netkobietyWszystkie działy
Seks, seksualność, psychologia

Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

1 523 odpowiedzi414 926 wyświetleńzałożony przez Aldona27, 13.05.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 8 … 24 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 326 do 390 z 1 524 ]

326

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

stokrotka! To co piszesz, te twoje uczucia to dla mnie jest lekki szok. Twój facet ma chyba coś w głowie źle poukładane, bo przecież seks w ubraniach i tak na szybko to nawet nie jest seks, to nie pieszczoty, tulenie, tylko fizyczne "puknięcie" dla zaspokojenia (czego?).

Kochasz swojego faceta? Jeśli tak, to chyba znajdź sobie kogoś do seksu, a z tym swoim żyj jak "przyjaciele".

327

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

kenobi, to jest tak jak stokrotka napisała na początku, chcesz dzielić wszystko z jednym mężczyzną, jednak ta cała konspiracja, lęk, że się wyda, skrzywdzisz bliskich (dziecko też oberwie ) podwójne życie, jest męczące mimo wszystko, czasem masz ochotę na spontaniczną bliskość a nie umawianie się gdzieś specjalnie. Do tego dochodzi w moim przypadku wiara katolicka, jestem praktykująca, za rok mój synek ma komunię, mam wyrzuty sumienia, spowiedź bez chęci poprawy i odcięcia się od grzechu jest nie ważna. Poza tym igranie z uczuciami swoimi i tego drugiego to stąpanie po kruchym lodzie. Nie jestem automatem, to wszystko odbija się na psychice. Ale tak wybrałam, żeby uleczyć wcześniejsze rany, w tamtym życiu już też nie mogłam się odnaleźć.
Stokrotka, mam nadzieję, że jednak Wam się uda, ale teraz jak widzę wszystko w jego rękach, za bardzo zostałaś skrzywdzona, powinien to zrozumieć i bardziej się postarać. To są jedne z tych sytuacji, w których nie ma dobrego wyjścia niestety. Trzymam kciuki gorąco:)

328 Ostatnio edytowany przez jagoda.01 (2013-05-07 18:03:49)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Hej, zarejestrowałam się specjalnie, by napisać parę słów o mojej historii. Po to by uświadomić każdej z was, że z każdej sytuacji jest wyjście - żadna kobieta nie musi się godzić na takie traktowanie. Potrzeba do tego dużej siły i odwagi, ale naprawdę da się i warto! smile
Byłam w związku 5 lat. Seks przez pierwszy miesiąc oczywiście w porządku, ale już po miesiącu zaczęło się sypać. Otóż zawsze miał wymówki - jest zmęczony/śpiący/przejedzony/zestresowany (co doskonale znacie;). Każda moja próba zbliżenia nic nie dawała - chciałam go całować, to odwracał głowę, mówiąc, że nie sprawia mu to przyjemności, próbowałam dotknąć, pieścić, to zaczynał się śmiać, że go to gilgocze i żebym przestała. Przemykanie nago przez mieszkanie przed nim - również zero reakcji, wolał oglądać telewizję. Rozmawiałam z nim o tym wiele razy, prosiłam, żeby powiedział mi co jest nie tak, żebyśmy nawet poszli do lekarza, ale on zawsze reagował zawstydzeniem i gniewem, twierdząc, że się czepiam i że "seks to nie wszystko". Myślałam sobie, że no racja, głupio przekreślać kilkuletni związek tylko z powodu seksu. Poza tą jedną kwestią było nam naprawdę dobrze - we wszystkim mi pomagał, wspierał mnie, uwielbiałam spędzać z nim czas, potrafił rozbawić mnie do łez. Więc pomyślałam sobie, że chyba to w związku jest ważniejsze i po pewnym czasie przestałam już się "czepiać". Mieliśmy seks raz na trzy miesiące i to też tylko dlatego, że go o to prosiłam. Do tego każdy stosunek kończył się tylko zaspokojeniem jego potrzeby, ja orgazm miałam ze dwa razy. Często nawet kochając się ze mną, jednocześnie oglądał sobie telewizję. smile No ale co tam, "to nie jest najważniejsze", powtarzałam sobie w kółko. Przedtem byłam pewną siebie, radosną kobietą, zawsze czułam się seksowna i piękna. Mimo że na oko nasz związek wyglądał super, to jego 4 lata wpędziły mnie w kompleksy i poważną depresję. Więc chyba jednak coś nie grało. Oczywiście wiemy wszystkie co. smile Przez te wszystkie lata nie myślałam nawet o rozstaniu, bo przecież "on nie zrobił mi nic złego, to taki dobry chłopak, nie mogę go tak skrzywdzić". Ale teraz już wiem, że takie gadanie to bzdury. Jak facet nie chce mnie dotknąć, pocałować przez 5 lat związku, to siłą rzeczy jednak robi mi coś złego. Może to nie jego wina (może jest np. chory?), ale trzeba pomyśleć o sobie, o swoich potrzebach i swoim szczęściu. Rozstaliśmy się. Strasznie go kochałam, więc było mi naprawdę ciężko. 5 lat związku to jednak kawałek czasu.. Ale teraz wiem, że podjęłam słuszną decyzję. Męczyłabym się całe życie.. Pamiętajcie, że nigdy nie jest za późno. Nie słuchajcie ludzi, którzy mówią wam, że seks nie jest istotny. To jest bzdura! Facet, który na co dzień jest dobry, opiekuńczy i troskliwy może być waszym bratem albo kumplem. Żeby mówić o związku, konieczny jest już seks. Brutalna prawda, ale prawda, przekonałam się o tym na własnej skórze. Trzymam za was wszystkie kciuki i życzę odwagi! smile

A, i pamiętajcie: jeśli trwacie w związku, myśląc, że coś się zmieni, że jakoś to naprawicie, że facet nagle nabierze na was ochoty, to po prostu się łudzicie. NIC się nie zmieni, on już będzie taki ZAWSZE. Choćbyście przeprowadziły z nim milion rozmów albo robiły przed nim nago wygibasy na rurze. To już taki typ faceta. Więc to tylko wasz wybór - trwać całe życie w związku, w którym facet woli oglądać teleexpress/zrobić sobie dobrze przed komputerem niż kochać się z wami albo rozstać się jak najszybciej i szukać kogoś, kto znów sprawi, że poczujecie się piękne. smile

329

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Nie słuchajcie ludzi, którzy mówią wam, że seks nie jest istotny. To jest bzdura!

No to miło, że kobieta coś takiego mówi, bo jak mężczyzna tak się wypowie, to od razu rzuca się argument, że nie jest w stanie zapanować nad "zwierzęcym" popędem.

330

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
kenobi napisał/a:

Nie słuchajcie ludzi, którzy mówią wam, że seks nie jest istotny. To jest bzdura!

No to miło, że kobieta coś takiego mówi, bo jak mężczyzna tak się wypowie, to od razu rzuca się argument, że nie jest w stanie zapanować nad "zwierzęcym" popędem.

Tak, tak samo jak facet nie może mówić, że wygląd jest cholernie ważny, bo zaraz zostanie zlinczowany przez stado zakompleksionych kobit. "Przecież liczy się wnętrze..". Taa. Każdy człowiek chce mieć atrakcyjną drugą połowę i każdy człowiek chce mieć seks. To przecież ludzka natura.

331

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
kenobi napisał/a:

stokrotka! To co piszesz, te twoje uczucia to dla mnie jest lekki szok. Twój facet ma chyba coś w głowie źle poukładane, bo przecież seks w ubraniach i tak na szybko to nawet nie jest seks, to nie pieszczoty, tulenie, tylko fizyczne "puknięcie" dla zaspokojenia (czego?).

Kochasz swojego faceta? Jeśli tak, to chyba znajdź sobie kogoś do seksu, a z tym swoim żyj jak "przyjaciele".

Kenobi, wiem, że to nawet nie seks.. dobrze napisałeś - fizyczne puknięcie dla zaspokojenia...czego? tego abym nie mówiła, że nic nie było i aby miał spokój na kolejne miesiące, on ma przecież pornole i tam się spełnia, a ja nie mam nic, czy to ważne? Nie, bo seks nie jest najważniejszy.. Również uważam, że to bzdura!! Przecież to najpiękniejsza czynność, która pokazuje, że dla swojej połówki jesteśmy najbliżsi.. przecież jedynie to mamy tylko dla niej......

no ale cóż, u mnie nadal bez zmian, ostatnio miałam chwilę że dźwignęłam to i czułam się lepiej, a teraz od dwóch dni znów leże psychicznie na dnie... nawet zaczęłam się robić obojętna na wszystko.. nie cieszę się jak zadzwoni, napisze, albo jak go zobaczę, jakoś tak odsunęłam się od myśli - że on jest mi bliski... Jest coraz gorzej i zdaje sobie sprawę, że bardzo mało brakuje aby właśnie już tak zostało - układ przyjacielski...

A jeśli nawet się on w końcu przełamie... to przecież od razu nic nie wróci co utracone.. Mam wrażenie, że nie będę się czuła swobodnie i że to będzie takie hm sztuczne, wymuszone? Z łaski na uciechę? Skoro tyle czasu widzę, że mu nie zależy na seksie i na bliskości to nie ma opcji bym czuła się komfortowo... Może już tak musi zostać? Może on nie potrafi mnie pokochać jak kobietę? Może cały czas próbuje się do tego "zmusić" (mówi, że nie.. ale jednocześnie nie mówiąc co czuje tak naprawdę, tego tematu nie ma...) Sama już nie wiem co myśleć... Przy ex nie był taki... i twierdzi, że to przez ex bo za mocno w dupe dostał... za mocno się zaangażował i go zdradziła.. no ale po takim czasie powinien docenić że to wszystko wytrzymałam i zniosłam i powinien sam z siebie to zmienić.. Ja też wiele przeszłam w poprzednim związku, ale widzę że on jest bardzo dobrym człowiekiem i mogę i chcę się przekonać, że może być normalnie.. no ale on chyba nie za bardzo...

Pytasz czy kocham... Kocham albo kochałam... bo już tyle czasu sukcesywnie wygasza moje uczucia... sama nie wiem... po prostu bardziej jak brat on się robi dla mnie.. to straszne sad mam nadzieję, że jednak tak się nie stanie...

332

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

jagoda.01
zgadzam się z Tobą w 100% - szans na poprawę nie ma

kenobi
wiesz czemu zdrada nie pasuje kobietom i jej nie lubią?
to biologia:
"samiec" żeby mieć potomstwo musi rozsiewać nasienie jak najczęściej i w jak największej ilości miejsc to może gdzieś zakiełkuje...
"samica" wyszukuje najlepszego dla siebie faceta i buduje z nim związek w celu posiadania potomstwa, bo jest z potomstwem związana na długi czas (ciąża, połóg, macierzyństwo)
I właśnie tutaj powstaje problem: dlaczego dla tego najlepszego, którego wybrała to nie jest najlepsza?
Zdrada to tylko taka gorsza zabawka...
A my dziewczyny chcemy tę najlepszą, której nie możemy mieć.

333 Ostatnio edytowany przez kenobi (2013-05-10 19:15:40)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Samiec rozsiewa nasienie gdzie tylko może. A samica jak ma płodny okres, chce się jej seksu, to daje xxx komukolwiek chce, kto się jej spodoba. Oczywiście samica musi mieć zapewnione bezpieczeństwo, to podstawa.

dlaczego dla tego najlepszego, którego wybrała to nie jest najlepsza?

Najlepszy to ten co gwarantuje bezpieczeństwo. Kobiety myślą, że jak mężczyzna zdradzi, to pewnie odejdzie. To nieprawda, bo często facet zdradza, ale nie chce stracić żony, rodziny, dzieci, życia. Ktoś powiedział "mężczyzna zdradza, aby zachować swoje małżeństwo, a kobieta zdradza, aby to małżeństwo rozbić".

Widać na przykładzie tego małżeństwa, gdzie żona nie miała ochoty na seks, a pozwoliła mężowi gz*ć się na boku. Być może osiągnęli szczęśliwy stabilny układ, gdzie pewnie nawet jest miłość. Drugi przypadek o którym słyszałem, to jak żona wysyłała męża do prostytutki, bo żona nie lubi robić loda.

Do stokrotki... Tak! Seks jest ważny... miłość, przyjaźń funkcjonują w sferze duchowej, ale fizycznie też trzeba być spełnionym. Seks to miłość w świecie fizycznym. Miłość + seks == to wymarzony zestaw, nie każdy tego dostąpi.

A jeśli nawet się on w końcu przełamie... to przecież od razu nic nie wróci co utracone..

Ach... to może postaraj się nie żywić negatywnych uczuć do niego. Wtedy może będzie dobrze. Negatywne uczucia wyniszczają. Ale jak się nie żywi urazy, to w każdej chwili można się znowu pokochać. Inaczej mówiąc -- można się bić jak koguty na ringu i być poranionym -- wtedy ciężko do siebie wrócić. Można też po prostu się oddalić nie raniąc się -- wtedy powrót jest łatwy.

