłe przy wyidealizowanej kochance wypada blado. Bo nie masz innego wyjscia. Tzn masz,  ale nie chcesz ponosić konsekwencji. Kochanka tez nie chciała więc się zmyła.  Gadki o poświęceniu sie dla rodziny i " zła mniejszego" to dalej tylko gadki. Bardziej wyjątkowo brzmi wtedy egoizm i tchorzostwo.  Jesli to by byla miłość to byscie rozwiązanie znaleźli.

I szansa na ratowanie malzenstw i sens tej szopki jest tylko wtedy Kiedy jesteś swoich wyborów pewny. Jestes pewny ze bedziesz obstawiał przy swoim Jak kochanka wróci?
Nie znam sekretu odkochania się w parę tygodni,  ale znam do tego droge  a Ty zaczynaszod dupy strony.
Tylko żoną Ci została,  jestes emocjonalnie rozjechany, kochasz kochanke,  nie mozesz sie pogodzic z jej strata a probujesz zonie teraz wmowic Jak kiepsko bylo przez ostatnie lata. Gdzie byles wiec przez te lata? Przetraw najpierw swoje zale,  a dopiero pozniej rob kobiecie wode z mozgu,  która Cie przez te lata gdzie ty ja po rogach waliles niezmiennie kochala i nie miała o niczym pojecia ze dla Ciebie jest tak kiepsko bo dla niej byl to normalny stan rzeczy.

133

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Było na tym forum (i w innych wątkach) kilka porównań do haju narkotykowego. Ja się tak dokładnie czuję od kilkunastu dni. Ktoś mi zabrał coś co dawało mi ten haj.
Oceniajcie mnie jak chcecie. Dla mnie to jest początek drogi o siebie. Początek drogi w prostowaniu mojego małżeństwa które nie mam pojęcia jak się skończy. Początek drogi o odcięcie się od uczuć do kochanki.
Jeśli uważacie że piszę w kółko to samo to możemy uznać wątek za zakończony - staram się wyrzucać z siebie emocje na bieżąco - pewnie czasem nieco bez składu i ładu.
Dziękuję Wam za opinie - najbardziej cenię te od osób które były w romansie (po jednej lub drugiej stronie). Cała reszta teoretyzuje - teorię to ja znam - trudniej ją wcielić we własne życie.

134

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
lalkaalka napisał/a:
Raf19784 napisał/a:
lalkaalka napisał/a:

Chyba Ty jedyny wolisz wierzyc,  że to mąż za nią zdecydował. Chyba jej do trwania w małżeństwie nie zmusił. Poza tym Ona nie tylko zdecydowała się  zostać przy męża, ale także postanowiła Cię kopnąć w 4 litery. Zadziwiające Jak konsekwentnie wypierasz fakty. Ale musi Ci być z tym lepiej skoro jestes taki oporny na Argumenty innych.

Gdzie wypieram fakty ? Znam je doskonale i nic nie wypieram.
Jak umiesz się odkochać w kilkanaście dni i zapomnieć o kimś z kim się było bardzo blisko przez 3 lata to zdradź mi ten sekret. Tu jest problem - uczucia do niej.
Nie zamierzam za nią latać, prosić się czy czekać aż jej się mąż znudzi lub nie.

Wypierasz fakty w tym że idealizujesz kochankę i związek z nią mimo że się na Ciebie i waszą miłość  wypięła, Szczerze bardziej dosadnie niz myślałam.  Ona już wiedziała Jak się wasze losy potoczą wtedy gdy mąż się wyprowadził albo i wcześniej. Odsunięcie się od męża emocjonalnie poskutkowało wyprowadzką, zrobiło się poważnie to się przestraszyła i zawinęła manatki.  Widać z ponoszeniem konsekwencji jest jej tak samo ciężko Jak i Tobie.
A Ty w efekcie starasz się o żonę,  która ciągłe przy wyidealizowanej kochance wypada blado. Bo nie masz innego wyjscia. Tzn masz,  ale nie chcesz ponosić konsekwencji. Kochanka tez nie chciała więc się zmyła.  Gadki o poświęceniu sie dla rodziny i " zła mniejszego" to dalej tylko gadki. Bardziej wyjątkowo brzmi wtedy egoizm i tchorzostwo.  Jesli to by byla miłość to byscie rozwiązanie znaleźli.

I szansa na ratowanie malzenstw i sens tej szopki jest tylko wtedy Kiedy jesteś swoich wyborów pewny. Jestes pewny ze bedziesz obstawiał przy swoim Jak kochanka wróci?
Nie znam sekretu odkochania się w parę tygodni,  ale znam do tego droge  a Ty zaczynaszod dupy strony.
Tylko żoną Ci została,  jestes emocjonalnie rozjechany, kochasz kochanke,  nie mozesz sie pogodzic z jej strata a probujesz zonie teraz wmowic Jak kiepsko bylo przez ostatnie lata. Gdzie byles wiec przez te lata? Przetraw najpierw swoje zale,  a dopiero pozniej rob kobiecie wode z mozgu,  która Cie przez te lata gdzie ty ja po rogach waliles niezmiennie kochala i nie miała o niczym pojecia ze dla Ciebie jest tak kiepsko bo dla niej byl to normalny stan rzeczy.

Można odnieść wrażenie że powinienem tutaj jechać po kochance od najgorszych.. Zmieszać ją z błotem, zablokować wszędzie gdzie się da, najlepiej oczernić w oczach wszystkich a w pracy udawać że nie istnieje i jej nie widzę.

135

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

I tak na marginesie czytajac dalsze Posty. Nawet jakbys z żoną rozmawial dawno to i tak bys zdradzal.  Nie zdradza sie bo sie zle dzieje , bo ma sie z kimś Problem. Zdradza sie gdy sie ma Problem ze sobą.  Wiesz ze Go masz a probujesz od rozmów z żoną? Co Ci to da? Chyba tylko tyle ze sam jestes sobie winny ze małżeństwo na jakosci stracilo.  Zona Cie kochala,  myslala ze jest okaay a Ty wzdychales do kochanki w tym czasie zamiast rozmawiac  z żoną.
Zacznij od siebie zanim ze chcesz zeby żoną siebie czy cokolwiek w swoim podejsciu zmieniala.  Idziesz na skroty. Obarczasz ja czyms za co sam jestes odpowiedzialny.

136

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Raf19784 napisał/a:
lalkaalka napisał/a:
Raf19784 napisał/a:

Gdzie wypieram fakty ? Znam je doskonale i nic nie wypieram.
Jak umiesz się odkochać w kilkanaście dni i zapomnieć o kimś z kim się było bardzo blisko przez 3 lata to zdradź mi ten sekret. Tu jest problem - uczucia do niej.
Nie zamierzam za nią latać, prosić się czy czekać aż jej się mąż znudzi lub nie.

Wypierasz fakty w tym że idealizujesz kochankę i związek z nią mimo że się na Ciebie i waszą miłość  wypięła, Szczerze bardziej dosadnie niz myślałam.  Ona już wiedziała Jak się wasze losy potoczą wtedy gdy mąż się wyprowadził albo i wcześniej. Odsunięcie się od męża emocjonalnie poskutkowało wyprowadzką, zrobiło się poważnie to się przestraszyła i zawinęła manatki.  Widać z ponoszeniem konsekwencji jest jej tak samo ciężko Jak i Tobie.
A Ty w efekcie starasz się o żonę,  która ciągłe przy wyidealizowanej kochance wypada blado. Bo nie masz innego wyjscia. Tzn masz,  ale nie chcesz ponosić konsekwencji. Kochanka tez nie chciała więc się zmyła.  Gadki o poświęceniu sie dla rodziny i " zła mniejszego" to dalej tylko gadki. Bardziej wyjątkowo brzmi wtedy egoizm i tchorzostwo.  Jesli to by byla miłość to byscie rozwiązanie znaleźli.

I szansa na ratowanie malzenstw i sens tej szopki jest tylko wtedy Kiedy jesteś swoich wyborów pewny. Jestes pewny ze bedziesz obstawiał przy swoim Jak kochanka wróci?
Nie znam sekretu odkochania się w parę tygodni,  ale znam do tego droge  a Ty zaczynaszod dupy strony.
Tylko żoną Ci została,  jestes emocjonalnie rozjechany, kochasz kochanke,  nie mozesz sie pogodzic z jej strata a probujesz zonie teraz wmowic Jak kiepsko bylo przez ostatnie lata. Gdzie byles wiec przez te lata? Przetraw najpierw swoje zale,  a dopiero pozniej rob kobiecie wode z mozgu,  która Cie przez te lata gdzie ty ja po rogach waliles niezmiennie kochala i nie miała o niczym pojecia ze dla Ciebie jest tak kiepsko bo dla niej byl to normalny stan rzeczy.

Można odnieść wrażenie że powinienem tutaj jechać po kochance od najgorszych.. Zmieszać ją z błotem, zablokować wszędzie gdzie się da, najlepiej oczernić w oczach wszystkich a w pracy udawać że nie istnieje i jej nie widzę.

Nie, dlaczego wyciągasz takie wnioski ? Pisałam o Twojej zonie i o Tobie. O kochance napisałam tylko tyle ze gdyby Cie kochala to by inaczej sie zachowala po wyprowadzce męża. Bys spojrzal na to inaczej a nie zeby Ci czy kochance ublizyc.

137 Ostatnio edytowany przez Ania2019 (2021-08-06 16:13:20)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Strasznie mi się przykro to czyta analizując swoje zycie, bo zona kochająca i matką wrecz idealna bylam i moj maz sam to mowi, ze bylam za dobra i poszedł do pierwszej lepszej z pracy, która kiwnęła na niego palcem i byla ladna, bo mial trudny okres (a szczerze to mial kryzys wieku średniego).
Szukal wlasnie rozmów podobno u tej z pracy, ale ze mna wtedy rozmawiać nie chciał, tylko złościł sie, oszukiwal odsuwał itd.
Uparcie twierdze, ze lepiej wiedzieć z kim sie zyje i zdecydować czy chce sie z kims takim żyć, zrobić testy W oraz HIV, zadbać o finanse.
Ja to zrobiłam i wiem na czym stoję i bardzo to sobie chwalę. Wiem i mam smile a ofiarą po czasie to jest mój mąż, bo wie, ze stracił wszystko i juz nigdy nie bede czula do niego tego co kiedys i za zadne skarby swiata nie bede miala z nim kolejnego dziecka (raptem ta miłość moja bezwarunkowa i kolejny potomek takie wazne dla niego sa).
A jak kiedys znowu mu odbije to zabiera jedynie polowe kredytu i droga wolna, tym razem taka glupia by sie do choroby doprowadzic nie bede (mam nadzieje smile) i zabezpieczyłam przyszłośc swoja i dziecka juz.
Bez urazy Raf, tego samego zycze Twojej zonie i dzieciom, bezpieczeństwa i zdrowia i decydowania samemu o tym co dalej,
a Tobie szczescia.

