netkobietyWszystkie działy
Seks, seksualność, psychologia

Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

1 523 odpowiedzi414 924 wyświetleniazałożony przez Aldona27, 13.05.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 … 24 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 325 z 1 524 ]

261 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2013-01-17 13:04:58)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
aristokratka napisał/a:
busiu napisał/a:

Tu chodzi o ignorowanie uczuć, potrzeb, szczęścia partnera.

Dlaczego od razu "ignorowanie uczuć"? Może ta osoba (rzekomo aseksualna) bardzo kocha swojego partnera i chce być z nim na zawsze?

tak może osoba rzekomo aseksualna chce być "na zawsze" z osobą seksualną i ją bardzo kocha ale nie może nie potrafi lub nie chce ZASPOKOIĆ POTRZEB osoby seksualnej. i tu nie ma rozwiązania bo tak jak osoba rzekomo aseksualna nie będzie brała prochów na podniesienie libido tak osoba seksualna nie zrobi sobie lobotomii lub nie wynie czegoś by libido znikło. jedna jak i druga osoba próbując zmienić coś w sobie będzie musiała zadać cios naturze własnej. a przecież nie o to chodzi w związku by być kimś innym niż w  rzeczywistości się jest. bo to jest podwójne oszustwo siebie i partnera.

"Po pierwsze jestem mężczyzną.

Po drugie: Człowiek mający rodzinę dzieci pracę itd. potrzebuje bezzwłocznie spokoju celem psychicznej regeneracji bo nie można robić 24/h bo człowiek nie jest przecież robotem. Wiążemy się z kimś z myślą, że to jest partner do końca życia bo składamy przysięgę przed Bogiem(a wierz mi to dla wielu coś znaczy)i będziemy ze sobą na DOBRE I NA ZŁE, a nie wtedy gdy się komuś będzie nudzić(!!!) albo, że już nie mamy ze sobą wspólnych tematów itp. Dziw mnie bierze, że przez kulturę współczesną propagująca lekkie podejście do życia tak wielu młodym umysłom mąci w głowie. Trzeba być ze sobą nie dla pozoru tylko dla poczucia czegoś trwałego stabilnego co w dzisiejszym ,bardzo chwiejnym świecie jest niezwykle ważną rzeczą."

to jest "typowe" męskie podejście do kwesti ewentualnych nieporozumień problemów w związku. dla wielu "nie ma sprawy" "o co ten hałas" "przecież jest dobrze więc po co zmieniać" "jesteś księżniczką w głowie ci się pokręciło" "nudzisz się weź się do roboty" "przesadzasz" "wielkie halo o nic"  i wiele wiele innych "wytłumaczeń" (czyt. wykrętów) dlaczego nie "warto podejmować wysiłku w celu zrozumienia o czym parterka mówi i czego chce". dla mnie sprawa jest prosta. nie dobraliście się dobrze macie różne potrzeby nie jesteście w stanie nawazajem siebie zaspokajać.  ona chce mówić...... ty nie chcesz słuchać...... ona chce cię wysłuchać...... ty nie chcesz mówić..... hmm... jaki to związek dla mnie ŻADEN. (oczywiście piszę to nie dosłownie o tobie ale o schemacie jaki sama w małżeństwie przechodziłam i o którym wciąż słyszę wśród kobiet). ja już odkryłam swoją prawdę że nie można tworzyć szczęśliwego związku milcząc (moje doświadczenie). ale też nie można tworzyć szczęśliwego związku dużo rozmawiając gdy na słowach się kończy a niezaspokojone potrzeby nadal wprowadzają do związku ból ciepienie rozgoryczenie osoby niezaspokojonej (moje doświadczenie).  bycie ze sobą umęcznie się bo złożyłem przysięgę Bogu jest według mnie bezsensowne bo pokazuje jakie ten Bóg ma dla mnie znaczenie. ja to widzę tak jeśli Bóg jest dla mnie taaakim ważnym duchowym przewodnikiem i  jeśli wierzę w dekalog i jego nauki nie mam żadnych rosterek i nie cierpie z tytułu niezaspokojonych potrzeb które odbiegają od nauki kościelnej bo tak mocno jestem związana z tym w co wierzę że odnajduję w tym źródło i siły i sposobu jak zaspokoić moje potrzeby zgodnie z tymi naukami. i nie ma wówczas dylematu. jednak nie dla wszystkich Bóg i jego nauki stanowią jedynie słuszną drogę podążania. bycie ze sobą NA DOBRE I ZŁE jest dobrym rozwiązniem i ma wszelkie podstawy do tego aby się udało JEŚLI OBIE OSOBY WCHODZĄ W ZWIĄZEK DOJRZAŁE ŚWIADOME SIEBIE SWOJEGO ŚWIATOPOGLĄDU WŁASNYCH POTRZEB I GRANIC. a jak dobrze wiemy ludzie pobierają się  kompletnie sami siebie nie znając ufając w kult dziewictwa i innych jak dla mnie farmazonów i potem jest płacz zgrzytanie zębami bo oto nagle okazuje się że DOROSŁAM DOROSŁEM i oooo jestem inny. kobiety są w tym temacie przyznam bardziej beznadziejne niż mężczyźni bo mamione są jakąś irracjonalną wizją miłości wychowane na bajkach o królewnach i innych pierdołach. i jak zaczyna się szarobure życie księżniczka nie wytrzymuje i staje się wiedźmą a rycerz zsiada z konia i zamienia się w tyrana. i tak zacieśnia się spirala wspólnych oskarżeń obrażeń na siebie i całej reszty. 
   
"Trzeba być ze sobą nie dla pozoru tylko dla poczucia czegoś trwałego stabilnego co w dzisiejszym ,bardzo chwiejnym świecie jest niezwykle ważną rzeczą."
nieczego nie TRZEBA. MOŻNA chcieć jedynie. ale chcenie nie załatwia sprawy. bo ty chcesz a druga strona ma "ALE" z prostej przyczyny bo twoje patrzenie na związek nie współgra z jej patrzeniem na związek. i kto rozstyrzygnie które "PATRZENIE" jest "lepsze, mądrzejsze, bardziej wlaściwe"??


pozdrawiam ciepło
karolina

262

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

ja rowniez mam z tym ogromny problem.
mam 10lat starszego meza,1,5 roku po slubie wczesniej rok bylismy para i wszystko bylo super. Po slubie zaczely sie problemy coraz rzadziej seks,teraz nie bylo go juz 2miesiace. Umieram kazdego dnia,kazdego dnia placze i czuje sie jak ostatni smiec. Jeszcze 2lata temu bylam tryskajaca energia i seksapilem dziewczyna,dorabialam jako fotomodelka. Teraz czuje sie jak gowno...nie warte nic. Rozmow byly tysiace..proba psychoterapii,proba leczenia u seksuologa..nic nie dalo,maz twierdzi "ze on juz tak ma" ze mu sie nudzi,nie widzi w seksie nic wielkiego.jest mu przykro ze mi jest przykro ale generalnie wolal by zebym udawala ze problemu nie ma. nie wiem czy jeszcze go kocham?nie wiem,jestem upodlona,tyle razy zebralam o seks.
mysle o zdradzie,nie wiem moze to pomoze odzyskac mi kobiecosc ktora trace chociaz wiem ze to paskudne jeszcze do niedawna kiedy ktos mowil o romansach to sie tym brzydzilam. a teraz moje standardy moralne tak sie obnizyly ze nie wiem czy miala bym wyrzuty sumienia...

263

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
paulina20 napisał/a:
linka89r napisał/a:

mogę być zarówno w kombinezonie jak i w bikini i nic, nie okaże zainteresowania... a inne babki nago ogląda hurtowo... ktoś sugerował, że może w ten sposób próbuje przywrócić sobie ochotę na seks jeśli ją stracił, ale od tego powinien mieć mnie... Ciekawe ile łez jeszcze wyleje...

Hm, linka89r, akurat mi sie przypomniałaś dziś. Po prawie miesięcznej rozłące mój chłopak przytulał mnie i całował właściwie tylko pierwszego dnia, przez 2 kolejne nic. I już mi tego brakuje, zaczynam czuć, jakby mu nie zależało. I przypomniałaś mi się ty. Szczerze mówiąc, nie wytrzymałabym chyba tyle w twojej sytuacji. (Bo jak pamiętam, u ciebie czułości jest dosłownie zero?) Ja bym się czuła niewazna, niekochana, a jeszcze te pornosy na necie.. to już w ogóle. Czułabym, że mu wcale nie zależy, cokolwiek by mówił. Bo patrzy się na zachowanie, a nie słowa. Słowa mozna wymyslać nonstop, a udawać czegoś na dłuzszą metę się nie da.
Według mnie nie masz co liczyć na to, że on się zmieni (zresztą, musiałby diametralnie, nie ''trochę"). Więc przed tobą decyzja, czy chcesz, aby tak wyglądał związek, czy szukasz szczęścia dalej.
Mój zadnych pornosów nie ogląda, seks jest całkiem często, a ja moge wyobrazić sobie jak się czujesz już bez zwykłych codziennych czułości. Co dopiero twoja sytuacja. Szkoda łez, moja droga wink

Wiem, że szkoda łez.. masz absolutną rację, sama się sobie dziwię, że tyle miesięcy wytrzymuje... Jakiś czas temu zrozumiałam, że mnie nawet nie chodzi o sam seks, ale o tą bliskość, to uczucie.. wiesz zapewne co mam na myśli.. Po prostu u nas brakuje jeszcze tej swobody, nie wiem jak to nazwać.. on ciągle jest zamknięty.. nie wyraża w ogóle swoich uczuć (do tej pory nie usłyszałam magicznego słowa...) nie prawi komplementów (ani razu...) nigdzie ruszyć się nie chcę... nie wiem skąd we mnie tyle cierpliwości... Na samym początku mówił, że on nie chce zaczynać od wielkiego wow, fascynacji itd bo zazwyczaj jak się szybko angażował, to cierpiał - pomyślałam ok.. w końcu kiedyś będzie normalnie .. mija ponad rok i nic... sad jedyne co się wydarzyło, to ze 3 tyg temu, saaam! zainicjował seks... ale widzę, że dla niego to tylko czysto mechaniczna sprawa.. nie ma tej całej otoczki, napięcia.. sad nie wiem jak do niego dotrzeć... może po prostu on nie czuje do mnie żadnej chemii, może jest ze mną bo już się przyzwyczaił? Zobaczymy jak dalej sprawy się potoczą... jakiś czas temu przepraszał, że było jak było i obiecuje, że to zmieni.. zobaczymy jak mu to wyjdzie.. szkoda tylko, że przez to odepchnięcie mnie stałam się taka oziębła... nawet już nie myśle o tym by cokolwiek zainicjować, ja już w ogóle nie poruszam tego tematu, będzie jak będzie, za jakiś czas podsumuje sobie jak nasz związek wygląda i wtedy poważnie porozmawiam... bo dłużej nie będę już miała sił czekać... nie oczekuje przecież aż tak wiele...

264

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
linka89r napisał/a:

Wiem, że szkoda łez.. masz absolutną rację, sama się sobie dziwię, że tyle miesięcy wytrzymuje... Jakiś czas temu zrozumiałam, że mnie nawet nie chodzi o sam seks, ale o tą bliskość, to uczucie.. wiesz zapewne co mam na myśli.. Po prostu u nas brakuje jeszcze tej swobody, nie wiem jak to nazwać.. on ciągle jest zamknięty.. nie wyraża w ogóle swoich uczuć (do tej pory nie usłyszałam magicznego słowa...) nie prawi komplementów (ani razu...) nigdzie ruszyć się nie chcę... nie wiem skąd we mnie tyle cierpliwości... Na samym początku mówił, że on nie chce zaczynać od wielkiego wow, fascynacji itd bo zazwyczaj jak się szybko angażował, to cierpiał - pomyślałam ok.. w końcu kiedyś będzie normalnie .. mija ponad rok i nic... sad jedyne co się wydarzyło, to ze 3 tyg temu, saaam! zainicjował seks... ale widzę, że dla niego to tylko czysto mechaniczna sprawa.. nie ma tej całej otoczki, napięcia.. sad nie wiem jak do niego dotrzeć... może po prostu on nie czuje do mnie żadnej chemii, może jest ze mną bo już się przyzwyczaił? Zobaczymy jak dalej sprawy się potoczą... jakiś czas temu przepraszał, że było jak było i obiecuje, że to zmieni.. zobaczymy jak mu to wyjdzie.. szkoda tylko, że przez to odepchnięcie mnie stałam się taka oziębła... nawet już nie myśle o tym by cokolwiek zainicjować, ja już w ogóle nie poruszam tego tematu, będzie jak będzie, za jakiś czas podsumuje sobie jak nasz związek wygląda i wtedy poważnie porozmawiam... bo dłużej nie będę już miała sił czekać... nie oczekuje przecież aż tak wiele...

Ale nie rozumiem, Ty chcesz go zmusić do miłosci, czy jak? wink Przecież kiedy człowiek to czuje, to ma potrzebę - potrzebę! - wyrażenia tego, chce sprawić, żeby druga osoba czula się szczęśliwa i spełniona, boli go, kiedy bliski człowiek jest smutny czy cierpi. Nie można się wtedy powstrzymać przed całowaniem, przytulaniem i komplementami (przynajmniej ja nie mogę). Mnóstwo radości daje spedzanie czasu razem i wspólne odkrywanie nowych rzeczy, dzielenie sie swoimi doświadczeniami z ukochanym. Dla mnie "to" własnie miłość i prawdziwy zwiazek. Może dla twojego ''partnera'' definicją związku jest masturbacja przy pornosach i oziębłość w stosunku do drugiej osoby, ale czy Ty też tak związek postrzegasz?

Moim zdaniem warto byłoby zacząć ufać samej sobie. Bo jak na razie widze, że nie wierzysz w swoje odczucia, nie wierzysz, że masz do nich prawo. Liczy się tylko zdanie (i kolejne obietnice) chłopaka. Jakie masz dowody, że on COKOLWIEK czuje?

W imię czego godzisz się na taki związek-nie związek?

