Jakby tu teraz założyć wątek, że ona nie chce z nim seksu, że ona mu z nim raz na pół roku, że jak on chce więcej i żąda więcej, to świnia egoista...
1 431 2018-08-07 22:33:42
Podobne tematy
1 432 2018-08-07 22:44:40
Normalny chłop, to potrzebował se pobzykać przynajmniej raz na 2-3 dni. Nawet jak baba już nie pierwszej świeżości. No ale co tam teraz wśród młodzieży, to nie wiem... Teraz wszystko idzie szybciej może i kobitki szybciej się nudzą? Może obecnie rok, dwa z tą samą, to już zakrawa na nekrofilię?
1 433 2018-08-07 23:25:03
Normalny chłop, to potrzebował se pobzykać przynajmniej raz na 2-3 dni. Nawet jak baba już nie pierwszej świeżości. No ale co tam teraz wśród młodzieży, to nie wiem... Teraz wszystko idzie szybciej może i kobitki szybciej się nudzą? Może obecnie rok, dwa z tą samą, to już zakrawa na nekrofilię?
To nie jest śmieszne ale dzięki, na prawdę przeczytałam to trzy razy a śmiałam się z dziesięć minut :-)
1 434 2018-08-08 15:56:49
Przepraszam że piszę posta pod postem, poprzedniego nie mogę edytować. Nie potrafię znaleźć sobie miejsca od momentu przeczytania tego tematu. A czemu? Bo nie znalazłam tu gotowego rozwiązania. Nie chce się poddać i nie mogę uwierzyć że nie da się nic zrobić. Gdyby kiedyś ktoś mi powiedział że będę miała taki problem..
nie uwierzyła bym że to możliwe. A tu tyle kobiet, tyle sytuacji podobnych do mojej. A ostatnie dni w moim związku to koszmar. Potrafię się rozplakac w pięć sekund. Wczoraj chowalam sie przed córka w łazience. Nie potrafiłam uspokoić płaczu. W ostatnich kilku tygodniach mój partner zmienił front
Gdy zaczynam jaka kolwiek dyskusje zaczynam czuć się jak ktoś gorszy kogo można szantazowac tresowac. Mówi że jeśli chce sexu to mam mu zapewnić komfort psychiczny, nie kłócić się (czyli nie wspominać nawet ze chciałbym się kochać, że jest między nami źle przez to, że nie ma bliskości, że wszytko on tym niszczy, on za każdym razem próbuje uciąć temat a jeśli się nie uda zwalić winę na to że ja się denerwuje czyli jestem kłótliwa więc jemu się nie chce). I mam różne opcje do wyboru, odsunąć się od niego, pokazać co tworzy niszcząc bliskość czy być czuła partnerka i udawać że wszystko rozumiem i jest wspaniale. Czekać na jego łaskę? Pomóżcie. Za kilka godzin on wraca do domu a ja nie wiem kim być przy nim by było lepiej. Sobą? Kobieta która nie rozumie jak 30 letni chłopak może unikać sexu tygodniami z osobą której mówi codziennie kocham? Nie, nie mogę. To nie działa
1 435 2018-08-09 16:31:01
@Śwatowa
Masz przeciętne problemy przeciętnego faceta.
1 436 2018-09-19 22:27:36
A ja mam aseksualną żonę. Była rozmowa, terapia, wszelkie zachęty do seksu i co?? Nic. Jak ja nie zainicjuje to dla niej związek bez seksu jest ok. A jak już jest seks to 95/100 beznadziejny. Jesteśmy atrakcyjni, żona ładna i zgrabna a ja oglądam się za innymi. Przykre i płaczę jak Wy...
1 437 2018-11-02 22:17:47
Witajcie, wcześniej biernie czytałam posty pod tym tematem, ale w końcu postanowiłam się wypowiedzieć. Niestety ten temat jest mi nieobcy. Jestem ze swoim chłopakiem-narzeczonym w sumie już od 3,5 roku( w tym 2lata mieszkamy ze sobą). Na początku znajomości było cudownie, seks był na każdym praktycznie spotkaniu, nie ważne czy mieliśmy wolny, czy byliśmy zmęczeni po pracy i innych obowiązkach - ochota była zawsze. Taka sielanka skończyła się po kilku miesiącach od zamieszkania razem. Zaczęło się niewinnie, na początku chłopak był zmęczony po pracy, brzuch go bolał, słabo mu było, czy różnymi innymi wymówkami się wykręcał. Częstotliwość seksu spadła z co drugi dzień na raz na tydzień, później raz na 2 tygodnie. Tak jak inne dziewczyny pisały, próbowałam różnych sposób na wprowadzenie miłej atmosfery, która tylko trochę działała, bo chłopak od niechcenia próbował i nagle mu zaczął za każda próba opadać i stosunek stawał się nie możliwy. Żadne robienie loda, dotyk nie pomagały. Na początku chłopak udawał, ze problemu nie ma i zaczął unikać zbliżeń. Po kilkudziesięciu próbach rozmowy przyznał się, że opada mu ze stresu, bo się boi, że nie podoła i nie jest w stanie tej myśli wyprzeć. Byłam wyrozumiała, zaproponowałam seksuologa, co jak się domyślacie spotkało się z odmową, powiedział że poradzi sobie na własną rękę. I tak jego sposobem stało się branie tabletek wspomagających, które trzymały wzwodzie na początku cały stosunek, a po regularnym stosowaniu (raz na tydzień/2tyg przy okazjonalnym seksie) przestawała z stosunku na stosunek działać, znów seks stał się niemozliwy, a dla chłopaka znów problemu nie ma. Już mam dość tej sytuacji, brakuje mi kochania się z nim, jestem osobą temperamentną i mam potrzebę kilka razy w tyg, co mój narzeczony ma totalnie gdzieś. I nie wiem co robić, bo staramy się o kupno domu, jak i planujemy ślub, tylko że ja się boję, że seks później zniknie całkowicie, a przecież mamy dopiero po 25lat...
1 438 2018-11-03 17:30:15
Witajcie, wcześniej biernie czytałam posty pod tym tematem, ale w końcu postanowiłam się wypowiedzieć. Niestety ten temat jest mi nieobcy. Jestem ze swoim chłopakiem-narzeczonym w sumie już od 3,5 roku( w tym 2lata mieszkamy ze sobą). Na początku znajomości było cudownie, seks był na każdym praktycznie spotkaniu, nie ważne czy mieliśmy wolny, czy byliśmy zmęczeni po pracy i innych obowiązkach - ochota była zawsze. Taka sielanka skończyła się po kilku miesiącach od zamieszkania razem. Zaczęło się niewinnie, na początku chłopak był zmęczony po pracy, brzuch go bolał, słabo mu było, czy różnymi innymi wymówkami się wykręcał. Częstotliwość seksu spadła z co drugi dzień na raz na tydzień, później raz na 2 tygodnie. Tak jak inne dziewczyny pisały, próbowałam różnych sposób na wprowadzenie miłej atmosfery, która tylko trochę działała, bo chłopak od niechcenia próbował i nagle mu zaczął za każda próba opadać i stosunek stawał się nie możliwy. Żadne robienie loda, dotyk nie pomagały. Na początku chłopak udawał, ze problemu nie ma i zaczął unikać zbliżeń. Po kilkudziesięciu próbach rozmowy przyznał się, że opada mu ze stresu, bo się boi, że nie podoła i nie jest w stanie tej myśli wyprzeć. Byłam wyrozumiała, zaproponowałam seksuologa, co jak się domyślacie spotkało się z odmową, powiedział że poradzi sobie na własną rękę. I tak jego sposobem stało się branie tabletek wspomagających, które trzymały wzwodzie na początku cały stosunek, a po regularnym stosowaniu (raz na tydzień/2tyg przy okazjonalnym seksie) przestawała z stosunku na stosunek działać, znów seks stał się niemozliwy, a dla chłopaka znów problemu nie ma. Już mam dość tej sytuacji, brakuje mi kochania się z nim, jestem osobą temperamentną i mam potrzebę kilka razy w tyg, co mój narzeczony ma totalnie gdzieś. I nie wiem co robić, bo staramy się o kupno domu, jak i planujemy ślub, tylko że ja się boję, że seks później zniknie całkowicie, a przecież mamy dopiero po 25lat...
Rozstać się zanim wejdziesz w kredyt. Moda jesteś szkoda marnować życie.
1 439 2019-10-23 16:46:25 Ostatnio edytowany przez Matahari1 (2019-10-23 18:00:37)
Niestety mam ten sam problem z moim facetem, a mamy dopiero po 34, 32 lata. Założyłam właśnie swój osobny wątek pt"Aseksualny chłopak".