138

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Popieram Anie. Możesz mówić o naprawie małżeństwa ale ono może być prawdziwe dopiero jak żona się dowie i zadecyduje co dalej. Jest kilka rozwiązań, może Cię wyrzucić na zbity leb zrobic z Ciebie najgorszego i nienawidzieć, może też mieć kochanka i urozmaicać sobie życie erotyczne bo być może z Tobą wcale nie jest jej tak wspaniałe jak Ci się wydaje i zyc sobie w takim układzie albo spróbować coś zbudować z Tobą ale na równych zasadach. Co do kochanki, nikt nie każe Ci jej nienawidzieć tylko uzmysławiają Ci wszyscy że wcale Cię nie kochała tylko oklamywala Cię tak jak ty żonę i oczywiście z cierpieniem w sercu Cie rzuciła bo przecież Ci nie powie ze ma Cię w przysłowiowej d..., może się jeszcze kiedyś przydasz.

139 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-08-06 16:57:30)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Tancerkaja napisał/a:

tylko uzmysławiają Ci wszyscy że wcale Cię nie kochała tylko oklamywala Cię tak jak ty żonę i oczywiście z cierpieniem w sercu Cie rzuciła bo przecież Ci nie powie ze ma Cię w przysłowiowej d..., może się jeszcze kiedyś przydasz.

Właśnie. Autor okłamuje swoją żonę. Inni, mniej empatyczni ludzie tez tak robią i kochanka właśnie to samo robi jemu.
Karma wraca.

140

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Na etapie gdy umierasz z tęsknoty za tamtą nie rób żonie prania mózgu by zrobić z niej lepszą  żonę.
Tylko dla jakiego męża? smile
W sumie nadal nic o Twoim małżeństwie nie wiemy, więc nie wiadomo czy ta naprawa to nie jest szukanie czegoś na siłę.

141 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-08-06 17:21:30)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Ela210 napisał/a:

Na etapie gdy umierasz z tęsknoty za tamtą nie rób żonie prania mózgu by zrobić z niej lepszą  żonę.
Tylko dla jakiego męża? smile
W sumie nadal nic o Twoim małżeństwie nie wiemy, więc nie wiadomo czy ta naprawa to nie jest szukanie czegoś na siłę.

Trochę też wybiegamy na przód smile

Jak na razie to niech Rafał po prostu zadba o siebie czyli o "banalne" witaminy, magnez,nieco więcej wody (nie wódy),sen,regularne posiłki, więcej ruchu
To podstawa początek żeby zacząć trzeźwiej myśleć i patrzeć.

142

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

To co robisz nazywa się zaklinaniem rzeczywistości.
We wszystkich znanych mi przypadkach wychodzi to stosującym na złe, bo jednak prawdy i faktów nie da się lekceważyć i zakłamywać bez końca.
Mąż zadecydował za Twoją kochankę, że do niej wraca??
big_smile
Już to sobie wyobrażam, jak przykuwana przez niego łańcuchem do kaloryfera rozpaczliwie miota się i krzyczy - nie, nie, ja chcę być z Rafem!!

Nie żaden mąż zdecydował, tylko ona sama.
Że chce być z nim, a nie z Tobą.

143 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-08-06 18:04:05)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Raf19784 napisał/a:
lalkaalka napisał/a:
Raf19784 napisał/a:

Gdzie wypieram fakty ? Znam je doskonale i nic nie wypieram.
Jak umiesz się odkochać w kilkanaście dni i zapomnieć o kimś z kim się było bardzo blisko przez 3 lata to zdradź mi ten sekret. Tu jest problem - uczucia do niej.
Nie zamierzam za nią latać, prosić się czy czekać aż jej się mąż znudzi lub nie.

Wypierasz fakty w tym że idealizujesz kochankę i związek z nią mimo że się na Ciebie i waszą miłość  wypięła, Szczerze bardziej dosadnie niz myślałam.  Ona już wiedziała Jak się wasze losy potoczą wtedy gdy mąż się wyprowadził albo i wcześniej. Odsunięcie się od męża emocjonalnie poskutkowało wyprowadzką, zrobiło się poważnie to się przestraszyła i zawinęła manatki.  Widać z ponoszeniem konsekwencji jest jej tak samo ciężko Jak i Tobie.
A Ty w efekcie starasz się o żonę,  która ciągłe przy wyidealizowanej kochance wypada blado. Bo nie masz innego wyjscia. Tzn masz,  ale nie chcesz ponosić konsekwencji. Kochanka tez nie chciała więc się zmyła.  Gadki o poświęceniu sie dla rodziny i " zła mniejszego" to dalej tylko gadki. Bardziej wyjątkowo brzmi wtedy egoizm i tchorzostwo.  Jesli to by byla miłość to byscie rozwiązanie znaleźli.

I szansa na ratowanie malzenstw i sens tej szopki jest tylko wtedy Kiedy jesteś swoich wyborów pewny. Jestes pewny ze bedziesz obstawiał przy swoim Jak kochanka wróci?
Nie znam sekretu odkochania się w parę tygodni,  ale znam do tego droge  a Ty zaczynaszod dupy strony.
Tylko żoną Ci została,  jestes emocjonalnie rozjechany, kochasz kochanke,  nie mozesz sie pogodzic z jej strata a probujesz zonie teraz wmowic Jak kiepsko bylo przez ostatnie lata. Gdzie byles wiec przez te lata? Przetraw najpierw swoje zale,  a dopiero pozniej rob kobiecie wode z mozgu,  która Cie przez te lata gdzie ty ja po rogach waliles niezmiennie kochala i nie miała o niczym pojecia ze dla Ciebie jest tak kiepsko bo dla niej byl to normalny stan rzeczy.

Można odnieść wrażenie że powinienem tutaj jechać po kochance od najgorszych.. Zmieszać ją z błotem, zablokować wszędzie gdzie się da, najlepiej oczernić w oczach wszystkich a w pracy udawać że nie istnieje i jej nie widzę.

Nic bardziej mylnego ,choć nie zdziw się że takie negatywne uczucia w pewnym sensie mimo woli mogą się pojawić.Chyba nie o to chodziło Lalce i mnie pisząc o błocie i bagnie romansu ,raczej chodzi o uznanie egoizmu i jego mrocznych i ciemniejszych stron które istnieją i bywają istotą pewnych błędów ,są neurotyczne i mają cierpienie w sobie
To nie jest rozwiązanie problemu raczej bywa etapem czy fazą po rozstaniu dyskredytowanie hurtem wszystkiego jak leci .Z tyłu głowy i tak się zaprzecza i skrycie idealizuje dalej co wzmacnia rozdźwięk i podtrzymuje konflikt .
Utknięcie w tym miejscu na dłużej bywa okropne,podobnie jak samobiczowanie z "chorym" poczuciem winy nie jest dobrze lgnąć do tym stanów,to po prostu różne formy próby starania uniknięcia innych emocji ,trochę podobne jak na jeden ból stosuje się samookaleczenie.
Nic innego jak totalne użalanie się na wiele sposobów ,jest jeszcze obwinianie kogoś - kto tam jest pod ręką .

144

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Jesteś w fazie narkomana który nawet wie że to jest złe i się żle skończy ale dalej to robisz. Autorze nie chce być tu prorokiem ale wzorem innych ludzi opisujących na forum swoje historie możesz doświadczyć szybkiego zakończenia wszelakich uczuć do kochanki i to wciągu jednego dnia. Twoja jeszcze do teraz małżonka dowie się o twojej zdradzie (romansie) i jej się po prostu uleje w 5 minut. Z uczucia miłości odczujesz uczucie nienawiści połączone z natychmiastowym rozwodem. A jak się dowie ? wystarczy poczytać : mąż kochanki skontaktuje się albo wymusi aby zadzwoniła do małżonki i przyznała się do romansu z tobą, znajomi poinformują, sama się zorientuje trafiając na błędy popełniane przez ciebie w celu ukrycia romansu i jeszcze kilkanaście różnych przypadków. Bywało że po 20 latach wychodziła prawda o zdradach. Wtenczas zostaniesz z niczym i sam mający żal do wszystkich o wszystko. Tak jak pisałem wcześniej powinieneś nie rozkminiać o kochance ale jak wynagrodzić rodzinie krzywdy które popełniłeś romansując - odsuwając się emocjonalnie od nich, tracąc czas kosztem rodziny na zdrady, myśląc o kochance a nie rodzinie. Los daje ci szanse (żona jak piszesz nic nie wie) a ty dalej swoje. Musisz chyba dostać porządnie po dupie i głowie aby oprzytomnieć i zrozumieć na czym polega małżeństwo. Poczytaj niektórzy mają pecha ich współmałżonkowie nie kochają, są obojętni ale oni walczą o związek, małżeństwo, miłość, dzieci, rodzinę.

145 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-08-06 18:53:19)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Mylisz się.
Jak walczą  o związek gdzie komuś na nich nie zależy, to nie mają pecha, tylko są głupi po prostu. Do czasu.
Tu wbrew pozorom zdrada ich poboli, ale też mają szansę odkryć coś  nowego z kimś  innym.
Po drugie:
Nie strasz go, bo wcale nie musi się wydać.  Poczytaj forum i zobaczysz ze zdrady wydają się głównie z głupoty.
Po trzecie,  nie wiem co to znaczy że żona go kocha, tu definicja miłości potrzebna.
A jeśli to rzeczywiście kocha to niestety z automatu to nie rodzi wzajemności i żalu mieć o to nie można do obiektu.
Poza wszystkim to jakby z kochanką chciał być, to była okazja to zadeklarować.
A to że jest zaskoczony  to świadczy o tym że mało rozmawiali. Nie wiem dlaczego natomiast jest zaskoczony powrotem męża, na co ta kobieta miała niby liczyć w związku z Rafem?
Przecież sygnalizował aż nadto , że nie podoba jej się samotne życie.

146

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Ela210 napisał/a:

Nie strasz go, bo wcale nie musi się wydać.  Poczytaj forum i zobaczysz ze zdrady wydają się głównie z głupoty.

Prawda jest taka że bardzo wiele romansów się nie wydaje - nigdy .
A wychodzą na jaw różnie i z głupoty ,z nieuwagi,że zbytniej pewności siebie i rutyny ,że zmęczenia,ze złośliwości i ingerencji trzecich osób z różnymi motywacjami wtrącania się w życie innych, i podświadomie tak żeby ktoś zdecydował za nich co dalej z tym romansem,  ale to ostatnie to moja nienaukowa teoria ,

147

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
assassin napisał/a:

Ale się z tym kurewiczem tu cackacie. Wyjdzie jeszcze na to, że to biedny miś, a żona zło wcielone i nie miał wyjścia i ta druga to też zła kobieta była. Słabo.