334

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
stokrotka.s napisał/a:

A jeśli nawet się on w końcu przełamie... to przecież od razu nic nie wróci co utracone.. Mam wrażenie, że nie będę się czuła swobodnie i że to będzie takie hm sztuczne, wymuszone? Z łaski na uciechę? Skoro tyle czasu widzę, że mu nie zależy na seksie i na bliskości to nie ma opcji bym czuła się komfortowo... Może już tak musi zostać? Może on nie potrafi mnie pokochać jak kobietę? Może cały czas próbuje się do tego "zmusić" (mówi, że nie.. ale jednocześnie nie mówiąc co czuje tak naprawdę, tego tematu nie ma...) Sama już nie wiem co myśleć... Przy ex nie był taki... i twierdzi, że to przez ex bo za mocno w dupe dostał... za mocno się zaangażował i go zdradziła.. no ale po takim czasie powinien docenić że to wszystko wytrzymałam i zniosłam i powinien sam z siebie to zmienić.. Ja też wiele przeszłam w poprzednim związku, ale widzę że on jest bardzo dobrym człowiekiem i mogę i chcę się przekonać, że może być normalnie.. no ale on chyba nie za bardzo...

I masz dobre wrażenie. Mój były przez dłuuugi czas błagał mnie, bym do niego wróciła. Obiecywał, że się zmieni, że będzie się ze mną kochał, kiedy tylko zapragnę. Ale co by mi było z takiego obiecanego seksu? 5 lat związku bez niego tak cholernie mnie upokorzyło i poniżyło jako kobietę, że jestem pewna, że nawet gdybym go znów miała z tym człowiekiem, to zwyczajnie czułabym się niekomfortowo. Nigdy bym nie wyluzowała i nigdy nie potrafiłabym się nim cieszyć. To taki seks z łaski, bo facet wie, że jeśli Ci go nie zapewni, zostawisz go. A Ty doskonale wiesz, że sam z siebie go nie pragnie. Skoro nie czuł pożądania przez x lat, to czemu miałby nagle poczuć? To niemożliwe. W tym przypadku to tylko seks z obowiązku. Chcesz tego? Jestem pewna, że nie.
No i odnoszę dziwne wrażenie, że w tym związku głównie Ty się starasz, a on jest zwyczajnym egoistą. Że była go zdradziła, to on teraz nie chce seksu z Tobą? Co ma piernik do wiatraka? Po ciężkim związku może np. bać się Ci zaufać, bać się zaangażować, ale seks? KAŻDY zdrowy facet go potrzebuje. To tylko kolejna wymówka z serii "jestem śpiący/zmęczony/zestresowany (365 dni w roku)".

335

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
kenobi napisał/a:

Najlepszy to ten co gwarantuje bezpieczeństwo ...

Najlepszy to ten, który został wybrany. Kryteria wyboru znane są jedynie osobie wybierającej.

Nie zmienia to jednak faktu, że jeżeli właśnie ten "Wybrany" nie przejawia zainteresowania partnerce tzn. że coś jest nie w porządku.
Bo zakładając, że facet zdradza, ale jednocześnie wykazuje zainteresowanie partnerką to wszystko jest OK (oczywiście prawie smile - bierzemy pod uwage jedynie biologię)

336

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Mnie tylko zastanawia, że większość kobiet dostrzega problem po pewnym czasie. Żyją przez lata w związkach, biorą ślub, ale przez cały czas się poświęcają, przystają na warunki partnera, mimo, że im to kompletnie nie pasuje. Niektóre dały sobie wmówić, że seks nie jest ważny, że uczucia są ważniejsze i jakby nie dostrzegają, że brak seksu te uczucia kompletnie niszczy, bo nie można być wiecznie niespełnioną, niedocenioną, niepożądaną. Ja nie wiem jak ktoś, kto ma spore potrzeby wytrzymuje seks "na odczepne" raz na 2 miesiące albo jeszcze rzadziej. Ja bym się czuła kompletnie olana, skrzywdzona, odebrałabym to jako brak zainteresowania, czy nawet miłości. Co innego nie mieć czasem ochoty, a co innego jak dla kogoś to może w ogóle nie istnieć. Ja bym się rozstała z takim facetem, nie ratowałabym tego. Nawet jeżeli udałoby się wypracować kompromis, to i tak nikt nie będzie z tego zadowolony.

337 Ostatnio edytowany przez Snake (2013-05-19 08:41:56)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Nie sądzisz, że to trochę płytkie mierzyć związek dwojga ludzi ilością penetracji? Rozumiem, że wg Ciebie partner ma się po prostu dostosować do Twoich potrzeb czy to seksualnych, czy to kulinarnych i ogólnie życiowych. Wtedy tylko on będzie niezadowolny, a w przypadku kompromisu o zgrozo ustąpić musi dwoje. Oczywiście życzę wszystkiego najlepszego w życiu i znalezienia partnera idealnego za pierwszym razem. Choć jak rozumiem, partner idealny oznacza takiego całkowicie podpasowanego do Twoich potrzeb. Co będzie jak dziecko będzie płakać nie w takich godzinach jakie Ci pasują? Wymienisz je na inne? Oddasz w dobre ręce i będziesz rodzić kolejne z nadzieją urodzenia dziecka idealnego?

338

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
Snake napisał/a:

Nie sądzisz, że to trochę płytkie mierzyć związek dwojga ludzi ilością penetracji? Rozumiem, że wg Ciebie partner ma się po prostu dostosować do Twoich potrzeb czy to seksualnych, czy to kulinarnych i ogólnie życiowych. Wtedy tylko on będzie niezadowolny, a w przypadku kompromisu o zgrozo ustąpić musi dwoje. Oczywiście życzę wszystkiego najlepszego w życiu i znalezienia partnera idealnego za pierwszym razem. Choć jak rozumiem, partner idealny oznacza takiego całkowicie podpasowanego do Twoich potrzeb. Co będzie jak dziecko będzie płakać nie w takich godzinach jakie Ci pasują? Wymienisz je na inne? Oddasz w dobre ręce i będziesz rodzić kolejne z nadzieją urodzenia dziecka idealnego?

A kto Ci powiedział, że tak postrzegam związek? Chyba ty sama sobie to wymyśliłaś, bo w sumie nie masz pojęcia o moim postrzeganiu związku. Tak, mój partner musi do mnie pasować pod względem seksu (nie dostosować się, pasować, bo to istotna różnica). Nie oznacza to, że ma mieć ochotę zawsze kiedy zechcę, albo ja kiedy on zechce. Oznacza to po prostu, że mamy ochotę na seks z podobną częstotliwością. Potrzeb kulinarnych i życiowych się nie czepiaj, bo trafiłaś jak kulą w płot. Jestem w związku od roku i jest nam razem świetnie. I zapewniam Cię, że mój partner nie jest biedną, zdominowaną niedojdą, która nie ma własnego zdania, bo ja, wstrętna bezkompromisowa hetera nie pozwalam mu na nic tongue W ogóle na jakiej podstawie sądzisz, że szukam partnera i po czym wnioskujesz, że zamierzam mieć dzieci, nie mówiąc o wyrzucaniu ich i rodzeniu kolejnych?
Kompromis w sferze seksu, gdy oczekiwania wobec seksu są tak odmienne po prostu nie zadowoli żadnej ze stron - facet będzie musiał robić to częściej niż mu to potrzebne, a więc zmuszać się, a dla jego partnerki i tak to będzie za mało. Uważam, że pod względem seksu trzeba się dobrać, a problem zwyczajnie się wtedy nie pojawi. Ja bym w ogóle nie chciała mieć nic wspólnego z facetem, który się musi zmuszać do seksu ze mną i nie wyobrażam sobie żebym o seks musiała się prosić. Seks wtedy traci na jakiejkolwiek spontaniczności i nie wiem jak można czerpać z niego przyjemność, gdy ma się świadomość, że dla partnera to jest smutna konieczność. Ja bym tak nie potrafiła. To nie jest kompromis w stylu "Dobrze, dzisiaj idziemy na siłownie, a jutro pójdziemy do kina".
Seks w związku to nie jest płytki i nic nie znaczący temat, ten wątek jest tylko potwierdzeniem, że miłość wszystkiego nie udźwignie, że seks jest tak samo ważny jak każdy inny aspekt w związku. W naszej kulturze wciąż próbuje się umniejszać jego znaczenie, ale związki bez seksu raczej nie bywają tymi udanymi. Ja mogę to robić w zasadzie codziennie, więc nie wyobrażam sobie siebie w relacji z mężczyzną, który z mojej inicjatywy zrobi to ze mną raz na miesiąc lub rzadziej.

339

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Z wyświetlanego wieku jak i długości związku wnioskuję, że Twoje tzw. życiowe doświadczenie jest jak na razie dość wątłe. Stąd prawdopodobnie ta pewność smile Poczekaj aż partner będzie z Tobą piąty, dziesiąty rok... Pewnie biada mu jeśli wciąż nie będzie pasował do Twoich potrzeb.

340

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
Snake napisał/a:

Z wyświetlanego wieku jak i długości związku wnioskuję, że Twoje tzw. życiowe doświadczenie jest jak na razie dość wątłe. Stąd prawdopodobnie ta pewność smile Poczekaj aż partner będzie z Tobą piąty, dziesiąty rok... Pewnie biada mu jeśli wciąż nie będzie pasował do Twoich potrzeb.

Znowu zakładasz coś, co się okazuje w odniesieniu do mnie kompletną bzdurą. Co ty możesz wiedzieć o moim doświadczeniu życiowym? Poza tym doświadczenie życiowe jest jak dupa - każdy ma własne i to, że u kogoś coś się wydarzyło tak, a nie inaczej nie oznacza, że musi tak samo przebiegać u innej osoby. Znam naprawdę sporo osób, u których seks mimo lat związku nie traci na atrakcyjności, nawet jeżeli potrzeby się w którymś momencie nieco zmieniają. Po prostu dla mnie sytuacja, w której jedna osoba chce seksu, a druga nie chce, to jest temat nie do przeskoczenia. Ktoś musi zechcieć, albo przestać chcieć, a tak się po prostu nie da, bo seks to nie jest gra w bierki. I przestań ze mnie robić jakąś małpę, która jak coś jej nie pasuje w partnerze to go zaraz wykorzysta, skrzywdzi i porzuci, bo za mało o mnie wiesz żeby wyciągać tak daleko idące wnioski. Odważyłam się przyznać, że seks jest dla mnie w związku ważny i niezbędny do szczęścia, to oczywiście rozumie się samo przez się, że jestem egoistką postrzegającą związek przez ilość stosunków. Gdyby innym kobietom nie był niezbędny, to by nie było tego wątku.
Czego ty, doświadczona życiowo kobieta nie rozumiesz? Tego, że wolałabym zakończyć związek w którym nikt nie jest szczęśliwy zamiast trwać w nim kolejne lata i unieszczęśliwiać się dalej? Przecież każde mogłoby poszukać sobie szczęścia w życiu, może to po prostu nie było to. Jaki jest sens w męczeniu się razem? Nie z takich powodów ludzie się rozstają i to czasami nawet po kilkudziesięciu latach związku. Oczywiście jestem zła i podła z powodu, że nie mam natury Matki Teresy i nie zamierzam się męczyć po grób z aseksualnym, albo uzależnionym od porno facetem, który nie chce uprawiać ze mną seksu i muszę go o to błagać na kolanach, a potem żalić się o tym na forum. To takie samolubne, że chce się mieć normalnie funkcjonujący, szczęśliwy związek, w którym ewentualne problemy są do rozwiązania? A jak ktoś nie ma tylko czasowo obniżonego libido - bo chory, bo przemęczony, bo zestresowany, tylko po prostu nie musi uprawiać seksu żeby czuć się szczęśliwym? To co Twoim zdaniem wtedy zrobić? Jak ktoś ma niskie libido z natury, albo w ogóle jest aseksualny, to co począć z takim związkiem? Przeczytałam w tym wątku masę postów i niektóre kobiety wręcz stają na głowie żeby zachęcić faceta do seksu i to raczej bezskutecznie, albo wręcz facet nie widzi problemów i uważa, że to z kobietą jest coś nie tak. Ja mam libido bardzo duże w zasadzie odkąd się pojawiło. Tabletki antykoncepcyjne trochę mi je nawet obniżyły, więc skoro teraz raz albo dwa razy dziennie to jest norma, to wyobraź sobie co było wcześniej. Oczywiście mój biedny partner z równie dużym libido jak moje musi się czuć zdruzgotany tym stanem. Co za rozpacz, że jesteśmy w fajnym związku, pewnie i tak za parę lat wszystko się pochrzani, bo co my wiemy o związkach i seksie. Przecież skoro Kowalskiej i Nowakowi się wszystko porąbało w życiu, to my w myśl ich doświadczenia życiowego też tak skończymy. tongue

341

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

WitchQueen - całkiem ciekawe przemyślenia jak na tak młody wiek. Myślę że masz sporo racji w swoim obrazie udanego związku.
Tyle że życie niesie różne okoliczności i zmienia wiele rzeczy. Sami ludzie się zmieniają. Na początku mogło być super i obie strony myślały że tak będzie zawsze. Potem przyszła proza życia, wspólne mieszkanie, dzieci ,praca i wszystkie początkowe założenia straciły  swoje pierwotne znaczenie. A sam sex został zepchnięty w najdalszy kąt mieszkania. Jako najmniej ważny, męczący i niepotrzebny skoro są juz dzieci... Tak jest u mnie. Mojej żonie sex już nie jest do niczego potrzebny. To wielkie poświęcenie dla Niej zgodzić się na niego po moich namowach raz na pół roku.
Dziwi mnie że tu tyle kobiet pisze o tym że ich faceci nie chcą sexu. Mnie się zawsze wydawało że to raczej kobiety uciekają jak najdalej aby tylko nie musieć go uprawiać ze swoim facetem.