W skrócie napiszę tylko, że wszystko o czym pisaliście tutaj dotyczy i mnie:( Jestem już u kresu sił..
1 440 2019-10-25 14:10:54 Ostatnio edytowany przez maximus84 (2019-10-25 14:13:38)
Twój mężczyzna działa na Ciebie podniecająco, więc wszystko z nim jest ok. Ty z kolei już go nie podniecasz. Problem jest więc w Tobie.
Zamiast tworzyć kolejne wątki o aseksualności chłopaka lepiej byłoby uderzyć we własne piersi i spróbować coś w sobie zmienić.
1 441 2019-10-25 14:13:39
Twój mężczyzna działa na Ciebie podniecająco, więc wszystko z nim jest ok. Ty z kolei już go nie podniecasz. Problem jest w Tobie.
Że co ???
1 442 2019-10-25 14:26:16 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-10-25 14:27:35)
maximus84, Ciebie wyraźnie poniosła wybujała wyobraźnia.
To jest zdecydowanie pierwszy post Maty o jej problemach.
Jeśli nie masz nic konkretnego do powiedzenia w określonym temacie, to proszę, oszczędź sobie wypowiadanie się, zamiast tworzyć off top. Z góry dziękuję.
1 443 2019-10-25 21:44:53
Zaklinanie rzeczywistości w niczym nie pomoże, a wręcz przeciwnie - doprowadzi do smutnego końca w związku. To, że partner nie ma ochoty na seks z czegoś wynika. Z reguły tłumaczy się to rutyną i monotonią w związku, ale to tylko część problemu.
Zrozumcie kobiety, że mężczyzna jest zdobywcą, a seks zawsze będzie dla niego narzędziem do zdobycia kobiety, a następnie utrzymania jej jako swojej. Gdy już kobieta zostanie zdobyta i to osiągnięcie zostanie po stokroć przypieczętowane, a na horyzoncie nie pojawią się perspektywy utraty tej kobiety i we wszystko wplecie się proza dnia codziennego to najzwyczajniej w świecie mezczyzna będzie tracił pożądanie wobec partnerki aż stopnieje ono do zera. Jeśli w tym trudnym czasie oboje nie zdecydują się na wpuszczenie do związku świeżego powietrza w postaci np. realizacji fantazji, o których wcześniej wstydzili się nawet pomyśleć, to kwestią czasu będzie rozstanie. Albo zdrady, o których partner będzie dowiadywał się jako ostatni. O ile w ogóle się o nich dowie.
1 444 2019-10-25 22:13:59 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-10-25 22:15:36)
Zaklinanie rzeczywistości w niczym nie pomoże, a wręcz przeciwnie - doprowadzi do smutnego końca w związku. To, że partner nie ma ochoty na seks z czegoś wynika. Z reguły tłumaczy się to rutyną i monotonią w związku, ale to tylko część problemu.
Zrozumcie kobiety, że mężczyzna jest zdobywcą, a seks zawsze będzie dla niego narzędziem do zdobycia kobiety, a następnie utrzymania jej jako swojej. Gdy już kobieta zostanie zdobyta i to osiągnięcie zostanie po stokroć przypieczętowane, a na horyzoncie nie pojawią się perspektywy utraty tej kobiety i we wszystko wplecie się proza dnia codziennego to najzwyczajniej w świecie mezczyzna będzie tracił pożądanie wobec partnerki aż stopnieje ono do zera. Jeśli w tym trudnym czasie oboje nie zdecydują się na wpuszczenie do związku świeżego powietrza w postaci np. realizacji fantazji, o których wcześniej wstydzili się nawet pomyśleć, to kwestią czasu będzie rozstanie. Albo zdrady, o których partner będzie dowiadywał się jako ostatni. O ile w ogóle się o nich dowie.
gdzieś dzwoni, tylko nie wiadomo w którym kościele.
I tak i nie.
Jak związek ma słabe podstawy w osobowości, mentalności, dopasowaniu ludzi, to urozmaicenia nie pomogą.
fantazje to powinny być wprowadzane wtedy, gdy mamy na to ochotę, spontanicznie, nie po coś i planowo, bo to na długo nie starczy
Może być tak, że Ona czerpie z innego żródła swoje pożądanie, np z samego faktu związku, a On z czego innego, czego u niej nie znajduje - nie jej wina i koronki nie pomogą. Mowa oczywiście o długotrwałym problemie.
Mogą być też jakieś przeszkody podświadome u niego.
1 445 2019-10-26 09:32:06 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-10-26 10:08:38)
Jeśli związek jest niedobrany to zwykle problemy występują od samego początku i koniec następuje szybko. Tutaj problem jest inny, a mianowicie, że przez długi czas było super, a w którymś momencie seks przestawał cieszyć (przynajmniej jedną ze stron) i podejmowane próby naprawy nie przyniosły skutku. Oczywiście każdy przypadek jest wyjątkowy i na podstawie szczątkowych informacji podanych przez kilkanaście kobiet trudno jest rozstrzygnąć, gdzie tkwi istota problemu zwłaszcza, że znamy tylko wersję jednej ze stron.
Zabierając głos w tym wątku chciałem jedynie zwrócić uwagę, że nie jest tak, że tylko mężczyzna jest winny braku seksu w związku. Tak jak zdradzający nigdy nie jest jedynym winowajcą zdrady.
1 446 2019-10-26 10:47:38 Ostatnio edytowany przez Janix2 (2019-10-26 10:50:36)
Oczywiście każdy przypadek jest wyjątkowy i na podstawie szczątkowych informacji podanych przez kilkanaście kobiet trudno jest rozstrzygnąć, gdzie tkwi istota problemu zwłaszcza, że znamy tylko wersję jednej ze stron.
Rzeczywiście gdzieś dzwonią tylko nie wiadomo gdzie. Szczególnie że przeczysz wg mnie sam sobie.
Twój mężczyzna działa na Ciebie podniecająco, więc wszystko z nim jest ok. Ty z kolei już go nie podniecasz. Problem jest więc w Tobie.
Zamiast tworzyć kolejne wątki o aseksualności chłopaka lepiej byłoby uderzyć we własne piersi i spróbować coś w sobie zmienić.
I kto tu ma uderzyć się w pierś? Ty po jednym poście zdiagnozowałeś już problem.
1 447 2019-10-26 11:41:25 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-10-26 11:54:34)
Jeśli związek jest niedobrany to zwykle problemy występują od samego początku i koniec następuje szybko. Tutaj problem jest inny, a mianowicie, że przez długi czas było super, a w którymś momencie seks przestawał cieszyć (przynajmniej jedną ze stron) i podejmowane próby naprawy nie przyniosły skutku. Oczywiście każdy przypadek jest wyjątkowy i na podstawie szczątkowych informacji podanych przez kilkanaście kobiet trudno jest rozstrzygnąć, gdzie tkwi istota problemu zwłaszcza, że znamy tylko wersję jednej ze stron.
Zabierając głos w tym wątku chciałem jedynie zwrócić uwagę, że nie jest tak, że tylko mężczyzna jest winny braku seksu w związku. Tak jak zdradzający nigdy nie jest jedynym winowajcą zdrady.
Widać jak tak tak piszesz, że nie wchodziłeś w związki długotrwałe, gdzie się wplata prawdziwe życie, Ty mówisz o początkowej fazie. Tam do końca człowieka nie poznasz, jak auta podczas jazdy próbnej.
Co do zdradzających różnie bywa. Są osoby które siebie nie analizują, świetnie udają że jest im dobrze i przeskakują tam gdzie wydaje się lepiej.
Jak ktoś się z kimś nudzi w seksie, to jest dla mnie mocne niedobranie. Koronki, gadżety, zabawy to jest fajne dla dobranej pary jako deser..
Dla takiej, co i 5 minut na "misjonarza" wywołuje dreszcze. Chyba masz trochę do odkrycia ![]()
1 448 2019-10-26 13:04:28
Janix2, dzwoni tam, gdzie powinno dzwonić. Temat ten został założony z tezą, że za brak seksu w związku odpowiada mężczyzna i jest on dlatego aseksualny. Niejako w kontrze napisałem, że problemem raczej jest kobieta, która w długotrwałym związku coraz bardziej stawała się niepodniecająca, że nawet facetowi po viagrze by nie stanął. Celowo napisałem to w sposób prowokacyjny.
Każdy przypadek jest inny i dopóki nie pozna się racji obu stron to ocenianie przez nas wszystkich stojących obok będzie niewiele warte.