No i kolega tez cie dobrze podsumowal big_smile
Ja jeszcze dodam, abys sprawdzil czy zone na pewno nikt nie posuwa, w koncu 3 lata zaniedban - cos ci moglo umknac big_smile.

148

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
paslawek napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Nie strasz go, bo wcale nie musi się wydać.  Poczytaj forum i zobaczysz ze zdrady wydają się głównie z głupoty.

Prawda jest taka że bardzo wiele romansów się nie wydaje - nigdy .
A wychodzą na jaw różnie i z głupoty ,z nieuwagi,że zbytniej pewności siebie i rutyny ,że zmęczenia,ze złośliwości i ingerencji trzecich osób z różnymi motywacjami wtrącania się w życie innych, i podświadomie tak żeby ktoś zdecydował za nich co dalej z tym romansem,  ale to ostatnie to moja nienaukowa teoria ,

Ja nie znam zadnej kobiety, ktora by nie wyczula, ze maz/partner ja zdradza big_smile big_smile

149 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-08-06 20:38:34)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Pronome napisał/a:
paslawek napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Nie strasz go, bo wcale nie musi się wydać.  Poczytaj forum i zobaczysz ze zdrady wydają się głównie z głupoty.

Prawda jest taka że bardzo wiele romansów się nie wydaje - nigdy .
A wychodzą na jaw różnie i z głupoty ,z nieuwagi,że zbytniej pewności siebie i rutyny ,że zmęczenia,ze złośliwości i ingerencji trzecich osób z różnymi motywacjami wtrącania się w życie innych, i podświadomie tak żeby ktoś zdecydował za nich co dalej z tym romansem,  ale to ostatnie to moja nienaukowa teoria ,

Ja nie znam zadnej kobiety, ktora by nie wyczula, ze maz/partner ja zdradza big_smile big_smile

Wiele osób ma przeczucia,niepokojące  wrażenia i widzi zmianę inne zachowanie partnera partnerki, to nic niezwykłego ,z kolei wielu ludzi w tym kobiet bywa mocno zdziwionych i zaskoczonych informacją o zdradzie .
To że się kogoś zna lub nie ,nie może być żadnym dowodem jak wiesz ,a szóste zmysły,znaki  bywają mitem,choć się zdarzają niewątpliwie,Ty nie znasz a ktoś zna,na tym forum są i jedne i drugie przykłady i przypadki 
poza tym to dwie różne rzeczy przeczucia i wyjście romansu na jaw jako niepodważalny fakt
Mnóstwo ludzi zazdrosnych (lub nawet nie zazdrosnych). też widzi znaki i  niby wyczuwa zdradę, ,której nie ma w rzeczywistości,to są subiektywne  indywidualne sprawy sporo zmiennych,generalizowanie jest takie sobie trochę życzeniowe ,a intuicja i projekcja mylą się ludziom nagminnie jak się wyda to był a intuicja jak się nie wyda lub romansu nie było to projekcja i fałszywe wrażenie smile ,.

150

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
paslawek napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Nie strasz go, bo wcale nie musi się wydać.  Poczytaj forum i zobaczysz ze zdrady wydają się głównie z głupoty.

Prawda jest taka że bardzo wiele romansów się nie wydaje - nigdy .
A wychodzą na jaw różnie i z głupoty ,z nieuwagi,że zbytniej pewności siebie i rutyny ,że zmęczenia,ze złośliwości i ingerencji trzecich osób z różnymi motywacjami wtrącania się w życie innych, i podświadomie tak żeby ktoś zdecydował za nich co dalej z tym romansem,  ale to ostatnie to moja nienaukowa teoria ,

Dlatego związki/małżeństwa można sobie w rzyć wsadzić...

151

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
assassin napisał/a:
paslawek napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Nie strasz go, bo wcale nie musi się wydać.  Poczytaj forum i zobaczysz ze zdrady wydają się głównie z głupoty.

Prawda jest taka że bardzo wiele romansów się nie wydaje - nigdy .
A wychodzą na jaw różnie i z głupoty ,z nieuwagi,że zbytniej pewności siebie i rutyny ,że zmęczenia,ze złośliwości i ingerencji trzecich osób z różnymi motywacjami wtrącania się w życie innych, i podświadomie tak żeby ktoś zdecydował za nich co dalej z tym romansem,  ale to ostatnie to moja nienaukowa teoria ,

Dlatego związki/małżeństwa można sobie w rzyć wsadzić...

Mam wrażenie, że większość ludzi nie nadaje się do małżeństwa.

152 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-08-06 21:07:40)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
assassin napisał/a:
paslawek napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Nie strasz go, bo wcale nie musi się wydać.  Poczytaj forum i zobaczysz ze zdrady wydają się głównie z głupoty.

Prawda jest taka że bardzo wiele romansów się nie wydaje - nigdy .
A wychodzą na jaw różnie i z głupoty ,z nieuwagi,że zbytniej pewności siebie i rutyny ,że zmęczenia,ze złośliwości i ingerencji trzecich osób z różnymi motywacjami wtrącania się w życie innych, i podświadomie tak żeby ktoś zdecydował za nich co dalej z tym romansem,  ale to ostatnie to moja nienaukowa teoria ,

Dlatego związki/małżeństwa można sobie w rzyć wsadzić...

Nie przesadzaj,nawet jak 60% osób będących w związku zdradziło było niewierne ,to nie wszyscy a to jest dość ekstremalna,skrajna liczba inne źródła podają 40 % ,niema co się tak przejmować tym i straszyć zdradą ,zniechęcać życiem obcych innych ludzi,zdrada to też jest do przeżycia ,też miałem "przypadek" bycia  zdradzonym, łatwo nie jest też wiadomo że boli
tak to u mnie się w życiu i w przeszłości "porobiło" da się z tego podnieść i żyć szczęśliwie.

153 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-08-06 23:27:47)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Bez przesady. Ja mieszkam e dużym mieście, a jakoś mało kto się że znajomych sąsiadów,  rodziny, rozwodzi.
Za to rozwiedli się prawie wszyscy kuzyni męża to sobie właśnie uświadomiłam...wsztscy z małych miejscowości. Zdrady,  mieszanie się teściów w sprawy małżeńskie.
Czy ludzie mają  udane związki nie wiem.
I nie podejmuję się oceniać.ale jednak z sobą są.
Recepty na sukces nie mam chyba, oprócz dobrej analizy PRZED.
Jak tu się zawałi robotę to nic nie pomoże.

154 Ostatnio edytowany przez cześka8 (2021-08-07 00:08:53)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

... jak zrobic dobra analize PRZED skoro dopiero PO.... np dziecku wychodzi wiele rozbieznosci w podejsciu do swiata...   Hipotetycznie moze nawet bylo ok, a rzeczywistosc czasami przerasta.... i potem trzeba szukac kompromisu, za kompromisem, zrozumienia..  gdzies...
Autorze... przezyles cos.. ekscytujacego, ... masz ... ciekawe wspomnienia, czasami romans naprawia malzenstwo bo docenia sie to co sie ma a co mozna stracic, sprobuj moze od tej strony? Moze kochanka tez tak probuje? Przypomnij sobie za co pokochales (dawno temu) zone.. sprobuj to odnalezc ..

155

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Cześka
,,
Autorze... przezyles cos.. ekscytujacego, ... masz ... ciekawe wspomnienia, czasami romans naprawia malzenstwo bo docenia sie to co sie ma a co mozna stracic, sprobuj moze od tej strony? Moze kochanka tez tak probuje? Przypomnij sobie za co pokochales (dawno temu) zone.. sprobuj to odnalezc .."

To nie jest łatwe, ale czas pomaga. Można nabrać dystansu i poukładać sobie w głowie priorytety. Mając dzieci to chyba inaczej się nie da. A to powiedzenie że trawa u sąsiada wydaje się zieleńsza jest ponadczasowe.

156

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

... Morfeusz1, wiem... wciaz probuje...

157

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
cześka8 napisał/a:

... jak zrobic dobra analize PRZED skoro dopiero PO.... np dziecku wychodzi wiele rozbieznosci w podejsciu do swiata...   Hipotetycznie moze nawet bylo ok, a rzeczywistosc czasami przerasta.... i potem trzeba szukac kompromisu, za kompromisem, zrozumienia..  gdzies...
Autorze... przezyles cos.. ekscytujacego, ... masz ... ciekawe wspomnienia, czasami romans naprawia malzenstwo bo docenia sie to co sie ma a co mozna stracic, sprobuj moze od tej strony? Moze kochanka tez tak probuje? Przypomnij sobie za co pokochales (dawno temu) zone.. sprobuj to odnalezc ..


Po dziecku nagle się Partner nie zmienia,  może ma problem z nadmiarem obowiązków i utrata swobody  , " dzikosci" W końcu to życie,  a nie zabawa w rodzinę. Szukanie czegoś/kogoś na oderwanie się od tego,  szukanie zrozumienia GDZIEŚ , a nie u Partnera to pierwszy krok do oddalenia się od Partnera/ rodziny.
Ludzie oddalaja sie od siebie na własne zyczenie bo są przytloczeni codziennością (-> autor) inni sie w tym odnajduja (-> zona Aurora) . Ten Kto pragnie zrozumienia i zmian powinien do tego dążyc,  u Partnera,  nie GDZIES.

158

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

tak, to jest sytuacja idealna, w koncu zaklada sie rodzine na dobre i na zle...  ale jak pokazuje zycie to sie zdarza, moze partner nie chcial rozmawiac, moze autor?  Skupili sie moze za bardzo na dzieciach zamiast na wzajemnej wiezi? .. dzieci tutaj byly wyczekane, cos jednak siadlo... komunikacja chyba o tym co uwiera, czego brakuje.. to autor musi odszukac kiedy i dlaczego cos sie popsulo.. i jakie ma priorytety..

159 Ostatnio edytowany przez lalkaalka (2021-08-07 11:31:38)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
cześka8 napisał/a:

tak, to jest sytuacja idealna, w koncu zaklada sie rodzine na dobre i na zle...  ale jak pokazuje zycie to sie zdarza, moze partner nie chcial rozmawiac, moze autor?  Skupili sie moze za bardzo na dzieciach zamiast na wzajemnej wiezi? .. dzieci tutaj byly wyczekane, cos jednak siadlo... komunikacja chyba o tym co uwiera, czego brakuje.. to autor musi odszukac kiedy i dlaczego cos sie popsulo.. i jakie ma priorytety..