Mówiąc szczerze, to ja wiem, że na Twoim miejscu byłabym w takim "układzie" góra 2-3 miesiące. Wiem, bo już to przezyłam. Przemawiałam do siebie z poziomu logiki (czy chcę, żeby tak wyglądało moje życie?), i choć operacja była trudna i bolesna na początku, to z czasem tylko utwierdzałam się w przekonaniu, ze była to dobra decyzja. To jest jak odchudzanie - rzucasz niezdrowe jedzenie, i choć na początku ciągnie cię z powrotem, to potem czujesz zdrowsza, silniejsza i zadowolona z życia. Tyle że z odchudzaniem to ja mam znacznie wiekszy problem tongue

265

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

witam,
mam nadzieję, że w końcu trafiłam we właściwe miejsce, bo z tego co tu przeczytałam to mam taki sam problem - z małym wyjątkiem
po kolei
- mam 32lata
- jesteśmy 4,5 roku po ślubie
- mamy 2,5 letnią córkę
- seks uprawialiśmy raz w ciągu ostatnich 3 lat
mój mąż przyciśnięty kiedyś stwierdził, że nie ma potrzeby i już - i że muszę to zaakceptować
wielokrotnie podnosiłam temat - rozmawiając na różne sposoby - spokojnie, kłócąc się, pytając - wszystko - bezskutecznie; nie trułam mu codziennie - czekałam co się będzie działo po moich prośbach, ale nic
ale problemem nie jest tylko i wyłącznie brak seksu ale także to, że się w ogóle nie całujemy (tylko tzw cmoki, jak przyjaciele) i nie przytulamy - jak mu powiem, żeby mnie przytulił to on ściska mnie śmiejąc się a później się obraża i trzaska drzwiami jak mu powiem, że nie o takie "przytulanie" mi chodzi
można by powiedzieć obiektywnie, że oprócz dziecka i przyjacielskiej codzienności (bo nie ignorujemy się) nie łączy nas chyba nic (nawet kasę mamy osobną, bo on tak chce - ot taki niedojrzały do zwiazku)
jest także kwestia, która chyba blokuje mnie w jakimkolwiek działaniu - 1,5 roku temu powiedziałam, że dłużej tak nie mogę i że chcę aby się wyprowadził (mieszkamy w moim mieszkaniu więc czemu ja mam uciekać), bo nie widzę wspólnej przyszłości - on wtedy mi powiedział, że się zabije i wtedy będę zadowolona. co ja zrobiłam? oczywiście złamałam się, gdyż nie jestem na tyle silna, zeby powiedzieć "rób co chcesz, co mnie to obchodzi"; przez jakiś czas było "miło" - ale czułości itd jak nie było tak nie ma
rok temu znów postawiłam mu ultimatum - pójdziemy razem do psychologa albo koniec (podkreślając, że wizyty mając coś zmienić); poszliśmy, psycholog stwierdził anomalię, ze mną wszystko w porządku, on miał zrobić badania, lekarz przepisał mu pewne leki i na tym się skończyło, bo mąż brał leki przez dwa tygodnie po czym jak się zapytałam czy kupuje kolejne opakowanie to mi powiedział "nie, a po co? przecież wszystko jest w porządku"... to było w czerwcu i nadal żadnej zmiany
klasyczne stwierdzenie: nie wiem co robić - z jednej strony dziecko - tego się chyba najbardziej boję, zrobić jej krzywdę tym wszystkim, pozbawić ją normalnego domu; z drugiej strony - czy mi się już nic w życiu nie należy? nie jestem nastwiona roszczeniowo, ale z dnia na dzień coraz bardziej się duszę w tym wszystkim a moje samopoczucie przekłada się na relacje w domu - co chwile mamy z mężem do siebie pretensje o totalne bzdety, on mi działa na nerwy (choć nie jest tak, że jest mi zupełnie obojętny, ale nie jest to napewno to uczcie co kiedyś - a on swoim obojętnym uczuciowo zachowaniem spowodował, że wzdrygam się nawet na myśl, że on mógłby z zaskoczenia zaproponować seks albo nawet pocałunek) - z jednej strony aż się wyrywam do czulości, a z drugiej strony nie potrafię, do niego napewno się zablokowałam - i obawiam się, że się względem niego nie odblokuję, bo mam w oczach obraz ostatniego seksu: zachowywał się jak mały chłopiec, żartował, oczywiście bez pieszczot i czułości, czyli tego co kobiety potrzebują najbardziej, tylko się zadowolić i tyle)
i jaka jest przyszłość tego zwiazku? czy ważniejsze jest dziecko i moje powolne umieranie w środku? i ta kwestia jego groźby odebrania sobie życia.. nie wiem co robić

266 Ostatnio edytowany przez linka89r (2013-01-21 23:10:01)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
paulina20 napisał/a:
linka89r napisał/a:

Wiem, że szkoda łez.. masz absolutną rację, sama się sobie dziwię, że tyle miesięcy wytrzymuje... Jakiś czas temu zrozumiałam, że mnie nawet nie chodzi o sam seks, ale o tą bliskość, to uczucie.. wiesz zapewne co mam na myśli.. Po prostu u nas brakuje jeszcze tej swobody, nie wiem jak to nazwać.. on ciągle jest zamknięty.. nie wyraża w ogóle swoich uczuć (do tej pory nie usłyszałam magicznego słowa...) nie prawi komplementów (ani razu...) nigdzie ruszyć się nie chcę... nie wiem skąd we mnie tyle cierpliwości... Na samym początku mówił, że on nie chce zaczynać od wielkiego wow, fascynacji itd bo zazwyczaj jak się szybko angażował, to cierpiał - pomyślałam ok.. w końcu kiedyś będzie normalnie .. mija ponad rok i nic... sad jedyne co się wydarzyło, to ze 3 tyg temu, saaam! zainicjował seks... ale widzę, że dla niego to tylko czysto mechaniczna sprawa.. nie ma tej całej otoczki, napięcia.. sad nie wiem jak do niego dotrzeć... może po prostu on nie czuje do mnie żadnej chemii, może jest ze mną bo już się przyzwyczaił? Zobaczymy jak dalej sprawy się potoczą... jakiś czas temu przepraszał, że było jak było i obiecuje, że to zmieni.. zobaczymy jak mu to wyjdzie.. szkoda tylko, że przez to odepchnięcie mnie stałam się taka oziębła... nawet już nie myśle o tym by cokolwiek zainicjować, ja już w ogóle nie poruszam tego tematu, będzie jak będzie, za jakiś czas podsumuje sobie jak nasz związek wygląda i wtedy poważnie porozmawiam... bo dłużej nie będę już miała sił czekać... nie oczekuje przecież aż tak wiele...

Ale nie rozumiem, Ty chcesz go zmusić do miłosci, czy jak? wink Przecież kiedy człowiek to czuje, to ma potrzebę - potrzebę! - wyrażenia tego, chce sprawić, żeby druga osoba czula się szczęśliwa i spełniona, boli go, kiedy bliski człowiek jest smutny czy cierpi. Nie można się wtedy powstrzymać przed całowaniem, przytulaniem i komplementami (przynajmniej ja nie mogę). Mnóstwo radości daje spedzanie czasu razem i wspólne odkrywanie nowych rzeczy, dzielenie sie swoimi doświadczeniami z ukochanym. Dla mnie "to" własnie miłość i prawdziwy zwiazek. Może dla twojego ''partnera'' definicją związku jest masturbacja przy pornosach i oziębłość w stosunku do drugiej osoby, ale czy Ty też tak związek postrzegasz?

Moim zdaniem warto byłoby zacząć ufać samej sobie. Bo jak na razie widze, że nie wierzysz w swoje odczucia, nie wierzysz, że masz do nich prawo. Liczy się tylko zdanie (i kolejne obietnice) chłopaka. Jakie masz dowody, że on COKOLWIEK czuje?

W imię czego godzisz się na taki związek-nie związek?

Mówiąc szczerze, to ja wiem, że na Twoim miejscu byłabym w takim "układzie" góra 2-3 miesiące. Wiem, bo już to przezyłam. Przemawiałam do siebie z poziomu logiki (czy chcę, żeby tak wyglądało moje życie?), i choć operacja była trudna i bolesna na początku, to z czasem tylko utwierdzałam się w przekonaniu, ze była to dobra decyzja. To jest jak odchudzanie - rzucasz niezdrowe jedzenie, i choć na początku ciągnie cię z powrotem, to potem czujesz zdrowsza, silniejsza i zadowolona z życia. Tyle że z odchudzaniem to ja mam znacznie wiekszy problem tongue

Tylko żeby wszystko było takie proste... tongue Zależy mi więc sobie czekam... I to nie jest tak, że go zmuszam do miłości, do uczucia, nie nie... To nawet ostatnimi czasy ja jestem bierna w naszym "związku" bo nie powiem ale swojego czasu stawałam na rzęsach aby mu dogodzić, ale powiedziałam mu co myślę i przystopowałam... Tak na prawdę teraz on biega w okół mnie - a to niespodzianki a to coś... - jakbym mu była obojętna to by nawet nie pomyślał, by zadbać o mój uśmiech... ale... Zdaje sobie sprawę, że jest to bardzo dziwne... masz wiele racji pisząc jak związek powinien wyglądać... Też tego oczekuje, mówiłam mu kilka razy ale ciągle mówi, że mam zrozumieć, że on tak ma... więc dosadnie zaczynam mu tłumaczyć aby zrozumiał, że ja mam inaczej i że to nie ja będę wiecznie na wszystko przystawać... niby mówi, że rozumie itd ale no coś efektów nie wiele.. powiedziałam sobie, że poczekam jeszcze trochę, bo długo to ja tak nie pociągnę... Chce NORMALNEGO związku... chcę w końcu żyć normalnie... Ostatnio znów mu powiedziałam co myślę, co czuję, co oczekuję... powiedziałam, że nie mam siły ciągle to tłumaczyć i że mam powoli dość... okaże się co z tym zrobi...

I znów się powtórzę - masz rację.. trafiasz niemalże w samo sedno... liczy się jego zdanie, jego oczekiwania, wszystko jest tak jak on chce... czuje się zagubiona przez to sad również mu to ostatnio powiedziałam, przyznał rację - że nasze relacje są na jego zasadach i że to jakoś zmieni...

Ja tylko nie mogę z niego wyciągnąć, czemu jest aż tak zniechęcony do "normalności", czemu tak bardzo boi się otworzyć, czemu nie może być normalnie...  nie wierzę w odpowiedź, że "po prostu tak ma"...

W imię czego się godzę na to... hmm... żyje nadzieją że w końcu mu przejdzie i się otworzy (bo wtedy było by cudownie...) ale z drugiej strony od roku sobie mówię, że jeszcze chwilę poczekam i sama się na tym łapie.. że tak robię co chwilę.. nie wiem, wpadłam w jakieś błędne koło... na razie nie potrafię z niego wyjść sad niestety, jak już "zainwestuje" swoje uczucia to nie potrafię od tak zrezygnować... we wcześniejszym - toksycznym - związku 2 lata dojrzewałam do decyzji... w sumie to mam chyba problem z poczuciem stabilności.. tzn mam już dość zmian i odrzucenia... za dużo tego już było w moim życiu... może dlatego jest mi trudno podjąć decyzje, że to może już nie ma sensu i się łudzę tylko, że będzie lepiej...

Ciesze się, że chociaż tu mogę wyrzucić z siebie swoje żale, bo gdyby nie to to bym chyba zwariowała...

The naturat to smutne co piszesz... najgorsze jest to, że mężczyźni w ogóle nie widzą w tym problemu... gdy ja pytam swojego co by było gdybyśmy się zamienili, to przytakuje, że faktycznie nie czuł by się z tym dobrze - ale robi tak nadal... więc pytanie czy im zależy na naszym szczęściu? wiele nie wymagamy a nawet tego nie mamy... A powiedz mi, przed ślubem było tak samo? Jak było na początku znajomości? Był czuły? Przytulał? Całował? Inicjował zbliżenia?

267

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

przed ślubem było lepiej, ale jak patrzę z perspektywy czasu to fakt, nie było dobrze ? na wyjeździe poślubnym do niczego nie doszło, a przed samym ślubem stresowałam się faktem jak to będzie wyglądało na weselu  jeśli nie będziemy się w ogóle całować czy przytulać; no i czas płynął, ja ślepo zakochana wierzyłam, że albo się polepszy albo ja się trochę przyzwyczaję ? ale tak się nie stalo

268

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

jeszcze mam taką refleksję - ja właściwie wiem, jakie jest rozwiazanie tylko nie potrafię się na to zdobyć; nie wyobrażam sobie, że wracam z pracy, witamy się (bo jemu się wydaje, że jest wszystko ok) a ja mówię "chcę rozwodu" - nie wiem jak zacząć tak ni stąd ni z owąd, kiedy to rozmowa ostatnia o tym była w czerwcu.. jemu chyba się wydaje, że mi tak pasuje i doznał by szoku.. nie winię go, nie mam do niego pretensji tylko żal, że nie chce pomyśleć nie tylko o sobie ale i o mnie i puścić mnie wolno..

269

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Smutne to co napisałaś. On chyba zupełnie nie ma potrzeb sexualnych ale dodatkowo jest jeszcze wygodnicki bo ma kobietę która mu wypierze,ugotuje i porozmawia a traktuje Ją jak pokojówkę.
Przykro mi to pisać ale chyba tracisz z nim czas. Może nie dorósł do związku.
Też mam z żoną problemy podobnej natury (tyle że to Ona ma mały temperament) ale nie aż tak drastyczne jak u Was. No i u nas chyba idzie jednak ku lepszemu. Rozmowy ,rozmowy ,rozmowy w końcu spowodowały że żona w końcu zaczyna patrzeć na mnie też jak na swojego faceta a nie tylko jak na kumpla i pomocnika w wychowywaniu dzieci. Jeszcze nie jest dobrze ale już dużo lepiej niż było.
Nie będę pisał banałów że - "pogadajcie a z pewnością się poprawi" choć tak byłoby dla Was najlepiej. Niestety Wasz związek ma chyba małe szanse. Może gdyby facet zrozumiał swoją postawę i jakaś terapia dla par by tu coś pomogła. Tyle że sam musiałby tego chcieć...

270

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
Przemo77 napisał/a:

Smutne to co napisałaś. On chyba zupełnie nie ma potrzeb sexualnych ale dodatkowo jest jeszcze wygodnicki bo ma kobietę która mu wypierze,ugotuje i porozmawia a traktuje Ją jak pokojówkę.
Przykro mi to pisać ale chyba tracisz z nim czas. Może nie dorósł do związku.
Też mam z żoną problemy podobnej natury (tyle że to Ona ma mały temperament) ale nie aż tak drastyczne jak u Was. No i u nas chyba idzie jednak ku lepszemu. Rozmowy ,rozmowy ,rozmowy w końcu spowodowały że żona w końcu zaczyna patrzeć na mnie też jak na swojego faceta a nie tylko jak na kumpla i pomocnika w wychowywaniu dzieci. Jeszcze nie jest dobrze ale już dużo lepiej niż było.
Nie będę pisał banałów że - "pogadajcie a z pewnością się poprawi" choć tak byłoby dla Was najlepiej. Niestety Wasz związek ma chyba małe szanse. Może gdyby facet zrozumiał swoją postawę i jakaś terapia dla par by tu coś pomogła. Tyle że sam musiałby tego chcieć...

rozmowy nic nie dają - było ich z milion, ja zawsze się łamałam i dawałam kolejną szansę - tych danych szans też były miliony.. terapia tak samo - poszłam sama do psychologa, poszłam z nim (postawiłam ulitmatum, że innego wyjścia nie widzę), poszedł sam, ale już tam nie wrócił, bo on przecież nie ma problemu - wszystko jest ok
szkoda mi tylko walić teraz cały świat dziecku - można by powiedzieć, że po co to ruszać skoro jest dobrze (on tak mówi jak przychodzi co do czego) - ale dobrze nie jest i te wszystkie frustracje związane z brakiem seksu, z brakiem czułości, pocałunków i normalnych relacji damsko-męskich przenoszą się na wszelkie banalne czynności życiowe i wszystko się psuje, ciągłe bezsensowne pretensje.. eh, gdyby nie było małej było by duuuużo łatwiej zrobić ten krok do przodu (bo wiem, że jest to jedyny krok w kierunku zmian)
dla mnei zasadniczym pytaniem nie jest co zrobić (bo to już wiem) ale jak? również w kontekście jego gróźb samobójczych - to mnie rozwala..

271

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

''dla mnei zasadniczym pytaniem nie jest co zrobić (bo to już wiem) ale jak? również w kontekście jego gróźb samobójczych - to mnie rozwala.."


a uważasz,że byłby w stanie to zrobić?  nie chce nic sugerować, ale jest wiele osób co tylko tak mówią i szantażują emocjonalnie drugą osobę.   
a jeżeli chodzi o dziecko...hmmmm moja mama była całe życie nieszczęśliwa z moim ojcem (z innego powodu) i mi jako dziecku było ciężko na to patrzeć, sama byłam tym obciążona bo nie wiedziałam jak jej pomóc.

272

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Jestem mężem aseksualnej kobiety którą kocham z całego serca.
Dla niej seks mógłby nie istnieć. Dla mnie jest bardzo ważny.

Rozmawialiśmy o tym wiele, wiele razy. Kochamy się, szanujemy i znamy już na tyle ze wiemy że raczej nie mamy szans na zmiany w tym temacie.
Tym niemniej czułość pozostaje (przytulanie się itd).

Doszliśmy do jednego wniosku - muszę znaleźć sobie kogoś do seksu.
Co Wy na to?

Ale uwaga: ani ja ani moja żona nie chcemy rezygnować z siebie. To co nas łączy - te wszystkie aspekty wspólnego życia poza seksem- jest tak wspaniałe że oboje uważamy że to wystarczy aby być razem do późnej starości...... W końcu facetowi z wiekiem ochota na seks rownież przechodzi i potem liczy się tylko więź emocjonalna.