1 449 2019-10-26 13:10:13 Ostatnio edytowany przez artur27 (2019-10-26 13:12:10)
Tutaj się akurat się zgodzę, jeśli od początku coś nie pasuje w seksie to związek raczej nie ma szans, a jak na początku jest ok to w każdym związku po jakimś czasie partnerka przestaje podniecać mimo, że może być bardzo atrakcyjna, facet jest zdobywco i podniecają go nowości, te same ciało, te same reakcje w seksie po kilku latach się nudzą. Tęskni się za czymś świeżym, niepoznanym. Dlatego uważam, że mężczyzna od czasu do czasu powinien skoczyć w bok, zaspokoić potrzebę zdobywania, potem zatęsknić za swoją kobietą i wrócić do jej łóżka, żona nie powinna wiedzieć albo udawać, że nie wie.
1 450 2019-10-26 13:11:13 Ostatnio edytowany przez maximus84 (2019-10-26 13:13:15)
Jak ktoś się z kimś nudzi w seksie, to jest dla mnie mocne niedobranie.
Nie bierzesz pod uwagę, że najpierw może być super, seks codziennie i orgazm za orgazmem, a z biegiem czasu ochota na seks będzie maleć? Taka para jest wg Ciebie dobrze dobrana czy nie?
Myślę po prostu, że jesteś młodą osobą z niewielkim stażem w związku i stąd formułujesz swoje opinie na podstawie własnych pragnień, a nie realnego życia.
1 451 2019-10-26 13:23:13 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-10-26 13:26:22)
Ela210 napisał/a:Jak ktoś się z kimś nudzi w seksie, to jest dla mnie mocne niedobranie.
Nie bierzesz pod uwagę, że najpierw może być super, seks codziennie i orgazm za orgazmem, a z biegiem czasu ochota na seks będzie maleć? Taka para jest wg Ciebie dobrze dobrana czy nie?
Myślę po prostu, że jesteś młodą osobą z niewielkim stażem w związku i stąd formułujesz swoje opinie na podstawie własnych pragnień, a nie realnego życia.
bo jestem młodą osobą
ale po 23 letnim związku gdzie ta sfera nie szwankowała akurat jako jedyna. I owszem, ochota na seks może maleć, facet to nie maszyna. Tylko tyle że jak to jest czasowe Oni mają inne wspólne pola, to ich nie zabije i nic nie trzeba na siłę robić. No chyba że przyczyna biologiczna.
W tym wątku ludzie mają tak latami..
Nikt tu nie pisał o winie. Bo jak można być winnym, że się kogoś nie pożąda?
Tak samo nie jest się winnym za brak pożądania.
1 452 2019-10-26 14:26:01
Dlatego uważam, że mężczyzna od czasu do czasu powinien skoczyć w bok, zaspokoić potrzebę zdobywania, potem zatęsknić za swoją kobietą i wrócić do jej łóżka, żona nie powinna wiedzieć albo udawać, że nie wie.
Taka opcja kusi, ale na długą metę nie jest to dobre rozwiązanie. Lepiej przyznać się partnerce do swoich pragnień. Duże prawdopodobieństwo, że ona ma podobne, ale przez całe lata wstydziła się do nich przyznać. Wówczas odwiedzenie klubu dla swingersow może być naprawdę ciekawym doświadczeniem. I nikt tu nie mówi o seksie z innymi osobami. Po prostu pojechać i poczuć tę atmosferę. Odzwierciedlenie w waszym lozku szybko nastąpi.
1 453 2019-10-26 15:32:03 Ostatnio edytowany przez Janix2 (2019-10-26 15:32:20)
Dlatego uważam, że mężczyzna od czasu do czasu powinien skoczyć w bok, zaspokoić potrzebę zdobywania, potem zatęsknić za swoją kobietą i wrócić do jej łóżka, żona nie powinna wiedzieć albo udawać, że nie wie.
No i po co oszukiwać siebie i wszystkich dookoła. Nie lepiej się rozstać?
1 454 2019-10-26 16:06:06
Jejku, gdzie wy znajdujecie tych aseksualnych facetów? Ja bym chciała, a nie mogę ![]()
1 455 2019-10-26 17:56:26
To zależy na jakim etapie związku się jest, jeśli początek i idzie w złą stronę to może lepiej się rozstać, jeśli to wiele lat i dużo spraw łączy to niekoniecznie. Ja patrzę na to prosto, trzeba się tak dobierać w pary żeby od początku iskrzyło i to na maksa, nie może być letnio. Wtedy nawet jak po wielu latach coś się wypali w seksie będą wspomnienia, przyzwyczajenie etc i wątpię aby tak ciągnęło do zdrady szczególnie że facetowi się już tak nie chce bo hormony nie szaleją. Jak jest letnio i facet idąc z dziewczyną patrzy na inne tyłki to nie wróży nic dobrego. Tyłek z którym idzie musi być dla niego z najwyższej półki
.
1 456 2019-10-26 18:19:15
fantazje to powinny być wprowadzane wtedy, gdy mamy na to ochotę, spontanicznie, nie po coś i planowo, bo to na długo nie starczy
Może być tak, że Ona czerpie z innego żródła swoje pożądanie, np z samego faktu związku, a On z czego innego, czego u niej nie znajduje - nie jej wina i koronki nie pomogą. Mowa oczywiście o długotrwałym problemie.
Mogą być też jakieś przeszkody podświadome u niego.
Ochota na seks z faktu związku? Może się czepiam ale to jakieś niedorzeczne dla mnie, chyba że taki mechanizm rzeczywiście występuje u kobiet, czyli nieważne co facet robi, ważne że jest jej
1 457 2019-10-26 18:21:46
Ochota na seks z faktu związku? Może się czepiam ale to jakieś niedorzeczne dla mnie, chyba że taki mechanizm rzeczywiście występuje u kobiet, czyli nieważne co facet robi, ważne że jest jej
Albo ona jego.
Jesteś zdziwiony? Przecież mnóstwo razy tutaj powtarzają, że tak jest.
Jakkolwiek na prawdziwość takich deklaracji wpływ musi mieć fakt, że tak być POWINNO. A kobieta to jednak jest płeć uległa bardziej...
1 458 2019-10-26 20:33:46
I tutaj pojawiają się różnice w podejściu do seksu przez mężczyzn i kobiety, kobieta może się zakochać nawet w swoim gwałcicielu, może mieć orgazm i zacząć pożądać swojego oprawce, dlatego gwałt na kobiecie jest tak okrutny bo bez jej woli można ją do siebie że tak powiem siłą przysposobić poprzez częste współżycie ( tak się robi z kobiety prostytutkę ), dodatkowo sperma mężczyzny działa w organizmie kobiety i powoduje tam zmiany. U mężczyzny nie ma tego mechanizmu.
1 459 2019-10-26 23:02:14
No zmiany zmiany - zapładnia komórki jajowe. ![]()
1 460 2019-10-27 00:48:14 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-10-27 11:08:01)
[tu była obrażająca kobiety treść]
STOP! Nie ma na naszym forum miejsca na tego typu seksistowskie i szowinistyczne wypowiedzi.
1 461 2019-10-27 11:02:02
...
Genetyke chyba nie ale zawiera mikroskładniki które najlepiej przyjmować doustnie. Za mądrym portalem "Badania dowodzą, że sperma może poprawiać humor kobietom oraz w pewnym stopniu zastąpić leki antydepresyjne. Według naukowców lepiej niż czekolada humor poprawi stosunek z ukochanym parterem. Dzieje się tak, ponieważ nasienie oprócz plemników zawiera testosteron, które podnosi libido u kobiet, poprawia samopoczucie i przywraca siły witalne. Kluczowa jest jednak radość z kontaktu seksualnego i więź budująca się między partnerami.
Sperma także ma działanie przeciwzmarszczkowe, co zostało wykorzystane w kosmetyce do produkowania drogich kremów do twarzy dla kobiet. Dzięki sperminie zawartej w nasieniu możliwa jest redukcja zmarszczek nawet o 20 proc".
1 462 2019-10-27 11:48:26
W sumie jak komórka jajowa jest zapłodniona, to potem różne zmiany w kobiecie zachodzą w ciąży
1 463 2019-10-27 13:54:56 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-10-27 14:02:31)
Tak, najlepiej zbanować
, sperma zmienia genetykę i zachowania kobiety na te odpowiadające jej dawcy. Poniżej krótkie opracowanie naukowe.
Chętnie poczytam o zbawiennych korzyściach z picia spermy, czy używaniu jej w inny sposób, ale w wątku tematycznie odpowiednim i NIE w kontekście UPRZEDMIOTOWIENIA kobiety.
Równocześnie chciałabym przypomnieć wszystkim wypowiadającym się w tym wątku, że miał on być swoistą grupą wsparcia dla Pań, których partnerzy są aseksualni.