342

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

może nie potrafisz jej rozgrzać??:P

343

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
Przemo77 napisał/a:

WitchQueen - całkiem ciekawe przemyślenia jak na tak młody wiek. Myślę że masz sporo racji w swoim obrazie udanego związku.
Tyle że życie niesie różne okoliczności i zmienia wiele rzeczy. Sami ludzie się zmieniają. Na początku mogło być super i obie strony myślały że tak będzie zawsze. Potem przyszła proza życia, wspólne mieszkanie, dzieci ,praca i wszystkie początkowe założenia straciły  swoje pierwotne znaczenie. A sam sex został zepchnięty w najdalszy kąt mieszkania. Jako najmniej ważny, męczący i niepotrzebny skoro są juz dzieci... Tak jest u mnie. Mojej żonie sex już nie jest do niczego potrzebny. To wielkie poświęcenie dla Niej zgodzić się na niego po moich namowach raz na pół roku.
Dziwi mnie że tu tyle kobiet pisze o tym że ich faceci nie chcą sexu. Mnie się zawsze wydawało że to raczej kobiety uciekają jak najdalej aby tylko nie musieć go uprawiać ze swoim facetem.

Ja sobie zdaję sprawę, że w praktyce różnie to później wygląda, ale szczerze mówiąc znam pary, które mają dzieci i są ze sobą już bardzo długo, ale seks dalej jest dla nich ważny. Może nie robią już tego codziennie ale nie mają takich problemów. Znajomi moich rodziców (ponad 30 lat razem) bardzo cieszyli się, że po menopauzie nie będą musieli się zabezpieczać. Moi rodzice też seks uprawiają. Znam też takie przypadki, gdzie seks całkiem przestał istnieć i w tych związkach bez seksu miłość po prostu zdechła. Ja wolałabym się rozstać niż żyć bez seksu i miłości. To, że jest się małżeństwem długo i ma się dzieci nie oznacza, że to jest na zawsze, a ludzie wolą żyć razem ale w bezsensownym związku, bo mają wrażenie, że osobno nie ułożą już sobie życie (nieważne, że obecne jest gówniane)
Nie myśl, że jak ja mam zaledwie 22lata to proza życia mnie nie dotyczy - też mamy studia, pracę, obowiązki. Ja nieraz wychodzę o 6 rano z domu i wracam o 20, też jestem czasami przemęczona, ale nie wyobrażam sobie rezygnacji z seksu, bo praca i obowiązki nie są warte tej rezygnacji. Po co komu małżeństwo, zakładanie rodziny, skoro stajemy się obcymi sobie ludźmi? A może z kimś innym byłoby normalnie?
Mnie też się zawsze wydawało, że to kobiety bardziej się od tego wykręcają, ale jak czytam różne wątki, to okazuje się, że niekoniecznie. Spotkałam się z tym, że kobiecie się po urodzeniu dzieci coś zmienia i przestaje ją seks interesować. Nie wiem co trzeba mieć w głowie żeby traktować seks tylko jako zło konieczne do płodzenia dzieci. Koszmar

344

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

U mnie po kilkunastu latach związku seks jest tak samo satysfakcjonujący jak na początku. Na innych polach z żoną nie jesteśmy dobrze dobrani, więc upadek seksu byłby katastrofalny dla związku.

345

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
kenobi napisał/a:

U mnie po kilkunastu latach związku seks jest tak samo satysfakcjonujący jak na początku. Na innych polach z żoną nie jesteśmy dobrze dobrani, więc upadek seksu byłby katastrofalny dla związku.

Dzięki Ci Kenobi, że się odezwałeś, bo co ja małolata mogę wiedzieć o seksie i związkach big_smile Ciebie to chociaż wezmą za wiarygodnego w tej kwestii.

To nie jest nic nadzwyczajnego, że po latach seks funkcjonuje w związku normalnie, to zepchnięcie seksu na margines jest sytuacją, która związek zwyczajnie zabija.

346

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Zgadzam się z WitchQueen w 100% i zupełnie nie pojmuję czemu ktokolwiek analizuje jej posty przez pryzmat wieku. Czy się ma 22 lata, czy 30, czy chłopaka, czy już męża, potrzeby są takie same (jeśli ma się odpowiedni temperament oczywiście wink. W każdym związku MUSI być coś, co łączy ludzi. Jeśli nie jest to idealne rozumienie siebie nawzajem, wspólna pasja, to musi to być chociaż seks, który załagodzi braki. Najsmutniejsze jest, gdy jedyne, co łączy dwoje ludzi po latach związku, to dzieci, bo "nie rozwiodę się dla ich dobra"..
Jedyne co można zrobić, to obserwować partnera jeszcze przed nawałem obowiązków i rutyny związanej z pracą/dziećmi. Jeśli już przed ślubem i przed pojawieniem się dzieci partner ma wieczne wymówki i unika zbliżeń, powinien to być alarm dla każdego. Bo marne prawdopodobieństwo, że będzie lepiej, gdy pojawią się wspomniane trudności, wręcz uważam, że będzie już tylko coraz gorzej.
Każdy indywidualnie podchodzi do związku i do seksu, ale wydaje mi się, że o ile w kwestiach charakteru/przyzwyczajeń zawsze można się z partnerem dogadać, o tyle w kwestiach seksu cholernie o to ciężko. Bo gdy partner nie potrzebuje go tak często jak my, to zawsze będzie rodziło to frustrację i każda ze stron będzie miała swoje racje. Da się przekonać drugą osobę, by nie rzucała skarpetek za łóżko/poświęcała nam więcej czasu, ale czy da się ją namówić, by zaczęła potrzebować więcej seksu? Nie zacznie go potrzebować, bo to wbrew jej natury, może co najwyżej zacząć "spełniać swój obowiązek" z obawy przed rozstaniem.
I o ile jestem w stanie zrozumieć, że zapotrzebowanie na seks spada po długim stażu małżeństwa i pojawieniu się dzieci, o tyle nie pojmuję jak można nie chcieć seksu jeszcze w luźnym związku, gdy nie ma obowiązków i gdy jeszcze nie pojawiła się rutyna. To już wbrew naszej naturze, więc coś się za tym musi kryć - zdrada/ uzależnienie od pornografii/ masturbacji/ homoseksualizm/ choroba/ aseksualizm. Problem mniejszy, gdy facet zrozumie, że ma problem i chce szczerze to zmienić (o ile się oczywiście da), gorzej jeśli problemu nie dostrzega w sobie, tylko zrzuca winę na kobietę. Mi facet wmawiał przez 5 lat, że jestem czepialska i uważam, że związek kończy się na seksie, w co nawet uwierzyłam, dlatego z nim tyle wytrzymałam, oczywiście kosztem własnej samooceny. Po 5 latach przypadkiem okazało się, że jest uzależniony od masturbacji i tylko ta forma zaspokojenia była mu potrzebna, a jako że do tego był egoistą, uznał, że mnie już zaspokajać nie trzeba. smile

347

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

jagoda. 01 - właśnie tego proszenia się o seks nie mogę pojąć. Mnie by było zwyczajnie źle i podle gdybym wiedziała, że mój partner się do tego zmusza i wcale tak naprawdę tego nie chce. Sama bym nie mogła czerpać z tego przyjemności, gdyby mój facet się czuł zmuszany, po prostu by mnie to stresowało. W takiej sytuacji nie pozostaje nic innego jak się rozstać
A już w przypadku, gdy niechęć wynika z uzależnienia od porno albo masturbacji, to bym delikwenta kopnęła w dupsko bez najmniejszych wyrzutów sumienia.
Najlepsze jest tłumaczenie - "będziemy razem dla dobra dzieci" tak jakby dzieci były głupie i nie widziały, że między rodzicami się psuje. Frustracji ciężko nie zauważyć.

348

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
WitchQueen napisał/a:

[...] Po prostu dla mnie sytuacja, w której jedna osoba chce seksu, a druga nie chce, to jest temat nie do przeskoczenia. Ktoś musi zechcieć, albo przestać chcieć, a tak się po prostu nie da, bo seks to nie jest gra w bierki.

Poważnie? A ja biedny myślałem (myślałem, bo to chyba seksistowskie nadużycie przyjmowanie, że na forum mającym w nazwie "kobiety" użytkownik jest kobietą - węże też są dwupłciowe he, he) , że na tym właśnie polega związek, czy też coś szumnie nazywane miłością. Na tym, że ludzie dla siebie idą na ustępstwa, gdy coś nie jest oczywiste. Nie tylko w sprawach seksu.

WitchQueen napisał/a:

[...]i nie zamierzam się męczyć po grób z aseksualnym, albo uzależnionym od porno facetem, który nie chce uprawiać ze mną seksu i muszę go o to błagać na kolanach, a potem żalić się o tym na forum. To takie samolubne, że chce się mieć normalnie funkcjonujący, szczęśliwy związek, w którym ewentualne problemy są do rozwiązania?

Ależ to bardzo zrozumiałe potrzeby. Oczywiście podziwiam wiarę, że tak już będzie zawsze i wszędzie ale i szczerze życzę aby tak było. Tylko czasem tak bywa, że kobieta, rozpalona kotka rodzi dziecko i nagle popęd znika jak uciął. I odgania męża czy tam partnera pół roku, rok, dwa. Czy to jeszcze podpada pod czasowe spadki libido? Czy wtedy ten mąż/partner przyzwyczajony do numerku codziennie czy nawet częściej smile ma usprawiedliwione prawo kopnąć żonę/partnerkę w cztery litery, bo przestała spełniać jego seksualne potrzeby? I ma dość aseksualnej partnerki uzależnionej od pieluch, pogaduszek z podobnymi sobie kobitkami nad wózkami. I nie chce jej błagać na kolanach o seks. Czyli taki facet jak rozumiem jest w pełni usprawiedliwiony, że:
a) znajduje sobie kochankę na boku lub realizuje swoje potrzeby w agencjach,
b) mówi partnerce i wspólnemu potomstwu adieu i oddala się realizować swoje potrzeby gdzie indziej, z kim innym, bo bezproblemowe zaspokajanie własnych potrzeb jest w dzisiejszych czasach nadrzędnym celem.

349

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
vinnga napisał/a:

Wojtku, a wyobrażasz sobie odejść od kogoś, bo Wam życie erotyczne szwankuje?

Jak najbardziej tak! Oczywiście jak bym kochał tą kobietę to bym podejmował próby naprawy sytuacji. Rozmowa, terapia. Może bym wytrzymał i rok. Ale bym się bardzo od takiej kobiety oddalił. Poza tym jak partnerka nie chce współżyć to co robisz? Ukrywasz się po mieszkaniu z laptopem by sobie na chwilę ulżyć? I tak dzień w dzień? Poza tym kobieta która nie jest dobrze zaspokojona, takie mam doświadczenia z moimi byłymi partnerkami, to przecież chodzi tak wściekła i poirytowana po domu że nie wiadomo gdzie się schować - lepiej się zabrać od razu do roboty, i zamienić potwora w miłą troskliwą kobietę która i kanapki zrobi i kawę przyniesie smile

350

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
WitchQueen napisał/a:

gdy niechęć wynika z uzależnienia od porno albo masturbacji

Co to jest uzaleznienie od porno lub masturbacji? Bo jak facet lubi porno i lubi masturbacje i lubi seks z kobieta - a ta chodzi zadowolona, to jest chyba ok?