I tutaj mój pomysł: muszę znaleźć sobie kobietę która jest w nieszczęśliwym związku z aseksualnym facetem. Wtedy ona i ja dzielimy ze sobą sferę fizyczną i zrozumienie dla ludzkich potrzeb w tym obszarze... Ale nadal pozostajemy w naszych podstawowych związkach.

Dobry pomysł?

Pozdrawiam i liczę na konstruktywne komentarze.

273

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

ja uważam, że tak się nie da na dłuższą metę - przynajmniej ja to tak widzę: jeśli kogoś mam "na boku" to prędzej czy później, zarzekając się, że tak się nie stanie, i tak wchodzę z nim w relację uczuciową - bez uczucia to jak w agencji; a czy na to też żona się zgadza? myślę, że nie zdaje sobie sprawy, że sama sobie strzela gola zgadzając się (lub też proponując - bo nie wiem jak było) taki układ
trudno mi coś radzić, bo sama mam mega problem z tym co dalej zrobić - ale pomysł pniemcz78 ja tak widzę

274 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2013-01-28 01:25:51)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Są osoby, które twierdzą, że oddzielają sferę seksualną od uczuciowej.
Jak dla mnie to jest niepojęte.
Zgadzam się z the_naturat, że wcześniej,  czy później dojdzie do zaangażowania uczuć któregoś z partnerów i bez ranienia innych taki układ się nie obejdzie.

Pniemcz78, Jeżeli Twoja żona myśli o seksualnej partnerce dla Ciebie, to jest nad wyraz tolerancyjna.
Mój mąż przypomina bardziej psa ogrodnika wink
Sam nie zje i drugiemu nie da.
Jednak nie nazwałabym męża mianem " aseksualny". Czasami ma przebłyski big_smile
Nasz problem jest dość mocno złożony sad

Dziewczyny zmagające się z brakiem czułości, dotyku i seksu w małżeństwie.
Przemo ma rację.
Sposobem na poprawę  jest uświadomienie partnerowi powagi sytuacji. Musi zrozumieć, że nie jesteście szczęśliwe w takim związku. Tylko i wyłącznie wtedy można mówić o jakichkolwiek ewentualnych zmianach u partnera. Kilkakrotnie spotkałam się z opinią, że facet zaczął się starać dopiero wtedy, gdy kobieta postanowiła odejść. Brutalne, ale prawdziwe...
Mój mąż bardzo długo nie brał mnie na poważnie. Byłam zbyt delikatna w wyrażaniu swojego zdania i może zbyt mało konkretna. Może nie oznamiłam, że pojawił się ktoś inny..., ale chyba w końcu doszło do mojego męża, że nie czuję się najlepiej pod względem psychicznym.
Jeżeli nie odpuścicie i Wasz męžczyzna zrozumie, że mówicie poważnie to zgodzi się na terapię dla par.
Jak dla mnie to jest jedyna droga ratunku. Często nie tylko nasz partner musi sobie uświadomić w czym nie domaga, ale MY również. Możemy zrozumieć jakie zachowanie nie sprzyja zacieśnianiu więzi w małżeństwie.

275

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Drogie Dziewczyny!
Widzę, że wątek wciąż jest gorący. Miałam ostatnio tyle pracy i obowiązków, że naprawdę nie dałam rady odpisać.
Lilia 86 zapytała czy mój partner już wie o moich planach? Że może jakby się dowiedział, to może zacząłby się starać o mnie. Tak, wie. Tylko że myślę, że on nie do końca zdaje sobie z tego sprawę i nie do końca mi wierzy. Przez ostatnie 7 lat byłam wręcz uzależniona od niego. Mieszkałam w jego mieszkaniu, w jego rodzinnym mieście, z daleka od mojej rodziny i znajomych. w tym mieście nawet nie miałam gdzie i do kogo wyjść. Tak się po prostu złożyło, ze nie miałam okazji się z nikim zaprzyjaźnić, choć jestem osobą lubiącą towarzystwo. (Całe szczęście studiuję zaocznie w innym mieście i właśnie tam mam najwięcej znajomych). Teraz muszę zmienic całe moje życie. Zdecydowałam się na wyjazd za granicę. I jestem strasznie rozczarowana postawą mojego partnera, jego obojętnością. Wciąż go kocham i czuję że on mnie także. Ale czy wstyd przez pójśćiem do lekarza, terapeuty, seksuologa jest silniejszy od walki nad związkiem???

Karolcia_38 Jesteś moim psychologiem. Dziękuję Ci bardzo za te wpisy, które umacniają mnie w przekonaniu, że dobrze robię. Właśnie przed chwilą miałam atak płaczu. Musiałam wyrzucić to z siebie.

Busiu napisała: ,,Czy partner Medith nie wie, że depcząc jej uczucia, sam dokonuje zabójstwa związku? Może wie, a może udaje, że nie widzi- może myśli podobnie jak Ty, że stabilność to ta wartość najwyższa, a seks, poczucie spełnienia, miłość, szczęście schodzi na drugi plan''.
Busiu bardzo możliwe że tak właśnie jest. Cały czas zadręczam się tym, co on naprawdę myśli?
Przecież oprócz problemu z seksem układało nam się CUDOWNIE!

Wracając do wypowiedzi Karolcia dotyczącej zawierania związku, to tak sobie myślę, że może faktycznie wiążąc się moim partnerem nie byłam dojrzała (na pewno nie byłam) i nie dostrzegałam pewnych problemów. Na pewno nieświadomie szukałam ojca, którego nigdy nie miałam, a mój o kilkanaście lat starszy partner spełniał jego rolę znakomicie. Nigdy wcześniej nie zaznałam większej opieki, większej troski i emocjonalnego bezpieczeństwa od NIKOGO. I wciąż to czuję. Pod tym względem nic się nie zmieniło. Ale gdzie w tym wszystkim moja kobiecość, czy ja wciąż mam być dzieckiem w tym związku? A ja już sama pragnę dziecka...

276 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2013-01-31 14:41:59)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

:-) Medith:-)

"Wracając do wypowiedzi Karolcia dotyczącej zawierania związku, to tak sobie myślę, że może faktycznie wiążąc się moim partnerem nie byłam dojrzała (na pewno nie byłam) i nie dostrzegałam pewnych problemów. Na pewno nieświadomie szukałam ojca, którego nigdy nie miałam, a mój o kilkanaście lat starszy partner spełniał jego rolę znakomicie. Nigdy wcześniej nie zaznałam większej opieki, większej troski i emocjonalnego bezpieczeństwa od NIKOGO. I wciąż to czuję. Pod tym względem nic się nie zmieniło. Ale gdzie w tym wszystkim moja kobiecość, czy ja wciąż mam być dzieckiem w tym związku? A ja już sama pragnę dziecka..."

wiesz po przeczytaniu tego co napisałaś nagle mignął mi obraz  przed oczami i myśl "hmm... ot dziewczynka stała się kobietą dojrzała ha jak cudnie rozprostowała skrzydełka i przygotowuje się do lotu. budujące". hahahaha naprawdę taki ma wydźwięk ten twój wpis. i zobacz ile w tobie refleksyjności siły determinajcji instynktu samozachowawczego a może i nawet intuicji. teraz doczytałam że twój partner jest kilkanaście lat od ciebie starszy więc tym ciężej było ci podjąć decyzję (wszak taki panuje stereotyp że starszy=bardziej doświadczony=mądrzejszy). wiem że zmieniając swoje życie nie jest ci łatwo niemniej wspomnisz moje słowa i nie tylko moje kiedy spotkasz osobę która będzie wrażliwa na twoje potrzeby i będzie z tobą współgrać. tym razem jednak mając w swojej życiowej kolekcji tak cenne narzędzia jakim jest głębsze poznanie siebie następnym razem reaguj od razu nie czekaj bo czekanie w niczym nie pomaga a jest wręcz odwrotnie oddala od rozwiązania problemu czy konfliktu. płacz jest twoim sprzymierzeńcem używaj go kiedy masz taką potrzebę. on cię zmiękcza przybliża do siebie oczyszcza. przyjdzie taki czas że poczujesz głęboką wdzięczność wobec obecnego partnera gdyż to on był świadkiem i przewodnikiem dla ciebie do stania się kobietą. był obok ciebie poprzez jego reakcje jego czyny ty poznawałaś siebie własne reakcje ograniczenia możliwości. i to wszystko odbywało się  z tego co piszesz w atmosferze troski poczucia bezpieczeństwa. weź z tego związku z twoim partnerem co najlepsze podzękuj mu i leć. leć. ucz się latać ucz się lądować ucz się naprawiać skrzydła ucz się korytarzy powietrznych którymi warto latać ucz się nawigować dokąd masz lecieć i pamiętaj o skrzydła dba się samemu!! ufaj sobie. gwarantuje ci szczęśliwe życie.

ehhh... dopiszę coś jeszcze. i żeby nie było to POCZĄTEK drogi w stawaniu się. dzień po dniu zgłębiaj siebie obserwuj słuchaj ucz się siebie byś później bardziej przejrzyście mogla partnerowi przekazać czego od niego oczekujesz i kim jesteś.

277

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

co za czasy lludzie nie chca się bzykać smile
zastanawia mnie skąd taka oziębłość ? nieatrakcyjność partnerki ,rutyna,stres w pracy ,problemy zdrowotne??

278

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Bardzo smutna historia, naprawdę współczuję. Nie będę Ci pisał co bym zrobił na Twoim miejscu, jedynie stwierdzę fakty które mogą się przydać, a w większości i tak są logiczne dla wszystkich dojrzałych z bagażem doświadczeń osób.

Kochanek, Kochanka, prędzej czy później dochodzi do narodzenia się uczucia. Wiem to z doświadczenia bo przeżyłem i skończyło się nie fajnie. Kobiety po 30stym roku życia to w pełny kwiat, dojrzały i gotowy, ukończony. Brak seksu od tego momentu jest jak rana i bezustanny wylew krwi. Pragnienia trzeba spełniać - w każdy możliwy sposób. Jeśli przez 3 lata nie uprawiałaś seksu, prędzej czy później zwariujesz więc dobrze że tutaj napisałaś. Musisz...coś...zrobić.

279

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Witam,
przeczytałam cały wątek i pcham się z kolejną historią jak wiele innych ale zależy mi aby usłyszeć jakąś obiektywną opinię inną niż sama posiadam.
Postaram się jak najkrócej:
Mam 29 lat jestem w 28 tyg ciąży mąż 31 lat ślub był 7 m-cy temu zaszłam w ciążę po dwóch tygodniach. Kochaliśmy się od ślubu jakieś 5 razy (ok 1 raz w miesiącu) W tym na wyjeździe po ślubie dwa razy/tyg. Od pięciu tygodni nic. Zrobiłam awanturę powiedziałam że chcę rozwodu i żeby się wyprowadził ale on to zignorował.Teraz już wiem że jest aseksualny. Jesteśmy ze sobą ok 5 lat. Na początku był innym człowiekiem - zadbany, pachnący, czuły i rewelacyjny w łóżku, było pożądanie, namiętność itp.
Wczoraj zapytałam gdzie podział się ten dawny facet w którym się zakochałam. Jego odpowiedź: "nigdy takiego nie było".
Chcę z nim iść do psychologa na terapię rodzinną. Wizyta 90 zł ale trudno poświęcę oszczędności.
Czy myślicie że to coś pomoże? Ile takich wizyt trzeba przejść, czy cokolwiek się dowiem o przyczynach? Czuję że on mnie okłamuje - jeszcze przed ślubem znalazłam na jego laptopie linki do stron pornograficznych nie tylko kobiet ale też jakiś nie wiem jak to nazwać biseksualistów o nieokreślonej płci rozneglizowanych trudno określić facet czy kobieta - to był dla mnie wstrząs trzy dni do tyłu chodziłam ale chyba to wyparłam nie chciałam uwierzyć uznałam że on tak z ciekawości. i jeszcze jakies zdjęcia kobiety ewidentnie dedykowane do niego... Rozmawialismy o tym rozpłakał się powiedział że to z ciekawości to było dwa tygodnie przed terminem ślubu wszystko załatwione czułam że mam nóż na gardle rodzina presja pieniądze... Szłam do ołtarza jak zakneblowana.
Teraz codziennie kasuje historię przeglądania, chodzi z telefonem nawet do łazienki jak bierze prysznic. Śpi z telefonem pod poduszką. Ostatnio nie odbierał telefonu po pracy do 21. Przyszedł i oznajmił że był u kolegi. Nie wierzę w to.
Nie wiem jak mu udowodnić zdradę jeśli to robi.
Jak zaczynam rozmowę na temat seksu ciągle tłumaczy się zmęczeniem i stresem.
Czy myślicie że rozwód to dobry pomysł i kto mi go da kiedy jestem w ciąży i 7 m-cy po ślubie. To papierowe małżeństwo mnie wykańcza a nie mogę się stresować ze względu na dziecko.
Czy nie lepiej będzie jeśli się teraz rozstaniemy zanim dziecko będzie na tyle duże że to je naprawdę zrani? Myślałam żeby się rozwieść jak będzie miało ok roku. Mieszkamy w moim mieszkaniu - sprzedam je i się wyprowadzę z dzieckiem z miasta. Czy po rozwodzie będę miała prawo do zamieszkania w innym mieście? Czy on jako ojciec nie może mi tego zabronić prawnie?
Nie chcę epatować żalem i rozpaczą bo wiem jakie to obciążające dla otoczenia.
Próbuję znaleźć rozwiązanie z sytuacji i proszę o pomoc Was bo nikt mnie tak nie zrozumie jak ludzie z podobnym problemem. Rodzina jest bardzo wierząca - próbowałam rozmawiać z Mamą ale dała mi do zrozumienia że po rozwodzie nie mam co szukać u nich schronienia. Do tego jeszcze mamy psa ale może on go weźmie.
Już raz próbowałam go zostawić - trwało to parę miesięcy - przychodził błagał chudł wyglądał jak trup. Myślałam że naprawdę nie może beze mnie żyć a teraz to ja płaczę i się dręczę. Wiem że popełniłam błąd wracając do niego a wychodząc za mąż pogrzebałam nadzieje na normalny związek. Teraz za to płacę ale ile można...
Wiem że za ten rozwód zapłacę ogromna cenę to będzie wojna z nim jego rodziną i moją - będę z tym sama zostanę zbanowana i wyklęta przez moją rodzinę. Wiem to.
Może lepiej siedzieć cicho jak mysz pod miotłą zachowywać pozory przed otoczeniem i dusić w sobie emocje aż do śmierci dopóki Bóg nas nie rozłączy...  Czuję że to mnie zżera od środka ale muszę być silna dla dziecka.
Nie wiem czego oczekuję pisząc ten elaborat - może jakiegoś światełka w tunelu lub jakiejkolwiek odpowiedzi która będzie świadczyła o tym że wogóle jeszcze istnieję.