Dzieci byly wyczekiwane czyli wybór partnerki rownie dobrze przemyslany.  Wiec nie wierze w żadne kochanie kochanki bardziej niz żony. Moim zdaniem Autor jest tylko jeszcze tymi nieziemskimi uczuciami zamroczony i nadajewartości rzeczom ktore tej wartości nie maja.
Jak są dzieci to zabierają wieksza uwagę i czas.  Ale z tym sie chyba trzeba liczyc. W dodatku wychowywanie dzieci to jest bardzo wyrczepujace zajecie a nie tylko slodki obraz idealnej rodziny na zdjeciach. Jesli jest czas i energia na budowanie wiezi z kimś innym to nie zadna wina  jest w skupianiu sie na dzieciach a angazowanie Aurora uczuć w kogos Kto do rodziny nie nalezy.  To autorowi cos uwieralo,  a nie żonie. To Autor powinien szukac rozmowy. U ZONY.
Zbłądzic mozna zawsze i zawsze mozna popelnic bledy to sie zdarza, masz racje, ale jestem na nie jesli ktos to wybiela i usprawiedliwia i jakas ideologie do zwyklego egoizmu i słabości dopisuje.
Trwac Kiedy jest kolorowo i wszystko sie uklada to żaden wyczyn. Ktoś z taka tolerancja na swoje deficyty odleci i nastepnym razem Jak cos bedzie się psulo  albo Jak pojawi sie cos barwniejszego i ciekawszego.

Wiesz to jest tak , ze nie wszystko nam w związku i partnerze odpowiada,  jednak angazujac sie w relacje poza związkiem, skala tych " problemow " przesadnie rosnie.  Tym bardziej jesli kochanek te cechy posiada. 
Ten Kto wierzy w idealne dobranie,  przejedzie sie ostro i moze i powinien skoro to jedyna droga by to zrozumial.

160

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
cześka8 napisał/a:

... Morfeusz1, wiem... wciaz probuje...

Prubuj, czas zmienia i takie relacje, być może to wszystko może równolegle świetnie współgrać?
O ile nie pójdzie tak daleko jak u autora, że jednak zbudowali intymność, i jeszcze ciężej jest później zebrać się do pionu.
Czytając Cię mam wrażenie, że to wszystko doskonale wiesz i ważysz swoje wybory dobrze.
Nikt nie mówił że będzie łatwo smile

161

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

... wychodze z zalozenia ze jak sie cos psuje to trzeba naprawiac... spotkalam sie w pewnym momencie ze sciana ze strony partnera, ktora stawala sie coraz grubsza... ciezko bylo ze zrozumieniem, i... dopiero inna relacja (ktorej nie planowalam, a jakze) pozwolila mi na jakis dystans do swojej...  dopiero jakies moje emocjonalne odejscie zmniejszylo te sciane z partnerem, ktory zaczal rozmawiac jak ja juz przestalam probowac.... dlatego daleko mi do oceny autora... moze jego kochanka ma podobnie, kto to wie...

162

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
cześka8 napisał/a:

... wychodze z zalozenia ze jak sie cos psuje to trzeba naprawiac... spotkalam sie w pewnym momencie ze sciana ze strony partnera, ktora stawala sie coraz grubsza... ciezko bylo ze zrozumieniem, i... dopiero inna relacja (ktorej nie planowalam, a jakze) pozwolila mi na jakis dystans do swojej...  dopiero jakies moje emocjonalne odejscie zmniejszylo te sciane z partnerem, ktory zaczal rozmawiac jak ja juz przestalam probowac.... dlatego daleko mi do oceny autora... moze jego kochanka ma podobnie, kto to wie...

To co u kochanki Autora to w sumie wielka niewiadoma ,jedno wiadomo to to że skoro Raf nie miał zamiaru wykonać żadnego ruchu i nie odszedł od żony i od rodziny to czemu kochanka miała to zrobić i rozwalić sobie rodzinę zostając na lodzie - dość prosta kalkulacja,a coś u niej w małżeństwie porobiło się kiepsko i było związane z romansem a nie z fazami księżyca,ciśnieniem powietrza ,ruchami tektonicznymi skorupy ziemskiej ,coś mąż musiał podejrzewać i wyczuwać albo obcość, oddalenie, zimno, oschłość ,albo kochanka dla męża stała się przez myślenie o niebieskich migdałach te  haje,kominy emocjonalne ,kłamstwa i odloty nieznośna, irytująca,nieprzyjemna, złośliwa wredna lub podła etc ,stało się coś co zawsze się dzieje przez wpływ romansu na stały związek - rozdział, obcość ,może nawet mąż kochanki zaczął mieć romans kto wie ,albo ta jego wyprowadzka to rodzaj szantażu z desperacji i rozpaczy taki - krzyk ,bo być może żadne rozmowy nie były skuteczne a żona w jakimś amoku i każda gadka jak grochem o ścianę.

163 Ostatnio edytowany przez lalkaalka (2021-08-07 12:26:31)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
cześka8 napisał/a:

... wychodze z zalozenia ze jak sie cos psuje to trzeba naprawiac... spotkalam sie w pewnym momencie ze sciana ze strony partnera, ktora stawala sie coraz grubsza... ciezko bylo ze zrozumieniem, i... dopiero inna relacja (ktorej nie planowalam, a jakze) pozwolila mi na jakis dystans do swojej...  dopiero jakies moje emocjonalne odejscie zmniejszylo te sciane z partnerem, ktory zaczal rozmawiac jak ja juz przestalam probowac.... dlatego daleko mi do oceny autora... moze jego kochanka ma podobnie, kto to wie...

Ja rowniez nie chce oceniac ani Ciebie ani autora. Po pierwsze sama świeta nie bylam po drugie uwazam,  że najwazniejsza jest samoocena,  która jest najczesciej za malo krytyczna w takich sytuacjach.
Wierzę, że Ci pomogło i naprawdę wierzę, że takie odloty mogą wnieść też coś dobrego,  pchnąć siebie samego czy Partnera w lepszy kierunku, ale jestem także przekonana,  że jest się w stanie zdystansować , nie próbować , zacząč dzialac-> rowniez olać , zdystansować się,  by podjac jakies decyzje,  zakonczyc związek ( jesli Partner jest oporny na moje Proby rozmów i zblizen to dla mnie powod do pojscia oddzielnymi drogami.  Tak nie mozna prowadzic zwiazki wiec dla mnie to początek ku koncowi, oczywiscie poprzedzajac wlasnym zdystansowaniem,  rezygnacja) bez angazowania sie gdzie indziej. Po prostu. Nikt mnie nie zmusza do bycia z partnerem ktory mnie olewa i nie ktos trzeci musi byc powodem dla zakonczenia takiego jednostronnego związku albo zdystansowania się od takiej osoby.

164

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Ja jestem ciekawa co Raf miał w głowie w związku z tym romansem powiedzmy w perspektywie 5 letniej smile?
czy forever to miało być, czy liczył ze się pierwszy znudzi?
Ona zobaczyła wyrażnie po wyprowadzce męża że tylko na romans moze liczyć i chyba zaczęło sie to szybciej spalać.

165

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Ela210 napisał/a:

Ja jestem ciekawa co Raf miał w głowie w związku z tym romansem powiedzmy w perspektywie 5 letniej smile?
czy forever to miało być, czy liczył ze się pierwszy znudzi?
Ona zobaczyła wyrażnie po wyprowadzce męża że tylko na romans moze liczyć i chyba zaczęło sie to szybciej spalać.

Autor pisał że w związku z wyprowadzką męża były u kochanki chęci pobycia samej i targały nią wielkie emocje. Nie wygląda to na smutek , że Rafał nie wykorzystał szansy tylko smutek  że jej się rodzina wali.
Poza tym dlaczego miałaby mu nie powiedziec,  że liczyła w tamtym momencie na krok z jego strony ?

166 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-08-07 13:18:29)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

"Z jednej strony to był najlepszy moment na bycie razem, z drugiej bardzo duże emocje u niej związane z jego wyprowadzką i byciem samą przez jakiś czas."

ja tego nie odebrałam jako chęć bycia samej, a raczej złę emocje że jest sama, oczym chyba autora poinformowała..

167

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Ela210 napisał/a:

"Z jednej strony to był najlepszy moment na bycie razem, z drugiej bardzo duże emocje u niej związane z jego wyprowadzką i byciem samą przez jakiś czas."

ja tego nie odebrałam jako chęć bycia samej, a raczej złę emocje że jest sama, oczym chyba autora poinformowała..

No tak. Przyznaje,  wybiórczo musiałam ten Post przeczytac. 
Mimo wszystko kochanka czekała na decyzje męża.  Nie kochanka.

168

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
lalkaalka napisał/a:
Ela210 napisał/a:

"Z jednej strony to był najlepszy moment na bycie razem, z drugiej bardzo duże emocje u niej związane z jego wyprowadzką i byciem samą przez jakiś czas."

ja tego nie odebrałam jako chęć bycia samej, a raczej złę emocje że jest sama, oczym chyba autora poinformowała..

No tak. Przyznaje,  wybiórczo musiałam ten Post przeczytac. 
Mimo wszystko kochanka czekała na decyzje męża.  Nie kochanka.

Ile nowych postow smile kiedy ja to przeczytam.
Odpowiem teraz na ten ostatni: dokładnie tak, czekała na to co zrobi jej mąż.. Można by rzecz że drzwi zostały uchylone ale nie dla mnie..
Po co w takim razie teraz chce kontynuować ze mną relacje? Na innym poziomie ale nadal chce..
Nie da się tutaj strescic naszych rozmów ale ja byłem pewny jej uczuc.. Poniekąd blokadą bycia naprawdę razem były nasze rodziny, dzieci - tak to ujęła w rozmowach..
Kocham ją i brak mi jej ale już tak w jej szczerość nie wierzę..

169 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-08-07 19:38:03)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Raf19784 napisał/a:


Po co w takim razie teraz chce kontynuować ze mną relacje? Na innym poziomie ale nadal chce..