351

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
jligota@gmail.com napisał/a:
WitchQueen napisał/a:

gdy niechęć wynika z uzależnienia od porno albo masturbacji

Co to jest uzaleznienie od porno lub masturbacji? Bo jak facet lubi porno i lubi masturbacje i lubi seks z kobieta - a ta chodzi zadowolona, to jest chyba ok?

Uzależnienie od porno i masturbacji jest wtedy jak dla faceta jest to substytutem bycia z partnerką - wtedy, kiedy nie chce tego robić, ze swoją kobietą, bo wygodniej mu sobie zwalić konia przed monitorem.
Ja też lubię porno i masturbację, ale oczywiście seks z moim partnerem jest dla mnie ważniejszy.

Snake - jak chcesz, to zarzucaj mi seksizm, czy cokolwiek chcesz, naprawdę niewiele mi to zrobi. Wystarczyło napisać - jestem facetem. Ok? Jakoś odruchowo założyłam, że jesteś kobietą, właśnie dlatego, że to jest kobiece forum.

Dobrze, ustępstwa są niezbędne, ale kto ma w takim razie ustąpić w kwestii seksu? Strona, która seksu chce, czy strona, która seksu nie chce? A może spotkamy się pośrodku, ale dalej będzie nam źle? Czy to uratuje związek, jeżeli ktoś ustąpi? Wątpię. Nadal nie jest rozwiązany problem frustracji którejś ze stron. Ktoś ustąpi właśnie z tej szumnej miłości, ale czy będzie szczęśliwy? Seks jest niestety taką dziedziną życia, że nie da się tak lekko zdecydować - zrobimy po mojemu/twojemu. Byłabym nieszczęśliwa jakby facet nie chciał tego ze mną robić i jakby się zmuszał też. Nie mówię, że nie należy szukać pomocy, iść na terapię, ale jeżeli by się upierał, że on problemu z tym nie ma, po prostu nie chce, to ja nie widzę innego wyjścia z sytuacji jak rozstanie. Nie chcę być w życiu nieszczęśliwa, a we wspomnianej sytuacji w żaden sposób nie mogłabym tego szczęścia znaleźć. Przecież to oczywiste, że bez seksu oddalilibyśmy się od siebie, narastałaby frustracja i w ogóle wątpię, że skończyłoby się dobrze. Dla mnie związek bez seksu to nie związek. Nie wszystko się da rozwiązać za pomocą prostego kompromisu.

Po pierwsze - dzieci zostaw, bo nie planuję ich mieć. Pomijam powody i kwestie mojego zdrowia. Uprzedzam, że sugerowanie mi, że jeszcze zechcę zwyczajnie mnie wk****a.
Nic nie usprawiedliwia zdrady, ale czasami nie dziwię się facetom, którzy zostawiają, albo zdradzają matki-wariatki, dla których rozczulanie się nad kupą dziecka jest tak absorbujące, że seks przestał dla nich istnieć (nie mówię tu o okresie tuż po porodzie, bo wiadomo o co chodzi). Dziecko już prawie w przedszkolu, a seksu jak nie było tak nie ma, a ona dalej uważa, że jest ok, bo skoro ma dzieci, to seksu nie potrzebuje. To jest taka sama sytuacja jak ta z facetem, który seksu nie chce. Nie twierdzę, że to ładne i szlachetne, ale to w ogóle nie jest temat, który da się wyczerpać jednym postem. Dlaczego uważasz, że lepsze dla kobiety/faceta jest trwanie w związku, który ich frustruje albo odradzasz od razu najbardziej radykalne rozwiązania. Można się rozstać, ale utrzymywać kontakt z dziećmi itd. Sporo ludzi się rozchodzi, ale nie musi to oznaczać końca świata.
Uważasz, że lepiej jest być męczennikiem, który dla dobra innych odrzuca własne potrzeby całkiem i udaje, że nic się nie stało? Ja uważam, że o swoje potrzeby powinno się dbać. Dbać, nie realizować kosztem innych, ale czasami nie da się zrobić tak, żeby wszyscy byli zadowoleni. Pewnie, że rozstanie jest przykre, ale to jest czasami mniejsze zło.

Wybacz, ale nie zamierzam zakładać, że mój związek okaże się kompletną klapą pod względem naszego życia seksualnego, bo z takim założeniem nie warto nawet związku zaczynać. Nie jest to mój pierwszy związek, trochę już w życiu przerobiłam chorych sytuacji, wiem, że może się coś popsuć. Niemniej czuję się bardzo szczęśliwa, mimo, że mój facet często wyjeżdża za granicę i nie zawsze mamy dla siebie tyle czasu ile byśmy chcieli, to jest nam razem super.
Nie widzę też powodu by zakładać czarny scenariusz dlatego, że znam masę ludzi w dłuuuugich związkach, których życie seksualne nie umarło. Zawsze dążę w życiu do tego, czego pragnę i póki co ta taktyka się sprawdza. Poza tym nie wierzę, że miłość przetrzyma wszystko - już się przekonałam, że nie wytrzymuje ani obojętności, ani ignorancji wobec wzajemnych potrzeb. Jak uważasz, że podchodzę do tego przedmiotowo tylko dlatego, że nie chcę kiedyś być zmuszona zrezygnować z własnego szczęścia, to trudno. Przeżyję to, zapewniam Cię.

352

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
WitchQueen napisał/a:

Dobrze, ustępstwa są niezbędne, ale kto ma w takim razie ustąpić w kwestii seksu? Strona, która seksu chce, czy strona, która seksu nie chce? A może spotkamy się pośrodku, ale dalej będzie nam źle? Czy to uratuje związek, jeżeli ktoś ustąpi? Wątpię. Nadal nie jest rozwiązany problem frustracji którejś ze stron. Ktoś ustąpi właśnie z tej szumnej miłości, ale czy będzie szczęśliwy? Seks jest niestety taką dziedziną życia, że nie da się tak lekko zdecydować - zrobimy po mojemu/twojemu

A ja nie wiem czemu zakładasz, że kompromis w takiej sprawie jest niemożliwy lub rodzi jakieś frustracje? 20 lat żyję z kobietą, która ma zupełnie odmienne potrzeby częstotliwości uprawiania seksu i jakoś nie zauważyłem frustracji z jej lub mojej strony, że oboje godzimy się na kompromis po środku naszych oczekiwań. O wiele rzeczy się z nią kłóciłem niemal na śmierć i życie ale jakoś o to nigdy. Oczywiście jak miałem ok. 20 lat, to mi się zdawało, że dzień bez seksu jest dniem straconym, że to jak koniec świata. A potem się okazało, że tak bynajmniej nie jest. Póki się partnerzy jakoś w tej sprawie dogadują, to nie widzę problemu. Pojawia się on w sytuacji permanentnego braku pożycia i szczerze mówiąc dziwię się, że ktoś do takiego stanu dopuszcza. Ktoś, czyli strona odmawiająca pożycia. Prawnikiem nie jestem ale zdaje mi się, że w razie, gdy "poszkodowany" małżonek będzie miał dość na tyle, że będzie chciał rozwiązać związek daje mu to poważne argumenty. Po pierwsze, przyczyna czyli trwały brak pożycia. Po drugie, ustalić rozwód z winy odmawiającego pożycia. Pewnie dobrze byłoby zgromadzić na to odpowiedni materiał dowodowy, czyli mieć świadków, że często się na to skarżyło, może próbę zaciągnięcia małżonka na jakąś terapię itp. A orzeczenie rozwodu z winy jednego małżonka może mieć poważne konsekwencje. Na przykład małżonka, która odmawiała mężowi może stracić szansę na alimenty dla siebie albo odwrotnie mąż co odmawiał może zostać takimi alimentami obciążony.

353

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
WitchQueen napisał/a:

Snake - jak chcesz, to zarzucaj mi seksizm, czy cokolwiek chcesz, naprawdę niewiele mi to zrobi. Wystarczyło napisać - jestem facetem. Ok? Jakoś odruchowo założyłam, że jesteś kobietą, właśnie dlatego, że to jest kobiece forum.

Przy tworzeniu konta można zaznaczyć, że jest się mężczynzą, wtedy pod nickiem pojawia się tytuł ''Net-facet''. Snake nie ma tej opcji zaznaczonej.


Generalnie podpisuję się pod postem WitchQueen. Sami wybieramy, na co się w życiu 'zgadzamy'. I z moich doświadczeń także wynika, że jak najbardziej warto mierzyć jak najwyżej. Można znaleźć kogoś, kto będzie do nas świetnie dopasowany i z kim bedziemy w naturalny sposób szczęsliwi, zamiast tkwić w związku bez przyszłości, na siłę, ku udręce obojga.

354

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
WitchQueen napisał/a:

Uważasz, że lepiej jest być męczennikiem, który dla dobra innych odrzuca własne potrzeby całkiem i udaje, że nic się nie stało? Ja uważam, że o swoje potrzeby powinno się dbać. Dbać, nie realizować kosztem innych, ale czasami nie da się zrobić tak, żeby wszyscy byli zadowoleni.

Moja mama była typową męczennicą i nie mogę sobie wyobrazić czegoś bardziej toksycznego. Gdyby ta kobieta wyluzowała sobie gdzieś pojechała zostawiła nas samych sobie (na pewno dali byśmy sobie radę) gdyby sie zrelaksowała i w końcu przestała się wydzierać. Ale nie, musiało być tak jak ona chciała: ja dla was gotuje, prasuję, krochmaluję. Prosił ją o to ktoś? Nie! Męczennica sama wybiera swoje brzemie i nie pyta innych o zdanie.

355

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
Snake napisał/a:
WitchQueen napisał/a:

Dobrze, ustępstwa są niezbędne, ale kto ma w takim razie ustąpić w kwestii seksu? Strona, która seksu chce, czy strona, która seksu nie chce? A może spotkamy się pośrodku, ale dalej będzie nam źle? Czy to uratuje związek, jeżeli ktoś ustąpi? Wątpię. Nadal nie jest rozwiązany problem frustracji którejś ze stron. Ktoś ustąpi właśnie z tej szumnej miłości, ale czy będzie szczęśliwy? Seks jest niestety taką dziedziną życia, że nie da się tak lekko zdecydować - zrobimy po mojemu/twojemu

A ja nie wiem czemu zakładasz, że kompromis w takiej sprawie jest niemożliwy lub rodzi jakieś frustracje? 20 lat żyję z kobietą, która ma zupełnie odmienne potrzeby częstotliwości uprawiania seksu i jakoś nie zauważyłem frustracji z jej lub mojej strony, że oboje godzimy się na kompromis po środku naszych oczekiwań. O wiele rzeczy się z nią kłóciłem niemal na śmierć i życie ale jakoś o to nigdy. Oczywiście jak miałem ok. 20 lat, to mi się zdawało, że dzień bez seksu jest dniem straconym, że to jak koniec świata. A potem się okazało, że tak bynajmniej nie jest. Póki się partnerzy jakoś w tej sprawie dogadują, to nie widzę problemu. Pojawia się on w sytuacji permanentnego braku pożycia i szczerze mówiąc dziwię się, że ktoś do takiego stanu dopuszcza. Ktoś, czyli strona odmawiająca pożycia. Prawnikiem nie jestem ale zdaje mi się, że w razie, gdy "poszkodowany" małżonek będzie miał dość na tyle, że będzie chciał rozwiązać związek daje mu to poważne argumenty. Po pierwsze, przyczyna czyli trwały brak pożycia. Po drugie, ustalić rozwód z winy odmawiającego pożycia. Pewnie dobrze byłoby zgromadzić na to odpowiedni materiał dowodowy, czyli mieć świadków, że często się na to skarżyło, może próbę zaciągnięcia małżonka na jakąś terapię itp. A orzeczenie rozwodu z winy jednego małżonka może mieć poważne konsekwencje. Na przykład małżonka, która odmawiała mężowi może stracić szansę na alimenty dla siebie albo odwrotnie mąż co odmawiał może zostać takimi alimentami obciążony.

W przypadku, gdy jedna strona nie chce pożycia wcale, to kompromis jest niemożliwy do osiągnięcia. Jak się partnerzy dogadują, to też problemu nie widzę. Ja widzę problem, jeżeli ten kompromis to jest pomysł dość na siłę i w sytuacji, gdzie właśnie o seks trzeba błagać na kolanach. Poza tym, u Ciebie się takie rozwiązanie sprawdziło, ale nie u każdego tak będzie. Ja rozumiem, że się z czasem ta częstotliwość współżycia może naturalnie obniżyć i nie ma w tym nic nadzwyczajnego, tylko nie pojmę chyba nigdy, że komuś się ten seks tak po prostu wyłącza, zwłaszcza, jeżeli dotąd był udany.
Nie wiem jak to jest dokładnie z tym rozwodem, ale sam powód "brak pożycia" to już jest argument podobno wystarczający. Chyba "niezgodność charakterów" też jest argumentem wystarczającym, zwłaszcza bez orzekania o winie.