280

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

czarnookatemperówka
rozwiesc ze mozna w kazdym momencie, czy to 2dni po slubie czy 20lat po slubie. ciaza nie jest przeciwskazaniem o ile jest trwaly rozpad malznestwa, bez wiezi uczuciowej, cielesnej i oddzielne gospodarstwo....
nawet jakbys zalozlyla sprawe w sadzie to pewnie za 3-5miesiecy dopiero wyznacza ci termin.
nie wiem na ile to hormony a na ile faktyczna sytulacja...moze potrzebujesz czasu?
widzisz moj maz unikal seksu gdy bylam w ciazy, spytalam dlaczego, po dluuuuugiej rozmowie okazalo sie ze bal sie ze skrzwdzi dziecko, gdy mu objasnilam jak to jest bylo ok.

the_naturat
kiedys pisalam tu w podobnej sprawie, choc u mnei seks byl raz w miesiacu...
to bylo z 2 lata temu.
mysle ze w sumie pomoglo wiele spraw bo zmiana jest kolosalna:
przestalam sie starac i zaczelam patrzec na innych
maz poczytal przypadkowo moje wpisy tu na forum i chyba zalapal jak mi ciezko
wyjechal na pare miesiecy zagranice i docenil pod kazdym wzgledem

teraz jest super, bym powiedziala nawet ze chce nam sie jednakowo czesto:) i gdy pytam dlaczego wczesniej tak mial to sam mowi ze nie wie. wlasnie to jest najwazniejsze, powod dlaczego facet tak postepuje, po wyeliminowaniu zdrady mozna szykac dalej. u mnie powodem bylo przepracowanie, dlatego zaczelam dbac o niego bardziej, po miesiacu byly efekty
wrcacal z pracy jadl 2daniowy obiad, szedl na halture, o 1w nocy wrcacal mial pare kanapek gotowych i tabletki(witaminy)+cos musujacego, wapno, zelazo itp na sniadanie cos na cieplo i cos slodkiego do pracy i kanapki, wydaje mi sie ze to dawalo mu sily ze po powrocie z 15h pracy mial ochote a sobota czy niedziela to juz na 100% bylam pewna ze bedzie seksik:)
dalej
kazdy czlowiek ma jakies granice, ja bym nie wytrzymala 3lata bez seksu, teraz moj maz jest zagranica, bede czekac na niego 5tyg i juz warjuje jak jestem w polowie czekania a co mowiac tyle lat?
jestem pewna ze kazda z nas mimo posiadania dziecka, kredytu wspolnego, jednej wyplaty czy z powodu religijnej rodziny ma prawo do szczescia, tylko jak wiele mozemy zrobic dla tego szczecia? ile mamy odwagi??
ja majac 19lat zaszlam w ciaze, musialam wziasc slub cywilny...on pojechal zagranice, telefonicznie ciagle mnie obrazal, tylko plakalam, jeszcze w ciazy oddalam przez posrednikow klucze od jego mieszkania, wszytskie pieniadze samochod itd...moja rodzina nie tolerowala tego, pracowalam do 8miesiaca ciazy zeby miec za co zyc, przygarnela mnei moja babcia ze wsi, bardzo mi pomogla, urodzilam i rodzice wzieli mnei do siebie, bylo ciezko, czulam ich spojzenia, poszlam do pracy, pracowalam od 6 do 24, do tej pory nie wiem jak sobie radzilam, a w nocy wstawalam do dziecka, gdy pojawial sie on nie wiedzialam czy lepiej zyc w nieszczesciu z nim ale miec kase czy w biedzie ale w spokoju, mialam pare potkniec, mialam chwile zwatpienia ale postawniowilam walczyc o siebie, uzlalam ze ani ja ani dziecko nie bedziemy szczesliwi w tej rodzinie i chodzilo nie tylko o przemoc, o nieszanowanie ale wlasnie tak ze o seks...
poznalam kogos, ubustwial moje dziecko, po paru miesiacach mialam sily sie rozwiesc a po paru miesiacach zamieszkac z poznanym chlopakiem, mialam 20lat...dziecko kilkumiesieczne a w papiery juz wpisywalam rozowdka...
chlopak mnie utrzymywal, rodzice po raz kolejny wyzekli sie mnie,jak mieszkac z afcetem ktorego sie zna pare miesiecy, pamietam slowa ze znow przyciagniesz nam dzieciaka, zabralam rzeczy dziecka pod nieobecnosc rodzicow i zylam z dzieckiem i z chlopakiem na jednym osiedlu z rodzicami...
do tej pory nie wiem skad te sily aby walczyc...
teraz ten chlopak jest moim mezem...tak mam prawie 26lat, mam 2 dzieci i mam drugiego meza...moze i nie ma czym sie chwalic ale mialam "jaja" zawalczyc o siebie i sie udalo!
owszem mielismy swoje problemy ale to nas uratowalo ze nei jestesmy egoistami, maz zrozumial moje potrzeby seksualne gdy mu bardzo obrazowo wytlumaczlam na rzeczy ktorej mu ogromnie zalezy, zrozumial ze ja tego potrzebuje a z czasem i on odkryl piekno zblizen....
chcem powiedziec ze warto walczyc i zwyciezac, ja walczylam zawsze o siebie choc razem walka byl rozowd a raz umocnienie malznestwa i zrozumienie siebie

281

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Syla 135 jestem pod wrazeniem,bardzo pozytywnym.

282

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Dzięki ale i tak nie wiem o co za bardzo chodzi. Piszesz że to może być przez ciążę ale było źle i przed tylko ja zawsze dawałam mu kolejną szansę było ich chyba z milion... nie skreśliłam go przez te 5 lat bo miałam w pamięci ten cudowny początek naszej znajomości i wmówiłam sobie że to ten na całe życie. Przed ślubem jakieś pół roku nie kochaliśmy się prawie wcale a jego powód to brak czasu i przygotowania do wesela go wykańczały. Ja cierpliwie czekałam na po ślubie kiedy już miało być normalnie... i się rozczarowałam. i do tego dwa tyg przed te zdjęcia w jego laptopie sad
Teraz już jesteśmy po kilku rozmowach w których on jedynie powtarza że boi się mnie! nie tego że jestem w ciąży tylko mnie bo za bardzo chcę a on czuje że nie sprosta moim oczekiwaniom. Na nic moje tłumaczenia że wystarczy odrobina bliskości jakiś delikatny seks że nie musi być zaraz demonem seksu ale z jego strony zero pożądania jedyne miejsca jakie dotyka to brzuch i ewentualnie piersi poniżej pasa jego ręka nie schodzi. Plus jego niewybredne żarty z tego że przytyłam... trudno żebym w ciąży nie przytyła!
Ja sama boję się podjąć inicjatywę bo już nie raz słyszałam od niego że go osaczam i wymuszam... z mojej strony ubranie sie w seksowną bieliznę i próba zbliżenia nie wyglądała jak wymuszenie... 

Gdy napomknęłam ostatnio że mam też inne części ciała poza brzuchem on się obruszył że go naciskam (a to było po 5 tygodniach celibatu!) naciskam! po 35 dniach bez seksu. Czy coś ze mną jest nie tak?

Dzisiejsza rozmowa sms:
Ja: znalazłam dobrego psychologa, przyjmuje w piątki od 16 do 19. Mam umówić nas na 18? Czy z Twojej strony jest potrzeba naprawienia tego czy ma tak zostać jak jest?
On: Na usg sie lepiej zapisz

Na usg już dawno jestem zapisana chodzę regularnie na wizyty i napisałam mu to jak tez to że mnie olewa ignoruje i nie dba o mnie i takie tam ale zero odpowiedzi.
Chyba sama pójdę do tego psychologa bo zwariuję w tym chorym układzie.

Czuję że nie ma publicznego przyzwolenia aby kobieta w ciąży miała jakiekolwiek potrzeby i aby wogóle miała prawo do smutku żalu i roczarowania. Słyszę tylko że mam się cieszyć bo przecież będzie dziecko a mi się płakać chce nad moim życiem i nad tym dzieckiem bo jak mam się nim zająć dobrze będąc w chronicznej depresji sfrustrowana i bez nadziei na normalne małżeństwo.
Zawsze można zrzucić ten bełkot u ciężarnej na hormony.

283

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Nie chce sie naprawde narazic Wam kobieta ,ale tak naprawde mysle ze macie niewlasciwe podejscie do facetow,i tu lezy problem.Za wczesnie dochodzi,nie ma ochoty,moze jutro?A moze jest wpedzony w komleksy,seks udany, moze nie idealny,na dana chwile ,jest wyznacznikiem meskosci dla faceta,kazda minimalna krytyka Go deprymuje,lepiej nie ryzykowac niz wyjsc na glaba,ucieka sie w ten sposob od kobiety ktora sie kocha,narasta bariera,trudno ja potem zlamac,powstaje awersja do seksu,blokada.

284

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

nie narażasz się absolutnie wiem że nie jestem bez winy. Szukam przyczyny i rozwiązania bo za chwilę nie będzie czego zbierać. Długo się zbierałam żeby tu napisać.
Poznam każdą opinię nawet najbardziej okrutną. Po prostu nie rozumiem dlaczego on nie chce iść ze mną na terapię jestem bezsilna jak go zmusić do pracy nad związkiem.
Jestem świeżo po kłótni (wyszedł z psem) i dowiedziałam się że traktuje go z góry, stawiam niżej nie doceniam. Nie rozumiem co mam jeszcze zrobić żeby przestał tak myśleć. Staram się zaspokajać wszystkie jego potrzeby, podkreślam jego zalety i dobre strony. Jestem pralka, zmywarką, sprzątaczka, gejszą, pocieszycielem, towarzyszem spacerów, organizatorem wieczorów itp... Daję z siebie wszystko nie otrzymując nic w zamian. Bo czy zrobienie przez niego zakupów jest powodem by rozpościerać przed nim czerwony dywan? Mam mu dać za to order? Mnie nikt nie docenia za codzienne obowiązki. Czy prośbę o umycie zębów można traktować jak uderzenie w ego? Nie rozumiem...
Po prostu nie mam już siły inwestować w ten związek. Pytam jakie sa wasze spostrzeżenia czy warto jeszcze się spalać? Jakie są wasze doświadczenia?

285

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

czarnookatemperówka
i tak dajecie sobie po gebie on tobie ty jemu...
tez to mialam, z tego zalu, rozzalenia nosilam nosek zadarty jak obrazona ksiezniczka a kiedy sie dalo to walilam mu w zebra ile sie dalo...
wy macie o tyle lepiej ze kczyczac mowicie co myslicie, u nas bylo to krzykami nic nie wnoszonymi w zmiane danej sytulacji.
dobrze by bylo skasowac to co bylo i zaczac od nowa, wiecej uprzejmosci, czulosci kazdego dnia.
ja doskonale rozumiem faceta jesli boi sie zblizac bo boi sie zawiesc...rozumiem to doskonale
co nie zmienia faktu ze nie pojmuje jak mozna nie przytulac, glaskac, calowac sie...u mnie choc nie bylo seksu to byla czulosc zawsze, cale noce przespane w przytuleniu, czeste przytulanie i pocalunki...tak wlasciwie to dla mnie bardziej zagmatwalo w glowie gdzie jest sedno sprawy... ja tez dawalam z siebie 200% juz teraz wiem ze nie tendy droga, trzeba odpuscic, poczekac czy on chce tego samego a jesli po jakims czasie nie da sie dluzej czekac a zmiany nienastepuja to sie trzeba rozejsc bo co to za szczescie byc razem gdy jedna osoba zmusza do czegos druga? i na odwrot nie mozna zyc w zwiazku w ktorym nie ma tego co powianno byc a jedna ze stron tego zupelnie nie potrzebuje

a co do ciazy...nie uwazam ze z tego powodu powiannas sie tylko tym cieszyc, czy stara, czy mloda, czy w ciazy czy mezatka czy singielka...kazda ma prawo do udanego i szczesliwego seksu

286

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
czarnookatemperówka napisał/a:

Dzięki ale i tak nie wiem o co za bardzo chodzi. Piszesz że to może być przez ciążę ale było źle i przed tylko ja zawsze dawałam mu kolejną szansę było ich chyba z milion... nie skreśliłam go przez te 5 lat bo miałam w pamięci ten cudowny początek naszej znajomości i wmówiłam sobie że to ten na całe życie.

Może to będą ostre słowa, ale: masz to na własne życzenie. On ci wyraźnie pokazywał, jaki jest przed ślubem. Nie patrz na niego przez rózowe okulary, tylko bezstronnie, jak najbardziej obiektywnie. Jeśli nie robiłaś tego dotąd, to najwyższy czas zacząć właśnie teraz.

czarnookatemperówka napisał/a:

Nie rozumiem co mam jeszcze zrobić żeby przestał tak myśleć. Staram się zaspokajać wszystkie jego potrzeby (...)

Wrzuć na luz i zajmij się sobą ;] Szczerze, to ja bym się przygotowywała do rozwodu.. Może to nim potrząśnie, a jak nie, to nikogo do miłości nie zmusisz.

287

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

A mnie z tych historii patrzy w oczy homoseksualnosc, anie aseksualnosc. Aseksualnosc jest niesamowicie rzadka. Zachowanie tych facetow swiadczy bardziej o atrakcji do tej samej plci albo innych problemach w malzenstwie.

288

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

No cóż, nie chcę się powtarzać, bo opisywałam to w podobnym wątku, u mnie tak samo, kilka lat właściwie bez seksu, nie wiem czy dobrze robię ale nie chcę żałować gdy będzie już za późno na cokolwiek. Rozwodu nie chcę ze względu na synka, sama wychowywałam się bez ojca, wiem jakie to pozostawia ślady na psychice, poza tym "drobiazgiem" wszystko jest Ok. Wchodzę w tzw. układ alternatywny, znajomość jeszcze nie skonsumowana, bo nie jestem gotowa, cały czas oswajam się z nim i tą sytuacją. On jest w podobnej sytuacji, nie chce rozwodu, dzięki czemu mam nadzieję, nie będzie problemów. Staram się ustawić psychicznie, żeby to jakoś rozdzielić, ale to nie takie łatwe, gdy całe życie było się uczciwym i w tę uczciwość nadal się wierzy. Boję się tego wszystkiego, ale też nie mogę egzystować tak jak do tej pory. Pytanie, co mnie bardziej dobije?:) Broniłam się przed tym latami i w końcu stwierdziłam, że jak nie zaryzykuję to nigdy się nie dowiem czy to ma sens. Na razie nawet nie wiem jak nam razem będzie z tym drugim:) ale chcę spróbować....

289

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
czarnookatemperówka napisał/a:

nie narażasz się absolutnie wiem że nie jestem bez winy. Szukam przyczyny i rozwiązania bo za chwilę nie będzie czego zbierać. Długo się zbierałam żeby tu napisać.
Poznam każdą opinię nawet najbardziej okrutną. Po prostu nie rozumiem dlaczego on nie chce iść ze mną na terapię jestem bezsilna jak go zmusić do pracy nad związkiem.
Jestem świeżo po kłótni (wyszedł z psem) i dowiedziałam się że traktuje go z góry, stawiam niżej nie doceniam. Nie rozumiem co mam jeszcze zrobić żeby przestał tak myśleć. Staram się zaspokajać wszystkie jego potrzeby, podkreślam jego zalety i dobre strony. Jestem pralka, zmywarką, sprzątaczka, gejszą, pocieszycielem, towarzyszem spacerów, organizatorem wieczorów itp... Daję z siebie wszystko nie otrzymując nic w zamian. Bo czy zrobienie przez niego zakupów jest powodem by rozpościerać przed nim czerwony dywan? Mam mu dać za to order? Mnie nikt nie docenia za codzienne obowiązki. Czy prośbę o umycie zębów można traktować jak uderzenie w ego? Nie rozumiem...
Po prostu nie mam już siły inwestować w ten związek. Pytam jakie sa wasze spostrzeżenia czy warto jeszcze się spalać? Jakie są wasze doświadczenia?

Terapia- to chyba najgorsze co moze facet uslyszec od swojej partnerki.Po przez slowo terapia rozpadl sie moj wspanialy zwiazek,ale to nie ja tam bylem kierowany.Osoby ktore w danym momencie przechodza kryzys psychiczny reaguja na to slowo jak byk na czerwona plachte bo to obnaza ich problem.Facet nie upatruje w kobiecie praczki,sprzataczki,zmywarki,automatu do "kostek lodu",sam zmuszony do tego poradzi sobie wszechstronnie.Facet oczekuje zupelnie czegos innego a szczegolnie w okresie jakiegos wlasnego kryzysu(nikt nie jest ze stali ani z marmuru),nie pocieszenia-bo nie jest mazgajem i sierota.Oczekuje akceptacji sytuacji w ktorej sie nagle znalazl na polu zawodowym lub finansowym.Rozne sa scenariusze wq zaleznosci od charakteru,jeden bedzie wiecznie chodzil z psem na spacery,drugi bedzie non-stop w tv ogladal ekstralige,trzeci bedzie zapijal drinkami,wszyscy oni beda uciekac przed Wami jak przed katem,ktorego sie Kocha a on nagle ma miecz w rekach.Warto sie spalac,pies zchudnie,uciekac bedzie przed smycza,satelite odetna,kasa na drinki sie skonczy,ocknie sie ze jest w czarnej dupie i pozbiera sie,ale trzeba miec w domu przyjaciela na ktorym mozna polegac,a nie szczura ktory ucieka z"tonacego okretu".Wiem narazilem sie na krytyke.Pozdrawiam.