Jak to po co ?
A dlaczego nie ?
Nie chce mieć w tobie wroga ,przeciwnika - razem pracujecie,nie może na razie zmienić pracy,
może wcale Ciebie tak już nie idealizuje i też nie za bardzo Ci ufa.
Dobrze mieć Ciebie pod ręką i na oku, na wszelki wypadek,
satelita na dalszej orbicie w hibernacji rezerwowy,gotowy do użycia,na życzenie i do dyspozycji
między innymi żebyś nie wygłupił się i nie wygadał z żalu do jej męża,nie narobił obciachu,
wydaje jej się że ma wpływ na Ciebie i Ciebie blokuje przed taką "zemstą",kontroluje Cię ,
uważa za swoją własność ,
trochę na otarcie łeż,bo to poprawnie wygląda w jej oczach taki "friendzone" po romansie,
bo ma w nosie co tak naprawdę myślisz i czujesz  ,poprawia sobie  samopoczucie ,pochlebia sobie, że nie masz krzywdy i uważa że jesteś facetem co się pogodzi z tym rozstaniem i nie będzie sprawiał trudności ,
nie potrafi się odciąć radykalnie,bo wydaje jej się że to mądre ,żebyś się łudził,abo przestał łudzić żeby było ci mniej przykro,żeby było miło,albo stopniowo pogodził z tym rozstaniem,
bo się myli,popełnia błąd,bawi ją Twoje usychanie z tęsknoty i ma radochę bo jest zaburzona ( tu już przeginam mocno),żebyś stale  rozkminiał - "dlaczego ?",może mąż się da spacyfikować niebawem ,ona stworzy nowe pozory ,będzie udawać dobrą żonę ,a wtedy może łaskawie wróci do wygodnego dla was dwojga układu,bo wie że jesteś na stand by i chętny na dalsze przygody i emocje
,bo jej tak wygodnie,nie potrafi inaczej ,przywiązała się w jakiś sposób do Ciebie ,Twoje zachwyty,atencję,adoracje lubi i te Twoje spojrzenia ,myślówy,oddanie i to że ma nad Tobą jakąś tam władzę w jej mniemaniu,bo przy okazji Cię sprawdza i testuje,teraz już wie że nie ma co liczyć na związek z Tobą na 150%,
może rzeczywiście coś tam czuje do męża i jakieś ma wyrzuty, zależy jej na nim bardziej niż na Tobie ,mają mnóstwo powiązań o których nie wiesz do końca
Może być mnóstwo powodów dla których chce podtrzymać znajomość,niektóre z wymienionych są być może prawdziwe inne nie,kto ją tam wie.

170

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Ja tylko mogę powiedzieć dlaczego ja kontakt ciągnęłam mimo, że romansu dalszego nie chciałam. Po pierwsze: stopniowy koniec to co innego niż całkowite zerwanie kontaktu. Tak mi było łatwiej to skończyć, przyzwyczaić jego i siebie. Po drugie : mialam tez chwile słabości i lepiej je znosiłam gdy byl na wyciagniecie reki ( mimo ze to bylo tylko pisanie) i mnie pocieszal zludzeniami. Po trzecie: kontrola nad tym Co zrobi,  Jak zniesie rozstania. Po czwarte: ciezko mi było zrezygnowac z jego "milosci" , dobrze mi robila wiedza ze dalej jestem dla niego wyjatkowa. Wszystkie podane powody braly sie z mojego egoizmu a nie milosci do niego.  Teraz to wiem

171

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Zgadzam się z Paslawkiem i Lalkaalką, chęć utrzymywania kontaktu mimo decyzji o zakończeniu romansu jest dość często spotykana. Możliwe powody zostały tu już wyżej opisane. Ja od siebie dodam, że dla mnie się wydawało, że tak będzie łatwiej przez to przejść, takie stopniowe odcinanie się zamiast nagłego cięcia. Poza tym w romansach często bywa tak, że decyzja o jego zakończeniu, to wybór mniejszego zła. Wątpię, że po Twojej kochance to spłynęło, uważam jednak, że jej decyzja była przemyślana. Może wstrząsnęła nią wyprowadzka męża, może zawiodła wtedy na Tobie, że nie podjąłeś żadnych kroków. Tu już wiele osób pisało, że 3 lata to naprawdę bardzo długo na decyzje, a romans jak i kazdy inny związek ma swoje etapy i jeśli się nie rozwija, formuła się wypala.
Moim zdaniem "przespaliście" swoją szansę, ona wybrała męża bo uznała, że tak będzie lepiej, a z Tobą chce utrzymywać kontakt by nie było w pracy kwasu i byś nie wpadł na jakiś głupi pomysł z zemsty - chce mieć nad Tobą kontrolę.

172 Ostatnio edytowany przez lalkaalka (2021-08-08 10:45:03)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Albo przespali swoją szansę albo otrzeźwiała po zastanowieniu się tego Jak naprawdę wyglądłoby życia z kochankiem po zostawieniu rodziny. Również nie uważam , że po kochance ta decyzja spłynęła. Jej pewnie jest też ciężko. Stąd ta "przyjazn" nie chce stracić autora całkowicie. Jednak skupiałabym się na tym , że dokonała wyboru jakim jest mąż,  to w małżeństwie widzi szansę na szczesliwe życie , to w nim pokłada nadzieje , to dla niego z czegoś zrezygnowała,  coś zmieniła. Nie dla Autora. Równie dobrze mogłaby isc w inną stronę. I jesli by Go naprawdę kochała i pragnęła przyszlłości z autorem to by to zrobiła. I to niewazne jest Co ją trzyma , wszystko to  jest ważniejsze , bardziej wartościowe dla niej  niż kochanek.  Nie ma sensu dla autora dalej się głębiej nad tym zastanwaiać.

173

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Ja nie bez powodu zadałam pytanie Autorowi, czy nie przeszkadzało mu to, że jego kochanka (podobno wielka miłość), równolegle sypiała też z mężem (a on z żoną). Jak sam odpisał, ma bardzo luźnie podejście do tej kwestii, co w romansie może i nie mieć aż takiego znaczenia ale przy wyborze partnera na tzw. życie już tak. Czasem ludzie myślą inaczej kiedy w związek nie wejdą, tak jak żona Autora, ale kiedy już jest małżeństwo, rodzina, to się zmienia. Możliwe, że mąż kochanki odszedł od niej bo widział, że się od niego odsunęła emocjonalnie i może też fizycznie. Nie ma pewnie wiarygodnych badań na ten temat ale śmiem sądzić, że kobiety jednak bardziej emocjonalnie podchodzą do tych spraw i nawet jak wdadzą w romans, trudniej jest im zachować pozory i żyć w kłamstwie, tym bardziej że ten romans trwał naprawdę bardzo długo.
Sorry Raf, ale obiektywnie rzecz biorąc nie nadajesz się do związku w "tradycyjnym" tego słowa znaczeniu. Skoro masz takie luźne podejście do seksu, to pewnie za jakiś czas również z kochanką zechciałbyś jakiejś zmiany. Nie każda osoba, nawet ta wdająca w romans jest w stanie takie podejście (za)akceptować, nawet jeśli przedtem uważa czy stwarza inne pozory.
Ja też mogę powiedzieć, że np. trójkąt mnie kręci (jeśli chodzi o jakieś fantazje), jednak nigdy bym go nie chciała z obecnym facetem, a nawet jakbym była singielką to nie wiem czy bym się na niego kiedykolwiek zdecydowała (na 99% nie). Bycie matką to też jeszcze zupełnie inna sprawa, odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale też wzorce jakie się swoim dzieciom przekazuje.
Ty, nie tylko nie dążyłeś do tego by z kochanką związać ale też sypiałeś z żoną jakby nigdy nic. Czy jesteś odpowiednim partnerem do stałego związku? (pytanie retoryczne). Do romansu na pewno ale ta kobieta ma rodzinę i pewnie też przejrzała na oczy wybierając jak to nazwała "mniejsze zło". Oczywiście jak większość ludzi uwikłanych w romanse, zasłanialiście się dziećmi ale moim zdaniem to tylko wygodna wymówka. Tobie po prostu było tak wygodnie, jej przestało, dlatego wybrała męża, małżeństwo.

174 Ostatnio edytowany przez lalkaalka (2021-08-08 11:22:55)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Roxann,  a mi się wydaje Właśnie,  że to kobiety lepiej radzą sobie ze zdradzaniem i mimo wszystko z nie rezygnowaniem z życia rodzinnego. Popieram to nie tylko z własnego doświadczenia,  ale również z obserwacji,  choć muszę przyznać , że ja niestety nie spotkałam w swoim życiu " porządnych " wzorców kobiety,  żony , matki. Za to u swojego faceta zawsze "wyczuwałam" gdy coś kręcił i karmił się zainteresowaniem " koleżanek " które na niego leciały.
Mi się wydaje , że faceci owszem często ulegają pokusie i są bardziej podatni na pukanko na boku,  ale jeśli już chodzi o romans gdzie pojawiają się uczucia są mniej uważni i łatwiej jest kobietom właśnie mieć kochanka,  i męża jednocześnie którego nie zaniedbają , bynajmniej nie jakoś konsekwentnie przez dłuższy czas. Faceci są bardziej gotowi na nowe życie z kochanką. Kobieta częściej się opamiętuje i Jak się robi poważniej to rezygnuje z kochanka. Oczywiście mówię tu o sytuacji, gdy się kochanka ma , a nie tą kochanką się jest.
Również uważam, że dzieci to tylko przykrywka,  nieprawdziwy powód. Przecież nie powie " Hej Raf,  na romans się nadawałeś , ale na życie już mniej "

Po za tym niech Autor rozwinie Co znaczy luźne podejście:znaczy to tyle , że nie ma problemu że kochanka sypia z mężem bo to mimo wszystko Nadal jej mąż ( czyli coś co w romansie zawsze trzeba akceptować )czy również nie miałby problemu z tym gdyby kochanka zostając jego wybranką życia miala kogoś na boku ?

175 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-08-08 12:15:12)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
lalkaalka napisał/a:

Roxann,  a mi się wydaje Właśnie,  że to kobiety lepiej radzą sobie ze zdradzaniem i mimo wszystko z nie rezygnowaniem z życia rodzinnego. Popieram to nie tylko z własnego doświadczenia,  ale również z obserwacji,  choć muszę przyznać , że ja niestety nie spotkałam w swoim życiu " porządnych " wzorców kobiety,  żony , matki. Za to u swojego faceta zawsze "wyczuwałam" gdy coś kręcił i karmił się zainteresowaniem " koleżanek " które na niego leciały.
Mi się wydaje , że faceci owszem często ulegają pokusie i są bardziej podatni na pukanko na boku,  ale jeśli już chodzi o romans gdzie pojawiają się uczucia są mniej uważni i łatwiej jest kobietom właśnie mieć kochanka,  i męża jednocześnie którego nie zaniedbają , bynajmniej nie jakoś konsekwentnie przez dłuższy czas. Faceci są bardziej gotowi na nowe życie z kochanką. Kobieta częściej się opamiętuje i Jak się robi poważniej to rezygnuje z kochanka. Oczywiście mówię tu o sytuacji, gdy się kochanka ma , a nie tą kochanką się jest.
Również uważam, że dzieci to tylko przykrywka,  nieprawdziwy powód. Przecież nie powie " Hej Raf,  na romans się nadawałeś , ale na życie już mniej "

Po za tym niech Autor rozwinie Co znaczy luźne podejście:znaczy to tyle , że nie ma problemu że kochanka sypia z mężem bo to mimo wszystko Nadal jej mąż ( czyli coś co w romansie zawsze trzeba akceptować )czy również nie miałby problemu z tym gdyby kochanka zostając jego wybranką życia miala kogoś na boku ?