356

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
paulina20 napisał/a:

Przy tworzeniu konta można zaznaczyć, że jest się mężczynzą, wtedy pod nickiem pojawia się tytuł ''Net-facet''. Snake nie ma tej opcji zaznaczonej.

Generalnie podpisuję się pod postem WitchQueen. Sami wybieramy, na co się w życiu 'zgadzamy'. I z moich doświadczeń także wynika, że jak najbardziej warto mierzyć jak najwyżej. Można znaleźć kogoś, kto będzie do nas świetnie dopasowany i z kim bedziemy w naturalny sposób szczęsliwi, zamiast tkwić w związku bez przyszłości, na siłę, ku udręce obojga.

Jeśli chodzi o mnie i o seksizm, to u mnie wyświetla się prawidłowo - zarejestrowany. Nie moja wina, że na kobiecym forum wszystkim wyświetla się forma męska smile
A co do tego świetnego dopasowania i naturalnego szczęścia, to gdyby to  było takie proste nie byłoby tylu rozwodów i cichych dramatów tych co nie mają odwagi na rozwód. Według mnie nie tyle szukanie na siłę "tego, tej jedynego, jedynej, idealnego, idealnej" jest istotne co umiejętność układania sobie relacji z drugim człowiekiem. Sprowadzanie wszystkiego co w życiu istotne do jednego zagadnienia jest totalnym uproszczeniem. Ja ze swoją żoną 4 lata byłem razem przed ślubem, a do ślubu szła dziewicą, przynajmniej w sensie fizycznym. To było jej marzenie, nie moje ale dla czego miałbym go nie uszanować skoro to marzenie osoby, którą kocham? Jakie znaczenie ma, że jej się chce raz na miesiąc, a mnie codziennie, że ona woli rano, a ja nie znoszę. Że ona woli w ciemności, a ja przy świetle? To nie ma żadnego znaczenia jeśli dwoje ludzi darzy się uczuciem, siebie nawzajem, a nie swoje własne, egoistyczne potrzeby. Życie z drugim człowiekiem kilkadziesiąt lat, to sztuka codziennych kompromisów.

357 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2013-05-21 00:59:14)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
Snake napisał/a:
paulina20 napisał/a:

Przy tworzeniu konta można zaznaczyć, że jest się mężczynzą, wtedy pod nickiem pojawia się tytuł ''Net-facet''. Snake nie ma tej opcji zaznaczonej.

Jeśli chodzi o mnie i o seksizm, to u mnie wyświetla się prawidłowo - zarejestrowany. Nie moja wina, że na kobiecym forum wszystkim wyświetla się forma męska smile

Przeczytaj dokładnie, co napisałam.

Snake napisał/a:

A co do tego świetnego dopasowania i naturalnego szczęścia, to gdyby to  było takie proste nie byłoby tylu rozwodów i cichych dramatów.

Gdzie napisałam, że to proste? A gdybym szukając swojego szczęścia miała sie oglądać na innych, to powinnam pewnie wziąć pierwszego lepszego, który 'nie pije, nie bije, nie zdradza'. I wychodzić za mąż w wieku lat 20.

Snake napisał/a:

Według mnie nie tyle szukanie na siłę "tego, tej jedynego, jedynej, idealnego, idealnej" jest istotne co umiejętność układania sobie relacji z drugim człowiekiem.

Według mnie i to, i to jest ważne. To znaczy zarówno umiejętność układania relacji, jak i wzajemne dopasowanie. To i to się liczy. Podobne poglądy, cele, wartości i tak dalej. Zwłaszcza przy szukaniu osoby na całe życie. (Polecam temat Kriss "Namiary na drzewo").

Snake napisał/a:

Sprowadzanie wszystkiego co w życiu istotne do jednego zagadnienia jest totalnym uproszczeniem. Ja ze swoją żoną 4 lata byłem razem przed ślubem, a do ślubu szła dziewicą, przynajmniej w sensie fizycznym. To było jej marzenie, nie moje ale dla czego miałbym go nie uszanować skoro to marzenie osoby, którą kocham? Jakie znaczenie ma, że jej się chce raz na miesiąc, a mnie codziennie, że ona woli rano, a ja nie znoszę. Że ona woli w ciemności, a ja przy świetle? To nie ma żadnego znaczenia jeśli dwoje ludzi darzy się uczuciem, siebie nawzajem, a nie swoje własne, egoistyczne potrzeby. Życie z drugim człowiekiem kilkadziesiąt lat, to sztuka codziennych kompromisów.

Nie zauważyłam, żeby ktoś tu sprowadzał ''wszystko co w zyciu istotne do jednego'' wink Jest to znacznie bardziej złożona sprawa. Może dla ciebie seks jest ''tylko dodatkiem'', a np. dla kobiety jednocześnie wyrazem miłości i jedną z najwazniejszych potrzeb.
Co do twojego zycia - takie ono jest, takie masz poglądy, masz święte prawo je tak układać. Uwazasz, że kompromisy sa konieczne, że nie da się inaczej. Uważaj smile Ale WitchQueen też ma prawo mieć swoje podejście i wyznawać swoje priorytety.

358

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
paulina20 napisał/a:

Nie zauważyłam, żeby ktoś tu sprowadzał ''wszystko co w zyciu istotne do jednego'' wink Jest to znacznie bardziej złożona sprawa. Może dla ciebie seks jest ''tylko dodatkiem'', a np. dla kobiety jednocześnie wyrazem miłości i jedną z najwazniejszych potrzeb.

No i znów uogólnienie. Dla jakiej kobiety? Jakiejś matrycy Polki uogólnionej? A na jakiej podstawie twierdzisz, że wszystkie, większość (?) tak uważa? A ja akurat spotkałem takie kobiety dla, których to tylko jedna z rzeczy, które definiuje wg nich udany związek. Wcale nie wymieniana na pierwszym, drugim czy trzecim miejscu. Czy to znaczy, że te kobiety są głupsze, zniewolone w myśleniu, że nikt ich nie poinformował jaka to ważna rzecz?

359

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

No widzisz Snake, tylko ludzie też się różnią pod względem ustępliwości wobec drugiego człowieka. Marzeniem Twojej żony było być dziewicą do ślubu, więc zwyczajnie ustąpiłeś. Ja bym miała problem z całkowitym porzuceniem swoich potrzeb wobec marzeń drugiej osoby. I nie chodzi tu tylko o seks. Jakby sobie mój facet wymyślił, że spędzimy resztę życia, albo najbliższe lata np. w Afryce, to mimo, że go bardzo kocham nie byłabym się w stanie na to zgodzić, bo pomysł mi nie odpowiada. Nie chodzi o to, że nie chcę dla niego czegoś poświęcić, tylko, że akurat tak duże poświęcenie to byłoby dla mnie zbyt wiele, podobnie jak rezygnacja z seksu. W sumie to nie jesteśmy w 100% zgodni, ale nie zdarzyło nam się o jakieś różnice jakoś wybitnie pokłócić, żeby talerze latały, mamy co do siebie i życia podobne oczekiwania, więc myślę, że dobrze się dobraliśmy.

360

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Tak ludzie są różni i nie każdy nawet jak kocha jest w stanie się poświęcić i robić z siebie męczennika.Czy to coś złego być trochę egoistą i myśleć też o sobie?Nie wyobrażam sobie żeby dwie osoby,  z których jedna chce raz na miesiąc a druga co dzień były szczęśliwe.I uważam też że strona która  jest pozbawiona seksu ma prawo odejść lub znależć sobie kochanka.I to nic złego.I wieku i braku doświadczenia nikt mi nie wypomni bo jestem dużo starsza od WithQeen a w związku jestem 22 lata.I zgadzam się z tym co ona pisze.Można zrozumieć chwilowe zmęczenie itp. sytuacje ale nie cały czas.Dla mnie seks jest  zbyt ważny żeby z niego zrezygnować poświęcając się w imię niby miłości.Dla mnie jeśli dwie osoby mają całkiem różne potrzeby  nigdy nie będą szczęśliwe ze sobą .Nie wiem co Snake miał na myśli pisząc że po latach to się zmienia.Jeśli  ma się więcej obowiązków,dzieci to seks staje się atrakcyjniejszy.Po prostu kiedy  uda się już  go zorganizować  i znależć czas to jest jeszcze lepiej!

361

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Dawno tu nie zaglądałam i proszę jak temat się rozwinął:)
Snake może dokładnie nie przeczytałam Twoich wypowiedzi ale kontekst chyba zrozumiałam. Otóż właśnie żeby nie było, iż sprowadzam związek do jednego, że jestem nie wyrozumiałą egoistką, nie potrafię zrozumieć, iść na kompromis, itd. itp. tkwię w związku bez seksu od nawet nie wiem ilu lat. Próbowałam zrozumieć, pomóc, żyłam w przeświadczeniu, że to tylko chwilowe problemy i nawet nie wiem kiedy tyle czasu upłynęło. I powiedz mi, że jestem egoistką, bo w końcu zaczęłam szukać czegoś na boku, choć wcale nie jest mi z tym dobrze. Jestem zmęczona i zniechęcona wszystkim. Dwa tyg. temu zapytałam męża wprost dlaczego nie chce się ze mną kochać. Nawet wyjątkowo mnie nie zbył, powiedział, że sam nie wie, ma blokadę ogólnie, nie związaną ze mną, ale postara się to zmienić stopniowo małymi kroczkami, chce żeby było dobrze. Oczywiście byłabym świnią totalną, gdybym nie dała mu szansy. Na koniec niby niechcący mi wypomniał, że on na początku też wiele musiał wytrzymać i mnie zrozumieć ale jakoś dał radę, teraz moja kolej. Tylko to na początku wyglądało tak, że ja dopiero zaczynałam, z nim straciłam dziewictwo, nie mieliśmy gdzie się kochać, jemu nie przeszkadzał dom pełen ludzi, drzwi bez możliwości zamknięcia, które w każdej chwili ktoś mógł otworzyć co się zdarzało, bo np. młodsza siostra chciała coś pożyczyć albo mama przyniosła ciasto, nawet jak pukali to było puk, puk i od razu klamka. Mnie to strasznie stresowało, nie mogłam się rozluźnić, czułam ból. Ale nie było tak, że całkiem rezygnowałam. Już wtedy chodził obrażony a ja miałam ciągłe poczucie winy. Potem zamieszkaliśmy sami i jeszcze jakiś czas nie mogłam pozbyć się tego napięcia ale stopniowo ustępowało. Pamiętam, zaledwie dwa-trzy lata po ślubie, służbowo wyjechał na dłużej, czekałam na niego stęskniona, gdy wrócił prawie rzuciłam się na niego (oczywiście nie w progu). Ale mnie odepchnął, wtedy pierwszy raz. Nie wiedziałam co się dzieje, dziwnie się zachowywał. Nigdy wcześniej ani później tego nie robiłam ale wtedy sprawdziłam mu komórkę i bingo !!! Czułe smsy od innej i od niego do niej. Wtedy rozpętało się piekło. Wyparł się wszystkiego, a ja nie byłam tam, nie miałam dowodów, nie wiedziałam co zaszło dokładnie i do dzisiaj nie wiem, tak sobie dawał radę! Potem kajał się i ja mu wybaczyłam, teraz wiem, że to był najlepszy moment aby zakończyć to małżeństwo. Teraz jestem dorosła wiem więcej,  ale wtedy...  zahukane, skrzywdzone, odtrącone zwierzątko, rodzina była ze mną ale nikomu nawet w głowie się nie mieścił rozwód z tak błahego powodu. I to był moment od którego wszystko zaczęło się sypać. Ja się nie mściłam, do dzisiaj mu tego nie wypomniałam. Ale seks był coraz rzadziej, coraz bardziej wymuszony, nie chodzi przecież tylko seks jako stosunek, ale brak dotyku, bliskości. Sygnałów zdrady więcej nie było, do dzisiaj nie ma. Jesteśmy 16 lat po ślubie. Od 8 lat dwa razy, właściwie pod moim przymusem. A teraz mi tamto wypomina, i porównuje sytuację, która zresztą trwała stosunkowo krótko i jak mówię nie odtrącałam go całkowicie, była bliskość, pieszczoty i czasem seks. Gdybym pociągnęła temat i wyrzuciła mu wszystko tak jak teraz tu piszę skończyło by się płaczem i awanturą bo tak się we mnie zagotowało. Ale była noc, synek właśnie zasnął, sąsiedzi. Potem przyszła refleksja, że to i tak nic nie zmieni. Od tamtej rozmowy nie zauważyłam żadnego "kroczku" z jego strony i go nie będzie. Nie mam siły na rozwód, jestem zbyt rozdygotana emocjonalnie. Co miałabym powiedzieć rodzinie, bliskim, z jego rodziną jestem bardzo zżyta, nie chcę prać publicznie brudów. Nie potrafiłabym tego powiedzieć nikomu, nawet w sądzie. Co z dzieckiem, jak mu wytłumaczyć. Czuję się okropnie. Zwłaszcza, że nawet jeżeli jego szantaż jest nie uzasadniony, musiałabym z wszystkiego się tłumaczyć, wyjaśniać, to zbyt upokarzające dla mnie. A on na pewno nie odpuści, jest wojownikiem, znam go, ma silne poczucie własności, będzie walczył do końca. Ja jestem zbyt słaba.
I powiedz mi Snake, że jestem egoistką a życie w małżeństwie sprowadzam do jednego.