290

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

hej widze że dobrze trafiłam wink wszystko co piszecie idealnie pasuje do mnie .Mam 21 lat , wspaniałego synka . jestem z mężczyzną od 4 lat i wciąż żyjemy jak ...dobrzy kumple , a nie jak para... Kochamy się może nar na dwa miesiące , gdy już jestem na skraju wyczerpania psychicznego . Nie mam siły już go prosić , on zamiast kochać się ze mną , woli wieczorem pooglądać telewizję , porobić ze mną krzyżówki bądź w coś pograć , potem w łóżku każde z nas odwraca się w przeciwną stronę i idziemy spać  ... Jestem ładną dziewczyną, uważam że nic mi nie brakuję , widzę że podobam się innym mężczyzną. Lecz mój kochany , w ogóle  nie odczuwa żadnych potrzeb , próbowałam już wszystkiego , niestety ... Wspomnę że on ma 23 lata, więc raczej powinien chcieć .

291

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Trochę do mnie dotarło tzn. mam odpuścić zapuścić dom psa spuścić ze smyczy zrezygnować z kablówki i absolutnie żadnych psychologów terapii itp. ... a tak na poważnie zaczynam rozumieć choć to trudne bo nie wiem jak długo będzie trwał ten stan a ja potrzebuje wsparcia też i akceptacji a tego nie otrzymuję. Najgorsze że Twoja odpowiedź owszem psychologicznie rozkłada problem ale rozwiązania dalej nie ma.
On poza niespecjalnie odpowiedzialną praca nie ma żadnych problemów. Mieszkamy w moim mieszkaniu kredyt jest na mnie bo wzięłam go przed ślubem, Nie mamy wspólnego konta więc on się tylko dokłada do rachunków - nie ma presji finansowej.
Jedzenie ciągle przynosi od mamy (jedynak) mama mu pierze nawet spodnie! Prawie codziennie jest u swoich rodziców - wierzę mu na słowo.
Wczoraj powiedział że jestem dla niego nieatrakcyjna psychicznie - cokolwiek to znaczy proszę o interpretację. Owszem jestem przygnębiona zła i sfrustrowana ale do niego nie dociera że to on jest tego przyczyną. Jak proszę żeby to zmienił on odbija piłeczkę że to ja mam się zmienić a ja się zaczynam czuć jak ten koń w folwarku Orwella. Wiadomo co się stało z koniem...

292

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Orwella znam.Pisze z pozycji faceta,naprawde Faceta ktory stracil jaja na pare miesiecy i z obrzydzeniem na ten okres patrzy.Szerzej sie rozpisze,facet musi byc odciety od pomocy mamusi,to Ty wrzucaj mu spodnie do prania codziennie,wyklucz tego rodzaju powiazania,wraz z praniem gaci pojawiaja sie dyskusje na Twoj temat,mamusia zawsze stanie po stronie synusia i go wypaczy w dobrej wlasnej wierze.Zarcie od mamusi powachaj i daj kotom albo psu.Postaw sie jako kobieta ta jedyna w jego zyciu,szybko zrozumie.Nie on jest przyczyna zlych relacji w Waszym zwiazku.Watek nie atrakcyjna psychicznie,ciagle marudzenie po Twojej stronie zapewne,wciagnij go w rozmowy wymagajacej  bacznego myslenia takie z podkonstektami,badz nietuzinkowa,zaciekaw Go swoja nieprzywidywalnoscia.Faceci uwielbiaja kobiety,nie sprzataczki z plytami od 1 do10,gdzie 2 plyta to nagranie"smieci nie wyrzucone" mysle ze takie ktore maja charakter,nawet czasem trudny do zniesienia najbardziej pociagaja, a te przygarbione,nadskakujace sa wrecz smieciami.Ale pamietaj jedno badz 'Zawisza Czarnym" zawsze.

293

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Czytam Wasze wypowiedzi i nie mogę się nadziwić. Z jednej strony jak młody facet unika seksu z młodą żoną, to dla mnie na mur beton z facetem jest jakiś problem. Albo ma inną kobietę na boku albo ma inną orientację albo jakiś poważny problem z własną seksualnością. Ja z moją żoną żrę się niemal na codzień, nie raz i nie dwa wkurzony mówiłem sobie w duchu - mam jej dość, wypierniczę ją z domu, dzieci jej odbiorę i będę miał święty spokój. Tylko, że to w moim przypadku nie ma prawie żadnego przełożenia na to czy żonę pożądam seksualnie czy nie. Owszem, czas kłótni, cichych dni, które mogą trwać i tydzień i dwa, mogę się do żony nawet słowem nie odezwać, nie mówiąc o jakichkolwiek zbliżeniach fizycznych ale to nie znaczy, że mnie w tym czasie nie pociąga. I te dwa tygodnie, to jest maks tego co jestem w stanie wytrzymać w tym "karaniu".
Jest jednak druga strona medalu. Jeśli małżonek odwraca się od Was plecami, a Wy to pokornie przyjmujecie, to też popełniacie błąd. Ja ze swoją żoną mam rozbieżne temperamenty tzn. żona na pewno potrzebuje seksu rzadziej niż ja. Gdybym czekał aż ona wyjdzie z jakąś inicjatywą, to bym chodził mocno zestresowany. Tymczasem ja ją "zaczepiam" pod kątem seksu prawie codziennie. Nie mówię, że mam na to ochotę codziennie ale traktuję to jako taką zabawę, grę. Jak nie mam wieczorem specjalnej determinacji, to się nie gniewam jak żona mówi - nie, dziś jednak nie, może jutro. Mam wystarczająco dużo ciekawych zainteresowań żeby sobie zając nimi głowę. Jednak jeśli determinację mam, to mało się przejmuję tymi żoninymi wykrętami. Tylko trzeba wykazać trochę inicjatywy i okazuje się, że było nie, nie dzisiaj, a potem wiadomo...
Nie przypominam sobie też sytuacji żebym był tak zmęczony, zestresowany czy miał jakiś inny powód, że w sytuacji kiedyż żona zaczęła się do mnie dobierać powiedział jej - wiesz, może kiedy indziej. Nawet wtedy kiedy byłem zły, to co najwyżej trochę się podroczyłem typu - daj mi spokój itp. ale przecież w duchu czekałem aż w tym przepraszaniu wykaże dalszą konsekwencję.

294

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

mayk222 Twoje rady są naprawdę trafne w teorii - w praktyce musiałabym mamusię wysłać na księżyc żeby pozbyć się jej obiadków i prania gaci. Mam przywiązać męża do kaloryfera żeby nie jeździł do domu co drugi dzień? Śmieci wyrzucam sama wychodzę tez z psem - nie ględzę na ten temat. Nie należę do przygarbionych kur - dbam o siebie o czym świadczą opinie znajomych a nawet obcych mi ludzi którzy uważają mnie za kwitnącą i atrakcyjną kobietę (mimo ciąży).
Nie usprawiedliwiam się może na zewnątrz jestem ogarnięta ale w domu wychodzi zgorzkniała zołza, która stała się taka pod wpływem związku z nieodpowiednim człowiekiem któremu mama zabrała jaja.

Nie rozumiem i chyba nie zrozumiem facetów ich opieszałości i braku empatii.

Snake - widać że nie wszyscy faceci stracili jaja i to jest pocieszające smile

Ja1992 - nie jestem dobrym doradcą ale jeśli od 4 lat tak jest to nic nie świadczy o tym że to się zmieni. Rozumiem Cię bo sama mam podobnie - wierzyłam w poprawę i w jego obietnice ok 4 lat a teraz jestem z nim w ciąży i po ślubie i jest jeszcze gorzej niż było w sprawach intymnych. Nie chcę Cię zniechęcać ale o ile nie zaciągniesz go do psychologa-seksuologa on sam z siebie nie powie Ci co jest grane. A szanse że się zgodzi są niewielkie (jak twierdzi mayk222 i możliwe że ma rację) Możesz trwać w tym układzie tak jak ja trwam w moim albo się z nim rozstać. Masz 21 lat i duże szanse na normalne życie. Dla dziecka tez nie będzie dobrze jeśli będzie patrzeć na Twoją frustrację. Nie wiem czy jesteście małżeństwem ale jeśli nie to tym bardziej zastanów się czy naprawdę chcesz mu poświęcić resztę życia. Pomyśl że tak będziesz żyła jeszcze przez kolejne 50-60 lat albo dłużej. Szanse na zmianę tej sytuacji są ale to on musi tego chcieć a z tego co piszesz to jemu jest tak wygodnie i raczej nie dąży do zmian. Nie zachęcam Cię do niczego - próbuj to poukładać dopóki masz siłę.

295

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Ja jestem prorodzinny,jestes w ciazy,ja bym oszalal w takiej sytuacji,sciagnal bym Twoje ulubione konfitury z innej galaktyki,po sliwki suszone poszedl bym do afryki na piechote,morze trzeba poczekac na dojrzalosc partnera,.

296

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

mayk222 Twoje teksty poprawiają mi humor - faktycznie spróbuję teraz zająć się swoimi sprawami i będę go obserwować. 
Teraz to nie pora na rozpoczynanie życia od nowa. Zajmę się dzieckiem i firmą a z czasem pomyślę co dalej. W końcu 30 lat i małe dziecko to nie wyrok...

A propo śliwek... wystarczy do sklepiku na rogu po co zaraz do afryki smile

297

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

W temacie mamusiek. No może właśnie trzeba mamuśkę na księżyc wysłać. Męska rozmowa z teściową na temat - niech się mamusia w nasze życie nie wtrąca, a synek ma co jeść w swoim domu - powinna rozwiązać sytuację. Albo mamusia przestanie być bezpieczną przystanią dla synka albo synek z mamusią wybiorą siebie nawzajem, a Ty będziesz miała klarowną sytuację i wolną rękę. Tolerowanie takich chorych układów nie ma najmniejszego sensu. Ja co prawda nie miałem takich doświadczeń, choć zawsze byłem ukochanym synkiem mojej mamy. Bo w dzieciństwie zawsze jej pomagałem w pracach domowych, lubiłem jej towarzystwo, rozmowy z nią. Na studia wybrałem się jednak daleko od domu, po studiach znów zamieszkałem na tyle daleko, że widzimy się może raz na 2-3 miesiące. I nadal mam bardzo bliski emocjonalny kontakt z moją mamą, często rozmawiamy przez telefon. Jednakże nigdy nie skarżę się mojej mamie na moją żonę. Z dwóch powodów. Po pierwsze, bo niby dlaczego miałbym to robić? Moja żona, moje małżeństwo, to mój problem. Po drugie, gdyby mi taki głupi pomysł wpadł do głowy, to dokładnie wiem co bym od mojej mamy usłyszał - 20 lat temu mówiłam ci, że nie podoba mi się charakter twojej przyszłej żony, trzeba było wtedy słuchać. Teraz jak wybrałeś, to tak masz i mi nie zawracaj głowy. najciekawsze jest to, że moja żona nie raz mi zarzuca, że się na nią skarżę mamusi i nie może sobie przyswoić, że nigdy nie powiedziałem złego słowa na jej temat mojej matce. Nawet kiedy nie ukrywałem, że jest jakiś problem, nie odzywamy się do siebie itp. i mama się mnie pytała co się dzieje, to odpowiadałem, że - a nic, wkurza mnie... i ucinałem rozmowę. Żeby było śmieszniej, to ja miałem odwrotny problem, bo moja żona regularnie skarżyła się na mnie swojej mamie póki żyła, a ta regularnie brała moją stronę, więc frustracja szanownej małżonki tylko rosła. Ogólnie takie latanie pod spódnicę mamusi jest najgłupszym rozwiązaniem jakie można sobie wyobrazić. Znam dwóch facetów, którzy tak robili i obaj są obecnie rozwodnikami i po latach obaj wylądowali z powrotem u mamusi. Dorośli ludzie biorą odpowiedzialność za swoje decyzje. Związanie się z innym człowiekiem, utworzenie rodziny jest jedną z najważniejszych decyzji w życiu człowieka. Kiedy się już razem tworzy związek, to się razem rozwiązuje problemy. Ucieczka do mamusi jest ucieczką od problemów, ucieczką od odpowiedzialności. Moim zdaniem nie należy tego tolerować jeśli się myśli poważnie o swoim związku, czy wciąż ma się nadzieję na życie z tym drugim człowiekiem. Ja swoją drogę krzyżową z moją małżonką przeszedłem i przechodzę ale zawsze w chwilach złych przychodzi jednak refleksja, że za coś kiedyś ją pokochałem i trzeba szukać rozwiązania problemu. Czasem trzeba partnerem wstrząsnąć. U mnie bywało, że ciuchy żony i walizki lądowały z hukiem za drzwiami smile No ale czasem sobie myślę, że bez tej adrenalinki byłoby nudniej smile

298

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Sklepik na na rogu,te z afryki by bardziej smakowaly zapewne.

299

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Ja mam podobnie,jesteśmy 3 lata po ślubie, 10 miesięcy temu urodziłam synka, od tego czasu kochaliśmy się raz w 7 miesiący po jego narodzinach z moim przymusem. Ja mam ochotę i to bardzo, czasami prubuje zacząc ale widzę że jego to nie kręci, więc przestaje, obracam się i leje łzy, jestem poirytowana z mojej niemocy,próbowałam rozmawiać, raz powiedział ze przez pracę raz że zmęczony, raz je mam schudnąć ważę 60 kg przy wzroscie 164, dodam ze mam zbite ciało, wiadomo trochę brzuszka po porodzie. Pzed ciążą juz sexu nie było zbyt czesto raz na 2 miesiące, a na podrózy poślunej kiedy ważyłam 53 też mu się zbytnio nie chciało. Teraz tylko pyta kiedy "robimy" następne dziecko, a ja nie chce być maszyną do robienia dzieci, owszem chce 2 dziecko, ale w normalnym związku, poza tym czuje jak moja miłość się wypala, maż ma 35 lata, ja 27 jestem zalamana, gdyby nie dziecko bez namysłu odeszłabym od niego. Poza tym nie chce ze mną spedziać czasu, np. wieczorów, wspólnie posiedzieć, zawsze ma komputer lub tv i mówi przecież  jesteśmy razem, ale tak naprawdę jesteśmy obok siebie, nie rozmaia ze mną o niczym innym tylko o tym co musi. A do kolegów czy na miasto chciałby wyjść raz w miesiącu impreza nawet do 5 rano, bywało i pożniej, a ja sobote mam spędzić w domu z dzieckiem. Poza tym widzę, żę jestem inną kobietą, kiedyś się umiałam ćieszyć byłam optymistką, miałam swoje cele,a teraz nie lubię siebie, mój mąż za wszystko mnie obwinia, wszystko mi wylicza, mówi" ty to nawet szklanki nie umiesz umyć, nic nie umiesz zrobić" Co jak co ale wielu ludzi powiedziało mi że jestem bardzo pracowitą osobą, zawsze jest usprzątane pomyte i nagotowane. Chce mi się płakać jak o tym wszystkim pomyślę, coraz częściej myśle o rozwodzie, bo wydaje mi się, że w tym związku umieram. Pomórzcie  proszę co mam zrobić. Są dni kiedy jest ok tzn się nie kłócimy i mąż nie narzeka, ale one też są bez fajerweków i uczucia.
Mąż mówi że mnie kocha, ale kilka razy mnie juz tak powyzywał, ze wydaje mi się jak się kocha to choć by nie wiem jaka złość, z szacunku do drugiej osoby pewne słowa nie powinny paść.

300

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Jula! Jak jesteś taka dzielna to bierz rozwód i szukaj nowego męża. Młoda jesteś. Możesz też znaleźć kochanka -- na pewno zmieni twoje życie, ale jak romans wyjdzie na jaw to będzie bardzo ciężko -- nawet z rozwodem.

301

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Jula 27 ja już nie wiem co mam napisać...zmienić na inny model nie zmienisz,bo dzieciątko...i kochasz. Gruba nie jesteś smile
Widzę że ogólnie Ty zabiegałaś o seks... Obawa o niechciane nastepne dziecko odpada,bo sam się prosi....zwalanie winy na ciebie za całe nieszczęscia tego świata...
Może on jest gejem?