1 464 2019-10-28 21:18:43
Kobiety chyba powinny zrozumieć a nawet cieszyć się jeśli facet odmawia im seksu. To bowiem oznacza, że naprawdę nastało równouprawnienie.
1 465 2019-10-28 21:42:00
Kobiety chyba powinny zrozumieć a nawet cieszyć się jeśli facet odmawia im seksu. To bowiem oznacza, że naprawdę nastało równouprawnienie.
Jaki Ty widzisz zwiazek z rownouprawnieniem? ' Oznacza prawną równość różnych podmiotów prawnych w ramach określonego systemu prawnego.'
1 466 2019-11-06 17:07:37
tak czytam i przegladam bo mam identyczny problem tylko w druga strone i wychodzi na to ze poprostu zle sie dobieramy z swoimi partnerami/partnerkami wiem co czujesz i lacze sie w bólu...
1 467 2020-01-01 17:23:04
Proszę Was drogie Panie o radę.
Od 25 lat jesteśmy małżeństwem.
Od razu po ślubie seks był rzadkością.
Dwójka dzieci już prawie dorosłych.
Żona zawsze prosiła o zbliżenia, mówiła o tym jakie to ważne dla niej, dla naszego małżeństwa, dla dzieci.
Po rozmowach w których ja prawie się nie odzywałem dochodziło do zbliżenia a potem znowu przerwa aż do następnej rozmowy.
Prosiła o to żebym poszedł do seksuologa.
W końcu po latach to zrobiłem i od tego kreatyna usłyszałem że ze mną jest wszystko ok, że każdy ma inne potrzeby, że raz na pół roku to czasem tak jest.
I mnie to uspokoiło.
Moja żona wariowała,traciła poczucie wartości, czuła się nieatrakcyjna, aż 5 lat temu znalazła kochanka.
Spotykali się raz na miesiąc i było jej super.Mimo że o tym romansie nie miałem pojęcia starała się ciągle do mnie zbliżyć, o mnie walczyć.Przy nim
odzyskała energię,pozytywne myslenie i poczucie własnej wartości.
Dowiedziałem się o tym i ich romansie który trwał 5 lat.
Byłem zdruzgotany.Chcę się zmienić, poszedłem do seksuologa, mądrej kobiety,szukać przyczyny, kocham moja żonę bardzo mocno nad własne zycie,chcę jej dać to czego nie dostawała ode mnie przez tyle lat,atencję,uwagę,dotyk,pieszczoty.
Mega mi zależy.
Co mam więcej zrobić by mnie chciała?
Czy to się uda?
1 468 2020-01-01 19:58:42
Byłem zdruzgotany.Chcę się zmienić, poszedłem do seksuologa, mądrej kobiety,szukać przyczyny, kocham moja żonę bardzo mocno nad własne zycie,chcę jej dać to czego nie dostawała ode mnie przez tyle lat,atencję,uwagę,dotyk,pieszczoty.
Mega mi zależy.
Co mam więcej zrobić by mnie chciała?
Czy to się uda?
A co poradził Ci seksuolog gdy opowiedziałeś nu swoją historię?
1 469 2020-01-01 20:18:49
Proszę Was drogie Panie o radę.
Od 25 lat jesteśmy małżeństwem.
Od razu po ślubie seks był rzadkością.
Dwójka dzieci już prawie dorosłych.
Żona zawsze prosiła o zbliżenia, mówiła o tym jakie to ważne dla niej, dla naszego małżeństwa, dla dzieci.
Po rozmowach w których ja prawie się nie odzywałem dochodziło do zbliżenia a potem znowu przerwa aż do następnej rozmowy.
Prosiła o to żebym poszedł do seksuologa.
W końcu po latach to zrobiłem i od tego kreatyna usłyszałem że ze mną jest wszystko ok, że każdy ma inne potrzeby, że raz na pół roku to czasem tak jest.
I mnie to uspokoiło.
Moja żona wariowała,traciła poczucie wartości, czuła się nieatrakcyjna, aż 5 lat temu znalazła kochanka.
Spotykali się raz na miesiąc i było jej super.Mimo że o tym romansie nie miałem pojęcia starała się ciągle do mnie zbliżyć, o mnie walczyć.Przy nim
odzyskała energię,pozytywne myslenie i poczucie własnej wartości.
Dowiedziałem się o tym i ich romansie który trwał 5 lat.
Byłem zdruzgotany.Chcę się zmienić, poszedłem do seksuologa, mądrej kobiety,szukać przyczyny, kocham moja żonę bardzo mocno nad własne zycie,chcę jej dać to czego nie dostawała ode mnie przez tyle lat,atencję,uwagę,dotyk,pieszczoty.
Mega mi zależy.Co mam więcej zrobić by mnie chciała?
Czy to się uda?
Myślę, że łatwiej będzie, jeśli założysz swój własny wątek - inaczej powstanie off-top.
1 470 2020-01-01 20:20:28
Wszyscy seksuolodzy powtarzają, że nie ma "normy" na to ile razy. Jeśli mu powiedziałeś, że starcza ci raz na rok i jesteś usatysfakcjonowany z takiej częstotliwość, to co miał ci powiedzieć? skoro dla ciebie jest ok, to jest ok.
Czy ty się uważasz za aseksualnego faceta? czemu występujesz w roli psa ogrodnika, skoro żona w końcu znalazła kogoś, kto zaspokaja jej potrzeby seksualne, to w czym problem? ona dopasowywała się przez lata do twoich potrzeb, teraz zadbała o siebie.
Czy ona chce odejść od ciebie? chce zacząć normalnie funkcjonować?
Może też powinieneś znaleźć kogoś aseksualnego, dopasowanego do twojego temperamentu.
1 471 2020-01-02 13:33:53
Brzmisz tak niedorzecznie, że aż trolem śmierdzi.
Żona zawsze prosiła o zbliżenia, mówiła o tym jakie to ważne dla niej, dla naszego małżeństwa, dla dzieci.
.... aż 5 lat temu znalazła kochanka.
Bardzo mądra żona. Dobrze zrobiła.
Spotykali się raz na miesiąc i było jej super...... starała się ciągle do mnie zbliżyć
..... Przy nim
odzyskała energię,pozytywne myslenie i poczucie własnej wartości.
Bardzo dobrze połączyła romans z małżeństwem, pożądanie do kcohanka z miłością do męża. Nie poświęca swojego szczęścia, nie krzywdzi nikogo, a sama jest w miarę szczęśliwa.
Dowiedziałem się o tym i ich romansie który trwał 5 lat.
Byłem zdruzgotany.
A dlaczego zdruzgotany? Nie kochasz jej? Nie cieszysz się, że ma dobrą zabawę z kochankiem? NIe życzysz jej tego aby była seksualnie spełniona? Czy miłość to nie jest bezwarunkowe pragnienie aby osoba którą kochamy czuła się szczęśliwa?
Chcę się zmienić, poszedłem do seksuologa, mądrej kobiety,szukać przyczyny, kocham moja żonę bardzo mocno nad własne zycie,chcę jej dać to czego nie dostawała ode mnie przez tyle lat,atencję,uwagę,dotyk,pieszczoty.
Mega mi zależy.
Serio? Chcesz się zmienić, aby jej dawać to, czego potrzebuje? Będziesz nieszczęśliwy jak się
Co mam więcej zrobić by mnie chciała?
Czy to się uda?
Yyyyy... a ona Cię nie chce? Chyba Ty jej?
1 472 2021-04-24 08:29:34
A ja bym chciała takiego aseksualnego partnera, przynajmniej miałabym 100% pewności, że nie jestem dla niego kawałkiem mięsa, tylko osobą, podmiotem a nie przedmiotem. Hetero niestety patrzą na kobietę czysto instrumentalnie i to jest obrzydliwe.
1 473 2021-04-24 08:50:19
A ja bym chciała takiego aseksualnego partnera, przynajmniej miałabym 100% pewności, że nie jestem dla niego kawałkiem mięsa, tylko osobą, podmiotem a nie przedmiotem. Hetero niestety patrzą na kobietę czysto instrumentalnie i to jest obrzydliwe.
Nie ma to jak wtryniać się w czyjś wątek znowu, prawda? ![]()
1 474 2021-04-24 09:19:18
beacia96 napisał/a:A ja bym chciała takiego aseksualnego partnera, przynajmniej miałabym 100% pewności, że nie jestem dla niego kawałkiem mięsa, tylko osobą, podmiotem a nie przedmiotem. Hetero niestety patrzą na kobietę czysto instrumentalnie i to jest obrzydliwe.
Nie ma to jak wtryniać się w czyjś wątek znowu, prawda?