362

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
kawulka napisał/a:

I powiedz mi, że jestem egoistką, bo w końcu zaczęłam szukać czegoś na boku, choć wcale nie jest mi z tym dobrze. Jestem zmęczona i zniechęcona wszystkim. [...]Jesteśmy 16 lat po ślubie. Od 8 lat dwa razy, właściwie pod moim przymusem. [...]
I powiedz mi Snake, że jestem egoistką a życie w małżeństwie sprowadzam do jednego.

Sprowadzasz rzecz do absurdu, w którym tkwisz od lat. Zaspokajanie swoich własnych potrzeb jest egoistyczne ale nie ma w tym nic złego. Tylko, że istotą społeczeństwa, w tym jego podstawowej komórki jakim jest związek dwojga ludzi jest nie egoizm, a altruizm. W wymiarze związku oznacza to dbanie o potrzeby partnera nawet, a może przede wszystkim kiedy nie wiąże się to z zaspokojeniem swoich potrzeb. Na przykładzie swojego małżeństwa mogę napisać, że mojej żonie wystarczyłby seks raz na kwartał, no może raz na miesiąc. Mnie teoretycznie potrzeba codziennie. Piszę teoretycznie, bo tak naprawdę wcale nie mam na to ochoty co dzień. Wypracowaliśmy więc kompromis w postaci ok. raz w tygodniu. Dodam, że w 99 % realizowane z mojej inicjatywy. Czy czuję się tym upokorzony? Nie, a dlaczego? Być może mojej żonie tego potrzeba, że woli abym to ja o to zabiegał. Szczerze mówiąc póki taki układ działa niespecjalnie mnie to obchodzi. Czy chciałbym aby za mną latała, dopieszczała itd.? Nie bardzo, jakoś nigdy nie lubiłem nadskakujących kobiet czy kobiet przytulanek i w tym faktycznie się ze swoją żoną świetnie dobraliśmy.
Natomiast seks raz na cztery lata, to nie jest pole do kompromisu. Równie dobrze mogłaś napisać, że od 8 lat regularnie chleje wódę albo stosuje przemoc. Jesteś zwyczajnie wykorzystywana i być może oszukiwana i brak radykalnych kroków z Twojej strony tylko rozzuchwala.

363

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Snake, zgadzam się z Tobą, ale widzisz, Ciebie spotkało to szczęście, że Twoja żona rozumie, że seks raz na pół roku Ci nie odpowiada, a więc rozumie Twoje potrzeby i stara się je zaspokajać najczęściej jak może, stąd ten kompromis. Chodzi o to, że żeby do kompromisu doszło, potrzeba woli dwóch stron, a nie tylko tej strony, która potrzebuje seksu częściej niż raz na rok. smile Jeśli jest się w związku, w którym druga osoba totalnie nie dostrzega problemu, a na każde napomknięte o nim słówko reaguje nerwami albo co gorsza, w ogóle nie słucha, bo jej to nie obchodzi, no to niestety o żadnych kompromisach nie ma mowy.. Ja ze swoim rozmawiałam setki razy, a on nic sobie z tego nie robił. O każdy seks (raz na kilka miesięcy, raz mieliśmy nawet przerwę półroczną) musiałam się kajać, a jak już do niego doszło, to trwał 5 minut, bo on właśnie sobie przypomniał, że "musi wyjść/zadzwonić/ma pracę". Takie traktowanie doprowadza kobietę do depresji, wpędza w kompleksy, w poczucie beznadziei i rodzi frustracje. Ja się w porę opamiętałam, ale nie rozumiem kobiet, które potrafią w tym trwać dziesiątki lat/całe życie.

364 Ostatnio edytowany przez kawulka (2013-05-23 18:31:56)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

jagoda.01 przypuszczam, że gdybym była w normalnym związku i czytałabym swoje posty też nie potrafiłabym zrozumieć jak można dać się tak traktować i nic z tym nie zrobić. Ale tkwię w tym bagnie bo nie wiem jak z niego wybrnąć. Gdyby było tak jak pisze Snake, że pije albo stosuje przemoc na pewno byłoby mi łatwiej. Łatwiej to wytłumaczyć, zrozumieć, także innym, właściwie sprawa jest oczywista, gdyby on sam chciał mi pomóc i byłaby możliwość, że rozstajemy się bez walki, przedstawiamy jakąś historię rodzinie (jego rodzice traktują mnie jak własną córkę)  byłoby inaczej. Wiem jednak, że to niemożliwe, on poza tym jest dla mnie na prawdę dobry, ale nie chciałabym mieć w nim wroga, bo wiem, że wtedy byłby zdolny do wszystkiego. Może postawiłabym wszystko na jedną kartę, trudno niech się dzieje co chce ale mam synka, ma 7 lat, obawiam się, że ta sytuacja złamała by życie przede wszystkim jemu, zabrałabym mu poczucie bezpieczeństwa. Kiedyś mąż mi powiedział, że gdybym chciała się rozwieść to zrobiłby wszystko aby mi go odebrać. Nie wiem co miał na myśli, bo dla mnie to byłoby jeszcze gorsze, niż to co teraz przechodzę. To wcale nie jest takie łatwe jak się z boku wydaje.

I jeszcze jedno, jak miałabym udowodnić w sądzie swoje racje, przecież nie mam świadków, obdukcji, nikomu z tego się nie zwierzałam. Moje słowo przeciwko jego. Ja nie potrafiłabym kłamać ale on...

365 Ostatnio edytowany przez jagoda.01 (2013-05-23 21:43:13)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Kawulka, troszkę nietrafnie dobrałam słowa, biję się w pierś. Ja świetnie rozumiem kobiety, które są w takiej sytuacji, bo sama byłam 5 lat w związku z facetem, który nie chciał mnie tknąć. I też każdy mógłby mnie zapytać dlaczego wytrzymywałam to tak długo? Różne czynniki składają się na to, dlaczego wytrzymujemy w takich związkach. Każda z nas zapewne ma inny powód. W moim przypadku to był paniczny strach przed samotnością, a jako że facet ten już po jakichś 2 latach wpędził mnie w depresję, ogromne kompleksy i odczuwanie bezsensu wszystkiego, co na świecie, ubzdurałam sobie, że bez niego nie będę mogła już normalnie żyć i że zawsze będę sama, że nikt mnie nie zechce, nikomu się nie spodobam i nie będę już potrafiła stworzyć normalnego związku. I w zasadzie nie mam pojęcia skąd odnalazłam w sobie siłę, by to skończyć, to był jakiś nagły impuls. I cóż, na razie rzeczywiście jestem samotna, ale tak naprawdę tak samo samotna byłam przez 5 lat. Bo wydaje mi się, że każdy w związku bez seksu/pieszczot/poczucia, że druga osoba go pożąda, jest tak naprawdę cholernie samotny. Przynajmniej ja się tak czułam. A skoro nie robi mi to różnicy, to nie pozwolę, by ktokolwiek jeszcze raz mnie tak upokorzył. smile
Więc tak jak mówię, każda z nas kieruje się innymi rzeczami, trwając w takich związkach. Czy to strach przed samotnością, czy to dzieci, ja śmiem twierdzić, że ŻADNA z nas nie zasłużyła sobie na takie traktowanie. Stąd moje nietrafne sformułowanie, że "nie rozumiem takich kobiet". Rozumiem, ale po prostu cholernie mi przykro, że jest nas tak wiele i że niestety nie każda ma tak klarowną sytuację jak ja (brak dzieci, wspólnych zobowiązań etc.), by ot tak dać facetowi pstryczka w nos. Za to całe upokorzenie, poniżenie oraz pozbawienie wiary w siebie i we własną kobiecość.
Trzymam kciuki Kawulka, mam nadzieję, że za pewien czas Ty również dostaniesz dziwnego i nagłego impulsu do skończenia z tym. smile

366

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Wybaczcie bezpośredniość ale jak Wy po wynajdowałyście tych gości, którzy nie byli zainteresowani zaoraniem Waszych poletek. Może jestem jakiś tępy i niedouczony ale z mojego doświadczenia wynika, że chęć "orki" to jeden z głównych czynników motywujących do poznania danej kobiety.

367

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
Marka Ragnos napisał/a:

Wybaczcie bezpośredniość ale jak Wy po wynajdowałyście tych gości, którzy nie byli zainteresowani zaoraniem Waszych poletek. Może jestem jakiś tępy i niedouczony ale z mojego doświadczenia wynika, że chęć "orki" to jeden z głównych czynników motywujących do poznania danej kobiety.

Wyobraź sobie, że NIKT w życiu by nie pomyślał, że mój facet taki był. Cholernie przystojny, wysoki, umięśniony, inteligentny i wykształcony, no majtki same z dupy leciały. Było w porządku przez pierwszy miesiąc, a potem nagle mu się odechciało. Tyle że wtedy już się zakochałam i wmawiałam sobie, że to tylko "przejściowe". A np. wśród znajomych cały czas opowiadał o nas jakieś sprośne rzeczy, przy ludziach zawsze dotykał mnie i całował. Wszyscy myśleli, że para idealna. A to była tylko gra, za cholerę nie wiem po co. Na zewnątrz zapatrzony we mnie facet, a jak tylko wracaliśmy do domu, jedyne co robił, to ściągał gacie i zasypiał w 5 sekund, żeby mi się czasem seksu nie zachciało. Więc dziwisz się gdzie takich znajdujemy, a pojęcia nie masz ilu takich jest wokół Ciebie, tacy właśnie bywają mistrzami kamuflażu. wink

368

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
jagoda.01 napisał/a:

no majtki same z dupy leciały.

Ba w to mi graj. Wierzę na słowo ale dalej nie rozumiem. Potrafię dostrzec w kobiecie różne aspekty jej osobowości ale zawsze w tle jest chęć do bardziej intymnego kontaktu. Daleko nie szukając jestem już ładnych kilka lat po ślubie a swoją żonę mógłbym ***** non stop tak jakbyś my byli ledwie znajomymi.

369 Ostatnio edytowany przez jagoda.01 (2013-05-23 21:39:55)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
Marka Ragnos napisał/a:
jagoda.01 napisał/a:

no majtki same z dupy leciały.

Ba w to mi graj. Wierzę na słowo ale dalej nie rozumiem. Potrafię dostrzec w kobiecie różne aspekty jej osobowości ale zawsze w tle jest chęć do bardziej intymnego kontaktu. Daleko nie szukając jestem już ładnych kilka lat po ślubie a swoją żonę mógłbym ***** non stop tak jakbyś my byli ledwie znajomymi.

Ok, więc w jakiś tam sposób rozumiesz nas, kobiety, które trwają/trwały w takich związkach z różnych względów, ale nie rozumiesz tych facetów. I chwała Ci za to, ja również nie pojmuję jak można mieć swoją kobietę na co dzień i nie odczuwać potrzeby, żeby się z nią **** chociażby raz w miesiącu. Raz sobie postanowiłam, że nie będę się już więcej prosić o seks i pomyślałam sobie, że jak sama przestanę na niego nalegać, że gdy zobojętnieję na te sprawy, sam pewnie sobie uświadomi, że jest coś nie tak i zacznie wykazywać inicjatywę. I wyobraź sobie moje zdumienie, gdy jemu to właśnie było na rękę, przez 6 miesięcy nie doszło do niczego. I znów to ja nie wytrzymałam, i znów zaczęłam się prosić. Moim skromnym zdaniem z takim facetem jest coś nie tak. Może jakbym była jakimś chodzącym smokiem, to byłoby mi łatwiej zrozumieć, ale (nie chcę teraz sama sobie prawić komplementów, po prostu mówię jak jest tongue) jestem naprawdę ładna i wysportowana. Przez te 5 lat naprawdę wielu facetów mnie podrywało, a ja wiecznie wszystkim odmawiałam, bo przecież mam już faceta. Jeśli mężczyzna ma atrakcyjną kobietę i nie chce w ogóle z nią seksu, to nikt mi nie powie, że jest z nim w porządku. Paranoja.