Przepraszam,nie chciałam Cie,ani męża obrazac...ale...on jest nie teges...

302

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Cały problem tego wątku polega na tym, że widzimy tylko jedną stronę opowieści. Nawet jeśli którakolwiek z Pań przekazuje to, co na ten temat mówią ich partnerzy, nie mamy pewnośći jak jest na prawdę - raz, że nie wiadomo, o czym w rzeczywistości myśli ów partner, dwa, że informacje przekazywane są przez rozemocjonowaną kobietę.
Musielibyśmy usłyszeć (przeczytać) co ma do powiedzenia druga strona w każdej przytoczonej tutaj sprawie.

Ponieważ jak czytam opowieśći większości wypowiadających się w tym wątku Pań, to prawdopodobnie moja partnerka na mój temat mogłaby to samo napisać i tak samo ponarzekać, ale... ja uważam, że sama jest sobie winna.
A jej rzekome "chcenie" z mojej strony wygląda całkiem inaczej.
I będąc mężczyzną "nie dającym" kobiecie, z lekkim wzruszeniem ramion czytam niektóre tutejsze żale, bo wiem, że często powód leży po stronie kobiety, która wbrew pozorom przez lata robiła wszystko, aby temu mężczyźnie w końcu przestało się chcieć.
Namiętność zanika.
Potrzeby są inne.
Można pisać o potrzebach na forum, ale rzeczywistość wszystko weryfikuje.
Dla mężczyzny kobieta siedząca w garach, sprzątająca, przestaje w pewnym momencie być obiektem pożądania.
Staje się... towarzyszem życia, nikim więcej.
Mężczyzna chce widzieć w swojej kobiecie kobietę, a nie matkę, sprzątaczkę, kucharkę.
Rutyna, problemy, nuda. I żadna seksowna bielizna nic już nie pomoże.

303 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2013-03-19 17:30:00)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Dlaczego widać jedną stronę opowieści?
Bo piszą ci, którym brakuje bliskości z partnerem, piszą te osoby dla których brak seksu w związku jest problemen emocjonalnym i fizycznym. Właśnie te osoby sobie nie radzą. Choruje zarówno ich "dusza" jak i "ciało " , natomiast te drugie nic nie piszą, nie mówią, bo zazwyczaj dobrze się czują. W końcu niczego im nie brakuje - problemu nie ma.
Popieram, że każda sytuacja ma dwie strony medalu. Kobiety często piszą tutaj rozżalone, wówczas, gdy już nie radzą sobie z negatywnymi emocjami.Szukają rozwiązań na różne sposoby, często nadal szkodząc.
Piszesz " kobieta przez lata robiła wszystko, aby temu mężczyźnie w końcu przestało się chcieć". Sporo kobiet czuje, że to mężczyzna przez lata skrupulatnie pracował nad tym, aby one przestały go kochać... No I kółko zamknięte.
Moim zdaniem problem leży w komunikacji między partnerami. Kobiety wyrzucają swoje żale, a mężczyzna czuje się atakowany.

Powiedzmy, że ja również przyczyniłam się do tego, że mój mąż stracił do mnie porządanie. Niektórych czynów i słów jestem świadoma, że mogły się do tego przyczynić, ale brak mi pomysłów jak to naprawić. Z drugiej strony zrzucenie na siebie winy za stan obecny w niczym nie pomaga. Nie da się z nim na ten temat rozmawiać, bo obojętnie co i jak powiem, to on się nie otworzy. Każde moje słowo w tej sprawie to czepianie się...
Skoro kobieta daje znać, że coś jej nie pasuje, to mężczyzna zdając sobie sprawę, że jego kobieta staje się dla niego mniej atrakcyjna, powinien również zareagować i robić coś przeciw wkradającej się rutynie. Zadbać o więź w związku, a nie włączyć stronkę xxx i szukać ciekawych doznań oglądając panienki, a żonka nadal niech będzie praczką, sprzątaczką itp.
Nie uwierzę w to, że kobieta jako matka nie może być pociągająca dla swojego mężczyzny. Trzeba chcieć rozbudzić w sobie na nowo pOżądanie, a pojawi się ono.

Mayk222
"Nie chce sie naprawde narazic Wam kobieta ,ale tak naprawde mysle ze macie niewlasciwe podejscie do facetow,i tu lezy problem.Za wczesnie dochodzi,nie ma ochoty,moze jutro?A moze jest wpedzony w komleksy,seks udany, moze nie idealny,na dana chwile ,jest wyznacznikiem meskosci dla faceta,kazda minimalna krytyka Go deprymuje,lepiej nie ryzykowac niz wyjsc na glaba,ucieka sie w ten sposob od kobiety ktora sie kocha,narasta bariera,trudno ja potem zlamac,powstaje awersja do seksu,blokada."

Masz po części rację, ale czy to zawsze kobieta jest winna kompleksów mężczyzny? "Każada minimalna krytyka go deprymuje... Tzn że nie wolno rozmawiać o seksie i pokazywać co nam się lepiej podoba? Udawać że było rewelacyjnie, jak było po prostu przyjemnie? To do niczego dobrego nie doprowadzi. No może do blokady u kobiety. No, ale jak już nasz mmężczyzna nabył niechęci do seksu, jak to zmienić? Jak zachęcić go do rozbudzenia pożądania?

304

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Powiedzmy, że ja również przyczyniłam się do tego, że mój mąż stracił do mnie porządanie. Niektórych przyczyn, czynów i słów jestem świadoma, że mogły się do tego przyczynić, ale brak mi pomysłów jak to naprawić. Z drugiej strony zrzucenie na siebie winy za stan obecny w niczym nie pomaga. Nie da się z nim na ten temat rozmawiać, bo obojętnie co i jak powiem, to on się nie otworzy. Każde moje słowo w tej sprawie to czepianie się...

Jeśli swoim zachowaniem zamknęłaś męża, to już nigdy nie otworzysz. U mnie też tak jest, choć pewnie dotyczy zupełnie innych sfer życia.


Skoro kobieta daje znać, że coś jej nie pasuje, to mężczyzna zdając sobie sprawę, że jego kobieta staje się dla niego mniej atrakcyjna, powinien również zareagować i robić coś przeciw wkradającej się rutynie. Zadbać o więź w związku, a nie włączyć stronkę xxx i szukać ciekawych doznań oglądając panienki, a żonka nadal niech będzie praczką, sprzątaczką itp.

Najczęściej kobieta daje znać, że jej mężczyzna nie jest taki jak sobie wymarzyła. Po tym jak sobie ślubowali, to żona uznaje, że trzeba "dbać o związek", czyli zmienić mężczyznę, aby był lepszy. Kobieta przez wiele lat naprawia związek i podobnie jak twarz Michela Jacksona związek się zmienia i zmienia... na końcu jest beznadziejny, ale powrotu już nie ma. Włączanie stron xxx raczej nie ma przełożenia na pożądanie swojej żony.

Nie uwierzę w to, że kobieta jako matka nie może być pociągająca dla swojego mężczyzny. Trzeba chcieć rozbudzić w sobie na nowo pOżądanie, a pojawi się ono.

Może być pociągająca. Masz rację. A pożądania chyba nie da się na nowo rozbudzić... W każdym razie moja żona o siebie dba i pożądanie nie zgineło.

305 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2013-03-19 17:53:10)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

"Najczęściej kobieta daje znać, że jej mężczyzna nie jest taki jak sobie wymarzyła. Po tym jak sobie ślubowali, to żona uznaje, że trzeba "dbać o związek", czyli zmienić mężczyznę, aby był lepszy."
Sporo kobiet skarży się, że mężczyzna przed ślubem zabiegał o jej względy, adorował, wyszukiwał sposobów wprowadzenia w ją w zachwyt. Po ślubie już ją ma i zapimina jaki był wcześniej. Kobieta chcąc naprawić związek, nie chce zmieniać mężczyzny na lepszego, ale chce tego samego jakim  był wcześniej.
Gdy kobieta mówi chciałabym dostawać częściej kwiatka, tak naprawdę chodzi jej o poświęcenie czasu i uwagi, a nie o fakt posiadania roślinki. A mężczyzna odbiera to jako atak? Bo przez rok nie dawał, a teraz go kobieta chce zmienić.

Ja nie chcę zmieniać męża. Pragnę tylko czuć się przez niego kochaną jak kiedyś.

Twierdzisz, że się nie otworzysz przed żoną w pewnej kwestii ( chyba chidzi o jej zazdrość?)
U nas mąż się zamknął na tematy seksu. Długo nic nie mówiłam...., byłam naprawdę ostrożna i uśmiechnięta. Przez wiele lat nie miałam podczas stosunku orgazmu i myślę, że to go zablokowało sad Zadusiło jego potrzeby Seksualne. Strach przed kolejnym niezaspokojeniem moich potrzeb spRawił, że wolał unikać zbliżeń. Mimo iż nie robiłam wyrzutów z tego powodu, to czuję, że bardzo zawiniłam w tej sprawie. Ale nad rozlanym mlekiem się nie płacze, więc chcę to naprawić, tylko że trudno jest rozmawiać z kimś kto nie chce się otworzyć. Obawiam się, że życie seksualne w naszym małżeństwie jest skazane na niepowodzenie.

306

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Kathon
"Mężczyzna chce widzieć w swojej kobiecie kobietę, a nie matkę, sprzątaczkę, kucharkę.",
no tak, tylko te prozaiczne czynności też ktoś musi robić, ewentualnie partner może wziąć je na siebie (zatrudnić pomoc) wtedy jego kobieta będzie mogła być "kobietą", tylko jakoś nikt tego nie robi a najczęściej jak nie ma posprzątanego domku i obiadku na stole to też jest źle.
Ban
W każdym razie moja żona o siebie dba i pożądanie nie zginęło.
Myślę, że dbanie o siebie to jednak nie jest gwarancja sukcesu.
W ogóle to trudno tu o jakieś uniwersalne diagnozy. Ja zawsze byłam troszkę zołzowata, mój dom, rodzina są zadbane ale dlatego, że dbam o nich kiedy chcę i jak chcę, dodatkowo gonię innych do roboty, zawsze wiedziałam, że tzw. poświęcanie się nie ma sensu i ma krótkie nogi. Np. mąż od dawna jada w tygodniu poza domem, synek w szkole (mi wystarczy makaron ze szpinakiem) w sobotę pizza, a w niedzielę serwuję przesmaczny obiadek bo mi się chce i wszyscy to doceniają. I tak mam dużo innych obowiązków (jak większość osób w dzisiejszych czasach) więc to co mogę odpuszczam. Wszystko generalnie chodzi jak w zegarku, na tym tle nie ma zgrzytów i nikt nie ma poczucia, że się poświęca. Nie jestem potulną żonusią, mam własne zdanie i wiem, że mąż to szanuje, on jest bardzo dominujący i łatwo mógłby mnie stłamsić gdybym była inna. No ale......... jednak mnie nie chce fizycznie. Co do dbania o siebie, akurat tutaj w dużym stopniu pomogła mi natura więc mam ułatwione zadanie, jednak niczego nie zaniedbuję. Dlaczego pragnie mnie większość facetów, których znam, a własny mąż nie. Ktoś, kto przeżywa to co ja raczej nie ma zbyt wysokiego poczucia własnej wartości,  dlatego mówię to nie na podstawie jakichś urojeń tylko wyartykułowanych komunikatów od płci przeciwnej.
Dlaczego to wszystko piszę, bo wydaje mi się, że mogłabym być ósmym cudem świata, pod względem wyglądu, osobowości itd. a i tak nie miałoby to znaczenia, tak jak przypuszczam w większości przypadków o których tutaj mowa. Zawsze można wytknąć jakieś wady, zaniedbania itd. ale tak na prawdę w większości "normalnych" związków ludzie się kłócą, nie zawsze o siebie dbają (mowa także o panach) jedni nie dbają o dom, inni dbają za bardzo, jedni są wredni inni zbyt opiekuńczy a jednak się kochają (także w łóżku).
Smutne to wszystko, ale może też warto pogodzić się z tym, nie szukać wciąż problemu w sobie i myśleć co dalej........, jednym pomoże terapia, inni powinni się rozejść, sama nie wiem co najlepsze ja wybrałam trzecią opcję czas pokaże czy najlepszą...

307

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Tydzień temu opisałam tutaj swoją sytuację i naprawdę czytanie tego forum pozwoliło mi wiele zrozumieć. Z moich obserwacji wynika że facetowi nie przeszkadza bałagan, kurze włosy na wannie itp. on przychodząc do domu chce widzieć uśmiechniętą spontaniczną żonę taką jak na początku... a nie z tłustymi włosami mopem w ręku i wiecznie zrzędzącą - to trudne ale wszystkie kobity które odkryły tą prawdę mają łatwiej. To nawet nie chodzi o to żeby zapuścić mieszkanie i poświęcać cały czas sobie ale o jakąś równowagę. Chyba facet wcale nie oczekuje od kobiety żeby chodziła "zrobiona" przez 24 h tylko tu chyba chodzi o zachowanie.
Zrobiłam eksperyment - przez tydzień zakopałam topór wojenny, zapomniałam o przeszłości - wykasowałam wszystkie złe wspomnienia i starałam się tak zachowywać jak na początku znajomości. Sprzątaliśmy razem mieszkanie w weekend, on zmywał i odkurzał smile i wcale nie musiałam go do niczego zmuszać bo on sam chciał! A wczoraj się kochaliśmy i było fajnie.
Nie twierdzę że to koniec naszych problemów ale zrobiliśmy malutki krok do przodu. smile

My kobity jesteśmy silniejsze, bardziej odporne psychicznie i mamy intuicję więc możemy to wykorzystać i przynajmniej spróbować dogadać się z naszymi połówkami, które nie zawsze dojrzały do odpowiedzialnego życia.

Wiem że to trudny temat i im większe wzajemne pretensje tym większa narasta bariera i coraz trudniej to odkręcić ale chyba trzeba walczyć tak mi się wydaje.

Nie myślę teraz o rozwodzie tylko o tym żeby walczyć o ten związek bo rozwód to chyba ostateczność i trzeba wykorzystać wszystkie koła ratunkowe zanim się zrobi taki radykalny krok.

Nie wiem co będzie dalej z nami ale chciałabym żeby każdy znalazł w sobie siłę do naprawienia wzajemnych relacji. POWODZENIA smile

308

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
czarnookatemperówka napisał/a:

Tydzień temu opisałam tutaj swoją sytuację (...). Z moich obserwacji wynika że facetowi nie przeszkadza bałagan, kurze włosy na wannie itp. on przychodząc do domu chce widzieć uśmiechniętą spontaniczną żonę taką jak na początku... a nie z tłustymi włosami mopem w ręku i wiecznie zrzędzącą (...). To nawet nie chodzi o to żeby zapuścić mieszkanie i poświęcać cały czas sobie ale o jakąś równowagę. Chyba facet wcale nie oczekuje od kobiety żeby chodziła "zrobiona" przez 24 h tylko tu chyba chodzi o zachowanie.

I dokładnie właśnie o to chodzi...
Brawo, że udało Ci się to zrozumieć, oby udało Wam się na nowo dopasować do siebie.
Pozostaje mieć nadzieje, że inne kobiety też to zrozumieją...

309

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

facetowi nie przeszkadza bałagan ... chce żonę taką jak na początku... a nie z tłustymi włosami mopem w ręku i wiecznie zrzędzącą ... Chyba facet wcale nie oczekuje od kobiety żeby chodziła "zrobiona" przez 24 h tylko tu chyba chodzi o zachowanie.

Tak -- nie przeszkadza kurz na szafie. Też się nieraz zastanawiam -- jak mieszkałem na studiach, to miałem całkiem ładne mieszkanie, myślę, że całkiem czyste, schludne, zupełnie żonie nic nie przeszkadzało. A teraz jak sprzątam to żona zawsze jest niezadowolona. Kto się zmienił -- ja czy ona?