Wszelkie takie generalizacje i tak są subiektywne a nie "statystyczne" decyduje to najbliższe środowisko i własne doświadczenie - i przeniesienia ,zdradzający i niewierni mają po prostu różne fazy i postawy mając romans,zdradzają są niewierni,udają ale mają też dylematy i większość ludzi ma sumienie ,kto jak z nim postępuje jest istotne ,to kompletnie nie zależy od płci,
są bardzo podłe kochanki mężatki i bardzo wredni niewierni mężowie to bardziej zależy od innej dynamiki niż od płci - moim zdaniem ujawniają się ciemne strony charakterów u jednych bardziej u innych mniej tak jak potrafi się w miarę dojrzale postępować i dawać radę z sumieniem,rozumem i emocjami .
Nie ma tak że kobiety "mniej" zdradzają to znaczy jakoś mniej dotkliwie, są mężatki które są bardziej niewierne seksualnie niż zdradzieckie emocjonalnie, ale są i taki co porzucają w podły sposób nawet swoje dzieci dla kochanka z wszelkimi szykanami
nie jest też tak że faceci zdradzają bardziej fizycznie a mniej emocjonalnie są i tacy i tacy, co się "zakochują''odwala im totalnie stają się wredni dla byłej żony i dzieci.
a nie tylko spuszczają z krzyża w romansie jak głosi jeden ze stereotypów bardzo błędny z resztą i nieaktualny.
Jak czytam wątki zdradzonych kobiet i mężczyzn to wszelkie teorie która płeć lepiej lub gorzej zdradza - biorą życiowo w łeb i kompletnie nic nie dają

176

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
paslawek napisał/a:
lalkaalka napisał/a:

Roxann,  a mi się wydaje Właśnie,  że to kobiety lepiej radzą sobie ze zdradzaniem i mimo wszystko z nie rezygnowaniem z życia rodzinnego. Popieram to nie tylko z własnego doświadczenia,  ale również z obserwacji,  choć muszę przyznać , że ja niestety nie spotkałam w swoim życiu " porządnych " wzorców kobiety,  żony , matki. Za to u swojego faceta zawsze "wyczuwałam" gdy coś kręcił i karmił się zainteresowaniem " koleżanek " które na niego leciały.
Mi się wydaje , że faceci owszem często ulegają pokusie i są bardziej podatni na pukanko na boku,  ale jeśli już chodzi o romans gdzie pojawiają się uczucia są mniej uważni i łatwiej jest kobietom właśnie mieć kochanka,  i męża jednocześnie którego nie zaniedbają , bynajmniej nie jakoś konsekwentnie przez dłuższy czas. Faceci są bardziej gotowi na nowe życie z kochanką. Kobieta częściej się opamiętuje i Jak się robi poważniej to rezygnuje z kochanka. Oczywiście mówię tu o sytuacji, gdy się kochanka ma , a nie tą kochanką się jest.
Również uważam, że dzieci to tylko przykrywka,  nieprawdziwy powód. Przecież nie powie " Hej Raf,  na romans się nadawałeś , ale na życie już mniej "

Po za tym niech Autor rozwinie Co znaczy luźne podejście:znaczy to tyle , że nie ma problemu że kochanka sypia z mężem bo to mimo wszystko Nadal jej mąż ( czyli coś co w romansie zawsze trzeba akceptować )czy również nie miałby problemu z tym gdyby kochanka zostając jego wybranką życia miala kogoś na boku ?

Wszelkie generalizacje i tak są subiektywne a nie statystyczne ,zdradzający i niewierni mają po prostu różne fazy i postawy mając romans ,to kompletnie nie zależy od płci,są bardzo podłe kochanki mężatki i bardzo wredni niewierni mężowie to bardziej zależy od innej dynamiki niż od płci - moim zdaniem
Nie ma tak że kobiety mniej zdradzają to znaczy jakoś mniej dotkliwie są mężatki które są bardziej niewierne niż zdradziecki ale są i taki co porzucają w podły sposób nawet swoje dzieci dla kochanka
nie jest też tak że faceci zdradzają bardziej fizycznie a mniej emocjonalnie są i tacy i tacy co się zakochują odwala im totalnie stają się wredni dla byłej żony i dzieci.
a nie tylko spuszczają z krzyża
Jak czytam wątki zdradzonych kobiet i mężczyzn to wszelkie teorie która płeć lepiej lub gorzej zdradza - biorą życiowo w łeb i kompletnie nic nie dają

Masz rację paslawku,  wszystkie wnioski i opinię są subiektywne oparte na własnych doświadczeniach i obserwacjach.
Czytając te forum w ostatnim czasie , jestem zaskoczona ile kobiet nie domyśla/  nie domyślało się że są zdradzane. Biorąc pod uwagę nie tylko toże wydawało mi się  że kobiety maja do tego nosa to wydawało mi sie zawsze że faceci są  w takich sytuacjach mniej uwazni big_smile ale jak Widać wyrachowanie występuje nie w mniejszy stopniu u facetów. Co jest dla mnie zupełnie nowym odkryciem,  ale Jak już pisałam w moim otoczeniu to Właśnie kobiety zdradzały , miały romanse i wracały do domu i bez mrugnięcia okiem zajmowały się mężem,  dziecmi,  ogniskiem domowym. Faceci w moim otoczeniu raczej pukali na boku , czyli korzystali z okazji a zona pozastawala żoną.

177 Ostatnio edytowany przez Roxann (2021-08-08 12:21:48)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
lalkaalka napisał/a:

Roxann,  a mi się wydaje Właśnie,  że to kobiety lepiej radzą sobie ze zdradzaniem i mimo wszystko z nie rezygnowaniem z życia rodzinnego. Popieram to nie tylko z własnego doświadczenia,  ale również z obserwacji,  choć muszę przyznać , że ja niestety nie spotkałam w swoim życiu " porządnych " wzorców kobiety,  żony , matki. Za to u swojego faceta zawsze "wyczuwałam" gdy coś kręcił i karmił się zainteresowaniem " koleżanek " które na niego leciały.
Mi się wydaje , że faceci owszem często ulegają pokusie i są bardziej podatni na pukanko na boku,  ale jeśli już chodzi o romans gdzie pojawiają się uczucia są mniej uważni i łatwiej jest kobietom właśnie mieć kochanka,  i męża jednocześnie którego nie zaniedbają , bynajmniej nie jakoś konsekwentnie przez dłuższy czas. Faceci są bardziej gotowi na nowe życie z kochanką. Kobieta częściej się opamiętuje i Jak się robi poważniej to rezygnuje z kochanka. Oczywiście mówię tu o sytuacji, gdy się kochanka ma , a nie tą kochanką się jest.
Również uważam, że dzieci to tylko przykrywka,  nieprawdziwy powód. Przecież nie powie " Hej Raf,  na romans się nadawałeś , ale na życie już mniej "

Po za tym niech Autor rozwinie Co znaczy luźne podejście:znaczy to tyle , że nie ma problemu że kochanka sypia z mężem bo to mimo wszystko Nadal jej mąż ( czyli coś co w romansie zawsze trzeba akceptować )czy również nie miałby problemu z tym gdyby kochanka zostając jego wybranką życia miala kogoś na boku ?

Ja się z tym nie zgodzę, tzn. na pewno łatwiej kobiecie znaleźć kochanka bo inaczej facet musiałby płacić itd. Gorzej partnera. Jednak uważam, że emocjonalnie kobiecie jest trudniej w takich relacjach. Tak wiem, że kobiety sprzedają swoje ciało ale mamy tu matkę, żonę.
Ja wiem, że rożnie osoby podchodzą do seksu, są związki otwarte, ludzie swingują itd. To wszystko jest jednak bardzo indywidualne. Ja sama miałam romans z żonatym, tylko wtedy byłam wolna a on twierdził, że z żoną prócz dzieci nic go nie łączy. Wiadomo, że też nie sypia. Ja chciałam kornetów, on zasłaniał dziećmi. Miał wielki żal, że go zostawiłam a potem po kilku msc. powiedział, że jego żona w ciąży.  Także ten... Mało tego mi na początku zarzucał, że to moja wina, że go odrzuciłam i "musiał" wrócić do żony. Tak jak wcześniej też chciałam pozostawić znajomość na stopie koleżeńskiej tak w tym przypadku kontakt urwał t0talnie i dobrze chyba dla wszystkich. On jest chyba nadal z żoną i dziećmi (prawdę mówiąc nie interesuje mnie to) a ja mam męża, którego kocham.

178

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Dlatego ja widzę znaczną różnicę w tym czy ktoś ( już uogólniając , nieważne facet czy kobieta )ma rodzinę i MA KOCHANKA,  czy się tą kochanką , kochankiem po prostu jest. Gdy się tego kochanka ma , to jest to dodatek do codzienności,  takim wygodnym efektem " wow" w życiu codziennym, taką szklanką wina na koniec udanego bądź nieudanego dnia big_smile Gdy się kochanką jest i jest się gotowym na bycie z tym człowiekiem to jest oczywiste,  że się w takim trójkącie kochanka/ kochanek męczy.
Ja ogólnie nie wierzę w to gdy ktoś mówi " jesteśmy razem ze względu na dzieci,  nie sypiamy ze sobą" bo nawet jeśli się taką szopkę dla tylko dzieci odprawia to musza byc stwarzane jakies pozory. Jakby nie dbal o żonę i dzieci,  nie dawal żonie poczucia milosci,  stabilnosci to zaprowadziloby to do tego ze cały związek i zabawa w rodzinę by runęła,  a  w końcu zdradzacz tego nie chce skoro nie jest w stanie rozstać się z żoną na rzecz wielkiej i jedynej miłości.

179 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-08-08 13:25:42)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Lalka, sama nie dopuszczasz myśli że Twój zły wtedy mąż zwany dupkiem Cię zdradził. smile
Roxann z kolei nie przyjmuje do wiadomosci że nogą być  inne miary uczuć niż przywiązanie  do posiadania czyjegoś  ciała  smile I wszystkich jego emocji.