Odpieprz się ![]()
1 475 2021-04-24 09:22:36
A ja bym chciała takiego aseksualnego partnera, przynajmniej miałabym 100% pewności, że nie jestem dla niego kawałkiem mięsa, tylko osobą, podmiotem a nie przedmiotem. Hetero niestety patrzą na kobietę czysto instrumentalnie i to jest obrzydliwe.
Pojęcia Ci się mylą. Być aseksualnym, a być hetero to dwie odrębne rzeczy. Zawsze możesz sobie spróbować jakiegoś związku z gejem. Są tacy co chcą zachować pozory normalności, więc mogą się zgodzić na taki platoniczny układ.
1 476 2021-04-24 10:04:43
Lady Loka napisał/a:beacia96 napisał/a:A ja bym chciała takiego aseksualnego partnera, przynajmniej miałabym 100% pewności, że nie jestem dla niego kawałkiem mięsa, tylko osobą, podmiotem a nie przedmiotem. Hetero niestety patrzą na kobietę czysto instrumentalnie i to jest obrzydliwe.
Nie ma to jak wtryniać się w czyjś wątek znowu, prawda?
Odpieprz się
I wzajemnie Beaciu
w dalszym ciągu uważam, że powinnaś skierować swoje kroki na terapię.
Nie chodzi o bycie hetero czy nie bycie hetero. Wbijasz w temat kobiet, które są skrzywdzone przez zachowanie ich partnera i mówisz im, że właśnie tak byś chciała. Gwarantuję Ci, że byś nie chciała.
Zamiast wchodzić w chore relacje i liczyć na coś więcej kiedy wiesz, że nic więcej nie będzie, powinnaś zająć się sobą, żebyś była w stanie jakąkolwiek relację zbudować.
1 477 2021-04-26 11:41:37 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-04-26 11:45:08)
Beaciu poszukaj jakiegoś aseksualnego faceta, który nienawidzi kobiet, bo uważa, że wszystkie są złe. Na pewno są tacy goście. Już widzę te fascynujące dyskusje przy kolacji. Będziecie stanowić piękną parę ![]()
1 478 2021-04-26 16:21:06
Ja jak chciałem kochać się ze swoją kobietą za często (dla niej, dla mnie w sam raz) to zaproponował mi kompromis w stylu Sex Telefonu . Jest to dobry pomysł bo zaspakaja moje potrzeby a nie szukam innej partnerki tylko dla seksu.
Jest to kompromis na który razem się zgodziliśmy. To też uratowało nasz związek albo tylko przedłużyło go, czas pokaże.
1 479 2021-06-16 15:47:14
Dzień dobry,
Domyślam się że jest to forum dla znacznie dojrzalszych użytkowników, jednak nie znalazłem żadnego forum o takim natężeniu smutku spowodowanym brakiem seksu i tutaj pragnąłbym zadać swoje pytanie. Jestem chłopakiem(specjalnie nie używam terminu mężczyzna) 24 lata, jeżeli chodzi o seksualność właściwie od liceum uważałem się za aseksualnego gdyż będąc w związku zwarto dodać ze toksycznym z moja ex dziewczyna od początku do końca ani przez chwile nie chciałem uprawiać z nią seksu ( warto dodać że moja 16 letnia świadomość Wgl nie zakładała ze jest to element nastoletniej miłości). Tak wiec żyłem studiowałem z myślą ze nie mogę być w związku bo istotnie na codzień nie zdarza mi się myśleć praktycznie wcale o seksie. Jednak kilka miesięcy temu pojawiła się w moim życiu dziewczyna która wie o tej sprawie jednak mimo tego bardzo chce się zaangażować, szczerze mówiąc angażujemy się w petting i on mi się podoba byle nie codzinnie (nie znoszę rutyny na chyba żadnej płaszczyźnie), jednak sex ze tak powiem penetracyjny kompletnie mi się nie podoba. Patrząc na komentarze obecnych tutaj kobiet i dziewczyn widzę jak ogromne cierpienie sprawiał wam brak sexu w relacji a ja nie chciał bym nikomu sprawiać już takiej przykrości. Warto dodać ze z nią czuje się szczęśliwy, a poprzednia ex mimo moich propozycji rozstania się z powodu ze ja nie chce tego robić mimo wszystko chciała ze mną być to za mało powiedziane, wręcz straszyła mnie samobójstwami jeżeli się rozstaniemy.
Jestem w rozterce z jednej strony nie widziałbym problemu żeby żyć w taki sposób jak do tej pory przez resztę życia z drugiej jednak strony jestem przy tej dziewczynie potwornie szczęśliwy jednak wiem ze to może być ulotne.
Czy warto dać temu szanse?
Przepraszam za chaotyczny post
I z góry dziękuje za wszystkie odpowiedzi
1 480 2021-06-16 16:47:55
Dzień dobry,
Domyślam się że jest to forum dla znacznie dojrzalszych użytkowników, jednak nie znalazłem żadnego forum o takim natężeniu smutku spowodowanym brakiem seksu i tutaj pragnąłbym zadać swoje pytanie. Jestem chłopakiem(specjalnie nie używam terminu mężczyzna) 24 lata, jeżeli chodzi o seksualność właściwie od liceum uważałem się za aseksualnego gdyż będąc w związku zwarto dodać ze toksycznym z moja ex dziewczyna od początku do końca ani przez chwile nie chciałem uprawiać z nią seksu ( warto dodać że moja 16 letnia świadomość Wgl nie zakładała ze jest to element nastoletniej miłości). Tak wiec żyłem studiowałem z myślą ze nie mogę być w związku bo istotnie na codzień nie zdarza mi się myśleć praktycznie wcale o seksie. Jednak kilka miesięcy temu pojawiła się w moim życiu dziewczyna która wie o tej sprawie jednak mimo tego bardzo chce się zaangażować, szczerze mówiąc angażujemy się w petting i on mi się podoba byle nie codzinnie (nie znoszę rutyny na chyba żadnej płaszczyźnie), jednak sex ze tak powiem penetracyjny kompletnie mi się nie podoba. Patrząc na komentarze obecnych tutaj kobiet i dziewczyn widzę jak ogromne cierpienie sprawiał wam brak sexu w relacji a ja nie chciał bym nikomu sprawiać już takiej przykrości. Warto dodać ze z nią czuje się szczęśliwy, a poprzednia ex mimo moich propozycji rozstania się z powodu ze ja nie chce tego robić mimo wszystko chciała ze mną być to za mało powiedziane, wręcz straszyła mnie samobójstwami jeżeli się rozstaniemy.
Jestem w rozterce z jednej strony nie widziałbym problemu żeby żyć w taki sposób jak do tej pory przez resztę życia z drugiej jednak strony jestem przy tej dziewczynie potwornie szczęśliwy jednak wiem ze to może być ulotne.
Czy warto dać temu szanse?Przepraszam za chaotyczny post
I z góry dziękuje za wszystkie odpowiedzi
Moim zdaniem nie warto. Bo skoro pojawia się petting, to znaczy, że ona tego seksu chce. Większość kobiet o typowym libido, które się zakochają w Tobie będą mówić, że im to nie przeszkadza, a tak naprawdę zacznie im to przeszkadzać dopiero z czasem.
Jeżeli faktycznie nie masz żadnej potrzeby uprawiania seksu, to ja bym na Twoim miejscu poszukała do związku drugiej osoby aseksualnej.
1 481 2021-06-20 10:27:02
Petting to też seks.
Ale skoro nie chcesz seksu przez penetrację, czyli zwykłej podstawy seksu, to jest to jak najbardziej powód do rozstania... po co unieszczęśliwiać siebie i ją.
1 482 2021-06-20 13:39:36
Petting to też seks.
Ale skoro nie chcesz seksu przez penetrację, czyli zwykłej podstawy seksu, to jest to jak najbardziej powód do rozstania... po co unieszczęśliwiać siebie i ją.
Kocham petting w rajstopach
1 483 2021-06-20 13:44:41
Gary napisał/a:Petting to też seks.
Ale skoro nie chcesz seksu przez penetrację, czyli zwykłej podstawy seksu, to jest to jak najbardziej powód do rozstania... po co unieszczęśliwiać siebie i ją.
Kocham petting w rajstopach
w rajstopach czy w rajtuzach ? ![]()
1 484 2021-11-24 17:28:53 Ostatnio edytowany przez Idiotkaaa (2021-11-24 17:41:16)
Jest tu jeszcze ktoś na tym forum ?