A, i zazdroszczę Twojej żonie NORMALNEGO faceta, możesz jej przekazać. smile

370

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Nie potrafię Ci odpowiedzieć bo nie umiem nawet postawić się w sytuacji takiego kogoś. Z tego co słyszałem to nawet zdeklarowani geje potrafią coś tam dostrzec w kobiecie. Nie wiem. Dla mnie kobieta to oprócz tych wszystkich Waszych zalet duchowo-społecznych przede wszystkim obiekt seksualny, który należy poznać poprzez obcowanie.

371

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
Marka Ragnos napisał/a:

Nie potrafię Ci odpowiedzieć bo nie umiem nawet postawić się w sytuacji takiego kogoś. Z tego co słyszałem to nawet zdeklarowani geje potrafią coś tam dostrzec w kobiecie. Nie wiem. Dla mnie kobieta to oprócz tych wszystkich Waszych zalet duchowo-społecznych przede wszystkim obiekt seksualny, który należy poznać poprzez obcowanie.

Wiesz, to akurat prawda, bo mam znajomą parę, z perspektywy osoby trzeciej wyglądają naprawdę super, a wiem od jego brata - powiedział mi w zaufaniu, że tak naprawdę jest gejem, tyle że on samego siebie nie widzi w związku z facetem, a do tego ich rodzice są skrajnie konserwatywni, więc wygodniej mu mieć dziewczynę niż walczyć z tym wszystkim. Byłego w życiu bym nie posądziła o homoseksualizm, ale jak znam już jedną taką parę, to cholera już wie.. tongue
To co mówisz, moim zdaniem, właśnie jest normalne i to bez względu na to czy się jest mężczyzną, czy kobietą. Ja z moim mogłabym codziennie po kilka razy, tak samo po miesiącu, jak i po 5 latach związku i jestem pewna, że mogłabym tak samo za x lat. Pomijając już kwestie różnych chorób, zdrad i uzależnień, może to często po prostu kwestia temperamentu? Osoby temperamentne powinny szukać sobie takich samych osób do poważnych związków, żeby uniknąć późniejszych rozczarowań i frustracji.

372

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
jagoda.01 napisał/a:

Pomijając już kwestie różnych chorób, zdrad i uzależnień, może to często po prostu kwestia temperamentu? Osoby temperamentne powinny szukać sobie takich samych osób do poważnych związków, żeby uniknąć późniejszych rozczarowań i frustracji.

O ile udało mi się poznać funkcjonowanie męskiego organizmu smile, to pewne rzeczy są niezależne od tzw. temperamentu. U mężczyzny, czy uprawia seks czy nie, produkcja spermy trwa na okrągło. Brak seksu przy ciągłej produkcji powyższego powoduje  nieprzyjemne napięcie, polucje, sny erotyczne. To naprawdę męczy więc każdy normalny mężczyzna będzie dążył do rozładowania tego napięcia. Albo zrobi to sam albo z kimś. Ja zwyczajnie nie wierzę, że zdrowy mężczyzna jest w stanie wytrzymać bez rozładowania tego napięcia długie miesiące czy wręcz lata. Jeśli nie realizuje tego z partnerką, to znaczy, ze realizuje to sam ze sobą albo poza domem. Sorry ale nie widzę innej możliwości.

373

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Snake, już pomijając mój przypadek, bo nie chce mi się tego analizować, wydaje mi się, że może być tak, iż nie wiem, przy braku popędu, albo gdy się długo nie uprawia seksu (z ręką także), potrzeba rozładowania zanika, np. księża jakoś sobie radzą, ludzie samotni itd., takie luźne refleksje.

374 Ostatnio edytowany przez jagoda.01 (2013-05-24 14:00:57)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Snake, masz rację. On spełniał swoje potrzeby, ale sam, nie potrzebował do tego mnie, bo tak mu było wygodniej - nie trzeba się starać, męczyć, gimnastykować, wystarczy parę ruchów dłoni i "kłopot" z głowy. Tylko ja osobiście tego nie pojmuję, bo mi ogromną przyjemność sprawia robienie dobrze nawet nie sobie, ale przede wszystkim mężczyźnie. Nie ma nic wspanialszego na świecie od chwili, kiedy widzę, że jest szczęśliwy i spełniony, bo właśnie uprzyjemniłam mu chwile seksem/dotykiem/pieszczotami. Więc wydaje mi się, że facet, który nie chce robić tak samo swojej kobiecie, jak dla mnie po prostu jest egoistą.
Na potwierdzenie tego wszystkiego powiem, że przez pierwsze 2 lata ja wielokrotnie robiłam mu "loda" i sprawiało mi to wielką przyjemność, a on nigdy nie zrobił dobrze oralnie mi. Gdy go zapytałam dlaczego, czy ma jakieś opory itd., odpowiedział mi wprost: "Nie, po prostu mi się nie chce, za dużo z tym zachodu". A przez ostatnie 3 lata związku ani razu się nie całowaliśmy, bo "nie lubię, nie sprawia mi to przyjemności". Co z moimi potrzebami? To wszystko na zasadzie "Ty rób dobrze mi, bo to Twój obowiązek, ale ja Tobie nie będę, bo mi się nie chce". Czysty egoizm.

375

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

jestem tu  nowy ale myślę ze  jak już tu ktoś
pisał. trzeba wysłuchać  druga stronę.
    jakość seksu jest odzwierciedleniem  naszego "dziennego " współżycia, i milości.
ja 10 lat po ślubie  uważam ze zona nigdy mi nie kochała i sex dla niej to obowiązek, wiec powoli życie erotyczne zanikło zmniejszyło się od 2 razy w miesiącu do 1 na 4 miesiące. Być może ona na innym wątku pisze: ze jej nie dotykam i przytulam w ciągu dnia nie mowie jej ze ja kocham, ale  sam tego nie usłyszałem chyba od ślubu wiec i moje zaangażowanie spadło. przypuszczam, że jesteśmy razem tylko dlatego,  bo dla niej rozwód jest niedopuszczalny, ze względu na dzieci tez.  a małżeństwo chyba z rozsądku mimo iż nie jestem bogaty.

można by tu pisać więcej ale kto by to czytał hihi

376

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

można by tu pisać więcej ale kto by to czytał hihi

Ja czytam. Lubię historie prawdziwe.

377 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2013-05-27 19:27:02)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Hubert3333,
Pewnie, że w każdej historii kij ma dwa końce. Główna przyczyna leży w braku umiejętności komunikowania się dwojga dorosłych ludzi. 
Ona: " on mnie nie rozumie"
On: " ona znowu się czepia"
...
No i do naprawienia sutuacjii potrzebne jest dwoje chętnych. Jeden nie wystarczy. Niektórym natomiast łatwiej jest żyć jak się żyje, tak jak mi to jest wygodnie.

"  jakość seksu jest odzwierciedleniem  naszego "dziennego " współżycia, i milości."
Z tym ciężko jest mi się zgodzić. Znam pary, które na co dzień dogadują się super. Wspólne zainteresowania, spędzanie razem wolnego czasu, szacunek i miłość widać, a jednak seks jedt nieudany.

378

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Byc moze twoj maz doswiadczyl w dziecinstwie molestowania seksualnego i ma uraz. Bo tez tak moglo byc. Taka rozmowa nie byla by na pewno latwa ,ale moze powinnas delikatnie zejsc na ten temat i sie zapytac.

Podziwiam cie szczerze ze jeszcze nie znalazlas sobie kochanka.

379

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

lilia86
wiem ze ciężko jest uogólniać w takich sprawach, a faktycznie ja bardziej o sobie pisze.

380

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

hubert3333 tylko z tego co zrozumiałam w Twojej sytuacji, nikt jakby nie stara się tego naprawić lub zmienić, nikt nie inicjuje rozmów prób porozumienia, w tym wątku w większości przypadków, jednej stronie jednak zależy aby to zmienić, próbuje coś naprawić, dąży do poprawy sytuacji, a druga strona to całkowicie ignoruje i nie chce współpracować i w tym jest największy problem. Bo dziewczyny, które chcą zmiany sytuacji, starają się, gdyby partner powiedział dlaczego tak jest, co ewentualnie mogłoby poprawić ten stan rzeczy czy chociażby zgodził się na terapię, leczenie itp zrobiłyby wszystko aby mu pomóc. Ale oni nie chcą i mają to głęboko w d....
Ja jakiś czas temu rozstałam się z moim drugim, pewne sprawy związane z nim sprawiły, że zdecydowałam się zakończyć ten układ. Było ciężko, jednak cieszę się, że poszło bez zgrzytów i już możemy rozmawiać bez żalu. Jestem znowu przygnębiona i sama.... tzn. formalnie z mężem. Popaprane to wszystko, nawet jak pojawi się kolejny to ile tak można ciągnąć, nie jestem już coraz młodsza...

381

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Dziękuje Ci Kawula za odpowiedz i nie tylko Tobie. może  przyjemności nie koniecznie  muszą być z sexu, myślę że można znaleźć substytut. ja chyba znalazłem. ale nic  nie zastąpi bliskości takiej trochę duchowej z innym człowiekiem.

382

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Odnawiam temat, bo wciąż powstają tego typu nowe, a przecież można byłoby kontynuować swoje żale tu. Kobietki co u Was? Bo ja naiwna wciąz mieszkam ze swoim partnerem, który skończył z grami, ale seksu jak nie było tak nie ma ma (ponad rok) oraz jakichkolwiek zachowań seksualnych. Kocham go wciąż i niedługo się wykończę psychicznie....

383 Ostatnio edytowany przez maniek212 (2013-07-25 13:29:03)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Przeczytałem ostatnich kilka postów by wbić się w temat, szablon chyba wciąż taki sam. Myślałem, że to tylko faceci mają z tym problem. Wiecznie boląca żonę głowa, stado dzieciaków w łóżku etc. etc.. a tu widzę, że kobieta leży z gościem w łóżku, ten śpi na zawołanie, nie interesują go potrzeby drugiej strony..... masakra!!!!!!!!!!!!

Ja zawsze w dyskusjach z żoną, gdy mieliśmy różne kryzysy, pytam wprost... co mam zrobić ze sobą????? Mam temperament jaki mam i nie wyobrażam sobie życia bez bzyków, wciąż wodzę za nią wzrokiem i nie mogę namówić na chwilę zapomnienia, zdrada nie wchodzi w rachubę, ile można się oszukiwać ręką - więc pytam jakie ma rozwiązanie dla tego problemu. Ja widzę tylko jedno - na legalu idę do agencji i proszę jeszcze o pieniądze, gdyż całą pensje jej oddaje. Oczywiście takie rozwiązanie nie wchodzi w rachubę z oczywistych przyczyn więc chyba trzeba się rozstać bym mógł poszukać kobiety dla której seks to nie obowiązek tylko przyjemność, a ja nie zamierzam się frustrować, że namawiam ją do czegoś czego nie potrzebuje lub nie chce. Nie zamierzam spędzić żywota na żebraniu o odrobinę rozkoszy z kobietą, która nie jest dla mnie tylko chodzącą waginą bo staram się byśmy byli PARTNERAMI w tej sztuce jaką jest życie, a nie statystami w indywidualnych serialach w których główną rolę gra druga strona. Potem jeszcze kila pytań czy nasze życie seksualne ją meczy i jeśli tak to dlaczego??? z reguły odpowiedź jest negatywna - więc proszę o wyjaśnienie co jest przyczyną jej ewentualnych bóli głowy.... tu okazuje się, że oficjalnie to jest zmęczona bo zbyt wiele pracuje więc usilnie domagam się zwolnienia z pracy - bo chyba się komuś priorytety poprzestawiały. Człowiek pracuje żeby żyć, a nie żyje by pracować. Jak tego nie rozumie to proponuję jej kilka miesięcy separacji i wtedy zrozumie co jest tak faktycznie w życiu ważne. I tu nie chodzi tylko o ten sam seks - bo jest on tylko dodatkiem, uzupełnieniem - fizycznym akcentem związku kobiety z mężczyzną. Jeśli stwierdzi, że bez faceta można żyć to nie będzie problemu by to nastąpiło. Jeśli jednak uważa inaczej to czas włożyć więcej niż odrobinę wysiłku, by żyć razem a nie tylko mieszkać.

Jak do tej pory nie znalazła w sobie - ani argumentów, ani też siły by spróbować żyć na własną rękę. Myślę, że mniej wysiłku człowiek włoży by żyć zgodnie razem niż samotnie borykać się z życiem, ale to tylko może moja subiektywna ocena.... a w sumie to nie wiem, nie znam się i zarobiony też bardzo jestem...;)

384 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2013-07-25 14:00:04)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Medith,
Myślałam czasami o Tobie, jak Ci się poukładało...
Rozumiem, że nie wyjechałaś za granicę? Czy może już wróciłaś?

U mnie też nie ma większych zmian... poza jedną, ale w moim nastawieniu.  Uczę się nie uzależniać poczucia bycia szczęśliwą od zachowania mojego męża.
Jego zapał do seksu jest bez zmian, a ze spotkania z seksuologiem wykręcił się. Po prostu nie pójdzie, nie ma na 'głupoty' czasu.