180

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
lalkaalka napisał/a:

Albo przespali swoją szansę albo otrzeźwiała po zastanowieniu się tego Jak naprawdę wyglądłoby życia z kochankiem po zostawieniu rodziny. Również nie uważam , że po kochance ta decyzja spłynęła. Jej pewnie jest też ciężko. Stąd ta "przyjazn" nie chce stracić autora całkowicie. Jednak skupiałabym się na tym , że dokonała wyboru jakim jest mąż,  to w małżeństwie widzi szansę na szczesliwe życie , to w nim pokłada nadzieje , to dla niego z czegoś zrezygnowała,  coś zmieniła. Nie dla Autora. Równie dobrze mogłaby isc w inną stronę. I jesli by Go naprawdę kochała i pragnęła przyszlłości z autorem to by to zrobiła. I to niewazne jest Co ją trzyma , wszystko to  jest ważniejsze , bardziej wartościowe dla niej  niż kochanek.  Nie ma sensu dla autora dalej się głębiej nad tym zastanwaiać.

Właśnie cały problem w tym że ja się ciągle nad tym zastanawiam.. Szukam powodu, przyczyny.. Chciałbym mieć wszystko wyjaśnione.
Czy to po niej spłynęło - chciałbym wierzyć że nie.. Ale już sam nie wiem.

181

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Fajnie tu wszyscy piszecie.. Z perspektywy osób które nie mają takich przeżyć w danej chwili.
Jak są emocje, przywiązanie, wspólny czas, rozumienie się i nagle człowiek to traci to nie rozumie co się stalo..
Podobnie przy odkryciu zdrady - rady dla osoby zdradzonej są proste - zerwij kontakt, to oszust, zrobił to raz zrobi ponownie.. Tylko co ta zdradzona osoba ma zrobić z emocjami, z tym pustym miejscem po uczuciu..
Ja mam bardzo różne emocje - od pewnego rodzaju "nienawisci" że mnie tak olała po zrozumienie dlaczego tak trzeba bylo..
Ale czy to oznacza że jednak doroslosc to decyzje przemyślane i logiczne.. I już głupio się zakochać nie można? A jak się człowiek zakocha to powinien z tego uciekać jak najszybciej bo sfera emocjonalna góruje - a to często grozi przykrymi konsekwencjami jak się coś posypie..

182 Ostatnio edytowany przez lalkaalka (2021-08-08 13:52:26)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Ela210 napisał/a:

Lalka, sama nie dopuszczasz myśli że Twój zły wtedy mąż zwany dupkiem Cię zdradził. smile
Roxann z kolei nie przyjmuje do wiadomosci że nogą być  inne miary uczuć niż przywiązanie  do posiadania czyjegoś  ciała  smile I wszystkich jego emocji.

Elu mylisz się i to strasznie:)  z wielką chęcią dopuściłabym do siebie taką myśl. Bylibyśmy po równo,  a ja bym nie miała wyrzutów sumienia że go oszukiwałam (oszukuję ? Bo dalej o tym nie wie)  U nas raczej pełno było jego byłych , które on swoim "byciem dupkiem " skrzywdził a one szukały wyjaśnienia albo kobiet , które nie spełniły swoich pragnień bycia z nim bo byl dupkiem i mial je w nosie. A on dalej byl dla nich spelnieniem marzen big_smile A on mając kontakt z nimi nie powiedział ani me ani be. Ani nie było wtedy dla mnie osiągalny ani dla nich.  Czyli to samo co było ze mną gdy chciałam sie dowiedziec na czym stoje. Więc niestety mylisz się że swoimi osądami.  Taki Typ, chociaz Szczerze jego fenomenu nie rozumiem. Nie chciał dać się " ujarzmić " Nikomu i niczemu,  wtedy tych powodów nie znalam teraz znam i to nie zadna zdrada tylko taki juz w relacjach damsko-meskich zawsze byl.

183 Ostatnio edytowany przez lalkaalka (2021-08-08 14:20:59)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Raf19784 napisał/a:

Fajnie tu wszyscy piszecie.. Z perspektywy osób które nie mają takich przeżyć w danej chwili.
Jak są emocje, przywiązanie, wspólny czas, rozumienie się i nagle człowiek to traci to nie rozumie co się stalo..
Podobnie przy odkryciu zdrady - rady dla osoby zdradzonej są proste - zerwij kontakt, to oszust, zrobił to raz zrobi ponownie.. Tylko co ta zdradzona osoba ma zrobić z emocjami, z tym pustym miejscem po uczuciu..
Ja mam bardzo różne emocje - od pewnego rodzaju "nienawisci" że mnie tak olała po zrozumienie dlaczego tak trzeba bylo..
Ale czy to oznacza że jednak doroslosc to decyzje przemyślane i logiczne.. I już głupio się zakochać nie można? A jak się człowiek zakocha to powinien z tego uciekać jak najszybciej bo sfera emocjonalna góruje - a to często grozi przykrymi konsekwencjami jak się coś posypie..

Rafale,  nie zapomnij,  że wiele piszących tu , byli tam gdzie jesteś Ty. I myślę , że dostałeś wiele zrozumienia tutaj. Ja Ci piszę by Ci uświadomić, że ta relacja czy w akcji czy zakończona do niczego ( dobrego ) nie doprowadzi. Co prawda z moich postów możecie wyczytać,  że ja miała romans i Partnera oszukiwałam , ale nie wiecie że ta Historia się już lata przed toczyła gdy to ja byłam kochanką i on zawsze niespodziewanie zrywał kontakt i średnio Co roku się meldował i bywał na parę tygodni a później znowu bez uprzedzenia znikał. Oczywiście też mnie kochał , tęsknił i życia sobie beze mnie nie wyobrażał. Mi to tylko dało jakąś iluzje miłości i traumę na lata. Mój romans zaczął się wtedy jak on juz byl wolny i chcial związku ze mna. Więc wiem Co czuje Autor. Ale wiem też że
Można się głupio zakochać, ale zanim do tego doszło to nikogo nie kochałeś a jedynie Ci sie dobrze gadało i może Ci się kochanka podobała i była fajną odskocznią od nudnego życia rodzinnego. Jeśli się romansów nie chce I chce się zostać przy rodzinie to się takie więzi na poczătku urywa, a  nie rozwija. 

I nie powinno się uciekać jeśli się zakochało,  ale powinno się za to wziąć konsekwencje. A nie od nich uciekać. Jeśli jesteście za to za słabi to po prostu ta miłość nie jest ani wystarczająco wielka ani wystarczająco ważna.

184 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-08-08 14:50:44)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

smile A jednak Nie dopuszczasz. smile
Przyjmujesz błędne założenie że jedyny typ mężczyzny który zdradza to obnoszący się z tym Casanova 
I mimo że koło Twojego męża kręciło się wiele kobiet zakładasz jego wierność. 
Id niektórych mężczyzn nigdy nie dowiesz się o innych kobietach, jeśli chcą zachować z Tobą związek, bo mają ba tyle mocny charakter, że to ogarną  bez histerii i bez problemu.
I nie wybierają kochanek z długim ozorkiem   wink
Więc wiesz, niełatwo się domyślić czasem drugiego życia mężczyzny, chyba że chce zakończyć dotychczasowy związek.
Może i byc poczucie że Ty się dręczysz niesprawiedliwe swoim romansem gdy On nie był święty, ale dobrze to skalkulowal.
Więc może już sobie nie wyrzucaj.
Oczy szeroko zamknięte.  smile mężczyzni mają swoje tajemnice, nawet przed kobietami które kochają.

185 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-08-08 15:05:58)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Raf19784 napisał/a:

Właśnie cały problem w tym że ja się ciągle nad tym zastanawiam.. Szukam powodu, przyczyny.. Chciałbym mieć wszystko wyjaśnione.
Czy to po niej spłynęło - chciałbym wierzyć że nie.. Ale już sam nie wiem.

No tak to jest jak się było dla kogoś czymś jak pępek świata albo miało takie złudzenie,
upadek z niby piedestału czy podium smile.
To zastanawianie się odbiera mnóstwo energii ,znacznie lepiej zająć i zmienić myślenie w coś innego ,ale nawyki tu działają silne

186 Ostatnio edytowany przez lalkaalka (2021-08-08 15:48:35)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Ela210 napisał/a:

smile A jednak Nie dopuszczasz. smile
Przyjmujesz błędne założenie że jedyny typ mężczyzny który zdradza to odnoszący się z tym Casanova 
I mimo że koło Twojego męża kręciło się wiele kobiet zakładasz jego wierność. 
Id niektórych mężczyzn nigdy nie dowiesz się o innych kobietach, jeśli chcą zachować z Tobą związek, bo mają ba tyle mocny charakter, że to ogarną  bez histerii i bez problemu.
I nie wybierają kochanek z długim ozorkiem   wink
Więc wiesz, niełatwo się domyślić czasem drugiego życia mężczyzny, chyba że chce zakończyć dotychczasowy związek.
Może i byc poczucie że Ty się dręczysz niesprawiedliwe swoim romansem gdy On nie był święty, ale dobrze to skalkulowal.
Więc może już sobie nie wyrzucaj.
Oczy szeroko zamknięte.  smile mężczyzn i mają swoje tajemnice, nawet przed kobietami które kochają.

Ela , to Ty budujesz sobie opinię znając jedynie kilka faktów i to nie o sytuacjach,  w jakiej się wtedy z partnerem znalazłam a jedynie o wiedzy,  że był dupkiem ( za tym stwierdzeniem może stać wiele ) . I mnie jeszcze do tego przekonujesz , ze wiesz lepiej Jak to u nas bylo. Obecność kobiet w jego życiu to niekoniecznie romanse , a raczej ból dupy,  że dupek nagle ( na zewnątrz) się ustatkował. To były kobiety które albo mnie ostrzegały że I tak nie mam na Co liczyć albo takie które musiały się że mną podzielić ze miały tez z nim seks , mimo ze o czasie jakim mowily to wtedy nie bzykal mnie a inna, i na tamten czas to mi to wisiało. Byly tez takie Co wybuchały z placzem na wiesc o tym ze zostanie ojcem,  jedna bo jej kazal 10 lat wczesniej usunac a druga bo traktowal ja zle,  przyzwyczail jej dziecko a pozniej zostawil.  Albo takie " koleżanki" Jak on chcial cos od nich to one nie chcialy a Jak on nie chcial to one chcialy.  Wiec zostawały kolezankami ktore czesto wspominaly o tym ze szkoda ze nikt nie zrobil zadnego kroku, albo szkoda ze nie pasowalo .Byla tez taka co za daleko mieszkala a kontakt i tak byl i użalała się że nie mieli szansy i jaka to szkoda. Wszystkie takie niespelnione znajomości przepelnione zalem. 
Ja swoje wiem nie dlatego ze on mi cos powiedzial tylko zawsze "moglam "przeczytac całosc. Więc wiem że to kontakty sporadyczne.
I nie zdrada była WTEDY jego i moim Problemen.
A gdyby chcial mnie zdradzic to by mnie zdradzil i to Tak zebym tego nie widziala,  masz rację.  Ale wychylanie się z takimi przekonaniami zza monitorami ze wtedy pewnie tez mnie zdradzil , mając tylko swoje przypuszczenia i wiedze ze byl dupkiem to  troche przesada. Jak juz mowilam dupkiem mozna byc na rozne sposoby.  Był takim macho , przez cale zycie po prostu.  I nikogo nie zdradzal,  nie mial ochoty na dalsza relacje to się uwijal i zostawiał dziewczyny ze zlamanym sercem. I to mam na mysli mowiac byl dupkiem: bo mnie tez (nas ) olewal,  liczyl sie on jego Hobby jego rodzina jego przyjaciele , jego zyczenia , jego marzenia. Nawet pojechac sam na urlop Jak bylam w 9 miesiącu ciazy i nie nie z jakas dziunia tylko z 4 rodzinami i dziecmi by pojezdzic sobie jetski na adrii.  A ja mialam uczucie ze mnie nie moze / nie chce zostawic bo mamy razem dziecko a jakbysmy nie mieli to juz dawno by sie umyl i dalej swoje nieskomplikowane zycie prowadzil gdzie jest miejsce tylko na niego i tylko jego przyjemności.