1 485 2021-11-25 22:18:04
Moja zero temperamentu, fizycznie w ogóle mnie nie rusza (otyłość na własne życzenie nie jest seksy plus zimny temperament) osobiście miałem mało doświadczeń, ale 2 moje partnerki pamiętam do dzisiaj, kochając się z moją myślę o nich lub porno przed zabawą by zapłoną w 90%
seks traktuję jak obowiązek. Moja partnerka nadaj się tylko jako towarzyszka i żona jako kobieta kochanka to tragedia. Była rozmowa na ten temat płacz itp., na tm się skończyło pierwszy raz w życiu myślę o skoku w bok na jedną noc (nigdy nie brałem tego pod uwagę, nawet będąc samemu była pornografia, która też zaszkodziła, ale jednak). JEDNAK FRUSTRACJA jest większa jak się jest w związku bez seksu niż będąc samemu bez seksu ![]()
1 486 2021-11-28 13:21:45 Ostatnio edytowany przez Idiotkaaa (2021-11-28 13:50:20)
Ostatnio odbyła się już milionowa rozmowa z nim. Jakiś czas temu powiedziałam mu, że koniec, że daje mu rok. Trochę opowiem..
Mój pierwszy raz z nim.. cała zabawa skończyła się w pare minut na tylnią siedzeniu. Potem jeździliśmy gdzieś w ustronne miejsca i tam to robiliśmy potem już u mnie w domu z raz w tygodniu po misjonarsku i pod wpływem alko..
Wynajęliśmy mieszkanie razem. Cóż.. ogólnie mówiąc mój facet pracował w dwóch robotach na raz wiec ja zajmowałam się wszystkim bo nie chciałam go niczym obciążać. Nawet chciałam iść do drugiej żeby go wspomóc. Ponieważ wracał od poniedziałku do piątku o 23-2 w nocy to normalne było ze się nie kochaliśmy, a w sobotę wracał 18-20 i po całym tygodniu „wiadomo” ze był zmęczony wiec nawet mi do głowy nie przyszło, żeby męczyć go swoją osobą. W niedziele odwracał się do mnie brał od tylu i to był nasz sex Kiedyś inicjowałam więcej sama ale nie wiele to dawało wiec poprostu stwierdziłam ze nie zrobię już nic, upokarzało mnie to.
Na wakacje nie jeździliśmy razem bo miałam problem z urlopami aż w końcu się udało pojechaliśmy wynajęliśmy domek braliśmy prysznic razem było na prawdę miło (bo ogólnie z nim jest miło) ale jak próbowałam inicjować sex to wykazywał taki brak zainteresowania ze znowu odwracalam się tyłem i robiłam to co zawsze czyli nic. Jak wracaliśmy do domu byłam już tak tym załamana ze zaczęłam rozmowę i on mi powiedział ze jestem zimna w łóżku. Od razu z nim zerwałam , przyjeżdżał czasem do mnie albo moich rodziców, a jak wychodziłam na miasto to magicznym sposobem pojawiał się w tym miejscu. Zadziałała moja siostra która powiedziała ze nigdy mnie nie zostawi zadba o mnie i wróciłam do niego..Ogólnie jesteśmy uważani za idealną pare. Gotuje, robi pizzę dla znajomych, drinki, zawsze pomocny ogólnie uważany za zajebistą głowę rodziny. Tylko ze ja zawsze wszystko załatwiałam i o wszystko dbałam Rozmawialiśmy w ogóle pare dni temu znowu o rozstaniu o tym co czuje co zrobił itd
W tej ostatniej rozmowie powiedział ze on chciał podobno ze mną codziennie ale się bał bo nie robił nic tak jak trzeba ze podobno zawsze go krytykowałam (nie pamietam tego bardziej próbowałam mówić jak lubię ale on i tak tego nie robil) Ze moje słowa ze się nim brzydzę spowodowały ze on już nie dałby rady ze mna sypiać (ostatnio w kłótni mu to powiedziałam bo chciałam żeby poczuł to co ja przez lata) Z dwa dni temu usłyszałam ze on nie rozumie dlaczego ja mu nie mogę wybaczyć tego ze powiedział ze jestem zimna. K*rwa płakała przez 10 lat i pytałam co wieczór czemu mnie nie chce.. a on nie rozumie bo to taka blacha rzecz..
Zapytałam dlaczego na mnie nie patrzył jak byłam w bieliźnie mówił ze patrzył zawsze
Zapytałam dlaczego wyśmiewał moja bieliznę i jak wyrzucałam worek ze stosem rzeczy powiedział ze go to nie obchodzi Powiedział ze nie pamięta Opowiedziałam mu epizod u sąsiadki kiedy chciałam mu usiąść na kolanach a on mnie odepchnął i zapytał ze złością „ co robisz „ Zapytałam czemu publicznie nie chciał okazywać mi uczuć. Powiedział ze nie lubi ich okazywać ze jak ja to robiłam albo chciałam żeby mnie przytulił albo pocałował to robił to ale nie czuje potrzeby ale lubi jak przychodzę
Znowu zapytałam czemu pozwalał mi tyle lat przez siebie płakać skoro mnie kocha
Powiedział ze mówił ze to nie moja wina
Powiedziałam ze skoro mnie kocha to zamiast kolejny raz iść spać powinien złapać mnie w ramiona za ręce cokolwiek patrzeć w oczy i tłumaczyć a nie zachowywać się tak jak on
zapytał co by to dało. Zapytałam jak sobie radzi z sexsem czy jedzie na reczym czy jak. Powiedział ze nie i zapytał mnie czy ja coś robię. Powiedziałam ze oczywiście ze tak. Powiedziałam ze to raczej niemożliwe ze nic go nie boli i nie trzepie. Zaprzeczył. Powiedziałam mu ze gdyby mu zależało to chciałby sie ze mna kochać ze spoerdolil mi kobiecość a tego ze mi powiedział ze jestem zimna nigdy mu nie wybaczę. Ja nie czuje jak on mnie dotyka kiedy chciałam żeby to robił nie chciał. Ja błagałam go żeby czasem popieścił moja pierś i nie chciał albo złapał na chwile chociaż na chwile
Ja się na prawdę starałam codziennie uczesana, ogolona, w sukieneczkach zawsze obiad z wyższej półki, zawsze piwko, ciagle myślałam, dbałam kombinowałam żeby tylko jemu było dobrze.. Zapytałam czemu zawsze odwracał wzrok od telewizora jak była scena łóżkowa. Powiedział ze się jej wstydził.. wstydził się patrzeć ze inni tak mogą, a on nie ale do lekarza nie wie dlaczego nie chciał iść (prosiłam go żeby poszedł to wykrzyczał mi wtedy ze nie będzie wpier**lał prochów bo ja tak chce) Ze dużo przed nim ukrywałam (chodziło mu o to ze chodziłam na terapie przez niego) A i jeszcze mi powiedział ze mnie kocha i ze codziennie mnie całuje jak wychodzi i to jest wyznacznik miłości? Ze ja potrzebuje więcej bo sama mam tego więcej i mnie to dusi bo potrzebuje czułości miłości dbania i zainteresowania którego mi nie daje. Zawsze robiłam to ja. Powiedział ze jak zwykle mi coś nie pasuje ze całe życie miałam skwaszoną mine cokolwiek nie robił wszytsko było złe.. nie rozumie ze bolało mnie jego zachowanie..