Jak Twój partner już tyle nie gra, to spędzacie ze sobą więcej czasu?
On wie, że go zdradziłaś?

Maniek,
Najpierw szczere wyrazy współczucia z mojej strony. Wiem do jakiego żalu i frustracji potrafii doprowadzić brak ochoty partnera/partnerki co do zbliżeń.

"czy nasze życie seksualne ją meczy i jeśli tak to dlaczego??? z reguły odpowiedź jest negatywna - więc proszę o wyjaśnienie co jest przyczyną jej ewentualnych bóli głowy..."

Pierwsze co mi przychodzi do głowy, to może nie jest do końca z Tobą szczera, a nie chce sprawiać Tobie jeszcze większej przykrości i powiedzieć, że np. nie potrafisz jej zaspokoić.
Czy poświęcasz jej wystarczającą  uwagę w trakcie kochania się z nią?

W pewnym momencie ja też odpuściłam i wolałam, żeby do zbliżeń między mną i mężem lepiej nie dochodziło. Niejednokrotnie czułam się tak rozczarowana jego podejściem, że po seksie łzy same spływałh mi po policzkach.

Może Twoja żona rzeczywiście jest przemęczona. Pomagasz jej w obowiązkach domowych? Robisz też coś od siebie, czy zawsze musi może Tobie palcem pokazać? Kłócicie się często?

385

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
Lilia86 napisał/a:

Może rzeczywiście jest przemęczona. Pomagasz jej w obowiązkach domowych? Robisz też coś od siebie, czy zawsze musi może Tobie palcem pokazać?

Tak jakoś wychodzi, że w większości obowiązków domowych to moja działka. Już sam się z siebie śmieje, że założyłem sobie rodzinę, zrobiłem dziecko i do tego wszystkiego prowadzą dom, by Panisko żona mogła realizować się zawodowo.....

Czy jest przemęczona??? Oczywiście że jest - jak człowiek pracuje od rana do wieczora to musi być, też bym był zmęczony. Opisywana przez mnie sytuacja jest tylko skutkiem tego jakie ma się podejście do życia, rodziny. Tłumaczy mi, że musi pracować bo czasy ciężkie a przyzwyczajona jest do jakiegoś standardu i jakoś nie chce z niego rezygnować. W jakimś stopniu ją rozumiem....

Mając jednak wiele czasu i powodów na przemyślenia całej tej sytuacji dotarło do mnie co tak faktycznie dla mnie w życiu jest ważne - mam cichą nadzieję, że nie tylko dla mnie lecz i dla nas. To przeżycie naszego nędznego żywota jak małżeństwo z całym dobrodziejstwem inwentarza. Wszystko jest do zrobienia, gdy chcą tego obie strony. Dla mnie dodatkowo świadomość, że partner jest w stanie poświęcić się w jakimś stopniu by uszczęśliwić drugą stronę dodaje mi skrzydeł. Mógłby się zatyrać na amen. Niestety nie ma tego poświęcenia, tej woli walki razem. Paluchem jak nie pokażesz, jak się nie pokłócisz to nie dostaniesz prawie nic w zamian. To bardzo proste - ona wciąż mówi, że ma zajebiste małżeństwo - szkoda tylko że to działa w jedną stronę.

Być może i przesadzam, bo nie dawno trafiłem na to forum, właśnie po jednej z kolejnych rewolucji małżeńskich i dotarło do mnie, że ludzie mają niejednokrotnie gorzej ode mnie. Wiadomo jednak jak to jest - dla człowieka jego problemy są najważniejsze i największe. Wciąż jednak nie potrafię pojąć swoim prostym męskim umysłem, jak można być głuchym na nawoływanie dla wspólnego dobra - tym bardziej gdy fakty mówią same za siebie. Chyba jednak nasze dobro jest zupełnie inaczej zdefiniowane.....dla niej praca, dla mnie posiadanie  żony, matki i kochanki w jednej osobie. Najlepszym rozwiązaniem jest wyszukanie kompromisu, a wiadomo jak to z nim jest...

Lilia86 napisał/a:

Pierwsze co mi przychodzi do głowy, to może nie jest do końca z Tobą szczera, a nie chce sprawiać Tobie jeszcze większej przykrości i powiedzieć, że np. nie potrafisz jej zaspokoić.

Raczej nie jest aż tak dobrą aktorką, by tyle lat mnie oszukiwać. Mowa ciała podczas igraszek też nie pozostawia żadnych wątpliwości, jest zbyt wiele oznak spełnienia na tej płaszczyźnie by uznać to za grę - oczywiście nie dam sobie głowy urwać, ale to wykluczam. Choć dzięki za zwrócenie uwagi, chyba przeanalizuje i przedyskutuje z nią ten wątek jeszcze raz. Może faktycznie nie chce sprawić mi przykrości, choć to byłoby totalną głupotą. Zamiast kombinować by było dobrze, wybrać drogę oszustwa by było nijak..... I tak bardziej stawiam na dużą różnicę w temperamentach. Nie wszyscy potrzebują seksu codziennie. Są tacy co raz na tydzień i dla nich jest wszystko OK.

386 Ostatnio edytowany przez Medith (2013-07-25 17:19:11)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Lilia, fajnie ze mnie pamiętasz :-)
Nie wyjechałam, a może jeszcze nie wyjechałam, a mój partner gry zastąpił oglądaniem tv. Może spędza ze mną trochę więcej czasu, okazuje mi miłość, dba o mnie bardziej, pomaga, wspiera, ale nie wykazuje inicjatywy seksualnej, jest wyzbyty z jakichkolwiek seksualnych potrzeb. Nie wiem juz sama teraz co mnie z nim łączy...Bardzo chciałabym iść do seksuologa z nim, on o tym wie.
Lilka, o rany! Skoro wizyty u sekuologa to dla niego głupoty, wykręca się i nie wykazuje zainteresowania w temacie Waszego życia seksualnego, to jak Ty sobie wyobrażasz Wasze życie? Nie pamiętam już - długo ze sobą jesteście? Macie dzieci? Jesteśmy w podobnym wieku.

387

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Medith, no ale jak Ciebie przepraszał i prosił żebyś została, obiecał że się zmieni... Nie podtawiłaś mu warunku skorzystania z pomocy specjalisty?
Może zrób po prostu termin, daj jemu karteczkę i niech sam idzie. Nie mów nic więcej, tylko wyjdź z domu. Co mówi Twój mąż? Czemu nie chce iść do seksuologa?

Jak ja sobie wyobrażam życie?
Do tej pory nie zastanawiałam się nad tym tak bardzo, bo wierzyłam, że mąż jest mi przyjacielem, a seks jest jednym problemem, który przezwyciężymy. Niestety myliłam się. Na początku wiosny mieliśmy ostre starcie i nasz stosunek do siebie się zmienił. Mąż coraz częściej nie ma do mnie szacunku, nie mówię swojego zdania w wielu kwestiach, bo ono i tak się dla niego nie liczy. Nie wiem co będzie za kilka lat. Najbardziej brakuje mi nie tyle co samego seksu, ale czułości z jego strony.
Tak  i tak mam lepiej niż Ty, bo u nas co kilka miesięcy dochodziło do seksu. Najdłuższa przerwa to chyba 6 miesięcy, a ostatnio nawet raz na miesiąc.
Mamy 3 - letniego synka, a po ślubie jesteśmy 8 lat.
Dopóki mąż mnie nie zdradzi, albo sam nie odejdzie ode mnie- ja nie biorę pod uwagę rozwalenia rodziny.

A Wy jak długo razem jesteście?

388

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

My całe szczęście nie jesteśmy po slubie i nie mamy dzieci. Razem 8 lat, w tym ostatniego roku nie zaliczałabym do bycia z nim, bo przeciez stwierdziliśmy że się rozstajemy, tylko nadal ze sobą mieszkaliśmy. W maju rodzice zabrali mu gry, przemówili mu do rozsadku i zmienił się o 180stopni. Czułam się przez chwile szczęśliwa, mialam nadzieję, że seks też wróci, chociaz wcale juz nie miałam na niego ochoty. Uzależniienie od gier tłumaczyłam kryzysem wieku sredniego lub niskim libido, które zastępował sobie grami, uciekał w nie. Dzis mu powiedziałam, że związek nie ma szans jesli nie pomoże nam osoba trzecia. I ja nie chcę znów podejmować inicjatywy w postaci załatwiania specjalisty, bo mam wrażenie ze wszystko zależy ode mnie, a jeśli on się nie przyłoży, to nie ma szans na jakiekolwiek wspólne naprawianie. A czas ucieka....

389

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Rok czasu niby odobno, a jednak razem... Współczuję.
Bardzo dziwne, że Ciebie nie słuchał, a rodzice przemówili mu do rozumu z tymi grami. U nas rodzice nie mieliby żadnego wpływu na zachowanie mojego męża.

Wcześniejsze lata kochaliście się ? Czy tylko od święta?

Jak zareagował na Twoją decyzję? Ile on ma lat?
Czy on czasem nie podjął decyzji już dawno...? I nie postanowił, żeby Twoje uczucie wygasało powoli?

390 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2013-07-26 09:53:23)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

ehhhh...... Medith pamiętam jak byłaś pełna zapału i dobrych myśli. to może ja coś dorzucę do tego ogródka. kochani ja rozstałam się z mężczyzną gdzie głównym powodem był brak zainteresowania seksem. owszem tam wyszła pewna sprawa która otworzyła mi szeroko oczęta ale tak czy siak powodem był brak seksu. i powiem tak to była NAJLEPSZA ŻYCIOWA DECYZJA jaką podjęłam przez swoje 39 lat. trwałam w związku 4 lata. odejście okupiłam masą przytłaczających emocji ale teraz wiem co dla mnie w życiu jest NAJWAŻNIEJSZE. i powiem otwarcie seks u mnie stoi na RÓWNI z miłością i mam gdzieś dziamganie o miłości jako najwyższej wartości i inne pierdoły. nawet nie zdajecie sobie sprawy jak brak seksu wpływa na wasze "jestestwo" samopoczucie odbieranie rzeczywistości. ja dopiero w wieku 38 lat doświadczyłam ZASPOKOJENIA na wszystkich poziomach i byłam tym faktem w jakiś sposób i zszokowana i zdruzgotana ile mnie ominęło. po fakcie siedziałam z rozdziawioną gębą dobre pół godziny tępo patrząc się w tv gdzie do mojego ciała i mojej duszy wlano wcześniej balsam który sprawił mi w jednej chwili tyle błogości że oniemiałam z wrażenia. nadmienię że nie należę do grona "grzecznych dziewczynek" i mam dość spore doświadczenie a mimo to do tej pory żaden osobnik płci męskiej nie był w stanie sprostać moim wygórowanym oczekiwaniom.  tyle lat próbowano mi wmówić że seks to jako dodatek że rodzina że dzieci że miłość że kierat że szarobura rzeczywistość sratatata jest najważniejsza. a ja wciąż na hamulcu wciąż niezaspokojona wciąż upierdliwa nerwowa rozgoryczona. aż coś pierdzielneło walnęłam ręką w stół i powiedziałam DOŚĆ!!! i zmieniłam swoje życie o 180 stopni. w 5 minut rozpieprzyłam swój związek pogoniłam faceta do diabłów i związałam się z najcudowniejszą kobieta pod słońcem. o seksie nie będę pisać bo ja takich rozkoszy jak mam z nią nigdy nie doświadczałam. chodzę spokojna uśmiechnięta kocham ludzi :-) i zwierzęta hahahaha. i teraz rozumiem jak ważne w życiu jest zaspokojenie. jak potrafi zabarwić w kolory nam świat. i jak dużo tracimy trwając w niesatysfakcjonujących nas związkach. i jak permanentne niezaspokojenie może odbić się na naszym zdrowiu. wiem że decyzja wcale nie jest łatwa ale czy trawnie w "bagnie" jest łatwiejsze? i powiem tak kocham moją partnerkę bardzo bardzo ale jeśli z jakiś przyczyn zaczęłaby się powtórka z rozrywki gdzie seks umieściłaby na marginesie naszego związku odeszłabym. nie mam czasu ani chęci na marnowanie mojego życia z osobą która straciła zainteresowanie mną bliskością ze mną czułością pieszczotami seksem itp. a podchodzę do całej sprawy z mottem : "NIC NA SIŁĘ". trudno takie jest życie czasami coś się kończy ale ja z tego powodu nie zamierzam przeprowadzać na sobie autodestrukcji bo ja seksu potrzebuje niemalże jak powietrza i dusze się gdy mi go brakuje. bo dla mnie seks to chyba najcudowniejsza forma bliskości z drugim człowiekiem.

Posty [ 326 do 390 z 1 524 ]

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 8 … 24 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026