Wracając do tematu seksu... oczywiście ważniejsza jest seksi żona niż czyste szafy. Seksi nie znaczy cała w brokacie, full makijaż, szpilki -- seksi to pewnie zadbana i uśmiechnięta.


on zmywał i odkurzał smile i wcale nie musiałam go do niczego zmuszać bo on sam chciał!

To logiczne -- jak nikt nie pozmwya to samo się nie pozmywa. Więc trzeba to zrobić, a przecież bez sensu, aby facet gnił na sofie, a kobieta zasuwała w kuchni. Zatem trzeba razem pracować.

310

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

kathon, nie podoba mi się to, że znowu obarczasz winą za sytuację kobiety, cieszę się że czarnookiej temperówce powoli udaje się wyjść z marazmu, ale sugerujesz że większość kobiet która ma takie problemy to zapuszczone zrzędliwe jędze które nic nie rozumieją. Każda z nas jak sądzę przerabiała już wszystko, i najczęściej zaczyna się od szukania winy w sobie. U nas w domu nie ma problemów, wracamy do domu prawie równocześnie, witam się z mężem pachnąca i uśmiechnięta, on , mnie na przywitanie przytula i całuje, mówimy do siebie czule i z szacunkiem, nie ma problemów z codziennymi obowiązkami, obydwoje powinniśmy być dla siebie atrakcyjni teoretycznie, mam dobrą pracę którą lubię w której jestem ceniona, swoje zainteresowania, lubimy spędzać wolny czas razem w podobny sposób, jego nowi partnerzy w interesach gdy mnie poznają mówią mu, że ma piękną żonę, sam ma czasem ubaw gdy się na mnie gapią przy kolacji , co może jeszcze bardziej nakręcać faceta.  A jednak, żyjemy jak kochające się, blisko związane rodzeństwo. Dlatego w tym wątku nie powinny padać oświecone "porady" typu .... pozostaje mieć nadzieje, że inne kobiety też to zrozumieją..., to jest ostatnia rzecz, której tu oczekujemy, mam nadzieję, że inne panie z tym problemem zgodzą się ze mną, pozdrawiam je gorąco:)

311 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2013-03-22 11:51:49)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Akurat dla mojego męża poRządek w mieszkaniu ma bardzo duże znaczenie. MOże od kurzu na górnych półkach humor mu się nie popsuje, awantur o niepozmywane naczynia też nie robi, ale widzę, że się denerwuje jak coś zalega. Ten plus, że sam bierze się do roboty i nikt nikogo u nas nie gania. Jak nie dzisiaj, to jutro się coś posprząta. Bardzo cenię takie podejście mojego męża do tej sprawy, aczkolwiek słyszałam wczoraj w radiu dyskusję na temat amerykańskich badań, które po części rzucają nowe światło na "Łóżkowy " problem w moim małżeństwie.

" Pary, które dzielą obowiązki domowe między sobą - MAJĄ MNIEJ SEKSU na co dzień niż te, gdzie te obowiązki spoczywają na kObiecie."

Panie miały wypowiedzieć się w tej sprawie. Czy wolą partnerski podział obowiązków czy więcej seksu....

Czarnookatemperówka, cieszę się z Waszego kroku do przodu smile Życzę dalszej poprawy
Ja też się pochwalę big_smile Jest u nas lepiej. Mąż potrzebował trochę czasu, aby dostrzec problem. Kiedy ja odpuściłam całkowicie temat seksu, to sam nawet zaczyna rozmowę. No dobra, może nie rozmowę, ale 2 , 3 zdania. Oczywiście nie jest tak jak bym chciała, ale widzę małą poprawę. Przede wszystkim w jego nastawieniu. Z moim też walczę w pewnych kwestiach. Jestem dobrej myśli.
Teraz mam zamiar wykupić karnet na siłownię i jak mąż wróci z pracy, to podać obiadek, zostawiać go z synkiem i zniknąć, zrobić coś dla siebie. Dla nastroju i wyglądu wink

Ban:
"Wracając do tematu seksu... oczywiście ważniejsza jest seksi żona niż czyste szafy. Seksi nie znaczy cała w brokacie, full makijaż, szpilki -- seksi to pewnie zadbana i uśmiechnięta. "
Niby oczywiste, ale dopiero do mnie dotarło. Dzięki smile
Za bardzo się przejmuję tą sytuacją. Wykryto u mnie schorzenie, które ma duży wpływ na skłonności do depresji. Rzeczywiście ostatnio chodziłam przybita, ale teraz mam zamiar zrobić wszystko, aby zachowywać pozytywne nastawienie.  Częściej się uśmiecham, spotykam z przyjaciółmi , problem staram się potraktować z humorem i jest lepiej. Mam nadzieję, że na dłużej.

"facetowi nie przeszkadza bałagan ... chce żonę taką jak na początku... a nie z tłustymi włosami mopem w ręku i wiecznie zrzędzącą"
Nie popadajmy zaraz w skrajności. Przy sprzątaniu nie trzeba wyglądać od razu jak zaniedbana kura domowa. Dobrze określiłaś : potrzebna jest równowaga.
Znami takie pary, że kobieta nawet w worku po kartoflach jest atrakcyjna dla swojego męża. Może spać w rozwleczonej , babcinej koszuli, a mąż nie daje spokoju...

312

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
kawulka napisał/a:

kathon, nie podoba mi się to, że znowu obarczasz winą za sytuację kobiety

Nie obarczam, ale jest to jedna z głównych przyczyn.
Bynajmniej nie chcąc wszczynać niepotrzebnej awantury, odeślę Cię do mojego pierwszego postu w tym wątku parę linijek wyżej, gdzie pisałem, że szkoda, że nie znamy drugiej wersji (tej męskiej).
Inaczej - Ty widzisz siebie, jak jesteś pachnąca, cudowna, całusami witasz się z partnerem. A co on widzi? Może tego akurat nie widzi, bo widzi (słyszy, obojętnie) co innego, coś, na co Ty nie zwracasz uwagi i nam tego w swojej opowieści nie przekazujesz.
Innymi słowy, jakby to moja kobieta napisała tutaj - przecież jestem dla niego cudowna, pachnąca, czekam na niego z obiadem, wyprasuje mu ciuchy, sprzątne jego rzeczy. Ja od wejścia słyszę narzekanie, że coś zostawiłem nie tam gdzie trzeba, dlaczego kupiłem nie to mleko co trzeba, po godzinie nie udaje mi się jej od tych garów odciągnąć, po chwili słyszę litanię ile to na dzisiaj jeszcze prasowania zostało, a najlepiej abym zajął się łazienką, bo brudna (którą dzień wcześniej sam przemyłem, bo mam takie same potrzeby czystości jak i ona).
Po wszystkim, uwierz mi - na żaden seks z nią nie mam najmniejszej ochoty.

313

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

zadam Wam pytanie netkobietki z innej beczki, jak sobie radzicie? Same coś "majstrujecie" by rozładować "wewnętrzne" napięcie? Kochanek? Czy zupełnie nic? Bo u mnie mijają 3 miechy jak facet mnie nie tknął i jak na początku sobie jakoś tam radziłam, tak teraz mam wstręt do własnego ciała i brzydzę się nawet tego że mogę mieć ochotę i porządać, czuje się już tak skrajnie niekobieca, że wydaje mi się jakiekolwiek zbliżenie nierealne, niemożliwe.. że nie zasługuje na tą przyjemność.. to straszne, ale już chyba nie odbuduje w sobie tego co straciłam sad jestem załamana..

314

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

ZOSTAW GO. Przykro mi to mówić. Pisałam wcześniej o swojej walce o związek ale już nie mam siły. Co z wami jest nie tak faceci??? DRAMAT! Chyba powinniście się przestawić na gumowe lale - zawsze gotowe małomówne niewymagające żadnych starań. Nie mam nic do dodatnia jedynie żal.pl

315

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
czarnookatemperówka napisał/a:

ZOSTAW GO. Przykro mi to mówić. Pisałam wcześniej o swojej walce o związek ale już nie mam siły. Co z wami jest nie tak faceci??? DRAMAT! Chyba powinniście się przestawić na gumowe lale - zawsze gotowe małomówne niewymagające żadnych starań. Nie mam nic do dodatnia jedynie żal.pl

czarnookatemperowko, chyba nie zostawię na razie, bo mi zależy za bardzo.. a z drugiej strony przez seks zostawić..? sama nie wiem, jestem bardzo pogubiona... załamana ... sad mówi, że ma jakąś blokadę, po prostu boi się zainwestować uczucia.. życie jakie miał takie miał, więc go rozumiem (No ale gdzie miejsce na moje oczekiwania i uczucia? sad ) no i nie mieć w ogóle ochoty na partnerkę? idzie własnie 4 miesiąc bez żadnego zbliżenia, dotyku.. jest mi cholernie ciężko... w dodatku, ostatnio gdy byłam u niego, zupełnym przypadkiem, zauważyłam, że przed moim przyjechaniem do niego oglądał pornola.. sad ja nie wiem, może specjalnie by nie mieć już ochoty gdy się spotkamy? albo może żeby sprawdzić, czy da radę? strasznie mnie to zabolało... do dziś przez to płaczę...

naprawdę szkoda, że ten wątek tak mało żyje...jakieś mentalne wsparcie by się nam chyba przydało... tym bardziej, że w realnym świecie nie ma z kim o tym pogadać.. sad

316

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Mam podobny problem .
Jestem w zwiazku z partnerem od 7 lat.Od 3 mieszkamy razem.
Wczesniej seks nie był bardzo czesty,ale w miare goroący.
Od jakiegos czasu ,rzadko dochodzi do zblizeń.
Kochamy sie ,partner jest czuły ,miły,dba o mnie.Wiele razem przeszlismy..W ciagu dnia prowokuje ,ociera sie,przytula,prosi o dotykanie członka,wieczorami tez o to prosi..Jednak w ogole nie mysli o seksie.Dla mnie to jest irytujace,bo wysyła mi sprzeczne sygnały...
Wiem ,ze oglada flmy pornograficzne w sieci i podejrzewam ,ze sie onanizuje.Ostatnio powiedziałam mu jak sie z tym czuje.Był zaskoczony .Twierdzi ,ze sie nie zaspakaja,a filmy oglada z ciekawosci.Nie wierze w to.Powiedział tez ,ze to nic nic ma wspolnego ze mna,po prostu nie ma ochoty na seks jak kiedys. Nie wierze.Po co wobec tego oglada filmy pornograficzne i kaze sie dotykac? Pytalam czy moja wina w tym jest ,nie umial odpowiedziec...Ma to omowic z psychologiem.Ale ciagle nie daje mi to spokoju.
Co myslicie na ten temat?

317

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Jako facet, powiem Wam, że w tej kwestii to mam jakiegoś cholernego pecha. Albo trafiam na kobiety, którym seks nie jest do szczęścia potrzebny, a jak już w tym temacie są otwarte i chętne, to są tak emocjonalnie rozchwiane, że poza łóżkiem nie da się normalnie funkcjonować, poza tym kompletnie nie dbają o swoją kobiecość. Zacząłem już podejrzewać, że jest tu jakaś zależność i może trzeba mieć spokojną stałą partnerkę i kochankę wariatkę smile
Sytuacje są jednak różne. Jako facet mogę potwierdzić, że faktycznie jest zniechęcające, jeśli kobieta chodzi po domu cały czas w powyciąganym ubraniu "roboczym", a robi się na "bóstwo", kiedy wychodzi do pracy, sklepu, znajomych itd. A potem przychodzi i przebiera się w stare łachy.
Sprawa druga - kompleksy. Jeśli o mnie chodzi, to nie ma nic gorszego, niż wypowiadane głośno kompleksy. A to że tłuszczyk, a to że celulit, a to że "w ogóle jestem nieładna". Wystarczy kilka razy coś takiego usłyszeć i nabiera się przeświadczenia, że faktycznie tak jest i ochota na seks przechodzi.
Jeśli chodzi o pornografię i onanizm - na szczęście nie jest to mój problem, ale oglądając sceny erotyczne nieraz sobie myślałem "kurde, fajnie by było tak to robić z moją partnerką". Ja jestem bardzo otwarty w kwestiach seksualnych, niestety, partnerki, na jakie trafiam, jakoś nie bardzo. No i kiedy coś zaproponuję, a to spotka się z odmową, albo co gorsza ze śmiechem, to zabija we mnie chęć do dalszych prób w tym temacie. Nic dziwnego, że faceci po tym mogą zaspokajać się przy pornosach. Zapewne oczekują czegoś bardziej odważnego, ale nie chcą o tym mówić, bo obawiają się wyśmiania. Oczywiście może być taż tak, że to jakaś dewiacja i facet potrzebuje filmu, żeby się zaspokoić.
Nie wiem też czemu mnóstwo kobiet "boi się" seksownego ubrania, bielizny, zachowania. Kiedy facet widzi swoją kobietę w krótkiej spódniczce i szpilkach, to na pewno go to kręci. A już chyba nic tak nie działa, jak spojrzenia innych facetów na ma moją kobietę. Tym czasem często słyszę, że krótka spódniczka "nie przystoi" a szpiki są "niezdrowe". Co ciekawe, smażony kotlet i siedzenie przed TV też jest niezdrowe, ale z tego nie rezygnuje smile Pończochy to w ogóle jest towar zarezerwowany dla celebrytek tylko chyba. Pomimo, że miałem kilka partnerek, NIGDY nie doszło do sytuacji, żeby partnerka sama z siebie takowe założyła. A widzieliście choć jedną scenę erotyczną na ekranie, gdzie partnerka jest w rajstopach? Ja widziałem. Raz. Oczywiście był to polski film smile Swojej partnerce, z którą byłe w dłuższej relacji, pokupowałem nawet cały system bielizny, którą potem i tak mole w szafie żarły. Z resztą to nie to samo, jak sytuacja, gdy partnerka sama w tajemnicy przede mną kupiłaby sobie taką bieliznę i zaprezentowała ją przede mną. Wtedy to bez wahania rzuciłbym się na nią bez względu na porę i okoliczności smile

Oczywiście, to nie są odpowiedzi na Wasze konkretne problemy, ale takie moje spostrzeżenia w druga stronę, które być może pomogą komuś teraz lub na zaś.

W ogóle to z tego wątku nasuwa się taka konkluzja. Seks to jednak najważniejszy aspekt związku. Iść do teatru, rozmawiać, gotować, przytulić się itd. to można z każdym - z siostrą, matką, koleżanką a nawet kolegą. Nawet kredyt można wziąć z kimkolwiek, o czym mówi jedna z reklam w TV. Zatem to seks jest kluczowy. No chyba że nie jest, w takim razie chyba można go uprawiać z kimkolwiek - co nie? No i teraz zastanawiam się dalej. Skoro jest taki ważny, to skąd presja, by w nowym związku czekać z nim nie wiadomo ile? Po to, by się zakochać i przez resztę życia, albo przynajmniej przez jakiś czas, tkwić we frustracji? Może właśnie dochodzimy do tezy, że od seksu powinno się zaczynać znajomość? Teza budząca kontrowersje, no ale sama się taka nasuwa.

318

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Seks jest ważny. Można od seksu zacząć znajomość. Kobieta i mężczyzna powinni o siebie dbać nawet w domu.