A i powiedziałam o samochodzie (błagałam go kiedyś o samochód żebyśmy mogli kupić dla mnie ale nigdy nie chciał tego zrobić) kanapie (obecna się rozwala dosłownie i bardzo chciałam żebyśmy kupili z szerszym bokiem bo chciałam żeby siedział obok żebym mogla się do niego tulić ale po 6 latach proszenia odpuściłam) prysznicu (pękł spód a często chodziliśmy pod niego razem nawet zdarzyło się pokochać ale po tym jak pękł spod nie mogliśmy bo byłoby to zbyt duże obciążenie i tez prosiłam o zakup nowego ale po 3-4 latach tez odpuściłam) lidlomiksie (kochałam gotować i tak to czas przeszły ponieważ nie mam już siły na nic.. bardzo chciałam mieć ten sprzęt prosiłam około roku ale moje marzenia się nie liczą) A ja dla niego zawsze wszystko
Mówiłam mu ze się starałam obiadki ciagle dbanie diety ćwiczenia itd wymyślałam co mogłam żeby zwrócić na siebie uwagę ze ciagle nie czułam się atrakcyjna dla niego A on do mnie „a mi nie smakowało”? Co to w ogóle było ? Powiedziałam o sexie po pijanemu i się uśmiechnął (puszczały mi hamulce wtedy chciałam się poprostu rżnąć) Zapytałam czemu się śmieje Bo mi sie przypomniał ten sex Zapytałam czemu nie lubił Powiedział ze nie czuł kontroli Zapytałam od kiedy ja czuł na trzeźwo ? Cisza I powiedziałam ze nikt nie jest demonem sexu na dzień dobry ze trzeba szukać czytać oglądać albo poprostu ze sobą „pracować” a my zmarnowaliśmy wiele lat
Nie lubił mojego dotyku. Nie lubił jak schodził napletek. Nie lubił dotykania po jajkach. Lodzików. Nie wydawał żadnych dźwięków jak się kochaliśmy. Powiedziałam ze sie wyprowadzam A on kiedy wrócę Ogólnie wszyscy będą przeciwko mnie nikt nie powie złego słowa na niego będzie to tylko moja wina No bo przecież on taki dobry i telefonik kupił nawet..Chodze do psychologa który powiedział że on jest manipulatorem i stosuje na mnie przemoc psychiczną
Ogólnie przez stres i sytuacje sporo schudłam, nie śpię i miewam ataki paniki (objawy: trzęsie mnie tak ze boje się ze mam padaczkę), oprócz tego dostałam migreny ocznej (poczytałam i to na tle nerwowym głównie) a już zdarzyło mi się ze straciłam ostrość jadąc samochodem i wtedy się przestraszyłam.. mam straszne bóle żołądka i ciągle biegunki. Moje ciało ogólnie jest bardzo wrażliwe i reaguje na bodźce zewnętrzne i ja się wpędza w jakaś chorobę sama w końcu i czasem myśle sobie nawet ze może lepiej żeby mnie nie było żebym nie istniała Wiele razy jadąc samochodem zastanawiałam się jakby to było rozpędzić się i wjechać poprostu w drzewo
Nie jestem wariatką ale jest mi poprostu źle
Jeszcze ostatnio ktoś potwornie mnie zranił i już całkiem umarłam w środku
1 487 2021-12-01 11:06:08
Nie lubił jak schodził napletek ? A może ma stulejkę, albo przykrótkie wędzidełko ? Wtedy podczas seksu można odczuwać często dyskomfort, albo nawet ból. Być może ona tak ma, ale z jego nastawieniem do lekarzy po prostu boi się do tego przyznać, bo to wymaga zabiegu chirurgicznego, a wielu facetów się boi jak im lekarz majstruje coś w tym miejscu.
1 488 2021-12-01 15:55:02
Nie lubił jak schodził napletek ? A może ma stulejkę, albo przykrótkie wędzidełko ? Wtedy podczas seksu można odczuwać często dyskomfort, albo nawet ból. Być może ona tak ma, ale z jego nastawieniem do lekarzy po prostu boi się do tego przyznać, bo to wymaga zabiegu chirurgicznego, a wielu facetów się boi jak im lekarz majstruje coś w tym miejscu.
Nie wiem nie pomyślałam ale on mało rzeczy lubił o ile coś w ogóle
1 489 2021-12-01 22:26:08
Zakończ ten związek, odpocznij, dojdź do siebie, i poszukaj kogoś normalnego, kto będzie się normalnie angażował w związek, i da ci uczucie, czułość, doceni cię, i z kim będziesz miała normalny, regularny seks. W obecnym związku masz tyle deficytów, że ja bym nie próbował naprawiać, bo tu nie ma czego z tym człowiekiem.
1 490 2021-12-02 00:32:16
Zakończ ten związek, odpocznij, dojdź do siebie, i poszukaj kogoś normalnego, kto będzie się normalnie angażował w związek, i da ci uczucie, czułość, doceni cię, i z kim będziesz miała normalny, regularny seks. W obecnym związku masz tyle deficytów, że ja bym nie próbował naprawiać, bo tu nie ma czego z tym człowiekiem.
Dzięki Klauss były tez plusy i miłość ale ja już chyba nie daje rady.. zreszta widzę ewidentny brak uczucia do mnie.. on chyba myśli ze mi to wszystko dawał, a jak tłumacze to nie rozumie
Chciałabym żeby ułożył sobie życie z kimś innym takim jak on ale mówi ze nikogo sobie nie znajdzie wpędzając mnie znowu w poczucie winy
Zryło mi mózg staram się myśleć o sobie a za chwile myśle juz o nim
1 491 2021-12-02 00:51:19
ale Twój mąż nigdy nie nie zachowywał się ibaczej, tylko takl samo w tych sprawach.
Od początku miałaś o to pretensje. Po co w ogóle to ciagnęłaś, jak Ci nie odpowiadał? nie rozumiem takiego związku że widzą gały co biorą, a potem pretensje. Odchodząc zrobisz mu przysługę, która doceni po czasie.
1 492 2021-12-02 12:56:37 Ostatnio edytowany przez 123Sprawdzam (2021-12-02 23:34:32)
Ostatnio odbyła się już milionowa rozmowa z nim. Jakiś czas temu powiedziałam mu, że koniec, że daje mu rok. Trochę opowiem..
Mój pierwszy raz z nim.. cała zabawa skończyła się w pare minut na tylnią siedzeniu. Potem jeździliśmy gdzieś w ustronne miejsca i tam to robiliśmy potem już u mnie w domu z raz w tygodniu po misjonarsku i pod wpływem alko..
Wynajęliśmy mieszkanie razem. Cóż.. ogólnie mówiąc mój facet pracował w dwóch robotach na raz wiec ja zajmowałam się wszystkim bo nie chciałam go niczym obciążać. Nawet chciałam iść do drugiej żeby go wspomóc. Ponieważ wracał od poniedziałku do piątku o 23-2 w nocy to normalne było ze się nie kochaliśmy, a w sobotę wracał 18-20 i po całym tygodniu „wiadomo” ze był zmęczony wiec nawet mi do głowy nie przyszło, żeby męczyć go swoją osobą. W niedziele odwracał się do mnie brał od tylu i to był nasz sex Kiedyś inicjowałam więcej sama ale nie wiele to dawało wiec poprostu stwierdziłam ze nie zrobię już nic, upokarzało mnie to.
Na wakacje nie jeździliśmy razem bo miałam problem z urlopami aż w końcu się udało pojechaliśmy wynajęliśmy domek braliśmy prysznic razem było na prawdę miło (bo ogólnie z nim jest miło) ale jak próbowałam inicjować sex to wykazywał taki brak zainteresowania ze znowu odwracalam się tyłem i robiłam to co zawsze czyli nic. Jak wracaliśmy do domu byłam już tak tym załamana ze zaczęłam rozmowę i on mi powiedział ze jestem zimna w łóżku. Od razu z nim zerwałam , przyjeżdżał czasem do mnie albo moich rodziców, a jak wychodziłam na miasto to magicznym sposobem pojawiał się w tym miejscu. Zadziałała moja siostra która powiedziała ze nigdy mnie nie zostawi zadba o mnie i wróciłam do niego..Ogólnie jesteśmy uważani za idealną pare. Gotuje, robi pizzę dla znajomych, drinki, zawsze pomocny ogólnie uważany za zajebistą głowę rodziny. Tylko ze ja zawsze wszystko załatwiałam i o wszystko dbałam Rozmawialiśmy w ogóle pare dni temu znowu o rozstaniu o tym co czuje co zrobił itd
W tej ostatniej rozmowie powiedział ze on chciał podobno ze mną codziennie ale się bał bo nie robił nic tak jak trzeba ze podobno zawsze go krytykowałam (nie pamietam tego bardziej próbowałam mówić jak lubię ale on i tak tego nie robil) Ze moje słowa ze się nim brzydzę spowodowały ze on już nie dałby rady ze mna sypiać (ostatnio w kłótni mu to powiedziałam bo chciałam żeby poczuł to co ja przez lata) Z dwa dni temu usłyszałam ze on nie rozumie dlaczego ja mu nie mogę wybaczyć tego ze powiedział ze jestem zimna. K*rwa płakała przez 10 lat i pytałam co wieczór czemu mnie nie chce.. a on nie rozumie bo to taka blacha rzecz..