187

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Ale z ja nie mam pojęcia czy Cię zdradził czy nie.
Zdziwiła mnie tylko pewność tego że nie,  w obliczu twego zdziwienia że są kobiety które nie wyczuły że są zdradzane.
A później tym bardziej, po tym jak opisalas jego życie.
Napisałam że wg mnie to jest prawdopodobne, ale Ty się upierasz być jedynym szwarc charakterem w tym układzie to sobie bądź.
Koniec off topu.

188 Ostatnio edytowany przez lalkaalka (2021-08-08 20:06:15)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Podsumowałaś to Tak , że nie jestem w stanie do siebie dopuścić myśli ze mój mnie zdradził.   I tego że kontakt z tamtymi był sporadyczny a nie ciągiem dalszym CZEGOŚ nie musiałam być ani pewna ani w to wątpić bo to miałam czarno na białym Co im leżało na sercu. 
Teraz,  że to prawdopodobne ze mnie zdradzil bo za bardzo bylam pewna swojego nosa i nie pomyslalam ze faceci sa sprytni i moze przeoczylam.  Myślę że Jak facetowi zalezy na rodzinie ale miMo wszystko zdradza to się nie zachowuje tak Jak dupek tylko Stara sie stwarzac jakies pozory, bynajmniej na tyle zeby Baba w domu nie miała jakis wątpliwości albo glupich mysli.
W sumie to niewazne bo nie ten problem ( nawet jesli miałby ewentualnie istniec) z nim wtedy mialam.

Nie lubię takiego oceniania na podstawie zdań wyrwanych z kontekstu.  Coś tam pytasz,  coś tam odpowiem , resztę sobie dopowiesz sama i myślisz ze mi pstryczka w nosa dasz bo mi naiwnosc narzucisz.  Nie mój wątek i nie autora Problem czy mój mnie zdradził czy nie  big_smile mój w sumie też nie. Więc nie wiem po Co te uwagi, ale skoro już podważasz moje sprawy to je przymajmniej sprostuje.

189

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Ja już pisałam dlaczego Autor nie był tym którego kobieta chciała.

190

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Raf19784 napisał/a:

Fajnie tu wszyscy piszecie.. Z perspektywy osób które nie mają takich przeżyć w danej chwili.
Jak są emocje, przywiązanie, wspólny czas, rozumienie się i nagle człowiek to traci to nie rozumie co się stalo..
Podobnie przy odkryciu zdrady - rady dla osoby zdradzonej są proste - zerwij kontakt, to oszust, zrobił to raz zrobi ponownie.. Tylko co ta zdradzona osoba ma zrobić z emocjami, z tym pustym miejscem po uczuciu..
Ja mam bardzo różne emocje - od pewnego rodzaju "nienawisci" że mnie tak olała po zrozumienie dlaczego tak trzeba bylo..
Ale czy to oznacza że jednak doroslosc to decyzje przemyślane i logiczne.. I już głupio się zakochać nie można? A jak się człowiek zakocha to powinien z tego uciekać jak najszybciej bo sfera emocjonalna góruje - a to często grozi przykrymi konsekwencjami jak się coś posypie..

Nie mogę uwierzyć, że to napisał dorosły człowiek, a nie nastolatek. Rafi, idź może na jakies warsztaty z doroslości, odpowiedzialności za swoje czyny i rodzinę, którą stworzyłeś, a którą niszczysz swoją głupotą. Umiesz zapanować nad gniewem, złością, wstrętem? Nad pożądaniem i tęsknotą też ci się uda. Za każdym razem, jak pomyślisz o kochance, wyobraź sobie, że dałeś właśnie żonie w twarz w obecności dziecka i patrzysz jak płacze zeopaczone.
Zrób to zanim żona się zorientuje kogo uczyniła ojcem swoich dzieci, bo jak się dowie, ewakuuje się szybciej niż kochanka.

191

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Cichaiskromna napisał/a:
Raf19784 napisał/a:

Fajnie tu wszyscy piszecie.. Z perspektywy osób które nie mają takich przeżyć w danej chwili.
Jak są emocje, przywiązanie, wspólny czas, rozumienie się i nagle człowiek to traci to nie rozumie co się stalo..
Podobnie przy odkryciu zdrady - rady dla osoby zdradzonej są proste - zerwij kontakt, to oszust, zrobił to raz zrobi ponownie.. Tylko co ta zdradzona osoba ma zrobić z emocjami, z tym pustym miejscem po uczuciu..
Ja mam bardzo różne emocje - od pewnego rodzaju "nienawisci" że mnie tak olała po zrozumienie dlaczego tak trzeba bylo..
Ale czy to oznacza że jednak doroslosc to decyzje przemyślane i logiczne.. I już głupio się zakochać nie można? A jak się człowiek zakocha to powinien z tego uciekać jak najszybciej bo sfera emocjonalna góruje - a to często grozi przykrymi konsekwencjami jak się coś posypie..

Nie mogę uwierzyć, że to napisał dorosły człowiek, a nie nastolatek. Rafi, idź może na jakies warsztaty z doroslości, odpowiedzialności za swoje czyny i rodzinę, którą stworzyłeś, a którą niszczysz swoją głupotą. Umiesz zapanować nad gniewem, złością, wstrętem? Nad pożądaniem i tęsknotą też ci się uda. Za każdym razem, jak pomyślisz o kochance, wyobraź sobie, że dałeś właśnie żonie w twarz w obecności dziecka i patrzysz jak płacze zeopaczone.
Zrób to zanim żona się zorientuje kogo uczyniła ojcem swoich dzieci, bo jak się dowie, ewakuuje się szybciej niż kochanka.

Szybciej się chyba nie da;)

192

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?

Dziękuję wszystkim za posty i wpisy.
Adminów proszę o zamknięcie wątku.

193

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Raf19784 napisał/a:

Jak są emocje, przywiązanie, wspólny czas, rozumienie się i nagle człowiek to traci to nie rozumie co się stalo..

Niech człowiek dba o to, aby nie tracić. Nawet jeśli to "tylko romans", albo "tylko seks", albo "tylko przyjaźń", albo "tylko zauroczenie"...


Podobnie przy odkryciu zdrady - rady dla osoby zdradzonej są proste - zerwij kontakt, to oszust, zrobił to raz zrobi ponownie.. Tylko co ta zdradzona osoba ma zrobić z emocjami, z tym pustym miejscem po uczuciu..

Dla jednych zdrada... dla innych zabawa z kimś innym...
Jak chłopczyk i dziewczynka bawią się w piaskownicy, a dziewczynka nie chce się bawić z chłopcem, to chłopiec może pójdzie do takiej co się chce bawić... No chyba że zrezygnuje z zabawy całkiem, aby dziewczynka ta pierwsza była zadowolona.



I już głupio się zakochać nie można? A jak się człowiek zakocha to powinien z tego uciekać jak najszybciej bo sfera emocjonalna góruje - a to często grozi przykrymi konsekwencjami jak się coś posypie..

W szarzyźnie mijających dni, zakochanie, zauroczenie, pożądanie, fascynacja, jakieś emocje, których nie da się kupić -- to skarby. Może mają rację Ci, co mówią, aby w to nie iść, zgasić w zarodku, aby nie krzywdzić innych. Może mają rację... Może...          A może nie...

194

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Gary napisał/a:
Raf19784 napisał/a:

Jak są emocje, przywiązanie, wspólny czas, rozumienie się i nagle człowiek to traci to nie rozumie co się stalo..

Niech człowiek dba o to, aby nie tracić. Nawet jeśli to "tylko romans", albo "tylko seks", albo "tylko przyjaźń", albo "tylko zauroczenie"...


Podobnie przy odkryciu zdrady - rady dla osoby zdradzonej są proste - zerwij kontakt, to oszust, zrobił to raz zrobi ponownie.. Tylko co ta zdradzona osoba ma zrobić z emocjami, z tym pustym miejscem po uczuciu..

Dla jednych zdrada... dla innych zabawa z kimś innym...
Jak chłopczyk i dziewczynka bawią się w piaskownicy, a dziewczynka nie chce się bawić z chłopcem, to chłopiec może pójdzie do takiej co się chce bawić... No chyba że zrezygnuje z zabawy całkiem, aby dziewczynka ta pierwsza była zadowolona.



I już głupio się zakochać nie można? A jak się człowiek zakocha to powinien z tego uciekać jak najszybciej bo sfera emocjonalna góruje - a to często grozi przykrymi konsekwencjami jak się coś posypie..

W szarzyźnie mijających dni, zakochanie, zauroczenie, pożądanie, fascynacja, jakieś emocje, których nie da się kupić -- to skarby. Może mają rację Ci, co mówią, aby w to nie iść, zgasić w zarodku, aby nie krzywdzić innych. Może mają rację... Może...          A może nie...

Co to za analogia z tą piaskownicą? Ile autor ma lat, 3? Jak podoba mi się zabawka innego dziecka, to ją sobie biorę, a jak nie chce mi się już bawić, to zgarniam zabawki i opuszczam piaskownicę. Serio?

195 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-08-12 15:28:41)

Odp: Koniec romansu - czy na pewno?
Alea napisał/a:

Serio?

Tak "śmiertelnie" smile ,a ludzie są trochę jak dzieci ,a czasem nie są .

Posty [ 131 do 195 z 328 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Koniec romansu - czy na pewno?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026