319

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

antykobieto (myślałam, że jesteś płci żeńskiej)  dobrze, że faceci w tym wątku piszą jak to wygląda z ich punktu widzenia, uważam, że to bardzo cenne, nawet jeżeli nie we wszystkim się zgadzamy, nasi mężowie to też w końcu faceci.  Z tymi pończochami to się ubawiłam, tak się składa, że od jakiegoś czasu całkiem przerzuciłam się na pończoszki, doceniłam ich wygodę smile mąż się tym nie interesował za bardzo ale, teraz nie będę demonstrować bo zacznie być podejrzliwy, a tego bym nie chciała. Tak się składa, że dzisiaj przez kilka chwil paradowałam po domu w samej krótkiej koszulce i  czarnych seksownych majteczkach obszytych koronką (zawsze takie noszę więc to nie podejrzane), mąż stwierdził, że ślicznie wyglądam w tych seksownych majteczkach ...... i na tym się skończyło, mam ładne, zgrabne, opalone ciało, podobno extra tyłek,  kochanek twierdzi, że nie jedna nastolatka mogłaby mi pozazdrościć, i co z tego. Mąż  mi nigdy nie proponował niczego nietypowego, więc nie miałam szansy wyrazić zdania.
Ale gdyby seks był najważniejszy w naszym związku odeszłabym od niego, jednak trudno mi sobie wyobrazić innego człowieka przy moim boku z którym tak dobrze byśmy się rozumieli, dogadywali i uzupełniali w wielu aspektach.
Od seksu jednak nie potrafiłabym zacząć znajomości, przypuszczam, że nie poszłoby mi wtedy dobrze i potencjalnie niezły związek zostałby przekreślony na wstępie, w facetach kręci mnie głównie mózg i osobowość, tego nie da się ocenić od razu, muszę się oswoić, poczuć bezpiecznie, wtedy się otwieram i jest dobrze. Zresztą nasz pierwszy raz z tym drugim nie był udany, gdybyśmy od tego zaczęli, jednocześnie na tym byśmy skończyli, jestem pewna. Teraz jest na prawdę dobrze, skoro on cały czas nalega na spotkania i jest ciągle gorący to chyba ma podobne zdanie smile No cóż, wlałabym mieć to w domu, ale życie to nie bajka......

320

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Dziękuję Wam za rady. Na razie dalej tkwię w związku. Sexu oczywiście nie ma.

Czuję jak bym była jego kulą u nogi. Nic mu we mnie nie pasuje, to po co chciał taką żonę?

Czasami są dobre chwile, ale po chwili się wszystko psuje i myślę o rozwodzie.
Jak tak dalej będzie to właśnie przede wszystkim dla dobra dziecka odejdę, gdyż szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dzieci.

Zastanawiam się tylko co z dzieckiem by było gdy ja nie pracuję? Moją ostatnią deską jest jeszcze terapia, której spróbujemy, bo mąż się zgodził.

321

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Żyję w związku bez seksu 20 lat !!!
Problem jest po stronie mąża - unika zbliżeń. Przez cały ten czas. Średnia roczna to 3 razy w roku. Dramat !!!
Oczywiście nie jestem zadowolona i cały czas myślałam o rozwodzie, ale poniewaz mamy dzieci to współne zajmowanie się nimi było wygodniejsze.
Na początku było jakby normalnie, ale poźniej analizując można było znaleźć symptomy - międzi innymi udawany orgazm męski !!! szok, ale jednak !!!
Później pojawiły się preteksty do braku sexu: zmęczenie, zły dzień, ciąża, obecność dzieci w domu, wymuszone szybkie zasypianie.
Na początku dawałam się nabierać, ale później zaczęłam się domagać tego, co mi się należało. Pojawiło się wtedy obwinianie mnie o złe zachowanie. czyli że mam wieczne pretensje, że jestem ciągle niezadowolona i on nie może się ze mną kochać, bo to wszystko mu przeszkadza. Moje pretensje można było odnieść do takich uwag, jak to, że skarpetek nie zostawia sie na parapecie - normalna sprawa.
Seksu dalej brak.
No i zaczęłąm w końcu emanować ogólnym niezadowoleniem demonstrując w ten sposób swoją obecność. Był to krzyk rozpaczy. Sexu brak.
Czułam się winna więc chciałam nadrobić fajną bielizną, szampanem, atmosferą. Nic z tych rzeczy - czasem z litości coś mi się trafiło, a czasem tylko uwaga, że dzisiaj to taki cholernie zmęczony jest...
No więc skoro nie byłam atrakcyjna dla męża musiała sprawdzić swoją atrakcyjność na zewnątrz. Okazało się, że nie ma ze mnią żadnego problemu. Ale nie chciałam tak żyć. Zdarza mi sie czasem nadal sprawdzać się, ale tylko z czystej potrzeby fizycznej. Powiedziałam mu, że zdradzałam go, ale nic z tym nie zrobił. Domniemam, że akceptuje to.
Teraz razem unikamy kontaktów: on z tego samego powodu, ja - bo nie cieszą mnie ochłapy rzucone jak psu. 2 ostatnie lata: sex raz w roku z jego inicjatywy, żeby sprawdzić, czy jeszcze mu ulegam, połechtanie własnej próżności, po serii: bycie uroczym + kwiaty, prezencik (nawet pierścionek z brylancikami) Która baba by nie uległa???.

Podejżewałam męża o kochanki lub gejostwo.
Odkryłam problem: pornografia. Robi to sam przed kompem. Nie chce mnie - chce robić to sam. Oglądane obrazki przedstawiają cały przekrój róznych pod względem wyglądu osób, w dużej części w ogóle niezbyt atrakcyjnych (w moim przekonaniu) Patrzy ok 10-15 min i idzie do toalety, albo robi to w biurze (założyłam mu szpiega na komp, chciałam wiedzieć o co chodzi)
Całość takiego zycia przełożyła się na relacje w domu. Jest tragicznie i coraz gorzej. Ja z niepoprawnej optymistki stałam się sprzępem człowieka, frustracje rozładowywałam również na dzieciach.
Moja rada: uciekać jak najdalej od takiego życia !!!
Dziewczyny - jeżeli możecie z tym jeszcze coś zrobić to zróbcie. Taka sytuacja was zniszczy, psychicznie.
Ja po tylu latach dopiero do tego dojrzałam, ogranizuje sobie życie bez niego.
Jedyną refleksją jaka mnie prześladuje jest to, że byłam głupia czekając te wszystkie lata na cud. Cudów nie ma !!!
A terapia - pewnie by w jakimś stopniu pomogła, ale problem nie widzi problemu, a mi szkoda już czasu na czekanie na efekty.
Relacja z dziećmi też została zaburzona: to ja ciągle czegoś chciałam, jemu było dobrze tak jak jest. Dzieciaki świetnie to wyczuły - Tatuś jest tatusiem, a mama zawsze czegoś chce ...
Czy było warto ???
...

322 Ostatnio edytowany przez kawulka (2013-05-05 22:39:32)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

llalunia naprawdę okrutnie smutne to co piszesz, mam do tego osobisty stosunek, częściowo wiem co czujesz. Co się porobiło z tymi facetami, rozumiem może być coś nie tak, mogą mieć problemy ze zdrowiem, erekcją itp. przecież to się zdarza, ale dlaczego nic nie chcą z tym zrobić, udają, że nie ma problemu, uciekają... krzywdzą najbliższych. To jest moim zdaniem czysty egoizm. Mój kolega (tylko kolega:)) ma taką sytuację, żona w pewnym momencie odstawiła go od seksu, stwierdziła jasno, że ją to nie interesuje, ale powiedziała, że może sobie zorganizować seks na boku, byle dyskretnie i nie w domu, no i żeby choróbstwa nie przyniósł. Tak aby ona niczego nie zauważała. Żyją tak już z 10 lat, i szczerze mówiąc dobrze żyją, on nie chodzi do prostytutek bo się brzydzi, w ogóle jest w tym wszystkim nieco zabawny bo nie lubi na szybko, w pośpiechu, w samochodzie, musi być łóżko, czysta pościel i czysta kobieta (sam też jest zadbany). Nie wiem czy to dobry pomysł ale przynajmniej jasna sytuacja, nie ma żalu i niedomówień. On zresztą nie ciągnie romansów, zmienia często kobiety, ale do domu zawsze wraca i twierdzi, że ma najlepszą żonę na świecie. Hmmm......... ja bym chyba tak nie mogła, ale na pewno gdybym miała problem szukałabym przynajmniej gdzieś pomocy, czułabym się winna, a z tego co czytam panowie raczej empatii w tej kwestii nie przejawiają. Sama tak dziwnie żyję, ale co zrobić........... Pozdrawiam Koleżanko, powiedz, co zrobiłaś, rozwiodłaś się czy po prostu każdy żyje własnym życiem w jednym domu?

323

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

kawulka - Twoja historia też jest niezbyt wesoła, czytałam w innym temacie ...
Moja rada - korzystaj z życia, bo czas ucieka i działa na naszą niekorzyść.
Pamiętaj, że nie Ty jesteś winna zaistniałej sytuacji !!!
Mówiąc trywialnie - nie jesteś w stanie długo powstrzymywać moczu bo i tak kiedyś się posikasz. Sex i bliskość drugiego ciała to potrzeba fizjologiczna jak każda inna !!!
Odnośnie wiary to zapewniam Cię, że istota boska, w każdym wcieleniu chciłaby, żeby ludzie byli szczęśliwi i cieszyli się życiem, a nie umartwiali, tego chcą księża
(Chrystus wypędził handlarzy ze świątyni. Potem handlarze zmądrzeli i przywdziali sutanny ? Autor nieznany)

Nie rozwiodłam się, bo nie jest mi to potrzebne.
Rozwód to rodzaj wymierzenia kary i rozgrzeszenia po jej odbyciu. Nie chcę na razie go rozgrzeszać - jest winny.
Po prostu zmusiłam go do zgody na zakup drugiego mieszkania i przygotowuję się do przeprowadzki (wraz z młodszym dzieckiem - starsze na studiach).

Ja po prostu potrzebuję bliskości drugiego człowieka, a sex jest niczym innym jak tylko bezwzględną bliskością...
Jak nie będzie w pobliżu nikogo to może poradzę sobie bez tej bliskości?
Życie zweryfikuje

324

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Mój kolega (tylko kolega:)) ma taką sytuację, żona w pewnym momencie odstawiła go od seksu, stwierdziła jasno, że ją to nie interesuje, ale powiedziała, że może sobie zorganizować seks na boku, byle dyskretnie i nie w domu, no i żeby choróbstwa nie przyniósł. Tak aby ona niczego nie zauważała. Żyją tak już z 10 lat, i szczerze mówiąc dobrze żyją

A powiedzcie mi, lalunia i kawulka, dlaczego Wasze rozwiązanie że macie seks poza małżeństwem jest złe? Przecież znajdujecie sobie kochanków, pewnie nie są Wam obojętni duchowo, więc macie do kogo się przytulić, nie jest to tylko seks "mechaniczny", więc powinnyście być szczęśliwe, prawda? Zupełnie jak ten "kolega" z zacytowanej opowieści...

325

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

kawulka, ta historia którą napisałaś o koledze, wydaje się być klarownym układem, ale z drugiej strony, wiążemy się z kimś żeby to z nim dzielić i lepsze i gorsze chwile i uniesienia i wszelaką bliskość... to uczucie porządania na widok ukochanej/nego itd itp.. nie twierdzę, że złe rozwiązanie, poradzili sobie na swój sposób, ale takie rozwiązania nie dla mnie.. sad chyba nie potrafiłabym..?

Ja coraz bardziej siadam psychicznie sad jakieś 2-3 tyg porozmawiał z nim ponownie.. ze łzami, z bezradnością... ale przyrzekł ponownie, że wszystko się zmieni, że zdaje sobie sprawę, że tak nie powinno być, wie że zawalił w tej kwestii i że bierze się w garść bo tak dłużej nie może być... powiedziałam, żeby chociaż był szczery bo szkoda mojego zdrowia (ciągle biorę tabletki anty heh...) poprosił o jeszcze jeden miesiąc, zgodziłam się, ale wie, że jak nic się nie zmieni odstawiam je na co najmniej rok ( a wie, że ja uznaje tylko tabletki - definitywnie się od razu nie zgodził i powiedział, że na pewno do tego nie dojdzie, w perspektywie rozmowy rok wydał mu się chyba ogromem czasu, zaś chyba nie zdaje sobie sprawy, że właśnie sam wprowadził właśnie już 5 miesięczny celibat... )

Nic mi nie zostaje jak znów czekać i zobaczyć co będzie.. ale tak bardzo dusze się w sobie, czuje się tak źle sama ze sobą.... nie wiem, nawet jak czasem znów pomyślę, że nagle nabierze chęci to ja chyba zwieje, ja już chyba nie potrafię z nim zbudować bliskości... powiedziałam mu, żeby był świadom że będzie mi ciężko wrócić do normalnego trybu życia bo zdecydowanie za długo trzyma mnie na dystans i będzie i jest nadal mi ciężko się przełamać samej do bliższego kontaktu, ale to wszystko jednocześnie sprawia że niebezpiecznie oddalamy się od siebie i niebawem nie będzie nad czym pracować... powiedział, że do tego nie dopuści i że odbuduję to co straciliśmy... nie wiem czy się da, bo przecież pierwsze lata powinny być najbardziej szalone i namiętne, czyż nie? 

I wiecie co? Straszne wręcz jest to, że jego widok w bluzce z krótkim rękawem (ost raz aż tyle widziałam w ubiegłe wakacje!) robi się dla mnie krępujący !!! Mam wrażenie jakby był wtedy obnażony, bo po 1. wiedząc, że nie mamy żadnego życia intymnego, to dla mnie widok "aż tak odkrytego ciała" robi się peszący wręcz a po 2. bez koszulki nie widziałam go już półtora roku.... czy to nie dziwne? Krępuje mnie widok jego ciała, mimo że mi się podoba? Wydaje mi się to takie niedostępne, takie nie dla mnie..? sad To się naprawdę zaczyna robić bardzo dziwne sad On, nawet jak dochodziło do zbliżenia to przez ostatni przeszło rok na 3 razy ani razu nawet nie chciał bym była bez ciuchów... tzn nie widział sensu rozbierania się, w ciuchach, chwila moment, kilka ruchów i już.. i to cała magia.. aby było i żebym nie gadała że nie było... naprawdę nigdy nie czułam się tak fatalnie... sad(((((((( w ogóle zabrał mi moją kobiecość... i radość... chyba już za długo sfera uczuć, emocji, intymności jest u niego obca... już nie mówiąc nawet o tym seksie... o uczuciach on nie rozmawia... w ogóle.. jakiś komplement? nie kojarzę chyba ani jednego... domyślam się, że mu zależy, widzę że chyba lubi (skoro już myśli o wspólnej przyszłości a ja nawet nie wiem na czym stoję dzisiaj..) już nie mówię o tak dużym słowie jak "kocham cię" to to już w ogóle rzecz dla mnie chyba nie osiągalna... nawet nie liczę, że kiedyś to usłyszę.. choć raz... sad nie wiem, nie potrafię się dziś ogarnąć, jestem w totalnej rozsypce... sad a muszę wytrzymać, nie chcę mu nic truć przez jeszcze 2 tyg - czyli tyle ile prosił... nie chce żeby później mówił, że to przeze mnie bo za dużo naciskałam... ale za 2 tyg dam mu ultimatum i czas do namysłu, albo chce się zmienić i to zrobi, albo trzeba poważnie pomyśleć nad dalszym losem naszej relacji sad nie dam rady tak dłużej, mimo, że pod innymi względami jest przekochany...

Heh jeszcze mi się przypomniało.. nawet podczas głupich zabaw tzn wygłupów, jakie czasem się zdarzą, ostatnio chciałam go smyrnąć w pewne miejsce, on też mnie smyrnął, więc pomyślałam czemu nie, bronił się jak tylko mógł żebym go tylko nie dotknęła! myślałam że się droczy, ale jak odskoczył i wręcz z pretensjami powiedział, że jakie to ja podchody robię to zrobiło mi się tak beznadziejnie, że nawet skomentować nie potrafiłam... po 5 miesiącach chcę dotknąć swojego faceta i nie mogę... czasem zdarzy mu się mnie dotknąć albo coś, z małym oporem mu pozwalam bo sobie tłumaczę, że on próbuje coś zmienić, ale po tej głupiej sytuacji, nie pozwolę mu bo i tak wiem, że nic więcej nie będzie a za każdym razem gdy tak robi od razu zaczynam chcieć więcej a później się męczę bo i tak nic z tego nie ma.. czekam na ten moment i powiem mu to centralnie i dość podobnie, że mam dość podchodów i robienia nadziei, jest facetem więc niech działa konkretnie i już.... już chyba mam dość tego czekania i obchodzenia się z nim jak z jajkiem, dorosły facet a czai się jak gówniarz do wszystkiego...

wybaczcie, musiałam to z siebie wyrzucić...

Posty [ 261 do 325 z 1 524 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 … 24 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026