Zapytałam dlaczego na mnie nie patrzył jak byłam w bieliźnie mówił ze patrzył zawsze
Zapytałam dlaczego wyśmiewał moja bieliznę i jak wyrzucałam worek ze stosem rzeczy powiedział ze go to nie obchodzi Powiedział ze nie pamięta Opowiedziałam mu epizod u sąsiadki kiedy chciałam mu usiąść na kolanach a on mnie odepchnął i zapytał ze złością „ co robisz „ Zapytałam czemu publicznie nie chciał okazywać mi uczuć. Powiedział ze nie lubi ich okazywać ze jak ja to robiłam albo chciałam żeby mnie przytulił albo pocałował to robił to ale nie czuje potrzeby ale lubi jak przychodzę
Znowu zapytałam czemu pozwalał mi tyle lat przez siebie płakać skoro mnie kocha
Powiedział ze mówił ze to nie moja wina
Powiedziałam ze skoro mnie kocha to zamiast kolejny raz iść spać powinien złapać mnie w ramiona za ręce cokolwiek patrzeć w oczy i tłumaczyć a nie zachowywać się tak jak on
zapytał co by to dało. Zapytałam jak sobie radzi z sexsem czy jedzie na reczym czy jak. Powiedział ze nie i zapytał mnie czy ja coś robię. Powiedziałam ze oczywiście ze tak. Powiedziałam ze to raczej niemożliwe ze nic go nie boli i nie trzepie. Zaprzeczył. Powiedziałam mu ze gdyby mu zależało to chciałby sie ze mna kochać ze spoerdolil mi kobiecość a tego ze mi powiedział ze jestem zimna nigdy mu nie wybaczę. Ja nie czuje jak on mnie dotyka kiedy chciałam żeby to robił nie chciał. Ja błagałam go żeby czasem popieścił moja pierś i nie chciał albo złapał na chwile chociaż na chwileJa się na prawdę starałam codziennie uczesana, ogolona, w sukieneczkach zawsze obiad z wyższej półki, zawsze piwko, ciagle myślałam, dbałam kombinowałam żeby tylko jemu było dobrze.. Zapytałam czemu zawsze odwracał wzrok od telewizora jak była scena łóżkowa. Powiedział ze się jej wstydził.. wstydził się patrzeć ze inni tak mogą, a on nie ale do lekarza nie wie dlaczego nie chciał iść (prosiłam go żeby poszedł to wykrzyczał mi wtedy ze nie będzie wpier**lał prochów bo ja tak chce) Ze dużo przed nim ukrywałam (chodziło mu o to ze chodziłam na terapie przez niego) A i jeszcze mi powiedział ze mnie kocha i ze codziennie mnie całuje jak wychodzi i to jest wyznacznik miłości? Ze ja potrzebuje więcej bo sama mam tego więcej i mnie to dusi bo potrzebuje czułości miłości dbania i zainteresowania którego mi nie daje. Zawsze robiłam to ja. Powiedział ze jak zwykle mi coś nie pasuje ze całe życie miałam skwaszoną mine cokolwiek nie robił wszytsko było złe.. nie rozumie ze bolało mnie jego zachowanie..
A i powiedziałam o samochodzie (błagałam go kiedyś o samochód żebyśmy mogli kupić dla mnie ale nigdy nie chciał tego zrobić) kanapie (obecna się rozwala dosłownie i bardzo chciałam żebyśmy kupili z szerszym bokiem bo chciałam żeby siedział obok żebym mogla się do niego tulić ale po 6 latach proszenia odpuściłam) prysznicu (pękł spód a często chodziliśmy pod niego razem nawet zdarzyło się pokochać ale po tym jak pękł spod nie mogliśmy bo byłoby to zbyt duże obciążenie i tez prosiłam o zakup nowego ale po 3-4 latach tez odpuściłam) lidlomiksie (kochałam gotować i tak to czas przeszły ponieważ nie mam już siły na nic.. bardzo chciałam mieć ten sprzęt prosiłam około roku ale moje marzenia się nie liczą) A ja dla niego zawsze wszystko
Mówiłam mu ze się starałam obiadki ciagle dbanie diety ćwiczenia itd wymyślałam co mogłam żeby zwrócić na siebie uwagę ze ciagle nie czułam się atrakcyjna dla niego A on do mnie „a mi nie smakowało”? Co to w ogóle było ? Powiedziałam o sexie po pijanemu i się uśmiechnął (puszczały mi hamulce wtedy chciałam się poprostu rżnąć) Zapytałam czemu się śmieje Bo mi sie przypomniał ten sex Zapytałam czemu nie lubił Powiedział ze nie czuł kontroli Zapytałam od kiedy ja czuł na trzeźwo ? Cisza I powiedziałam ze nikt nie jest demonem sexu na dzień dobry ze trzeba szukać czytać oglądać albo poprostu ze sobą „pracować” a my zmarnowaliśmy wiele lat
Nie lubił mojego dotyku. Nie lubił jak schodził napletek. Nie lubił dotykania po jajkach. Lodzików. Nie wydawał żadnych dźwięków jak się kochaliśmy. Powiedziałam ze sie wyprowadzam A on kiedy wrócę Ogólnie wszyscy będą przeciwko mnie nikt nie powie złego słowa na niego będzie to tylko moja wina No bo przecież on taki dobry i telefonik kupił nawet..Chodze do psychologa który powiedział że on jest manipulatorem i stosuje na mnie przemoc psychiczną
Ogólnie przez stres i sytuacje sporo schudłam, nie śpię i miewam ataki paniki (objawy: trzęsie mnie tak ze boje się ze mam padaczkę), oprócz tego dostałam migreny ocznej (poczytałam i to na tle nerwowym głównie) a już zdarzyło mi się ze straciłam ostrość jadąc samochodem i wtedy się przestraszyłam.. mam straszne bóle żołądka i ciągle biegunki. Moje ciało ogólnie jest bardzo wrażliwe i reaguje na bodźce zewnętrzne i ja się wpędza w jakaś chorobę sama w końcu i czasem myśle sobie nawet ze może lepiej żeby mnie nie było żebym nie istniała Wiele razy jadąc samochodem zastanawiałam się jakby to było rozpędzić się i wjechać poprostu w drzewo
Nie jestem wariatką ale jest mi poprostu źle
Jeszcze ostatnio ktoś potwornie mnie zranił i już całkiem umarłam w środku
Mam tak samo jak Ty. Jak mi brakuje właśnie takiej bliskości w małżeństwie.
Wieczorami żona zasypiała po 21 a ja sam na kanapie spędzałem każdy wieczór niby razem ( bo spała obok mnie) ale jednak samotnie. O siadaniu na kolanach to nawet już nie wspomnę.
Starałem się żeby zawsze nikomu niczego nie brakowało. Zawsze to ja wybiegałem przed szereg. Bo uważałem że tak trzeba, że jak się kogoś kocha to tak trzeba się zachowywać. I próbowałem się do tego przyzwyczaić i nauczyć się żyć z tą Zimną rybą. Kiedy zaczynałem o tym mówić i próbować rozmawiać i sygnalizować problem, to Sama o sobie tak zaczęła mówić. " Bo ja taka zimna ryba jestem, pogódź się z tym" ![]()
Odnośnie tematu lidlomixa, bo wywołał uśmiech na mojej twarzy, to ja jej tego lidlomixa sam z siebie kupiłem, tak bez okazji, bo uważałem że warto, że się ucieszy, żeby było jej łatwiej, żeby mniej czasu tracić w kuchni ( żeby nie było, też czasami coś gotuje i w ogóle bardzo lubię żonie przy gotowaniu pomagać), żebyśmy więcej czasu mieli dla siebie, a ona na to ... A po co mi to ![]()
1 493 2021-12-02 18:31:29
Aseksualni mężowie.....oziębłe żony.....to może jakąś giełdę wymiany założyć?
Np. oddam męża na wieczór za naprawę pralki ![]()
Niepotrzebne tajemnice, ukrywanie się,..i wszyscy zadowoleni. Mąż szczęśliwy wraca do domu ....a tu pralka huczy i wiruje.....żona z promiennym uśmiechem.....
Kurcze ![]()
1 494 2021-12-04 00:02:13
Dzięki Klauss były tez plusy i miłość ale ja już chyba nie daje rady.. zreszta widzę ewidentny brak uczucia do mnie.. on chyba myśli ze mi to wszystko dawał, a jak tłumacze to nie rozumie
Chciałabym żeby ułożył sobie życie z kimś innym takim jak on ale mówi ze nikogo sobie nie znajdzie wpędzając mnie znowu w poczucie winy
Zryło mi mózg staram się myśleć o sobie a za chwile myśle juz o nim
Manipuluje tobą. Nie powinno cię obchodzić, czy kogoś sobie znajdzie czy nie, jego problem. Walcz o swoje szczęście, moim zdaniem z obecnym partnerem nie znajdziesz go.
Chyba, że jesteś matka Tersa i chcesz całe swoje życie i szczęście poświęcić dla niego. Tylko, czy warto? Dla kogoś kto nie docenia i tak mało daje w zamian?
1 495 2021-12-17 11:29:13
ale Twój mąż nigdy nie nie zachowywał się ibaczej, tylko takl samo w tych sprawach.
Od początku miałaś o to pretensje. Po co w ogóle to ciagnęłaś, jak Ci nie odpowiadał? nie rozumiem takiego związku że widzą gały co biorą, a potem pretensje. Odchodząc zrobisz mu przysługę, która doceni po czasie.
Bo kochałam bo jak się starałam i robiłam wszystko to było okey
Dopiero jak zaczęłam się oddalać zobaczyłam jak wiele daje i jak wiele robiłam a on kompletnie nic No poprostu mój błąd masz racje